Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

etnomedycyna z 4 stron świata/homeopatia/ayurweda/TCM/mistrzowie medycyny/technologie a środowisko / odżywianie/huna/zwierzęta/dom/ogród/muzyka/historia medycyny

Oddech . Płuca . Astma . cz.2 .Astmatyk nie skazaniec , ma wybór .

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 20, 2012

Kontynnując opowieść o astmie i potędze Natury ….

„Stanowisko naczelnego lekarza oflagu spowodowało wstrząs w jego poglądach na medycynę , odsłaniając przed nim nowe , zawrotne perspektywy . Międzynarodowy Czerwony Krzyż zaopatrywał izbę chorych w bogaty zestaw różnorodnych leków oraz najnowszą literaturę medyczną .(….) Rzeczywiście mój organizm reagował na zastrzyki mleczne , tyle , że nie tak , jak to sobie zaplanował lekarz naczelny (…) .Wyniki badań międzynarodowych profesorów przemawiały do niego bardziej niż histeryczne fochy jakiegoś podporuczniczyny rezerwy ….  ”  – Ze wspomnień Pana Mariana Brandysa , opisującego swoją drogę przez mękę w walce z nabytą na wojnie astmą , a leczonego m.in.zastrzykami z mleka ( po których omało nie zszedł ) na przemian z porcjami adrenaliny , zastrzykami z własnej krwi ( aktualnie terapia własną krwią daje niezłe rezultaty w niektórych przypadłościach , jednakże metoda wygląda zupełnie inaczej aniżeli wówczas ) , z jadu żmii , z soli złota  …….. Znienawidzony przez majora doktora M . i przeniesiony do innego obozu :) – oczywiście z astmą – M.Brandys , wyrwawszy się z rąk obłąkanego majora doktora … przeżył :) ))))))

Powiecie – „ach , na wojnie leczono , czym popadło …”? Uhmm …. Ale , u licha , dlaczego , jeżeli teraz mamy pokój ….. też leczy się , czym popadnie i tak samo , bez uwzględnienia ( w większości ) samopoczucia pacjenta , jego reakcji na lek , etc. ???

Mamy tyle bogactw pod ręką …. JESZCZE mamy .

Pisząc ostatnio o zapaleniu oskrzeli przypomniałam sobie , że przecież wiele z wymienionych tam środków znajduje zastosowanie w astmie ( proszę uwzględnić odcinek pierwszy , szczególnie odnośnie rodzajów astmy ) .

I tak , lukrecję ( Glycyrrhiza glabra ) polecał w astmie i innych zaburzeniach dróg oddechowych już Teofrast , jej dobroczynne działanie potwierdzają badania laboratoryjne – przetrwała wieki krytyki …. Można ją żuć , można przyprawiać owocowe herbatki … Jasne , należy dozować ostrożnie , ponieważ przy dłuższym przyjmowaniu może spowodować bóle głowy , letarg , zastoje wodne , podwyższyć ciśnienie …. Szczególnie dla ciężarnych i karmiących , jak również wysokociśnieniowców , mających problemy z nerkami , wątrobą – jest to roślinka nie do polecenia , jednak , patrząc na lukrecjowe cukierki produkowane od lat … ”wszystko jest trucizną i nic nią nie jest …” .

Przy okazji przypomnę o oleju z ogórecznika ( Borago officinalis ) – a to przez chociażby studia kliniki Mayo , w których tenże olej podawano wraz z tranem , antyoksydantami , węglowodanami – osobom z ostrą niewydolnością płuc ( ARDS – Acute Resp. Distress Syndrome ) , a co podwyższyło przeżywalność o 35 % , przy czym szczególną uwagę zwróciło działanie właśnie oleju z ogórecznika ( cenny składnik :kwas gamma-linolenowy , obecny też np. w oleju z wiesiołka i porzeczki czarnej ) .

Dr Irwin Ziment ( w w w.ccim.med.ucla.edu ) z UCLA School of Medicine od dawna zaleca przy astmie ostre przyprawy – te same przyprawy , których często ludzie się obawiają , myśląc , iż taka ostrość może tylko podrażnić -nie pomóc .Dr Ziment zwraca uwagę gł.na pieprz cayenne , imbir , chrzan i gorczycę .

W dodatku mamy homeopatię , przy czym każdy z wymienionych specyfików wymaga indywidualnego dobrania , szczególnie , gdy mamy do czynienia z tak poważnym zaburzeniem , jak astma . Zanim wymienię homeopatica , przypomnę , że jeśli chory  przeżywający atak  blednie lub jego skóra przybiera odcień niebieski lub/i wciąga powietrze więcej niż 40 razy na minutę - wymaga natychmiastowej , ambulatoryjnej pomocy .

Homeopatyki dobrze tolerują współistnienie z wieloma lekami alopatycznymi na astmę .

Jeżeli przyczyna astmy spoczywa w alergiach , alergen może być przyrządzony homeopatycznie i - przeważnie w potencji C6 dostarczany przed i w czasie ataku .

Przy następujących , ostrych postaciach astmy u dorosłych mają zastosowanie odpowiednio :

kiedy najgorsze ataki następują:

- między drugą , a czwartą rano , chory siada i kładzie twarz na kolana , jest blady , zmęczony , drży : Kalium carbonicum C6

-między północą a drugą rano , przy uczuciu strachu , niepokoju , dreszczach , pragnieniu picia w małych łykach , kiedy poprawę widać , gdy chory usiądzie – Arsenicum album , C6   

-przy skurczach w płucach , jak i całym ciele , wymiotach po każdym silniejszym spazmie – Cuprum metallicum C6 ,

-około czwartej rano i szczególnie silnie  po zaburzeniach trawienia -Nux vomica C6 ,

-przy wilgotnej pogodzie , środowisku o wysokim stopniu wilgotności , często w towarzystwie porannej biegunki – Natrium sulfuricum C6 ,

-na skutek duchowych wstrząsów  , rozpaczy , w … stanie miłosnego zawodu (niestety , też wpływa na występowanie ataku astmy ) – Ignatia C6 ,

-jeżeli chory lepiej czuje się w środowisku wilgotnym i w deszczowej pogodzie – Hepar sulfuris C6

-poczucie zwężenia gardła , pogarszające się przez wszelkie czynniki z zewnątrz , chory siedzi pochylony wpół , atak poranny jest znacznie gorszy od występujących o innej porze – Lachesis C6 ,

-po pobycie w zimnie , wystawieniu się na działanie suchego , ostrego wiatru , do tego różne obawy , strach przed śmiercią , szczególnie podczas ataków nocnych - Aconitum C 30 ,

-odkrztuszanie małych ilości flegmy , ciągłe nudności , czasem wymioty , poczucie ciężaru na piersiach -Ipecacuanha C6 …

Przeważnie jeden z ww.środków przyjmuje się co 15 minut najmniejszą dawkę , do maximum 10 dawek dziennie . Ale to – podkreślam – opis , nie zalecenie .

Niechże  ten mały , pobieżny przegląd postaci astmy da choć odrobinę pojęcia o ZINDYWIDUALIZOWANIU jej traktowania , a to wcale nie koniec listy remediów – nie tylko homeopatycznych .

Poza przyjmowaniem czegokolwiek ważna jest też postawa : w czasie ataku dobrze jest usiąść na krześle z oparciem – PRZODEM do oparcia , na którym opieramy ramiona – pomaga to w oddychaniu - podnosi nieco górną część klatki piersiowej .

Co do nawilżaczy – niestety , nie mam o nich dobrego mniemania i uważam , że lepsze są , codziennie przeprane , mokre ręczniki ułożone na grzejnikach zimą , a na parapetach latem .

Ach … i proszę nie pozbywać się zwierzaków , sądząc , że to one winne -często się okazuje , że to „nie pies , nie kot , a roztocza” , poza tym homeopatyczne odczulanie na zwierzęcą sierść daje świetne rezultaty no i nie powoduje dramatycznego rozstania …………………

———————————————-

*Cytat z książki Mariana Brandysa ” Moje przygody z historią” , wydanej przez Iskry , 1990 rok

W.Boericke ” Homoopathische Mittel und ihre Wirkungen . Materia Medica und Repertorium „, 2008 ,

w w w.asthma-info.at

w w w.mayoclinic.org

Opublikowany w aktualności, astma, zdrowie | Zostaw Komentarz »

Bronchitis – zapalenie oskrzeli .

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 14, 2012

Temat potrzeby czasu – niestety , chciałoby się rzec , słysząc kaszle i widząc kolejki do gabinetów , w których siedzą wcale nie zdrowsi lekarze ;)

Bez dłużyzn więc: o traktowaniu zapaleni oskrzeli w perspektywie zachodniej i wschodniej , a  zdroworozsądkowej :)

Popularnie : gdy przyplącze się grypa , system immunologiczny jest osłabiony , może się zdarzyć i bronchitis – wówczas mamy do czynienia ze świszczącym , ciężkim oddechem , bólami w piersiach , gardle , zmęczeniem , zaszlamionym kaszlem – do tego gorączka , dreszcze , bóle mięśni … .

Najciężej doświadczają tego stanu dzieciaki . Do , mniej więcej 5 lat , odchorowują swoje mniej więcej dwa i pół raza częściej aniżeli dorośli . Dorosłych z kolei zapalenie oskrzeli dopada ;) tym chętniej , im chętniej palą papierosy , ewtl. narażeni są na kontakt z trującymi gazami , żrącymi substancjami etc.: dym i toksyczne opary powodują zapalenie błon śluzowych oskrzeli , te – podrażnione „przybierają” , pęcznieją … drogi oddechowe zwężają się …

I tak wygląda początek bronchitis , jednak … nieporozumienia odnośnie postaci powodują nieporozumienia odnośnie leczenia .

Bo , teoretycznie , mamy zapalenie oskrzeli ostre lub chroniczne – tu jeszcze akceptacja (chroniczne wymaga dogłębniejszego zbadania , nie jednej konsultacji , obserwacji ,  a jest co , bo trwa ponad 3 miesiące i każdy następny miesiąc choroby jest powodem do niepokoju  ) , ALE klasycznie  o spowodowanie tego stanu są obwiniane bakterie lub wirusy – tak też dzieli się ( też nie każdy lekarz – przykro to mówić- zadaje sobie trud rozpoznania źródła  , bywa, że dla niektórych „bronchitis to bronchitis , więc antybiotyki …. NIE !) zapalenie oskrzeli typowo .

Zakładając , że „przyczyną ww. byłyby bakterie lub wirusy ” (nie – słaby system immunologiczy w pierwszej kolejności  ??? ) , nie można nie zauważyć roli grzybów . Ale zwykle ordynowane są antybiotyki .

Tymczasem żadne badania nie dowodzą , że antybiotyki okazują się skuteczne przy ostrym zapaleniu oskrzeli – może ja po prostu takich nie znam , jeżeli Ktoś zna- proszę powiedzieć , jednak powołując się na EBM ( Evidence Based Medicine ) wypadałoby mieć takowe potwierdzenie na podorędziu ?

Więcej – tzw. Centers for Disease Control and Prevention w większości przypadków już antybiotyk odradzają ( powtórzę – tym bardziej w przypadku wirusów antybiotyk nie zadziała korzystnie ! )

A przecież mamy wspaniałą gamę środków roślinnych , antyseptyków o szerokim spektrum działania - też radzących sobie z grzybami .

Zanim przejdę do roślin , którymi powinniśmy się zainteresować , jeszcze skrótem , czego nie jeść przy podejrzeniu/stwierdzeniu bronchitis , ale i grypy , a mianowicie : tłustych i słodkich ( słodyczą przemysłową , białym cukrem ) potraw , niszczących tak potrzebne substancje odżywcze oraz mleka – typowego zaszlamiacza organizmu .

Na stole cierpiącego winny się za to znaleźć , poza zestawem obowiązującym :) = czosnkiem i cebulą :

- guava -  ok.160 miligramów vit. C z jednej , średnio dużej ,

-sok z czarnego bzu – też w formie wina , marmolady – sambucol doskonale wspiera system odpornościowy , były nawet badania (w w w.edoc.hu-berlin.de ) , w których działanie czarnego bzu porównano do działania silnego leku Zanamivir – od siebie wtrącę , że soczek zdaje mi się nie tylko smaczniejszy , ale i o niebo bezpieczniejszy :)

-tymianek – nawet szacowne gremium :) – niemiecka Komisja E poleca go jako środek w leczeniu bronchitis , katarów … Proszę pamiętać , aby nie przesadzać – wystarczy łyżkę tymianku zagotować lekko w 2 szklankach wody 10 minut , odcedzić i płukać gardło  :) . Niech go nie zbraknie i w kuchni – np. tymiankowe bułeczki , miód , pizza … pisałam o nim wcześniej  , proszę sobie zerknąć :)

-rzeżucha – podobnie , polecona przez Komisję E , ale i bez tego smaczna i zdrowa.

-brokuły , kapusta , gorczyca- ta ostatnia pięknie uwalniająca z uczucia ciężkości zatoki . Chrzan , pieprz cayenne … Chili potrafi wspomóc odkrztuszanie tak samo silnie , jak czosnek .

-sok , syrop z podbiału

-brzoskwinie

-anyżek

-olejek eukaliptusowy ( inhalacje evt. cukierki :) )

-cynamon

-owsianka :) – na wodzie lub mleku kokosowym , ważna ze względu na magnez ,

-migdały , orzechy ,

-portulaka

-poczciwa , niezawodna mięta – inhalacje i picie ,

-w niewielkich ilościach lipa ( wprawdzie świetnie wspomaga przepędzanie przeziębienia – obniżanie gorączki ( poty ) , jednak sama posiada właściwości chłodzące , a nie możemy wychłodzić ciała zbyt mocno – pół do jednej szklanki lipy dziennie przy ww.zaburzeniach wystarczy ,

-ciekawie też działa Inula helenium -  Oman ( duża roślinka o żółtych kwiatach zawierająca mnóstwo substancji antybakteryjnych , rozrzedzających szlam ) na nią muszą uważać jednak matki karmiące – może wywoływać alergie tak u nich , jak  u dzieci …

-podobnie , jak na lukrecję -glycyrrhiza glabra , jakkolwiek otrzymuje ona niezmiennie wysokie oceny w terapii bronchitis …

Te , dostępne bez problemu naturalne remedia są zaledwie częścią skarbca , do którego sięgają zwolennicy Natury przy zapaleniu oskrzeli , oczywiście zachowując podstawowe reguły i środki ostrożności :) .

Może zainteresować , że autorzy niemieckich artykułów medycznych nie mają problemu w podawaniu informacji , iż bronchitis wywołane wirusowo …. oddala się ;) , jak przyszło ( tzw. self-limiting – i trzeba głównie monitorować , tudzież wspomagać odporność . Ja bym jednak dodała : użyć zielonych sił Natury , bo zaniedbane może się zemścić .

Z drugiej strony – pamiętając swój pogląd na wirusy , a nie jest on zbyt oddalony od poglądów Pana Dra S.Lanki ( małe różnice nie są podstawą , bym negowała Jego doświadczenia ) , skupię się na podkreśleniu roli grzybów  i ogólnie osłabionego organizmu jako głównych przyczyn zapalenia oskrzeli …..

———————-

pomoc oraz uzupełniacz :

„Antibiotics :neither cost effective nor ‘cough’ effective ” – WJ. Hueston , March 1997 , The Journal of Family Practice , 44 , w w w.jfponline.com ,

Opublikowany w aktualności, odżywianie, zdrowie | Zostaw Komentarz »

Problemy ze wzrokiem . cz.2. Gdzie są moje okulary i czy zawsze ich potrzebuję ?

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 4, 2012

Coraz więcej okularów . Coraz więcej wybałuszonych , zaczerwienionych , kapiących oczu … Komputery , światło „energooszczędnych ” ( do diabła z taką „oszczędnością”) , sztuczne łzy , które „pomagają” tylko chwilowo , potem zaś …

Ale nie wszyscy mogą zrezygnować z komputera , unikać godzin w morderczym świetle rtęciówek , stąd zysk okulistyki . W zysku nie byłoby nic złego , gdyby nie był okupiony czyimś cierpieniem . Może więc , zanim zaaplikujemy sobie okulary , operację , ewentualnie – czego kompletnie nie popieram – modne soczewki – spróbujmy popracować nad własnym , tak cennym , że aż przykre , iż traktowanym po macoszemu , instrumentem nieomal doskonałym : wzrokiem ?

Łatwo nie będzie , ale efekty wydają mi się co najmniej warte wysiłku . Czy okażą się takimi również w ocenie Państwa- chętnie posłucham .

W zachodniej ( no znowu :) ) prasie pełno ostatnio artykułów o badaniach dowodzących wyższości ćwiczeń oczu nad inwazyjnymi metodami jego naprawy .

Przebiła się mądrość medycyny chińskiej – prastare zabiegi do wykonania przez każdego , w domowym zaciszu . Wiele się pisze , mało OPISUJE :) , za to drogo płaci za wykłady prezentujące owe ćwiczenia .

Zanim je Państwu przedstawię , proszę jednak zadać sobie trud i przebrnąć :) przez maleńkie wprowadzenie – to nic , poza odrobiną czasu , nie kosztuje , a może otworzy jeszcze jedną dróżkę do poznania własnego organizmu ?

Faktycznie , Niektórzy – w dobrej woli – powtarzają mi , że „nic , co za darmo , nie będzie szanowane ” – taka jest natura człowieka , że musi coś „ciężko zdobyć” , by docenić , ale …. pisząc te artykuły staram się pamiętać głównie o Tych , którzy będą korzystać  MIMO WSZYSTKO . I będą się cieszyć , widząc poprawę zdrowia …

Na w w w.journalofvision.org opublikowano badania dowodzące możliwości poprawy wzroku treningiem :” Perceptual learning , aging and improved visual performance in early stages of visual processing „- Ni Rui, G.J.Andersen , JD.Bower , T.Watanabe .

Prace na zlecenie NIA  , w której wzięli udział m.in. naukowcy z UCR – kalifornijskiego uniwerystetu Riverside oraz Uni Boston, kosztowały ponoć ok.3,5 miliona dolarów (???)  … no dobrze , pisali , że miliarda , ale wciąż myślę,że to pomyłka :)  -( kto wie, niech poprawi ) ich wynik to konkluzja :

„Starsi ludzie mogą poprawić swoje widzenie nawet po krótkotrwałym treningu”.

troszkę ściślej :ćwiczenia poprawiają wizualną zdolność przetwarzania obrazu.

Uczestnicy mieli ponad 65 lat , prezentowano im różne struktury wizualne , więc wszystko brzmi optymistycznie .

Pan Prof. Andersen : ” Okazało się , że tylko po dwóch dniach jednogodzinnych ćwiczeń badani widzieli tak samo , jak kiedy byli w wieku studenckim „.

I tu się musimy zatrzymać . Ponieważ … To nie jest tak , że tracimy zdolność ostrego widzenia nieodwracalnie , że musimy kupować wciąż nowe, silniejsze okulary/soczewki itp.? Ojej…..;))))))

Więc dlaczego wmawiano nam to całymi latami i tylko ten , kto zauważył , że od ciągłego noszenia okularów korygujących ostrość ( przy typowych zjawiskach , nie mówię o zaniku nerwów , zaćmach etc. ) – wada się pogłębia , zrozumiał , iż to nie jest najwłaściwsze wyjście ?

Prawdą jest , że zmienia się kora mózgowa- część odpowiedzialna za bodźce wzrokowe , ale wciąż możemy się do tych zmian dopasowywać , bowiem , te same studia głoszą : „Starsi posiadają wysoką zdolność dopasowywania i elastyczność mózgu „- więc … nie tylko jesteśmy w stanie przyhamować proces starzenia , ale w tym przypadku – widzialnie :) go cofnąć i nie przeszkadza mi , iż to brzmi , jak herezja – jest ona wszak podpisana przez same sławy okulistyczne :) ))))

Ale dalej mamy : poprawa utrzymywała się miesiącami . Następne ćwiczenia- następna poprawa itd. Więc rygoru treningów należy się trzymać .

Może nie jest to najlepsze porównanie , ale „oko” aparatu też musi być ustawiane,
by osiągnąć pożądaną ostrość – „ustawiając” oko  własne wprawdzie tego nie czujemy , ale robimy to wiele tysięcy razy dziennie , chyba , że …. I tu jest pies pogrzebany : siedząc długo przed komputerem , książką , wykonując jakąkolwiek pracę , przy której oko nie ma szans na przećwiczenie całego zakresu widzenia , mordujemy je powoli , a nieświadomie . 

Mięśnie „stoją” i - napięte,  sztywnieją  .

Potem światło pada nie na pożądane miejsce w siatkówce , ale na miejsce w oku , jakieś-nawet 0,5 centymetra przed siatkówką lub za .

Nie „mamy za długą soczewkę „, ale mięśnie są za słabe i ogranicza się obwód ruchu . W tym przypadku okulary , soczewki , pogarszają stan – podobnie , jak ze szprycowaniem insuliną diabetyków .

Jasne , że istnieją powody autentycznych , poważnych zmian w budowie oka , m.in. spożywane chemikalia ( aspartam ) , fizyczne urazy itp. Ale , póki zdiagnozowano u nas „zwykłe ” zaburzenia ostrości , bez poważniejszego tła chorobowego …ćwiczmy – co nam szkodzi ?

Oto pierwszy zestaw , made in …. a jakże , China :) – bo to akurat importować stamtąd warto :)

1.Stańmy ( lepiej ) lub siądźmy swobodnie , rozluźnieni – dobrze , kiedy w plenerze . Ustawmy głowę nieruchomo i patrzmy w niebo – potem na ziemię , kilka razy . Proszę pamiętać , by ruchy były powolne i uważne , nie – chaotyczne .

2.Rozglądamy się na boki ( wciąż nieruchoma głowa )

3.Przez przeciwległe kąciki oczu zerkamy to w górę , to w dół .

4.Zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara ”okrążamy” oczami otoczenie , potem to samo w przeciwnym .

5.Kończymy delikatnym masażem ( najpierw- krótkim ) rękoma oraz lekkim uciskiem dłoni na oczy – zakrywając całymi dłońmi. Przed masażem „zacieramy” ręce , by przydać im energii i ciepła , masaż prowadzimy od wewnętrznych kącików oczu , w górę , wzdłuż - do zewnętrzych - tam kończąc .

6.Przykładamy kompres z letniej , zielonej herbaty .  

Taki „oczny wellness” wykonujemy sobie codziennie , w dogodnych chwilach , każdy punkt (poza kompresem :) ) po parę razy -ważne , by liczba parzysta -np.4 razy zerk w lewo , 4 w prawo .

A po miesiącu … widzimy :) , czy warto i … czy patrzeć lepiej zawsze oznacza  widzieć właściwie  ;)))

Opublikowany w aktualności, okulistyka na zielono, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Skąd Parkinson ? I kilka kwestii do przemyślenia na Nowy Rok …

Posted by natural health consulting w dniu Grudzień 29, 2011

Tematu Parkinsonizmu nie chciałam zaczynać bez dokładnego wprowadzenia , ale czas leci , chorzy czepiają się silnych leków , a nowe prawo , teoretycznie mające „skończyć z dyktatem koncernów” :) ))))))))))) , jedynie psuje krew i lekarzom i farmaceutom i pacjentom wreszcie – można rzec : robota bezsensowna  ,     
pogarszająca i tak już nieciekawe relacje wśród ww. , a przy tym kosztowna – powoduje wręcz panikę uzależnionych od Big Pharmy . Wolę nie przypuszczać , że … może o to chodziło ? O zasygnalizowanie możliwości ograniczenia dostępności pewnych środków – wszak , co ciężko dostać , tym bardziej pożądanym ?

Może być , że to abstrakcja , ale postrzegając jedną , wielką abstrakcję na co dzień ;) , nietrudno wyciągać równie abstrakcyjne wnioski :) .

Ale zostawmy chorą „opiekę zdrowotną” – jest sporo dobrych wieści – nie tylko w głównym temacie . Zanim przejdę dalej , przypomnę tylko , aby stronę czytać „na zimno” , w miarę możliwości zadając sobie mnóstwo pytań i … pozostać w myśleniu niezależnym . Jeżeli są Państwo zwolennikami medycyny szkolnej – Państwa sprawa , jeżeli naturalnej ( co nie wyklucza kształcenia :))- cieszę się bardzo , ale powtórzę :
nie twierdzę , iż „tylko to ” lub „tylko tamto ” może Państwu pomóc i nikogo nie mam zamiaru zmuszać do zmiany poglądów edukacyjnych . Pragnę jedynie , przytaczając Goethego , by każdy chciał „wiedzieć , co czyni ten świat w naszym wnętrzu spójnym ” , jak to działa , dlaczego objawia się tak , a nie inaczej , dlaczego współdziałanie z Naturą wychodzi nam na dobre i wszyscy mogą się o tym przekonać sami …. A jeżeli nie „wiedzieć” , niechże chociaż chce szukać .

Bo ja nie rozumiem , czemu np.wiele kobiet nie ma pojęcia , że one , do menopauzy, mają zupełnie inną przemianę materii aniżeli mężczyźni . Ale dziwią się , że po klimakterium słabną im włosy , gwałtownie wiotczeje skóra – myślą , że tak ma być . Nie ma .

Och , dociera do mnie ;) , że oficjalny system edukacyjny wcisnął większość w szufladki i każe wyobrażać sobie , iż tak ma pozostać , ale dziwi , gdy kobiety nie chcą wiedzieć , DLACZEGO . Podobnie mężczyźni , jednak to głównie kobieta będzie odpowiedzialną za zdrowie przyszłego pokolenia , stąd … pewnie jeszcze długo pozostanę zdziwioną ;) .

Pocieszam się – nie ja jedna :) - jakie były miny naukowców , gdy wyniki badań nad skutecznością MRT w diagnozie , ale i terapii , okazały się miażdżąco mizerne ?

:)

A to badanie jest polecane coraz częściej dodatkowo , oprócz i tak już mocno inwazyjnej mammografi , oczekuje się , że lepsze , dokładniejsze … Nic z tych rzeczy. „The Lancet ” ( może tym razem się nie wycofa :) )) , pisze o badaniach Mem. Sloan Kettering Cancer Center NY ( w w  w.thelancet.com -Effect of population based screening on breast cancer mortality , 378 , 2011 ) .Była mowa i na 34 -th Breast Cancer Symp. w San Antonio , 16.12., a dane zbierano przez 10 lat , efekt : mało lub wcale dowodów na korzyści użycia MRT tak w rozpoznaniu , jak terapii , nawet przy operacjach . Jedyny wyjątek (?) : MRT może znaleźć 
zastosowanie w badaniach kobiet z obciążeniem genetycznym .

„Nie znaleziono żadnego , bezpośredniego dowodu , że pacjenci wysokiego ryzyka , u których po MRT stwierdzono obecność tumoru , przeżyją dłużej aniżeli gdyby nie byli poddani MRT ”. A badanie kosztuje niemało . Pomijam wpływ na organizm …

Z innej beczki : niedawno pisałam o dobroczynnym wpływie słońca na nowotwory i proszę – są już następne badania : Dr Jo Ellen Welsh ze State Uni of NY , Albany , w doświadczeniach in vitro wykazała , że ludzkie kómórki raka piersi potraktowane formą witaminy D przez parę dni – obumarły , a co zawarła w zdaniu :

” Witamina D wnika w nie i zabija , w procesie identycznym , jak w przypadku  Tamoxifenu ” . No proszę … o skutkach ubocznych farmaceutyku chyba nie muszę nikomu zainteresowanemu wspominać ….

Badania powtórzono na myszach – tak , dla mnie bez sensu , ale … nawet u większości myszy zaobserwowano zanik komórek nowotworowych po kilku tygodniach.

Warto zauważyć , że aż do tej pory studia nad witaminą D były określane jako „prace nad prewencją ” :) Dopiero od 2011 mamy dokumenty , iż witamina D obniżyła ryzyko rozwoju/postępu nowotworu u pon. 60.000 kobiet , przy czym chodziło o wit.D uzyskaną z pożywienia i słońca .Dr Pierre Engel z INSERM ( Institut National de la Sante et de la Recherche Medicale ) podsumował :

” U kobiet przebywających na terenach słonecznych ryzyko wystąpienia raka jest o 50% mniejsze aniżeli u tych z terenów o nasłonencznieniu małym „.

Na konferencji w Toronto , 2010 , Dr Cedric Garland określił raka piersi wręcz jako wynik braku witaminy D – ze swojej strony podkreślę , że wnioski te mają zastosowanie w ocenie występowania innych nowotworów np .skóry i jelita – wit . D umożliwia nam przecież absorbcję wapnia . A nas , jeszcze dosłownie przed chwilą ostrzegano przed słońcem … W dodatku leki -m.in.przeciwskurczowe , środki „do bezpiecznego opalania” blokują witaminę D …. Niedługo wiosna . Cieszę się , że w kwestii słońca mam do przekazania wciąż dobre wiadomości – resztę znajdą Państwo np.na w w w.drweil.com ” More Vitamin D ? ” ,
w  w w.abcnews.go.com -study-vitamin-d-kills-cancer-cells .

Kolej na Parkinsona – oczywiście w skrócie , bo ta choroba ( nazwa Morbus Parkinson , IPS , to raczej główne określenie szeregu dolegliwości charakteryzujących się określonymi symptomami ) dotyczy bardzo szczególnego obszaru , wciąż za mało znanego – poczynając od jądra podstawy  -
ganglia basales , dokładniej - istoty czarnej = substantia nigra plus przyległości , czyli układ dopaminergiczny , dalej poprzez układ noradrenergiczny i glutaminergiczny . Utrata neuronów w regionie ganglia basales postępuje z zapalnymi zmianami w komórkach mózgowych i tworzeniem proteinowych ( agregaty , zlepki białkowe ) , niewłaściwych struktur , tzw. ciałek Lewy’ego blokujących funkcje komórkowe .

Charakterystykę objawów choroby Parkinsona możemy znaleźć wszędzie , więc „na przełaj” : powyższe owocuje zaburzeniami ruchu , następnie dochodzą problemy kognitywne , wegetatywne , etc.

O zwiększenie ryzyka wystąpienia P. oskarża się m.in. cukrzycę typu 2 ( badania fińskie ) , co rzecz jasna nie jest bez sensu -tu przychodzą nam z pomocą studia „Advanced glycation end products induce in vitro cross – linking of alpha- synuclein and accelerate the process of intracellular inclusion body formation „- w w w.ncbi.nih.gov , S.Shaikh , LF. Nicholson , J. Neurosci. Res , 2008 , July ,86 .,
jednak sama cukrzyca też nie powstaje „z niczego ” .

Ciekawy artykuł pojawił się w dailymail.co.uk – „Pesticides dramatically increase risk of Parkinson’s „ - 25.06…… 2006 roku . Do tej pory nie zauważyłam w polskiej prasie żadnego przedruku -być może mi umknął , ale wówczas w Daily Mail – a nie jest to przecież gazeta specjalistyczna , ot , „dla ludzi” – był to jeden z głównych tematów . Dlaczego u nas można za to wszędzie opisywać „dramat rolników , których nie stać na nawozy i środki ochrony ( ???) roślin ” , wciskając , że bez tego ani rusz  … ? Pytanie retoryczne .

W pow. artykule przedstawiono wnioski ze studiów :” Kontakt z pestycydami zwiększa ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona ” .

Pestycydy zmieniają chemię białkową u roślin i zwierząt – nie jest możliwe , by nie wpłynęły na nią i u nas .

Co to ma wspólnego z cukrzycą ? Cukier wyzwala proces glikacji ( o nim w ang. artykule wyżej ) , w czasie którego molekuły cukru wiążą się do protein – jaśniej : cukier reaguje z białkiem ( przył.cukru do grup aminowych białek ) .Poprzez redukcję cukrów powstają tzw. AGE – nowe proteiny – Advanced Glycation Endproducts , powodujące szkody komórkowe – sumą: stres oksydacyjny .

Aby nie zanudzać :) – musimy zatroszczyć się o właściwy poziom glutationu -związku o właściwościach przeciutleniających , wspomagającego wyrzucanie produktów przemiany materii , toksyn , wszelkich śmieci ( usuwa związki azotowe , chlorowcopochodne …)  . Glutation powstaje z reszt aminokwasowych kwasu glutaminowego , cysteiny i glicyny , występuje w organizmach roślinnych oraz zwierzęcych . 

Dokładniej ? Potrzebujemy go ,  by podtrzymać / przywrócić właściwą przemianę białkową .

Wspaniałym przedsionkiem do produkcji glutationu jest serwatka z mleka krów spasanych trawą – tu smutne westchnienie – kiedyś ludzie na wsi praktycznie nie znali Parkinsonizmu . Również niezłym materiałem do tworzenia w. wymienionego są : avokado , oliwa , kurkuma , imbir , cynamon , cebula ,czosnek,
kapusta brukselka , kapusta biała , włoska , rozmaryn …
Wciąż aktualne są omega 3 – ze względu na stabilizację membran komórkowych , tak istotną w chorobie Parkinsona .

Dla „wątpiących „:) :”Dlaczego koniecznie serwatka prosto ze wsi , nie – wielkoprzemysłowa , nie daj Boże pasteryzowana czy podgrzewana ?

Ponieważ takie przetwarzanie powoduje denaturację białka = nieodwracalną zmianę struktury , takie produkty są nieaktywne biologicznie w sposób im właściwy, a mający znaczenie terapeutyczne .

Tak samo nie uznaję żywności pochodzącej od zwierząt karmionych mączkami kostnymi – to nie jest ich naturalne pożywienie – to atak na zdrowie  i „wybór” , którym nam się grozi : ” GMO albo pasze z mączki kostnej  ”-to alternatywa typu „dżuma czy cholera”?

Nowy Rok za progiem … W Chinach będzie to rok Wodnego Smoka , a ten oznacza m.in . przełomy . Może i wielu z nas przyniesie korzystny przełom w myśleniu o zdrowiu ? Może niektórzy zdecydują się podjąć „ryzyko” :) odpowiedzialności za to , jak i czym traktują własne – oraz powierzone :)  istoty ? życzę Państwu , jak zwykle zdrowia . Dziękuję za kolejny rok uwagi , dziękuję też bardzo Wszystkim dzielącym się ze mną swoimi badaniami , nowinkami , dziękuję Administratorom oraz Autorom stron , które polecam i Każdemu , kto przyczynia się do wspólnej pracy , dzieląc się wiedzą o jednym z najcenniejszych  , co mamy : zdrowiu .

Szczęśliwego Nowego Roku :)

——————-

lektura pomocna :

w ww .parkinson-gesellschaft.de

w ww.wpda.org

Opublikowany w aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, onkologiczne impresje, technologie a środowisko, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Kardiologia naturalnie .cz.17. Szanuj , co masz- drugiej szansy możesz nie dostać .

Posted by natural health consulting w dniu Grudzień 17, 2011

Przyczyną starzenia się organizmu jest nagromadzenie błędów , zafałszowań w DNA , spowodowane osłabieniem mechanizmu naprawy tegoż DNA .-C.Bernstein i H.Bernstein , „Aging , Sex and DNA Repair” , 1991

„Ile można o sercu „?

Można – tym bardziej patrząc codziennie , jak podle traktowane jest przez niektóre istoty nazywające siebie „inteligentnymi” .

Ale ten odcinek będzie traktował również o młodości , starzeniu się ….W aurze powszechnego , zaokiennego pesymizmu uznałam za konieczne napisanie o czymś , co być może zmotywuje bardziej oporne jednostki do przyjrzenia się swojemu organizmowi i wyciągnięciu dobroczynnych wniosków .

Nie chce się Państwu dokonać rewizji , bo „i tak się starzejemy ” , „i tak kiedyś umrzemy” ? No to może w ogóle nie wychodzić na zewnątrz i po co robić cokolwiek- jeść , pić też nie , bo ” przecież kiedyś….” ?

życie – najbardziej niedoceniany prezent na świecie .

Prezent ,  z którego dzień w dzień możemy uczynić setki innych i setki otrzymać .

Ale wielu „się nie chce” . Powiedziano im , że od „tej a tej granicy” i tak będą zakwalifikowani do „starszyzny” , że „do tego należy słaba pamięć”, „gorsza praca serca „…. Ja Państwa bardzo przepraszam , ale jedyne , co mi się nasuwa na takie herezje , to  : G…..prawda !

Bo każdy starzeje się w swoim indywidualnym cyklu biologicznym – jedni szybciej , inni wolniej – jednak w pewnym zakresie możemy na ten cykl wpływać .

Do pierwszego mechanizmu wspierającego długą młodość zaliczyłabym właściwe postępowanie z sercem  .

O jego miejscu w prakulturach co nieco wspominałam – nie na darmo było czczone . W strefie arabskiej np. ,QUALB ( serce ) ma zdolność bezpośredniego postrzegania  duchowych rzeczywistości , których umysł zobaczyć nie może , ale jest też miejscem świętej wojny dobra z siłami przeciwnymi  , gdzie transcendent styka się z człowiekiem .

W tekstach sufickich można przeczytać , że zaawansowani na ścieżce duchowej wiedząc , jak ważna jest równowaga i jak mocno czyjeś negatywne oddziaływanie może na nią wpłynąć … zatruć , nie pozwalali  intruzom na wejście do ich serc , czyli do sacrum . Starali się jednak wskazać obcym drogę do łączności z ich centrum duchowym .
/T.Burckhardt , „An Introduction to sufi doctrine ” ,Lahore 1963 /

Od zawsze funkcjonowały osoby przeładowane toksynami – takie , co do których już z daleka było widać  , że porażają ;) , do czego się zbliżą .Ale im też trzeba pomóc.

Od dawna krył rodzaj ludzki w sobie truciznę ; esencję wszystkich grzechów głównych …  jedni więcej , inni- mniej , niektórzy z lubością zapodają ją innym , troskliwie rozmnażają  i pielęgnują  . Rzadko kto jest w stanie się jej wyzbyć .
Centaur Chiron też otrzymał zatrutą strzałę  , trafiony przypadkiem przez Heraklesa -cóż , że był mistrzem uzdrawiania : sam potrzebował pomocy …. niestety, jego nie był w stanie wyleczyć już nikt . 

Z kardioenergetycznego punktu widzenia każdy z nas posiada jakieś obarczające śmieci w pamięci komórkowej – z tego samego wychodząc , każdy jest po trosze healerem i szukającym uzdrowienia . Dobrze , kiedy przekształcimy ten balast w paliwo – impuls do poprawy naszej , więc i … wszystkich dookoła , równowagi .

Chirońska trucizna – część ciemnej energii zostawionej nam w postaci molekularnego śladu  już od przodków…. a my wciąż nie umiemy się z nią obchodzić . Szukamy rozpaczliwie szczęścia , coraz bardziej popadając w depresję, wreszcie , zgorzkniali i pomarszczeni , odchodzimy, zostawiając znów za dużo błotnistego balastu w dzieciach , bliskich …

I ta rozpacz , że „starzenie rozkłada ” , że „pamięć już nie ta”… Wszystko wychodzi na buźki , włazi w organizm , a ten słucha i przyjmuje …
Włóżcie te mity o nieuchronnym potworze starości w szafy proszę . Bo starość – tak , przyjdzie , ale nie musi być potworem .

Na dowód ;) , jeżeli nie zaobserwowaliście do tej pory pozytywnych przykładów , przytoczę badania Uni California , które : ” W normalnym , aktywnym , zdrowym , starym mózgu nie stwierdzono utraty komórek mózgowych ” .

Nie ? A od lat wmawia się , że „wraz ze starzeniem , tracimy komórki mózgowe nieodwracalnie ….” . Co tracimy , to zapewne tracimy , ale żywotność mózgu zapobiega jego degeneracji -jeżeli umiemy ją wykorzystać . Taki wspaniały , naturalny system .

Inne badania , prezentowane przez National Institut of Aging , dowiodły z kolei , że stary – podkreślam – STARY mózg ludzki – wykazuje taką samą aktywność metaboliczną , jak młody i jest … tak samo wydajny ./ww w.nia.nih.gov/

Następną dobrą wieścią jest , że człowiek może wzmagać swoje mózgowe zdolności , powiększać pojemność umysłu i że wiek absolutnie w tym nie wadzi.

Każdy , indywidualny neuron nieustannie próbuje dokonać połączeń z tyloma innymi komórkami , z iloma się da , ponieważ komunikując się -są zdolne podtrzymywać łączność . Utrzymując aktywność mózgu jesteśmy w stanie zwiększać liczbę połączeń mdzkomórkowych .

Wymówki :”Za stary/a jestem , aby się głowić ….” , nie mają sensu .

Michał Anioł – 63 lata i doskonałe freski , da Vinci – 52 lata – Mona Lisa , Brahms nie popełnił ani jednej symfonii przed 43., Verdi napisał jedną z dwóch najpiękniejszych oper przekroczywszy 70-tkę , Goethe skończył Fausta po 80-tce …. Stradivari – TEN Antonio Stradivari tworzył doskonałe skrzypce mając ponad 90 lat ….

Czy ich warunki życiowe były lepsze od współczesnych ? Jasne , nie mieli do czynienia z technośmieciem , megadawkami chemii farmaceutycznej , skażeniem radioaktywnym , elektromagnetycznym etc., ale sama higiena pozostawiała wiele do życzenia , nie mówiąc o zwykłym stresie i teoretycznie skromniejszej „przeciętnej” długości egzystencji na tym świecie .

Nie mamy więc zbyt wiele usprawiedliwienia na niewłaściwe starzenie się , niewiele w każdym razie , oprócz własnej głupoty lub niewiedzy , oprócz wiary w samospełniający się nonsens , że „starość to demencja etc.”.

Mit o zgrzybiałych staruszkach … czy nie bierze się aby z tego , że najwięcej recepturowych leków idzie w ręce pacjentów po 50 . ,że to oni biorą najwięcej specyfików nasennych , uspokajających etc. – które mogą spowodować kłopoty z pamięcią ? Potem , zamiast skojarzenia objawów z lekami – przepisuje się następne, pogarszając stan .

A może spróbujcie popracować – nie osiadać przed tv i karmić się papką , tylko przemusztrować własny mózg ?

1.Uczcie się – niemożliwe , by wśród milionów interesujących rzeczy nie znalazło się coś , co mogłoby zainteresować i Was. To prawda , że na naukę nigdy nie jest za późno .

2. Szukajcie nowych wyzwań . Tkwiąc w starych bamboszach , okopując się w wygodnym życiu i nie oczekując niczego nowego – umieracie szybciej .

3.Odżywiajcie się dobrze – orzechy , niebieskie owoce ( aronia , jagody , borówka kamczacka ….) , czosnek , nie palcie papierosów , pochłaniajcie świeże powietrze w każdej możliwej ilości . Macie sporą nadwagę ? Ruchy , ruchy – mózg otłuszczonych ludzi otrzymuje mniej tlenu , kiedy śpią – efekty , niestety , widać za dnia . Unikajcie konserw – poza wiadomą wartością odżywczą , zerknijcie sobie na ostatni artykuł w Aerzteblatt ( w ww.aerzteblatt.de – „Bisphenol A in Konservendosen , 23.11.11)-bisfenol A – endokrynny zaburzacz , mówiąc po polsku , występuje w puszkach w ilościach do tej pory niepodejrzewanych ;) przez oficjalne służby żywieniowe . Nie szpikujcie się też hormonami – regularne , rozsądne treningi na świeżym powietrzu , nawet joga -poprawiają gospodarkę hormonalną w naturalny sposób – najlepiej widać to na przykładzie podwyższenia poziomu hormonu wzrostu ./ Muller , Cella , De Gennaro – Colonna , Parenti , Cocchi , Locatelli -1993 , Aspects of the neuroendocrine control of growth hormone secretion in ageing mammals /  

Nasze geny nie są stabilne ( o czym było w poprz.artykułach) , więc wszystko , co jemy , co myślimy , co robimy z własnym ciałem ma znaczenie . Bernsteinowie pisali o molekularnej homeostazie , o tym , że natura przewidziała i błędy w powielaniu DNA , i uszkodzenia i że nasze geny są naprawiane codziennie , bezustannie – pomóżmy im więc , a przynajmniej nie przeszkadzajmy , karmiąc się toksynami materialnymi i powielając toksyny mentalne . 

Kiedyś pisałam o spożywaniu rzeczy konserwowanych , homogenizowanych etc.- określając je „martwymi” – nic a nic się w tej sprawie nie zmieniło . Martwe pożywienie = martwota organizmu .

4.Myślcie młodo . Nie przyzwyczajajcie się do ” Gdybym był jeszcze młody , to bym się na to odważył…..”- to jak betonowa czapka dla Waszego mózgu .

5.Utrzymujcie kontakt z inymi ludźmi , w różnym wieku , ale i ze zwierzętami- będąc komuś potrzebnym , automatycznie zmuszacie do pracy mózg .

6.Nie bójcie się być odmiennymi . Nie dajcie się wciągnąć w „grupy wiekowe” , w „oddziały dla seniorów „- nie , jest jeden „oddział” : LUDZKI .

7.Stawiajcie sobie jakieś cele – jak wtedy , kiedy mieliście naście lat – i dążcie do nich wytrwale . Zapisujcie myśli , plany …. pisakiem , na papierze – przestańcie ciągle zdawać się na gadżety .

8.Czytajcie dobre książki – krzyżówki-przykro mi bardzo , to mniej niż mierna rozrywka – podsunięte przez kogoś hasełka , na które tracicie czas i które nie nauczą Was niczego prócz ….haseł , samych haseł -przeważnie ze sobą nie powiązanych . Krzyżówki są bezproduktywnymi zabijaczami czasu – pełno ich w domach starców , niestety -są „bezpieczne „, bo nie przynoszą nowych treści , bo nie prowokują dyskusji , bo wypełnia się je i wyrzuca …. Nie mam litości dla takiej formy „rozrywki” -to stagnacja . Próbujcie rozumieć rzeczy , które czytacie – zapamiętacie je łatwiej .

9. Słuchajcie muzyki . Różnej .Ona podpowie Wam nieraz formy ruchu :) , a i może podszepnie jakąś ideę , np.literacką , malarską ….

10.Jeżeli nigdy nie byliście specjalnie weseli , jeżeli poczucie humoru jest dla Was słowem obcymi i wręcz wywołującym wstręt – nic Wam nie pomoże . Humor był , jest i będzie nieodzownym towarzyszem długiego , radosnego  bytu . Szukajcie śmiechu wszędzie – to lek i najlepszy towarzysz w każdym wieku .

11.Pijcie dobrą wodę : górską , źródlaną , strukturyzowaną …BEZ CHLORU .

12.Próbując cokolwiek zapamiętać , używajcie swoich „punktów zaczepienia”- skojarzenia np.z jakąś osobą , miejscem , wydarzeniem i opisujcie to sobie w wyobraźni – to uruchomi proces przypominania .

Teoretycznie są to rzeczy , o których wiadomo …. Tylko , dlaczego tak trudno jest pamiętać o nich na codzień ? :) Bo może … zaniedbując w pierwszej kolejności własne serce , nie słuchając go , nie podążając za jego pragnieniami – zamykamy sobie drogę do wszystkiego , co w życiu najlepsze ? Bo nie chcemy pamiętać , że wszystko zaczyna się od serca i że ono , zapomniane  , starzeje się szybciej ?

Choć chwilowo beztroskich , choć przez chwilę radosnych po dziecinnemu  świąt Bożego Narodzenia Państwu życzę :)

————-

Lektura uzupełn.:

w ww.helpguide.org , „Memory loss and Aging” ,

w ww.fi.edu. „Renew- stress on the brain” ,

Opublikowany w aktualności, kardiologia naturalnie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Ministerstwo Edukacji Naturalnej , czyli : co było , nie zniknęło i … kto zamurowuje okna ?

Posted by natural health consulting w dniu Grudzień 10, 2011

Lepiej wiedzieć troszkę o całym człowieku niż wiele o jego kawałkach . Dr Beniajmin Honigsfeld

Rodzice wciąż przejmują się złymi ocenami swoich dzieci - często nie zastanawiając , jak złe są oceny i co to właściwie oznacza . Bo jeżeli pociecha udzieliła odpowiedzi w teście innej niż systemowo przewidziana , jednak wciąż życiowo prawidłowej …. Czy to jest źle ? 

Jeżeli dziecko nie zastosowało – bo tak należy to ująć – podsuniętego , ”jedynego słusznego „ rozwiązania w problemie również odgórnie stworzonym , a przykrojonym według MAS , nie jednostek  - czy to jest źle ?

Zawartość podręczników puchnie , zawartość głów …. jakby ;) przeciwnie . Mechanizm postępowania króluje , bogactwo językowe zanika , więzy międzyludzkie , a i „międzynaturalne ” słabną – przynajmniej programowo , bo na szczęście nie każdy ten program przyjmuje .

Budowa muru między człowiekiem a Naturą w wielu przypadkach się powiodła – wielu obawia się chodzić do lasu , bo ” pasożyty , wścieklizna , trujące rośliny i w ogóle ptaki brudzą na głowy ….” – niektórym na pewno :) )))

Wmawia się , że bez chemii , chirurgii i psychiatrii człowiek zachoruje , zestarzeje się za szybko i umrze … to ostatnie … ojej , a może nie ? ;) , jednak typowo mafijne sposoby postępowania sprawiają , że droga do „przejścia” staje się już za życia drogą przez mękę .

W mediach coraz nachalniej straszy się „groźnym ruchem antyszczepionkowym”.
- no , to rozumiem , że jest i ruch szczepionkowy . Jednak :)
To ten , który , pisząc o zaletach szczepionek regularnie „zapomina” informować o niebezpiecznych skutkach ubocznych ? To ja już wolę o nich pisać – nawet za cenę posądzenia o przynależność do „ruchu jakiegokolwiek” – bo gdyby nawet ;) , wolę iść z Tymi , którzy mówią prawdę . Po prostu .

Nie pójdę z tymi , którzy :” Nieszczepienie to narażanie dziecka na choroby wieku dziecięcego , które udało się stosowaniem immunizacji zwalczyć ! „

W jednym zdaniu udały się trzy kłamstwa . Pierwsze – bo nie zaobserwowałam – a nie jestem jedyna , ot , jedna z milionów – żeby szczepionki zapobiegały chorobom , drugie – że nie zwalczyły czegokolwiek poza właśnie naturalną obronnością organizmu , trzecie – bo to nie jest immunizacja . Oczywiście , podkreślę – to moje zdanie . Macie prawo mieć inne . Macie prawo mieć swoją rację , ale nie zmuszajcie mnie ani innych do przyjęcia własnej za obowiązującą i jedyną słuszną .

„Zwalczajcie” sobie dalej choroby swoimi metodami – najlepiej na własnym przykładzie …..

Co w ogóle oznacza „zwalczanie chorób”?

Jako , iż pisałam o tym sporo , m.in. w artykułach o homeopatii , szczepionkach , TCM , pozwolę sobie pokrótce przedstawić syntezę sensu choroby w kontekście długiego ( w sensie naturalnym ) , zdrowego życia i dobrej starości , jako lekcji podsuwanej nam przez najlepszego nauczyciela – Mistrza Przyrodę .

Zacząć muszę od chorób dziecięcych – „leczonych” toksynami w mega ilościach , których żadna matka nie odważyłaby się podać znając ich działanie . Odważa się , wierząc „tym , którzy wiedzą lepiej „. Skutki znamy .

Problem leży (poza chciwością przemysłu ) w medyczno – szkolnym zorientowaniu na symptomach , na którym łatwo już było spreparować temat szczepionek .

A przecież typowe choroby dziecięce są ważnym i niezastąpionym zjawiskiem dla duchowej , więc i zdrowotnej kondycji dziecka - ich zduszenie – nie wyprowadzenie Z organizmu – należy traktować jako poważny błąd – nieodrobioną lekcję . Jeszcze naganniejszym wydaje się masowe stosowanie substancji inwazyjnych , absolutnie nie mogących zapobiegać chorobom  , a sprawiających , że dziecko nie jest nawet w stanie przechorować pierwotnego obrazu zaburzenia WSPIERAJąCEGO rozwój człowieka , według owego wzoru .

Fakt , że homeopaci klasyczni z reguły wyjaśniają pacjentom działanie szczepionek , po czym ci ostatni – co zrozumiałe – szczepić dzieci nie chcą , napotyka wrogość i agresję ze strony szczepionki stosującej .

Abstrahując od meritum  – obie strony winno jednoczyć porozumienie w interesie dobra pacjenta oraz własnego sumienia ( przyznam , że mówiąc o sumieniu w przypadku osób rekomendujących szczepienia czuję się , jakbym gadała o sumieniu sztabki złota …prawda , że ładne porównanie ;)  ? )  , nie może dziwić kontrast : medycynę szkolną dzieli od naturalnej , w tym homeopatycznej samo rozumienie choroby i zdrowia . 

Często jednak również osoby interesujące się medycyną naturalną tkwią głęboko w założeniach szkolnomedycznych , od początku konfrontowani wyłącznie z takim sposobem myślenia : choroba – lek zwalczający chorobę – zdrowie .

Mimo , iż naturalnym wydawałoby się : przyczyna  - zaburzenie – leczenie mające na celu zdiagnozowanie , zrozumienie i eliminację przyczyny , dzięki któremu znikną też symptomy – - powrót do zadowalającego stanu organizmu .

Medycyna szkolna przyzwyczaiła nas comiesięcznie prawie do „najnowszych osiągnięć” , przedstawianych zawsze , jako wielka mądrość …. blednących w blasku następnych „najnowszych ” … czasami kompletnie poprzednie „mądrości” gaszących , wręcz demaskując (nieświadomie :) )))) je jako głupoty , błędy …. „nietrafione klasyfikacje wartości ” ;)

System medycyny naturalnej – charakterystyczny i odpowiedni dla każdego rejonu świata – funkcjonuje świetnie od tysięcy lat , potwierdza się regularnie , w czym nowoczesne badania , obiektywnie biorąc co najwyżej ujawniają dodatkowe korzyści -  o deprecjonowaniu natury „badaniami zleconymi w celu…” już mówiłam .

Prawa natury – weryfikowane milionami doświadczeń , nie zmieniają się .

System homeopatii klasycznej ( Hahnemanna ) działa od lat dwustu . Jego prawa , zasady działania też się nie zmieniają .

No jak to możliwe ;) ….

Jak to możliwe , by „jakieś byle co ” ;) tak dzielnie broniło swojej twarzy , by trwało nie ogłaszając co miesiąc „nowych , cudownych metod ” ?

A Hahnemann po prostu doszedł do wniosku ( nie On jedyny , ale mowa o homeo ) , że objawienie się choroby nigdy nie jest ograniczone lokalnie , ale pojawienie się w danym miejscu/danym obrazie  - to rezultat , wyraz zaburzenia we wnętrzu .

I tak , np.zapalenie migdałków nie następuje tylko poprzez ”osiedlenie się” tamże jakichś „zarazków” , a , ponieważ na skutek jakiegoś zaburzenia wewnętrznego pojawiła się idealna podstawa – środowisko do rozwoju zapalenia .

Ale medycyna szkolna nie chce tego wiedzieć – zwalcza zapalenie migdałków – przejaw zewnętrzny , dzięki czemu powód prawdziwy pozostaje , gdzie był .

Właściwie takie traktowanie migdałków też dziwnym nie jest : jak może jeden lekarz rozpoznać wielonarządowe zależności , jeżeli najczęściej szczyci się jedną do paru specjalizacji ? Jeżeli od każdego systemu organów jest inny „specjalista „?

Logiczne następstwo takiej sytuacji to farmaceutyczne poszukiwanie/
produkowanie  medykamentów zwalczających poszczególne symptomy … często bez patrzenia na straty organów nie wziętych pod uwagę , bo „nie należą do objawów ” . Bo nie widzimy , że należą . Bo … nie chcemy widzieć ?

Czy takie działanie  może przynieść korzyści w żywym , niepodzielnym , bycie ?

Homeopaci wolą dotrzeć do „zaburzonej siły życiowej „, „genetycznej niedyspozycji” , ale to nie oznacza , że parę globulek/kropli ponaprawia wszystko . Proces homeopatycznego docierania do sedna i wyciągania choroby na zewnątrz czasem jest błyskawiczny , czasem – niestety, musi potrwać – wszystko zależy od danego człowieka .

Zioła też pomagają cierpliwym , jakkolwiek w przypadkach nagłych (podobnie homeopatia ) potrafią przyjemnie zaskoczyć .Minerały , żywice , różne wody , czasem zwykły popiół , olejki …. to wszystko jest dla nas .

Ale trzeba się zainteresować , co , po co i do czego . Inaczej będziemy zdani na czyjąś opinię , wiedzę , łaskę , humor i przyzwoitość wreszcie . Oczywiście , załóżmy , że dostaniemy się w dobre ręce …czy jednak nie będzie nam przyjemniej wiedzieć , co te rączki robią ?

Informacja podstawą – i tu bynajmniej , nie w ilościach homeopatycznych . Wprawdzie ktoś mądry kiedyś powiedział , że trzeba bardzo uważać , komu dobrą informację powierzyć , ale mnie się – być może naiwnie , wtedy trudno , mój wybór -wydaje , że jeśli , jak do tej pory , ci , którzy cokolwiek przekazać mogą , będą zachowywali to dla wybranych …. będzie tak , jak było i  „świat skończy się skowytem „(T.S.Eliot)

A … „leków ” tyle ….ile nigdy jeszcze w historii . A skowytu … więcej i więcej .

Informacje zbieramy całe życie . Poza nimi niezbędną jest obserwacja i empiryzm z wszelkimi jego przyległościami ;) , więc konsekwencją samodzielności .

Jak obserwować chorobę w ujęciu kompleksowym ?

Weźmy to nieszczęsne zapalenie migdałków , z często zajętym zapalnie całym okręgiem limfatycznym danej strefy . Migdałki są organem przerabiającym trucizny . Ich ropienie , zapalenie to sygnał , że organizm przyjął zbyt wiele „śmieci”. ALE chodzi również o „toksyczną energię”- w tej chwili określę tak skrótowo negatywne oddziaływanie na organizm wrogich , negatywnie wpływających słów , zachowań   . Jeżeli mamy do czynienia z zapaleniem migdałków pon.12 lat to w większości przypadków oznaka złego żywienia , głównie – aromaty i barwniki .

Powyżej – trzeba się przyjrzeć , czy chory nie jest poddawany ciągłym , krytycznym naciskom – kwestia odżywiania pozostaje aktualna .

Tak czy inaczej – zaburzenie wyprowadzamy „na zewnątrz”- nie dusimy , nie – „zwalczamy „- wyprowadzamy z organizmu .

I tak , mając do czynienia z osobą cierpiącą na wykwity skórne , nie zabrałabym się od razu do zewnętrznego traktowania maściami , zasypkami – chyba , że to konieczne i chodzi o przyniesienie ulgi ( wysypki piekące itp.)

Gdyby taka osoba , potraktowana „od zewnątrz „, wyłącznie naskórnie , przyszła po miesiącu np. z problemami wątrobowymi – nie zdziwiłabym się – zaburzenie , zduszone odgórnie , przeszło do wnętrza . U pacjentów popularnych placówek tzw.”służby zdrowia ” to normalna historia – jedno się „kończy” , drugie zaczyna – tyle , że to pierwsze wcale się nie skończyło .

Bo nie było potraktowane od źródła , a od x…. strony ;)

Oczywiście medycyna szkolna w większości nie rozpoznaje kolejnych przypadków jako logiczne następstwo własnych działań – i to też jest zrozumiałe :)

Gorzej , że nie chce – broni się rekoma i nogami przed oficjalnym skorzystaniem z wiedzy naturopatów , w tym homeopatów , wmawiając sobie – co gorsza i innym , że inne metody nie są „naukowe” …. Po cichu patrzy , jak opatentować wygodne sobie kawałki . Wnioski pozostawiam bez komentarza .

Tym bardziej , że – gdyby pierwsi krzykacze medycyny inwazyjnej , a stosowanej bez opamiętania , zechcieli przyjrzeć się na przykład  embriologii -bez problemu znaleźliby tam potwierdzenie konieczności naturalnego przebiegu choroby ( w większości historii , nie mówię tu o ekstremalnych sytuacjach zagrożenia życia , ostatnich stadiach w zniszczonym organizmie , etc. ) przy wsparciu organizmu metodami naturalnymi .

W embriologii możemy zaobserwować najlepiej , że nie ma przypadków w następstwie chorobowym – ich kolejność zaś wskazuje , czy człowiek znajduje się na drodze do wyzdrowienia , czy … czy choroba wciąż posuwa się głębiej .

Przeciętna , normalnie przebiegająca choroba dziecięca wskazuje również prawa natury : cały organizm jest chory , najczęściej występuje gorączka , potem wyrzuty na błonach śluzowych , następnie – dotknięty jest naskórek – reguła : od wewnątrz do zewnątrz – do wyjścia – procesy same w sobie są najlepszym lekiem .

Sztuczne wytłumiacze gorączek mogą wręcz zakłócić proces , powodując komplikacje , np. wewnętrzne obrzęki . I to komplikacje są najczęstszym powodem rodzicielskiej , ale i lekarskiej paniki … niestety, komplikacje stworzone (też najczęściej ) przesadzaniem z obciążaniem organizmu środkami silnie działającymi .

Szkoda , że nie dopuszcza się do wypowiedzi w mediach rodziców relacjonujących rozwój swoich dzieci po przebytych naturalnie chorobach , a mają co opowiadać : właściwie rozwijająca się mowa , pewniejsza motoryka , dojrzalsza osobowość , stabilniejsza duchowość etc.

Dziecko zachorowuje na podstawie swoich własnych – najczęściej – odziedziczonych słabości , czasem nabytych , w homeopatii nazywanych miazmami . Ich przezwyciężenie daje możliwość uwolnienia się od nich , przynajmniej na długo . Zabierając możliwość naturalnego odbycia NATURALNYCH chorób zabieramym mu możliwość samoleczenia , w najgorszym zaś razie wpędzamy chorobę w kolejne stadia , głębiej .

Nie lubię powoływać się na statystyki , ale tylko wg nich można stwierdzić , że nigdy dotąd nie mieliśmy jeszcze tylu CHRONICZNIE chorych dzieci .

MS , alergie , astmy , neurodermitis , depresje , autyzm ……

Wydaje się , że ostre , dziecięce zaburzenia zamieniliśmy na chroniczne , których formy wyrazu wskazują na zastarzałe ogniska zapalne .

Bardzo interesujące zdają się przy tym formy chorobowe u dzieci szczepionych -np.na odrę -  zaczynające się często punktowymi wylewami podskórnymi/
naskórnymi na rączkach i stopach , kolejno rozprzestrzeniającymi się od dołu/ od kończyn  do góry , po czym „znikają” w środku i często prowadzą do zapalenia płuc .

W naturalnym przebiegu jest dokładnie odwrotnie – choroba przebiega od wewnątrz do zewnątrz, gdzie się kończy . Nie wiem , czy powinnam pominąć , że takie krwawienia są oznaką dominujących syfilitycznych wpływów ( p.rozdziały o boreliozie ) , a zniekształcona postać choroby niesamowicie osłabia życiową siłę .

Oczywiście , nie można przypisywać szczepieniom CAŁEJ winy za zdrowotną nędzę współczesnego społeczeństwa – wiele jest czynników zaburzających procesy naturalne , chorobotwórczych . Ale szczepienia należą do całego zespołu szkolnomedycznych tricków , które zaburzenia tłumią , „wpędzają” i sadowią w organizmie na długo .

Terapie kompleksowe prowadzą do harmonijnego „pulsowania” organizmu na dłużej , do równowagi na wszystkich poziomach .

Dobrze byłoby nie tylko „zapobiegać” ;) chorobom dziecięcym , ale nie dopuszczać do komplikacji , więc : dokładać starań , by dzieciom ( i oczywiście dorosłym ) nie zabrakło przyzwoitych warunków higienicznych , zdrowego odżywiania , ciepłego domu i …. przede wszystkim kochających , mogących poświęcić im czas i wiedzę rodziców  , a także , w razie czego ;) …. rozumiejących naturę rzeczy lekarzy .

 ———————————-

Literatura źródłowa , ale i uzupełniająca :

„Predictive Homeopathy” , Dr Prafull Vijaykar , Mumbai , 2001
„Zur Theorie der Homoopathie „, Dr J.T.Kent , Heidelberg , 1996
„Kent’s Minor writing on Homeopathy” ,Heidelberg ,1987
Medizinische Schriften , Getynga , 1988 , Dr Constantin Hering
„Organon der Heilkunst „, Dr Samuel Hahnemann ,Leipzig 1921 ,

w ww.prafullvijaykar.com (strona Pana Dra Vijaykara )
w ww.insidevaccines.com./wordpress

Opublikowany w aktualności, homeopatia, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Kardiologia naturalnie .cz.16.Migdałecznik i spółka vs. czarny pies ;)

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 29, 2011

Wyjątkowy listopad … wyjątkowa łaskawość Natury – czy znamy kogoś równie wspaniałomyślnego , kogoś , kto za tyle krzywd odwdzięczałby się wszystkim , co na tej przestrzeni i o tym czasie osobnikom krzywdzącym bezcenne – słońcem , ciepłem , zielenią …?

A politycy … jak zwykle zatruwają nam życie , propaganda nie daje odpocząć :na okrągło o rakach , zarazach … a propos – listopadowy numer Archives of Neurology polecam najserdeczniej -tamże praca m.in. dr J.S. Kent & R.O’Hara , R. Shelli  o zmieniającej się pod wpływem chemoterapii aktywności mózgu , z wiele mówiącymi konkluzjami : „Pacjentom traktowanym chemioterapią o wiele trudniej jest potem wyrównać zaburzenia zdrowotne „, „czyżby nie nowotwór , ale jego leczenie było przyczyną złego stanu zdrowia „(!) , wreszcie wyliczone mamy egzekutywne funkcje (np. zdolność uwzględniania faktów przy postępowaniu , wydobywanie faktów z dalszej pamięci , uwaga , koncentracja , umiejętność doprowadzania działania do końca …) uległe w trakcie chemioterapii wpływom wybitnie destrukcyjnym , że się wyrażę oględnie - art. „Prefrontal Cortex and Executive Function Impairments in Primary Breast Cancer ” ,
ponieważ badania dotyczyły właśnie kobiet ze zdiagnozowanym nowotworem piersi . Nie zagłębiając się w dyskusje przypomnę jedynie , iż w temacie wyborów mam do powiedzenia niezmiennie  , co wyraziłam w cyklu o nowotworach . Szkoda , że „Arch.of Neur.” napisał o tym dopiero teraz . 

Może nie będzie za późno  opowiedzieć o czarnym psie Churchilla , który wcale ….. nie był psem  ?

Winston Churchill bowiem nękany był depresjami , co czytelnikom jego zapisków nie jest bynajmniej obcym – on jednakże określał męki mianem „czarny pies „. Niestety , nie doszłam do źródeł skojarzeń- sama znam dość wesołe czarne psy i w życiu nie przyszłoby mi do głowy porównywać z nimi stany denne ;) , ale Churchilla nękało najwyraźniej tyle ciemnych sprawek , że w końcu dostrzegał ciemność nawet w przepięknych labradorach  .

Czarnopsiste fobie opisał nawet Anthony Storr , ba- zapodał je (pod wieloma postaciami … m.in. myszy ) wielu innym , m.in. Kafce ( „Churchill’s Black Dog , Kafka’s Mice and Other Phenomena ” , NY , 1988 ) . Ale wspomnienie o cieniach sławy jest zaledwie pretekstem , bardzo mi tu potrzebnym , bowiem Churchill wyrzekł był :

„Moje serce jest poza mną ” ( wyciągnięcie tego zaś zawdzięczam historykowi
A. Rowse , „The Early Churchills” , 1967 , London)

Czytając powyższy zwrot … czy potrafimy go powtórzyć ? A jeżeli , to z jakim skutkiem ? Oczywiście nie polecam , ponieważ osobiście najlepszego mniemania o Panu Winstonie Ch. akurat nie mam , ale myślę , że niektórzy , już czytając to w odniesieniu do niego , poczują  , co zdrowe serce poczuć musi : sprzeciw .

Bo zdrowe serce żyje przede wszystkim W środku , manifestując się różnorako na zewnątrz …

Churchill z pewnością znał konsekwencje – próbując zdystansować się od własnego serca , wampirycznie poszukiwał go w innych – szczególnie w 
znajomym ;)  , któremu pisał :”Ukochany przyjacielu duszy , żałuj mnie i kochaj …”

Czy…. obraz Winstona Ch. wydaje się nieco pełniejszy , czy wciąż co niektórzy uważają , że wiedzieli o nim wszystko ?

„Czarne psy ” straszyły  Tennysona , Van Gogha , Isaac Newtona , William Blake’a , Anne Sexton , C.K.Norwida , Wyspiańskiego …. czarny ocean wciąż pochłania  nadmierną wrażliwość , kreatywność … bywa ,że niepohamowaną żądzę uznania … generalnie : wdziera się tam , gdzie brakuje równowagi . Na brzeg … jak zwykle wyrzuca zwłoki , bo kąsa w samo centrum : serce .

Depresja nie musi się jednakże ani „uczarnopsić „, ani też wciągnąć i pożreć .

Nie zrobi tego , jeżeli damy przemówić sercu . Jeżeli nie pozwolimy , by oddaliło się na dystans , skąd już nie będzie odwrotu . Zaboli , zapłacze , zawyje ?

Pozwólmy mu się wyżalić – nie odpychajmy go w takim stanie . Nawiążmy kontakt z innymi – nie ważne , zwierzęcymi czy ludzkimi , ważne , by wzajem się poczuły :) , by energia jednego pomogła drugiemu rozcieńczyć ciemność .

Nie chcecie zwierzaków ani ludzi ? Ciężki przypadek ;) … To chociaż roślinki …. jak one umieją dziękować …. i jak dzielą się swoim , niewidzialnym sercem …

Kto z Państwa słyszał o migdałeczniku ? Terminalia arjuna , w Indiach nazywa się różnie: Koha , Arjan … Jedno z najważniejszych ziół w Ayurvedzie – podstawa dla terapii serca .

Dlaczego o migdałeczniku ? O naszym głogu już było  ( nadal wspaniały i co ważne – swojski ) , ale może nie każdy polubił , więc … Arjuna .

 Dawno , dawno temu :) był sobie łucznik Arjuna . Przed ważną walką ukazał mu się Kriszna i zaoferował pomoc . Arjuna przystał na nią – poprosił o przewodnictwo i … poprowadzenie rydwanu … oczywiście zwyciężył :)

Podobno po bitwie Kriszna rzekł mu :

„Istota boska potrzebuje do samomanifestacji istoty ludzkiej .Istota ludzka potrzebuje do samorealizacji istoty boskiej. Jesteśmy jednością . „ 

 W Arjunie kochało się mnóstwo pięknych księżniczek  , stąd nic dziwnego , że migdałecznik ( co za surowa , polska trzeźwość :) stał się w Ayurvedzie rośliną serca , ale i … uszu ( liście wkłada się delikatnie do bolącego ucha , jak u nas geranium ) , rany , stosowaną odkąd „najstarsi nie pamiętają” .

Nieco młodsi ;) wybadali , że drzewko ( surowcem leczniczym jest kora , jednak liści też bym nie wyrzucała - te zwykle stanowią pokarm dla szczególnego rodzaju jedwabników ) kryje w sobie m.in.pokłady :

-flawonoidów

-proantocyjanidyn ( też w winogronach , czarnej porzeczce i wielu in.)

-kwas galusowy

-kwas elagowy

-fitosterole

-cynki , miedź , wapń , magnez

-saponiny ….

… ta ciekawa mieszanka zaś działa intensywnie wzmacniająco na mięśnie serca , wspomaga pracę wątroby wpływając na wyrównany poziom cholesterolu (jakby już ktoś strasznie się przy jego „nadmiarze”:))) upierał ) , jest uznany za cardioprotective = chroniący serce , anti-ischemic- zapobiegający niedokrwieniu , ma znaczenie w powstawaniu prostaglandyn ,redukuje efekty silnego stresu , wyrównuje ciśnienie … Opisane m.in. w studiach nad CCF- congestive cardiac failure , w których przy 40% przypadków uzyskano poprawę funkcji serca .

W skrócie : Arjuna aktywizuje serce i wątrobę w łagodny , acz stanowczy soosób . Co szkodzi , by znazł się w naszych apteczkach między głogiem a aronią ? Co szkodzi , by pojawił się tam  np.i Guggul :) – żywica z  Commiphora mukul , (guggul gum ) , który z kolei , łączony z czosnkiem , nie jest gorszy od głogu , a bardzo ciekawy w użyciu ?

Co szkodzi , by rośliny … jeżeli nie reagują ludzie  - pomogły nam przepędzić czerń i nie winić psa ? ;)

……………

Lektury uzupełn. :

Journal of Phytology 2011 , 3 (1) , Evaluation of analgesic and anti-inflammatory activities of terminalia arjuna leaf ) – oprac. dotyczące liści !

Journal of Etnopharmacology , 114, 2007 , S.Dwivedi – „Terminalia  arjuna Wight & …- A useful drug for cardiovascular disorders ” )

Opublikowany w aktualności, cholesterol, depresja, farmakologia, kardiologia naturalnie, onkologiczne impresje, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Gdy bolą mięśnie …

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 27, 2011

…ale mniej więcej wiemy , po czym :) , ponieważ – jeżeli bolą „zniewiadomoskąd” oraz „zniewiadomokiedy” , sprawa jest poważniejsza – kiedy więc zabolą , na przykład , z przepracowania ,  przećwiczenia i tym podobnych „prze…” , bywa , że leżymy , kwicząc o pomoc … Miast kwiczeć , zapoznajmy się z podstawowymi środkami stosowanymi od „wieki wieków… ” , dzięki którym dla wielu nie skończyło się na „… w bólu amen” ;)

 Zakładając , iż Czytelnicy potrafią rozróżnić ból strajkujących , nadwyrężonych ,
zakwaszonych  mięśni  od , np. głęboko usytuowanego bólu ” gdzieś z wewnątrz” rzutującego na cały system , a będącego poważnym sygnałem do niepokoju , opowiem dziś o metodach prostych , przyjemnych i godnych zabezpieczenia „na wszelki zaś” w domu , ponieważ nie tylko „nigdy nie wiadomo”;) , ale wyjście do apteki nie będzie raczej kosztowało mniej .

1. Przewidując wysiłek fizyczny pomyślmy o olejku z avocado , ewentualnie oliwie . Próbując uprzednio , czy nie jesteśmy uczuleni na poszcz.składniki , do , np.łychy stołowej ww.olejku/oliwy , dodajmy 10 kropli olejku herbacianego , wmasujmy w przewidziane do naprężeń mięśnie , porozciągajmy troszkę – efekt będzie odczuwalny już przy pierwszych ćwiczeniach .

2.Przygotujmy warzywny bulion . Najlepiej z :kapusty włoskiej , kalafiorka , marchewki , pietruszki , pory , cebulki , selera , naci selera , oliwy . Proszę zauważyć , że 4 składniki wyrosły pod ziemią , 4 - stanowią nadziemne części warzyw ( pora po połowie , można rzec:) – proporcje powinny być zrównoważone , doprawić można odrobinką świeżego ( w doniczkach trzyma się świetnie ) tymianku , szałwii , paroma igiełkami rozmarynu .

3.Pod ręką wypadałoby mieć i tran – szczególnie , jeżeli nie jadamy zbyt często tłuściutkich rybek w rodzaju makreli , halibuta , łososia z naturalnych - im dalej od brzegu , tym lepiej – łowisk ( ach , te łowiska niestety też już z naturą mają coraz mniej wspólnego , bo kiedy ryby wyławia się spośród śmieci ….)  . Tran doskonale namaszcza i stawy i mięśnie = większa elastyczność .

4.Łyżeczkę zmielonej gałki muszkatołowej łączymy , rozcierając , z 3.łyżeczkami wazeliny , zostawiamy na noc w chłodnym miejscu – ale nie lodówce . Rano mamy dobrą maść na „zakwasy” – oczywiście zewnętrznie !

5.Jeszcze wcześniej nastawiamy rozmaryn , najlepiej , aby świeży – ilość wedle gustu – w 70% alkoholu , w ciemnej butli , na 3 tygodnie – po tym czasie otrzymujemy nalewkę do stosowania również zewnętrznego na obolałe muskuły .

6.Potrzebując rozwiązania natychmiastowego bierzemy garść suchych igieł sosny ( może być czarna , żółta ….) , 100 gram oregano – świeże lub suche , zalewamy wrzątkiem , parzymy 15 minut i wlewamy do wanny , do kąpieli . Samo oregano też podziała – rozszerza naczynia krwionośne , więc automatycznie ostrzeżenie dla kobiet w ciąży i tych , którzy takowemu działaniu poddawani być nie powinni – wszelcy wrażliwcy , łykacze farmaceutyków roszerzających nacz.krw.
( prawdopodobieństwo kumulacji ) , itp. 

7.Olejek miętowy – prawdopodobieństwo alergii sprawdzamy , jak zwykle , po czym rozcieńczamy zależnie od indywidualnej wrażliwości i smarujemy , gdzie boli.

8.Doustnie niezła jest herbatka z fiołka trójbarwnego , która wedle starych receptur załatwia ból w ciągu 8 godzin . Ww. metody są w zastosowaniu jednakże nieco szybsze :)

9.Okład z borowin – standardowe środki bezpieczeństwa stosowane przy owym wciąż aktualne ( :) )) .

10. Dla mnie bezbłędny  :o lej z dziurawca , pisałam wcześniej – najlepiej zrobiony własnoręcznie w porze kwitnienia , chętnie wykorzystywany w BRD , szczególnie przy metodzie Dorna-Breussa .

11. Olejek arnikowy – również wspaniały, ale surowiec trudniej dostępny niż dziurawiec .

12.:))))))…… nie ma to , jak pyry . Bo najprostszym rozwiązaniem na ból spracowanych mięśni jest sok ziemniaczkowy .Inna sprawa , że kiedy „boli cały człowiek” , starcie kartofli graniczy z próbą szturmowania Lhotse :) ))))

13.A jeżeli  pod ręką nie byłoby PRAWIE nic …. ocet winny jest PRAWIE wszędzie. Nie ma ..? Trzeba się zatroszczyć, coby jednak był . Bo nasmarowanie nim mięśni – mam na myśli prawdziwy ocet winny , nie ersatze - – dowiedzie nam , jak mało czasem trzeba , by bez wcierania chemii poczuć ulgę i nie obudzić się wprawdzie bez bólu , ale za to z toksycznym kacem .

Opublikowany w aktualności, odżywianie, survival,czyli przeżyć, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Zdrowe zwierzęta wpychane do klatek protestują , czyli : na ile jesteśmy zwierzętami świadomymi , a na ile … kukłami ?

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 16, 2011

Niedawno , gdzieś  mówiłam o lekach roślinnych i nikt nie zgłaszał sprzeciwu – ludzie wiedzą : takie były , są i będą – ba- rośliny to jedna z najstarszych form leków w ogóle , na równi z węglem ( więc też od roślin ) , metalami , minerałami szlachetnymi i półszlachetnymi … To tak , jak słońce: grzeje od lat i nikt się nie dziwi  , że od słońca ciepło :) . Jak bardzo więc rozbroiła mnie zachowawczość ? głupota? nieświadomość? – nie wiem , jak to nazwać- nierzetelność będzie chyba właściwą – pracowników pewnej ogrodniczej gazety :

„…żaden preparat z rośliny nie jest lekiem , a jedynie wspomaga leczenie „.

 Tyle już razy obiecywałam sobie nie brać udziału w sprzątaniu po głupocie , ale oburzenie wzięło górę .

Po pierwsze : autorzy ww.zdania nie zadali sobie widocznie trudu zajrzenia choćby do takich preparatów roślinnych ( a są !) , na których ulotkach stoi , jak wół: LEK pochodzenia roślinnego ….etc. Mało tego - do klasyfikacji , bo , o ile mi wiadomo , LEK roślinny to wciąż „środek farmaceutyczny „.

Po drugie : JAK coś , co wspomaga proces leczenia ( poza bandażami , instrumentami , etc.:))) NIE może być lekiem ? Czy tak pokrętne słownictwo może przemawiać na korzyć wiarygodności całego pisma ? Pisma , w którym na dodatek twierdzi się , że poszczególne preparaty chemiczne są od leczenia roślin ??? Bo ja z kolei tak nie uważam : przejściowa poprawa wyglądu rośliny nie oznacza jej wyzdrowienia , podobnie , jak możemy najczęściej obserwować to w relacji człowiek:syntetyczny farmaceutyk .

Z kolei po obejrzeniu wyników stosowania właściwie dobranego naturalnego środka leczniczego , któremu byt zawdzięcza lwia część ludzkości od pradziejów , bez którego to , często spożywanego , jako codzienne menu , zapewne by wielu z nas tutaj nie było , możemy śmiało określać stan powrotu do równowagi - zdrowiem .

Co się porobiło z tego strachu , żeby tylko „być poprawnym” , żeby nie narazić się sponsorom , żeby kasa dźwięczała …. A ludzie wciąż wskazują na zwierzęta , że „prymitywne i pazerne „…. Wszystko do góry nogami .

Weźmy teraz sprawę elektronicznych kart zdrowotnych , coraz nachalniej reklamowanych i coraz chętniej akceptowanych (niestety ) przez osoby , którym wmówiono , że „będzie wygodniej , szybciej , dokładniej , bezpieczniej….” -a one to powtarzają! Standard manipulacyjny .

Kiedy ostatnio dyskutowałam o tym z niemieckimi lekarzami , naturoterapeutami i pacjentami , wszyscy , jak jeden , byli przeciwko , mało tego – wszyscy potrafili podać powody , dlaczego są przeciwko . A że w przypadku Niemców , wmuszanie czegokolwiek zwykle nie kończy się dobrze dla wmuszającego , postanowili działać i tak , na wielu stronach lekarskich , naturoterapeutycznych ,  kongresach , spotkaniach , opowiada się przeciwko wprowadzeniu e-kart .

Jako , że sama w punktowaniu ich słabości wielokroć uczestniczyłam , pozwolę sobie przytoczyć podstawowe zastrzeżenia , które – mam nadzieję - przyczynią się do poprawy wiedzy na temat zagrożeń związanych z tą formą relacji -
-pacjent:służba ;) zdrowia :

-Bezpieczeństwo – autentyczne bezpieczeństwo pacjentów , którzy , z pomocą elektronicznych recept będą włączani w klasy ryzyka przyporządkowane im na całe życie i ewentualnie mogące być wykorzystanymi w kwestiach ubezpieczeniowych , ew. ubezwłasnowolnień etc.

-interes pacjenta  : e-karta nie wnosi żadnego medycznego udowadnialnego ( jeżeli tak lubicie Evidence Based….. udowodnijcie :) ))) – pożytku dla pacjenta i jest uwarunkowana wyłącznie ekonomicznie – co jednak nie oznacza ekonomicznej korzyści dla pacjenta

-to zakłócenie prawa do decydowania o swoich danych :zarządzanie nimi , magazynowanie , kasowanie i dostęp nie leżą w rękach pacjenta

-wątpliwości odnośnie wolnego wyboru terapii pacjentów . Projekt kosztuje miliardy i nie trudno zgadnąć , jak wpłynie na dobór terapii/jej ceny

-e-karta zdrowia to praktycznie wykluczenie pytania o prawo do opinii więcej niż jednego lekarzy i związane z tym turbulencje

- wreszcie relacja zaufania pacjent : lekarz , a zostawiłam ją na końcu , ponieważ do niej byłoby podpunktów najwięcej .Załóżmy , że wrażliwe dane pacjentów będą przechowywane w centralnym rejestrze , do którego dostęp będzie miało co najmniej milion przedstawicieli służby ;) )) zdrowia . Z tego wynika , że :

 * obarczenie lekarzy buszowaniem za danymi spowoduje skrócenie i tak krótkiego czasu zajmowania się pacjentem

*lekarski obowiązek zachowania tajemnicy ….nie wiem nawet , jak to skomentować -przecież dostęp do danych przez osoby trzecie drogą elektroniczną w żaden sposób nie został wykluczony , bo wykluczonym być nie może , bo nie ma systemu doskonałego , z czym zgadzają się najlepsi informatycy

*dostęp .. nie napiszę już nawet „ewentualny” przemysłu do danych …. przecież to jest niewyobrażalne pole do popisu dla koncernów , które i tak „dziwnym trafem”na brak dostępu nie narzekają … a jednak nie mają wszystkiego . Teraz będzie już wszystko , jak na dłoni .

Na liście pominęłam drobniejsze zapytania , bo myślę , że te wymienione i tak powinny zastanowić każdego , kto „chce szybciej” . Chce ? Proszę bardzo , ale nie może to być opcją dla każdego .To tak , jakby ktoś został namówiony na gołe zdjęcia w dowodzie i przyklepał tę propozycję za wszystkich . Ja mówię e-kartom „zdrowia” stanowcze NIE .

Poniżej parę  stron , na których zobaczą/usłyszą  Państwo podobne zdanie na temat e-kart , nie tylko w przemyśle zdrowotnym :

w ww.nocards.org

w ww.policymed.com

w ww.privacyrights.org

w ww.akdae.de – Arzneimittelkomission der deutschen Ärzteschaft – wprawdzie lekarska komisja ds.farmaceutyków , ale to również godny interlokutor w kwestii elektronicznych kart pacjentów .

Opublikowany w aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Kogo drażni aromaterapia ?

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 13, 2011

Im szerszą staje się świadomość społeczeństwa , im więcej informacji pozwalających podjąć kroki w kierunku uniezależnienia się od koncernów dociera do ludzi oraz im lepiej potrafią te informacje wykorzystać … Im bardziej stają się oni tym , czym w istocie Człowiek być powinien : istotą odpowiedzialną – tym mocniej , tym rozpaczliwiej Wielki Biznes Destrukcji walczy o każdego centa .

Environment , Engineering Science Journal -” Can Aromatherapy produce harmful Indoor Air Pollutant” ? – w necie na w ww.libertpub.com -wysmażył kuriozalny artykuł , w którym chyba  pragnął ostrzec potencjalnych zwolenników aromaterapii przed jej ewentualnymi skutkami :) ))) … Nie wiem , jak odbiorą go Inni - może komuś uratuje życie ;) ))))))) …. O ewentualnych efektach ubocznych aromaterapii wspominałam i tutaj , ale w dalszym ciągu ,  poza użyciem olejków syntetycznych (wciąż NIE polecam ) , NIEADEKWATNYCH do danego organizmu /zaburzenia ( j.w.) , przesadzaniem ilościowym , częstotliwościowym etc.  , a także zapominaniem o świeżym powietrzu :) – nie mam niczego do dodania .  

I nic dziwnego  – od wynajdywania …NIE – od KREACJI (bo w wynajdywaniu raczej kiepsko – działania uboczne są znane od wieków , nowoczesne laboratoria powtarzają jedno : „przedawkowanie i niedobranie do terapii mogą spowodować…. bla , bla , bla )  słabych punktów terapii naturalnych też są EKSPERCI :) – w tym przypadku – naŁkowcy z Uni Chia Nan , Dpt.of Occupation Safety Chang-Jung Christian (!) University , Institut of Industrial Safety and Disaster Prevention :)  ….  - wszystko to na Tajwanie .

Artykuł bardzo mnie zaintrygował – zbadano wiele … placówek SPA (no , wellness też może być solą w oku ? )i ustalono , że „stężenie MOżLIWIE szkodliwych cząsteczek we wnętrzach  SPA jest ( uwaga :) ))- dziesięciokrotnie większe !”

Ajajaaj ! Aż 10 razy ?  Od …. czego ? Z CZYM porównywano to stężenie ? Ja nie wiem , ze studiów to nijak nie wynika . Wprawdzie ze SPA nie korzystałam i nie korzystam ( preferuję Naturę z jej wszelkimi zaletami , póki jest  , ale to nie oznacza , że będę spokojnie patrzeć , aż ktoś rujnuje innemu nieco lepszy sposób na kasę aniżeli upokarzanie inteligencji owieczek wmawianiem im , że bez jakiejś piguły nie przeżyją . Poza tym aromaterapia jest metodą do zastosowania przez każdego w domu , więc mój wywód podyktowany jest przede wszystkim  
naturalnym odruchem obrony suwerenności .

No właśnie … w tym samym , wymienionym u góry piśmie , czytamy , że aromaterapia znajduje szerokie zastosowanie publiczne , również w wielu instytutach zdrowotnych , stąd awansowała(!:))) do popularnej , uzupełniającej metody terapeutycznej , więc „jej działanie na jakość powietrza w zamkniętych pomieszczeniach nie może być niedostrzeganym , ale i przecenianym” itp. 

A- w tłumaczeniu na polskie ;) : stała się popularna = niedobrze , ludziki prędzej się nawąchają :) niż łykną , co im zapodamy ;) .Wniosek ….

” Degradacja lotnych , organicznych połączeń prowadzi – poprzez reakcje tych wiązań z zawartym w powietrzu ozonem – do tworzenia maleńkich , ultrasubtelnych ubocznych produktów – sekundarnych areozoli organicznych (SOAs) , które mogą wywoływać możliwe ;) podrażnienie oczu i dróg oddechowych ” . Uff- tłumaczenie oczywiście własne , ale „możność wywołania możliwości „:))) tak właśnie została zaserwowana w piśmie :) )))

Nic się jeszcze nie rzuca w oczy ?

„Porównywaliśmy poziomy SOAs z testowanymi , różnymi aromatami /
esencjami/ziołowymi olejkami eterycznymi ( to się przecież nie trzyma … całości ) i otrzymaliśmy wynik : na przestrzenne przyporządkowanie rozdziału cząsteczek/ ruch wspomagany wentylacją w przestrzeniach wewnętrznych określonego SPA wpływał poziom zanieczyszczenia powietrza cząsteczkami produkowanymi podczas masaży (aromaterapeutycznych ) …. ” No dobrze : pachnące masaże zanieczyszczały powietrze :) … gdyby mowa tylko o syntetykach , ja bym się zgodziła . Gdyby . 

Ale nie , gorzej ;) : użycie aromatu czuć było w całym SPA . I do tego trzeba było „studiować” :) ))))

Mamy więc poważny ;) zarzut wobec olejków :” działają na drogi oddechowe ….” – momencik – czy nie tego się od nich wymaga ? Czy nie dlatego je stosuje ?

 Czy nie od lat usiłuje się je zdeprecjonować , oskarżając o złe działanie na astmatyków , podczas , gdy ODPOWIEDNIE ( bo jasne , że nie wszystkie !) olejki eteryczne stosowane z umiarem u osób cierpiących na astmy przynoszą ukojenie?

Czytając ten wstrząsający swą innowacyjnością :) )) tekst , podążyłam za działalnością uniwersytetu Chia Nan i … cóż tam mamy wykładane ?

Farmację i naukę . ( jakby farmacja , to nie nauka :) )))
Onkologię człowieka
Zdrowie i informację
Nauki psych./socjalne
Rozwój środowiska ( ekofaszyzm , GMO itp. ) .
Czas wolny i managment.

Pierwsza dziesiątka systemu edukacyjnego NWO w całej okazałości -tym bardziej , że każda dziedzina obficie podlana „wielką ochroną klimatu i zdrowia człowieka” , czytaj: ekologicznym faszyzmem i forsowaniem Codex Alimentarius , że o biotechu nie wspomnę … Zerknijmy jeszcze na ekopsychologię w wydaniu Uni Chia Nan : „efektywne metody motywacji dla sposobów postępowania „….

Ja nie wiem , jak można mieć pretensje do roślin , że działają , ale wiem , że jutro mogą być posądzone o naprawdę ciężkie przestępstwa .
Niestety, najprawdopodobniej osądzeni nie będą ludzie wprowadzający Ludzi w błąd co do rozmiaru człowieczych słabości/mocy , wiedzy , świadomości , możliwości …..

Przeciwnie – będą nagradzani .

Przyjrzyjmy się sylwetce Pana Dr Domenico Grasso , reprezentującego m.in. Environment Engineering Science Journal , dziekana collegu inżynierii i matematyki Uni Vermont , dyplomatę Amerykańskiej Akademii Inżynierii Srodowiska ( AAEE) , posiadacza mnóstwa inspirujących ;) stanowisk i tytułów , promującego „Environmental Justice „- jak Pan Grasso środowiskową sprawiedliwość rozumie – wolałabym nie opisywać , mogą Państwo przeczytać jego elaboraty sami , dodam tylko , że był mocno zaangażowany w programy inż.-środowiskowe w Argentynie – tak bardzo , że The Water Environmental Federation ( co ja to mówiłam o pozbawianiu tubylców wody , aby ją im potem drogo sprzedać ? ) nazwała go ” Pionierem dezynfekcji „… a co pisałam o dezynfekcji , po której woda nie jest już wodą pitną ….. ? Polecam też udział ww.Pana Dra w jednym z briefingów – „Genomes and Nanotechnology” … spacerek na stronę w ww.uvm.edu zapewne wiele wyjaśni i każdy będzie mógł wyrobić sobie zdanie .

Aby nie kończyć pesymistycznie … pozwolę sobie na przedstawienie jednego z olejków – tym bardziej , że szarość za oknem , a przyczyn stresu jakby ;) nie ubywa , zaznaczając , iż prezentuję go wyłącznie gwoli informacji :) :

Olejek mandarynkowy , z Citrus reticulata , jeden z b.popularnych w Ayurvedzie - niesamowicie przydatny nam tutaj , w listopadowe chłody . Zanim nabędą Państwo ów gdziekolwiek , nieśmiało zaznaczam , iż kupno dobrych mandarynek , a jeszcze lepiej – hodowla drzewka owocującego - zapewni nam świeżutki olejek mandarynkowy bez obaw o substancje niewiadomego pochodzenia mogące przytrafić się w produktach gotowych  .

Olejek mandarynkowy może być mieszany z olejkiem pomarańczowym - oba uznawane są za „olejki szczęśliwości”:) , stosowane przez Hindusów chętnie u dzieci . Wedle Ayurvedy wspomaga trawienie , działa chłodząco , wysuszająco ( dla nastolatków przy problemach skórnych ) , uspokajająco , rozkurczowo , lekko hipnotycznie . Wyraźne działanie opisane w źródłach indyjskich przy bezsenności , nerwowości , epilepsji (!) … rozstępach pociążowych  . Nie stosujemy , jeżeli mamy ochotę się opalać :) . Ciągnąc tematy ayurvedyjskie , najwłaściwszy dla typów Pitta i Vata - ostrożnie u Kapha ( ze względu na nakładanie się chłodu )  .

I tak , mając nadzieję , że rozpędzą Państwo stres choć przez chwilę 
aromatem mandarynki ( pamiętam , co pisałam :) – wciąż aktualne w temacie odżywiania - jesienią i zimą nie przesadzać z owocami chłodzącymi , głównie tropikalnymi , ale zapach …. :) ) …… Dodanie suszonej/świeżej skórki mandaryny do napoju imbirowego przecież nie zawadzi :)

Opublikowany w aktualności, depresja, farmakologia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Czystek – Cistus incanus , czyli niedostrzegany diament w worku darów od Matki Natury.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 6, 2011

Podobno na Sląsku „znaleziono” lisa chorego na wściekliznę . A „znaleziono” , ponieważ zastrzelono . Dlaczego biedny lis tak naprawdę stracił życie ….pewnie nam nie opowie ;) , ale ja sobie pogdybam : bo jeżeli chodzi o wściekliznę , to już się tu wypowiedziałam , nieraz zresztą i nie – jako odosobniona w opiniach na jej temat .

Ale ….media swoje :”wścieklizna” . Czyżby znowu panika ? Bo obserwując co niektórych , a intensywnie zaangażowanych w szczepionkowy biznes , to odnoszę wrażenie , że wścieklizna – owszem , ale bynajmniej nie wśród zwierząt :) )))

Podsumujmy …. sezon polowań – myśliwi , czyli zalegalizowani prześladowcy zwierząt lubią mieć lasy dla siebie – szczególnie o pewnych , charakterystycznych porach roku . Coraz więcej ludzi nie szczepi psów i kotów , bo wreszcie doszli do WŁASNYCH wniosków . Nadal ( i tu :niestety) jest sporo psów wałęsających się bezpańsko , pożywiających się w lasach , więc – konkurencja dla myśliwskich „trofeów” … Czyż panikarska akcja pod hasłem „ludzieeee! wściekliznaaaa!” – nie załatwiałałyby i sprzedaży szczepionek i odstrzałów jednocześnie ?

Teraz usłyszałam , że „będą odstrzelone dwa kolejne lisy , aby przekonać się , czy one też są zarażone …..” . Jasne . Przyznać się od razu : kto miał ochotę na futro ?

No cóż …miało być o ziółku , więc … ależ , ależ , to wszystko ” w temacie ”, wszak wg terapii Bacha najlepszym środkiem na uczucie paniki jest właśnie …. esencja z Czystka :)

Cistus = czystek , z rodzinki Cistaceae , 22 gatunki i wiele hybryd , do których też należy Cistus incanus – hybrydka C.albidus i c.creticus .

Czy Ktoś z Państwa w ogóle słyszał o tym krzaczku ? Pewnie niewielu . A szkoda , bo jak zwykle najpierw zainteresował się nim NA NOWO Zachód  . O tak , mamy mnóstwo skarbów własnych , ale , gdy jest taka możliwość – dlaczego nie korzystać z ”posąsiedzku” ? I dlaczego , jeżeli pierwsze wzmianki o czystku pochodzą z 4. wieku PRZED Chrystusem , kiedy to stosowano go m.in. na problemy skórne  , jeżeli wspomina (pośrednio) o nim Biblia -”mirra” – to właśnie labdanum z czystka – dlaczego jest w naszej aptece nieobecny ?

Zachodnia farmacja przeżywa fascynację : LEFO – Institut für Lebensmittel und Umweltforschung w Ahrensburg potwierdza zasobność czystka w znane nam dobrze z witalnego działania polifenole . Okazało się , że ta roślinka przewyższa ilością polifenoli o cztery razy czerwone wino i o trzy razy- zieloną herbatę .

Krzaczek czystka występuje w rejonie Morza Sródziemnego  (ale i na dalszych wyspach ), lubi ciepełko i słońce , jest zbierany od maja do czerwca  - jednak i u nas rośnie sporo zieleninek :)  naturalnie  w tym klimacie niewystępujących , co szkodzi spróbować ? Zerknijmy na mały fragment jego składu :

-cyneol

-eugenol

-boreol

-ledol

-limoneny

-fenol

Stosowany w średniowieczu m.in.na zaburzenia górnych dróg oddechowych , zakażenia wiązane z bakteriami , infekcje zwane wirusowymi ;) , został opisany przez Otto Warburga w „Die Pflanzenwelt „, gdzie czytamy o labdanum (mirra) , jako „wyjątkowej żywicy ….” . W Egipcie była składnikiem maści na rany , ale i zmarszczki , wewnętrznie – w dolegliwościach traktu urogenitalnego ….Potem też dla równowagi układu krążenia , jeszcze później – przy alergiach , neurodermitis ,  grzybicach …. Spektrum użyteczności czystka – Cistus incanus jest , jak mi się zdaje , jeszcze ani nie odkryte w pełni , ani stare źródła potwierdzające jego skuteczność –  nie zebrane .

A jednak , już choćby z dotychczasowych opracowań  – dobrze jest zwrócić na niego uwagę , na ten niesamowity wzmacniacz systemu immunologicznego (cenny i w boreliozie)  - tym bardziej , że można go przyjmować w najprostszej z możliwych form : jako napar – tak , jak pijano go kiedyś , racząc się subtelnym smakiem , niepowtarzalnym aromatem i pięknem kruchych płatków „skalnej róży”( ang.Rock Rose) .A propos kiedyś :) – proszę sobie wyobrazić , jak cennym lekiem była czystkowa żywica :do zbierania angażowano …stada kóz :) ))). Pędzono je przez pola , żywica przylepiała się do ich sierści , potem zczesywano ją lub ścinano sierść , podgotowywano , by żywica oddzieliła się czysto , zbierano ją i tak robiono maści …oraz perfumy .

Wiele jeszcze możnaby o naszym bohaterze  , ale tym razem daruję sobie opracowania w stylu ” zimne laboratorium”:) . Chciałabym , aby i w Polsce dostrzeżono urodę oraz możliwości jeszcze jednej roślinki , zanim wepchnie się w gardło kolejną porcję chemii – to wszystko .

——-

Lektury:

 ww w.lefo.org

Otto Warburg , „Die Pflanzenwelt” , Band II , Aufl.I , Leipzig/Wien , 1921

Opublikowany w aktualności, borelioza, farmakologia, odżywianie, onkologiczne impresje, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Za co płacimy CDC . „Kuracje” Państwa Gatesów , czyli szczepienia – skąd ten pomysł . cz.12.

Posted by natural health consulting w dniu Październik 27, 2011

…. Tak bywa często i z przeciętnymi
ludźmi , gdy jakieś ziarno zła się wciśnie
do ich natury , choćby było wrodzone ,
za co nie wolno obarczać ich winą , 
bo nic w naturze nie może swojego
wybierać początku .
Dzięki wzrostowi bujnemu cechy więc przyrodzonej ,
kruszą fortece i zamki rozsądku (…)
Za tę jedną wadę , za to zło prawdziwe
Sądem jak plugawcy potępieni będą ….
Hamlet , W. Szekspir , przekład własny

Włączam polską stronę internetu – ostrzeżenia przed odrą i sugestie szczepień . Otwieram gazety – zachwyt nad „szczepionką na malarię „, która teraz „uratuje afrykańskie dzieci” . Z tym „ratowaniem” no to pojechali … zupełnie , jak z „ratowaniem ” euro :) )))) – niby ratują , ale dziób jurostatku zarył właśnie w glebę – a że wody szerokie i głębokie , nie każdy jest w stanie zajrzeć aż TAM :) i przekonać się na własne oczy .

Na ostatnim forum fundacji Państwa G&G przedstawiono wyniki III fazy studiów z udziałem afrykańskich dzieci .
Z rozpędu chciałam napisać ” eksperymentu” , ale na forum mówiono „studiów” ,
więc , choć diabli biorą , trzymam się oryginału .

Szczepiono 3 razy tzw.szczepionką RTS , S /AS01 i ustalono , że :

” Po 3 szczepieniach oraz dodatkowych środkach profilaktycznych „ RTS , S może zapewnić dodatkową ochronę . O ? „Może” ? Skąd więc w mediach ten pisk szczęścia ? I w dodatku , „GSK nie oczekuje z tego powodu specjalnych finansowych korzyści „…. Filantropi ….. :) ))))) , po prostu filantropi ……

W środkach masowego przekazu wiedzą więc ( i takoż piszą ) , że ” jest szczepionka na malarię , że ratuje !…” . Chyba nie wiedzą , bo gdyby wiedzieli , na pewno :) ))))) by nas o tym poinformowali , jak wyglądały „studia ” i co oznacza „napawający nadzieją wynik” .

Bo ta sama publikacja ( w ww.nejm.org , First Result of Phase 3 of RTS /S ASO1 Malaria Vaccine in African Children , pdf ) uczciwie informuje , że „u zaszczepionych dzieci wystąpiło wysokie ryzyko szkód lub zgonu ” oraz , że „pełne spektrum jej działania będzie wiadome ( przyp.mój – ?) pod koniec 2014
roku „.

W przekładzie na polski ;) : nie wiadomo , jaki będzie jej wpływ na płodność ( cóż to Pan Bill G . mówił o populacji i szczepionkach ? …….) , system immunologiczny , więc i kwestie neurologiczne ….. itp., itd.

Dalej : „.. U prawie 18% starszych i 13% młodszych dzieci wystąpiły ciężkie , niepożądane przypadki (….) , ok. 150 zmarło w trakcie studiów „.

Ale – no przecież jest i jasność …. nic , że pomroczna ;) :

„…..ciężkie niepożądane skutki uboczne obserwowano w RTS /S  MNIEJ WIęCEJ na tym samym poziomie , jak przy podaniu preparatów kontrolnych „.

No . Jak uspokajająco . CO było „preparatami kontrolnymi „? Tego gazety też niestety „nie wiedzą „. A szkoda , bo były nimi tzw. non- malaria komparator vaccine , a bliżej – dzieci od 5- 17 m-cy ( !!!) dostały preparat na wściekliznę , te od 6- 12 TYGODNI – koniugat szczep. na meningokoki serogrupy C . Czy wymienione „preparaty kontrolne ” są zupełnie bezpiecznymi , pozbawionymi skutków ubocznych środkami ? Czy może ich negatywne skutki uboczne nie są bynajmniej pożądanymi przez normalnego , zdrowomyślącego człowieka , wobec czego JAK można zastosować je jako adekwatny preparat kontrolny ?!

Ale co tam , „nowy , wspaniały środek przeciwko malarii” być może stanie się kolejnym ulubieńcem CDC ( Center for Disease Control and Prevention ) i tylko własna głowa będzie nas męczyć pytaniami , co ludzie pracujący nad takimi „cudeńkami” naprawdę mają na myśli . To ja może troszkę pomogę i powiem Państwu  , że coraz więcej ludzi zadaje sobie wyżej wymienione pytanie , a w związku z nim , domaga się wyjaśnień od CDC .

W 2007 senator Tom Coburn opublikował raport ” CDC Off Center ” ( w ww.senate.gov. , CDC Off Center , pdf ) który prowadzi nas przez wydatkowe meandry rządowej instytucji kasującej jak najbardziej obywatelskie pieniążki . Dokument , jako program specjalny , wyemitowała CBS news :

w ww.cbsnews.com/video/watch/?id=3010130n , 22. sierpień 2007. , „CDC accused of misusing Funds „.
A tam Pan Coburn wyjaśnia , że w 2007 CDC najpierw zażądała od państwa jakieś nędzne 10 miliardów dolarów , po czym … gdzież , ach gdzież one są  ?

 A finansowanie CDC rośnie , proporcjonalnie z jej wpływami nie tylko na politykę zdrowotną – tfu , chorobową , US , ale całego świata .

Nie , nie będę pytała , czy pamiętają Państwo świńską :) )) grypę 2008 …. ale pewnie mało kto pamięta upór biochemika , Pana Briana Hookera , którego syn , zaszczepiony wielokrotnie ,  zapadł na autyzm . Otóż Pan Brian H. złożył doniesienie przeciwko CDC o działanie wbrew Freedom of Information Act , ponieważ od roku 2005 konsekwetnie odmawia danych na temat studiów własnych (CDC)  ,  w których to „zagrzebano” informacje o niebezpiecznej rtęci w szczepionkach .

Pana H. reprezentują świetni , waszyngtońscy adwokaci , ośmielam się więc mieć nadzieję na spełnienie Jego żądań i ujawnienie danych do końca października 2011… Jeszcze parę dni :) .

Stacja CBS , w której nie brak myślących , zabrała się do sprawy solidnie , możemy więc tamże , u Washington Unplugged US/CBS poznać wścibskiego :) reportera łaknącego wiedzy o liczbach , jakie „zmusiły” CDC do zapowiedzi „grożącej pandemii grypy „ …. oraz milczenie CDC . Ale Pan Reporter - nie tylko wścibski  , On  był jeszcze uparty – odpytał władze odpowiadające za służbę zdrowia we wszystkich pozostałych stanach , jak wyglądały liczby „zachorowań na świńską … ” . Reszta nie była tak małomówna , jak „sama góra ” i  wyszło szydło , że ” w lwiej większości były to przypadki zwykłej , sezonowej grypy ” .

W końcu … pod obstrzałem CDC oświadczyło :” Trudno jest dalej śledzić tę grypę … ” .:))))) . W przekładzie dowolnym :” Pocałujcie nas w ….. „.

I o takiej odpowiedzi proszę pamiętać , kiedy ktoś znowu zacznie wrzeszczeć , że MUSICIE SIę BAć NOWEJ PANDEMII ….:).

To by było na tyle przed Zaduszkami …
 A odwiedzając cmentarze , proszę sobie westchnąć za dusze Tych , którzy mogliby jeszcze chodzić po tej Ziemi , gdyby nie …… Patrz fragment z „Hamleta „.

Opublikowany w aktualności, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Oddech . Płuca . Astma .cz. 1. Oddech też da się sprzedać ;)

Posted by natural health consulting w dniu Październik 19, 2011

Kiedy media otoczyły słuchaczy/widzów wizją zgonów „przez problemy z oddychaniem” oraz reklamą spirometrii , dał się odczuć swądzik ;) .

A jakże . Można , od „złego oddechu” umrzeć można …szczególnie , gdy ktoś chucha nam nim w twarz ;) . Poważnie – gdy zaburzony proces oddychania doprowadzi do stanów nagłych , których nie będziemy w stanie „wyprowadzić na prostą” , ponieważ … no jak , „ponieważ”:) – ponieważ zwykliśmy składać odpowiedzialność za nasze zdrowie w ręce innych , „inni ” zaś nie zawsze odpowiedzialnie się poczują . Przy okazji – głównie nowym Czytelnikom , przypominam , iż „strona ma charakter wyłącznie informacyjny , nie zwalnia z bezpośredniej porady specjalisty , etc.” – p.wpis na początku :) .

Formułkom stało się zadość , teraz czas na koncernowy swądzik , bo nie wiem , jak Państwo , ale ja rzeczywiście nie mogę już przez niego oddychać . Sprawa jest dość przejrzysta ( jak przeważnie w temacie :) ) , gdyż , dziwnym trafem ;) , zaraz po kampanii ( niech zgadnę , za czyje pieniążki ??) namawiactwa do badania płuc i biadoleniu , że na „tego typu „…hmmm…. jakiego ?;) problemy , nie ma szczepionki , pojawiła się wieść cudowna : „Wreszcie mamy szczepionkę!” – na …. raka płuc . „Może nawet będziemy mogli otrzymać ją w przyszłym roku „.

Och jej …. Nie dało się wcisnąć truja na świńską , ptasią ….. może da się na płucko ?

Pożyjemy , obaczymy …jeżeli te wszystkie „mądrości” da się przeżyć .

O płucach – budowie , biochemii itp. – można poczytać wszędzie , pozwolę sobie więc podążać tropem zainicjowanym niedawno i skupić się na naturalnych metodach przywracania zaburzonej pracy płuc do równowagi .

Będzie o astmach , ale i o nowotworze płuc … w tym przypadku właściwie nie ośmielę się określić tego jako „nowotwór PŁUC „( ale o tym po tym ) , o oddychaniu i dlaczego tak ważna dla pracy płuc jest …. prawidłowa praca jelit :) .

Oczywiście , jak zawsze , pamiętając o zapoczątkowanych tu kilkunastu tematach oraz ich setkach  , o których nie rzekłam jeszcze ani słowa , dołożę wszelkich starań , by „się streszczać ” ….co i mnie pozwoli na dłuższy potem oddech :) .

Zaczerpnięcie powietrza …. wydech . Proste , a jednak symbol : dawania i brania . 

Zakłócona harmonia – efekt wiadomy . Nie można , nie da się tylko brać . Chociaż niektórzy uparcie tak sądzą ;)

Do ćwiczeń oddechowych wrócimy , ale najpierw chciałabym pokrótce omówić astmę , a raczej traktowanie jednej z jej postaci . Medycyna szkolna , uwielbiając szatkowanie terminów i , nomen omen - nowotworzenie , wciąż rozszerza kwalifikacje astmy . I tak , wg GINA 2006 , klasyfikację oparto na … kontroli choroby . Poza tym oczywiście są pogrupowania zależnie od postaci , ale co szkodziło;)  podporządkować przemysłowi astmę całkowicie ?

A- owe postaci , to głównie :

-astma ( z gr.astmaios – krótki , urywany oddech , użyte już u Hipokratesa ) bronchiale – oskrzelowa

-a. cardiale ( sercowa )

-a. nasale ( n.od zatok nosowych )

-a. spasticum ( zaznaczona psychogenność , w obrazie choroby – spazmy )

-a. uraemicum ( poch . od uremii , co pozwala zaznaczyć wpływ właściwego funkcjonowania dróg moczowych , nerek etc. na oddech ) .

Dwa pierwsze rodzaje astmy są najczęstsze , przy czym astma bronchiale - ”naj , naj”  .

Przepraszam , ale nie będę się wdawała w polemiki odnośnie rozdzielania pochodzenia zaburzeń oraz mylenia przyczyny z objawem i skutkiem w poglądach medycyny szkolnej - wyjaśniałam to wielokrotnie we wpisach poprzednich i nic się w tej materii nie zmieniło . Przedstawię zgodną z moim sumieniem opinię  , pokrywającą się w 99% …a może i więcej :) z reprezentowaną od lat w znacznej części opracowań  medycyny naturalnej na całym świecie .  

Bo , na przykład dr Konrad Werthmann – austriacki pediatra i alergolog twierdzi , że astma oskrzelowa w zupełności daje się wyleczyć środkami naturalnymi , a chyba wie , co mówi – starszy Pan prowadzi swą praktykę już lat dzieści i odważnie opowiada , że Natura leczy .

Hmmm…. Natura ? Ach , gdzież  kortykosterydy , stabilizatory tkanek tucznych , antyhistaminowce i cała gwardia wyprodukowana , by „leczyć astmę ” ???

Gdzie albuterol , salbutamol , fenoterol ? A- proszę sobie zerknąć na artykuliki w , np .New England Journal of Medicine , 1992 , 326 , na Adverse Drug Reaction Bulletin 1992 , 6 , gdzie co nieco o skutkach stosowania ww. wspomniano , m.in . o zatrzymaniu krążenia , spadku ciśnienia …. A niech sobie Państwo wynajdą i poczytają :) .

Ale „się produkuje ” i „się sprzedaje ” , bo przecież , jak podał Journal of Medical American Association -1995 , nr 273 – ” liczba zgonów z powodu astmy wzrosła o 40 % (…) W okresie od 1982 do 1992 było 5000 zejść młodych astmatyków rocznie …” . 

Ja mam tylko maleńkie pytanko : czy te zgony … czy one nastąpiły z powodu choroby czy …. może terapia nie pomogła ?

Na odpowiedź , proszę wybaczyć , jednak nie poczekam  .

Najpierw co nieco o PRZYCZYNACH astmy oskrzelowej , manifestującej się gł.nocą , o 1-2  lub nad ranem , 4- 5 .

Co sprawia , że w ogóle do tego dochodzi ? Różnie . Szczególnie w przypadku a.oskrzelowej , psychicznie , więc i homeopatycznie biorąc , mamy do czynienia z ograniczeniem przestrzeni pacjenta. Bywa , że owoż ograniczenie narzuca on sobie sam . Do tego dochodzi powstrzymywanie agresji i usilne zaprzeczanie wewnętrznej potrzeby dominacji .

Najpierw więc należałoby się sobie dobrze przyjrzeć .

Co oprócz ww. zalicza się do przyczyn ? Niestety : w odpowiedzi znów pojawiają się szczepionki -konkretnie szkody poszczepienne , o czym poinformuje Państwa większość ( aczkolwiek myślę , że teraz już wszyscy ) naturoterapeuci , niezależnie od tego , czy mają zachodnie , systemowe wykształcenie medyczne ( dr nauk med. ) , czy też czerpali wiedzę ze Wschodu . No i amalgamatowe wypełnienia zębów … przy czym to ostatnie umieściłabym też w wyzwalaczach astmy , czym pełniłby paskudną rolę podwójną , wraz z zaburzeniami stanu zatok , migdałów oraz polipami .

Alergeny ? Poza substancjami toksycznymi stosowanymi powszechnie w budownictwie , przemyśle , jak np. formaldehydy  , które dosadnie mogą zmienić najlepszy organizm ( p. podwójna rola – wyzwalacz i przyczyna ) , moim zdaniem to wyłącznie wyzwalacze – czynniki przyśpieszające , ułatwiające rozwój poważniejszego stanu utajonej choroby i , jak sądzi wielu rozsądnych lekarzy ,  niezwykle pomocne jest tutaj wychowanie dziecka w środowisku wiejskim (ale już nie zagrzybionym domu ! ) , w kontakcie ze zwierzątkami , ziemią , błotkiem … lub przynajmniej nie popadanie w obłęd sterylności w środowisku gospodarstwa domowego :) .

Tyle o okolicznościach , kolej na odżywianie : wg dr Werthmanna wykluczenie mleka i jaj to podstawa w pierwszym etapie oswobodzenia się od przypadłości , ale poleca też powstrzymanie się od zbóż . Po osiągnięciu zadawalającego efektu powoli przywracamy na stół jajka i zboża ….do  mleka bym nie wracała , a na pewno tego surowego , z kartonu – słodkiego . 

Co w zamian ? Warzywka , owoce ( będzie wyszczególnienie , to wstęp :) )) , ew. mięso ( jeżeli ktoś już musi ) , np . klasyką jest rosół wołowy przyprawiany pieprzem , liściem laurowym , solą i curry – ładnie rozpuszcza śluz , podobnie , jak chrzan ….oraz post :) . Nie – ostry , ot , zwykły ,
opisany tu i wymieniany nieraz .

W Chinach astmę bronchialną traktuje się akupunkturą – nawet :) WHO uznało akupunkturę jako jedną z oficjalnych terapii w astmie bron. , moxą , ziółkami , ćwiczeniami .

Medycyna antropozoficzna to bardzo obszerny rozdział środków , powrócę więc do niej innym razem .

Jako , że na początku wspominałam o zależności  jelita- płuco , ważne jest utrzymywanie ich w doskonałym stanie = oczyszczanie , aby ponownie ustawić system immunologiczny w odpowiedniej równowadze .

Astmatycy przeważnie sporo piją – nie , nie alkoholu ! Co poza herbatkami ?

Typowymi ziółkami są tu :

-babka lancetowata ( też soczek z )

-tymianek

-podbiał

-koper włoski

-mech islandzki

-malva

-fiołek trójbarwny

-przetacznik – lat.veronica 

-pokrzywa , brzoza ( lepsza diureza ) , ale i : sok z czarnego bzu , rokitnika , orzech włoski z czarnym sezamem ( w TCM ) oraz miodem ( pyszne :) ) , czosnek – na razie wystarczy ? 

Muszę przypomnieć o wyjątkowej wrażliwości astmatyków na olejki eteryczne , ALE w Niemczech stosuje się np. olejek mirtowy rozcieńczony w ol.migdałowym do nacierania okolic oskrzeli , olejek świerkowy – też rozcieńcz. , ale i do rozpylenia w powietrzu i nie są to jedyne olejki wspomagające terapię astmy przekazane w źródłach etnomedycyny . Co z inhalacjami syntetyków ? Nie sądzę , by nie miały one wpływu na rozszerzenie śluzówki ( wstawię uśmieszek , bo nie wytrzymam ….:))) przecież jakoś sformułować to muszę …bo chcę ) , a tym samym na pogorszenie stanu , ale ich przepisanie to przecież decyzja osób pragnących być podobno ODPOWIEDZIALNYMI za nasze zdrowie , a ich użytkowanie … wola ludzi pragnących , by ktoś tę odpowiedzialność przejął

Oddechu pełnego życia życzę :)

——————–

lektury uzupełniające :

„Asthma and Chinese Medicine „- Dr Qineng Tan , 1995

 w ww.werthmann – diaet.net ( str. dra Werthmanna )

Opublikowany w aktualności, farmakologia, odżywianie, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Prostata : skryning , cięcie i chemia ? Dlaczego nie ruch , ziółko i piwo ? cz. 3.

Posted by natural health consulting w dniu Październik 9, 2011

Teoretycznie ucho nie ma wiele wspólnego z prostatą … :) , ale jednak również na nim znajdują się punkty , których odpowiednia stymulacja , np. w aurikuloterapii ma związek z jej stanem .

Od ucha do ucha :) uśmiałam się przy lekturze wycinka kolorowej gazetki  opisującej „zalety i wady” świecowania uszu , przy czym dwie wypowiedzi , autorstwa „autorytetów „- panów doktorów dowodziły nie tylko kompletnej nieznajomości medycyny Wschodu , ale wręcz zabobonnego strachu przed nią , jedna zaś – terapeutki owej metody dość niemrawo przytoczona ( bo nie wiem , jak było w oryginale ) raczej do niej nie zachęcała .

Przeszłabym nad tym do porządku dziennego – nie od dziś niedoinformowani przedstawiciele medycyny szkolnej przyklejają innym od siebie etykietkę „magia”, ale poraził ;) mnie farmaceutyczny analfabetyzm panów dr . Dr ….wali ;) zapewne , bo dzisiaj , medykowi wykształconemu w czasach , w których dostęp do materiałów nie przedstawia dla chcącego żadnego problemu , wydaje się co najmniej hańbą nieznajomość substancji  stosowanych w ćwiczonej przez siebie dziedzinie wiedzy !

A chodzi ( mniejsza o równie hańbiącą resztę ) o olejki i cytat :” olejki miętowy i eukaliptusowy mają działanie kojące ….” . Otóż nie bardzo . Bo taki olejek eukaliptusowy ,  w medycynie Zachodu od wieków , przede wszystkim POBUDZA . Podobnie olejek miętowy ( dopiero w większej ilości olejek miętowy może spowodować senność …więc od biedy da się podciągnąć , że „koi” , jednakże tak dużych ilości na pewno nie polecam ) . Domyślam się , że obaj panowie nigdy nie zastosowali olejków w postaci farmaceutycznej , ale wobec tego czemu u licha się wypowiadają ? I czemu wypowiadają się o metodzie , o której nie mają zielonego pojęcia ? Podobnie , jak nie wiedzą , że kolor , konsystencja , a nawet ilość woskowiny w uszach MA znaczenie w diagnozie , co potwierdzi każdy lekarz chiński ….ale mówią , że ” znaczenia nie ma ” ! Czemuż , ach czemuż ;)  jeden z nich twierdzi  , że nazywanie świecowania leczeniem może być niebezpieczne ? Czemu nie powie , że używanie popularnych farmaceutyków JEST niebezpieczne ? Pytania retoryczne , jak zwykle zresztą w braku dialogu między betonem made in eksperymentalne szkółki mieniące się „medycznymi” a ludźmi otwartymi na rozmowę o wszystkim , co leczy . Jak zwykle w pacie , którego źródłem jest bezmierna chciwość .

Proszę jednak nie wyszukiwać mi takich „perełek „, ponieważ nie chcę już odnosić się do podobnych tekstów , nie chcę wytykać , korygować , zajmować się
ignorancją , ponieważ ktoś zajadle przekonany , że posiadł wiedzę „jedyną słuszną” może przekonać się o niewłaściwości owego tylko na drodze zderzenia z rzeczywistością – własnego zderzenia . Ci zaś , którzy szukają ,  wiedzą , jak i gdzie szukać , więc znajdą .

O prostacie ciąg dalszy – dziś krótko , zanim przekwitnie nawłoć – łac.solidago virgo aurea , ponieważ z niej sporządzimy nalewkę , na którą receptę znaleźć można w najszacowniejszych , a starusieńkich aptekach .

Zbieramy kwitnące gałązki – koniecznie w słoneczny dzień , najlepiej koło południa , kiedy opadnie już rosa . Suszymy w chłodnym , przewiewnym , ciemnym miejscu . Solidną garść pokruszonego ziela ( najlepiej bez łodyżek , sam kwiat ) zalewamy dwiema szklankami przegotowanej wody – wrzącej i odstawiamy na dobre pół godzinki . Następnie przecedzamy przez gęste płótno i dolewamy pół litra spirytusu 90% . Mieszamy dobrze . Całkiem chłodną mieszankę cedzimy drugi raz przez płótno , już do butelki i odstawiamy , by „nabrała mocy” , na ok. miesiąc , choć ją można też stosować od razu , ALE nie „popijając” – nie tym razem :) – nalewka nawłociowa to specyfik gorzki – raczej „apteczność” aniżeli przyjemność :) , czyli : od 20 do 25 KROPLI na łyżkę stołową wody , od jednego do trzech razy dziennie ( oczywiście przeciwwskazania , jak przeważnie : ciąża , poważne problemy z (wymagające konsultacji ) drogami żółciowymi , alergie , laktacja i in.) .

Nawłoć – wśród plemion germańskich ochrzczona Wundkraut ( Ziele od ran ) , Unsegenkraut ( ziele na nieszczęście ) , Machtheilkraut ( ziele leczące moc ) , Petrusstab ( laska św.Piotra ) , Ochsenbrot ( woli chleb ) – ma zastosowanie szerokie , bo i w dolegliwościach nerkowych ( łącznie z kamieniami nerk.) , i reumatyzmie , czyszczeniu krwi , problemach z oddawaniem moczu : warta zainteresowania  oraz zebrania . Zaledwie patrząc na nazwy w medycynie ludowej różnych krajów dowiemy się , że jest doskonałym środkiem na rany – stąd i zastosowanie w kąpieli . Poza tym – w przeziębieniu pęcherza , przebiegającym nawet z gorączką ( nieznacznie obniża temperatuję ) , czerwono zabarwionym moczem – wedle starych źródeł niemieckich 14 dni popijania herbatki ( naparu z łyżki stołowej suszu parzonego 10 minut w półtorej szklance wody i pitego  naparu 3 razy dziennie – według leciwych , bo z XIX wieku ksiąg , mają to być aż 2 litry naparu dziennie , jednak byłabym ostrożniejsza ) doprowadza przeziębiony pęcherz do zdrowia – współczesne relacje dodają , że nawet taki , którego zapalenia nie wyleczyły inne specyfiki  . 

A że przy temacie :) , to proszę nie zapominać o dyni – świeżej i kruchutkiej , zanim zniknie z ogrodów : poza pestkami , olejem i samym miąższem doskonałym w terapii wszelkich zaburzeń związanych z prostatą  ( i nie tylko ) - i z niej robimy nalewkę , najprostszą na świecie : trzemy ( możemy w sokowirówce , ja wolę ręcznie ) na tarce dynię , wyciskamy sok , przelewamy go do butli , dolewamy spirytus w proporcji 1:1 , odstawiamy w chłód na 3 doby – temperatura nie mniejsza niż plus 5 stopni , potem dobrze mieszamy , wstrząsając i … popijamy po łyżce stołowej do 5 razy  dziennie . Nie muszę chyba dodawać , że ww. nalewki nie są przeznaczone dla dzieci . Nalewka dyniowa , poza dobroczynnością wobec prostaty , świetnie wzmacnia ogólnie .  

Jak uczynić owe napoje smaczniejszymi ? :) W przypadku , gdy mają one służyć terapii , raczej nie powinniśmy dodawać cukru ani innych roślinek  – szczególnie do nalewki z nawłoci . Pamiętamy ? – „Gorycz leczy „.
Ale np. dyniówkę można wzbogacić miodem bez szczególnego ubytku jej właściwości , jednakże proponuję uczynić to przed samą konsumpcją – w innym przypadku otrzymamy dyniowe wino , a nie o to tu chodzi .

…………………………

 lektury uzupełniające :

„Die spezielle Therapie nach den hinterlassenen Papieren des verstorbenen Dr Aug. Gottl.Richter …. „( terapia wedle dr Richtera z Uni w Getyndze ) , Berlin 1821,

 w ww. passeportsante.net , hasło : verge d’or  ( portal medyczny w jęz.franc.)

Opublikowany w aktualności, alkohol, etyka, farmakologia, odżywianie, prostata, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Huna po prostu jest.cz.6.Jedność z wszystkimi kolorami.

Posted by natural health consulting w dniu Październik 9, 2011

Huna wyczekała się na swą kolej :) …cierpliwie . Teraz, gdy w świecie gorąco i nawet jesień zdaje się cieplejsza …trzeba zachować spokój .

Zasada piętnasta :mea ,mea , mea…ale nie po łacinie :) = bla , bla , bla
 = obgadywanie.
W obgadywaniu ciężko znaleźć rozwiązanie , nie mamy też pewności , że rozwiązanie czyjeś będzie dobre dla nas . Gadać należy , o działaniu zapomnieć nie można . Kahuni na to :”wejdź do łodzi , bierz wiosło „. Przemyśl kierunek i powoli ruszaj , nie zostawiając na brzegu zasady 16. : nahe , nahe – przyjaźń , współczucie – to ostatnie w sensie współodczuwania raczej aniżeli użalania się , jak mylnie bywa często odczytywane w codziennych dialogach .

„Nahenahe” jest bowiem wiernym przewodnikiem . Wedle Kahunów bez nahenahe nie ma postępu , rozwoju , ruchu …

…. wtedy łatwo wpaść w to , o przed czym ostrzega nas zasada 17. oznaczająca niebezpieczną pułapkę , a jednocześnie wskazująca rozwiązanie :Na’aupo- niewykorzystana pomoc , transformowana w jęz.tamtejszym też jako „zamierzona głupota” . Tłumacząc dowolnie : weź każdy środek, który wyciągnie cię z ciemności , ale nie będzie krzywdą innym i użyj go .

Korzystając , poczujesz Lokaki :) – zas.18. = jedność . Czuć jedność …. ileż to usłyszę interpretacji …. Jednak nie chodzi o czucie jedności wyłącznie z tym , co lubimy . Chodzi o akceptację dobra , które potrafimy wskazać nawet w tym , czego NIE lubimy , o odnalezienie świadomości współistnienia . Aby to dobro zobaczyć i uznać , że nawet w marnym opakowaniu ;) ma rację bytu – nie osądzać po „okładkach „- może właściwszym będzie – nie osądzać pośpiesznie i choć Kahuni ( i nie tylko oni ) mówią , że najlepiej nie osądzać wcale , to zachodni umysł , nasączony filozofiami maści najróżniejszej , od ocen powstrzymać się szybko nie da. Może i powstrzymywać go tak bardzo nie trzeba , bo jak kiełznać np.włoski temperamencik ;)  …wszak każdemu , co jego ;) – i to też przecie Huny zasada :) . Prościej … jednemu pasuje wanilia , innemu cynamon :) . A oba wspaniałe i dobroczynne wielce . Co , kiedy w słowie „jedność ” A. zasmakuje wanilię , a B.- cynamon ? C. zaś … jedno i drugie i …miękkość jeszcze , która płaszczem , gdy ulewa , nakryje … Co , kiedy D. nie poczuje w „jedności „niczego poza kolczastym drutem ? Widocznie nigdy nie dane mu było jej odczuć , a jeżeli , to w wyjątkow przykry sposób . Naszą rolą jest wtedy dać poznać , że jedność
nie musi być kolczastym drutem :nie może krępować , nie może ranić … może spajać . Ponad więzami i pomimo nich …no i pomimo różnorodności .

Wiosłując dalej :) , koniecznie zwracajmy uwagę na 18.: Ho ‘ailoua – znaki .Znaki pochodzą od duchów – wierzymy w nie , czy nie …. i w jakiej postaci , bo dla każdego mogą mieć inną i co innego oznaczać … AKCEPTUJEMY , że mogą istnieć , czy nie ….

Ja akceptuję . Kahuni twierdzą , że , aby czytać znaki , trzeba wyostrzyć zmysły = trzeba żyć Z Naturą .Nie- wbrew niej . I to by była zasada uniwersalna , przenikająca wszystkie inne  , podkreślająca 18.  i niezwykle ważna przed 19. , o której mam nadzieję niedługo :)

Opublikowany w aktualności, huna, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Kardiologia naturalnie . cz.15. Kto/co uleczy lekarza?

Posted by natural health consulting w dniu Październik 2, 2011

 

Prastare , wciąż aktualne :medice , cura te ipsum …

A serce … też lekarz . Nasz własny, osobisty , kontaktu najpierwszego :) , dostępny 24 h. i zawsze otwarty na błogość …I co w tę otwartość wpada ? Dzień w dzień błogość ? Ach , to by było za piękne …

Serwujemy wściekłość , żal , agresję , ból ….Wszystko w dawkach bynajmniej nie – homeopatycznych . Ale co tam , przecie „uczuć nie widać” , bombardujmy 
więc  dowoli ; możemy odczuwać nienawiść , no to jak nie użyć ! Możemy tłuc w kogoś  , jak w tarczę – jak nie wykorzystać !…. I gdybyż jeszcze inni nie myśleli …
tak samo… Miarka do miarki , serce ma dosyć  .Czekało na miłość , na pokój , na bliskość i radość …

Czy pamiętamy może wspomnienie z TCM i Ayurvedy o czakrach ? Ciało – system bioenergetyczny , zintegrowany z komórkowym matrixem subtelną , drgającą energią , przenikającą sieć kanałów , pulsującą w centrach … czakrach .

Czakry – stacje …dworce w komunikacji między infoenergią serca , a resztą komórek  .

Każda stacja połączona z odpowiednim fizjologicznym , endokrynnym i neuroemocjonalnym podsystemem .

Tak TCM , jak i Ayurveda widzi w czakrze czwartej – czakrze serca – regulatora dla wszystkich pozostałych punktów energetycznych -pośrednika między niższymi , fizyczymi ( związanymi z Ziemią) , a wyższymi poziomami energii .To transformator , w którym znajduje się fizyczne jądro egzystencji , łączące nas z Kosmosem lub, jak niektórzy wolą – z Niebem , „czymś więcej „aniżeli „ziemskie”.

Medycyna szkolna uparcie buduje całość wokół mózgu – w jej ujęciu - miejsca „zaczepienia ” człowieka na tym świecie .

W najstarszych medycynach świata to serce jest organem immunologicznym , do czego przychylają się psychoneuroimmunologowie , czyniąc ukłon w stronę 
(5)tysiącletniej wiedzy gigantów sztuki leczenia :Azji i Indii .

To TCM od dawna zaobserwowała połączenie energetyczne między sercem , grasicą , a systemem immunologicznym , wnioskując , że wszystko , co odbieramy naszym sercem , przenosi się na cały system odpornościowy .

Wszystko … ? Jako , że kardioenergetyka doszła do wniosku , że energia oraz przekazywane nią informacje nie znikają , nasuwa się pytanie , dokąd to ? Dokąd podążają fale ( informacje ) po destrukcji molekuł lub neuropeptydów (cząsteczek) , w których były zawarte ? I tutaj istnieje teoria : nie płyną nigdzie „dalej „- są i zawsze będą .Towarzyszą nam , jak klucz , podarowany od ludzi , którzy żyli PRZED nami . W swojej książce „Psychobiology” dr Herbert Weiner dojrzał rolę pamięci komórek w procesie leczenia już ponad trzydzieści lat temu …

W „Journal of Personality „, 1986 , nr 54 , ukazał się artykuł , który nic a nic nie stracił na aktualności :” Some Reflections on the Two Psychologies of Love” , dra Mc Clellanda / Boston University – tam formułuje on ( doktor, nie artykuł ;) – miłość jako stan ciało- duch , wyraźnie zaznaczony na wszystkich poziomach organizmu , włączając system immunologiczny i serce . Pracą swą próbował zwrócić uwagę medycyny szkolnej na serce w aspekcie immunologii ….

Ale napisano , że „Mc Clelland usiłował zmierzyć niezmierzalne :serce w inteligencji ciało & mózg „. Nie sądzę , by to się dało zmierzyć , ale trzeba Clellandowi przyznać : nie bał narazić się na ostracyzm  , mówiąc :”miłość do władzy wyklucza władzę(moc) miłości „. Ustalił , że „chaotyczna koherencja serca  = zaburzenia pracy serca występują u frustratów obłąkanych żądzą władzy ponad dwa razy więcej  aniżeli wskazywały to ogólne dane , że system odpornościowy jest u nich o wiele słabszy niż u ludzi kierujących się miłością do innych ( Journal of Human Stress , nr 6. , 1980 , Mc Clelland and J.B.Jemmott , „Power , Motivation , stress and physical illness „) .

Tyle wody upłynęło od prac Clellanda … serce nadal „leczy się ” pigułami zamiast miłością .

A żeby nie zakończyć „na smutno „i pigułą …Brigham Women’s Hospital Boston ogłosił , że przez jedzenie ryb zmniejsza się o 80 % ryzyko „śmierci serca ” …myślę , że „przedwczesne ryzyko …”:)  , w innym wypadku …. no , no ;) ))).

Rybki , jak rybki , konretnie chodziło o omega – 3 , wałkowane już w poprzednim , a i wcześniejszych odcinkach , rybki powinny być więc tłuste :) . Ach… JAK oni to ustalili ? Pamiętając , co pisałam o badaniach :) , zajrzałam w akta :
doświadczenia trwały DWADZIESCIA LAT i wzięło w nich udział 22.000 mężczyzn ( w ww.brighamanandwomens.org ) .

A jeżeli Omega – 3… to Laval’s Faculty of Pharmacy / w ww.ulaval.ca/research …) pomogło ustalić pożywienie najbogatsze w powyższe: ryby , olej lniany , orzechy włoskie , avocado , kiwi , zielone liściaste warzywka ( więc i opisywana tu portulaka , ale akurat o niej  zapomnieli ;) , co z kolei nastąpiło po innych badaniach -tym razem nad mózgiem , a które doprowadziły do wniosków , że Omega – 3 pomogły zredukować zniszczenia ( chodziło o atrofię ) mózgu o 25 % !

To nie byle co .

Zakończę „nowością” ;) Brown University , Providence ( w ww.brown.edu) : „Wrogie nastawienie do innych to o wiele większe ryzyko zawału niż otłuszczenie ( !) , palenie papierosów ….. „.

No proszę . Może jednak i współczesne uniwersytety do czegoś  się przydadzą :) …Tylko jak się nie wkurzać , kiedy Dania , zwietrzywszy biznes na zdrowej ( mam na myśli naturalnie tłusty nabiał i ryby ) , tłuściutkiej żywności , podnosi na nią ( na każdy rodzaj tłustego ) podatek pod pretekstem „dbania o zdrowie obywateli ” ? Drogie czipsy na Węgrzech jeszcze od biedy jestem w stanie zrozumieć , choć godzi to ewidentnie w obszar wyboru . Ale tłusty twaróg ? Ryby ? Czyżby rząd duński znów potrzebował Hamleta …. ?

Opublikowany w aktualności, cholesterol, ciśnienie, kardiologia naturalnie, odżywianie | Komentowanie nie jest możliwe

Czy tłuścioszek ;) = cukrzyk ? Słodkiego cyklu cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 27, 2011

Chwilę zastanawiałam się , czy tekst należy do cyklu o cholesterolu , czy raczej do „słodyczy”. Konkludując ;) , że właściwie do obu , a jeszcze bardziej – do całej strony :) , zdecydowałam się na wywołanie do poszukiwania zdrowia przede wszystkim diabetyków oraz …potencjalnych diabetyków , ponieważ obserwując ilość spożywanej przez wielu z nich chemii i tejże konsekwencji , a także wdrukowywanie im często fałszywych ideologii , ze szkodą dla zdrowia , nie mogę się powstrzymać .

Nie , nie napiszę , że „człek tłusty to zdrowy”, ( TŁUSTY- oznacza tłusty, więc z widocznym gołym okiem poważnym przerostem tkanki tłuszczowej wszędzie ) ,
bo wiadomo , że systemom organizmu ciężej , że ruchu mniej , że więcej do przerobienia „wszystkiego” , aczkolwiek organizm człowieka otyłego może być w lepszym stanie niż niejednego chudzielca – to kwestie indywidualnej budowy ciała , trybu życia , tego , co spożywa , skłonności , etc.

ALE ;) nie mogę zgodzić się z nagonką na każdy ponadprogramowy ( bo według CZYJEGO programu ? ) kilogram ciała , na grożenie chorobami , na wyganianie na diety …. Takim praktykom mówię NIE .

Szczególnie ostatnio martwi mnie wmawianie ludziom z predyspozycjami zaledwie do tycia , że „na pewno zachorują na cukrzycę „.  Bo nie na pewno .
Bo indoktrynacja , to sugestie .

Nieraz we wpisach zaznaczałam różnice między tym , co się promuje , a tym , co jest na codzień , między poziomami różnych substancji we krwi , a potrzebą /lub nie / ich uzupełniania , o indywidualności , jaką jest każdy z nas .

Tak będzie i w tym przypadku . Chcę opowiedzieć wprawdzie o Eskimosach :) , a my Jewropejczycy ;)  , ale wierzę , że wyciągną Państwo z tego wnioski o odpowiednim marginesie .

European Journal of Clinical Nutrition ( ww w.nature.com/ejcm/journal/v65/…( Associations of obesity with triglicerydes …..”, vol.65 ) zamieścił opracowanie , które powinno stać się lekturą każdej poczekalni diabetologa .Poczekalni , gdyż nadzieja , że wielu specjalistów :) , mając to w gabinecie , podzieli się taką wiedzą z pacjentem ….nie jest zbyt wyrośnięta .

Badaczy z m.in . Fred Hutchinson Cancer Center we współpracy z alaskańskim centrum badań nad zdrowiem , zaintrygowało eskimoskie plemię Yupik – ludzi niewątpliwie dobrze odżywionych :)  i pełnych nie tylko na twarzy :) .

Zbadano im też poziomy substancji tradycyjnie podejrzanych w cukrzycy , np.triglicerydów i CRP – wszak nadwaga kojarzona jest zawsze z wysokim udziałem tychże ( przypomnę pokrótce – tzw.C- reaktywna , tworzona w wątrobie ( skrótem) proteina należy do białek krwi , których udział wzrasta przy stanach zapalnych ) .Zakłada się , że jeśli poziom ww. jest wysoki , rośnie ryzyko chorób serca i wręcz wyzwalana jest cukrzyca .

Ale Yupik wcale nie chcieli chorować na cukrzycę .

Dlaczego , ach dlaczego , jeżeli odżywiają się tak „niezdrowo i monotonnie „? – rozbrzmiewało zapewne wśród amerykańskich naŁkowców . No bo co to za dieta :ryby , ryby , ryby .ZIMNOwodne = …tłuszcz, tłuszcz …..tłuszcz !

Ale w tym tłuszczu – omega 3 :) . Okazało się , że Eskimosi nie tylko mieli poziom triglicerydów i CRP , jak u zdrowych , szczupłych Europejczyków i Amerykanów ( gdzież oni znaleźli zdrowych I szczupłych Amerykanów ? ;) ) , ale poza tym  byli zdrowi .

Pamiętając , że żyją w szczególnych warunkach , przyjmujemy , że muszą mieć szczególny – właściwy miejscu i klimatowi – sposób odżywiania . I tu właściwie możnaby zakończyć , sumując mądrość medycyny chińskiej , ayurwedyjskiej , starej medycyny ludowej Europy , Afryki i Am.Pd.: człowiek ma w swoim otoczeniu -w Naturze – wszystko , co należy jego organizmowi i trzymanie się tego nie jest złym pomysłem , jeżeli pragnie się zachować zdrowie .

Tak prosto urządzone : zima – jemy tłustsze , lato – chudsze etc. I przede wszystkim to , co z bliska .

Ale człowiek chce WIęCEJ .

A potem ….wątroba , serce ….chory „cały człowiek” .

Dla czytających całość nie będzie zaskoczeniem , że nie pierwszy raz i że w temacie cukrzycy zabiorę się za wątrobę :) .

Tym bardziej , że zawalona chemikaliami nie unosi przemiany , skąd dalsze komplikacje , te zaś obserwować możemy wszyscy , gołym okiem : wielu chodzi albo wiecznie wkurzonych , gniewnych - początki źle funkcjonującej wątroby , albo już osowiałych , apatycznych , reagujących za wolno - to już alarm wątrobowy ostatniej szansy . 

Wątrobę możemy oczyścić . Nie polecam – jak zawsze , ale to dla tych , którzy weszli tu po raz pierwszy- gwałtownych kuracji odchudzających , tzw.jedno- trzydniówek , szczególnie NIE przy zaburzonej czynności wątroby !

Ponieważ : nagły wyrzut toksyn , czyli śmieci przez wątrobę , a później resztę , może spowodować kumulację zatrucia i bardzo niebezpieczne konsekwencje . Ciało to nie jest automat – proszę o tym pamiętać .( Czytelników bardziej zaawansowanych medycznie przepraszam za dłużyzny , ale uwzględniam tych , którzy dopiero zaczynają interesować się swoim zdrowiem .) 

Ponadto podejmując się oczyszczania wątroby proszę zatroszczyć się o to , by nie byli Państwo w tym czasie sami .Oczywiście , można rzec „przesada” , ale różne są wątroby i różne organizmy – może się zdarzyć , że jednostka silnie zatruta zasłabnie , stąd uwaga .

Głównymi dobrodziejami dla naszej centrali detoksu , czyli wątroby , będą , wymieniane tu często : 

-mniszek lekarski – taraxacum off., radix cum herba = korzeń z zielem , gł .liściem , balsam dla systemu wątroba – pęcherzyk , ale i wyśmienity oczyszczacz krwi , niezwykle cenny m.in. w białaczkach . ALE :przy podejrzeniu zamknięcia światła jelita ( proszę nie poprzestawać na tych informacjach! ) , zapaleniu pęcherzyka żółciowego itp. powstrzymujemy się od ziół żółciopędnych ( a więc i m.in .
dobroczyńcy wątroby – glistnika jaskółcze ziele ). Wyobraźnia musi nam wtedy podpowiedzieć , co dzieje się , kiedy żółci dużo , a nie ma gdzie się ona udać .

Liście mniszka , tradycyjnie , jemy z oliwą , sokiem z cytryny , octem jabłkowym , w sałatkach lub – w przypadkach białaczek wyciskamy też sok – w sumie potrzebny na kurację z ok.6 kilogramów liści – OCZYWISCIE NIE naraz , podzielony na wiele dni , przygotowywany co 2 dni na świeżo , spożywany w niewielkich ilościach , zaczynając od łyżeczki i sprawdzając reakcje organizmu .

Korzeń – 1-2 łyżeczki proszku parzymy 10 minut , wedle starych zaleceń 2-3 razy dziennie , przy czym pierwszy raz ok .12 .oo godziny , p.kawa z mniszka :) ., przez 4 do 6 tygodni .

-karczoch , cynarae fol. , również NIE przy podejrzeniu zamknięcia dróg żółciowych , poza tym – wspaniały kulinarnie i  wybitnie zasłużony :) dla wątroby z oprogramowaniem ;) .

 -ostropest plamisty = sylibum marianum , fr., o „Sylimarolu” w razie braku naturalnej postaci ostropestu przypominać nie muszę . To zioło o , można rzec bezpośrednim działaniu na wątrobę .Owoce ( fructus)  pije się jako napar , lub je się po zaparzeniu … lub mielone – sposobów jest sporo , trzeba dobrać sobie 
najodpowiedniejszy . Przeciętnie jedna łyżeczka owoców 2 razy dziennie . 

Do tego sok z marchwi , buraka , szpinaku , selera , pietruszki .

Jeżeli w czasie kuracji będzie swędziła skóra (wyrzut toksyn) , pijemy rano przegotowaną wodę , letnią , z sokiem z połówki cytryny , omijając szkliwo ząbków:).

Jeżeli w czasie kuracji :) ))) będzie ….wydzielał się nieprzyjemny zapach ciała – a będzie , im bardziej ciało zaśmiecone – możemy , jeżeli MUSIMY , ratować się chlorofilem w postaci aptecznej , ale i warzywami – głównie zielone liście .

Jeżeli „ciężko” na brzuchu – okład z ciepłego oleju rycynowego ( proszę nie zdziwić się wtedy biegunce ) .

Nie zapomniałam o wspaniałej kurkumie – wszystko , co niej napisałam , jest wciąż aktualne , ale o wszystkich ziołach jednocześnie się nie da - od razu przypominają się i przylaszczki i krwawnik i cykoria i proso ….

Jest i inna forma kuracji – gwałtowniejsza w przebiegu – to leciwa , niemiecka metoda , nazywana „kuracją końską” , a z użyciem środka uznanego za „drastyczny” – soli glauberskiej , stosowanej od 1625 :) , kiedy to Johann Rudolph Glauber wyodrębnił ją z soli i z wody mineralnej .

Nie wolno stosować jej regularnie – to nie jest cukierek ( ba- obrzydliwie gorzka :) .
Nie wolno stosować jej przy bólach brzucha nieokreślonego pochodzenia , przy hipernatremii , problemach z poziomem elektrolitów , zaburzeniach dróg żółciowych …..

Bardzo ostrożnie powinny na nią patrzeć osoby spożywające zwykle mało soli lub też wcale jej nie jedzące- to byłby szok dla organizmu .

Niektórzy mogą się oburzyć , że to „środek weterynaryjny” – TAK . że „przemysłowy”, że do środków piorących , do szkła , do ….TAK .

ALE :) , uważana przez medycynę akademicką za „drastyczną” , została dopuszczona do przemysłu spożywczego jako m.in. regulator kwasowości , nośnik , czyli E- 514 , BEZ quantum satis (łac.ile trzeba)  , więc bez szczególnych ograniczeń :) .

„Drastyczność”  nie zmienia też faktu , że w każdej niemieckiej/szw./austr.etc. aptece  odważą nam jej tyle , ile trzeba na przeciętą kurację: 100 gram za JEDNO euro , z czego podzielimy te 100 gram równo na 2 dni .W jedne półtorej łyżeczki na 200 ml letniej wody , mieszając dobre 15 minut do rozpuszczenia kryształków , potem zaś dodamy , co niżej , w drugi – tak samo .

Nie mylić z innymi solami – to glauberska ma właściwsze zastosowanie przy oczyszczaniu wątroby .

NAJPIERW :

-przez kilka dni przygotowujemy organizm , jedząc warzywa , kasze , i pijąc sok jabłkowy , przy czym coraz mniej jemy , coraz więcej pijemy - rozłożyć na tydzień -ale nie rezygnujemy z jedzenia !

-następnie przez dwa dni przygotowujemy – jak wyżej lub , lepiej – wedle wskazań farmaceuty – roztwór soli , dodajemy sok z grapefruita i odpowiednio do proporcji – dobrą oliwę :najwięcej oliwy, połowę mniej soku ,najmniej roztworu soli . 
Taki „koktail „ przyjmuje się RAZ dziennie ( zwracać uwagę na DAWKI !!!) i …. towarzyszą mu , zależnie od ilości spożytych wcześniej śmieci :WYMIOTY oraz BIEGUNKI .

W kale można wówczas dostrzec mnóstwo zielonych , drobnych kamieni - dlatego ważne jest , by nie ruszać takiej kuracji przy podejrzeniu zapalenia dróg żółciowych . To oczyszczanie wątroby , nie – terapia zaawansowanego stanu zapalnego !

Delikatniejszą alternatywą dla „końskiej” jest homeopatyczne Natrium sulfuricum D6 .

Zanim podejmiemy jednak decyzję , co zjemy dziś na obiad , rozważmy , czy warto źle wybrać – również w codziennych wahaniach :zanim przedłożymy to , co dobre ponad to , co trujące . Każde zatrucie zdrowia/ życia innym to trucizna dla naszej wątroby i serca – to efekt złego wyboru .

Zdrowy wybór = zdrowa wątroba .

Pozdrawiam i więcej refleksji  na codzień życzę :)

—–

lektura uzupełniająca :

J.C.Hill ” Johann Glauber’s discovery of sodium sulfate -sal mirabilis Glauberi „- Journal of Chemical Education , vol.56

Opublikowany w aktualności, alkohol, odżywianie, zdrowie | Komentarzy: 2 »

Sposoby na zgagę :)

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 16, 2011

Nie znajdą tu Państwo informacji , jak postępować z ludźmi , którzy , podobnie do popularnego zaburzenia trawiennnego , kwaszą i pieką ;) wszystko /wszystkich dookoła . Na takie „zgagi” lekarstwo bowiem nie jest , nie było i nie będzie w naszych rękach – ten typ dysharmonii w środowisku musimy zostawić 
Naturze :) ….chyba , że wbrew Niej sięgniemy po rozwiązanie ostateczne ;) i zgagę wyeliminujemy , co wiąże się jednak z działaniami ubocznymi , o których zapominać nie należy , jak choćby z zanieczyszczonym sumieniem własnym .

Zajmiemy się dziś typową postacią zbuntowanego systemu trawiennego – nie tą fizjologiczną , mogącą się objawić u każdego po tłustym , ciężkim jedzeniu i krótkotrwałą , ale regularnym pyrosis , na który pracują wszyscy ZBYT ambitni , pracujący na siedząco , zażywający na codzień niewiele ruchu , a do tego nadto drażliwi , wkurzający całe otoczenie i siebie przy okazji , cholerycy ….

Proszę spojrzeć na objawy : żołądek reaguje bólem /pieczeniem na pożywienie = nie przyjmuje go do wiadomości , podobnie , jak zażarty choleryk nie przyjmuje do wiadomości potrzeb innych .

To prawda , że mechanicznie zaangażowany jest zwieracz , który wcale nie chce zwierać ;) , że przełyk etc. , ale głównie chodzi o „manie dość” żołądka – protest wobec zarzucaniu go treściami ( zwykle za gwałtownym) oraz braku szacunku .

Pomijając na razie fakt , że zgaga może sygnalizować o wiele poważniejsze problemy , zajmijmy się jej postacią lekką -zanim przejdzie w GERDA = reflux oesophagitis , czyli „chorobę refluksową” = postać zapalną .

Bo podrażniona regularnie śluzówka żołądka niestety , zaalarmować musi . A że często zwykła zgaga , jako „bicie w dzwon” nie wystarcza , dochodzi do zapaleń .

Najpierw muszę rozprawić się z (na szczęście wielokrotnie już obalonym , a 
zdegradowanym i tutaj  mitem ) , że „mleko przynosi poprawę „. Wyłącznie chwilową , po czym następuje nasilenie objawów .

Niektórzy nie polecają też picia mięty , ale w tym wypadku pozwolę się nie zgodzić , ponieważ po pierwsze – mięta pita z umiarem , słaby napar – rozluźnia mięśnie , fakt , ale i łagodzi procesy systemu trawiennego , że nie wspomnę o innych zaletach . Nie polecałabym jej jednak jako ziółka pierwszego i jedynego wyboru , ponieważ są lepsze .

W każdym razie mięta , z braku innych pod ręką , jest o niebo lepsza od mleka , jeżeli chcemy sobie zgagowo ;)  ulżyć .

Cóż przewidziała na to np.szwajcarska medycyna ludowa ?

Napar z korzenia tataraku 20g . , kwiatu krwawnika 20 g. i ziela mięty pieprzowej 10 gram – parzyć łyżkę stołową mieszanki 15 minut w szklance wody – raz dziennie (nie stosować w ciąży) , małymi łyczkami , ciepłe – zależnie od potrzeb od tygodnia do dwóch , potem przerwa . Zioła te wzmagają pracę muskulatury :) żołądka oraz przyśpieszają opróżnianie .

Jeszcze lepszy jest wedle mnie sok z białej kapusty , pity przynajmniej 1- 2 tygodnie , jeszcze lepiej – miesiąc .I mnóstwo witamin , soli min.etc. i błogość dla zmęczonego żołądka .

Tym , którzy chcieliby zatroszczyć się o swój trakt trawienny wyjątkowo , opowiem o kuracji rumiankowej :

Przygotowujemy sobie z jednej łyżki stołowej koszyczków rumianku i szklanki wrzątku napar 10-minutowy i układamy się wygodnie na kanapie .

Pijemy parę łyczków i kładziemy się na plecy . Za pięć minut znów pijemy parę łyczków i obracamy się na prawy bok . Po 5 min. znów 2-3 łyczki i na brzuch . Po 5 minutach -łyczki i na bok lewy .I tak , aż wypijemy – leniwie i z namaszczeniem ;) – to starusieńki alpejski sposób (ha – Rosjanie też mieliby tu coś do powiedzenia , więc lepiej powiem :starusieńki :) ) na „syndrom po obżarciu & opiciu w stresie „:) , delikatny , a skuteczny .

Obracając się , ułatwiamy rumiankowi dotarcie do wszelkich podrażnionych miejsc i ukojenie ich na dłużej (masowy atak :) ) .

Jak zwykle doskonałym w temacie systemu pokarmowego środkiem jest siemię lniane – znane powszechnie , tu opisane sposoby -myślę , że wystarczająco .

Jeżeli nie mamy pod ręką ani siemienia ani rumianku – chwytamy za owsiankę , byle bez cukru i mleka , konkretniej – lepiej byłoby sam kleik z płatków , ale nie przesadzajmy .

Dawno nie pisałam o homeopatii , tymczasem ma się ona coraz lepiej i liczba osób wiedzących , że działa , gdyż doświadczyli jej dobrodziejstw na własnej skórze ,
rośnie , toteż pozwolę sobie przytoczyć najpopularniejsze – podkreślam -najpopularniejsze  , więc nie oznacza to , iż dla każdego , preparaty w pyrosis :

- tym , co strasznie niecierpliwi ,zniechęceni do napojów zimnych , a jednocześnie źle reagujący na zapach kawy , chętni do alkoholu , czasem kwaśno wymiotujący , o kwaśnym odbijaniu , pieczeniu średnio silnym , a nawet dreszczach :
 Acidum sulfuricum D6

-tym , których piecze silnie , o kwaśnym oddechu , sensacjach głównie nocą – Robinia D6 ,

-mega ( są tacy:)) nadambitnym , za długo siedzącym za biurkami , koszmarnie nerwowym – Nux vomica D6 . wszystkie homeopatyki podane przykładowo , czego nie muszę przypominać stałym Czytelnikom – Oni też z pewnością już po obrazie środków dawno się zorientowali , że w terapii zgagi , a i ewentualnie późniejszego stadium -GERDA , potrzebna jest przede wszystkim zmiana sposobu życia oraz pożywienia .

Bo :system trawienny pracuje dobrze bez nacisku CZASU , bez pośpiechu  .

Jeżeli zaś do pośpiechu dochodzą produkty drażniące&kwaszące , jak : kawa , biały cukier/produkty  , mięsa panierowane w bułce tartej , chrupkach , smażone ……żołądek musi wysłać sygnał , że za takie traktowanie to on już dziękuje . No i…. dzięki Bogu  - inaczej zajedlibyśmy się byle czym na śmierć ;)

Opublikowany w aktualności, alkohol, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Rak to zwierzę .cz .3 .Natura zawsze górą.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 12, 2011

Krótki to będzie wpis , bo oparty na jednym newsie , ale news tak radosny , że nie mogłam się oprzeć :  Jesienną konferencję 5-7.09.2011 Society of Microbiology
(  w ww.sgm.ac.uk /  Conferencies , SGM – Autumn- jest już spory abstract do wglądu ) zdominowała wieść o „nowym środku na raka” .

Jak zwykle w przypadku mocno przemysłowych informacji , przyjrzałam się i przefiltrowałam ;) …aby po chwili bardzo się ucieszyć :znów medycyna szkolna musiała przyznać , że w Naturze jest lekarstwo – i to na co ! Na raka-  chorobę , o której do tej pory twierdziła , że „nieuleczalna” , a czemu zaprzeczali wszyscy , którzy wyciągnęli się z niej dietą , sposobem życia , terapiami spoza „jedynej słusznej „….teraz i ona – katedra :) ma atut : znalazła !

Zachwycając się nową możliwością powiadomienia Wszystkich , którzy wolą ( bo takich niestety nie brak ) igłę , wenflon , pigułę etc. zamiast zdrowego pożywienia ,
myślenia i ruchu , że mogą wkrótce dostąpić zaszczytu iniekcji środka naturalnego w celu terapii , mam nadzieję , iż metoda nie będzie ZBYT droga ani ZBYT ekskluzywna , ale ….nie mąćmy radości :) .

Chodzi o laseczkę/pałeczkę :)  z rodzaju clostridium (jakieś 60 gatunków , występują w glebie , wodach naturalnych , ale i ludzkim jelicie , choć nie tylko ) – z gr.wrzeciono , dokładnie – Clostridium sporogenes , różniącą się od Clostridium botulinum gł. tym , że nie wytwarza botulinowych neurotoksyn – a piszę to , gdyż niejeden , słysząc „Clostridium” , zakrzyknie :”O rany! A tężec? Zgorzel gazowa ? Jad kiełbasiany ? To też przecież clostridium! „.

Tak. A jednak to w tej „rodzince „;) znalazło się coś wybitnie pożytecznego - zakładając , że późniejsze badania się potwierdzą . Czemu jednak miałyby się nie potwierdzić , jeżeli nie od dziś wiemy , że ludzie przebywający wśród przyrody , w naturalnym środowisku , mający bezpośredni kontakt z ziemią , jakoś nie wydają się specjalnie chorzy ….póki nie zainteresuje się nimi szkolna medycyna ;)

Ta sama , która straszy tężcem (p.wpisy o tężcu:)) i całą inną czeredą bakterii , wirusów etc.?

Znowu to , co miało być wrogiem , okazuje się przyjacielem …

Bo wedle wspólnych badań Uni of York / UK , Uni Nottingham /UK oraz Uni Maastricht /NL , w których niebanalny udział wzięła Polka , Pani A.Kubiak – maleńkie Clostridium sporogenes występujące obficie w glebie – tej samej przecie , o której wciąż słyszymy , że jest „źródłem brudu , zakażeń , śmiertelnie niebezpiecznych bakterii i wszelkiej zarazy ;) ” -toż samo ma być przełomem w akademickiej=szkolnej :) terapii raka .

Mało tego: w przeciwieństwie do chemio”terapii” obfitującej w skutki uboczne , a niepożądane , nie powoduje ponoć żadnych takich …Ba- celuje wyłącznie w chore komórki :w guzie mianowicie „tworzy ona enzymy , te z kolei aktywują substancję działającą przeciw tumorowi – komórki zdrowe pozostają nietknięte” (wypowiedź Pana Prof.N.Mintona ) .

W powszechnym stosowaniu , jeżeli wszystko się powiedzie , ma się znaleźć C.sporogenes w roku 2013 i wtedy się jej /terapii/ przyjrzymy dokładniej .

Na razie proponuję mały spacerek na stronę , która a nuż rzuci nieco więcej światła na tajemniczą laseczkę/pałeczkę (;)-dyskusje :laseczka czy pałeczka bywają naprawdę zażarte :) )))) , a która niewątpliwie przyda się wszystkim pracującym nad jej zastosowaniem oraz tym, co to chcą wiedzieć więcej :

„Development of novel biological indicators to evaluate the efficacy of microwave processing „, C.N. Stam , Uni North Carolina /US , 2008- np. w ww. books.google.
com .

Mikrofale i clostridium ? Ano :) . Właściwych wniosków życzę   -a na pytanie , dlaczego , jeżeli takie badania były już w 2008 roku , dopiero teraz akademicy doszli do „wstrząsających”:) wniosków , powiem tylko :bo to jest właśnie medycyna SZKOLNA :) .

Tym zaś , którzy czekać do 2013 ani mogą ani powinni , przypominam : dużo czerwonych winogron , tłusty twaróg z olejem lnianym , orzechy włoskie , ziołowo-warzywne koktajle , migdały -mnóstwo ruchu na świeżym powietrzu i wszystko , co opisałam do tej pory a propos wzmacniania organizmu .Zdrówka :)

————————-

lektura wzbogacająca :

Baron’s Medical Microbiology , 1996 Baron et al., Uni of Texas , Med.Branch

 w ww.bbcnews.uk „Soil bacterium helps kill cancers „

Opublikowany w aktualności, farmakologia, onkologiczne impresje, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Kardiologia naturalnie.cz.15.Kto kogo….ale po co…-dedykowane przyszłym Matkom.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 7, 2011

Natura kocha kręgi . Człowiek buduje kanty ;) .

W niedawno wspomnianym (ale nie – wymienionym ) piśmie pewnej firmy farmaceutycznej specjalizacji ziołowej , która produkuje wystarczająco dobre preparaty, aby nie musieć krzyczeć na  innych , że oni „nie powinni” , bo się nie znają , nie mają prawa etc. :) i że dostęp do skarbów natury MUSI być regulowany , pojawiła się zabawna notka . Otóż Pan Redaktor musiał przeprosić za napisanie , iż O.Grande jest aktywny w zakonie Bonifratrów ( mniej więcej , sens zachowany) , ponieważ został wydalony za postępowanie wbrew regułom owego.

Cóż w tym zabawnego ?Otóż Redakcja chciała dobrze (a chciała , bo sprawdziłam -artykuł był w porządku ) , pisząc o O.Grande (  Zakonniku , gdyż w moim pojęciu wciąż , mimo , iż oo.Bonifratrzy się zapewne sprzeciwią ) nim jest , o. Jerzym Majewskim ) i Jego sposobach na ziółka (nieważne , że nie z wszystkimi się zgodzę :) ) , chciała przybliżyć Czytelnikom jak najbardziej słuszne treści , a tu….Bach! Nie ma dostępu !

Postępowanie zatoczyło krąg.

Mało tego : oo.Bonifratrzy chyba oburzeni , gdyż , jak czytamy w notce (niestety, została mi przekazana fragmentarycznie ) , nie uznają wiedzy o.Grande jako JEGO , (bodaj pochodzącej z Jego własnej głowy ) , a ….za ” sprzedaż wiedzy bonifraterskiej” ! Chwila …..Człowiek był w zakonie , więc należał do Bonifratrów ..
Ma sobie tę wiedzę ……wyjąć ? Zapomnieć ? Zachować pazernie dla siebie ?

Właśnie się dowiedziałam , że mające nieraz po kilkaset lat , przechowywane w wielu domach , tradycjach , krajach , zakonach wreszcie porady są własnością jednego zakonu !

I to „sprzedaż” . Chwileczkę….czy oo.Bonifratrzy NIE sprzedają swojej wiedzy ? Znajomi mają książeczkę „Apteka Braci Bonifratrów …..” wydaną za zgodą tegoż zakonu , ba- tam pisze- „copyright by Zakon Bonifratrów „, wydaną przez Edipresse Polska S.A. w 2003 ,KUPIONą w sklepie . Rozumiem , że w duchu chrześcijańskiej miłości bliźniego , na wiedzę , która ma służyć DOBRU POWSZECHNEMU też wydaje się licencje ?

Widziałam też bonifraterskie sklepy z ichnimi produktami – nietanio , oj nie . Czy w duchu tejże miłości nie należałoby przystopować z drożyzną ? Nieeeee ? Czy wzbogacanie się na  sprzedaży- również biedakom , którzy muszą wydać na leki ostatni grosz  , w ogóle nie jest sprzeczna z założeniami zakonu 
CHRZEśCIJAńSKIEGO ?  A może zysk jest przeznaczony wyłącznie na uprawę roślin ? Nie ? Wiele pochodzi ze stanu naturalnego ? Ojej , a natura nie każe płacić ?

Znów nasuwa mi się  : i straszno i smutno . Bo firmę to nawet rozumiem- jest od zarabiania , więc atakuje (szkoda , mogłaby być prawdopodobnie pierwszą firmą farmaceutyczną nie umoczoną w awantury o ograniczenie dostępu do dóbr NATURALNYCH innym ) , ale zakon , zgromadzenie , które podobno tworzą BRACIA ….. ?

Jak wyglądałby świat , gdyby nie było KASY ?

Zostawmy utopię ;) , pogadajmy o sercu :) .

Przystając nad zagadnieniem „kto potrzebuje leczenia” nie sposób nie dostrzec pytania ,”JAK” możemy je przeprowadzić.

Współczesna medycyna oferuje wprawdzie parę  - gdyż nie powiem tego o wszystkich- metod diagnostycznych przydających się w określeniu właściwego postępowania , ale ten system został rozwinięty na bazie wykrywania defektów w biochemomechanizmie (przepraszam za językowego tasiemca ) organizmu oraz naprawy w identycznym sensie.
Inaczej w pojęciu serca: a serce mówi : odpuść .Zwykła grypa , którą współcześnie , zagonieni pracą ,  rzucamy się kurować wszystkim , co popadnie , może być krzykiem duszy , by wreszcie odpocząć w domu.

Ale my ten krzyk tłumimy , choć filozofowie dawno mówili o „cnocie cierpliwego czekania „. Faktycznie , istnieją sytuacje , w których należy działać błyskawicznie , ale one są o wiele rzadsze aniżeli usiłuje się to promować .

Poprzez zwrot duszy w ciszę , w „być” - organizm poddawany jest dobroczynnemu działaniu spokoju -przypomina sobie , wyciąga z komórkowej pamięci czas zdrowia . Czas , w którym byliśmy w CAŁOśCI harmonijnym człowiekiem , a energia łączyła nas z CAŁYM systemem .

Tak więc cisza , codzienne rytuały z okresu , w którym czuliśmy się dobrze .

Ale ona sama – raczej nie wystarczy .

Z punktu widzenia mózgu chory człowiek musi udać się do odpowiedniego miejsca , gdzie , zupełnie obcy ludzie oraz zupełnie niesympatyczne mury funkcjonują w formie „symboliki powrotu do zdrowia „.

W formie ;) – i w niej pozostają , gdyż ostatnio zajęto się dowodzeniem , że przestrzenie kliniczne niestety nie działają na pacjentów motywująco-wręcz przeciwnie  , a co równie dobrze było widać bez studiowania dowodzenia :) .

Do tego mózg oczekuje pigułek , fartuchów, aparatury i całej reszty , którą karmiono go wraz z dorastaniem w temacie „zdrowie „.

Więcej -wpojono mu hasło , że jeśli będzie współpracował , wszystko się dobrze skończy , jeżeli nie…… Niestety, czasem kończy się źle mimo ( dzięki ? ) współpracy , więc …..na to też jest metoda :”organizm nie odpowiedział na terapie”.

Ale walimy- bywa , w samo serce: np.statynami .

A nawet prawilny  „Lancet ” napisał o nich :” ten rodzaj farmceutyków może wywołać cukrzycę….. ” („Statin and risk of incident diabetes :a collaborative meta-analysis of randomised statin trials „, 17.02.2010 , w ww.thelancet.com ).

Nie szkodzi;) . Niektórym też nie szkodzi kretyńskie zalecenie „po zawale tylko całkowity spokój i oszczędzać się bardzo proszę…..”. Oszczędzać w czym ? Bo np. dr Alex Clark z Med.Uni of Alberta , Canada , wraz z dr Markiem Haykowskim niedawno opublikowali wyniki swoich obserwacji , w których twierdzą coś wręcz przeciwnego , a mianowicie , że „po zawale tylko ruch i zaangażowanie w życie „, bo okazuje się (naprawdę ???:))), że ruch to zdrowie :) )) , a  wtórują inni , że „lekarstwa nie są w stanie uleczyć chorób serca” , że żywienie …. .
(w ww.epic.iarc.fr. , EPIC-study- Arch.of Int.Med. , Nutrient Intakes and Patterns  oraz  np.w ww.nursing.ualberta.ca , tam strona dr A.Clark’a).

Co na to serce ?

Serce od zawsze wie , że nie jesteśmy leczeni „przez coś ” , ale „czymś”- mianowicie powiązaniem , łącznością z innymi . W USA robiono kiedyś badania , że gdyby ciężarna do porodu pozostawała pod opieką kogoś przyjaznego (w tym przypadku chodziło głównie o „instytucję”;) douli , można byłoby o 50 % zmniejszyć liczbę cesarskich cięć.

Ale przecież nie chodzi tylko o „doulę”.

Do komfortu leczenia niezbędnym sercu jest też miejsce .

Oderwani od natury , w zimnych salach , wyczekujemy „mózgiem” fachowej pomocy , najlepiej jak najgęściej utytułowanej i o jak najszerszej sławie .
Ograniczone odwiedziny bliskich , fatalne (przeważnie ) pożywienie …..Ale mózg czeka , bo tak go wytresowano.

Serce …..ono usiłuje znaleźć sobie punkt , w którym będzie mogło połączyć się z aspektami życia , Natury , wymienić energię - z roślinami , zwierzętami , słońcem , morzem …..Serce chce żyć pełnią , chce żyć w swoim – nie sztucznym – systemie .

Chce żyć tam, gdzie znajdzie odzew.

A wtedy , kiedy to się stanie , będzie wiedziało , że ma siłę odbudować całą felerną resztę.

Mózg ? Mózg musi mieć potwierdzenie na papierze – wyniki badań , liczby , rtg , pusta kasa ;) …..ufff- zapłaciliśmy tyle , że nic dziwnego , iż jesteśmy zdrowi :) ))).

Niestety….dla serca papier nie jest czymś miarodajnym , więc ……historia się może powtórzyć .

Co dalej , żeby , kiedy już zabłądziliśmy w szpitalne mury i udało się nam z nich wyjść , żeby tam nie powrócić ?

Mózg karze wrócić do pracy , zadań i codziennej walki z życiem . Będzie uważał podwójnie na każdy ból , na przeziębienie ….dokładamy sobie presji na to , by zachować tak ciężko zdobyte zdrowie …to znaczy , w procesie mózgowym- by nie powtórzył się biomechanistyczny /biochemiczny defekt . A jeżeli presji , to i strachu , a jeżeli strachu , to „prewencyjnie” łykamy , co się da i co przepiszą , by „nie powróciło złe”.

Serce …ma w nosie , że jest „PO chorobie” – ono się cieszy , że jest ok , odczuwa kontakt z wszechświatem , cieszy się nowymi energetycznymi impulsami , które otrzymuje dzięki komunikacji . My zaś winniśmy tę komunikację podtrzymywać.

W tym miejscu ktoś może zapytać ” z kim „? Ale tylko ktoś , kto nie czytał od początku lub przegapił :) ,bo odpowiedź -ta sama , lecz tak ważna , by ją podkreślić: z całym środowiskiem .Ze WSZYSTKIM , co leczy :przyrodą , więc i ludźmi ;) … Nie ważne , kim są z profesji , jeżeli są nam przychylni , jeżeli czujemy się z nimi dobrze , jeżeli raduje się nasze serce . Ogrodnicy ? W porządku .
Znachorzy ? Proszę bardzo ( byle uczciwi , prawdziwi znachorzy -niestety od braku uczciwości nie jest wolny żaden zawód ) , wszak znachor pochodzi od „ten , który zna choroby” . Artyści ? Jak najbardziej .

Ach….JAK , JAK ich roz/poznać ?

Ciężkie to pytanie , ale spróbuję , przypominając , że moja opinia ( nie muszę pisać , że moja , wszak to mój blog , ale jednak…..;))) to tylko jeden z xxxx……punktów widzenia i że każdy powinien wysłuchać swojego mózgu i swojego serca .

Tym , kto leczy jest ktoś , kto nie tylko potrafi poruszać się po mapie organizmu , kto angażuje w leczenie swoją mentalność , zdrowie fizyczne , wiedzę , duszę  , ale i kto sprawia , że czujemy się lepiej – że czujemy , iż zyskaliśmy energię , żywotność , nie - kiedy to tracimy , a już na pewno nie -gdy tracimy i zdrowie i nieadekwatne pieniądze .

Może usłyszę , że zdrowie jest bezcenne- to prawda . Ale jest jeszcze coś , co nie ma żadnej ceny :to uczciwość , czyste sumienie . A to ostatnie nigdy nie pozwoli wykorzystać , nadużyć , ograbić kogoś , kto potrzebuje POMOCY .

Coś dodać do charakterystyki , kryteriów ?……

Wszyscy jesteśmy uzdrowicielami .

Jedni rozumieją się na tym lepiej od innych  , czasem dlatego, bo przez ciężką chorobę lub tragiczne przeżycia doświadczyli zmiany -takiej zmiany , która na zawsze już będzie stanowiła ich fundament pod życie . Tacy, którzy stanęli oko w oko ze śmiercią . Tacy, którzy tę konfrontację zrozumieli .

Wrażliwe serca wiedzą , że troska o siebie zaczyna się troską o Innych . Spełniają też dwa podstawowe (tak mi się zdaje ) warunki prawdziwego lekarza :nauczyli się czegoś pozytywnego i pożytecznego w życiu i tym procesem uzyskali połączenie z Innymi .

Z kardioenergetycznej perspektywy leczenie nie jest procesem , w którym duch dominuje nad materią , lecz aktywacją serca , aby uruchomić siły mózgu i spontaniczne potrzeby ciała – to triumwirat inteligencji , intuicji , rozumu natury przepojony miłością do życia .

Jeżeli dołożymy do tego dobre odżywianie , ruch …..co ja Państwu – przecież dawno to już Państwo wiedzą ……:) Do Natury więc i do Bliskich , i ….do siebie , po zdrowie .

————–

Lektury poza wym. w cyklu i wpisie:

M.K.Klaus et al , „Maternal Assistance ans Support in Labor :Father , Nurse , Midwife , or Doula „? , Journal of Clinical Consulting Obstetrical Gynecology , nr 4, 1992

Opublikowany w aktualności, kardiologia naturalnie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Pot bez łez , czyli poć się do woli i pachnij mimo wszystko :)

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 29, 2011

My , ludzie bowiem tworzymy świat ze wzrastającą ilością karcynogenów w środowisku . My , ludzie , jesteśmy wytworami świata , który stworzyliśmy …
Prof. Julian Aleksandrowicz .

Zapowiada się gorący okres ….. w polityce :) . Potu popłynie co niemiara – gdybyż chociaż z korzyścią dla nas wszystkich …Pomarzyć wolno , realistą pozostać należy , więc może jednak lepiej pogadać o czymś zupełnie innym , mianowicie o zdrowiu , którego wciąż jednym brakuje bardziej niż innym , a jednak czynią wszystko , by , przywołując Kubusia Puchatka :) , mieć go jeszcze mniej .

Stąd nie będę się pochylać nad radosną wypowiedzią mediów , że „amerykańscy naukowcy nie znaleźli dowodów na to , że szczepionki powodują autyzm i ” in…”,
 że „poza nielicznymi przypadkami „……:))))))))))). O taaaak , bo co to za liczba- tysiące ( miliony ?) autystycznych dzieci ? Nie będę więc komentować tego dalej – dość zdrowia kosztował – i wciąż kosztuje -
Znajomych , Nieznajomych ( ale Siostry i Braci :)  na szlaku prawdy , w końcu  mnie samą -szczepionkowy temat .Chętnie powiadomię jednak o nowym ,polskim  portalu porządnie opracowującym kwestię „szkodzą czy nie” :
w  ww.faktyoszczepieniach.wordpress.com. 
Jest nadzieja na to , że informacja nie umrze :)  , że tworząc kolejne punkty na mapie powszechnej świadomości nie pozwolimy traktować się , jak rzeźne sztuki , że obronimy faktyczną- nie iluzoryczną - możliwość WYBORU .

A że pocić się będziemy przy tym nierzadko …..

Kiedyś wspominałam o bezsensownym ładowaniu w siebie – W – gdyż spryskanie aerozolem skóry nie oznacza , że substancje chemiczne pozostaną NA skórze – składników , których normalnie nie tknęlibyśmy nawet w rękawiczkach . Pisałam o tym , że sprawę potu powinno regulować odżywianie i podstawowa higiena osobista , a także , iż można dopomóc sobie ziołami i naturalnymi esencjami zapachowymi – zdania nie zmieniłam .

Jeżeli ktoś ma ochotę pocić się całym fastfoodem , który pożarł ;) , a do tego tłumić (?) to „zapachem” z megalaboratorium – jego sprawa .

Ale w razie , gdyby jednak zdecydował inaczej ….

Dawno , dawno temu …:))) osobista woń odgrywała o wiele większą rolę niż teraz – była znakiem firmowym . „Jak u zwierząt!? ” zakrzykną niektórzy ? Właśnie :) .

Abstrahując od medycyny Wschodu , w której DO DZISIAJ naturalny zapach odgrywa potężną rolę w diagnostyce zaburzeń , pot pełnił sporą rolę w kulturze . Np. na terenach alpejskich potencjalna narzeczona otrzymywała od kandydatów (!:))) chusteczkę , uprzednio noszoną przez nich pod ….pachą . Męża wybierała po…zapachu . W annałach znajdziemy informacje , że były to wybory trafne , że w ten sposób unikano niedobranych GENETYCZNIE małżeństw .

A przecież wówczas nie było jeszcze genetyków i nie sformułowano gałęzi wiedzy zwanej  genetyką….. Ludzie wiedzieli swoje : pot , który odpowiadał partnerowi /partnerce gwarantował zdrowe potomstwo , a przynajmniej był takiej gwarancji -aby się nie sprzeczać o samo sedno prognozowania -podstawą .

Dzisiaj genetycy wreszcie pojęli warianty doborów naturalnych wśród ludzi , ale jakoś się tym szczególnie nie chwalą :) .

Gdybym była złośliwa ;) , powiedziałabym , że współcześnie , u większości największą rolę w doborze partnerów odgrywa faktor materialny , stąd nie może być dobrze …..ale przecież nie jestem :) .

A że dodatkowo chciałabym pomóc w zachowaniu naturalnego sposobu na życie  tym , którzy go wybiorą , to …co robić , żeby nasza obecność nie powodowała u bliźnich odruchu sięgania do nosa ?

Wspominałam , że żywienie wegetariańskie sprawia , iż ciało zyskuje subtelną , delikatną , aromatyczną :) otoczkę – tak . Ale co poza tym ? No i co , jeżeli nijak ktoś nie chce odpuścić mięsa ?

Wprawdzie mięsożercom , wobec których nabieram coraz więcej …nazwijmy to  , oddalenia:) , im dłużej przyglądam się praktykom uboju – najchętniej rzekłabym ” a pryskajcie , czym chcecie , sami sobie zgotowaliście ten los …”, to przecież …też istoty żywe :) , może nieświadome jeszcze , co czynią wrzucając w siebie rodzinkę , cóż , że inaczej mówiącą i wyglądającą …. a nuż się kiedyś opamiętają ?

Ocet więc . Spirytusowy,  winny , jabłkowy . Jako , że bakterie biorące udział w rozkładzie potu czują się świetnie w alkalicznym środowisku , ocet działa neutralizująco i sprawia , że te same bakterie odczuwają Waszą skórę hmm..
niegościnnie :) .
Octem nasączamy ręcznik i wycieramy skórę w „potliwych” miejscach” .Możemy zrobić ocet ziołowy , np.z lawendą , fiołkiem etc. Potem , jeżeli czujemy się niekomfortowo , można lekko przemyć wodą – bez mydła .

Doskonale redukuje wydzielanie potu szałwia – tak wewnętrznie ( nie przesadzać , pamiętać o tujonie , ale też przyjrzeć się kuchni włoskiej i…nie lamentować , że „trucizna!!”:) ) ,jak i zewnętrznie – w postaci naleweczki , przy czym koniecznie zwrócić uwagę na przyczyny potu (i pamiętać , że jest potrzebny) : NADmierne pocenie bowiem może wskazywać na poważniejsze zaburzenia , a wówczas najpierw sięgamy do źródła .

Herbatka rumiankowa , melisowa , miętowa – to też naturalne dezodoranty – wewnętrznie i zewnętrznie .

Czy…..Wasz pies tarza się w trawie , wcina ją i ….rzyga ? Jasne :) – powiecie , „nasz też , i co z tego ?”

Ano to , że pies niby nie wie , co to jest chlorofil , ale korzystać INSTYNKTOWNIE potrafi .A chlorofil to kombinacja wiążąca toksyny .Następnie ciało wyrzuca je poprzez pot lub wymioty .Chlorofil to jeden z najsilniejszych , naturalnych dezodorantów. Już w latach 50- tych lekarze aplikowali chlorofil pacjentom ze sztucznym wyjściem jelitowym , ze źle gojącymi się , śmierdzącymi (nazwijmy po imieniu) ranami .DLACZEGO o tym nie mówi się powszechnie ? ……Dlaczego jeszcze o to pytam….:))))

Co  jeść więc ? A co jest zielone i smaczne ? :)   Widzicie pietruszkę ? Szpinak ? Endywię ? Brokuły ? Zieloną fasolkę , że nie wspomnę o bogactwie ziółek ?

No to ….po Zielone :)

Opublikowany w aktualności, chemia, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Ostre, gorące …dobre:chwała CHILI:), czyli:) zamiast gorącego lata.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 21, 2011

Im dłużej żyję , tym bardziej jestem przekonany , że aptekarz jest ważniejszym od Seneki i że połowa nieszczęść tego świata spowodowana jest zaparciami , zatkanymi przewodami , pokarmem uciskającym niewłaściwe miejsce , podrażnioną dwunastnicą czy zirytowanym odźwiernikiem …..  Sydney Smith 1771-1845

W tamtych czasach pierwszym aptekarzem była jednak Natura :) .

Zirytowane odźwierniki …..niby drobiażdżki ;) , a życie za…..szlamić potrafią. Podobno niektórym humor odbiera pogoda , ale co to za humor ? Przecież właśnie po to jest (jeżeli jest:)) , aby nawet w dni najciemniejsze pogodę W SOBIE odnaleźć.

Nie będę więc Państwa faszerować (dzisiaj:)) wiadomościami ze świata BIG BIZ PHARMA – na dworze gdzieniegdzie gradowo , więc równowaga musi być:tutaj świeci dziś słońce , którym się chętnie podzielę , opowiadając o roślince , która wprawdzie w naszej świadomości (przeważnie:)) istnieje , którą chętnie (niektórzy:)) spożywają , ale chyba ani dość często ani z należytym szacunkiem :) . Tym , którzy wzruszą zaraz ramionami mówiąc ” a to mi rzadkość! Zwykłe chili!”-powiem , żeby nie rezygnowali z całości tekstu ….a nuż za parę chwil spojrzą na czerwone sakiewki zupełnie inaczej…

Zanim jednak , to nie oprę się dziś wysłuchanej w radiu wiadomości o chaosie na dworcu w Poznaniu , gdzie zawiódł SUPERNOWOCZESNY sprzęt do sterowania pociągami …Sprzęt, który wedle kolei „nie miał prawa zawieść” .

:) ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Prawa nie miał , pociągi stoją .Więc jednak…… MIAŁ ?

Chwila…jak brzmią ulubione maksymy promujących postęp technologiczny i usiłujących wprowadzić maszyny w każdą dziedzinę życia ? Czy nie jakoś tak , że „maszyny są niezawodniejsze od człowieka” , że „maszyny pracują lepiej ….” etc.?

W zachłyście nowoczesnością zanika stara prawda , że każde uogólnienie jest fałszem .Co ma kolej do papryczek ?:)

Ma . Bo kiedy raz zasmakuje się w chili , trudno jest nie mieć do nich pociągu :) .

Poza żartem zaś…może się okazać , że chili jest w stanie wspomóc przetrwanie najwredniejszych chwil związanych z niedojechaniem na czas .

A co do uogólnień….dotyczą one też chili i są tak samo niesprawiedliwe , jak te tykające ludzi , maszyn….

Ponieważ „mówi się” , że drażnią . Półprawda . Bo zależy w jakiej formie , w jakim miejscu …sytuacji , a nawet czasie i sposobie użycia .Aż tyle ? Zaczynajmy więc.

Chili / pieprz cayenne (Capsicum frutescens) , nie mylimy z czarnym lub białym pieprzem (Piper nigrum , Piper alba) ani …papryką -Capsicum annuum . Ale wszystkie te roślinki uprawiane są od ok.7000 lat .

JAK to możliwe, że mając z nimi do czynienia , wiemy o nich tak mało- ba , „wiemy” często to , co -Bóg wie , z jakich powodów – ktoś bardzo chciał , abyśmy wiedzieli , ale już niekoniecznie , abyśmy tę wiedzę sobie własnogłownie ;) przeanalizowali.

Co usłyszymy w przemyśle medycznym najczęściej , pytając o chili ?

Najpierw , „że drażni” .

Hmm…polecę typowo :) : jak to się stało , że „drażni” ludzkie żołądki od tylu tysięcy lat , a ludzie żyją…. Tu usłyszymy ” ależ tak , również leczy ,ale tylko w STANDARYZOWANYCH preparatach oferowanych przez ….”/wpisz dowolne/.

Odczepmy się na moment od kwestii drażnienia :) )) i zapytajmy Przeciętnego Uważającego się Za Autorytet Przedstawiciela Branży Medycznej , skąd nazwa …

(uwaga:będę złośliwa :teraz będzie już wiedział:))

Bo „chili” pochodzi z Nahuatl- z rodziny dialektów azteckich , a jeżeli przetrwała w tej formie , to znaczy , że była używana wystarczająco często , a jeżeli często…:)

Chłopskie filozofowanie ? Ależ proszę bardzo , nie wstydzę się przyznać , że wiele nauczyłam się również od chłopów . Gdyby niejeden Pan Profesor był zdolny nauczyć się czegoś dobrego od Pana Chłopa , świat wyglądałby inaczej. Ale Pan Profesor…choćby i sam z chłopa chłop:)))) , uświęcony papierkiem ,  PRZEBADA kilkanaście lat „cośkolwiek” ,by potem ogłosić , że „odkrył” .No bo po co naŁce „chłopskie mądrości” ….Na szczęście nie dotyczy to wszystkich profesorów :) …i na szczęście wiara w profesorskie ględzenie nie tyczy wszystkich chłopów :) .

Skąd więc „capsicum” ? Z nowołaciny , a w tej – z greckiego od „kapsa” – kapsel , pojemnik. Podobno nie od „kaptein”- gryźć, ale czy warto się o to kłócić ? Praniemcy:)  nazwali ją wszak „Beissbeere” – gryząca jagoda .

Co gryzie ? :)

Czerwony , czarny , zielony i biały pieprz są ostre , powiecie ? Tak.Ale czerwony należy do Solanaceae , czarny , zielony i biały do Piperaceae – pieprzowców .

W zielonym , czarnym , białym „gryzie” piperyna , w czerwonym – capsaicyna .

I piperyna i capsaicyna są zbudowane dość podobnie i celują w te same receptory wanilloidowe – te zaś biorą znaczący udział w procesie odczuwania bólu , stanach zapalnych …Ale to kapsaicyna jest królową ;) .

Mamy więc , co podobno ”kąsa” w chili – kapsaicynę z grupą kapsaicynoidów (dihydrocapsaicyna , nordihydrocapsaicyna , homodihydrocapsaicyna , homocapsaicyna )- ostra rodzinka :) .

Rozgryźmy:) teraz pojęcie „gryzienia „. Kapsaicyna sprawia , że owoc chili jest ostry , ale „ostry” w ujęciu biochemicznym odczuwany jest jako zjawisko bólu (przynajmniej nic lepszego w słowniku nie oddaje tego procesu) .

Molekuła capsaicyny wydaje się być …bronią papryczki chili -tworzy bowiem sygnał bólu , który z kolei melduje mózgowi wysokie temperatury w ustach .

Genialność Matki Natury: zwierzaki myślą , że pali im się w gębie , więc chili nie ruszą . Ale , jak mawia stare przysłowie, „człowiek nie świna , wszystko zeżre „:))), więc chili człekowi się nie oprze. Ptakom zresztą również , niestety , tu się kończy nasze podobieństwo do ptaków :) ))).

Dlaczego człowiek sięga po coś , co nie pasuje innym istotom ? Ponieważ jednak jest na tyle sprytny , że zaobserwował pozytywne działanie i za dymną zasłoną koloru i smaku znalazł LEK .Bez sponsorowanych badań naŁkowych . Metodą język - czucie - wynik  , nie mając jeszcze pojęcia o wanilloidowych receptorach :) .

Więc ….gryzie , czy nie gryzie ?

Jako składnik pieprzowych sprayów stosowanych w samoobronie – koszmarnie . Stąd;)  wiemy , że chili nigdy nie należy pchać do oka ani dróg oddechowych .

Szczególną uwagę poświęćmy tej informacji mając w palcach strączek chili -gdyby nam wpadło do głowy potrzeć tymiż palcami oko ….natychmiastowa płukanie oczu wodą tylko lekko zmniejszyłoby ból.

A propos wody – molekuła capsaicyny jest tak stabilnie skonstruowana , że nie zniszczy jej byle co , np.gotowanie . Nie może być też zneutralizowana w pożywieniu- zaledwie rozcieńczona . A jednak w USA posiada status GRAS = Generally Regarded As Safe -generalnie postrzegana jako bezpieczna .

I chała;) Bogu .

Ale co z tymi receptorami ?

Poprzez wiązanie kapsaicyny do receptora wanilloidowego następuje jego dezaktywacja i desensybilizacja ( odwrażliwienie) , skutkiem czego jesteśmy mniej wrażliwi na ból , przestajemy go odczuwać . Ale wyłącznie eliminacja bólu – to nie byłoby najlepsze rozwiązanie .Capsaicyna sprawia więcej : organizm reaguje wzmożonym wydzielaniem potu , podwyższeniem temperatury , zwiększonym wyrzutem  katecholamin …- to wszystko czyni , że nastrój łagodnieje , a stany zapalne przechodzą w stany równowagi .

Dłuższa konsumpcja capsaicyny powoduje , że komórki nerwowe ustawiają się w nowej harmonii , stosowanie jej przy np.artretyzmie pozwala zaobserwować sporą efektywność .

Większe dawki capsaicyny mózg uznaje błędnie za dotkliwy ból , który powinien zwalczyć .To z kolei powoduje wyrzut endorfin – morfinopodobnych „zabójców bólu”….chili może uzależniać .

No dobrze , ale co jest ostre dla jednych , nie musi być takie dla drugich .Nie będę zanudzać skalą ostrości Scovilla , ponieważ i on opierał się na subiektywnym odczuciu różnych probantów , potem zaś doszły do niej logarytmy :) i rzecz stała się jeszcze bardziej skomplikowaną , a niekoniecznie miarodajną .Powiem tylko , że jeżeli coś odczuwamy jako nieznośną ostrość , wręcz nieprzyjemną- to jest dla nas ZA ostre. Z drugiej strony , do zwiększania ostrości smaku można się przyzwyczaić , ale nie sądzę , aby było to korzystne dla wszystkich , na pewno zaś nie – dla dzieci .

Generalnie jako najostrzejsze uznawane są papryczki Red Savina , Habanero , sporo odmian chińskich (np.Kwangsi) , chili do tabasco , tajskie ….ale który sprzedawca w Polsce udzieli nam dokładnych informacji , co jest na straganie ?

Jedyne wyjście, to ostrożne próbowanie tym bardziej , że ostrość podlega też naturalnym wahaniom .

Jesteśmy już więc blisko spożycia chili :) .Na co jeszcze zwrócić uwagę ?

Nie wdychać . Capsaicyna , gdy dostanie się do dróg oddechowych , może wywołać atak podobny do astmy , zapalenie oskrzeli , krtani …. Bez potrzeby nie sypać na skórę -może ( ale nie musi ) nastąpić wyrzut histaminy -reakcja zapalna . Nie jeść bez opamiętania przy naprawdę wysokim ciśnieniu -może jeszcze skoczyć .
Ciśnienie , nie papryczka :) .

Jeżeli nie na skórę …to dlaczego jest zalecana nawet przy wrzodach żołądka ?

Ponieważ kapsaicyna -jakkolwiek by to nielogicznie brzmiało- jednocześnie chroni śluzówkę . Kiedyś wspominałam , że Indianie , chcąc zatrzymać krwotok , sypali proszek chili lub kładli świeżą na ranę . Prawda . 

Gdyby kapsaicyna tylko „gryzła” , nie byłaby dziś składnikiem maści , plastrów ABC , nalewek ….. W przypadku wrzodów żołądka wskazany jest oczywiście ostrożne spożycie , ale jednak nie jej wykluczenie z diety .

Należy przy tym pamiętać , że chroniczne przedawkowywanie capsaicyny (czyli przesada) może spowodować zaburzenia pracy żołądka, jelit, nerek , wątroby , podobnie , jak ładowanie jej za często i w za dużych ilościach na skórę.

Oczywiście przemysł nie mógł przegapić okazji , jaką stwarzają ostrzeżenia :) i wykreował syntetyk :nonivamid , czyli ersatz capsaicyny – teraz w większości plastrów i maści antyreumatycznych , p.bólowych etc.

ja i tak preferuję chili z Natury . Ilość dań , które może upiększyć jest niezmierzona , a przy tym wachlarz smaków ….

Podsumujmy: chili przyda się w bólach mięśni , stawów ( i nie tylko ) , podłym nastroju , wrzodach żołądka ….Redukcji tłuszczu (wzmożona przemiana materii ) ,
poprawie poziomu cukru (zwiększa wrażliwość na insulinę ) , hamowaniu stanów zapalnych (choć sama je może wywołać ) , nowotworach , bólach zębów
(medycyna Azteków) , a nawet prawdopodobieństwie zawału.

Psycholog Paul Rozin porównał kiedyś chili do diabelskiego młyna mówiąc:
„pozwala czuć ryzyko bez szkody”. Wprawdzie biorąc pod uwagę przypadki zdarzające się na rollecoastr’ach uważam , że z tą bezszkodowością maszyn nieco przesadził :) ,ale co tam :ważne , że możemy przytoczyć opinię EKSPERTA od ryzyka :) . A żeby nie było zbyt naŁkowo ….japońscy wojownicy od dawien dawna wcinali chili rytualnie : gwoli wzmocnienia umysłu i determinacji . 

Dzisiaj czytamy , że chili posiada vit.C i karoten i potas , magnez , żelazo….ale nawet o tym wszystkim zapominając , weźmy czerwony strączek : czyż nie jest cudem ?

Piszę o tym nie tylko , bo „pogoda” i „nielato” , ale dlatego , że już możemy chili gromadzić - tę wyhodowaną w Polsce też . Potem , w zimie , z dalekich transportów już nie będzie tak odpowiednia naszym organizmom , jak ta zebrana latem i jesienią . Możemy ją suszyć – uwaga- często suszona jest jeszcze wścieklejsza:) , konserwować – łagodnieje , ale nie każda:) , ładować w sól , 
przetwory , wreszcie dodawać  świeżą….ile ? Niektórzy dorośli Europejczycy (pochodzenia i zamieszkania europejskiego ) , których znam , mogą zjeść do 3 małych strączków dziennie , Azjaci -nawet 10, ale to moim zdaniem przesada , zresztą wtedy nie jedzą tego dzień w dzień .  Ja ? Bezproblemowo wetnę każdy rodzaj papryczkowej ostrości :) , ale z umiarem i zależnie od pory roku , sytuacji , stanu organizmu , klimatu , w którym się akurat znajduję - chili zajmuje trwałą pozycję w moim menu od wejścia w dorosłość i nic nie wskazuje na to , aby pracowała na moją niekorzyść :)

———————-

Lektury :

Pal, Khodimuthali , Dhingra „Vanilloid Receptor Antagonists:emerging class of novel anti-inflammatory agents for pain managment… „, Current Pharmaceutical Desig  15(9) , 2009

Mc Carthy i in. ” „Effect of topical capsaicin in the therapy of painful osteoarthritis of the hands ” -J.Rheumatology , 1992

H.Kasper „Ernahrumgsmedizin und Diaetetik” , 2004 , 10.Aufl.

J.I.Joo , D.H.Kim , J.Choi , Yun „Proteomic analysis for antiobesity potential of capsaicin ……” Journal of Proteome Research 2010 , 9 (6)

W.Baltes „Lebensmittelchemie „, 1995 , Berlin , Springer Verlag

Opublikowany w aktualności, depresja, farmakologia, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Serce.Kardiologia naturalnie.cz.14.Czy dobry = głupi?

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 10, 2011

Pan oddał sztukę lekarską ludziom , by go wychwalali za Jego cuda .

Pan daje lekom wyrastać z Ziemi , a człowiek rozsądny nie pomiata nimi. Syr.38,6

Ile by człowiek nie studiował , zawsze musi pamiętać , że nie dotarł nawet do pierwszej strony .  Rabin Lewi Icchak z Berdyczowa

Niektórym się jednak udało postawić bliźnim świat na głowie : panika , choć niepotrzebna , zatacza koła .Panika rzadko kiedy miała twarde podstawy - poza sterowanym obłędem .Tak jest i teraz : ktoś gra  „w durnia” , ktoś inny płaci .Ale jak gra w „durnia” może nie kusić w świecie , w którym morderca dziecka (głośna w BRD , Hesja , sprawa porwanego przez studenta prawa syna majętnych ludzi) bezczelnie żąda odszkodowania za ….straty moralne , ponieważ „policjanci mu grozili w czasie przesłuchania” i …to odszkodowanie zostaje mu przyznane .Polska nie BRD (na szczęście:) , ale absurdów też nie brak .

Ludzie poddają się kompletnie niedorzecznym spekulacjom , których wynik rozgrywa się poza ich zasięgiem…i tracą zdrowie . Nowym ustawom „stróżów bezpiecznego żywienia”;) i „bezpieczeństwa zdrowia” jeszcze się przyjrzymy , chociaż nie bardzo wiem, po co, gdyż jeżeli taka masa ludzi protestowała przeciwko GMO , a ono i tak znajdzie dróżkę dzięki paru literkom w nowych przepisach , to chyba pomoże tylko pospolite ruszenie bez wyjątków …Ale zaintrygował mnie wpis na neostradzie , dzisiaj, pt.”Leczą dzieci kwiatami”. Zajrzałam ucieszona i..podobno pewien szpital „jako jeden z pierwszych” (!) wprowadził metodę leczenia ( leczenie ogrodem , czyli hortiterapię -co za uczona nazwa:))), podobno za metodą stoją ” wykwalifikowani medycy (…) , a także najwyższej klasy profesorowie „.Dalej metoda nazywana jest „projektem” (ukochane słowo jewrojuniopejczyków ).

Ale nie czepiam się szpitala ani metody , która polega na ….przebywaniu wśród przyrody , kontakcie z nią, obserwacji i drobnej pracy z roślinkami -metody znanej od lat tysięcy , tyle , że nie nazywanej PROJEKTEM – i tu jest pies pogrzebany .

Bo metoda stara , jak świat, bo świetna i potrzebna , ale jakim prawem podana w sosie zawłaszczenia -ba- zastosowania jej „pierwsze razy” – przez…no jakże inaczej:
EKSPERTóW ? To profesorowie musieli przyklepać fakt znany w każdej medycynie świata odkąd istnieje zapis terapii , fakt , że kontakt z naturą wpływa pozytywnie na zdrowie , że pomaga wyzdrowieć ?! Bez tego by ….nie działał ?

Jedyne , co mi się nasuwa ponownie , to:” i straszno i smieszno „. I nie mam już sił na naŁkową ”mądrość” , która do takich oświadczeń dopuściła .Ważne , że terapia jest stosowana , że płaci za nią – tak, NFZ! ( ciekawe, dlaczego nie zapłaci za homeopatię…:)) i że pomaga .Ale jeżeli pójdzie tak dalej , będziemy potrzebowali pieczątki profesora na opuszczenie domu jako „zakwalifikowani do ruchu ludzkiego”.

Serce zadrżało…Trzeba się uśmiechnąć:).

Niemiecki (podobno;) ”niemiecki” , choć urodził się w Starym Zawidowie :) )mistyk, filozof, alchemik – człowiek , którego mistrzami były głównie stare księgi i Natura , Jakub Bohme ,pisał , że ludzie podążający drogą serca często uważani  są za głupców . Czy coś się w tej materii od XVI wieku zmieniło ? Czy może nadal człowiek wybierając dobro swojego serca  , więc dobro bliźniego również , traktowany jest jak idiota ? Z tego co widzę , często tak , ale nie jest to jednak regułą – a to cieszy…

A radość leczy serce . Z perspektywy kardioenergetyki zdrowo jest zachować dziecinność spojrzenia – nie mówię naturalnie o jej pozycji głównej :) , ale o zachowaniu jej jako części oglądu .

Więc śmiech ( z tego, że „nie zaczyna się od „więc” , też:))), szukajmy śmiechu w każdej okazji…Nietzsche wspominał , że śmiech wynalazły te zwierzęta , które cierpią najbardziej . Chyba wiedział coś więcej …

Dodałabym, że śmiech cierpienie przepędza .Nie zawsze od razu , nie zawsze całkiem , ale nasz mózg z każdym uśmiechem otrzymuje program rozluźnienia serca.

Cóż , kiedy medycyna szkolna najpierw załaduje szprycę lub pigułę…W tym samym razie medycyna Natury , medycyna Ziemi i Nieba , hygiejańska , zaakceptuje , że ciało posiada własną , naturalną mądrość :intuicyjną , integracyjną siłę:nawet we śnie .

Tu dochodzimy do różnic , które wciąż wydają się nie do przezwyciężenia: do pojęć „leczenia” charakterystycznych dla obu systemów , do pojęcia , które medycyna szkolna zagrabiła , ukradła Naturze , teraz zaś – sprzedaje .

Spróbujmy przyjrzeć się terminowi „leczenie” z różnych punktów.

Kartezjańsko ( a niech idzie łobuz do kumpli szatanów;) )  biorąc to biochemiczne wpływanie na organizm w celu „wyprostowania” błędnych , zakłóconych funkcji mechanizmu , ich „polepszenie”, doprowadzenie do „normalności” .

Patrząc poprzez …serce:) leczenie jest całościowym, komunikacyjnym i inicjującym zdrowienie procesem molekularnym , procesem pamięci komórkowej .Ciekawe prace prowadził na ten temat psychiatra , któremu nie wystarczało stemplowanie ludzi jako „idiota”-”nieidiota” :P rofesor D. Benor , mało tego – potwierdzając ww.(całościowy proces…) , zaznaczył , że to był proces BEZ znanych , psychologicznych i psychiatrycznych metod interwencyjnych .Można? Można .

Rzadko :) , ale bywa, że adept medycyny zadaje sobie pytanie:” Dlaczego leczenie jest ważne „.Bez sensu? Bynajmniej .Bo  w odpowiedziach widać bardzo grubą linię między Naturą a czczym akademizmem  :ten ostatni twierdzi , że uleczenie jest nam niezbędne do wykonywania zadań , czynności , posiadania , przedłużania życia i wyjęcia ;) z niego maximum .Poniekąd racja- powie niejeden . Czyżby bez zastrzeżeń?

Bo dla mnie leczenie jest ważne , aby żyć w porozumieniu z całością środowiska , w harmonii ze wszystkimi istotami , w poczuciu właściwości miejsc na Ziemi , w stanie , w którym można WSPóŁistnieć i to współistnienie czuć całym sobą .

Kiedy już medyk odpowie sobie na pytanie odpowiedzią z testów :) , może wpadnie na drugie :KTO potrzebuje leczenia? „Ha-jesteś nienormalna”- zakrzykną niektórzy :
przecież to jasne , leczenia potrzebuje chory i rzucą definicję choroby …definicję , która nie określa,nie oddaje zupełnie istoty choroby. Definicję , która jest sama w sobie chora. Jeżeli będę „nienormalna ” dla tak Krzyczących  , to wciąż jestem szczęśliwa:). Bo o ile mózg nawija;) , że „wszystko, co odstaje od poziomu normalności , standardu medycznego” :) ), że ”uszkodzone ” biosystemy muszą być doprowadzone do porządku- to ostatnie poniekąd jest prawdą , to serce swoje :wszystko i każdy potrzebuje dziś leczenia , ponieważ leczenie znaczy utrzymanie zdrowego połączenia w sieci wszystkich żywych systemów , bo nie jest chorym jeden człowiek , jedno zwierzę , ale kiedy on/ono staje się chore, chory jest cały system !

Tyle , że jak do tej pory chęć uzdrowienia całego systemu wygląda na szaleństwo .Jak do tej pory , patrząc na przyrodę ….w żadnym środowisku nie ma idealnie zdrowych zwierząt , nie wszystkie żyją równie długo…. 

Choroba i zdrowie to nie kompletnie różne „siły” , bo wszyscy funkcjonujemy mniej lub bardziej w coraz bardziej chaotycznym systemie , podlegającym ciągłym zmianom , góra- dół.Bo i w systemie i w nas jest i zdrowie i choroba – od nas zależy , czemu pozwolimy wygrać . Od nas zależy , czy damy się zwyciężyć impulsom choroby , wypadając z rytmu poza pewne granice .

Systemiczna stabilność energii serca objawia się w ciągłym energetycznym dopasowywaniu w systemie – to dopasowywanie się jest nam niezbędne , by nie popaść w martwotę .

Wydumane ? Przegięte? Jeżeli nie jest przegięciem uznanie wszystkich dojrzałych kobiet za potrzebujących mammografii , o której nawet ostatnio przyznano w oficjalnych (kolejnych , więc to nie przelewki) badaniach :Mammografia to więcej zagrożeń niż korzyści -art. ww w.die welt.de , 30.07.2011 , Brustkrebs- Vorsorge senkt Zahl der Todesfalle kaum , a gdzie można przeczytać przecedzone przez ściśnięte ząbki:) opinie z  ww w .bmj:) :badania od 1989 do 2006 pokazały , że nie było różnicy czy mammografia- skryning były wykonywane wcześniej czy później, że nie miało to znaczenia w śmiertelności kobiet z nowotworem piersi! Jeżeli namawianie do takiej metody nie jest więc przegięciem, dlaczego miałoby nim być założenie , które jednak zostało dostrzeżone w medycynie w roku 1900 przez francuskiego fizjologa Charlesa Richeta : „Niestabilność jest warunkiem dla stabilności organizmów „, czyli:

Dla fana Big Pharma chaos będzie tylko chorobą , dla miłośnika natury-formą dynamicznego zdrowia .

Ach…Charles Richet ? Ten sam noblista , który przeprowadził pierwsze oficjalne w medycynie szkolnej szczepienie 1890 , co do którego wysnuł potem sam miażdżące wnioski , ale i tak został uznany wiele lat później za ….zwolennika szczepień? Ten sam , który stwierdził , że „wstrzyknięte proteiny zmieniają płyny ciała , szczególnie krew , natychmiastowo i negatywnie ” , który pławił się w spirytyzmie , parapsychologii i organizował seanse spirytystyczne ? :) . I wykształconym współcześnie to nie przeszkadza?:))))))) No to mnie też nie przeszkadza , że udało mu się dojść do aż drugiego (pierwszy: niewłaściwość szczepień) wniosku potwierdzającego obserwację Natury …i osiągnięcia medycyny Wschodu : że oscylując w rytmie , który pozwala nam leczyć nadużycia popełnione przez siebie , a przewidziane przez Naturę /Boga /siłę sprawczą etc. możemy funkcjonować całkiem niezły kawał czasu :) , że stagnacja , że „permanentne  , idealne zdrowie” nie wydaje się być możliwym , że od czasu do czasu trzeba przeżyć napomnienie od Natury , aby móc się zregenerować . Bo tak zostaliśmy zaprojektowani.

Bo wszelkie próby utrzymania się w doskonałym stanie dłużej aniżeli jest to naturalnie:) konieczne , próby wpasowania się w oficjalny standard narzucany nam przez system „edukacji” medycznej kończą się źle , bo zawsze znajdziemy a to „szmerki w uchu” , a to „drapanie w gardle „, a to „mniejsze płuco „, „większy nos „……

Bo frustracja , że „ktoś ma takie wyniki a my inne „…

Porównywanie cech , dążenie do IDEAŁU …zżera nam życie .

Nie jesteśmy z taśmy . 

Czy płatki śniegu są „chore” ,bo każdy jest inny?

Czy może dziwić , że między zdrowiem a chorobą istnieje zagadkowa relacja wymiany?

Czy może dziwić , że przede wszystkim Natura jest w stanie te mechanizmy regulować? 

Ale to nie jest koniec pytań o różnice między podstawą działania przemysłu chorób , a istotą leczenia .

cdn.:)

————————————————–

Lektury , poza zwykłymi w cyklu:

Charles Richet „Der Mensch ist dumm „( człowiek jest głupi :) )), Berlin 1922

w ww.inclusivepsychology.com -PDF Human interconnectedness , Survey of Spiritual Healing  , też w „Journal of the Society for Psychical Research” (D.Benor)

Opublikowany w aktualności, kardiologia naturalnie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Rany cięte, kłute, szarpane…Wakacyjne przypadki;).

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 4, 2011

Wiadomo, że wpis niniejszy nie będzie dotyczył ran ZBYT głębokich , zbyt rozległych obszarowo , takich , w których doszło do przerwania tętnicy , ran wewnętrznych niezlokalizowanych i wszelkich , których stan będzie wymagał natychmiastowej pomocy pogotowia  , czyli :zagrażających życiu.

Niektórzy mogą wprawdzie powiedzieć, że „każda rana nieodpowiednio potraktowana może zagrażać życiu” i ja się…połowicznie:) zgodzę . Nie zgodzę się jednakże , by , nie mając do dyspozycji apteki, nowoczesnych środków opatrunkowych/farmaceutycznych , a przebywając w naturze , pozostawić ranę samej sobie .

Jaśniej:jeżeli cięcie jest dłuższe niż jeden centymetr i /lub tak samo głębokie, jeżeli jesteśmy w stanie dostrzec w ranie żółtawą warstwę tłuszczową, rana musi być w ciągu 24 godzin zeszyta. Do tego czasu trzeba oczyścić podręcznym środkiem dezynfekcyjnym i, jeżeli to możliwe,  schłodzić .

W pozostałych , lżejszych przypadkach…

Przykład: Ktoś poranił sobie nogę muszlą na plaży , apteczki pod ręką niet .Pozwalamy nieco pocieknąć krwi i…sięgamy po pierwszą pomoc: mocz (p.wpis o urynoterapii) . Obmytą moczem , obwiązujemy czystym ubraniem i szukamy liści babki lancetowatej/okrągłolistnej/pozostałych, które następnie przykładamy na zranienie , obwiązując , 
„czymkolwiek”.

 Wybierając się w podróż może powinniśmy zaopatrzyć się w :

-goździki (przyprawę:), lub olej goździkowy: zawarty w nim eugenol działa antyseptycznie i koi ból ( o czym było).Nie zawahałabym się potraktować nim ranę (olejkiem) , jeżeli byłoby niebezpieczeństwo infekcji- jest w stanie „uspokoić” nawet odporne na antybiotyki staphylokokki (gronkowce) .

-czosnek :) . Zawsze i wszędzie:).Etiopskie badania ( że też trzeba było aż Etiopii:)) wykazały doskonałe zastosowanie czosnku przy infekcjach ran .Jak ? Kroimy lub rozpoławiamy ząbek , obficie „przytykając” ranę. Jeżeli skóra zareaguje jeszcze silniejszym bólem lub wysypką- odstawiamy czosnek.Czosnek niedźwiedzi, szczypior , cebula też posiadają allicynę, dzięki której możemy ich użyć zamiennie do czosnku. Allicyna działa (dzięki mechanizmowi enzymatycznemu) , jeżeli miąższ czosnku/i in. zostanie zmiażdżony.

-ananas – szczególnie przy tropikalnych wyprawach , kiedy skończył się nam ;) już czosnek , możemy użyć ananasa.
Rozszczepiający białko enzym bromelaina wspomaga gojenie .Przy wysokiej wilgotności powietrza , utrudniającej proces leczniczny , obmywamy ranę sokiem z owocu, ten zaś jemy.

-Indianie okładali rany świeżą żurawiną , aby „wyciągnąć truciznę”- mieli rację, choć nie wiedzieli , że „kwas hippurowy działa antyseptycznie”. Wiedzieli, bo DZIAŁAŁO u przodków, więc będzie działało i u nich….Kwas hippurowy występuje też w moczu .

-o roli miodu w leczeniu ran pisałam- nic się nie zmieniło:) , mogę jednak dodać, że u kobiet, które cierpiały z powodu infekcji …poporodowych , miód goił to (zostawiając pacjentkę żywą), czego nie mogą dziś zagoić chemikalia , w ciągu przeciętnie sześciu dni.

-olejek z drzewa herbacianego ( tylko zewnętrznie!) , ale i…samą herbatę, szczególnie zieloną.Abstrahując od właściwości antyseptycznych, flawonoidy stabilizują kolagenowe włókna, co wpływa na gojenie , a wraz z katechinami „zachęcają” do tworzenia kolagenu. Nałożenie nawet torebki z czarną/zieloną herbatą to też środek.

W podróży da się wykorzystać do ran owoce cytrusowe- wewn . i zewn., ze względu na vit.C = wsparcie procesu kolagenowego,  aloes – stary, niezawodny lek wielu obszarów medycyny ludowej świata ….o właśnie, jak mogłam zapomnieć o TCM, o potędze Chin!: Chińczycy bowiem kładą na ranę …przekrojoną pomarańczę, aby wyciągnąć z niej brud, metale ciężkie/wszelkie trucizny .I też działa :) .

W Polsce , jak w całej prawie Europie nie zapominajmy zaś o rodzimym cudzie wewnętrznego i zewnętrznego gojenia, czyli Calendula officinalis- „małym słońcu” – nagietku- maść, okłady, napar, przymoczki- to wszystko mamy do dyspozycji pod nosem:). A-i jeszcze tymianek – kiedyś wspominałam o jego sile rażenia infekcji:), więc tylko powtórzę:warto mieć tymianek w ogrodzie – po czosnku i goździkach to moim zdaniem najlepszy antyseptyk z powszechnie dostępnych …Pamiętam książkę dr Jean Valneta , z 1964 „Aromatherapie” , gdzie wspomniał, że olejek tymiankowy kapitalnie stosuje się przy ranach oparzeniowych (tu nie zapomnieć o lawendzie proszę…jak mi się tak dalej będzie „przypominać”, to dzisiaj nie skończę:))))), dermatozach i bólach mięśni .Ach, to jest materiał na książkę, ten poczciwy tymianek….:)

Kończąc , chciałam zaznaczyć , że jeżeli rana nie przestaje krwawić , widać postępujące czerwienienie, zapalenie , ropę, nie daj Boże zaistnieje gorączka lub/i zaobserwujemy powiększone węzły chłonne , w ranie znajdą się ciała obce i tkwią tam…a NIE UMIEMY pomóc sobie sami (to nie wstyd, nie wszystko da się samemu ), koniecznie szukajmy pomocy osób z tematem obeznanych/doświadczonych .

Wyjścia cało z wakacji:))) życzę :)

-

Opublikowany w aktualności, farmakologia, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

światło , które nie gaśnie : vis naturae.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 29, 2011

Już kawałek czasu , jak odszedł Pan Profesor Aleksander Ożarowski  …. a wciąż tutaj JEST .  Odeszła Jego ziemska powłoka , Jego śmiejące się , mądre oczy …została pamięć i coś jakby przenikający myślokształty:) o ziołach …duch .

Nie , nie , to nie jest wyparcie śmierci - Panu Profesorowi należał się spokój , to raczej akceptacja Jego egzystencji w innej nieco przestrzeni . Ktoś kiedyś (niejeden , więc nie przypiszę tego żadnej konkretnej osobie ) rzekł , że człowiek żyje tak długo , póki pamięć o nim -myślę , że to część większej prawdy , na razie tak niech pozostanie …Mówmy o Panu Profesorze , piszmy o Jego spojrzeniu na zioła , ale przede wszystkim : szanujmy je (jeżeli nie potrafimy pokochać, gdyż wtedy wszystko , łącznie z szacunkiem , w miłości się znajdzie :)  co najmniej tak , jak pokazał to Czcigodny Zmarły i uczmy się o nich jak najwięcej – myślę że to będzie Panu Profesorowi hołdem miłym …nawet po TAMTEJ stronie .

***********************************

Pada , więc nastroje nie u wszystkich jasne .Dodatkowo „wysoki frank” i poczucie , że „ktoś sobie pojechał na gorące wyspy , a ja muszę siedzieć i patrzeć w biurko” …humorów nie polepszają . Ale są weekendy – tak, wtedy robi się (zwłaszcza kobiety ) wprawdzie wszystko , na co nie starcza czasu w tygodniu , ale w ten sposób galopuje wręcz do nas ….WYPALENIE .

Kurczy się ogarek życia , stłamszony stresem i harówką .

Kogo stać na drogie kuracje , niechże ich zażywa , ale co mają robić inni ?

Wykorzystać lato . Deszczowe ?

Korzystajmy z deszczu . O łapaniu deszczówki ” na włosy” , a także , w czystszych rejonach , do picia , pisałam . Ale nie tylko . Wystawiając się czasem na ciepły (to warunek ) deszcz , możemy się przekonać , że dla naszej skóry jest nie gorszy od drogich zabiegów nawilżających , w konsekwencji zaś przeważnie sprytnie odciągających wodę (abyśmy skorzystali z zabiegu po raz kolejny …:)) .

Wyjedżając w różne rejony , weekendowicze/urlopowicze przywożą pamiątki : figurki , zdjęcia , mnóstwo gadżetów ….dlaczego nie przywozić czegoś , co naprawdę się przyda , a przy okazji poprawi zdrowie ?

Na przykład – i tu się sporo Państwa uśmieje ( na zdrowie :) ) – siano .Tani , a przy tym cenny dar Natury .

Poprośmy rolnika o trochę siana z najlepiej mocno zróżnicowanej ziołowo łąki lub – jeżeli takową mamy , zbierzmy nawet i jedną taczkę :) , wysuszmy – będzie nieocenione w kojących , rozkurczających kąpielach , dobroczynnych dla „całego człowieka” :) . O kąpielach w sianie pisał m.in. i ś.p. Pan Prof.Ożarowski :

Ziele bylicy estragon (Artemisia dracunculus) 1 część

Kwiat lipy /Flos tiliae ) 1 część

Siano – 10 części (Ziołolecznictwo dla lekarzy , PZWL , praca pod redakcją P.P.A.Ożarowskiego) , przy czym dobrze – i tu propozycja moja dla kobiet – by w sianie znalazł się rumianek ,chabry , koniczyna czerwona (łatwo rozpoznać ) , macierzanka . Zmieszany susz umieścić w woreczku lnianym , zaparzyć wrzątkiem ok.10 minut , wrzątek wlać do wanny , do wody w ulubionej temperaturze , ZANIM tam wejdziemy – uwaga na poparzenie ( …muszę to napisać:) ) , woreczka jeszcze nie wyrzucać , wrzucić go do wanny. Czas kąpieli ok. 10- 20 minut zależnie od naszych reakcji na zioła . Przypominam , że w razie jakichkolwiek negatywnych odczuć natychmiast kąpiel opuszczamy .

Notka konieczna : szczególną ostrożność ( jak we wszystkim ) powinny zachować przy kąpielach ziołowych kobiety w ciąży i karmiące .

Korzystajmy z owoców sezonowych . I tak aktualnie można sobie zrobić kurację brzoskwiniową (świetna przy skłonnościach reumatycznych ) , morelową (nawilżająca , intensywnie odżywcza ) , arbuzową (bardzo przyjemny detoks:) .

Korzystajmy z …feerii zapachów . Próbujmy je rozróżniać i wynajdować ulubione , szczególnie pozytywnie na nas działające . Niektóre rośliny uwalniają swój zapach dopiero w/ po deszczu .Przywoźmy sobie zebrany na plażach bursztyn ( na nalewkę , o której pisałam ) , piasek ( w zimie podgrzejemy w piekarniku ,wsypiemy do miski i mamy letni „spacer” pełen słońca ) .Ważne , by piasek zebrany był w dzień słoneczny , suchy .

Kupujmy regionalny miód – nie muszę chyba szczególnie reklamować :) – przypominam , że dobrze jest przytaszczyć miód w plastrze – to jak mała apteka :) .

Będąc ” w świecie” poza granicami kraju , interesujmy się lokalnymi przyprawami – często są to wspaniałe , a wciąż nieznane u nas lekarstwa .

Z polskiej wsi przywieźmy nagietek – kwiat , czyli Flos calendulae – małe „słoneczko” , pomocne szczególnie kobietom w ich „etapach przejściowych” – tak dojrzewaniu , jak klimakterium , a przy tym wyśmienicie leczący rany : w XIX wieku jeszcze kobiety gotowały kwiat nagietka wodzie , odcedzały , zalewały alkoholem lub gotowały nagietek w gęsim smalcu – nalewka stosowana była wewnętrznie i zewnętrznie , maść – zewnętrznie. Do dzisiaj w Niemczech czy Szwajcarii wraz z rozpoczęciem sezonu ogrodniczego ( więc i fali skaleczeń;) ) pojawiają się w sklepach większe dostawy prościutkiej maści nagietkowej na , najczęściej dzisiaj świńskim smalcu , ba – gospodynie sprzedają ją na wsi w glinianych garnkach . Znajomi odwiedzający Amazonię używają maści nagietkowej i tam- zawsze z ogromnym powodzeniem .

Z wakacji można też przywieźć…. pszenicę :) . Dawno temu  , kiedy ktoś „się połamał” (wtedy po nastawieniu )lub choćby ciężko potłukł np.nogi- wkładano w …wór z lekko ciepłą pszenicą , wyniki były niesamowite- gojenie , zrastanie , następowało błyskawicznie . Oczywiście pszenicę można sobie przywieźć do pogotowania i zjedzenia  lub na kiełki , więc jest to pamiątka wielozadaniowa :) .

Podobnie inne zboża – zwracam uwagę na zielony owies , o którym również wspominałam jako herbatce dla kobiet .

Czy dostatecznie widać , że z wakacji można przywieźć coś innego niż….przemysłowe śmieci ?

Może być , że niektórzy powiedzą : „śmieszne: wolę figurki , sztuczne kwiatki ,ciuchy , korale , flakoniki…. „. Proszę bardzo . Ale proszę też nie drwić  , kiedy ktoś przytaszczy worek owsa :)

Wakacyjnie , leciutko pozdrawiam :) , dobrych wyborów na urlopie życząc .

Opublikowany w aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Serce.Kardiologia naturalnie. cz.13. Fraktale śmiechu ;)

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 19, 2011

Trzy rzeczy są najbardziej pomocne w trudach życia:nadzieja , sen i śmiech . Immanuel Kant

Serce …się raduje . Główny Inspektor Sanitarny , jak podało 13.07.2011 TVP Info …w nocy:)))))) „chce zniesienia przymusu szczepień” . Mniemam , że chodzi o Pana Przemysława Bilińskiego – Człowieka mądrego , potrafiącego dostrzegać wnioski tam , gdzie nie dojrzą ich inni  . „Od zawsze” :) przychylam się do stwierdzenia ,  że w 
każdym obszarze zawodowym znajdą się wyjątki , więc moja radość jest tym większa – to dowód na słuszność nadziei i konsekwencji w promowaniu prawdy . Wszyscy , których znam ( a jest ich niemało:)) są Panu GIS :) bardzo wdzięczni i trzymają za ideę kciuki . Zdaję sobie wprawdzie sprawę , że nasze zdanie nie musi Panu Inspektorowi pochlebiać  ( i nie o pochlebstwo tu bynajmniej chodzi , ale o uhonorowanie niezależnego zdania w niezwykle trudnej kwestii ) .Bz względu na Jego opinię o środowiskach ( bo niejednym)  od lat błagających o możliwość wyboru , dziękujemy !

….Zanim odcinka trzynastego sedno , jeszcze jedna ciekawostka . Państwo , Którzy towarzyszą mi tutaj od dawna , pamiętają zapewne uwagi o fizyce i uparte doszukiwane się dziur w obowiązującym ją modelu … Jak się okazało , te , niemałe przecież :) dziury znaleźli również jak najbardziej „prawilni”;) fizycy z laboratorium Fermilab w Batavii , k.Chicago , US … no i jest problem , bo …..” jeżeli obserwacje się potwierdzą , trzeba będzie zrewidować model - to 
byłyby otwarte drzwi do nowych praw natury ! ….” (K.Nierste , z KIT – Karlsruhe Institut Fuer Technologie )

Gdyby otworzyć oczka  ,  dawno już możnaby uznać „obowiązujący model” za szrot , ale czasem trzeba się rąbnąć, aby ujrzeć gwiazdy :) ))))).

W skrócie ? „Nowe eksperymenty w przyśpieszaczu cząsteczek Tevatron US Fermilab przyniosły niezgodny z (przepraszam, znowu :) )))) OBOWIąZUJąCYM MODELEM , czyli chodliwymi wyobrażeniami ( a któż je tak „uchodził ?:))) rozdział cząstek elementarnych (….) Myony ( powiedzmy , że to takie superciężkie elektrony ) powstały jako ….antymyony . (…) Po kolizjach protonów i antyprotonów powstało aż 1% więcej myonów niż antymyonów . Ten wynik jest 50 razy większy niż oczekiwany wedle modelu standardowego ” . Chętni mogą sobie poczytać na stronie w ww.prd.aps.org , czyli Physical Review D., a jest co .Dodam jeszcze , że ludzie od LHC w Genevie , czyli Wielkiego Zderzacza Hadronów :) , już wzięli pod lupę wyniki eksperymentów z Fermilab i ….mam nadzieję , że może nabiorą większego szacunku do praw natury i pokory…Jak to było z naiwnością ? :) )))

Nie wiem , jak Państwu , ale mnie na te wiadomości serce porządnie zabiło  .

Mózg ? Mózg zaczął spekulować ;) …jak to mózg zwykł czynić i , jak pisała Pani Riana Eisler ,” ukierunkował się na model dominujący” , czyli próbuje naturę kontrolować , podporządkować  i zawładnąć nią , szepcząc ” nie ma co się wzruszać , i tak ogłoszą , na co będą mieli ochotę „:))). Podstępne zwoje ;) sprawiły nawet , że przemknęło : ” Może przyznali , że to szrot , bo w pogotowiu mają model inny , ale nie jest to bynajmniej  ten , o którym myślisz Ty i Ona i On….?

A jednak wygrało serce – to samo , które poświęciło informacji uwagę , gotowe do przyjęcia czyjejś konkluzji , otwarte i dążące do harmonii z naturą .

To samo , które , nie wysłuchane dostatecznie , daje znać , że błądzimy. A błądzimy , chociaż mózg się stara , poświęca uwagę wszelkiem zjawiskom , reaguje …a drogi i tak nagle okazują się nie tak proste , jakimi miały być ;) .

Serce WIE , że wszyscy , absolutnie wszyscy , włączając zwierzęta , jesteśmy partnerami , ciągnącymi ten sam wózek i usiłującymi rozpoznać własną drogę .

Przyznaję , większości zwierząt udaje się to o niebo lepiej  i proszę mi nie wmawiać ,że zwierzaki nie wiedzą , co to współczucie , miłość , praca zespołowa , poczucie odpowiedzialności wreszcie , a i …humoru :) .

Zapewne słyszeli Państwo termin „fraktale „, którym chętnie posługują się tzw.”badacze chaosu” , a który mnie , tego chaosu cząsteczce:) , wydaje się dość udany .Fraktale – przedziwne , spiralne , wwinięte w wewnątrz , utkane w nieskończoność struktury występujące w naturze wszędzie , a ucieleśniające reguły organizacji .

Jakby cała ludzkość , całe środowisko było opisane i zapisane w tych przepięknych wzorach …jakby trudno było nie zauważyć , że ostre kanty i progi – ten chaos NIEnaturalny – są zranieniem naszego bytu .

Ale jednak , by nie wgłębiać się w dyskusje o fraktalach ….nawet , kiedy wpadniemy w turbulencje życia  , kiedy kanty sprawią nam niezłe siniaki , to przecież serce pomoże nam uzyskać fraktal harmonii z powrotem .

W chaosie , jaki tworzymy sobie (przynajmniej wielu z nas) codziennie od nowa , istnieje jednak naturalna siła , by ściągnąć nas na prawidłowy kurs .

Hawajski półbóg Maui był nazywany ” Sowitym w podstępy” , ponieważ nieźle sprowadzał swoich braci na złe drogi…i nie był w towarzystwie wyspiarskich bóstw jedyny :). Czy Słowianie naprawdę nie znają swoich „Maui” ?:)))))))))

Legendarny , krasnoludkowy lud Menuhene , ukazujący się ponoć tylko nocą , egzystuje w pojęciu Hawajczyków do dzisiaj . Prawie każda kultura posiada swoich „koboldów , trolle ( kultura internetowa jest w nie wyjątkowo bogata :) ))) .

I tak każdy człowiek ma w swym wnętrzu „coś”, co mu robi kawały – te maleńkie rzeczy , o które się potykamy .

A wtedy ….Jeżeli przystaniemy , odetchniemy , a potem ruszymy dalej , jest szansa , że kawał następny dostrzeżemy w odpowiednim czasie . Jeżeli jednak , nie zwracając uwagi na sensowność postoju , popędzimy dalej…

Serce może użyć  młotka :) . Kiedy inaczej nie jest w stanie przemówić nam do …..siebie :) , jego głos staje się dzwonem .Czasami zupełnie realnym „dzwonem” :) -złością , frustracją prowadzącymi wreszcie do kolapsu . Zejścia zawałowe nie występują przeważnie po jednym , silnym stresie , ale są konsekwencją „bagatelek” – wielu , większych i mniejszych problemów , występujących często zaburzeń rytmu .

Badacze udowodnili ;) …no dobrze , można to zaobserwować na przykładach wokół nas , więc nie będę się czepiać :) – że każdego dnia musimy pokonać około TRZYDZIESTU „kamieni” – sytuacji stresowych …takich miniaturek kryzysu .

Te „niewinne ” miniaturki , nagromadzone w środku z czasem wywołują efekt domina . Nie nauczymy się brać rzeczy lżej , doprowadzimy do orkanu , chaosu , po którym może nie być czego sprzątać .

Czegoś chcemy ,ale coś nam się nie udaje . Cierpimy . Cierpimy nie myśląc , że może to znak , aby spróbować czegoś innego , lub spróbować tego INACZEJ .

Wprawdzie postać Pana Psychologa , R. Lazarusa nie należy do tych , o których rzekłabym , że mam do nich całkowite zaufanie :) , ale wiele z tego , co zrobił , jest bardzo godne uwagi – podobnie , jak to , co powiedział publicznie :

„Moralne uwarunkowanie człowieka , potrzeba socjalnych funkcji oraz zdrowie nie zależą tylko od kamieni , o które się potyka , ale o wiele więcej od umiejętności wyważenia pomiędzy dobrymi i złymi rzeczami /przyp.mój – aha, też kwestia spojrzenia:)) ,które nam się zdarzają ” .

Wyważenie . Dystans . Perspektywa . Humor.

Nieokłamywanie się .

Oszukiwanie samego siebie (ale nie tylko siebie)  prowadzi do tego , że na naszej drodze jest cała masa kamieni. żadna droga nie jest od nich wolna , ale wyjątkowo ciężka to ta , na której to my jesteśmy swoim wrogiem .

To droga , w którą nie wzięliśmy uśmiechu .Uśmiechu , który unosi .

Pierwsze naukowe :) ))) badania nad humorem przeprowadzano dopiero w latach osiemdziesiątych .Wyniki zachęciły .

Psycholodzy „już „:))) wiedzą , że „humor jest najskuteczniejszą bronią w rozwiązywaniu ludzkich problemów , środkiem w doświadczaniu bliskości i wyrażaniu jej „.

Jest nauczycielem : śmiejąc się Z innymi, dowiadujemy się więcej o ułomnościach , ale i zaletach życia .

Serce podąża za trwałym połączeniem : tracąc kontakt z kimś , kto był blisko , pogrąża się w smutku . Brak śmiechu w relacjach międzyludzkich oznacza , że dzieje się coś niedobrego.

Drgania serca określają pozytywne i negatywne obszary skali i przypominają , że każde doświadczenie ma dwie strony . Co najmniej :) .

„Jednostronni oślepną „.- Jeremiah Abrams „The Shadow in America” , 1994.

Serce przyciąga energią drugie serce i czuje się przez inne przyciągane .W przeciwieństwie do cynicznego odgradzania się mózgu , serce zmniejsza socjalne dystanse .

Zdrowy humor podnosi nastrój , humor chory , powstały w przebiegłym mózgu ;) często ( co nie oznacza , że tam powstaje wyłącznie chory humor:))) , pragnie „zmniejszyć innych” , by samemu wydać się większym , ale to nie pomaga sercu znajdującemu się w tym samym ciele .

Srce to partner , który współdziała , ale nie chce rządzić , ono tworzy wraz z mózgiem triumwirat szczególnej inteligencji. Nie mogę zapomnieć , że humor mózgu jest też mechanizmem samoobrony i kontroli , ale bywa , że ten mechanizm jako danie główne zmienia się w mechanizm samodestrukcji.

śmiejąc się „ode serca” , wprowadzamy spokój do mózgu i zgodę rytmu w sercu .

Jeszcze niedawno wielu lekarzy zalecało po zawale „odpoczynek ” i „nieforsowanie się „. Teraz , kiedy „się wydało” , jak bardzo błędna to wskazówka , ogłaszają: „Po zawale trzeba się ruszać , trzeba wyjść do ludzi , natury , trzeba budować swoje życie , jakby dostało się je po raz drugi „. Dodam tylko : PRZED zawałem też :) .

„Kiedy się śmiejemy , jesteśmy wolni od wszystkich przymusów naszej osobowości” – R.Blythe

————————

Lektury , poza cyklem :

R.Lazarus ” The Nature of Psychological Inquiry” , 1964

R.H.Blythe „Essentially Oriental” , 1994

książki Pani Eisler na w ww.rianeeisler.com

w ww.prd.aps.org (Physical Review D)

Opublikowany w aktualności, depresja, kardiologia naturalnie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Miedź a szczepienia , czyli jak coś komuś odebrać , aby mu to potem sprzedać. Szczepienia , czyli skąd ten pomysł .cz.11.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 11, 2011

Na początek będzie miło :) .

Jakże cieszę się z inicjatywy rodziców , którzy chcą decydować o losie własnych dzieci! Mówię o Ludziach sprzeciwiających się posyłaniu sześciolatków w ręce bezwzględnego , odurniającego systemu – tego samego , który łaskawie pozwoli im na narzędzia owego systemu zarabiać .

Oczywiście zdaję sobie sprawę , że jest mnóstwo Kobiet mających małe dziecko I chcących pracować – powinno Im to być umożliwione , bo to Ich wybór , ale też Inne – pragnące zupełnie czegoś przeciwnego - również nie mogą być dyskryminowane , niestety , w tym kierunku zmierza polityka terroru „specjalistów” od naszego życia i jeżeli sami się za takich wreszcie nie uznamy – marne szanse na przetrwanie , przynajmniej w formie świadomego „Homo naprawdę sapiens” :) .Gratuluję Rodzicom niepodległym i jestem z Nimi całym sercem .

Dzisiaj o miedzi . Jest parę ważnych powodów , dla których ten temat uznałam za pilny – przede wszystkim jednak obejmuje on kilka istotnych spraw , więc ….stop gadulstwu ;) .

Wychowana w miejscu , gdzie miedź gościła pod wieloma postaciami , często potem, dorosła , zastanawiałam się , dlaczego w dzisiejszych domach , mieszkaniach preferuje się np. byle jakie , plastikowe rury , ohydne armatury ….gdzie zniknęła miedź . Odpowiedź ” bo tanio ” jest najprostsza , choć też prawdziwa , ale czy zamiłowanie do rzeczy „nowoczesnych” też nie jest bez winy ?  

„Nowoczesne „…..nie wiem , czemu- może być , że jestem staromodna , ale nigdy nie rzucałam się na nowinki …no tak, dla mnie cały wiek XX i XXI to „nowinki „;) .A miedź …o, ona była od epoki brązu we wszystkich kulturach . Właśnie zdradziłam swój prawdziwy wiek ;) )))) , więc cóż mi pozostało – kontynuuję :))).

Miedź…ona była nawet wcześniej :) ! W naszych ciałach - to ok. do 150 mikrogramów /l w surowicy –  za cynkiem i żelazem jest cuprum jednym z najważniejszych związków , występuje w zdrowych zębach , włosach , 15% – w wątrobie .

Przyswajalna jest dopiero w postaci związanej , w ilości do pięciu miligramów dziennie , ale mimo , że tak jej niewiele , jest istotna , nie tylko dla nas . Zboże reaguje na brak miedzi tzw. głuchymi kłosami i skręconymi , białawymi końcówkami liści - żałośnie to wygląda ;) . Miedź to …esencja .Gra sporą rolę w budowie erytrocytów , a te z kolei mają coś ;) do powiedzenia w zaopatrywaniu komórek w tlen . 

 Erytrocyt żyje sobie jakieś 120 dni z jego 280 milionami molekuł hemoglobiny , przebywa ok.400 km., zanim śledziona powie mu „bye, bye” :) .

Zauważyli Państwo , że prawdziwą „błękitną krwią” są mięczaki ?   :))) One mają hemocyjaninę – z gr.kyanos , tam tlen jest związany nie z żelazem, a z dwoma jonami miedzi …..

A w żyłach rekinów farmacji płynie zielona mamona ;) ))))).Nikt nie wymyślił „odkrwiennej” nazwy dla tej grupy społecznej ? Proszę próbować :) .

Jony Cu (symbol chem.miedzi) są częścią ważnych enzymów .Pracują przy odnowie skóry , tkwią tam pomagając m.in.
chronić ją przed nadmierną ekspozycją na światło słoneczne . Są niezbędne dla prawidłowej czynności tkanki łącznej i nerwowej ( aktywują też enzymy odtransportowujące stare , zużyte części ),  funkcjonowaniu układu sercowo- naczyniowego , zwalczaniu odczynów zapalnych …..krótko : miedź to ważny element przemiany enzymów , hormonów i witamin, część enzymów w przemianie proteinowej , łańcuchu oddechowym i odtruwaniu komórek . To gość w przeciwciałach :) wpływający pozytywnie na organizm alergików  .Wzmagają przyjęcie witaminy C i są niezbędne przy tworzeniu dopaminy . To desant walczący z działalnością obcych (lub własnych , ale zmienionych nieprzyjaźnie )
bakterii , fungicyd ( grzybów) – używa się ich więc w formie …klamek , uchwytów etc.w  dobrych szpitalach. Nawet algi nie oprą się miedzi .

Zaburzenia przemiany tego pierwiastka w organizmie są coraz częstsze (m.in. choroba WIlsona , Morbus Wilson ) , ale rzadko słychać właściwe diagnozy .

Większość ( przynajmniej oficjalnie ) rzadko wiąże zaburzenia przemiany Cu z oficjalną jakością krwi , a szkoda .

Sięgnijmy do tzw. grup krwi . Mówię – tak zwanych , ponieważ Pan Landsteiner , który w 1901 oświadczył , że je „odkrył” , do dziś jest dla mnie postacią zagadkową :) . O jego uczniach nie wiem wiele , wiem tylko , że każdy pomysł na biznes ma ich sporo . Ale przyjmijmy , że grupy krwi faktycznie istnieją w takiej postaci , o jakiej uczą na uniwersytetach medycznych …mimo , że mgłą okryte jest ich pochodzenie . Jeżeli wierzyć biologom molekularnym , najstarszą byłaby grupa O , ale ….. Analizując badania opisujące ślady krwi na antycznych przedmiotach , m.in. na Całunie Turyńskim , jest właściwie jedna krew : AB , pozostałe zaś – to jej mutacje , powstałe w głównej mierze „dzięki” niedoborowi miedzi , o czym coraz odważniej przebąkują badacze w USA . świadoma zbulwersowania , jakie niektórzy mogą odczuwać , czytając powyższe od razu mówię , że podaję to w formie tematu do przemyśleń i analiz – sama wiem na ten temat zbyt mało , jednak to co wiem , było wystarczające , aby szukać DALEJ .

A idąc dalej ….wartość pH krwi : grupa AB prawidłowo posiada odczyn 7, oo , tymczasem , idąc jeszcze dalej, zaobserwujemy , że mały poziom miedzi w organizmie i małe pH obniża jakość zdrowia i długość życia , a dowód można przeprowadzić chociażby w przypadku diabetyków .

Miedź pomaga niszczyć we krwi „obce elementy”;) przy pH 7, oo – ponieważ wtedy enzymy są prawidłowo aktywne .

Przy braku miedzi zanika zdolność krwi do usuwania trucizn – te zaś zakwaszają organizm .

Efekt ? Ach, drobnostka ….astmy , paraliże , zachwianie systemu immunologicznego , nagła śmierć noworodków , cukrzyca , MS , autyzm …….i długo jeszcze .

Alkalizować , powiedzą Państwo ? Podać suplementy lub wręcz ostrzej ? Niestety, to nie rozwiąże problemu , a doprowadzi tylko do zwiększonego rozpadu Cu i przesunie pH z neutralnego obszaru w jeszcze trudniejszy do przywrócenia normy.

Czy Państwo wiedzieli , że parę dni PRZED zawałem metale kolorowe dzwonią :) ) w organizmie na alarm ?

Poziom miedzi gwałtownie spada , cynku – rośnie .

Ale po co ludowi ta wiedza ….Wystarczy , że ma ją monopolista . Jak miło , że Pan Gates powiedział jasno , co myśli o redukcji ludzkości ….

Studia statystyczne ? żadne studia o „skuteczności” szczepień nie mogą być neutralne . Podobnie , jak nie była „neutralną” obecność przedstawicieli firmy N.produkującej szczepionki na świńską grypę /i nie tylko/ na konferencji Bilderberg 2009 .

Dane urabiane są tak długo , aż osiągną bezpieczny dla producenta wynik (Verstraeten 2003).

Dogma o „potrzebie szczepień” wali wodospadem kasy w gardła nienażartej Big Biz Pharma .

Chwileczkę….było o miedzi , a tu …znowu przyczepiłam się do szczepień…? Ojej. Co ma piernik ….?

A ma .Choćby dlatego , że wiatrak / ten staromodny/ miele mąkę na pierniki :) . A szczepionki – najlepsza ( co za ironia) 
metoda  wprowadzenia toksyn w obieg organizmu , u dzieci , kiedy rozwija się cały system, kiedy bariera krew- mózg jest otwarta na wszystko - ta metoda też przynosi skutki zwykle po jakimś czasie (aczkolwiek bywa, że natychmiast i tu jest różnica między wiatrakiem a szczepionką :) ) .

„Brak powiązań między szczepieniami a chorobami” ? – zakrzykną orędownicy sadyzmu (radość ze sprawiania komuś bólu to SADYZM ! ) ?- To zupełnie tak, jak z negatywnym efektem odsetkowym spiętrzonych długów państwowych – wyłazi po dziesięcioleciach i tu też ciężko chapnąć sprawców .

Dar Danae ….

Kiedyś pisałam , że przeciętnie szczepionka zawiera 80- 100 toksycznych składników , czego nie przeczytają Państwo na jednostkowej ulotce , że thiomersal ( o taaaak , już „nie ma thiomersalu w szczepionkach „ ? :) )))))))))))))))))))))))))), z 48,9 % udziałem rtęci to nieodwracalne szkody , że rtęć „idzie” do mózgu , wątroby ….a tam jest przecież miedź . Tam też przymusowo dochodzi wówczas do rozpadu miedzi …..szkód w DNA …przerwania syntezy protein ….następnie problemów reproduktywnych ….

Wątroba ma najwięcej miedzi , by syntetyzować właściwe ciału proteiny , czyż nie jest to prawdą ?

Rtęć niszczy równowagę – czyż nie jest i to prawdą ?

Powstaje więc mineralna nierównowaga  i zburzone pH , w następstwie - co wyżej , czyli szkody DNA i zahamowanie syntezy protein .

Dlaczego po szczepieniach występują np. kolapsy krążenia? Przecież podobno to „bezpieczna metoda ochrony” !

W materiale wakcynacyjnym jest co najmniej kilka ciekawych składników , np. skwalen z rekina – istoty z samej góry łańcucha pokarmowego , o największej koncentracji rtęci wśród zwierząt wielkich wód .

A ….tak poza tym- może jedzą Państwo coś z wielkoprzemysłowym syropkiem kukurydzianym ? Też nie jest ubogi w rtęć .

Dżemik z fruktozą ? Duży udział fruktozy szkodzi w adaptacji miedzi , cynku i chromu ….

Wreszcie wyczerpuje się działanie leukocytów .

To sporo , jak na jeden raz , choć w moim mniemaniu to zaledwie zasygnalizowanie pewnych problemów , ale mam nadzieję , że uważniej będą Państwo wybierać – nie tylko na półce zwanej NFZ-em .

A żeby tak nie kończyć „na smutno” – nie , nie polecę Państwu suplementów miedzi , ponieważ z jej ilością można bardzo szybko przesadzić w drugą stronę , polecę ….kolendrę . Ona wspomaga neutralizację rtęci w organizmie – ta rozkłada się wówczas w międzykomórkowej przestrzeni . Czosnek : siarka i selen – też chronią przed rtęcią i choć i kolendra i czosnek nie pachną najpiękniej , to ……:) .

Miedzi dostarczają naturalnie: jęczmień , nerkowiec , orzech laskowy , miód , soczewica , grzyby , łosoś ….jest w czym wybierać .

A decyzje ….to najważniejsze . One jak zwykle należą do Państwa .

———————-

lektury jak poprzednio w cyklu o szczepieniach , plus

w w w.cdc.gov.diabetes

G.Daniels , „Human Blood Groups „, 2002

Opublikowany w aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, szczepienia, zdrowie | Komentarzy: 2 »

Wegetarianie , nie lękajcie się :)

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 4, 2011

” Kiedyś nie było tyle lekarstw i ta medycyna nie była taka super , a nikt z rodziny nie chorował , a tera , Pani -!- cały czas te doktory w nie pigułki ładują i na jakieś obmacywania pobierania wyganiają , a wszystkie dzieciaki chore i ich dzieciaki tyż chore , no jak to jest , Pani, jak to jest ? „- Pani niańcząca wnuka do Pani niańczącej psa , w parku , rok 2011 :)

Jak to jest… ?

Może tak , że większość należy do tych , którzy zawsze chcą mieć rację ? Może tak , że większość myśli , że nigdy nie znajdzie się na miejscu mniejszości (czasami ma rację :) ? Może tak , bo robiąc krzywdę innym człowiek potrafi tej krzywdy samemu nie odczuć …przynajmniej początkowo  ? Muszę uważać z tym „traktuj bliźniego , jak siebie samego „, bo ostatnio dowiedziałam się , że to jest wyznanie ….ruchu New Age :) ))))) . Dowiedziałam się tego ze złośliwie ;) podsuniętej mi gazetki parającej się tematami tak różnymi od siebie , że redakcji ciężko było w jednym numerze się opowiedzieć , czy kosmetyki  na „opalanie się” są ok czy też „be” , z któregoż to chaosu wyszła w końcu ich reklama :) .

To dobrze , że  w jednym piśmie są różne zdania i tematy , ale nieco konsekwencji jednak by się przydało : ludzie przyzwyczajeni bowiem do wiary w ”jakiś tytuł” mogą się bowiem lekko ;) zdezorientować :) . W ogóle cieszę się , że jest parę gazet zajmujących się niepolitycznym obliczem GMO , szczepionkami itd. , ale jednocześnie niepokoi , że najczęściej te same gazety usiłują przemycić kompletnie dywersyjne treści i takież kontakty . W efekcie czytelnik dowiaduje się o tym, co i tak od dawna krąży w necie , ale przy okazji bywa podkarmiony informacjami sztucznymi i uwiedziony wiadomym wyłącznie sponsorom gazety celami . 

Sama wielbię papier i informacje , które mogę przeczytać bez bólu oczu , ale niestety , szeroko stosowana w prasie dywersja – bo to jednak najwłaściwsze w tym przypadku słowo – nie pozwala mi brać za dobrą monetę wieści bardzo widocznie wspartych ukierunkowanymi finansami .

W gazetce konkretnie było , że zasada „nie rób drugiemu co tobie niemiłe” jest zasadą „niesformalizowanego ruchu New Age „. Kto by pomyślał : pierwotne wyznanie empatii i wiary - bo tak rozumiem „nie czyń drugiemu…” zostało zaliczone do NEW Age .Tak, nawet o tym nie wiedząc , można „wyznawać” ów ruch . No więc nie wiedziałam . W dalszym ciągu nie sądzę , abym coś takiego „wyznawała” , ale jeżeli gazeta wie lepiej :) )))…. Gazeta najwyraźniej nie wiedziała , że dość znanym autorem – no tak, podobna forma , niektórzy się przyczepią:) – „traktuj bliźniego , jakbyś chciał , by ciebie traktowano ” , jest niejaki Jezus z Nazaretu :) )))) ….A może wiedziała ? A może Jezus też był był zwolennikiem New Age ? Tylko czy ….Jezus wiedział , że to się tak nazywa ? :) ))))))))))

Naprawdę nie chciałam zaglądać do pozycji  następnej , a podsuniętej mi równie złośliwie ;) , podobno „fachowo farmaceutycznej” , ale ….okładka była ładna :) )) , więc zajrzałam i skusiłam się na przeczytanie , co zaznaczyli Podsuwacze:) :

„…dyptam jesionolistny , zwany też krzewem Mojżesza ze względu na jego silny, aromatyczny zapach ….” :) ))))))))))))))))

Normalnie :) można coś takiego wybaczyć . Ale co , kiedy lapsus popełnia Szanowna Redakcja – jednocześnie właściciele sporej firmy – fakt , że produkującej leki ziołowe , za co Im chwała – jednak permanentnie (sięgnęłam do paru numerów) sugerującej wyłączność farmacji na prawo „ekspertów” do obrotu i w ogóle stosowania fitofarmaceutyków ?

To już nie jest tylko wstyd , to hańba .

Ponieważ dyptam jesionolistny NIE jest nazywany „krzewem Mojżesza” ze względu na zapach , a na swoją niezwykłą właściwość : otóż w bardzo gorące dni na brzeżkach liści wydziela się więcej olejków eterycznych , których to subtelny skład :) sprawia , że dochodzi do samozapłonu  – stąd krzew gorejący ! Ale po co taka wiedza Ludziom , którzy o ziołach wiedzą tyle , iż uważają , że rozumność użycia ziół posiedli na wyłączność ?

W jeszcze jednym , aktualnym piśmie przeczytałam o zaletach aronii w temacie chorób popromiennych , o których pisałam spory czas temu i tak jakoś dziwnie podobnie :) ) , ale to akurat normalne :) . Szkoda tylko , że ci wszyscy, którzy teraz „wszystko wiedzą” , nie mówili tego wcześniej – mało – często twierdzili coś wręcz przeciwnego -  ale dobrze , że obudzili się , zanim informacje dotrą internetem do każdego- ZA DARMO :). Lepiej późno niż wcale ….:) Ojej ! A nuż to powiedzonko też należy do „New Age” ?  :)))))))

A jeżeli już jestem w przestrzeni wegetariańskiej ….:) , to czas wesprzeć tych , którzy mięsu powiedzieli „nie „. Przypominam , że sama – mimo, iż mięsa nie jadam , nie zrezygnowałam z jajek , nie przypisuję też sobie żadnej ideologii z tym związanej i szanuję poglądy mięsożerców…..a nawet pomagam wielu z nich się z mięsem pożegnać :) ))))))) .

Bolą mnie ataki na ludzi , którzy próbują – nie ważne ,z jakich pobudek – zmniejszyć cierpienia braci mniejszych . Mówi się im , że ” nie będą mieli witaminy B 12 , że mało wapnia , że niedobór białka „…. to byłoby prawdą wyłącznie w przypadku , kiedy wegetarianin jednocześnie zrezygnowałby ze spożywania roślin .

Boli mnie też , gdy ludzie wybierają tańsze mięso zamiast droższego  jajka z małego gospodarstwa : z dwóch powodów;

- mięso i tak nie jest tak tanie , a w jego cenie zawiera się zniszczenie środowiska ( amoniak z masowej produkcji , antybiotyki etc. spływające z kanalizacją z obór i chlewni do ziemi itp.) , zaburzenia zdrowotne (mówię głównie o mięsie z masowych hodowli ) , zniszczenie relacji człowiek – zwierzę ……to tylko przykłady .

- żywność zdrowsza , roślinno/nabiałowa , pozyskiwana bez chemii przemysłowej powinna być tańsza , ogólnie dostępna  i nie ograniczana tysiącami nakazów , kontroli etc – powinna być NORMALNYM , codziennym pożywieniem każdego człowieka .

” Nie ma niczego , co nie dałoby się wytwarzać taniej i gorzej , a ludzie orientujący się wyłącznie według ceny stają się tylko łupem takich machloj „. J. Ruskin ,krytyk sztuki, reformator , filozof 1819- 1900 .

W cenie zdrowszej ( podkreślam – zdrowszej , bo wiadomo , o co chodzi :) ) , żywności jest więc pozytywny i długofalowy skutek . W cenie „tańszej” – powszechna destrukcja .

Ale człowiek w kryzysie wybierze cokolwiek . … Nic dziwnego,że brak mu siły , aby podziękować tym, którzy do takiego stanu doprowadzili….

” Nic nie zwiększyłoby szansy przeżycia na tej Ziemi bardziej niż krok w stronę wegetarianizmu „. A. Einstein .

Ponad miliard niedożywionych na całym świecie …. Oficjalnie .

Rosną liczby zachorowań na nowotwory ( proszę pamiętać o niezbędnych marginesach , kiedy mamy do czynienia ze statystyką powszechną :) – ale jednak rosną - w najbardziej cywilizowanych państwach - tam, gdzie pożywienie dawno przestało być życiem .

Lasy wyrąbuje się pod uprawę biopaliw ….”ekolodzy „- piszę w cudzysłowie, ponieważ ci, którym dobro Ziemi leży na sercu,  nigdy by na to nie wpadli – promują biopaliwa i otrzymują solidne subwencje …. Masowa dewastacja apteki Natury ….Masakra .

Cóż więc się wmawia wegetarianom ?

- że brak im wapnia .

Nie . Przypominam :wapń jest w sezamie , orzechach , pietruszce , truskawkach , ananasie , szpinaku ….

A jeżeli już przy wapniu… Chleb . Wypluwany z maszyn , poharatany skracaczami procesów pieczenia …. W zbożu istnieje sobie kwas fitynowy- IP6 – związek fosforu , można powiedzieć , jego forma spichrzowa ;) , która się wiąże m.in. z wapniem – w takim połączeniu zaś wapń nie może być przez organizm przyswajany. Rzecz jest w obróbce , ponieważ tylko tradycyjne , 24- godzinne ( nie, nie 3- i nie pięcio – to nie wystarczy !) prowadzenie procesu fermentacji to połączenie rozszczepia i wapń może być w organizmie spożytkowany . Tzw. startery piekarskie , przyspieszacze etc. sprawiają , że w moim- choć nie tylko :) –  mniemaniu praktycznie otrzymujemy produkt bezwartościowy zdrowotnie.

A podobno spożycie chleba maleje, małe piekarnie płaczą ….Giganty się cieszą . Czy naprawdę o to chodziło ? Czy ludzie kupujący w gigantach produkt chlebopodobny , z masą „ulepszaczy „, które ulepszają wyłącznie stan konta przemysłu , są bez winy ?

To tak „na zakładce” .  

- że „wege” nie mają wit.B 12  .

Nie. Piwo pszeniczne , kapusta kiszona , sery , jaja – to doskonałe źródła B 12 .

-że nie mają żelaza .

Nie . Buraki czerwone , strączkowe ,  topinambur ( pyszny smażony w woku , jak frytka :) , wiele liściastych warzyw ….i tych zawierających wit. C, bo ona wzmaga przyswajanie żelaza .

- że niedobór kwasu foliowego

Niedorzeczność . Nawet tak prawomyślna rządowo instytucja , jak Deutsche Gesellschaft fur Ernahrung musiała ostatnio przyznać , że wegetariańskie dzieci są zdrowsze od tych jedzących mięso .Endywia , szpinak , brokuły ….- tam jest mnóstwo kwasu foliowego .

-że niedobór białka .

Pomijając fakt , że większość z nas wcina i tak ZA WIELE białka , aniżeli potrzebuje, co też wpływa na równowagę , to jest go wystarczająco w warzywach strączkowych ( soi ze względu na GMO nie polecam i dziwię się, że podobno przyjazne wegetarianom gazety od samego początku promują potrawy z soi  ) …

„Jestem wegetarianinem i antyalkoholikiem , bo tak mogę czynić lepszy użytek z mojego mózgu”. T. Edison

I tak kończę słówko ;) o wege . Bo wege , to przede wszystkim wybór sumienia .

————————–

w w w.dge.de (Deutsche Gesellschaft fuer Ernahrung ) – posłuszna instytucja rządowa zajmująca się żywnością w duchu FDA :)

coś po polsku :

-w w w. pttz.org / praca zbiorowa – E.Baca , K.Skibniewska i in. ” Wpływ warunków technologicznych produkcji chleba pszennego na stopień rozkładu kwasu fitynowego . ” pdf , 2009

Opublikowany w aktualności, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

TCM ,czyli odporny, jak Chińczyk.cz.24.

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 20, 2011

Jako drobna cząstka gigantycznego i samosterującego nadsystemu, jakim jest ludzkość ,zastanawiamy się , dlaczego nasze życie na Ziemi jest zorganizowane tak źle przez nas, ludzi którzy jesteśmy przecie wytworem świata stworzonego przez nas samych…..Prof. Julian Aleksandrowicz

Pokazano mi jeden z ostatnich egzemplarzy  ”Forum” z pretensją : ” A zachęcałaś” . Fakt, pisałam o jednym czy dwóch tam artykule , ale od razu „zachęcałaś” ? ;) . W egzemplarzu był artykuł – i dobrze, że był , ponieważ wiedza o tym, co w prasie zachodniej , i tak się przyda , a że tym razem było i stare (bo artykuł z Suddeutsche Zeitung , 13.08.2010) i mocno tendencyjne…cóż …Ein Volk , ein Fuehrer….:)))) . Było ? Ale historia uwielbia się powtarzać .

Niemieckie media rzeczywiście – nawet te, które wcześnie pozytywnie przybliżały akupunkturę , jak m.in. „Der Spiegel” , zaczęły się nagle „nie zgadzać ” i wynajdować „naukowe dowody” , że „nie działa „. Nie działa to co OBCE :) .

Więc …nie działa ? Działało tysiące lat , działa nadal , bo Niemcy lubią chodzić na kłucie ;)))  , ale trzeba napisać , że „nie działa „? A dlaczego ? Czyżby zaufanie do medycyny szkolnej osłabło tak bardzo , do wschodniej zaś i tradycyjnej zarazem – wręcz przeciwnie, że byłoby to odczuwalne w kieszeniach big biz pharma ? No to nic dziwnego , że należy postraszyć :) .

Artykulik rodem z Bawarii , krainy , której Landesrat zasłynął był teraz wiekopomnymi :)  zaleceniami karmienia zwierząt hodowlanych przeterminowanymi produktami spożywczymi:)) , jak np.chipsy :(  , od zawsze zaś słynnej z przyjacielskiego ;) )))))) nastawienia do wszystkiego , co NIEniemieckie , wreszcie odważył się złamać polityczną poprawność i … spróbował podpiłować poglądy (wyrażane w odwiedzaniu gabinetów TCM ) tubylców na akupunkturę . Chociaż tak , jak nie można inaczej :) .

  Z grobu wyciągnięto Pana G.Soulie de Moranta , człowieka , który starał się , jak mógł , akupunkturę Europie pokazać i mimo wielu kłód pod nogami , do końca nie zrezygnował z misji , jaką był sobie wyznaczył . Przyczepiono się m.in. do jego …tłumaczeń :) )) z chińskiego. Znawców języka…mnogości dialektów z obszaru Chin nie muszę przekonywać do subtelności w nich zawartych i europejskich z owymi trudności (przeważnie, choć nie zawsze . Niektórym Tym , którzy o chińskim pojęcie mają …chińskie ;) , a artykuł przeczytają , pozostanie pewnie oburzenie :” Jak on mógł, tak źle przełożyć jing luo”:)))) ?  

To nie było złe .I nie cofnę niczego , co o jing luo napisałam , a pamiętam , co . Znalezienie odpowiedniego słowa do jing luo w językach z tak odmiennego kręgu kulturowego nie jest rzeczą łatwą ,stąd w cyklu TCM korzystałam z opracowań nie- sourantowskich:) , chińskich , szwajcarskich , japońskich , angielskich, niemieckich i in.- dla najlepszego oddania meritum .

Pan Sourant ? On się starał. Nawet zaś , gdyby popełnił wiele błędów , to i tak nie zmienia to samego charakteru akupunktury , jej wartości dla naszego zdrowia , a także jego roli w upowszechnieniu jej w niewdzięcznej Europie . Ale kiedy można przywalić  , to kijaszek się znajdzie .

Panu Mourantowi zarzucono nawet , że „PRZYPUSZCZALNIE nigdy nie widział nakłuwania” . Przypuszczalnie. Gazeta tego nie wie, ale napisać , tak na wszelki wypadek , warto . Nie zatrzymam się raczej nad stwierdzeniem redaktora , że Pan G.Soulie de Mourant był ojcem „zachodniej akupunktury” , ponieważ coś takiego , jak „zachodnia akupunktura” …???

Może miał na myśli indiańską moksę – niektórzy też czują JAKBY :) ukłucie , gorące nawet:) . A może inne , zapomniane już  praktyki starych plemion ? Ja tego nie wiem , a jeżeli faktycznie byłaby „zachodnia akupunktura ” , to….nici z wysiłków , Państwo Bawarstwo, ponieważ skrytykowaliście zachodnią – bo podobno taką znacie , „której ojcem był…”?- a w dalszym ciągu wolna od zarzutów pozostaje chińska :) :)))) .

Zażarcie atakującym pojęcie meridianów :) poleciłabym np.lekturę bardzo poprawnego Ichiro Yamaguchi , „Ki als leibhaftige Vernunft .Beitrag zu interkulturellen Phaenomenologie der Leiblichkeit” , Muenchen (też Bawaria:))), 1997 . Może wtedy nieco lepiej zrozumieją , że niuanse obcego podwórka nie zawsze są łatwe do pojęcia i nie zawsze dają się przeflancować na swojskie tak, jakbyśmy chcieli .

Nie zawsze da się przeflancować choć odrobineczkę , choćbyśmy bardzo , ale to bardzo chcieli…bo korzystając z wspomnienia o TCM , pragnę przypomnieć o roślinach  funkcjonujących w dalszym ciągu na Wschodzie , tutaj znajdujących się w szponach koncernów , ciężko dostępnych zwykłemu amatorowi ….uprawiania ciekawych 
zielenin :) )).

Na pierwszy ogień weźmy przęśl :) .O tak  , jest wedle oficjalności :) „niebezpieczna” i Boże broń używać jej bez NADZORU lekarza ,  ale …dlaczego , u licha dlaczego Chińczycy stosujący ją od ….nie powymierali ? Odporny jakiś ten naród  :). 

Przęśl więc ….Ephedra – w zależności od tego , skąd pochodzi , z drugim członem wymiennym :np .Ephedra distachya , Chwojnik chwoszcziennnyj :) , zwana też „zielem Kuźmicza” od Fiodora Kuźmicza Muchawnikowa  – świetnego znachora , prostego rosyjskiego chłopa i jednocześnie wybitnego lekarza …bez jakiegokolwiek dyplomu , którego powodzenie u chorych  dzisiaj mogłoby go zabić ….zawiścią ekspertów :) rzecz jasna .

Mówiąc o przęśli wymieniam z 64 znanych (!) gatunków kilka …Było z czego korzystać :) . Stosowano ją m.in. w astmie , moczeniu nocnym , alkoholizmie , nieżycie górnych dróg oddechowych … Jasne , że rozsądnie , bo człowiek nie jest głupkiem, jeżeli mu się na to …pozwoli :) .

Jest i Ephedra equisetina , sinica , intermedia ,  americana …. Ephedra sinica – w literaturze starej, fachowej , jako „antyczny,  chiński stymulant ” ( ale ceniona i przez tybetańskich mnichów i w Korei i …i….) Ephedra nevadensis  jest wciąż przęślą , bardziej znaną w US jako „herbatka mormonów” :) . Ma Huang po chińsku :) jest w działaniu słabsza od adrenaliny ( p.działanie adrenaliny :) , ale powolniejsza i jej skutki czuć dłużej . Czy może dziwić , że przemysł chętnie z niej korzysta – och, nie z niej , z „chlorowodorku efedryny „:))) , czyli postaci przetworzonej ?

Rośliny – lekarstwa , rośliny – przyjaciele zostały uznane w Jewropie za rośliny przeklęte …Brakuje tylko palenia na stosach . Ot, XXI wiek …

—————————-

Lektury:

poza wymienionymi w cyklu TCM oraz aktualnym tekście :

„Dikorastuszczije liekarstwiennyje rastienija SSSR ” :) , A.Gammermann ,I.Grom  , Moskwa 1971

Opublikowany w aktualności, TCM, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Borelioza- czym jest naprawdę ? cz.11.Stare , ale jare :)

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 13, 2011

Zgodnie z definicją Arystotelesa – filozofa i lekarza – człowiek powinien po prostu dążyć do prawdziwego widzenia rzeczywistości (adequatio rei et intelectu ) …Każda jednostka ludzka , każda społeczność , ludzkość wreszcie winna wziąć i dzierżyć mocno swój los w swoich własnych rękach ….. Prof.Julian Aleksandrowicz

Prawie zapomniałam ;) o boreliozie , a tu monitują , żeby temat ożywić , bo „znowu straszą” kleszczem :) .

Stałym Czytelnikom mojej opinii o straszeniu boreliozą przypominać nie muszę , Nowym polecam poprzednie odcinki , gdyż na powtarzanie zdania , którego nie zmieniłam , czasu odrobinkę szkoduję;) , co oznacza, że wykorzystam go raczej na opisanie czegoś , czego jeszcze nie opisałam:).

Do boreliozy zaraz przejdę , ale zanim jeszcze , to w obliczu wielu kichających i kaszlących, którym to osłabionym organizmom nie wyszły na dobre przedletnie przeciągi i kąpiele w jeziorkach (niestety, jest za wcześnie , organizm w naszej szerokości geograficznej też ma określoną szerokość tolerancji temperatur moczenia się na zewnątrz:) …. przynajmniej większość organizmów ) opowiem o leku Mniszki , której dzieło (wyrywczo , wręcz dziurawo :) )) odświeżane jest teraz przez wielu pragnących nie tylko podtrzymać Jej pamięć , ale i zawładnąć Jej dobrem -a to powinno należeć do WSZYSTKICH - Hildegardy z Bingen .

Otóż Hildegarda , posiadając niesamowity kontakt z Naturą/Istotą Najwyższą/ Własnym Ja….etc. , pomogła wielu opowiadając o receptach , które , wedle Niej , ujrzała (przeważnie , acz nie zawsze i tu jak zwykle kłócą się historycy i znawcy Jej biografii ) w wizjach .Recepty te, częstokroć nieco przerobione , przetrwały do dzisiaj i to jest najważniejsze, ponieważ specyfiki przyrządzone według nich – działają. Nie trzeba delikwentom , nawet dzieciom mówić , że „pomoże „, bo i tak pomaga - przynajmniej tak pozwalam sobie twierdzić z obserwacji , co przyklepują ( co za ulga:))) eksperci od Hildegardy ….co by powiedziała sama Hildegarda….:)))))

Do rzeczy :) – w przypadku kichanio-kaszlenia et podobnych objawów grypozaziębieniowych , a faktycznie nimi będących :) zastosowanie posiada proszek .
Proszek sporządza się dziś następująco:

na 100 gram proszku bierzemy:

-40 gram proszku z kwiatu pelargonii szlachetnej ( powstała z P.cucullatum & P.grandiflorum lub P.inquinans lub P.cordatum , jakkolwiek w czasach Hildegardy była to zapewne P.grandiflorum? :) )

-35 proszku z Radix pyrethri /R.anacycli ( zaraz będzie awantura o składniki ?:)))) , który powinniśmy móc otrzymać w aptece , starsi farmaceuci wiedzą , co się z tym robi:) , łac.Anacylus officinarum = bertram=maruna = promiennik =pieściennik….. a pochodzi z greckiego pyretron , od gr.pyr- ogień , to z kolei – od wściekłego smaku korzenia :) ))) 

-25 gram muszkatu (gałki muszkatołowej …tak, to przyprawa i już jedna , pełna łyżeczka może przenieść osoby podatne w inny świat …bezpowrotnie, stąd gałki muszkatołowej używamy oszczędnie !)  …po tych strachach :) do sedna :

Surowce można samodzielnie zmielić w młynku i…

I nie wiem, nie mam pojęcia , dlaczego w kraju 50 gram tego dobroctwa kosztuje prawie 50 złotych ! Hildegarda pomagała chętnie biednym – dlaczego dobroczynne działanie Jej spuścizny jest biedakom praktycznie niedostępne , bo przecież w Polsce nie brak ludzi mających 800 – 100o złotych na cały miesiąc i całą rodzinę ??? JAKIM PRAWEM ?

Hildegarda zalecała odrobinę ( na końcu noża-1 do 2 gramów GRAMóW , nie – granów!) proszku zapiec w omlecie i spożyć z jabłkami oraz odrobiną miodu , przy sporym kichaniu i pociąganiu nosem powąchać odrobinę – nie wciągać !:) – wąchać – działanie widoczne jest już po pierwszym niuchaniu – osusza nozdrza w sposób bezpieczny i łagodny .To nie wszystkie sposoby zażycia : na początku przeziębłości :) bowiem zalecała Mniszka proszku odrobinę w winie gorącym , przy bólu gardła – na języku wolno , jak najwolniej rozpuścić , przy bólu brzucha , kolkach – podobnie , proszek ten miał też wzmacniać serce .Patrząc na dzisiejsze zastosowanie ww.składników w farmacji , powiem tylko : to jest możliwe:) . A skąd wiedziała o tym Hildegarda…

Ponoć katar nieleczony- tydzień i leczony też . W przypadku stosowania „winnych skarpetek”(opisywałam)  i soku z czarnego bzu plus do gardła surowego ananasa – tak, jak i z proszkiem Hildegardy- to już nie jest regułą, bo „ciężka głowa”, bolące gardło i kaszel potrafią zniknąć w trzy , a nawet dwa dni.

Nieco dłużej trwa uporanie się z boreliozą , ale wytrwali wiedzą : da radę. Wspominając , jakie środki wymieniłam już w boreliozowych potyczkach , pomyślałam , że i tak nigdy nie wymienię wszystkich użytecznych , ale chyba przytoczyłam „najgłówniejsze z najgłówniejszych ” , więc może z innej beczki :) : jak radzili sobie z tego typu zaburzeniami Indianie ? Sledzący cykl od początku wiedzą , że za boreliozą nie kryją się jedynie kleszcze , więc nie będzie dla Nich zdziwieniem wpis o lekach indiańskich , stosowanych przy chorobach płciowych , a sprezentowanych im wraz z inwazją białego człowieka – te same zioła , analizując objawy i porównując dolegliwości , co poczyniono skrótem 10 wpisów wcześniej , mogą być dla cierpiących na boreliozę bardzo interesujące – oczywiście proszę nie zapominać formułki „to informacje, nie zalecenia , etc. ” :)  oraz , że większość wymienionych poniżej jest histerycznie wręcz traktowana przez europejski system edukacyjny jako  ”trucizna”. :)

Smilax offcinalis – smilaxów jest mnóstwo :) , sarsaparilla- , kolcorośl , „chiński korzeń „, „ospowy korzeń” , u Azteków -nanahua xochitl = kwiat syfilisowy - wyjątkowa  , poświęcili ją nawet bogu syfilisu , który miał wskoczyć w słońce i tam spłonąć , co w przełożeniu z symboliki indiańskiej oznacza, że ogień zawarty w kolcorośli jest jednym z najważniejszych środków w leczeniu spiroszetowej infekcji. Była  fermentowana , gotowana,  mocny wywar poganiał :) przemianę materii , co w połączeniu z szałasem potów odnosiło efekt piorunujący :) ))))). Podobno pomagała tam, gdzie nie pomogło drzewo guajakowe . Sarsaparillę docenili Chińczycy (jakże by inaczej :) ))) oraz Hindusi , stosując jednakże swoją , ojczystą Sarsaparillę glabra w usuwaniu z organizmu rtęci (!!!) , syfilisie oraz ogólnie – czyszczeniu krwi .W Europie ….zjawiła się w 1525 w roli środka na kiłę i zasługując się bardzo cesarzowi Karolowi V  – podobno przede wszystkim w wyleczeniu jego dny :) , dostąpiła zaszczytu pozostania w powszechnej świadomości  ….aż do początków działania BIG BIZ PHARMA :) .  

Następnym godnym uwagi cierpiących wydaje mi się Yerba Santa – Eriodictyon californicum , E.crassifolium o przepięknym zapachu łatwo przywodzącym na myśl rajskie ogrody .Jej zastosowanie w starej kulturze medycznej nie pozostawia wątpliwości , że to zioło święte :reumatyzm, zaburzenia trawienia , limfatyczne , syfilis , bronchit …. Medycyna europejska o niej nie zapomniała , sprzedając za odpowiednie sumki , trzeba jednak przyznać , że np. w „posłusznym ideowo „;) w ww.krebsmagazin.de w artykule „Mundtrockenheit nach Strahlentherapie” (Suchość ust po radioterapii) poleca się herbatkę lub płukankę z Yerba Santa zupełnie otwarcie , bez podtekstów……nie , aż tak dobrze , to nie ma :przemilczając 99% obszarów jej działania :)

„Boh trojcu liubit” :) , więc na koniec dziesiejszej opowieści o indiańskim radzeniu sobie z przypadłościami białej zarazy :) – okazja do zbulwersowania Niektórych ;) : trojeść bulwiasta – Asclepias tuberosa , przecudny kwiat – żywy , pomarańczowy jedwab zwany w USA Czerwonym Korzeniem Mlecznym, Motylim Korzeniem lub – Korzeniem Na Zapalenie Opłucnej , a będącą środkiem napotnym, wymiotnym ( ! uwaga) oraz silnie przeczyszczającym . W Europie poznano się na niej w XIX wieku , kiedy pięknie radziła sobie z astmą , bronchitem ….

Ciąg dalszy nastąpi :)

——————————–

oprócz wymienionych w cyklu wcześniej:

W.Boericke ” Handbuch der homoopathischen Materia Medica „, Heidelberg , 1992

Opublikowany w aktualności, borelioza, farmakologia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.