Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for Listopad 2010

Cannabis sativa L., czyli obrona konopi.cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 26, 2010

Porobiło się, proszę Państwa. Coraz mniej „możesz” , coraz więcej „musisz” i „nie wolno”. A wydawałoby się, ewolucja. A wydawałoby się, kolejne etapy trwania ludzkości na tej, najpiękniejszej chyba z planet , winny obrazować jej rozwój. Niestety , nie w każdym przypadku.

Rozumiem, że muszą funkcjonować kodeksy mające na celu zapobieżenie działaniom mogącym komuś szkodzić- niestety, nie idą one w parze z edukacją na podstawowym nawet poziomie, co automatycznie skazuje owe kodeksy na rozbudowywanie i tworzenie kolejnych działów, kolejnych ograniczeń. Rozumiem, że człowiek potrafi wykorzystać wolność paradoksalnie , w celu jej ograniczenia -tak innym , jak i samemu sobie, co nie zachęca do zmiany reguł, mówiąc brutalnie , trzymających go „za buzię”. To, czego nie rozumiem, to działania mające na celu ograniczenie dostępu do informacji mogącej uratować komuś życie, zdrowie …..To penalizowanie działań , których efekty pozytywne zdecydowanie przeważają nad negatywnymi , a bywa, że negatywne okazują się wyłącznie czyjąś opinią podyktowaną własnym interesem. To przykre i smutne.

Coraz więcej pytań o zastosowanie konopi i prawdziwe przyczyny potępienia ich – bo tym przecież jest skazanie ich na powszechny niebyt (w Polsce, gdyż jest to już nieaktualne w krajach o rozumniejszym podejściu decydentów do natury) – sprawiło, że muszę ten artykuł napisać. Po pierwsze, by odradzić każdemu uprawę w kraju, w którym jest ona zakazana- proszę nie igrać z prawem: szkoda zdrowia i życia, szkoda nerwów , nie warto , nie warto też angażować ludzi, którzy zmuszeni będą interweniować, chociaż nie oni wymyślili te zakazy- nie ma sensu prowokować zaburzeń w ich ani swoim życiu. Jeżeli bardzo komuś na tej roślince zależy- Czechy blisko. Sąsiedzi poszli po rozum do głowy i robią nawet lody z „ziółkiem” dostępne w pierwszym lepszym „spożywczym”. I nikt nie wrzeszczy, że „szkodzi”. Bo widocznie w Czechach nie szkodzi:)))))

Co do innych krajów, to niedawno (4 listopada) zakończył się w Izraelu arcyciekawy kongres zorganizowany gwoli uczczenia Pana Profesora Rafela Mechoulama (świętowanie osiemdziesiątych urodzin z cannabisem:)))))- ach, co za Człowiek z Pana Profesora:))))) a odbywający się (od 31 października) pod tytułem:” Cannabinoides in Biology and Medicine”. Czy jakiekolwiek polskie pismo o zdrowiu poświęciło temu zebraniu choćby mały tekścik? Jeżeli tak, to proszę o informację:)))))))))

Co można zrobić więc dla rehabilitacji tak cennego zioła , aby jednocześnie pozostać w zgodzie z prawem? 

 Informować.

Informować o jego właściwościach , o szerokim spektrum jego działania zaobserwowanym z perspektyw krajów , które się ziół nie boją, które swoich obywateli nie postrzegają jako bezrozumnych robotów nie umiejących obchodzić się z cennymi substancjami. Przy okazji przypomnę, iż Polska swego czasu nie miała żadnego problemu z konopiami , że paździerze- od których pochodzi nawet imię miesiąca- październik- były codziennością jesieni, że olej konopny stosowano tu od wieków, że dopiero ekspansja zachłanności kliki uzurpującej sobie prawo decydowania o dostępności do natury ( a raczej blokującej dostęp jakikolwiek) skazała roślinę na banicję.

Po co informować? Aby w końcu świadomość społeczeństwa w kwestii zalet substancji naturalnych stała się tak powszechną , by absurdalne zakazy nie miały szans na wytrwanie.

Parę słów więc o Cannabis sativa, czyli konopiach , przeżywających prawdziwy renesans w krajach będących  tradcyjnie bastionami medycyny szkolnej.

Od tysięcy lat trwa konopie w przekazach medycznych jako jedna z najstarszych (bodaj obok Gingko bilobae- -miłorzębu ) i najstabilniejszych roślin uprawnych świata. Oporne na zmiany pogody, na zanieczyszczenie powietrza….I to bez laboratoryjnej modyfikacji.

Pochodzi z obszarów azjatyckich, prawdopodobnie z terenów okołohimalajskich, występowała też w strefie afrykańskiej i krajach arabskich- do Europy zawitała  już w pierwszym przedchrześcijańskim tysiącleciu.

Czy przypadkiem nie z konopi była pierwsza tkanina?:)

Zaznaczyć należy, iż w wymienionych kulturach konopie było nie tyle cenione ze względu na oszałamiające;) właściwości, ile właśnie PRZEDE WSZYSTKIM ze względu na zastosowanie lecznicze.

Wczesne dziewiętnastowiecze było czasem wprowadzenia go do medycyny szkolnej jako leku WSZECHSTRONNEGO , co pod koniec wieku zaowocowało umocnieniem jego pozycji. Nie mogę nie wspomnieć, że wówczas nie była jeszcze rozpoznana główna substancja czynna, czyli izomer delta-9-tetrahydrocanabinol (delta- 9-THC) , wiedziano jednak o dobroczynnym działaniu rośliny w przypadkach skurczów mięśni, epilepsji, astmy, migreny i in.

Wiliam Boericks w Materia Medica z 1927 roku poświęca konopiom sporo miejsca uznając ich obszar działania od chorób oczu ( mętnienie rogówki ) do serca włącznie (pericarditis).

Bez konopi nie mogła się obyć i homeopatia:”Klinische Homoopathische Arzneilehre” Dra Karla Stauffera z 1955 roku przypisuje im łagodzenie chwiejności zachowań, irytacji:))) i in.

Rzecz jasna nie mówiąc tego w postaci konkretnego medycznego wskazania , a zaledwie przytaczając wymienione źródło , powiem, że zniesławionym konopiom ( a w USA już piętnasty stan- Arizona -dopuścił konopie jako lek) przypisuje się m. in.:

-łagodzenie zaburzeń występujących przy stosowaniu cytostatyków

-łagodzenie lub wręcz zniesienie spastyczności ( w kurczach mięśni) po pourazowym uszkodzeniu kręgosłupa

-harmonizację ruchów

-wsparcie procesów mitotycznych

-wzmocnienie systemu immunologicznego

– wzmocnienie i harmonizowanie gruczołów (m.in. tarczycy) ….

Czy spektrum działania zielonego „potępieńca”;) może dziwić , jeżeli wiemy, że kryje on w sobie około 400 ciekawych medycznie składników? Mowa o czterystu przypuszczanych , z czego istnienie ok.10% udowodniono i względnie (!) przebadano. Ale one działały i bez badań:), co najwyraźniej spowodowało niepokój osób pragnących wypromować produkty wymyślone przez siebie , a opatrzone patentem.

Jeżeli już przy farmacji jesteśmy- kiedyś aptekarz miał prawo przyrządzić lek z konopi i czynił to z powodzeniem. Dziś , sprowadzony do roli  wyłącznie handlowej , skazany jest na sprzedawanie rzeczy, co do których wartości nieraz trzeba go dość intensywnie;) przekonać, nie mówiąc o tym, że coraz więcej adeptów sztuki – gdyż sporządzanie DOBRYCH leków jest sztuką – farmaceutycznej nie ma pojęcia, z czego składają się specyfiki , którymi handlują. Przykro mi, ale wystarczy zadać nieraz parę podstawowych pytań odnośnie składu dowolnego leku- odpowiedzi mogą Państwa zaskoczyć.  Drzewiej aptekarz robiąc lek, znał go najlepiej i najlepiej wiedział , komu on pomoże. Jak może teraz  uniknąć taśmowości mając do czynienia z produktem masowym , na którego wytworzenie nie miał najmniejszego wpływu?

W roku 1988 na skutek upominania się tak lekarzy, jak farmaceutów i pacjentów o przywrócenie konopi w terapii, dokonano w prawie niemieckim zmiany umożliwiającej sprzedaż cannabisu na receptę….niestety, już w formie syntetycznej, pod nazwą obejmującą zestaw substancji czynnych pochodzących z omawianej rośliny: „dronabinol”. Ba- dozwolone jest stosowanie pochodzącego z USA środka będącego …..tym samym- oczywiście syntetycznie stworzonym THC. Nie ma to , jak patent- koniecznie made in USA.

Ale cannabis jest dozwolony m.in.w niemieckiej homeopatii, z aprobatą Bundesinstiut fuer Arzneimittel und Medizinprodukte…więc można?

Na marginesie zaznacza się, że to nie psychotropowy THC jest odpowiedzialny za powodzenie terapeutyczne ,a CBD- cannabidiol- drugi po THC najważniejszy składnik konopi. 

Przy okazji: ważne , udowodnione cannabinoidy to :cannabinol, cannabidiol, delta-9- tetrahydrocannabinol, cannabifuran, cannabichromen, cannabicumaronon i cannabicyclol. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ tak się składa, że nawet w jednej roślinie, jeżeli jest składnik działający na jakiś organizm niekoniecznie pozytywnie, znajdzie się i taki neutralizujący go…Matka Natura jest nieskończona w swej mądrości- tak też w przypadku konopi:

cannabidiol mianowicie nie tylko działa antagonistycznie do halucynogennego delta-9-THC, ale…wzmacnia jego uspokajające i przeciwbólowe działanie , „pracując” antyepileptycznie, spazmolitycznie, antybiotycznie, wspomaga urkwienie serca, obniża wewnętrzne ciśnienie gałki ocznej oraz , wedle Grotenhermen i Karus-świetnie nadaje się do terapii stanów lękowych oraz psychoz i – uwaga- uzależnień.

Poza własnościami mającymi zastosowanie w medycynie konopie są o tyle ciekawym organizmem, że ,  wedle badań niemieckich , są w stanie zasiedlić  i doprowadzić do pewnej kultury nawet całkowicie wyjałowione i zniszczone chemią ziemie. Gdyby nie kompromitująca dla ustalaczy „co je dobre a co je be” dyskredytacja rośliny i usiłowanie jej wytępienia ze świadomości ludzi, mogłoby się wydać, że właśnie ona jest jedną z najważniejszych roślin podarowanych nam przez Naturę, że konopie tak naprawdę nie są „wcielonym złem” , a obrazem idealnej symbiozy w świecie ożywionym, lekiem nie tylko dla ciała, ale i środowiska….I proszę mi nie mówić, że mniej szkodliwe są codziennie reklamowane i dostępne bez recepty przeciwbólowe , syntetyczne farmaceutyki.

Ktoś może zapyta, czy akceptuję powszechne „oszałamianie się”? W żadnym wypadku: życie jest zbyt piękne, by przytępiać zmysły (pominę już, że niektórzy mają poważne skłonności do niezdrowej przesady) , poza tym organizm przyzwyczajony do jakiejś substancji nie zareaguje właściwie, kiedy tej substancji naprawdę może potrzebować. Jestem za powszechną wiedzą o WSZELKICH właściwościach roślin i dostępem do nich, szczególnie zaś w sytuacjach, kiedy mogą się one okazać jedną z najlepszych dróg ratowania zdrowia lub środowiska ( a tym samym i zdrowia:)).

Lektury:

Will Dunham „Marijuana may up heart attack, stroke risk. Study”,2009, Reuters

w w w.nlm.nih-gov.(drug info portal)

w w w.cannabis-med.org

HAB 2000-„Homoopathisches Arzneibuch” 2000, Deutscher Apotheker Verlag, Stuttgart 2000 

W.Boericke-Pocket Manual of Homeopatic Materia Medica”, Philadelphia 1927

Dr F.Grotenhermen, M.Karus, „Cannabis als Heilmittel”, Koln, 1995

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, zdrowie | 5 komentarzy »

TCM, czyli odporny, jak Chińczyk.cz.21.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 19, 2010

No nie….ja bardzo nie chcieć pisać o tym, jak nazywa się to, o czym teraz…Mały Snieg-Xiao (oj, ao, ao:))) Xue, też jako Xiaoxue. Twórcy kalendarza made in China ustalili tę okoliczność na 22/23 listopada. I jak zwykle mieli rację- wszak zapisali wyłącznie naturę , a i u nas wszystko wskazuje, że biała kołdra nadchodzi,  ALE…jest nadzieja, bo w kalendarzu wzbogaconym przysłowiami ludowymi znajduje się i to:

Gdy na xiaxue śnieg się nie zdarzy, będą czas mieli żniwiarze. Może jeszcze wytrzyma ta przecudna, polska jesień , przynajmniej do wigilii. Tak, tak, śnieg to „pięknie i bajkowo” i ja się z tym wszystkim zgadzam. Ale proszę nie zapominać, dla ludzi żyjących w biedzie zima jest zawsze czasem najwyższego wysiłku, często- niestety- czasem dramatów, czasem upokorzeń i bólu. Tak, każdy ma swoją karmę i swoje miejsce w świecie….i to też prawda. Ale czy , jeżeli pretendujemy do miana  ludzi rozumnych, nie mamy czynić nic, by te miejsca , jeżeli jest to w naszej mocy, zmieniać? Rozejrzyjcie się Państwo…..Może jest ktoś, zupełnie niedaleko, komu Wasz gest odmieniłby los, który szczęśliwie nie przypadł akurat Wam. A jeśli nie odmienił, to chociaż zapalił światełko w tunelu beznadziejności, ulżył, pomógł przetrwać, doczekać wiosny…

A zwierzęta? Nie cieszy się żadne czując mróz i wilgoć….Czyż nie dziwne, że cieszy się człowiek?…:)

Czterołape szukają schronienia niedaleko nas, bywa, że anektują ciche kąty domostw. Nie wyganiajcie ich stamtąd. One mają takie samo prawo do życia. Wystawcie budki dla ptaków- tak, lęgowe, TERAZ- przez jesień zdążą nabrać „swojskości” i wiosną zobaczycie tam pisklęta. Ptaki nie lubią sprzętów nowych, pachnących jeszcze „ludziem”:).

Usypcie w ogrodach kopczyki z liści- jeże będą miały DOM. Z pierwszym, silnym mrozem wysypcie kaszę, proso dla Pierzastych:)- zyskacie wspaniałe towarzystwo.

Jeśli macie szczęście w życiu i znaleźliście spokojny ląd gdzieś pod lasem , a macie nadmiar buraków , jabłek (naprawdę się zdarza, niestety sama widziałam zmarnowaną tonę owoców , bo człowiek nie wiedział co „z tym” zrobić ), resztki kapusty, wysypcie to w prosty, drewniany żłóbek w kącie zagrody- przyjdą sarny. Dla zajęcy? Niezłe są małe wigwamy z gęsto ułożonych gałązek wierzby, korzenie starych drzew otulone świerczyną. Pomysły na pomoc zwierzętom ma pewnie każdy z Was, tylko pewnie nie wszyscy o tym wiedzą:).

No i niezbędnik: zwierzaki miejskie: koty, psy. Muszę pochwalić Gdańsk, miasto i tak niesamowite, kolorowe, gościnne..to w Gdańsku mieszkańcy- urzędnicy zorganizowali rozdawanie budek dla kotów. Mało tego- Oni wiedzą, że  kot indywidualistą wielkim  i nie są to byle „piętrowe bunkry” a pojedyncze, ocieplone kwatery. Od serca Gdańskowi za tę akcję dziękuję  i czekam na wiadomości z miast pozostałych ( o czym chętnie bym wszystkich powiadomiła) , czy tam też w urzędowych sercach znajdzie się miejsce dla bezbronnych zimą przyjaciół. Nawiasem mówiąc w Gdańsku jest sporo organizacji dbających o braci mniejszych- tak, to cudowne miasto.

A tak przy okazji, co do rodziców twierdzących kategorycznie, że u nich nie ma mowy o kocie czy psie, bo „dziecko ma alergię”- jest mi strasznie przykro, że w ogromnej większości jest to tylko wymówka. Ale z drugiej strony nie powierzyłabym żywej istoty komuś, kto wpadł na pomysł oszukiwania własnego dziecka, więc… Rodzicom, którzy miewają tego rodzaju idee przypomnę tylko, że dzieci wychowujące się ze zwierzętami mają o niebo lepsze relacje z naturą i …z własnymi rodzicami, gdy dorosną i nie jest to nic odkrywczego, niektórzy chyba nie chcą o tym wiedzieć, cóż- kwestia sumienia.

Co do prawdziwie występujących (rzadziej, niż się sądzi) alergii na kocią sierść, to np. nie wywołuje takowych reakcji skóra kota białego- obojętnie dachowca czy rasowego. Poza tym takie alergie też można skutecznie wyprowadzić z organizmu, o czym pewnie w swoim czasie napiszę, w każdym razie – możliwości, gdy się CHCE, jest wiele. Ale gdy woli brak…..

Niech się więc „mały i duży śnieg” trzymają jak najdalej , jak najdłużej. A żeby czekanie na zimę było produktywne, słówko o TCM.

Suszyli Państwo kwiaty liliowca, kiedy o tym pisałam? No więc teraz pora na dorzucenie ich do …rosołku. Ile? Garść. Koniecznie z grzybkami shiitake i imbirem. Liliowca dodajemy jakieś piętnaście-dziesięć minut przed końcem gotowania. Dodatek liczy się tak w przypadku rosołów mięsnych, jak i wywarów czysto warzywnych, a stosując je w zimie pilnujemy jakości naszej krwi- przypomnę, Hemerocallis posiada mnóstwo żelaza.

Ostatnio słyszałam, że ludziom starszym jest coraz ciężej znosić chłody psychicznie .Nic dziwnego- elektrosmog, chaos informacyjny, mnóstwo zażywanej chemii i wynik gotowy. Co podziała regenerująco na wyczerpany mózg i system nerwowy? Recepta wprawdzie niekoniecznie charakterystyczna dla zimy, raczej odpowiednia na każdą sytuację, w której człowiek narażony został na „uderzenia” odporności:

Szklankę pszenicy gotować 3 godziny w dwóch litrach wody, potem wycisnąć przez lnianą chustę, wywar- powinno to być delikatne mleczko -popijać 5 tygodni (gotować codziennie, więc to przepis dla wytrwałych), ale warto, bo to Qi w jednej z najczystszych i najlepiej skoncentrowanych w pożywieniu postaci. A tak poza tym…..najlepszym lekarstwem dla Starszych cierpiących zimą jest….miłość okazana przez ich dzieci.

A co z młodszymi?

Zanurzeni w depresjach, utytłani monotonną pracą….Drodzy moi, stop! Nie po to zwracałam uwagę, że nastała pora Jin , abyście tego nie wykorzystali w praktyce. Jeżeli Jin dominuje nad Jang, kiedy natura się „rozwadnia” (nie na darmo to pora wody), wówczas rośnie poziom płynów w organizmie i …organy są jak „napompowane”- niestety, również serce, więc…obrzęki.

Zimno rośnie=ciało stygnie. (proszę się nie przerażać, tylko nie pozwolić mu zastygnąć na dobre:))))))

Teraz więc, by nie wspomagać nasycenia nas płynami, zmniejszamy nieco solenie . Jeżeli poobserwują Państwo osoby , u których zimowym czasem wystąpiły jakieś guzki , nierówności w tkankach, narośla na ….narządach rodnych, a nawet mózgu , to z pewnością okaże się, że poziom płynów w ich ciele był od jakiegoś czasu za wysoki, że piły sporo, ale nie odprowadzały wilgoci , stąd opuchlizny, grudy- zimno to jak lód na rzece- też tworzy zatory, a przecież my jesteśmy obrazem natury….

To nie oznacza, że mają Państwo mniej niż zwykle pić- przypominam, każdy ma swoją normę- ale, że w żadnym przypadku nie można powstrzymywać odruchu oddawania moczu , a przynajmniej nie długo czy często- to się nie opłaca, to rozregulowuje nerki , co z kolei uderza w serce , a ponadto proszę się ruszać, by płyn miał okazję równomiernie się rozprowadzić , wyparować, by naturalnymi drogami wyszedł:).

Tym samym mam nadzieję, domyślają się Państwo, że niektóre węzły, guzki itp.pojawiające się o tej porze nie muszą oznaczać najgorszego , że często ćwiczenia, ruch, pożywienie pobudzające Qi potrafi je pięknie „rozprowadzić”.

Pożywienie….Migdały, pestki dyni, gotowane znamiona kukurydzy ( byle nie modyfikowanej), grzyb poria , kasza jęczmienna, natka pietruszki, seler, czarna rzepa…tej ostatniej Niedocenianej Mości wypadałoby kiedyś poświęcić cały wykład , dziś tylko o niej przypominam miłośnikom wszystkiego, co brzmi wystarczająco nieswojsko, wyleczenia się z kompleksów i snobizmów krewetkowych życząc , przy okazji zaznaczając, że żołądek polski krewetek(gdybyż one jeszcze zawsze świeże w Waszych talerzach lądowały….) specjalnie nie kochawszy:) i prędzej czy później to okazawszy:))).
(To nie znaczy, że macie nie próbować- owszem , róbta co chceta , ale błagam- nie zapominajcie o żywności lokalnej, snobizmy zawsze kończą się śmiesznością-gorzej, gdy do śmieszności dochodzi ból brzucha:)))  

—————————–

lektury:jak poprzednio w TCM

Posted in aktualności, odżywianie, ogród, TCM, zdrowie | Leave a Comment »

Tarczyca , czyli żywy włos i żywa myśl.cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 14, 2010

Tu był lek – pacjenci marli i nikt nie pytał, kto korzysta , więc tymi diabelskimi sztuczkami, tymi szczytami czynów haniebnych szaleliśmy bardziej niż zaraza  ; sam podałem truciznę tysiącom, oni więdli … muszę patrzyć i przeżywać, jak się bezczelnych morderców chwali….J.W.Goethe

Nie ma nic straszniejszego niż czynna ignorancja. J.W.Goethe

Po czterdziestce człowiek staje się głupcem lub lekarzem. Tiberius Claudius Nero , czyli Tiberius Caesar Augustus:)

Dobre wiadomości: otwierając kokpit zerknęłam na świeże wpisy innych Blogerów i zaintrygowała mnie śliczna owieczka:) z logo „Zagrypiona”.Podejrzewając poczucie humoru zerknęłam więc dalej i…nie rozczarowałam się: proszę Państwa, bardzo ciekawa i bogata praca na rzecz dobra ogólnego. Radość moja tym większa, że Autorka tworzy przy okazji przestrzeń porozumienia , porozumienia uniwersalnego, dystansując się od wszelkich ekstremalnych podziałów. Cieszę się i witam na razie wirtualnie , też po prawej- a jakże-stronie:).

Kolejny cykl, gdyż potrzeba czytelników większą niż sądziłam-to dobrze, że Państwo chcą więcej. Wstępem powinna być w tym przypadku lektura komentarza Antykk (dziękuję!) pod wpisem „Szaleństwo różowej wstążki” oraz odpowiedzi na owy, gdyż tak właśnie zaczęłaby się opowieść o tarczycy, gdybym ją miała pisać od nowa:).

Przeczytane? To kontynuujemy.

Cóż takiego jest w tarczycy, że jej nierównowagi tak bardzo wpływają na organizm? Czego nie widzą w niej ludzie, którzy lekkomyślnie , wykazując się co najmniej ignorancją, podejmują decyzje o jej usuwaniu? Temat co najmniej parukilometrowy:), stąd znowu podział na części- nie jestem w stanie zmieścić tego na raz, proszę o wybaczenie i cierpliwość.

Kto by pomyślał;), jeszcze niedawno:), bo w osiemnastym wieku uważano tarczycę m.in. za chrząstkę:), na początku dziewiętnastego – za „przygruczoł” organów oddechowych- w Europie Pan R.Graves , irlandzki medyk,  podał 1835 termin „thyroid gland”. Tymczasem „motylek”- bo gdy się przypatrzeć, można nieco z kształtu motyla dostrzec, jest arcyważnym gruczołem. Tak ważnym, jak…motylo delikatnym i mimo, iż tzw. dane statystyczne mawiają:) o większej liczbie badanych tarczyc wśród kobiet niż wśród mężczyzn, to ręczę głową, iż gruczoł ten jest dla płci obojga bardzo, ale to bardzo ważnym, a nawet śmiem podejrzewać, iż u obu płci podobnie wrażliwym. …z obserwacji jednak cóż- częściej problem z tarczycą mają właśnie kobiety. Dlaczego tak się dzieje, częściowo można szukać odpowiedzi właśnie w moim wpisie- odpowiedzi na komentarz, nie oznacza to jednak, że wszyscy mężczyźni przejmują się problemami codzienności mniej- nie, najczęściej panowie to ….głębiej „ściskają”, duszą w sobie całą swoją mocą, co z kolei może się wyrazić w nieco innych okolicach ciała jako symptom pierwszo-drugorzędowy.

Po szczegóły anatomiczne omawianego „motylka” proszę sięgnąć do odpowiednich atlasów- zapewne przy okazji wpadną Państwo na ciekawe detele, które sprowokują pytania „dlaczego”. Ano dlatego, że Natura naprawdę wiedziała, co robi:), ale z kolei my wiedząc o owych detali istnieniu możemy zrozumieć coś, co mogło nam niezbyt „pasować”. Anatomii nie cenią wprawdzie szczególnie Chińczycy:) , jednak Oni mają coś oprócz: nieprzerwane połączenie z wiedzą Przodków o „anatomii” zupełnie innego rodzaju, o instynkcie , o subtelnościach wyczuwania organizmu , o technikach wynajdywania miejsc mocnych i tych słabszych….Nam kłania się anatomia naszej cywilizacji ….rzecz prawie czysto techniczna (fe!) , ale czasem przydatna:).  

Tym, którzy z medycyną w formie scholarnej mieli do czynienia niewiele, proponuję tłumaczenia atlasów anatomicznych niemieckich (bardzo, bardzo prosto wyłożone terminy!) , ale przede wszystkim…..polskie STARE, jak najstarsze wydania dla lekarzy i studentów medycyny. Przeglądając antykwariaty proszę zwrócić uwagę na wydania z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, kiedy fala ochotników zupełnie niezwiązana tradycjami z zawodem rzuciła się do profesji:))))) i podręczniki musiały uwzględnić ówczesny poziom świadomości tudzież wiedzy kandydatów:), co przyznaję, zmusiło dość szczelną szufladę do przewartościowania pewnych poglądów:)))).Załosne, że po tylu latach szuflada, acz większa, spancerniała jeszcze. Na szczęście istnieją korniki:)))))))

Miało być o tarczycy? A proszę:)

Glandula thyroidea- prawda, że ładnie? Podręczniki medycyny wiele miejsca poświęcają jej roli w magazynowaniu jodu i tworzeniu zawierających jod hormonów  -tetrajodothyroniny (T4) i trijodothyroniny (T3), jak i hormonu peptydowego- calcytoniny. Opisują , że T3 i T4 tworzone są w tyreocytach (komóreczki tarczycy ), że ważność tych hormonów dla przemiany materii i wzrostu wielu rodzajów komórek jest wagi najpierwszej, że calcytonina hamuje rozkład tkanki kostnej pomagając wbudować wapń i fosfor w kości , piszą też niektórzy, że…

to właśnie ONA- ta wredna tarczyca (:)))przyp.moja) jest…punktem wyjścia licznych chorób prowadzących m.in. do zaburzeń hormonalnych, itp.itd. Cóż , każdy może sobie takie „ciekawostki” w ogólnie dostępnych źródłach poczytać…gorzej, że takie właśnie „perełki”(dotyczy ostatniego zdania) tkwią w podręcznikach. Bo może ja nie wiem, może wiem inaczej, ale dla mnie tarczyca NIE jest „punktem wyjścia licznych chorób” a zaledwie pośrednikiem w ich manifestacji, pośrednikiem mówiącym, że gdzieś w naszym życiu, sposobie odżywiania, oddziaływaniu środowiska zaszły niepokojące zmiany i , kiedy ONA- Glandula thyroidea 🙂 daje się we znaki, to prosi o pomoc w naprawie procesów, które nam umknęły.

Co do ważności hormonów tarczycy w przemianie materii- ona wręcz rządzi podstawowymi procesami metabolizmu, bez niej „siadają” całe systemy energetyczne- tarczyca jest BAZA dla energii systemów hormonalnych.

Załóżmy, coś nas niepokoi, myśl pada na tarczycę- szukamy więc diagnozy. 

Diagnozuje się dziś „nowoczesnymi metodami” wszystko, z naszą bohaterką włącznie. Diagnozuje się tak pilnie, że albo się czasem „przediagnozowuje” , albo….wychodzi z niczym. I tu, podobnie, jak przy innych „cudownych, dokładnych” pomiarach „tego i owego”, są pewne „nieścisłości”…gdyby tylko. Bo testy na poziomy hormonów tarczycowych niestety nie są w stanie zbadać tego poziomu dokładnie wewnątrz komórek. Ba- nie jest to łatwe , nie da się stwierdzić wszystkiego jednorazowym badaniem krwi , tym bardziej, że poziom hormonów tarczycznych zmienia się zależnie od wieku, predyspozycji osobniczych , budowy organizmu.. . Biopsja? Tkanka tarczycowa składa się z malusieńkich pęcherzyków…:))))))

Gdyby było inaczej, skąd wyniki testu w normie , a symptomy zaburzeń tarczycowych prezentują się , jak na dłoni? Delikwent ma fibromialgię, depresję, sensacje żołądkowe, trzęsie się z zimna w ciepłym pomieszczeniu lub przeciwnie, męczy się po wejściu na drugie piętro, śpi do południa….Czy to są jednak wyłącznie problemy związane z tarczycą?

Uwaga- nie każde zaburzenie żołądkowe czy spanie do południa oznacza kłopot z tarczycą! Czasem to zaledwie
przepicie i lenistwo:).

Cóż mamy w diagnozach?

-po pierwsze wymienia się metodę palpacyjną (paluszkami, delikatnie obmacujemy tarczycę)- uwaga- jej ciężar i wygląd różnicują się , również osobniczo- w czasie ciąży (wielka praca dla tego gruczołu), w czasie periodu nawet u dziewczynek może się tarczyca zmieniać- dobrze, gdy po zakończeniu cyklu powraca do swej normy. Obserwować, notować, traktować delikatnie. Tak przy okazji- dla powstającego w łonie matki organizmu prawidłowe funkcjonowanie tarczycy ma ogromne znaczenie w jego rozwoju embrionalnym. Czy dziwne więc, że wciąż się zastanawiam, skąd propozycje naświetlania „rentgenem” lub usuwania tarczyc kobietom w wieku motywującym do urodzenia dzieci ? Ale co tam, ja do tej pory nie wiem, skąd pomysł usuwania tarczycy komukolwiek w ogóle.

-po drugie USG

– po trzecie scyntygrafię

-tomografię i  tomogr. rezonans magnetyczny 

Poza tym cytologicznie: biopsja (auaaaa!).

 Laboratoryjnie oznacza się T3, T4, thyreotropina , thyreoglobulina, jak i tzw. TRAK, Tg-AK, TPO-AK, RAIU – to akurat niezłe- radioaktive iodine 123 uptake) i jeszcze więcej………). To wszystko dla diagnozy…..(Oj….taki drobiazg: T4 w tzw. komórkach celowych jest dejodowane, czyli… przekształca się w T3)

 A prawdziwy problem z tarczycą manifestuje się wtedy, kiedy nie możemy wytwarzać wystarczającej ilości energii przez wystarczająco długi czas.

KIEDY MAMY W SOBIE BLOKADY ENERGETYCZNE.

KIEDY BRAK NAM ENERGII NA CODZIENNE, ZWYKŁE RZECZY.

Tu wrócę na chwilę do naturalnych zmian tarczycowych- cykl miesięczny, ciąża, przejściowa depresja-to zmiany mniej więcej normalne. ALE permanentny PMS (Panie wiedzą, o czym mówię:))))), wieczne wybuchy szału w określonym czasie , niemalejąca , kilkudniowa agresja lub głęboki smutek , trwające dobry tydzień uczucia destrukcyjne – to już wypadałoby pogadać z tarczycą.

 Teraz drobiażdżek: hormony tarczycy działają synergistycznie z hormonem wzrostu w mięśniach – to Państwo muszą czuć, czy się mylę? Jeśli mięśnie są sprawne, jeżeli nie bolą po byle wysiłku, jeżeli mamy siłę na codzienny spacer i wracamy z niego wypoczęci, nie- bardziej zmęczeni- jest OK.

Słabość mięśni jest KLASYCZNYM OBJAWEM SŁABEJ TARCZYCY.

Co dalej? Zmęczona popołudniem głowa. POPOŁUDNIEM- to ważne.

Zaburzenia widzenia- brak ostrości.

Podsypianie na siedząco.

Budzenie się „bez energii”. Jeśli dzień w dzień jest Ci ciężko wstać, przyjrzyj się, co jest nie tak   z bardzo ważnym gruczołem i ……z Twoim życiem.

Swoistym testem dla tarczycy jest ciąża: silna radzi sobie doskonale i sama nie stwarza kłopotów. Słaba…hmm…Tu się zaczynają schody, czyli: regeneracji czas najwyższy.

No i ważne, ważne- nie tylko dla Pań: jednym z obrazów stanu tarczycy są WŁOSY- ich cebulki bowiem znajdują się w również w fazie wzrostu bezpośrednio pod wpływem hormonów tarczycznych:

T4 reguluje proliferację matrycy keratynocytów (po polskiemu:))): odpowiada za wzrost), kombinacja T3 i T4 reguluje zgon włosa (jakkolwiek by to brzmiało;), ale i stymuluje syntezę melaniny w cebulkach.

Rozszczepione, łamliwe, suche, „sianowate” , wcześnie siwiejące OD końca brwi- to wyraz zaburzenia pracy tarczycy.

Ale nie tylko….Glandula thyroidea ma bowiem jeszcze wpływ na serce: słabe jego bicie , to słaba praca tarczycy, to tlen z komórek zabierany , to tworzenie środowiska dla….nowotworów. Zaburzenie pracy tego „mistrza gruczołów w metabolizmie” to zachwianie naszej egzystencji.

Ale to początek , najmniej sympatyczny, potem będzie lepiej:), więc….proszę iść na spacer i nie żałować sobie ruchu.Koniecznie z wyłączoną komórką i bez słuchawek na uszach, o czym w następnym…

————————————————-

Lektury:

w w w.thyroid.ca (Kanadyjska Fundacja Tarczycy)

w w w.thyroid-info.com

w w w. jcm.endojournals.org. (Journal of Clinical Endocrinology and Metabolis)

w w w.e-sante.be/magazine_thyroide_45-251  i inne.

„Lehrbuch Anatomie” H.Lippert , Urban & Fischer Verlag /Elsvier GmbH, 2003, 6 Auflage

Posted in odżywianie, tarczyca, technologie a środowisko, zdrowie | Leave a Comment »

TCM, czyli odporny,jak Chińczyk.cz.20.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 4, 2010

Stało się:):Polska zacieśnia współpracę z Chinami. Wprawdzie na razie eksportujemy do Chin o wiele mniej niż kupujemy, ale miejmy nadzieję, że relacje się uzdrowią:).Gdybyż tak jeszcze zaimportować chińskie , medyczne dziedzictwo- z niego zaś dostosować do naszych organizmów to, co dostosować można….

Marzenia dobra rzecz. Jak to było?

-Ludzie zaczęli tracić nadzieję i zapomnieli o marzeniach. Przez to nicość rośnie w siłę.

-Czym ona jest?

-Pustką, jaka została….. Neverending Story- niby bajka, ale …..:)))))

Zastanawiam się , jak to napisać. Może krótko, żeby mniej bolało? Z 7. na 8.listopada w chińskim kalendarzu pojawia się Zima, to znaczy jej początek: Li Dong, a z nim – dominacja żywiołu wody.

Ktoś kiedyś powiedział, że zima to wspaniała pora roku, gdyż jesień już odeszła, a wiosna niedługo nadejdzie, więc wszystkim, którzy za zimą nie przepadają….niestety, sama się do nich zaliczam, choć co roku usiłuję ją polubić:), powiem: ZARAZ przecież nadejdzie wiosna. To tylko parę długich nocy- spójrzcie, już od przesilenia zimowego w grudniu robi się dłuższy dzień, więc to jakby mała wiosna….:)))….A w styczniu budzą się pierwsze, podziemne roślinne soki….Aby do przesilenia:).

A tymczasem…Mnich patronujący tej części roku owinięty jest w solidną chustę i wypada wziąć z niego przykład. Tym bardziej, że wraz z zimą osiągnęło swój szczyt Jin, co najprawdopodobniej już nam powiedziały nasze organizmy. Aby jak najmniej drażnić Jang:)  i wykorzystać Jin , przydałoby się teraz porządnie…. wyspać. Tak, proszę Państwa, to nie żart, właśnie teraz człowiek słuchający przyrody unika solidnych wysiłków- a już nie daj Boże, aby się spocił (miłośnicy klubów fitness, przeczytajcie to sobie dwa razy:)- poty owszem, ale NIE TERAZ. Teraz łagodne formy sportu- tzn. najlepszy, uniwersalny spacerek, w czasie którego i tak zaangażowane są praktycznie wszystkie mięśnie.

Dlaczego wysiłek z potami to nie teraz? Ponieważ wtedy tracimy Jang ,a w porze, gdy dominuje Jin, nie można sobie pozwolić na zbyt wielką jej utratę.

Zanim zapomnę: z pierwszym dniem Początku Zimy – Li Dong- cesarz oczyszczał się kąpielą i postem. My możemy to zrobić dokładnie na nowiu  6. listopada, ponieważ dla naszej strefy byłby to  W TYM ROKU idealny czas na wyznaczenie zmiany zimowej w przyrodzie i oczyszczenia naszych organizmów. Na dworze cesarza Chin również wyznaczano corocznie dokładniej Początek Zimy , a więc i czas zimowego oczyszczenia wedle warunków przyrody i faz księżyca oraz położenia planet. Przeważnie był to nasz 7/8 listopada, ale nie zawsze.

Co do snu? Najlepiej byłoby wcześnie kłaść się, późno wstawać, ponieważ , co znakomitej większości Państwa wiadome, sen jest wspaniałym lekarstwem i często odtrutką na codzienne problemy, a ta pora roku oznacza …
hibernację witalności. To z kolei w TCM oznacza, że wstawać należy przynajmniej do 8 grudnia PO wschodzie słońca.

Co oprócz?

Ciepłe ubranie w zimie- to brzmi , jak napomnienia cioci Klementyny:), ale żeby nie pominąć niczego: przeziębienie teraz uderza w Qi nerek ze zdwojoną siłą, co oznacza wiosenny niedobór energii i oczywiście związane z nim zaburzenia. Qi nerek? Tak, jak żywiołem zimy jest woda, narządem zimy są w TCM właśnie nerki. Pamiętając, że w nich mieszczą się esencje , że one troszczą się o energie Yu en chi i Tsing i że Yu en chi to tzw.Iskra Wszechświata
pamiętajmy też, że o nie musimy zimą zadbać szczególnie. We wcześniejszych wpisach było o podgrzewanych orzechach włoskich i ich dobroczynnym wpływie na nerki ? No właśnie. Smacznego…jednak przypomnę:

Lewa nerka , odpowiadająca za zbiór, przyjęcie i gospodarkę oraz utrzymanie energii uzupełnianej pożywieniem oraz oddychaniem -Tsing- odpowiada również za regenerację ciała, m.in. też szpiku kostnego.

Prawa -siedziba „Iskry Wszechświata”- danej w momencie poczęcia odpowiada za jej ochronę- energii yu en chi nie da się odnowić- gdyby tak było, bylibyśmy nieśmiertelni – możemy wyłącznie wesprzeć Jang w prawej nerce . O Yu en chi należy więc dbać szczególnie- to nasza żywotność.

Ważny jest dobrostan OBU nerek.

Słabe nerki, to wiotkie włosy, kruche kości i słabe zęby, to również zaburzone funkcje jajników oraz jąder (bawełniane kalesony i ciepłe, wełniane rajstopy w zimie to nie wstyd- to wyraz myślenia o własnym interesie:)). A jeśli słabe nerki, to i reumatyzm , bóle pleców, brak odporności i błyskawiczne męczenie się oraz popadanie w skrajności- i za tym idące wyczerpanie emocjonalne.

Delikatny masaż nerek wzmacnia je i sprawia, że nie będziemy narzekać wiosną na witalność:).Jeżeli będziemy troszczyć się o nie regularnie, nie musimy bać się zgrzybiałej starości.

A do orzeszków….szybko smażone pory z pokruszonymi orzechami włoskimi to danie dobrze rozgrzewające nerki. Na czym? Niektórzy się obruszą- na maśle. Warunek- masło nie może się spalić, smażymy najlepiej w woku..w dodatku to jest pyszne.

Niechętnie, ale muszę wspomnieć o pewnym daniu z kanonu kuchni TCM na chore , słabe nerki, gdyż w przypadkach podbramkowych jest bardzo efektywne : baranina z czosnkiem, tymiankiem, duszona w czerwonym winie. Kiedy nerki odmawiają posłuszeństwa, spożywanie tego dania do 5 razy w tygodniu wybitnie wzmacnia ich funkcje.

Zanim jednak zatłuczecie niewinnego baranka , spróbujcie wywaru z czarnej fasoli- jest niesamowitą odżywką dla nerek: moczcie ją przez noc, przynajmniej 12 godzin, rano wodę wylewacie, dodajecie (na 100 gram fasoli) ok.2 litry nowej wody-chłodnej, gotujecie fasolę do miękkości. WYWAR z niej odlewamy – to właśnie jest napój dla nerek- a fasolę  zalewamy ryżową wódką, dodajemy trochę kurczaka (mięsa, nie kości) i gotujemy jakieś 2  godziny. Można- a nwet trzeba dodać w trakcie gotowania ciepłej wody, relacje woda: wódka to 1:1. Taki „rosołek” można jeść do dwóch razy na tydzień.Przyprawy? Nieco soli, imbiru, można też wrzucić pora.  

Nadchodzi chłód, więc będziemy potrzebować więcej energii z pożywienia- proszę się tym nie martwić- teraz dobroczynne substancje są bardzo dobrze przyswajalne- to baza zdrowia na….przyszły rok.

Co w jadłospisie ogólnym? Poza warzywami , rybami, kto jada- mięsem (wieprzowina (z tym, że generalnie wieprzowiny raczej nie polecam) cielęcina, gęsina), jajkami, orzechami włoskimi, grzybki mu-er, shiitake i oczywiście imbir, cayenne, trawa cytrynowa, cynamon.

Chyba coś pominęłam…TCM nie radzi o tej porze roku prowadzić zbyt intensywnego życia seksualnego. Powód?
 Trwonienie esencji o niewłaściwym czasie:), a poza tym…brak Jang w nerkach- to „pośpieszny” do  bezpłodności. Gdyby pary ubiegające się (dziwne stwierdzenie, ale niech będzie:) o dziecko najpierw spróbowały zmienić swe odżywianie , a przed wszystkim nie doprowadzały najpierw do wyczerpania Yang nerek chodząc w plastikowych majtadasach:) przy największych mrozach, sprawy miałyby się zapewne inaczej. Powiem tylko, że bezpłodność wedle TCM ma zupełnie inną kwalifikację aniżeli we współczesnej Europie  i , jeżeli para sobie dziecka jednak życzy (gdyż bywa, że stan taki w pełni akceptuje ) , ustawia się organizm w równowadze pożywieniem , naturą i zmianą zachowań – pod warunkiem, że powodem bezpłodności byłaby nierównowaga , a nie indywidualne skłonności osobnicze nie predestynujące danego człowieka akurat do tej roli- roli poczynającego nową istotę- (co nie oznacza, że nie mógłby być wtedy np. rodzicem dla maleństwa z domu dziecka) .  Nawiasem mówiąc, tak się składa, że w chińskich relacjach większych problemów z bezpłodnością raczej nie widać- głównie raporty dotyczą par europejskich szukających ratunku w TCM.

No to….ciepłej zimy życzę:)

Posted in aktualności, odżywianie, TCM, zdrowie | Leave a Comment »

Huna po prostu jest.cz.4. Dusze nie znikają.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 2, 2010

Nieludzkość człowieka wobec człowieka przynosi żałobę niezliczonym….M.Twain

Ten dzień był dla Tych, co po Tamtej stronie .Noc poświęcę więc żywym.

Ludzie wchodzą na cmentarz. Jeszcze rozmawiają, jeszcze niektórzy się śmieją…Dobrze. Są żywi, więc mają prawo. Może nawet opowiadają sobie anegdoty o Zmarłych. Też dobrze. Zmarłym to nie szkodzi. Ale ludzie dochodzą do grobów i…milkną.

To bardzo dobrze.

Bo oni wreszcie odzywają się do tych, do których przyszli. To nic, że Zmarli tam nie mieszkają, że wędrują tu i tam, czasem towarzyszą nam bardziej niż za życia…Przecież i tak rozumieją nas bez słów. Cisza jest ważna dla momentu.

Dla chwili, w której jesteśmy z Tym, Tą, z Wszystkimi, których kochaliśmy….Których kochamy ciągle jeszcze, inaczej by nas tu nie było….bo mam nadzieję, że tylko niewielu przyciąga TAM obowiązek? Zwyczaj? Rytuał?

Jeżeli byłoby  to wyłącznie przyzwyczajenie, to…lepiej TAM nie chodźcie.

Nie fałszujcie uczuć, bo to nie miejsce na uczuciowe wydmuszki. Jeżeli nie czuliście niczego….pójdźcie lepiej na spacer na Starówkę….gdziekolwiek. Nie oszukujcie dusz. One i tak się oszukać nie dadzą.

Ka Ei Aloha- to w Hunie krąg miłości.

Ka Ei Alpha i Na Kapuna

Oho an i ka manawa

Amah na manawa iki ko’u pono

Mahalo nui no pomaka ‚ inei’ an

Ka ei Alpha i Na Kapuna

He Ina no Na Kapuna….:)

czyli:

W kręgu miłości duchów przodków jestem

Wszystkie moje chwile znajdują się w równowadze

Jestem wdzięczna za błogosławieństwa, których od nich doświadczam

W kręgu miłości duchów przodków jestem

Imię duchów (przodków) niech będzie uczczone….

Na Hawajach stara kultura bazowała na słowie i dźwięku, więc wiedza przekazywana była śpiewem, śpiewowi zaś towarzyszył święty oddech. Kahuni rozumieli, jaką siłą działa ton i dźwięk na ducha i… DNA.

Ich mowa zawiera tony pobudzające mózg do produkcji fal Theta-najwyższej formy odprężenia.

Samogłoski- to hawajski skarbiec- wymawiając je jest się zmuszonym do bardzo głębokiego oddechu-to z kolei zmusza mózg do funkcjonowania w optymalnej pojemności.

Pieśń ta jest automatycznym aktywatorem Pono…i to siódma reguła Huny, bliska już Kapu- czyli tabu- temu, co ukryte , święte- regule ósmej, powiadającej:

Stwórz swoją przestrzeń i nie dopuść do siebie myśli niezgodnych z prawdą.

Nie pozwól nikomu zwątpić w wiarę w Ciebie.

Poruszaj się w swoim, świętym pomieszczeniu ducha.

Nie pozwól innym zainfekować go negatywami.

Pamiętaj, że każdą złą myślą kaleczysz SWOJEGO ducha.

Sądzę, że reguła ósma komentarza nie wymaga. Podobnie zresztą, jak dziewiąta:

Ku’u* Hoa Aloha- moi kochani partnerzy:

1.Na Kapuna- dziadkowie -duchy Wszystkich, którzy tu byli przede mną

2.Na Alahi- przewodnicy -zbiorowa inteligencja żyjących niegdyś istot (ZWIERZąT również) , zakotwiczona w naszym DNA i podświadomości. Jeżeli nawiążemy połączenie , nawiążemy komunikację ze zmysłem wiedzy naszym własnym instynktem.

Kiedy płaczemy, śmiejemy się (nie z czyichś nieszczęść-bo to to bardzo niedobry śmiech)…tworzymy zbiorową inteligencję ducha.

3.Kahu-strażnicy i obrońcy- specjalne energie duchowe doglądające nas czasem lub…stale:). Łączymy się z nimi prosząc o wsparcie . Nie muszą być związane z naszymi rodzinami.

*Ko’u albo Ka’u -to symbol „moje” w formie fizycznej.

*Ku’u- to szczególnie wartościowe i wieczne posiadanie. Pokrewieństwo.

Trzej towarzysze w ziemskiej podróży są dani nam wszystkim. Pytanie, czy wszyscy potrafimy to docenić.

Posted in aktualności, huna, zdrowie | Leave a Comment »