Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for Listopad 2011

Kardiologia naturalnie .cz.16.Migdałecznik i spółka vs. czarny pies ;)

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 29, 2011

Wyjątkowy listopad … wyjątkowa łaskawość Natury – czy znamy kogoś równie wspaniałomyślnego , kogoś , kto za tyle krzywd odwdzięczałby się wszystkim , co na tej przestrzeni i o tym czasie osobnikom krzywdzącym bezcenne – słońcem , ciepłem , zielenią …?

A politycy … jak zwykle zatruwają nam życie , propaganda nie daje odpocząć :na okrągło o rakach , zarazach … a propos – listopadowy numer Archives of Neurology polecam najserdeczniej -tamże praca m.in. dr J.S. Kent & R.O’Hara , R. Shelli  o zmieniającej się pod wpływem chemoterapii aktywności mózgu , z wiele mówiącymi konkluzjami : „Pacjentom traktowanym chemioterapią o wiele trudniej jest potem wyrównać zaburzenia zdrowotne „, „czyżby nie nowotwór , ale jego leczenie było przyczyną złego stanu zdrowia „(!) , wreszcie wyliczone mamy egzekutywne funkcje (np. zdolność uwzględniania faktów przy postępowaniu , wydobywanie faktów z dalszej pamięci , uwaga , koncentracja , umiejętność doprowadzania działania do końca …) uległe w trakcie chemioterapii wpływom wybitnie destrukcyjnym , że się wyrażę oględnie – art. „Prefrontal Cortex and Executive Function Impairments in Primary Breast Cancer ” ,
ponieważ badania dotyczyły właśnie kobiet ze zdiagnozowanym nowotworem piersi . Nie zagłębiając się w dyskusje przypomnę jedynie , iż w temacie wyborów mam do powiedzenia niezmiennie  , co wyraziłam w cyklu o nowotworach . Szkoda , że „Arch.of Neur.” napisał o tym dopiero teraz . 

Może nie będzie za późno  opowiedzieć o czarnym psie Churchilla , który wcale ….. nie był psem  ?

Winston Churchill bowiem nękany był depresjami , co czytelnikom jego zapisków nie jest bynajmniej obcym – on jednakże określał męki mianem „czarny pies „. Niestety , nie doszłam do źródeł skojarzeń- sama znam dość wesołe czarne psy i w życiu nie przyszłoby mi do głowy porównywać z nimi stany denne 😉 , ale Churchilla nękało najwyraźniej tyle ciemnych sprawek , że w końcu dostrzegał ciemność nawet w przepięknych labradorach  .

Czarnopsiste fobie opisał nawet Anthony Storr , ba- zapodał je (pod wieloma postaciami … m.in. myszy ) wielu innym , m.in. Kafce ( „Churchill’s Black Dog , Kafka’s Mice and Other Phenomena ” , NY , 1988 ) . Ale wspomnienie o cieniach sławy jest zaledwie pretekstem , bardzo mi tu potrzebnym , bowiem Churchill wyrzekł był :

„Moje serce jest poza mną ” ( wyciągnięcie tego zaś zawdzięczam historykowi
A. Rowse , „The Early Churchills” , 1967 , London)

Czytając powyższy zwrot … czy potrafimy go powtórzyć ? A jeżeli , to z jakim skutkiem ? Oczywiście nie polecam , ponieważ osobiście najlepszego mniemania o Panu Winstonie Ch. akurat nie mam , ale myślę , że niektórzy , już czytając to w odniesieniu do niego , poczują  , co zdrowe serce poczuć musi : sprzeciw .

Bo zdrowe serce żyje przede wszystkim W środku , manifestując się różnorako na zewnątrz …

Churchill z pewnością znał konsekwencje – próbując zdystansować się od własnego serca , wampirycznie poszukiwał go w innych – szczególnie w 
znajomym 😉  , któremu pisał :”Ukochany przyjacielu duszy , żałuj mnie i kochaj …”

Czy…. obraz Winstona Ch. wydaje się nieco pełniejszy , czy wciąż co niektórzy uważają , że wiedzieli o nim wszystko ?

„Czarne psy ” straszyły  Tennysona , Van Gogha , Isaac Newtona , William Blake’a , Anne Sexton , C.K.Norwida , Wyspiańskiego …. czarny ocean wciąż pochłania  nadmierną wrażliwość , kreatywność … bywa ,że niepohamowaną żądzę uznania … generalnie : wdziera się tam , gdzie brakuje równowagi . Na brzeg … jak zwykle wyrzuca zwłoki , bo kąsa w samo centrum : serce .

Depresja nie musi się jednakże ani „uczarnopsić „, ani też wciągnąć i pożreć .

Nie zrobi tego , jeżeli damy przemówić sercu . Jeżeli nie pozwolimy , by oddaliło się na dystans , skąd już nie będzie odwrotu . Zaboli , zapłacze , zawyje ?

Pozwólmy mu się wyżalić – nie odpychajmy go w takim stanie . Nawiążmy kontakt z innymi – nie ważne , zwierzęcymi czy ludzkimi , ważne , by wzajem się poczuły 🙂 , by energia jednego pomogła drugiemu rozcieńczyć ciemność .

Nie chcecie zwierzaków ani ludzi ? Ciężki przypadek 😉 … To chociaż roślinki …. jak one umieją dziękować …. i jak dzielą się swoim , niewidzialnym sercem …

Kto z Państwa słyszał o migdałeczniku ? Terminalia arjuna , w Indiach nazywa się różnie: Koha , Arjan … Jedno z najważniejszych ziół w Ayurvedzie – podstawa dla terapii serca .

Dlaczego o migdałeczniku ? O naszym głogu już było  ( nadal wspaniały i co ważne – swojski ) , ale może nie każdy polubił , więc … Arjuna .

 Dawno , dawno temu 🙂 był sobie łucznik Arjuna . Przed ważną walką ukazał mu się Kriszna i zaoferował pomoc . Arjuna przystał na nią – poprosił o przewodnictwo i … poprowadzenie rydwanu … oczywiście zwyciężył 🙂

Podobno po bitwie Kriszna rzekł mu :

„Istota boska potrzebuje do samomanifestacji istoty ludzkiej .Istota ludzka potrzebuje do samorealizacji istoty boskiej. Jesteśmy jednością . ” 

 W Arjunie kochało się mnóstwo pięknych księżniczek  , stąd nic dziwnego , że migdałecznik ( co za surowa , polska trzeźwość 🙂 stał się w Ayurvedzie rośliną serca , ale i … uszu ( liście wkłada się delikatnie do bolącego ucha , jak u nas geranium ) , rany , stosowaną odkąd „najstarsi nie pamiętają” .

Nieco młodsi 😉 wybadali , że drzewko ( surowcem leczniczym jest kora , jednak liści też bym nie wyrzucała – te zwykle stanowią pokarm dla szczególnego rodzaju jedwabników ) kryje w sobie m.in.pokłady :

-flawonoidów

-proantocyjanidyn ( też w winogronach , czarnej porzeczce i wielu in.)

-kwas galusowy

-kwas elagowy

-fitosterole

-cynki , miedź , wapń , magnez

-saponiny ….

… ta ciekawa mieszanka zaś działa intensywnie wzmacniająco na mięśnie serca , wspomaga pracę wątroby wpływając na wyrównany poziom cholesterolu (jakby już ktoś strasznie się przy jego „nadmiarze”:))) upierał ) , jest uznany za cardioprotective = chroniący serce , anti-ischemic- zapobiegający niedokrwieniu , ma znaczenie w powstawaniu prostaglandyn ,redukuje efekty silnego stresu , wyrównuje ciśnienie … Opisane m.in. w studiach nad CCF- congestive cardiac failure , w których przy 40% przypadków uzyskano poprawę funkcji serca .

W skrócie : Arjuna aktywizuje serce i wątrobę w łagodny , acz stanowczy soosób . Co szkodzi , by znazł się w naszych apteczkach między głogiem a aronią ? Co szkodzi , by pojawił się tam  np.i Guggul 🙂 – żywica z  Commiphora mukul , (guggul gum ) , który z kolei , łączony z czosnkiem , nie jest gorszy od głogu , a bardzo ciekawy w użyciu ?

Co szkodzi , by rośliny … jeżeli nie reagują ludzie  – pomogły nam przepędzić czerń i nie winić psa ? 😉

……………

Lektury uzupełn. :

Journal of Phytology 2011 , 3 (1) , Evaluation of analgesic and anti-inflammatory activities of terminalia arjuna leaf ) – oprac. dotyczące liści !

Journal of Etnopharmacology , 114, 2007 , S.Dwivedi – „Terminalia  arjuna Wight & …- A useful drug for cardiovascular disorders ” )

Posted in aktualności, cholesterol, depresja, farmakologia, kardiologia naturalnie, onkologiczne impresje, zdrowie | Leave a Comment »

Gdy bolą mięśnie …

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 27, 2011

…ale mniej więcej wiemy , po czym 🙂 , ponieważ – jeżeli bolą „zniewiadomoskąd” oraz „zniewiadomokiedy” , sprawa jest poważniejsza – kiedy więc zabolą , na przykład , z przepracowania ,  przećwiczenia i tym podobnych „prze…” , bywa , że leżymy , kwicząc o pomoc … Miast kwiczeć , zapoznajmy się z podstawowymi środkami stosowanymi od „wieki wieków… ” , dzięki którym dla wielu nie skończyło się na „… w bólu amen” 😉

 Zakładając , iż Czytelnicy potrafią rozróżnić ból strajkujących , nadwyrężonych ,
zakwaszonych  mięśni  od , np. głęboko usytuowanego bólu ” gdzieś z wewnątrz” rzutującego na cały system , a będącego poważnym sygnałem do niepokoju , opowiem dziś o metodach prostych , przyjemnych i godnych zabezpieczenia „na wszelki zaś” w domu , ponieważ nie tylko „nigdy nie wiadomo”;) , ale wyjście do apteki nie będzie raczej kosztowało mniej .

1. Przewidując wysiłek fizyczny pomyślmy o olejku z avocado , ewentualnie oliwie . Próbując uprzednio , czy nie jesteśmy uczuleni na poszcz.składniki , do , np.łychy stołowej ww.olejku/oliwy , dodajmy 10 kropli olejku herbacianego , wmasujmy w przewidziane do naprężeń mięśnie , porozciągajmy troszkę – efekt będzie odczuwalny już przy pierwszych ćwiczeniach .

2.Przygotujmy warzywny bulion . Najlepiej z :kapusty włoskiej , kalafiorka , marchewki , pietruszki , pory , cebulki , selera , naci selera , oliwy . Proszę zauważyć , że 4 składniki wyrosły pod ziemią , 4 – stanowią nadziemne części warzyw ( pora po połowie , można rzec:) – proporcje powinny być zrównoważone , doprawić można odrobinką świeżego ( w doniczkach trzyma się świetnie ) tymianku , szałwii , paroma igiełkami rozmarynu .

3.Pod ręką wypadałoby mieć i tran – szczególnie , jeżeli nie jadamy zbyt często tłuściutkich rybek w rodzaju makreli , halibuta , łososia z naturalnych – im dalej od brzegu , tym lepiej – łowisk ( ach , te łowiska niestety też już z naturą mają coraz mniej wspólnego , bo kiedy ryby wyławia się spośród śmieci ….)  . Tran doskonale namaszcza i stawy i mięśnie = większa elastyczność .

4.Łyżeczkę zmielonej gałki muszkatołowej łączymy , rozcierając , z 3.łyżeczkami wazeliny , zostawiamy na noc w chłodnym miejscu – ale nie lodówce . Rano mamy dobrą maść na „zakwasy” – oczywiście zewnętrznie !

5.Jeszcze wcześniej nastawiamy rozmaryn , najlepiej , aby świeży – ilość wedle gustu – w 70% alkoholu , w ciemnej butli , na 3 tygodnie – po tym czasie otrzymujemy nalewkę do stosowania również zewnętrznego na obolałe muskuły .

6.Potrzebując rozwiązania natychmiastowego bierzemy garść suchych igieł sosny ( może być czarna , żółta ….) , 100 gram oregano – świeże lub suche , zalewamy wrzątkiem , parzymy 15 minut i wlewamy do wanny , do kąpieli . Samo oregano też podziała – rozszerza naczynia krwionośne , więc automatycznie ostrzeżenie dla kobiet w ciąży i tych , którzy takowemu działaniu poddawani być nie powinni – wszelcy wrażliwcy , łykacze farmaceutyków roszerzających nacz.krw.
( prawdopodobieństwo kumulacji ) , itp. 

7.Olejek miętowy – prawdopodobieństwo alergii sprawdzamy , jak zwykle , po czym rozcieńczamy zależnie od indywidualnej wrażliwości i smarujemy , gdzie boli.

8.Doustnie niezła jest herbatka z fiołka trójbarwnego , która wedle starych receptur załatwia ból w ciągu 8 godzin . Ww. metody są w zastosowaniu jednakże nieco szybsze 🙂

9.Okład z borowin – standardowe środki bezpieczeństwa stosowane przy owym wciąż aktualne ( :))) .

10. Dla mnie bezbłędny  :olej z dziurawca , pisałam wcześniej – najlepiej zrobiony własnoręcznie w porze kwitnienia , chętnie wykorzystywany w BRD , szczególnie przy metodzie Dorna-Breussa .

11. Olejek arnikowy – również wspaniały, ale surowiec trudniej dostępny niż dziurawiec .

12.:))))))…… nie ma to , jak pyry . Bo najprostszym rozwiązaniem na ból spracowanych mięśni jest sok ziemniaczkowy .Inna sprawa , że kiedy „boli cały człowiek” , starcie kartofli graniczy z próbą szturmowania Lhotse :)))))

13.A jeżeli  pod ręką nie byłoby PRAWIE nic …. ocet winny jest PRAWIE wszędzie. Nie ma ..? Trzeba się zatroszczyć, coby jednak był . Bo nasmarowanie nim mięśni – mam na myśli prawdziwy ocet winny , nie ersatze – – dowiedzie nam , jak mało czasem trzeba , by bez wcierania chemii poczuć ulgę i nie obudzić się wprawdzie bez bólu , ale za to z toksycznym kacem .

Posted in aktualności, odżywianie, survival,czyli przeżyć, zdrowie | Leave a Comment »

Zdrowe zwierzęta wpychane do klatek protestują , czyli : na ile jesteśmy zwierzętami świadomymi , a na ile … kukłami ?

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 16, 2011

Niedawno , gdzieś  mówiłam o lekach roślinnych i nikt nie zgłaszał sprzeciwu – ludzie wiedzą : takie były , są i będą – ba- rośliny to jedna z najstarszych form leków w ogóle , na równi z węglem ( więc też od roślin ) , metalami , minerałami szlachetnymi i półszlachetnymi … To tak , jak słońce: grzeje od lat i nikt się nie dziwi  , że od słońca ciepło 🙂 . Jak bardzo więc rozbroiła mnie zachowawczość ? głupota? nieświadomość? – nie wiem , jak to nazwać- nierzetelność będzie chyba właściwą – pracowników pewnej ogrodniczej gazety :

„…żaden preparat z rośliny nie jest lekiem , a jedynie wspomaga leczenie „.

 Tyle już razy obiecywałam sobie nie brać udziału w sprzątaniu po głupocie , ale oburzenie wzięło górę .

Po pierwsze : autorzy ww.zdania nie zadali sobie widocznie trudu zajrzenia choćby do takich preparatów roślinnych ( a są !) , na których ulotkach stoi , jak wół: LEK pochodzenia roślinnego ….etc. Mało tego – do klasyfikacji , bo , o ile mi wiadomo , LEK roślinny to wciąż „środek farmaceutyczny „.

Po drugie : JAK coś , co wspomaga proces leczenia ( poza bandażami , instrumentami , etc.:))) NIE może być lekiem ? Czy tak pokrętne słownictwo może przemawiać na korzyć wiarygodności całego pisma ? Pisma , w którym na dodatek twierdzi się , że poszczególne preparaty chemiczne są od leczenia roślin ??? Bo ja z kolei tak nie uważam : przejściowa poprawa wyglądu rośliny nie oznacza jej wyzdrowienia , podobnie , jak możemy najczęściej obserwować to w relacji człowiek:syntetyczny farmaceutyk .

Z kolei po obejrzeniu wyników stosowania właściwie dobranego naturalnego środka leczniczego , któremu byt zawdzięcza lwia część ludzkości od pradziejów , bez którego to , często spożywanego , jako codzienne menu , zapewne by wielu z nas tutaj nie było , możemy śmiało określać stan powrotu do równowagi – zdrowiem .

Co się porobiło z tego strachu , żeby tylko „być poprawnym” , żeby nie narazić się sponsorom , żeby kasa dźwięczała …. A ludzie wciąż wskazują na zwierzęta , że „prymitywne i pazerne „…. Wszystko do góry nogami .

Weźmy teraz sprawę elektronicznych kart zdrowotnych , coraz nachalniej reklamowanych i coraz chętniej akceptowanych (niestety ) przez osoby , którym wmówiono , że „będzie wygodniej , szybciej , dokładniej , bezpieczniej….” -a one to powtarzają! Standard manipulacyjny .

Kiedy ostatnio dyskutowałam o tym z niemieckimi lekarzami , naturoterapeutami i pacjentami , wszyscy , jak jeden , byli przeciwko , mało tego – wszyscy potrafili podać powody , dlaczego są przeciwko . A że w przypadku Niemców , wmuszanie czegokolwiek zwykle nie kończy się dobrze dla wmuszającego , postanowili działać i tak , na wielu stronach lekarskich , naturoterapeutycznych ,  kongresach , spotkaniach , opowiada się przeciwko wprowadzeniu e-kart .

Jako , że sama w punktowaniu ich słabości wielokroć uczestniczyłam , pozwolę sobie przytoczyć podstawowe zastrzeżenia , które – mam nadzieję – przyczynią się do poprawy wiedzy na temat zagrożeń związanych z tą formą relacji –
-pacjent:służba 😉 zdrowia :

-Bezpieczeństwo – autentyczne bezpieczeństwo pacjentów , którzy , z pomocą elektronicznych recept będą włączani w klasy ryzyka przyporządkowane im na całe życie i ewentualnie mogące być wykorzystanymi w kwestiach ubezpieczeniowych , ew. ubezwłasnowolnień etc.

-interes pacjenta  : e-karta nie wnosi żadnego medycznego udowadnialnego ( jeżeli tak lubicie Evidence Based….. udowodnijcie :)))) – pożytku dla pacjenta i jest uwarunkowana wyłącznie ekonomicznie – co jednak nie oznacza ekonomicznej korzyści dla pacjenta

-to zakłócenie prawa do decydowania o swoich danych :zarządzanie nimi , magazynowanie , kasowanie i dostęp nie leżą w rękach pacjenta

-wątpliwości odnośnie wolnego wyboru terapii pacjentów . Projekt kosztuje miliardy i nie trudno zgadnąć , jak wpłynie na dobór terapii/jej ceny

-e-karta zdrowia to praktycznie wykluczenie pytania o prawo do opinii więcej niż jednego lekarzy i związane z tym turbulencje

– wreszcie relacja zaufania pacjent : lekarz , a zostawiłam ją na końcu , ponieważ do niej byłoby podpunktów najwięcej .Załóżmy , że wrażliwe dane pacjentów będą przechowywane w centralnym rejestrze , do którego dostęp będzie miało co najmniej milion przedstawicieli służby ;))) zdrowia . Z tego wynika , że :

 * obarczenie lekarzy buszowaniem za danymi spowoduje skrócenie i tak krótkiego czasu zajmowania się pacjentem

*lekarski obowiązek zachowania tajemnicy ….nie wiem nawet , jak to skomentować -przecież dostęp do danych przez osoby trzecie drogą elektroniczną w żaden sposób nie został wykluczony , bo wykluczonym być nie może , bo nie ma systemu doskonałego , z czym zgadzają się najlepsi informatycy

*dostęp .. nie napiszę już nawet „ewentualny” przemysłu do danych …. przecież to jest niewyobrażalne pole do popisu dla koncernów , które i tak „dziwnym trafem”na brak dostępu nie narzekają … a jednak nie mają wszystkiego . Teraz będzie już wszystko , jak na dłoni .

Na liście pominęłam drobniejsze zapytania , bo myślę , że te wymienione i tak powinny zastanowić każdego , kto „chce szybciej” . Chce ? Proszę bardzo , ale nie może to być opcją dla każdego .To tak , jakby ktoś został namówiony na gołe zdjęcia w dowodzie i przyklepał tę propozycję za wszystkich . Ja mówię e-kartom „zdrowia” stanowcze NIE .

Poniżej parę  stron , na których zobaczą/usłyszą  Państwo podobne zdanie na temat e-kart , nie tylko w przemyśle zdrowotnym :

w ww.nocards.org

w ww.policymed.com

w ww.privacyrights.org

w ww.akdae.de – Arzneimittelkomission der deutschen Ärzteschaft – wprawdzie lekarska komisja ds.farmaceutyków , ale to również godny interlokutor w kwestii elektronicznych kart pacjentów .

Posted in aktualności, zdrowie | Leave a Comment »

Kogo drażni aromaterapia ?

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 13, 2011

Im szerszą staje się świadomość społeczeństwa , im więcej informacji pozwalających podjąć kroki w kierunku uniezależnienia się od koncernów dociera do ludzi oraz im lepiej potrafią te informacje wykorzystać … Im bardziej stają się oni tym , czym w istocie Człowiek być powinien : istotą odpowiedzialną – tym mocniej , tym rozpaczliwiej Wielki Biznes Destrukcji walczy o każdego centa .

Environment , Engineering Science Journal -” Can Aromatherapy produce harmful Indoor Air Pollutant” ? – w necie na w ww.libertpub.com -wysmażył kuriozalny artykuł , w którym chyba  pragnął ostrzec potencjalnych zwolenników aromaterapii przed jej ewentualnymi skutkami :)))) … Nie wiem , jak odbiorą go Inni – może komuś uratuje życie ;)))))))) …. O ewentualnych efektach ubocznych aromaterapii wspominałam i tutaj , ale w dalszym ciągu ,  poza użyciem olejków syntetycznych (wciąż NIE polecam ) , NIEADEKWATNYCH do danego organizmu /zaburzenia ( j.w.) , przesadzaniem ilościowym , częstotliwościowym etc.  , a także zapominaniem o świeżym powietrzu 🙂 – nie mam niczego do dodania .  

I nic dziwnego  – od wynajdywania …NIE – od KREACJI (bo w wynajdywaniu raczej kiepsko – działania uboczne są znane od wieków , nowoczesne laboratoria powtarzają jedno : „przedawkowanie i niedobranie do terapii mogą spowodować…. bla , bla , bla )  słabych punktów terapii naturalnych też są EKSPERCI 🙂 – w tym przypadku – naŁkowcy z Uni Chia Nan , Dpt.of Occupation Safety Chang-Jung Christian (!) University , Institut of Industrial Safety and Disaster Prevention 🙂 ….  – wszystko to na Tajwanie .

Artykuł bardzo mnie zaintrygował – zbadano wiele … placówek SPA (no , wellness też może być solą w oku ? )i ustalono , że „stężenie MOżLIWIE szkodliwych cząsteczek we wnętrzach  SPA jest ( uwaga :)))- dziesięciokrotnie większe !”

Ajajaaj ! Aż 10 razy ?  Od …. czego ? Z CZYM porównywano to stężenie ? Ja nie wiem , ze studiów to nijak nie wynika . Wprawdzie ze SPA nie korzystałam i nie korzystam ( preferuję Naturę z jej wszelkimi zaletami , póki jest  , ale to nie oznacza , że będę spokojnie patrzeć , aż ktoś rujnuje innemu nieco lepszy sposób na kasę aniżeli upokarzanie inteligencji owieczek wmawianiem im , że bez jakiejś piguły nie przeżyją . Poza tym aromaterapia jest metodą do zastosowania przez każdego w domu , więc mój wywód podyktowany jest przede wszystkim  
naturalnym odruchem obrony suwerenności .

No właśnie … w tym samym , wymienionym u góry piśmie , czytamy , że aromaterapia znajduje szerokie zastosowanie publiczne , również w wielu instytutach zdrowotnych , stąd awansowała(!:))) do popularnej , uzupełniającej metody terapeutycznej , więc „jej działanie na jakość powietrza w zamkniętych pomieszczeniach nie może być niedostrzeganym , ale i przecenianym” itp. 

A- w tłumaczeniu na polskie 😉 : stała się popularna = niedobrze , ludziki prędzej się nawąchają 🙂 niż łykną , co im zapodamy 😉 .Wniosek ….

” Degradacja lotnych , organicznych połączeń prowadzi – poprzez reakcje tych wiązań z zawartym w powietrzu ozonem – do tworzenia maleńkich , ultrasubtelnych ubocznych produktów – sekundarnych areozoli organicznych (SOAs) , które mogą wywoływać możliwe 😉 podrażnienie oczu i dróg oddechowych ” . Uff- tłumaczenie oczywiście własne , ale „możność wywołania możliwości „:))) tak właśnie została zaserwowana w piśmie :))))

Nic się jeszcze nie rzuca w oczy ?

„Porównywaliśmy poziomy SOAs z testowanymi , różnymi aromatami /
esencjami/ziołowymi olejkami eterycznymi ( to się przecież nie trzyma … całości ) i otrzymaliśmy wynik : na przestrzenne przyporządkowanie rozdziału cząsteczek/ ruch wspomagany wentylacją w przestrzeniach wewnętrznych określonego SPA wpływał poziom zanieczyszczenia powietrza cząsteczkami produkowanymi podczas masaży (aromaterapeutycznych ) …. ” No dobrze : pachnące masaże zanieczyszczały powietrze 🙂 … gdyby mowa tylko o syntetykach , ja bym się zgodziła . Gdyby . 

Ale nie , gorzej 😉 : użycie aromatu czuć było w całym SPA . I do tego trzeba było „studiować” :)))))

Mamy więc poważny 😉 zarzut wobec olejków :” działają na drogi oddechowe ….” – momencik – czy nie tego się od nich wymaga ? Czy nie dlatego je stosuje ?

 Czy nie od lat usiłuje się je zdeprecjonować , oskarżając o złe działanie na astmatyków , podczas , gdy ODPOWIEDNIE ( bo jasne , że nie wszystkie !) olejki eteryczne stosowane z umiarem u osób cierpiących na astmy przynoszą ukojenie?

Czytając ten wstrząsający swą innowacyjnością :))) tekst , podążyłam za działalnością uniwersytetu Chia Nan i … cóż tam mamy wykładane ?

Farmację i naukę . ( jakby farmacja , to nie nauka :))))
Onkologię człowieka
Zdrowie i informację
Nauki psych./socjalne
Rozwój środowiska ( ekofaszyzm , GMO itp. ) .
Czas wolny i managment.

Pierwsza dziesiątka systemu edukacyjnego NWO w całej okazałości -tym bardziej , że każda dziedzina obficie podlana „wielką ochroną klimatu i zdrowia człowieka” , czytaj: ekologicznym faszyzmem i forsowaniem Codex Alimentarius , że o biotechu nie wspomnę … Zerknijmy jeszcze na ekopsychologię w wydaniu Uni Chia Nan : „efektywne metody motywacji dla sposobów postępowania „….

Ja nie wiem , jak można mieć pretensje do roślin , że działają , ale wiem , że jutro mogą być posądzone o naprawdę ciężkie przestępstwa .
Niestety, najprawdopodobniej osądzeni nie będą ludzie wprowadzający Ludzi w błąd co do rozmiaru człowieczych słabości/mocy , wiedzy , świadomości , możliwości …..

Przeciwnie – będą nagradzani .

Przyjrzyjmy się sylwetce Pana Dr Domenico Grasso , reprezentującego m.in. Environment Engineering Science Journal , dziekana collegu inżynierii i matematyki Uni Vermont , dyplomatę Amerykańskiej Akademii Inżynierii Srodowiska ( AAEE) , posiadacza mnóstwa inspirujących 😉 stanowisk i tytułów , promującego „Environmental Justice „- jak Pan Grasso środowiskową sprawiedliwość rozumie – wolałabym nie opisywać , mogą Państwo przeczytać jego elaboraty sami , dodam tylko , że był mocno zaangażowany w programy inż.-środowiskowe w Argentynie – tak bardzo , że The Water Environmental Federation ( co ja to mówiłam o pozbawianiu tubylców wody , aby ją im potem drogo sprzedać ? ) nazwała go ” Pionierem dezynfekcji „… a co pisałam o dezynfekcji , po której woda nie jest już wodą pitną ….. ? Polecam też udział ww.Pana Dra w jednym z briefingów – „Genomes and Nanotechnology” … spacerek na stronę w ww.uvm.edu zapewne wiele wyjaśni i każdy będzie mógł wyrobić sobie zdanie .

Aby nie kończyć pesymistycznie … pozwolę sobie na przedstawienie jednego z olejków – tym bardziej , że szarość za oknem , a przyczyn stresu jakby 😉 nie ubywa , zaznaczając , iż prezentuję go wyłącznie gwoli informacji 🙂 :

Olejek mandarynkowy , z Citrus reticulata , jeden z b.popularnych w Ayurvedzie – niesamowicie przydatny nam tutaj , w listopadowe chłody . Zanim nabędą Państwo ów gdziekolwiek , nieśmiało zaznaczam , iż kupno dobrych mandarynek , a jeszcze lepiej – hodowla drzewka owocującego – zapewni nam świeżutki olejek mandarynkowy bez obaw o substancje niewiadomego pochodzenia mogące przytrafić się w produktach gotowych  .

Olejek mandarynkowy może być mieszany z olejkiem pomarańczowym – oba uznawane są za „olejki szczęśliwości”:) , stosowane przez Hindusów chętnie u dzieci . Wedle Ayurvedy wspomaga trawienie , działa chłodząco , wysuszająco ( dla nastolatków przy problemach skórnych ) , uspokajająco , rozkurczowo , lekko hipnotycznie . Wyraźne działanie opisane w źródłach indyjskich przy bezsenności , nerwowości , epilepsji (!) … rozstępach pociążowych  . Nie stosujemy , jeżeli mamy ochotę się opalać 🙂 . Ciągnąc tematy ayurvedyjskie , najwłaściwszy dla typów Pitta i Vata – ostrożnie u Kapha ( ze względu na nakładanie się chłodu )  .

I tak , mając nadzieję , że rozpędzą Państwo stres choć przez chwilę 
aromatem mandarynki ( pamiętam , co pisałam :)- wciąż aktualne w temacie odżywiania – jesienią i zimą nie przesadzać z owocami chłodzącymi , głównie tropikalnymi , ale zapach …. :)) …… Dodanie suszonej/świeżej skórki mandaryny do napoju imbirowego przecież nie zawadzi 🙂

Posted in aktualności, depresja, farmakologia, zdrowie | Leave a Comment »

Czystek – Cistus incanus , czyli niedostrzegany diament w worku darów od Matki Natury.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 6, 2011

Podobno na Sląsku „znaleziono” lisa chorego na wściekliznę . A „znaleziono” , ponieważ zastrzelono . Dlaczego biedny lis tak naprawdę stracił życie ….pewnie nam nie opowie 😉 , ale ja sobie pogdybam : bo jeżeli chodzi o wściekliznę , to już się tu wypowiedziałam , nieraz zresztą i nie – jako odosobniona w opiniach na jej temat .

Ale ….media swoje :”wścieklizna” . Czyżby znowu panika ? Bo obserwując co niektórych , a intensywnie zaangażowanych w szczepionkowy biznes , to odnoszę wrażenie , że wścieklizna – owszem , ale bynajmniej nie wśród zwierząt :))))

Podsumujmy …. sezon polowań – myśliwi , czyli zalegalizowani prześladowcy zwierząt lubią mieć lasy dla siebie – szczególnie o pewnych , charakterystycznych porach roku . Coraz więcej ludzi nie szczepi psów i kotów , bo wreszcie doszli do WŁASNYCH wniosków . Nadal ( i tu :niestety) jest sporo psów wałęsających się bezpańsko , pożywiających się w lasach , więc – konkurencja dla myśliwskich „trofeów” … Czyż panikarska akcja pod hasłem „ludzieeee! wściekliznaaaa!” – nie załatwiałałyby i sprzedaży szczepionek i odstrzałów jednocześnie ?

Teraz usłyszałam , że „będą odstrzelone dwa kolejne lisy , aby przekonać się , czy one też są zarażone …..” . Jasne . Przyznać się od razu : kto miał ochotę na futro ?

No cóż …miało być o ziółku , więc … ależ , ależ , to wszystko ” w temacie „, wszak wg terapii Bacha najlepszym środkiem na uczucie paniki jest właśnie …. esencja z Czystka 🙂

Cistus = czystek , z rodzinki Cistaceae , 22 gatunki i wiele hybryd , do których też należy Cistus incanus – hybrydka C.albidus i c.creticus .

Czy Ktoś z Państwa w ogóle słyszał o tym krzaczku ? Pewnie niewielu . A szkoda , bo jak zwykle najpierw zainteresował się nim NA NOWO Zachód  . O tak , mamy mnóstwo skarbów własnych , ale , gdy jest taka możliwość – dlaczego nie korzystać z „posąsiedzku” ? I dlaczego , jeżeli pierwsze wzmianki o czystku pochodzą z 4. wieku PRZED Chrystusem , kiedy to stosowano go m.in. na problemy skórne  , jeżeli wspomina (pośrednio) o nim Biblia -„mirra” – to właśnie labdanum z czystka – dlaczego jest w naszej aptece nieobecny ?

Zachodnia farmacja przeżywa fascynację : LEFO – Institut für Lebensmittel und Umweltforschung w Ahrensburg potwierdza zasobność czystka w znane nam dobrze z witalnego działania polifenole . Okazało się , że ta roślinka przewyższa ilością polifenoli o cztery razy czerwone wino i o trzy razy- zieloną herbatę .

Krzaczek czystka występuje w rejonie Morza Sródziemnego  (ale i na dalszych wyspach ), lubi ciepełko i słońce , jest zbierany od maja do czerwca  – jednak i u nas rośnie sporo zieleninek 🙂 naturalnie  w tym klimacie niewystępujących , co szkodzi spróbować ? Zerknijmy na mały fragment jego składu :

-cyneol

-eugenol

-boreol

-ledol

-limoneny

-fenol

Stosowany w średniowieczu m.in.na zaburzenia górnych dróg oddechowych , zakażenia wiązane z bakteriami , infekcje zwane wirusowymi 😉 , został opisany przez Otto Warburga w „Die Pflanzenwelt „, gdzie czytamy o labdanum (mirra) , jako „wyjątkowej żywicy ….” . W Egipcie była składnikiem maści na rany , ale i zmarszczki , wewnętrznie – w dolegliwościach traktu urogenitalnego ….Potem też dla równowagi układu krążenia , jeszcze później – przy alergiach , neurodermitis ,  grzybicach …. Spektrum użyteczności czystka – Cistus incanus jest , jak mi się zdaje , jeszcze ani nie odkryte w pełni , ani stare źródła potwierdzające jego skuteczność –  nie zebrane .

A jednak , już choćby z dotychczasowych opracowań  – dobrze jest zwrócić na niego uwagę , na ten niesamowity wzmacniacz systemu immunologicznego (cenny i w boreliozie)  – tym bardziej , że można go przyjmować w najprostszej z możliwych form : jako napar – tak , jak pijano go kiedyś , racząc się subtelnym smakiem , niepowtarzalnym aromatem i pięknem kruchych płatków „skalnej róży”( ang.Rock Rose) .A propos kiedyś 🙂 – proszę sobie wyobrazić , jak cennym lekiem była czystkowa żywica :do zbierania angażowano …stada kóz :)))). Pędzono je przez pola , żywica przylepiała się do ich sierści , potem zczesywano ją lub ścinano sierść , podgotowywano , by żywica oddzieliła się czysto , zbierano ją i tak robiono maści …oraz perfumy .

Wiele jeszcze możnaby o naszym bohaterze  , ale tym razem daruję sobie opracowania w stylu ” zimne laboratorium”:) . Chciałabym , aby i w Polsce dostrzeżono urodę oraz możliwości jeszcze jednej roślinki , zanim wepchnie się w gardło kolejną porcję chemii – to wszystko .

——-

Lektury:

 ww w.lefo.org

Otto Warburg , „Die Pflanzenwelt” , Band II , Aufl.I , Leipzig/Wien , 1921

Posted in aktualności, borelioza, farmakologia, odżywianie, onkologiczne impresje, zdrowie | Leave a Comment »