Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘cholesterol’ Category

hipotezy a rzeczywistość

Cholesterol niebezpieczny ? A dla kogo ? cz.3. Może ktoś się obudzi …

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 30, 2012

 A żeby się Państwu nie nudziło , bo „ostatnio tylko o MS ” ( to nie tak całkiem prawda , w odcinkach o MS jest mnóstwo rzeczy dotyczących większości Szanownej Populacji 🙂 , to najnowsze badania nt. cholesterolu , dla Czytelników ich efekty pewnie nie będą nowością , jednakże ….

w ww.nature.com czekało sporo – bo redakcyjne gremium opracowanie otrzymało bodaj w listopadzie zeszłego roku – na publikację ( w tym czasie sprzedało się jeszcze statyn na parędziesiąt milionów ) , ale uff , dali radę : Therapy of Pelizaeus – Merzbacher diseases in mice by feeding a cholesterol – enriched diet , 17.06.2012 . Poszło w świat : w ww.bbc.co.uk -High cholesterol diet helps mices with Peliz.-Merz.disease … w świat , nie znaczy w Polskę 🙂 … Biorąc pod uwagę , że powyższy artykuł może ukazać się w PL za rok …. może dwa 🙂 … zachęcam do jego lektury pod podanym linkiem , jednocześnie zabierając się za same badania ..

…. jakby 😉 pasujące do tematu MS ? Ale nie tylko .

Kto z Państwa słyszał o chorobie PMD ( Pelizaeus-Merzbacher ) ? Jej tłem jest MUTACJA ( co jakoś niechętnie pojawia się w opracowaniach polskich :)) transmembranowej proteiny PLP , tzw.lipophiliny . Brzmi strasznie ? Pozór .

Ta proteinka ma wiele wspólnego z genem , z chromosomu X ( Xq22) i jej mutacja prowadzi do zaniku lub wykluczenia możliwości użytku produkcji PLP , to z kolei do nieprawidłowości składu mielinowych osłonek … Prawda , że temat znany z MS ?

PMD jest jednakże , teoretycznie , wrodzoną chorobą centralnego układu nerwowego .

Co jeszcze zgonić na genetykę ? „Ta niedobra genetyka” niedługo okaże się winna wszystkiemu …. Ale skąd wady „wrodzone ” , „genetyczne ” , u ludzi , których przodkowie nie byli chorzy na to samo ? No tak , może nie wiedzieli i całe życie spędzili radośnie , nie mając pojęcia , iż są ciężko upośledzeni zdrowotnie 😉 …..

Przepraszam za sarkazm .

Bo w świetle najnowszych badań potwierdza się niesłuszność obniżania poziomu cholesterolu , tym czasem tysiące lekarzy wciąż TO ROBI SWOIM
PACJENTOM !

Co ma do PMD cholesterol ?

W poprzednich odcinkach pisałam o jego roli , wspominałam , że zabieranie ciału tak ważnej substancji , składnika wszystkich tkanek , to , pardon …. nasuwa mi się niezwykle brzydkie słowo …. Cholesterol wspomaga tworzenie ważnych części składowych systemu nerwowego , ułatwia komunikację komórek nerwowych , więc zapobiega chorobom mózgu , Parkinsonowi , Alzheimerowi ….

Studia skoncentrowały się na PMD więc – chorobie , w której , komórki  nie są w stanie stworzyć warstwy ochronnej – błonki mielinowej ( tej z lipidów i białek ) .

Dzięki tej błonce nerwy mogą ze sobą „gadać” 😉 i przesyłać sygnały elektryczne , dzięki czemu z kolei wyzwala się ruch , pojmowanie … Dzięki niej nerwy chronione są też przed uszkodzeniami .

CHOLESTEROL BIERZE UDZIAŁ W TWORZENIU I ZACHOWANIU BŁONEK MIELINOWYCH .

Właściwie dalej nie muszę już pisać . Ale 😉 …

Na polski 😉 : wedle tychże najnowszych studiów , przy niedoborze cholesterolu , nie tylko u chorych na PMD , ale i u zdrowych istnieje ryzyko zaburzeń świadomości i degeneracji procesów mózgu .

Statyny , „cudowny” środek wielkiej , szkolnej medycyny , hamują naturalne tworzenie cholesterolu ( pomijam działania uboczne ) , więc …..co robią ?

ALE ciągle „chorzy proszą o leki ” …. BO TAK IM POWIEDZIANO .

„Nasycone kwasy tłuszczowe i cholesterol w pożywieniu nie są przyczyną chorób serca (…) .Ta bajka to największe naukowe złudzenie stulecia , a może i wszechczasów ” – Pan Profesor G. Mann ( prof. medycyny i biochemii ) .

Pan Profesor był bardzo wyrozumiały … Pewnie inni , mniej wyrozumiali , dodaliby jeszcze co nieco o szczepionkach i całej masie „cudownych piguł” ….

Chyba o cholesterolu dość : to poważny … decydujący materiał budowlany wszystkich ludzkich tkanek .

Dlaczego środki pozbawiające ludzi tej wspaniałej substancji w ogóle były i są wciskane przez ….tysiące … „fachowców” – przecież też ludzi ! , jakim prawem i na jakich podstawach etycznych …. ja tego nie zrozumiem , a może … odpowiedź jest zbyt przerażająca , by ją zaakceptować ?

Reklamy

Posted in aktualności, alzheimer, chemia, cholesterol, zdrowie | Leave a Comment »

Kardiologia naturalnie .cz.16.Migdałecznik i spółka vs. czarny pies ;)

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 29, 2011

Wyjątkowy listopad … wyjątkowa łaskawość Natury – czy znamy kogoś równie wspaniałomyślnego , kogoś , kto za tyle krzywd odwdzięczałby się wszystkim , co na tej przestrzeni i o tym czasie osobnikom krzywdzącym bezcenne – słońcem , ciepłem , zielenią …?

A politycy … jak zwykle zatruwają nam życie , propaganda nie daje odpocząć :na okrągło o rakach , zarazach … a propos – listopadowy numer Archives of Neurology polecam najserdeczniej -tamże praca m.in. dr J.S. Kent & R.O’Hara , R. Shelli  o zmieniającej się pod wpływem chemoterapii aktywności mózgu , z wiele mówiącymi konkluzjami : „Pacjentom traktowanym chemioterapią o wiele trudniej jest potem wyrównać zaburzenia zdrowotne „, „czyżby nie nowotwór , ale jego leczenie było przyczyną złego stanu zdrowia „(!) , wreszcie wyliczone mamy egzekutywne funkcje (np. zdolność uwzględniania faktów przy postępowaniu , wydobywanie faktów z dalszej pamięci , uwaga , koncentracja , umiejętność doprowadzania działania do końca …) uległe w trakcie chemioterapii wpływom wybitnie destrukcyjnym , że się wyrażę oględnie – art. „Prefrontal Cortex and Executive Function Impairments in Primary Breast Cancer ” ,
ponieważ badania dotyczyły właśnie kobiet ze zdiagnozowanym nowotworem piersi . Nie zagłębiając się w dyskusje przypomnę jedynie , iż w temacie wyborów mam do powiedzenia niezmiennie  , co wyraziłam w cyklu o nowotworach . Szkoda , że „Arch.of Neur.” napisał o tym dopiero teraz . 

Może nie będzie za późno  opowiedzieć o czarnym psie Churchilla , który wcale ….. nie był psem  ?

Winston Churchill bowiem nękany był depresjami , co czytelnikom jego zapisków nie jest bynajmniej obcym – on jednakże określał męki mianem „czarny pies „. Niestety , nie doszłam do źródeł skojarzeń- sama znam dość wesołe czarne psy i w życiu nie przyszłoby mi do głowy porównywać z nimi stany denne 😉 , ale Churchilla nękało najwyraźniej tyle ciemnych sprawek , że w końcu dostrzegał ciemność nawet w przepięknych labradorach  .

Czarnopsiste fobie opisał nawet Anthony Storr , ba- zapodał je (pod wieloma postaciami … m.in. myszy ) wielu innym , m.in. Kafce ( „Churchill’s Black Dog , Kafka’s Mice and Other Phenomena ” , NY , 1988 ) . Ale wspomnienie o cieniach sławy jest zaledwie pretekstem , bardzo mi tu potrzebnym , bowiem Churchill wyrzekł był :

„Moje serce jest poza mną ” ( wyciągnięcie tego zaś zawdzięczam historykowi
A. Rowse , „The Early Churchills” , 1967 , London)

Czytając powyższy zwrot … czy potrafimy go powtórzyć ? A jeżeli , to z jakim skutkiem ? Oczywiście nie polecam , ponieważ osobiście najlepszego mniemania o Panu Winstonie Ch. akurat nie mam , ale myślę , że niektórzy , już czytając to w odniesieniu do niego , poczują  , co zdrowe serce poczuć musi : sprzeciw .

Bo zdrowe serce żyje przede wszystkim W środku , manifestując się różnorako na zewnątrz …

Churchill z pewnością znał konsekwencje – próbując zdystansować się od własnego serca , wampirycznie poszukiwał go w innych – szczególnie w 
znajomym 😉  , któremu pisał :”Ukochany przyjacielu duszy , żałuj mnie i kochaj …”

Czy…. obraz Winstona Ch. wydaje się nieco pełniejszy , czy wciąż co niektórzy uważają , że wiedzieli o nim wszystko ?

„Czarne psy ” straszyły  Tennysona , Van Gogha , Isaac Newtona , William Blake’a , Anne Sexton , C.K.Norwida , Wyspiańskiego …. czarny ocean wciąż pochłania  nadmierną wrażliwość , kreatywność … bywa ,że niepohamowaną żądzę uznania … generalnie : wdziera się tam , gdzie brakuje równowagi . Na brzeg … jak zwykle wyrzuca zwłoki , bo kąsa w samo centrum : serce .

Depresja nie musi się jednakże ani „uczarnopsić „, ani też wciągnąć i pożreć .

Nie zrobi tego , jeżeli damy przemówić sercu . Jeżeli nie pozwolimy , by oddaliło się na dystans , skąd już nie będzie odwrotu . Zaboli , zapłacze , zawyje ?

Pozwólmy mu się wyżalić – nie odpychajmy go w takim stanie . Nawiążmy kontakt z innymi – nie ważne , zwierzęcymi czy ludzkimi , ważne , by wzajem się poczuły 🙂 , by energia jednego pomogła drugiemu rozcieńczyć ciemność .

Nie chcecie zwierzaków ani ludzi ? Ciężki przypadek 😉 … To chociaż roślinki …. jak one umieją dziękować …. i jak dzielą się swoim , niewidzialnym sercem …

Kto z Państwa słyszał o migdałeczniku ? Terminalia arjuna , w Indiach nazywa się różnie: Koha , Arjan … Jedno z najważniejszych ziół w Ayurvedzie – podstawa dla terapii serca .

Dlaczego o migdałeczniku ? O naszym głogu już było  ( nadal wspaniały i co ważne – swojski ) , ale może nie każdy polubił , więc … Arjuna .

 Dawno , dawno temu 🙂 był sobie łucznik Arjuna . Przed ważną walką ukazał mu się Kriszna i zaoferował pomoc . Arjuna przystał na nią – poprosił o przewodnictwo i … poprowadzenie rydwanu … oczywiście zwyciężył 🙂

Podobno po bitwie Kriszna rzekł mu :

„Istota boska potrzebuje do samomanifestacji istoty ludzkiej .Istota ludzka potrzebuje do samorealizacji istoty boskiej. Jesteśmy jednością . ” 

 W Arjunie kochało się mnóstwo pięknych księżniczek  , stąd nic dziwnego , że migdałecznik ( co za surowa , polska trzeźwość 🙂 stał się w Ayurvedzie rośliną serca , ale i … uszu ( liście wkłada się delikatnie do bolącego ucha , jak u nas geranium ) , rany , stosowaną odkąd „najstarsi nie pamiętają” .

Nieco młodsi 😉 wybadali , że drzewko ( surowcem leczniczym jest kora , jednak liści też bym nie wyrzucała – te zwykle stanowią pokarm dla szczególnego rodzaju jedwabników ) kryje w sobie m.in.pokłady :

-flawonoidów

-proantocyjanidyn ( też w winogronach , czarnej porzeczce i wielu in.)

-kwas galusowy

-kwas elagowy

-fitosterole

-cynki , miedź , wapń , magnez

-saponiny ….

… ta ciekawa mieszanka zaś działa intensywnie wzmacniająco na mięśnie serca , wspomaga pracę wątroby wpływając na wyrównany poziom cholesterolu (jakby już ktoś strasznie się przy jego „nadmiarze”:))) upierał ) , jest uznany za cardioprotective = chroniący serce , anti-ischemic- zapobiegający niedokrwieniu , ma znaczenie w powstawaniu prostaglandyn ,redukuje efekty silnego stresu , wyrównuje ciśnienie … Opisane m.in. w studiach nad CCF- congestive cardiac failure , w których przy 40% przypadków uzyskano poprawę funkcji serca .

W skrócie : Arjuna aktywizuje serce i wątrobę w łagodny , acz stanowczy soosób . Co szkodzi , by znazł się w naszych apteczkach między głogiem a aronią ? Co szkodzi , by pojawił się tam  np.i Guggul 🙂 – żywica z  Commiphora mukul , (guggul gum ) , który z kolei , łączony z czosnkiem , nie jest gorszy od głogu , a bardzo ciekawy w użyciu ?

Co szkodzi , by rośliny … jeżeli nie reagują ludzie  – pomogły nam przepędzić czerń i nie winić psa ? 😉

……………

Lektury uzupełn. :

Journal of Phytology 2011 , 3 (1) , Evaluation of analgesic and anti-inflammatory activities of terminalia arjuna leaf ) – oprac. dotyczące liści !

Journal of Etnopharmacology , 114, 2007 , S.Dwivedi – „Terminalia  arjuna Wight & …- A useful drug for cardiovascular disorders ” )

Posted in aktualności, cholesterol, depresja, farmakologia, kardiologia naturalnie, onkologiczne impresje, zdrowie | Leave a Comment »

Kardiologia naturalnie . cz.15. Kto/co uleczy lekarza?

Posted by natural health consulting w dniu Październik 2, 2011

 

Prastare , wciąż aktualne :medice , cura te ipsum …

A serce … też lekarz . Nasz własny, osobisty , kontaktu najpierwszego 🙂 , dostępny 24 h. i zawsze otwarty na błogość …I co w tę otwartość wpada ? Dzień w dzień błogość ? Ach , to by było za piękne …

Serwujemy wściekłość , żal , agresję , ból ….Wszystko w dawkach bynajmniej nie – homeopatycznych . Ale co tam , przecie „uczuć nie widać” , bombardujmy 
więc  dowoli ; możemy odczuwać nienawiść , no to jak nie użyć ! Możemy tłuc w kogoś  , jak w tarczę – jak nie wykorzystać !…. I gdybyż jeszcze inni nie myśleli …
tak samo… Miarka do miarki , serce ma dosyć  .Czekało na miłość , na pokój , na bliskość i radość …

Czy pamiętamy może wspomnienie z TCM i Ayurvedy o czakrach ? Ciało – system bioenergetyczny , zintegrowany z komórkowym matrixem subtelną , drgającą energią , przenikającą sieć kanałów , pulsującą w centrach … czakrach .

Czakry – stacje …dworce w komunikacji między infoenergią serca , a resztą komórek  .

Każda stacja połączona z odpowiednim fizjologicznym , endokrynnym i neuroemocjonalnym podsystemem .

Tak TCM , jak i Ayurveda widzi w czakrze czwartej – czakrze serca – regulatora dla wszystkich pozostałych punktów energetycznych -pośrednika między niższymi , fizyczymi ( związanymi z Ziemią) , a wyższymi poziomami energii .To transformator , w którym znajduje się fizyczne jądro egzystencji , łączące nas z Kosmosem lub, jak niektórzy wolą – z Niebem , „czymś więcej „aniżeli „ziemskie”.

Medycyna szkolna uparcie buduje całość wokół mózgu – w jej ujęciu – miejsca „zaczepienia ” człowieka na tym świecie .

W najstarszych medycynach świata to serce jest organem immunologicznym , do czego przychylają się psychoneuroimmunologowie , czyniąc ukłon w stronę 
(5)tysiącletniej wiedzy gigantów sztuki leczenia :Azji i Indii .

To TCM od dawna zaobserwowała połączenie energetyczne między sercem , grasicą , a systemem immunologicznym , wnioskując , że wszystko , co odbieramy naszym sercem , przenosi się na cały system odpornościowy .

Wszystko … ? Jako , że kardioenergetyka doszła do wniosku , że energia oraz przekazywane nią informacje nie znikają , nasuwa się pytanie , dokąd to ? Dokąd podążają fale ( informacje ) po destrukcji molekuł lub neuropeptydów (cząsteczek) , w których były zawarte ? I tutaj istnieje teoria : nie płyną nigdzie „dalej „- są i zawsze będą .Towarzyszą nam , jak klucz , podarowany od ludzi , którzy żyli PRZED nami . W swojej książce „Psychobiology” dr Herbert Weiner dojrzał rolę pamięci komórek w procesie leczenia już ponad trzydzieści lat temu …

W „Journal of Personality „, 1986 , nr 54 , ukazał się artykuł , który nic a nic nie stracił na aktualności :” Some Reflections on the Two Psychologies of Love” , dra Mc Clellanda / Boston University – tam formułuje on ( doktor, nie artykuł 😉 – miłość jako stan ciało- duch , wyraźnie zaznaczony na wszystkich poziomach organizmu , włączając system immunologiczny i serce . Pracą swą próbował zwrócić uwagę medycyny szkolnej na serce w aspekcie immunologii ….

Ale napisano , że „Mc Clelland usiłował zmierzyć niezmierzalne :serce w inteligencji ciało & mózg „. Nie sądzę , by to się dało zmierzyć , ale trzeba Clellandowi przyznać : nie bał narazić się na ostracyzm  , mówiąc :”miłość do władzy wyklucza władzę(moc) miłości „. Ustalił , że „chaotyczna koherencja serca  = zaburzenia pracy serca występują u frustratów obłąkanych żądzą władzy ponad dwa razy więcej  aniżeli wskazywały to ogólne dane , że system odpornościowy jest u nich o wiele słabszy niż u ludzi kierujących się miłością do innych ( Journal of Human Stress , nr 6. , 1980 , Mc Clelland and J.B.Jemmott , „Power , Motivation , stress and physical illness „) .

Tyle wody upłynęło od prac Clellanda … serce nadal „leczy się ” pigułami zamiast miłością .

A żeby nie zakończyć „na smutno „i pigułą …Brigham Women’s Hospital Boston ogłosił , że przez jedzenie ryb zmniejsza się o 80 % ryzyko „śmierci serca ” …myślę , że „przedwczesne ryzyko …”:)  , w innym wypadku …. no , no ;)))).

Rybki , jak rybki , konretnie chodziło o omega – 3 , wałkowane już w poprzednim , a i wcześniejszych odcinkach , rybki powinny być więc tłuste 🙂 . Ach… JAK oni to ustalili ? Pamiętając , co pisałam o badaniach 🙂 , zajrzałam w akta :
doświadczenia trwały DWADZIESCIA LAT i wzięło w nich udział 22.000 mężczyzn ( w ww.brighamanandwomens.org ) .

A jeżeli Omega – 3… to Laval’s Faculty of Pharmacy / w ww.ulaval.ca/research …) pomogło ustalić pożywienie najbogatsze w powyższe: ryby , olej lniany , orzechy włoskie , avocado , kiwi , zielone liściaste warzywka ( więc i opisywana tu portulaka , ale akurat o niej  zapomnieli 😉 , co z kolei nastąpiło po innych badaniach -tym razem nad mózgiem , a które doprowadziły do wniosków , że Omega – 3 pomogły zredukować zniszczenia ( chodziło o atrofię ) mózgu o 25 % !

To nie byle co .

Zakończę „nowością” 😉 Brown University , Providence ( w ww.brown.edu) : „Wrogie nastawienie do innych to o wiele większe ryzyko zawału niż otłuszczenie ( !) , palenie papierosów ….. „.

No proszę . Może jednak i współczesne uniwersytety do czegoś  się przydadzą 🙂 …Tylko jak się nie wkurzać , kiedy Dania , zwietrzywszy biznes na zdrowej ( mam na myśli naturalnie tłusty nabiał i ryby ) , tłuściutkiej żywności , podnosi na nią ( na każdy rodzaj tłustego ) podatek pod pretekstem „dbania o zdrowie obywateli ” ? Drogie czipsy na Węgrzech jeszcze od biedy jestem w stanie zrozumieć , choć godzi to ewidentnie w obszar wyboru . Ale tłusty twaróg ? Ryby ? Czyżby rząd duński znów potrzebował Hamleta …. ?

Posted in aktualności, cholesterol, ciśnienie, kardiologia naturalnie, odżywianie | Leave a Comment »

Prostata:skryning,cięcie i chemia?Dlaczego nie ruch, ziółko i piwo?cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 13, 2011

Otrzymaliśmy możliwości przypisywane przez Greków w starożytności bogom, a nawet je przewyższyliśmy, nie wiedząc, co z nimi dalej począć. Otrzymawszy Prometejski Ogień, uczyniliśmy z niego broń nad wyraz niebezpieczną. Prof.Julian Aleksandrowicz…niedościgniony.

Ach, te wirusy:). Jak nie ma winnego, szukamy wirusa. Prawie tak samo , jak kiedyś, w sprawach tajemniczych,  mawiano „szukajcie kobiety”:).

Wirus i prostata? Litości! No właśnie:)

Aby „pożywić się” tym artykułem, Osoby , które pojawiły się tu po raz pierwszy proszę o przeczytanie części poprzedniej:).
Tych, którzy o niej zapomnieli, również . Wtedy będzie jaśniejszym, dlaczego „ktoś” usiłował wynaleźć jeszcze jedną przyczynę raka prostaty….poległ:). Nie skupiając się na autorze oryginalnego pomysłu, przejdę do powiadomienia o wynikach ludzi, którzy pomysł szczęśliwie obalili:

Otóż udowodniono, że wirus XMRV -xenotropic murine leukemia virus NIE ma związku z rakiem prostaty.żaden z uczestniczących w badanich 589 pacjentów – nie miało ani wirusa ani nawet przeciwciał mogących posłużyć za ślad pobytu XMRV w organizmie. Tę radosną wieść ogłosiła Retrovirology(!) , 2009 , w artykule :

„Lack of evidence for xenotropic murine leukemia virus-related XMRV in genom prostate cancer patients”, O.Hohn, H.Krause, P.Barbarotto, L.Wiederstadt, N.Beimford, R.Kurth, W.Bennert.

I to pierwszy powód do radości, gdyż jest nadzieja, że w najbliższej przyszłości nikt nie będzie ścigał Panów ze szczepionką :).

Druga jest nie mniej radosna….no, może nie dla wszystkich, ale mam nadzieję, że niektórym pomoże:

Badacze z Fred Hutchinson Cancer Research w Seattle stwierdzili zależność między stosowaniem statyn (obniżające poziom cholesterolu) a ryzykiem raka prostaty.W „środowisku” opublikowali w American Journal of Epidemiology,
w świat poszło już w sierpniu ,22.2008…nie wiem, czemu jakoś o niej nie słyszałam w Polsce…Przecież dzienniki tak kochają opowiadać o chorobach , robią to codziennie, kochają też powiadamiać o „nowych, cudownych terapiach”, a tu tak ważna informacja i nic. No to ja jednak powiem:

Dr L.Stanford dla Reuters Health: „Wśród otyłych mężczyzn (przeważnie otyli otrzymują na Zachodzie statyny, u nas „jak leci” -przyp.mój)dłuższe stosowanie statyn było powiązane z 50% wzrostem ryzyka raka prostaty.”Co znaczy „dłuższe”? Pewnie odpowiedź znajdzie się w zdaniu następnym:” Przy stosowaniu statyn ok.5 lat i dłużej ryzyko to wzrosło do 80%”. („Prostate cancer risk increased in obese men:study”).

Nie usłyszałam też o badaniach , ( a przecież media kochają badania:))))) University of California-Davis, ogłoszonych m.in. na 239 konferencji , czyli National Meeting of The American Chemical Society ACS, a brzmiały one:

„Orzechy włoskie powinny być stałą częścią diety chorych na raka prostaty.(…) Mogą też wspomagać leczenie zaburzeń kardiovaskularnych (sercowych) , redukując poziom endotelin.”.

Endoteliny to hormony peptydowe- a jakże, potrzebne, ale w odpowiedniej ilości. Kiedy jest ich za dużo , biorą udział m.in. w inicjowaniu ( z czym się akurat nie zgadzam, co najwyżej- wzmaganiu-przyp.mój) procesów zapalnych w naczyniach , np.wieńcowych. Jako, że u chorych na raka prostaty zaobserwowano zwiększony poziom endotelin, założono, że ich obniżenie pomogłoby w terapii. Orzechy włoskie….Wielokrotnie wspominane…Znane i lubiane. Czy to nie wspaniałe? Ale widocznie jeszcze nikt ich nie opatentował, więc po co reklamować….

Ile tych orzeszków? 15 dziennie, obranych ze skorupy:))))), przez dwa miesiące, przy czym polecane są też oczywiście w profilaktyce.

Orzechy….lubią słońce:). Ludzie też. Ale naŁkowcy- podkreślam, nie – naUkowcy, lubią wymyślać zagrożenia, więc wynaleźli i środki na ochronę przed słońcem. Wcześniej już nieco na ten temat pisałam, ale nie o….Dr J.C.Wrgiht, dyrektorze badań nad nowotworami w Bellevue Memorial Medical Center NYC ,  który już w 1959 roku wypędzał swoich „nowotworowych” pacjentów na słońce zabraniając im korzystania nawet z okularów korekcyjnych. Efekty notował. I tak z grupy 15 „tumorowców”, w 14 przypadkach nie doszło do rozrostu tumoru, niektórym się sporo polepszyło. Przypadek piętnasty….nie zrozumiał zaleceń i zamiast „kąpać się” w słońcu, nosił jednak okulary:).

Właśnie wygląda słoneczko, więc , pamiętając o rzeczach oczywistych, jak niepatrzenie w tarczę, polecam słoneczne kąpiele.

A do tego np.dieta dr Budwig (pamiętać o oleju lnianym i tłustym twarogu:))). Przy okazji: w czasie stosowania diety dr Budwig proszę już nie dodawać suplementu- vitaminy E .

Jeszcze jakieś dobre wiadomości?

Dla tych, którzy nie przepadają za pigułami, na pewno: King’s College London też opublikował badania wspólnie z European Society for Medical Oncology i European Cancer Organisation , na zjeździe ESMO i ECCO (www. ecco.org.
eu)  : terapie hormonalne stosowane w przypadkach raka prostaty zwiększają o 21% ryzyko zaburzeń pracy serca a o 28 % ryzyko zawału serca.

Rozbrajającą szczerością wykazał się kierownik badań, Pan Mieke Van Hemelrijk:

„Co możemy z tymi wynikami zrobić, to zawiesić terapie hormonalne”.

A żeby nie było, że zapomniałam o remediach, bo tylko orzech, dieta, słońce i to ,co w odc.I, to :

świeży ananas i olej z pestek winogron-dzięki substancjom w nim zawartym komórki rakowe stają się niezdolne do interakcji z hormonami wzrostu (blokada namnażania)

owoc granatu- świetna pomoc w problemach prostatowych , nie tylko nowotworowych:

„Sok z granatu blokuje migrację komórek nowotworowych”(University of California Riverside) . W wolnym przekładzie: zapobiega metastazom .

Sok z granata świetny jest też przy wrzodach żołądka i posiada mnóstwo innych zalet, ale o tym kiedyś….:))))

A gdyby ktoś nie przepadał za granatami:)), to Profesor Grace Lu-Yau z National Cancer Institute poleca m.in. czerwone wino:).

Gdyby jednak…..to zawsze pozostaje optymizm wsparty badaniami , których efekty udostępniono wszystkim na
w w w.abcnews.go.com :A.Gardner , HD Report :”Many prostate cancers will not need treatment”:), a które po bliższym zapoznaniu oznaczają, że , pamiętając o tym, iż zaledwie u 1% ze zdiagnozowanych nowotworów prostaty ma szansę rozwinąć się coś poważniejszego, to poza tym „97% pacjentów z rakiem prostaty przeżywa chorobę bez terapii”.

cdn.

—————————————————————-

lektury:

w w w.retrovirology.com.

w w w.jnci.oxfordjournals.org

w w w.kcl-ac.uk

w w w.medical.nikkeibp.co.jp

w w w.esmo.org

w w w.ecco.org.eu

w w w.msnbc.msn.com.

w w w.thelancet.com

w w w.emaxhealth („Pomegranates juice compounds specifically identified fight prostate cancer”)

w w w.timesonline.co.uk (Prostate cancer incereases the risk of blood clots, the new study shows…)

w w w.reuters.com (Prostate cancer risk increased in obese men:study)

w w w.ascb.org

w w w.fhcrc.org

oraz wymienione dokładniej w tekście

Posted in aktualności, cholesterol, onkologiczne impresje, prostata, zdrowie | Leave a Comment »

Cholesterol niebezpieczny?A dla kogo?:-)cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 23, 2010

Wielkanoc za pasem,będą jaja….malowane,tłuczone i rzecz jasna-jedzone.Oby z dobrej,wiejskiej hodowli,z kur tuczonych lokalnym ziarnem i świeżą trawką….rozmarzyłam się a tu wpis o cholesterolu pasuje w sam raz,wszak Wielkanoc to Zmartwychwstanie,tajemnica życia,to VITalność zawarta w jajach 😉

Szanuję ludzi,którzy jajek nie jedzą z przekonań wegańskich-mają do tego prawo. Sama nie jadam mięsa,nie piję mleka, ale jajecznicy odmówić sobie jeszcze nie potrafię:-)Nie o weganach jednak teraz myślę-ponieważ oni problem jajka mają rozwiązany i to bynajmniej nie ze względu na tłuszcze,ale o tych,którzy chętnie by zjedli,ale się boją-„bo im powiedziano,że to cholesterol,a cholesterol to miażdżyca,zawał itd,itp”,przy czym-co najgorsze-zamienili jajko na żywność gotową,na półprodukty,na proszki,koncentraty,czyli ustawili się na najprostszej drodze do pozbawienia się żywności posiadającej życie-a więc…co to oznacza,dopiszcie sobie sami.

Najprościej teraz byłoby powiedzieć:cholesterol nie ma żadnego wpływu na miażdżycę ( nie jest też tłuszczem , chemicznie patrząc ) ,zawały,złe samopoczucie,w poprzednim wpisie o nim powiedziałam wystarczająco,aby każdy się zorientował,czym naprawdę jest cholesterolowa legenda.Wrodzona dociekliwość nie pozwala mi jednak pozostawić tematu ledwie napoczętego,tym bardziej,że stosownej literatury coraz więcej i być może kogoś do niej zachęcę.

No to w skrócie,ponieważ schemat jest Wam przedstawiany w każdej reklamie o „złym cholesterolu”:podobno za powstawanie blaszki miażdżycowej i w efekcie zapchanie arterii jest odpowiedzialny ON-wróg nr 1,intruz i pomyłka natury w jednym?Podobno głupia natura stworzyła „zły” i „dobry” cholesterol i ten zły tylko czeka,żeby nas doprowadzić do zawału?Ale dlaczego miałaby to robić?Tym bardziej dlaczego miałaby to robić już u młodych ludzi?

I dlaczego w takim razie,co zaznaczyłam w poprzednim wpisie,starsi z wysokim poziomem cholesterolu żyją dłużej niż ci z niskim?

Dr Harlan Krumholz,Yale:”Osoby z niskim poziomem cholesterolu umierają na zawał częściej(…).Mój poziom cholesterolu to 300 i z pewnością nie użyję statyn,które są bardzo niebezpieczne”.

Poziom 300,350?No to co?To normalne!I nie ma w tym nic niebezpiecznego!

A wrodzona hipercholesterolemia?”O tym potym”,jednak już mówię-też nie jest ona w sporej części przypadków największym niebezpieczeństwem dla ludzi,którzy „tak mają” i chodzi w niej raczej o zaburzenia mechanizmów anieżeli sam cholesterol.

Najpierw proszę przyjrzyjcie się statystkom-są dostępne w sieci,jak zmienia się poziom substancji uznany za szkodliwy na przestrzeni lat oraz w obrębie tzw.wskazań terapeutycznych-choćby w przypadku cholesterolu.Czy przypadkiem nie jest stopniowo zaniżany,aby wcześniej rozpocząć „kurację”?Czy nie jest tak,że to,co parę lat temu było normą,teraz jest „wskazówką do zastosowania terapii”?

Jeżeli nie jest,to pardon.Ale DOBRZE się tym poziomom przyjrzyjcie.Nie tylko,jeżeli chodzi o cholesterol:-)

Ostatnio przygotowano „lek obniżający cholesterol a będący syntetycznym hormonem tarczycy”….hola,hola.Nie dość było Czarnobyla?I dlaczego podane jest to tak,jakby miało jednocześnie pomóc osobom z zaburzeniami tarczycy?!

Przecież cholesterol jest m.in.prekursorem hormonów a obniżanie jego poziomu powoduje hamowanie ich produkcji zaś hamowanie ich produkcji powoduje z kolei spadek wydolności fizycznej i psychicznej……rozumiem więc,że w tym wypadku „chory” będzie jednocześnie obniżał cholesterol i wrzucał w siebie hormon….nie wystarczyłoby po prostu pozwolić organizmowi produkować hormony naturalnie lub-w przypadku nierównowagi- pobudzić go do ich regulacji?

92% cholesterolu JEST w komórkach. Na darmo?Siedzi i nic nie robi?:-)

Każde obciążenie organizmu -czy to stresem czy fizyczne-zwiększa stężenie kortyzolu we krwi (hormon stresu).

Podstawowym składnikiem kortyzolu jest….cholesterol,którego poziom w tym wypadku automatycznie też się zwiększa,aby z kolei uaktywnić glukozę-główny związek energetyczny.

Chwila….glukoza?Podaż glukozy jest wszak uzależniona od dostawy substratów dla insuliny,hormonu wzrostu, kortyzolu,glukagonu…..jak organizm ma regulować gospodarkę glukozą,jeżeli zakłócona zostanie gospodarka kortyzolowa?

Doskonały system regulacyjny nie wymagający żadnych ingerencji?Nie dla tych,którzy mają radość z psucia.

Jeżeli przyhamujemy glukozę,spadnie potas….potas jest bardzo ważnym elementem w utrzymaniu równowagi sercowo-naczyniowej,mięśniowej….będzie też problem z sodem…oj,nie o to nam chodziło?Nie chodziło nam o to,że taki spadek może doprowadzić do zaburzeń,które z kolei mogą się zakończyć zgonem?No więc dlaczego obniżamy poziom cholesterolu?Dlaczego,jeżeli nie istnieje coś takiego,jak „zły” LDL,które zresztą cholesterolem nie są,ponieważ są proteinami?To one mają zdolność wchłaniania tłuszczów w cholesterolu,by umożliwić ich transport w systemie.

HDL-kompleks lipoproteinowy pobiera cholesterol z żywności i odprowadza ewentualny nadmiar do wątroby,ta z kolei przemienia  go w 80% do produkcji kwasów żółciowych a w pozostałych procentach do tworzenia tzw.wolnego cholesterolu.To wątroba reguluje zapotrzebowanie na cholesterol i dlatego każde zakłócenie jego produkcji, poziomu, musi się wiązać z zakłóceniami funkcji wątroby a co za tym idzie,następnych organów.

LDL-odprowadza syntetyzowany przez wątrobę cholesterol do komórek,dzięki czemu mogą funkcjonować i prawidłowo rosnąć.

A-może to Was zaciekawi:im więcej cholesterolu przyjmujemy, tym mniej go produkujemy i odwrotnie,więc poziom cholesterolu nie zwiększa się-lub w niektórych przypadkach-aby być dokładnym-zwiększa się minimalnie oraz chwilowo-jeżeli spożyjemy pokarmy zawierające go wiele.

Kłopot zaczyna się, kiedy gwałtownie i sztucznie usiłujemy przerwać jego syntezę,zakłócić dostawy,zniszczyć ten,który jest,na dodatek nie wiedząc,co naprawdę chcemy zniszczyć.

LDL I HDL to nNOśNIKI, nie cholesterol – to lipoproteinowe frakcje.

Cholesterol , syntetyzowany w wątrobie, na pewno nie jest ZŁY:to on kontroluje czynności komórek (nic dziwnego,że obserwuje się wzrost zwyrodnień nowotworowych po sztucznym obniżeniu jego poziomu)… To jedna z najważniejszych substancji regulujących funkcje życiowe organizmu, bierze udział w syntezie hormonów ( a więc jest niezwykle istotny w całym metabolizmie) ,  niezbędny w syntezie vit.D.,on jest jednym z najważniejszych składników mitochondriów i błon komórkowych……DLACZEGO CHCECIE SIę GO POZBYC?!

Miażdżyca?Jakim cudem,jeżeli zaledwie 1% -w najlepszym przypadku -blaszki miażdżycowej,to cholesterol?

Ach … WHO uznała badania mówiące o braku związku między tłuszczem ( tak chętnie mieszanym w dysputy o cholesterolu ) z pożywienia (poza tłuszczami trans) a chorobami krążenia .

Oczywiście,muszę tu podkreślić,że otyłość jest jak najbardziej czynnikiem obciążającym przy chorobach tak układu krążenia,jak i cukrzycy i in.-fałdy sadła są ciężarem dla naczyń,organów,nie da się temu absolutnie zaprzeczyć.

ALE czy cukier,pieczywo,śmieciowe słodycze czyli węglowodany,brak ruchu i ciągły stres nie są winne otyłości?

Nadmiar węglowodanów-a mamy go na pewno,jeżeli wcinamy przed chwilą wymienione rzeczy i ich nie spalamy, przekształca organizm-sporym wysiłkiem-w tłuszcz.Nasz organizm jest dostosowany do naturalnej mu konstytucji, wszelki nadmiar się mści-system nie daje rady.

Miażdżyca?Kapitalnie opisał powstawanie blaszki miażdżycowej m.in.prof  Hartenbach z Monachium,kwitując:

„…otyłość,uwarunkowanie dziedziczne (i tu się zgodzę tylko w połowie),dna moczanowa (odkładanie kryształów kwasu moczowego w ściankach naczyń),cukrzyca,nadciśnienie,NADmierne palenie papierosów,silny ciągły stres z towarzyszącą mu nadprodukcją kortyzolu -to są przyczyny tworzenia się ZGRUBIEń ścian naczyń,popularnie zwanych blaszką miażdżycową”-bardzo istotny jest tu proces zwapnienia warstwy mięśniowej-na to ostatnie zwracał uwagę  polski ksiądz Pan Prof. Sedlak.

Dopiero niedawno,po krytycznych publikacjach na temat antycholesterolowej mafii, lekarze zaczęli przepisywać wraz z lekami na obniżenie cholesterolu potas,ale nie tędy droga. Taka ilość potasu dostarczonego przy zaburzonym metabolizmie nie tylko niczego nie naprawia,ale wręcz zaburza jeszcze bardziej!

Ostatnio były przeprowadzone ciekawe studia,ich przedmiotem były 2 terapie kombinowane,o których pisał m.in.New England Journal of Medicin.

Trwały 14 miesięcy,dotyczyły oczywiście naszego tematu,czyli cholesterolu,temat wiele mówiący,czyli „Intensive Lipid Lowering……”więc w skrócie o obniżaniu poziomu cholesterolu sławnymi statynami.

Big Pharma kocha statyny,bo one wyraźnie zbijają tak poziom LDL jak i ogólny cholesterolu….

Pominę,ile osób musiało zostać wycofanych z testów,ale nie pominę,że:

zmierzono oczywiście przed,w czasie i po grubość ścian Intima media carotis (arterii szyjnej),oszacowano zmiany miażdżycowe (przec.wiek uczestników testu-65 lat),podano leki.

Cholesterol oczywiście spadł,w jednej z grup nieznacznie zmniejszyła się też grubość zmian w arterii,w drugiej….te zmiany przybrały na sile,czyli-powiększyły się.

Szanowni sponsorzy badań,zamiast uderzyć się w czółko i przyznać,że właśnie niechcący potwierdzili,iż teoria „cholesterolu jako zła” jest do d…..a ich specyfiki mają co najmniej interesujący zakres działania :-)orzekli,że to „paradoks”.

W badaniach tych wyszło w ogóle dużo „paradoksów”,ale nie będę Was denerwować-wystarczy,że sygnalizuję: cholesterol NIE JEST naszym wrogiem.

Lubiącym detale polecam też:

– studia SANDS-przypadek Indian z cukrzycą i bez (dlaczego o tym milczą media,dlaczego?)

-SEAS-gdzie w porównaniu z grupą placebo wykazano podwyższone ryzyko raka u grupy biorącej statyny

-PROSPER,gdzie statyny okazały się pełnić ciekawą rolę w zakłócaniu przyjmowania bardzo ważnych dla organizmu substancji

-ENHANCE-gdzie poziom cholesterolu po statynach się wprawdzie obniżył,ale „zgrubienia miażdżycowe” już nie…..

i wiele innych,dla przedstawicieli wiadomego przemysłu mających na uwadze wyłącznie swoje stołki i swoje życie też zapewne „paradoksalne”….dla mnie paradoksem jest niedostrzeganie przez większość świata medycznego związku między podawaniem leków obniżających poziom cholesterolu a działaniami ubocznymi według oficjalnych przecież badań prowadzącymi od otępienia i pogorszenia jakości życia do zgonów…..

Lektura:

„Cholesterin-eine Legende vergeht”-prof.Hans Jurgen Imich,1994 (tak,już wtedy wielu wiedziało,czym jest koncernowa bajka o cholesterolu)

„Hochdruckforschung”-L.i H-J.Holtmeier ,1965

„Die Niere im Kreislauf,9.Internat.Symposium der Deutschen Gesellschaft fuer Fortschritte auf dem Gebiet der Innerem Medizin,Wurzburg 1970”,K.K.E.Wollheim,H-J.Holtmeier,1971

Wszystkie wykłady profesora M.Apfelbauma z Bichat Hopital Paris,France-przy okazji zaznaczę,że jest to znany na całym świecie ośrodek badań nad odżywianiem,

www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed

New England Journal of Medicin,2008,”Intensive Lipid Lowering with Simvastatin and Ezetimibe in …..”, www.nejm.content.org/cgi/content/short359/13/1343

I dostępną wszędzie na rynku polskim-aczkolwiek nieco szczuplejszą od oryginału 🙂 świetną książeczkę profesora W. Hartenbacha z Monachium:”Mity o cholesterolu”-uwaga,proszę pamiętać,że profesor jest chirurgiem,więc nie dziwcie się,że nie omieszkał wspomnieć o wycinaniu tego i owego:-)ale spokojnie,w przypadku cholesterolu niczego wycinać nie trzeba,w przypadku miażdżycy są łagodne środki redukujące ryzyko zawału,więc czytajcie i myślcie,na zdrowie,

smacznego jajka życzę!:-):-):-)

Posted in cholesterol, zdrowie | 2 Komentarze »

Cholesterol niebezpieczny?A dla kogo?:-)cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 15, 2010

Ab ovo…..

W natłoku spraw i tematów,z których każdy-jak to w zdrowiu bywa-wydaje się najważniejszy,zdecydowałam się rozpocząć cykl o cholesterolu.Znów pomógł przypadek….W pewnym sklepie „wpadła mi w oko” rodzina z nastoletnią córką-wpadła również w ucho,ponieważ niesłyszenie ich dyskusji było niemożliwe.Córka i mąż domagali się od matki kupna jajek,ponieważ najzwyczajniej w świecie „chcieli sobie przypomnieć smak jajecznicy”-to cytat!Matka uparcie protestowała twierdząc:”NIE,BO CHOLESTEROL  I ZAWAŁ GOTOWY”.Przez chwilę miałam ochotę  mamusi coś powiedzieć,ale sądząc z zajadłości,z jaką broniła swego stanowiska wrzucając jednocześnie do koszyka MARGARYNE i „dietetyczne” ciasteczka „bez cukru” słodzone ASPARTAMEM -nie mieliśmy ( nie byłam sama) szans.Ona by po prostu najprawdopodobniej nie zrozumiała.Odczuliśmy jednakże małą satysfakcję,kiedy jej zdesperowany mąż…wziął opakowanie jaj pod pachę i udał się do kasy.Bravo !

Najzdrowsze jajko , to z całym magazynem aminokwasów i innych skarbów jest od kur wiejskich,wolno biegających i karmionych niemodyfikowanym ziarnem.Wiem , coraz o nie trudniej,kiedy się nie ma znajomych,ALE pozostają nam jeszcze te oznaczone symbolem „O”-z chowu tzw.ekologicznego lub  „1” chowu wolnego w zależności od warunków no i….zaufanie do sprzedawców….ale poszukajcie na wsi znajomych-warto nie tylko z powodów towarzyskich:-)…jak za komuny:-):-)

Jajko ma niesamowitą historię i uznanie go za „szkodliwe”,nawet jeśli w „nadmiarze”-przy czym dla niektórych „nadmiarem” jest 5  jajek tygodniowo wydaje się co najmniej nierozsądne.Jajko zajmuje od wieków ważną pozycję w kuchni ale i w kulturze wielu narodów,weźmy z brzegu Finlandię i tamtejszą mitologię,Kalevala,gdzie Universum powstało z…siedmiu jaj:sześciu złotych i jednego żelaznego……I znowu muszę przesunąć wprowadzenie,ponieważ mam do przekazania bardzo ważną wiadomość,która nie może już więcej czekać, ponieważ doszły słuchy o kolejnych medykamentach przeciwcholesterolowych no i jeszcze ten sklep…

W listopadzie (2009) odbyła się w Genewie konferencja WHO i FAO -tak,dokumenty z niej będą stanowiły podstawę artykułów w prasie jeszcze dłuuuuugo -bo i kto się przekopie przez wszystkie „cudowne ustalenia” ale…..niektórzy :-)przekopali się przez dokumenty,które NA PEWNO nie ukażą się w popularnych mediach ZBYT szybko….jeżeli w ogóle?Chodzi mianowicie o to,że WHO i FAO doszło do wniosków,które były tak oczywiste,że nie można ich było nie ująć na tak ważnej konferencji…co nie oznacza,że trzeba je szeroko upublicznić:-)Buszując w tomach sprawozdań natknęłam się na coś,co najpierw spowodowało,że spojrzałam,czy to możliwe,że taki raport jest autorstwa WHO a potem, z ogromną radością stwierdziłam,że…..WHO POWIEDZIAŁO PRAWDę!!!….to znaczy łaskawie  zaakceptowało jej obecność:-)

Dla tych,którzy mają „marne szanse” na dostęp do papierków konferencyjnych polecam jak najbardziej osiągalne:

„Annuals of Nutrition and Metabolism” ,55.,2009.

A dla tych,którzy podarowali mi tyle uwagi i czasu,docierając aż tu….proszę bardzo:

Uwagi z konferencji ekspertów FAO i WHO ,listopad,Genewa,2009,z której to wyniki tworzą „najnowsze wskazania żywieniowe FAO i WHO”-a więc błogosławione przez system 😉 .

Otóż jeden z tomiszczy,to przegląd studiów immunologicznych i klinicznych badań ,w których obserwowano związki między tłuszczami jadalnymi ( cholesterol chemicznie jest alkoholem ) a chorobami układu krążenia.Przegląd,z którego cytaty przytoczę,jest autorstwa badaczy University of Otago w Dunedin,Nowa Zelandia:

Po przeglądzie 28 prospektywnych studiów epidemiologicznych , orzekli:

„…Ogólne spożycie tłuszczu NIE MA żadnego związku z umieralnością na choroby układu krążenia (jest wyjątek,o nim zaraz)”.

„Nie ma też żadnego związku między ogólnym spożyciem tłuszczu a wynikami ukazującymi zaburzenia w układzie krążenia”…. Ciekawe …

Konsumpcja TFA (w skrócie tłuszcze trans,kwasy tł.t.)stoi w ścisłym związku ze zgonami na choroby układu krążenia.”

Konsumpcja SFA (nasyconych,NKT ) nie stoi w żadnym związku ze śmiertelnością w chorobach uk.kr.Podobnie nie ma związku między SFA a zaburzeniami ukł.krążenia.

Analiza danych randomizowanych kontrolnych studiów klinicznych:

„Zaistnienie choroby wieńcowej ze śmiertelnym zejściem nie jest zminimalizowane ani przez ubogotłuszczowe diety (!) ani diety P/S ( to diety z wysokim udziałem tłuszczów wielonienasyconych(NNKT) i niskim udziałem nasyconych).

Nie istnieje prawdopodobnie (jak dobrotliwie!)żaden bezpośredni związek między spożyciem tłuszczu ( ?… dań tłuszczowych , zawierających też cholesterol – nie tłuszcz ?) a ryzykiem chorób układu krążenia”(poza tłuszczami trans).

No to…..czy dziwi Was,że media się tą dobrą nowiną nie zachłysnęły?Oczywiście w eter poszło to,co już dawno wiemy:że Omega 3 z ryb i in.mają pozytywny wpływ na układ krążenia.

To na początek,ponieważ jeżeli jeszcze ktoś wierzy,że cholesterol-substancja podarowana przez Matkę Naturę ścianie naszych komórek by chronić nasz system nerwowy,substancja będąca podstawą do produkcji najważniejszych hormonów (no po co własne,jak potem można sprzedać syntetyczne?),jest najpodlejszą truciną i trzeba ją usunąć.. gratuluję rozsądku:-)

Starsi ludzie z wyższym poziomem cholesterolu (wyższym od norm) żyją dłużej i są ogólnie zdrowsi i pogodniejsi… Herezja ?

Do osób zszokowanych niezamierzonym podważaniem ich poglądów (nie moja wina,że takie mają :-)),wściekłych, czujących się niepewnie,nerwowo spoglądających na swoje konto zależne od krótkiej smyczy i długiego nahaja:przywykłam mówić o rzeczach niewygodnych i słuchać czasem trywialnych,czasem dramatycznych pytań typu „gdzie my żyjemy?”, „dlaczego nie powiedziano nam tego wcześniej???-aczkolwiek do tej pory zadawanych  wyłącznie w kulturalny sposób:-):nie wyjaśniam niczego ludziom,którzy zrozumieć pewnych rzeczy nie chcą lub nie są w stanie.Przykro mi.Po prostu.

Moim celem jest przekazanie informacji tym,którzy uznają ją za pożyteczną i posłuży im ona do odkrywania swoich szlaków:-),nie tych wytyczanych kijem i kagańcem.

Zycie jest podróżą od jednego poznania do drugiego.Czasem weryfikuje poglądy,które przyjęliśmy na ślepo.Można się z tym godnie uporać i iść dalej albo czołgać w tunelu.A matter of choice. Pozdrawiam 🙂

Literatura:oczywiście ta podana wyżej,czyli „Annuals of Nutrition and Metabolism” 2009,55

Posted in cholesterol, zdrowie | Leave a Comment »