Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for Sierpień 2011

Pot bez łez , czyli poć się do woli i pachnij mimo wszystko :)

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 29, 2011

My , ludzie bowiem tworzymy świat ze wzrastającą ilością karcynogenów w środowisku . My , ludzie , jesteśmy wytworami świata , który stworzyliśmy …
Prof. Julian Aleksandrowicz .

Zapowiada się gorący okres ….. w polityce 🙂 . Potu popłynie co niemiara – gdybyż chociaż z korzyścią dla nas wszystkich …Pomarzyć wolno , realistą pozostać należy , więc może jednak lepiej pogadać o czymś zupełnie innym , mianowicie o zdrowiu , którego wciąż jednym brakuje bardziej niż innym , a jednak czynią wszystko , by , przywołując Kubusia Puchatka 🙂 , mieć go jeszcze mniej .

Stąd nie będę się pochylać nad radosną wypowiedzią mediów , że „amerykańscy naukowcy nie znaleźli dowodów na to , że szczepionki powodują autyzm i ” in…”,
 że „poza nielicznymi przypadkami „……:))))))))))). O taaaak , bo co to za liczba- tysiące ( miliony ?) autystycznych dzieci ? Nie będę więc komentować tego dalej – dość zdrowia kosztował – i wciąż kosztuje –
Znajomych , Nieznajomych ( ale Siostry i Braci 🙂 na szlaku prawdy , w końcu  mnie samą -szczepionkowy temat .Chętnie powiadomię jednak o nowym ,polskim  portalu porządnie opracowującym kwestię „szkodzą czy nie” :
w  ww.faktyoszczepieniach.wordpress.com. 
Jest nadzieja na to , że informacja nie umrze 🙂 , że tworząc kolejne punkty na mapie powszechnej świadomości nie pozwolimy traktować się , jak rzeźne sztuki , że obronimy faktyczną- nie iluzoryczną – możliwość WYBORU .

A że pocić się będziemy przy tym nierzadko …..

Kiedyś wspominałam o bezsensownym ładowaniu w siebie – W – gdyż spryskanie aerozolem skóry nie oznacza , że substancje chemiczne pozostaną NA skórze – składników , których normalnie nie tknęlibyśmy nawet w rękawiczkach . Pisałam o tym , że sprawę potu powinno regulować odżywianie i podstawowa higiena osobista , a także , iż można dopomóc sobie ziołami i naturalnymi esencjami zapachowymi – zdania nie zmieniłam .

Jeżeli ktoś ma ochotę pocić się całym fastfoodem , który pożarł 😉 , a do tego tłumić (?) to „zapachem” z megalaboratorium – jego sprawa .

Ale w razie , gdyby jednak zdecydował inaczej ….

Dawno , dawno temu …:))) osobista woń odgrywała o wiele większą rolę niż teraz – była znakiem firmowym . „Jak u zwierząt!? ” zakrzykną niektórzy ? Właśnie 🙂 .

Abstrahując od medycyny Wschodu , w której DO DZISIAJ naturalny zapach odgrywa potężną rolę w diagnostyce zaburzeń , pot pełnił sporą rolę w kulturze . Np. na terenach alpejskich potencjalna narzeczona otrzymywała od kandydatów (!:))) chusteczkę , uprzednio noszoną przez nich pod ….pachą . Męża wybierała po…zapachu . W annałach znajdziemy informacje , że były to wybory trafne , że w ten sposób unikano niedobranych GENETYCZNIE małżeństw .

A przecież wówczas nie było jeszcze genetyków i nie sformułowano gałęzi wiedzy zwanej  genetyką….. Ludzie wiedzieli swoje : pot , który odpowiadał partnerowi /partnerce gwarantował zdrowe potomstwo , a przynajmniej był takiej gwarancji -aby się nie sprzeczać o samo sedno prognozowania -podstawą .

Dzisiaj genetycy wreszcie pojęli warianty doborów naturalnych wśród ludzi , ale jakoś się tym szczególnie nie chwalą 🙂 .

Gdybym była złośliwa 😉 , powiedziałabym , że współcześnie , u większości największą rolę w doborze partnerów odgrywa faktor materialny , stąd nie może być dobrze …..ale przecież nie jestem 🙂 .

A że dodatkowo chciałabym pomóc w zachowaniu naturalnego sposobu na życie  tym , którzy go wybiorą , to …co robić , żeby nasza obecność nie powodowała u bliźnich odruchu sięgania do nosa ?

Wspominałam , że żywienie wegetariańskie sprawia , iż ciało zyskuje subtelną , delikatną , aromatyczną 🙂 otoczkę – tak . Ale co poza tym ? No i co , jeżeli nijak ktoś nie chce odpuścić mięsa ?

Wprawdzie mięsożercom , wobec których nabieram coraz więcej …nazwijmy to  , oddalenia:) , im dłużej przyglądam się praktykom uboju – najchętniej rzekłabym ” a pryskajcie , czym chcecie , sami sobie zgotowaliście ten los …”, to przecież …też istoty żywe 🙂 , może nieświadome jeszcze , co czynią wrzucając w siebie rodzinkę , cóż , że inaczej mówiącą i wyglądającą …. a nuż się kiedyś opamiętają ?

Ocet więc . Spirytusowy,  winny , jabłkowy . Jako , że bakterie biorące udział w rozkładzie potu czują się świetnie w alkalicznym środowisku , ocet działa neutralizująco i sprawia , że te same bakterie odczuwają Waszą skórę hmm..
niegościnnie :).
Octem nasączamy ręcznik i wycieramy skórę w „potliwych” miejscach” .Możemy zrobić ocet ziołowy , np.z lawendą , fiołkiem etc. Potem , jeżeli czujemy się niekomfortowo , można lekko przemyć wodą – bez mydła .

Doskonale redukuje wydzielanie potu szałwia – tak wewnętrznie ( nie przesadzać , pamiętać o tujonie , ale też przyjrzeć się kuchni włoskiej i…nie lamentować , że „trucizna!!”:) ) ,jak i zewnętrznie – w postaci naleweczki , przy czym koniecznie zwrócić uwagę na przyczyny potu (i pamiętać , że jest potrzebny) : NADmierne pocenie bowiem może wskazywać na poważniejsze zaburzenia , a wówczas najpierw sięgamy do źródła .

Herbatka rumiankowa , melisowa , miętowa – to też naturalne dezodoranty – wewnętrznie i zewnętrznie .

Czy…..Wasz pies tarza się w trawie , wcina ją i ….rzyga ? Jasne 🙂 – powiecie , „nasz też , i co z tego ?”

Ano to , że pies niby nie wie , co to jest chlorofil , ale korzystać INSTYNKTOWNIE potrafi .A chlorofil to kombinacja wiążąca toksyny .Następnie ciało wyrzuca je poprzez pot lub wymioty .Chlorofil to jeden z najsilniejszych , naturalnych dezodorantów. Już w latach 50- tych lekarze aplikowali chlorofil pacjentom ze sztucznym wyjściem jelitowym , ze źle gojącymi się , śmierdzącymi (nazwijmy po imieniu) ranami .DLACZEGO o tym nie mówi się powszechnie ? ……Dlaczego jeszcze o to pytam….:))))

Co  jeść więc ? A co jest zielone i smaczne ? 🙂  Widzicie pietruszkę ? Szpinak ? Endywię ? Brokuły ? Zieloną fasolkę , że nie wspomnę o bogactwie ziółek ?

No to ….po Zielone 🙂

Reklamy

Posted in aktualności, chemia, odżywianie, zdrowie | Leave a Comment »

Ostre, gorące …dobre:chwała CHILI:), czyli:) zamiast gorącego lata.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 21, 2011

Im dłużej żyję , tym bardziej jestem przekonany , że aptekarz jest ważniejszym od Seneki i że połowa nieszczęść tego świata spowodowana jest zaparciami , zatkanymi przewodami , pokarmem uciskającym niewłaściwe miejsce , podrażnioną dwunastnicą czy zirytowanym odźwiernikiem …..  Sydney Smith 1771-1845

W tamtych czasach pierwszym aptekarzem była jednak Natura :).

Zirytowane odźwierniki …..niby drobiażdżki ;), a życie za…..szlamić potrafią. Podobno niektórym humor odbiera pogoda , ale co to za humor ? Przecież właśnie po to jest (jeżeli jest:)) , aby nawet w dni najciemniejsze pogodę W SOBIE odnaleźć.

Nie będę więc Państwa faszerować (dzisiaj:)) wiadomościami ze świata BIG BIZ PHARMA – na dworze gdzieniegdzie gradowo , więc równowaga musi być:tutaj świeci dziś słońce , którym się chętnie podzielę , opowiadając o roślince , która wprawdzie w naszej świadomości (przeważnie:)) istnieje , którą chętnie (niektórzy:)) spożywają , ale chyba ani dość często ani z należytym szacunkiem :). Tym , którzy wzruszą zaraz ramionami mówiąc ” a to mi rzadkość! Zwykłe chili!”-powiem , żeby nie rezygnowali z całości tekstu ….a nuż za parę chwil spojrzą na czerwone sakiewki zupełnie inaczej…

Zanim jednak , to nie oprę się dziś wysłuchanej w radiu wiadomości o chaosie na dworcu w Poznaniu , gdzie zawiódł SUPERNOWOCZESNY sprzęt do sterowania pociągami …Sprzęt, który wedle kolei „nie miał prawa zawieść” .

:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Prawa nie miał , pociągi stoją .Więc jednak…… MIAŁ ?

Chwila…jak brzmią ulubione maksymy promujących postęp technologiczny i usiłujących wprowadzić maszyny w każdą dziedzinę życia ? Czy nie jakoś tak , że „maszyny są niezawodniejsze od człowieka” , że „maszyny pracują lepiej ….” etc.?

W zachłyście nowoczesnością zanika stara prawda , że każde uogólnienie jest fałszem .Co ma kolej do papryczek ?:)

Ma . Bo kiedy raz zasmakuje się w chili , trudno jest nie mieć do nich pociągu :).

Poza żartem zaś…może się okazać , że chili jest w stanie wspomóc przetrwanie najwredniejszych chwil związanych z niedojechaniem na czas .

A co do uogólnień….dotyczą one też chili i są tak samo niesprawiedliwe , jak te tykające ludzi , maszyn….

Ponieważ „mówi się” , że drażnią . Półprawda . Bo zależy w jakiej formie , w jakim miejscu …sytuacji , a nawet czasie i sposobie użycia .Aż tyle ? Zaczynajmy więc.

Chili / pieprz cayenne (Capsicum frutescens) , nie mylimy z czarnym lub białym pieprzem (Piper nigrum , Piper alba) ani …papryką -Capsicum annuum . Ale wszystkie te roślinki uprawiane są od ok.7000 lat .

JAK to możliwe, że mając z nimi do czynienia , wiemy o nich tak mało- ba , „wiemy” często to , co -Bóg wie , z jakich powodów – ktoś bardzo chciał , abyśmy wiedzieli , ale już niekoniecznie , abyśmy tę wiedzę sobie własnogłownie 😉 przeanalizowali.

Co usłyszymy w przemyśle medycznym najczęściej , pytając o chili ?

Najpierw , „że drażni” .

Hmm…polecę typowo :): jak to się stało , że „drażni” ludzkie żołądki od tylu tysięcy lat , a ludzie żyją…. Tu usłyszymy ” ależ tak , również leczy ,ale tylko w STANDARYZOWANYCH preparatach oferowanych przez ….”/wpisz dowolne/.

Odczepmy się na moment od kwestii drażnienia :))) i zapytajmy Przeciętnego Uważającego się Za Autorytet Przedstawiciela Branży Medycznej , skąd nazwa …

(uwaga:będę złośliwa :teraz będzie już wiedział:))

Bo „chili” pochodzi z Nahuatl- z rodziny dialektów azteckich , a jeżeli przetrwała w tej formie , to znaczy , że była używana wystarczająco często , a jeżeli często…:)

Chłopskie filozofowanie ? Ależ proszę bardzo , nie wstydzę się przyznać , że wiele nauczyłam się również od chłopów . Gdyby niejeden Pan Profesor był zdolny nauczyć się czegoś dobrego od Pana Chłopa , świat wyglądałby inaczej. Ale Pan Profesor…choćby i sam z chłopa chłop:)))) , uświęcony papierkiem ,  PRZEBADA kilkanaście lat „cośkolwiek” ,by potem ogłosić , że „odkrył” .No bo po co naŁce „chłopskie mądrości” ….Na szczęście nie dotyczy to wszystkich profesorów :)…i na szczęście wiara w profesorskie ględzenie nie tyczy wszystkich chłopów :).

Skąd więc „capsicum” ? Z nowołaciny , a w tej – z greckiego od „kapsa” – kapsel , pojemnik. Podobno nie od „kaptein”- gryźć, ale czy warto się o to kłócić ? Praniemcy:)  nazwali ją wszak „Beissbeere” – gryząca jagoda .

Co gryzie ? 🙂

Czerwony , czarny , zielony i biały pieprz są ostre , powiecie ? Tak.Ale czerwony należy do Solanaceae , czarny , zielony i biały do Piperaceae – pieprzowców .

W zielonym , czarnym , białym „gryzie” piperyna , w czerwonym – capsaicyna .

I piperyna i capsaicyna są zbudowane dość podobnie i celują w te same receptory wanilloidowe – te zaś biorą znaczący udział w procesie odczuwania bólu , stanach zapalnych …Ale to kapsaicyna jest królową ;).

Mamy więc , co podobno „kąsa” w chili – kapsaicynę z grupą kapsaicynoidów (dihydrocapsaicyna , nordihydrocapsaicyna , homodihydrocapsaicyna , homocapsaicyna )- ostra rodzinka :).

Rozgryźmy:) teraz pojęcie „gryzienia „. Kapsaicyna sprawia , że owoc chili jest ostry , ale „ostry” w ujęciu biochemicznym odczuwany jest jako zjawisko bólu (przynajmniej nic lepszego w słowniku nie oddaje tego procesu) .

Molekuła capsaicyny wydaje się być …bronią papryczki chili -tworzy bowiem sygnał bólu , który z kolei melduje mózgowi wysokie temperatury w ustach .

Genialność Matki Natury: zwierzaki myślą , że pali im się w gębie , więc chili nie ruszą . Ale , jak mawia stare przysłowie, „człowiek nie świna , wszystko zeżre „:))), więc chili człekowi się nie oprze. Ptakom zresztą również , niestety , tu się kończy nasze podobieństwo do ptaków :)))).

Dlaczego człowiek sięga po coś , co nie pasuje innym istotom ? Ponieważ jednak jest na tyle sprytny , że zaobserwował pozytywne działanie i za dymną zasłoną koloru i smaku znalazł LEK .Bez sponsorowanych badań naŁkowych . Metodą język – czucie – wynik  , nie mając jeszcze pojęcia o wanilloidowych receptorach :).

Więc ….gryzie , czy nie gryzie ?

Jako składnik pieprzowych sprayów stosowanych w samoobronie – koszmarnie . Stąd;)  wiemy , że chili nigdy nie należy pchać do oka ani dróg oddechowych .

Szczególną uwagę poświęćmy tej informacji mając w palcach strączek chili -gdyby nam wpadło do głowy potrzeć tymiż palcami oko ….natychmiastowa płukanie oczu wodą tylko lekko zmniejszyłoby ból.

A propos wody – molekuła capsaicyny jest tak stabilnie skonstruowana , że nie zniszczy jej byle co , np.gotowanie . Nie może być też zneutralizowana w pożywieniu- zaledwie rozcieńczona . A jednak w USA posiada status GRAS = Generally Regarded As Safe -generalnie postrzegana jako bezpieczna .

I chała;) Bogu .

Ale co z tymi receptorami ?

Poprzez wiązanie kapsaicyny do receptora wanilloidowego następuje jego dezaktywacja i desensybilizacja ( odwrażliwienie) , skutkiem czego jesteśmy mniej wrażliwi na ból , przestajemy go odczuwać . Ale wyłącznie eliminacja bólu – to nie byłoby najlepsze rozwiązanie .Capsaicyna sprawia więcej : organizm reaguje wzmożonym wydzielaniem potu , podwyższeniem temperatury , zwiększonym wyrzutem  katecholamin …- to wszystko czyni , że nastrój łagodnieje , a stany zapalne przechodzą w stany równowagi .

Dłuższa konsumpcja capsaicyny powoduje , że komórki nerwowe ustawiają się w nowej harmonii , stosowanie jej przy np.artretyzmie pozwala zaobserwować sporą efektywność .

Większe dawki capsaicyny mózg uznaje błędnie za dotkliwy ból , który powinien zwalczyć .To z kolei powoduje wyrzut endorfin – morfinopodobnych „zabójców bólu”….chili może uzależniać .

No dobrze , ale co jest ostre dla jednych , nie musi być takie dla drugich .Nie będę zanudzać skalą ostrości Scovilla , ponieważ i on opierał się na subiektywnym odczuciu różnych probantów , potem zaś doszły do niej logarytmy 🙂 i rzecz stała się jeszcze bardziej skomplikowaną , a niekoniecznie miarodajną .Powiem tylko , że jeżeli coś odczuwamy jako nieznośną ostrość , wręcz nieprzyjemną- to jest dla nas ZA ostre. Z drugiej strony , do zwiększania ostrości smaku można się przyzwyczaić , ale nie sądzę , aby było to korzystne dla wszystkich , na pewno zaś nie – dla dzieci .

Generalnie jako najostrzejsze uznawane są papryczki Red Savina , Habanero , sporo odmian chińskich (np.Kwangsi) , chili do tabasco , tajskie ….ale który sprzedawca w Polsce udzieli nam dokładnych informacji , co jest na straganie ?

Jedyne wyjście, to ostrożne próbowanie tym bardziej , że ostrość podlega też naturalnym wahaniom .

Jesteśmy już więc blisko spożycia chili :).Na co jeszcze zwrócić uwagę ?

Nie wdychać . Capsaicyna , gdy dostanie się do dróg oddechowych , może wywołać atak podobny do astmy , zapalenie oskrzeli , krtani …. Bez potrzeby nie sypać na skórę -może ( ale nie musi ) nastąpić wyrzut histaminy -reakcja zapalna . Nie jeść bez opamiętania przy naprawdę wysokim ciśnieniu -może jeszcze skoczyć .
Ciśnienie , nie papryczka :).

Jeżeli nie na skórę …to dlaczego jest zalecana nawet przy wrzodach żołądka ?

Ponieważ kapsaicyna -jakkolwiek by to nielogicznie brzmiało- jednocześnie chroni śluzówkę . Kiedyś wspominałam , że Indianie , chcąc zatrzymać krwotok , sypali proszek chili lub kładli świeżą na ranę . Prawda . 

Gdyby kapsaicyna tylko „gryzła” , nie byłaby dziś składnikiem maści , plastrów ABC , nalewek ….. W przypadku wrzodów żołądka wskazany jest oczywiście ostrożne spożycie , ale jednak nie jej wykluczenie z diety .

Należy przy tym pamiętać , że chroniczne przedawkowywanie capsaicyny (czyli przesada) może spowodować zaburzenia pracy żołądka, jelit, nerek , wątroby , podobnie , jak ładowanie jej za często i w za dużych ilościach na skórę.

Oczywiście przemysł nie mógł przegapić okazji , jaką stwarzają ostrzeżenia 🙂 i wykreował syntetyk :nonivamid , czyli ersatz capsaicyny – teraz w większości plastrów i maści antyreumatycznych , p.bólowych etc.

ja i tak preferuję chili z Natury . Ilość dań , które może upiększyć jest niezmierzona , a przy tym wachlarz smaków ….

Podsumujmy: chili przyda się w bólach mięśni , stawów ( i nie tylko ) , podłym nastroju , wrzodach żołądka ….Redukcji tłuszczu (wzmożona przemiana materii ) ,
poprawie poziomu cukru (zwiększa wrażliwość na insulinę ) , hamowaniu stanów zapalnych (choć sama je może wywołać ) , nowotworach , bólach zębów
(medycyna Azteków) , a nawet prawdopodobieństwie zawału.

Psycholog Paul Rozin porównał kiedyś chili do diabelskiego młyna mówiąc:
„pozwala czuć ryzyko bez szkody”. Wprawdzie biorąc pod uwagę przypadki zdarzające się na rollecoastr’ach uważam , że z tą bezszkodowością maszyn nieco przesadził 🙂 ,ale co tam :ważne , że możemy przytoczyć opinię EKSPERTA od ryzyka :). A żeby nie było zbyt naŁkowo ….japońscy wojownicy od dawien dawna wcinali chili rytualnie : gwoli wzmocnienia umysłu i determinacji . 

Dzisiaj czytamy , że chili posiada vit.C i karoten i potas , magnez , żelazo….ale nawet o tym wszystkim zapominając , weźmy czerwony strączek : czyż nie jest cudem ?

Piszę o tym nie tylko , bo „pogoda” i „nielato” , ale dlatego , że już możemy chili gromadzić – tę wyhodowaną w Polsce też . Potem , w zimie , z dalekich transportów już nie będzie tak odpowiednia naszym organizmom , jak ta zebrana latem i jesienią . Możemy ją suszyć – uwaga- często suszona jest jeszcze wścieklejsza:) , konserwować – łagodnieje , ale nie każda:) , ładować w sól , 
przetwory , wreszcie dodawać  świeżą….ile ? Niektórzy dorośli Europejczycy (pochodzenia i zamieszkania europejskiego ) , których znam , mogą zjeść do 3 małych strączków dziennie , Azjaci -nawet 10, ale to moim zdaniem przesada , zresztą wtedy nie jedzą tego dzień w dzień .  Ja ? Bezproblemowo wetnę każdy rodzaj papryczkowej ostrości 🙂 , ale z umiarem i zależnie od pory roku , sytuacji , stanu organizmu , klimatu , w którym się akurat znajduję – chili zajmuje trwałą pozycję w moim menu od wejścia w dorosłość i nic nie wskazuje na to , aby pracowała na moją niekorzyść :). 

———————-

Lektury :

Pal, Khodimuthali , Dhingra „Vanilloid Receptor Antagonists:emerging class of novel anti-inflammatory agents for pain managment… „, Current Pharmaceutical Desig  15(9) , 2009

Mc Carthy i in. ” „Effect of topical capsaicin in the therapy of painful osteoarthritis of the hands ” -J.Rheumatology , 1992

H.Kasper „Ernahrumgsmedizin und Diaetetik” , 2004 , 10.Aufl.

J.I.Joo , D.H.Kim , J.Choi , Yun „Proteomic analysis for antiobesity potential of capsaicin ……” Journal of Proteome Research 2010 , 9 (6)

W.Baltes „Lebensmittelchemie „, 1995 , Berlin , Springer Verlag

Posted in aktualności, depresja, farmakologia, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | Leave a Comment »

Serce.Kardiologia naturalnie.cz.14.Czy dobry = głupi?

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 10, 2011

Pan oddał sztukę lekarską ludziom , by go wychwalali za Jego cuda .

Pan daje lekom wyrastać z Ziemi , a człowiek rozsądny nie pomiata nimi. Syr.38,6

Ile by człowiek nie studiował , zawsze musi pamiętać , że nie dotarł nawet do pierwszej strony .  Rabin Lewi Icchak z Berdyczowa

Niektórym się jednak udało postawić bliźnim świat na głowie : panika , choć niepotrzebna , zatacza koła .Panika rzadko kiedy miała twarde podstawy – poza sterowanym obłędem .Tak jest i teraz : ktoś gra  „w durnia” , ktoś inny płaci .Ale jak gra w „durnia” może nie kusić w świecie , w którym morderca dziecka (głośna w BRD , Hesja , sprawa porwanego przez studenta prawa syna majętnych ludzi) bezczelnie żąda odszkodowania za ….straty moralne , ponieważ „policjanci mu grozili w czasie przesłuchania” i …to odszkodowanie zostaje mu przyznane .Polska nie BRD (na szczęście:) , ale absurdów też nie brak .

Ludzie poddają się kompletnie niedorzecznym spekulacjom , których wynik rozgrywa się poza ich zasięgiem…i tracą zdrowie . Nowym ustawom „stróżów bezpiecznego żywienia”;) i „bezpieczeństwa zdrowia” jeszcze się przyjrzymy , chociaż nie bardzo wiem, po co, gdyż jeżeli taka masa ludzi protestowała przeciwko GMO , a ono i tak znajdzie dróżkę dzięki paru literkom w nowych przepisach , to chyba pomoże tylko pospolite ruszenie bez wyjątków …Ale zaintrygował mnie wpis na neostradzie , dzisiaj, pt.”Leczą dzieci kwiatami”. Zajrzałam ucieszona i..podobno pewien szpital „jako jeden z pierwszych” (!) wprowadził metodę leczenia ( leczenie ogrodem , czyli hortiterapię -co za uczona nazwa:))), podobno za metodą stoją ” wykwalifikowani medycy (…) , a także najwyższej klasy profesorowie „.Dalej metoda nazywana jest „projektem” (ukochane słowo jewrojuniopejczyków ).

Ale nie czepiam się szpitala ani metody , która polega na ….przebywaniu wśród przyrody , kontakcie z nią, obserwacji i drobnej pracy z roślinkami -metody znanej od lat tysięcy , tyle , że nie nazywanej PROJEKTEM – i tu jest pies pogrzebany .

Bo metoda stara , jak świat, bo świetna i potrzebna , ale jakim prawem podana w sosie zawłaszczenia -ba- zastosowania jej „pierwsze razy” – przez…no jakże inaczej:
EKSPERTóW ? To profesorowie musieli przyklepać fakt znany w każdej medycynie świata odkąd istnieje zapis terapii , fakt , że kontakt z naturą wpływa pozytywnie na zdrowie , że pomaga wyzdrowieć ?! Bez tego by ….nie działał ?

Jedyne , co mi się nasuwa ponownie , to:” i straszno i smieszno „. I nie mam już sił na naŁkową „mądrość” , która do takich oświadczeń dopuściła .Ważne , że terapia jest stosowana , że płaci za nią – tak, NFZ! ( ciekawe, dlaczego nie zapłaci za homeopatię…:)) i że pomaga .Ale jeżeli pójdzie tak dalej , będziemy potrzebowali pieczątki profesora na opuszczenie domu jako „zakwalifikowani do ruchu ludzkiego”.

Serce zadrżało…Trzeba się uśmiechnąć:).

Niemiecki (podobno;) „niemiecki” , choć urodził się w Starym Zawidowie 🙂 )mistyk, filozof, alchemik – człowiek , którego mistrzami były głównie stare księgi i Natura , Jakub Bohme ,pisał , że ludzie podążający drogą serca często uważani  są za głupców . Czy coś się w tej materii od XVI wieku zmieniło ? Czy może nadal człowiek wybierając dobro swojego serca  , więc dobro bliźniego również , traktowany jest jak idiota ? Z tego co widzę , często tak , ale nie jest to jednak regułą – a to cieszy…

A radość leczy serce . Z perspektywy kardioenergetyki zdrowo jest zachować dziecinność spojrzenia – nie mówię naturalnie o jej pozycji głównej 🙂 , ale o zachowaniu jej jako części oglądu .

Więc śmiech ( z tego, że „nie zaczyna się od „więc” , też:))), szukajmy śmiechu w każdej okazji…Nietzsche wspominał , że śmiech wynalazły te zwierzęta , które cierpią najbardziej . Chyba wiedział coś więcej …

Dodałabym, że śmiech cierpienie przepędza .Nie zawsze od razu , nie zawsze całkiem , ale nasz mózg z każdym uśmiechem otrzymuje program rozluźnienia serca.

Cóż , kiedy medycyna szkolna najpierw załaduje szprycę lub pigułę…W tym samym razie medycyna Natury , medycyna Ziemi i Nieba , hygiejańska , zaakceptuje , że ciało posiada własną , naturalną mądrość :intuicyjną , integracyjną siłę:nawet we śnie .

Tu dochodzimy do różnic , które wciąż wydają się nie do przezwyciężenia: do pojęć „leczenia” charakterystycznych dla obu systemów , do pojęcia , które medycyna szkolna zagrabiła , ukradła Naturze , teraz zaś – sprzedaje .

Spróbujmy przyjrzeć się terminowi „leczenie” z różnych punktów.

Kartezjańsko ( a niech idzie łobuz do kumpli szatanów;) )  biorąc to biochemiczne wpływanie na organizm w celu „wyprostowania” błędnych , zakłóconych funkcji mechanizmu , ich „polepszenie”, doprowadzenie do „normalności” .

Patrząc poprzez …serce:) leczenie jest całościowym, komunikacyjnym i inicjującym zdrowienie procesem molekularnym , procesem pamięci komórkowej .Ciekawe prace prowadził na ten temat psychiatra , któremu nie wystarczało stemplowanie ludzi jako „idiota”-„nieidiota” :Profesor D. Benor , mało tego – potwierdzając ww.(całościowy proces…) , zaznaczył , że to był proces BEZ znanych , psychologicznych i psychiatrycznych metod interwencyjnych .Można? Można .

Rzadko :), ale bywa, że adept medycyny zadaje sobie pytanie:” Dlaczego leczenie jest ważne „.Bez sensu? Bynajmniej .Bo  w odpowiedziach widać bardzo grubą linię między Naturą a czczym akademizmem  :ten ostatni twierdzi , że uleczenie jest nam niezbędne do wykonywania zadań , czynności , posiadania , przedłużania życia i wyjęcia 😉 z niego maximum .Poniekąd racja- powie niejeden . Czyżby bez zastrzeżeń?

Bo dla mnie leczenie jest ważne , aby żyć w porozumieniu z całością środowiska , w harmonii ze wszystkimi istotami , w poczuciu właściwości miejsc na Ziemi , w stanie , w którym można WSPóŁistnieć i to współistnienie czuć całym sobą .

Kiedy już medyk odpowie sobie na pytanie odpowiedzią z testów 🙂 , może wpadnie na drugie :KTO potrzebuje leczenia? „Ha-jesteś nienormalna”- zakrzykną niektórzy :
przecież to jasne , leczenia potrzebuje chory i rzucą definicję choroby …definicję , która nie określa,nie oddaje zupełnie istoty choroby. Definicję , która jest sama w sobie chora. Jeżeli będę „nienormalna ” dla tak Krzyczących  , to wciąż jestem szczęśliwa:). Bo o ile mózg nawija;) , że „wszystko, co odstaje od poziomu normalności , standardu medycznego” :)), że „uszkodzone ” biosystemy muszą być doprowadzone do porządku- to ostatnie poniekąd jest prawdą , to serce swoje :wszystko i każdy potrzebuje dziś leczenia , ponieważ leczenie znaczy utrzymanie zdrowego połączenia w sieci wszystkich żywych systemów , bo nie jest chorym jeden człowiek , jedno zwierzę , ale kiedy on/ono staje się chore, chory jest cały system !

Tyle , że jak do tej pory chęć uzdrowienia całego systemu wygląda na szaleństwo .Jak do tej pory , patrząc na przyrodę ….w żadnym środowisku nie ma idealnie zdrowych zwierząt , nie wszystkie żyją równie długo…. 

Choroba i zdrowie to nie kompletnie różne „siły” , bo wszyscy funkcjonujemy mniej lub bardziej w coraz bardziej chaotycznym systemie , podlegającym ciągłym zmianom , góra- dół.Bo i w systemie i w nas jest i zdrowie i choroba – od nas zależy , czemu pozwolimy wygrać . Od nas zależy , czy damy się zwyciężyć impulsom choroby , wypadając z rytmu poza pewne granice .

Systemiczna stabilność energii serca objawia się w ciągłym energetycznym dopasowywaniu w systemie – to dopasowywanie się jest nam niezbędne , by nie popaść w martwotę .

Wydumane ? Przegięte? Jeżeli nie jest przegięciem uznanie wszystkich dojrzałych kobiet za potrzebujących mammografii , o której nawet ostatnio przyznano w oficjalnych (kolejnych , więc to nie przelewki) badaniach :Mammografia to więcej zagrożeń niż korzyści -art. ww w.die welt.de , 30.07.2011 , Brustkrebs- Vorsorge senkt Zahl der Todesfalle kaum , a gdzie można przeczytać przecedzone przez ściśnięte ząbki:) opinie z  ww w .bmj:) :badania od 1989 do 2006 pokazały , że nie było różnicy czy mammografia- skryning były wykonywane wcześniej czy później, że nie miało to znaczenia w śmiertelności kobiet z nowotworem piersi! Jeżeli namawianie do takiej metody nie jest więc przegięciem, dlaczego miałoby nim być założenie , które jednak zostało dostrzeżone w medycynie w roku 1900 przez francuskiego fizjologa Charlesa Richeta : „Niestabilność jest warunkiem dla stabilności organizmów „, czyli:

Dla fana Big Pharma chaos będzie tylko chorobą , dla miłośnika natury-formą dynamicznego zdrowia .

Ach…Charles Richet ? Ten sam noblista , który przeprowadził pierwsze oficjalne w medycynie szkolnej szczepienie 1890 , co do którego wysnuł potem sam miażdżące wnioski , ale i tak został uznany wiele lat później za ….zwolennika szczepień? Ten sam , który stwierdził , że „wstrzyknięte proteiny zmieniają płyny ciała , szczególnie krew , natychmiastowo i negatywnie ” , który pławił się w spirytyzmie , parapsychologii i organizował seanse spirytystyczne ? 🙂 . I wykształconym współcześnie to nie przeszkadza?:))))))) No to mnie też nie przeszkadza , że udało mu się dojść do aż drugiego (pierwszy: niewłaściwość szczepień) wniosku potwierdzającego obserwację Natury …i osiągnięcia medycyny Wschodu : że oscylując w rytmie , który pozwala nam leczyć nadużycia popełnione przez siebie , a przewidziane przez Naturę /Boga /siłę sprawczą etc. możemy funkcjonować całkiem niezły kawał czasu 🙂 , że stagnacja , że „permanentne  , idealne zdrowie” nie wydaje się być możliwym , że od czasu do czasu trzeba przeżyć napomnienie od Natury , aby móc się zregenerować . Bo tak zostaliśmy zaprojektowani.

Bo wszelkie próby utrzymania się w doskonałym stanie dłużej aniżeli jest to naturalnie:) konieczne , próby wpasowania się w oficjalny standard narzucany nam przez system „edukacji” medycznej kończą się źle , bo zawsze znajdziemy a to „szmerki w uchu” , a to „drapanie w gardle „, a to „mniejsze płuco „, „większy nos „……

Bo frustracja , że „ktoś ma takie wyniki a my inne „…

Porównywanie cech , dążenie do IDEAŁU …zżera nam życie .

Nie jesteśmy z taśmy . 

Czy płatki śniegu są „chore” ,bo każdy jest inny?

Czy może dziwić , że między zdrowiem a chorobą istnieje zagadkowa relacja wymiany?

Czy może dziwić , że przede wszystkim Natura jest w stanie te mechanizmy regulować? 

Ale to nie jest koniec pytań o różnice między podstawą działania przemysłu chorób , a istotą leczenia .

cdn.:)

————————————————–

Lektury , poza zwykłymi w cyklu:

Charles Richet „Der Mensch ist dumm „( człowiek jest głupi :))), Berlin 1922

w ww.inclusivepsychology.com -PDF Human interconnectedness , Survey of Spiritual Healing  , też w „Journal of the Society for Psychical Research” (D.Benor)

Posted in aktualności, kardiologia naturalnie, zdrowie | Leave a Comment »

Rany cięte, kłute, szarpane…Wakacyjne przypadki;).

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 4, 2011

Wiadomo, że wpis niniejszy nie będzie dotyczył ran ZBYT głębokich , zbyt rozległych obszarowo , takich , w których doszło do przerwania tętnicy , ran wewnętrznych niezlokalizowanych i wszelkich , których stan będzie wymagał natychmiastowej pomocy pogotowia  , czyli :zagrażających życiu.

Niektórzy mogą wprawdzie powiedzieć, że „każda rana nieodpowiednio potraktowana może zagrażać życiu” i ja się…połowicznie:) zgodzę . Nie zgodzę się jednakże , by , nie mając do dyspozycji apteki, nowoczesnych środków opatrunkowych/farmaceutycznych , a przebywając w naturze , pozostawić ranę samej sobie .

Jaśniej:jeżeli cięcie jest dłuższe niż jeden centymetr i /lub tak samo głębokie, jeżeli jesteśmy w stanie dostrzec w ranie żółtawą warstwę tłuszczową, rana musi być w ciągu 24 godzin zeszyta. Do tego czasu trzeba oczyścić podręcznym środkiem dezynfekcyjnym i, jeżeli to możliwe,  schłodzić .

W pozostałych , lżejszych przypadkach…

Przykład: Ktoś poranił sobie nogę muszlą na plaży , apteczki pod ręką niet .Pozwalamy nieco pocieknąć krwi i…sięgamy po pierwszą pomoc: mocz (p.wpis o urynoterapii) . Obmytą moczem , obwiązujemy czystym ubraniem i szukamy liści babki lancetowatej/okrągłolistnej/pozostałych, które następnie przykładamy na zranienie , obwiązując , 
„czymkolwiek”.

 Wybierając się w podróż może powinniśmy zaopatrzyć się w :

-goździki (przyprawę:), lub olej goździkowy: zawarty w nim eugenol działa antyseptycznie i koi ból ( o czym było).Nie zawahałabym się potraktować nim ranę (olejkiem) , jeżeli byłoby niebezpieczeństwo infekcji- jest w stanie „uspokoić” nawet odporne na antybiotyki staphylokokki (gronkowce) .

-czosnek :). Zawsze i wszędzie:).Etiopskie badania ( że też trzeba było aż Etiopii:)) wykazały doskonałe zastosowanie czosnku przy infekcjach ran .Jak ? Kroimy lub rozpoławiamy ząbek , obficie „przytykając” ranę. Jeżeli skóra zareaguje jeszcze silniejszym bólem lub wysypką- odstawiamy czosnek.Czosnek niedźwiedzi, szczypior , cebula też posiadają allicynę, dzięki której możemy ich użyć zamiennie do czosnku. Allicyna działa (dzięki mechanizmowi enzymatycznemu) , jeżeli miąższ czosnku/i in. zostanie zmiażdżony.

-ananas – szczególnie przy tropikalnych wyprawach , kiedy skończył się nam 😉 już czosnek , możemy użyć ananasa.
Rozszczepiający białko enzym bromelaina wspomaga gojenie .Przy wysokiej wilgotności powietrza , utrudniającej proces leczniczny , obmywamy ranę sokiem z owocu, ten zaś jemy.

-Indianie okładali rany świeżą żurawiną , aby „wyciągnąć truciznę”- mieli rację, choć nie wiedzieli , że „kwas hippurowy działa antyseptycznie”. Wiedzieli, bo DZIAŁAŁO u przodków, więc będzie działało i u nich….Kwas hippurowy występuje też w moczu .

-o roli miodu w leczeniu ran pisałam- nic się nie zmieniło:) , mogę jednak dodać, że u kobiet, które cierpiały z powodu infekcji …poporodowych , miód goił to (zostawiając pacjentkę żywą), czego nie mogą dziś zagoić chemikalia , w ciągu przeciętnie sześciu dni.

-olejek z drzewa herbacianego ( tylko zewnętrznie!) , ale i…samą herbatę, szczególnie zieloną.Abstrahując od właściwości antyseptycznych, flawonoidy stabilizują kolagenowe włókna, co wpływa na gojenie , a wraz z katechinami „zachęcają” do tworzenia kolagenu. Nałożenie nawet torebki z czarną/zieloną herbatą to też środek.

W podróży da się wykorzystać do ran owoce cytrusowe- wewn . i zewn., ze względu na vit.C = wsparcie procesu kolagenowego,  aloes – stary, niezawodny lek wielu obszarów medycyny ludowej świata ….o właśnie, jak mogłam zapomnieć o TCM, o potędze Chin!: Chińczycy bowiem kładą na ranę …przekrojoną pomarańczę, aby wyciągnąć z niej brud, metale ciężkie/wszelkie trucizny .I też działa :).

W Polsce , jak w całej prawie Europie nie zapominajmy zaś o rodzimym cudzie wewnętrznego i zewnętrznego gojenia, czyli Calendula officinalis- „małym słońcu” – nagietku- maść, okłady, napar, przymoczki- to wszystko mamy do dyspozycji pod nosem:). A-i jeszcze tymianek – kiedyś wspominałam o jego sile rażenia infekcji:), więc tylko powtórzę:warto mieć tymianek w ogrodzie – po czosnku i goździkach to moim zdaniem najlepszy antyseptyk z powszechnie dostępnych …Pamiętam książkę dr Jean Valneta , z 1964 „Aromatherapie” , gdzie wspomniał, że olejek tymiankowy kapitalnie stosuje się przy ranach oparzeniowych (tu nie zapomnieć o lawendzie proszę…jak mi się tak dalej będzie „przypominać”, to dzisiaj nie skończę:))))), dermatozach i bólach mięśni .Ach, to jest materiał na książkę, ten poczciwy tymianek….:)

Kończąc , chciałam zaznaczyć , że jeżeli rana nie przestaje krwawić , widać postępujące czerwienienie, zapalenie , ropę, nie daj Boże zaistnieje gorączka lub/i zaobserwujemy powiększone węzły chłonne , w ranie znajdą się ciała obce i tkwią tam…a NIE UMIEMY pomóc sobie sami (to nie wstyd, nie wszystko da się samemu ), koniecznie szukajmy pomocy osób z tematem obeznanych/doświadczonych .

Wyjścia cało z wakacji:))) życzę 🙂

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, zdrowie | Leave a Comment »