Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘technologie a środowisko’ Category

technologie a środowisko

Skąd Parkinson ? I kilka kwestii do przemyślenia na Nowy Rok …

Posted by natural health consulting w dniu Grudzień 29, 2011

Tematu Parkinsonizmu nie chciałam zaczynać bez dokładnego wprowadzenia , ale czas leci , chorzy czepiają się silnych leków , a nowe prawo , teoretycznie mające „skończyć z dyktatem koncernów” :)))))))))))) , jedynie psuje krew i lekarzom i farmaceutom i pacjentom wreszcie – można rzec : robota bezsensowna  ,     
pogarszająca i tak już nieciekawe relacje wśród ww. , a przy tym kosztowna – powoduje wręcz panikę uzależnionych od Big Pharmy . Wolę nie przypuszczać , że … może o to chodziło ? O zasygnalizowanie możliwości ograniczenia dostępności pewnych środków – wszak , co ciężko dostać , tym bardziej pożądanym ?

Może być , że to abstrakcja , ale postrzegając jedną , wielką abstrakcję na co dzień 😉 , nietrudno wyciągać równie abstrakcyjne wnioski 🙂 .

Ale zostawmy chorą „opiekę zdrowotną” – jest sporo dobrych wieści – nie tylko w głównym temacie . Zanim przejdę dalej , przypomnę tylko , aby stronę czytać „na zimno” , w miarę możliwości zadając sobie mnóstwo pytań i … pozostać w myśleniu niezależnym . Jeżeli są Państwo zwolennikami medycyny szkolnej – Państwa sprawa , jeżeli naturalnej ( co nie wyklucza kształcenia :))- cieszę się bardzo , ale powtórzę :
nie twierdzę , iż „tylko to ” lub „tylko tamto ” może Państwu pomóc i nikogo nie mam zamiaru zmuszać do zmiany poglądów edukacyjnych . Pragnę jedynie , przytaczając Goethego , by każdy chciał „wiedzieć , co czyni ten świat w naszym wnętrzu spójnym ” , jak to działa , dlaczego objawia się tak , a nie inaczej , dlaczego współdziałanie z Naturą wychodzi nam na dobre i wszyscy mogą się o tym przekonać sami …. A jeżeli nie „wiedzieć” , niechże chociaż chce szukać .

Bo ja nie rozumiem , czemu np.wiele kobiet nie ma pojęcia , że one , do menopauzy, mają zupełnie inną przemianę materii aniżeli mężczyźni . Ale dziwią się , że po klimakterium słabną im włosy , gwałtownie wiotczeje skóra – myślą , że tak ma być . Nie ma .

Och , dociera do mnie 😉 , że oficjalny system edukacyjny wcisnął większość w szufladki i każe wyobrażać sobie , iż tak ma pozostać , ale dziwi , gdy kobiety nie chcą wiedzieć , DLACZEGO . Podobnie mężczyźni , jednak to głównie kobieta będzie odpowiedzialną za zdrowie przyszłego pokolenia , stąd … pewnie jeszcze długo pozostanę zdziwioną 😉 .

Pocieszam się – nie ja jedna 🙂 – jakie były miny naukowców , gdy wyniki badań nad skutecznością MRT w diagnozie , ale i terapii , okazały się miażdżąco mizerne ?

🙂

A to badanie jest polecane coraz częściej dodatkowo , oprócz i tak już mocno inwazyjnej mammografi , oczekuje się , że lepsze , dokładniejsze … Nic z tych rzeczy. „The Lancet ” ( może tym razem się nie wycofa :))) , pisze o badaniach Mem. Sloan Kettering Cancer Center NY ( w w  w.thelancet.com -Effect of population based screening on breast cancer mortality , 378 , 2011 ) .Była mowa i na 34 -th Breast Cancer Symp. w San Antonio , 16.12., a dane zbierano przez 10 lat , efekt : mało lub wcale dowodów na korzyści użycia MRT tak w rozpoznaniu , jak terapii , nawet przy operacjach . Jedyny wyjątek (?) : MRT może znaleźć 
zastosowanie w badaniach kobiet z obciążeniem genetycznym .

„Nie znaleziono żadnego , bezpośredniego dowodu , że pacjenci wysokiego ryzyka , u których po MRT stwierdzono obecność tumoru , przeżyją dłużej aniżeli gdyby nie byli poddani MRT „. A badanie kosztuje niemało . Pomijam wpływ na organizm …

Z innej beczki : niedawno pisałam o dobroczynnym wpływie słońca na nowotwory i proszę – są już następne badania : Dr Jo Ellen Welsh ze State Uni of NY , Albany , w doświadczeniach in vitro wykazała , że ludzkie kómórki raka piersi potraktowane formą witaminy D przez parę dni – obumarły , a co zawarła w zdaniu :

” Witamina D wnika w nie i zabija , w procesie identycznym , jak w przypadku  Tamoxifenu ” . No proszę … o skutkach ubocznych farmaceutyku chyba nie muszę nikomu zainteresowanemu wspominać ….

Badania powtórzono na myszach – tak , dla mnie bez sensu , ale … nawet u większości myszy zaobserwowano zanik komórek nowotworowych po kilku tygodniach.

Warto zauważyć , że aż do tej pory studia nad witaminą D były określane jako „prace nad prewencją ” 🙂 Dopiero od 2011 mamy dokumenty , iż witamina D obniżyła ryzyko rozwoju/postępu nowotworu u pon. 60.000 kobiet , przy czym chodziło o wit.D uzyskaną z pożywienia i słońca .Dr Pierre Engel z INSERM ( Institut National de la Sante et de la Recherche Medicale ) podsumował :

” U kobiet przebywających na terenach słonecznych ryzyko wystąpienia raka jest o 50% mniejsze aniżeli u tych z terenów o nasłonencznieniu małym „.

Na konferencji w Toronto , 2010 , Dr Cedric Garland określił raka piersi wręcz jako wynik braku witaminy D – ze swojej strony podkreślę , że wnioski te mają zastosowanie w ocenie występowania innych nowotworów np .skóry i jelita – wit . D umożliwia nam przecież absorbcję wapnia . A nas , jeszcze dosłownie przed chwilą ostrzegano przed słońcem … W dodatku leki -m.in.przeciwskurczowe , środki „do bezpiecznego opalania” blokują witaminę D …. Niedługo wiosna . Cieszę się , że w kwestii słońca mam do przekazania wciąż dobre wiadomości – resztę znajdą Państwo np.na w w w.drweil.com ” More Vitamin D ? ” ,
w  w w.abcnews.go.com -study-vitamin-d-kills-cancer-cells .

Kolej na Parkinsona – oczywiście w skrócie , bo ta choroba ( nazwa Morbus Parkinson , IPS , to raczej główne określenie szeregu dolegliwości charakteryzujących się określonymi symptomami ) dotyczy bardzo szczególnego obszaru , wciąż za mało znanego – poczynając od jądra podstawy  –
ganglia basales , dokładniej – istoty czarnej = substantia nigra plus przyległości , czyli układ dopaminergiczny , dalej poprzez układ noradrenergiczny i glutaminergiczny . Utrata neuronów w regionie ganglia basales postępuje z zapalnymi zmianami w komórkach mózgowych i tworzeniem proteinowych ( agregaty , zlepki białkowe ) , niewłaściwych struktur , tzw. ciałek Lewy’ego blokujących funkcje komórkowe .

Charakterystykę objawów choroby Parkinsona możemy znaleźć wszędzie , więc „na przełaj” : powyższe owocuje zaburzeniami ruchu , następnie dochodzą problemy kognitywne , wegetatywne , etc.

O zwiększenie ryzyka wystąpienia P. oskarża się m.in. cukrzycę typu 2 ( badania fińskie ) , co rzecz jasna nie jest bez sensu -tu przychodzą nam z pomocą studia „Advanced glycation end products induce in vitro cross – linking of alpha- synuclein and accelerate the process of intracellular inclusion body formation „- w w w.ncbi.nih.gov , S.Shaikh , LF. Nicholson , J. Neurosci. Res , 2008 , July ,86 .,
jednak sama cukrzyca też nie powstaje „z niczego ” .

Ciekawy artykuł pojawił się w dailymail.co.uk – „Pesticides dramatically increase risk of Parkinson’s ” – 25.06…… 2006 roku . Do tej pory nie zauważyłam w polskiej prasie żadnego przedruku -być może mi umknął , ale wówczas w Daily Mail – a nie jest to przecież gazeta specjalistyczna , ot , „dla ludzi” – był to jeden z głównych tematów . Dlaczego u nas można za to wszędzie opisywać „dramat rolników , których nie stać na nawozy i środki ochrony ( ???) roślin ” , wciskając , że bez tego ani rusz  … ? Pytanie retoryczne .

W pow. artykule przedstawiono wnioski ze studiów :” Kontakt z pestycydami zwiększa ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona ” .

Pestycydy zmieniają chemię białkową u roślin i zwierząt – nie jest możliwe , by nie wpłynęły na nią i u nas .

Co to ma wspólnego z cukrzycą ? Cukier wyzwala proces glikacji ( o nim w ang. artykule wyżej ) , w czasie którego molekuły cukru wiążą się do protein – jaśniej : cukier reaguje z białkiem ( przył.cukru do grup aminowych białek ) .Poprzez redukcję cukrów powstają tzw. AGE – nowe proteiny – Advanced Glycation Endproducts , powodujące szkody komórkowe – sumą: stres oksydacyjny .

Aby nie zanudzać 🙂 – musimy zatroszczyć się o właściwy poziom glutationu -związku o właściwościach przeciutleniających , wspomagającego wyrzucanie produktów przemiany materii , toksyn , wszelkich śmieci ( usuwa związki azotowe , chlorowcopochodne …)  . Glutation powstaje z reszt aminokwasowych kwasu glutaminowego , cysteiny i glicyny , występuje w organizmach roślinnych oraz zwierzęcych . 

Dokładniej ? Potrzebujemy go ,  by podtrzymać / przywrócić właściwą przemianę białkową .

Wspaniałym przedsionkiem do produkcji glutationu jest serwatka z mleka krów spasanych trawą – tu smutne westchnienie – kiedyś ludzie na wsi praktycznie nie znali Parkinsonizmu . Również niezłym materiałem do tworzenia w. wymienionego są : avokado , oliwa , kurkuma , imbir , cynamon , cebula ,czosnek,
kapusta brukselka , kapusta biała , włoska , rozmaryn …
Wciąż aktualne są omega 3 – ze względu na stabilizację membran komórkowych , tak istotną w chorobie Parkinsona .

Dla „wątpiących „:) :”Dlaczego koniecznie serwatka prosto ze wsi , nie – wielkoprzemysłowa , nie daj Boże pasteryzowana czy podgrzewana ?

Ponieważ takie przetwarzanie powoduje denaturację białka = nieodwracalną zmianę struktury , takie produkty są nieaktywne biologicznie w sposób im właściwy, a mający znaczenie terapeutyczne .

Tak samo nie uznaję żywności pochodzącej od zwierząt karmionych mączkami kostnymi – to nie jest ich naturalne pożywienie – to atak na zdrowie  i „wybór” , którym nam się grozi : ” GMO albo pasze z mączki kostnej  „-to alternatywa typu „dżuma czy cholera”?

Nowy Rok za progiem … W Chinach będzie to rok Wodnego Smoka , a ten oznacza m.in . przełomy . Może i wielu z nas przyniesie korzystny przełom w myśleniu o zdrowiu ? Może niektórzy zdecydują się podjąć „ryzyko” 🙂 odpowiedzialności za to , jak i czym traktują własne – oraz powierzone 🙂 istoty ? życzę Państwu , jak zwykle zdrowia . Dziękuję za kolejny rok uwagi , dziękuję też bardzo Wszystkim dzielącym się ze mną swoimi badaniami , nowinkami , dziękuję Administratorom oraz Autorom stron , które polecam i Każdemu , kto przyczynia się do wspólnej pracy , dzieląc się wiedzą o jednym z najcenniejszych  , co mamy : zdrowiu .

Szczęśliwego Nowego Roku 🙂

——————-

lektura pomocna :

w ww .parkinson-gesellschaft.de

w ww.wpda.org

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, onkologiczne impresje, technologie a środowisko, zdrowie | Leave a Comment »

Tarczyca , czyli żywy włos i żywa myśl.cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 14, 2010

Tu był lek – pacjenci marli i nikt nie pytał, kto korzysta , więc tymi diabelskimi sztuczkami, tymi szczytami czynów haniebnych szaleliśmy bardziej niż zaraza  ; sam podałem truciznę tysiącom, oni więdli … muszę patrzyć i przeżywać, jak się bezczelnych morderców chwali….J.W.Goethe

Nie ma nic straszniejszego niż czynna ignorancja. J.W.Goethe

Po czterdziestce człowiek staje się głupcem lub lekarzem. Tiberius Claudius Nero , czyli Tiberius Caesar Augustus:)

Dobre wiadomości: otwierając kokpit zerknęłam na świeże wpisy innych Blogerów i zaintrygowała mnie śliczna owieczka:) z logo „Zagrypiona”.Podejrzewając poczucie humoru zerknęłam więc dalej i…nie rozczarowałam się: proszę Państwa, bardzo ciekawa i bogata praca na rzecz dobra ogólnego. Radość moja tym większa, że Autorka tworzy przy okazji przestrzeń porozumienia , porozumienia uniwersalnego, dystansując się od wszelkich ekstremalnych podziałów. Cieszę się i witam na razie wirtualnie , też po prawej- a jakże-stronie:).

Kolejny cykl, gdyż potrzeba czytelników większą niż sądziłam-to dobrze, że Państwo chcą więcej. Wstępem powinna być w tym przypadku lektura komentarza Antykk (dziękuję!) pod wpisem „Szaleństwo różowej wstążki” oraz odpowiedzi na owy, gdyż tak właśnie zaczęłaby się opowieść o tarczycy, gdybym ją miała pisać od nowa:).

Przeczytane? To kontynuujemy.

Cóż takiego jest w tarczycy, że jej nierównowagi tak bardzo wpływają na organizm? Czego nie widzą w niej ludzie, którzy lekkomyślnie , wykazując się co najmniej ignorancją, podejmują decyzje o jej usuwaniu? Temat co najmniej parukilometrowy:), stąd znowu podział na części- nie jestem w stanie zmieścić tego na raz, proszę o wybaczenie i cierpliwość.

Kto by pomyślał;), jeszcze niedawno:), bo w osiemnastym wieku uważano tarczycę m.in. za chrząstkę:), na początku dziewiętnastego – za „przygruczoł” organów oddechowych- w Europie Pan R.Graves , irlandzki medyk,  podał 1835 termin „thyroid gland”. Tymczasem „motylek”- bo gdy się przypatrzeć, można nieco z kształtu motyla dostrzec, jest arcyważnym gruczołem. Tak ważnym, jak…motylo delikatnym i mimo, iż tzw. dane statystyczne mawiają:) o większej liczbie badanych tarczyc wśród kobiet niż wśród mężczyzn, to ręczę głową, iż gruczoł ten jest dla płci obojga bardzo, ale to bardzo ważnym, a nawet śmiem podejrzewać, iż u obu płci podobnie wrażliwym. …z obserwacji jednak cóż- częściej problem z tarczycą mają właśnie kobiety. Dlaczego tak się dzieje, częściowo można szukać odpowiedzi właśnie w moim wpisie- odpowiedzi na komentarz, nie oznacza to jednak, że wszyscy mężczyźni przejmują się problemami codzienności mniej- nie, najczęściej panowie to ….głębiej „ściskają”, duszą w sobie całą swoją mocą, co z kolei może się wyrazić w nieco innych okolicach ciała jako symptom pierwszo-drugorzędowy.

Po szczegóły anatomiczne omawianego „motylka” proszę sięgnąć do odpowiednich atlasów- zapewne przy okazji wpadną Państwo na ciekawe detele, które sprowokują pytania „dlaczego”. Ano dlatego, że Natura naprawdę wiedziała, co robi:), ale z kolei my wiedząc o owych detali istnieniu możemy zrozumieć coś, co mogło nam niezbyt „pasować”. Anatomii nie cenią wprawdzie szczególnie Chińczycy:) , jednak Oni mają coś oprócz: nieprzerwane połączenie z wiedzą Przodków o „anatomii” zupełnie innego rodzaju, o instynkcie , o subtelnościach wyczuwania organizmu , o technikach wynajdywania miejsc mocnych i tych słabszych….Nam kłania się anatomia naszej cywilizacji ….rzecz prawie czysto techniczna (fe!) , ale czasem przydatna:).  

Tym, którzy z medycyną w formie scholarnej mieli do czynienia niewiele, proponuję tłumaczenia atlasów anatomicznych niemieckich (bardzo, bardzo prosto wyłożone terminy!) , ale przede wszystkim…..polskie STARE, jak najstarsze wydania dla lekarzy i studentów medycyny. Przeglądając antykwariaty proszę zwrócić uwagę na wydania z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, kiedy fala ochotników zupełnie niezwiązana tradycjami z zawodem rzuciła się do profesji:))))) i podręczniki musiały uwzględnić ówczesny poziom świadomości tudzież wiedzy kandydatów:), co przyznaję, zmusiło dość szczelną szufladę do przewartościowania pewnych poglądów:)))).Załosne, że po tylu latach szuflada, acz większa, spancerniała jeszcze. Na szczęście istnieją korniki:)))))))

Miało być o tarczycy? A proszę:)

Glandula thyroidea- prawda, że ładnie? Podręczniki medycyny wiele miejsca poświęcają jej roli w magazynowaniu jodu i tworzeniu zawierających jod hormonów  -tetrajodothyroniny (T4) i trijodothyroniny (T3), jak i hormonu peptydowego- calcytoniny. Opisują , że T3 i T4 tworzone są w tyreocytach (komóreczki tarczycy ), że ważność tych hormonów dla przemiany materii i wzrostu wielu rodzajów komórek jest wagi najpierwszej, że calcytonina hamuje rozkład tkanki kostnej pomagając wbudować wapń i fosfor w kości , piszą też niektórzy, że…

to właśnie ONA- ta wredna tarczyca (:)))przyp.moja) jest…punktem wyjścia licznych chorób prowadzących m.in. do zaburzeń hormonalnych, itp.itd. Cóż , każdy może sobie takie „ciekawostki” w ogólnie dostępnych źródłach poczytać…gorzej, że takie właśnie „perełki”(dotyczy ostatniego zdania) tkwią w podręcznikach. Bo może ja nie wiem, może wiem inaczej, ale dla mnie tarczyca NIE jest „punktem wyjścia licznych chorób” a zaledwie pośrednikiem w ich manifestacji, pośrednikiem mówiącym, że gdzieś w naszym życiu, sposobie odżywiania, oddziaływaniu środowiska zaszły niepokojące zmiany i , kiedy ONA- Glandula thyroidea 🙂 daje się we znaki, to prosi o pomoc w naprawie procesów, które nam umknęły.

Co do ważności hormonów tarczycy w przemianie materii- ona wręcz rządzi podstawowymi procesami metabolizmu, bez niej „siadają” całe systemy energetyczne- tarczyca jest BAZA dla energii systemów hormonalnych.

Załóżmy, coś nas niepokoi, myśl pada na tarczycę- szukamy więc diagnozy. 

Diagnozuje się dziś „nowoczesnymi metodami” wszystko, z naszą bohaterką włącznie. Diagnozuje się tak pilnie, że albo się czasem „przediagnozowuje” , albo….wychodzi z niczym. I tu, podobnie, jak przy innych „cudownych, dokładnych” pomiarach „tego i owego”, są pewne „nieścisłości”…gdyby tylko. Bo testy na poziomy hormonów tarczycowych niestety nie są w stanie zbadać tego poziomu dokładnie wewnątrz komórek. Ba- nie jest to łatwe , nie da się stwierdzić wszystkiego jednorazowym badaniem krwi , tym bardziej, że poziom hormonów tarczycznych zmienia się zależnie od wieku, predyspozycji osobniczych , budowy organizmu.. . Biopsja? Tkanka tarczycowa składa się z malusieńkich pęcherzyków…:))))))

Gdyby było inaczej, skąd wyniki testu w normie , a symptomy zaburzeń tarczycowych prezentują się , jak na dłoni? Delikwent ma fibromialgię, depresję, sensacje żołądkowe, trzęsie się z zimna w ciepłym pomieszczeniu lub przeciwnie, męczy się po wejściu na drugie piętro, śpi do południa….Czy to są jednak wyłącznie problemy związane z tarczycą?

Uwaga- nie każde zaburzenie żołądkowe czy spanie do południa oznacza kłopot z tarczycą! Czasem to zaledwie
przepicie i lenistwo:).

Cóż mamy w diagnozach?

-po pierwsze wymienia się metodę palpacyjną (paluszkami, delikatnie obmacujemy tarczycę)- uwaga- jej ciężar i wygląd różnicują się , również osobniczo- w czasie ciąży (wielka praca dla tego gruczołu), w czasie periodu nawet u dziewczynek może się tarczyca zmieniać- dobrze, gdy po zakończeniu cyklu powraca do swej normy. Obserwować, notować, traktować delikatnie. Tak przy okazji- dla powstającego w łonie matki organizmu prawidłowe funkcjonowanie tarczycy ma ogromne znaczenie w jego rozwoju embrionalnym. Czy dziwne więc, że wciąż się zastanawiam, skąd propozycje naświetlania „rentgenem” lub usuwania tarczyc kobietom w wieku motywującym do urodzenia dzieci ? Ale co tam, ja do tej pory nie wiem, skąd pomysł usuwania tarczycy komukolwiek w ogóle.

-po drugie USG

– po trzecie scyntygrafię

-tomografię i  tomogr. rezonans magnetyczny 

Poza tym cytologicznie: biopsja (auaaaa!).

 Laboratoryjnie oznacza się T3, T4, thyreotropina , thyreoglobulina, jak i tzw. TRAK, Tg-AK, TPO-AK, RAIU – to akurat niezłe- radioaktive iodine 123 uptake) i jeszcze więcej………). To wszystko dla diagnozy…..(Oj….taki drobiazg: T4 w tzw. komórkach celowych jest dejodowane, czyli… przekształca się w T3)

 A prawdziwy problem z tarczycą manifestuje się wtedy, kiedy nie możemy wytwarzać wystarczającej ilości energii przez wystarczająco długi czas.

KIEDY MAMY W SOBIE BLOKADY ENERGETYCZNE.

KIEDY BRAK NAM ENERGII NA CODZIENNE, ZWYKŁE RZECZY.

Tu wrócę na chwilę do naturalnych zmian tarczycowych- cykl miesięczny, ciąża, przejściowa depresja-to zmiany mniej więcej normalne. ALE permanentny PMS (Panie wiedzą, o czym mówię:))))), wieczne wybuchy szału w określonym czasie , niemalejąca , kilkudniowa agresja lub głęboki smutek , trwające dobry tydzień uczucia destrukcyjne – to już wypadałoby pogadać z tarczycą.

 Teraz drobiażdżek: hormony tarczycy działają synergistycznie z hormonem wzrostu w mięśniach – to Państwo muszą czuć, czy się mylę? Jeśli mięśnie są sprawne, jeżeli nie bolą po byle wysiłku, jeżeli mamy siłę na codzienny spacer i wracamy z niego wypoczęci, nie- bardziej zmęczeni- jest OK.

Słabość mięśni jest KLASYCZNYM OBJAWEM SŁABEJ TARCZYCY.

Co dalej? Zmęczona popołudniem głowa. POPOŁUDNIEM- to ważne.

Zaburzenia widzenia- brak ostrości.

Podsypianie na siedząco.

Budzenie się „bez energii”. Jeśli dzień w dzień jest Ci ciężko wstać, przyjrzyj się, co jest nie tak   z bardzo ważnym gruczołem i ……z Twoim życiem.

Swoistym testem dla tarczycy jest ciąża: silna radzi sobie doskonale i sama nie stwarza kłopotów. Słaba…hmm…Tu się zaczynają schody, czyli: regeneracji czas najwyższy.

No i ważne, ważne- nie tylko dla Pań: jednym z obrazów stanu tarczycy są WŁOSY- ich cebulki bowiem znajdują się w również w fazie wzrostu bezpośrednio pod wpływem hormonów tarczycznych:

T4 reguluje proliferację matrycy keratynocytów (po polskiemu:))): odpowiada za wzrost), kombinacja T3 i T4 reguluje zgon włosa (jakkolwiek by to brzmiało;), ale i stymuluje syntezę melaniny w cebulkach.

Rozszczepione, łamliwe, suche, „sianowate” , wcześnie siwiejące OD końca brwi- to wyraz zaburzenia pracy tarczycy.

Ale nie tylko….Glandula thyroidea ma bowiem jeszcze wpływ na serce: słabe jego bicie , to słaba praca tarczycy, to tlen z komórek zabierany , to tworzenie środowiska dla….nowotworów. Zaburzenie pracy tego „mistrza gruczołów w metabolizmie” to zachwianie naszej egzystencji.

Ale to początek , najmniej sympatyczny, potem będzie lepiej:), więc….proszę iść na spacer i nie żałować sobie ruchu.Koniecznie z wyłączoną komórką i bez słuchawek na uszach, o czym w następnym…

————————————————-

Lektury:

w w w.thyroid.ca (Kanadyjska Fundacja Tarczycy)

w w w.thyroid-info.com

w w w. jcm.endojournals.org. (Journal of Clinical Endocrinology and Metabolis)

w w w.e-sante.be/magazine_thyroide_45-251  i inne.

„Lehrbuch Anatomie” H.Lippert , Urban & Fischer Verlag /Elsvier GmbH, 2003, 6 Auflage

Posted in odżywianie, tarczyca, technologie a środowisko, zdrowie | Leave a Comment »

Czego nie powiedzą w dziennikach…

Posted by natural health consulting w dniu Luty 13, 2010

Wg niemieckiego Technologiezentrum minimum połowa enzymów zawartych w środkach spożywczych jest wytwarzana przy pomocy zmodyfikowanych genetycznie mikroorganizmów.

Bank danych o genetycznie zmienionych substancjach pokazuje aktualnie 28 takich właśnie,różnych enzymów.

A drożdże na przykład….Czy ktoś wie,gdzie można dostać w Polsce niezmutowane drożdże?

Posted in technologie a środowisko | Leave a Comment »

Chemtrails?Nie wierzę….-yłam?

Posted by natural health consulting w dniu Luty 9, 2010

Obiecałam sobie,że nie będę się zajmować tematami tak popularnymi,że ich popularność zakrawa na odwracanie uwagi od rzeczy istotniejszych.Niestety.Przyciskana przez znajomych z Niemiec do stanowczego wypowiedzenia się w sprawie chemtrailsów i obdarowana materiałami źródłowymi….piszę.Nie ulegam zbiorowej hipnozie.Nie poddaję się histerii.Wkurzyć….wkurzyłam się i wypowiedziałam:mam dość niszczenia wspólnej a więc i mojej przestrzeni,mam dość prób regulowania pogody,mam dość skażenia gruntów a teraz jeszcze skażenia  nieba!

Wiedziałam,że temat mnie prędzej czy później dopadnie,bo ślepa nie jestem,ale próbowałam wierzyć,że może to nie całkiem (tak,nie całkiem) prawda.

Nie,nie uważam,że każdy samolot i każdy jego ślad oznacza chemtrails.Odróżniam też pojęcie  chem.od smug kondensacyjnych.Ale niestety dla samej siebie musiałam przyznać znajomym rację co do istnienia zjawiska i ruszyć się od razu do wypowiedzenia oficjalnie,gdyż milczeć nie można.

Jest ciekawe pismo z kongresu-jeszcze dostępne,ale,jak znajomi mawiają,może „nicht mehr lange”:-)(już niedługo),jest ono pod adresem:www.carnicom.com./hr2977.html .Jest to dokument ze 107 kongresu US na temat „Przyjaznego wykorzystania przestrzeni”,czyli oczywiście o broni-i to parę dobrych lat temu.Zwróćcie uwagę szczególnie na rodzaje broni:(ELF (extremely low frequention),ULF (Ultra low frequention),radiację elektr.,plazmę,kontrolę umysłu (nic nowego),jest też coś „fajnego” o molekułach i atomie-to wszystko akurat wiemy,że do broni jest zaliczane (ktoś jeszcze chce bronić masztów UMTS?),ale na koniec-a jakże,zdefiniowane chemtrailsy.Miłej lektury,przepraszam,że wieczorem. A-i jeszcze jedno-żaden strach ani nawet obawa nie są wskazane ani potrzebne.Więcej-nie możemy bać się czegokolwiek,ponieważ strach NICZEGO nie zmienia.Tutaj trzeba nie tylko przerzucać się wiadomościami,ale wypowiedzieć się,czy naprawdę jest to miłe naszemu istnieniu….Musiał być jakiś akcent optymistyczny.

Posted in technologie a środowisko | 1 Comment »

O świetlówkach-rtęciówkach jeszcze nie wszystko….

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 20, 2010

No i mamy.Wydawałoby się,że po recenzjach badaczy oraz użytkowników „nowych,wspaniałych” (że też mi to przeszło przez klawiaturę;-)) żarówek (pomijam ostrzeżenia dobrze i,przede wszystkim wcześnie zorientowanych) coś powinno się było z tym nieszczęsnym towarem ruszyć,ktoś powinien się zdobyć na zmianę decyzji…nie,nie jestem naiwna.

A że nie jestem,to wiem,że wolność wyboru trzeba sobie czasem…przysposobić.

Ostatnio (dlaczego opublikowaliście to,co wiecie nie od dzisiaj dopiero teraz?) ukazały się publikacje University of New South Wales (Australia) oraz wypowiedzi speców z berlińskiego Institut fuer Energie und Automatisierung, Fachgebiet Lichttechnik-oczywiście na temat tak hojnie nam sprzedanych żaróweczek:

„Dwie trzecie (tylko??)tzw.ekwiwalentów żarówek 75-watowych (teraz wiemy,to nie żarówki,to ekwiwalenty!) dają mniej światła,niż oczekiwano.Niektóre odpowiadają 60-watowym”

Prof.Stephen Dain,School of Optometry and Vision Science,Australia.

„Problemem jest,że wprawdzie istnieją wytyczne EU,jak wartości światła winny być mierzone,jednak de facto nie ma żadnej nad tym kontroli”.

Karsten Koeth,Kierownik Laboratorium Swiatła i Promieniowania,TU Berlin.

Na koniec z innej beczki:gorąca notka od www.epic.org. :”Wszystkie z 15 skanerów zamontowanych na lotniskach w US są w stanie nie tylko przechowywać zrobione zdjęcia,ale i je przesyłać.”

No to…uśmiech proszę!

Posted in technologie a środowisko | Leave a Comment »

Beton komórkowy.Maszty UMTS-wielkie f*ck You dla ludu?

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 18, 2010

Gdyby spytano mnie,czego w czasach kryzysu Polska ma pod dostatkiem,rzekłabym,że komórek.I nie chodziłoby o te,dzięki którym gnębiony na wsze sposoby naród jeszcze dycha (niektórzy nawet nieźle),ale o ukochane zabawki tak dorosłych,jak i-niestety-dzieci.Niemile rani też krajobraz ilość masztów-stacji bazowych UMTS,choć pewnie ich połowa zaspokoiłaby w zupełności rządzę komunikacji.Tam,gdzie wydawałoby się,że więcej się nie zmieści-no po prostu nie wypada….buch,stoi następny.Nieważne,chce go tam ktoś,czy nie,on stoi i już.

Gdyby ktoś jednak zaprotestował,usłyszy te same mantry towarzyszące bezprzewodowcom od początku:że zaścianek to już był,że postęp,że nie szkodzą…że po trupach…-nie,tego ostatniego oficjalnie nie usłyszymy.

Nie pochwalam skrajnych postaw,wszak umiar jest najlepszym doradcą… rozmnażacze masztów właśnie chyba o tym zapomnieli.Aby być sprawiedliwym:o umiarze zapomnieli również ludzie kompletnie bezsensownie wykorzystujący urządzenia nieobojętne dla żywych organizmów oraz bezkarnie narzucający ich obecność każdemu.Pomijając temat masowej inwigilacji -bo nie teraz o tym-używanie telefonów komórkowych w potrzebie uzasadnia częściowo ich istnienie.Cóż,kiedy człek zachłanny i lubi NADużywać?Równanie proste-więcej komórek=więcej masztów.I wszystko (poza krajobrazem)byłoby pięknie,gdyby nie to „nie szkodzą”….

Profesor dr Lebrecht von Klitzing-kiedyś Uniwersytet Medyczny Lubeka,wiele lat poświęconych badaniom wpływu promieniowania EMF na komórki,tkanki etc.już w 2001 usiłował w czasie debaty środowiskowej w bundestagu ujawnić swe wnioski-usiłował.Odsunięcie go następnie od badań spowodowało jego odejście z MUL.A szkoda,bo odważnych i żywych badaczy wcale nie jest tak wielu,jak by się wydawało i każda instytucja posiadająca takowego w swych szeregach wydawałoby się powinna promieniować dumą.MUL wolało jednak promieniować sławą pól EM i w ten sposób zapisać się w historii.Swiat jak wiadomo jest niewielki a światki jeszcze mniejsze,więc Prof.von Klitzing miał wreszcie okazję wypowiedzieć się na temat studiów nie tylko własnych,ale i cudzych,w ödp-magazin-oekologie-politik w lipcu 2003.Poszło o studia nad wpływem fal emitowanych przez stacje bazowe (po ludzku.maszty UMTS)na organizmy zwierzęce (tak,epidemiologia ma wiele do gadania,badania epidemiologów również były) autorstwa uniwersytetu w Giessen oraz tzw.studia monachijskie.Ich rezultat-bynajmniej nie ten oczekiwany przez monachijski urząd środowiska-został ocenzurowany.Wersja oryginalna na szczęście się zachowała,choć nie jest,jak można się domyślać,powszechnie dostępna.Jako,że zawierała ona „wyraźny związek między polami elektromagnetycznymi pochodzącymi ze stacji bazowych a organizmami zwierzęcymi”,temat był prof.v.Klitzingowi bliski a komentarz szeroki.Przypominając o inspiracjach mam nadzieję,że nie poprzestaną Państwo na owego wywiadu maleńkim cytacie:

„….W wersji ocenzurowanej naukowcy zostali świadomie błędnie zacytowani(…)Takie naciąganie jest ze strony postępowania naukowego niedopuszczalne.(…)Jako,że musiałem doświadczyć,iż badania nie są już tym,czym były kiedyś,jestem szczęśliwy,że mogłem się stamtąd (byłego miejsca pracy-przyp.tłum.)oddalić”.

No dobrze-powiedzą Państwo:”związek między a między…”-to niczego nie dowodzi,bo wszystko ma jakiś wpływ na wszystko.I tu by można sprawę zakończyć,gdyby nie fakt,że ów wpływ w wersji nieocenzurowanej nie okazał się,co tu dużo gadać-pozytywny.W międzyczasie zainteresowani tematem mogli pofatygować się do badaczy rosyjskich i dowiedzieć,że Rosja takowe badania ma już za sobą i to-a jużci-na ludziach,gdyż „liudzia w Rosiji mnogo”.Badania rosyjskie dotyczyły wydajności ludzi poddanych wpływowi EMF i zniechęciły do stosowania wynalazku tam,gdzie ludzie mieli myśleć efektywnie.Jakby tego było mało,opublikowano badania:

-Centrum neuropsychofarmakologii University of Technology w Swinburne-Australia mówiące o rodzaju „hipnotyzowania” mózgu falami z telefonów i to trzymanych 5 centymetrów od ucha (w skrócie-wzrost fal alfa)  

-Profesora W.Loeschera -o związku między EMF a nowotworami piersi

-Dr Lennarta Hardella -badacza onkologa z Orebro University Hospital (Sweden)-eksperta zajmującego się zależnością między używaniem „komórek” a nowotworami mózgu

-Univers.Medical Center w Tel-Avivie o wzroście liczby nowotworów w związku z rzeczonymi

-Usfie,Hebrew-Univ.Israel 2004 o psycho-neuro-wegetatywnych zaburzeniach jw.

-Universytet Valencia 2002-tak samo:psycho-neuro-wegetatywne zaburzenia jw.

-Uniwersytet Wien-czyli Wiedeń -studia:związek EMF z zaburzeniami krążenia (serca etc) 

-Memoufiya Uniwersytet Shebin El-Kam Egipt -neurobehawioralne efekty w zachowaniach pod wpływem działania stacji bazowych

-….i to nie jest koniec.

Do tego dołożyli swoje prace m.in.prof.Salford, prof.Santini,prof.Semm (Frankfurt),prof.Hyland(badanie pól EM na biosystemy),bardzo odważna dr R.Goodman (Univ.of Columbia) wreszcie prof.Olla Johnson oraz dr Hallberg z Uni.Karolinska plus badacze z Arabii Saudyjskiej jednoznacznie wykazujący niszczycielski wpływ EMF na 35%  mieszkańców SA.A projekt „Reflex”-przeprowadzany z niezwykłą rzeczowością wykazał „stopień tak zaawansowanych zniszczeń DNA poddanych działaniom EMF,który nie podlega już regeneracji”.

W międzyczasie….na Tajwanie na skutek badań właśnie oraz rosnącej świadomości ludzi zlikwidowano prawie 1500 masztów stacji bazowych.W Niemczech doszło do „aktów wandalizmu” na nie,co brzmi nieco zabawnie w skojarzeniu z wandalizmem,jakiego doświadczam przebywając w otoczeniu masztu lub miłośnika gadżetów promieniujących bólem ucha.   

Chętni mogą się pofatygować np.na stronę www.powerwatch.uk lub www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-374867,oo071709 html (o pulsujących polach EM -wpływ na komórki ludzi i zwierząt),ewentualnie na www.der-mast-muss-weg.de lub poszperać we wspomnianych tu opracowaniach uniwersyteckich.Naprawdę warto zadać sobie trud i potłumaczyć (angielski i niemiecki).A że świat nie będzie już taki sam…

Może jeszcze na koniec stanowisko dr Grahama Blackwella z….2005,który zebrał dokumenty ukazujące jasno związki UMTS z wymienionymi tu tematami:

„Jakiekolwiek stanowisko przemysłu lub sugestie,że nie ma dowodów na zależność:zdrowie czy choroba a fale EMF albo też statystyki,że działanie masztów chorób powodować nie mogą,jest kompletną i kompromitującą nieprawdą”.

Kończąc ten tekst myślę o konsultantce z telefonii komórkowej,która dziwiła się,że nie chcę już aparatu nawet za złotówkę i nawet z funkcjami,których sama jeszcze nie zna.Miła dziewczyny o stanowczym głosie nie przyjmowała do wiadomości rezygnacji z usługi.Poddana przez wiele godzin działaniu fal nijak nie wynagrodzonym pensją,zmuszona do wysłuchiwania pytań oraz udzielania odpowiedzi,które i tak niczego nie zmienią,motywowana do pozyskiwania klientów,którzy w pewnym momencie zorientują się,że komórka może boleć (;-)),zachowywała się jak automat.Pewnie była już mocno zmęczona.Zegnając się słyszałam jej „…może jednak…?”.Nie krzyczcie na konsultanta telefonii,kiedy już uda Wam się do żywego dodzwonić.To bohaterowie składający swe życie na stosie informacji,które i tak nie są Wam do niczego potrzebne.

P.S.W radio na stacji benzynowej usłyszałam radosną nowinę o chęci zaopatrzenia w bezprzewodowy internet wszystkich szkół i przedszkoli…

Hmm…WLAN czy WiMax (bardziej wypasiona wersja WLAN-a),czyli ciągła,silna ekspozycja pulsujących EMF na każdego młodego człowieka?Dr Jeffry Fawcett już w 2007 wypowiedział się na ten temat m.in.w artykule „WiFI-Blues”.Personel wielu niemieckich przedszkoli,szkół,bardzo intensywnie wyraził swą opinię,czym osiągnęli -przynajmniej chwilowo- odpuszczenie tematu.

Dobre strony?Być może polska młodzież nie będzie musiała się martwić o emerytury.

Posted in technologie a środowisko | Leave a Comment »