Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘klimakterium ,andropauza’ Category

Tarczyca , czyli żywy włos i żywa myśl . cz.4.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 23, 2012

Przez chwilę chciałam napisać w tytule „niedoczynność” , ale nie odda to treści – hypothyreoza nie jest bowiem zjawiskiem od HIPERthyreozy tak odległym , jakby się zdawało .

Hypothyreose = niedoczynność  –  osłabione funkcjonowanie gruczołu , niedostateczne wydzielanie hormonów tarczycy  – tyle skrótem obiegowym , ponieważ zwykle zapomina się dodać , że chodzi też o zaopatrzenie komórek w hormony – problem komunikacyjny – zaburzenia przyjmowania jodu .

To jasne , że nie opiszę tu wszystkich rodzajów zaburzeń  gruczołu tarczycznego -nawet nie opiszę DOKŁADNIE jednego – to Państwo muszą kontynuować zgłębianie interesującego Państwa tematu . Ale być może uda mi się zaznaczyć najważniejsze , główne jego rysy , większość przyczyn , wreszcie – przedstawić
niektóre terapie naturalne – przeważnie najpopularniejsze , a często zapomniane .

Zanim sedno … Stwierdzenie niedoczynności często następuje – podobnie , jak nadczynności – zbyt lekkomyślnie ,  „leczy się” także „uznawanymi w przypadku” środkami , bez względu na ich szersze , aniżeli się powszechnie przypuszcza , spektrum działania i bez względu na niebezpieczeństwo całkowitego rozregulowania funkcji tarczycy .

Pisząc o nadczynności wspominałam o skutkach Czarnobyla , ale i o pożywieniu – to aktualne i przy niedoczynności : dysharmonia tarczycy może skłonić się w jedną lub drugą stronę. A jednak mamy nieco większą ( jeszcze ) szansę na zdobycie zdrowej żywności aniżeli nasi zachodni sąsiedzi- Niemcy , którzy w „szale zachwytu nad jodem” zajodowali karmę dla zwierząt tak bardzo , że praktycznie nie mają szans na bezjodowe , rodzime produkty pochodzące z hodowli . Ostatnio wprawdzie świadomi rolnicy i konsumenci starają się  błąd naprawić , ale ze względów wiadomych łatwe to nie będzie .

Polska masowo zajodowała z kolei sól – o czym pisałam dawno , ale od kiedy popyt na NIEjodowaną wzrósł , w miastach nie ma problemu …. szkoda , że na wsi wciąż upycha się „jodówkę” .

Ktoś powie , że „niedoczynność „, braki hormonu , więc jod ? Nic bardziej mylnego . Rozleniwić gruczoł można bardzo szybko . Ale wtedy nie liczmy  , że kiedykolwiek wróci naturalne , prawidłowe , nie – wspierane chemią funkcjonowanie . Powinniśmy znać efekty uboczne i wiedzieć , że bezmyślne serwowanie syntetyków może obrócić sytuację o 180 stopni i … z niedoczynności zrobi się NADczynność .

Ale po kolei …

Niemieckie publikacje wśród przyczyn niedoczynności i nadczynności bez ogródek podają :przyjmowanie jodu w zalecanych terapiach ( przedawkowanie ) , interwencje chirurgiczne na gruczole ( częściowe usunięcie gruczołu ) , naświetlania ,( szczególnie twarzy , karku , piersi  ) , tumory , leki … więc wszystko to , co świadomie stosuje się w … leczeniu nowoczesną medycyną .

Kto informuje pacjentów , że np. przyjmowanie litu stwarza spore ryzyko niedoczynności tarczycy ?

A co Państwo wiedzą o , np.leku amiodarone ( kardiologiczny ) ? Bo ja nie zauważyłam , aby w polskich publikacjach przecisnęła się wieść o jego wpływie na tarczycę …. Czy , łykając suplementy , zwracają Państwo uwagę na zawartość litu  i czy wiedzą Państwo , że może on tam być niekoniecznie jako „etykietkowy” składnik preparatu ? Czy wystarczy Państwu , że „łykną multivitaminy” ?

Zostawmy „dodatki” . Wciąż promuje się soję – o zgrozo robi to również (chyba nieświadomie ) wielu wegetarian , kompletnie nie zwracając uwagi nie tylko na małe prawdopodobieństwo otrzymania w Polsce soi niemodyfikowanej , ale i na jej wpływ na organizm – co innego soja „od wielkiego dzwonu” i niemutowana , co innego – spożywana codziennie , a jest jej już tyle w produktach masowych , że ucieczka wydaje się prawie niemożliwa . Soja posiada działanie antytyroidowe ( przeciwtarczycowe ) .

Nie dziwi więc , że coraz częściej problemy z tarczycą mają również mężczyźni .

Palenie – następny przyczynek do niedoczynności , tak , jak i menopauza ,  ciąża…. 
fluor i związki chloru ( woda !) , rtęć – tu na chwilę przystanę : rtęć potrafi tak dalece ,wpłynąć na funkcjonowanie tarczycy , że niepostrzeżenie mamy nagle mnóstwo T 3 i … potężny problem ze znalezieniem odpowiedniej ilości T 4 ( objaśnienia hormonów ( w tym prohormonu T4 , w poprz.cyklach ) , a  w rezultacie niedoczynność .

Znajdujący się również w czasami w wodzie perchloric acid (kwas nadchlorowy ) 
blokuje syntezę hormonów . Do tego – dioksyny …

 Lista winowajców nie jest zakończona .

 Psychologicznie – poza procesami omawianymi wcześniej , a wahającymi się między skrajnościami , mamy traumy , operacje ( nie tylko tarczycy ) – długie przygnębienie , poczucie uwięzienia ….

Jak dodamy syntetyczne hormony i jod …. To się nie może sumować pozytywnie.

Ale , kiedy badania hormonów tarczycy wypadną „podejrzanie „, kiedy zaobserwuje się jej powiększenie , anomalie strukturalne , pacjenci słyszą:

„Jeść sól jodowaną , produkty mleczne , ryby morskie no i jod w tabletkach”…

Słyszą w BRD , bo w Polsce zbyt często od razu łapie się za hormony lub kieruje na operacje . Ale i w Niemczech to poważny błąd , gdyż tam kubek jogurtu może mieć ok. 50 mikrogram jodu . Ile zaleca WHO przy wolu tarczycowym ? Poniżej 50 mikrogramów . Zsumujmy : ryby , chleb , jeszcze jeden jogurt ( niemiecki :)) … i lekko mamy ok. 500 mikrogram , albo i więcej . A to samo WHO nie zaleca przekraczania 300 mikrogram DZIENNIE .

Polacy pokochali owoce morza … Pisałam  dawno , że żołądki z tego rejonu nie są miłośnikami krewetek , małży etc., ale kto by się przejmował tym , co lubi żołądek ? Więc faszerowanie „owocami morza” , doprawianie produktami mlecznymi , a potem …. ” MOJA TARCZYCA CHORA !?” A czy na mazowieckiej równinie rosną krewetki ??? A jeżeli Państwa żołądek znosi je świetnie i tylko „czasem jakoś dziwnie boli o tu , w szyi …” – to znają Państwo słowo „umiar ” ?

Przy okazji przypomnę niecny proceder homogenizowania , wzmagający alergenny potencjał krowiego mleka . Ale ciągle matki ładują w dzieci „jednodaniowy serek ” , przy okazji podjadając .

Nic dziwnego , że czasami po odstawieniu produktów mlecznych , przemysłowych głównie , słychać :” Wszystko się unormowało! To cud ! ”  To nie cud , to wynik informacji i decyzji wzięcia odpowiedzialności za własne zdrowie … Hormony wspomagające wzrost cieląt , a buszujące 😉 w mleku , „wspomogą” też wzrost ludzkiej tarczycy , a jakże ….

Nie słyszałam , aby którykolwiek z „telewizyjnych specjalistów od tarczycy ” zwracał uwagę na nawozy , tymczasem nitraty w nich , obciążające też wodę , dostają się do ciała , przez bakterie przekształcają w azotyny – te z kolei biorą udział w tworzeniu rakotwórczych nitrozamin . Azotyny hamują w ciele przemianę beta-karotenu w wit.A – naturalną przeciwniczkę raka …. Długi niedobór witaminy A wpływa na poziom hormonów tarczycy …

Ktoś powie , że część azotynów rozłoży się pod wpływem słońca – tak . Ale akcje grożące ludziom „skutkami przebywania na słońcu ” i namawiające do „używania kosmetyków z filtrami” chyba nie pomagają ?

Nie pomagają też tarczycy salicylaty , sulfonamidy , thyreostatyki …. Ale przecież „to leki” …..Przepraszam za sarkazm .

Cierpiący na niedoczynność t. nie powinni zajadać się …np. kapustą , kukurydzą ani ziemniakami . Przy nadczynności – kapusta jak najbardziej wskazana … Ale o metodach trochę później , najpierw ważnym jest , co nie służy , czyli pozbycie się toksyn – bywa , że po rozstaniu  z czynnikami wyzwalającymi zaburzenia , wszystko wraca do normy .

Skupiając się na przyczynach , nie wspomniałam prawie o objawach hypothyreozy :chroniczne zmęczenie , wyczerpanie , wielkie zapotrzebowanie na sen , marznięcie , skłonności do obstrukcji , przybytek wagi pomimo skromnego odżywiania , łamliwe włosy , zimne nogi , zimna strefa miednicy , niedobór żelaza ,  u kobiet PMS  , bezpłodność …. Diagnoza musi być przemyślana nie mniej niż terapia . To banał ? 🙂 Pisząc o nad- i niedoczynności nie wymienia się … dysthyreozy : po prostu zaburzeń funkcji tarczycy polegających na zmianach między nad- i niedoczynnością , symptomach paradoksalnych , jak przybraniu wagi pomimo nerwowości , czerwonych plamach na obszarze gruczołu t., pogorszeniu dolegliwości wiosną i jesienią … Czasami pacjent zostaje zdiagnozowany akurat na etapie niedoczynności , ale lekarz nie wie , że jeszcze tydzień temu była nadczynność i … zaczyna się leczenie . Zanim więc przejdę do części następnej , przypomnę o uważnym i dokładnym przyjrzeniu się swoim objawom , a także  upewnieniu się , czy wyniki badań pokrywają się z obrazem diagnozy i konsultacje z odpowiedzialnymi za ową .

„Co było , kiedy nie było syntetycznych hormonów , jodu w tabletkach etc.” , a niedoczynność dawała się we znaki ? Medycyna ludowa w Europie kazała 😉 chodzić raz w tygodniu do sauny ( proszę pamiętać o środkach ostrożności dot.sauny , a wymienionych tu poprzednio , szczególnie osoby z dolegliwościami kardiologicznymi !) , a przed jedzeniem popijać 1/4 litra ciepłej wody z łyżką octu jabłkowego 🙂 Jak zawsze , NIE może być to traktowane jako zalecenie , etc.

🙂

——————-

Rzetelne potraktowanie obrazu dysfunkcji tarczycy w opracowaniu niemieckim :

R. Hörmann „Schilddrüsenkrankheiten . Leitfaden für Klinik und Praxis „, 4. Auflage , Wissenschaftsverlag Berlin , 2005

Reklamy

Posted in aktualności, depresja, klimakterium ,andropauza, odżywianie, tarczyca, zdrowie | Leave a Comment »

Dojrzewanie , klimakterium , andropauza , czyli :życie nie jest chorobą. (choć niektórzy tak twierdzą;))cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 22, 2011

We wszystkich tworach natury jest coś cudownego….  Arystoteles

Nowe idzie . Pozytywne . Sporo Poznanianek zbuntowało się ostatnio przeciw szczepieniu swoich niemowląt i trzyma fason :). Zaczęto straszyć , że „Sanepid posiada administracyjne środki” , by przekonać Panie Odważne do konieczności wszczepienia dzieciom powszechnie znanych substancji , ale na razie Panie mówią „NIE ” i tym samym są dla mnie wzorami postawy Kobiety Odpowiedzialnej .Pozdrawiam Je serdecznie , jestem z Nimi całym sercem i trzymam kciuki za wolność wyboru, którą podobno gwarantuje nasze ustawodawstwo , ale jak się okazuje, jednak nie do końca 😉 .

 Nie do końca też wydał mi się poważnym Pan Profesor Miłujący Szczepienia – niestety, umknęło mi nazwisko – wypowiadający się w TVP INFO na temat „przedszkola z gruźlicą” . Otóż Pan Profesor oświadczył , że „szczepionka nie gwarantuje wprawdzie, że dziecko nie zachoruje ( to akurat prawda ) , ale , jeżeli dojdzie do zachorowania, to będzie ono miało łagodniejszy przebieg” . Ja nie wiem, skąd , po tylu latach pracy Pan Profesor wysnuł takie informacje , ale dziwnie kolidują one ze spostrzeżeniami np.wielu jego szwajcarskich czy niemieckich kolegów …no cóż, wolno mieć inne zdanie , ale jeżeli chodzi o życie , to ja bym jednak była ostrożniejsza w wypowiadaniu twierdzenia , że „dzięki szczepionkom przebieg choroby jest łagodniejszy” . Powody postawy Pana Profesora wyjaśniły się jednakże dosłownie za chwilkę 🙂 : otóż , na utyskiwania Pana PRofesora , że „trzeba wykonać próby tuberkulinowe i że trudne przepisy i że utrudniają i że drogo….” , bystra Pani Redaktor spytała  BARDZO NIEWYGODNIE  :

-Czy takie próby tuberkulinowe można sobie wykonać samemu , w domu ?

Ja Pani Redaktor tego gratuluję i od tej pory wierzę w odrobinę swobody wypowiedzi Redaktorów TV .

Pana Profesora najpierw zatkało , potem zaś wydusił : „Pani zadała mi bardzo niepolityczne pytanie „. Tu Pana mam, Panie Profesorze, prawda i jeszcze raz prawda :)))))))) . Bo co to za pytanie , czy przeciętny człek może sobie oszczędzić kosztów medyka i zrobić sobie coś taniej i bez stresu i bez …ewentualnych sugestii terapeutycznych :)))))))). No jasne , że to nie jest politycznie poprawne pytanie , to wręcz karygodne zadawać je Szanownemu Panu Profesorowi , który od samego początku zbił zagajenie  Pani Redaktor pychą i pytaniem tzw. „odbitym „,by udowodnić Jej , że Ona nawet nie może pomarzyć o fachowej dyskusji , bo jest ….no kim ? Wiadomo , jest laiczką 😉 . Wpis miał być o wstępie do tematu klimakterium i andropauzy , więc będzie, ale odmówić sobie komentarza do aktualnej sytuacji , do zastraszania ludzi w celu uzależniania ich od przemysłu – po prostu nie mogłam .

Ciekawi mnie też bezbrzeżna sensowność 😉 wielu medycznych , a autorytarnych wypowiedzi , w których uparcie podtrzymuje się tezę , że ” gonimy Zachód ( względnie : już jesteśmy Zachodem …ZA chodem – i owszem :))))) i dlatego musimy podążać za nowoczesnością i…..dlatego nie możemy być „zacofani” :))) i….. bać się szczepionek .

Ja nie wiem, czy ktoś się boi szczepionek 😉 , czy raczej  ich niepożądanych skutków ubocznych i nieodpowiedzialnego stosowania wymysłów industrialnych , nie wiem też , dlaczego podobno ten „niezacofany ” Zachód dawno powycofywał niektóre szczepienia , które wciąż pokutują u nas , a poza tym coraz więcej lekarzy na tym właśnie Zachodzie protestuje otwarcie przeciwko ogłupianiu i szkodzeniu zdrowiu społeczeństwa. W tym kontekście nowego dla mnie znaczenia nabiera słowo „zacofanie „.

Nie wiem też , jak to się dzieje , że w podobno tej goniącej nowoczesność Polsce , Panostwo Profesorostwo Szczepionkowstwo 🙂 nie ma (???) dostępu do najnowszej literatury w temacie , ewentualnie nie ma ochoty się z nią zapoznać tudzież ….nie zna wystarczająco języka – choćby i tego podstawowego , angielskiego, bo nie żądam,by znali trudniejsze . O tak, aby zasłużyć na stopień naukowy , trzeba zdać egzaminy językowe…..:)))))

Nie wiem, kto wymyślił ten żart, (zasługuje na nagrodę Jobla :))) , ale każdy ,kto chciałby się przekonać o znajomości języków obcych u większości rodzimych posiadaczy medycznych tytułów naukowych , może przekonać się o tym osobiście , zaglądając na sympozja , zagadując ich „po obcemu” , dając do przetłumaczenia świeżą ( bo jest szansa , że starą znają na pamięć , tę już przetłumaczoną :)) ulotkę farmaceutyczną , zawierającą przecież i fachowe , a często łacińskie wyrazy ….. TO jest najlepszy egzamin , naprawdę najlepszy :)))))).

Ach, cóż złego w nieznajomości języków ? Ano nic, najwyżej to niedogodność. Ale niewłaściwym wydaje mi się udawanie, że wie się lepiej od innych – szczególnie, gdy rzeczywistość jest jaskrawo różna od fantazji :).

Dlaczego o tym mówię ? Bo nie rozumiem arogancji , lekceważenia innych i kompletnego braku pokory u ludzi , którzy jak najbardziej tę pokorę okazywać powinni. A powinni, bo mają powody.

Gdyby na przykład Pan Profesor chwalący szczepienia na gruźlicę wiedział, że w takim BRD nie szczepi się na gruźlicę od 1998 roku, bo od samego początku były z tymi szczepionkami problemy , gdyby znał nienową przecie literaturę niemiecką , choćby i Pana Dra G.Buchwalda pod tytułem „Der Rückgang von Tbc trotz „Schutz”- Impfung ” : „Powrót gruźlicy pomimo „ochronnego” szczepienia” , przy czym „ochronne” jest w cudzysłowie nie na darmo , może przemyślałby swoje wystąpienie . Ale widocznie nie zna. A jeżeli wie, że nawet WHO , po długoletnich monitach LEKARZY (nie polskich , o nie , u nas w ogóle „nie ma skutków ubocznych „- nie istnieją ;))))),  prowadziła m.in. długie badania nad szczepionkami gruźliczymi w Indiach , po których wyniki okazały się dla szczepionek miażdżące (pisałam o tym ), że 11 lat potem pozwolono to ogłosić , że następne 4 lata po tym pozwolono napisać o tym w prasie fachowej , a 15 lat po wieściach w prasie fachowej  STIKO wycofała w BRD szczepionkę na gruźlicę- ze względu na jej skutki uboczne oraz ….no właśnie : na brak dowodów na jej „ochronne ” działanie , jeżeli więc Pan Profesor to wie….to ?

DLACZEGO ?

Nie posądzę też o wiedzę na temat szczepionek spółki 😉 pneumokoki-meningitis (też pisałam) , podaną w poprawnym przecież ołtarzyku świata medycyny szkolnej : ww w.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20626365 , czyli;Acta Pediatrica 2010, 99/11/.:C.Alexander, F.Dubois, „Rebound in the incidence of pneumococcal menigitisi in northern France : effects of serotype replacement „. W skrócie : w pn.Francji wycofano te szczepionki, ponieważ po doświadczeniach z lat 2005- 2008 okazało się, że PO szczepieniach zachorowało ponad 2,2 raza dzieci i młodzieży więcej , w grupie zaś dzieci poniżej 2 lat było to aż 6, 5 raza więcej ! Oh, tak , „szczepionki działają „, ALE to ” wina subtypów pneumokoków…..” , że te skutki uboczne itp. No dobra , niech sobie tłumaczą, ważne, że nie zmuszają nikogo do szczepień , ale ….DLACZEGO namawia się do tego w Polsce ?? Czy polskie dzieci mają być nawozem światowego przemysłu farmaceutycznego , a ich rodzice mają spokojnie na to patrzeć ?

Ostatnio moja strona w googlach ukazuje się oznaczona przez programy antywirusowe jako „nietestowana” . Dziwne. Cały czas była OK , a tu „nietestowana” , choć nie zawiera nawet odnośników do niepewnych stron ,nawet do filmików ? Ależ skąd „nietestowana” ! Wiele razy. Sama przeskanowałam ją wszelkimi najlepszymi programami , zrobili to też znajomi informatycy : strona jest bezpieczna , więc dlaczego pokazuje się przy niej znak zapytania ? Może to nowe oznaczenie stron „niepolitycznych” ? No , ale na taki „wirus” to ja już niczego nie poradzę. 🙂

Tyle o scypionkach i ich promotorach.Na razie :).

Temat klimakterium „naszedł mnie ” po dyskusjach z ginekolożkami …z Paniami ginekolog ? 🙂 , konkretnie z ginekolożkami w potrzebie , tzn.nieco zagubionymi w zdrowiu własnym, więc bezpośrednich , szczerych i pełnych poszukiwań prawdy . Z jednej strony chciało się zapytać : „dlaczego dopiero teraz , dlaczego nie wcześniej , czy nic Was nie zaniepokoiło ? „, ale z drugiej , znając sytuację środowiska , w którym pierwszym wrogiem jest często zwierzchnictwo „wiedzące wszystko najlepiej” , odpuściłam .

Widząc , że poszerzyły już swą wiedzę w temacie „kuracji ” hormonalnych i same nie skorzystają z nich nawet pod pręgierzem, zapytałam tylko : ” jak , jako kobiety , oceniają swoje sumienie wiedząc , że latami przepisywały innym kobietom hormony „?  Odpowiedzi zbiły mnie z tropu , ale raczej nie zaskoczyły :

– Tak nas nauczono .

-Takie były przecież oficjalne terapie .

-Skąd miałyśmy wiedzieć , że to ma takie skutki uboczne ?

-Skąd miałyśmy czerpać informacje ? ( przyp.mój: A z internetu :))), czyż nie jest prawdą, jak podaje portal polispharmy:))) , że „89% (około, z pamięci) lekarzy czerpie informacje zawodowe z internetu ?” To jednak ten internet nie jest takim złym źródłem wiedzy ? Ojej, do tej pory tak właśnie dyskryminowano wiedzę pacjentów , że ” z internetu „:)

-Jak można było podawać w wątpliwość opinie profesorów ?

No właśnie, JAK , no JAK można powiedzieć , że Pan Profesor p…..y głodne kawałki na zamówienie koncernu A lub koncernu B ? Jak można „analitycznym , wykształconym umysłem (cytat dosłowny Pani Doktor A.) wątpić w wyniki badań i zdanie ekspertów” ?

Po prostu się nie da :)))))))))))))) , nie da się , bo ten umysł właśnie po to został wytresowany : aby nigdy nie wątpić w słowa tresera .

Najlepsze było :” Chyba to arogancja, powątpiewać w słowa wykształconego Kolegi /Koleżanki” ? Arogancją nie jest mydlenie oczu często lepiej poinformowanym pacjentom. Arogancją jest poddanie w wątpliwość słów , na których podstawie samemu się zarabia .No comment.

Przepraszam za uszczypliwość, ale po prostu nie wiem, jak daleko jeszcze można się posunąć w wyobrażeniu , że ma się monopol na wiedzę i co gorsza niedostrzeganiu tejże „wiedzy” ruiny.

Jakże mocno „wiedza ” dziś , szczególnie technologiczna  , szczególnie medyczna , zatraciła się w detalach , tracąc z oczu życiowe relacje , procesy naturalne ….Analitycznym poglądom brakuje dostrzegania związków z Kosmosem, siłami Natury i ten brak , to oderwanie od źródła jest żywym , samonapędzającym żarciem dla koncernów . To właśnie , to zatracenie się w „wyłączności jedynej słusznej wiedzy” czyni jej wyznawców tak podatnymi na manipulację i bezsilnymi.Wybaczmy im więc to i idźmy dalej swoją drogą .

Dojrzewanie , klimakterium , andropauza …ach , terminy stosowane w obrazie andropauzy …sam termin główny :
ANDRO -od andros -mężczyzna , człowiek 🙂 , pausis – przerwa – to jakby przerwa w byciu mężczyzną ? Nie zgadzam się i już .A jak Wam się podoba określenie męskiego stanu w andropauzie 😉 jako PADAM ? :)))) Z angielskiego to : partial androgen deficiency in the aging male , czyli częściowe ubóstwo;) androgenów itd.:) No nic, padam :)))).

 Nasza medycyna dzieli życie biologiczne nieco inaczej niż chińska czy indyjska , ale tu akurat muszę się posłużyć terminologią lokalną , więc : FAZY , przejścia .

Tak, jak w świecie roślin i zwierząt . Ale one są mądrzejsze : nie próbują tych faz przeskoczyć , szanują stan dany im naturalnie i wykorzystują go maksymalnie 🙂 , przechodząc kolejne stadia łagodnie – jeżeli pozwoli im na to człowiek.

Przejścia ,  przełączenia  . Każde przejście, podobnie , jak w codzienności podążanie przez ruchliwą ulicę , to nowe okoliczności i nowe niebezpieczeństwa, ale też nowe doznania , nadzieje , korzyści .

W fizjologii- jak w życiu  , którego jest częścią (przepraszam za dosłowności, niektórzy ich potrzebują ) , jeżeli poprzednia faza nie była „zużyta” całościowo, nie była wykorzystaną ,nie zamknięto jej w sposób prawidłowy , utrudnia ona – a raczej jej pozostałości – przejście do stanu następnego , przełączenie staje się trudniejsze , bo stary problem został przeniesiony w nową fazę.

W biologii dwie fazy życia kobiety  są początkiem i końcem jej płodności : dojrzewanie i klimakterium .

Klimakterium , z gr.klimakter -mniej więcej: „krytyczny punkt w życiu”, punkt przejścia . Ani słowa o starości  . Ani słowa o chorobie .O tak, medycyna wynalazła na ten czas i inne terminy , z menopauzą włącznie , ale pozostańmy przy klimakterium.

Od tysiącleci jest ten okres w życiu każdej kobiety , w etnomedycynach świata w kategoriach naturalnego porządku, spokoju . W medycynie szkolnej …..No nie można było zostawić takiej okazji ! Kobiety chcą być piękne, młode i zdrowe . I nic w tym zdrożnego. …dlaczego więc od samego początku wdrukowuje się im coraz bliższe terminy wyznaczające starość ? Dlaczego straszy się  je skapcanieniem ( i czemu starość ma kojarzyć się z kapcanieniem ?:) w coraz młodszym wieku ? 

Przemysł nie mógł  odpuścić , wpadł na pomysł , by określić objawy klimakterium , podobnie, jak objawy dojrzewania i ….osądzić nadmiar/niedobór estrogenu / testosteronu etc./ w naturalnych cyklach rozwoju człowieka jako chorobę . 

No to może pójdziemy dalej i zaserwujemy niemowlętom estrogen, bo przecież one „biedne chore” ?

Hormony- posłańcy naturalnych rytmów przyrody : estrogen, gestagen….- jak listonosze : nie mają wpływu na zawartość poczty 🙂 , są , ponieważ natura je tam posłała . A kiedy ich liczba maleje , to natura też ma w tym cel : poprowadzenie organizmu w równy rytm dorosłości /mówię o stanach fizjologicznych , nie o ich zaburzeniach /.

Cykle wyzwalają za każdym razem ekstremalne impulsy wzrostu – spójrzmy: estrogen musi być dobrze pilnowany przez strażników organizmu , aby nie przeszedł na stronę tworzenia np. systemów nowotworowych.

Za każdym razem po , mniej więcej miesięcznym , okresie- kiedyś prawidłowiej zwanym cyklem księżycowym – następuje gruntowne oczyszczanie organizmu z niebezpiecznego już materiału komórkowego .

Mężczyźni tego systemu nie posiadają , stąd tym ważniejsze jest w ich przypadku zwracanie uwagi na pożywienie , tryb życia itp. To oni częściej umierają na zawał przed andropauzą aniżeli kobiety przed klimakterium . I tutaj naŁkowcy wpadli na biznes :

„Czym się różnimy ? Baby produkują więcej estrogenu, więc dajmy chłopom estrogen i zobaczymy, czy będą marli na zawał przed umowną 50-tką . Dajmy go też kobietom ” . I co ? Ano ludzie marli…jeszcze obficiej . Na przykład studia HERS dobitnie pokazały, że pomysł był do bani i pewnie dlatego tak niechętnie się o nich wspomina : ( w w w.nhlbi.nih.gov/new/press/18-1998.html lub : NIH News Release , The HERS study results and ongoing studies of women and heart dieseases” . A- można tam przeczytać ,że wyniki „były zaskoczeniem” . Dla kogo ?

Skąd więc u kobiet rzadziej zawały przed klimakterium? Ano stąd, że comiesięczne mechanizmy oczyszczania organizmu działają świetnie …jeżeli się im nie przeszkadza .Tak stanowczych i ryzykownych jednocześnie ( bo krwawienie to nie byle co )  mechanizmów, mężczyzna , poza standardowymi objawami bronienia się organizmu przed zaszlamieniem , zmęczeniem etc. NIE MA. 

Czy problem rozwiązano i dano sobie spokój?

NIE.

Drążono dalej , tym razem kobiety :):

„Jeżeli dowiedliśmy (:)))))))), że rak piersi i macicy powstaje przez nadmiar estrogenów , to zróbmy im wcześniej menopauzę , a jeżeli zachce im się urodzić, odwrócimy ten proces i wszystko będzie ok.”

Czy może dziwić , że tyle kobiet, zachęconych wizją żelaznego zdrowia no i oczywiście pozbycia się męczących nieraz , a i bywa, bolesnych przypadłości, skorzystało z „cudownej propozycji” ? I czy może dziwić , że tak wiele ma problem z zajściem w ciążę ? I czy dziwi, że ich gospodarka hormonalna przypomina strzępy jakiejś szalonej układanki i ….że też coraz częściej umierają na zawał PRZED klimakterium ?

Czy nie jest naturalną reakcją ciała , że poprzez sztuczne hormony zakłócona jest produkcja własnych , zduszona wręcz i że to nie może przynieść niczego dobrego ?

ALE przepisujemy dalej , to przecież cudowne , takie przywiązanie ginekologa i kobiety : od 15 do 49, 50 roku życia można przepisywać hormony , a potem……O , i już na to też znaleziono LEKARSTWO :

Osteoporoza! Doskonała okazja do przedłużenia recepty !

„Jak nie będziecie brać hormonów , czeka Was łamanie kości, aj , aj, aj…….”

Bo….”jeżeli powiązać ją ze spadkiem produkcji estrogenu , to znów można kobietki nafutrować hormonem ! Do końca ich życia!”. A to miliardy euro……

Więc straszymy na całego : najpierw rakami , potem osteoporozą , straszy się naturalną fazą życia : starością….Bo przecież „modne jest, że kobiety biorą sobie młodszych i „nic w tym niedobrego” , a jeżeli Twój facet odejdzie do młodszej , to ….TWOJA wina, wyglądałaś staro …….”

Jak nie wystarczy straszenie powyższym , też się coś znajdzie, przecież „medycyna współczesna zrobiła potężne postępy”!

O tak . Profesorów  grzebie się więc na żywca pod stertami propozycji nowych studiów . Biedacy , i tak zrauszowani oceną prac niższego personelu 😉  , publikacjami , sympozjami opłacanymi przez przemysł , na których mają prawo wyrazić opinię :))))))))))) , glorią profesorską ….. przecie nie odmówią , kiedy ktoś ładnie prosi.

Na uboczu pozostaje pacjent, na uboczu pozostaje pytanie podstawowe :

JAK pomóc kobiecie i mężczyźnie ZANIM nastąpi kolejne przejście w następną  fazę życia .Pomóc tak, aby było to przejście przez łąkę, nie przez węzeł kolejowy trakcji Warszawa -Lublin – Katowice ;).

Ginekolodzy , androlodzy i ich pacjentki/pacjenci ….jedni i drudzy w niewoli hormonów 🙂 . A przecież tak być nie musi.

Ale jest . Ekonomia pod rękę z chemią ….wprowadzenie preparatu na rynek – niewątpliwe osiągnięcia chemików i ekonomistów …potem liczenie kasy ….nieważne, że ” leki na starość sprzedaje się pacjentom , którym brakuje do niej co najmniej kilkunastu lat „.

Nieważne, że naturalne terapie indywidualne, że zioła , że homeopatia pomagają uregulować zaburzenia , przywrócić organizmowi jego naturalny dobrostan : wciąż króluje agresywna „terapia” hormonalna .

„Kto leczy , ma rację „? Ale „terapią” hormonalną nikt nie leczy , zaledwie dusi symptomy , dusi wołanie o pomoc .

Nauka ? Tej „nauce ” jest kompletnie obojętne , że zmniejszenie poziomu estrogenu w danej fazie jest najnormalniejszym zjawiskiem , że ich mniejszy poziom absolutnie nie oznacza starości , a tylko wejście do innej strefy .

Kobiety… czy same nie są po części winne takiej zachłanności przemysłu? Czy same nie są gotowe podpisać cyrograf ? Czy pokusa przedłużenia urody ciała nie jest ważniejszą od samego życia ?

Słońce, Księżyc , kwiaty , wszystko , co żyje porusza się w naturalnych rytmach , wschodzi i zachodzi w określonym punkcie . I tylko człowiek próbuje te rytmy niszczyć .Zamiast kwitnąć , nim nasz czas się skończy, z całych sił dążymy do formy zasuszonego badyla …w zenicie czasu podarowanego nam przez Naturę .

—–

P.S. O mało pominęłabym świeżą, wspaniałą , najobszerniejszą bodaj z istniejących stronę dla wszystkich pragnących dokształcić się w temacie szczepień :

w w w.insidevaccines.com/wordpress

Posted in aktualności, etyka, farmakologia, klimakterium ,andropauza, zdrowie | Leave a Comment »