Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘farmakologia’ Category

Psychowojny: depresja – orężem systemu ? Oraz: aneks o migdałkach i parę zaległości.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 26, 2014

My znamy tą ułomność, do powolnej autodestrukcji zdolność … Bob One feat. Pocahontaz, „Przestań”

………………….

Niestety, dotarła informacja o nowelizacji ustawy, która wcale znowelizowana być nie musiała, o BEZKARNYM jak dotąd okrucieństwie POlityków, dzięki którym Zwierzęta przeznaczone do celów eksperymentalnych można będzie zabijać „ot, tak”, bez zgody komisji .
 NIE ROZUMIEM, DLACZEGO DO TEJ PORY, W WIęKSZOśCI  MASSMEDIóW, TYCH „PRZEJMUJąCYCH SIę” losem Zwierzaków maltretowanych przez właścicieli, ANI SŁOWA O BANDYCKIEJ NOWELIZACJI ??? 

Przeciwko opowiedzieli się niektórzy Naukowcy – chwała Im za to i wielkie uznanie, gdyż zdobyli się na ogromną i niewygodną szczerość mówiąc o bezsensie wielu „badań”. WRESZCIE . Horrorystyczne poczynania koncernów komentowałam tymi samymi nawet słowami lata temu i jeszcze nie mogę uwierzyć, że doczekałam się USŁYSZENIA tego w Polsce, publicznie .

Dziękuję … Jednocześnie proszę o rozsądne wybory w zbliżającym się czasie gorącej polityki  … o Kancie nie zapominać proszę:), nie o kanTACH:), ale o Panu Immanuelu K., Którego przypomnieć teraz warto, gdyż On to, optymista:),  prawo jako niezbędny warunek wolności ludzkiej traktował i w myśl owego sformułował m.in. jeden z „niezbywalnych atrybutów obywatela każdego, mianowicie, iżby tym tylko ustawom podlegał, na które wyraził swą zgodę” ………….

……………..

 

Kilka „drobiazgów”:

– w ww.focusautisminc.org – o związkach szczepionki MMR z autyzmem u Afroamerykanów … dokładniej, o ukrywaniu tegoż związku przez NaŁkowców ( to „Ł” jednak robi różnicę:)).

– Mr Cameron ( UK ) proponuje skończyć  z chemoterapią u chorych na raka . Ucieszeni, zapewne po wybuchu radości pomyśleli i … mieli rację. Bo Pan Cameron w zamian nie zaproponował setek metod dostępnych, tanich i bez negatywnych działań ubocznych, ale … „terapię genową”. Mały margines: w ostatnim – jak zwykle bogatym i pożytecznym wydaniu „O czym lekarze ci nie powiedzą”, pewna Pani Doktor wypowiedziała się, jakoby SKUTECZNE, medyczne postępowanie nie było możliwym bez negatywnych działań ubocznych . Nie wiem, jaką medycynę miała Pani w głowie ( a przecież podobno sama próbuje łączyć metody ), ale ja się uprę, że Natura oferuje nam multum skutecznych terapii bez negatywnych efektów … I to było moje wydanie „czego lekarze Ci nie powiedzą”:))))))))
Co do terapii genowej zaś … Na projekt przeznaczono 300 milionów funtów . Prawda, że tyle kasy nie może się nie zwrócić ? 🙂 Pół biedy, jeżeli z korzyścią dla Chorych, ale … w ’99 już wydarzyła się historia 18-latki, której poprzez manipulację genową zaburzono przemianę materii, po czym wystąpiły ekstremalne reakcje immunologiczne i … zgon .O tak, od ’99 wiele się zmieniło. Wiele … i niewiele. Natura pozostała ciągle do dyspozycji Człowieka, a ten ją ciągle lekceważy …. 

W 1985 roku, na kongresie wypowiedział się Pan Prof. Klaus Thomsen: „Powinno skłonić nas do myślenia, gdy rosnąca liczba lekarzy mówi ( o chemoterapii ): „Nie , na sobie bym takiego czegoś nie dopuścił”….
1985 ! Może to szepnie co nieco;) o rychłości i chęci do zmian w medycynie systemowej ?

……………………

Odnośnie pytania o migdałki u dziecka – jako, że nie widzę kontynuacji:) – trochę uzupełnienia : statystycznie:) mnóstwo dzieciaków ma powiększone migdałki, mniej mówi się o tym, iż powiększenie, najczęściej od  2. do 6. roku życia … często cofa się samoistnie mniej więcej w wieku lat sześciu .

ALE bywa też, że migdałki prawie się stykają – to przesada, nie można też akceptować białego nalotu świadczącego o skolonizowaniu bytami niepożądanymi :).

CZASAMI winne są polipy , pojawiające się na chronicznie podrażnionej śluzówce – wtedy można włączyć homeopatię, m.in. Acidum formicum D12, Calcium hypophosphoricum czy Calcium phosphoricum, ale to dopasować należy indywidualnie . Polipy to jednak często wina przemysłowego mleka, białego cukru, smażonych, grillowanych potraw – kiedy ich w jadłospisie nie ma … do tej pory nie widziałam, by taki organizm miał polipy .

Medyk wschodni stanowczo zaneguje opcję wycinania migdałków, rozróżni 3 stadia powiększenia migdałków i zaordynuje coś zależnie „od”. Zwykle poleca odpowiednie pożywienie, m.in: brokuły, szparagi, grzyby shitake, algi, gruszki, grapefruity, limetki, pomelo, mięso kurze, pstrąga, seler, szczypior, pietruszkę, tymianek, zieloną herbatę …  Każdy chiński rodzic – wykona akupresurę , np:

masaż palcami wskazującymi ( 2 jednocześnie ) wzdłuż skrzydełek nosa, z góry na doł, kilka razy, potem opukanie czoła wedle linii, którą wyznaczamy samym środkiem czoła z góry na dół . Zaczynamy od nasady włosów, kończymy na punkcie między brwiami . Opukiwanie i masowanie skrzydełek wykonujemy DELIKATNIE !

Co robić, kiedy dziecko siorbie nosem ? Pierwszym rzutem;) – cebula .
Proszę zdobyć najlepiej nie pryskaną chemią, MAŁą  cebulkę (lub plasterek ), skroić, zalać wrzątkiem ( szklanka ) – jak lekko przestygnie, ciepłą popijać drobnym łyczkiem przez cały dzionek .Wspominałam o kładzeniu przekrojonej cebuli lub czosnku koło łóżka i okładach na gardło z kapusty ? Wspominałam, podobnie, jak pędzlowanie gardła serwatką 🙂 . Popijanie cebulowej wody ma zastosowanie i przy katarze siennym …   

Powyższe, kiedy wykluczymy istnienie poważniejszych objawów towarzyszących zatkanemu nosowi i powiększeniu migdałków, czyli całej listy wskazującej na istnienie „czegoś więcej”.

…………………………………………………………………

Mała notka o tych, którzy mówią: „Chcę wyzdrowieć, ale nie mam zamiaru zmieniać trybu życia, proszę zrobić tak, żebym łyknął i żeby było ok” …

🙂

Pardon, NIE . I ja nie „zrobić” , bo to człowiek, który chce wyzdrowieć, „zrobić”. I to nie ja „mam zmieniać”, ja nie mam zamiaru zmieniać Kogokolwiek – to delikwent;) ma zmieniać:)

I jeżeli narzeka się na wysokie ciśnienie lub problemy z żołądkiem, ale pije hektolitry alkoholu, pali 8 paczek papierosów dziennie, je sklepowe mrożonki, „gotowce”, konserwy, pracuje ponad siły, wścieka się na wszystko i nie ma ochoty wściekać przestać … Sorry, jego wybór: jest złość, jest agresja, są problemy z żołądkiem .

Wyzdrowienie to praca nas sobą, w której NIKT nas nie wyręczy i czas się z tym pogodzić …. Nawet wiara w cudowne uzdrowienie wymaga od nas … żarliwości WŁASNEJ, czyż nie tak ?

………………………………………………………..

Pytanie o tumory i „tumory nowotworowe” – dziękuję, znaczy tekst czytany był uważnie:) .W skrócie: jeżeli tumor pozostaje w jednym miejscu w organizmie i nie zmienia się w sposób niekontrolowany, pozostaje tumorem . Jeżeli wymyka się i zaczyna rozrastać, pojawiać w innych miejscach – mamy do czynienia z tumorem nowotworowym .

Leczy się je różnie … Przynajmniej powinno 🙂

……………………………..

Tym razem głównie o psyche …

Ponieważ szał depresyjny media napędzają … i ponieważ … NIESTETY, Ludzie coraz słabiej radzą sobie ze stanami smutku, przygnębienia … a czasami dobija Ich chwilowa ledwie chandra i już mówią: „DEPRESJA” , ponieważ też depresja bywa stosowaną jako środek manipulacyjny, dla przykrycia np. występków, niepowodzeń etc….

Przypadek Pana Williamsa … Prawdą, że Ludzie pełni humoru , kiedy Ich smutek najdzie – smutku samą studnią . ALE – z tego, co obserwuję, o wiele łatwiej wydobywają się z „dołów” … mniej zamożni . Jak to ? A tak to. 
Pewnie zabrzmi boleśnie, jednak … ubożsi nie mają czasu na chroniczny smutek . Nie mają go też Ludzie skupieni na pomocy Innym .
Właściwie w tym miejscu można by brutalnie zakończyć … Gdyby nie wszystko, co POZA … A „poza” są kulisy .

Jest fatalne „żywienie”, jest nacisk na „osiągnięcia”, jest porównywanie zysków, jest chwiejność uczuć, jest wyścig po WIęCEJ i  … jakże często – poczucie BEZNADZIEI . 

Dalej ? … Jest SYSTEM . A on tylko czeka, by znaleźć pretekst do HANDLU. Poniższa historia niech będzie inspiracją do poszukiwań prawdy o obliczach edukacji, „etyce” koncernów i klanów zawodowych .

Była sobie ( żal, że tak NIE zaczyna się bajka ) rodzina : mama, tata, dziecko… Mama i tata, wychowani w duchu PRL-owskim i nauczeni posłuszeństwa wszelkim reprezentantom państwa, żyli sobie spokojnie aż do czasu, kiedy dziecko – dziewczynka – zaczęła dojrzewać .

Dojrzewanie … Kto nie przeszedł:) … A, zapomniałam:), Niektórzy dojrzewają całe życie:))), odbywało się najnormalniej w świecie, ale … dla mamy normalnym nie było. Co, ach co się stało, że nie ? Może córka gryzła i kopała ? ( na pewnym etapie też niestety być może:)) Może biła głową w ścianę i drapała się do krwi ? Może goniła rodziców z nożem ? … NIE.

Ona … miała problemy z akceptacją i nauką w szkole . Z akceptacją, gdyż wolała długie dumania od wesołych zabaw, wpatrywanie się w drzewa za oknem od ślepienia w tablicę, wejrzenia w siebie od wkuwania formułek na pamięć …. To niewybaczalne;) . W tym wieku, wieku chwytania świata, poznawania go, cieszenia się nim pełnią … niewybaczalne;) . Wstawiam uśmieszki, choć coraz trudniej …

Mama się zdenerwowała . Owszem – bała się o córkę. Oczekiwała, że tak, jak ona, będzie posłusznie wykonywać zadania, skończy szkołę i pójdzie do pracy do urzędu, wyjdzie za mąż …. A tu córa nie pasuje do schematu .

Ciągle próbuję tę mamę usprawiedliwić, gdyż … tak była sformatowana : jeżeli dzieciak nie pasuje do systemu, trzeba go „przyciąć”. W ten sposób znalazły się po raz pierwszy ( trzecia klasa liceum)  u pani psycholog. Pani psycholog …. z podobnej szuflady – nie wiedząc, jak sobie poradzić z krnąbrną dziewczyną … zaproponowała „psychiatryk” . Domyślam się, że Szanowni Czytelnicy z niedowierzaniem potrząsają głową … To wydarzyło się naprawdę, w PL … I NIE JEST HISTORIą ODOSOBNIONą. …
Dopiero początek .

Jakież było rozpoznanie ? „Nadpobudliwa i drażliwa”. I do TEGO „psychiatryk” ? Ano do tego. Pani psycholog przekonała rodziców łatwo. Powiedziała : „Tam córka będzie miała ciągły kontakt z … psychologiem”.

Co za ulga ….

Psycholog USTAWICZNY … Dla dziewczyn dojrzewających ? Nie – przyjrzenie się np. menstruacji ( gdyż często nieprawidłowości w cyklu owocują stanami branymi za godne włóczenia dziecka po gabinetach psycho… psychodarmozjadów ?

Podtrzymuję, owszem, iż są w Polsce psycholodzy traktujący profesję z dystansem, kapitalnie dysponujący mądrością życiową, że wymienię choćby P. Prof. Nęckiego, ale … to chyba wyjątki. Wielu bowiem zachowuje się, jakby dzierżyli patent na normalność, przy czym nierzadkim przypadkiem są wśród nich osoby próbujące leczyć swoje kompleksy przemyślnym … SPECJALISTYCZNYM wyżywaniem się na Innych .
Młoda trafiła więc na oddział . Przepustki były – w weekendy. Po kilku miesiącach „stałych kontaktów z psychologiem” … wypuszczona z diagnozą: reakcje nerwicowe . Mama nie zasypiała gruszek w popiele: wynalazła kolejnych specjalistów – profesorów z W-wy, a także postarała się – i tu wielki plus – o przyjęcie córki do szkoły aktorskiej i na kursy malarstwa .Było nieźle … póki – nazwijmy Basia – nie została odrzucona w drugiej szkole związanej również z aktorstwem . Mama załatwiła następną.. niestety, tam wydarzyło się coś, dzięki czemu Basia wyszła ze szkoły i już tam nie wróciła …. Zakochała się. Mam nadzieję, że to NIE JEST NIENORMALNE , szczególnie w jej wieku ? Tyle, że …  w nauczycielu. Mama spanikowała, córka wpadła w złość .. pojawiły się stany lękowe …
I znów załatwieni przez mamę eksperci przyjęli córkę pod „szczególną opiekę” do …szpitala psychiatrycznego .Mąż nie wytrzymał, zmarł na serce . Basia … „zamknęła się w swoim świecie”. Przepraszam, nie daruję komentarza: WIDOCZNIE pobyt w psychiatryku ponownie jej pomógł ???

Przebywa więc w „swoim świecie”, ale maluje i zdaje do akademii sztuk pięknych … Jest lepiej , tylko .. NIE CHCE BRAć LEKóW, co doprowadza matkę do szału.. a w rezultacie i Basię . Atak złości … rzuciła się z pięściami na matkę . Ta wzywa policję, karetkę i … córa znów do psychiatryka . Kolejny spec przepisuje … rispol*pt . O dziwo ( pasowałby uśmieszek, gdyby nie dramat ) NIE POPRAWIA SIę STAN DZIEWCZYNY , ale .. do mieszkania pań wprowadza się pan doktor ( ???) , żeby „lepiej obserwować przypadek”.
I to nie pomaga . Ale … znany psychiatra z L. podtrzymuje opinię o słuszności przepisanego „leku” i … zatrzymuje Basię w psychiatryku . Zapewne z radości przyjrzenia się „wyleczeniu” ?!

Nie wystarczy „Pan Profesor”, nie, nie . Matka załatwia wizyty u kolejnej „specjalistki” … Ach, jaka „przemiła, serdeczna, życzliwa” … Pani ta … przepisuje, zapewnie „miło i serdecznie” – WIęCEJ LEKóW … Basia po końskiej dawce  … „Czuje się dobrze”. DOBRZE ? „Tak”, twierdzi mama, „bo się nie złości” . Wizyty u pani spec – co miesiąc . Mama – zadowolona, bo przecież „leczy córkę”. I tylko Basia … cały czas się odchudza, gdyż jej waga przekracza 100 kilo …. W międzyczasie okazuje się, że mama takoż się rozchorowała . Na serce . Boi się o siebie i o dziecko, więc decyduje: razem zamieszkają w Domu Pomocy Społecznej . Ponownie przez chwilę „jest lepiej”…. ale idą na konsultacje z nową panią doktor …. ta kieruje Basię do ..
psychiatryka. „Na korektę leków”. Kobieta już, bo ponad 30-letnia, zostaje przyjęta na oddział „dzienny”, ale .. zaraz trafia na zamknięty . Mama ciągle myśli, że powinna może wrócić do L. , do „przemiłej pani doktor, która przepisała worek leków” …. Na sali pełnej „przypadków rozmaitych” Basia dostaje ataków. Boi się nawet kolorów, ruchów, spojrzeń … Pojawiają się natręctwa … w efekcie – izolatka . Rok potem wypis … do szpitala w L.
Mama zauważa (!!!) gorzko: „MIMO leczenia jest źle „.

Jeżeli w tym momencie wyczerpuje się Państwa cierpliwość wobec matki … Proszę nie zapominać, TAK BYŁA PRZYUCZONA : CO EKSPERT KAżE, TO śWIęTE .

Do zaburzeń psychicznych dochodzi cukrzyca typu II ….więc i „LEKI” na cukrzycę . Powrót do psychiatryka poprzedniego . Curiosum : „Za POZWOLENIEM doktora, nazwijmy, X., wychodzi do ogródka szpitalnego”. ŁASKAWCA !

Wreszcie wypis …Co na wypisie ? „Względna poprawa zdrowia”.  Matka powoli przestaje dawać radę . NIE ROZUMIE, co się dzieje:” Przecież robię wszystko, żeby leczyć Basię …..” …. I ZNOWU kołacze do drzwi „przemiłej dr z L.”…. żeby uspokoić się „nowym leczeniem”.  Upłynęło parę miesięcy …
DZIWNE … „Tym razem leki nie przyniosły dobrych efektów”. Basia ma już regularne ataki szału, zaczepia ludzi, jest agresywna ….  Ląduje jakżeby – w psychiatryku, znanym już, pod kuratelą „Pana Profesora” w L. i … „Po dużej dawce leków wraca do zdrowia” … wypis . Z „nowym lekiem od
P. Profesora”. Kobieta „wracająca do zdrowia” zostaje umieszczona w domu dla psych. chorych kilkadziesiąt kilometrów od matki …. gdzie poddana jest nowej kuracji . 

Co na to mamunia ? „Jest dobrze”, bo „spokojnie”. Ale pewnego dnia Basia się przeziębia . Matka – zaniepokojona rozmową, jedzie do córki i zabiera ją do lekarza w przychodni . Antybiotyki …”A przecież TYLKO bolało ją gardło i miała temperaturę…. „. Matka wraca do siebie . Na drugi dzień stan Basi się pogarsza . Personel domu podaje jej … parace*amol. W nocy jest gorzej . Rozpoznanie: ostre zapalenie oskrzeli . Domięśniowo antybiotyk. Ponownie zastrzyk o 8.00 rano… O 11.10 … nie było już kogo ratować . W karcie zgonu napisano: oskrzelowe zapalenie płuc ……… SEKCJI NIE BYŁO . Sprawę UMORZONO . Matka … niedowidząca już z rozpaczy i prawie nie słysząca, co ukrywać – stojąca nad grobem takoż „mimo leczenia i doskonałej opieki ”  … nie umie darować ani personelowi ostatniego domu pobytu córki, ani organom „sprawiedliwości” … I NIC DZIWNEGO.  

ALE … czy choć odrobinę zrozumiała swoją rolę w gehennie własnego dziecka ?

I czy rozumieją choć trochę proces uzależniania od systemu medycznej przemocy rodzice zgłaszający własne dzieci do psychiatrów i psychologów przy pierwszych podejrzeniach o „nienormalność” ?

Z DRUGIEJ STRONY … Faktycznie, jeżeli mamy do czynienia z młodocianym bandytą, a i takich nie brak – trudno nie szukać pomocy . Może jednak wypadałoby rozróżniać stany pobudzenia lub odwrotnie – otępienia – na etapach dojrzewania od CECH TRWAŁYCH i ZACHOWAń kwalifikujących człowieka jako nieprzystosowanego do życia wśród własnego gatunku ?

Z TRZECIEJ STRONY … jak to się dzieje, że bestie bez widoków na poprawę, po wyrokach za morderstwa ze szczególnym okrucieństwem, wypuszczane są w świetle prawa i opinii psychologów na wolność ?

I ja dostrzegam pewną … relatywizację, że ujmę owo na dystans – postaw u młodzieży . Przepraszam … SKąDś CZERPIą PRZYKŁAD !

Widzę też .. rosnący u młodych STRACH przed przyszłością . Widzę niepewność graniczącą z paniką . Cóż …. lęki, strachy … to rzeczy zaraźliwe.

Nie rozdzielę więc lęków dorastających od dojrzałych … Oba, jeżeli zbyt długo, owocują tym samym: smutkiem, ucieczką … czasami w rejony, z których powrót bywa więcej niż trudnym .

Lek na lęk ?

Nie każdemu to samo … Bo np. introwertykowi nie pomoże bycie w tłumie, a ekstrawertykowi – samotnia w lesie .

Może zacząć od … myślenia NIE TYLKO O SOBIE ? Od tego, że jesteśmy – choć jednostką, to i częścią większej całości . Od tego, że zależy od nas naprawdę wiele … jeżeli CHCEMY … i że mamy wolę, by chcieć . Od tego, że nie podarowano nam życia na darmo i że hańbą taką cenność marnować .
Mamy dość ludzi ? Zróbmy coś dla zwierząt. Mamy dość zwierząt ? Zróbmy coś dla roślin … jesteśmy IM TO WINNI !

Jesteśmy winni pracę dla INNYCH, ponieważ świat MIMO WSZYSTKO jest cudem i dobrze byłoby mieć w cudzie udział …. Ponieważ tchórzostwo, ucieczka przed życiem – to akt hańby ISTOTY,  duszy niegodny wcale .
Ponieważ … ludzie zniszczyli już tyle, że czas na rehabilitację gatunku … jeżeli się oczywiście do niego przyznajemy ….

A … doraźnie, co z lękiem doraźnie, co ze smutkiem ?

Na smutek – pisałam o wspaniałym dziurawcu ( Herba hyperici ) – teraz jeszcze kwitnie, a świeży działa najlepiej . Zróbcie też z niego olej ( jest na stronie przepis, jest ) …

Lęki .. Wschód stosuje Ashwagandhę – Witania somnifera, w sanskrycie określana „zapachem konia” i rzeczywiście tak woniejąca . W jednym z kantonów Szwajcarii dopuszczono do obrotu preparat leczniczy – jako środek uspokajający – z niej właśnie , ale nie trzeba jechać aż tam . Witania s. to uznany na Wschodzie adaptogen, porównywany z żeń-szeniem, uwaga – może podwyższać ciśnienie, a i przy nadczynności tarczycy ostrożnie proszę , nie polecałabym też DŁUGIEGO i CZęSTEGO jej stosowania mężczyznom ( mogą zaznaczyć się … kobiece cechy w budowie ciała ), choć Azjaci kwitują, że trzeba by było końskich porcji i miesięcy spożywania Ashwagandhy …    

 Coś bliższego ? Wspaniała Passiflora – męczennica  – proszę zerknąć we wcześniejsze wpisy w temacie, nadal jej pozycja zdaje się niezagrożoną .

Kontakt ze zwierzętami … ponad wszystkie, kupne remedia . Psy, koty, konie – psycholodzy, lekarze i medykamenty w jednym:) ……………….

Odwagi do pobytu na tej Ziemi życzę …. Skąd wiemy, czy ta planeta nie jest aby najlepsza ?

Pesymiści powiedzą, że niestety, tak może być …………..

 

 

Reklamy

Posted in aktualności, depresja, etyka, farmakologia, onkologiczne impresje, tarczyca, zdrowie | 2 Komentarze »

Endometrioza, tyło/przodozgięcia ….Niekoniecznie bezpłodność.cz.2. I różności.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 12, 2014

Czterech specjalistów, a jednocześnie ekspertów etyków, po konferencji poświęconej etyce spotyka się w drzwiach.

Tak sobie myślę – mówi pierwszy – ludzie ciągle przychodzą do nas z wątpliwościami, wyrzutami sumienia, lękami … i tylko my nie mamy się do kogo zwrócić. Może opowiemy sobie o naszych obawach nawzajem?

– Jasne! – skwapliwie przytaknęła trójka.

To może ja …. ( odezwał się pierwszy ) – Mam nieodpartą potrzebę pozabijania moich pacjentów, coraz gorzej nad nią panuję ….

Ja z kolei – rzekł drugi – okłamuję moich, nabijam ich w butelkę bezczelnie, byle wyrwać więcej kasy …..

E, to ja  …- odzywa się trzeci – zajmuję się dystrybucją dragów i zmuszam pacjentów, żeby sprzedawali je za mnie …..

Czwarty wysłuchał, po czym:

Niestety, choćbym nie wiem, jak się starał, kompletnie nie umiem dochować tajemnic …….

🙂 ( ostatnie dwudziestolecie, z arsenału dowcipów branżowych )

………………………………………….

 

Uzbierało się wieści …

Francja bohatersko stawiła czoła GMO i WYGRAŁA. Francuskie pola będą „sans OGM” ( OGM- fr., GVO – niem., GMO – pol.), o zwycięstwie pisze m.in:
w ww.reuters.com . Nie będzie więc ani handlu, ani stosowania, ani uprawy kukurydzy MON 810. Kropla w morzu ? ALE JEST ! … Chociaż trudno zapomnieć o tym, jak jednocześnie Marianna;) rozprawia się z … biowiniarzami … Ale tym zajmę się kiedy indziej:)

Przy okazji : Pan Nassim Taleb, znany pewnie większości poszukiwaczy różnych punktów widzenia na GMO, skwitował ostatnio wprost:
GMO ma potencjał nieodwracalnego wygaszania życia , w tak wielkim stopniu, że możliwe, iż na całym świecie …”. Przychylił się też do faktu, że GMO jest GLOBALNYM EKOCYDEM.

Z jednej strony miło, że jeszcze jeden, mądry Człowiek stanął po właściwej stronie … po stronie dobra WSZYSTKICH Istot, z drugiej … żal, że ciągle trzeba walczyć o, zdawałoby się, jasną i zrozumiałą dla Każdego sprawę:

O zdrowie i .. egzystencję całej planety.

O to, by samoreplikujące się skażenie środowiska nie stało się porządkiem obowiązującym.

A że przy GMO … to i o szczepieniach;) . Media bowiem jazgot wielki podniosły z racji zagrożenia zysków własnych i sponsorów swoich ukochanych;))))))
Na szczęście odpowiedzialni Rodzice wiedzą swoje . Niechże mi będzie wolno drobnostkę dorzucić, tym razem o grypie…. „grypie” raczej:)
„Influenza: marketing vaccines by marketing disease”, BMJ 2013, 346.
Dr Peter Doshi …. W skrócie: pobierano próbki od pacjentów chorych … może raczej zdiagnozowanych „na grypę”, ale … tylko u niewielkiego procenta znaleziono rzeczywiście wirusa (?) grypy. Hmmm…. Jak to możliwe ?:)))… Dlaczegóż więc byli posądzani;) o grypę … ( i zapewne na nią leczeni ? :))))) … Ojtam, ojtam;) … Wśród przyczyn znalazły się:  
-infekcje grzybicze
-bakteryjne
-spożycie GMO
-zepsute jedzenie …. ( chyba wychodzi na jedno z GMO ? )…….

I podejrzewam, iż to nie była lista zamknięta. Tak, czy siak … noż kurka wodna;), nijak nie da się już być pewnym, że jak Pan Dochtór powie „GRYPA!”, to … to naprawdę jest …grypa :))))))…….A o marketingu proszę sobie doczytać:)

Chciałoby się czasami podążyć za nurtem SPOKOJU, robić swoje i nie zwracać uwagi na czyjeś , choćby i najbardziej karkołomne nikczemności ..
Ale dzisiaj chciwość przybrała rozmiary, podług których każde wystąpienie kontra – będzie mikrym. Trzeba więc obserwować, oznaczać ..
Matematyka nie pozostawia bowiem złudzeń: na więcej zachłanności koncernów  musi być więcej informacji i wobec tejże zachłanności oporu.

Ach .. Ruski … pardon;), rosyjski rząd chce przestawić rolnictwo CAŁKIEM na .. organiczne. Od 2012 roku Rosja jest w WTO ( W.Trade Org.) , ale … nic sobie z zakusów światowych gigantów GMO nie robi i …

Pani Dr Irina Ermakova: „Te organizmy / GMO/ wszystkie są niebezpieczne, sam sposób wytwarzania jest wszystkim, tylko nie doskonałym, a używane są patogenne bakterie i wirusy….”.

 w ww.voiceofrussia.com/GMO_in_Russia_access_denied…
w ww.gmo-free-regions.org/Russia coul ban food GMO-s…..

Może jeszcze … skorzystają Państwo z artykułów w
Journal of Interdisciplinary Toxicology o jednak możliwych związkach glyphosatu ze wzrostem zachorowań, m.in. na celiakię . Chore jelita nie znoszą glutenu, ale ten jest nawet w … szminkach. Badania zespołu Dra A. Samsela i Dr S. Seneff. 

Wpis miał być o dolegliwościach Kobiet, a tu GMO ?

BO MA ZWIąZEK !

Tak samo, jak przyjmowanie pigułek antykoncepcyjnych z depresją … i późniejszymi problemami z zajściem w ciążę. Tu – uwaga: zdarza się zapłodnienie od razu po „odstawieniu”, ale o wiele częściej musi upłynąć parę miesięcy, czasem i rok, zanim organizm … spróbuje wrócić do swojej NORMY i uzna, że jest gotowy na tworzenie nowego .

Nie wpadajcie więc w panikę, jeżeli „miesiąc po wyrzuceniu pigułek” nie możecie zajść w ciążę. To … nie musi, ale POWINNO potrwać.

A powinno, żeby dziecko miało szansę ukształtować się w odpowiednim
środowisku. Oczywiście, pigułki zostawiają długotrwałe ślady psychosomatyczne, czasem wręcz uniemożliwiają zajście w ciążę kiedykolwiek .

 Panie pytają, co z antybiotykami… Nie pytam już, jakimi:) … M.in. pada nazwa cipron*xu, przepisywanego przy zapaleniach pęcherza, które wspaniale leczy żurawina ( opisywałam, a w ostatnim numerze „Czego lekarze ci nie powiedzą”, str. chyba 9, jest o badaniach, dzięki którym łatwiej zauważyć:)), że …. kobiety nie biorące antybiotyków  „na” zapalenie pęcherza” …. zdrowiały w ciągu siedmiu dni …). Znów muszę się zdziwić przebiegłością akwizytorów Big Pharmy, ponieważ wmawianie Pacjentom, iż ten specyfik NIE JEST ANTYBIOTYKIEM, A ….. CHEMIOTERAPEUTYKIEM :)))… trudno mi to zakwalifikować. Na dobrą sprawę bowiem .. oczywiście, racja, syntetyczne środki są chemioterapeutykami – wedle nomenklatury popularnej, acz nie zgodzę się z członem „terapeutykami”;), większość winna się raczej zwać  chemiopaliatywami …. ALE cipron*x – dokładniej – ciproflaxacinum – JEST też antybiotykiem. Przynajmniej w Niemczech, we Francji i całej, zachodniej Europie ! I tamże zakwalifikowany jako:

hemotoksyczny, hepatotoksyczny …. Może wywołać nawet zapalenie ścięgien, a jakby mało, to ZERWANIE ścięgna Achillesa !

I taka haubica na … zapalenie pęcherza ???

Proszę: CZYTAJCIE ULOTKI LEKóW !… Pamiętając, że jest na nich zaledwie część informacji o farmaceutyku.

Ale, ale … czyżbym była uprzedzona wobec chemo”terapeutyków” ?
U kogo w gabinecie widzieli Państwo może …reklamę;)))))) jednych z najnowszych badań ….Harvardu:), zwykle pierwszego w pewnych hmm, zaleceniach;) i UMA ( Uni of Massachussets Amherst ), sfinansowane nie przez kogo innego, tylko …. zaczynam szukać tła;)))) – przez NIH ( USA ) .
Te badania bowiem …. dowodzą, że chemo”terapeutyki” wprawdzie początkowo TŁUMIą objawy chorób, ale na dłuższą metę doprowadzają do ciężkich uszkodzeń komórek macierzystych,  – ojej….. naprawdę, napisali to – do raka ??? Detalik: przebadano też 3 chińskie ekstrakty ziołowe, które hamowały rozwój i inwazję tumorów … bez szkodliwych skutków ubocznych . Co by Państwo powiedzieli, żeby wyniki tych badań, w przystępnym języku, wisiały w każdej przychodni, klinice …. ? Szukać proszę na w ww.pnas.org, w ww.umass.edu.

…. ZAMIAST informacji pożytecznych, w szpitalach wiszą reklamy MARGARYN – przykładem wielce niechlubnym ściany szpitala w … ( a niech tam, nie jest wyjątkiem, a dowody znajdzą Państwo w każdej już chyba placówce NFZ-u ) poobwieszane Bene*olem w rozmiarach zdolnych zabić;) agresją reklamową nawet półniewidomego. NA TO ZEZWALA ORDYNATOR !!! Podobnie, jak na – nie nowina, ale w końcu TO napiszę – wejście na oddziały przedstawicieli handlowych maści rozmaitej .

TO KIM JEST PAN ORDYNATOR w końcu ? Pośrednikiem handlowym, czy może lekarzem ? Zagadkę;) zostawiam Państwu ….

Nie dziwi , że otępiali po zimnym, byle jakim, szpitalnym …pardon, to nie jedzenie – żarciu – Pacjenci popadają w zwątpienie ….

A … samo zwątpienie … ? Nie lubię mieszania wiary – w sensie religijnym – do …. wszystkiego ( niestety częste w pięknej Polsce ). ALE;) opowiem o pewnym Człowieku, w Którego …. NIE wątpię, choć, przynajmniej teoretycznie:) jest przedstawicielem instytucji, która mogłaby uczynić o wiele więcej dobrego aniżeli … o tym mówi:))), bigosu zaś, który naprodukowała przez wieki, wraz z innymi, podobnymi:), i tak nie ukryje:). Proszę, Kochani Poganie, Ateiści i w ogóle „Niekatolicy”;) – nie sądzić, iżbym zmieniła zapatrywania na systemy religijne … Ale, co zawsze podkreśam, nie sądźcie po pozorach … Bo wśród Reprezentantów każdej religii/systemu .. znajdą się Sprawiedliwi. I upieram się, że istnieją dobrzy, mądrzy Księża. Jak najbardziej katoliccy. I wykreślanie pomocy z tej strony przez Niektórych, utrata wiary w jakiekolwiek dobro w postaci charakterystycznych instytucji … to pewne nadużycie. Może wobec samego/samej siebie ?

Przykład by Państwo chcieli ? ( Pani Stasiu, dziękuję za tę drogę … )

Proszę bardzo: Pan Ksiądz Roman Rogowski . Napisał m.in.”Mistykę gór”, „Mistykę Tatr” … Fascynująca Osobowość. Pasterz. Nie dzieli, nie różni, nie kłóci …. nie używa ziemskich;) tytułów. WIE, że one nie mówią o Człowieku niczego istotnego.
Ciekawi przesłanie, jakie przywiózł z Wietnamu, podobno od pewnego mnicha . Przesłanie prorokujące wizję świata z…. dwoma narodami: chińskim i polskim. Pan Ksiądz się odważył przywieźć ( ?) wizję chińsko-polskiej Ziemi … Wprawdzie nieco … przerażające;), ale może cosik w tym i jest ?
Wizja się sprawdzi lub nie:), ale i tak z radością poniosę cień istnienia pięknego Człowieka .

Przed generalizowaniem więc przestrzegam, przed zdecydowanym zrywaniem z Ludźmi, o których myślimy, że są ZUPEŁNIE inni i że „nigdy” nie zdołamy znaleźć z Nimi wspólnego języka  … I już do Kobiet wracam:)

Najpierw jeszcze raz, wysłuchując o serialach reklamujących mammografię, o programach REKLAMUJąCYCH mastektomię ( wolałabym unikać ostrych słów, ale tylko takie nasuwają się na wzmiankę o powodach REKLAMOWANIA OKALECZANIA KOBIET !!!) , przypominam o TERMOGRAFII. Oczywiście nie  chciałabym poruszać tematu hipochondrii;)…. ALE, jeżeli już Któraś uwielbia się badać,  to istnieje termografia: trwa toto parę minut, nic nie jest gniecione, wyniki widać na monitorze, interpretacja nie jest nadto skomplikowana i ….termografia 
NIE SZKODZI. Nie gra też roli – jak w przypadku mammografii – gęstość tkanki. Termografią daje się diagnozować ewentualny problem średnio 5 lat wcześniej niż „mammo”, bo już wczesną fazę angiogenezy – tworzenia nowych naczyń, czyli „przedstopień” powstawania tumoru….

ALE  I TAKA DIAGNOZA NIE OZNACZA, że zachorujecie !

„Mammografia nie jest akceptowalnym postępowaniem w badaniu piersi, jest tolerowana jedynie dlatego, że przynosi radiologom trwałe i dobre źródło dochodów”  – tak mówi ( m.in.) Pan Dr P. Hoekstra, co prawda – pionier termograf :), ale nie jest sam …

W Polsce raczej z „dochodem radiologów” nie bałdzo;), kasa idzie na szefów placówek, więc nie krzyczcie na obsługujących … BARDZO niezdrowy sprzęt, i tak mają ryzykowną pracę.  

Pan Onkolog, dr R.L. Blaylock : „Termografia jest dobra, ponieważ wiemy, że tumory niebezpieczne są gorące, a łagodne zwykle zimne „….. To jeden z powodów ZA termo … Jeżeli już:) Dociekliwym polecam: R.L.Blaylock,   
„Natural Strategies For Cancer Patients”, New York, Kensington Publish. 2003.

 Stop…. dlaczego, no dlaczego np. na Okinawie musiano przebadać 100 tysięcy Kobiet, żeby znaleźć 6 ( ! ), które EWENTUALNIE mogłyby zachorować na nowotwór piersi ? Tam nikt o takiej możliwości w ogóle nie gada, a Kobiety na to nie chorują ! Za to chętnie się uśmiechają, zajmują mnóstwem pożytecznych rzeczy, odżywiają raczej roślinno-rybnie …. Ach … Okinawa była od 1951 ( ?:))) pod okupac…. przepraszam, pod opieką Amerykanów …. ( np. książka „Cold War Island” ) … i Amerykanie przywieźli fast food …. zbudowali ff-kuchnie …  zdrówko Okinawian – tych młodych, bo starsi na widok hot doga pluli:), radykalnie poleciało na łeb . Na Okinawie nadal są amerykańskie bazy … proszę pamiętać, że INWAZJI, jak już wlezie;), niełatwo się pozbyć;) …..  

Dlaczego u nas teleWYJzja ciągle gada o nowotworach ? Otwierając w Polsce telewizor można mieć wrażenie, że cały kraj ( z mediami na czele ) jest chory, że „wszyscy potrzebują lekarza” …Przy czym co najmniej połowa z „potrzebujących”- wiem, jak zabrzmi – trudno, NIE JEST WCALE CHORA ! Drobne zaburzenia, wymagające DOBREGO odżywiania, równowagi psychicznej …. a tu ” Chcę leku”. I już ! Co gorsza …. „Chcę lekarstwa dla dziecka, bo muszę do pracy, więc dziecko musi mieć obniżoną gorączkę natychmiast …. „. A że potem będzie po antybiotykach i in. pół żywe ? „A to w nosie, bo muszę do pracy, do fabryki ….”  I to jest rozpacz, proszę Państwa, bo ta Matka rzeczywiście MUSI do pracy, a dziecka nie ma z kim zostawić …. BO TAKI JEST SYSTEM …. DLACZEGO, DLACZEGO on JESZCZE jest ?! ………….

Dlaczego już na Zachodzie wszędzie periodyki piszą „Antybiotyki są passe, rujnują zdrowie ….”, w Polsce – owszem, niektóre piszą, ale CO Z TEGO ? NIC z tego nie wynika – po części, ponieważ Ludzie sami żądają niebezpiecznych „leków” do natychmiastowego usuwania symptomów ! ….

Dlaczego TAKI system jeszcze jest … ? Myślę, że odpowiedź znają Państwo doskonale .

Po tym … wstępie;) już przechodzę do pytań o bezpłodność .

Po pierwsze: tzw. tyłozgięcie macicy lub przodozgięcie NIE jest chorobą.

Można powiedzieć: „taki model”;), tego się np. w Niemczech NIE LECZY, bo … NIE MA CZEGO. Szczęśliwie i w Polsce mądre lekarki nie czynią z faktu paniki i nie straszą pacjentek .

Można uznać ww.zgięcia za pewne prawdopodobne czynniki utrudniające czasami zajście w ciążę, ale to nie reguła. Owszem, bywają problemy przy porodzie – ale też nie zawsze.

Przypomnę – w Polsce pracuje świetna Pani ginekolog – Preeti Agrawal, preferująca naturalne terapie i optująca za minimalną ingerencją w organizm .

Co o wiele bardziej ( o czym tu było napomknięte )  wpływa na niemożność poczęcia, to psychika.

Jeszcze raz więc: jeżeli Człowiek SAM poddaje się niezwykle silnej presji posiadania potomka, ta presja wpływa na cały organizm negatywnie.
Efekt: odwrotny do zamierzonego.

Po pierwsze więc LUZ. Dziecko nie chce przyjść do „zaciśniętej bramy”, jakby powiedział Chińczyk.

Po drugie – można się śmiać, ale Chińczycy nigdy nie polecali płodzenia dzieci podczas pełni Księżyca, zaćmień Księżyca i Słońca, nowiu, podczas burz i gwałtownych wichrów . To według nich powodowało nie tylko późniejsze zaburzenia w ciele rodziców, ale i dziecka .

Po trzecie … zostawmy Chiny:) – pytanie o endometriozę… Przerost śluzówki macicy, nieraz „wychodzący” na jajniki, jajowody, a nawet – b.rzadko – płuca i …mózg.

Medycyna Zachodu traktuje endometriozę jak wroga:

Przyczyny nieznane, terapia radykalna: podawanie preparatów hormonalnych, sztucznie wywołujących klimakterium, obfitujących w skutki uboczne : tycie, nadmierne pocenie się, zmęczenie, bóle głowy, o reszcie nie wspomnę.

Medycyna szkolna nie raczy przy tym zauważać, że po odstawieniu hormonów endometrioza sobie wraca, nieraz z przybytkiem w postaci torbieli itp. niespodzianek , gospodarka płciowa Kobiety zaś pozostaje  mocno zaburzona.

Och, Autorytety Systemu mogą oferować też metodę drugą: operację …
Nie liczcie, że PO operacji nie dostaniecie …. specyfików hormonalnych.

Możecie liczyć, że  …. nie odezwą się kiedyś ( może szybciej niż kiedyś ) skutki zbyt pochopnej interwencji. Liczyć możecie 🙂

Chodzi mi teraz wyłącznie o relację korzyści do ryzyka – proszę ją sobie DOKŁADNIE obliczyć.

Zapomniałabym … w czasie operacji często usuwa się jajniki, co naturalnie przyśpiesza klimakterium. Zapytajcie SIEBIE, czy rzeczywiście tego chcecie ?

O metodach „doskonałych” może już dość, czas na te „pozasystemowe”:), więc żadnym cudem nie mogące spełniać kryteriów „Jedynej Prawdziwej Medycyny”;)  …

Endometrioza może rozwinąć się jedynie w „napiętym”, zestresowanym podbrzuszu. Ono może się takim okazać nawet u małych dziewczynek. Macica też rośnie razem z kobietą … Podlega wszystkiemu, co jej serwujemy.Powiększa się w ciąży, potem wraca „do siebie”;). A gdy przekwitamy, kurczy się razem z nami ….

śluzówka macicy „wychodząca” z przynależnego jej terytorium to krzyk kobiecości, to niezaspokojone potrzeby, zduszony żal …
Często – skomplikowane relacje z Matką lub nawet Jej relacje wobec płodu. 

Endometrioza jest krzykiem za zmianą.

Stąd tak ważną miłość, która jest początkiem nowego życia, stąd tak ważną troska o Ciężarną, o dobre relacje z Kobietami w rodzinie.

 Bolesne „okresy” to typowe objawy endometriozy. Do tego dochodzi nieraz krew w kale, w moczu … Zdarzają się cysty, zbliznowacenia …. Może więc towarzyszyć endometriozie bezpłodność. Może, nie znaczy – musi.

Zresztą …. jeżeli już, często to „bezpłodność” – przejściowa.

Co w takich przypadkach czynią naturaliści ?

Ustalają przyczyny …. Następnie odkwaszają organizm. Detoksykują go psychicznie ( uzdrowienie relacji, wyjaśnienie problemów) i fizycznie .

Odtruwanie – przykładowe oczyszczania organizmu opisywałam, każdy może coś dodać od siebie, wedle potrzeb:) …

Psychicznie … jeżeli nie ma możliwości naprawienia relacji np. z Matką, dobrze jest spróbować wyjaśnić sobie Jej postępowanie, znaleźć przyczyny, zrozumieć …. wybaczyć.

Ile czasu detoks ? 3 miesiące powinny wystarczyć. Na marginesie – im mniej dioksyn i PCB w pożywieniu (np.wielkohodowlane mięso ), im mniej mleka zwierzęcego, tym lepiej.

Dalej ? Niezawodny olej lniany. Proszę uważać – jest ( daaawno;), ale zaznaczałam ) coraz częściej modyfikowany, proszę się domagać oleju ze starych odmian lnu, proszę bronić jednej z najwartościowszych pozycji w naszym pożywieniu .

Brokuły, kalafior, seler naciowy, marchew … wiadomo – warzywa, kasze, strączkowe, ale i wodorosty:), najlepiej z pewnych źródeł.

Zwykle przy endometriozie mamy do czynienia też z „za dużo estrogenu” i „za mało progesteronu” … Normalnie zajęłaby się tym wątroba, ale przeciążona, zanieczyszczona, nie podoła, dlatego należy się zająć i nią.

Niezawodny ostropest, właśnie miłościwie nam panujący na łąkach mniszek lekarski…. Jak mało, to gorzknik kanadyjski – Hydrastis canadensis, uwaga – ma również właściwości tamujące krew, stosowany przy przekrwieniu macicy w ilości szczypty ( sproszkowany) na końcu noża na filiżankę wrzątku, raz dziennie ( proszę sobie doczytywać o właściwościach, przeciwskazaniach etc. ), najczęściej pisałam o nich wcześniej .

Wracając do samej endo;)…

Vitex agnus castus – niepokalanek, wymieniany wielokrotnie, żelazna pozycja przy kłopotach z poczęciem – przywrotnik – Alchemilla vulgaris oraz liść maliny. Napary z przywrotnika i liścia maliny ( osobno) przez 6 tygodni, 2 tygodnie przerwy, znów 6 tygodni.

Jest też fascynująca roślinka – Fouquieria splendens – Ocotillo:), nie kaktus, jak Niektórzy lubią ją nazywać, ale podobna:), zwana …. kaktusem Jakuba:), xerofit przecudnej urody:), stosowany jednakże uwaga – raczej homeopatycznie.

Homeopatia zresztą posiada bardzo bogaty magazyn leczenia endometriozy i bolesnych menstruacji, np.

– bóle  szczególnie w okolicy lewego jajnika – Lachesis mutus C9 – też skuteczny w PMS, 3 razy dziennie 3 globulki, ewentualnie Calcium carbonicum C9,

-ból ( menstruacyjny, przy przeroście endometrium ) w ogóle – Rauwolfia serpentina C 30,

-nagłe, nie do wytrzymania, „rozrywające” bóle – Belladonna C9,

-ból w kierunku ud – Tigrum lilium C9 …

Chroniczne zapalenia w endometriozie są traktowane wysoko potencjonowanymi preparatami.

Proszę nie zapomnieć dowiedzieć się więcej i nie traktować powyższego jako zaleceń, a jedynie informacje .

Kobiety ? Bądźcie dla …. KOBIET dobre, nie tylko na wiosnę 🙂  

I proszę nie narzekać, że „za długo i tyle tematów jednocześnie”:)))… Oszczędziłam Państwu wiele …. :))))………

 ……….

P.S. 1. Co do żelaza i odżywiania: gdyby zechcieli Państwo przyjrzeć się pożywieniu np. Adwentystów, szczycących się znikomą liczbą zawałów, to… tam raczej nie ma „bogatego żelazem” mięsa …
A np. Pan Prof. Mieczysław Michałowicz, wspaniały pediatra ( zaraz się Ktoś przyczepi, że mason:)… Ano mason, ale porządny Człowiek … ), zalecał podawanie dzieciom do 4 roku życia potraw bezmięsnych.

………

P.S. 2.

Przepraszam, że tak długo czekali Państwo na odpowiedź, ale lepiej późno niż…:) Odnośnie „zębów mądrości”:

Się dziwię:), co sprawia, że Ludzie godzą się na wyrywanie asymptomatycznych „zębów mądrości”, tylko dlatego, że Pan Wyrwiząb;) mówi: ” A bo będą inne krzywe, albo chore, albo, a w ogóle to ich nie potrzebujesz ….”.
Trochę literatury:
w ww.hawaiinewsnow.com/hilo woman in coma following wisdom teeth extraction ….
w ww.connecticut.cbslocal.com/teen dies after having wisdom teeth removed …. 
w ww.abcnews.go.com…też pisał o 24 -latku  z Kaliforni i konsekwencjach słuchania porady „fachowca”….

Niestety, usuwanie tych zębów NIE jest „prostym zabiegiem kosmetycznym”, jak Niektórzy usiłują wmawiać. Zgon, śpiączka po „niewinnej ekstrakcji” – czy to mało ? Dlaczego Niektórzy upierają się, by ruszać coś, co nie musi być ruszane ? ….

Spokojnej, Szczęśliwej Wielkiej Nocki życzę 🙂  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Posted in aktualności, chemia, depresja, etyka, farmakologia, GMO, onkologiczne impresje, zdrowie | 7 Komentarzy »

Kiedy hemoroidy dają znać, czyli: dziedzictwo świętego Fiakriusa;).

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 16, 2014

Księgi pożyteczne to te, które pociągają Czytelników do ich uzupełnienia. Voltaire – jeden z najbystrzejszych łobuzów w historii;)

Dziękując po raz kolejny za zaufanie … kolejny raz przepraszam, ponieważ i tym razem nie potrafię skomentować historii ze Swinoujścia, mianowicie tragedii Matki zmarłego dziecka. Nie zrozumiem ani reakcji Pani Ordynator ani reszty Personelu nie/obecnego przy porodzie.
Same słowa zaś wypowiedziane przez P.Ordynator do Ciężarnej – ” W tym wieku się nie rodzi, w tym wieku się jeździ na wycieczki ” chyba skomentowały się same i opisały ich Autorkę w sposób powodujący brak chęci do dalszej konwersacji.

Proszę nie pytać, co było „normalne”, a co nie … Wiem tylko, że Kobiety w wieku 40 lat mają takie same (  zaraz zaprotestują Statystycy … na zdrowie:) )szanse, by urodzić zdrowe, donoszone dziecko, jak młodsze – szczególnie w czasach, kiedy „odżywianie się” młodszych, styl życia, pochłanianie masy pigułek antykoncepcyjnych i innych farmaceutyków, efekty działania szczepionek, coraz większe zatrucie środowiska etc. już nie daje tak cudownych perspektyw „pewności” narodzin zdrowego potomstwa u matek 20-letnich, jak kiedyś.

Nie odpowiem również, co należy nagradzać, a co karać … nie tylko dlatego, iż „tematem – rzeką”, ale nie mnie osądzać .

Odnośnie nagradzania proszę kierować pytania do Komitetu Noblowskiego;))))))))))) – Oni ponoć wiedzą najlepiej … no, może nie zawsze ……….:)))))) …. ale PODOBNO wiedzą … Historię np. Pana Fibigera, który otrzymał sławną nagrodę w 1926 za … przekonanie braci naukowców :)))))))))))))))))) do swojej tezy, jakoby mianowicie;) nowotowory żołądka u gryzoni powodowane były podrażnieniami od robactwa, skwitujmy uśmiechem. Ach … co się stało dalej ? A, nic takiego;), Ktoś przytomny zauważył, że szczurki by zapewne nie zachorowały, gdyby Pan Johannes Fibiger nie karmił ich … karaluchami, chlebem i wodą. TYLKO robactwem, chlebem i wodą. W ten sposób, mało subtelnie;) zwracam Państwa uwagę na to, jaki rodzaj pożywienia sprawi, iż mogą się Państwo rozchorować …. Nieszczęsny Noblista zszedł był miesiąc po otrzymaniu nagrody, zaledwie w wieku 60 lat …. Ja nie śmiem czegoś sugerować, ale … czyżby karmiąc szczurki … podjadał sam ? W każdym razie  Natura osądziła chyb dręczyciela zwierząt sprawiedliwie…. Ale, ale … czy to oznacza, że takie robacze;) niszczenie żołądka nie może wyzwolić  nowotworów ? Może. Jak każde, intensywne niszczenie tkanek doprowadzić albo do ich śmierci nagłej albo powolnej. Ale żeby ZA TO*, co zauważy nawet średnio rozgarnięte dziecko,  Nobla ?

Dziękuję też za podrzucenie materiałów z TVP Info – dyskusji o szczepionkach, w której brał udział nie tylko Pan Dyżurny Akwizytor szczepionek;) i Pan Strażnik Szczepionkowego Przemysłu;) , ale i … udało się dojść do głosu Pani Justynie ze STOPNOP ( brawo, Pani Justyno, za przekazanie Widzom niezwykle istotnego szczegółu ! ). Szkoda, że nie została Pani zaproszona do studia … co rzecz jasna nie dziwi :)))) ………….
Tą drogą chciałam podziękować Pani za wielką odwagę i życzyć zdrowia w niezwykle trudnej drodze.

A jeżeli już jesteśmy przy swobodach 🙂 … pomimo różnicy zdań, pomimo śmiałych protestów niektórych Przedstawicieli Zdrowego Rozsądku ( a są tacy, JEDNAK:)) w parlamencie europejskim nie wyrzucono do śmieci ustawy ( omawiałam wcześniej ) de facto prowadzącej do całkowitego uzależnienia od przemysłu, czyli – do całkowitej kontroli nad nasionami, skupionej w wiadomych rękach. Jeżeli ten pomysł przejdzie … nie pozostanie nam nic innego, jak  wymienić parlamentarzystów ! Na początek 🙂

Z aktualności jeszcze tylko szepnę, iżby się zbyt wcześnie nie cieszyć poluzowaniem warunków obiegu zioła Cannabis w niektórych krajach i stanach, ponieważ na celu jest wprowadzenie Cannabis GMO i jeżeli Ktokolwiek sądził, że aparaty przymusu tak łatwo pozwolą Ludziom skorzystać z tego, co DAŁA Natura, grubo się pomylił. Proszę  się dobrze przyjrzeć, kto zasiada w DPA – Drug Policy Alliance, kto jest związany z firmą Adeco*gro, co ma do tego Open Society Inst., które wydało marne 3,5 milionów dolarów na legalizację właśnie i dlaczego częściowy legal dziwnie zbiegł się w czasie z opatentowaniem nasion GMO Cannabis . Trochę jest  na w ww.reuters.com/uruguay_marijuana_vote … 

…………………………………..

Mając nadzieję, iż pobudziłam nieco Państwa krążenie;), przechodzę do obiecanego tematu, czyli …. niewdzięcznych dolegliwości hemoroidowych, ponieważ – jakkolwiek najczęściej mówi się skrótowo o „hemoroidach” w kontekście „choroba”, one istnieją w każdym i dopiero zaburzenia z nimi związane mogą być omawiane jako przedmiot terapii.

Termin z kolei „żylaki odbytu” – równie często używany, jest co prawda traktowany naukowo;))) jako niewłaściwy, ALE … przyjął się na tyle, dość adekwatnie zresztą oddając wygląd stanu i bynajmniej nie będąc dalekim od prawdy, że nie nazwę potwornym wykroczeniem;), jeżeli pytają Państwo o „żylaki odbytu”.

Hemoroidy NIE są też uchyłkami, tak, jak uchyłki NIE są hemoroidami.

Jak nazywa TO;) nauka ? Guzki krwawnicze. Niemiło.

Tak, jak niemiło traktuje się Ludzi odważających się mówić, że je posiadają, z bólu niezwykle popularnego robi się wręcz tabu. 

Hemoroidy – naturalna część ciała, Corpus cavernosum recti, Plexus haemorrhoidalis superior ( prawda, że brzmi dużo ładniej ? ;), to gąbczasty splot wokół odbytu ( również zindywidualizowany, u jednych rozbudowane bardziej, u innych mniej ), „dokarmiany” arteriami, podtrzymywany elastycznymi włóknami i mięśniami Musculus canalis ani. Ongiś używany zwrot Zona haemorrhoidalis został z czasem wykreślony z fachowego stosowania, wskazywał bowiem jednoznacznie na patologię, tymczasem hemoroidy same z siebie – jak wyżej – patologią nie są. Nie dają o sobie znać aż do … zaniedbań lub … osiągnięcia pewnego wieku. Dolegliwości hemoroidowe są bowiem plagą cywilizacyjną objawiającą się u większości społeczeństwa „Zachodu” w wieku już 45-65 lat. U kobiet w ciąży także stanowią klasykę, ale … często, po porodzie, przy odpowiednim dbaniu o organizm … cofają się samoistnie . Problemy z hemoroidami mogą pojawić się i u dzieci – odwodnionych, źle
odżywianych, ciężko pracujących ( bywa, niestety ). U odwodnionych znikają przeważnie samoistnie, kiedy zaczną normalnie pić.

Można mówić np. o Hyperplasia, więc powiększeniu Corpus Cavenorum, ale…  skrótowo nazywać będę dalej „zaburzenia hemoroidowe” hemoroidami – proszę o wyrozumiałość, a dodam jeszcze, iż takowe słownictwo nie budzi świętego oburzenia;)))) nawet w środowisku niezwykle rzeczowych:)) koloproktologów z Niemiec:)))). – przy okazji, strona:
w ww.koloproktologie.org, gdzie wyjaśniane są wszelkie wątpliwości…  już z niemiecką powagą;) .   

Pozwolę sobie oszczędzić tak omówienia metod medycyny szkolnej, typów, jak i różnicowania stopni zaburzeń – to znajdą Państwo w podręcznikach medycznych ( proktologia ), na różnych stronach. Skupię się raczej na oddemonizowaniu;) tematu i na tym, by nie ulegać panice spostrzegłszy problem z …  odbytem.

Przy okazji – w początkowym stadium zaburzeń hemoroidy nie dają jakichś szczególnych objawów. Dopiero, kiedy sytuacja dojrzewa;),
Pacjent czuje pieczenie w odbycie, swędzenie, bóle, a nawet lekkie krwawienie . W tym miejscu uwaga – proszę odróżniać krew jasnoczerwoną – z arterii – zwykłą przy podrażnieniach hemoroidów, od ciemnoczerwonej – z żył . Zobaczenie bowiem tej drugiej świadczyć będzie raczej o zakrzepicy – Perianalnej/analnej thrombozie, kiedy to z kolei
żyły powierzchniowe
 nie wypadają poza obręb odbytu, wówczas krew pochodzi z Plexus haemorhoidalis inferior ( wewn.).   

Ważne: krew w toalecie nie zawsze świadczy o problemach z hemoroidami, czasem jest oznaką poważniejszych procesów, jednak zwykle rozróżnienie pochodzenia nie powinno nastręczać trudności.

Hemoroidy „zasłużyły się”;) już u starożytnych ….

Hippokrates kazał  …. wypalać zmienionych chorobowo „strażników odbytu” (sic !) gorącym żelazem – proszę NIE naśladować ! ), mnisi przykładali napar z liści ziarnopłonu wiosennego – Ranunculus ficaria ( właśnie się pokazał, proszę zwrócić uwagę na część nazwy – FICARIA – zaraz wyjaśnię … ), robili skuteczne nasiadówki ( woda ciepła, może być w temperaturze ciała ) z nagietka, rumianku, arniki … 

Podobno Napoleon przegrał ostatnią bitwę, uległszy bólom w ……. TAM;), zażywając opium i dlatego błądząc …. Można rzec – choroba napoleońska więc.

Z hemoroidami związany jest …,  święty Fikarius – patron ogrodników i dorożkarzy. Według legendy …. dawno, dawno temu, św. Fikarius otrzymał we Francji szansę uprawiania tak dużego kawałka ziemi, ile mógł obrobić w jeden dzień. Niestety …bezduszny biskup dał mu tylko maleńką łopatkę. Po wielu godzinach pracy Fikarius odczuł potworne bóle w …. i siadł na kamieniu, by poczuć ulgę. Podobno jemu uzdrowienie przyniosła modlitwa ….  
Nie ulega jednak wątpliwości, że totalnie;) nie udało się ich pokonać;) i dziś dają o sobie znać nawet jakby bardziej ….

Truizmem będzie stwierdzenie, iż siedząc godzinami przy komputerze, oddychamy niewłaściwie, a naszym organom sprawiamy co najmniej niewygodę. A jednak .. dobrze byłoby o takim tru … jak „truth”:) – truizmie – pamiętać. Zakłócone dostawy tlenu, postawa skryby, wzrok utkwiony w ekranie …. Organizm „kipi” protestem, który objawia się też zaburzeniami w odbycie.

ALE … uwaga sportowcy …. Kulturyści, siatkarze, tenisiści, squah-owcy .. i oni wycierpią swoje. Ponieważ do przyczyn takowych dolegliwości należy i wysiłek fizyczny.

Nałogowcy kawy i alkoholu – zapoznają się z tematem prędzej czy później.

Jedzący dużo, tłusto, ciężko – jak wyżej.

Miłośnicy otrąb – niestety nieprzyjemnie się zdziwią, odkrywając, jak bardzo „zdrowe jedzonko”;) może pomóc poranić delikatne strefy.

Siadający na zimnych, twardych siedziskach, mogą się narazić tak na odczuwanie hemoroidów, jak i zakrzepicę analną. Częste lewatywy, silne środki przeczyszczające, ciała obce – to wszystko nie służy strefie odbytu.

Umiar – jak zwykle okazuje się złotym środkiem.

Jeżeli nie długie siedzenie i nie wysiłek ponad miarę … zbyt silne parcie na wypróżnianie też może odbić się na wrażliwych hemoroidach negatywnie.

Co wtedy ? Proktolog ? A poza … ?

Metodę kaukaską opisałam pokrótce w komentarzu pod wpisem poprzednim . Cebula – niedoceniana, a wielce wszechstronna 🙂 Ciepła – nie gorąca – para z niej pomaga tam, gdzie przyłożenie bezpośrednie mogłoby początkowo podrażnić i sprawić ból.

Zanijmy jednak od ćwiczenia: tzw. ściskanie pośladków 2 razy dziennie, po 25 razy trenuje muskulaturę odpowiednich obszarów .

Wewnętrznie: popijanie tzw. moszczu jabłkowego – nie tylko na TE objawy. Krople z kasztanowca ( Aesculus ) – dobrane indywidualnie lub przeciętnie – wedle wskazań na opakowaniu.

Do smarowania:

-olej rycynowy

-maść nagietkowa

-małe i dojrzałe banany rozgniecione, te trzeba usunąć po 15 minutach

-olejek herbaciany – zmyć go delikatnie po 15 minutach …

-maści z hamamelisem, z aloesem …. 

Jeżeli już doszło do krwawień, swędzenia etc., proszę wycierać pupę zwilżonym papierem toaletowym, nigdy na sucho.

Na koniec pokuszę się ( bo wyjątki są ) o przykład produktu przemysłowego, homeopatycznego – maści Avenoc ( nie, nie współpracuję z Boiron ), ponieważ …. pomaga. I ponieważ nie spotkałam nikogo, komu by zaszkodził lub NIE pomógł. W skali porównawczej z olejkiem rycynowym ? Olejek stopień dobry, Avenoc … dobry plus.

Co do wspaniałego siemienia lnianego ( dotyczy wszystkich środków odżywczych, leczniczych .. ) – zawsze proszę, by pamiętać o przerwach w stosowaniu, a przynajmniej o zmianie formy przyjmowania, jeżeli bardzo polubiliśmy. Siemię pięknie osłania nam śluzówkę, jednak też – przyjmowane ZBYT długo, ZBYT często ( poza stanami autentycznej i adekwatnej potrzeby raz dziennie, rano, wystarczy ), przyhamuje 
trawienie pewnych składników, stąd umiar i jeszcze raz umiar ………………

Co do kategorycznie wręcz zalecanych z pozycji „nowej, niezbędnej specjalizacji”;)))) – dietetyki PRZEMYSŁOWEJ, gdyż inaczej tych treści nie nazwę – nie kategorycznie wprawdzie, a z uśmiechem:) proponuję NIE korzystać z m.in. oleju sojowego – nie tylko ze względu na soję GMO. W ogóle spożycie olejów proszę wtedy ograniczyć ( nie – rezygnować), aż do normalizacji warunków w organizmie. Przydatnymi byłyby tu oleje nieprzerobione – zawarte w avocado, orzechach, rybach .
Mleko … ? Kazeina spowalnia trawienie i wzmaga obstrukcję. Wykluczone przy problemach z jelitami, hemoroidami. Jogurt w sklepach – powtarzam – NIE jest tym samym jogurtem, który piją pasterze na Kaukazie i nie ma mowy o leczeniu nim czegokolwiek… PRAWIE – bo, chyba, że …. swojego zadowolenia;), co …. w tym przypadku owszem, może mieć znaczenie terapeutyczne. Z kefirem lepiej – byle nie „z mleka w proszku” i byle bez dodatków. Zsiadłe mleko, maślanka, serwatka, jeżeli flora jelitowa byłaby zniszczona np. antybiotykami ? Pisałam: TAK, pod warunkiem, że z mleka niepasteryzowanego, najlepiej jeszcze od krów nie karmionych hormonami i antybiotykami lub kóz. Wtedy też dodatkowo przyjęcie zsiadłego mleka/maślanki etc. musi być oddzielone przynajmniej o 2 godziny od innego pożywienia.

I w żadnym razie proszę nie mieszać jogurtów, maślanek etc. z OWOCAMI ! To połączenia toksyczne, ciężkostrawne i nie wiem, który raz proszę, aby o tym pamiętać.

Wiosna pełną buzią:), wyszedł mniszek lekarski. Zamiast ścigać go;) z łopatą i olewać;) chemikaliami, proszę sobie przypomnieć że Natura DAJE człowiekowi możliwość neutralizacji śmieci, jakie SAM narobił i sięgnąć po jego młode listki. Nie tylko działa lekko przeczyszczająco, łagodnie dla hemoroidów, ale i odtruwa wątrobę, o czym również wspominałam ………   

Co do środków usuwających objawy … Proszę zapoznawać się zawsze ze składem maści, czopków etc. Długo był np. w składzie specyfików „na hemoroidy” niejaki bufexamac, zdjęty z rynku w maju 2010 ze skutkiem natychmiastowym przez BfArM ( Bundesinstitut fuer Arzneimittel und Medizinprodukte ). ze względu na ciężkie objawy uboczne. 

Miłych spacerków życzę i rozsądnego wyboru pożywienia 🙂 A Pracodawcom każącym siedzieć Pracownikom przy kompie non-stop, 
powiem: pamiętajcie, cokolwiek czynicie, wszystko Wam się zwróci 🙂

———–

* – Pan Fibiger chyba nie zauważył, że karaluchy zjedzone mogły poranić wnętrzności co najwyżej swoimi ostrymi „pancerzami”, ale raczej;))) nie mogły już czegokolwiek gryźć ….  To z kolei zauważył pewien Japończyk, który – też łobuz – drażniąc mechanicznie i chemicznie biedne zwierzaki, w końcu wywołał u nich nowotwór i … znalazł się w Encyclopedii Britannica zamiast Pana Fibigera;)

Posted in aktualności, farmakologia, zdrowie | Leave a Comment »

Trzej Królowie wiedzieli, co dobre:) , czyli: mirrą w strachy.

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 5, 2014

Rozum mówi „cud” : Newton mówi „wątpię” (…)
Wątpić ! Wątpić i nie wierzyć bez eksperymentu :
O tym myślał Jezus, gdy powiedział „Tylko wierz , wierz i próbuj…. „. William Blake, „Epigrams , Verses and Fragments ….”

Nie wiem, o czym myślał Jezus …. Myślę, że wiem , że i … i wiara i doświadczanie ….. doświadczanie bez końca ….

Kochana Pani K. (Kalandrafel ) …. dziękuję za ogrom wzruszenia. Odczuwając Pani Obecność , czytając Pani słowa … gdzieś z przestworzy dusza fragment pewien ściągnęła … Oto on:
„Istnieje pewien uniwersalny język, wspólny dla wszystkich aniołów i duchów , lecz niepodobny językom , jakich używają mieszkańcy tego świata. Umiejętność posługiwania się nim zdobywa po śmierci każdy człowiek , dlatego też w świecie duchowym wszyscy się rozumieją „…..  ( Swedenborg) Kochana Pani K.? Jestem przekonana , że istnieją Ludzie , Którzy posiedli tę mowę za życia…. Dziękuję za szczęście doświadczenia ..

……………………

Gdzieś w prasie ukazały się ponoć notki, iż w związku z przedłużaniem prawa jazdy co 15 lat nie będzie trzeba poddawać się badaniom …. chyba, że się jest zawodowym kierowcą .

Pytacie , słusznie – „i co z tego”? No właśnie . Po pierwsze – nic a nic nie zmienia to faktu , że ODEBRANO ludziom PRAWO NABYTE , po drugie – kto jeszcze wierzy w obietnice skompromitowanych polityków?… Kto jeszcze wierzy politykom w ogóle….

Mówią , że nie będzie coś wymagane TERAZ , ale KTO zaręczy , że to się nie zmieni ZARAZ? Poza tym … niby dlaczego nie przejmować się losem kierowców zawodowych ?

Reszta bez zmian : wyciąganie kasy ,  odciski palców …

Przemocy mówię NIE .

…………….

Trzech Króli , Polska pójdzie nawąchać się dobroczynnego dymku 🙂 do świątyń …. Niestety , już w drzwiach Niektórzy zapomną, co obiecywali  Bogu , a może i sobie samym … A potem od nowa … Nie zapytam , dlaczego TO sobie cały czas Ludzie robią … Biją się w piersi , ale zaraz … to samo … i to samo … Słabości rozumiem świetnie. Ale co, kiedy słabości przybierają nad „mocnościami” tak solidnie , iż Człowiek niszczy wszystko dookoła? Prosty przykład … Po Nowym Roku wzrosły ceny warzyw i owoców , tych już dawno zebranych , leżących w magazynach i nie młodniejących bynajmniej …. Łańcuszek działa : od Pana X., który podniósł pierwszy …. być może wcale nie hodowcy , a pośrednika , muszą zrobić to samo sprzedawcy maleńkich sklepików …. A Nabywcy z kolei podniosą ceny na swoje usługi i swoje towary …. żeby zarobić na jedzenie. Ludzie? Dlaczego TO sobie nawzajem robicie ? Ja wiem , że podatki, że bandyckie przepisy  etc. Ale czy od tego zaczyna się zmiany? Od zdzierania skóry z Bliźniego?

Czy naprawdę podnoszenie cen żywności w sytuacji, gdy wyrzucane są jej tony, jest usprawiedliwione czymkolwiek ? I czy pazerność może być usprawiedliwieniem? Czy prościej jest podnieść cenę aniżeli oprzeć się rozbójniczej polityce? …. Widocznie prościej ?

To się nie spodoba ( nie pierwszy raz ) Wielu , ale … proszę ( po raz n-ty) przeanalizować koszty pożywienia w drodze od rolnika do klienta …
A już  majaczą następne kretyńskie przepisy , dzięki którym wykończą się małe wędzarnie … Ze względu na „normy smolistości”;))) To lepiej pomalować kiełbasę co najmniej równie rakotwórczym lakierem wędzarnianopodobnym? Dlaczego godzicie się na takie traktowanie? Pytam „godzicie”, bo ja NIE. Nie kupuję sztuczności, a jeżeli czegoś zbraknie , idę do rolnika … Oczywiście , to czaso- i bywa, finansochłonne, ale …. przynajmniej nie wspieram chorego systemu.

….

Ponownie obawiam się opisać całkiem przyjemny środek leczniczy – bo był i jest lekiem w Indiach, Chinach – a obawiam, gdyż za każdym razem, kiedy wzrośnie popularność jakiegoś taniego i dostępnego dotąd specyfiku – rosną jego ceny. I tak, waham się między dzieleniem  informacją a odpuszczeniem sobie pisania , gdyż wbrew moim i Wszystkich podobnych do mnie – zamiarom , najwięcej skorzystają nie – potrzebujący , a bezwzględni. Tak było np. w przypadku imbiru – dopóki jego właściwości były daleko w cieniu za swojską pietruszką i marchewką, kosztował 9,00 – 12,00 zł. Teraz, widzę po 28, 00 , co nie jest czymkolwiek uzasadnione ………………………….

W dodatku dostrzegłam już w sklepach – tam, gdzie nie zszedł prawdopodobnie z powodu ceny właśnie – w mniejszych ośrodkach – imbir … rozmrożony (!) , podgniwający…. A przecież można go było sprzedać taniej ….. 

Przepraszam, ja tego po prostu nie rozumiem.

W wahaniach … jak zwykle wzięła górę nadzieja ,  że umiejętność korzystania z darów Natury i powszechność wiedzy …  sprawi, iż zdrowi, szczęśliwi ludzie będą zarażać zdrowiem i szczęściem … że coraz więcej będzie dla Innych ….. Człowiekiem.    

Commiphora myrrha , proszę Państwa , to niedoceniany u nas środek , choć Wielu , pytanych o mirrę , skojarzy ją oczywiście z kościołem.

Z rozmów z Księżmi wynika , iż kadzidła kościelne nie zawsze są takie same :))), mnie zaś chodzi o jedną … a raczej dwie, ale jedną bardziej:

Commiphorę myrrhę – czyli żywicę z kolczastego drzewka – krzewu :), zadomowioną w Egipcie, Somalii i okolicach:) , wymienianą w papirusie Ebersa, u Hipokratesa …. Najprawdopodobniej też o nią chodzi jakieś 156 razy w Biblii:)), używaną w Egipcie – ale i Izraelu nie tylko do balsamowania zwłok , bo i leczenia ran, inhalacji w infekcjach górnych dróg oddechowych ….. Indusi, pytani o „Guggul” ( nieco inna Commiphora , ale też mirra , nie mylić z kuzynką – Salai Guggul ) , odpowiedzą , że to jedno z podstawowych remediów ….

Co ciekawe , ślady „świętego dymu” znajdziemy praktycznie we wszystkich religiach , również u pogan. Chrześcijaństwo z kolei miewało okresy powstrzymywania się od używania kadzidła w obrzędach , by … nie upodabniać się do innych 🙂 Kadzili za to w domach :), znając jego właściwości zdrowotne. Chrześcijaństwo poddało się kadzeniu;) w świątyniach stopniowo, pierw na Wschodzie , potem na Zachodzie , kiedy ( w olbrzymim skrócie ) …. zgaszono ( prawda , że jestem złośliwa?;)) zwyczaje pogan. Od tej pory dym przedstawiano jako znak obecności Boga … Ducha Swiętego …. czyli generalnie symbol „niepogniewania się na lud”:)

Nic a nic nie robili sobie z podobieństw żydzi. Przeciwnie – do dziś w rytuale Habdalah ( oddzielenia ), kończącego szabas i zaczynającego nowy tydzień , błogosławi się wino , światło ( symbolizują świece ) i „korzenie” – zioła , przy okazji nawąchując się:)))) z naczynka kadzidła na całe siedem dni:))))

Mimo , iż Kościół dość niechętnie dzielił się zdobyczami:), Wierni – tak PRZEDTEM, zanim mirra zdobyła w KK miejsce szacowne, tak i potem – nauczyli się z niej korzystać. Niestety, ostatnio widzę w domach więcej kadzidełek napakowanych chemikaliami made in China lub India – nawiasem mówiąc , mogących nieźle przytruć , że nie wspomnę o kancerogennych właściwościach ( pisałam), zamiast prostego ,choćby i kościelnego kadzidła.

Nawet Afryka :))))…. co znaczy „nawet”;)….. Afrykańczycy świetnie , do tej pory korzystają z dobroci najróżniejszych kadzideł – a mają niezły wybór, gdyż poza np. Commiphora habessinica ( abissynica), jest i Boswellia serrata ( sacra ), także znana użytecznością w tamtejszej medycynie – m.in. przy leczeniu syfilisu, bilharcjozy, skąpomoczu …..

Nic dziwnego, że za mirrę wzięli się badacze zachodni.

Początkowo szło słabo:), od 1828 ukazuje się publikacja o C.m.jako „Balsamodendrum” w Plantae Medicinales oder Sammlung Offizineller Pflanzen T.F.Ludwiga von Esenbecka , potem jeszcze parę wzmianek i…. cisza. Aż do czasów najnowszych, efekty możemy poczytać m.in.:
2010, Food and Chemical Toxicology: Oxidative Stress and Immunotoxic Effects of Lead and Their Amelioration with Myrrh ( Com.molmol) Emulsion,
2006 Toxicology in Vitro , (March Iss.)
2001 – ciekawe studia poczynił Uniwersytet Rutgera ….
2010, March, Journal of Immunotoxicology … to na początek:)

Tutaj zaledwie sygnalizacja znaczenia roślinki, której żywicę dobrze byłoby mieć pod ręką … Choćby i dlatego, że ona się bardzo trudno starzeje :))))) …. Proszę się nie obawiać, nie zmumifikują się Państwo za życia;))))

I tak, czytając powyższe publikacje dowiedzą się Państwo, że m.in. żywica Commiphora myrrha działa korzystnie …..

-wspomagając ukrwienie,

-odtruwając

-wykazując killercze;) działanie na komórki raka ( m.in. wątroby, prostaty, piersi….)

-łagodząc wrzody żołądka ,

-w chorobie Morbus Crohna,  Polyarthritis … i pewnie wielu innych, ale na ten temat „zachodni”:) przeprowadzili już jakoweś studia:)…. Przy okazji: Mirra ( TA mirra) stymuluje tworzenie leukocytów … Prawda, że wygląda obiecująco?

I choć oficjalne źródła upierają się, że „nie ma przechowanych żadnych dawnych źródeł tyczących dawkowania” – ośmielam się twierdzić, że owszem, owszem :)))))))))))))))))))))) …… Wątpiącym – np. „Quanum al-Tibbram”…

W każdym razie znane są dawki 1 gram żywicy Commiphora myrrha do 3 razy dziennie , wewnętrznie, z zastrzeżeniem, że NIE mogą przyjmować go Ciężarne! Przypominam: to informacja, nie zalecenie …..

Sporządzano też z C.m. nalewki, a nalewki z żywiczności mają niezłe działanie na drogi oddechowe…. Potwierdzeniem niech będą pilotażowe badania nad zastosowaniem mirry w leczeniu … ASTMY .

Wiele danych znajdą Państwo na „Molecular Biology Databases”, na UCLA Louise M.Darling Biomedical Library: Myrrh.

Ogólnie… Mirrę się wącha – w ten sposób działa uspokajająco, usuwa uczucie strachu , można rzec, wywołuje błogość:), łagodzi depresję, stres , woń czynna przeciwgrzybiczo, przeciwbakteryjnie,  wedle Ayurvedy – otwiera czakrę serca . Wewnętrznie – niektórzy żują:) grudkę i wypluwają, inni – łykną:), każdemu wedle upodobań:)))), byle – jak zwykle, nie przesadzać.

Tym, Którzy zaś słyszeli o pomiarach benzopirenu w pewnej świątyni na Tajwanie, gdzie to ponoć dowiedziono, iż poziom benzop. z kadzideł tamże palonych był 40 razy większy od tego w przeciętnym, zadymionym mieszkaniu palacza, powiem , że w tych świątyniach bynajmniej nie pali się przeważnie mirry, a popularne kadzidełka pełne „fabrykochemicznych” niespodzianek – głównie środków wiążących, których i ja nie polecam …. W tej chwili przypomniało się, jak dobre kadzidełka zrobić, ale to już innym razem …..

I tyle na początek 🙂

Posted in aktualności, depresja, farmakologia, onkologiczne impresje, prostata, reumatyzm, zdrowie | 4 Komentarze »

To, co zbyt wysoko skakać nie powinno, czyli rzecz o ciśnieniu. Cz.2. „Lek” czy trutka na szczury… A co to za różnica…..?

Posted by natural health consulting w dniu Maj 12, 2013

„….Medycyna oddaliła się od człowieka, czyli swego pola empirycznego….” – P.Prof. J.Aleksandrowicz

————————————————-
Cieszy, że część pierwsza podobno się przydała. Z jednej strony trochę dziwi, iż Państwo nie wgryzają się:) w „ciśnieniowe zależności”, o których pisałam, na rękę własną, nie drążą;)  roli nerek, śledziony, wątroby itd. w danej kwestii, a upominają się o część drugą mimo, iż podane informacje najwyraźniej znalazły uznanie w Państwa oczach, ze strony drugiej…. raduje autentyczna ciekawość.

Na pytania jednak, rodzaju „czy brać leki równocześnie ze stosowanymi ziołami lub innymi metodami leczenia” – mogą odpowiedzieć sobie jedynie Państwo sami lub Państwa lekarz/ew.inny spec znający Państwa stan.

Ja……? Mogę na przykład opowiedzieć o warfarynie, stosowanej jednocześnie z tak prostym sposobem na nadciśnienie,zakrzepy, jak … chodzenie boso po trawie…. piasku… najważniejsze, aby po Ziemi – koniecznie gołą stopą, koniecznie, kiedy nie pada. To znaczy…. jeżeli są Państwo dobrymi znawcami przyrody i wiedzą, w jakie dni deszczowe – a wytłumaczenie owego nie jest sprawą najkrótszą i najprostszą – można „bosakować”;) po polu 🙂 również, wówczas proszę bardzo. Chodzi o to, aby się nie przeziębieć, ale wzmocnić. Dlatego początkującym proponuję wyłącznie spacer po glebie 🙂 w dni pełne słońca….

Ale odnośnie warfaryny… osobliwego środka przeciwzakrzepowego, stosowanego przy – uwaga – PROFILAKTYCE (!) oraz w „leczeniu”. Jakkolwiek muszę wspomnieć, że warfarynę stosuje się głównie – więc nie – wyłącznie – w USA, ( w Niemczech pod nazwą coumadin, prawda, że wystarczająco elegancko, aby przeciętny pacjent – tzn. klient – nie skojarzył? ) w Europie jest bliźniak;) – phenprocoumanum, to oba zdają się… jakby to oględnie wyrazić … mocno podejrzanej konduity, a przecież przepisywane masowo.

Cóż to więc za pigułka…? Informacji o niej bogato znajdą Państwo w sieci, chciałabym jednak zwrócić uwagę na pierwotne zastosowanie tego środka, warfaryna należy bowiem do rodentycydów – środków gryzoniobójczych, konkretnie używano jej na szczury. ALE szczury to nie tylko mądre lecz także posiadające ogromne zdolności adaptacyjne zwierzęta i …. rozwinęły na warfarynę odporność. Co robić z tak rozwiniętą produkcją….?

Nic nie może się zmarnować….

Pomógł przypadek – znając najrozmaitsze historie zatruć warfaryną wśród zwierząt, w 1951 roku pewien żołnierz US- Navy zapragnął odebrać nią sobie życie. Chyba wziął za mało, ponieważ przeżył i nawet „wrócił do siebie”, uważni obserwatorzy zaś z radością obwieścili: „Nie umarł, więc to …LEKARSTWO”. :))))))))))))))))))))))
Tak zaczęła się kariera warfaryny jako kolejnego cudu współczesnej medycyny. Ach… detalik: mechanizm działania „leku” zbadano dopiero w roku …..1978.

Zapomniałabym…. Wprawdzie ulepszoną podawano szczurom nadal, jednak… w latach 70-tych i 80-tych szczurki 🙂 rozwinęły odporność i na „ulepszenie”:)))))) Zaprawdę, mądre to stworzenia boże.

Kiedy czytać Państwo będą o skutkach ubocznych, kiedy się dowiedzą się, że warfaryna (jak i phenprocoumanum ) jest środkiem teratogennym – uszkadzającym płód, że do działań ubocznych należą wylewy – również mózgowe, że wątroba może się zbuntować….. proszę zastanowić się nad relacją ryzyko vs korzyść i przemyśleć efekty bardzo, ale to bardzo dokładnie

Przy okazji… niedawno pewien Pan Telewizyjny Doktor upierał się, że chociaż „czosnek jest zdrowy, to nie UDOWODNIONO jego działania obniżającego ciśnienie czy przeciwzakrzepowego…” – już o czosnku pisałam, nie będę więc powtarzać, jak bardzo Pan TV – doktor się myli, a w razie, gdyby mimo wszystko upierał się, że czosnku „poza smakiem i wartościami odżywczymi” :)))))))))) nie można nazwać lekiem…. DLACZEGO w takim razie czosnek, zupełnie legalnie i oficjalnie umieszczono wśród środków (:))) nasilających działanie warfaryny, tuż obok miłorzębu ?

Pytanie retoryczne.

Wracam do tematu o niebo przyjemniejszego, czyli – uziemienia:)

Kontakt z ziemią – o którym już tutaj krótko było – jest bowiem nie tylko jedną z terapii w „szkołach medycznych” najstarszych plemion na całym świecie, ale stał się wreszcie przedmiotem obserwacji i badań zupełnie 
współczesnej medycyny.  Być może, biorąc pod uwagę, że media powoli zaczynają informować o zaletach medycyny naturalnej ( powiem złośliwie – pojmując, że wobec informacji internetowych nie ma szans, by przemilczeć dobroć Natury, decydują się na wspaniałomyślne odkrycie przed ludem skrawka wiedzy, jakkolwiek…. nader często czynią to programami/artykułami – „trojanami”, kryjącymi informacje fałszywe lub/i mające na celu jednak promocję przemysłu ), wkrótce usłyszymy: „Nadciśnieniowcy, jedzcie czosnek, aronię i biegajcie po rosie – bez skutków ubocznych”:))), ale zanim to nastąpi…. choć wątpię, że kiedykolwiek:) ….

Przejdźmy do meritum.

Sprawę rozdmuchał Pan Doktor Stephen Sinatra – kardiolog, dietetyk, niezależnie interesował się aspektami „ziemskiej terapii”:) Pan Doktor Gaetan Chevalier, a także J.Oschman, w końcu razem opublikowali wiele arcyciekawych prac.

Proszę przejść się na stronę w ww.groundology.co.uk – tam znajdą Państwo podstawy ….groundologii ;)…..

Muszę przyznać, uczynienie z kontaktu z ziemią dziedziny nauki wydaje mi się nieco zabawnym, podobnie, jak błyskawiczne spreparowanie produktów mających pomóc w „uziemianiu”, jak prześcieradła ze srebrnymi włóknami ( nie powiem, że to złe, ale czy istotnie niezbędne i właściwe dla każdego – trudno ocenić… ), różne aparaty etc. ALE  – jeżeli nie ma innej metody, w tym zwariowanym, ostemplowanym co do milimetra nieomal świecie, aby wypromować zdrowe sposoby na witalność, na rozsądne metody terapii…. cóż, może i należy nazwać to, przypieczętować naukowo …. Niestety, w dalszej kolejności zwykle ustawia się opatentowanie .

Z prac na podanej stronie – chociaż można je znaleźć również na stronach różnych uniwersytetów, instytutów oraz w formie drukowanej – proszę uważnie przeczytać „The Effect Of Earthing on Human Physiology”, a także „The Sinatra Solution – Metabolic Cardiology” – ucieszyłam się nimi tym bardziej, że dodatkowo potwierdziło niektóre spostrzeżenia, którymi dzieliłam się z Państwem wcześniej.  

Tak więc… proszę korzystać z wiosny i biegać po trawie – tam, gdzie nie ma śmieci 🙂

A ….jeżeli zapomnieli już Państwo o części pierwszej nt.nadciśnienia lub są głodni;))) kolejnych wieści z działu „co obniża ciśnienie” – proszę zainteresować się …

-cayenne

-herbatką z hibiskusa – koniecznie musi naciągać pół godziny,

-od biedy – bo nie z naszego klimatu, ale trudno – kiwi, (badało American Heart Association) 

-przypominam o arbuzach (badania Florida State University), …na pomidory jeszcze za wcześnie, chyba, że z własnoręcznych przetworów…..

No to owocnych spacerków życzę:)

P.S. Ach… chodzenie boso po ziemi nie jest ujęte w interakcjach z warfaryną. Jeszcze:)))))))

Posted in aktualności, chemia, ciśnienie, farmakologia, kardiologia naturalnie, odżywianie, zdrowie | Leave a Comment »

Woda, czyli życie. Oraz: myJEMY ząbki ….(powiedziały fluorki);)

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 29, 2013

„Pijąc wodę, pamiętaj o źródle” . Chińskie, traktujące nie tylko o wodzie:)

Słoneczko, dni wolne…. jeść, pić i popuszczać pasa…. Zapomnieć o problemach, potyczkach, kto z kim i za ile….choć oczywiście kłótnie to rzecz najważniejsza;)))) – przynajmniej, jeżeli zerknąć na internetowe fora ….

Kłótnicy zachowują się, jakby stawiali własne życie w obronie – wyobrażonej lub mającej podstawy – ale przecież swojej prawdy. Przeklinają, plują, podstawiają nogi i cieszą się, kiedy wraz z nimi ktoś jeszcze kamyczek podrzuci, bo „cała radość, kiedy wszyscy w błocie”……  Ten obraz zastanawia, bo jak może być dobrze w kraju, w którym miliony tracą czas na podwórkowe użerki?

Niestety, skojarzenia z „polskim piekłem”, o którym zawsze mówiłam, że nie ma narodowości, że tak może być w każdym kraju …..a istnieniu którego, teraz, ze wstydem muszę przyznać wiele racji – te skojarzenia stają się coraz wyraźniejsze. Czy może dziwić, że tak łatwo jest mieszać w tym kotle, tak łatwo doić ludzi, manipulować… przecież, zawzięci w „swoich racjach” nawet nie są w stanie dostrzec, że ktoś zdziera im ostatnią szmatkę z d……  

A jeśli nie ma litości co do obleczenia, nie będzie miał i co do pożywienia….. Porzućcie nadzieje, że macie 
monopol na racje i albo przestańcie się kłócić i zróbcie coś pożytecznego albo…… niech się dzieje, co chce!

Bo działo się będzie:

w ww.americanlivewire.com /nestle-ceo-says-water-is-food-that-should-be-privatized-not-a-human-right.

Dobrze czytacie…. Pan szef koncernu N*stle, P.Brabeck, stwierdził, że woda jest środkiem spożywczym i winna być sprywatyzowana… że woda nie należy do praw człowieka .

Być może i do „praw” nie należy…. Ale, tak jak i człowiek (przynajmniej większość:)), pochodzi od Natury i NIKT nie powinien jej zawłaszczać, tzn. na wyłączność, a już na pewno nie KONCERNY!

Pan B. doszedł do wniosku, że z 65 miliardami dolarów rocznie – co czyni N*stle największym koncernem spożywczym na świecie, a klientów – co jest obiektem dumy wyżej wymienionego – „zależnymi od firmy” – ma prawo położyć łapę również na zasobach wodnych.

Nie od dziś wiadomo o pomysłach prywatyzacji wody, prowadzone są akcje protestacyjne – wiele z powodzeniem, w niektórych miejscach wycofano się z już istniejących struktur własnościowych na rzecz państwa…. ale tak otwarta bezczelność człowieka produkującego pospolity hmmm….. dla mnie to jest niejadalne, powiem więc oględnie: środki przemysłowe oznaczone jako żywność, mówi wiele odnośnie możliwości spełnienia jego zakusów.

Jakieś argumenty? … Ach, tak, a że np.” za 15 do 20 lat jednej trzeciej ludności świata zabraknie wody i oczywiście koncern N. uratuje ich przed tą katastrofą….” . Och, niewątpliwie ;)……..

Koncern pragnie władzy nad wodą i jednocześnie krytykuje rolnictwo naturalne z jego produktami, przy okazji chwaląc GMO.

I wszystko jasne. Bo chce …. WSZYSTKIEGO.

Czy mu się uda… ? To zależy. Patrząc na aktywności ludzi całego świata w proteście przeciwko pazernocie, myślę, że jest ok. Ale patrząc na niepokojące ruchy w kraju i zażarte walki o g………, o to, że „ktoś o kimś coś pomyślał, a tamten odpowiedział/nie odpowiedział, a ten drugi krzywo spojrzał….” – patrząc na to chce mi się wrzasnąć:
a niech to wreszcie p………….e! Może wtedy … porządek… zrobi się ….. SAM?

Ale … to chwile. Smutne chwile, bo wciąż nie chce mi się wierzyć, że obok mądrych, dobrych, rozumnych, jakimi znam mnóstwo Polaków, jawi się aż tylu ……stanowiących ich przeciwieństwo i najczęściej… oraz najgłośniej
słychać niestety tych ostatnich.

Czy pogrążeni we wzajemnych owarkiwaniach,  zaciskaniu szczęk i dyszeniu zemstą …zorientujemy się, że …. wypadają zęby?  Czy obudzimy się dopiero wtedy, kiedy nie będzie czym gryźć? ………………………

Dzisiaj, jako, iż rzecz o wodzie zaczęta, krótko: związki fluoru &co.

W Niemczech, Bundesinstitut fuer Risikobewertung, dawno już stwierdził: „Fluorki nie są ludziom niezbędne do życia” ( wg Informationsblatt, 2005 ) . Tam, od 1993 roku nie ma mowy o fluoryzowaniu wody, zrezygnowały z niej najznaczniejsze, europejskie państwa.

W międzyczasie ukazały się wyniki meta-studiów Uni Nanjing (2008), wedle których 20-letnie spożywanie wody z podwyższoną zawartością związków fluoru obniża  IQ o 7 punktów. Wprawdzie te akurat studia należą do rodzaju „a udowodnij, że jest inaczej”;))), jednak Azjaci – choć sami w kwestiach przemysłowych nie bez win –  na każdym kroku pokazują Zachodowi, jak bardzo się on i na jak wielu polach myli.

Niby są studia dowodzące szkodliwości wpływu związków fluoru na organizmy… niektóre znane od lat 20-stych!-do tej pory zaś nie ma studiów laboratoryjnych dowodzących, że fluoryzacja redukuje destrukcję ( nieciekawy zwrot, proszę wybaczyć) zębów, że wspomaga proces ich regeneracji, nie ma studiów  epidemiologicznych (chyba, że o nich nie wiem lecz nie sądzę) pozwalających na twierdzenia, iż fluoryzacja pomaga zapobiec próchnicy etc., ALE związki fluoru są promowane do codziennego spożycia, w dodatku w abstrakcyjnych normach. Równolegle zabroniono stosowania (BRD) w stołówkach tego typu soli ( fluorki – sole kwasu fluorowodorowego), a wody mineralne mogą posiadać nie więcej niż 5mg/litr.

Zakładając, iż ktoś spożywa w sumie ok.10 mg związków fluoru dziennie przez dłuższy czas, konstruuje sobie problem, tym  bardziej, że 15- 70% przyjętej ilości zostaje w tkankach, kościach…. Proszę sobie poczytać o fluorozie…. 

Powie ktoś: „Nie piję mineralnej, mam to w nosie”. Ale czyści zęby przeciętną pastą, może bierze jakieś psychofarmaceutyki… ? No niestety…..

Pisząc o pastach do zębów wprawdzie wspominałam, jednak przypomnę: istotnie, na krótko chronią zęby przed działaniem kwasów.,,,potem….  związki fluoru blokują przemianę materii nie tylko w patogenach, działają, jak granat na polu bitwy: co w zasięgu – obrywa.

Ach… już słyszę – „związku fluoru nie są wcale toksyczne, podobnie, jak w soli jest chlor, a przecież ją jemy…..”

Pomijając już, że fluor jest najaktywniejszym ze wszystkich pierwiastków, że można nim zapalić nawet żelazną watę, że starczy parę minut oddychania powietrzem o zawartości 0,1% fluoru, by zejść z tego świata (szczęśliwie jego zapach tak diabelski, że od razu wiadomo: trzeba zmykać)…. pomijając te drobnostki;) – no przecie chodzi o fluorki, nie o sam fluor:))))….

O toksyczności decydują różne czynniki, nie tylko nasza wiedza – a czasem wręcz „wiedza o związkach  bez związków”, czyli wkuta w szkolnej ławie informacja zawierająca wyłącznie chemiczne symbole i reakcje oraz ich wyniki z rzędu „poprawnych koncernowo”, podyktowane wprost „troską” przemysłu chemicznego o ludzkość….

Jednym z takich czynników jest np. zdolność odtruwania organizmu, a ta uwarunkowana jest m.in. obecnością enzymów.

Jeżeli związki fluoru dodawane przemysłowo do past, leków, wody…. są w kategorii „biocydy”, to jak mogą NIE być toksyczne?

Jeżeli te same związki fluoru niszczą enzymy ( znane 24 enzymy blokowane przez fluor), jak mogą być dla człowieka korzystne?

A może równie korzystny jest triclosan – również składnik past do zębów, wg Bundesinstitut fur Risikobewertung: „zastosowanie triclosanu winno być ograniczone wyłącznie na niezbędnym obszarze wskazań medycznych”?

A może jeszcze lepszy jest SLS – sodiumlaurylsulfate, przedmiot studiów m.in. na Uniwersytecie Tohoku, po których okazało się, że  jest w stanie zmieniać materiał genetyczny na poziomie komórkowym?

To tylko parę ze składników past – codziennych gości w waszych ustach.

Jeżeli …jeżeli już w latach 20-stych wiedziano tyle niemiłych rzeczy na temat fluorków, jeżeli wiedziano też o ich roli w powstawaniu raka krtani, w chorobach tarczycy – choć …. stanowiły oręż medycyny Zachodu w walce z nadczynnością t.! – że wymienię podstawowe „jeżeli” ….. – to czemu wciąż spotykamy je w produktach stosowanych masowo? ….. Fluorki działają już w koncentracji 1 ppm (parts per million) ….

„Skąd, ach skąd biorą się zaburzenia hormonalne….” ? No skąd….. ??????

Pytanie rzecz jasna retoryczne. A związki fluoru nie są tu jedynym winowajcą.

Jakaś alternatywa? Owszem. Może nie od razu żucie patyka, jak robią to buszmeni:) – choć przyznam,  metoda efektywna, może nie od razu – czyszczenie ząbków np.lipowym popiołem (bo skąd wziąć ma miejski człowiek lipowy popiół…), ale kiedyś używano … kredy.

Wapienia, ściślej – węglanu wapnia ( do 98%) wraz z resztówkami;) węglanu magnezu, tlenków – glinu i żelaza, cynku, miedzi …. Farmaceutyczna postać: Calcium carbonicum praecipitatum.

Niektórzy jedzą, by dodać sobie wapnia czy magnezu, ale, poza szczególnymi przypadkami, nie radzę nadużywać, proszę też nie przyjmować jej po posiłkach, ponieważ osłabicie organizm, a wapń i magnez właściwie nie będą przyswajane. 

Kreda jest w homeopatii środkiem wyboru przy próchnicy: Calcium fluoratum, Calcium phosphoricum.

W przypadku gingivitis – zapalenia dziąseł (niszczonych fluorkami!), ale i innych periodontopatii świetny jest propolis.

Z kredy można zrobić niezłą pastę ( UWAGA  – też nie należy jej jeść! :))  – samodzielnie, wystarczy nam:

3 łyżki stołowe kredy,

6 kropli olejku miętowego,

pół łyżeczki sproszkowanej, suchej szałwii,

ew. dodać parę kropli propolisu, sproszkowany rumianek, olejek eukalitptusowy ….. Różnicę w używaniu takich domowych  past zauważycie szybko. Wasz żołądek również, bo nie zapominajcie, że oralne przyjęcie fluorków skutkuje błyskawiczą resorpcją  (tych rozpuszczalnych w wodzie) przez śluzówkę żołądka …

Sole, poprzez kwas żołądkowy tworzą … fluorowodór.

Jeżeli dziecko zjadłoby całą zawartość tubki pasty do zębów, może nawet dojść do zgonu. To nie jest straszenie, to zwrócenie uwagi na trucizny, jakie sami, popularnie zapraszacie do Waszych domów. W USA przeciętnie „koncernowa” pasta do zębów ma ok. 1,000 ppm fluorków ( przypominam z postu o chorobach tarczycy – fluorki są produktem odpadowym przemysłu chemicznego ) W Europie – 1,400, 1, 450 …..

Czy związki fluoru występują w naturze? Oczywiście, że tak! Ale, podobnie, jak w przypadku każdego innego pierwiastka, związku chemicznego, substancji etc., nadużywanie go – już PRODUKTU przemysłowego, co samo w sobie stanowi różnicę między jego właściwościami – masowe, celowe, szczególnie w organizmie żywym – jest fatalną pomyłką LUB …. proszę wstawić dowolne.  

Przy nadmiernym spożyciu fluorków dadzą się obserwować: bóle żołądka, jelit, klatki piersiowej, skurcze, ogólnie – zaburzenia przemiany materii – jakbyśmy wpuścili komórki na minę. Ciągłe przyjmowanie fluorków prowadzi do fluorozy, ta zaś owocuje kruchością szkieletu (nie tylko), chorobami skóry, płuc…. Nie ma tego na opakowaniach past? Nie ma. I raczej nie będzie.

Czy to wystarczy, by zastanowić się nad codziennym sięganiem po pastę składającą się z rzeczy, których – znając ich pochodzenie i działanie, na pewno nie wzięlibyśmy do ust? Jeżeli nie …

„The Devil’s Poison: How fluoride is killing you” – D.Murphy ,
„The Fluoride Deception” – Ch.Bryson,
„The Hundred – Year Lie: How to protect Yourself fromt he chemicals That Are Destroying Your Health”,
R. Fitzgerald,  
w ww.docstoc.com/docs/5880474/211013 Fluorization of drinking water and cancer, dra J. Yiamouyannisa, Człowieka wielkiej miary, zmarłego niedawno biochemika mającego odwagę walczyć z całym przemysłem śmierci …. zaszczuty, oskarżany o sprzeniewierzenie się „nauce”… przegrał w wieku 58 lat. Dane biograf. na
w ww. library.umass.edu, ważna książka: „Fluoride the Aging Factor: How to recognize and avoid the devastating effects of Fluoride”.
A przy okazji … coś jeszcze o glutaminianie sodu, aspartamie… cysteinie & co. (wszystkie oczywiście sztucznie 
dodawane do żywności, proszę się nie bać cysteiny w rosole:)))): „Excitotoxins: The Taste That Kills” , doktora Russela L.Blaylocka – pozycja szczególna, o związkach stymulujących neurony na śmierć, uszkadzających mózg i nie tylko, na różnych stopniach.
Kiedyś Przyjaciel nadesłał mi też link, jednak z wielu względów nie zdecydowałam się oprzeć na nim jakiejkolwiek wypowiedzi… z czasem muszę przyznać, niejeden artykuł tam godzien jest przekazania dalej, proszę więc poczytać, po polsku:
w ww.vismaya-maitreya.pl – wielkie kłamstwo: Wpływ propagandy fluorku na nasze życie.

Coś jeszcze: niektórzy polecają farmaceutyczne postaci vitaminy C do usuwania fluoru z organizmu. Ja tego nie pochwalam, preferuję wyłącznie formy naturalne, a proszę nie zapominać: JEST ZIELONO 🙂

A…. Ktoś woli gotową pastę ze sklepu? Ależ proszę bardzo, jego sprawa ….. smacznego 😉

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, homeopatia, tarczyca, zdrowie | Leave a Comment »

Homeopatia nie dla wszystkich. Cz.15. O potencjale nie tylko homeopatycznym :) c.d.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 1, 2013

Nie zażywajcie żadnych leków! Pan Prof. Walter M.Bortz II, niehomeopata 🙂

Prawda, że wstęp irytujący? :)))Bo przecież homeopatia, to jednak leki …owszem, zupełnie inne od alopatyków, będące też częścią – jakkolwiek lwią – homeopatycznego leczenia, ale LEKI, a tu …. takie motto…..?

A takie, bo najlepiej byłoby faktycznie prochów nie zażywać. Ruszać się na świeżym powietrzu, dobrze odżywiać, kochać innych i być kochanym, wykonywać pracę, którą się uwielbia, nie zamartwiać się, mieć szczęście, codziennie witać dzień uśmiechem ….Hę? Przynajmniej jedno nie ma miejsca w Waszym życiu? ….. I…..
chyba coś jednak szwankuje? I … ruch nie załatwił sprawy, bo już się ruszać tak całkiem nie możecie, a odżywianie też nie, bo choroba sprawiła, iż nie da się nawet wyczuć smaku, nie mówiąc o przyswajaniu? No i … bezsenność … depresje….. ?

Niestety, nie znajdę Wam przyjaciół i uprzedzam: jeżeli nie jesteście nimi dla SIEBIE, będzie Wam bardzo trudno rozpoznać przyjaciela w Innym. Nie polecę też gotowych mikstur, które uzdrowią w parę dni ….. Ale…. opowiem Wam, jak bardzo „pigułki” mogą różnić się od pigułek i dlaczego warto wiedzieć, czym.

Pytacie, w jaki sposób jednorazowa dawka homeopatyku może działać aż rok …a może i dłużej 🙂

Zanim spytacie raz następny, przeczytajcie proszę poprzednie wpisy o homeopatii i zwróćcie uwagę na działanie poprzez INFORMACJę. A potem pomyślcie jeszcze raz 🙂 

Im potencja wyższa, tym czas działania dłuższy – TAK, po jednokrotnym zażyciu. TAK, ten czas jest uzależniony od indywidualnego obrazu pacjenta. Klasyczna homeopatia proponuje w większości ( nie tyczy wyjątków) 
chronicznych zaburzeń jednorazowo C30 – jedna lub dwie tabletki, podobnie przy globulkach, jeżeli granulki z kolei to ok. od 8 do 20 – tak wpuszczamy do organizmu informację. Następnie obserwujemy efekty i odczekujemy do chwili, kiedy C30 przestanie działać – p.niżej, a my EWENTUALNIE dalej czujemy – i zauważamy – chorobę, wówczas jest moment na potencję większą.  

Ach…. że Hahnemann był masonem? Był. Goethe też  – zresztą bardzo masonerię krytykował, Mickiewicz – nasz Adam Mickiewicz również i CO Z TEGO, jeżeli służyli Ludziom z całych sił ??? Niepochlebnie kojarzy się? TAK. Bo ma prawo. Ale każde zjawisko posiada więcej niż jedną stronę, proszę więc – nie próbując usprawiedliwiać masonerii jako takiej – były zresztą jej formy rozmaite, o czym nie chcą wiedzieć krytycy Loży „BO TAAAAK”, …. – proszę więc łaskawie zechcieć nie dyskryminować Człowieka JEDYNIE dlatego, że „masonem był”.

Wracając do homeopatii – jeżeli informacja „przeprogramuje” 😉 organizm prawidłowo i obserwujemy wyzdrowienie, spokojnie sobie żyjemy:). W razie, gdybyśmy jednak doświadczyli powrotu choroby, przechodzimy do potencji wyższej, na zasadzie – wydaje się, nie bez słuszności byłby wzorzec Kenta : C30 – C200- tu uwaga – czas działania C200 to przeważnie 2 lata, jakkolwiek u dzieci – najczęściej, paradoksalnie:) o wiele krócej – C1000 – rzadko zachodzi potrzeba C1000 – przynajmniej z moich informacji -(ok. 3 lat), CM – nawet 5 lat…
ALE minimalne okresy …. chodzi o czas, w którym powinniśmy się powstrzymać od przyjmowania następnego homeopatyku – dla osób w miarę młodych – od 22 do ca. 55 – to przy C30 – mm 3 tygodnie, C200 – mm jeden miesiąc, C1000 – ok. 5 miesięcy, C 10000 – przynajmniej 2 lata. To działa,  jeżeli specyfik jest dobrze dobrany i dodatkowo nie dojdą czynniki przeszkadzające w leczeniu, jak np. toksyczna, alopatyczna chemia.

Do tej pory wstrzymywałam się z jednoznacznym stwierdzeniem, że alopatia zawsze zakłóca działanie homeopatii, ale niestety, nie mam już wątpliwości: zawsze – o tym, co jeszcze sprawia, że homeopatia nie pomoże – częściowo pisałam.

Ale te potencje …. proszę zawsze zważyć wysokość potencji ze względu na wiek i stan.

Starsi i bardzo chorzy, podobnie, jak chronicznie ciężko chorzy, osłabieni latami łykanymi farmaceutykami  – nie powinni zaczynać od potencji wysokich, a często nawet i średnich – a  niskich, w każdym razie wstrzymałabym się od polecenia czegoś powyżej C15 (maksymalny stopień potencji niskich).

Dlaczego? Ponieważ potencje powyżej C15 to duże wyzwanie dla organizmu – o ile może sobie z nim radzić młody, nie musi podołać starszy i b.osłabiony, a co, bywa zaowocuje pogorszeniem stanu!

 Co z dzieciakami? One nieźle radzą sobie z wysokimi potencjami, nawet „spalają”;) je szybciej, stąd okresy działania u dzieci często są wiele krótsze niż u dorosłych.

Wspominałam o wyjątkach w temacie potencji …. Wyjątki składają się na homeopatyczne apteczki pierwszej pomocy :))), ale nie tylko. Np. przy grypie można powtarzać dobrany środek np.C30 co dwie i pół godziny, bywa – co nawet 15 minut! – aż nastąpi poprawa – JEDNAK nie więcej niż zaleconą ilość dawek – kiedy już czujemy się w miarę dobrze, kiedy ustąpią ostre symptomy  – PRZESTAJEMY brać homeopatyk. Ani pół dawki więcej, ponieważ organizm leczy się dalej sam. Jeżeli …. po paru godzinach wróciłyby symptomy – przypadek chorób ostrych – powtarzamy wówczas JEDNą dawkę leku, może być o zwiększonej potencji.

Najważniejsze? Proszę Początkujących, by w żadnym wypadku nie chwytali od razu za wysokie potencje. Jeżeli stwierdzamy UPRZEDNIE, pozytywne działanie niskiej potencji takiego samego homeopatyku – można próbować dobierać większą. Jeżeli w ciele zaszły b.poważne zmiany wewnętrznej struktury, dotyczące organów kluczowych – radzę trzymać się od wysokich potencji z daleka, jakkolwiek bywają historie pozytywne i w takich przypadkach.

Co z nowotworami, w kwestii których nie wypowiadałam się od strony homeopatii chyba dostatecznie długo, przedstawiając inne możliwości? Nowotwory to również choroby, więc nie zaprzeczę, że homeopatia może okazać się skuteczną szczególnie w pierwszych stadiach – J.T.Kent był jednym z tych, którzy opisali historie wyleczonych przez siebie pacjentów „nowotworowych”. Oczywiście, kiedy człowiek jest już bardzo wycieńczony chemią, naświetlaniami …..nie wiem, czy odważyłabym się pobudzać taki organizm wielką w swej istocie homeopatyczną siłą – raczej należałoby go pierw łagodnie odtruć i wzmocnić pożywieniem, ziołami ………….

A propos metod niehomeopatycznych 🙂 – jakoś nie słyszę, by do Polski dotarł Pan Profesor ( dla mnie Profesor:)
Dr Walter M.Bortz II, gerontolog,  dobrze znany w świecie krytyk medycyny, której jest przedstawicielem:))))), czyli alopatycznej …. proszę Tych, Którzy homeopatii „nie lubią, boją się i już”;) żeby chociaż zerknęli na stronę Człowieka nie mającego z nią nic wspólnego – chociaż nie negującego jej – ww w.walterbortz.com, stamtąd może postaracie się o książkę – „Next Medicine. The Science and Civics of Health”, nie tylko świetnie napisana, ale pełna troski Pana Doktora o świat zniszczony przemysłem farmaceutycznym.

Błędy amerykańskiej służby zdrowia depczą stabilność narodu. Finansowe interesy biotechu i kompanii farmaceutycznych doprowadziły do erozji wartości w profesji lekarza i uplasowały profit przed zdrowiem…. ” W.M.Bortz II

Tamże znajdziecie inne Jego książki … Nie, nie z każdym poglądem się zgadzam, ale z wieloma, ponieważ nie sposób się nie zgodzić.

Choroby serca leczone są farmaceutycznie, chirurgicznie, a tymczasem codzienne ćwiczenia i dobre odżywianie to najlepsze leki….. W.M.Bortz II

Dowiecie się też, na którym miejscu jest amerykański system zdrowotny pod względem jakości – i to według WHO … A niech tam, podpowiem: na 38, między Kostaryką a Slovenią 🙂 Dalej : przeciętny obywatel USA wydaje rocznie na dragi 7.300 tys. dolców, Kanadyjczyk – 2.700, Brytyjczyk – 2.000 …. nie zajrzałam na którym miejscu jest Polak, ale obawiam się, że wkrótce doszlusuje do czołówki ……

Z homeopatią czy bez – zdrówka :)…..

Don’ t forget: „Birth certificates do not come with expiration dates. Dare to be 100″.
Walter M. Bortz II

………………

P.S.

Straciłam nadzieję, że będę zrozumiana, ale wyjaśnię dla zasady po raz n-ty: prosiłam, by nie zamieszczać komentarzy na dziale „About”, a pod aktualnymi wpisami, ale niestety Wielu  – nie szkodzi, że sympatycznie i pochwalnie i w ogóle miło – wciąż pisuje TAM, nie widząc BO nie czytając prośby, LUB mając ją w … 🙂
NAWZAJEM :)))))))))))
Uprzedzałam: te komentarze nie będą publikowane. Nadto – nie jest prawdą, że nie pisałam o płucach, bronchicie, nerkach, alergiach, tarczycy…… Rozumiem, że łatwiej jest wlepić „ach, jak tu fajnie (skąd wiecie, jeżeli NIE CZYTALIśCIE ?????) , niech pani napisze o …. – „lista życzeń” aniżeli PRZECZYTAć wszystko, co tu jest – wiem, wyszukiwarka nie działa tak, jakby mogła, ale może tak ma być, że macie zapoznać się również z tym, na co normalnie nie zwrócilibyście uwagi, bo Was nie dotyczy, a może jednak wskaże coś, co się przyda, więc ….. weźcie –  to do Leniwców –
szanowne oczęta w garść 😉  i poczytajcie do skutku, zamiast pisać, żebym WRESZCIE (?????) poruszyła temat, który …. nie raz poruszałam. W związku zresztą z powyższym zamykam listę życzeń – będę ujmować we wpisach wyłącznie pytania i prośby, które napłynęły do tej pory – jak sądzę, i tak obejmujące wszelkie możliwe dolegliwości. Dziękuję.

Posted in aktualności, farmakologia, homeopatia, zdrowie | Leave a Comment »

„Niedobór” żelaza, wapnia i… coś o plamce żółtej, czyli: żeby nie było niedomówień…

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 10, 2013

Oszczędzę wstępów:), wiem, czekacie na NOWE:). Rozumiem.
Ale…. wiele z tego, o co pytacie, znajduje się …. w poprzednich odcinkach:)….
Tym razem zajmę się więc częścią rzeczy niedopowiedzianych, wymagających uzupełnienia i tak, jako pierwsza idzie na plan;) plamka żółta, czyli degeneracja -AMD….

Dobrymi wynikami w terapii AMD może się pochwalić szafran, konkretnie 20 mg dziennie.

Szafran, Crocus sativus nie jest „tylko przyprawą”, jego ekstrakt wykazuje całkiem wyraźne neuroprotektywne działanie. Proszę jednak zwrócić uwagę, czy kupują Państwo szafran, czy też jego … podróbki.

Ciekawostki znajdą też Państwo na w ww.ncbi.nlm.nih.gov. – Fasting plasma zeaxanthin response to Fructus barbarum – obiecująco o jagodach Lycium – chiń. Kei Tze – w ww.ncbi.nlm.nih.gov/Fasting plasma Zeaxanthin response to Fructus barbarum in a…../Cheng et al, 2005

Teraz trochę o suplementach, gdyż wydaje się, że Niektórzy mocno z nimi  przesadzają……

Na przykład wapń… Pochłaniają w tabletach i dziwią… „gdzie on jest”???

Pytania o przyjmowanie Vit. D w celu wzmożenia absorpcji wapnia…. Litości:)
Dolna granica obszaru „wapniowej” normy została podwyższona z 10 na 20 ng/ml. Z jakiej racji? Bo ja tu nijakiej nie widzę, poza ….. racją producentów specyfików z Ca. Proszę wejść na:
w ww.ncbi.nlm.nih.gov – The effect of Vit.D on Calcium absorption in older women.

Często poleca się Vit. D.( o jej postaciach z grubsza pisałam) z wapniem, chociaż …. NIE MA systematycznych studiów o Vit.D w relacji z absorpcją wapnia, wskazujących efektywne dawki. 

Jeżeli więc już Państwo wiedzą, że „na pewno” Wam wapnia brakuje, proszę go pozyskiwać w pierwszej kolejności z pożywienia (pisałam, gdzie go szukać i które formy są najlepiej przyswajalne), nie tabletek, a potem spokojnie iść na spacer w wiosennym słońcu. Będzie i zdrowo i oszczędnie:)  

Odnośnie żelaza – fakt, napisałam o nim za mało.
BARDZO ostrożnie z suplementacją Fe proszę ! Substancja pełniąca w organizmie ważne funkcje znajduje się tam również dlatego, że…. jesteśmy w stanie pobierać ją z pokarmu w ODPOWIEDNICH ilościach.

żelazo mamy w kompleksach z siarką, potrzebujemy go w łańcuchu oddechowym, jest i w tzw.niehemowych enzymach (bodaj hemerytryna…) Fe …postacie trójwartościowe, dwuwartościowe…..- to ostatnie – Fe(2+) – niestety, nie uniosę nawiasu wyżej, po „chemicznemu”;)))) – w mózgu może „wykazać się” neurodegeneratywnie, wręcz „pomagając” w powstaniu choroby Parkinsona….

Preparaty „żelazowe” zwykle są niespecjalnie tolerowane przez organizm – nie bez racji, to prawdziwe czołgi, ciało się broni!
Czy, łykając preparaty żelazowe zdajemy sobie sprawę, że sporo patogenów do rozwoju potrzebuje … żelaza?

Normalny poziom Fe = system immunologiczny może działać lepiej, ludzie z wysokim poziomem Fe niestety są narażeni na częstsze infekcje.

Czy miłośnicy żelaza słyszeli o transportowcach;) transferynach? To one chronią wolne Fe przed drobnoustrojami. W czasie infekcji spada poziom żelaza we krwi, to samo w ostatnich tygodniach ciąży: w pierwotny sposób organizm broni się przed zakażeniami w czasie porodu. Kiedy infekcje ustępują, poziom żelaza …wraca do normy, a wraca, bo …było zmagazynowane intracelularnie, w postaci ferrytyn ( mają 20% Fe)….

Domyślam się – może brzmieć dziwnie, ale ciało jest cudowną i mądrą istotą….Bywa, że mądrzejszą od swoich właścicieli 😉

Tzw.”niedobór żelaza” – diagnozowany ZBYT często i bezczelnie „leczony” suplementacją może w rzeczywistości ( gros przypadków!!!) oznaczać jakieś zapalenie w organizmie.

Z autentycznym niedoborem żelaza mamy do czynienia wtedy, gdy jest obniżona wartość ferrytyny w MOCZU – to oznacza, że organizm nie ma zapasów żelaza i dopiero wówczas możemy szukać jego przyczyn – jego, tj. niedoboru.

Jak lepiej przyswoić…. Może inaczej: co czyni żelazo nie – lub mało przyswajalnym? Mleko, zboża (! jednak…), kawa, herbata …. przy okazji – pamiętają Państwo, jak krytykowałam pszenicę i uparcie twierdziłam, iż jej ziarna NIE są najlepszym dla nas pokarmem? :))))))) Właśnie ukazała się w Polsce książka Pana Dra kardiologii, Williama Daviesa , „Dieta bez pszenicy…” – serdecznie polecam, ale….
proszę nie zwariować w drugą stronę;), wszelkie ekstremalizmy szkodzą:)))))))

Mleko – ale niemowlaki karmione „mlecznymi sztuczniakami” zamiast mleka matki, mogą mieć faktycznie niezły problem z żelazem i nie tylko…
Mechanizm jego (Fe) wchłaniania: po przyjęciu wchłanianie rośnie, potem zostaje przystopowane i …DOPASOWYWANE do dziennego zapotrzebowania, możemy się więc bardzo pomylić z oceną, „wchłaniamy, czy nie”.

Uwaga: branie Vit.C początkowo zwiększa wchłanianie Fe, ale potem trzeba byłoby zwiększać jej dawki monstrualnie, by utrzymać ten stan, co jest NIEBEZPIECZNE i NIE POLECAM, a organizm się broni, ponieważ żelazo też w nadmiarze jest dla organizmu groźne. Modele żelazowe dla ciężarnych są z lat siedemdziesiątych, kiedy rozkręcał się przemysł ersatzów…. Zanim więc sięgniemy po żelazo, zanim się dowiemy, czy to „zwykły brak”, „anemia”, etc. , nie łykajmy preparatów tylko dlatego, że „nam się wydaje”, proszę.

Zadbajmy też o dwunastnicę, śluzówkę żołądka ( siemię lniane, też ma zresztą żelazo), pomyślmy, czy biorąc suplement żelazowy, jesteśmy gotowi narazić m.in. wątrobę.

Gdzie jest Fe w formie w sam raz dla człowieka?

Suszona pietruszka – 97,8mg/100 g – oczywiście średnio. Suszone pokrzywa i mięta, tymianek – zielone też są świetne, podaję wartości suszu, które pamiętam.
Niezawodny syrop buraczkowy – z czerwonych buraków rzecz jasna, kakao, pestki dyni ….. Przecież to pożywienie, które znacie………

Zanim sięgniecie po produkty przemysłowe….. 1 gram żelaza u 2-letniego dziecka może spowodować ( i zapewne to zrobi) zatrucie, 3 gramy – uważa się za dawkę śmiertelną!

Zwracajcie uwagę, czy w mlekopodobnych napojach dla niemowląt (NIESTETY) znajduje się żelazo i trzy razy zastanówcie, czy Wasze dzieci potrzebują go w takiej formie…….

Posted in aktualności, farmakologia | Leave a Comment »

Rak to zwierzę. cz. 7.Cytrusy usprawiedliwione. Ale….;)

Posted by natural health consulting w dniu Grudzień 12, 2012

Nescire quaedam magna pars sapientiae . (Niewiedza jest ważnym składnikiem mądrości. – prastare 🙂

….ale dobrze, kiedy chcemy wiedzieć. Przynajmniej to, co wiedzieć należy……..

Pomarańczą i goździkiem, świeżą skórką cytrynową pachnie nad sernikiem :)….
Obiecałam napisać więcej o cytrusach, uporządkować pro i kontra, wszak mówią Państwo: ” Jak to, tak wiele interesujących właściwości, ale jednocześnie uprzedzasz: „w zimie chłodzą organizm”, jak, jak więc się z nimi;) porozumieć” ?

Najprościej byłoby:

-spożywać rozsądnie – tzn. w zestawach, w których nie spowodują nagłego oziębienia ciała – więc np. z imbirem, ew. ciepła woda z imbirem po cytrusie, w porach, w których możemy sobie na chłód bardziej pozwolić – co nie oznacza, że odżywianie się wyłącznie cytrusami w lecie będzie dla nas korzystne, adekwatnie wreszcie do natury organizmu – jeżeli ktoś czuje się po zjedzeniu pomarańczy źle, a przynajmniej nieswojo – nie powinna zostać stałym punktem menu.

-znać ich pochodzenie – najlepiej jeść cytryny własne – świetna w hodowli odmiana „Skierniewicka”, owocująca bez problemów, na zimę musi być w pomieszczeniu o temp.ok.plus 10 stopni. , ewentualnie kupować – tu problem uczciwości sprzedawców- te bez pryskania,  woskowania, no i nie poddane napromieniowaniu, bo inaczej mamy jedynie wątpliwej jakości i aromatu smak.

-pozwalać sobie na nie etapami, np.:kuracja miesiąc, potem przerwa, w potrzebie dwa miesiące, za każdym razem tyle, by nie zakłócić równowagi -nie mogą dominować w menu miejsca geograficznie określanego Polską:)

-pod żadnym pozorem nie łączyć z mięsem, ale o tym już było. 

Zabrałam się za te owoce, m.in.dlatego, gdyż niedawno  potwierdzono ich korzystne właściwości w leczeniu nowotworów : w ww.ncbi.nlm.nih.gov.-Kim, Jayaprahasha, Patil -Nov.2012,” Limonoids and their anti-proliferate and anti-aromatase properties in human breast cancer cells „: praca ujawniająca znaczenie limonoidów – goryczy, gorzkich triterpenów znajdujących się w nasionach, skórce, miąższu cytrusów (np. praca polska – D.Sobolewska, M.Zgud-Walaszek, Z.Janeczko :”Limonoidy – czy tylko gorycze?”-Farm. Pol.1999, T.55., nr 18 )
– w terapii nowotworów piersi.

Przy okazji przypomnę prace włosko-szwajcarskie, R.Foschi, C.Pelucchi, i in. –
w ww.ncbi.nlm.nih.gov- Citrus fruit and cancer risk in a network of case -control studies , ze szczególnym uwzględnieniem zdania : „…Citrus fruit has shown a favorable effect against various cancer” – mamy więc skutek w różnego rodzaju rakach, nie tylko piersi, a wątroby, jelita, trzustki, krwi ……

Wcześniej już wykazano działanie limonoidów na polu antywirusowym, antygrzybiczym, antymalarycznym …- tu prace gł. chińskie., a jeżeli już przy Chinach, proszę przeczytać pełen inspiracji tekst Hasegawy, Ying Li i K.T.Lama – Effects of Citrus Limonoides on Glutathione S-Transferase Activity in Mice , na J.Agric. Food Chem., 1989, 37, w ww.pubs.acs.org. oraz, też S. Hasegawy i in. , w Phytochemistry , vol. 28, Iss.6., 1989 – Limonoid glucosides in citrus.

To teraz skrót :):

w najnowszych badaniach chodzi mniej więcej o to, że limonoidy wykazują działanie m.in. hamujące biosyntezę estrogenu. W konwencjonalnym traktowaniu nowotworów piersi – (uwaga, nie u wszystkich pacjentek) stosuje się inhibitory aromatazy – blokujące tworzenie estrogenów, jednak z jakim skutkiem … osądźmy indywidualnie, prace są, wielu ma też kontakt z chorymi. Tymczasem mamy do dyspozycji naturalne źródła wspomagające leczenie raka, w dodatku smaczne 🙂 – limonoidy – dobrze znane sportowcom i „sportowcom”, też jako należne kategorii S4 = niedozwolony doping.
W jednym z badań zajęto się ekstraktem z 14 kg nasion, w którym zidentyfikowano 9 różnych limonoidów, z których u siedmiu stwierdzono działanie cytotoksyczne (wobec komórek rakowych). Zaintrygowało, do jakiego stopnia, poprzez aktywację kaspazy 7 – jednego z najważniejszych enzymów w apoptozie – programowanej śmierci komórkowej (może być zainicjowana z zewnątrz, ale też przez procesy wewnątrzkomórkowe) doprowadzają one do tzw.zaprogramowanego samobójstwa felernej komórki. Proszę się nie obawiać terminu „samobójstwo komórek” – to naturalne, niezbędne w rozwoju zjawisko, ale też bywa odpowiedzią komórek na ciężkie uszkodzenia, np.napromieniowanie.

Oczywiście wynikiem badań były najróżniejsze procentowe szacunki, m.in. obliczono, iż codzienne 75 gram grapefruita obniża o 22% ryzyko nowotworu piersi …o ile wcześniej pacjentka nie była poddana HTZ- hormonalnej terapii zastępczej. Prawda, że ciekawe? Możemy się doczytać, że 4 razy tygodniowo po 150 ml soku cytrusowego (grapefruit) jest zauważalnie korzystnym dla chorych.

Od razu słyszę: „No to biegnę po soczek…” . Chwileczkę.  Kartonikowy? 
To się nie zrozumieliśmy 🙂  Jeżeli chcą Państwo skorzystać faktycznie, tylko własnoręcznie wyciśnięte. Ale też pite osobno, niekoniecznie na zimowe śniadanie, z co najmniej półgodzinną przerwą pomiędzy innym pożywieniem. Nigdy jako napój towarzyszący płatkom owsianym lub specjałom mięsnym .

Wreszcie konkret konkretów:)- „jak to jest, że chłodzi, ale nie zawsze, co chłodzi i czemu mimo wszystko czasem warto?”.

Pomarańcze – Chen Zi, natura kwaśna, odświeżająca, chłodna, ALE:
wywar z pomarańczy, stosowany na ciepło, rozprasza śluzy, neutralizuje toksyczność alkoholu, smażeniny i ryb. NIE stosujemy tego przy hemoroidach.
Teraz Państwo wiedzą, dlaczego nie polecałam zimą pomarańczy na surowo? Dodatkowo-skórka z pomarańczy suszonej – Che Pi ma właściwości….ocieplające. Smak lekko gorzki. Spożywamy ją sproszkowaną lub w wywarze, ciepłym. Przy niestrawności, ale i stanach zapalnych piersi. Chińczycy znali wartość cytrusów od tysięcy lat. Ale też znali metody, jakimi czyni się z owoców odpowiedni nawet ludziom niezwyczajnym ich natury… LEK.

Grapefruit – You – i nie jest to angielskie You :)))), natura kwaśna, ochładzająca, słodkawa, nietoksyczna. Wskazany dla ciężarnych, też przy kaszlu, ale nie na surowo! Moczymy pokrojony owoc w szczelnym, porcelanowym pojemniku całą noc, potem gotujemy i dodajemy miód. Wolniutko przeżuwamy kawałeczki.  Działa wyśmienicie przy mdłościach.

Cytryny – Ning Meng, natura b.kwaśna – ale to one pomagają przy tzw.gorącym śluzie i zaburzeniach energetyki, można pić surowy sok, omijając ( pisałam) ząbki.

To tylko fragment możliwości cytrusów. Czy to oznacza, że nasze owoce mają ich mniej? Ależ skąd. I nadal przypominam, że tutejsze są nam przyjaźniejsze. A jednak, kiedy śniegi …. tęskni się za choćby okruszkiem  tropików. Dobrze więc wiedzieć, jak go użyć….Tylko proszę nie zapominać o poczciwych burakach i pietruszce.

P.S. Jeżeli ciężarna ma ochotę na sok z cytryny często, to znak zaburzeń wątroby, niestety. Poza tym …. proszę wąchać olejki z cytrusowych skórek – one czynią zimę niewątpliwie cieplejszą…aczkolwiek nie tak, jak uśmiech Kogoś, Kto wyzdrowiał 🙂

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, zdrowie | Leave a Comment »

Rak to zwierzę. Cz.6.Adaptogeny .I cz.2.cyklu o grzybach.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 18, 2012

….Czy istnieje człowiek, który chce doznawać złego? Naturalnie, że nie…”. Platon, Obrona Sokratesa.


NATURALNIE więc …. nie? Czemu w takim razie, CZEMU człowiek nieustannie zło wyrządza ?

Natura. Matka …. Pramatka – teoretycznie wszyscy winniśmy Jej szacunek.

Jak jest, a jak być powinno, widzi każdy, oszczędzę więc trucia na temat skażenia środowiska tym bardziej, im bardziej w „ochronę” angażują się ludzie szkodzący jej wręcz ponadprzeciętnie – tu mam na myśli m.in. zwolenników wyrżnięcia tysięcy hektarów lasów pod uprawę roślin na „biopaliwa” i tym podobnych. Porobiło się … Coraz trudniej odróżnić, kto Naturę chroni, kto – przeciwnie, szyldów „obrońców” więcej i więcej, Natury mniej i mniej… Prawda, że paradoks?

Chciałam tylko przypomnieć, iż dowiadując się, co może Natura, jednocześnie powinno się w nas odezwać: „a co ja mogę dla Niej uczynić”? Choćby i z prostego egoizmu: jeżeli zniszczymy każdy fragment Ziemi, na którym rosną jeszcze „dzikie chaszcze”, może się okazać, że nie dostaniemy czegoś, co mogłoby uratować nam życie … nie skazując na zdrenowanie kieszeni i dożywotnie kalectwo lub zależność od Tych, Którzy Wiedzą Lepiej.

Zima za progiem wprawdzie, jednak i teraz pozyskuje się cenne substancje, stąd mała prośba: nie po trupach, w tym nie po trupach roślin i zwierząt. Biorąc, zawsze możemy wziąć tyle, ile trzeba – nie tyle, ile się da. W tym drugim przypadku bowiem zwykle nie zostaje wiele dla Innych. A przecież nie sami żyjemy .

Zanim przejdę do pomocników z Natury, nie podaruję;) ciekawego artykułu z Int.Jour. Cancer, 1.października 2012, który ….no cóż, nie po raz pierwszy:))potwierdza moje …dobrze, nazwijmy to założeniami 😉 – założenia więc o inwazyjności terapii insulinowych w cukrzycy, jakkolwiek szaleńczo by to brzmiało. Oczywiście, w artykule wyraźnie widać opcję zachowawczą w domysłach, iż „sama terapia insulinowa nie jest czynnikiem ryzyka” , ale……….
Jak to się dzieje, że wykazano jednak zwiększone ryzyko zachorowania na raka pęcherza u osób stosujących ww.metodę hmmm…..uspokajania cukrzycy /typ 2/
?

Osoby zaciekawione korzystnym wpływem Natury na cukrzycę zapraszam do lektury odcinków o diabetes, co do nowotworów zaś … Tym razem o adaptogenach, a przypomnieć powinnam, ponieważ okazuje się, iż pisząc m.in. o grzybach nie potraktowałam tematu wystarczająco. Proszę Państwa – żaden z tematów wyczerpanym być tak naprawdę nie może, ponieważ ilość wiadomości, nowe badania, stare odkrycia, poglądy i doświadczenia poszczególnych osób… Po raz n-ty więc proszę o cierpliwość, wyrozumiałość i pozyskiwanie informacji z jak największej ilości źródeł.

Co mają adaptogeny do nowotworów? To co ma do choroby system odpornościowy: adaptogeny-jeżeli w przybliżeniu określimy tak np. rośliny posiadające substancje adaptogenne – są wzorem przetrwania.  

W 1947 roku rosyjski badacz, Dr Łazariew zdefiniował: „…substancję umożliwiającą ciału, poprzez rozwój niespecyficznego dla niego oporu, występowanie przeciwko rozmaitym – psychicznym, biologicznym i chemicznym faktorom stresowym/zakłócającym równowagę – czyli pozwalającą organizmowi dopasować się do okoliczności stresowych/generujących zaburzenia” -adaptogen.

W 1968 nieco uściślił ww. Israel Brekhmann:

-adaptogeny są nietoksyczne i wykazują bardzo małe działania uboczne, są nieszkodliwe dla ciała,

-powodują niespecyficzną odpowiedź organizmu na stres: ciało otrzymuje siłę do oporu LUB dopasowania się. W przeciwieństwie do stymulantów nie obniża się przy działaniu adaptogenów energia witalna komórek.

-Adaptogeny działają normalizująco na ciało i niezależnie od tego, w jakim kierunku podążyło zaburzenie (jako odchył od normy). Wspomagają inteligencję komórek, wzmacniają przy funkcjach osłabionych i łagodzą nadczynności.

Tutaj należałoby wspomnieć o wpływie podstawowym na systemy regulacyjne, jak np. sympatoadrenergiczny, czy – znów niepotrzebnie rozdzielony, niestety – immunologiczny. Sekundarnie obserwuje się działanie adaptogenów w obszarze wątroby, trzustki, nerek, serca/układu krążenia.

Jak najkrócej? 🙂 Adaptogeny to – przeważnie, choć nie zawsze – rośliny i grzyby,
które potrafiły się przystosować do ekstremalnych warunków środowiskowych (lodowaty chłód, nadmierne nasłonecznienie, wysokość etc.) Często zwrócimy tu uwagę na korzenie, zawierające skoncentrowaną latami energię i składniki odżywcze.   

Czym są substancje o właściwościach adaptogennych ? Spośród rozpoznanych :

-polifenolami

-terpenami (podgrupa triterpeny i saponiny, działanie podobne, jak glukokortykoidy)

-polisacharydami (szczeg.beta-glukany. Rośliny o sporej zawartości polisacharydów są w TCM wymieniane jako tonizujące Qi, źródła energii.

Oprócz nich mamy też składniki nieaktywne, wpływające na działanie roślin poprzez np.polepszenie absorpcji.

Ale jeszcze stres: proszę nie zapominać, iż dopiero chroniczny lub gwałtowny, ostry działa zaburzająco na psyche i ciało. Hypothalamus (podwzgórze) jest centralną jednostką sterującą odpowiedzialną za homeostazę. Na stres odpowiada dwojako: endokrynnie ( system podwzgórze- przysadka – kora nadnerczy) lub nerwowo (SAS- sympatoadrenalny system). Obie odpowiedzi prowadzą do wyrzutu hormonów stresu = wyzwalają reakcję stresową ciała. W następstwie przykrego przeżycia hypothalamus aktywuje się natychmiastowo .  

Pod działaniem stresu organizm zużywa więcej energii, co może też doprowadzić do skrajnego zmęczenia. Rozróżnia się fazę alarmu, oporu i wyczerpania. W fazie ostatniej ciału brak energii i dochodzi do zaburzeń na różnych poziomach, we wszelkich systemach. Często objawia się to podatnością na infekcje, depresjami, strachliwością, przedwczesnym starzeniem. Koniec (oby do niego nie doszło)tego łańcucha objawia się destrukcją organów – ponieważ wszystkie podlegają systemowi neuroendokrynnemu.

I tutaj rola adaptogenów. Regulacja wytrąconego z równowagi systemu następuje -patrząc biochemicznie – poprzez systemy Hypophyse-Hypothalamus-Cortex glandulae suprarenalis (proszę nie pisać „żeby jeszcze pani wszystko po polsku”:), tylko przyzwyczajać się do łacińskich nazw, jeżeli np.chcą Państwo dokładnie wiedzieć, co znaczą medyczne opisy Państwa chorób! ) i SAS. Adaptogeny wspomagają kompletny system neuroendokrynny, szczególnie podkreślam wzmacniający wpływ na korę nadnerczy. Wspierając utrzymanie homeostazy w chronicznych sytuacjach stresowych, zachowanie sił odpornościowych, stają się przyjaznymi strażnikami naszego terenu. Łagodne przystosowanie się do ciężkich/nieznanych sytuacji pozwala „włączyć” cyrkadiański rytm, znormalizować temperaturę, produkcję kortyzolu ….

Adaptogeny działają na poziomie komórkowym, stymulują mitochondria do produkcji energii.  Jednocześnie chronią rezerwy energetyczne, więc tonizują system – to bardzo ważne również dla sportowców i ludzi starszych.

Jakie rośliny? Mając podane substancje o właść. adaptogennych, mogą ich sobie Państwo znaleźć mnóstwo, o wielu pisałam.

Myślę, że wciąż wiele osób nie docenia grzybów. A po muchomorowej histerii Niektórzy wręcz się ich boją. To jasne, spożywane grzyby TRZEBA znać – pomyłka może okazać się tą ostatnią.

Poznanie może odkryć przed nami nie tylko ciekawe smaki, ale i fascynujące, zdrowotne możliwości.

Grzyby są wspaniałym adaptogenami. Proszę zadać sobie trud i zapoznać się z występowaniem ich na kuli ziemskiej, w poszczególnych regionach, miejscach ….. Prawda, że można się zdziwić?

W TCM (trad.medycynie chińskiej) trwają od tysięcy lat jako LEK. W Polsce, poza walorami gastronomicznymi, szkoda gadać. Nie powtórzę komplementów dla boczniaków, borowików, rydzów, czy maślaków – podtrzymam :), ale pamiętają Państwo Cordyceps, na przykład (bo jest ok.400!) ten rosnący w Himalajach, na wysokości od 3 do 5 tysięcy metrów, w zimnie i ostrym słońcu?

To jeden z bohaterów :), po chińsku – Dong Chong Xia Cao, czyli: ” robak w zimie, trawa w lecie”. Sama forma egzystencji jest niesamowita: to pasożyt, żeruje na larwach -również w ziemi, można powiedzieć, że kiedy dojrzewa, „rodzi się z larwy”, z której czerpał, ale z pozoru wygląda, jakby wyrastał z gruntu.

Pierwsze znane opisy Cordyceps chinensis pochodzą z 620 roku. A badacze europejscy wciąż swoje: „nie mamy wystarczających dowodów, jak i czy leczą te grzyby….” – mimo, że zainteresowanie nimi wzrosło i oczywiście są pozytywne efekty doświadczeń, a jakże, mimo, iż Chińczycy te dowody jak najbardziej mają. Niestety… Przecież łatwiej ( i zyskowniej )sprzedać coś z fabryki… Ostatnio przysłano mi – z komentarzem pełnym beznadziei i goryczy – nagranie z jakimś Panem Ekspertem gardłującym okropnie, że „ludzie myślą, iż o leczeniu to się można nauczyć w domu”, że robią „straszne bzdury próbując leczyć raka hubą”, a np.”gdyby nafta leczyła to koło szpitala stałaby cysterna z naftą”.:)))))))) Oczywiście nie usłyszałam o różnicach w postaciach nafty ani o ciągu dalszym wizji…. Drogi Panie Ekspercie, gdybyście (zwolennicy patentów na zdrowie) przyznali, że leczą różne ciekawe substancje nad którymi nie macie władzy, których nie opatentowaliście ani nie macie wyłączności, by je przepisywać, do tej cysterny nie stałaby bynajmniej kolejka, bo każdy by sobie już poradził ….BEZ WAS :)))))))))))
No cóż…… Powiem tylko: jeżeli ludzie, dawno temu :), nie byliby w stanie pojąć jak najbardziej już w domach, co jest właściwe dla ich zdrowia, nie byłoby nas tutaj, a przynajmniej byłoby nas o wiele mniej. Rozumiem, że nauka czegokolwiek poza wiedzą systemową wykracza poza mentalność, a czasem tylko chęci przeciętnego, przykrojonego szufladą „edukacji” wyznawcy medycyny szkolnej, ale to jeszcze nie powód, aby odmawiać ludziom tak możliwości nauki na własną rękę, jak i rozumu pozwalającego im pojąć zawiłości organizmu i relacje w środowisku.

Ach, grzybki…. z chińskimi jest o tyle problem, że trudno trafić na te prawdziwe cordycepsy ( w przeciwieństwie np. do Auricularia ( uszaków :)- w sklepach z orientalną żywnością, ale i … na rodzimych krzakach czarnego bzu ) .

O hubie – szczególnie brzozowej, porku brzozowym – Piptoporus betulinus wspominałam… Jest naszym, tutejszym adaptogenem i warto poświęcić jej więcej uwagi. Nawet, jeżeli tylko chciałoby się dowiedzieć, co ona w sobie ma:)) Sporo publikacji na jej temat – pozytywnych, opisujących np.działanie przecwizapalne – mają Czesi. Niemcy w latach 60-, 70-tych emocjonowali się wręcz, jak w Polsce ludzie potrafią leczyć raka hubą – od tego czasu sami napisali o terapii nią wiele dobrych słów. Pan Prof. M. Melzig z Inst. fur Pharmazeut.
Biologie, Uni Humboldta/Berlin na pewno nie wyśmieje Państwa, kiedy będziecie chcieli pogadać o LECZNICZYCH właściwościach m.in.huby. On też zapewniał, iż już Otzi – pradawny człowiek, przy którego mumii znaleziono grzyby, musiał wiedzieć o ich właściwościach, z prac ww.Instytutu dowiemy się również, że Huba działa jak tornado;) na …Helicobacter pylori – bakterię, którą podobno jest „niezwykle ciężko zwalczyć” :))

Czy… odważę się powiedzieć, że ją …. można jeść ? :)))))) Nie wiem, jak Państwo, każdy inaczej reaguje :))))), ale owszem, jadłam: młode, elastyczne osobniki 🙂 są kwaśnawe, ale przy tym wykwintnie goryczkowe i przynajmniej u mnie nie spowodowały ani zatrucia ani też – niestety;)))) – żadnych objawień, wizji .To było naście lat temu, od czasu do czasu trafia mi się w menu jakaś fajna, brzozohubowa;)  herbatka … jeszcze żyję 🙂 Ach – w razie, gdyby mieli Państwo ochotę hubę zebrać: najlepsza jest od końca sierpnia do początków października, ale dopóki na jej spodzie nie ma ciemnych, brązowawych punktów i póki nie pleśnieje, jest ok. Te objawy występują u niej zwykle dopiero po Bożym Narodzeniu i wtedy już na pewno zbierać jej się nie powinno.

Ktoś nie lubi grzybów? Boi się ich? Ma prawo. Wtedy … pewnie się powtórzę, ale to może być przyjemne, kiedy kolejni badacze potwierdzają, co pisałam Państwu już dawno – i tym razem: City of Hope, jeden z największych instytutów zajmujących się nowotworami ( ww w.cityofhope.org) wskazuje żywność pomagającą leczyć raka – ze szczególnym uwzględnieniem raków piersi, ale pozwolę sobie na uwagę, iż naprawdę te rarytasy mają szersze zastosowanie:

-owoc granatu,

-cynamon ( proszę przeczytać cykl o cukrzycy i przeciwwskazania odnośnie cynamonu i nie przesadzać z dawkami, to też lek !)

-czarne jagody,

-wyciąg z pestek winogron ( uprę się, że CAŁE winogrona są lepsze:)),

-ojej….. grzybki :)))))), nawet pieczarki – tu przypominam, iż dobrze byłoby wiedzieć, na czym je rolnik uprawiał :))), bo nie wszystko się zdrowotnie nadaje – okazało się :))), że posiadają substancje hamujące ( w skrócie) wzrost tumorów.

Nie uciekniemy od grzybków? Ale po co mielibyśmy? Nie lepiej zapoznać się z nimi, zaprzyjaźnić 🙂 i pozwolić, by rosły, nie wyjaławiać wszystkiego wokół, niech będą zmurszałe pniaki, niech rośnie czarny bez, niech się sieją brzozowe zagajniki ……….

————————–

O grzybkach naukowo, ale strawnie 🙂 jest np. w :

Chinesische Arzneimitteltherapie – S.Suwanda, Li Tian, Hippokrates Verlag Stuttgart, 2005

A materia medica for Chinese Medicine -C.H.Hempan, T.Fischer, 2009, Churchill Livingstone Els.

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, onkologiczne impresje, zdrowie | Leave a Comment »

Jesienią jedz CIEPŁO. I żadnego arsenu ….

Posted by natural health consulting w dniu Październik 26, 2012

 Prosiłam : „Przemyślcie, czy naprawdę owoce morza są dla Was właściwym pożywieniem, a jeżeli już tak je lubicie, czy musicie jeść je w niezbyt normalnych dla Waszych organizmów ( większości organizmów nie przyzwyczajonych do nich ) ilościach ? Niektórzy przemyśleli i jakoś nie narzekają.
Inni powiedzą, że przecież „nic im nie jest”. Być może . Czy nic im nie będzie – „się okaże”. Naturalnie, każdemu, co jego i możliwe, że ktoś ma żelazne ciało, któremu nie zaszkodzą nawet pożerane gwoździe 😉 .Ale kiedy szukacie odpowiedzi na pytanie, dlaczego źle się czujecie, w pierwszej kolejności myślcie o swoim trybie życia, zaraz potem – o jedzeniu .

Jesień … a śniadanka jak zwykle, jak latem :soczki z lodówki, surowe warzywa, owoce, ewentualnie owsianki zalane mlekiem lub kanapki z wędlinami albo twarogi, jogurty ……. Chińczyk by się zapłakał .Zaraz ktoś powie, że tu nie Chiny, ale jednak …. co do odżywiania wedle pór roku oraz samopoczucia/stanu, Chińczycy mają rację . W chińskim menu – jak kiedyś już wspominałam – surowizny to rzadkość, jadane są głównie albo przez Chińczyków mieszkających poza krajem i przejmujących obce zwyczaje kulinarne (też nie za częste) albo młodych żądnych innowacji lub w szczególnych przypadkach .

Najpierw przypomnę, że nawet latem śniadanie ochładzające organizm nie jest najlepszym wyjściem, a na pewno nie zawsze i nie dla każdego (a surowizny i nabiał to przeważnie chłód ), następnie … Nie dziwcie się, jeżeli jesienią męczą Was osłabienia, a jecie to co wymieniłam wyżej . śniadania powinny być na ciepło, np. : zupa dyniowa, pory na ciepło z orzechami ( p.wcześniejsze wpisy), jeżeli owsianka – to na mleku kokosowym lub … owsianym 🙂 – z odrobiną imbiru lub innej, „gorącej” przyprawy … Jesienne śniadanie nie powinno być na surowo .

Zimno z zewnątrz i dodatkowo od wewnątrz powoduje, że wychładza się „cały człowiek” 😉 – i od razu czujemy zatoki, siąpiący nos, stawy, nerki, płuca ……..

To takie proste :zjeść rano coś ciepłego . Rozumiem, że Wielu musi oszczędzać na prądzie, ale pamiętajcie, że na zdrowiu oszczędzać się zanadto nie opłaca .

Może wystarczy, by Niektórzy chociaż spróbowali zmienić koszmarne nawyki, czyli zaczynania dnia od wchłonięcia ZIMNA . Tym, Którym nie wystarczy … 
trudno .

Dlaczego w tytule znalazł się arsen ? Niedawno rozmawiałam z człowiekiem o porażającym oddechu :))), która ( bo to była Pani ) od razu wydusiła, że nie wie co jest grane, ponieważ nie jada czosnku, ale czosnkiem pachnie . Dla mnie woń była zaledwie czosnkopodobna, jednak zgodzę się, iż dla wąchającego 😉 o niewielkiej orientacji zapachowej wyrok był jednoznaczny : „jadła czosnek – wredota – i śmie przychodzić z wizytą … „;)

Spytałam, ile owoców morza Pani pochłania tygodniowo .Speszony wzrok mówił za siebie, odpowiedź potwierdziła przypuszczenia: prawie codziennie, w różnych kombinacjach, ponieważ nasłuchała się, że to jeszcze „zdrowe i ekologiczne ” ….

Czy już Państwo wiedzą, skąd był TEN oddech ?

Owoce morza (mówi się – „tylko te skażone”, ale proszę mi zagwarantować nieskażone ) – w nich np. w formie arsenobetainy, arsenocholiny …), algi (niestety) – to częste źródło arsenu … oficjalnie „kompletnie nieszkodliwe” – pomijany jest tutaj np. aspekt lekkiego …uzależnienia .
Fungicydy, pestycydy – również .środki do garbowania skór (buty !), konserwacji drewna, nadruki tekstylne, otuliny kabli, trujące środki bojowe  …. tam też jest arsen . Podobnie przy produkcji półprzewodników, komponentów fotoelektrycznych i jeszcze paru szczególnych działach przemysłu (np. produkcja szkła ale i … wina )  –
Arsen wszechobecny ….Nierzadko obciążona ponad wszelkie normy jest nim woda pitna .Wg WHO ma być nie więcej niż 10 mikrogramów na litr wody .To teoria .  

Prawie słyszę ;))), jak ktoś wrzeszczy :” No i co z tego, od wieków arsen stosowano w medycynie (Dioskurides , Chińczycy, lek na astmę, a w niektórych czasach nieomal na wszystko ) a poza tym jego toksyczność zależy od formy, w jakiej został przyjęty … ! „. Prawda .Dodałabym jeszcze – i od ilości .   

Zaraz będzie : ” A co ma do tego zapach czosnku ? Arsen nie ma zapachu! „. Wedle Jego Oficjalności 😉 nie ma, dla mnie … ma :ledwo wyczuwalny, mdławo-eteryczny, pyłowy . Kwestia zapachu „z organizmu” staje się dojrzała 😉 jednak dopiero po jego spożyciu -chodzi mianowicie o arsenowe gazy . Tak więc: sam arsen nie razi wonią, jego gazy – owszem .  

Z modyfikacjami alotropowymi As mogą Państwo zapoznać się czytając adekwatną literaturę, np. w ww.pubchem. ncbi.nlm.nih.gov., ja uprę się jednak , iż każda forma czegokolwiek przyjęta w nadmiernej ilości może okazać się zgubną, a jako, iż ciężko jest skontrolować, co dzisiaj podejrzanych związków nie posiada …

Arsen to element śladowy w ciele ? Tak . I śladowym powinien pozostać. Arsen tworzy ok. 200 minerałów  ? Więcej nawet. M.in. mamy z nim do czynienia nie tylko popularnie w glebie, ale i przy erupcjach wulkanów . As tworzy związki metaliczne z np.antymonem, miedzią …Większość form arsenu przyjmowana przez człowieka jest wydalana z moczem ? Tak .I dlatego jego określenie w moczu nie musi wskazywać od razu na chroniczny nadmiar . Nie musi ….Ale arsen może też być asymilowanym poprzez kontakt skórny czy inhalowany .
Może odkładać się w wątrobie, nerkach, śledzionie, płucach, skórze, kościach …. Koncentracja arsenu w moczu, po podaniu środków odtruwających może znacznie wzrosnąć …ALE test nie rozróżnia wielu chemicznych kształtów arsenu. A mamy np. dwa różne stopnie oksydacji, anorganiczne, organiczne formy ….

Jakkolwiek istnieją osoby bardzo odporne na działanie arsenu – nawet z wrodzoną skłonnością do jego tolerancji – to większości zdecydowanie nie służy – inaczej nie byłby mikro- a makroelementem.

I znów ktoś 😉 … a co powiesz na starych, austriackich górali, którzy arsen stosowali na senność, by nie zasypiać strzegąc owiec ? Na handlarzy końmi, którzy podawali go zwierzakom, by wydawały się żwawe, skoczne, błyszczące … ?
Było i tak . Ale to wciąż nie oznacza, że długofalowe skutki takich praktyk można zaliczyć do pozytywnych .

Toksyczność As w skrócie :hamuje mitochondrialne funkcje, wpływa na stymulację i proliferację limfocytów i przeszkadza w reparacji DNA, liczy się jako środowiskowy kancerogen…. ale jest w niektórych lekach ( alopatycznych ) na nowotwory . Jeszcze krócej :wykańcza na zimno 😉 …nie tylko ludzi .

Są i  tacy, którzy podają go koniom ( nielegalny doping ), sumienie nie przeszkadza im też dodawać go do paszy dla tucznego drobiu .

Efekty zatrucia arsenem widać najczęściej po latach, jakkolwiek zdarzają się wyniki szybsze .W zatruciu ostrym mamy m.in. bóle brzucha, skurcze, śpiączkę, odmowę pracy serca, nerek …. amen .

Arsen, choć chwilowo, w maleńkich ilościach może pobudzać, w efekcie głębszym wyłącza metabolizm – działa na produkcję energii w komórkach . 

Przy zatruciu chronicznym mamy symptomy ogólne w postaci :
braku apetytu, wyczerpania (!), spadku wagi, mdłości, wymiotów, biegunki lub zaparcia, wypadanie włosów, biało popasmowane paznokcie, defekty pigmentacji skóry, zaburzenia nerwowe nóg – peryferyjne neuropatie, leukopenię, słabość – marną żywotność erytrocytów ,  wrzody żołądka, nosa, odbytu, egzemy, hiperkeratozę – z tzw. arsenowymi brodawkami, melanozę arsenową z małymi, brudnobrązowymi przebarwieniami powiek, karku, dołów pachowych, a nawet całego ciała poza błonami śluzowymi, częste pocenie, łamliwe paznokcie … Arsenowa polyneuritis zaczyna od nóg, postępuje przez ramiona, wyraża się w parestezjach, bólach, atrofiach mięśniowych ( anoreksja )… Może poprzestanę zanim dojdę do arsenowej encefalopatii .

Mówi się, że owoce morza nie zawierają arsenu w ilości ani formie niebezpiecznej dla ludzi .To samo słyszymy o wodzie. Ponownie uprę się, iż jak dla kogo .   

Dodatkowo – obciążenie arsenem i dym papierosowy działają synergistycznie – palacze potrajają ryzyko raka płuc przy jednoczesnej intoksykacji arsenem .

Metody odtruwania ? Poza klinicznymi, znanymi każdemu toksykologowi, jest i chelatacja ( niezmiennie powstrzymuję się od jednoznacznej oceny tej metody ), ale i … na przykład czosnek .Czemu ? Aby uniknąć ostrych zatruć, trzeba chemicznie związać daną truciznę, po czym wydalić . A arsen i siarka …. Czosnek ma siarkę 🙂 Połączenia siarkowe pięknie wyprowadzają As z organizmu .

Ciekawie piszą o tym Hindusi, tu przykładowo praca P. Dra Rajdeepa Chowdhury, P.Dra Keya Chaudhuri i in. , Indian Institute of Chemical Biology, w ww.sciencedirect.com, Vol. 46, Issue 2, Februrary 2008 .

Indie, Bangladesz to problemy z wodą. Studnie zanieczyszczone arsenem z głębszych warstw, nic dziwnego więc, że Hindusi szukają rozwiązań tanich i szybkich …. A jednak niezawodnych 🙂

Ktoś może zapyta – jeżeli arsen, to jak tam z arszenikiem ? Arsentrioxid … trutka „stosowana” również w pozbawionych wyobraźni oraz podstawowej informacji publikacjach literackich :), w których „nie da się udowodnić zbrodni”. NIEPRAWDA . ślady arszeniku zostają w ciele ….wieczność .Proszę też pamiętać, że podtruwanie kogokolwiek … chyba zawsze – owocuje też podtruciem trującego, że nie wspomnę o innych skutkach . Nawiasem mówiąc, istnieją związki przewyższające arszenik toksycznością … wielokrotnie . Dlatego trzeba uważać !

Czy … zapomniałam o arsenie w homeopatii ? Nie .

Portret psychologiczny Arsenicum album przeniknięty jest cielesną niepewnością, strachliwością, to stadium utknięcia na etapie wczesnego dzieciństwa, mówienie na wszystko „NIE” , zawzięta negacja „wszystkiego”, pazerność, chciwość, żądza zemsty za najdrobniejsze, najczęściej wyobrażone „przewinienia” .

Portret specyfiku Arsenicum album to … pochodzenie: Arsentrioxid – proszę nie zapominać – to ilości HOMEOPATYCZNE !, biały arszenik zwany też Acidum arsenicosum anhydricum .
Stosowany przy strachliwościach najróżniejszego rodzaju, drażliwości, dostrzeganiu zła we wszelkich przejawach życia, maniach, koszmarach sennych, wybudzaniu się przy najlżejszych szmerach – gł. między północą a drugą rano, niemożności zaśnięcia pomimo zmęczenia i in.  

Abstrahując zaś od metod ratowania …. Profilaktyka, proszę Państwa, czyli myślenie co się spożywa – i to było na tyle 🙂

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, homeopatia, zdrowie | 4 Komentarze »

Stwardnienie rozsiane .cz.6.Co ma homeopatia do placebo , a jedno i drugie do MS ?

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 22, 2012

Mamy do czynienia z wieloma antynomicznymi sytuacjami z pogranicza wydolności zdrowego rozsądku .Kiedy świat dawno wiedział już o białaczkotwórczym działaniu detreomycyny , u nas wycofano ją z aptek dopiero po dziesięciu latach …. Prof.Julian Aleksandrowicz

Gdybyśmy mieli mówić wszystko , co tylko logicznie i naukowo udowadnialne , nie dotknęlibyśmy ISTOTNEGO ani razu … L. Wittgenstein

Zdawałoby się , informacji o kortyzonie nie brak , ale pytania , pytania … Przepraszam , jeszcze więc króciutko o farmaceutycznej postaci cortisonu : przy założeniu , że MS to autoagresja i nagle „dzikie” limfocyty niszczą mielinę , podaje się kortyzon , by zdusić chęć/atak białych ciałek krwi ? Czy aby w domu wszyscy zdrowi ? 😉

Może przytoczę efekt prac Optic Neuritis Study Group , grupy założonej pod koniec 80-tych przez amerykańskich lekarzy z kilkunastu wielkich klinik w celu ustalenia wpływu kortyzonu na zapalenie nerwu wzrokowego . Nie muszę chyba nadmieniać , że członkowie grupy działali wedle najsurowszych kryteriów świata medycyny szkolnej .
Ktoś pewnie wtrąci :” O kurczę , ale czemu oni to zrobili?” A bo nie było żadnych przekonywujących studiów klinicznych potwierdzających korzyści cortisonu mimo , iż od ok.1960 był stosowany w MS , czyli i w zapaleniu nerwu wzrokowego .

Prawda , że intrygujące ?

„W momencie dopuszczenia nie było żadnych poważnych badań potwierdzających jej działanie . Słyszycie , jak szwedzcy psychiatrzy pokładają się ze śmiechu ? ” ( J.Virapen , „Nebenwirkung- Tod , Korruption in der Pharma – Industrie ” , w Polsce pod tytułem „Skutek uboczny – śmierć” , ( podrozdział o dopuszczeniu nowej insuliny ,ale pasuje i tutaj 🙂 ,  tłum. własne )

Ale do kortyzonu … Pierwsze wyniki większych studiów 1992 , publikacja oczywiście w NEJM … i wielkie rozczarowanie .Wprawdzie terapia przyśpieszyła restaurację zdolności widzenia , jednak nie poprawiła stopnia cofnięcia się zaburzenia .Na polski 😉 :rok po zachorowaniu , pacjenci z optic neuritis , którzy otrzymali PLACEBO widzieli równie dobrze , jak ci , którym podano kortyzon . Mało tego :u ostatnich zanotowano podwyższoną częstotliwość nowych ataków w tym samym oku . Potwierdziło to obawy , iż kortyzon mógł zbyt gwałtownie „zgasić” ognisko , doprowadzić do powstania mniej wartościowych blizn ( nietrwałych , o delikatnej strukturze ) i …ogień zapłonął jaśniej .

Nie dali za wygraną . Rok później drugie studia z pytaniem kluczowym :” czy podanie o właściwym czasie i we właściwej dawce kortyzonu może zapobiec wybuchowi MS ?”

Za tym czaił się dość osobliwy , myślowy proces , charakterystyczny dla świata naŁki:
” MS zaczyna się często zapaleniem nerwu wzr. Jeżeli je natychmiast zdusimy ( jak przebiegle ;))) , może zabijemy też cały proces chorobowy tak , jak się wylewa kocioł wody na palenisko …..” . Ale MS to nie jest zwykłe palenisko . A cortyzon – nie woda.

O studiach można sobie poczytać , tutaj napiszę tylko , że kliniczne pewne ( co za cudowna pewność siebie :)))) LUB prawdopobne :)))) ( jednak ) MS wystąpiło w ciągu 2 lat w grupie obficie zakortyzonowanej ( dożylnie ) u 13.5% , w grupie otrzymującej c.oralnie – 24% , w grupie placebo – 20.9 % . Nowe ataki zapalenia nerwu wzr.wystąpiły w grupie pierwszej u 13.4% , drugiej – 30.2 % i trzeciej …. u 15.9% .

Wyniki zostały zinterpretowane 🙂

„Wysokodawkowana intravenalna terapia cortyzonem znacznie redukuje ryzyko rozwoju MS w ciągu 2 lat i tym samym hamuje przejście w chroniczną postać „.

Do tej pory nie mogę się doczytać choćby grama wyjaśnienia , dlaczego wysokie dawki cortisonu chronią a niskie dawki wpływają na MS niekorzystnie ?

Ale to nie był koniec tyrania , o nie – Optic Neuritis Study Group , Neurology 49 , 1997 – w ww.ncbi.nlm.nih.gov … po trzech do pięciu lat wyrównały się różnice we wszystkich trzech grupach . Przejście w „klinicznie pewną” postać MS mogło być więc co najwyżej przeciągnięte . ALE ciągle na studiach kładzie się nacisk na pierwszą część badań ( jeżeli w ogóle wspomina o następnych ) , podobnie na szkoleniach dla lekarzy , tylko pierwsza część jest cytowana w pracach , tylko pierwszą przytaczają firmy farmaceutyczne , by „dowieść” skuteczności cortisonu w MS !

Prawie 10 lat badań – nie za darmo , o nie ….I jedyna słuszna interpretacja :”dajemy cortyzon , bo pomaga” ? Naprawdę tylko taka ?

A może :” cortyzon nie jest tak wspaniałym środkiem , jakim go przedstawiamy „… Za ostro ?  „Cortyzon skraca rzut MS , ale nie ma wpływu na prognozę długoterminową” , „jeżeli dajemy c.,to w dawkach i metodą , w której jest najskuteczniejszy ” ( a Boże broń w ogóle , ale przecież tego nie napiszę :))))) , „przyjmujemy do wiadomości , że niskodozowana terapia c., jaka była STANDARDEM 1980 do 95 i , w wielu krajach dłużej , wpływa na przebieg choroby NIEKORZYSTNIE” ?… Itd., itp….

Dokładniej o badaniach:w ww.ncbi.nlm.nih.gov – A randomized controlled trial of corticosteroids in the treatment of acute optic neuritis , N.England Jour.Med , 326 , 1992 , RW Beck et al .

… Przed chwilą czytali Państwo również o placebo .

Co Państwo o nim wiedzą ? Czy też pogardliwie krzywicie się , kiedy pada : ” To tylko placebo” ? Czy , zapytani , czym TO jest , mówicie :

„…. działa u naiwnych , głupich , nieuków , ciemniaków ….”( wstaw dowolne ) , „właściwie to w ogóle nie działa”, „działa … najlepiej u hipochondryków …..” ? To muszę Państwa zmartwić , bo wszystkie te założenia spoczywają na bezmiarze niewiedzy o mechanizmach środków terapeutycznych , powielanym przez – niestety- wielu reprezentantów „służby” zdrowia .

Wszystkim , którzy kiedykolwiek usłyszą , że „placebo to g….” lub że „to zioło to placebo , nic nie warte ” , proponuję – jeżeli nigdy nie doświadczyli działania rzeczy prostych , tanich lub wręcz darmowych ( bo nie mam zamiaru usprawiedliwiać masy hultajów sprzedających rzeczy ogólnie dostępne lub wręcz trucizny jako „cudowne specyfiki” )zapoznanie się ze studiami na temat …. Czy , gdyby nie było mowy o jakimkolwiek znaczeniu terapeutycznym …. możliwym do spieniężenia 🙂 – czy ktoś zawracałby sobie głowę ? … Proszę zacząć od starych już ( ale dobrych ) studiów J.Levina z Uni of California/San Francisco . Badania nie były „byle czym” , gdyż chodziło o pacjentów z bólem stomatologicznym 🙂 . Jedni dostali środek uśmierzający , drudzy – placebo .Ogólnie – obie grupy informowały o niewielkim lub żadnym bólu w czasie zabiegów – w ww.ncbi.nlm.nih.gov/ Role of pain in placebo analgesia – JD Levine , Fields , Bronstein i in. , 1979 , 76(7) plus w ww.jneurosci.org , następnie poszperać na w ww.cell.com /Trends in Neurosciences -Placebo analgesia – a role for endorphins , w ww.nlm.nih.gov/Emotions and Diseas Self Healing , Patents and Placebos ….

Za proste ? Doświadczenie Levinasa było wyjątkowym . Mianowicie podał on też części grupy , która dostała placebo , naloxonum-błyskawicznie działającego , czystej wody antagonistę opioidowego – znoszącego działanie endorfin . Jeżeli placebo byłoby 
zwykłym złudzeniem , to znaczy nie wyzwoliłoby w ciele żadnych biochemicznych procesów , naloxon pozostałby bez efektów .,.. Ale pacjenci po naloxonum czuli ból . I to był krok naprzód w dostrzeżeniu roli placebo …. Nawiasem mówiąc , termin „placebo”
 wywodzi się z liturgii chrześcijańskiej 🙂

Ach , jakoś krócej ? Co się liczy dla bólu , odnosi się i do systemu immunologicznego , ponieważ limfocyty posiadają receptory endorfinowe …

Czym jest więc placebo ? Być może jednym z najciekawszych i całkiem skutecznych medykamentów , pomagającym aktywować odpowiednie substancje z naszej wewnętrznej apteki ? Oczywiście , działa 🙂 szczególnie dobrze , kiedy opatrzone jest odpowiednio naukową 🙂 ( im zawilszą tym lepiej ;)))… nazwą , „wygląda” ( opakowanie lub intrygująca budowa :)), kiedy jego użycie posiada symbolikę siły … Ludzie mają swoje symbole – różne , pozytywne , negatywne … Sztuka lekarska to również użycie subtelnego instrumentu , jakim jest EMPATIA i odnalezienie odpowiedniego środka . Nie mówię tu o wodzeniu na manowce i lekceważeniu zaburzeń czy handlowaniu powietrzem i wydzieraniu choremu ostatniej koszuli – mówię o obudzeniu w pacjencie leczniczych sił , JEGO sił i skupieniu ich na problemie … Czy ja za wiele nie wymagam ? :)))

A jeżeli placebo , Niektórzy od razu podszepną :” O , no tak , to od razu homeopatia ” . Jasne 😉 A medycyna szkolna jest „jedyną prawilną , właściwie to przed nią nie było medycyny „;)))))) Jawohl 😉 A przed Gutenbergiem nie było kultury ;)))))))))

Homoepatia nie równa się placebo …..Może o tyle wspólnoty ma jedno z drugim , że pozytywne podejście pacjenta pomaga leczeniu , aczkolwiek sukcesy środków homeo u dzieci pozwalają na konkluzję , iż to leki wyjątkowe , o wielostronnym działaniu i w mojej opinii – obok pożywienia , naturalnych postaci ziół , obok ćwiczeń , psychiki  – na spokojnym miejscu podium  w rankingu zaufania oraz efektów .

Dlaczego ? W cyklu o homeopatii wielokrotnie podkreślałam bezpieczeństwo stosowania oraz łagodność leczenia , ale jej głównym zadaniem jest regulacja . Tak ,  regulacja … jest ujęta w zasadach działania medycyny szkolnej , a jakże , wprawdzie na ostatnim miejscu po
-substytucji / uzupełnieniu brakujących materiałów , np. przy braku magnezu – magnez etc./
-kompensacji /przykładowo odciążenie serca diuretykami przy niewydolności /
-supresji /zduszenie nadnormatywnych reakcji przez np.cortyzon/ … ale jest , mamy i regulację- sterowanie procesem chorobowym poprzez hiposensybilizację , np.
minimalnym dawkami alergenów .

O trzech pierwszych zasadach i ich celowości , obszarze działania … wypowiadam się dostatecznie często :))) Homeopatia podpada jednakże pod ostatnią , mieści się tam :)),
w umieszczonej w dyrektywach jakby od niechcenia ( gdy powinna być na miejscu pierwszym ) REGULACJI . Więc harmonizowaniu .

Jaka homeopatia przy MS ? Zależy od pacjenta . Od postaci MS . Wspominałam o natrium muriaticum , wspomnę i o gelsemium …. Ważne : przy homeopatii zachowujemy własną zdolność organizmu do regulacji – nie niszczymy jej .

Ale nie tylko homeopatia – pamiętają Państwo uwagę o cannabis ? Chorzy mający dostęp ( gł.na Zachodzie , bezproblemowo w Holandii – proszę pamiętać , nie wolno wywozić poza Holandię !!!) , aktualnie legalizację handlu cannabis ma wprowadzić Urugwaj -potwierdzenie na  w ww.cbsnews.com ) do tego cennego leku , dzielą się następującym doświadczeniem przy walce z nocnymi bólami : biorą łyżeczkę miodu , ogrzewają go lekko np.nad świecą , dokładają odrobinę – mniej więcej wielkości główki od szpilki cannabisowej „żywicy” , a gdy się rozpuści w miodzie , mieszają w szklance zielonej herbaty i wypijają przed snem . Oczywiście powyższe nie może być traktowanym jako przepis , recepta , zalecenie etc.

Czy jest coś dozwolonego w tej aptece ? 🙂 Jest . Wiele , np. dziurawiec świetny przy zmęczeniu ( zmęczenie ostrzega przed przeciążeniem !) , pożywienie bogate w wit.E- składnik wszystkich biologicznych membran , ćwiczenia -np.joga , magnez – więc kakao, warzywa liściaste ( p.wcześniejsze wpisy , było o skarbnicach magnezu-przy ewentualnym przyjmowaniu preparatów magnezowych proszę pamiętać , że bardzo łatwo jest wysokimi dawkami magnezu zakłócić funkcjonowanie nerek i to poważnie  ) , Chińczycy pewnie zaleciliby oprócz ćwiczeń kurację żeń-szeniem ….Dobrze byłoby mieszkać na obszarze wolnym od chemicznych oprysków … Wracamy do tematu :” MS to choroba współczesna „…. Jaki organizm nadaje się do dobrego funkcjonowania w środowisku pełnym trucizn ? Praca w warsztacie lakierniczym , fabryce farb i lakierów , przy produkcji nawozów … Toż to żywcem wyzwanie dla każdej żywej istoty . A są i tacy , którzy jeszcze chętnie za nawozy płacą i równie chętnie je rozpylają na polach , po czym nie mniej chętnie wcinają zatrute jadło i sprzedają innym , mając jeszcze pretensje , że konsumenci za mało bulą … Superfosfat – bogaty w … radioaktywny uran , ten zaś- teratogenny i za nic mam oświadczenia systemowych agencji „bezpieczeństwa zdrowotnego” , które od 2011 ( bo wcześniej ludzie nie wiedzieli aż tyle i nie czepiali się ) ustaliły dopuszczalne wartości graniczne uranu w wodzie etc. Nie może być mowy o „wartościach granicznych” , po prostu nie może ! Czy zostało poddane rzetelnym badaniom , jak trucizny znajdujące się w glebie , wodzie etc. wzajemnie na siebie oddziaływują w organizmie ludzkim , jak się nawzajem wzmacniają lub znoszą ???
Jak więc można ustalać „wartości graniczne „??? U ludzi rak nerek-„bramy życia” w TCM- pojawia się przy konsumpcji wody pitnej o lekko zaledwie zaznaczonej wartości uranu , uran winny też będzie alergiom , zawałom , ciężkim infekcjom , uszkodzeniom DNA …ach , zapomniałabym- działa estrogennie – czy sądzą Państwo , że płód matki pijącej ścieki zwane wodą pochodzące z przenawożonych pól będzie zdrowy ? Chyba schodzę z sedna … Przepraszam , nie mogłam tego nie napisać – często , będąc w drodze widzę pojazdy rolnicze sypiące , lejące i rozpylające nawozy na ogromnych obszarach – ja nie wiem , JAK ludzie , teoretycznie związani z ziemią ,  mogą nie czuć , nie wiedzieć , nie dostrzec , że sieją śmierć – sobie i pokoleniom .

Nie , źle pojęte rolnictwo to nie jedyna zaraza – pod latarnią najciemniej : w szpitalach używano do dezynfekcji przy niemowlętach hexachlorofen ( przynajmniej „tradycyjnie” , być może nie we wszystkich ) , mydła i dezodoranty też go zawierają – ale to x….. osadza się w mielinie , bo bezproblemowo przenika przez skórę , krew do tkanek mózgu – a jak się osadzi i rozgości , osłonki mielinowe „puchną” i rozkładają się …
Wycofano z handlu ? A proszę się przyjrzeć składowi niektórych preparatów …. 

Czy mamy prawo żądać zdrowia i jednocześnie niszczyć zdrowie otoczenia ? Zanim Państwo sobie odpowiedzą , proszę zacząć od …. spokoju – p.odcinki wcześniejsze 🙂

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, zdrowie | Leave a Comment »

Kardiologia naturalnie.cz.18. Serdeczny uśmiech serdecznika :)

Posted by natural health consulting w dniu Luty 14, 2012

Zanim FDA , WHO i cała ta nienasycona reszta 😉 zabroni nam decydować samodzielnie choćby o picu naparu z rumianku , śpieszę z opowiadaniem o serdeczniku – Leonurus cardiaca – jak bezpośrednio wskazuje drugi człon nazwy , posiadającego dobroczynne właściwości dla serca , jak wskazuje człon pierwszy – od leo – lew … wszak Lew to znak Słońca , w medycynach – indyjskiej zaś  , czy chińskiej – serce to Słońce ciała , a o czym nieraz wspominałam w odcinkach poprzednich .

Z serdecznikiem sprawa już się nieco skomplikowała , ponieważ … opatentowano wyciąg z niego , a nawet … zastosowanie w zaburzeniach koronarnych !
I globalne władze „zdrowotne” przyklepały to : przyklepały patent na wyciąg i użycie – absurd kompletny!- dostępnej i stosowanej kiedyś powszechnie rośliny .

A zrobiły to , ponieważ zainteresowanie badaczy serdecznikiem wzrosło . A wzrosło , ponieważ coraz więcej jest lekarzy , zielarzy i świadomych medycznie pacjentów potrafiących sobie pomóc i nawet oświecić medyka nieoświeconego 😉  No i jak w takiej sytuacji pozwolić na swobodę korzystania z rzeczy doskonałych ( bo zioła są doskonałościami , tylko my , ludzie stosujemy je czasem w sposób od doskonałości daleki ) ? Takie cudo musi być drogie i basta .

W latach 60-tych odświeżyli wiedzę o serdeczniku Chińczycy mieszkający w Europie , ale wówczas zachodni lekarze nie przejmowali się – ludzie zafascynowani byli „zdobyczami” cywilizacji …. To się zmieniło . Całkiem spore badania nad serdecznikiem przeprowadzili profesorowie : Pan Prof. S.Dhein z Lipskiego Centrum Chirurgii Serca i Pan Profesor farmakologii H.W.Rauwald /Uniwersytet Lipsk.

Pan Profesor Dhein wydaje się być roślinką oczarowany :

„Wiemy , że składniki Leonurus cardiaca poprawiają zaopatrzenie serca w krew ,
(…) poza tym on działa , jak antagonista wapnia (obniża ciśnienie ), spowalnia bicie serca , (…)  on odciąża mięsień sercowy …… ! ”

Serdecznik w medycynie ludowej ( w angielskiej nie bez powodu zwany Motherwort ), w polskiej – stosowany był przy tzw. „niepokoju serca” , kłuciach ,
dolegliwościach klimakterium – z powodzeniem i bez recepty . Oczywiście , ważne : osoby z bradykardią , niskim ciśnieniem , za wysokim poziomem potasu muszą szczegółowo upewnić się co do zasadności użycia zioła – jak , wg powszechnych reguł , wszyscy pozostali 🙂 , tylko  … Gdzież oni mają się upewniać ? Komu ostatnio lekarz zalecił napar z serdecznika ? Wyciąg chociaż ? A komu , zamiast , zapisał szereg piguł z efektami ubocznymi mogącymi powalić słonia ?

Stare receptury podają napar z jednej do maksymalnie dwóch łyżeczek  serdecznika na szklankę wody – parzenie 10 minut , picie 2 do trzech razy dziennie , 2 do trzech tygodni – to przykład , nie zalecenie . Przykład , który nie różni się wiele od receptur chińskich – tam jedynie zwraca się jeszcze uwagę na sposób mieszania , fazę Księżyca , indywidualizuje dawki – co podkreśla wysoką , holistyczną jakość TCM .

Serdecznik jest bardzo wdzięczną roślinką , możemy zahodować ją sobie w ogrodzie – mrozoodporna , korzystać ze świeżej . Możemy …. JESZCZE . Piszę o tym , choć śnieg za oknem , ponieważ niedługo , kiedy Słońce ogrzeje Ziemię na tyle , że znów rzucimy się na nią z łopatą 😉 Niektórzy będą się głowić :” Co posiać” ???

Posiejcie zioła i kochajcie je . O nasiona troszczcie się już , bo nie wiadomo , które będą w handlu w postaci naturalnej , a które okażą się tylko modyfikowanymi wydmuszkami – bez pierwotnych właściwości , sprzedawane , jako „ozdobne” , „poprawione” przemysłowo tak , byśmy musieli skorzystać z patentowanych wyciągów … co gorsza , być może tylko z syntetycznych …. Naukowcy bowiem od razu wysunęli też przypuszczenia co do … „toksycznych właściwości” składników ,
czyli : „Boże broń nie próbujcie ludzie sami , czekajcie , aż SPRZEDAMY wam wyizolowany , standaryzowany wyciąg i pozwolimy go wam użyć „. 
Gdybyż tak czekały pokolenia , które były przed nami , gdybyż one trwały w niewiedzy , całkowitym poddaństwie wobec zwierzchników i nie tykały niczego , na co im łaskawie nie udzielono pozwoleństwa … czy bylibyśmy tutaj i teraz ?

Posiejmy sobie zdrowie , dla spokoju serca .

—————–

artykuł o Panach Profesorach z Lipska m.in. na :
w w w.idw-online.de „Geheimnisse des Herzgespannes gelueftet „, 03.08.2007, Universitaet Leipzig

Posted in aktualności, farmakologia, kardiologia naturalnie, zdrowie | Leave a Comment »

Skąd Parkinson ? I kilka kwestii do przemyślenia na Nowy Rok …

Posted by natural health consulting w dniu Grudzień 29, 2011

Tematu Parkinsonizmu nie chciałam zaczynać bez dokładnego wprowadzenia , ale czas leci , chorzy czepiają się silnych leków , a nowe prawo , teoretycznie mające „skończyć z dyktatem koncernów” :)))))))))))) , jedynie psuje krew i lekarzom i farmaceutom i pacjentom wreszcie – można rzec : robota bezsensowna  ,     
pogarszająca i tak już nieciekawe relacje wśród ww. , a przy tym kosztowna – powoduje wręcz panikę uzależnionych od Big Pharmy . Wolę nie przypuszczać , że … może o to chodziło ? O zasygnalizowanie możliwości ograniczenia dostępności pewnych środków – wszak , co ciężko dostać , tym bardziej pożądanym ?

Może być , że to abstrakcja , ale postrzegając jedną , wielką abstrakcję na co dzień 😉 , nietrudno wyciągać równie abstrakcyjne wnioski 🙂 .

Ale zostawmy chorą „opiekę zdrowotną” – jest sporo dobrych wieści – nie tylko w głównym temacie . Zanim przejdę dalej , przypomnę tylko , aby stronę czytać „na zimno” , w miarę możliwości zadając sobie mnóstwo pytań i … pozostać w myśleniu niezależnym . Jeżeli są Państwo zwolennikami medycyny szkolnej – Państwa sprawa , jeżeli naturalnej ( co nie wyklucza kształcenia :))- cieszę się bardzo , ale powtórzę :
nie twierdzę , iż „tylko to ” lub „tylko tamto ” może Państwu pomóc i nikogo nie mam zamiaru zmuszać do zmiany poglądów edukacyjnych . Pragnę jedynie , przytaczając Goethego , by każdy chciał „wiedzieć , co czyni ten świat w naszym wnętrzu spójnym ” , jak to działa , dlaczego objawia się tak , a nie inaczej , dlaczego współdziałanie z Naturą wychodzi nam na dobre i wszyscy mogą się o tym przekonać sami …. A jeżeli nie „wiedzieć” , niechże chociaż chce szukać .

Bo ja nie rozumiem , czemu np.wiele kobiet nie ma pojęcia , że one , do menopauzy, mają zupełnie inną przemianę materii aniżeli mężczyźni . Ale dziwią się , że po klimakterium słabną im włosy , gwałtownie wiotczeje skóra – myślą , że tak ma być . Nie ma .

Och , dociera do mnie 😉 , że oficjalny system edukacyjny wcisnął większość w szufladki i każe wyobrażać sobie , iż tak ma pozostać , ale dziwi , gdy kobiety nie chcą wiedzieć , DLACZEGO . Podobnie mężczyźni , jednak to głównie kobieta będzie odpowiedzialną za zdrowie przyszłego pokolenia , stąd … pewnie jeszcze długo pozostanę zdziwioną 😉 .

Pocieszam się – nie ja jedna 🙂 – jakie były miny naukowców , gdy wyniki badań nad skutecznością MRT w diagnozie , ale i terapii , okazały się miażdżąco mizerne ?

🙂

A to badanie jest polecane coraz częściej dodatkowo , oprócz i tak już mocno inwazyjnej mammografi , oczekuje się , że lepsze , dokładniejsze … Nic z tych rzeczy. „The Lancet ” ( może tym razem się nie wycofa :))) , pisze o badaniach Mem. Sloan Kettering Cancer Center NY ( w w  w.thelancet.com -Effect of population based screening on breast cancer mortality , 378 , 2011 ) .Była mowa i na 34 -th Breast Cancer Symp. w San Antonio , 16.12., a dane zbierano przez 10 lat , efekt : mało lub wcale dowodów na korzyści użycia MRT tak w rozpoznaniu , jak terapii , nawet przy operacjach . Jedyny wyjątek (?) : MRT może znaleźć 
zastosowanie w badaniach kobiet z obciążeniem genetycznym .

„Nie znaleziono żadnego , bezpośredniego dowodu , że pacjenci wysokiego ryzyka , u których po MRT stwierdzono obecność tumoru , przeżyją dłużej aniżeli gdyby nie byli poddani MRT „. A badanie kosztuje niemało . Pomijam wpływ na organizm …

Z innej beczki : niedawno pisałam o dobroczynnym wpływie słońca na nowotwory i proszę – są już następne badania : Dr Jo Ellen Welsh ze State Uni of NY , Albany , w doświadczeniach in vitro wykazała , że ludzkie kómórki raka piersi potraktowane formą witaminy D przez parę dni – obumarły , a co zawarła w zdaniu :

” Witamina D wnika w nie i zabija , w procesie identycznym , jak w przypadku  Tamoxifenu ” . No proszę … o skutkach ubocznych farmaceutyku chyba nie muszę nikomu zainteresowanemu wspominać ….

Badania powtórzono na myszach – tak , dla mnie bez sensu , ale … nawet u większości myszy zaobserwowano zanik komórek nowotworowych po kilku tygodniach.

Warto zauważyć , że aż do tej pory studia nad witaminą D były określane jako „prace nad prewencją ” 🙂 Dopiero od 2011 mamy dokumenty , iż witamina D obniżyła ryzyko rozwoju/postępu nowotworu u pon. 60.000 kobiet , przy czym chodziło o wit.D uzyskaną z pożywienia i słońca .Dr Pierre Engel z INSERM ( Institut National de la Sante et de la Recherche Medicale ) podsumował :

” U kobiet przebywających na terenach słonecznych ryzyko wystąpienia raka jest o 50% mniejsze aniżeli u tych z terenów o nasłonencznieniu małym „.

Na konferencji w Toronto , 2010 , Dr Cedric Garland określił raka piersi wręcz jako wynik braku witaminy D – ze swojej strony podkreślę , że wnioski te mają zastosowanie w ocenie występowania innych nowotworów np .skóry i jelita – wit . D umożliwia nam przecież absorbcję wapnia . A nas , jeszcze dosłownie przed chwilą ostrzegano przed słońcem … W dodatku leki -m.in.przeciwskurczowe , środki „do bezpiecznego opalania” blokują witaminę D …. Niedługo wiosna . Cieszę się , że w kwestii słońca mam do przekazania wciąż dobre wiadomości – resztę znajdą Państwo np.na w w w.drweil.com ” More Vitamin D ? ” ,
w  w w.abcnews.go.com -study-vitamin-d-kills-cancer-cells .

Kolej na Parkinsona – oczywiście w skrócie , bo ta choroba ( nazwa Morbus Parkinson , IPS , to raczej główne określenie szeregu dolegliwości charakteryzujących się określonymi symptomami ) dotyczy bardzo szczególnego obszaru , wciąż za mało znanego – poczynając od jądra podstawy  –
ganglia basales , dokładniej – istoty czarnej = substantia nigra plus przyległości , czyli układ dopaminergiczny , dalej poprzez układ noradrenergiczny i glutaminergiczny . Utrata neuronów w regionie ganglia basales postępuje z zapalnymi zmianami w komórkach mózgowych i tworzeniem proteinowych ( agregaty , zlepki białkowe ) , niewłaściwych struktur , tzw. ciałek Lewy’ego blokujących funkcje komórkowe .

Charakterystykę objawów choroby Parkinsona możemy znaleźć wszędzie , więc „na przełaj” : powyższe owocuje zaburzeniami ruchu , następnie dochodzą problemy kognitywne , wegetatywne , etc.

O zwiększenie ryzyka wystąpienia P. oskarża się m.in. cukrzycę typu 2 ( badania fińskie ) , co rzecz jasna nie jest bez sensu -tu przychodzą nam z pomocą studia „Advanced glycation end products induce in vitro cross – linking of alpha- synuclein and accelerate the process of intracellular inclusion body formation „- w w w.ncbi.nih.gov , S.Shaikh , LF. Nicholson , J. Neurosci. Res , 2008 , July ,86 .,
jednak sama cukrzyca też nie powstaje „z niczego ” .

Ciekawy artykuł pojawił się w dailymail.co.uk – „Pesticides dramatically increase risk of Parkinson’s ” – 25.06…… 2006 roku . Do tej pory nie zauważyłam w polskiej prasie żadnego przedruku -być może mi umknął , ale wówczas w Daily Mail – a nie jest to przecież gazeta specjalistyczna , ot , „dla ludzi” – był to jeden z głównych tematów . Dlaczego u nas można za to wszędzie opisywać „dramat rolników , których nie stać na nawozy i środki ochrony ( ???) roślin ” , wciskając , że bez tego ani rusz  … ? Pytanie retoryczne .

W pow. artykule przedstawiono wnioski ze studiów :” Kontakt z pestycydami zwiększa ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona ” .

Pestycydy zmieniają chemię białkową u roślin i zwierząt – nie jest możliwe , by nie wpłynęły na nią i u nas .

Co to ma wspólnego z cukrzycą ? Cukier wyzwala proces glikacji ( o nim w ang. artykule wyżej ) , w czasie którego molekuły cukru wiążą się do protein – jaśniej : cukier reaguje z białkiem ( przył.cukru do grup aminowych białek ) .Poprzez redukcję cukrów powstają tzw. AGE – nowe proteiny – Advanced Glycation Endproducts , powodujące szkody komórkowe – sumą: stres oksydacyjny .

Aby nie zanudzać 🙂 – musimy zatroszczyć się o właściwy poziom glutationu -związku o właściwościach przeciutleniających , wspomagającego wyrzucanie produktów przemiany materii , toksyn , wszelkich śmieci ( usuwa związki azotowe , chlorowcopochodne …)  . Glutation powstaje z reszt aminokwasowych kwasu glutaminowego , cysteiny i glicyny , występuje w organizmach roślinnych oraz zwierzęcych . 

Dokładniej ? Potrzebujemy go ,  by podtrzymać / przywrócić właściwą przemianę białkową .

Wspaniałym przedsionkiem do produkcji glutationu jest serwatka z mleka krów spasanych trawą – tu smutne westchnienie – kiedyś ludzie na wsi praktycznie nie znali Parkinsonizmu . Również niezłym materiałem do tworzenia w. wymienionego są : avokado , oliwa , kurkuma , imbir , cynamon , cebula ,czosnek,
kapusta brukselka , kapusta biała , włoska , rozmaryn …
Wciąż aktualne są omega 3 – ze względu na stabilizację membran komórkowych , tak istotną w chorobie Parkinsona .

Dla „wątpiących „:) :”Dlaczego koniecznie serwatka prosto ze wsi , nie – wielkoprzemysłowa , nie daj Boże pasteryzowana czy podgrzewana ?

Ponieważ takie przetwarzanie powoduje denaturację białka = nieodwracalną zmianę struktury , takie produkty są nieaktywne biologicznie w sposób im właściwy, a mający znaczenie terapeutyczne .

Tak samo nie uznaję żywności pochodzącej od zwierząt karmionych mączkami kostnymi – to nie jest ich naturalne pożywienie – to atak na zdrowie  i „wybór” , którym nam się grozi : ” GMO albo pasze z mączki kostnej  „-to alternatywa typu „dżuma czy cholera”?

Nowy Rok za progiem … W Chinach będzie to rok Wodnego Smoka , a ten oznacza m.in . przełomy . Może i wielu z nas przyniesie korzystny przełom w myśleniu o zdrowiu ? Może niektórzy zdecydują się podjąć „ryzyko” 🙂 odpowiedzialności za to , jak i czym traktują własne – oraz powierzone 🙂 istoty ? życzę Państwu , jak zwykle zdrowia . Dziękuję za kolejny rok uwagi , dziękuję też bardzo Wszystkim dzielącym się ze mną swoimi badaniami , nowinkami , dziękuję Administratorom oraz Autorom stron , które polecam i Każdemu , kto przyczynia się do wspólnej pracy , dzieląc się wiedzą o jednym z najcenniejszych  , co mamy : zdrowiu .

Szczęśliwego Nowego Roku 🙂

——————-

lektura pomocna :

w ww .parkinson-gesellschaft.de

w ww.wpda.org

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, onkologiczne impresje, technologie a środowisko, zdrowie | Leave a Comment »

Kardiologia naturalnie .cz.16.Migdałecznik i spółka vs. czarny pies ;)

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 29, 2011

Wyjątkowy listopad … wyjątkowa łaskawość Natury – czy znamy kogoś równie wspaniałomyślnego , kogoś , kto za tyle krzywd odwdzięczałby się wszystkim , co na tej przestrzeni i o tym czasie osobnikom krzywdzącym bezcenne – słońcem , ciepłem , zielenią …?

A politycy … jak zwykle zatruwają nam życie , propaganda nie daje odpocząć :na okrągło o rakach , zarazach … a propos – listopadowy numer Archives of Neurology polecam najserdeczniej -tamże praca m.in. dr J.S. Kent & R.O’Hara , R. Shelli  o zmieniającej się pod wpływem chemoterapii aktywności mózgu , z wiele mówiącymi konkluzjami : „Pacjentom traktowanym chemioterapią o wiele trudniej jest potem wyrównać zaburzenia zdrowotne „, „czyżby nie nowotwór , ale jego leczenie było przyczyną złego stanu zdrowia „(!) , wreszcie wyliczone mamy egzekutywne funkcje (np. zdolność uwzględniania faktów przy postępowaniu , wydobywanie faktów z dalszej pamięci , uwaga , koncentracja , umiejętność doprowadzania działania do końca …) uległe w trakcie chemioterapii wpływom wybitnie destrukcyjnym , że się wyrażę oględnie – art. „Prefrontal Cortex and Executive Function Impairments in Primary Breast Cancer ” ,
ponieważ badania dotyczyły właśnie kobiet ze zdiagnozowanym nowotworem piersi . Nie zagłębiając się w dyskusje przypomnę jedynie , iż w temacie wyborów mam do powiedzenia niezmiennie  , co wyraziłam w cyklu o nowotworach . Szkoda , że „Arch.of Neur.” napisał o tym dopiero teraz . 

Może nie będzie za późno  opowiedzieć o czarnym psie Churchilla , który wcale ….. nie był psem  ?

Winston Churchill bowiem nękany był depresjami , co czytelnikom jego zapisków nie jest bynajmniej obcym – on jednakże określał męki mianem „czarny pies „. Niestety , nie doszłam do źródeł skojarzeń- sama znam dość wesołe czarne psy i w życiu nie przyszłoby mi do głowy porównywać z nimi stany denne 😉 , ale Churchilla nękało najwyraźniej tyle ciemnych sprawek , że w końcu dostrzegał ciemność nawet w przepięknych labradorach  .

Czarnopsiste fobie opisał nawet Anthony Storr , ba- zapodał je (pod wieloma postaciami … m.in. myszy ) wielu innym , m.in. Kafce ( „Churchill’s Black Dog , Kafka’s Mice and Other Phenomena ” , NY , 1988 ) . Ale wspomnienie o cieniach sławy jest zaledwie pretekstem , bardzo mi tu potrzebnym , bowiem Churchill wyrzekł był :

„Moje serce jest poza mną ” ( wyciągnięcie tego zaś zawdzięczam historykowi
A. Rowse , „The Early Churchills” , 1967 , London)

Czytając powyższy zwrot … czy potrafimy go powtórzyć ? A jeżeli , to z jakim skutkiem ? Oczywiście nie polecam , ponieważ osobiście najlepszego mniemania o Panu Winstonie Ch. akurat nie mam , ale myślę , że niektórzy , już czytając to w odniesieniu do niego , poczują  , co zdrowe serce poczuć musi : sprzeciw .

Bo zdrowe serce żyje przede wszystkim W środku , manifestując się różnorako na zewnątrz …

Churchill z pewnością znał konsekwencje – próbując zdystansować się od własnego serca , wampirycznie poszukiwał go w innych – szczególnie w 
znajomym 😉  , któremu pisał :”Ukochany przyjacielu duszy , żałuj mnie i kochaj …”

Czy…. obraz Winstona Ch. wydaje się nieco pełniejszy , czy wciąż co niektórzy uważają , że wiedzieli o nim wszystko ?

„Czarne psy ” straszyły  Tennysona , Van Gogha , Isaac Newtona , William Blake’a , Anne Sexton , C.K.Norwida , Wyspiańskiego …. czarny ocean wciąż pochłania  nadmierną wrażliwość , kreatywność … bywa ,że niepohamowaną żądzę uznania … generalnie : wdziera się tam , gdzie brakuje równowagi . Na brzeg … jak zwykle wyrzuca zwłoki , bo kąsa w samo centrum : serce .

Depresja nie musi się jednakże ani „uczarnopsić „, ani też wciągnąć i pożreć .

Nie zrobi tego , jeżeli damy przemówić sercu . Jeżeli nie pozwolimy , by oddaliło się na dystans , skąd już nie będzie odwrotu . Zaboli , zapłacze , zawyje ?

Pozwólmy mu się wyżalić – nie odpychajmy go w takim stanie . Nawiążmy kontakt z innymi – nie ważne , zwierzęcymi czy ludzkimi , ważne , by wzajem się poczuły 🙂 , by energia jednego pomogła drugiemu rozcieńczyć ciemność .

Nie chcecie zwierzaków ani ludzi ? Ciężki przypadek 😉 … To chociaż roślinki …. jak one umieją dziękować …. i jak dzielą się swoim , niewidzialnym sercem …

Kto z Państwa słyszał o migdałeczniku ? Terminalia arjuna , w Indiach nazywa się różnie: Koha , Arjan … Jedno z najważniejszych ziół w Ayurvedzie – podstawa dla terapii serca .

Dlaczego o migdałeczniku ? O naszym głogu już było  ( nadal wspaniały i co ważne – swojski ) , ale może nie każdy polubił , więc … Arjuna .

 Dawno , dawno temu 🙂 był sobie łucznik Arjuna . Przed ważną walką ukazał mu się Kriszna i zaoferował pomoc . Arjuna przystał na nią – poprosił o przewodnictwo i … poprowadzenie rydwanu … oczywiście zwyciężył 🙂

Podobno po bitwie Kriszna rzekł mu :

„Istota boska potrzebuje do samomanifestacji istoty ludzkiej .Istota ludzka potrzebuje do samorealizacji istoty boskiej. Jesteśmy jednością . ” 

 W Arjunie kochało się mnóstwo pięknych księżniczek  , stąd nic dziwnego , że migdałecznik ( co za surowa , polska trzeźwość 🙂 stał się w Ayurvedzie rośliną serca , ale i … uszu ( liście wkłada się delikatnie do bolącego ucha , jak u nas geranium ) , rany , stosowaną odkąd „najstarsi nie pamiętają” .

Nieco młodsi 😉 wybadali , że drzewko ( surowcem leczniczym jest kora , jednak liści też bym nie wyrzucała – te zwykle stanowią pokarm dla szczególnego rodzaju jedwabników ) kryje w sobie m.in.pokłady :

-flawonoidów

-proantocyjanidyn ( też w winogronach , czarnej porzeczce i wielu in.)

-kwas galusowy

-kwas elagowy

-fitosterole

-cynki , miedź , wapń , magnez

-saponiny ….

… ta ciekawa mieszanka zaś działa intensywnie wzmacniająco na mięśnie serca , wspomaga pracę wątroby wpływając na wyrównany poziom cholesterolu (jakby już ktoś strasznie się przy jego „nadmiarze”:))) upierał ) , jest uznany za cardioprotective = chroniący serce , anti-ischemic- zapobiegający niedokrwieniu , ma znaczenie w powstawaniu prostaglandyn ,redukuje efekty silnego stresu , wyrównuje ciśnienie … Opisane m.in. w studiach nad CCF- congestive cardiac failure , w których przy 40% przypadków uzyskano poprawę funkcji serca .

W skrócie : Arjuna aktywizuje serce i wątrobę w łagodny , acz stanowczy soosób . Co szkodzi , by znazł się w naszych apteczkach między głogiem a aronią ? Co szkodzi , by pojawił się tam  np.i Guggul 🙂 – żywica z  Commiphora mukul , (guggul gum ) , który z kolei , łączony z czosnkiem , nie jest gorszy od głogu , a bardzo ciekawy w użyciu ?

Co szkodzi , by rośliny … jeżeli nie reagują ludzie  – pomogły nam przepędzić czerń i nie winić psa ? 😉

……………

Lektury uzupełn. :

Journal of Phytology 2011 , 3 (1) , Evaluation of analgesic and anti-inflammatory activities of terminalia arjuna leaf ) – oprac. dotyczące liści !

Journal of Etnopharmacology , 114, 2007 , S.Dwivedi – „Terminalia  arjuna Wight & …- A useful drug for cardiovascular disorders ” )

Posted in aktualności, cholesterol, depresja, farmakologia, kardiologia naturalnie, onkologiczne impresje, zdrowie | Leave a Comment »

Kogo drażni aromaterapia ?

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 13, 2011

Im szerszą staje się świadomość społeczeństwa , im więcej informacji pozwalających podjąć kroki w kierunku uniezależnienia się od koncernów dociera do ludzi oraz im lepiej potrafią te informacje wykorzystać … Im bardziej stają się oni tym , czym w istocie Człowiek być powinien : istotą odpowiedzialną – tym mocniej , tym rozpaczliwiej Wielki Biznes Destrukcji walczy o każdego centa .

Environment , Engineering Science Journal -” Can Aromatherapy produce harmful Indoor Air Pollutant” ? – w necie na w ww.libertpub.com -wysmażył kuriozalny artykuł , w którym chyba  pragnął ostrzec potencjalnych zwolenników aromaterapii przed jej ewentualnymi skutkami :)))) … Nie wiem , jak odbiorą go Inni – może komuś uratuje życie ;)))))))) …. O ewentualnych efektach ubocznych aromaterapii wspominałam i tutaj , ale w dalszym ciągu ,  poza użyciem olejków syntetycznych (wciąż NIE polecam ) , NIEADEKWATNYCH do danego organizmu /zaburzenia ( j.w.) , przesadzaniem ilościowym , częstotliwościowym etc.  , a także zapominaniem o świeżym powietrzu 🙂 – nie mam niczego do dodania .  

I nic dziwnego  – od wynajdywania …NIE – od KREACJI (bo w wynajdywaniu raczej kiepsko – działania uboczne są znane od wieków , nowoczesne laboratoria powtarzają jedno : „przedawkowanie i niedobranie do terapii mogą spowodować…. bla , bla , bla )  słabych punktów terapii naturalnych też są EKSPERCI 🙂 – w tym przypadku – naŁkowcy z Uni Chia Nan , Dpt.of Occupation Safety Chang-Jung Christian (!) University , Institut of Industrial Safety and Disaster Prevention 🙂 ….  – wszystko to na Tajwanie .

Artykuł bardzo mnie zaintrygował – zbadano wiele … placówek SPA (no , wellness też może być solą w oku ? )i ustalono , że „stężenie MOżLIWIE szkodliwych cząsteczek we wnętrzach  SPA jest ( uwaga :)))- dziesięciokrotnie większe !”

Ajajaaj ! Aż 10 razy ?  Od …. czego ? Z CZYM porównywano to stężenie ? Ja nie wiem , ze studiów to nijak nie wynika . Wprawdzie ze SPA nie korzystałam i nie korzystam ( preferuję Naturę z jej wszelkimi zaletami , póki jest  , ale to nie oznacza , że będę spokojnie patrzeć , aż ktoś rujnuje innemu nieco lepszy sposób na kasę aniżeli upokarzanie inteligencji owieczek wmawianiem im , że bez jakiejś piguły nie przeżyją . Poza tym aromaterapia jest metodą do zastosowania przez każdego w domu , więc mój wywód podyktowany jest przede wszystkim  
naturalnym odruchem obrony suwerenności .

No właśnie … w tym samym , wymienionym u góry piśmie , czytamy , że aromaterapia znajduje szerokie zastosowanie publiczne , również w wielu instytutach zdrowotnych , stąd awansowała(!:))) do popularnej , uzupełniającej metody terapeutycznej , więc „jej działanie na jakość powietrza w zamkniętych pomieszczeniach nie może być niedostrzeganym , ale i przecenianym” itp. 

A- w tłumaczeniu na polskie 😉 : stała się popularna = niedobrze , ludziki prędzej się nawąchają 🙂 niż łykną , co im zapodamy 😉 .Wniosek ….

” Degradacja lotnych , organicznych połączeń prowadzi – poprzez reakcje tych wiązań z zawartym w powietrzu ozonem – do tworzenia maleńkich , ultrasubtelnych ubocznych produktów – sekundarnych areozoli organicznych (SOAs) , które mogą wywoływać możliwe 😉 podrażnienie oczu i dróg oddechowych ” . Uff- tłumaczenie oczywiście własne , ale „możność wywołania możliwości „:))) tak właśnie została zaserwowana w piśmie :))))

Nic się jeszcze nie rzuca w oczy ?

„Porównywaliśmy poziomy SOAs z testowanymi , różnymi aromatami /
esencjami/ziołowymi olejkami eterycznymi ( to się przecież nie trzyma … całości ) i otrzymaliśmy wynik : na przestrzenne przyporządkowanie rozdziału cząsteczek/ ruch wspomagany wentylacją w przestrzeniach wewnętrznych określonego SPA wpływał poziom zanieczyszczenia powietrza cząsteczkami produkowanymi podczas masaży (aromaterapeutycznych ) …. ” No dobrze : pachnące masaże zanieczyszczały powietrze 🙂 … gdyby mowa tylko o syntetykach , ja bym się zgodziła . Gdyby . 

Ale nie , gorzej 😉 : użycie aromatu czuć było w całym SPA . I do tego trzeba było „studiować” :)))))

Mamy więc poważny 😉 zarzut wobec olejków :” działają na drogi oddechowe ….” – momencik – czy nie tego się od nich wymaga ? Czy nie dlatego je stosuje ?

 Czy nie od lat usiłuje się je zdeprecjonować , oskarżając o złe działanie na astmatyków , podczas , gdy ODPOWIEDNIE ( bo jasne , że nie wszystkie !) olejki eteryczne stosowane z umiarem u osób cierpiących na astmy przynoszą ukojenie?

Czytając ten wstrząsający swą innowacyjnością :))) tekst , podążyłam za działalnością uniwersytetu Chia Nan i … cóż tam mamy wykładane ?

Farmację i naukę . ( jakby farmacja , to nie nauka :))))
Onkologię człowieka
Zdrowie i informację
Nauki psych./socjalne
Rozwój środowiska ( ekofaszyzm , GMO itp. ) .
Czas wolny i managment.

Pierwsza dziesiątka systemu edukacyjnego NWO w całej okazałości -tym bardziej , że każda dziedzina obficie podlana „wielką ochroną klimatu i zdrowia człowieka” , czytaj: ekologicznym faszyzmem i forsowaniem Codex Alimentarius , że o biotechu nie wspomnę … Zerknijmy jeszcze na ekopsychologię w wydaniu Uni Chia Nan : „efektywne metody motywacji dla sposobów postępowania „….

Ja nie wiem , jak można mieć pretensje do roślin , że działają , ale wiem , że jutro mogą być posądzone o naprawdę ciężkie przestępstwa .
Niestety, najprawdopodobniej osądzeni nie będą ludzie wprowadzający Ludzi w błąd co do rozmiaru człowieczych słabości/mocy , wiedzy , świadomości , możliwości …..

Przeciwnie – będą nagradzani .

Przyjrzyjmy się sylwetce Pana Dr Domenico Grasso , reprezentującego m.in. Environment Engineering Science Journal , dziekana collegu inżynierii i matematyki Uni Vermont , dyplomatę Amerykańskiej Akademii Inżynierii Srodowiska ( AAEE) , posiadacza mnóstwa inspirujących 😉 stanowisk i tytułów , promującego „Environmental Justice „- jak Pan Grasso środowiskową sprawiedliwość rozumie – wolałabym nie opisywać , mogą Państwo przeczytać jego elaboraty sami , dodam tylko , że był mocno zaangażowany w programy inż.-środowiskowe w Argentynie – tak bardzo , że The Water Environmental Federation ( co ja to mówiłam o pozbawianiu tubylców wody , aby ją im potem drogo sprzedać ? ) nazwała go ” Pionierem dezynfekcji „… a co pisałam o dezynfekcji , po której woda nie jest już wodą pitną ….. ? Polecam też udział ww.Pana Dra w jednym z briefingów – „Genomes and Nanotechnology” … spacerek na stronę w ww.uvm.edu zapewne wiele wyjaśni i każdy będzie mógł wyrobić sobie zdanie .

Aby nie kończyć pesymistycznie … pozwolę sobie na przedstawienie jednego z olejków – tym bardziej , że szarość za oknem , a przyczyn stresu jakby 😉 nie ubywa , zaznaczając , iż prezentuję go wyłącznie gwoli informacji 🙂 :

Olejek mandarynkowy , z Citrus reticulata , jeden z b.popularnych w Ayurvedzie – niesamowicie przydatny nam tutaj , w listopadowe chłody . Zanim nabędą Państwo ów gdziekolwiek , nieśmiało zaznaczam , iż kupno dobrych mandarynek , a jeszcze lepiej – hodowla drzewka owocującego – zapewni nam świeżutki olejek mandarynkowy bez obaw o substancje niewiadomego pochodzenia mogące przytrafić się w produktach gotowych  .

Olejek mandarynkowy może być mieszany z olejkiem pomarańczowym – oba uznawane są za „olejki szczęśliwości”:) , stosowane przez Hindusów chętnie u dzieci . Wedle Ayurvedy wspomaga trawienie , działa chłodząco , wysuszająco ( dla nastolatków przy problemach skórnych ) , uspokajająco , rozkurczowo , lekko hipnotycznie . Wyraźne działanie opisane w źródłach indyjskich przy bezsenności , nerwowości , epilepsji (!) … rozstępach pociążowych  . Nie stosujemy , jeżeli mamy ochotę się opalać 🙂 . Ciągnąc tematy ayurvedyjskie , najwłaściwszy dla typów Pitta i Vata – ostrożnie u Kapha ( ze względu na nakładanie się chłodu )  .

I tak , mając nadzieję , że rozpędzą Państwo stres choć przez chwilę 
aromatem mandarynki ( pamiętam , co pisałam :)- wciąż aktualne w temacie odżywiania – jesienią i zimą nie przesadzać z owocami chłodzącymi , głównie tropikalnymi , ale zapach …. :)) …… Dodanie suszonej/świeżej skórki mandaryny do napoju imbirowego przecież nie zawadzi 🙂

Posted in aktualności, depresja, farmakologia, zdrowie | Leave a Comment »

Czystek – Cistus incanus , czyli niedostrzegany diament w worku darów od Matki Natury.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 6, 2011

Podobno na Sląsku „znaleziono” lisa chorego na wściekliznę . A „znaleziono” , ponieważ zastrzelono . Dlaczego biedny lis tak naprawdę stracił życie ….pewnie nam nie opowie 😉 , ale ja sobie pogdybam : bo jeżeli chodzi o wściekliznę , to już się tu wypowiedziałam , nieraz zresztą i nie – jako odosobniona w opiniach na jej temat .

Ale ….media swoje :”wścieklizna” . Czyżby znowu panika ? Bo obserwując co niektórych , a intensywnie zaangażowanych w szczepionkowy biznes , to odnoszę wrażenie , że wścieklizna – owszem , ale bynajmniej nie wśród zwierząt :))))

Podsumujmy …. sezon polowań – myśliwi , czyli zalegalizowani prześladowcy zwierząt lubią mieć lasy dla siebie – szczególnie o pewnych , charakterystycznych porach roku . Coraz więcej ludzi nie szczepi psów i kotów , bo wreszcie doszli do WŁASNYCH wniosków . Nadal ( i tu :niestety) jest sporo psów wałęsających się bezpańsko , pożywiających się w lasach , więc – konkurencja dla myśliwskich „trofeów” … Czyż panikarska akcja pod hasłem „ludzieeee! wściekliznaaaa!” – nie załatwiałałyby i sprzedaży szczepionek i odstrzałów jednocześnie ?

Teraz usłyszałam , że „będą odstrzelone dwa kolejne lisy , aby przekonać się , czy one też są zarażone …..” . Jasne . Przyznać się od razu : kto miał ochotę na futro ?

No cóż …miało być o ziółku , więc … ależ , ależ , to wszystko ” w temacie „, wszak wg terapii Bacha najlepszym środkiem na uczucie paniki jest właśnie …. esencja z Czystka 🙂

Cistus = czystek , z rodzinki Cistaceae , 22 gatunki i wiele hybryd , do których też należy Cistus incanus – hybrydka C.albidus i c.creticus .

Czy Ktoś z Państwa w ogóle słyszał o tym krzaczku ? Pewnie niewielu . A szkoda , bo jak zwykle najpierw zainteresował się nim NA NOWO Zachód  . O tak , mamy mnóstwo skarbów własnych , ale , gdy jest taka możliwość – dlaczego nie korzystać z „posąsiedzku” ? I dlaczego , jeżeli pierwsze wzmianki o czystku pochodzą z 4. wieku PRZED Chrystusem , kiedy to stosowano go m.in. na problemy skórne  , jeżeli wspomina (pośrednio) o nim Biblia -„mirra” – to właśnie labdanum z czystka – dlaczego jest w naszej aptece nieobecny ?

Zachodnia farmacja przeżywa fascynację : LEFO – Institut für Lebensmittel und Umweltforschung w Ahrensburg potwierdza zasobność czystka w znane nam dobrze z witalnego działania polifenole . Okazało się , że ta roślinka przewyższa ilością polifenoli o cztery razy czerwone wino i o trzy razy- zieloną herbatę .

Krzaczek czystka występuje w rejonie Morza Sródziemnego  (ale i na dalszych wyspach ), lubi ciepełko i słońce , jest zbierany od maja do czerwca  – jednak i u nas rośnie sporo zieleninek 🙂 naturalnie  w tym klimacie niewystępujących , co szkodzi spróbować ? Zerknijmy na mały fragment jego składu :

-cyneol

-eugenol

-boreol

-ledol

-limoneny

-fenol

Stosowany w średniowieczu m.in.na zaburzenia górnych dróg oddechowych , zakażenia wiązane z bakteriami , infekcje zwane wirusowymi 😉 , został opisany przez Otto Warburga w „Die Pflanzenwelt „, gdzie czytamy o labdanum (mirra) , jako „wyjątkowej żywicy ….” . W Egipcie była składnikiem maści na rany , ale i zmarszczki , wewnętrznie – w dolegliwościach traktu urogenitalnego ….Potem też dla równowagi układu krążenia , jeszcze później – przy alergiach , neurodermitis ,  grzybicach …. Spektrum użyteczności czystka – Cistus incanus jest , jak mi się zdaje , jeszcze ani nie odkryte w pełni , ani stare źródła potwierdzające jego skuteczność –  nie zebrane .

A jednak , już choćby z dotychczasowych opracowań  – dobrze jest zwrócić na niego uwagę , na ten niesamowity wzmacniacz systemu immunologicznego (cenny i w boreliozie)  – tym bardziej , że można go przyjmować w najprostszej z możliwych form : jako napar – tak , jak pijano go kiedyś , racząc się subtelnym smakiem , niepowtarzalnym aromatem i pięknem kruchych płatków „skalnej róży”( ang.Rock Rose) .A propos kiedyś 🙂 – proszę sobie wyobrazić , jak cennym lekiem była czystkowa żywica :do zbierania angażowano …stada kóz :)))). Pędzono je przez pola , żywica przylepiała się do ich sierści , potem zczesywano ją lub ścinano sierść , podgotowywano , by żywica oddzieliła się czysto , zbierano ją i tak robiono maści …oraz perfumy .

Wiele jeszcze możnaby o naszym bohaterze  , ale tym razem daruję sobie opracowania w stylu ” zimne laboratorium”:) . Chciałabym , aby i w Polsce dostrzeżono urodę oraz możliwości jeszcze jednej roślinki , zanim wepchnie się w gardło kolejną porcję chemii – to wszystko .

——-

Lektury:

 ww w.lefo.org

Otto Warburg , „Die Pflanzenwelt” , Band II , Aufl.I , Leipzig/Wien , 1921

Posted in aktualności, borelioza, farmakologia, odżywianie, onkologiczne impresje, zdrowie | Leave a Comment »

Oddech . Płuca . Astma .cz. 1. Oddech też da się sprzedać ;)

Posted by natural health consulting w dniu Październik 19, 2011

Kiedy media otoczyły słuchaczy/widzów wizją zgonów „przez problemy z oddychaniem” oraz reklamą spirometrii , dał się odczuć swądzik 😉 .

A jakże . Można , od „złego oddechu” umrzeć można …szczególnie , gdy ktoś chucha nam nim w twarz 😉 . Poważnie – gdy zaburzony proces oddychania doprowadzi do stanów nagłych , których nie będziemy w stanie „wyprowadzić na prostą” , ponieważ … no jak , „ponieważ”:) – ponieważ zwykliśmy składać odpowiedzialność za nasze zdrowie w ręce innych , „inni ” zaś nie zawsze odpowiedzialnie się poczują . Przy okazji – głównie nowym Czytelnikom , przypominam , iż „strona ma charakter wyłącznie informacyjny , nie zwalnia z bezpośredniej porady specjalisty , etc.” – p.wpis na początku 🙂 .

Formułkom stało się zadość , teraz czas na koncernowy swądzik , bo nie wiem , jak Państwo , ale ja rzeczywiście nie mogę już przez niego oddychać . Sprawa jest dość przejrzysta ( jak przeważnie w temacie :)) , gdyż , dziwnym trafem 😉 , zaraz po kampanii ( niech zgadnę , za czyje pieniążki ??) namawiactwa do badania płuc i biadoleniu , że na „tego typu „…hmmm…. jakiego ?;) problemy , nie ma szczepionki , pojawiła się wieść cudowna : „Wreszcie mamy szczepionkę!” – na …. raka płuc . „Może nawet będziemy mogli otrzymać ją w przyszłym roku „.

Och jej …. Nie dało się wcisnąć truja na świńską , ptasią ….. może da się na płucko ?

Pożyjemy , obaczymy …jeżeli te wszystkie „mądrości” da się przeżyć .

O płucach – budowie , biochemii itp. – można poczytać wszędzie , pozwolę sobie więc podążać tropem zainicjowanym niedawno i skupić się na naturalnych metodach przywracania zaburzonej pracy płuc do równowagi .

Będzie o astmach , ale i o nowotworze płuc … w tym przypadku właściwie nie ośmielę się określić tego jako „nowotwór PŁUC „( ale o tym po tym ) , o oddychaniu i dlaczego tak ważna dla pracy płuc jest …. prawidłowa praca jelit 🙂 .

Oczywiście , jak zawsze , pamiętając o zapoczątkowanych tu kilkunastu tematach oraz ich setkach  , o których nie rzekłam jeszcze ani słowa , dołożę wszelkich starań , by „się streszczać ” ….co i mnie pozwoli na dłuższy potem oddech 🙂 .

Zaczerpnięcie powietrza …. wydech . Proste , a jednak symbol : dawania i brania . 

Zakłócona harmonia – efekt wiadomy . Nie można , nie da się tylko brać . Chociaż niektórzy uparcie tak sądzą 😉

Do ćwiczeń oddechowych wrócimy , ale najpierw chciałabym pokrótce omówić astmę , a raczej traktowanie jednej z jej postaci . Medycyna szkolna , uwielbiając szatkowanie terminów i , nomen omen – nowotworzenie , wciąż rozszerza kwalifikacje astmy . I tak , wg GINA 2006 , klasyfikację oparto na … kontroli choroby . Poza tym oczywiście są pogrupowania zależnie od postaci , ale co szkodziło;)  podporządkować przemysłowi astmę całkowicie ?

A- owe postaci , to głównie :

-astma ( z gr.astmaios – krótki , urywany oddech , użyte już u Hipokratesa ) bronchiale – oskrzelowa

-a. cardiale ( sercowa )

-a. nasale ( n.od zatok nosowych )

-a. spasticum ( zaznaczona psychogenność , w obrazie choroby – spazmy )

-a. uraemicum ( poch . od uremii , co pozwala zaznaczyć wpływ właściwego funkcjonowania dróg moczowych , nerek etc. na oddech ) .

Dwa pierwsze rodzaje astmy są najczęstsze , przy czym astma bronchiale – „naj , naj”  .

Przepraszam , ale nie będę się wdawała w polemiki odnośnie rozdzielania pochodzenia zaburzeń oraz mylenia przyczyny z objawem i skutkiem w poglądach medycyny szkolnej – wyjaśniałam to wielokrotnie we wpisach poprzednich i nic się w tej materii nie zmieniło . Przedstawię zgodną z moim sumieniem opinię  , pokrywającą się w 99% …a może i więcej 🙂 z reprezentowaną od lat w znacznej części opracowań  medycyny naturalnej na całym świecie .  

Bo , na przykład dr Konrad Werthmann – austriacki pediatra i alergolog twierdzi , że astma oskrzelowa w zupełności daje się wyleczyć środkami naturalnymi , a chyba wie , co mówi – starszy Pan prowadzi swą praktykę już lat dzieści i odważnie opowiada , że Natura leczy .

Hmmm…. Natura ? Ach , gdzież  kortykosterydy , stabilizatory tkanek tucznych , antyhistaminowce i cała gwardia wyprodukowana , by „leczyć astmę ” ???

Gdzie albuterol , salbutamol , fenoterol ? A- proszę sobie zerknąć na artykuliki w , np .New England Journal of Medicine , 1992 , 326 , na Adverse Drug Reaction Bulletin 1992 , 6 , gdzie co nieco o skutkach stosowania ww. wspomniano , m.in . o zatrzymaniu krążenia , spadku ciśnienia …. A niech sobie Państwo wynajdą i poczytają 🙂 .

Ale „się produkuje ” i „się sprzedaje ” , bo przecież , jak podał Journal of Medical American Association -1995 , nr 273 – ” liczba zgonów z powodu astmy wzrosła o 40 % (…) W okresie od 1982 do 1992 było 5000 zejść młodych astmatyków rocznie …” . 

Ja mam tylko maleńkie pytanko : czy te zgony … czy one nastąpiły z powodu choroby czy …. może terapia nie pomogła ?

Na odpowiedź , proszę wybaczyć , jednak nie poczekam  .

Najpierw co nieco o PRZYCZYNACH astmy oskrzelowej , manifestującej się gł.nocą , o 1-2  lub nad ranem , 4- 5 .

Co sprawia , że w ogóle do tego dochodzi ? Różnie . Szczególnie w przypadku a.oskrzelowej , psychicznie , więc i homeopatycznie biorąc , mamy do czynienia z ograniczeniem przestrzeni pacjenta. Bywa , że owoż ograniczenie narzuca on sobie sam . Do tego dochodzi powstrzymywanie agresji i usilne zaprzeczanie wewnętrznej potrzeby dominacji .

Najpierw więc należałoby się sobie dobrze przyjrzeć .

Co oprócz ww. zalicza się do przyczyn ? Niestety : w odpowiedzi znów pojawiają się szczepionki -konkretnie szkody poszczepienne , o czym poinformuje Państwa większość ( aczkolwiek myślę , że teraz już wszyscy ) naturoterapeuci , niezależnie od tego , czy mają zachodnie , systemowe wykształcenie medyczne ( dr nauk med. ) , czy też czerpali wiedzę ze Wschodu . No i amalgamatowe wypełnienia zębów … przy czym to ostatnie umieściłabym też w wyzwalaczach astmy , czym pełniłby paskudną rolę podwójną , wraz z zaburzeniami stanu zatok , migdałów oraz polipami .

Alergeny ? Poza substancjami toksycznymi stosowanymi powszechnie w budownictwie , przemyśle , jak np. formaldehydy  , które dosadnie mogą zmienić najlepszy organizm ( p. podwójna rola – wyzwalacz i przyczyna ) , moim zdaniem to wyłącznie wyzwalacze – czynniki przyśpieszające , ułatwiające rozwój poważniejszego stanu utajonej choroby i , jak sądzi wielu rozsądnych lekarzy ,  niezwykle pomocne jest tutaj wychowanie dziecka w środowisku wiejskim (ale już nie zagrzybionym domu ! ) , w kontakcie ze zwierzątkami , ziemią , błotkiem … lub przynajmniej nie popadanie w obłęd sterylności w środowisku gospodarstwa domowego 🙂 .

Tyle o okolicznościach , kolej na odżywianie : wg dr Werthmanna wykluczenie mleka i jaj to podstawa w pierwszym etapie oswobodzenia się od przypadłości , ale poleca też powstrzymanie się od zbóż . Po osiągnięciu zadawalającego efektu powoli przywracamy na stół jajka i zboża ….do  mleka bym nie wracała , a na pewno tego surowego , z kartonu – słodkiego . 

Co w zamian ? Warzywka , owoce ( będzie wyszczególnienie , to wstęp :))) , ew. mięso ( jeżeli ktoś już musi ) , np . klasyką jest rosół wołowy przyprawiany pieprzem , liściem laurowym , solą i curry – ładnie rozpuszcza śluz , podobnie , jak chrzan ….oraz post 🙂 . Nie – ostry , ot , zwykły ,
opisany tu i wymieniany nieraz .

W Chinach astmę bronchialną traktuje się akupunkturą – nawet 🙂 WHO uznało akupunkturę jako jedną z oficjalnych terapii w astmie bron. , moxą , ziółkami , ćwiczeniami .

Medycyna antropozoficzna to bardzo obszerny rozdział środków , powrócę więc do niej innym razem .

Jako , że na początku wspominałam o zależności  jelita- płuco , ważne jest utrzymywanie ich w doskonałym stanie = oczyszczanie , aby ponownie ustawić system immunologiczny w odpowiedniej równowadze .

Astmatycy przeważnie sporo piją – nie , nie alkoholu ! Co poza herbatkami ?

Typowymi ziółkami są tu :

-babka lancetowata ( też soczek z )

-tymianek

-podbiał

-koper włoski

-mech islandzki

-malva

-fiołek trójbarwny

-przetacznik – lat.veronica 

-pokrzywa , brzoza ( lepsza diureza ) , ale i : sok z czarnego bzu , rokitnika , orzech włoski z czarnym sezamem ( w TCM ) oraz miodem ( pyszne :)) , czosnek – na razie wystarczy ? 

Muszę przypomnieć o wyjątkowej wrażliwości astmatyków na olejki eteryczne , ALE w Niemczech stosuje się np. olejek mirtowy rozcieńczony w ol.migdałowym do nacierania okolic oskrzeli , olejek świerkowy – też rozcieńcz. , ale i do rozpylenia w powietrzu i nie są to jedyne olejki wspomagające terapię astmy przekazane w źródłach etnomedycyny . Co z inhalacjami syntetyków ? Nie sądzę , by nie miały one wpływu na rozszerzenie śluzówki ( wstawię uśmieszek , bo nie wytrzymam ….:))) przecież jakoś sformułować to muszę …bo chcę ) , a tym samym na pogorszenie stanu , ale ich przepisanie to przecież decyzja osób pragnących być podobno ODPOWIEDZIALNYMI za nasze zdrowie , a ich użytkowanie … wola ludzi pragnących , by ktoś tę odpowiedzialność przejął

Oddechu pełnego życia życzę 🙂

——————–

lektury uzupełniające :

„Asthma and Chinese Medicine „- Dr Qineng Tan , 1995

 w ww.werthmann – diaet.net ( str. dra Werthmanna )

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, szczepienia, zdrowie | Leave a Comment »

Prostata : skryning , cięcie i chemia ? Dlaczego nie ruch , ziółko i piwo ? cz. 3.

Posted by natural health consulting w dniu Październik 9, 2011

Teoretycznie ucho nie ma wiele wspólnego z prostatą … 🙂 , ale jednak również na nim znajdują się punkty , których odpowiednia stymulacja , np. w aurikuloterapii ma związek z jej stanem .

Od ucha do ucha 🙂 uśmiałam się przy lekturze wycinka kolorowej gazetki  opisującej „zalety i wady” świecowania uszu , przy czym dwie wypowiedzi , autorstwa „autorytetów „- panów doktorów dowodziły nie tylko kompletnej nieznajomości medycyny Wschodu , ale wręcz zabobonnego strachu przed nią , jedna zaś – terapeutki owej metody dość niemrawo przytoczona ( bo nie wiem , jak było w oryginale ) raczej do niej nie zachęcała .

Przeszłabym nad tym do porządku dziennego – nie od dziś niedoinformowani przedstawiciele medycyny szkolnej przyklejają innym od siebie etykietkę „magia”, ale poraził 😉 mnie farmaceutyczny analfabetyzm panów dr . Dr ….wali 😉 zapewne , bo dzisiaj , medykowi wykształconemu w czasach , w których dostęp do materiałów nie przedstawia dla chcącego żadnego problemu , wydaje się co najmniej hańbą nieznajomość substancji  stosowanych w ćwiczonej przez siebie dziedzinie wiedzy !

A chodzi ( mniejsza o równie hańbiącą resztę ) o olejki i cytat :” olejki miętowy i eukaliptusowy mają działanie kojące ….” . Otóż nie bardzo . Bo taki olejek eukaliptusowy ,  w medycynie Zachodu od wieków , przede wszystkim POBUDZA . Podobnie olejek miętowy ( dopiero w większej ilości olejek miętowy może spowodować senność …więc od biedy da się podciągnąć , że „koi” , jednakże tak dużych ilości na pewno nie polecam ) . Domyślam się , że obaj panowie nigdy nie zastosowali olejków w postaci farmaceutycznej , ale wobec tego czemu u licha się wypowiadają ? I czemu wypowiadają się o metodzie , o której nie mają zielonego pojęcia ? Podobnie , jak nie wiedzą , że kolor , konsystencja , a nawet ilość woskowiny w uszach MA znaczenie w diagnozie , co potwierdzi każdy lekarz chiński ….ale mówią , że ” znaczenia nie ma ” ! Czemuż , ach czemuż 😉 jeden z nich twierdzi  , że nazywanie świecowania leczeniem może być niebezpieczne ? Czemu nie powie , że używanie popularnych farmaceutyków JEST niebezpieczne ? Pytania retoryczne , jak zwykle zresztą w braku dialogu między betonem made in eksperymentalne szkółki mieniące się „medycznymi” a ludźmi otwartymi na rozmowę o wszystkim , co leczy . Jak zwykle w pacie , którego źródłem jest bezmierna chciwość .

Proszę jednak nie wyszukiwać mi takich „perełek „, ponieważ nie chcę już odnosić się do podobnych tekstów , nie chcę wytykać , korygować , zajmować się
ignorancją , ponieważ ktoś zajadle przekonany , że posiadł wiedzę „jedyną słuszną” może przekonać się o niewłaściwości owego tylko na drodze zderzenia z rzeczywistością – własnego zderzenia . Ci zaś , którzy szukają ,  wiedzą , jak i gdzie szukać , więc znajdą .

O prostacie ciąg dalszy – dziś krótko , zanim przekwitnie nawłoć – łac.solidago virgo aurea , ponieważ z niej sporządzimy nalewkę , na którą receptę znaleźć można w najszacowniejszych , a starusieńkich aptekach .

Zbieramy kwitnące gałązki – koniecznie w słoneczny dzień , najlepiej koło południa , kiedy opadnie już rosa . Suszymy w chłodnym , przewiewnym , ciemnym miejscu . Solidną garść pokruszonego ziela ( najlepiej bez łodyżek , sam kwiat ) zalewamy dwiema szklankami przegotowanej wody – wrzącej i odstawiamy na dobre pół godzinki . Następnie przecedzamy przez gęste płótno i dolewamy pół litra spirytusu 90% . Mieszamy dobrze . Całkiem chłodną mieszankę cedzimy drugi raz przez płótno , już do butelki i odstawiamy , by „nabrała mocy” , na ok. miesiąc , choć ją można też stosować od razu , ALE nie „popijając” – nie tym razem 🙂 – nalewka nawłociowa to specyfik gorzki – raczej „apteczność” aniżeli przyjemność 🙂 , czyli : od 20 do 25 KROPLI na łyżkę stołową wody , od jednego do trzech razy dziennie ( oczywiście przeciwwskazania , jak przeważnie : ciąża , poważne problemy z (wymagające konsultacji ) drogami żółciowymi , alergie , laktacja i in.) .

Nawłoć – wśród plemion germańskich ochrzczona Wundkraut ( Ziele od ran ) , Unsegenkraut ( ziele na nieszczęście ) , Machtheilkraut ( ziele leczące moc ) , Petrusstab ( laska św.Piotra ) , Ochsenbrot ( woli chleb ) – ma zastosowanie szerokie , bo i w dolegliwościach nerkowych ( łącznie z kamieniami nerk.) , i reumatyzmie , czyszczeniu krwi , problemach z oddawaniem moczu : warta zainteresowania  oraz zebrania . Zaledwie patrząc na nazwy w medycynie ludowej różnych krajów dowiemy się , że jest doskonałym środkiem na rany – stąd i zastosowanie w kąpieli . Poza tym – w przeziębieniu pęcherza , przebiegającym nawet z gorączką ( nieznacznie obniża temperatuję ) , czerwono zabarwionym moczem – wedle starych źródeł niemieckich 14 dni popijania herbatki ( naparu z łyżki stołowej suszu parzonego 10 minut w półtorej szklance wody i pitego  naparu 3 razy dziennie – według leciwych , bo z XIX wieku ksiąg , mają to być aż 2 litry naparu dziennie , jednak byłabym ostrożniejsza ) doprowadza przeziębiony pęcherz do zdrowia – współczesne relacje dodają , że nawet taki , którego zapalenia nie wyleczyły inne specyfiki  . 

A że przy temacie 🙂 , to proszę nie zapominać o dyni – świeżej i kruchutkiej , zanim zniknie z ogrodów : poza pestkami , olejem i samym miąższem doskonałym w terapii wszelkich zaburzeń związanych z prostatą  ( i nie tylko ) – i z niej robimy nalewkę , najprostszą na świecie : trzemy ( możemy w sokowirówce , ja wolę ręcznie ) na tarce dynię , wyciskamy sok , przelewamy go do butli , dolewamy spirytus w proporcji 1:1 , odstawiamy w chłód na 3 doby – temperatura nie mniejsza niż plus 5 stopni , potem dobrze mieszamy , wstrząsając i … popijamy po łyżce stołowej do 5 razy  dziennie . Nie muszę chyba dodawać , że ww. nalewki nie są przeznaczone dla dzieci . Nalewka dyniowa , poza dobroczynnością wobec prostaty , świetnie wzmacnia ogólnie .  

Jak uczynić owe napoje smaczniejszymi ? 🙂 W przypadku , gdy mają one służyć terapii , raczej nie powinniśmy dodawać cukru ani innych roślinek  – szczególnie do nalewki z nawłoci . Pamiętamy ? – „Gorycz leczy „.
Ale np. dyniówkę można wzbogacić miodem bez szczególnego ubytku jej właściwości , jednakże proponuję uczynić to przed samą konsumpcją – w innym przypadku otrzymamy dyniowe wino , a nie o to tu chodzi .

…………………………

 lektury uzupełniające :

„Die spezielle Therapie nach den hinterlassenen Papieren des verstorbenen Dr Aug. Gottl.Richter …. „( terapia wedle dr Richtera z Uni w Getyndze ) , Berlin 1821,

 w ww. passeportsante.net , hasło : verge d’or  ( portal medyczny w jęz.franc.)

Posted in aktualności, alkohol, etyka, farmakologia, odżywianie, prostata, zdrowie | Leave a Comment »

Rak to zwierzę .cz .3 .Natura zawsze górą.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 12, 2011

Krótki to będzie wpis , bo oparty na jednym newsie , ale news tak radosny , że nie mogłam się oprzeć :  Jesienną konferencję 5-7.09.2011 Society of Microbiology
(  w ww.sgm.ac.uk /  Conferencies , SGM – Autumn- jest już spory abstract do wglądu ) zdominowała wieść o „nowym środku na raka” .

Jak zwykle w przypadku mocno przemysłowych informacji , przyjrzałam się i przefiltrowałam 😉 …aby po chwili bardzo się ucieszyć :znów medycyna szkolna musiała przyznać , że w Naturze jest lekarstwo – i to na co ! Na raka-  chorobę , o której do tej pory twierdziła , że „nieuleczalna” , a czemu zaprzeczali wszyscy , którzy wyciągnęli się z niej dietą , sposobem życia , terapiami spoza „jedynej słusznej „….teraz i ona – katedra 🙂 ma atut : znalazła !

Zachwycając się nową możliwością powiadomienia Wszystkich , którzy wolą ( bo takich niestety nie brak ) igłę , wenflon , pigułę etc. zamiast zdrowego pożywienia ,
myślenia i ruchu , że mogą wkrótce dostąpić zaszczytu iniekcji środka naturalnego w celu terapii , mam nadzieję , iż metoda nie będzie ZBYT droga ani ZBYT ekskluzywna , ale ….nie mąćmy radości 🙂 .

Chodzi o laseczkę/pałeczkę 🙂  z rodzaju clostridium (jakieś 60 gatunków , występują w glebie , wodach naturalnych , ale i ludzkim jelicie , choć nie tylko ) – z gr.wrzeciono , dokładnie – Clostridium sporogenes , różniącą się od Clostridium botulinum gł. tym , że nie wytwarza botulinowych neurotoksyn – a piszę to , gdyż niejeden , słysząc „Clostridium” , zakrzyknie :”O rany! A tężec? Zgorzel gazowa ? Jad kiełbasiany ? To też przecież clostridium! „.

Tak. A jednak to w tej „rodzince „;) znalazło się coś wybitnie pożytecznego – zakładając , że późniejsze badania się potwierdzą . Czemu jednak miałyby się nie potwierdzić , jeżeli nie od dziś wiemy , że ludzie przebywający wśród przyrody , w naturalnym środowisku , mający bezpośredni kontakt z ziemią , jakoś nie wydają się specjalnie chorzy ….póki nie zainteresuje się nimi szkolna medycyna 😉 ? 

Ta sama , która straszy tężcem (p.wpisy o tężcu:)) i całą inną czeredą bakterii , wirusów etc.?

Znowu to , co miało być wrogiem , okazuje się przyjacielem …

Bo wedle wspólnych badań Uni of York / UK , Uni Nottingham /UK oraz Uni Maastricht /NL , w których niebanalny udział wzięła Polka , Pani A.Kubiak – maleńkie Clostridium sporogenes występujące obficie w glebie – tej samej przecie , o której wciąż słyszymy , że jest „źródłem brudu , zakażeń , śmiertelnie niebezpiecznych bakterii i wszelkiej zarazy 😉 ” -toż samo ma być przełomem w akademickiej=szkolnej 🙂 terapii raka .

Mało tego: w przeciwieństwie do chemio”terapii” obfitującej w skutki uboczne , a niepożądane , nie powoduje ponoć żadnych takich …Ba- celuje wyłącznie w chore komórki :w guzie mianowicie „tworzy ona enzymy , te z kolei aktywują substancję działającą przeciw tumorowi – komórki zdrowe pozostają nietknięte” (wypowiedź Pana Prof.N.Mintona ) .

W powszechnym stosowaniu , jeżeli wszystko się powiedzie , ma się znaleźć C.sporogenes w roku 2013 i wtedy się jej /terapii/ przyjrzymy dokładniej .

Na razie proponuję mały spacerek na stronę , która a nuż rzuci nieco więcej światła na tajemniczą laseczkę/pałeczkę (;)-dyskusje :laseczka czy pałeczka bywają naprawdę zażarte :))))) , a która niewątpliwie przyda się wszystkim pracującym nad jej zastosowaniem oraz tym, co to chcą wiedzieć więcej :

„Development of novel biological indicators to evaluate the efficacy of microwave processing „, C.N. Stam , Uni North Carolina /US , 2008- np. w ww. books.google.
com .

Mikrofale i clostridium ? Ano 🙂 . Właściwych wniosków życzę   -a na pytanie , dlaczego , jeżeli takie badania były już w 2008 roku , dopiero teraz akademicy doszli do „wstrząsających”:) wniosków , powiem tylko :bo to jest właśnie medycyna SZKOLNA :).

Tym zaś , którzy czekać do 2013 ani mogą ani powinni , przypominam : dużo czerwonych winogron , tłusty twaróg z olejem lnianym , orzechy włoskie , ziołowo-warzywne koktajle , migdały -mnóstwo ruchu na świeżym powietrzu i wszystko , co opisałam do tej pory a propos wzmacniania organizmu .Zdrówka 🙂

————————-

lektura wzbogacająca :

Baron’s Medical Microbiology , 1996 Baron et al., Uni of Texas , Med.Branch

 w ww.bbcnews.uk „Soil bacterium helps kill cancers „

Posted in aktualności, farmakologia, onkologiczne impresje, zdrowie | Leave a Comment »

Ostre, gorące …dobre:chwała CHILI:), czyli:) zamiast gorącego lata.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 21, 2011

Im dłużej żyję , tym bardziej jestem przekonany , że aptekarz jest ważniejszym od Seneki i że połowa nieszczęść tego świata spowodowana jest zaparciami , zatkanymi przewodami , pokarmem uciskającym niewłaściwe miejsce , podrażnioną dwunastnicą czy zirytowanym odźwiernikiem …..  Sydney Smith 1771-1845

W tamtych czasach pierwszym aptekarzem była jednak Natura :).

Zirytowane odźwierniki …..niby drobiażdżki ;), a życie za…..szlamić potrafią. Podobno niektórym humor odbiera pogoda , ale co to za humor ? Przecież właśnie po to jest (jeżeli jest:)) , aby nawet w dni najciemniejsze pogodę W SOBIE odnaleźć.

Nie będę więc Państwa faszerować (dzisiaj:)) wiadomościami ze świata BIG BIZ PHARMA – na dworze gdzieniegdzie gradowo , więc równowaga musi być:tutaj świeci dziś słońce , którym się chętnie podzielę , opowiadając o roślince , która wprawdzie w naszej świadomości (przeważnie:)) istnieje , którą chętnie (niektórzy:)) spożywają , ale chyba ani dość często ani z należytym szacunkiem :). Tym , którzy wzruszą zaraz ramionami mówiąc ” a to mi rzadkość! Zwykłe chili!”-powiem , żeby nie rezygnowali z całości tekstu ….a nuż za parę chwil spojrzą na czerwone sakiewki zupełnie inaczej…

Zanim jednak , to nie oprę się dziś wysłuchanej w radiu wiadomości o chaosie na dworcu w Poznaniu , gdzie zawiódł SUPERNOWOCZESNY sprzęt do sterowania pociągami …Sprzęt, który wedle kolei „nie miał prawa zawieść” .

:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Prawa nie miał , pociągi stoją .Więc jednak…… MIAŁ ?

Chwila…jak brzmią ulubione maksymy promujących postęp technologiczny i usiłujących wprowadzić maszyny w każdą dziedzinę życia ? Czy nie jakoś tak , że „maszyny są niezawodniejsze od człowieka” , że „maszyny pracują lepiej ….” etc.?

W zachłyście nowoczesnością zanika stara prawda , że każde uogólnienie jest fałszem .Co ma kolej do papryczek ?:)

Ma . Bo kiedy raz zasmakuje się w chili , trudno jest nie mieć do nich pociągu :).

Poza żartem zaś…może się okazać , że chili jest w stanie wspomóc przetrwanie najwredniejszych chwil związanych z niedojechaniem na czas .

A co do uogólnień….dotyczą one też chili i są tak samo niesprawiedliwe , jak te tykające ludzi , maszyn….

Ponieważ „mówi się” , że drażnią . Półprawda . Bo zależy w jakiej formie , w jakim miejscu …sytuacji , a nawet czasie i sposobie użycia .Aż tyle ? Zaczynajmy więc.

Chili / pieprz cayenne (Capsicum frutescens) , nie mylimy z czarnym lub białym pieprzem (Piper nigrum , Piper alba) ani …papryką -Capsicum annuum . Ale wszystkie te roślinki uprawiane są od ok.7000 lat .

JAK to możliwe, że mając z nimi do czynienia , wiemy o nich tak mało- ba , „wiemy” często to , co -Bóg wie , z jakich powodów – ktoś bardzo chciał , abyśmy wiedzieli , ale już niekoniecznie , abyśmy tę wiedzę sobie własnogłownie 😉 przeanalizowali.

Co usłyszymy w przemyśle medycznym najczęściej , pytając o chili ?

Najpierw , „że drażni” .

Hmm…polecę typowo :): jak to się stało , że „drażni” ludzkie żołądki od tylu tysięcy lat , a ludzie żyją…. Tu usłyszymy ” ależ tak , również leczy ,ale tylko w STANDARYZOWANYCH preparatach oferowanych przez ….”/wpisz dowolne/.

Odczepmy się na moment od kwestii drażnienia :))) i zapytajmy Przeciętnego Uważającego się Za Autorytet Przedstawiciela Branży Medycznej , skąd nazwa …

(uwaga:będę złośliwa :teraz będzie już wiedział:))

Bo „chili” pochodzi z Nahuatl- z rodziny dialektów azteckich , a jeżeli przetrwała w tej formie , to znaczy , że była używana wystarczająco często , a jeżeli często…:)

Chłopskie filozofowanie ? Ależ proszę bardzo , nie wstydzę się przyznać , że wiele nauczyłam się również od chłopów . Gdyby niejeden Pan Profesor był zdolny nauczyć się czegoś dobrego od Pana Chłopa , świat wyglądałby inaczej. Ale Pan Profesor…choćby i sam z chłopa chłop:)))) , uświęcony papierkiem ,  PRZEBADA kilkanaście lat „cośkolwiek” ,by potem ogłosić , że „odkrył” .No bo po co naŁce „chłopskie mądrości” ….Na szczęście nie dotyczy to wszystkich profesorów :)…i na szczęście wiara w profesorskie ględzenie nie tyczy wszystkich chłopów :).

Skąd więc „capsicum” ? Z nowołaciny , a w tej – z greckiego od „kapsa” – kapsel , pojemnik. Podobno nie od „kaptein”- gryźć, ale czy warto się o to kłócić ? Praniemcy:)  nazwali ją wszak „Beissbeere” – gryząca jagoda .

Co gryzie ? 🙂

Czerwony , czarny , zielony i biały pieprz są ostre , powiecie ? Tak.Ale czerwony należy do Solanaceae , czarny , zielony i biały do Piperaceae – pieprzowców .

W zielonym , czarnym , białym „gryzie” piperyna , w czerwonym – capsaicyna .

I piperyna i capsaicyna są zbudowane dość podobnie i celują w te same receptory wanilloidowe – te zaś biorą znaczący udział w procesie odczuwania bólu , stanach zapalnych …Ale to kapsaicyna jest królową ;).

Mamy więc , co podobno „kąsa” w chili – kapsaicynę z grupą kapsaicynoidów (dihydrocapsaicyna , nordihydrocapsaicyna , homodihydrocapsaicyna , homocapsaicyna )- ostra rodzinka :).

Rozgryźmy:) teraz pojęcie „gryzienia „. Kapsaicyna sprawia , że owoc chili jest ostry , ale „ostry” w ujęciu biochemicznym odczuwany jest jako zjawisko bólu (przynajmniej nic lepszego w słowniku nie oddaje tego procesu) .

Molekuła capsaicyny wydaje się być …bronią papryczki chili -tworzy bowiem sygnał bólu , który z kolei melduje mózgowi wysokie temperatury w ustach .

Genialność Matki Natury: zwierzaki myślą , że pali im się w gębie , więc chili nie ruszą . Ale , jak mawia stare przysłowie, „człowiek nie świna , wszystko zeżre „:))), więc chili człekowi się nie oprze. Ptakom zresztą również , niestety , tu się kończy nasze podobieństwo do ptaków :)))).

Dlaczego człowiek sięga po coś , co nie pasuje innym istotom ? Ponieważ jednak jest na tyle sprytny , że zaobserwował pozytywne działanie i za dymną zasłoną koloru i smaku znalazł LEK .Bez sponsorowanych badań naŁkowych . Metodą język – czucie – wynik  , nie mając jeszcze pojęcia o wanilloidowych receptorach :).

Więc ….gryzie , czy nie gryzie ?

Jako składnik pieprzowych sprayów stosowanych w samoobronie – koszmarnie . Stąd;)  wiemy , że chili nigdy nie należy pchać do oka ani dróg oddechowych .

Szczególną uwagę poświęćmy tej informacji mając w palcach strączek chili -gdyby nam wpadło do głowy potrzeć tymiż palcami oko ….natychmiastowa płukanie oczu wodą tylko lekko zmniejszyłoby ból.

A propos wody – molekuła capsaicyny jest tak stabilnie skonstruowana , że nie zniszczy jej byle co , np.gotowanie . Nie może być też zneutralizowana w pożywieniu- zaledwie rozcieńczona . A jednak w USA posiada status GRAS = Generally Regarded As Safe -generalnie postrzegana jako bezpieczna .

I chała;) Bogu .

Ale co z tymi receptorami ?

Poprzez wiązanie kapsaicyny do receptora wanilloidowego następuje jego dezaktywacja i desensybilizacja ( odwrażliwienie) , skutkiem czego jesteśmy mniej wrażliwi na ból , przestajemy go odczuwać . Ale wyłącznie eliminacja bólu – to nie byłoby najlepsze rozwiązanie .Capsaicyna sprawia więcej : organizm reaguje wzmożonym wydzielaniem potu , podwyższeniem temperatury , zwiększonym wyrzutem  katecholamin …- to wszystko czyni , że nastrój łagodnieje , a stany zapalne przechodzą w stany równowagi .

Dłuższa konsumpcja capsaicyny powoduje , że komórki nerwowe ustawiają się w nowej harmonii , stosowanie jej przy np.artretyzmie pozwala zaobserwować sporą efektywność .

Większe dawki capsaicyny mózg uznaje błędnie za dotkliwy ból , który powinien zwalczyć .To z kolei powoduje wyrzut endorfin – morfinopodobnych „zabójców bólu”….chili może uzależniać .

No dobrze , ale co jest ostre dla jednych , nie musi być takie dla drugich .Nie będę zanudzać skalą ostrości Scovilla , ponieważ i on opierał się na subiektywnym odczuciu różnych probantów , potem zaś doszły do niej logarytmy 🙂 i rzecz stała się jeszcze bardziej skomplikowaną , a niekoniecznie miarodajną .Powiem tylko , że jeżeli coś odczuwamy jako nieznośną ostrość , wręcz nieprzyjemną- to jest dla nas ZA ostre. Z drugiej strony , do zwiększania ostrości smaku można się przyzwyczaić , ale nie sądzę , aby było to korzystne dla wszystkich , na pewno zaś nie – dla dzieci .

Generalnie jako najostrzejsze uznawane są papryczki Red Savina , Habanero , sporo odmian chińskich (np.Kwangsi) , chili do tabasco , tajskie ….ale który sprzedawca w Polsce udzieli nam dokładnych informacji , co jest na straganie ?

Jedyne wyjście, to ostrożne próbowanie tym bardziej , że ostrość podlega też naturalnym wahaniom .

Jesteśmy już więc blisko spożycia chili :).Na co jeszcze zwrócić uwagę ?

Nie wdychać . Capsaicyna , gdy dostanie się do dróg oddechowych , może wywołać atak podobny do astmy , zapalenie oskrzeli , krtani …. Bez potrzeby nie sypać na skórę -może ( ale nie musi ) nastąpić wyrzut histaminy -reakcja zapalna . Nie jeść bez opamiętania przy naprawdę wysokim ciśnieniu -może jeszcze skoczyć .
Ciśnienie , nie papryczka :).

Jeżeli nie na skórę …to dlaczego jest zalecana nawet przy wrzodach żołądka ?

Ponieważ kapsaicyna -jakkolwiek by to nielogicznie brzmiało- jednocześnie chroni śluzówkę . Kiedyś wspominałam , że Indianie , chcąc zatrzymać krwotok , sypali proszek chili lub kładli świeżą na ranę . Prawda . 

Gdyby kapsaicyna tylko „gryzła” , nie byłaby dziś składnikiem maści , plastrów ABC , nalewek ….. W przypadku wrzodów żołądka wskazany jest oczywiście ostrożne spożycie , ale jednak nie jej wykluczenie z diety .

Należy przy tym pamiętać , że chroniczne przedawkowywanie capsaicyny (czyli przesada) może spowodować zaburzenia pracy żołądka, jelit, nerek , wątroby , podobnie , jak ładowanie jej za często i w za dużych ilościach na skórę.

Oczywiście przemysł nie mógł przegapić okazji , jaką stwarzają ostrzeżenia 🙂 i wykreował syntetyk :nonivamid , czyli ersatz capsaicyny – teraz w większości plastrów i maści antyreumatycznych , p.bólowych etc.

ja i tak preferuję chili z Natury . Ilość dań , które może upiększyć jest niezmierzona , a przy tym wachlarz smaków ….

Podsumujmy: chili przyda się w bólach mięśni , stawów ( i nie tylko ) , podłym nastroju , wrzodach żołądka ….Redukcji tłuszczu (wzmożona przemiana materii ) ,
poprawie poziomu cukru (zwiększa wrażliwość na insulinę ) , hamowaniu stanów zapalnych (choć sama je może wywołać ) , nowotworach , bólach zębów
(medycyna Azteków) , a nawet prawdopodobieństwie zawału.

Psycholog Paul Rozin porównał kiedyś chili do diabelskiego młyna mówiąc:
„pozwala czuć ryzyko bez szkody”. Wprawdzie biorąc pod uwagę przypadki zdarzające się na rollecoastr’ach uważam , że z tą bezszkodowością maszyn nieco przesadził 🙂 ,ale co tam :ważne , że możemy przytoczyć opinię EKSPERTA od ryzyka :). A żeby nie było zbyt naŁkowo ….japońscy wojownicy od dawien dawna wcinali chili rytualnie : gwoli wzmocnienia umysłu i determinacji . 

Dzisiaj czytamy , że chili posiada vit.C i karoten i potas , magnez , żelazo….ale nawet o tym wszystkim zapominając , weźmy czerwony strączek : czyż nie jest cudem ?

Piszę o tym nie tylko , bo „pogoda” i „nielato” , ale dlatego , że już możemy chili gromadzić – tę wyhodowaną w Polsce też . Potem , w zimie , z dalekich transportów już nie będzie tak odpowiednia naszym organizmom , jak ta zebrana latem i jesienią . Możemy ją suszyć – uwaga- często suszona jest jeszcze wścieklejsza:) , konserwować – łagodnieje , ale nie każda:) , ładować w sól , 
przetwory , wreszcie dodawać  świeżą….ile ? Niektórzy dorośli Europejczycy (pochodzenia i zamieszkania europejskiego ) , których znam , mogą zjeść do 3 małych strączków dziennie , Azjaci -nawet 10, ale to moim zdaniem przesada , zresztą wtedy nie jedzą tego dzień w dzień .  Ja ? Bezproblemowo wetnę każdy rodzaj papryczkowej ostrości 🙂 , ale z umiarem i zależnie od pory roku , sytuacji , stanu organizmu , klimatu , w którym się akurat znajduję – chili zajmuje trwałą pozycję w moim menu od wejścia w dorosłość i nic nie wskazuje na to , aby pracowała na moją niekorzyść :). 

———————-

Lektury :

Pal, Khodimuthali , Dhingra „Vanilloid Receptor Antagonists:emerging class of novel anti-inflammatory agents for pain managment… „, Current Pharmaceutical Desig  15(9) , 2009

Mc Carthy i in. ” „Effect of topical capsaicin in the therapy of painful osteoarthritis of the hands ” -J.Rheumatology , 1992

H.Kasper „Ernahrumgsmedizin und Diaetetik” , 2004 , 10.Aufl.

J.I.Joo , D.H.Kim , J.Choi , Yun „Proteomic analysis for antiobesity potential of capsaicin ……” Journal of Proteome Research 2010 , 9 (6)

W.Baltes „Lebensmittelchemie „, 1995 , Berlin , Springer Verlag

Posted in aktualności, depresja, farmakologia, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | Leave a Comment »

Rany cięte, kłute, szarpane…Wakacyjne przypadki;).

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 4, 2011

Wiadomo, że wpis niniejszy nie będzie dotyczył ran ZBYT głębokich , zbyt rozległych obszarowo , takich , w których doszło do przerwania tętnicy , ran wewnętrznych niezlokalizowanych i wszelkich , których stan będzie wymagał natychmiastowej pomocy pogotowia  , czyli :zagrażających życiu.

Niektórzy mogą wprawdzie powiedzieć, że „każda rana nieodpowiednio potraktowana może zagrażać życiu” i ja się…połowicznie:) zgodzę . Nie zgodzę się jednakże , by , nie mając do dyspozycji apteki, nowoczesnych środków opatrunkowych/farmaceutycznych , a przebywając w naturze , pozostawić ranę samej sobie .

Jaśniej:jeżeli cięcie jest dłuższe niż jeden centymetr i /lub tak samo głębokie, jeżeli jesteśmy w stanie dostrzec w ranie żółtawą warstwę tłuszczową, rana musi być w ciągu 24 godzin zeszyta. Do tego czasu trzeba oczyścić podręcznym środkiem dezynfekcyjnym i, jeżeli to możliwe,  schłodzić .

W pozostałych , lżejszych przypadkach…

Przykład: Ktoś poranił sobie nogę muszlą na plaży , apteczki pod ręką niet .Pozwalamy nieco pocieknąć krwi i…sięgamy po pierwszą pomoc: mocz (p.wpis o urynoterapii) . Obmytą moczem , obwiązujemy czystym ubraniem i szukamy liści babki lancetowatej/okrągłolistnej/pozostałych, które następnie przykładamy na zranienie , obwiązując , 
„czymkolwiek”.

 Wybierając się w podróż może powinniśmy zaopatrzyć się w :

-goździki (przyprawę:), lub olej goździkowy: zawarty w nim eugenol działa antyseptycznie i koi ból ( o czym było).Nie zawahałabym się potraktować nim ranę (olejkiem) , jeżeli byłoby niebezpieczeństwo infekcji- jest w stanie „uspokoić” nawet odporne na antybiotyki staphylokokki (gronkowce) .

-czosnek :). Zawsze i wszędzie:).Etiopskie badania ( że też trzeba było aż Etiopii:)) wykazały doskonałe zastosowanie czosnku przy infekcjach ran .Jak ? Kroimy lub rozpoławiamy ząbek , obficie „przytykając” ranę. Jeżeli skóra zareaguje jeszcze silniejszym bólem lub wysypką- odstawiamy czosnek.Czosnek niedźwiedzi, szczypior , cebula też posiadają allicynę, dzięki której możemy ich użyć zamiennie do czosnku. Allicyna działa (dzięki mechanizmowi enzymatycznemu) , jeżeli miąższ czosnku/i in. zostanie zmiażdżony.

-ananas – szczególnie przy tropikalnych wyprawach , kiedy skończył się nam 😉 już czosnek , możemy użyć ananasa.
Rozszczepiający białko enzym bromelaina wspomaga gojenie .Przy wysokiej wilgotności powietrza , utrudniającej proces leczniczny , obmywamy ranę sokiem z owocu, ten zaś jemy.

-Indianie okładali rany świeżą żurawiną , aby „wyciągnąć truciznę”- mieli rację, choć nie wiedzieli , że „kwas hippurowy działa antyseptycznie”. Wiedzieli, bo DZIAŁAŁO u przodków, więc będzie działało i u nich….Kwas hippurowy występuje też w moczu .

-o roli miodu w leczeniu ran pisałam- nic się nie zmieniło:) , mogę jednak dodać, że u kobiet, które cierpiały z powodu infekcji …poporodowych , miód goił to (zostawiając pacjentkę żywą), czego nie mogą dziś zagoić chemikalia , w ciągu przeciętnie sześciu dni.

-olejek z drzewa herbacianego ( tylko zewnętrznie!) , ale i…samą herbatę, szczególnie zieloną.Abstrahując od właściwości antyseptycznych, flawonoidy stabilizują kolagenowe włókna, co wpływa na gojenie , a wraz z katechinami „zachęcają” do tworzenia kolagenu. Nałożenie nawet torebki z czarną/zieloną herbatą to też środek.

W podróży da się wykorzystać do ran owoce cytrusowe- wewn . i zewn., ze względu na vit.C = wsparcie procesu kolagenowego,  aloes – stary, niezawodny lek wielu obszarów medycyny ludowej świata ….o właśnie, jak mogłam zapomnieć o TCM, o potędze Chin!: Chińczycy bowiem kładą na ranę …przekrojoną pomarańczę, aby wyciągnąć z niej brud, metale ciężkie/wszelkie trucizny .I też działa :).

W Polsce , jak w całej prawie Europie nie zapominajmy zaś o rodzimym cudzie wewnętrznego i zewnętrznego gojenia, czyli Calendula officinalis- „małym słońcu” – nagietku- maść, okłady, napar, przymoczki- to wszystko mamy do dyspozycji pod nosem:). A-i jeszcze tymianek – kiedyś wspominałam o jego sile rażenia infekcji:), więc tylko powtórzę:warto mieć tymianek w ogrodzie – po czosnku i goździkach to moim zdaniem najlepszy antyseptyk z powszechnie dostępnych …Pamiętam książkę dr Jean Valneta , z 1964 „Aromatherapie” , gdzie wspomniał, że olejek tymiankowy kapitalnie stosuje się przy ranach oparzeniowych (tu nie zapomnieć o lawendzie proszę…jak mi się tak dalej będzie „przypominać”, to dzisiaj nie skończę:))))), dermatozach i bólach mięśni .Ach, to jest materiał na książkę, ten poczciwy tymianek….:)

Kończąc , chciałam zaznaczyć , że jeżeli rana nie przestaje krwawić , widać postępujące czerwienienie, zapalenie , ropę, nie daj Boże zaistnieje gorączka lub/i zaobserwujemy powiększone węzły chłonne , w ranie znajdą się ciała obce i tkwią tam…a NIE UMIEMY pomóc sobie sami (to nie wstyd, nie wszystko da się samemu ), koniecznie szukajmy pomocy osób z tematem obeznanych/doświadczonych .

Wyjścia cało z wakacji:))) życzę 🙂

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, zdrowie | Leave a Comment »

Miedź a szczepienia , czyli jak coś komuś odebrać , aby mu to potem sprzedać. Szczepienia , czyli skąd ten pomysł .cz.11.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 11, 2011

Na początek będzie miło 🙂 .

Jakże cieszę się z inicjatywy rodziców , którzy chcą decydować o losie własnych dzieci! Mówię o Ludziach sprzeciwiających się posyłaniu sześciolatków w ręce bezwzględnego , odurniającego systemu – tego samego , który łaskawie pozwoli im na narzędzia owego systemu zarabiać .

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest mnóstwo Kobiet mających małe dziecko I chcących pracować – powinno Im to być umożliwione , bo to Ich wybór , ale też Inne – pragnące zupełnie czegoś przeciwnego – również nie mogą być dyskryminowane , niestety , w tym kierunku zmierza polityka terroru „specjalistów” od naszego życia i jeżeli sami się za takich wreszcie nie uznamy – marne szanse na przetrwanie , przynajmniej w formie świadomego „Homo naprawdę sapiens” 🙂 .Gratuluję Rodzicom niepodległym i jestem z Nimi całym sercem .

Dzisiaj o miedzi . Jest parę ważnych powodów , dla których ten temat uznałam za pilny – przede wszystkim jednak obejmuje on kilka istotnych spraw, więc ….stop gadulstwu ;).

Wychowana w miejscu , gdzie miedź gościła pod wieloma postaciami , często potem, dorosła , zastanawiałam się , dlaczego w dzisiejszych domach , mieszkaniach preferuje się np. byle jakie , plastikowe rury , ohydne armatury ….gdzie zniknęła miedź . Odpowiedź ” bo tanio ” jest najprostsza , choć też prawdziwa , ale czy zamiłowanie do rzeczy „nowoczesnych” też nie jest bez winy ?  

„Nowoczesne „…..nie wiem , czemu- może być , że jestem staromodna , ale nigdy nie rzucałam się na nowinki …no tak, dla mnie cały wiek XX i XXI to „nowinki „;) .A miedź …o, ona była od epoki brązu we wszystkich kulturach . Właśnie zdradziłam swój prawdziwy wiek ;))))) , więc cóż mi pozostało – kontynuuję :))).

Miedź…ona była nawet wcześniej 🙂 ! W naszych ciałach – to ok. do 150 mikrogramów /l w surowicy –  za cynkiem i żelazem jest cuprum jednym z najważniejszych związków , występuje w zdrowych zębach , włosach , 15% – w wątrobie .

Przyswajalna jest dopiero w postaci związanej , w ilości do pięciu miligramów dziennie , ale mimo , że tak jej niewiele , jest istotna , nie tylko dla nas . Zboże reaguje na brak miedzi tzw. głuchymi kłosami i skręconymi , białawymi końcówkami liści – żałośnie to wygląda ;). Miedź to …esencja .Gra sporą rolę w budowie erytrocytów , a te z kolei mają coś 😉 do powiedzenia w zaopatrywaniu komórek w tlen . 

 Erytrocyt żyje sobie jakieś 120 dni z jego 280 milionami molekuł hemoglobiny , przebywa ok.400 km., zanim śledziona powie mu „bye, bye” 🙂 .

Zauważyli Państwo , że prawdziwą „błękitną krwią” są mięczaki ?   :))) One mają hemocyjaninę – z gr.kyanos , tam tlen jest związany nie z żelazem, a z dwoma jonami miedzi …..

A w żyłach rekinów farmacji płynie zielona mamona ;)))))).Nikt nie wymyślił „odkrwiennej” nazwy dla tej grupy społecznej ? Proszę próbować :).

Jony Cu (symbol chem.miedzi) są częścią ważnych enzymów .Pracują przy odnowie skóry , tkwią tam pomagając m.in.
chronić ją przed nadmierną ekspozycją na światło słoneczne . Są niezbędne dla prawidłowej czynności tkanki łącznej i nerwowej ( aktywują też enzymy odtransportowujące stare , zużyte części ),  funkcjonowaniu układu sercowo- naczyniowego , zwalczaniu odczynów zapalnych …..krótko : miedź to ważny element przemiany enzymów , hormonów i witamin, część enzymów w przemianie proteinowej , łańcuchu oddechowym i odtruwaniu komórek . To gość w przeciwciałach 🙂 wpływający pozytywnie na organizm alergików  .Wzmagają przyjęcie witaminy C i są niezbędne przy tworzeniu dopaminy . To desant walczący z działalnością obcych (lub własnych , ale zmienionych nieprzyjaźnie )
bakterii , fungicyd ( grzybów) – używa się ich więc w formie …klamek , uchwytów etc.w  dobrych szpitalach. Nawet algi nie oprą się miedzi .

Zaburzenia przemiany tego pierwiastka w organizmie są coraz częstsze (m.in. choroba WIlsona , Morbus Wilson ) , ale rzadko słychać właściwe diagnozy .

Większość ( przynajmniej oficjalnie ) rzadko wiąże zaburzenia przemiany Cu z oficjalną jakością krwi , a szkoda .

Sięgnijmy do tzw. grup krwi . Mówię – tak zwanych , ponieważ Pan Landsteiner , który w 1901 oświadczył , że je „odkrył” , do dziś jest dla mnie postacią zagadkową 🙂 . O jego uczniach nie wiem wiele , wiem tylko , że każdy pomysł na biznes ma ich sporo . Ale przyjmijmy , że grupy krwi faktycznie istnieją w takiej postaci , o jakiej uczą na uniwersytetach medycznych …mimo , że mgłą okryte jest ich pochodzenie . Jeżeli wierzyć biologom molekularnym , najstarszą byłaby grupa O , ale ….. Analizując badania opisujące ślady krwi na antycznych przedmiotach , m.in. na Całunie Turyńskim , jest właściwie jedna krew : AB , pozostałe zaś – to jej mutacje , powstałe w głównej mierze „dzięki” niedoborowi miedzi , o czym coraz odważniej przebąkują badacze w USA . świadoma zbulwersowania , jakie niektórzy mogą odczuwać , czytając powyższe od razu mówię , że podaję to w formie tematu do przemyśleń i analiz – sama wiem na ten temat zbyt mało , jednak to co wiem , było wystarczające , aby szukać DALEJ .

A idąc dalej ….wartość pH krwi : grupa AB prawidłowo posiada odczyn 7, oo , tymczasem , idąc jeszcze dalej, zaobserwujemy , że mały poziom miedzi w organizmie i małe pH obniża jakość zdrowia i długość życia , a dowód można przeprowadzić chociażby w przypadku diabetyków .

Miedź pomaga niszczyć we krwi „obce elementy”;) przy pH 7, oo – ponieważ wtedy enzymy są prawidłowo aktywne .

Przy braku miedzi zanika zdolność krwi do usuwania trucizn – te zaś zakwaszają organizm .

Efekt ? Ach, drobnostka ….astmy , paraliże , zachwianie systemu immunologicznego , nagła śmierć noworodków , cukrzyca , MS , autyzm …….i długo jeszcze .

Alkalizować , powiedzą Państwo ? Podać suplementy lub wręcz ostrzej ? Niestety, to nie rozwiąże problemu , a doprowadzi tylko do zwiększonego rozpadu Cu i przesunie pH z neutralnego obszaru w jeszcze trudniejszy do przywrócenia normy.

Czy Państwo wiedzieli , że parę dni PRZED zawałem metale kolorowe dzwonią :)) w organizmie na alarm ?

Poziom miedzi gwałtownie spada , cynku – rośnie .

Ale po co ludowi ta wiedza ….Wystarczy , że ma ją monopolista . Jak miło , że Pan Gates powiedział jasno , co myśli o redukcji ludzkości ….

Studia statystyczne ? żadne studia o „skuteczności” szczepień nie mogą być neutralne . Podobnie , jak nie była „neutralną” obecność przedstawicieli firmy N.produkującej szczepionki na świńską grypę /i nie tylko/ na konferencji Bilderberg 2009 .

Dane urabiane są tak długo , aż osiągną bezpieczny dla producenta wynik (Verstraeten 2003).

Dogma o „potrzebie szczepień” wali wodospadem kasy w gardła nienażartej Big Biz Pharma .

Chwileczkę….było o miedzi , a tu …znowu przyczepiłam się do szczepień…? Ojej. Co ma piernik ….?

A ma .Choćby dlatego , że wiatrak / ten staromodny/ miele mąkę na pierniki 🙂 . A szczepionki – najlepsza ( co za ironia) 
metoda  wprowadzenia toksyn w obieg organizmu , u dzieci , kiedy rozwija się cały system, kiedy bariera krew- mózg jest otwarta na wszystko – ta metoda też przynosi skutki zwykle po jakimś czasie (aczkolwiek bywa, że natychmiast i tu jest różnica między wiatrakiem a szczepionką :)) .

„Brak powiązań między szczepieniami a chorobami” ? – zakrzykną orędownicy sadyzmu (radość ze sprawiania komuś bólu to SADYZM ! ) ?- To zupełnie tak, jak z negatywnym efektem odsetkowym spiętrzonych długów państwowych – wyłazi po dziesięcioleciach i tu też ciężko chapnąć sprawców .

Dar Danae ….

Kiedyś pisałam , że przeciętnie szczepionka zawiera 80- 100 toksycznych składników , czego nie przeczytają Państwo na jednostkowej ulotce , że thiomersal ( o taaaak , już „nie ma thiomersalu w szczepionkach ” ? :))))))))))))))))))))))))))), z 48,9 % udziałem rtęci to nieodwracalne szkody , że rtęć „idzie” do mózgu , wątroby ….a tam jest przecież miedź . Tam też przymusowo dochodzi wówczas do rozpadu miedzi …..szkód w DNA …przerwania syntezy protein ….następnie problemów reproduktywnych ….

Wątroba ma najwięcej miedzi , by syntetyzować właściwe ciału proteiny , czyż nie jest to prawdą ?

Rtęć niszczy równowagę – czyż nie jest i to prawdą ?

Powstaje więc mineralna nierównowaga  i zburzone pH , w następstwie – co wyżej , czyli szkody DNA i zahamowanie syntezy protein .

Dlaczego po szczepieniach występują np. kolapsy krążenia? Przecież podobno to „bezpieczna metoda ochrony” !

W materiale wakcynacyjnym jest co najmniej kilka ciekawych składników , np. skwalen z rekina – istoty z samej góry łańcucha pokarmowego , o największej koncentracji rtęci wśród zwierząt wielkich wód .

A ….tak poza tym- może jedzą Państwo coś z wielkoprzemysłowym syropkiem kukurydzianym ? Też nie jest ubogi w rtęć .

Dżemik z fruktozą ? Duży udział fruktozy szkodzi w adaptacji miedzi , cynku i chromu ….

Wreszcie wyczerpuje się działanie leukocytów .

To sporo , jak na jeden raz , choć w moim mniemaniu to zaledwie zasygnalizowanie pewnych problemów , ale mam nadzieję , że uważniej będą Państwo wybierać – nie tylko na półce zwanej NFZ-em .

A żeby tak nie kończyć „na smutno” – nie , nie polecę Państwu suplementów miedzi , ponieważ z jej ilością można bardzo szybko przesadzić w drugą stronę , polecę ….kolendrę . Ona wspomaga neutralizację rtęci w organizmie – ta rozkłada się wówczas w międzykomórkowej przestrzeni . Czosnek : siarka i selen – też chronią przed rtęcią i choć i kolendra i czosnek nie pachną najpiękniej , to ……:) .

Miedzi dostarczają naturalnie: jęczmień , nerkowiec , orzech laskowy , miód , soczewica , grzyby , łosoś ….jest w czym wybierać .

A decyzje ….to najważniejsze . One jak zwykle należą do Państwa .

———————-

lektury jak poprzednio w cyklu o szczepieniach , plus

w w w.cdc.gov.diabetes

G.Daniels , „Human Blood Groups „, 2002

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, szczepienia, zdrowie | 2 Komentarze »

Borelioza- czym jest naprawdę ? cz.11.Stare , ale jare :)

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 13, 2011

Zgodnie z definicją Arystotelesa – filozofa i lekarza – człowiek powinien po prostu dążyć do prawdziwego widzenia rzeczywistości (adequatio rei et intelectu ) …Każda jednostka ludzka , każda społeczność , ludzkość wreszcie winna wziąć i dzierżyć mocno swój los w swoich własnych rękach ….. Prof.Julian Aleksandrowicz

Prawie zapomniałam 😉 o boreliozie , a tu monitują , żeby temat ożywić , bo „znowu straszą” kleszczem :).

Stałym Czytelnikom mojej opinii o straszeniu boreliozą przypominać nie muszę , Nowym polecam poprzednie odcinki , gdyż na powtarzanie zdania , którego nie zmieniłam , czasu odrobinkę szkoduję;) , co oznacza, że wykorzystam go raczej na opisanie czegoś , czego jeszcze nie opisałam:).

Do boreliozy zaraz przejdę , ale zanim jeszcze , to w obliczu wielu kichających i kaszlących, którym to osłabionym organizmom nie wyszły na dobre przedletnie przeciągi i kąpiele w jeziorkach (niestety, jest za wcześnie , organizm w naszej szerokości geograficznej też ma określoną szerokość tolerancji temperatur moczenia się na zewnątrz:) …. przynajmniej większość organizmów ) opowiem o leku Mniszki , której dzieło (wyrywczo , wręcz dziurawo :))) odświeżane jest teraz przez wielu pragnących nie tylko podtrzymać Jej pamięć , ale i zawładnąć Jej dobrem -a to powinno należeć do WSZYSTKICH – Hildegardy z Bingen .

Otóż Hildegarda , posiadając niesamowity kontakt z Naturą/Istotą Najwyższą/ Własnym Ja….etc. , pomogła wielu opowiadając o receptach , które , wedle Niej , ujrzała (przeważnie , acz nie zawsze i tu jak zwykle kłócą się historycy i znawcy Jej biografii ) w wizjach .Recepty te, częstokroć nieco przerobione , przetrwały do dzisiaj i to jest najważniejsze, ponieważ specyfiki przyrządzone według nich – działają. Nie trzeba delikwentom , nawet dzieciom mówić , że „pomoże „, bo i tak pomaga – przynajmniej tak pozwalam sobie twierdzić z obserwacji , co przyklepują ( co za ulga:))) eksperci od Hildegardy ….co by powiedziała sama Hildegarda….:)))))

Do rzeczy 🙂 – w przypadku kichanio-kaszlenia et podobnych objawów grypozaziębieniowych , a faktycznie nimi będących 🙂 zastosowanie posiada proszek .
Proszek sporządza się dziś następująco:

na 100 gram proszku bierzemy:

-40 gram proszku z kwiatu pelargonii szlachetnej ( powstała z P.cucullatum & P.grandiflorum lub P.inquinans lub P.cordatum , jakkolwiek w czasach Hildegardy była to zapewne P.grandiflorum? 🙂 )

-35 proszku z Radix pyrethri /R.anacycli ( zaraz będzie awantura o składniki ?:)))) , który powinniśmy móc otrzymać w aptece , starsi farmaceuci wiedzą , co się z tym robi:) , łac.Anacylus officinarum = bertram=maruna = promiennik =pieściennik….. a pochodzi z greckiego pyretron , od gr.pyr- ogień , to z kolei – od wściekłego smaku korzenia :)))) 

-25 gram muszkatu (gałki muszkatołowej …tak, to przyprawa i już jedna , pełna łyżeczka może przenieść osoby podatne w inny świat …bezpowrotnie, stąd gałki muszkatołowej używamy oszczędnie !)  …po tych strachach 🙂 do sedna :

Surowce można samodzielnie zmielić w młynku i…

I nie wiem, nie mam pojęcia , dlaczego w kraju 50 gram tego dobroctwa kosztuje prawie 50 złotych ! Hildegarda pomagała chętnie biednym – dlaczego dobroczynne działanie Jej spuścizny jest biedakom praktycznie niedostępne , bo przecież w Polsce nie brak ludzi mających 800 – 100o złotych na cały miesiąc i całą rodzinę ??? JAKIM PRAWEM ?

Hildegarda zalecała odrobinę ( na końcu noża-1 do 2 gramów GRAMóW , nie – granów!) proszku zapiec w omlecie i spożyć z jabłkami oraz odrobiną miodu , przy sporym kichaniu i pociąganiu nosem powąchać odrobinę – nie wciągać !:) – wąchać – działanie widoczne jest już po pierwszym niuchaniu – osusza nozdrza w sposób bezpieczny i łagodny .To nie wszystkie sposoby zażycia : na początku przeziębłości 🙂 bowiem zalecała Mniszka proszku odrobinę w winie gorącym , przy bólu gardła – na języku wolno , jak najwolniej rozpuścić , przy bólu brzucha , kolkach – podobnie , proszek ten miał też wzmacniać serce .Patrząc na dzisiejsze zastosowanie ww.składników w farmacji , powiem tylko : to jest możliwe:) . A skąd wiedziała o tym Hildegarda…

Ponoć katar nieleczony- tydzień i leczony też . W przypadku stosowania „winnych skarpetek”(opisywałam)  i soku z czarnego bzu plus do gardła surowego ananasa – tak, jak i z proszkiem Hildegardy- to już nie jest regułą, bo „ciężka głowa”, bolące gardło i kaszel potrafią zniknąć w trzy , a nawet dwa dni.

Nieco dłużej trwa uporanie się z boreliozą , ale wytrwali wiedzą : da radę. Wspominając , jakie środki wymieniłam już w boreliozowych potyczkach , pomyślałam , że i tak nigdy nie wymienię wszystkich użytecznych , ale chyba przytoczyłam „najgłówniejsze z najgłówniejszych ” , więc może z innej beczki :): jak radzili sobie z tego typu zaburzeniami Indianie ? Sledzący cykl od początku wiedzą , że za boreliozą nie kryją się jedynie kleszcze , więc nie będzie dla Nich zdziwieniem wpis o lekach indiańskich , stosowanych przy chorobach płciowych , a sprezentowanych im wraz z inwazją białego człowieka – te same zioła , analizując objawy i porównując dolegliwości , co poczyniono skrótem 10 wpisów wcześniej , mogą być dla cierpiących na boreliozę bardzo interesujące – oczywiście proszę nie zapominać formułki „to informacje, nie zalecenia , etc. ” 🙂 oraz , że większość wymienionych poniżej jest histerycznie wręcz traktowana przez europejski system edukacyjny jako  „trucizna”. 🙂

Smilax offcinalis – smilaxów jest mnóstwo 🙂 , sarsaparilla- , kolcorośl , „chiński korzeń „, „ospowy korzeń” , u Azteków -nanahua xochitl = kwiat syfilisowy – wyjątkowa  , poświęcili ją nawet bogu syfilisu , który miał wskoczyć w słońce i tam spłonąć , co w przełożeniu z symboliki indiańskiej oznacza, że ogień zawarty w kolcorośli jest jednym z najważniejszych środków w leczeniu spiroszetowej infekcji. Była  fermentowana , gotowana,  mocny wywar poganiał 🙂 przemianę materii , co w połączeniu z szałasem potów odnosiło efekt piorunujący :)))))). Podobno pomagała tam, gdzie nie pomogło drzewo guajakowe . Sarsaparillę docenili Chińczycy (jakże by inaczej :)))) oraz Hindusi , stosując jednakże swoją , ojczystą Sarsaparillę glabra w usuwaniu z organizmu rtęci (!!!) , syfilisie oraz ogólnie – czyszczeniu krwi .W Europie ….zjawiła się w 1525 w roli środka na kiłę i zasługując się bardzo cesarzowi Karolowi V  – podobno przede wszystkim w wyleczeniu jego dny 🙂 , dostąpiła zaszczytu pozostania w powszechnej świadomości  ….aż do początków działania BIG BIZ PHARMA 🙂 .  

Następnym godnym uwagi cierpiących wydaje mi się Yerba Santa – Eriodictyon californicum , E.crassifolium o przepięknym zapachu łatwo przywodzącym na myśl rajskie ogrody .Jej zastosowanie w starej kulturze medycznej nie pozostawia wątpliwości , że to zioło święte :reumatyzm, zaburzenia trawienia , limfatyczne , syfilis , bronchit …. Medycyna europejska o niej nie zapomniała , sprzedając za odpowiednie sumki , trzeba jednak przyznać , że np. w „posłusznym ideowo „;) w ww.krebsmagazin.de w artykule „Mundtrockenheit nach Strahlentherapie” (Suchość ust po radioterapii) poleca się herbatkę lub płukankę z Yerba Santa zupełnie otwarcie , bez podtekstów……nie , aż tak dobrze , to nie ma :przemilczając 99% obszarów jej działania :). 

„Boh trojcu liubit” 🙂 , więc na koniec dziesiejszej opowieści o indiańskim radzeniu sobie z przypadłościami białej zarazy 🙂 – okazja do zbulwersowania Niektórych 😉 : trojeść bulwiasta – Asclepias tuberosa , przecudny kwiat – żywy , pomarańczowy jedwab zwany w USA Czerwonym Korzeniem Mlecznym, Motylim Korzeniem lub – Korzeniem Na Zapalenie Opłucnej , a będącą środkiem napotnym, wymiotnym ( ! uwaga) oraz silnie przeczyszczającym . W Europie poznano się na niej w XIX wieku , kiedy pięknie radziła sobie z astmą , bronchitem ….

Ciąg dalszy nastąpi 🙂

——————————–

oprócz wymienionych w cyklu wcześniej:

W.Boericke ” Handbuch der homoopathischen Materia Medica „, Heidelberg , 1992

Posted in aktualności, borelioza, farmakologia, zdrowie | Leave a Comment »

Bakterie nasze powszednie :)

Posted by natural health consulting w dniu Maj 30, 2011

Dość spokojnie przyglądałam się panice wzniecanej ostatnio solidarnie przez niemieckie, zaraz zaś i polskie massmedia , a dotyczące „straszliwej bakterii EHEC ” :).

Dość spokojnie , ponieważ wyszłam z założenia, że Polacy po pierwsze od razu wyczują :” coś jest na rzeczy” , ci zaś , którzy nie wyczują, wiedzą :EHEC jest bakterią towarzyszącą nam od zawsze i tylko potężne zaniedbania , czyli zabrudzenie środowiska naszego organizmu w poważny sposób stworzy okazję EHEC-owi , aby wydostać się ze swoich zatoczek 😉 (np.jelitowych ) i poszaleć np. w trakcie moczowym powodując dezorientację tego ostatniego :).

Swoją drogą , jeżeli Szanowni Niektórzy tak bardzo lubią się upierać przy Evidence Based Medicine , to ja niniejszym informuję , iż poza ogólnie przyjętymi HIPOTEZAMI, ZAŁOZENIAMI , PRZYPUSZCZENIAMI ,PODEJRZENIAMI , że EHEC POWODUJE jakiekolwiek SZKODY w organizmie , to …. twardych dowodów na to NIE MA .

Kiedyś już , pisząc o bakteriach , wirusach i spółce 😉 , wspominałam opinie starych lekarzy z prawdziwego zdarzenia :

„Milieu/Gegend/Umwelt ist alles „- środowisko jest wszystkim, czytaj: organizm jest zadbany , silny i odżywiony = żadna bakteria ni wirusy nie mogą mu zrobić krzywdy .I na tym dzisiaj poprzestanę , ponieważ i tak informacji o istocie szczepów bakterii coli jest mnóstwo , a skupię się na tych, których EHEC  przyprawił o STRACH :).

Zanim jednak do sedna , ośmielę się tylko wyrazić swój całkiem już osobisty pogląd w temacie EHECA : jestem jak najbadziej za spożywaniem rodzimych owoców i warzyw , za myciem rąk przed, po, a nawet w trakcie 😉 jedzenia , za myciem produktów spożywczych takoż…..Ale nie jestem za metodami zmuszającymi ludzi do bania się „obcego ogórka” .

Przyznaję: sama staram się nie kupować  hiszpańskich warzyw ani owoców , ponieważ ten kraj jest zagłębiem GMO , poza tym transport , metody konserwacji etc. Ale jeżeli ktoś ma na to ochotę… Gdzie jest wolność wyboru i kto miał interes w robieniu paniki odnośnie bakterii, która nie może być posądzona o spowodowanie większej ilości przypadków zachorowania niż do tej pory (nie mówiąc o epidemii)  , a to z tej prostej przyczyny ( od czasu , gdy powstał w BRD obowiązek meldunkowy takowych-2001  ) ,że rok po roku te przypadki występują w typowych cyklach :raz mniej , raz więcej , ale trzymają się „normy”:):ok.800 do 1200 rocznie , przy czym teraz nie jest ich więcej niż w 2010 ?

Bo do tej pory w BRD odnotowano w 2011 zaledwie 300 !

Kto miał interes , aby Niemcy, którzy zaczęli skłaniać się w stronę wegetarianizmu , nagle się rozmyślili i sięgnęli po zalegające na półkach mięso ?

Kto miał w końcu interes , aby przemycić informację o ….”podaniu przeciwciał , które wprawdzie nie leczą i nie zapobiegają, ale ułatwiają przebieg choroby ” ? „Nie leczą , ale „ułatwiają” ? Gdzieś to już słyszałam…..Nowe antybiotyki  czy nowe scypionki , a może jedno i drugie ? Nie, nie miejcie pretensji, kiedy nie wyleczą , ale one „ułatwią wam przebieg choroby „!

Chwileczkę….czy opisywane objawy nie są identyczne z zatruciem substancjami chemicznymi masowo dodawanymi do żywności ? Nie są identyczne z zatruciem polekowym (np. zaburzenia nerek ) ?

Nie ? Nie ma na co tego zwalić ? Więc trzeba wymyśleć „śmiercionośną bakterię „?

Jasny gwint , to ja z nią żyję od urodzenia , jak Ty i On i Ona i Oni….I WSZYSCY ! – a ona nas „łup cup i do grobu ? „. że też mi to wcześniej do głowy nie przyszło…..:)))))))) Po prostu żyję z wrogiem …brrr…..Chyba dzisiaj nie zasnę….:)))))

„No dobra” powie Ktoś : „Ale jakby tak ciężka biegaczka do wucaczka :))))) po , np. kebabie przyjacielsko zaserwowanym nam przez czystych sprzedawców „:)))), to przecież coś w tym jest ? Oprócz kebaba oczywiście ?”:)))))))

Pewnie , że jest . Brud , niezwyczajny naszemu środowisku i naszemu brudowi ( nie oszukujmy się , wielu z Jewropejczyków z czystością nie przesadza ) , więc agresywny . Tak agresywny, że nie zmoże go nawet….nasz brud :))))).

Więc , co wtedy ?

Począwszy od urządzeń kanalizacyjnych wykonanych nie z plastiku i byle stopów bylemetali ,ale z miedzi , poprzez krany , klamki , mycie „wszystkiego” i rozsądne wybieranie miejsc żywienia zbiorowego ( o to najtrudniej :)))), a skończywszy na środkach ostatecznych , czyli oczyszczeniu organizmu (biegunka to też forma sprzątania , byle nie za obfita , nie za częsta i nie krwawa , bo wtedy pozostają remedia silniejsze ) …..  skupmy się na środkach PRZEDostatecznych , czyli substancjach naturalnych , znanych medycynie od lat pod nazwą…tak, też  antibiotica :))) 
, a pomagające w zatruciach kwalifikowanych jako bakteryjne ,  ostatnio nawet zaszczyconych badaniami USDA potwierdzającymi ich skuteczność” lub , powściągliwiej : „obiecująco rokujących „:)))).

Z ogromu tychże przypomnieć chciałam Państwu rzeczy proste , a miłe w użyciu…przynajmniej większość z nich:

otóż wedle badań np.Western Research Center from USDA /Albany, CA , US , a prowadzonych przez Panią Tarę Mc Hugh (mówię „na przykład” , ponieważ te substancje zostały uznane za właściwe w infekcjach ww.typu od wieków , ale przecież nie będę wymieniać stosu starych ksiąg , bo ktoś powie , że  „stare i nieaktualne „;))))), więc wymieniam NOWE i AKTUALNE :)))))), , czy też badań Dra R.J.Aveny- Bustillosa , opublikowanych w „Journal of Food and Agricultural Chemistry ” , w w w.pubs.acs.org , olejki z oregano , czosnku , trawy cytrynowej są w stanie zniszczyć bakterie EHEC , w tym „olejek z oregano złupił 😉 ponad 50% bakterii EHEC w ….3 minuty „.

Aż się boję pomyśleć , co by z nimi zrobił w minut sześć !:)))))

To olejki. Są w handlu, są jako suplementy , ale przecież świeże rośliny mają moc największą- większość z nich , a na pewno czosnek czy oregano w stanie świeżym są w stanie dać bobu 😉 nie tylko EHECOWI ( a raczej jego szaleństwom 🙂  , ale wielu innym „groźnym” , jak m.in . Salmonelli.

Czyżby z tego wynikało , że spożywanie świeżych ziół ma znaczenie w zapobieganiu&leczeniu zatruciom/zatruć zaszeregowanym jako bakteryjne ? Dla mnie tak , poza tym dla mnie to kwestia codzienności : świeże zioła są lwią częścią mojego menu i nie przypominam sobie , abym cierpiała na jakąkolwiek z wymienionych ostatnio dolegliwości , a przecież w częstej podróży bywa, że je się odmiennie , niż w domu :).

Nie lubią Państwo oregano ? To może cynamon ? Wspaniały , wszechstronny środek na wiele dolegliwości ( jako PRZYPRAWA , więc w ilościach aptekarskich, nie hurtowych !, podobnie, jak czosnek czy trawa cytrynowa ) .Cynamon też był badany w działaniu na EHEC . Z pozytywnym wynikiem .

Gdyby ktoś nie mógł patrzeć na zioła….po pierwsze bardzo Mu współczuję , ale to nie koniec świata , bo wciąż w zakresie tematycznym 😉 funkcjonuje propolis (pisałam o sposobie przyjmowania i o tym, by zawsze ściągać (nie spożywać) błonkę utworzoną na powierzchni letniej /ciepłej wody przed wypiciem )….Propolis w infekcjach….A tu coraz mniej pszczół….I już myślę o temacie następnym , więc do miłego 🙂

———–

Lektury :

poza wymienionymi :

-dane statystyczne w rki ( ww w .rki.de )- Robert Koch Institut

-„Rational Phytotherapy :A Reference Guide for Physicians and Pharmacists „, R.Schulz, R.Hansel, V.E.Tyler, T.C.Telger, 1997

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, zdrowie | 4 Komentarze »

Dojrzewanie , klimakterium , andropauza , czyli :życie nie jest chorobą. (choć niektórzy tak twierdzą;))cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 22, 2011

We wszystkich tworach natury jest coś cudownego….  Arystoteles

Nowe idzie . Pozytywne . Sporo Poznanianek zbuntowało się ostatnio przeciw szczepieniu swoich niemowląt i trzyma fason :). Zaczęto straszyć , że „Sanepid posiada administracyjne środki” , by przekonać Panie Odważne do konieczności wszczepienia dzieciom powszechnie znanych substancji , ale na razie Panie mówią „NIE ” i tym samym są dla mnie wzorami postawy Kobiety Odpowiedzialnej .Pozdrawiam Je serdecznie , jestem z Nimi całym sercem i trzymam kciuki za wolność wyboru, którą podobno gwarantuje nasze ustawodawstwo , ale jak się okazuje, jednak nie do końca 😉 .

 Nie do końca też wydał mi się poważnym Pan Profesor Miłujący Szczepienia – niestety, umknęło mi nazwisko – wypowiadający się w TVP INFO na temat „przedszkola z gruźlicą” . Otóż Pan Profesor oświadczył , że „szczepionka nie gwarantuje wprawdzie, że dziecko nie zachoruje ( to akurat prawda ) , ale , jeżeli dojdzie do zachorowania, to będzie ono miało łagodniejszy przebieg” . Ja nie wiem, skąd , po tylu latach pracy Pan Profesor wysnuł takie informacje , ale dziwnie kolidują one ze spostrzeżeniami np.wielu jego szwajcarskich czy niemieckich kolegów …no cóż, wolno mieć inne zdanie , ale jeżeli chodzi o życie , to ja bym jednak była ostrożniejsza w wypowiadaniu twierdzenia , że „dzięki szczepionkom przebieg choroby jest łagodniejszy” . Powody postawy Pana Profesora wyjaśniły się jednakże dosłownie za chwilkę 🙂 : otóż , na utyskiwania Pana PRofesora , że „trzeba wykonać próby tuberkulinowe i że trudne przepisy i że utrudniają i że drogo….” , bystra Pani Redaktor spytała  BARDZO NIEWYGODNIE  :

-Czy takie próby tuberkulinowe można sobie wykonać samemu , w domu ?

Ja Pani Redaktor tego gratuluję i od tej pory wierzę w odrobinę swobody wypowiedzi Redaktorów TV .

Pana Profesora najpierw zatkało , potem zaś wydusił : „Pani zadała mi bardzo niepolityczne pytanie „. Tu Pana mam, Panie Profesorze, prawda i jeszcze raz prawda :)))))))) . Bo co to za pytanie , czy przeciętny człek może sobie oszczędzić kosztów medyka i zrobić sobie coś taniej i bez stresu i bez …ewentualnych sugestii terapeutycznych :)))))))). No jasne , że to nie jest politycznie poprawne pytanie , to wręcz karygodne zadawać je Szanownemu Panu Profesorowi , który od samego początku zbił zagajenie  Pani Redaktor pychą i pytaniem tzw. „odbitym „,by udowodnić Jej , że Ona nawet nie może pomarzyć o fachowej dyskusji , bo jest ….no kim ? Wiadomo , jest laiczką 😉 . Wpis miał być o wstępie do tematu klimakterium i andropauzy , więc będzie, ale odmówić sobie komentarza do aktualnej sytuacji , do zastraszania ludzi w celu uzależniania ich od przemysłu – po prostu nie mogłam .

Ciekawi mnie też bezbrzeżna sensowność 😉 wielu medycznych , a autorytarnych wypowiedzi , w których uparcie podtrzymuje się tezę , że ” gonimy Zachód ( względnie : już jesteśmy Zachodem …ZA chodem – i owszem :))))) i dlatego musimy podążać za nowoczesnością i…..dlatego nie możemy być „zacofani” :))) i….. bać się szczepionek .

Ja nie wiem, czy ktoś się boi szczepionek 😉 , czy raczej  ich niepożądanych skutków ubocznych i nieodpowiedzialnego stosowania wymysłów industrialnych , nie wiem też , dlaczego podobno ten „niezacofany ” Zachód dawno powycofywał niektóre szczepienia , które wciąż pokutują u nas , a poza tym coraz więcej lekarzy na tym właśnie Zachodzie protestuje otwarcie przeciwko ogłupianiu i szkodzeniu zdrowiu społeczeństwa. W tym kontekście nowego dla mnie znaczenia nabiera słowo „zacofanie „.

Nie wiem też , jak to się dzieje , że w podobno tej goniącej nowoczesność Polsce , Panostwo Profesorostwo Szczepionkowstwo 🙂 nie ma (???) dostępu do najnowszej literatury w temacie , ewentualnie nie ma ochoty się z nią zapoznać tudzież ….nie zna wystarczająco języka – choćby i tego podstawowego , angielskiego, bo nie żądam,by znali trudniejsze . O tak, aby zasłużyć na stopień naukowy , trzeba zdać egzaminy językowe…..:)))))

Nie wiem, kto wymyślił ten żart, (zasługuje na nagrodę Jobla :))) , ale każdy ,kto chciałby się przekonać o znajomości języków obcych u większości rodzimych posiadaczy medycznych tytułów naukowych , może przekonać się o tym osobiście , zaglądając na sympozja , zagadując ich „po obcemu” , dając do przetłumaczenia świeżą ( bo jest szansa , że starą znają na pamięć , tę już przetłumaczoną :)) ulotkę farmaceutyczną , zawierającą przecież i fachowe , a często łacińskie wyrazy ….. TO jest najlepszy egzamin , naprawdę najlepszy :)))))).

Ach, cóż złego w nieznajomości języków ? Ano nic, najwyżej to niedogodność. Ale niewłaściwym wydaje mi się udawanie, że wie się lepiej od innych – szczególnie, gdy rzeczywistość jest jaskrawo różna od fantazji :).

Dlaczego o tym mówię ? Bo nie rozumiem arogancji , lekceważenia innych i kompletnego braku pokory u ludzi , którzy jak najbardziej tę pokorę okazywać powinni. A powinni, bo mają powody.

Gdyby na przykład Pan Profesor chwalący szczepienia na gruźlicę wiedział, że w takim BRD nie szczepi się na gruźlicę od 1998 roku, bo od samego początku były z tymi szczepionkami problemy , gdyby znał nienową przecie literaturę niemiecką , choćby i Pana Dra G.Buchwalda pod tytułem „Der Rückgang von Tbc trotz „Schutz”- Impfung ” : „Powrót gruźlicy pomimo „ochronnego” szczepienia” , przy czym „ochronne” jest w cudzysłowie nie na darmo , może przemyślałby swoje wystąpienie . Ale widocznie nie zna. A jeżeli wie, że nawet WHO , po długoletnich monitach LEKARZY (nie polskich , o nie , u nas w ogóle „nie ma skutków ubocznych „- nie istnieją ;))))),  prowadziła m.in. długie badania nad szczepionkami gruźliczymi w Indiach , po których wyniki okazały się dla szczepionek miażdżące (pisałam o tym ), że 11 lat potem pozwolono to ogłosić , że następne 4 lata po tym pozwolono napisać o tym w prasie fachowej , a 15 lat po wieściach w prasie fachowej  STIKO wycofała w BRD szczepionkę na gruźlicę- ze względu na jej skutki uboczne oraz ….no właśnie : na brak dowodów na jej „ochronne ” działanie , jeżeli więc Pan Profesor to wie….to ?

DLACZEGO ?

Nie posądzę też o wiedzę na temat szczepionek spółki 😉 pneumokoki-meningitis (też pisałam) , podaną w poprawnym przecież ołtarzyku świata medycyny szkolnej : ww w.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20626365 , czyli;Acta Pediatrica 2010, 99/11/.:C.Alexander, F.Dubois, „Rebound in the incidence of pneumococcal menigitisi in northern France : effects of serotype replacement „. W skrócie : w pn.Francji wycofano te szczepionki, ponieważ po doświadczeniach z lat 2005- 2008 okazało się, że PO szczepieniach zachorowało ponad 2,2 raza dzieci i młodzieży więcej , w grupie zaś dzieci poniżej 2 lat było to aż 6, 5 raza więcej ! Oh, tak , „szczepionki działają „, ALE to ” wina subtypów pneumokoków…..” , że te skutki uboczne itp. No dobra , niech sobie tłumaczą, ważne, że nie zmuszają nikogo do szczepień , ale ….DLACZEGO namawia się do tego w Polsce ?? Czy polskie dzieci mają być nawozem światowego przemysłu farmaceutycznego , a ich rodzice mają spokojnie na to patrzeć ?

Ostatnio moja strona w googlach ukazuje się oznaczona przez programy antywirusowe jako „nietestowana” . Dziwne. Cały czas była OK , a tu „nietestowana” , choć nie zawiera nawet odnośników do niepewnych stron ,nawet do filmików ? Ależ skąd „nietestowana” ! Wiele razy. Sama przeskanowałam ją wszelkimi najlepszymi programami , zrobili to też znajomi informatycy : strona jest bezpieczna , więc dlaczego pokazuje się przy niej znak zapytania ? Może to nowe oznaczenie stron „niepolitycznych” ? No , ale na taki „wirus” to ja już niczego nie poradzę. 🙂

Tyle o scypionkach i ich promotorach.Na razie :).

Temat klimakterium „naszedł mnie ” po dyskusjach z ginekolożkami …z Paniami ginekolog ? 🙂 , konkretnie z ginekolożkami w potrzebie , tzn.nieco zagubionymi w zdrowiu własnym, więc bezpośrednich , szczerych i pełnych poszukiwań prawdy . Z jednej strony chciało się zapytać : „dlaczego dopiero teraz , dlaczego nie wcześniej , czy nic Was nie zaniepokoiło ? „, ale z drugiej , znając sytuację środowiska , w którym pierwszym wrogiem jest często zwierzchnictwo „wiedzące wszystko najlepiej” , odpuściłam .

Widząc , że poszerzyły już swą wiedzę w temacie „kuracji ” hormonalnych i same nie skorzystają z nich nawet pod pręgierzem, zapytałam tylko : ” jak , jako kobiety , oceniają swoje sumienie wiedząc , że latami przepisywały innym kobietom hormony „?  Odpowiedzi zbiły mnie z tropu , ale raczej nie zaskoczyły :

– Tak nas nauczono .

-Takie były przecież oficjalne terapie .

-Skąd miałyśmy wiedzieć , że to ma takie skutki uboczne ?

-Skąd miałyśmy czerpać informacje ? ( przyp.mój: A z internetu :))), czyż nie jest prawdą, jak podaje portal polispharmy:))) , że „89% (około, z pamięci) lekarzy czerpie informacje zawodowe z internetu ?” To jednak ten internet nie jest takim złym źródłem wiedzy ? Ojej, do tej pory tak właśnie dyskryminowano wiedzę pacjentów , że ” z internetu „:)

-Jak można było podawać w wątpliwość opinie profesorów ?

No właśnie, JAK , no JAK można powiedzieć , że Pan Profesor p…..y głodne kawałki na zamówienie koncernu A lub koncernu B ? Jak można „analitycznym , wykształconym umysłem (cytat dosłowny Pani Doktor A.) wątpić w wyniki badań i zdanie ekspertów” ?

Po prostu się nie da :)))))))))))))) , nie da się , bo ten umysł właśnie po to został wytresowany : aby nigdy nie wątpić w słowa tresera .

Najlepsze było :” Chyba to arogancja, powątpiewać w słowa wykształconego Kolegi /Koleżanki” ? Arogancją nie jest mydlenie oczu często lepiej poinformowanym pacjentom. Arogancją jest poddanie w wątpliwość słów , na których podstawie samemu się zarabia .No comment.

Przepraszam za uszczypliwość, ale po prostu nie wiem, jak daleko jeszcze można się posunąć w wyobrażeniu , że ma się monopol na wiedzę i co gorsza niedostrzeganiu tejże „wiedzy” ruiny.

Jakże mocno „wiedza ” dziś , szczególnie technologiczna  , szczególnie medyczna , zatraciła się w detalach , tracąc z oczu życiowe relacje , procesy naturalne ….Analitycznym poglądom brakuje dostrzegania związków z Kosmosem, siłami Natury i ten brak , to oderwanie od źródła jest żywym , samonapędzającym żarciem dla koncernów . To właśnie , to zatracenie się w „wyłączności jedynej słusznej wiedzy” czyni jej wyznawców tak podatnymi na manipulację i bezsilnymi.Wybaczmy im więc to i idźmy dalej swoją drogą .

Dojrzewanie , klimakterium , andropauza …ach , terminy stosowane w obrazie andropauzy …sam termin główny :
ANDRO -od andros -mężczyzna , człowiek 🙂 , pausis – przerwa – to jakby przerwa w byciu mężczyzną ? Nie zgadzam się i już .A jak Wam się podoba określenie męskiego stanu w andropauzie 😉 jako PADAM ? :)))) Z angielskiego to : partial androgen deficiency in the aging male , czyli częściowe ubóstwo;) androgenów itd.:) No nic, padam :)))).

 Nasza medycyna dzieli życie biologiczne nieco inaczej niż chińska czy indyjska , ale tu akurat muszę się posłużyć terminologią lokalną , więc : FAZY , przejścia .

Tak, jak w świecie roślin i zwierząt . Ale one są mądrzejsze : nie próbują tych faz przeskoczyć , szanują stan dany im naturalnie i wykorzystują go maksymalnie 🙂 , przechodząc kolejne stadia łagodnie – jeżeli pozwoli im na to człowiek.

Przejścia ,  przełączenia  . Każde przejście, podobnie , jak w codzienności podążanie przez ruchliwą ulicę , to nowe okoliczności i nowe niebezpieczeństwa, ale też nowe doznania , nadzieje , korzyści .

W fizjologii- jak w życiu  , którego jest częścią (przepraszam za dosłowności, niektórzy ich potrzebują ) , jeżeli poprzednia faza nie była „zużyta” całościowo, nie była wykorzystaną ,nie zamknięto jej w sposób prawidłowy , utrudnia ona – a raczej jej pozostałości – przejście do stanu następnego , przełączenie staje się trudniejsze , bo stary problem został przeniesiony w nową fazę.

W biologii dwie fazy życia kobiety  są początkiem i końcem jej płodności : dojrzewanie i klimakterium .

Klimakterium , z gr.klimakter -mniej więcej: „krytyczny punkt w życiu”, punkt przejścia . Ani słowa o starości  . Ani słowa o chorobie .O tak, medycyna wynalazła na ten czas i inne terminy , z menopauzą włącznie , ale pozostańmy przy klimakterium.

Od tysiącleci jest ten okres w życiu każdej kobiety , w etnomedycynach świata w kategoriach naturalnego porządku, spokoju . W medycynie szkolnej …..No nie można było zostawić takiej okazji ! Kobiety chcą być piękne, młode i zdrowe . I nic w tym zdrożnego. …dlaczego więc od samego początku wdrukowuje się im coraz bliższe terminy wyznaczające starość ? Dlaczego straszy się  je skapcanieniem ( i czemu starość ma kojarzyć się z kapcanieniem ?:) w coraz młodszym wieku ? 

Przemysł nie mógł  odpuścić , wpadł na pomysł , by określić objawy klimakterium , podobnie, jak objawy dojrzewania i ….osądzić nadmiar/niedobór estrogenu / testosteronu etc./ w naturalnych cyklach rozwoju człowieka jako chorobę . 

No to może pójdziemy dalej i zaserwujemy niemowlętom estrogen, bo przecież one „biedne chore” ?

Hormony- posłańcy naturalnych rytmów przyrody : estrogen, gestagen….- jak listonosze : nie mają wpływu na zawartość poczty 🙂 , są , ponieważ natura je tam posłała . A kiedy ich liczba maleje , to natura też ma w tym cel : poprowadzenie organizmu w równy rytm dorosłości /mówię o stanach fizjologicznych , nie o ich zaburzeniach /.

Cykle wyzwalają za każdym razem ekstremalne impulsy wzrostu – spójrzmy: estrogen musi być dobrze pilnowany przez strażników organizmu , aby nie przeszedł na stronę tworzenia np. systemów nowotworowych.

Za każdym razem po , mniej więcej miesięcznym , okresie- kiedyś prawidłowiej zwanym cyklem księżycowym – następuje gruntowne oczyszczanie organizmu z niebezpiecznego już materiału komórkowego .

Mężczyźni tego systemu nie posiadają , stąd tym ważniejsze jest w ich przypadku zwracanie uwagi na pożywienie , tryb życia itp. To oni częściej umierają na zawał przed andropauzą aniżeli kobiety przed klimakterium . I tutaj naŁkowcy wpadli na biznes :

„Czym się różnimy ? Baby produkują więcej estrogenu, więc dajmy chłopom estrogen i zobaczymy, czy będą marli na zawał przed umowną 50-tką . Dajmy go też kobietom ” . I co ? Ano ludzie marli…jeszcze obficiej . Na przykład studia HERS dobitnie pokazały, że pomysł był do bani i pewnie dlatego tak niechętnie się o nich wspomina : ( w w w.nhlbi.nih.gov/new/press/18-1998.html lub : NIH News Release , The HERS study results and ongoing studies of women and heart dieseases” . A- można tam przeczytać ,że wyniki „były zaskoczeniem” . Dla kogo ?

Skąd więc u kobiet rzadziej zawały przed klimakterium? Ano stąd, że comiesięczne mechanizmy oczyszczania organizmu działają świetnie …jeżeli się im nie przeszkadza .Tak stanowczych i ryzykownych jednocześnie ( bo krwawienie to nie byle co )  mechanizmów, mężczyzna , poza standardowymi objawami bronienia się organizmu przed zaszlamieniem , zmęczeniem etc. NIE MA. 

Czy problem rozwiązano i dano sobie spokój?

NIE.

Drążono dalej , tym razem kobiety :):

„Jeżeli dowiedliśmy (:)))))))), że rak piersi i macicy powstaje przez nadmiar estrogenów , to zróbmy im wcześniej menopauzę , a jeżeli zachce im się urodzić, odwrócimy ten proces i wszystko będzie ok.”

Czy może dziwić , że tyle kobiet, zachęconych wizją żelaznego zdrowia no i oczywiście pozbycia się męczących nieraz , a i bywa, bolesnych przypadłości, skorzystało z „cudownej propozycji” ? I czy może dziwić , że tak wiele ma problem z zajściem w ciążę ? I czy dziwi, że ich gospodarka hormonalna przypomina strzępy jakiejś szalonej układanki i ….że też coraz częściej umierają na zawał PRZED klimakterium ?

Czy nie jest naturalną reakcją ciała , że poprzez sztuczne hormony zakłócona jest produkcja własnych , zduszona wręcz i że to nie może przynieść niczego dobrego ?

ALE przepisujemy dalej , to przecież cudowne , takie przywiązanie ginekologa i kobiety : od 15 do 49, 50 roku życia można przepisywać hormony , a potem……O , i już na to też znaleziono LEKARSTWO :

Osteoporoza! Doskonała okazja do przedłużenia recepty !

„Jak nie będziecie brać hormonów , czeka Was łamanie kości, aj , aj, aj…….”

Bo….”jeżeli powiązać ją ze spadkiem produkcji estrogenu , to znów można kobietki nafutrować hormonem ! Do końca ich życia!”. A to miliardy euro……

Więc straszymy na całego : najpierw rakami , potem osteoporozą , straszy się naturalną fazą życia : starością….Bo przecież „modne jest, że kobiety biorą sobie młodszych i „nic w tym niedobrego” , a jeżeli Twój facet odejdzie do młodszej , to ….TWOJA wina, wyglądałaś staro …….”

Jak nie wystarczy straszenie powyższym , też się coś znajdzie, przecież „medycyna współczesna zrobiła potężne postępy”!

O tak . Profesorów  grzebie się więc na żywca pod stertami propozycji nowych studiów . Biedacy , i tak zrauszowani oceną prac niższego personelu 😉  , publikacjami , sympozjami opłacanymi przez przemysł , na których mają prawo wyrazić opinię :))))))))))) , glorią profesorską ….. przecie nie odmówią , kiedy ktoś ładnie prosi.

Na uboczu pozostaje pacjent, na uboczu pozostaje pytanie podstawowe :

JAK pomóc kobiecie i mężczyźnie ZANIM nastąpi kolejne przejście w następną  fazę życia .Pomóc tak, aby było to przejście przez łąkę, nie przez węzeł kolejowy trakcji Warszawa -Lublin – Katowice ;).

Ginekolodzy , androlodzy i ich pacjentki/pacjenci ….jedni i drudzy w niewoli hormonów 🙂 . A przecież tak być nie musi.

Ale jest . Ekonomia pod rękę z chemią ….wprowadzenie preparatu na rynek – niewątpliwe osiągnięcia chemików i ekonomistów …potem liczenie kasy ….nieważne, że ” leki na starość sprzedaje się pacjentom , którym brakuje do niej co najmniej kilkunastu lat „.

Nieważne, że naturalne terapie indywidualne, że zioła , że homeopatia pomagają uregulować zaburzenia , przywrócić organizmowi jego naturalny dobrostan : wciąż króluje agresywna „terapia” hormonalna .

„Kto leczy , ma rację „? Ale „terapią” hormonalną nikt nie leczy , zaledwie dusi symptomy , dusi wołanie o pomoc .

Nauka ? Tej „nauce ” jest kompletnie obojętne , że zmniejszenie poziomu estrogenu w danej fazie jest najnormalniejszym zjawiskiem , że ich mniejszy poziom absolutnie nie oznacza starości , a tylko wejście do innej strefy .

Kobiety… czy same nie są po części winne takiej zachłanności przemysłu? Czy same nie są gotowe podpisać cyrograf ? Czy pokusa przedłużenia urody ciała nie jest ważniejszą od samego życia ?

Słońce, Księżyc , kwiaty , wszystko , co żyje porusza się w naturalnych rytmach , wschodzi i zachodzi w określonym punkcie . I tylko człowiek próbuje te rytmy niszczyć .Zamiast kwitnąć , nim nasz czas się skończy, z całych sił dążymy do formy zasuszonego badyla …w zenicie czasu podarowanego nam przez Naturę .

—–

P.S. O mało pominęłabym świeżą, wspaniałą , najobszerniejszą bodaj z istniejących stronę dla wszystkich pragnących dokształcić się w temacie szczepień :

w w w.insidevaccines.com/wordpress

Posted in aktualności, etyka, farmakologia, klimakterium ,andropauza, zdrowie | Leave a Comment »

Witamina C : chłodnym okiem.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 11, 2011

Zadziwiające : witamina C jest czytelnie i konsekwentnie zdokumentowana w literaturze medycznej , że leczy ostrą postać  polio ,  hepatitis – choroby uważane przez medycynę za nieuleczalne…. Th.E.Levy, MD, JD

Kiedy usłyszałam , że „gdyby ludzie wiedzieli o wszystkich właściwościach witaminy C, przemysł farmaceutyczny by padł , a społeczeństwo wreszcie było zdrowe i żyło długo „, poczułam lekki dyskomfort. O ile prawdą jest, że mamy do dyspozycji dane przez naturę multum z niej substancji  , przez etnomedycyny zaś -metody terapii, ,których powszechna znajomość , dostępność i praktykowanie faktycznie stanowiłoby poważne wyzwanie dla big pharmy , to w przypadku witaminy C , szczególnie tej „wzbogaconej” najróżniejszymi syntetycznymi dodatkami , musiałabym się dobrze zastanowić , zanim obdarzyłabym tę substancję w TEJ formie aż takim promieniem rażenia :).

Tym razem spróbuję więc podjąć się wyważenia opinii o potrzebie stosowania wit C , co mam nadzieję zachęci tak jej przeciwników , jak i bezkrytycznych wielbicieli do odrobinki dystansu 🙂 .

Przy okazji małe sprostowanie oczywistego błędu powielanego niestety w wielu wypowiedziach ludzi autorytatywnie przyznających sobie prawo do „jedynej słuszności” : nie jest prawdą , że JEDYNIE organizmy człowieka i świnki morskiej nie syntetyzują witaminy C. Nie robią tego również nietoperze , węże i niektóre ptaki , a gdyby się przyjrzeć lepiej , pewnie znalazłoby się jeszcze trochę zwierzaków tej zdolności pozbawionych.

Co do Linusa Paulinga – promotora witaminy C , pamiętam świetnie , co kiedyś o Nim pisałam , jednakże argumenty przeciwników rzeczonej witaminki , że „jadł tyle witaminy C i umarł na raka prostaty ” pragnę uzupełnić o „drobny fakt” , że Pan L.Pauling zmarł w wieku lat 93 , co do zaś „umierania NA raka prostaty” pragnęłabym  skierować Państwa uwagę na moje poprzednie artykuły w cyklu o nowotworach tejże  .Nawiasem mówiąc , polecam artykuł w j.niemieckim na w w w. forum- gesundheitspolitik.de pod tytułem ” Auch nach 20 Jahren: kein signifikanter Nutzen des PSA – Tests zur Senkung des Risikos an Prostatakrebs zu versterben zu entdecken ” (czyli w wolnym tłumaczeniu
: )”I po 20 latach nie dało się udowodnić znaczących korzyści testów PSA w obniżeniu śmiertelności w przypadku raka prostaty”- co w skrócie zawiera sedno tematu:))  ) -strona jest silnie reprezentowana przez znaczących niemieckich badaczy , lekarzy , dziennikarzy  zainteresowanych głównie pozytywną zmianą polityki zdrowotnej i , jakkolwiek też pełna najróżniejszych, niekoniecznie z mojej strony pożytecznych idei 🙂 , to jednak oscylująca w kierunku zdrowego rozsądku . Jednocześnie nadmienię , że zażarty krytyk metody Pana Paulinga , Pan Ch.G.Moertel z…no tak mi przykro 😉 , z TEJ słynnej Mayo Clinic 🙂 , umarł również w 1994 , ale …mając lat 64 . I to by było jednak po stronie kwasu askorbinowego , askorbowego, L-askorbinowego , heksarunowego…:))  – zaraz pewnie ktoś wrzaśnie , że „witamina C  to suplement , element /zastępczy/ żywienia , a kwas askorbinowy to substancja chemiczna „:) – bo i takie zastrzeżenia usłyszeć można :))))) , ale proszę wybaczyć , będę posługiwać się obiema nazwami w dowolnej konfiguracji i za każdym razem będę miała na myśli to samo :))))… ponieważ ten blog jest dla Wszystkich  .

Najpierw zalety : zwolennicy wit. C uważają , że „zwalcza ona (prawie) wszystkie choroby „, włączając AIDS (przypominam , w moim ( i nie tylko)  mniemaniu AIDS jest kolejnym humbugiem przemysłu f., p. poprzednie wpisy) , hepatitis B i C, mononukleozę , polio , nowotwory …..na zwykłych przeziębieniach kończąc .

Gdyby tak było naprawdę , dlaczego zostaliśmy jej tak okrutnie 😉 przez Matkę Naturę pozbawieni? Dała nam ją w roślinkach ? Ale dlaczego zwykły pies może ją ” sobie wyprodukować ” , a człowiek , Pan Stworzenia :)))), podobno NIE ?

Błąd genetyczny?

No proszę , i ten błąd nie został naprawiony nawet po tysiącach lat?

Powiedzą Państwo , że przecież dostarczamy sobie z   pożywienia wiele substancji , których nie wytwarzamy sami i zgoda , ale tu zaczyna się pytanie o miarę , ilość tychże substancji i sposób oraz okoliczności ich dostarczania .

Powiedzą Państwo , że „toż to antyoksydant „, że „wolne rodniki , że przyśpieszają nasz rozkład  , że uszkadzają DNA ” …..No tak, ale…przypomnijmy sobie dobrze, kiedy wybuchła histeria , że „wolne rodniki są całkiem BE i że nasz organizm jest , biedactwo , atakowany przez nie i w ogóle one nie są nam potrzebne….No kiedy?

O ile zgoda , że NADMIAR wolnych rodników korzystny dla nas nie jest , jak nadmiar wszystkiego zresztą i wówczas roślinki neutralizujące te zaburzenia w równowadze są nam niezwykle przydatne , to nie mogę zgodzić się z bezsensem ich istnienia w ogóle.

Bo kto np. w mitochondriach zabiera się za inicjację spalania tłuszczu ? Kogo wykorzystują leukocyty do niszczenia wrogów ? Kto bierze udział w procesach krzepnięcia krwi ? ……W wielu jeszcze pytaniach odpowiedź pozostaje ta sama: wolne rodniki tlenowe. Odnośnie istoty ich samych napisano sporo , zachęcam więc do zapoznania się z każdą dosłownie lekturą na ich temat – a to dlatego, by wyrobić sobie zdanie , jak różne są ich funkcje i rola .

Ktoś może zapyta : no dobrze, więc załóżmy, jest ich w pewnym momencie za dużo i to jest źle, prawda? Prawda. Więc dlaczego Natura nam nie dała wit c , utleniacza, który mają na tę okoliczność zwierzaki i rośliny ( ale mają i w tej roli np.wit. E )? Dała . Jest nim „cholesterol LDL” ( dlaczego w cudzysłowie , p. wpisy o cholesterolu ) . Tymczasem….co niektórzy robią z cholesterolem?

Więc….co robić ? Nie przyjmować witaminy C ? A przeziębienia? A inne choróbska, z którymi tak miło się nam ta C komponuje , a szkorbut wreszcie? Dlaczego mamy sobie nie pomóc substancją , którą stworzyła natura???? Dla nas to było , na pewno! :))

I tu pragnę uspokoić :oczywiście, że nie ma niczego złego w przyjmowaniu tej substancji z natury. Wraz z nią przyjmują Państwo słoneczną energię , witalność , wiele innych komponentów zawartych w najwspanialszych darach Natury właśnie , mało tego: że spożywając ją w postaci naturalnej, np. w owocach dzikiej róży, praktycznie nie narażamy się na niebezpieczeństwo przedawkowania ….Czujni zaraz powiedzą: Ejże, wit. C i przedawkowanie ? Przecież to prawie niemożliwe….Pamiętają Państwo ? „Prawie” robi różnicę. Ta sama reguła dotyczy witaminy C.

Bo czy sacharoza , skrobia kukurydziana ( a z jakiej to kukurydzy, bo niemodyfikowaną dzisiaj znaleźć to jak igłę w stogu ? ) , kwas stearynowy…, którymi wzbogacone są często tabletki witaminkowe rzeczywiście są takie zdrowe? Nie będę się znęcać :). ….jeszcze troszkę 🙂  . Bo nie mogę zapomnieć o aspartamie (lub jego nie lepszych ekwiwalentach ) goszczącym częściej niż zwykle w musujących „wapnach z witaminką C” .

Czy wiemy też, że ładowanie w siebie syntetycznej wit .C może :

– zakłócić działanie tabletek antykoncepcyjnych ( może podnieść poziom estrogenu, wobec czego skutki uboczne piguł będą bardziej uciążliwe , ale oczywiście na żadnej ulotce tego nie zobaczymy )

– spowodować fałszywie ujemny odczyn na obecność krwi utajonej w stolcu

– fałszywie niski odczyn moczu

– biegunkę

-nudności

– skurcze w dole brzucha …i nie tylko ?

Nie wspominam tu o kamieniach nerkowych, ponieważ opinie na ten temat są dosłownie po połowie i jest to konrowersja bardzo znana , osobiście nie sądzę , aby miała ona znaczącą w tworzeniu ich rolę.

Nie chodzi mi też absolutnie o jej zdyskredytowanie :jedynie o odrobinę trzeźwości w sięganiu po piguły mające na celu głównie maskowanie symptomów różnych zaburzeń , przynoszące doraźną zaledwie poprawę .

Nie chcę , aby witamina C zniknęła ze sklepów – w żadnym przypadku, jest potrzebna , byle stosować z umiarem i wiedzą .Z nieprzymuszonej woli powiem Państwu , że armia US stosuje spore dawki kwasu askorbowego w postaci iniekcyjnej w przypadkach ciężkich poparzeń i to z ogromnym powodzeniem – to plus dla niej , czyż nie ? Stąd jestem przeciwna stanowisku FDA ( ach, starzy przyjaciele :))))) , które właśnie ….zagroziło pozwem producentowi tej właśnie – iniekcyjnej postaci witaminy C , jeżeli nie zaprzestanie jej produkcji ! Czy to miałoby oznaczać , że wojsko US byłoby pozbawione tej pomocy? Ależ skąd 🙂 , wojsku wolno . Ale co wolno wojewodzie ……A NIH …NIH (National Institutes of Health)  odmawia badań tej metody . Dlaczego ? Bo okazałoby się , że jest lepszą od bardziej inwazyjnych i może być stosowana powszechnie w ramach podstawowego postępowania w podobnych przypadkach ?

Teraz znowu drugie oblicze witaminki 🙂 :

Załóżmy , że bierzemy aspirynę . I witaminę C. W tej parze aspiryna obniży skuteczność witaminy .Obniżą ją też doustne środki antykoncepcyjne , barbiturany , chinidyna , oleje mineralne , salicylany , sulfonamidy, tetracykliny …tytoń.

Czyją skuteczność obniży z kolei witamina C ? Leków przeciwzakrzepowych , antycholinergicznych ( wystarczy przeczytać ulotki branych farmaceutyków by się dowiedzieć do jakiej grupy należy dany lek ) , duże dawki zmniejszą też wchłanianie miedzi .

Co do barbituranów  – zwiększy ich skuteczność – co może być niebezpieczne.

To podstawowe , znane od lat interakcje . Ale wielu wciąż wcina aspirynę i popija wapnem z witaminą C. Tylko po co ?

Znowu Państwo powiedzą , że odstraszam ? To coś dla równowagi: witamina C ( w dużych dawkach ) przyśpiesza metabolizm alkoholu 🙂 .

Dla równowagi też naturalne i dostępne u nas jej bogate źródła :

-owoc berberysu

-owoc rokitnika

-czarna i czerwona porzeczka

-dzika róża

-cytrusy ( z tymi już różnie bywa, czasem w pomarańczach z daleka nie znajduje się ani miligrama witaminy C )

-natka pietruszki

-koper ogrodowy

-brokuły

-papryka czerwona

-poziomki

-rzeżucha

-szczypiorek

-kapusta (też kiszona )

-ziemniaki ( NIE tłuczcie ich przed podaniem , serwujcie całe i najlepiej , jeżeli z dobrej uprawy, w skórce)

….. i wiele innych . Czy problemem jest wyhodowanie sobie rzeżuchy nawet zimą, na nasłonecznionym parapecie ?

A …jeżeli już tak bardzo chcemy „witaminę z wapnem ” , to zagryźmy tę natkę ananasem , kozim serem , migdałem , sardynką ….chyba  , że nam się po prostu zadbać o siebie NIE CHCE .

——————————————————————-

Lektury :

w w w.nutritionj.com ” Vitamin C in human health and disease is still a mystery”? K.A.Naidu , 2003 , 2, 7,

w w w.tomlevymd.com (Dr Thomas Levy )

T.Levy ” Curing the incurable : vit c., infections , disease and toxins „,

w w w.fda.gov

w w w.nih.gov

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, zdrowie | 1 Comment »

Reumatyzm .Cz.1.Dlaczego tak się „rozmnożył”?

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 1, 2011

Reakcje adaptacyjne są normalnym, odwiecznym mechanizmem biologicznym , mającym na celu zachowanie homeostazy i przystosowanie się do środowiska. Jeżeli jednak bodźce „braku” lub „nadmiaru” są za silne lub trwają zbyt długo , ewentualnie posiadają obie te cechy, wówczas adaptacyjna reakcja organizmu może naruszyć granice homeostazy…Ceną będzie zaburzenie, choroba. Prof.Julian Aleksandrowicz

Poskakać by się wiosną chciało:) :słoneczko, trawka , a tu oj , boli .Nie da się nie tylko poskakać , ale i siedzieć , stać , dłużej pochylić nad pacjentem , jeżeli jest się np.chirurgiem czy stomatologiem , bo łokcie…bo kolana…Jednym słowem: reumatyzm.

Mówiąc „reumatyzm” nie jestem pewna, czy wszyscy się zrozumiemy, ponieważ aktualnie  międzynarodowa klasyfikacja chorób (do przejrzenia np. na w w w.dmdi.de) -ICD-10-GM kwalifikuje do grupy reumatycznej od 200 do 400 (!) chorób odróżniających się przebiegiem , prognozami  , a nierzadko i symptomatyką. Czy naprawdę reumatyzm musi być nazywany aż tak wieloma imionami , czy to kolejny objaw radosnej twórczości wielkiego przemysłu?

I tak i nie.

 Tak , ponieważ na skutek przebywania w śmieciowym środowisku, odżywiania się wieloma truciznami , które wcześniej jako jadalne nie funkcjonowały lub wręcz nie istniały , powstały dodatkowe zaburzenia w sumie wyglądające podobnie, mające jednakże różne pochodzenie . Nie, ponieważ wszystkie te dolegliwości i tak prowadzą do osłabienia organizmu , mogą przeistoczyć się w formy silnie degeneracyjne i posiadają pewne cechy wspólne , które odpowiadają na te same środki naturalne -stosowane w reumatyzmie od wieków. Okazuje się , że mimo , iż „choroby się rozmnożyły”:), te same rośliny wciąż pomagają we wszystkich postaciach -niezmutowane , nie „nowowyhodowane”, nie „specjalnie wyselekcjonowane”.

Słowo „reumatyzm” pochodzi od „rheo”- „ja płynę” , co świetnie oddaje choroby istotę: reumatyzm „płynie ” poprzez ciało rzeźbiąc je w obraz nędzy i rozpaczy.

W „Liber de Rheumatismus et Pleuritide dorsali” G.de Baillon’a (zwanego też Balloniusem lub Williamem of Baillon)(1538-1616) zastajemy pierwszy bodaj dokładny opis pochodzenia choroby: wedle ówczesnej nauki uwzględniającej „humory” , z której nie zrezygnowała homeopatia włączając starą mądrość do swoich obserwacji , czyli  patologię humoralną  , ” od mózgu spływał zimny szlam atakując wnętrze i wywołując chorobę”.

Od mózgu?

A niektórzy przedstawiciele współczesnej medycyny- jakkolwiek już nie ” w każdym przypadku” i nie ” w całości”:)upierają się ,  że „reumatyzm ma podłoże genetyczne”.

Kiedyś pisałam :” Jak nie mamy na co zwalić, zwalamy na genetykę”:))))))

Niestety reumatyzm jest tego najlepszym przykładem…to też przykładem szkolnomedycznej obszerności pojmowania:)))):w Niemczech jest nawet dość dokładne , lekarskie (sic!) powiedzonko „Was man nicht erklaren kann, sieht man gern als Rheuma an”:), czyli: „czego nie możemy wytłumaczyć, nazwiemy reumatyzmem”:)

A potem dziwy, że „liczba chorych na reumatyzm wzrosła….”-no jak miała nie wzrosnąć przy tej cudownej diagnostyce?

A więc…dokładna anamneza. Pomocna może być tomografia. Oczywiście nie Chińczykom -im wystarczy pacjenta obejrzeć:).Na Zachodzie zaś….”markery genetyczne ” się ustala. Dobrze. Tylko, że te „markery genetyczne ” nie muszą być wcale tak naprawdę związane właśnie z reumatyzmem -są zaledwie o to podejrzewane, a to różnica:).

No więc? Krótko można ująć: reumatyzm powstaje na skutek zaburzeń w systemie immunologicznym , dzięki którym ciało atakuje własne struktury .

Ale:)…jest tyle chorób autoimmunologicznych….A może…Może tak naprawdę jedna : słabość systemu immunologicznego , objawiająca się odmiennie  zależnie od osoby , środowiska , w którym żyje , i tylko nasz obłęd nadawania wszystkiemu etykietek nie pozwala potem na odnalezienie się w tym chaosie ?Jak to było? Cui bono?

Nie, jakkolwiek przyczyny są aż nadto widocznie wspólne , nie odważę się teraz na sprowadzenie wszystkich autoimmunologicznych niedomagań do jednego, ponieważ ich formy są więcej niż barwne :), ale spróbuję zająć chociaż reumatyzmem, ponieważ wydaje mi się, iż doskonale obrazuje on naszą niemoc w pojmowaniu istoty medycyny , przypomina o rozchwianiu , niedoinformowaniu i nieudolności w praktykach przedstawianych jako „służba” zdrowiu.

Cóż więc mamy oficjalnie pod postacią reumatyzmu? Zbiór FORM chorobowych . Pozwolą Państwo, że wymienię zgodnie z ICD te najgłówniejsze:

1.Zapalno- reumat.choroby autoimmunologiczne , czyli arthiritis -formy (ponad 100) występujące najczęściej między 30.a 50.rokiem życia , proszę zwrócić uwagę na pochodzenie słowa arthritis-forma zapalna :arthron- gr.staw, itis- zapalenie

-chroniczne polyarthritis

-Morbus Bechterew ( oficjalnie u mężczyzn 10 razy częściej niż u kobiet)

-Psoriasis arthritis (z łuszczycą)

-reaktywna arthritis

-juwenilna idiopatyczna (samoistna) arthritis

-Morbus Wegener

-kolagenozy ( choroby tkanki łącznej) i vasculitis ( zapal.arterii, arterioli, kapilar, żył , venoli.., związane m.in. z alergiami ) – w grupie kolagenoz i vaskulitis wyróżniono: lupus erythematodes, sklerodermię, syndrom sjorgena, polymyositis , dermatomyositis oraz tzw. kolagenozy mieszane .

2. Degeneratywne – artrozy (arthrosis deformans )- uznane jako „choroby zaawansowanego wieku” .Artrozy mogą być skutkiem artritis -p.wyżej.

3.Zaburzenia przemiany materii z towarzyszącymi zaburzeniami reumatycznymi

-dna (arthritis urica )

-osteoporoza

-hemochromatoza (haima- krew, chroma- kolor , zaburzenia przemiany żelaza)

4.Reumatyczne choroby części miękkich (różne symptomy z m.in.bólem mięśni i ścięgien)

-polymyalgia rheumatica

-polymyositis

Tylko tyle?:) Jeżeli przyjrzymy się im uważnie, mają ze sobą wiele wspólnego …Nasuwa się też przypuszczenie, że niektóre formy mogą być po prostu stadiami pierwszymi, inne- ostatnimi tej samej choroby. Ale podobno lepiej leczyć to wszystko OSOBNO. Czy może zaskoczyć, że reumatyzm w medycynie szkolnej jest wciąż uznawany jako „o nie dającej się sprecyzować przyczynie i niejasnej prognozie”?

Czy dziwi, że do zwalczania objawów, gdyż nie jestem przekonana, czy leczeniem można nazwać łagodzenie bólu , obrzęków itd., stosuje się całe mnóstwo farmaceutyków , do których potem dołączyć muszą te zwalczające  niepożądane skutki uboczne używania tych pierwszych?

Zerknijmy: w pierwszym rzędzie specyfiki hamujące zapalenia i ból , więc analgetyki . Leki  sterydowe i niesterydowe, opioidowe i nieopioidowe…Każdy z nich z pokaźną listą działań niepożądanych.

Nie proponuje się pierwowzorów stosowanych od lat :Carex arenaria –  ostrej trawy  , w niemieckiej medycynie ludowej zwanej „bożą maszyną do szycia”:), u nas stosowaną do …umacniania wydm- co czyni zresztą świetnie, nie poleca się mniszka -nomen omen -lekarskiego :), pokrzywy, liści brzozy , arniki, wierzby (uwaga przy chorobie Raynauda!) …Zamiast przepisywane są DMARD: disease modyfying antirheumatic drugs  ( MODYFIKUJąCE -nie „leczące”:) – chorobę leki antyreumatyczne) , jak np.cyklosporyna  – nie istnieją „długodystansowe studia pokazujące w pełni ich wady i zalety . Evidence Based Medicin??? Ale „się przepisuje” – antirheumatica: znowu „anty”. A że są to preparaty immunosupresyjne, więc , mówiąc obrazowo, zduszające system immunologiczny, organizm staje się coraz słabszy. Do tego , w najlepszym przypadku, preparaty złota- dość drogie ,a kiedy ktoś ma szczęście, dochodzi do metod termoterapia (krioterapia) , fizjoterapia .

Niedawno od matki dziecka chorego na reumatyzm usłyszałam :” W szpitalu powiedzieli, że to genetyczne , ale się zdenerwowałam i im wykrzyczałam, że nikt w rodzinie chory na to nie był!” . I co na to szpital? -Spytałam . ” A może był, ale ja o tym nie wiem”- wkurzyła się matka, w której dziecko wpakowano tyle kortyzonu, że o mało go nie poznała.

” A może był….” . „A może”- to cudowna diagnoza-do tej pory myślałam , że to wyrażenie możliwości alternatywy….:) Szkoda, że ” a może ” wypowiedziano jako usprawiedliwienie nieudanej „terapii” środkami kompletnie nie akceptowanymi przez organizm chorego dziecka.

Szkoda, że nie zapytano matki, w jakich warunkach dziecko mieszka, a mieszka na terenie permanentnie zalewanym wodami gruntowymi , w pobliżu stawów , na sieci żył wodnych. Pamiętam historię rodziny, w której wszyscy – mieszkający na podmokłych terenach od lat- cierpieli na reumatyzm. Najmłodsze pokolenie przeniosło się w zupełnie inne miejsce, do domu na suchutkich , acz ubogich (wszystko ma plusy i minusy) piaskach, gdzie sporo słońca …Reumatyzm, który odczuwali jako dzieci , zniknął bezpowrotnie. Rodzina , od której zaczęłam ten wątek , przeniosła się z terenów suchych na podmokłe . Każde dziecko urodzone na nowym miejscu wykazuje objawy reumatyzmu.

Niestety, lokalizacja to nie wszystko. W innym przypadku wszyscy z terenów wilgotnych musieliby pomyśleć o przeprowadzce zmuszeni do tego chorobą.Ale tak nie jest. Dla wielu , że lwia część naszego stanu zależy od silnego systemu immunologicznego. Szczęście:), że medycyna szkolna powoli bierze to pod uwagę:).

Może 🙂 z czasem zauważy też , że długotrwałe obciążenie wszechobecnym uciskiem- naciskiem, czyli presją dosłownie z każdej strony daje efekty (negatywne) już u małych dzieci , że dosłownie uginają się one pod ciężarem obowiązków , a to z kolei wygina kręgosłup , którego podstawą właściwego funkcjonowania są kości, chrząstki i….tkanka łączna. Reumatyzm- zespół chorób tkanki łącznej ? Tkanki, która łączy funkcjonalne elementy oraz wypełnia przestrzenie , ale i – co wiemy dzięki ujęciu homeopatycznemu- umożliwia wnikanie aktywnych sił z zewnątrz , sił kształtujących , przekazujących informację .Tkanka łączna zawiera kwarc – czy ktoś Państwu zwrócił uwagę na jego znaczenie w występowaniu reumatyzmu , że nowoczesne metody pozyskiwania żywności zubożają ją m.in. o kwarc? I  że próby wyrównania jego poziomu sztucznie nie są najlepszą metodą ? Do tego dochodzi ustawiczne tępienie indywidualnej aktywności ludzi , permanentne próby wtłaczania żywych istot w ciasne ramy podporządkowania połączone z masywnym atakowaniem ich uwagi multum niepotrzebnych , ogłupiających wrażeń  owocujące niechęcią do zaangażowania jaźni we wszystkie części organizmu … Wykluczenie kręgosłupa z życia .Jak mawiamy o ludziach ZBYT układnych? „Bez kręgosłupa”? Bardzo dokładne określenie.

Terapia nie obejmująca życia duchowego ani diety nie jest w stanie doprowadzić organizmu do równowagi przy tak ciężkim jej zaburzeniu, jakim jest reumatyzm. Terapia wyznaczona wedle teorii „przyczyny reumatyzmu nie są tak naprawdę znane ” lub ” przyczyny reumatyzmu mają podłoże genetyczne ” (???) – czy może pomóc? 

Prawdziwe leczenie zawsze zaczyna się w chwili, kiedy rozpoznaliśmy przyczynę.

Więc?

Akcentując wyżej wymienione składniki duchowych przyczyn reumatyzmu, nie można zapomnieć o ich bazie: niedostatecznym pozytywnym postrzeganiu życia, zawalonym zmartwieniami i negatywnymi myślami , co zresztą w świetle sytuacji – nie tylko w kraju- nie dziwi.

Tymczasem, wedle praw natury, ci, którzy „zbierają w sobie truciznę” – a są nią m.in. niedobre myśli- odkładają w sobie toksyny i tzw. szlam w miejscach, które ból powodują: np. w stawach.

Obrazując: strach nie pozwala iść,  krępuje nogi …w stawach. Patrząc na pokrzywione reumatyzmem ręce i nogi u niektórych chorych homeopata stwierdzi skrzywiony ogląd życia – i będzie miał rację. U wielu skrzywiona duchowość wyraża się najpierw w twarzy – prawie nie mogą się uśmiechać , biorą życie zbyt poważnie i tak pracują na zniekształconą fizjonomię , co zauważy też lekarz chiński:).

Oczywiście, mając na głowie wiele problemów nie łatwo się przestawić, ale czy naprawdę lepiej czekać , aż ciało da nam znać , że na odkształcenie naszej postawy już za późno?

Duchowo reumatyzm dotyczy też delikwentów, którzy się totalnie zaniedbują , pracują „dzień i noc” , nie omieszkując silnie krytykować za „zbytnią lekkość bytu” 🙂 innych , zbierając sobie negatywne reakcje ciała aż do niemocy.

Naturą reumatyzmu jest proces zwiększonego odkładania, gromadzenia złogów , więc zaburzenie metaboliczne ( w tym wytrącenie z równowagi metabolizmu białek ) – wyraz usztywnienia, sklerotyzacji. Symptomy zapalenia to objaw towarzyszący – biedny wysiłek zmęczonego sztywnością ciała, nieudolna próba rozpuszczenia zmian.

Jeżeli przechodzi w stan przewlekły- zapalenie nie jest już dobroczynne , ale tłamszenie go lekami bez jednoczesnej terapii źródła choroby oznacza wyłącznie przesunięcie problemu na inną- głębszą i niebezpieczniejszą płaszczyznę.

Bardzo ciekawym procesem (odkładanie kryształów kwasu moczowego ) charakteryzuje się tu dna -wyjątkowo silnie powiązana z osłabieniem systemu nerwowego , którą omówię nieco później.

Podsumowując pierwszy rozdział: słysząc o „rosnącej liczbie reumatyków” proszę najpierw zastanowić się nad swoją , nad znanych  sobie , a cierpiących na reumatyzm ludzi -postawą życiową, w drugiej kolejności nad pożywieniem , w trzeciej: miejscem zamieszkania. Potem proszę to sobie porównać i wysnuć wnioski. Następnie zapraszam do odcinka drugiego , mam nadzieję już wkrótce. 

————————————————————

Lektury:

I.V.Lackinger, H.Weiss „Rheuma, Arthrose, Gicht”, Stuttgart , 1992

w w w.dmdi.de ( klasyfikacja chorób)

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | Leave a Comment »

Alzheimer i olej z kokosa, czyli :komu zależy na naszej niepamięci?

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 18, 2011

 Prawdziwym świadectwem cywilizacji nie jest spis ludności ani wielkość miast, ani zbiory- jest nim rodzaj człowieka, jaki stwarza jego kraj.  T.Huxley

Powstanie samego terminu „choroba Alzheimera” można prześledzić w najróżniejszych źródłach , więc nie będę się znęcać nad przemysłowym hobby:)  , czyli nadawaniem nowych nazw czemuś , co kiedyś było po prostu problemami z pamięcią.

Inna rzecz, iż te problemy nie zawsze powstawały na tle tych samych przyczyn i należałoby raczej pogadać o nowych, ew.zintensyfikowachy przyczynkach do starych zaburzeń , jak np.zatrucie rtęcią itp. Ale to pewnie nie ucieszyłoby tych samych, którzy tak bardzo zajęci są odpowiedzialnością za nasze życie. Nie uraduje też wielu z „odpowiedzialnych” mój kolejny wpis, ale zawsze mogą się najeść produkowanych przez siebie specyfików i spokojnie wykonywać zadania uznane przez siebie za „jedyne słuszne”.

Za „jedyną słuszną” drogę uważała też podawanie farmaceutyków Dr Mary Newport, doświadczona lekarka , była dyrektorka m.in.Mease Hospital Dunedin , aktywna specjalistka w Dpt.of Pediatrics University of South Florida, dyr.oddziału neonantalnego w Spring Hill Regional Hospital na Florydzie…jednym słowem: Człowiek znający realia medycyny szkolnej.

Pani doktor pewnie do końca swej radosnej praktyki przepisywałaby syntetyzowane specyfiki, gdyby nie przypadek (?), który odmienił Jej życie pozwalając jednocześnie odmienić je innym, co istotne, na lepsze.

U Małżonka Pani Doktor, Stevena,  zdiagnozowano w wieku 53 lat chorobę Alzheimera, zalecono leki. Nawiasem mówiąc, ostatnio opisano „udowodnione rozczarowanie”:) – to oczywiście cytat lekarza angielskiego:))) badanymi ponownie farmaceutykami stosowanymi w omawianym przypadku, a  w parze z rozczarowaniem wyszło jakby więcej skutków ubocznych i ciężko dający się zaobserwować „minimalny zysk” w niektórych przypadkach. 

Stan Pana Steve’a pogarszał się z dnia na dzień, zrozpaczona żona zaczęła (:)) szukać mechanizmów powstawania choroby. Wspomagając się pracami zaprzyjaźnionych badaczy zwróciła uwagę na zakłócenia gospodarki glukozą w komórkach mózgowych -(glukoza-dostarczycielka energii do mózgu ), a bez energii…wiadomo. Jednak natura nie była aż tak okrutna, by nie pozostawić nam alternatyw i tak, alternatywnym źródłem mocy:) dla mózgu w przypadku np.głodówki, ścisłej diety itp., mogą być ciała ketonowe , produkowane w organizmie , a znane większości wyłącznie w związku ze zjawiskiem niezbyt pozytywnym dla organizmu, a zwanym popularnie kwasicą ketonową- ta występuje jednakże przy NADmiernej obecności ketonów.

Skupienie się na odżywianiu wyłącznie substancjami dostarczającymi materiału do produkcji ciał ketonowych ( pochodzenie ketonów w organizmie można skrótowo przybliżyć ujmując je jako pośredni produkt rozpadu kwasów tłuszczowych ) mogłoby się okazać dość niełatwe, a przy tym istniałoby niebezpieczeństwo „przedobrzenia”, więc Dr Newport oceniła jako właściwe spożywanie olejów posiadających tzw. MTC, czyli medium chain triglycerides , po polskiemu:) – trójglicerydy kwasów tłuszczowych.(niezłe opisy MTC w   „Handbook of functional lipids” , Akoh, Casimir.C, 2006). Bogatym ich źródłem jest olej kokosowy, więc…

35 ml oleju kokosowego dwa razy dziennie, czyli w sumie 7 łyżeczek do herbaty coconut oil wędrowało regularnie do żołądka Pana Newport. Po dwóch tygodniach pacjent poczuł się lepiej, po 37 dniach odzyskał „jasność postępowania”….Można było powiedzieć „olej rozjaśnił mgłę niepamięci”.

(Proszę pamiętać o indywidualnej tolerancji organizmu i możliwości stopniowego dopasowywania dawek)

Po roku stosowania oleju kokosowego potwierdzono u Pana N. zahamowanie atrofii mózgu , a on sam wciąż czuł się coraz lepiej.

Okazało się , że MCT metabolizowane w ciele , a więc i ketony pochodzące ze źródeł od A do Z powstających drogą naturalną nie tylko chronią przed wystąpieniem objawów Alzheimera, ale i są w stanie odwracać trwające już procesy progressive dementia .

To było dla niektórych zbyt wiele i zbyt prosto:).

Węsząc lukier koncerny od razu zainteresowały się produkcją syntetyzowanych MCT, przepuszczono je też przez sito FDA:) , badania potwierdziły pozytywną rolę MCT w chorobach:

-Gehriga (ALS- amyotrophic lateral sclerosis)

-odpornych na leki padaczkach

-cukrzycy (paradoksalnie, ale jednak) typu I i II

-Huntingtona

-MS (multiple sclerosis) ….

I to przy niepowodzeniach leków stosowanych do tej pory. A jednak efekty stosowania syntetyków nie mogły być równane z efektami naturalnie powstającymi w organizmie w wyniku dostarczanych , NATURALNYCH MCT.

Na Alzheimera choruje w USA podobno aż 5,2 miliony ludzi,do 2050 MA ZACHOROWAC 15.000.000 (!!!),  przypada mu też zaszczytne, siódme miejsce w rankingu PRZYCZYN (???) zgonów. Koszty leczenia choroby na A. wynoszą ok.148 bilionów dolarów. Prawda, że ładna sumka?

A tu syntetyczne ketony z piguł nie chcą żyć w organizmie tak długo, jak naturalne! Zaledwie 3 godziny zamiast ośmiu!

Czy w takim pacie można się dziwić, że zrobiono wiele, by informacje o właściwościach oleju kokosowego, co ważne- nierafinowanego, bez dodatków tłuszczów trans ( a są i takie niestety) , czyli : naturalnego, nie „ulepszanego” coconut oil , nie dotarły do społeczeństwa?

Może pamiętają Państwo skandal z farmaceutykiem Mediator, stosowanym przy cukrzycy? L’Express przy okazji opublikował wykaz 76 łykanych „gagatków” , których obecność na listach leków była co najmniej zagadkowa, ale u nas ten wykaz chyba nie znalazł powszechnego oddźwięku…Dostało się tam innym środkom dla cukrzyków, dostało się psychofarmakom …A Pan Bruno Toussaint, wydawca ” Prescrire” („przepisywać”, o lekach na receptę) ostrzegał przed Mediatorem w 1997 roku…Ostrzegali też trzej profesorowie z AFSSAPS , ale cóż oni mogli, gdy francuska Pani Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia pracowała jeszcze „oprócz” dla 3 koncernów farmaceutycznych, Pan Sarcozy zaś w swej młodości wykazywał się w koncernie Servier…?

Nawiasem mówiąc, wiele wyjaśniła wypowiedź 88- letniego wówczas Pana Jacque’a Serviera -założyciela i patrona koncernu, a która zszokowała świat medycyny swoją….otwartością:))): ” Lekarze stoją za nami, wszyscy kardiolodzy nas wspierają”.(Liberation: „Mediator, les dessous du scandale”, 17.01.2010, „Affaire Mediator:Jacques Servier devant la justice” -„J.S. poza prawem”) , 17.01.2011)  Nie zdziwiło, że firma nie mogła dopatrzyć się odpowiedzialności w przypadkach zgonów związanych wedle solidnych przesłanek z lekiem już wymienionym. A- w Hiszpanii był wycofany już w 2003 , Francja zaczęła zabierać z rynków dopiero w 2009 , w Niemczech nie chciano dopuścić  do obrotu ….Jak było w Polsce?:)))))))

Jak zwykle.

Byłoby naprawdę przyjemnie, gdyby chociaż w przypadku Alzheimera Polska otworzyła oczy na możliwości łagodnej terapii, ale czy „przyjemnie” to wystarczający argument wobec : KASA!!!!!!?

——————————————————-

Lektury:

„What if there was a cure for Alzheimer’s diseases and no one knew”? 22 lipiec, 2008, dr M.Newport, A care study,

w w w.coconutketones.com -bardzo ważna strona , tam też: „Scientific References for Ketone Research”,czyli badania nad ketonami

„Alzheimer ‚s Genetic Risk ….” NIH , w w w.nih.gov

Alzheimer Association- International Center on Alzheimer Disease in Chicago, konferencja 2008,

„Handbook of functional lipids.- Functional Foods and Nutraceuticals” -Casimir C .Akoh, 2006, Washington

w w w.liberation.fr (Mediator- Recherche )

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, zdrowie | Leave a Comment »

Borelioza-czym jest naprawdę.cz.1O.Wzmacniamy system limfatyczny.Aktualności.

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 12, 2011

Nowymi szczepionkami na „każdy”:)))))) rodzaj grypy zajmować się nie będę, gdyż chyba już nie ma takiej potrzeby.Dzięki wielu doświadczeniom, obserwacjom, portalom , a przede wszystkim stojącym za nimi Ludziom świadomość w narodzie podniosła się tak znacznie, że nie wiem, czego by potrzeba, by zmusić Obywateli do poddania się  przemysłowej przemocy. Przemocy, gdyż o samą wiarę w kłamstwa produced by big lobby jestem spokojna i to mimo wzmożonych wysiłków deprecjonowania zwolenników normalnego, odpowiedzialnego , zdrowego życia. Im więcej takich wysiłków, tym więcej głów poruszy się pytaniem „dlaczego im to przeszkadza?”:)))

Wciąż zostaje mnóstwo innych tematów, więc najpierw skrót aktualności wydających mi się godnymi odnotowania.

Odważna i dość rozsądna, jak na fragment systemu medycznego gazeta Ärzteblatt zamieściła artykuł pt.
” Pharmawerbung beeinflusst Verorordnungsverhalten”, czyli : reklama przemysłu farmaceutycznego wpływa na zalecane terapie i , jakkolwiek temat potraktowano łagodnie, to jednak jest oficjalne przyznane: „….eskponowani na reklamę lekarze przepisują częściej, gorzej i drożej”-wg meta-analiza PLoS Medicine, 2010,7.

Nieco dalej poszła SRW2 z relacją Pani Evy Schindele „Schweingrippe und Co….., Wer bestimmt, wogegen geimpft wird” czyli : „świńska grypa i spółka: kto ustala przeciwko czemu szczepić”, a w której dość wyraźnie STIKO*(ww w.
rki.de) jawi się bardziej jako agencja przemysłu aniżeli instytucja o jakimkolwiek innym celu.

Moją uwagę przyciągnął też artykuł z nieocenionego Ärzteblatt , traktujący o antykoncepcyjnym środku zawierającym etongestrel , a implantowanym w rękę pełnych ufności pań- ostatnim „krzyku mody medycznej”  który w czasie swego działania powinien przez 3 lata uwalniać odpowiednie hormony do krwi ,działając jak nazwa:) wskazuje. Otóż niecałkiem.

w w w.aerzteblatt. de z 05.01.2011,” Hunderte Frauen in Grossbritannien trotz Verhutungsmittel schwanger” (setki kobiet w UK mimo środka antykoncepcyjnego zaszły w ciążę).

Autor artykułu pisze o odszkodowaniach, które NHS (National Health Service) musi wypłacić pacjentkom z powodu stosowania ww., a jest to niebagatelna sumka 200.000 funtów. Od czasu wprowadzenia na rynek zanotowano też ok.3000 przypadków działań ubocznych (domyślam się, że niepożądanych, ale tego nie napiszę, gdyż w artykule wyraźnie stoi: „działań ubocznych” i tyle  ), jak również 600 kobiet zaszło w ciążę MIMO stosowania ww.specyfiku.

Ale widocznie „wygodny” implancik był tego wart. Czy jestem złośliwa? Może troszkę , ale już nie wiem, jak reagować na tak oczywiste podążanie za komplikacjami.

Podobnie smutne wnioski nasuwają mi się w przypadku ludzi wyśmiewających miłośników dobrego, zdrowego pożywienia i usiłujących dorobić im gębę „ortorektyków”- nazwy specjalnie wymyślonej , by mieć podstawy do „specjalistycznego” :)))) potraktowania tychże w razie, gdyby jednak nie zechcieli spożywać masowej, plastikowej produkcji zadanej im przez big fast food.

Jeżeli ktoś pokochał spożywanie plastiku, genetycznie modyfikowanych niespodzianek, to proszę bardzo, niech płaci za trucizny w pestycydach , za trucizny w otoczeniu , za swoje zdrowie, niech finansuje laboratoria przemysłu spożywczego i farmaceutycznego : ZE SWOJEJ KIESZENI. Chociaż to też nie jest dobre wyjście, gdyż na dłuższą metę oczywiście i tak odbije się to na wszystkich, z planetą włącznie. Ale na obłędus finansowus:) i obłędus ambicius:) chyba nie ma lekarstwa.

Podam jeszcze Państwu ciekawe linki: „Pharmaindustrie macht aus gesunden Menschen lukrative Patienten ” (przemysł farmaceutyczny czyni ze zdrowych ludzi lukratywnych pacjentów) na You Tube, w w w .youtube.com/watch?v=HDZjJuaOf3w  ,

 „Pharma verschweigt massive Nebenwirkungen” (Pharma przemilcza liczne działania uboczne)- w w w.youtube.com/watch?v=wULod_xhxl8 ,

„Gefahrliche Medikamente:Studien verheimlicht” (niebezpieczne lekarstwa: studia utajniono )- w telewizji szwajcarskiej, w w w.videoportal.sf.tr/video?id=d686900f-6e08-4e4c-a88b-4c37574b3106  ,lub po prostu, w razie, gdyby były trudności z wpisaniem linków, ww.podane tytuły i „youtube ” lub -link ostatni „videoportal.sf.”.Warto obejrzeć i posłuchać, warto przetłumaczyć.

O boreliozie odcinek następny….

A więc czas mercuriusa : rtęć, żywe srebro….rtęć w amalgamatach, szczepionkach …totalne zatwardzenie .I to nie jest żart, gdyż rtęć w organizmie powoduje niereperowalne szkody w jelitach. Nie dziwi zapotrzebowanie na środki przeczyszczające, podobnie zresztą, jak w czasach, gdy „leczono” końskimi dawkami rtęci np.syfilis. Wtedy też z lubością stosowano drogie , drastycznie;) wręcz działające remedia , jak antymon czy  chiński rabarbar. W końcu, wycieńczony organizm z tęsknotą wyczekiwał zejścia….

Co mają specyfiki przeczyszczające do boreliozy? Oczywiście odtruwanie organizmu.

ALE o nich już co nieco było. Kiedy więc poczynimy w sobie porządek, o którym nie można zapomnieć ZANIM przejdzie się do etapu następnego,  czas zabrać się za wzmacnianie obiegu limfy i reparację śledziony.

Jedną z najlepszych roślin wspierających system limfatyczny jest jemioła (viscum album), teraz będzie świetna pora na jej zbieranie, stąd przypomnienie. Wcześniej pito nawet herbatkę z jemioły , choć wydawałoby się, że działanie jest mizerne, a w Chinach znana jest rola Viscum album w …naprawianiu grasicy oraz przysadki , czyli w przywracaniu roli i formy (!) grasicy i wsparcia funkcjonowania przysadki. W tym przypadku stosuje się tincturę i napar. Według TCM jemioła pomaga grasicy  „znów stać się grasicą”:).

Chrysoplenium alternifolium (śledziennica skrętolistna)  – napar lub świeża wspiera czynność śledziony, stosowana jest też przy zaburzeniach wątroby i pęcherza moczowego.UWAGA:żółciopędna. Jak zwykle w Polsce , nazwę grecką i łacińską dobrze wskazującą na roślinki zastosowanie zmieniono tak, by niekoniecznie ją z właściwościami kojarzono. Z greckiego chrysos- złoto i splen- śledziona. Ale tutaj ktoś musiał zrobić z tego śledziEnnicę. W Niemczech funkcjonuje po prostu jako Milzkraut=zioło śledzionowe:).

Jarzębina (Sorbus aucuparia) -ocet, sok, ale przede wszystkim napar z suszonych jagód jarzębiny- „herbatka” jarzębinowa jest wyśmienita przy zaburzeniach limfatycznych. Nalewka   stosowana jest również w TCM przy obrzękach limfatycznych.

Kurdybanek:), (Glechoma hederaceae) -pili go malarze i pracownicy odlewni ołowiu przeciwko zatruciom metalami ciężkimi .Matthiolus- mistrz zielarstwa z XVI wieku przepisywał kurdybanek w winie na „otwarcie wątroby i śledziony” by „wypędzić trucizny”. Specyficzny zespół substancji dobranych przez Naturę w kurdybanku pozwala oczyścić limfę eliminując to co zostało z rozpadu bakterii, ale  „wyprowadzi” i same bakterie , reguluje metabolizm , łagodzi zapalenia w procesach martwiczych, ropnych.

Pokrzywa (urtica dioica) przepłukuje limfę i odśluzowuje krew, ze względu na sterole i lektyny działa też immunostymulująco (Schonfelder , 2004).

Liatra (Liatris odoratissima) – receptę z liatrisem spotykamy u Hildegardy z Bingen; składa się z 6 gramów zioła, odrobiny miodu , szczypty pieprzu i kory cynamonowej gotowanych w winie przez parę minut. Dziś dodaje się ją do tytoniu , ale w opracowaniach fitoterapii wspomina się o diuretycznym, tonizującym , stymulującym i pobudzającym krążenie działaniu.

To zaledwie kilka z roślin czyszczących limfę i wspomagających śledzionę 🙂 ……cdn.

——————————————————————————

Lektury:

wymienione w tekście , plus:

w w w.aerzteblatt.de

w w w.rki.de

w w w.swr.de

w w w.videoportal.sf.tv

w w w.ncbi.nlm.nih.gov.

w w w.freidok.uni-freiburg.de (opracowanie o pokrzywie:), urtica dioica

Soltis, Tago-Nakazawa, Xiang, Kawao,Murata,Wakabayashi,Hibsch-Jetter :”Phylogenetic relationships and evolution in Chrysoplenium….” American Journal of Botany,88,2001, w w w.amjbot.org – bardzo dobre opracowania przydatne dla fitoterapeutów

Posted in aktualności, borelioza, farmakologia, odżywianie, TCM, zdrowie | Leave a Comment »