Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘huna’ Category

huna po prostu jest

Huna po prostu jest.cz.6.Jedność z wszystkimi kolorami.

Posted by natural health consulting w dniu Październik 9, 2011

Huna wyczekała się na swą kolej :)…cierpliwie . Teraz, gdy w świecie gorąco i nawet jesień zdaje się cieplejsza …trzeba zachować spokój .

Zasada piętnasta :mea ,mea , mea…ale nie po łacinie 🙂 = bla , bla , bla
 = obgadywanie.
W obgadywaniu ciężko znaleźć rozwiązanie , nie mamy też pewności , że rozwiązanie czyjeś będzie dobre dla nas . Gadać należy , o działaniu zapomnieć nie można . Kahuni na to :”wejdź do łodzi , bierz wiosło „. Przemyśl kierunek i powoli ruszaj , nie zostawiając na brzegu zasady 16. : nahe , nahe – przyjaźń , współczucie – to ostatnie w sensie współodczuwania raczej aniżeli użalania się , jak mylnie bywa często odczytywane w codziennych dialogach .

„Nahenahe” jest bowiem wiernym przewodnikiem . Wedle Kahunów bez nahenahe nie ma postępu , rozwoju , ruchu …

…. wtedy łatwo wpaść w to , o przed czym ostrzega nas zasada 17. oznaczająca niebezpieczną pułapkę , a jednocześnie wskazująca rozwiązanie :Na’aupo- niewykorzystana pomoc , transformowana w jęz.tamtejszym też jako „zamierzona głupota” . Tłumacząc dowolnie : weź każdy środek, który wyciągnie cię z ciemności , ale nie będzie krzywdą innym i użyj go .

Korzystając , poczujesz Lokaki 🙂 – zas.18. = jedność . Czuć jedność …. ileż to usłyszę interpretacji …. Jednak nie chodzi o czucie jedności wyłącznie z tym , co lubimy . Chodzi o akceptację dobra , które potrafimy wskazać nawet w tym , czego NIE lubimy , o odnalezienie świadomości współistnienia . Aby to dobro zobaczyć i uznać , że nawet w marnym opakowaniu 😉 ma rację bytu – nie osądzać po „okładkach „- może właściwszym będzie – nie osądzać pośpiesznie i choć Kahuni ( i nie tylko oni ) mówią , że najlepiej nie osądzać wcale , to zachodni umysł , nasączony filozofiami maści najróżniejszej , od ocen powstrzymać się szybko nie da. Może i powstrzymywać go tak bardzo nie trzeba , bo jak kiełznać np.włoski temperamencik 😉  …wszak każdemu , co jego 😉 – i to też przecie Huny zasada :). Prościej … jednemu pasuje wanilia , innemu cynamon 🙂 . A oba wspaniałe i dobroczynne wielce . Co , kiedy w słowie „jedność ” A. zasmakuje wanilię , a B.- cynamon ? C. zaś … jedno i drugie i …miękkość jeszcze , która płaszczem , gdy ulewa , nakryje … Co , kiedy D. nie poczuje w „jedności „niczego poza kolczastym drutem ? Widocznie nigdy nie dane mu było jej odczuć , a jeżeli , to w wyjątkow przykry sposób . Naszą rolą jest wtedy dać poznać , że jedność
nie musi być kolczastym drutem :nie może krępować , nie może ranić … może spajać . Ponad więzami i pomimo nich …no i pomimo różnorodności .

Wiosłując dalej 🙂 , koniecznie zwracajmy uwagę na 18.: Ho ‚ailoua – znaki .Znaki pochodzą od duchów – wierzymy w nie , czy nie …. i w jakiej postaci , bo dla każdego mogą mieć inną i co innego oznaczać … AKCEPTUJEMY , że mogą istnieć , czy nie ….

Ja akceptuję . Kahuni twierdzą , że , aby czytać znaki , trzeba wyostrzyć zmysły = trzeba żyć Z Naturą .Nie- wbrew niej . I to by była zasada uniwersalna , przenikająca wszystkie inne  , podkreślająca 18.  i niezwykle ważna przed 19. , o której mam nadzieję niedługo 🙂

Posted in aktualności, huna, zdrowie | Leave a Comment »

Huna po prostu jest.cz.5.Tu i teraz.

Posted by natural health consulting w dniu Luty 27, 2011

„Gdybym tak wtedy …..”

„Gdybym nie…”

„Gdybym tak…”

„Gdybym”- jedno z najsmutniejszych słów , jeżeli dotyczy przeszłości. Wie o tym większość z nas -ludzi, ale wniosków wyciągnąć nie chcemy. Permanentne , regularne, te same błędy. Brnięcie w ślepe zaułki. A potem, kiedyś …”Gdybym wtedy….”.

Dlaczego nie pomyślimy o „gdybym” teraz ?

Zasada dziesiąta huny: I keia manowa- w t y m  momencie.

Ponieważ Pono znajdujesz zawsze tylko teraz. To to , co czynisz. Masz swoją filozofię na ten temat? Bardzo słusznie , ale filozofia pozostaje tylko martwym ideałem, jeżeli z nią nie pracujesz.

Myśli bez rzeczywistego uzewnętrzniania nie zmienią niczego. Kiedy wytrącasz się z równowagi , kiedy rozum , uczucie podryfowały w przeszłość lub przyszłość , trwasz w zawieszeniu, a żyjesz przecież TERAZ. Wróć do teraźniejszości.

I keia manawa…uhane niu au- jestem/jesteś istotą duchową. Przede wszystkim.

Manawa iki ola pau’ole – żyj zawsze tylko teraz. 

Tak odnajdujesz zasadę jedenastą: Aloha-miłość, oznacza też cześć , szacunek. ALO- światło duchowości, ha- oddech.

Kahuni pojmują to najprościej :aby każde światło ducha i twórczy oddech czciły drugą istotę.

Brak miłości do siebie blokuje nasz rozwój.

I pomyśleć, że o tym, nad czym biedzi się współczesna psychologia (jakkolwiek nie bardzo dająca sobie z tym radę:))) wiedzieli „prości” Kahuni:)): wiedzieli o Aloha Pau’ ole- że miłość się nie kończy , że im więcej nią obdarzasz, tym więcej jej w Tobie :), co Wszystkim Smutnym na przedwiośniu dedykuję:) , polecając zasadę dwunastą:

Mana iko- siłę własną.

Kiedy już się na siebie zdecydujesz …- co to oznacza? Kiedy zrozumiesz, że od siebie zależysz, że Twoje życie powinno być w Twoich rękach- niby proste, ale jednak nie dla Wszystkich:)- odczuwa się siłę własną. Wie się, że można zmienić jeżeli nie sytuację, to nastawienie do niej- że nasza siła jest w równowadze , że Pilikia- zasada trzynasta przedstawiająca pojmowanie problemów- mówi o nastawieniu mogącym zmienić wszystko.

Przebacz sobie i idź dalej. Nie wspominaj Pilikia (problemów) . Nie mów „ale”- o czym wspomina zasada czternasta:A’ole okole. Kupuny- uzdrawiaczki, mówią: „Ciężko myśleć, mając w głowie „ale”. Nasz europejski (powiedzmy zachodni:) charakter pewnie się nieco zbuntuje, ale 🙂 spróbujmy chwilę przedstawić sobie swoje położenie, marzenia, drogę…czy łatwiej jest z „ale” czy bez „ale”? W języku ludzi podobno 🙂 cywilizowanych zawsze jest jakieś „ale”, ponieważ jesteśmy przytłoczeni wręcz labiryntem problemów, ich rozwiązań i wizji następnych. Na codzień posługujemy się więc „ale”, ponieważ gdyby nie to, nie moglibyśmy się poruszać w świecie innych, dla których „ale ” jest niezbędne, jest koniecznością. Tak sami wpadamy w spiralę „ale”.

Jeżeli nie uda nam się choć przez chwilę funkcjonować bez tego, wyjedźmy na jakiś czas w jakieś odludne miejsce i tam spróbujmy nowego języka : od siebie dla siebie:).A potem wróćmy i przekonajmy się, jak reagujemy na „ale”:)

Posted in aktualności, huna, zdrowie | Leave a Comment »

Huna po prostu jest.cz.4. Dusze nie znikają.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 2, 2010

Nieludzkość człowieka wobec człowieka przynosi żałobę niezliczonym….M.Twain

Ten dzień był dla Tych, co po Tamtej stronie .Noc poświęcę więc żywym.

Ludzie wchodzą na cmentarz. Jeszcze rozmawiają, jeszcze niektórzy się śmieją…Dobrze. Są żywi, więc mają prawo. Może nawet opowiadają sobie anegdoty o Zmarłych. Też dobrze. Zmarłym to nie szkodzi. Ale ludzie dochodzą do grobów i…milkną.

To bardzo dobrze.

Bo oni wreszcie odzywają się do tych, do których przyszli. To nic, że Zmarli tam nie mieszkają, że wędrują tu i tam, czasem towarzyszą nam bardziej niż za życia…Przecież i tak rozumieją nas bez słów. Cisza jest ważna dla momentu.

Dla chwili, w której jesteśmy z Tym, Tą, z Wszystkimi, których kochaliśmy….Których kochamy ciągle jeszcze, inaczej by nas tu nie było….bo mam nadzieję, że tylko niewielu przyciąga TAM obowiązek? Zwyczaj? Rytuał?

Jeżeli byłoby  to wyłącznie przyzwyczajenie, to…lepiej TAM nie chodźcie.

Nie fałszujcie uczuć, bo to nie miejsce na uczuciowe wydmuszki. Jeżeli nie czuliście niczego….pójdźcie lepiej na spacer na Starówkę….gdziekolwiek. Nie oszukujcie dusz. One i tak się oszukać nie dadzą.

Ka Ei Aloha- to w Hunie krąg miłości.

Ka Ei Alpha i Na Kapuna

Oho an i ka manawa

Amah na manawa iki ko’u pono

Mahalo nui no pomaka ‚ inei’ an

Ka ei Alpha i Na Kapuna

He Ina no Na Kapuna….:)

czyli:

W kręgu miłości duchów przodków jestem

Wszystkie moje chwile znajdują się w równowadze

Jestem wdzięczna za błogosławieństwa, których od nich doświadczam

W kręgu miłości duchów przodków jestem

Imię duchów (przodków) niech będzie uczczone….

Na Hawajach stara kultura bazowała na słowie i dźwięku, więc wiedza przekazywana była śpiewem, śpiewowi zaś towarzyszył święty oddech. Kahuni rozumieli, jaką siłą działa ton i dźwięk na ducha i… DNA.

Ich mowa zawiera tony pobudzające mózg do produkcji fal Theta-najwyższej formy odprężenia.

Samogłoski- to hawajski skarbiec- wymawiając je jest się zmuszonym do bardzo głębokiego oddechu-to z kolei zmusza mózg do funkcjonowania w optymalnej pojemności.

Pieśń ta jest automatycznym aktywatorem Pono…i to siódma reguła Huny, bliska już Kapu- czyli tabu- temu, co ukryte , święte- regule ósmej, powiadającej:

Stwórz swoją przestrzeń i nie dopuść do siebie myśli niezgodnych z prawdą.

Nie pozwól nikomu zwątpić w wiarę w Ciebie.

Poruszaj się w swoim, świętym pomieszczeniu ducha.

Nie pozwól innym zainfekować go negatywami.

Pamiętaj, że każdą złą myślą kaleczysz SWOJEGO ducha.

Sądzę, że reguła ósma komentarza nie wymaga. Podobnie zresztą, jak dziewiąta:

Ku’u* Hoa Aloha- moi kochani partnerzy:

1.Na Kapuna- dziadkowie -duchy Wszystkich, którzy tu byli przede mną

2.Na Alahi- przewodnicy -zbiorowa inteligencja żyjących niegdyś istot (ZWIERZąT również) , zakotwiczona w naszym DNA i podświadomości. Jeżeli nawiążemy połączenie , nawiążemy komunikację ze zmysłem wiedzy naszym własnym instynktem.

Kiedy płaczemy, śmiejemy się (nie z czyichś nieszczęść-bo to to bardzo niedobry śmiech)…tworzymy zbiorową inteligencję ducha.

3.Kahu-strażnicy i obrońcy- specjalne energie duchowe doglądające nas czasem lub…stale:). Łączymy się z nimi prosząc o wsparcie . Nie muszą być związane z naszymi rodzinami.

*Ko’u albo Ka’u -to symbol „moje” w formie fizycznej.

*Ku’u- to szczególnie wartościowe i wieczne posiadanie. Pokrewieństwo.

Trzej towarzysze w ziemskiej podróży są dani nam wszystkim. Pytanie, czy wszyscy potrafimy to docenić.

Posted in aktualności, huna, zdrowie | Leave a Comment »

Jak żyć po stracie bliskich?Huna po prostu jest.cz.3.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 19, 2010

Wysypało się poradników,jak żyć w żałobie…..Dobrze,jeżeli ktokolwiek będzie potrafił zrobić z tego użytek.Ale czy człowiek nie będący w skórze kogoś,kto właśnie cierpi,jest w stanie doradzić mu cokolwiek?

Czy w ogóle ma sens mówienie komuś,jak ma żyć?Czy chcemy przez to,aby nasze życie było podobne do innych, czy można sugerować się radami ludzi,którzy unifikują cierpienie?Nasze życia i tak są,w swojej podstawowej strukturze, podobne:narodziny,szkoła,praca,śluby,dzieci,partnerstwa….śmierć.Do tego nie trzeba specjalnych rad-samo się plecie.Od nas zależy,czy zrobimy z tego coś indywidualnego,czy z codzienności uczynimy pełne naszych śladów  dni…czy też te dni zostawią dobre ślady w nas……czy chociaż przeżyjemy je tak,żeby na koniec powiedzieć: żyłem, naprawdę żyłem swoim życiem.

Każdego boli inaczej.

Każdy ma swoje wspomnienia związane ze zmarłym i swoje wobec niego uczucia.

To fakt,przeważnie pojawiają się :”to niesprawiedliwe,to niemożliwe,nie tak miało być,to już koniec……”

I to wszystko prawda.Na swój sposób.

Bo zawsze ból,który nas dotyka,uważamy za niesprawiedliwy.Ale czy ból dotykający innych jest sprawiedliwy?

Bo niemożliwym jest,że kogoś już nie ma.Zmarły jest,tyle,że żywy w innej przestrzeni,żywy innym życiem,inną formą.

Bo nie tak miało być-ponieważ wyobraziliśmy sobie,że będzie inaczej,że jeszcze nie teraz,że dożyjemy starości…..ale to były nasze założenia.Tak naprawdę nie wiemy,czy były nimi w istocie.A jeżeli,to czy takie same wyobrażenia mieli inni i czym to skutkuje.Jeżeli ci,co odeszli,bardzo chcieli żyć-a nie wątpię,że chcieli-spójrzcie-czyż nie żyją teraz drugim życiem?Czy….nie jest im lepiej teraz?Wiem,w chwilach przeżywania traumy żadne tłumaczenia nie są istotne,żadne niewystarczające.Istotne jest,że WY żyjecie tu i teraz,i co zrobicie z tym dalej-bo nie brak tych,dla których jesteście wszystkim,prawda?Gdyby zaś zabrakło….jest tyle czekających na Wasze ciepło….a gdybyście nie mogli dać go innym…dajcie Waszemu życiu pełnię mimo wszystko…Zyjemy w związkach,ale tak naprawdę przychodzimy na świat sami(poza bliźniętami) i umieramy sami.Każdy z nas jest oddzielnym,samodzielnym bytem. Nie możemy przywiązywać nikogo do siebie ani siebie do nikogo,bo i tak kiedyś będziemy musieli się rozstać-fizycznie.Bądźmy z kimś jak najgłębiej-duchowo,bądźmy z kimś jak najmocniej w sercu-te więzy nie rozpadną się,one trwają przez całe pokolenia a możliwe,że wpływają na bliskość w innych przestrzeniach.Mając kogoś w sercu,nie rozstajemy się z nim aż do naszego materialnego końca….może i dalej….Przytulam Wszystkich,którzy stracili swoich Ukochanych-nie ważne,górników czy polityków,biednych czy bogatych,czy stracili ich nagle czy nie -stracili BLISKICH -przytulam ich myślami i duszą…Zróbcie to i Wy-jeśli chcecie,dajcie im siłę,aby wrócili do pełni życia.Dajcie im siłę tym bardziej,jeżeli potrzebujecie jej sami.

Nie ważne,lubiliśmy kogoś,kto odszedł czy nie-smutek obciąża tych,którzy zostali-nie pozwólmy Im zginąć w bólu-ani dziś ani jutro…nigdy.Pamiętajmy o Nich,jak o sobie samych wiedząc,że dźwigają ciężar każdego z nas,ciężar,który akurat teraz przypadł Im.

Czasem śnią mi się ci,co odeszli i ci,których osierocili-również ludzie,których nigdy nie spotkałam.Wiem,mówienie o snach to karkołomne wyznanie na stronie,której nie brak chłodnego spojrzenia,również przez pryzmat tego,co zwie się „naukami ścisłymi”.Ale mnie to nie interesuje.Nie obchodzi mnie,jak na to zareagują osoby,którym wydaje się,że nie śnią-bo śni każdy,nawet,jeżeli o tym nie wie.Nie obchodzi mnie,że powiedzą „sny?to takie nienaukowe”-i tak będą się mylić,nauka-nawet ta najsceptyczniejsza-już dawno snami się zajęła,ale na szczęście nie może jeszcze przejąć nad nimi całkowitej kontroli ….nie trzeba.

Pisząc to wiem,że w sytuacji wielkiej straty pocieszanie nie pomaga.Ja też nie pocieszam-nie czas na to ani sposobność.

Próbuję tylko przypomnieć o tym,że Wasze życie się nie skończyło,że macie dla kogo trwać,że…przede wszystkim dla SIEBIE I TYCH,KTóRZY ZOSTALI żyjcie tym światem,który dano Wam jeszcze na jakiś czas….jak nam wszystkim.

Może uda Wam się spojrzeć  z perspektywy np.huny,jak ja patrzę z perspektywy kogoś pamiętającego swój ból-bo każdy z nas kogoś kiedyś stracił,prawda?Wtedy wszystkie słowa wydają się zbędne….a jednak życie trwa.

Ostatnio pisałam w tym cyklu o instynkcie,o mózgu brzucha-on teraz cierpi.Nie dojrzał,nie ostrzegł,zadaje sobie mnóstwo pytań….niepotrzebnie.Nawet,gdyby dojrzał-czy ostrzegany by nas posłuchał?Nie wiemy.

Podarujcie Zmarłym Waszą pamięć i cześć,przytulcie ich sercem,ale żyjcie dniem dzisiejszym.

Zaraz po zasadzie instynktu huna mówi o pięciu podziękowaniach-zasada piąta.Na mahalo Elima.Nie są to podziękowania zwykłe a i w stanie żalu ciężko dziękować komukolwiek i czemukolwiek-to naturalne-wszelkie dzięki są dziwne i nie na miejscu,czujemy bunt,czujemy się skrzywdzeni.

Ale tu chodzi o zupełnie coś innego.Chodzi o dostrzeżenie DOBRA w naszym,aktualnym życiu,które chwilowo zdominowało poczucie wszechogarniającego ZŁA.

Dwie myśli nie wejdą do jednej przestrzeni a uczucia podążają za myślami.

Spróbuj przestać myśleć to,co myślałeś i podziękuj pięć razy przewodnikowi Twojego ducha.Sam musisz wiedzieć,za co.

Wdzięczność jest automatycznym aktywatorem równowagi,ponieważ łączy się z duchowością nawet,kiedy mocno tkwimy w fizyczności.Czując wdzięczność jesteśmy w równowadze.

Zaraz po tym następuje szósta zasada huny-Ka Hana Pono.

Hana-praca,poch.od Ha-oddech,Na-liczba mnoga,więc HANA-wiele oddechów.

Kanały w mózgu,kanały Waszego funkcjonowania szlifują się myślami.Opuść ciemne,ponure kanały,otrzymasz żyzną,świeżą ziemię.Wracając do starych myśli trzymających Cię w niemocy-zalewasz piękny ogród.PONO-to też „ogród”.

Za oknami słońce.Ono też ma jakąś trwałość.Wszystko ma „jakąś trwałość”.To,czego terminu nie znamy ani nawet nie wiemy,czy istnieje,to duch,dusza…nieskończoność….to też nasz,ludzki termin.Czy jest w nim naprawdę to,co pod nim rozumiemy?Tego też nie wiemy.

Posted in huna, zdrowie | Leave a Comment »

Huna po prostu jest.cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 13, 2010

 

„Jeżeli przyjaźnisz się ze wszystkimi,to i tobie dzień upłynie w przyjaznym nastroju” -Anglia,XIX wiek.

Swiezo poznani-dzięki tej właśnie stronie- znajomi spytali ostrożnie,skąd u mnie przychylność wobec astrologów. Przez chwilę mnie zamurowało,bo to trochę tak,jakby pytać,skąd przychylność wobec ludzi.Znam przedstawicieli najróżniejszych profesji,środowisk,stanowisk i żadna ze znajomości niczego mi nie ujmuje -na pewno zaś każda podnosi poziom wiedzy,choćby o społeczeństwie.”Jak to było?Ja jestem ja a ty jesteś ty.”

Astrolodzy byli od dawna,zanim wykształciło się tysiące innych zawodów i nie widzę powodów,dlaczego trzeba by było odmawiać im prawa istnienia?Moim zdaniem,astrolodzy,pracując nad „niebiańskim zwierzyńcem” przybliżają sfery niebieskie tym,co na Ziemi i nie rozumiem,dlaczego mieliby tego nie robić,szczególnie zaś,jeżeli wykonują swą pracę rzetelnie,nie szkodząc nikomu.Tutaj bowiem jest sedno:primum non nocere powinna obowiązywać nie tylko kręgi medyczne,ale każdą,absolutnie każdą formę pracy,ponieważ „po pierwsze nie szkodzić” jest najważniejsze i kwestią sumienia każdego przedstawiciela każdego fachu jest,czy się tym kieruje-nie mnie jednak osądzać.

Myślę,że podważaniem sensu pracy astrologów zajmują się ludzie,którzy nauczeni zostali patrzenia we własne buty.Nic dziwnego,że gwiazdy za daleko:-)Mnie astrolodzy w niczym nie przeszkadzają a jeżeli na dodatek potrafią obliczyć pozycję planet,położenie księżyca-bardzo przydatne choćby w ogrodnictwie ale i zajmowaniu się zdrowiem, to dlaczego mam ich nie lubić?Ze co?Ze księżyc i zdrowie to średniowiecze?Po pierwsze średniowiecze jest bardzo ważną epoką w naszej historii,co oczywiście wiedzą mediewiści,po drugie:księżyc miałby wpływać na przypływy i odpływy,ale na nas i wszystko wokół to już nie?No to gratuluję horyzontów;-)Coż,niektórzy się po prostu wiedzy boją.Boją się potwornie,bo nieznane ma wielkie oczy,boją się nawet słów niefunkcjonujących wcześniej w ich środowisku,jak „astrolog,zodiak,wpływ planet na zdrowie” a już nie daj Boże „magia”-nic,że magia może być po prostu magią np.spojrzenia czy magią miejsca,że nasz słownik jest zbyt ubogi,by np.oddać ciekawą atmosferę…są ludzie,którzy operują wyłącznie słownictwem wstukanym im w domu i szkole i basta.Reszta-to terra incognita….bo a nuż ugryzie?:-):-)

Teraz już o hunie,wiedzy,która była wystarczająco dobra,by zaintrygować amerykańskich,szwajcarskich,niemieckich naukowców….i wystarczająco „be” aby obśmiała ją większość polskich „fachowców”.Jeżeli wziąć pod uwagę,że Huna uczy spokoju,pewności siebie,poczucia spełnienia,to nic dziwnego,że jest atakowana przez ludzi pozostających w szponach własnej niemożności spowodowanych niemożnością zrozumienia podstawowych procesów,kompleksami i złością na cały świat.

Zgodnie z buddyzmem-o nim też będzie-dopóki w umyśle człowieka powstają złudne stany gniewu,zawiści, nienawiści,dopóki umysł produkuje fikcje oddzielające go od rzeczywistości,dopóki odpowiedź na pytanie o sens życia i śmierci nie jest dostrzeżona,dopóty człowiek nie może być nazwany w pełni zdrowym.

Tu chciałam się odnieść do komentarzy pod poprzednim wpisem-wielkie pieniądze budzą zawsze wielkie emocje-niestety,głównie negatywne a wiadomo,że GMO to ogromne pieniądze dla niektórych ludzi.Dziękuję, Anno i Lancet,za dobre słowa i przestrzegam przed odpłacaniem „pięknym za nadobne”,nawet w dobrej wierze,chcąc mnie wesprzeć, ponieważ używając słów,którymi operują istoty nie mogące sobie poradzić z własnym jestestwem,udajemy się w ich środowisko-ba,tworzymy zaczątek ich środowiska,tego samego,z którego pochodzą i które ich takich właśnie reakcji nauczyło-to nie jest dobra droga,ale myślę,że Państwo o tym doskonale wiedzą,tylko faktycznie pewne rzeczy ludziom kulturalnym mogą nie pasować:-).Myślę,że nie powinnam usuwać komentarza,o którym Pan mówił,ponieważ po pierwsze jest to twardy dowód na stan umysłu reprezentantów tez przeciwnych aniżeli przedstawiane tutaj,a po drugie-jak mogę nie lubić kogoś dbającego o moją statystykę:-),po trzecie-ta kobieta sama będzie zmuszona już do końca życia bezskutecznie wymazywać swój wybryk,ponieważ każde negatywne emocje wracają do nadawcy i organizm w pewnym momencie na pewno jej o tym przypomni,ale to na pewno nie jest moja ani nikogo innego sprawa-musia poradzić sobie z tym sama,ja mogę tylko współczuć.

  No to już na temat:-)

W zalewie książek o Hunie dostrzegam coraz zabawniejsze tytuły wywodzące się z tego,że wydaną ongiś książkę reprezentującą w całości-a przynajmniej w ogólnym zarysie,bo o całości mówić trudno- temat Huny podzielono na kilka a czasem kilkanaście części,bo po co człowiek ma wydać raz i wiedzieć więcej kiedy może wydać pięć razy a i to mu się nieco z tych liter obetnie.Przepraszam najmocniej rzetelnych autorów,ale….współcześnie ciężko byłoby znaleźć fachowca,który w jednej książce przybliżyłby treść swojej wiedzy z danego,wyodrębnionego tematu.Jeszcze inna sprawa,to ta,że wydania aktualne są najczęściej mocno wybiórczymi kompilacjami poprzednich…też często kompilacji,co naprawdę nie wychodzi ostatecznie nikomu na dobre,ponieważ autor jest wtedy siekaczem-powielaczem a czytelnik pozostaje na środku drogi z myślą,że on,taki malutki,nigdy nie pojmie ogromu wiedzy danej innym.Tak nie jest.Albo ktoś się faktycznie czymś interesuje i wtedy nie ma dla niego przeszkód,aby nawet z mizernych przesłanek wyśledzić,gdzie leży skarbiec albo ktoś olewa temat,zachwyci się nim chwilowo i wówczas rzeczywiście-nie ma powodu informować go o detalach sprawy,bo po pierwsze szkoda-nie użyje a po drugie -po co,jeżeli chętnie skorzystają i będą wiedzieli,jak to podać dalej-bo to ważne-inni?

Oddalmy się przez chwilę od potoku słów omawiających Hunę i skoncentrujmy na podstawowych pojęciach,z których każdy myślący człowiek powinien wywnioskować,co z tego jest mu bliskie,czy w ogóle jest mu bliskie i czy odpowiada jego duszy.

Zasada 2 dotyczy myśli.

Mana O.

Przecież wiecie,że każda myśl,Mana O,i każde słowo ukrywa życie lub śmierć.

Twoje myśli są Twoim realizmem.Niby wiecie a jednak na codzień wiele z Was od nowa rujnuje swą codzienność. Słowami,za którymi oczywiście podążają czyny.

Kieruj myśli zawsze do Pono-równowagi.

Do stanu,w którym czujesz,że jesteś władcą swoich myśli,nie-że one kierują Tobą.

Pamiętaj,że zawsze,kiedy widzisz jakiś problem-masz wybór:zmień myśli.Zmieniaj je tak długo,aż dostrzeżesz wnioski z sytuacji i jej dobre strony.Wiem,bywają problemy,w których bardzo trudno jest dostrzec jakąkolwiek dobrą stronę.

Szukajcie jednak,bo niemożliwe,aby jej nie było.To jak z chińską Yin i Yang,jak ze światłem i nocą-prawda,że nic nowego?

A jednak Mana O ma moc.Pod warunkiem,że się o nim nie zapomina.

Zasada trzecia:Pu’uwai-serce,emocje.

Zdecydowałam się na krótkie omówienie ich razem,ponieważ dla mnie są równoważne.

Pu’uwai-to miejsce w sercu,emocjonalny aspekt egzystencji.

Pu’uwai Mele to śpiew serca.

Co sprawia,że serce śpiewa?Miłość.

Co zatrzymuje śpiew?Brak miłości.

Najprostsze ćwiczenia łączenia emocji z Uhane-umysłem,to odczuwanie miłości.

Jesteś duchem niesposkromionym,duchem,który nigdy nie rezygnuje.Kochaj samego siebie,bo ruch serca wskaże Ci zawsze lepszą dla niego drogę.Dlaczego „dla niego”?Dlaczego czasem trzeba wziąć pod uwagę jeszcze inną możliwość?

Zasada czwarta:Na’an-instynkt,mózg brzucha.Tu i teraz,bo tak,jak myśl z sercem,tak ważne jest to,co nazywamy instynktem.Ta trójca dopiero poprowadzi nas drogą właściwą dla całego naszego „ja”.

Hawajczycy skoncentrowali się na zaufaniu „mózgowi brzucha”,ponieważ Mana’o -rozum i Pu-uwai-serce-mogą zawieść.

Czujecie czasem,że coś „nie gra”?Na pewno.Ale nie czujecie tego w głowie ani w sercu,instynkt czujecie w…brzuchu.

Tutaj dużo do powiedzenia miałaby tradycyjna medycyna chińska potwierdzająca zgodność „trójcy”,medycyna indyjska i arabska…Kiedy poznacie podstawy głównych gałęzi utrzymania zdrowia w różnych częściach globu,stanie się jasne,jak daleko od natury i człowieka odeszła ta,co się nazywa „medycyną”-medycyna szkolna i jak bardzo są dla nas istotne wiedza i doświadczenie przodków,obojętnie w jakim miejscu na świecie spoczywające na dostrzeżeniu podstawowego prawa zachowania zdrowia i dobrego życia:prawa równowagi.

Jeszcze do „mózgu brzucha”:instynkt jest precyzyjny,ponieważ MUSI.

Jako obrońca ciała żyje właśnie zawsze TERAZ.

To uwzględnienie rzeczywistości odpowiedniej dla naszego organizmu jest niezbędne w podejmowaniu decyzji.

Ponieważ ciało-Na’au-też żyje ZAWSZE TERAZ.

Teraz jest mu ciepło albo teraz jest mu sucho albo jedno i drugie….tylko teraz.

Instynkt reprezentuje duchową część ciała i psychiczną duszy.Bez niego jesteśmy automatami w niewoli decyzji podejmowanych tak naprawdę przez innych.

Dobrych decyzji życzę….do następnego razu:-)

Posted in huna, zdrowie | Leave a Comment »

Huna po prostu jest.cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Luty 6, 2010

Od czasu do czasu pojawiają się w mojej przestrzeni ludzie silnie zafascynowani nieznanymi im-lub lepiej-znanymi ze słyszenia: 

A)Kulturą,

B)Religią,

C)Systemem medycznym

D)oj,znalazło by się jeszcze tego i owego.

Sam fakt,że czegoś się nie zna a wydaje się pociągające,powoduje zaciekawienie oraz próbę dotarcia do sedna sprawy.I bardzo dobrze,jeżeli sprawa jest tego warta-to okazuje się „w praniu” a my rzeczywiście do owego sedna docieramy.

Przeważnie droga do samego jądra jest długa i niełatwa,szukamy więc źródełek,którymi moglibyśmy popłynąć.I tutaj się zaczyna:guru,nauczyciele,autorytety-najlepiej zagraniczni,bo oni „na pewno” wiedzą więcej.Nie jest to niczym dziwnym w przypadku dalekich kultur,systemów itp.,gdyż mamy prawo przypuszczać,że ktoś znający swoje otoczenie, łatwiej rozpracował istotę działania danej metody,jej pochodzenie czy też posiadł wiedzę „u źródła”,zresztą tak samo jest w innych krajach-obcy spec jest traktowany często lepiej od swojego -ba-posiada większy kredyt zaufania,często zadziwiający dla niego samego….no,może nie zawsze dotyczy to Niemców,ponieważ sparzyli się wielokrotnie na lekarzach z południa (nazywając b.ogólnie).Jak to było?Obcy spec traktowany lepiej-tak,ale nie w przypadku terapii swoistych dla kraju,w którym przyszło mu pracować.W danym regionie,w każdym kraju świata,swój fachowiec od tutejszych ziółek na przykład będzie jednak bardziej pożądany od „obcego”…ale nie w Polsce.

U nas ogólnie dostrzegłam trend pod tytułem :”swojemu nie ufaj „,co widzę opowiadając o polskich,bardzo dobrych lekarzach,(są tacy!)czy też chiropraktykach.Nieco mnie to (jeszcze)dziwi,gdyż za granicą w ogóle czegoś takiego nie odczuwałam i obcując również z Polakami nigdy nie zaobserwowałam żadnych ujemnych reakcji,kiedy zdradziłam,że polskie konotacje mam-wręcz przeciwnie.Może to konstelacja planet :-),może wpływ atmosfery w rządzie -choć ręczę Państwu,gdzie indziej jest naprawdę podobnie,choć częściej politycy okazują wstyd i opuszczają stołki w atmosferze pogardy,nie zachwytów oraz propozycji…lepszych stołków.Do przyczyn awersji Polak-Polak niestety nie dotarłam -więcej-nie rozumiem jej i cieszy mnie każdy przykład przychylnej postawy wobec siebie nawzajem ludzi,którzy jednak mieszkają na wspólnym podwórku i bawią się wspólnymi zabawkami.

Ale miało być o hunie….Namnożyło się speców róznej maści a to od huny a to od tai chi a to wszelakich innych dziedzin i…świetnie,ponieważ każdy z nich prezentuje własną interpretację posiadanej wiedzy.Byłoby jeszcze lepiej,gdyby każdy był na tyle uczciwy wobec kolegów/koleżanek po fachu i…przedstawił ich spojrzenie na ten sam temat-bez jadu zawiści,bez kąśliwości,po prostu wyraził swoje zdanie i uargumentował,dlaczego on robi tak a nie inaczej .Dlaczego?Pomijając aspekty współpracy-mogące wyłącznie korzystnie wpłynąć na pacjenta (niektórzy mówią już tylko „klienta” i niestety,tym właśnie stał się człowiek potrzebujący pomocy),bo im szerszy horyzont,tym lepiej, chciałabym zwrócić uwagę na pewne,hmm…niedoskonałości w przekazywaniu wiedzy wyrażające się w przekazywaniu często jej….szczątków lub wręcz zniekształconego obrazu generalnych zasad danej np.terapii.Oczywiście-terapie,tak, jak i świat,ludzie-ewaluują,mogą a nawet powinny być ulepszane,nie można też pomijać ich słabych miejsc,jednak nie można też udawać,że :

A)dany system wynalazło się samemu (chyba,że się wynalazło)

B)jest się jedynym przedstawicielem „jedynej słusznej teorii” (to już było i to JAK było)

C)tylko nam dane było ją pojąć i tylko my jesteśmy uprawnieni do jej przekazywania-to ostatnie jest szczególnie zjadliwe i niebezpieczne,gdyż tworzy podstawy monopolu a wiemy,czym on się kończy.

I w tym momencie wielu tzw.monopolistów wrzaśnie ” a co ona robi?!”Chleb nam odbiera,bo z czego będziemy żyli,jeżeli inni posiądą naszą wiedzę-ona nie jest dla wszystkich!”Z tym ostatnim stwierdzeniem zgadzam się o tyle,że wiem,iż człowiek bywa naturą wredną i wiedzy potrafi użyć dla :-)niekorzyści bliźniego swego.Z drugiej jednak strony-JAK człowiek ma się na inny poziom wdrapać,jeżeli uwierzy,że wiedza nie dla niego?Ze trzeba ją przekazywać ostrożnie,że trzeba wiedzieć,kiedy komu?Ależ jasne.Ale trzeba ją przekazywać w ogóle.Chyba,że nie zależy nam tym,aby świat wokół nas był naprawdę lepszy.A jeżeli nie zależy….to jesteśmy hipokrytami i nie mamy czego na tym blogu robić.

Czym jest huna?

Zadać to pytanie europejskiemu specowi od huny,zacznie od definicj albo zaintryguje Cię stwierdzeniem:”To tajemnica-bo to oznacza „huna…”….”.Spytać Kahunę…ten się uśmiechnie i pokaże wszystko,co wokół niego,bo dla nich huna po prostu jest.Niekomercyjnego Kahunę,bo oni też się uczą i powoli znaleźć tubylca uczciwie traktującego białego nie jest łatwo.W dodatku-nie powinno się poprzestać na jednym,gdyż…ile ludzi,tyle metod:-)

Ka Hana Pono-to życie w równowadze.I tu widzimy,że spojrzenie mieszkańca Hawaii nie różni się zbytnio od wyobrażenia,pragnienia świadomego przedstawiciela cywilizacji zachodniej odnośnie bytu.

Nieraz słyszałam o „zasadach huny”,wyliczaniu ich do …zaledwie siedmiu-czy nie zapłaciliście za wszystkie lekcje;-)?

Tzw.zasady huny są nieodłączne z rytuałami,które odprawiają również na swój sposób ludzie w każdym innym zakątku Ziemi.

Czterdzieści dziewięć (tak,49) zasad a jednocześnie rytuałów huny omówimy sobie spacerkiem a kiedy skończymy, mam nadzieję,że zainteresujecie się tematem na tyle,aby…ćwiczyć ją przynajmniej od czasu do czasu,jeżeli nie na co dzień.  

A więc-Ka Hana Pono.

I.Uhane Nui Au-jestem osobą duchową.

Ty i ja,wszyscy-teoretycznie wiadomo.Niestety,praktyka oglądana na ulicach czy w firmach tego nie potwierdza.

Przede wszystkim jesteś duchem,który na ziemi doświadcza istnienia człowieczeństwa,nie człowiekiem,który okazyjnie doświadcza ducha.

Prawdziwa tożsamość leży w byciu istotą duchową.Gdyby nie duch-sami wiecie:robocik.

Jesteśmy więc duchowymi istotami z trzema ludzkimi aspektami:

rozumem

uczuciem

instynktem

Jeżeli chodzi o instynkt,upierałabym się,że też ma sporo wspólnego z duchowością,szczególnie w ujęciu homeopatii,ale każdemu co jego-potem zawsze można połączyć skojarzenia i a nuż stworzymy teorię idealną?

Automatycznie osiągasz równowagę,kiedy skupiasz się na mądrości duchowej i dostroisz do niej ludzkie aspekty.

Spróbujcie to powiedzieć kierowcom w korku-gigancie.Tam można obserwować przeciwieństwo huny w czystej postaci.Niestety-również w korporacjach.

Niedostrojenie aspektów,niedostrzeganie w sobie mądrości duchowej,wręcz mordowanie jej-to nasze ulubione hobby,nieprawdaż?

Nie mów sobie ani o sobie:JESTEM ZŁY.

Co najwyżej:moje myśli są złe.LUB:

Moje uczucia są wściekłością.

A najlepiej,żeby wściekłe nie były,ponieważ samo skojarzenie czegoś Twojego z negatywami nie działa zbyt dobrze.

Jeżeli jednak „już nie możemy”,to mówimy zdystansowani:”Moje uczucia są…..”-wytwarza się wtedy neutralna strefa między doświadczanymi uczuciami,to rodzaj buforu.Ta strefa jest osobnym pomieszczeniem -miejscem świętym,w którym rozpoznajesz siebie jako istotę duchową,ponieważ jesteś w stanie taką strefę stworzyć.

Pytaj swoje uczucia:

CZY REPREZENTUJESZ MOJE SUMIENIE?

Jeżeli nie odczuwasz pokrewieństwa danego uczucia ze swoim sumieniem,skreślaj czym prędzej słowo „moje”.

Identyfikuj się wyłącznie ze swoją duchowością,nie pozwól na zainfekowanie jej czymś z zewnątrz.

To był wstęp.Do następnego,aloha!

Posted in huna | Leave a Comment »