Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for Czerwiec 2011

TCM ,czyli odporny, jak Chińczyk.cz.24.

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 20, 2011

Jako drobna cząstka gigantycznego i samosterującego nadsystemu, jakim jest ludzkość ,zastanawiamy się , dlaczego nasze życie na Ziemi jest zorganizowane tak źle przez nas, ludzi którzy jesteśmy przecie wytworem świata stworzonego przez nas samych…..Prof. Julian Aleksandrowicz

Pokazano mi jeden z ostatnich egzemplarzy  „Forum” z pretensją : ” A zachęcałaś” . Fakt, pisałam o jednym czy dwóch tam artykule , ale od razu „zachęcałaś” ? 😉 . W egzemplarzu był artykuł – i dobrze, że był , ponieważ wiedza o tym, co w prasie zachodniej , i tak się przyda , a że tym razem było i stare (bo artykuł z Suddeutsche Zeitung , 13.08.2010) i mocno tendencyjne…cóż …Ein Volk , ein Fuehrer….:)))) . Było ? Ale historia uwielbia się powtarzać .

Niemieckie media rzeczywiście – nawet te, które wcześnie pozytywnie przybliżały akupunkturę , jak m.in. „Der Spiegel” , zaczęły się nagle „nie zgadzać ” i wynajdować „naukowe dowody” , że „nie działa „. Nie działa to co OBCE 🙂 .

Więc …nie działa ? Działało tysiące lat , działa nadal , bo Niemcy lubią chodzić na kłucie ;)))  , ale trzeba napisać , że „nie działa „? A dlaczego ? Czyżby zaufanie do medycyny szkolnej osłabło tak bardzo , do wschodniej zaś i tradycyjnej zarazem – wręcz przeciwnie, że byłoby to odczuwalne w kieszeniach big biz pharma ? No to nic dziwnego , że należy postraszyć 🙂 .

Artykulik rodem z Bawarii , krainy , której Landesrat zasłynął był teraz wiekopomnymi 🙂  zaleceniami karmienia zwierząt hodowlanych przeterminowanymi produktami spożywczymi:)) , jak np.chipsy 😦  , od zawsze zaś słynnej z przyjacielskiego ;))))))) nastawienia do wszystkiego , co NIEniemieckie , wreszcie odważył się złamać polityczną poprawność i … spróbował podpiłować poglądy (wyrażane w odwiedzaniu gabinetów TCM ) tubylców na akupunkturę . Chociaż tak , jak nie można inaczej 🙂 .

  Z grobu wyciągnięto Pana G.Soulie de Moranta , człowieka , który starał się , jak mógł , akupunkturę Europie pokazać i mimo wielu kłód pod nogami , do końca nie zrezygnował z misji , jaką był sobie wyznaczył . Przyczepiono się m.in. do jego …tłumaczeń :))) z chińskiego. Znawców języka…mnogości dialektów z obszaru Chin nie muszę przekonywać do subtelności w nich zawartych i europejskich z owymi trudności (przeważnie, choć nie zawsze . Niektórym Tym , którzy o chińskim pojęcie mają …chińskie 😉 , a artykuł przeczytają , pozostanie pewnie oburzenie :” Jak on mógł, tak źle przełożyć jing luo”:)))) ?  

To nie było złe .I nie cofnę niczego , co o jing luo napisałam , a pamiętam , co . Znalezienie odpowiedniego słowa do jing luo w językach z tak odmiennego kręgu kulturowego nie jest rzeczą łatwą ,stąd w cyklu TCM korzystałam z opracowań nie- sourantowskich:) , chińskich , szwajcarskich , japońskich , angielskich, niemieckich i in.- dla najlepszego oddania meritum .

Pan Sourant ? On się starał. Nawet zaś , gdyby popełnił wiele błędów , to i tak nie zmienia to samego charakteru akupunktury , jej wartości dla naszego zdrowia , a także jego roli w upowszechnieniu jej w niewdzięcznej Europie . Ale kiedy można przywalić  , to kijaszek się znajdzie .

Panu Mourantowi zarzucono nawet , że „PRZYPUSZCZALNIE nigdy nie widział nakłuwania” . Przypuszczalnie. Gazeta tego nie wie, ale napisać , tak na wszelki wypadek , warto . Nie zatrzymam się raczej nad stwierdzeniem redaktora , że Pan G.Soulie de Mourant był ojcem „zachodniej akupunktury” , ponieważ coś takiego , jak „zachodnia akupunktura” …???

Może miał na myśli indiańską moksę – niektórzy też czują JAKBY 🙂 ukłucie , gorące nawet:) . A może inne , zapomniane już  praktyki starych plemion ? Ja tego nie wiem , a jeżeli faktycznie byłaby „zachodnia akupunktura ” , to….nici z wysiłków , Państwo Bawarstwo, ponieważ skrytykowaliście zachodnią – bo podobno taką znacie , „której ojcem był…”?- a w dalszym ciągu wolna od zarzutów pozostaje chińska :):)))) .

Zażarcie atakującym pojęcie meridianów 🙂 poleciłabym np.lekturę bardzo poprawnego Ichiro Yamaguchi , „Ki als leibhaftige Vernunft .Beitrag zu interkulturellen Phaenomenologie der Leiblichkeit” , Muenchen (też Bawaria:))), 1997 . Może wtedy nieco lepiej zrozumieją , że niuanse obcego podwórka nie zawsze są łatwe do pojęcia i nie zawsze dają się przeflancować na swojskie tak, jakbyśmy chcieli .

Nie zawsze da się przeflancować choć odrobineczkę , choćbyśmy bardzo , ale to bardzo chcieli…bo korzystając z wspomnienia o TCM , pragnę przypomnieć o roślinach  funkcjonujących w dalszym ciągu na Wschodzie , tutaj znajdujących się w szponach koncernów , ciężko dostępnych zwykłemu amatorowi ….uprawiania ciekawych 
zielenin :))).

Na pierwszy ogień weźmy przęśl 🙂 .O tak  , jest wedle oficjalności 🙂 „niebezpieczna” i Boże broń używać jej bez NADZORU lekarza ,  ale …dlaczego , u licha dlaczego Chińczycy stosujący ją od ….nie powymierali ? Odporny jakiś ten naród  :). 

Przęśl więc ….Ephedra – w zależności od tego , skąd pochodzi , z drugim członem wymiennym :np .Ephedra distachya , Chwojnik chwoszcziennnyj 🙂 , zwana też „zielem Kuźmicza” od Fiodora Kuźmicza Muchawnikowa  – świetnego znachora , prostego rosyjskiego chłopa i jednocześnie wybitnego lekarza …bez jakiegokolwiek dyplomu , którego powodzenie u chorych  dzisiaj mogłoby go zabić ….zawiścią ekspertów 🙂 rzecz jasna .

Mówiąc o przęśli wymieniam z 64 znanych (!) gatunków kilka …Było z czego korzystać :). Stosowano ją m.in. w astmie , moczeniu nocnym , alkoholizmie , nieżycie górnych dróg oddechowych … Jasne , że rozsądnie , bo człowiek nie jest głupkiem, jeżeli mu się na to …pozwoli :).

Jest i Ephedra equisetina , sinica , intermedia ,  americana …. Ephedra sinica – w literaturze starej, fachowej , jako „antyczny,  chiński stymulant ” ( ale ceniona i przez tybetańskich mnichów i w Korei i …i….) Ephedra nevadensis  jest wciąż przęślą , bardziej znaną w US jako „herbatka mormonów” 🙂 . Ma Huang po chińsku 🙂 jest w działaniu słabsza od adrenaliny ( p.działanie adrenaliny 🙂 , ale powolniejsza i jej skutki czuć dłużej . Czy może dziwić , że przemysł chętnie z niej korzysta – och, nie z niej , z „chlorowodorku efedryny „:))) , czyli postaci przetworzonej ?

Rośliny – lekarstwa , rośliny – przyjaciele zostały uznane w Jewropie za rośliny przeklęte …Brakuje tylko palenia na stosach . Ot, XXI wiek …

—————————-

Lektury:

poza wymienionymi w cyklu TCM oraz aktualnym tekście :

„Dikorastuszczije liekarstwiennyje rastienija SSSR ” 🙂 , A.Gammermann ,I.Grom  , Moskwa 1971

Reklamy

Posted in aktualności, TCM, zdrowie | Leave a Comment »

Borelioza- czym jest naprawdę ? cz.11.Stare , ale jare :)

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 13, 2011

Zgodnie z definicją Arystotelesa – filozofa i lekarza – człowiek powinien po prostu dążyć do prawdziwego widzenia rzeczywistości (adequatio rei et intelectu ) …Każda jednostka ludzka , każda społeczność , ludzkość wreszcie winna wziąć i dzierżyć mocno swój los w swoich własnych rękach ….. Prof.Julian Aleksandrowicz

Prawie zapomniałam 😉 o boreliozie , a tu monitują , żeby temat ożywić , bo „znowu straszą” kleszczem :).

Stałym Czytelnikom mojej opinii o straszeniu boreliozą przypominać nie muszę , Nowym polecam poprzednie odcinki , gdyż na powtarzanie zdania , którego nie zmieniłam , czasu odrobinkę szkoduję;) , co oznacza, że wykorzystam go raczej na opisanie czegoś , czego jeszcze nie opisałam:).

Do boreliozy zaraz przejdę , ale zanim jeszcze , to w obliczu wielu kichających i kaszlących, którym to osłabionym organizmom nie wyszły na dobre przedletnie przeciągi i kąpiele w jeziorkach (niestety, jest za wcześnie , organizm w naszej szerokości geograficznej też ma określoną szerokość tolerancji temperatur moczenia się na zewnątrz:) …. przynajmniej większość organizmów ) opowiem o leku Mniszki , której dzieło (wyrywczo , wręcz dziurawo :))) odświeżane jest teraz przez wielu pragnących nie tylko podtrzymać Jej pamięć , ale i zawładnąć Jej dobrem -a to powinno należeć do WSZYSTKICH – Hildegardy z Bingen .

Otóż Hildegarda , posiadając niesamowity kontakt z Naturą/Istotą Najwyższą/ Własnym Ja….etc. , pomogła wielu opowiadając o receptach , które , wedle Niej , ujrzała (przeważnie , acz nie zawsze i tu jak zwykle kłócą się historycy i znawcy Jej biografii ) w wizjach .Recepty te, częstokroć nieco przerobione , przetrwały do dzisiaj i to jest najważniejsze, ponieważ specyfiki przyrządzone według nich – działają. Nie trzeba delikwentom , nawet dzieciom mówić , że „pomoże „, bo i tak pomaga – przynajmniej tak pozwalam sobie twierdzić z obserwacji , co przyklepują ( co za ulga:))) eksperci od Hildegardy ….co by powiedziała sama Hildegarda….:)))))

Do rzeczy 🙂 – w przypadku kichanio-kaszlenia et podobnych objawów grypozaziębieniowych , a faktycznie nimi będących 🙂 zastosowanie posiada proszek .
Proszek sporządza się dziś następująco:

na 100 gram proszku bierzemy:

-40 gram proszku z kwiatu pelargonii szlachetnej ( powstała z P.cucullatum & P.grandiflorum lub P.inquinans lub P.cordatum , jakkolwiek w czasach Hildegardy była to zapewne P.grandiflorum? 🙂 )

-35 proszku z Radix pyrethri /R.anacycli ( zaraz będzie awantura o składniki ?:)))) , który powinniśmy móc otrzymać w aptece , starsi farmaceuci wiedzą , co się z tym robi:) , łac.Anacylus officinarum = bertram=maruna = promiennik =pieściennik….. a pochodzi z greckiego pyretron , od gr.pyr- ogień , to z kolei – od wściekłego smaku korzenia :)))) 

-25 gram muszkatu (gałki muszkatołowej …tak, to przyprawa i już jedna , pełna łyżeczka może przenieść osoby podatne w inny świat …bezpowrotnie, stąd gałki muszkatołowej używamy oszczędnie !)  …po tych strachach 🙂 do sedna :

Surowce można samodzielnie zmielić w młynku i…

I nie wiem, nie mam pojęcia , dlaczego w kraju 50 gram tego dobroctwa kosztuje prawie 50 złotych ! Hildegarda pomagała chętnie biednym – dlaczego dobroczynne działanie Jej spuścizny jest biedakom praktycznie niedostępne , bo przecież w Polsce nie brak ludzi mających 800 – 100o złotych na cały miesiąc i całą rodzinę ??? JAKIM PRAWEM ?

Hildegarda zalecała odrobinę ( na końcu noża-1 do 2 gramów GRAMóW , nie – granów!) proszku zapiec w omlecie i spożyć z jabłkami oraz odrobiną miodu , przy sporym kichaniu i pociąganiu nosem powąchać odrobinę – nie wciągać !:) – wąchać – działanie widoczne jest już po pierwszym niuchaniu – osusza nozdrza w sposób bezpieczny i łagodny .To nie wszystkie sposoby zażycia : na początku przeziębłości 🙂 bowiem zalecała Mniszka proszku odrobinę w winie gorącym , przy bólu gardła – na języku wolno , jak najwolniej rozpuścić , przy bólu brzucha , kolkach – podobnie , proszek ten miał też wzmacniać serce .Patrząc na dzisiejsze zastosowanie ww.składników w farmacji , powiem tylko : to jest możliwe:) . A skąd wiedziała o tym Hildegarda…

Ponoć katar nieleczony- tydzień i leczony też . W przypadku stosowania „winnych skarpetek”(opisywałam)  i soku z czarnego bzu plus do gardła surowego ananasa – tak, jak i z proszkiem Hildegardy- to już nie jest regułą, bo „ciężka głowa”, bolące gardło i kaszel potrafią zniknąć w trzy , a nawet dwa dni.

Nieco dłużej trwa uporanie się z boreliozą , ale wytrwali wiedzą : da radę. Wspominając , jakie środki wymieniłam już w boreliozowych potyczkach , pomyślałam , że i tak nigdy nie wymienię wszystkich użytecznych , ale chyba przytoczyłam „najgłówniejsze z najgłówniejszych ” , więc może z innej beczki :): jak radzili sobie z tego typu zaburzeniami Indianie ? Sledzący cykl od początku wiedzą , że za boreliozą nie kryją się jedynie kleszcze , więc nie będzie dla Nich zdziwieniem wpis o lekach indiańskich , stosowanych przy chorobach płciowych , a sprezentowanych im wraz z inwazją białego człowieka – te same zioła , analizując objawy i porównując dolegliwości , co poczyniono skrótem 10 wpisów wcześniej , mogą być dla cierpiących na boreliozę bardzo interesujące – oczywiście proszę nie zapominać formułki „to informacje, nie zalecenia , etc. ” 🙂 oraz , że większość wymienionych poniżej jest histerycznie wręcz traktowana przez europejski system edukacyjny jako  „trucizna”. 🙂

Smilax offcinalis – smilaxów jest mnóstwo 🙂 , sarsaparilla- , kolcorośl , „chiński korzeń „, „ospowy korzeń” , u Azteków -nanahua xochitl = kwiat syfilisowy – wyjątkowa  , poświęcili ją nawet bogu syfilisu , który miał wskoczyć w słońce i tam spłonąć , co w przełożeniu z symboliki indiańskiej oznacza, że ogień zawarty w kolcorośli jest jednym z najważniejszych środków w leczeniu spiroszetowej infekcji. Była  fermentowana , gotowana,  mocny wywar poganiał 🙂 przemianę materii , co w połączeniu z szałasem potów odnosiło efekt piorunujący :)))))). Podobno pomagała tam, gdzie nie pomogło drzewo guajakowe . Sarsaparillę docenili Chińczycy (jakże by inaczej :)))) oraz Hindusi , stosując jednakże swoją , ojczystą Sarsaparillę glabra w usuwaniu z organizmu rtęci (!!!) , syfilisie oraz ogólnie – czyszczeniu krwi .W Europie ….zjawiła się w 1525 w roli środka na kiłę i zasługując się bardzo cesarzowi Karolowi V  – podobno przede wszystkim w wyleczeniu jego dny 🙂 , dostąpiła zaszczytu pozostania w powszechnej świadomości  ….aż do początków działania BIG BIZ PHARMA 🙂 .  

Następnym godnym uwagi cierpiących wydaje mi się Yerba Santa – Eriodictyon californicum , E.crassifolium o przepięknym zapachu łatwo przywodzącym na myśl rajskie ogrody .Jej zastosowanie w starej kulturze medycznej nie pozostawia wątpliwości , że to zioło święte :reumatyzm, zaburzenia trawienia , limfatyczne , syfilis , bronchit …. Medycyna europejska o niej nie zapomniała , sprzedając za odpowiednie sumki , trzeba jednak przyznać , że np. w „posłusznym ideowo „;) w ww.krebsmagazin.de w artykule „Mundtrockenheit nach Strahlentherapie” (Suchość ust po radioterapii) poleca się herbatkę lub płukankę z Yerba Santa zupełnie otwarcie , bez podtekstów……nie , aż tak dobrze , to nie ma :przemilczając 99% obszarów jej działania :). 

„Boh trojcu liubit” 🙂 , więc na koniec dziesiejszej opowieści o indiańskim radzeniu sobie z przypadłościami białej zarazy 🙂 – okazja do zbulwersowania Niektórych 😉 : trojeść bulwiasta – Asclepias tuberosa , przecudny kwiat – żywy , pomarańczowy jedwab zwany w USA Czerwonym Korzeniem Mlecznym, Motylim Korzeniem lub – Korzeniem Na Zapalenie Opłucnej , a będącą środkiem napotnym, wymiotnym ( ! uwaga) oraz silnie przeczyszczającym . W Europie poznano się na niej w XIX wieku , kiedy pięknie radziła sobie z astmą , bronchitem ….

Ciąg dalszy nastąpi 🙂

——————————–

oprócz wymienionych w cyklu wcześniej:

W.Boericke ” Handbuch der homoopathischen Materia Medica „, Heidelberg , 1992

Posted in aktualności, borelioza, farmakologia, zdrowie | Leave a Comment »

Serce.Kardiologia naturalnie.cz.12 .

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 7, 2011

….Ale magiczne działanie , jak i wiedza Kabały , nie wytryskują z duchów, upiorów lub czarostwa nijakiego, lecz z naturalnego biegu subtelnej natury.  Paracelsus

W upale sercu ciężko , gorąc wzmaga jego ognistą naturę  , ale…czy zauważyli Państwo, że ludzie zakochani łatwiej znoszą nawet upał ? Jakby wewnętrzna klimatyzacja :))) :niby wrzątek , a jednak ten wrzątek toruje drogę przez ogień – alchemia miłości 🙂 : powiązania światów podobno odrębnych …

Dawno temu ;), czyli w 1964 Pan J.S.Bell , irlandzki fizyk , „stwierdził , że udowodnił „:) , iż oddzielone od siebie obiekty , które kiedyś były ze sobą w jakiś sposób połączone , niepostrzeżenie zmieniają przestrzenne oddalenie , o ile chociaż u jednego z nich nastąpi odmiana – wspominałam kiedyś o tym w nieco innej formie , teraz czas, by odnotować tu tzw. teoremat Bella. Krócej ( a może nieco jaśniej:) : taki ot foton 🙂 wedle Pana Bella posiada we Wszechświecie partnera i kiedy ów zmieni swój kierunek , zmienia się i kierunek pierwszego , bez względu na czas i przestrzeń: można rzec , odzwierciedlenie zasady nielokalności, o której było (oględnie , ale jednak:), również.

Na teoremat rzucili się kumple po fachu :), konkretnie: od końca lat sześćdziesiątych badania Pana Bella nie zaznały spokoju :Kocher, Clauser, Rowe ….było ich wielu . Niektórym nawet podobno „udało się udowodnić nieprawidłowość teorematu „, ale ….co faktycznie można w obszarze kwantowym udowodnić i w jaki sposób , pozostawmy to na razie Ekspertom:) . Dla mnie istotnym w tej historii było , że teoremat Bella niebezpiecznie zahaczał o podwaliny teorii Pana Einsteina (J.S.Bell „On the Einstein- Podolsky- Rosen paradox” -Physics, 1(3), 1964 i że wywołał aż tyle zamieszania ….

Mechanika (tu w szczególności :mechanika) kwantowa nie wydaje mi się z gruntu całkiem pozbawiona sensu , jakkolwiek w moich oczach posiada wciąż (podobnie, do innych dziedzin:) więcej pytań niż odpowiedzi i jest raczej forpocztą do poszerzenia/zastąpienia? fizyki klasycznej ,nad którą znęcałam się 🙂 w poprzednich odcinkach, aniżeli czymś wystarczająco solidnym , by na nim budować całą twierdzę:). Ale zamiast posądzać ją o fałsz , możnaby było się uprzeć i przejrzeć „solidność”:)  einsteinowego przedstawienia ukrytych zmiennych … A potem zerknąć do Bohra i Heisenberga , czyli ich „kopenhaskiego tłumaczenia mechaniki kwantowej” .

Wnioski z lektur  jak zwykle pozostawię Państwu , skupiając się na sercu , dokładniej , co miał Bell do serca:).

Przytoczona wcześniej infoenergia serca jest więc w założeniu , w postaci „piątej siły” wszędzie jednoczesna. I Pan Bell nieźle wpisał się teorematem w jej środowisko 🙂 .Nie poddajemy się jej wpływowi tak, jak np.wpływowi od zewnątrz – deszczu czy wiatru, ale stanowimy jej część. Tu świetnym przykładem wydaje się żarliwe życzenie czy modlitwa -szczera i serdeczna , nie odklepywanie litanii 😉 , w której , puszczając wyobraźnię pospołu z fizyką kwantową :), spajamy się z tą właśnie infoenergią , co pozwalałoby odrobinkę zrozumieć komunikację poza wzrokiem i słuchem.

Kardiologia energetyczna ma w zanadrzu sporo teorii o systemicznej pamięci, przenoszeniu infoenergii  , dualizmie fala-cząsteczka , nielokalności etc., a wszystko to potwierdza doświadczeniami „kardiowrażliwców” w procesie ich zdrowienia.

W nawale hipotez i ich „anty” mam nadzieję, nie umknie najważniejsze: poza „nauką” i „naŁką” jest coś , co nie musi być wyrażane słowem: jest to , co czujecie i widzicie i co nie musi być „dowodzone „niczym, ponieważ i tak istnieje -tam, w środku: połączenia serce:serce. W dowolnej 🙂 z form: modlitwa, ruch…odczucie wymiany energii , uwolnienie się od fałszywego obrazu narzuconego wytresowanym mózgiem , kontrolującym i zabraniającym czegokolwiek poza tym, co zaprogramowano….często przy naszym obfitym udziale.

Nieraz pewnie słyszeli Państwo, do czego są zdolni ludzie z miłości:)…. w większości już nie śmieszne , bo to budzące ogromny szacunek wysiłki , o których mówi się „nadludzkie”-mogą wzbudzić uśmiech , ale podziwu.

Kontakt z własnym sercem umożliwia więc kontakt ze ….wszystkim, co istnieje ? I …nie jest to kwestia „mieć”, ale „być”?

Otwartość na wszystko, co istnieje , zamiast oczekiwań WOBEC wszystkiego, co istnieje , zamiast wiecznej kontroli i pożądania racji ?

Prawda, że niełatwe?

Ale chociaż kuszące? 🙂

Dlaczego więc, jeżeli już Paracelsus dostrzegał , a nawet wymieniał w swoich pismach „siłę witalną” , która „nie zamkniętą w ciałach ludzkich, lecz obejmuje je, jako wieniec promienisty , siła to z wewnątrz , a może być użyteczną bez względu na odległość (…) . Z tego wieńca promienistego jest obraz ludzkiej choroby albo zdrowia ….”(tłum.własne)- jeżeli On już TO odnotował, dlaczego tak lekko, rozkosznie lekceważąco , zamieciono „piątą siłę” pod dywan ?

Paracelsus nie był jedynym, ale postać to niebanalna i boleśnie prawdziwa . Ale dla Paracelsusa nie ma miejsca w oficjalnym systemie zachodniej edukacji medycznej ? No dobrze, w krajach niemieckojęzyczych wspomina się Go na „typowych kierunkach medycznych” , acz rzadko. Co z resztą ?

Z perspektywy energokardiologii nie istnieją przestrzenne ani czasowe ograniczenia , które uniemożliwiałyby infoenergii serca działanie – komunikację , w tym….negatywną, bo nie oszukujmy się : ona ma też stronę cienistą:). Tam też mówi się też o przekazywaniu „negatywnej energii ” ( z którym to pojęciem niektórzy będą się kłócić- na zdrowie 🙂 -mogącej spowodować fizyczne lub psychiczne szkody- jest na to określenie : telesomatyczne .

Paracelsus nie dysponował aż tak szerokim nazewnictwem :), ale czy poszukiwania kardioenergetyki nie są mizerną(dobrze, że w ogóle są)  kontynuacją w świecie, który chwali się „nowoczesnością” i „postępem” ? Po tylu wiekach ?

O tak, naŁka lubi posądzać o „ciemnotę” , „zabobony” i ogólne „voodoo” , ale w takim razie dlaczego tak wielu naŁkowców wciąż się boi narazić ludziom ” w zabobonach” biegłym  ? I dlaczego do tej pory nie znaleźli „dowodu” , które tak kochają , dowodu na to , że energia serca NIE istnieje ?

Co przeszkadza powiedzieć często skłóconym , zmęczonym, chorym ludziom , że relacje z innymi stworzeniami
(bo nie tylko z innymi ludźmi) są bardzo ważnym aspektem ICH własnej egzystencji ? Czy na to potrzeba taśmowo produkowanych opinii taśmowych autorytetów ?

„Istnieje coś w strukturze świadomości, co wymaga teraźniejszości „innego” jako obiektu odniesienia pozwalającego uzmysłowić sobie mój byt”. -dr Eliot dla Noetic Sciences Rev.,’ 97

Noetic Sciences ? Jest coś takiego , cały , wielki instytut (w ww.noetic.org ) , w którym organizuje się wykłady np.pod tytułem :” Ty jesteś lekiem (własnym , przyp.mój) i to wystarczy” . Tak proste, a jednak wymagające rzeszy naukowców , by TO uwiarygodnić ?

Tony papieru , lata pracy …..wszystko , by opakować najprostsze z prawd i sprzedać je pod egidą ekskluzywnej , „nowej” nauki o mądrej nazwie….

——————————-

Lektury:

poza wymienionymi wcześniej w cyklu oraz u góry :

A.Eliot :” The Hermit’s Message „, Noetic Sciences Review , 42, 1997

„Labyrinthus medicorum oder vom Irrgang der Aerzte „-Paracelsus , Insel Verlag, 1924

Posted in aktualności, kardiologia naturalnie, zdrowie | Leave a Comment »