Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for Maj 2011

Bakterie nasze powszednie :)

Posted by natural health consulting w dniu Maj 30, 2011

Dość spokojnie przyglądałam się panice wzniecanej ostatnio solidarnie przez niemieckie, zaraz zaś i polskie massmedia , a dotyczące „straszliwej bakterii EHEC ” :).

Dość spokojnie , ponieważ wyszłam z założenia, że Polacy po pierwsze od razu wyczują :” coś jest na rzeczy” , ci zaś , którzy nie wyczują, wiedzą :EHEC jest bakterią towarzyszącą nam od zawsze i tylko potężne zaniedbania , czyli zabrudzenie środowiska naszego organizmu w poważny sposób stworzy okazję EHEC-owi , aby wydostać się ze swoich zatoczek 😉 (np.jelitowych ) i poszaleć np. w trakcie moczowym powodując dezorientację tego ostatniego :).

Swoją drogą , jeżeli Szanowni Niektórzy tak bardzo lubią się upierać przy Evidence Based Medicine , to ja niniejszym informuję , iż poza ogólnie przyjętymi HIPOTEZAMI, ZAŁOZENIAMI , PRZYPUSZCZENIAMI ,PODEJRZENIAMI , że EHEC POWODUJE jakiekolwiek SZKODY w organizmie , to …. twardych dowodów na to NIE MA .

Kiedyś już , pisząc o bakteriach , wirusach i spółce 😉 , wspominałam opinie starych lekarzy z prawdziwego zdarzenia :

„Milieu/Gegend/Umwelt ist alles „- środowisko jest wszystkim, czytaj: organizm jest zadbany , silny i odżywiony = żadna bakteria ni wirusy nie mogą mu zrobić krzywdy .I na tym dzisiaj poprzestanę , ponieważ i tak informacji o istocie szczepów bakterii coli jest mnóstwo , a skupię się na tych, których EHEC  przyprawił o STRACH :).

Zanim jednak do sedna , ośmielę się tylko wyrazić swój całkiem już osobisty pogląd w temacie EHECA : jestem jak najbadziej za spożywaniem rodzimych owoców i warzyw , za myciem rąk przed, po, a nawet w trakcie 😉 jedzenia , za myciem produktów spożywczych takoż…..Ale nie jestem za metodami zmuszającymi ludzi do bania się „obcego ogórka” .

Przyznaję: sama staram się nie kupować  hiszpańskich warzyw ani owoców , ponieważ ten kraj jest zagłębiem GMO , poza tym transport , metody konserwacji etc. Ale jeżeli ktoś ma na to ochotę… Gdzie jest wolność wyboru i kto miał interes w robieniu paniki odnośnie bakterii, która nie może być posądzona o spowodowanie większej ilości przypadków zachorowania niż do tej pory (nie mówiąc o epidemii)  , a to z tej prostej przyczyny ( od czasu , gdy powstał w BRD obowiązek meldunkowy takowych-2001  ) ,że rok po roku te przypadki występują w typowych cyklach :raz mniej , raz więcej , ale trzymają się „normy”:):ok.800 do 1200 rocznie , przy czym teraz nie jest ich więcej niż w 2010 ?

Bo do tej pory w BRD odnotowano w 2011 zaledwie 300 !

Kto miał interes , aby Niemcy, którzy zaczęli skłaniać się w stronę wegetarianizmu , nagle się rozmyślili i sięgnęli po zalegające na półkach mięso ?

Kto miał w końcu interes , aby przemycić informację o ….”podaniu przeciwciał , które wprawdzie nie leczą i nie zapobiegają, ale ułatwiają przebieg choroby ” ? „Nie leczą , ale „ułatwiają” ? Gdzieś to już słyszałam…..Nowe antybiotyki  czy nowe scypionki , a może jedno i drugie ? Nie, nie miejcie pretensji, kiedy nie wyleczą , ale one „ułatwią wam przebieg choroby „!

Chwileczkę….czy opisywane objawy nie są identyczne z zatruciem substancjami chemicznymi masowo dodawanymi do żywności ? Nie są identyczne z zatruciem polekowym (np. zaburzenia nerek ) ?

Nie ? Nie ma na co tego zwalić ? Więc trzeba wymyśleć „śmiercionośną bakterię „?

Jasny gwint , to ja z nią żyję od urodzenia , jak Ty i On i Ona i Oni….I WSZYSCY ! – a ona nas „łup cup i do grobu ? „. że też mi to wcześniej do głowy nie przyszło…..:)))))))) Po prostu żyję z wrogiem …brrr…..Chyba dzisiaj nie zasnę….:)))))

„No dobra” powie Ktoś : „Ale jakby tak ciężka biegaczka do wucaczka :))))) po , np. kebabie przyjacielsko zaserwowanym nam przez czystych sprzedawców „:)))), to przecież coś w tym jest ? Oprócz kebaba oczywiście ?”:)))))))

Pewnie , że jest . Brud , niezwyczajny naszemu środowisku i naszemu brudowi ( nie oszukujmy się , wielu z Jewropejczyków z czystością nie przesadza ) , więc agresywny . Tak agresywny, że nie zmoże go nawet….nasz brud :))))).

Więc , co wtedy ?

Począwszy od urządzeń kanalizacyjnych wykonanych nie z plastiku i byle stopów bylemetali ,ale z miedzi , poprzez krany , klamki , mycie „wszystkiego” i rozsądne wybieranie miejsc żywienia zbiorowego ( o to najtrudniej :)))), a skończywszy na środkach ostatecznych , czyli oczyszczeniu organizmu (biegunka to też forma sprzątania , byle nie za obfita , nie za częsta i nie krwawa , bo wtedy pozostają remedia silniejsze ) …..  skupmy się na środkach PRZEDostatecznych , czyli substancjach naturalnych , znanych medycynie od lat pod nazwą…tak, też  antibiotica :))) 
, a pomagające w zatruciach kwalifikowanych jako bakteryjne ,  ostatnio nawet zaszczyconych badaniami USDA potwierdzającymi ich skuteczność” lub , powściągliwiej : „obiecująco rokujących „:)))).

Z ogromu tychże przypomnieć chciałam Państwu rzeczy proste , a miłe w użyciu…przynajmniej większość z nich:

otóż wedle badań np.Western Research Center from USDA /Albany, CA , US , a prowadzonych przez Panią Tarę Mc Hugh (mówię „na przykład” , ponieważ te substancje zostały uznane za właściwe w infekcjach ww.typu od wieków , ale przecież nie będę wymieniać stosu starych ksiąg , bo ktoś powie , że  „stare i nieaktualne „;))))), więc wymieniam NOWE i AKTUALNE :)))))), , czy też badań Dra R.J.Aveny- Bustillosa , opublikowanych w „Journal of Food and Agricultural Chemistry ” , w w w.pubs.acs.org , olejki z oregano , czosnku , trawy cytrynowej są w stanie zniszczyć bakterie EHEC , w tym „olejek z oregano złupił 😉 ponad 50% bakterii EHEC w ….3 minuty „.

Aż się boję pomyśleć , co by z nimi zrobił w minut sześć !:)))))

To olejki. Są w handlu, są jako suplementy , ale przecież świeże rośliny mają moc największą- większość z nich , a na pewno czosnek czy oregano w stanie świeżym są w stanie dać bobu 😉 nie tylko EHECOWI ( a raczej jego szaleństwom 🙂  , ale wielu innym „groźnym” , jak m.in . Salmonelli.

Czyżby z tego wynikało , że spożywanie świeżych ziół ma znaczenie w zapobieganiu&leczeniu zatruciom/zatruć zaszeregowanym jako bakteryjne ? Dla mnie tak , poza tym dla mnie to kwestia codzienności : świeże zioła są lwią częścią mojego menu i nie przypominam sobie , abym cierpiała na jakąkolwiek z wymienionych ostatnio dolegliwości , a przecież w częstej podróży bywa, że je się odmiennie , niż w domu :).

Nie lubią Państwo oregano ? To może cynamon ? Wspaniały , wszechstronny środek na wiele dolegliwości ( jako PRZYPRAWA , więc w ilościach aptekarskich, nie hurtowych !, podobnie, jak czosnek czy trawa cytrynowa ) .Cynamon też był badany w działaniu na EHEC . Z pozytywnym wynikiem .

Gdyby ktoś nie mógł patrzeć na zioła….po pierwsze bardzo Mu współczuję , ale to nie koniec świata , bo wciąż w zakresie tematycznym 😉 funkcjonuje propolis (pisałam o sposobie przyjmowania i o tym, by zawsze ściągać (nie spożywać) błonkę utworzoną na powierzchni letniej /ciepłej wody przed wypiciem )….Propolis w infekcjach….A tu coraz mniej pszczół….I już myślę o temacie następnym , więc do miłego 🙂

———–

Lektury :

poza wymienionymi :

-dane statystyczne w rki ( ww w .rki.de )- Robert Koch Institut

-„Rational Phytotherapy :A Reference Guide for Physicians and Pharmacists „, R.Schulz, R.Hansel, V.E.Tyler, T.C.Telger, 1997

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, zdrowie | 4 komentarze »

Dojrzewanie , klimakterium , andropauza , czyli :życie nie jest chorobą. (choć niektórzy tak twierdzą;))cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 22, 2011

We wszystkich tworach natury jest coś cudownego….  Arystoteles

Nowe idzie . Pozytywne . Sporo Poznanianek zbuntowało się ostatnio przeciw szczepieniu swoich niemowląt i trzyma fason :). Zaczęto straszyć , że „Sanepid posiada administracyjne środki” , by przekonać Panie Odważne do konieczności wszczepienia dzieciom powszechnie znanych substancji , ale na razie Panie mówią „NIE ” i tym samym są dla mnie wzorami postawy Kobiety Odpowiedzialnej .Pozdrawiam Je serdecznie , jestem z Nimi całym sercem i trzymam kciuki za wolność wyboru, którą podobno gwarantuje nasze ustawodawstwo , ale jak się okazuje, jednak nie do końca 😉 .

 Nie do końca też wydał mi się poważnym Pan Profesor Miłujący Szczepienia – niestety, umknęło mi nazwisko – wypowiadający się w TVP INFO na temat „przedszkola z gruźlicą” . Otóż Pan Profesor oświadczył , że „szczepionka nie gwarantuje wprawdzie, że dziecko nie zachoruje ( to akurat prawda ) , ale , jeżeli dojdzie do zachorowania, to będzie ono miało łagodniejszy przebieg” . Ja nie wiem, skąd , po tylu latach pracy Pan Profesor wysnuł takie informacje , ale dziwnie kolidują one ze spostrzeżeniami np.wielu jego szwajcarskich czy niemieckich kolegów …no cóż, wolno mieć inne zdanie , ale jeżeli chodzi o życie , to ja bym jednak była ostrożniejsza w wypowiadaniu twierdzenia , że „dzięki szczepionkom przebieg choroby jest łagodniejszy” . Powody postawy Pana Profesora wyjaśniły się jednakże dosłownie za chwilkę 🙂 : otóż , na utyskiwania Pana PRofesora , że „trzeba wykonać próby tuberkulinowe i że trudne przepisy i że utrudniają i że drogo….” , bystra Pani Redaktor spytała  BARDZO NIEWYGODNIE  :

-Czy takie próby tuberkulinowe można sobie wykonać samemu , w domu ?

Ja Pani Redaktor tego gratuluję i od tej pory wierzę w odrobinę swobody wypowiedzi Redaktorów TV .

Pana Profesora najpierw zatkało , potem zaś wydusił : „Pani zadała mi bardzo niepolityczne pytanie „. Tu Pana mam, Panie Profesorze, prawda i jeszcze raz prawda :)))))))) . Bo co to za pytanie , czy przeciętny człek może sobie oszczędzić kosztów medyka i zrobić sobie coś taniej i bez stresu i bez …ewentualnych sugestii terapeutycznych :)))))))). No jasne , że to nie jest politycznie poprawne pytanie , to wręcz karygodne zadawać je Szanownemu Panu Profesorowi , który od samego początku zbił zagajenie  Pani Redaktor pychą i pytaniem tzw. „odbitym „,by udowodnić Jej , że Ona nawet nie może pomarzyć o fachowej dyskusji , bo jest ….no kim ? Wiadomo , jest laiczką 😉 . Wpis miał być o wstępie do tematu klimakterium i andropauzy , więc będzie, ale odmówić sobie komentarza do aktualnej sytuacji , do zastraszania ludzi w celu uzależniania ich od przemysłu – po prostu nie mogłam .

Ciekawi mnie też bezbrzeżna sensowność 😉 wielu medycznych , a autorytarnych wypowiedzi , w których uparcie podtrzymuje się tezę , że ” gonimy Zachód ( względnie : już jesteśmy Zachodem …ZA chodem – i owszem :))))) i dlatego musimy podążać za nowoczesnością i…..dlatego nie możemy być „zacofani” :))) i….. bać się szczepionek .

Ja nie wiem, czy ktoś się boi szczepionek 😉 , czy raczej  ich niepożądanych skutków ubocznych i nieodpowiedzialnego stosowania wymysłów industrialnych , nie wiem też , dlaczego podobno ten „niezacofany ” Zachód dawno powycofywał niektóre szczepienia , które wciąż pokutują u nas , a poza tym coraz więcej lekarzy na tym właśnie Zachodzie protestuje otwarcie przeciwko ogłupianiu i szkodzeniu zdrowiu społeczeństwa. W tym kontekście nowego dla mnie znaczenia nabiera słowo „zacofanie „.

Nie wiem też , jak to się dzieje , że w podobno tej goniącej nowoczesność Polsce , Panostwo Profesorostwo Szczepionkowstwo 🙂 nie ma (???) dostępu do najnowszej literatury w temacie , ewentualnie nie ma ochoty się z nią zapoznać tudzież ….nie zna wystarczająco języka – choćby i tego podstawowego , angielskiego, bo nie żądam,by znali trudniejsze . O tak, aby zasłużyć na stopień naukowy , trzeba zdać egzaminy językowe…..:)))))

Nie wiem, kto wymyślił ten żart, (zasługuje na nagrodę Jobla :))) , ale każdy ,kto chciałby się przekonać o znajomości języków obcych u większości rodzimych posiadaczy medycznych tytułów naukowych , może przekonać się o tym osobiście , zaglądając na sympozja , zagadując ich „po obcemu” , dając do przetłumaczenia świeżą ( bo jest szansa , że starą znają na pamięć , tę już przetłumaczoną :)) ulotkę farmaceutyczną , zawierającą przecież i fachowe , a często łacińskie wyrazy ….. TO jest najlepszy egzamin , naprawdę najlepszy :)))))).

Ach, cóż złego w nieznajomości języków ? Ano nic, najwyżej to niedogodność. Ale niewłaściwym wydaje mi się udawanie, że wie się lepiej od innych – szczególnie, gdy rzeczywistość jest jaskrawo różna od fantazji :).

Dlaczego o tym mówię ? Bo nie rozumiem arogancji , lekceważenia innych i kompletnego braku pokory u ludzi , którzy jak najbardziej tę pokorę okazywać powinni. A powinni, bo mają powody.

Gdyby na przykład Pan Profesor chwalący szczepienia na gruźlicę wiedział, że w takim BRD nie szczepi się na gruźlicę od 1998 roku, bo od samego początku były z tymi szczepionkami problemy , gdyby znał nienową przecie literaturę niemiecką , choćby i Pana Dra G.Buchwalda pod tytułem „Der Rückgang von Tbc trotz „Schutz”- Impfung ” : „Powrót gruźlicy pomimo „ochronnego” szczepienia” , przy czym „ochronne” jest w cudzysłowie nie na darmo , może przemyślałby swoje wystąpienie . Ale widocznie nie zna. A jeżeli wie, że nawet WHO , po długoletnich monitach LEKARZY (nie polskich , o nie , u nas w ogóle „nie ma skutków ubocznych „- nie istnieją ;))))),  prowadziła m.in. długie badania nad szczepionkami gruźliczymi w Indiach , po których wyniki okazały się dla szczepionek miażdżące (pisałam o tym ), że 11 lat potem pozwolono to ogłosić , że następne 4 lata po tym pozwolono napisać o tym w prasie fachowej , a 15 lat po wieściach w prasie fachowej  STIKO wycofała w BRD szczepionkę na gruźlicę- ze względu na jej skutki uboczne oraz ….no właśnie : na brak dowodów na jej „ochronne ” działanie , jeżeli więc Pan Profesor to wie….to ?

DLACZEGO ?

Nie posądzę też o wiedzę na temat szczepionek spółki 😉 pneumokoki-meningitis (też pisałam) , podaną w poprawnym przecież ołtarzyku świata medycyny szkolnej : ww w.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20626365 , czyli;Acta Pediatrica 2010, 99/11/.:C.Alexander, F.Dubois, „Rebound in the incidence of pneumococcal menigitisi in northern France : effects of serotype replacement „. W skrócie : w pn.Francji wycofano te szczepionki, ponieważ po doświadczeniach z lat 2005- 2008 okazało się, że PO szczepieniach zachorowało ponad 2,2 raza dzieci i młodzieży więcej , w grupie zaś dzieci poniżej 2 lat było to aż 6, 5 raza więcej ! Oh, tak , „szczepionki działają „, ALE to ” wina subtypów pneumokoków…..” , że te skutki uboczne itp. No dobra , niech sobie tłumaczą, ważne, że nie zmuszają nikogo do szczepień , ale ….DLACZEGO namawia się do tego w Polsce ?? Czy polskie dzieci mają być nawozem światowego przemysłu farmaceutycznego , a ich rodzice mają spokojnie na to patrzeć ?

Ostatnio moja strona w googlach ukazuje się oznaczona przez programy antywirusowe jako „nietestowana” . Dziwne. Cały czas była OK , a tu „nietestowana” , choć nie zawiera nawet odnośników do niepewnych stron ,nawet do filmików ? Ależ skąd „nietestowana” ! Wiele razy. Sama przeskanowałam ją wszelkimi najlepszymi programami , zrobili to też znajomi informatycy : strona jest bezpieczna , więc dlaczego pokazuje się przy niej znak zapytania ? Może to nowe oznaczenie stron „niepolitycznych” ? No , ale na taki „wirus” to ja już niczego nie poradzę. 🙂

Tyle o scypionkach i ich promotorach.Na razie :).

Temat klimakterium „naszedł mnie ” po dyskusjach z ginekolożkami …z Paniami ginekolog ? 🙂 , konkretnie z ginekolożkami w potrzebie , tzn.nieco zagubionymi w zdrowiu własnym, więc bezpośrednich , szczerych i pełnych poszukiwań prawdy . Z jednej strony chciało się zapytać : „dlaczego dopiero teraz , dlaczego nie wcześniej , czy nic Was nie zaniepokoiło ? „, ale z drugiej , znając sytuację środowiska , w którym pierwszym wrogiem jest często zwierzchnictwo „wiedzące wszystko najlepiej” , odpuściłam .

Widząc , że poszerzyły już swą wiedzę w temacie „kuracji ” hormonalnych i same nie skorzystają z nich nawet pod pręgierzem, zapytałam tylko : ” jak , jako kobiety , oceniają swoje sumienie wiedząc , że latami przepisywały innym kobietom hormony „?  Odpowiedzi zbiły mnie z tropu , ale raczej nie zaskoczyły :

– Tak nas nauczono .

-Takie były przecież oficjalne terapie .

-Skąd miałyśmy wiedzieć , że to ma takie skutki uboczne ?

-Skąd miałyśmy czerpać informacje ? ( przyp.mój: A z internetu :))), czyż nie jest prawdą, jak podaje portal polispharmy:))) , że „89% (około, z pamięci) lekarzy czerpie informacje zawodowe z internetu ?” To jednak ten internet nie jest takim złym źródłem wiedzy ? Ojej, do tej pory tak właśnie dyskryminowano wiedzę pacjentów , że ” z internetu „:)

-Jak można było podawać w wątpliwość opinie profesorów ?

No właśnie, JAK , no JAK można powiedzieć , że Pan Profesor p…..y głodne kawałki na zamówienie koncernu A lub koncernu B ? Jak można „analitycznym , wykształconym umysłem (cytat dosłowny Pani Doktor A.) wątpić w wyniki badań i zdanie ekspertów” ?

Po prostu się nie da :)))))))))))))) , nie da się , bo ten umysł właśnie po to został wytresowany : aby nigdy nie wątpić w słowa tresera .

Najlepsze było :” Chyba to arogancja, powątpiewać w słowa wykształconego Kolegi /Koleżanki” ? Arogancją nie jest mydlenie oczu często lepiej poinformowanym pacjentom. Arogancją jest poddanie w wątpliwość słów , na których podstawie samemu się zarabia .No comment.

Przepraszam za uszczypliwość, ale po prostu nie wiem, jak daleko jeszcze można się posunąć w wyobrażeniu , że ma się monopol na wiedzę i co gorsza niedostrzeganiu tejże „wiedzy” ruiny.

Jakże mocno „wiedza ” dziś , szczególnie technologiczna  , szczególnie medyczna , zatraciła się w detalach , tracąc z oczu życiowe relacje , procesy naturalne ….Analitycznym poglądom brakuje dostrzegania związków z Kosmosem, siłami Natury i ten brak , to oderwanie od źródła jest żywym , samonapędzającym żarciem dla koncernów . To właśnie , to zatracenie się w „wyłączności jedynej słusznej wiedzy” czyni jej wyznawców tak podatnymi na manipulację i bezsilnymi.Wybaczmy im więc to i idźmy dalej swoją drogą .

Dojrzewanie , klimakterium , andropauza …ach , terminy stosowane w obrazie andropauzy …sam termin główny :
ANDRO -od andros -mężczyzna , człowiek 🙂 , pausis – przerwa – to jakby przerwa w byciu mężczyzną ? Nie zgadzam się i już .A jak Wam się podoba określenie męskiego stanu w andropauzie 😉 jako PADAM ? :)))) Z angielskiego to : partial androgen deficiency in the aging male , czyli częściowe ubóstwo;) androgenów itd.:) No nic, padam :)))).

 Nasza medycyna dzieli życie biologiczne nieco inaczej niż chińska czy indyjska , ale tu akurat muszę się posłużyć terminologią lokalną , więc : FAZY , przejścia .

Tak, jak w świecie roślin i zwierząt . Ale one są mądrzejsze : nie próbują tych faz przeskoczyć , szanują stan dany im naturalnie i wykorzystują go maksymalnie 🙂 , przechodząc kolejne stadia łagodnie – jeżeli pozwoli im na to człowiek.

Przejścia ,  przełączenia  . Każde przejście, podobnie , jak w codzienności podążanie przez ruchliwą ulicę , to nowe okoliczności i nowe niebezpieczeństwa, ale też nowe doznania , nadzieje , korzyści .

W fizjologii- jak w życiu  , którego jest częścią (przepraszam za dosłowności, niektórzy ich potrzebują ) , jeżeli poprzednia faza nie była „zużyta” całościowo, nie była wykorzystaną ,nie zamknięto jej w sposób prawidłowy , utrudnia ona – a raczej jej pozostałości – przejście do stanu następnego , przełączenie staje się trudniejsze , bo stary problem został przeniesiony w nową fazę.

W biologii dwie fazy życia kobiety  są początkiem i końcem jej płodności : dojrzewanie i klimakterium .

Klimakterium , z gr.klimakter -mniej więcej: „krytyczny punkt w życiu”, punkt przejścia . Ani słowa o starości  . Ani słowa o chorobie .O tak, medycyna wynalazła na ten czas i inne terminy , z menopauzą włącznie , ale pozostańmy przy klimakterium.

Od tysiącleci jest ten okres w życiu każdej kobiety , w etnomedycynach świata w kategoriach naturalnego porządku, spokoju . W medycynie szkolnej …..No nie można było zostawić takiej okazji ! Kobiety chcą być piękne, młode i zdrowe . I nic w tym zdrożnego. …dlaczego więc od samego początku wdrukowuje się im coraz bliższe terminy wyznaczające starość ? Dlaczego straszy się  je skapcanieniem ( i czemu starość ma kojarzyć się z kapcanieniem ?:) w coraz młodszym wieku ? 

Przemysł nie mógł  odpuścić , wpadł na pomysł , by określić objawy klimakterium , podobnie, jak objawy dojrzewania i ….osądzić nadmiar/niedobór estrogenu / testosteronu etc./ w naturalnych cyklach rozwoju człowieka jako chorobę . 

No to może pójdziemy dalej i zaserwujemy niemowlętom estrogen, bo przecież one „biedne chore” ?

Hormony- posłańcy naturalnych rytmów przyrody : estrogen, gestagen….- jak listonosze : nie mają wpływu na zawartość poczty 🙂 , są , ponieważ natura je tam posłała . A kiedy ich liczba maleje , to natura też ma w tym cel : poprowadzenie organizmu w równy rytm dorosłości /mówię o stanach fizjologicznych , nie o ich zaburzeniach /.

Cykle wyzwalają za każdym razem ekstremalne impulsy wzrostu – spójrzmy: estrogen musi być dobrze pilnowany przez strażników organizmu , aby nie przeszedł na stronę tworzenia np. systemów nowotworowych.

Za każdym razem po , mniej więcej miesięcznym , okresie- kiedyś prawidłowiej zwanym cyklem księżycowym – następuje gruntowne oczyszczanie organizmu z niebezpiecznego już materiału komórkowego .

Mężczyźni tego systemu nie posiadają , stąd tym ważniejsze jest w ich przypadku zwracanie uwagi na pożywienie , tryb życia itp. To oni częściej umierają na zawał przed andropauzą aniżeli kobiety przed klimakterium . I tutaj naŁkowcy wpadli na biznes :

„Czym się różnimy ? Baby produkują więcej estrogenu, więc dajmy chłopom estrogen i zobaczymy, czy będą marli na zawał przed umowną 50-tką . Dajmy go też kobietom ” . I co ? Ano ludzie marli…jeszcze obficiej . Na przykład studia HERS dobitnie pokazały, że pomysł był do bani i pewnie dlatego tak niechętnie się o nich wspomina : ( w w w.nhlbi.nih.gov/new/press/18-1998.html lub : NIH News Release , The HERS study results and ongoing studies of women and heart dieseases” . A- można tam przeczytać ,że wyniki „były zaskoczeniem” . Dla kogo ?

Skąd więc u kobiet rzadziej zawały przed klimakterium? Ano stąd, że comiesięczne mechanizmy oczyszczania organizmu działają świetnie …jeżeli się im nie przeszkadza .Tak stanowczych i ryzykownych jednocześnie ( bo krwawienie to nie byle co )  mechanizmów, mężczyzna , poza standardowymi objawami bronienia się organizmu przed zaszlamieniem , zmęczeniem etc. NIE MA. 

Czy problem rozwiązano i dano sobie spokój?

NIE.

Drążono dalej , tym razem kobiety :):

„Jeżeli dowiedliśmy (:)))))))), że rak piersi i macicy powstaje przez nadmiar estrogenów , to zróbmy im wcześniej menopauzę , a jeżeli zachce im się urodzić, odwrócimy ten proces i wszystko będzie ok.”

Czy może dziwić , że tyle kobiet, zachęconych wizją żelaznego zdrowia no i oczywiście pozbycia się męczących nieraz , a i bywa, bolesnych przypadłości, skorzystało z „cudownej propozycji” ? I czy może dziwić , że tak wiele ma problem z zajściem w ciążę ? I czy dziwi, że ich gospodarka hormonalna przypomina strzępy jakiejś szalonej układanki i ….że też coraz częściej umierają na zawał PRZED klimakterium ?

Czy nie jest naturalną reakcją ciała , że poprzez sztuczne hormony zakłócona jest produkcja własnych , zduszona wręcz i że to nie może przynieść niczego dobrego ?

ALE przepisujemy dalej , to przecież cudowne , takie przywiązanie ginekologa i kobiety : od 15 do 49, 50 roku życia można przepisywać hormony , a potem……O , i już na to też znaleziono LEKARSTWO :

Osteoporoza! Doskonała okazja do przedłużenia recepty !

„Jak nie będziecie brać hormonów , czeka Was łamanie kości, aj , aj, aj…….”

Bo….”jeżeli powiązać ją ze spadkiem produkcji estrogenu , to znów można kobietki nafutrować hormonem ! Do końca ich życia!”. A to miliardy euro……

Więc straszymy na całego : najpierw rakami , potem osteoporozą , straszy się naturalną fazą życia : starością….Bo przecież „modne jest, że kobiety biorą sobie młodszych i „nic w tym niedobrego” , a jeżeli Twój facet odejdzie do młodszej , to ….TWOJA wina, wyglądałaś staro …….”

Jak nie wystarczy straszenie powyższym , też się coś znajdzie, przecież „medycyna współczesna zrobiła potężne postępy”!

O tak . Profesorów  grzebie się więc na żywca pod stertami propozycji nowych studiów . Biedacy , i tak zrauszowani oceną prac niższego personelu 😉  , publikacjami , sympozjami opłacanymi przez przemysł , na których mają prawo wyrazić opinię :))))))))))) , glorią profesorską ….. przecie nie odmówią , kiedy ktoś ładnie prosi.

Na uboczu pozostaje pacjent, na uboczu pozostaje pytanie podstawowe :

JAK pomóc kobiecie i mężczyźnie ZANIM nastąpi kolejne przejście w następną  fazę życia .Pomóc tak, aby było to przejście przez łąkę, nie przez węzeł kolejowy trakcji Warszawa -Lublin – Katowice ;).

Ginekolodzy , androlodzy i ich pacjentki/pacjenci ….jedni i drudzy w niewoli hormonów 🙂 . A przecież tak być nie musi.

Ale jest . Ekonomia pod rękę z chemią ….wprowadzenie preparatu na rynek – niewątpliwe osiągnięcia chemików i ekonomistów …potem liczenie kasy ….nieważne, że ” leki na starość sprzedaje się pacjentom , którym brakuje do niej co najmniej kilkunastu lat „.

Nieważne, że naturalne terapie indywidualne, że zioła , że homeopatia pomagają uregulować zaburzenia , przywrócić organizmowi jego naturalny dobrostan : wciąż króluje agresywna „terapia” hormonalna .

„Kto leczy , ma rację „? Ale „terapią” hormonalną nikt nie leczy , zaledwie dusi symptomy , dusi wołanie o pomoc .

Nauka ? Tej „nauce ” jest kompletnie obojętne , że zmniejszenie poziomu estrogenu w danej fazie jest najnormalniejszym zjawiskiem , że ich mniejszy poziom absolutnie nie oznacza starości , a tylko wejście do innej strefy .

Kobiety… czy same nie są po części winne takiej zachłanności przemysłu? Czy same nie są gotowe podpisać cyrograf ? Czy pokusa przedłużenia urody ciała nie jest ważniejszą od samego życia ?

Słońce, Księżyc , kwiaty , wszystko , co żyje porusza się w naturalnych rytmach , wschodzi i zachodzi w określonym punkcie . I tylko człowiek próbuje te rytmy niszczyć .Zamiast kwitnąć , nim nasz czas się skończy, z całych sił dążymy do formy zasuszonego badyla …w zenicie czasu podarowanego nam przez Naturę .

—–

P.S. O mało pominęłabym świeżą, wspaniałą , najobszerniejszą bodaj z istniejących stronę dla wszystkich pragnących dokształcić się w temacie szczepień :

w w w.insidevaccines.com/wordpress

Posted in aktualności, etyka, farmakologia, klimakterium ,andropauza, zdrowie | Leave a Comment »

Serce. Kardiologia naturalnie. cz. 11.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 8, 2011

Odgrywanie nut , to dla pianisty żadna sztuka , ale te pauzy , ach te pauzy …..Arthur Rubinstein

Coś mi się wydaje, że przed nadchodzącymi wyborami liczba korzystających z cyklu „Kardiologia naturalnie” bynajmniej się nie zmniejszy ;), więc śpieszę z kontynuacją przypominając cichutko 🙂 , iż , jeżeli świadomie i dobrowolnie sercem się pomiata, nie pomogą informacje tu zawarte ani ich zastosowanie – to jakby ktoś myślał , że cynizm jest bezkarny i łatwonaprawialny :).

Ponownie więc serce ? Tak . Postrzegam je jako najważniejsze w fizyczności ( ale nie tylko : ) organizmu , jako źródło , od którego należy zacząć każdą odnowę ,wobec czego proszę się nie dziwić : od czasu do czasu jeszcze Państwa wpisami „serdecznymi” 😉 pomęczę .

Serce- świątynia, nie na darmo ukaja się kontemplacją .Z łac.contemplare : „oglądać, traktować” , con – „z”, dokładniej-  „razem z „, templare -od templum ,miejsca świętego …pierwotnie jednak przede wszystkim „przestrzeni postrzegania, przestrzeni do obserwacji” . Z greckiego z kolei przyda nam się tutaj „tempo” , bo z greckiego właśnie ma rodowód łacińskie „templum” , w którym zbierali się Rzymianie lub Grecy i tam wspólnie dokonywali oglądu pewnych zjawisk , badali je , tłumaczyli …również wieszczyli.

Kardiokontemplacja dla naszego serca jest rodzajem odnowy połączenia z Naturą , „szukaniem własnych śladów ” , jest bardziej spirytualnym aniżeli mentalnym procesem , pozwalającym wyłowić informacje pochodzące z serca , a przydatne duszy .To stan, w którym szczególnie uwrażliwia się na „być” , „mieć” zaś pozostaje …poza kontemplacją. Stan , w którym , podobnie , jak w medytacji , otwieramy się na życie ,z tym , że ze szczególnym uwzględnieniem w nim roli serca.Tu nie chodzi o wizualizacje , ale raczej o przypomnienie sobie miejsca w energii życia , to , jak się energią stajemy .

Kiedy ktoś jest wyjątkowo świadom i pewien swoich odczuć , psycholodzy nazywają to „metastanem” .
Kardiokontemplacja , poprzez emocjonalną koncentrację na energetycznym centrum ciała – sercu , wspomaga powstawanie takiego stanu . W tym czasie aktywność fal mózgowych wskazuje odprężenie , o sercu powiemy , że to kardiokoherencja , opisana wielokrotnie przez wymienianych tu badaczy z HeartMath z Kalifornii .Możemy ją osiągnąć świadomie ucząc się skupiania uwagi na melodii serca . Jak ?

1. Zanurzając się w ciszy :). Nie potrzeba „kwiatów lotosu” 🙂 , skomplikowanych figur ani totalnego odosobnienia na bezludnej wyspie . Po prostu wyciszenie .Bez technik , metod : cisza i już.

2.Uśmiechając się do siebie , tego siebie w środku ….dobrze, gdyby nam tak zostało 🙂 , chociaż to nie jest łatwe .

3.ćwicząc milczenie .Nie – klepiąc modlitwy , mantry , ale milcząc .Oskar Wilde powiedział kiedyś , że nie gada z Bogiem , aby go nie zanudzić .Miał rację :).

4.Zwracając wewnętrzne anteny 🙂 na odbiór .To rodzaj modlitwy , ale nie gadanej, lecz ODCZUWANEJ.Takiej, w której o nic nie prosimy , cieszymy się mocą naszego serca .

5.Próbując odebrać odczucia innych systemów wokół nas : roślin, zwierząt , ludzi , łącząc się z nimi w poczuciu bycia.

6.Próbując pojąć , co chce nam powiedzieć serce.

7.Próbując to, czego się nauczyliśmy, wprowadzić w życie .Na przykład …siadając bez pośpiechu z ludźmi, którzy są nam bliscy , przy jednym stole i czując, co czują ONI. Podając ręce tym, którym chcemy pomóc….nasze ręce są naturalnymi elektrodami : tam skupiają się setki gruczołów potowych obniżających opór skóry i wspierając jej elektryczne przewodnictwo. Czy kiedyś się Państwu zdarzyło , że podając komuś dłoń , odczuliście elektryczny wstrząs lub odczuł to obdarzony Waszą ręką?

Przede wszystkim przy podaniu ręki płynie energia serca , a płynie jeszcze lepiej , kiedy ułatwia jej to właściwa polaryzacja obojga ciał :). Podając komuś rękę , podajemy mu dawkę energii naszego serca , ale i otrzymujemy – jego.

Dlatego tak ważnym jest, komu ją podajemy , jak i w jakim celu. Podając komuś rękę tworzymy rodzaj obiegu zamkniętego , energetycznego obiegu serca. Dlatego czasem , po przyjęciu czyjejś dłoni w swoją czujemy opór, czasem radość , czasem odrazę , czasem ciepło , a czasem…frajdę , że kimś potrząsnęło 😉 . Dlatego , jeżeli mamy podać komuś rękę niedbale – nie róbmy tego w ogóle. Dlatego , jeżeli kogoś nie lubimy , spróbujmy jednak dłoń wyciągnąć- może się okaże , że niesłusznie , że serce poda informację o błędnej ocenie mózgu. Dlatego szanujmy obce , ale i swoje ręce : to drogi do serc 🙂 .

Tym,którym nie wystarczą historie spirytualno-mentalne 🙂 , coś konkretnego , tym razem z zielnika po św.Hildegardzie , którą ostatnio – wraz z metodami i informacjami – usiłują zawłaszczyć najróżniejsze grupy  , a co mam nadzieję , się nie powiedzie : ” Jeżeli serce , czujesz, słabnie ,spożyj jak najprędzej nieco galgantu „. Galganta (Alpinia galanga , wspominałam nieraz , zwany też  dzikim kardamonem)  warto go mieć pod ręką …co nie upoważnia do lekceważenia całej reszty ziółek wymienionych w cyklu 🙂 .A gdyby nie posmakował w pojedynkę – smak specyficzny , ale pozytywnie , to proszę go dodać do mięsa , wędliny, warzywnych kotlecików i innych (byle nie słodkich ) dań  – poprawi smak ,doda im wartości ,  a Państwu przejdzie łatwiej . ILE go łyknąć ? 🙂 A ile można łyknąć PRZYPRAWY ?Odrobinkę , na końcu noża (byle nie rzeźnickiego :)). A- do potraw , adekwatnie do objętości ,p.zdanie o przyprawach :). 

————————————

Lektury:

poza wcześniej wymienionymi w cyklu,

„Das Grosse Gesundheitsbuch der Hl.Hildegard von Bingen……” , E.Breind  , Augsburg, 88

Posted in aktualności, kardiologia naturalnie, odżywianie, zdrowie | Leave a Comment »

Reumatyzm.cz.3. Nie musi boleć, nie musi trzeszczeć:)

Posted by natural health consulting w dniu Maj 2, 2011

W poprzednich częściach napomknęłam o naturalnych środkach przydatnych w wyganianiu reumatyzmu z ciała . Dzisiaj , przerażona ilością ludzi , którym połączenie chemii i choroby odbiera radość ruchu , kontynuuję to , co Państwa interesuje najbardziej , czyli co jeszcze może tę radość przywrócić.

Przypominając sobie, co pisałam o dzikiej róży , spostrzegłam, że nie wspomniałam najlepszej formy spożywania dzikiej róży (owocu)- najlepszej w przypadku reumatyzmu , gdyż dla „zwykłej witaminki C”, to jasne, że z krzaczka i gotowe :). Otóż galaktolipidy potrzebne reumatykom są wrażliwe na ciepło i rozpuszczają się w tłuszczach , odpada więc raczej herbatka , a świeży owoc, choć oczywiście wzbogaci organizm ogólnie, nie załatwi sprawy.

Suszone i zmielone na proszek owoce byłyby niezłym wyjściem w ilości ok. 5 gram dziennie , np. w tłustej maślance lub mleku kokosowym (wynik moich prób i błędów 🙂 ,nie musi każdemu pasować :))) , ale to może być dla niektórych za trudne :). Dla szybkościowców 😉 : spróbujcie zatopić roztarte owoce Rosa canina w mleku kokosowym ( świeże w maślance nie polecam, może się skończyć częstszym odwiedzaniem toalety :))) , można dołożyć , jak ktoś nie ścierpi inaczej , choć powinien, bo mleko kokosowe jest słodkie i bardzo wolno , żując nieomal , spożyć.

W przypadku ziółek i ich właściwości łagodzących zapalenia , aktualne jest wymieszanie łyżeczki świeżej , posiekanej zieleninki dziennie i …wiadomo, że nie za okno :).

W czym wybierać jest , bo reumatyzm nie lubi :

mięty

tymianku ( ostrożnie , niewiele , w proporcji łyżeczkowej mniej więcej jedna piąta składu łyżeczki )  

 majeranku

bazylii

rozmarynu

pietruszki

kolendry

anyżu

trybuli

kopru włoskiego ….na przykład :). To z łatwiej dostępnych , które można sobie komponować z wyczuciem, co pasuje do czego ( a proszę trochę pogłówkować 🙂 , powiem tylko, że na łyżeczce może być od 3 do pięciu ziółek :).

Sporą rolę w terapii odgrywa witamina K , mająca też wpływ na stabilność kości , na muskulaturę , membrany …jest jej mnóstwo w różnych preparatach …można i tak.

Przy chęci nabycia jej drogą naturalną , zwracamy uwagę na :

groszek zielony

szpinak  

brokuł

kalafior

marchew

jajka

brukselkę

owies ( mielony , w proszku lub w formie gotowanej , przecedzonej – wywar do picia , nie owies do jedzenia :), chyba , że ktoś lubi  )

zieloną herbatę ( b. ważna dla reumatyków !)

zieloną rzepę

ser camembert , cheddar (nieudawane , te prawdziwe )

kapustę , też kiszoną (ale w lecie z kiszonek staramy się rezygnować , na nie przyjdzie kolej zimą )

Witamina K ( zwana też fitomenadionem ) jest rozpuszczalna w tłuszczach i nie znika w trakcie gotowania .

Kto bierze antybiotyki (środowisko  wit.K w jelitach ! )  , sulfonamidy , chinidynę powinien wziąć pod uwagę szczególne zainteresowanie ww. pożywieniem , ponieważ one  powodują niedobór K.Dlugie stosowanie salicylanów też pociąga za sobą często konieczność uzupełniania vit.K. W przypadku stosowania preparatów syntetycznych nie podejmuję się ich oceny , powiem tylko, że jej nadmiar może spowodować zaburzenia funkcji wątroby i koniecznie trzeba uprzedzać o pobieranych dawkach chirurga czy stomatologa.

Tyle w telegraficznym skrócie 🙂

Posted in aktualności, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | Leave a Comment »