Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘survival,czyli przeżyć’ Category

jak się nie dać:-)

Gdy bolą mięśnie …

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 27, 2011

…ale mniej więcej wiemy , po czym 🙂 , ponieważ – jeżeli bolą „zniewiadomoskąd” oraz „zniewiadomokiedy” , sprawa jest poważniejsza – kiedy więc zabolą , na przykład , z przepracowania ,  przećwiczenia i tym podobnych „prze…” , bywa , że leżymy , kwicząc o pomoc … Miast kwiczeć , zapoznajmy się z podstawowymi środkami stosowanymi od „wieki wieków… ” , dzięki którym dla wielu nie skończyło się na „… w bólu amen” 😉

 Zakładając , iż Czytelnicy potrafią rozróżnić ból strajkujących , nadwyrężonych ,
zakwaszonych  mięśni  od , np. głęboko usytuowanego bólu ” gdzieś z wewnątrz” rzutującego na cały system , a będącego poważnym sygnałem do niepokoju , opowiem dziś o metodach prostych , przyjemnych i godnych zabezpieczenia „na wszelki zaś” w domu , ponieważ nie tylko „nigdy nie wiadomo”;) , ale wyjście do apteki nie będzie raczej kosztowało mniej .

1. Przewidując wysiłek fizyczny pomyślmy o olejku z avocado , ewentualnie oliwie . Próbując uprzednio , czy nie jesteśmy uczuleni na poszcz.składniki , do , np.łychy stołowej ww.olejku/oliwy , dodajmy 10 kropli olejku herbacianego , wmasujmy w przewidziane do naprężeń mięśnie , porozciągajmy troszkę – efekt będzie odczuwalny już przy pierwszych ćwiczeniach .

2.Przygotujmy warzywny bulion . Najlepiej z :kapusty włoskiej , kalafiorka , marchewki , pietruszki , pory , cebulki , selera , naci selera , oliwy . Proszę zauważyć , że 4 składniki wyrosły pod ziemią , 4 – stanowią nadziemne części warzyw ( pora po połowie , można rzec:) – proporcje powinny być zrównoważone , doprawić można odrobinką świeżego ( w doniczkach trzyma się świetnie ) tymianku , szałwii , paroma igiełkami rozmarynu .

3.Pod ręką wypadałoby mieć i tran – szczególnie , jeżeli nie jadamy zbyt często tłuściutkich rybek w rodzaju makreli , halibuta , łososia z naturalnych – im dalej od brzegu , tym lepiej – łowisk ( ach , te łowiska niestety też już z naturą mają coraz mniej wspólnego , bo kiedy ryby wyławia się spośród śmieci ….)  . Tran doskonale namaszcza i stawy i mięśnie = większa elastyczność .

4.Łyżeczkę zmielonej gałki muszkatołowej łączymy , rozcierając , z 3.łyżeczkami wazeliny , zostawiamy na noc w chłodnym miejscu – ale nie lodówce . Rano mamy dobrą maść na „zakwasy” – oczywiście zewnętrznie !

5.Jeszcze wcześniej nastawiamy rozmaryn , najlepiej , aby świeży – ilość wedle gustu – w 70% alkoholu , w ciemnej butli , na 3 tygodnie – po tym czasie otrzymujemy nalewkę do stosowania również zewnętrznego na obolałe muskuły .

6.Potrzebując rozwiązania natychmiastowego bierzemy garść suchych igieł sosny ( może być czarna , żółta ….) , 100 gram oregano – świeże lub suche , zalewamy wrzątkiem , parzymy 15 minut i wlewamy do wanny , do kąpieli . Samo oregano też podziała – rozszerza naczynia krwionośne , więc automatycznie ostrzeżenie dla kobiet w ciąży i tych , którzy takowemu działaniu poddawani być nie powinni – wszelcy wrażliwcy , łykacze farmaceutyków roszerzających nacz.krw.
( prawdopodobieństwo kumulacji ) , itp. 

7.Olejek miętowy – prawdopodobieństwo alergii sprawdzamy , jak zwykle , po czym rozcieńczamy zależnie od indywidualnej wrażliwości i smarujemy , gdzie boli.

8.Doustnie niezła jest herbatka z fiołka trójbarwnego , która wedle starych receptur załatwia ból w ciągu 8 godzin . Ww. metody są w zastosowaniu jednakże nieco szybsze 🙂

9.Okład z borowin – standardowe środki bezpieczeństwa stosowane przy owym wciąż aktualne ( :))) .

10. Dla mnie bezbłędny  :olej z dziurawca , pisałam wcześniej – najlepiej zrobiony własnoręcznie w porze kwitnienia , chętnie wykorzystywany w BRD , szczególnie przy metodzie Dorna-Breussa .

11. Olejek arnikowy – również wspaniały, ale surowiec trudniej dostępny niż dziurawiec .

12.:))))))…… nie ma to , jak pyry . Bo najprostszym rozwiązaniem na ból spracowanych mięśni jest sok ziemniaczkowy .Inna sprawa , że kiedy „boli cały człowiek” , starcie kartofli graniczy z próbą szturmowania Lhotse :)))))

13.A jeżeli  pod ręką nie byłoby PRAWIE nic …. ocet winny jest PRAWIE wszędzie. Nie ma ..? Trzeba się zatroszczyć, coby jednak był . Bo nasmarowanie nim mięśni – mam na myśli prawdziwy ocet winny , nie ersatze – – dowiedzie nam , jak mało czasem trzeba , by bez wcierania chemii poczuć ulgę i nie obudzić się wprawdzie bez bólu , ale za to z toksycznym kacem .

Reklamy

Posted in aktualności, odżywianie, survival,czyli przeżyć, zdrowie | Leave a Comment »

Grzyby:żywność, lek, kosmetyk. cz.1.Ignorancja vs. tradycja.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 14, 2010

Wyszli więc z chaty i szli przez las….Pan Jezus szedł naprzód, święty Piotr za nim. Sw.Piotr krył zwędzony placek pod pazuchą,urywając po kawałku i ukradkiem do ust wkładając.Ale co tylko usta zamknął, to go Pan Jezus o coś pyta.Sw.Piotr, by odpowiedzieć , kąski wypluć musiał.Skoro ino ostatni kęs wypluł, przystanął Jezus i rzekł do niego:

Obejrzyj się, Piotrze,co na tej ścieżce rośnie…

Sw.Piotr zerknął bojaźliwie do tyłu , a tam…grzyby :z każdego wyplutego kęsa jeden.

Wtedy Jezus zawołał:

-Myślałeś, Piotrze, że nie dojrzę,co zrobiłeś? Od dziś grzyby na świecie rosły będą, coby ludzie pamiątkę mieli, żeś mnie chciał oszukać….Z ludowych podań, o powstaniu grzybów;)))

Nic, to , że po raz drugi, ale przypomnę:

Niech pożywienie Wasze lekiem będzie ,a lek żywnością…..Hipokrates

Roztrąbiły się nośniki DEZinformacji:

Grzyby BE!

Grzyby trują!

Grzyby nie mają żadnych (?!!!) wartości odżywczych!

Grzyby są zbędne w diecie człowieka! (???)

Grzyby to zagrożenie!

Do tego ostatniego….Chlebem też udławić się można:).Ale co powiemy o dorosłym, który dławi się chlebem lub pozwala na udławienie się nim własnemu dziecku? Nieostrożny był? Nierozsądny? Lekkomyślny? Pewnie to właśnie będą najłagodniejsze określenia.

Czyżby przy okazji ,powiedzmy-nierozsądnego;)- obchodzenia się z darem natury ,jakim są grzybki, ktoś miał ochotę wprowadzić licencję na ich zbiór, albo przynajmniej ograniczenia w zbieraniu runa? Wszak takie pomysły już były…

Ale o tym na razie sza! Na razie rozpętuje się ogólnopolską histerię, obrzydza uroki lasu, z grzybów robi potwory a z ludzi zbierających je- co najmniej „nieświadomych niebezpieczeństwa”;-))). Jedyna pociecha, że ludzie nie dają się zwariować i jak zbierali , tak zbierają…oczywiście uważając na to, CO kładą do kosza….w większości:))

Kiedy maleńki chłopiec trafił do szpitala z uszkodzeniem wątroby po muchomorach, pomyślałam sobie „będzie pożywka dla „służby” zdrowia. I nie pomyliłam się. To, czego jesteśmy świadkami w ostatnich dniach , cała ta medialna awantura z grzybami- nie, nie z chłopcem- z grzybami w roli głównej przyprawia mnie co najmniej o niesmak.

Bo pod awanturę podczepili się od razu miłośnicy transplantacji :jest okazja- trzeba korzystać, prawda? Nieładnie.

Ale nic to- trąbi się o „trujących grzybach” i „niezbędności transplantacji wątroby”…..Hola, hola.

O ile nie neguję właściwości postępowania z wymienionym dzieckiem ,a nie neguję, ponieważ mnie przy tym po pierwsze nie było, po drugie słyszałam, że faktycznie objawy zatrucia dostrzeżono późno, to zastanawia mnie fakt reklamowania transplantacji wątroby przy okazji grzybów w ogóle.

Bo z tego, co mi wiadomo, transplantacja wątroby przy tego typu przypadkach jest ” ostateczną ostatecznością”.

Wiadomo to również medykom niemieckim i amerykańskim….Gdybyż tak z Zachodu przychodziło NAJPIERW to, co najlepsze….

Jak to z wątrobą było?…

„Najważniejsza fabryka naszego życia.Swietnie ukrwiony organ.Wszystko , co jemy i pijemy, dostaje się do wątroby.Jest elektrownią…”-z „Podstaw fizjologii i patofizjologii wątroby” prof.dr Klausa Mohra z Instytutu Farmakologii i Toksykologii Reńskiego Uniwersytetu Friedricha- Wilhelma w Bonn.

Ta elektrownia przyjmuje również trucizny.Niepożądane działania leków ( wiązane z zakłóceniem pracy wątroby, przyp. mój)  powodują oficjalnie tylko w BRD od 80.000 do 120.o00 zachorowań z 6000 do 9000 przypadków śmierci .(Deutsche Apotheker Zeitung, Nr 47, 2004)

Ile zatruć grzybami o podobnych skutkach?

Ile o śmiertelnych?

Wg niemieckiego urzędu statystycznego śmiertelność na skutek spożycia grzybów wynosi przeciętnie aż…..2 osoby rocznie.Bo np. w 1981 padł rekord:13 osób.W 2004 za to dwie….w 2005 – jedna….

To faktycznie fatalnie;)- trucizny straszliwe, te grzybki.

Ale gdyby nawet….to czy transplantacja jest rzeczywiście jedynym wyjściem?

Dlaczego w całej tej historii ani słowem nie wspomniano o starym, naturalnym środku odtruwającym, jakim była i jest sylibina z Sylibum marianum- ostropestu, u nas znajdująca się w popularnym Sylimarolu?

Dlaczego nie bąknięto nawet o studiach prof. dr.Wolfganga Blaschka z Uniwersytetu Christiana -Albrechta w Kiel,
który potwierdza pozytywne , silnie odtruwające działanie karczocha i ostropestu nie tylko in vitro, ale i in vivo, abstrahując od wieków zastosowania go w medycynie chińskiej?

Cynara carbunculus-karczoch , z jego kawoilochinonami (fenolokwasy)  i flawonoidami, znalazł uznanie w oczach wielu medyków dostrzegających jego hepatoprotekcyjne ( ochronne na komórki wątroby) działanie.(Uwaga:nie stosować przy tzw. zamknięciu dróg żółciowych i kamieniach żółciowych).

Ostropest zaś , z jego sylibiną ( dokładniej, dla chemików:diastereomery silybina A i B), izosylibininą (diastereomery izosylibina A i B), silychrystyną i silydianiną),in. flawonoidami, tłustym olejem…ta wspaniała roślinka stosowana „od zawsze” w zatruciach grzybami- o niej też nie padło ani słówko.Chyba, że gdzieś jednak padło;), wtedy proszę o informację, kiedy i gdzie.Bo np. w fachowym piśmie niemieckich farmaceutów nie wstydzą się napisać, że „sylibina może uratować życie”, że antagonistyczne działanie sylibiny wobec związków uszkadzających wątrobę wykorzystywane jest PRZEDE WSZYSTKIM  w zatruciu muchomorem sromotnikowym-amanita phalloides.

Na pierwszym miejscu działania sylibiny wymieniane są tzw.efekty membranowe, co oznacza, że dochodzi do zmian w strukturze zewnętrznej hepatocytów (kom. wątroby) ,co skutkuje niedopuszczaniem toksyn wątrobowych do wnętrza komórek.

Ponadto sylibina powoduje stymulację biosyntezy kwasów nukleinowych i protein w hepatocytach.

Przy wystąpieniu więc pierwszych gastrointestinalnych symptomów- tu najczęściej ok.16-24 godziny po spożyciu -podaje się ( np. w Szwajcarii, w Niemczech, we Francji…:)) właśnie sylibinę-dożylnie.Przeciętnie śmiertelność przy zatruciu muchomorem sromotnikowym określa się w BRD na 18,3 %-ciekawe, skąd takie dane przy tak „bogatej” statystyce „zgonów pogrzybowych”:)))). Po podaniu sylibiny może być zmniejszona ta liczba o….połowę.(dane z DAZ,2004,Nr 47).W przypadku roku 2005 uratowałoby się wedle statystyki pół osoby, ale co tam:)).No i jak tu nie mieć dystansu do statystyk?

Oczywiście przy podaniu sylibiny musi się pamiętać o jednym:absolutnym zakazie spożywania alkoholu-przynajmniej na czas wyleczenia wątroby.

Mam nadzieję, że zasygnalizowałam istnienie środka , o którym najwyraźniej „zapomniano”  , dość wyraźnie, ale coś mi mówi, że jeszcze do tematu wrócę…jeżeli będzie trzeba.

Teraz krótki szkic z historii grzybów, czyli wstęp do kolejnego cyklu.Tak, nie skończyłam poprzednich, ale przecież jesień w pełni-cóż Wam po tekście, jeżeli przeczytacie go w zimie?:)))

Zanim zapomnę: w medialnych „wieściach dziwnej treści” przewijały się „dobre rady” , a to , że np.

„grzyby z blaszkami są trujące a grzyby z rurkami bezpieczne”. Niestety, drodzy Państwo. Pomijając indywidualną tolerancję na te wspaniałe twory , chciałabym nieśmiało zauważyć, iż wśród grzybów „rurkowych ” istnieje np.borowik szatański, którego spożywać nikomu nie radzę, a który wcale nie jest taki rzadki.Z kolei , jeżeli mamy problem z „blaszkowymi” do tego stopnia, że nie potrafimy odróżnić kurki od lisówki- lepiej nie zbierać ich wcale, gdyż wśród nich jest najwięcej trujących-już lepiej kupić pieczarki:).Generalnie jedna zasada:jeżeli naprawdę nie mamy wątpliwości co do grzyba , a przy tym  jest to podgrzybek, maślak, borowik, koźlak- ok. Jeżeli mamy choć odrobinę wątpliwości- zostawmy go tam, gdzie rośnie.

Nauczmy się rozpoznawać tych parę „bez wątpienia” jadalnych-nie wymagam, aby zapoznawać się z ok. półtora milionem rodzajów grzybów lub chociażby stoma tysiącami tych najbardziej znanych:).Warto? Biorąc pod uwagę fakt, iż towarzyszą Ziemi od ok.1200 milionów lat….coś w nich być musi:).

Z historii:

w Chinach zna się lecznicze działanie grzybów odkąd istnieje sztuka medyczna. Na Zachodzie wiedza o nim prawie popadła w zapomnienie, ale…teraz przeżywa renesans jako mykoterapia, a nad którą pochylił się w Europie m.in. Uniwersytet Bonn oraz Institut fur Pilzforschung , Gesellschaft fur angewandte Mykotherapie und Umweltstudien mbH (w w w.gamu.de).

Renesans dzięki Chińczykom, którzy prowadząc w EU swoje praktyki, ponownie pokazali Europejczykom, jak wielkim bogactwem jest natura.

Chiny są kolebką terapii grzybami.Pierwsze ślady o zastosowaniu ich w medycynie europejskiej znalazły się z kolei u Dioskoridesa, w „Krauterbuch….” Hieronymusa Bocka,u Petera Meliusa i Adamusa Lonicerusa-według nich stosowano np.Phallus inpudicus (muchomor bezwstydny,NIE naśladować!!!) na podagrę.Z kolei Fomes fomentarius  (hubiak pospolity, czyli huba) do tamowania krwotoków  a Armillariella mellea (opieńka miodowa) jako środek przeczyszczający.

W roku 1679 pisał Lonicerus o Auricularia judae (ucho Judasza:) , że „gasi on gorączkę, opuchlizny przepędza…”, z kolei Chińczycy uważają Auricularię za środek wzmacniający system immunologiczny oraz regulujący krążenie.

Oni po prostu mają dłuższe doświadczenie:)

I tak, w czasach dynastii Ming (1368 -1644) grzyb Shii take (Lentinula edodes) stosowano jako „eliksir życia” (uwaga-środek przeciwzakrzepowy)…ba, on tam ciągle jest za takowy uważany ,stanowiąc jeden z elementów normalnej diety.

Z kolei Tremella fuciformis („srebrne ucho”,trzęsak morszczynowaty) znane jest z zastosowania w gruźlicy i wysokim ciśnieniu od….przynajmniej 400 lat.

A to dopiero początek, bo z tylu gatunków grzybów o każdym można coś…

Może z naszego podwórka, bo niedługo pełnia, a po pełni na obfite zbiory nie ma co liczyć?:)

Kto wie, że np.maślak zwykły-Suillus luteus ma zastosowanie w chorobach stawów , kurka (cantharellus cibarius, nie mylić z lisówką pomarańczową- Hygrophoropsis aurant.) jest świetna przy kłopotach ze wzrokiem a borowik (Boletus edulis) odpręża mięśnie i łagodzi pracę stawów?

„Nie mają żadnych wartości”? A czemu substancje w nich zawarte znane są jako immunomodulatory? A białko, dzięki któremu nazywane są „leśnym mięsem”, węglowodany, aminokwasy, węglowodany, witaminy A, B1, B2 , PP, C, D, miedź, potas, żelazo, wapń, cynk,niewiele  sodu, ….to co? NIC?

A smak?

Aromat lasu?

Smacznego Bezpiecznego życzę Państwu:)

w w w.deutsche-apotheker-zeitung.de

w w w.gamu.de

„Die Heilkraft der Pilze:gesund durch Mykotherapie”-Prof.Dr Jan Lelley

„Das Krauterbuch des Hieronymus Boch”-wissenschaftshistorische Untersuchung, B.Hoppe, Stuttgart 1969

Z.A.Nieczajew, ” Dzikorastuszczije rastienia i griby w medicinie i kułinarii”,

w w w.ebm.rsmjournals.com (Experimental Biology and Medicine, The Royal Society of Medicine Press Limited, „The Immunbiology of Mushrooms”-A.T.Borchers et al.

plus stałe źródła o TCM oraz doświadczenia własne:)

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, ogród, survival,czyli przeżyć, zdrowie | Leave a Comment »

Survival.1OO rzeczy,których możesz potrzebować.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 1, 2010

Popularnych mediów słucham coraz rzadziej-rażą sprzeczności,rażą manipulacje,razi też nieproporcjonalna dawka strachu przemycanego w większości informacji.Wiadomo,na świecie nie jest ani najspokojniej ani nie najdoskonalej, ale oprócz tego wydarza się mnóstwo rzeczy pozytywnych.Atmosfera straszenia chorobami,wojnami, końcem świata wreszcie a przy tym dążenie do stworzenia takiego obrazu sytuacji,aby jedynymi wybawicielami okazywali się nadawcy owych informacji doprowadza do odruchu zwanego wymiotnym.Dlaczego,jeżeli miałoby być faktycznie tak niebezpiecznie,źle i w ogóle „jeszcze gorzej” (a niestety,jeżeli robi się wszystko,aby jako-taki ład zniszczyć,to w końcu rzeczywiście może być tak,jak się „prorokuje”),to nie informuje się przede wszystkim o możliwościach zapobieżenia takiemu stanowi rzeczy ani o możliwościach radzenia sobie w warunkach cięższych niż dotychczas?Dlaczego znów wybawieniem ma być „wyłącznie” ktoś lub jakiś „cudowny środek”-oczywiście wcześniej opatentowany przez odpowiednią firmę,która odpowiednio wcześniej zatroszczyła się o pomoc w stworzeniu odpowiednich warunków do wykorzystania swego produktu?

Niedawno zapytano mnie,co bym ze sobą zabrała,gdyby naprawdę „zaczęło być źle”.W pierwszej chwili odpowiedziałam:”Jeżeli w tych czasach będzie „naprawdę źle”,to nie będziemy już potrzebować niczego oprócz dobrego miejsca w niebie”;-),ale potem pomyślałam,że przecież na to się to i owo produkuje,aby najpierw była możliwość sprzedania tego ludzkości….to może nieco potrwać,więc faktycznie należałoby się zastanowić,jak ten czas przetrwać, bo a nuż będzie szansa na doczekanie czasów,kiedy,przypominając Czesława Niemena,człowiekiem NIE będzie gardził człowiek.

I wtedy pomyślałam o stworzeniu listy.Listy rzeczy,jakie mogą być przydatne w ciężkich czasach.Nie,żeby straszyć-o nie, strach jest uczuciem raczej destruktywnym-a wręcz przeciwnie-aby niektórzy-ci,którzy chcieliby się poczuć pewniej, mieli okazję przygotować się do rzeczy niespodziewanych a nie należących do najprzyjemniejszych,o których zwykle dowiadujemy się w momencie,w którym na jakiekolwiek przygotowania do kryzysu nie ma już szans.

To moja,subiektywna lista.Na pewno podobne istnieją,niektóre rzeczy będą się powtarzać,jak np.woda w pojemnikach czy konserwy,ale mam nadzieję,że stworzyłam listę inną od wszystkich i po prostu przydatną.Wiele z rzeczy,które tu wymienię,będzie można używać na bieżąco-nie chodzi mi tu o bezsensowne chomikowanie bezużytecznych przedmiotów czekających na „big bang”:-),ale na taki zestaw,jaki powinniśmy-wedle mojej wiedzy i wyobraźni:-) posiadać w miarę możliwości,aby dać sobie radę w chwilach,nazwijmy je,”historycznych”;-).Oczywiście nie jest to obraz pełny a powiem wprost,że w naprawdę wyjątkowych systuacjach człowiek obędzie się bez ogromnej większości niżej wymienionych rzeczy i przetrwa pod warunkiem,że potrafi sobie radzić w naturze-dlatego też lista nie będzie jedynym drogowskazem w buszu „przeżycia” a jednym z wielu,o których na kolejnych stronach…..

Wszystkim życzę,aby nigdy nie musieli korzystać z takiej listy NAGLE.

1.Woda w pojemnikach koniecznie szklanych -plastikowe sprzyjają psuciu się wody,zmianie właściwości na minus,włącznie ze smakiem.Na jaki czas?Na 7 dni-to podstawa.Wodę z nieznanego źródła-jeżeli zmuszeni bylibyśmy jej użyć,trzeba najpierw uzdatnić np.ekstraktem z pestek grapefruita lub filtrem węglowym,gotować 15-20 minut,ponieważ dopiero takie gotowanie niszczy oocysty Cryptosporidium-mało przyjemnych pierwotniaków lubiących czyścić osłabione trakty trawienne….wodnistą biegunką.

2.Zbiorniki na deszczówkę (zakładając,że będzie nieskażony)-mogą być plastikowe,gdyż wtedy nie przechowujemy w nich wody a raczej wykorzystujemy na bieżąco lub przelewamy do szkła.

3.Generator prądu z odpowiednią ilością paliwa-na 7 dni.

4.Zapałki-przynajmniej 2 opakowania po 10 pudełeczek.Jest i indiański sposób rozniecania ognia,ale zajmuje nieco czasu:-)

5.Sól.Kamienna,szara.3 kilo.Pamiętajmy,że posiada ona cenne minerały,poza tym może służyć np.płukaniu gardła, czy czyszczeniu-np.patelni.

6.Przeszkody dla szczurków lub-niestety-trutki.Szczury to wspaniałe,mądre i śliczne zwierzęta,ale lepiej nie konkurować z nimi w razie zbyt długiego przebywania w ciemnym,zimnym pomieszczeniu,jakim jest np.piwnica. Chyba,że potrafimy się ze szczurami zaprzyjaźnić lub od nich jakimś cudem w tej piwnicy odgrodzić,ale uprzedzam,że to praca syzyfowa.Ze to ostateczność?Tak.Ale,jak to mówią w Indiach,kraju mocno wszak z nimi zaprzyjaźnionym: „wykładając trutkę szczurowi dajesz mu jednak wybór-on nie musi jej jeść….”

Teraz:w szklanych pojemnikach,w ilościach na miesiąc:

7.pszenica (siew,kiełki lub gotowanie,czyli wszechstronne zastosowanie),

8.płatki owsiane (i na sucho i zalane:-)) ,kaszę jęczmienną,jaglaną

9.fasola (długa zdolność do kiełkowania,ale i do jedzenia)

10.ryż (jaśminowy-szybko się gotuje ale i jest lżejszy na żołądek od brązowego,jednak brązowy też jest niezły,przy czym trzeba wziąć pod uwagę długi czas przygotowania (pół godziny),jaśminowy ok.15 minut,prażony na patelni i podlewany masełkiem oraz podduszany nawet 10 minut).żeby nam zapasów nie pożarły jakieś robaczki,to do każdego słoja z sypkim prowiantem wkładamy liść laurowy.

11.miód (wybitnie odżywczy doustnie oraz niezastąpiony środek armii izraelskiej na rany,nawet najgorszego pochodzenia-miodom i ich właściwościom poświęcę oddzielny cykl,ponieważ są tego warte a każdy rodzaj miodu ma inne,choć i niektóre podobne właściwości-niektóre mało znane:-))

12.cukier brązowy  

13.suszone owoce (daktyle(wartościowe słodycze),morele,figi(mnóstwo wapnia),rodzynki(długo,powoli żute uspokajają nerwowe serce),żurawina

14.orzechy laskowe,włoskie (wysoka zawartość odżywczych tłuszczów i witamin,w tym ciepłe włoskie-na prawidłowe funkcjonowanie nerek)

15.nasiona na kiełki (zalać wodą na 3 dni i mamy witaminy w momencie ich największego nawet braku)-tu pomocne będą nasiona rzodkiewki,fasoli mung,słonecznika,pszenicy)

16.pieprz cayenne (świetny środek na świeże krwotoki a poza tym kapitalne odkażanie wewnętrzne przewodu pokarmowego oraz inne cenne właściwości-o czym przy okazji-proszę o cierpliwość)

17.cynamon (m.in.zmniejsza zapotrzebowanie na słodycze)

18.kurkuma lub mieszanka ziół curry ( nieodzowna m.in.przy np.żółtaczce czy też innych słabościach wątroby)

19.galangal (silnie wspierający system immunologiczny,Hindusi nazywają go wprost lekiem na nowotwory,ale takie nazwanie w Europie jest niedopuszczalne (ciekawe,dlaczego?:-))

20.imbir (rozgrzewa w najgorsze zimno i jest doskonały na mdłości,również przy chorobie lokomocyjnej)

21.siemię lniane (pomocne przy podrażnionej śluzówce żołądka,pamiętajmy,aby siemię zawsze zaparzyć wrzątkiem przed spożyciem.Są różne szkoły spożycia siemienia lnianego-ja na pewno nie polecam mielonego,ale niektórzy właśnie takie preferują,więc…wybór wolny)

22.mleko w proszku (normalnie nigdy bym nie poleciła,ale w sytuacjach podbramkowych może być przydatne-jeżeli mamy okazję dorwać mleko w proszku kozie,to jak najbardziej)

23.konserwy-jak wyżej-normalnie nigdy,szczególnie nie powinny odżywiać się pokarmem konserwowym osoby mające jakiekolwiek problemy z tarczycą,hormonami i in.,ale w sytuacjach wyjątkowych…jak sama nazwa wskazuje-wyjątek.

Co w konserwie?Ryby-niektóre mają długie terminy ważności,tuńczyk ( tuńczyka posądzono o mordercze ilości rtęci a z amalgamatów i ….ojej…. szczepionek???:-),w których jest jej o niebo więcej,jakoś publiczny system zdrowotny niespecjalnie robił aferę,więc ryby i cóż,drodzy Wege-Wam się to nie spodoba,ale kto uważa,że musi(choć nie musi,ale tak mu się wydaje)-mięso.Jakie?Patrzcie,aby było jak najmniej składników-im mniej,tym zdrowsze.

24.oliwa w puszkach

25.olej kokosowy-ma też tę cenną cechę,że można się nim smarować w najbardziej palącym słońcu,ale poza tym jest odżywczy.Tym,którzy wcierają w siebie „wynalazki z parabenami”,bo ” z filtrem”,radzę się zastanowić,dlaczego ludy wystawione na silniejsze słońce niż u nas-niekoniecznie i nie zawsze rasy ciemniejszej od białej-używają oleju kokosowego z powodzeniem w najgorętszych strefach.

26.mleczko kokosowe w puszcze,w składnikach powinno być tylko ono i ewentualnie woda

27.na masło proszę raczej nie liczyć,chociaż to amerykańskiej armii,solone,w puszkach,byłoby niezłym pomysłem.

28.kto ma malutkie dzieci-wiadomo,odpowiedni zapas słoiczków dla dzieci plus więcej ryżu

29.Suszone zioła w słoikach:lipa (na gorączkę,ale i oczyszczająca)

30.owoc czarnego bzu (jw.)

31.mięta (żołądek),pokrzywa,

32.szałwia (w razie zapalenia dziąseł,gardła-niezastąpiona)

33.susz warzywny (pietruszka,marchewka,seler,pora,burak)

34.czosnek-nie potrzebuję chyba przedstawiać jego ważności.

35.suszone owoce dzikiej róży.

36.Ocet winny-o jego zdrowotnych właściwościach napiszę,ale niecierpliwi mogą o nim znaleźć informacje praktycznie wszędzie.

37.Spirytus rektyfikowany 75 % do 95%-dezynfekcja ale i do sporządzania tinctury ze znalezionych ziółek,które nabierają mocy w nalewce właśnie(ilość wedle zapotrzebowań:-)

38.Apteczka…..poza podstawowymi rzeczami znajdującymi się w każdej apteczce samochodowej,nieźle byłoby mieć tam:olejek kamforowy,olejek goździkowy (ból zęba!),ziołowe krople na żołądek (jest ich mnóstwo),wodę utlenioną koniecznie podwójną porcję,sylimarol,węgiel.

39.Soda oczyszczona do mycia zębów (poza pastą bez fluoru) ale i czyszczenia np.sanitariatów

40.Przybory higieny osobistej-panie pamiętają o swoich niezbędnikach,panowie również,plus bawełniana bielizna.

41.Okulary przeciwsłoneczne.

42.Szare mydło-do mycia ale i dezynfekcji ran.

43.Ręczniki,papier toaletowy (na obozach survivalowych znane jest też toaletowe użycie mchu oraz liści:-))

44.Worki na śmieci dobrze zamykane.

45.Ewentualnie przenośną toaletę.

46.Wilgotne chusteczki z dobrym zamknięciem.

47.Naczynia kempingowe (lekkie,najlepiej miedziane garnuszki,patelnia,kubki)

48.Saperka.

49.Namiot.

50.Wodoodporne śpiwory.

51.Gumiaki.

52.Peleryny przeciwdeszczowe.

53.Ciepłe swetry,polary (ogólnie syntetyczny polar nie należy do najzdrowszych produktów,ale trudno)

54.Tu uśmieją się co niektórzy-łuk i dobre strzały.W potrzebie……

55.Gaz obronny (oczywiście dozwolony prawem:-))

56.Wędka.

57.Sieć na rybki.

58.Piecyk-koza oraz nieco węgla,drewno sezonowane jak najbardziej.

59.Piłę ręczną.

60.Butlę z gazem (zwracać uwagę na termin przydatności!!!)

61.Olej do lamp.

62.Siekierę,tasaczek.

63.Lampki olejne.

64.Swiece.

65.Nóż „wieloczynnościowy”-no powiem,te szwajcarskie są naprawdę niezłe-i tak wiadomo,o którą firmę chodzi:-)

66.Whisky:-)

67.Młotek,gwoździe.

68.Mocna taśma.

69.Zyłka.

70.Łopata ogrodowa.

71Kompas.

72.Rakiety śnieżne:-)lub narty…a kto to wie,kiedy i co?

73.Rękawiczki ogrodowe i nie tylko.

74.Lustro (w razie czego można wysyłać nim też sygnały)

75.Radio na baterie (propaganda,bo propaganda,ale dobrze wiedzieć,jaka:-))

76.Książka telefoniczna…..a nuż będziemy potrzebować jakiegoś kontaktu a telefon zadziała:-)….ostatecznie zamiat suchych drewienek…..

77.Sznurek,tzw.kord.Zawsze się do czegoś przyda.

78.Przybornik do szycia-agrafki,mocne nici,igły.

79.Lina.

80.Ołówek,zeszyt.

81.Ciekawe książki.

82.Jakiś mocny klej.

83.Buty górskie.

84.Kwas borny np.na mrówki.

85.Moskitiera (może być zamiast sieci na rybki).

86.Pieniądz?Nie wiem.Może raczej nieco złota,czyli „paciorki na wymianę”:-).

87.Podpałkę w kostkach-będzie ogień nawet,kiedy wszędzie wilgoć.

88.Miód w plastrach.(w słoiku,do żucia,wzmacnia dziąsła,mięśnie szczęki,przeżuty plaster wyrzucamy lub…można użyć na ranę)

89.Czekolada gorzka.

90.Kakao.

91.Herbata zielona i czarna.

92.Kawa.

93.Telefon komórkowy może nie być użyteczny.Za to krótkofalówki i owszem.

94.Sanki.

95.Pierniczki w puszce (dobrze zrobione mogą wytrzymać dłuuuuugo)

95.Suszony chleb w słojach.(przypominam historię kobiety,która przeżyła kawał wojny na strychu dzięki suszonemu chlebkowi)

96.Propolis w buteleczce,zalany spirytusem-i na rany i wewnętrznie na różne dolegliwości.Proszę nie zapominać,że własnoręcznie robiony( z pewnego źródła ) „nalewek” propolisowy należy najpierw wlać do szklaneczki z ciepłą wodą,a kiedy na jej powierzchni utworzy się delikatna błonka z wosku,zbieramy ją i dopiero taki propolis możemy użyć wewnętrznie.

97.Parę desek.Czasem trzeba coś zbić:-)

98.Przepraszam,że na końcu,ale każdy przyjaciel zwierząt wie o tym i bez wskazówek:karmę i wodę dla naszych ukochanych pupilków.

99.MAPY okolicy z zaznaczonymi rzekami,jeziorami,ujęciami wody.

1oo.Nieprzemakalny plecak.

101.Dobry humor i wiarę,że wszystko to zużyjemy na bieżąco a kiedyś opowiemy dzieciom lub znajomym,jak to się szykowaliśmy do końca świata,którego nie było:-):-):-)

Lista nie jest pełna,każdy z Państwa miałby coś do dodania a i ja bym jeszcze co nieco…,ale myślę,że to,co się tutaj znalazło,wystarczy na uspokojenie umysłu,że przetrwamy każdą zgrozę…:-)Optymizmu życzę Wszystkim i spokoju ducha:-)

Posted in survival,czyli przeżyć, zdrowie | Leave a Comment »