Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘reumatyzm’ Category

Trzej Królowie wiedzieli, co dobre:) , czyli: mirrą w strachy.

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 5, 2014

Rozum mówi „cud” : Newton mówi „wątpię” (…)
Wątpić ! Wątpić i nie wierzyć bez eksperymentu :
O tym myślał Jezus, gdy powiedział „Tylko wierz , wierz i próbuj…. „. William Blake, „Epigrams , Verses and Fragments ….”

Nie wiem, o czym myślał Jezus …. Myślę, że wiem , że i … i wiara i doświadczanie ….. doświadczanie bez końca ….

Kochana Pani K. (Kalandrafel ) …. dziękuję za ogrom wzruszenia. Odczuwając Pani Obecność , czytając Pani słowa … gdzieś z przestworzy dusza fragment pewien ściągnęła … Oto on:
„Istnieje pewien uniwersalny język, wspólny dla wszystkich aniołów i duchów , lecz niepodobny językom , jakich używają mieszkańcy tego świata. Umiejętność posługiwania się nim zdobywa po śmierci każdy człowiek , dlatego też w świecie duchowym wszyscy się rozumieją „…..  ( Swedenborg) Kochana Pani K.? Jestem przekonana , że istnieją Ludzie , Którzy posiedli tę mowę za życia…. Dziękuję za szczęście doświadczenia ..

……………………

Gdzieś w prasie ukazały się ponoć notki, iż w związku z przedłużaniem prawa jazdy co 15 lat nie będzie trzeba poddawać się badaniom …. chyba, że się jest zawodowym kierowcą .

Pytacie , słusznie – „i co z tego”? No właśnie . Po pierwsze – nic a nic nie zmienia to faktu , że ODEBRANO ludziom PRAWO NABYTE , po drugie – kto jeszcze wierzy w obietnice skompromitowanych polityków?… Kto jeszcze wierzy politykom w ogóle….

Mówią , że nie będzie coś wymagane TERAZ , ale KTO zaręczy , że to się nie zmieni ZARAZ? Poza tym … niby dlaczego nie przejmować się losem kierowców zawodowych ?

Reszta bez zmian : wyciąganie kasy ,  odciski palców …

Przemocy mówię NIE .

…………….

Trzech Króli , Polska pójdzie nawąchać się dobroczynnego dymku 🙂 do świątyń …. Niestety , już w drzwiach Niektórzy zapomną, co obiecywali  Bogu , a może i sobie samym … A potem od nowa … Nie zapytam , dlaczego TO sobie cały czas Ludzie robią … Biją się w piersi , ale zaraz … to samo … i to samo … Słabości rozumiem świetnie. Ale co, kiedy słabości przybierają nad „mocnościami” tak solidnie , iż Człowiek niszczy wszystko dookoła? Prosty przykład … Po Nowym Roku wzrosły ceny warzyw i owoców , tych już dawno zebranych , leżących w magazynach i nie młodniejących bynajmniej …. Łańcuszek działa : od Pana X., który podniósł pierwszy …. być może wcale nie hodowcy , a pośrednika , muszą zrobić to samo sprzedawcy maleńkich sklepików …. A Nabywcy z kolei podniosą ceny na swoje usługi i swoje towary …. żeby zarobić na jedzenie. Ludzie? Dlaczego TO sobie nawzajem robicie ? Ja wiem , że podatki, że bandyckie przepisy  etc. Ale czy od tego zaczyna się zmiany? Od zdzierania skóry z Bliźniego?

Czy naprawdę podnoszenie cen żywności w sytuacji, gdy wyrzucane są jej tony, jest usprawiedliwione czymkolwiek ? I czy pazerność może być usprawiedliwieniem? Czy prościej jest podnieść cenę aniżeli oprzeć się rozbójniczej polityce? …. Widocznie prościej ?

To się nie spodoba ( nie pierwszy raz ) Wielu , ale … proszę ( po raz n-ty) przeanalizować koszty pożywienia w drodze od rolnika do klienta …
A już  majaczą następne kretyńskie przepisy , dzięki którym wykończą się małe wędzarnie … Ze względu na „normy smolistości”;))) To lepiej pomalować kiełbasę co najmniej równie rakotwórczym lakierem wędzarnianopodobnym? Dlaczego godzicie się na takie traktowanie? Pytam „godzicie”, bo ja NIE. Nie kupuję sztuczności, a jeżeli czegoś zbraknie , idę do rolnika … Oczywiście , to czaso- i bywa, finansochłonne, ale …. przynajmniej nie wspieram chorego systemu.

….

Ponownie obawiam się opisać całkiem przyjemny środek leczniczy – bo był i jest lekiem w Indiach, Chinach – a obawiam, gdyż za każdym razem, kiedy wzrośnie popularność jakiegoś taniego i dostępnego dotąd specyfiku – rosną jego ceny. I tak, waham się między dzieleniem  informacją a odpuszczeniem sobie pisania , gdyż wbrew moim i Wszystkich podobnych do mnie – zamiarom , najwięcej skorzystają nie – potrzebujący , a bezwzględni. Tak było np. w przypadku imbiru – dopóki jego właściwości były daleko w cieniu za swojską pietruszką i marchewką, kosztował 9,00 – 12,00 zł. Teraz, widzę po 28, 00 , co nie jest czymkolwiek uzasadnione ………………………….

W dodatku dostrzegłam już w sklepach – tam, gdzie nie zszedł prawdopodobnie z powodu ceny właśnie – w mniejszych ośrodkach – imbir … rozmrożony (!) , podgniwający…. A przecież można go było sprzedać taniej ….. 

Przepraszam, ja tego po prostu nie rozumiem.

W wahaniach … jak zwykle wzięła górę nadzieja ,  że umiejętność korzystania z darów Natury i powszechność wiedzy …  sprawi, iż zdrowi, szczęśliwi ludzie będą zarażać zdrowiem i szczęściem … że coraz więcej będzie dla Innych ….. Człowiekiem.    

Commiphora myrrha , proszę Państwa , to niedoceniany u nas środek , choć Wielu , pytanych o mirrę , skojarzy ją oczywiście z kościołem.

Z rozmów z Księżmi wynika , iż kadzidła kościelne nie zawsze są takie same :))), mnie zaś chodzi o jedną … a raczej dwie, ale jedną bardziej:

Commiphorę myrrhę – czyli żywicę z kolczastego drzewka – krzewu :), zadomowioną w Egipcie, Somalii i okolicach:) , wymienianą w papirusie Ebersa, u Hipokratesa …. Najprawdopodobniej też o nią chodzi jakieś 156 razy w Biblii:)), używaną w Egipcie – ale i Izraelu nie tylko do balsamowania zwłok , bo i leczenia ran, inhalacji w infekcjach górnych dróg oddechowych ….. Indusi, pytani o „Guggul” ( nieco inna Commiphora , ale też mirra , nie mylić z kuzynką – Salai Guggul ) , odpowiedzą , że to jedno z podstawowych remediów ….

Co ciekawe , ślady „świętego dymu” znajdziemy praktycznie we wszystkich religiach , również u pogan. Chrześcijaństwo z kolei miewało okresy powstrzymywania się od używania kadzidła w obrzędach , by … nie upodabniać się do innych 🙂 Kadzili za to w domach :), znając jego właściwości zdrowotne. Chrześcijaństwo poddało się kadzeniu;) w świątyniach stopniowo, pierw na Wschodzie , potem na Zachodzie , kiedy ( w olbrzymim skrócie ) …. zgaszono ( prawda , że jestem złośliwa?;)) zwyczaje pogan. Od tej pory dym przedstawiano jako znak obecności Boga … Ducha Swiętego …. czyli generalnie symbol „niepogniewania się na lud”:)

Nic a nic nie robili sobie z podobieństw żydzi. Przeciwnie – do dziś w rytuale Habdalah ( oddzielenia ), kończącego szabas i zaczynającego nowy tydzień , błogosławi się wino , światło ( symbolizują świece ) i „korzenie” – zioła , przy okazji nawąchując się:)))) z naczynka kadzidła na całe siedem dni:))))

Mimo , iż Kościół dość niechętnie dzielił się zdobyczami:), Wierni – tak PRZEDTEM, zanim mirra zdobyła w KK miejsce szacowne, tak i potem – nauczyli się z niej korzystać. Niestety, ostatnio widzę w domach więcej kadzidełek napakowanych chemikaliami made in China lub India – nawiasem mówiąc , mogących nieźle przytruć , że nie wspomnę o kancerogennych właściwościach ( pisałam), zamiast prostego ,choćby i kościelnego kadzidła.

Nawet Afryka :))))…. co znaczy „nawet”;)….. Afrykańczycy świetnie , do tej pory korzystają z dobroci najróżniejszych kadzideł – a mają niezły wybór, gdyż poza np. Commiphora habessinica ( abissynica), jest i Boswellia serrata ( sacra ), także znana użytecznością w tamtejszej medycynie – m.in. przy leczeniu syfilisu, bilharcjozy, skąpomoczu …..

Nic dziwnego, że za mirrę wzięli się badacze zachodni.

Początkowo szło słabo:), od 1828 ukazuje się publikacja o C.m.jako „Balsamodendrum” w Plantae Medicinales oder Sammlung Offizineller Pflanzen T.F.Ludwiga von Esenbecka , potem jeszcze parę wzmianek i…. cisza. Aż do czasów najnowszych, efekty możemy poczytać m.in.:
2010, Food and Chemical Toxicology: Oxidative Stress and Immunotoxic Effects of Lead and Their Amelioration with Myrrh ( Com.molmol) Emulsion,
2006 Toxicology in Vitro , (March Iss.)
2001 – ciekawe studia poczynił Uniwersytet Rutgera ….
2010, March, Journal of Immunotoxicology … to na początek:)

Tutaj zaledwie sygnalizacja znaczenia roślinki, której żywicę dobrze byłoby mieć pod ręką … Choćby i dlatego, że ona się bardzo trudno starzeje :))))) …. Proszę się nie obawiać, nie zmumifikują się Państwo za życia;))))

I tak, czytając powyższe publikacje dowiedzą się Państwo, że m.in. żywica Commiphora myrrha działa korzystnie …..

-wspomagając ukrwienie,

-odtruwając

-wykazując killercze;) działanie na komórki raka ( m.in. wątroby, prostaty, piersi….)

-łagodząc wrzody żołądka ,

-w chorobie Morbus Crohna,  Polyarthritis … i pewnie wielu innych, ale na ten temat „zachodni”:) przeprowadzili już jakoweś studia:)…. Przy okazji: Mirra ( TA mirra) stymuluje tworzenie leukocytów … Prawda, że wygląda obiecująco?

I choć oficjalne źródła upierają się, że „nie ma przechowanych żadnych dawnych źródeł tyczących dawkowania” – ośmielam się twierdzić, że owszem, owszem :)))))))))))))))))))))) …… Wątpiącym – np. „Quanum al-Tibbram”…

W każdym razie znane są dawki 1 gram żywicy Commiphora myrrha do 3 razy dziennie , wewnętrznie, z zastrzeżeniem, że NIE mogą przyjmować go Ciężarne! Przypominam: to informacja, nie zalecenie …..

Sporządzano też z C.m. nalewki, a nalewki z żywiczności mają niezłe działanie na drogi oddechowe…. Potwierdzeniem niech będą pilotażowe badania nad zastosowaniem mirry w leczeniu … ASTMY .

Wiele danych znajdą Państwo na „Molecular Biology Databases”, na UCLA Louise M.Darling Biomedical Library: Myrrh.

Ogólnie… Mirrę się wącha – w ten sposób działa uspokajająco, usuwa uczucie strachu , można rzec, wywołuje błogość:), łagodzi depresję, stres , woń czynna przeciwgrzybiczo, przeciwbakteryjnie,  wedle Ayurvedy – otwiera czakrę serca . Wewnętrznie – niektórzy żują:) grudkę i wypluwają, inni – łykną:), każdemu wedle upodobań:)))), byle – jak zwykle, nie przesadzać.

Tym, Którzy zaś słyszeli o pomiarach benzopirenu w pewnej świątyni na Tajwanie, gdzie to ponoć dowiedziono, iż poziom benzop. z kadzideł tamże palonych był 40 razy większy od tego w przeciętnym, zadymionym mieszkaniu palacza, powiem , że w tych świątyniach bynajmniej nie pali się przeważnie mirry, a popularne kadzidełka pełne „fabrykochemicznych” niespodzianek – głównie środków wiążących, których i ja nie polecam …. W tej chwili przypomniało się, jak dobre kadzidełka zrobić, ale to już innym razem …..

I tyle na początek 🙂

Posted in aktualności, depresja, farmakologia, onkologiczne impresje, prostata, reumatyzm, zdrowie | 4 komentarze »

Ostre, gorące …dobre:chwała CHILI:), czyli:) zamiast gorącego lata.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 21, 2011

Im dłużej żyję , tym bardziej jestem przekonany , że aptekarz jest ważniejszym od Seneki i że połowa nieszczęść tego świata spowodowana jest zaparciami , zatkanymi przewodami , pokarmem uciskającym niewłaściwe miejsce , podrażnioną dwunastnicą czy zirytowanym odźwiernikiem …..  Sydney Smith 1771-1845

W tamtych czasach pierwszym aptekarzem była jednak Natura :).

Zirytowane odźwierniki …..niby drobiażdżki ;), a życie za…..szlamić potrafią. Podobno niektórym humor odbiera pogoda , ale co to za humor ? Przecież właśnie po to jest (jeżeli jest:)) , aby nawet w dni najciemniejsze pogodę W SOBIE odnaleźć.

Nie będę więc Państwa faszerować (dzisiaj:)) wiadomościami ze świata BIG BIZ PHARMA – na dworze gdzieniegdzie gradowo , więc równowaga musi być:tutaj świeci dziś słońce , którym się chętnie podzielę , opowiadając o roślince , która wprawdzie w naszej świadomości (przeważnie:)) istnieje , którą chętnie (niektórzy:)) spożywają , ale chyba ani dość często ani z należytym szacunkiem :). Tym , którzy wzruszą zaraz ramionami mówiąc ” a to mi rzadkość! Zwykłe chili!”-powiem , żeby nie rezygnowali z całości tekstu ….a nuż za parę chwil spojrzą na czerwone sakiewki zupełnie inaczej…

Zanim jednak , to nie oprę się dziś wysłuchanej w radiu wiadomości o chaosie na dworcu w Poznaniu , gdzie zawiódł SUPERNOWOCZESNY sprzęt do sterowania pociągami …Sprzęt, który wedle kolei „nie miał prawa zawieść” .

:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Prawa nie miał , pociągi stoją .Więc jednak…… MIAŁ ?

Chwila…jak brzmią ulubione maksymy promujących postęp technologiczny i usiłujących wprowadzić maszyny w każdą dziedzinę życia ? Czy nie jakoś tak , że „maszyny są niezawodniejsze od człowieka” , że „maszyny pracują lepiej ….” etc.?

W zachłyście nowoczesnością zanika stara prawda , że każde uogólnienie jest fałszem .Co ma kolej do papryczek ?:)

Ma . Bo kiedy raz zasmakuje się w chili , trudno jest nie mieć do nich pociągu :).

Poza żartem zaś…może się okazać , że chili jest w stanie wspomóc przetrwanie najwredniejszych chwil związanych z niedojechaniem na czas .

A co do uogólnień….dotyczą one też chili i są tak samo niesprawiedliwe , jak te tykające ludzi , maszyn….

Ponieważ „mówi się” , że drażnią . Półprawda . Bo zależy w jakiej formie , w jakim miejscu …sytuacji , a nawet czasie i sposobie użycia .Aż tyle ? Zaczynajmy więc.

Chili / pieprz cayenne (Capsicum frutescens) , nie mylimy z czarnym lub białym pieprzem (Piper nigrum , Piper alba) ani …papryką -Capsicum annuum . Ale wszystkie te roślinki uprawiane są od ok.7000 lat .

JAK to możliwe, że mając z nimi do czynienia , wiemy o nich tak mało- ba , „wiemy” często to , co -Bóg wie , z jakich powodów – ktoś bardzo chciał , abyśmy wiedzieli , ale już niekoniecznie , abyśmy tę wiedzę sobie własnogłownie 😉 przeanalizowali.

Co usłyszymy w przemyśle medycznym najczęściej , pytając o chili ?

Najpierw , „że drażni” .

Hmm…polecę typowo :): jak to się stało , że „drażni” ludzkie żołądki od tylu tysięcy lat , a ludzie żyją…. Tu usłyszymy ” ależ tak , również leczy ,ale tylko w STANDARYZOWANYCH preparatach oferowanych przez ….”/wpisz dowolne/.

Odczepmy się na moment od kwestii drażnienia :))) i zapytajmy Przeciętnego Uważającego się Za Autorytet Przedstawiciela Branży Medycznej , skąd nazwa …

(uwaga:będę złośliwa :teraz będzie już wiedział:))

Bo „chili” pochodzi z Nahuatl- z rodziny dialektów azteckich , a jeżeli przetrwała w tej formie , to znaczy , że była używana wystarczająco często , a jeżeli często…:)

Chłopskie filozofowanie ? Ależ proszę bardzo , nie wstydzę się przyznać , że wiele nauczyłam się również od chłopów . Gdyby niejeden Pan Profesor był zdolny nauczyć się czegoś dobrego od Pana Chłopa , świat wyglądałby inaczej. Ale Pan Profesor…choćby i sam z chłopa chłop:)))) , uświęcony papierkiem ,  PRZEBADA kilkanaście lat „cośkolwiek” ,by potem ogłosić , że „odkrył” .No bo po co naŁce „chłopskie mądrości” ….Na szczęście nie dotyczy to wszystkich profesorów :)…i na szczęście wiara w profesorskie ględzenie nie tyczy wszystkich chłopów :).

Skąd więc „capsicum” ? Z nowołaciny , a w tej – z greckiego od „kapsa” – kapsel , pojemnik. Podobno nie od „kaptein”- gryźć, ale czy warto się o to kłócić ? Praniemcy:)  nazwali ją wszak „Beissbeere” – gryząca jagoda .

Co gryzie ? 🙂

Czerwony , czarny , zielony i biały pieprz są ostre , powiecie ? Tak.Ale czerwony należy do Solanaceae , czarny , zielony i biały do Piperaceae – pieprzowców .

W zielonym , czarnym , białym „gryzie” piperyna , w czerwonym – capsaicyna .

I piperyna i capsaicyna są zbudowane dość podobnie i celują w te same receptory wanilloidowe – te zaś biorą znaczący udział w procesie odczuwania bólu , stanach zapalnych …Ale to kapsaicyna jest królową ;).

Mamy więc , co podobno „kąsa” w chili – kapsaicynę z grupą kapsaicynoidów (dihydrocapsaicyna , nordihydrocapsaicyna , homodihydrocapsaicyna , homocapsaicyna )- ostra rodzinka :).

Rozgryźmy:) teraz pojęcie „gryzienia „. Kapsaicyna sprawia , że owoc chili jest ostry , ale „ostry” w ujęciu biochemicznym odczuwany jest jako zjawisko bólu (przynajmniej nic lepszego w słowniku nie oddaje tego procesu) .

Molekuła capsaicyny wydaje się być …bronią papryczki chili -tworzy bowiem sygnał bólu , który z kolei melduje mózgowi wysokie temperatury w ustach .

Genialność Matki Natury: zwierzaki myślą , że pali im się w gębie , więc chili nie ruszą . Ale , jak mawia stare przysłowie, „człowiek nie świna , wszystko zeżre „:))), więc chili człekowi się nie oprze. Ptakom zresztą również , niestety , tu się kończy nasze podobieństwo do ptaków :)))).

Dlaczego człowiek sięga po coś , co nie pasuje innym istotom ? Ponieważ jednak jest na tyle sprytny , że zaobserwował pozytywne działanie i za dymną zasłoną koloru i smaku znalazł LEK .Bez sponsorowanych badań naŁkowych . Metodą język – czucie – wynik  , nie mając jeszcze pojęcia o wanilloidowych receptorach :).

Więc ….gryzie , czy nie gryzie ?

Jako składnik pieprzowych sprayów stosowanych w samoobronie – koszmarnie . Stąd;)  wiemy , że chili nigdy nie należy pchać do oka ani dróg oddechowych .

Szczególną uwagę poświęćmy tej informacji mając w palcach strączek chili -gdyby nam wpadło do głowy potrzeć tymiż palcami oko ….natychmiastowa płukanie oczu wodą tylko lekko zmniejszyłoby ból.

A propos wody – molekuła capsaicyny jest tak stabilnie skonstruowana , że nie zniszczy jej byle co , np.gotowanie . Nie może być też zneutralizowana w pożywieniu- zaledwie rozcieńczona . A jednak w USA posiada status GRAS = Generally Regarded As Safe -generalnie postrzegana jako bezpieczna .

I chała;) Bogu .

Ale co z tymi receptorami ?

Poprzez wiązanie kapsaicyny do receptora wanilloidowego następuje jego dezaktywacja i desensybilizacja ( odwrażliwienie) , skutkiem czego jesteśmy mniej wrażliwi na ból , przestajemy go odczuwać . Ale wyłącznie eliminacja bólu – to nie byłoby najlepsze rozwiązanie .Capsaicyna sprawia więcej : organizm reaguje wzmożonym wydzielaniem potu , podwyższeniem temperatury , zwiększonym wyrzutem  katecholamin …- to wszystko czyni , że nastrój łagodnieje , a stany zapalne przechodzą w stany równowagi .

Dłuższa konsumpcja capsaicyny powoduje , że komórki nerwowe ustawiają się w nowej harmonii , stosowanie jej przy np.artretyzmie pozwala zaobserwować sporą efektywność .

Większe dawki capsaicyny mózg uznaje błędnie za dotkliwy ból , który powinien zwalczyć .To z kolei powoduje wyrzut endorfin – morfinopodobnych „zabójców bólu”….chili może uzależniać .

No dobrze , ale co jest ostre dla jednych , nie musi być takie dla drugich .Nie będę zanudzać skalą ostrości Scovilla , ponieważ i on opierał się na subiektywnym odczuciu różnych probantów , potem zaś doszły do niej logarytmy 🙂 i rzecz stała się jeszcze bardziej skomplikowaną , a niekoniecznie miarodajną .Powiem tylko , że jeżeli coś odczuwamy jako nieznośną ostrość , wręcz nieprzyjemną- to jest dla nas ZA ostre. Z drugiej strony , do zwiększania ostrości smaku można się przyzwyczaić , ale nie sądzę , aby było to korzystne dla wszystkich , na pewno zaś nie – dla dzieci .

Generalnie jako najostrzejsze uznawane są papryczki Red Savina , Habanero , sporo odmian chińskich (np.Kwangsi) , chili do tabasco , tajskie ….ale który sprzedawca w Polsce udzieli nam dokładnych informacji , co jest na straganie ?

Jedyne wyjście, to ostrożne próbowanie tym bardziej , że ostrość podlega też naturalnym wahaniom .

Jesteśmy już więc blisko spożycia chili :).Na co jeszcze zwrócić uwagę ?

Nie wdychać . Capsaicyna , gdy dostanie się do dróg oddechowych , może wywołać atak podobny do astmy , zapalenie oskrzeli , krtani …. Bez potrzeby nie sypać na skórę -może ( ale nie musi ) nastąpić wyrzut histaminy -reakcja zapalna . Nie jeść bez opamiętania przy naprawdę wysokim ciśnieniu -może jeszcze skoczyć .
Ciśnienie , nie papryczka :).

Jeżeli nie na skórę …to dlaczego jest zalecana nawet przy wrzodach żołądka ?

Ponieważ kapsaicyna -jakkolwiek by to nielogicznie brzmiało- jednocześnie chroni śluzówkę . Kiedyś wspominałam , że Indianie , chcąc zatrzymać krwotok , sypali proszek chili lub kładli świeżą na ranę . Prawda . 

Gdyby kapsaicyna tylko „gryzła” , nie byłaby dziś składnikiem maści , plastrów ABC , nalewek ….. W przypadku wrzodów żołądka wskazany jest oczywiście ostrożne spożycie , ale jednak nie jej wykluczenie z diety .

Należy przy tym pamiętać , że chroniczne przedawkowywanie capsaicyny (czyli przesada) może spowodować zaburzenia pracy żołądka, jelit, nerek , wątroby , podobnie , jak ładowanie jej za często i w za dużych ilościach na skórę.

Oczywiście przemysł nie mógł przegapić okazji , jaką stwarzają ostrzeżenia 🙂 i wykreował syntetyk :nonivamid , czyli ersatz capsaicyny – teraz w większości plastrów i maści antyreumatycznych , p.bólowych etc.

ja i tak preferuję chili z Natury . Ilość dań , które może upiększyć jest niezmierzona , a przy tym wachlarz smaków ….

Podsumujmy: chili przyda się w bólach mięśni , stawów ( i nie tylko ) , podłym nastroju , wrzodach żołądka ….Redukcji tłuszczu (wzmożona przemiana materii ) ,
poprawie poziomu cukru (zwiększa wrażliwość na insulinę ) , hamowaniu stanów zapalnych (choć sama je może wywołać ) , nowotworach , bólach zębów
(medycyna Azteków) , a nawet prawdopodobieństwie zawału.

Psycholog Paul Rozin porównał kiedyś chili do diabelskiego młyna mówiąc:
„pozwala czuć ryzyko bez szkody”. Wprawdzie biorąc pod uwagę przypadki zdarzające się na rollecoastr’ach uważam , że z tą bezszkodowością maszyn nieco przesadził 🙂 ,ale co tam :ważne , że możemy przytoczyć opinię EKSPERTA od ryzyka :). A żeby nie było zbyt naŁkowo ….japońscy wojownicy od dawien dawna wcinali chili rytualnie : gwoli wzmocnienia umysłu i determinacji . 

Dzisiaj czytamy , że chili posiada vit.C i karoten i potas , magnez , żelazo….ale nawet o tym wszystkim zapominając , weźmy czerwony strączek : czyż nie jest cudem ?

Piszę o tym nie tylko , bo „pogoda” i „nielato” , ale dlatego , że już możemy chili gromadzić – tę wyhodowaną w Polsce też . Potem , w zimie , z dalekich transportów już nie będzie tak odpowiednia naszym organizmom , jak ta zebrana latem i jesienią . Możemy ją suszyć – uwaga- często suszona jest jeszcze wścieklejsza:) , konserwować – łagodnieje , ale nie każda:) , ładować w sól , 
przetwory , wreszcie dodawać  świeżą….ile ? Niektórzy dorośli Europejczycy (pochodzenia i zamieszkania europejskiego ) , których znam , mogą zjeść do 3 małych strączków dziennie , Azjaci -nawet 10, ale to moim zdaniem przesada , zresztą wtedy nie jedzą tego dzień w dzień .  Ja ? Bezproblemowo wetnę każdy rodzaj papryczkowej ostrości 🙂 , ale z umiarem i zależnie od pory roku , sytuacji , stanu organizmu , klimatu , w którym się akurat znajduję – chili zajmuje trwałą pozycję w moim menu od wejścia w dorosłość i nic nie wskazuje na to , aby pracowała na moją niekorzyść :). 

———————-

Lektury :

Pal, Khodimuthali , Dhingra „Vanilloid Receptor Antagonists:emerging class of novel anti-inflammatory agents for pain managment… „, Current Pharmaceutical Desig  15(9) , 2009

Mc Carthy i in. ” „Effect of topical capsaicin in the therapy of painful osteoarthritis of the hands ” -J.Rheumatology , 1992

H.Kasper „Ernahrumgsmedizin und Diaetetik” , 2004 , 10.Aufl.

J.I.Joo , D.H.Kim , J.Choi , Yun „Proteomic analysis for antiobesity potential of capsaicin ……” Journal of Proteome Research 2010 , 9 (6)

W.Baltes „Lebensmittelchemie „, 1995 , Berlin , Springer Verlag

Posted in aktualności, depresja, farmakologia, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | Leave a Comment »

Reumatyzm.cz.3. Nie musi boleć, nie musi trzeszczeć:)

Posted by natural health consulting w dniu Maj 2, 2011

W poprzednich częściach napomknęłam o naturalnych środkach przydatnych w wyganianiu reumatyzmu z ciała . Dzisiaj , przerażona ilością ludzi , którym połączenie chemii i choroby odbiera radość ruchu , kontynuuję to , co Państwa interesuje najbardziej , czyli co jeszcze może tę radość przywrócić.

Przypominając sobie, co pisałam o dzikiej róży , spostrzegłam, że nie wspomniałam najlepszej formy spożywania dzikiej róży (owocu)- najlepszej w przypadku reumatyzmu , gdyż dla „zwykłej witaminki C”, to jasne, że z krzaczka i gotowe :). Otóż galaktolipidy potrzebne reumatykom są wrażliwe na ciepło i rozpuszczają się w tłuszczach , odpada więc raczej herbatka , a świeży owoc, choć oczywiście wzbogaci organizm ogólnie, nie załatwi sprawy.

Suszone i zmielone na proszek owoce byłyby niezłym wyjściem w ilości ok. 5 gram dziennie , np. w tłustej maślance lub mleku kokosowym (wynik moich prób i błędów 🙂 ,nie musi każdemu pasować :))) , ale to może być dla niektórych za trudne :). Dla szybkościowców 😉 : spróbujcie zatopić roztarte owoce Rosa canina w mleku kokosowym ( świeże w maślance nie polecam, może się skończyć częstszym odwiedzaniem toalety :))) , można dołożyć , jak ktoś nie ścierpi inaczej , choć powinien, bo mleko kokosowe jest słodkie i bardzo wolno , żując nieomal , spożyć.

W przypadku ziółek i ich właściwości łagodzących zapalenia , aktualne jest wymieszanie łyżeczki świeżej , posiekanej zieleninki dziennie i …wiadomo, że nie za okno :).

W czym wybierać jest , bo reumatyzm nie lubi :

mięty

tymianku ( ostrożnie , niewiele , w proporcji łyżeczkowej mniej więcej jedna piąta składu łyżeczki )  

 majeranku

bazylii

rozmarynu

pietruszki

kolendry

anyżu

trybuli

kopru włoskiego ….na przykład :). To z łatwiej dostępnych , które można sobie komponować z wyczuciem, co pasuje do czego ( a proszę trochę pogłówkować 🙂 , powiem tylko, że na łyżeczce może być od 3 do pięciu ziółek :).

Sporą rolę w terapii odgrywa witamina K , mająca też wpływ na stabilność kości , na muskulaturę , membrany …jest jej mnóstwo w różnych preparatach …można i tak.

Przy chęci nabycia jej drogą naturalną , zwracamy uwagę na :

groszek zielony

szpinak  

brokuł

kalafior

marchew

jajka

brukselkę

owies ( mielony , w proszku lub w formie gotowanej , przecedzonej – wywar do picia , nie owies do jedzenia :), chyba , że ktoś lubi  )

zieloną herbatę ( b. ważna dla reumatyków !)

zieloną rzepę

ser camembert , cheddar (nieudawane , te prawdziwe )

kapustę , też kiszoną (ale w lecie z kiszonek staramy się rezygnować , na nie przyjdzie kolej zimą )

Witamina K ( zwana też fitomenadionem ) jest rozpuszczalna w tłuszczach i nie znika w trakcie gotowania .

Kto bierze antybiotyki (środowisko  wit.K w jelitach ! )  , sulfonamidy , chinidynę powinien wziąć pod uwagę szczególne zainteresowanie ww. pożywieniem , ponieważ one  powodują niedobór K.Dlugie stosowanie salicylanów też pociąga za sobą często konieczność uzupełniania vit.K. W przypadku stosowania preparatów syntetycznych nie podejmuję się ich oceny , powiem tylko, że jej nadmiar może spowodować zaburzenia funkcji wątroby i koniecznie trzeba uprzedzać o pobieranych dawkach chirurga czy stomatologa.

Tyle w telegraficznym skrócie 🙂

Posted in aktualności, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | Leave a Comment »

Reumatyzm. cz. 2.Nie tylko profilaktyka.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 3, 2011

Czego nie zdołasz uczynić słowem, nie powinieneś dochodzić przez miecz. Paracelsus

Usłyszałam, że „o reumatyzmie” , to Państwo wiedzą już wystarczająco:))))) ( ja- nie:)) i przydałoby się przejść do „sedna”, czyli „metod na TO:) płynące i wykrzywiające” . Jeżeli Państwo tak uważają….:)))

Trochę się zastanawiam, jak , dysponując dość niewielkim wycinkiem informacji o przyczynach , który jednak pozwolą Państwo, że chociaż odrobinkę:) uzupełnię , stwierdzą Państwo, co jest czym i dlaczego dobrze byłoby sięgnąć po „to” a nie „tamto”; ), ale….W sumie racja: sama zachęcałam do intensywnych poszukiwań wiedzy na wszystkich frontach i nie rezygnowania z kontaktów z ludźmi dysponującymi doświadczeniem w temacie, więc grzecznie spełniam życzenie:).

W poprzednim odcinku mówiłam o duchowym, psychicznym i lokalizacyjnym tle powstawania chorób reumatycznych , w tym muszę wspomnieć o bardziej prozaicznych, a charakterystycznych dla artroz:

-niedostateczne , niepełnowartościowe odżywianie- Komórki dobrze odżywione tworzą wystarczająco materiału chrząstkowego  , dzięki czemu staw może znieść spore obciążenia bez stanów zapalnych , ALE najnowsze studia ( źródła na dole , w lekturach) pokazują, że chrząstka może się zregenerować przez dostarczenie jej odpowiednich składników….. co jakieś minimum tysiąc lat wcześniej wiedzieli Chińczycy:))))

-zbyt intensywny sport – tu pozwolę sobie wyżyć się na kijkach do „nordic coś tam”, o których kiedyś już wspominałam , że lepszym wyjściem byłoby wzięcie normalnego , drewnianego kija , a jeszcze lepszym- spacer BEZ podpór, ale….to tylko moje zdanie….Czy sądzą Państwo, że , gdyby kijki były niezbędne w utrzymaniu naszej postawy, urodzilibyśmy się z tak krótkimi rękoma?:))) . A teraz proszę zerknąć na małpy podpierające się przednimi kończynami….podobne?:))))

A wydawałoby się, że jesteśmy ludźmi i potrafimy korzystać z daru człowieczego kształtu…Pociąg do świata zwierząt potrafi się wyrazić czasem w najmniej oczekiwanych formach:))))))). Ach- narty? Kijki na nartach to zupełnie co innego:) , ale są utalentowani potrafiący „nartować „i bez :))). Ale spacer? Jeszcze raz: jak pracują stawy łokciowe? Czy mogą być z tego zadowolone? Proszę sobie odpowiedzieć .

-zwykły przypadek , czyli wypadek- nagłe zużycie stawu, chrząstek, kości itp.

Im większe uszkodzenie , tym więcej CPC- chondrogenowych komórek prekursorowych dostaje się do naruszonych , zniszczonych miejsc w chrząstce , aby w końcu – przy sprzyjających warunkach- przekształcić się w komórki chrząstkowe. Ich celem (CPC) jest więc reperacja szkód , ALE muszą mieć CZYM te szkody reperować.

Może najpierw …jak radzono sobie z takimi rzeczami kiedyś. Z takimi, czyli ogólnie ” z reumatyzmem”, kiedy jeszcze nie wiedziano, że ma on około czterysta oblicz?:))))))))

Rankiem wypijano na czczo pół szklanki soku z ziemniaków- musiał być codziennie świeżo przygotowany!- połączonego z gorącą – ale nie wrzącą – wodą. Pito tylko wodę, w której gotowano ziemniaki. Bolące, zdeformowane miejsca owijano naprzemiennie:

-dzień pierwszy: liśćmi kapusty , dobrze potłuczonymi tłuczkiem do mięsa:)

-drugi: owijania z tłustej gliny,

-trzeci: porządny „gips”:) z białego sera – ten ostatni stosuje się  przy zapaleniach kaletki maziowej , stłuczeniach wszelkiego rodzaju itp.

Doustnie 🙂 raczono się kleikiem z kaszy jaglanej: znakomicie oczyszcza krew….ORAZ zawijało się tymże kleikiem (niezjedzonym:))), silnie ciepłym – to co bolało:).

To było kiedyś…..i dzisiaj np. w Szwajcarii- takim biednym;))))), zacofanym;))))) kraju, w którym ludzie wciąż mają zdrowy rozsądek i wiedzą, że medycyna ludowa , sprawdzona przez wieki, nie może się mylić!

A właśnie- jak leczy artrozę „cywilizowana” Europa , czy raczej junia jewropejska?

Wersję hardcore 🙂 wymieniłam w poprzednim odcinku , w tym dodam, że w wersji łagodniejszej  szpikuje się pacjentów  preparatami z:

–  glukozaminą (substancja wprawdzie PIERWOTNIE pochodząca z natury , ale umówmy się: czy to co jest w słoiczku za 50 dolców z terminem ważności pięć lat , naprawdę może być jeszcze bardzo naturalne????). Glukozaminę w preparatach popularnych pozyskuje się głównie z krów świń , rekinów ( nie pasuje?:) i skorupiaków.

W mniej popularnych- z roślinek, m.in. z kukurydzy NIEmodyfikowanej , co producenci z dumą podkreślają, z różnych ciekawych grzybków:))).

 -chondrotyną -takoż głównie zwierzęcą

-hydrolizatami kolagenowymi.

Częstym przypadkiem jest futrowanie chorych (często na ich samych życzenie!) preparatami wymienionymi w cz.1 z preparatami wymienionymi tutaj, co niestety nie zawsze akceptuje organizm.

Tymczasem Duńczycy (:))))) wprowadzili na rynek preparat na artrozę z …dzikiej róży. No nic dziwnego, że Duńczycy:u nas przecież w ogóle dzikiej róży nie ma i dobrych badaczy też nie ma….NIE MA????????????? Więc dlaczego, chciałoby się zapytać, ale tylko smutno pokiwam głową i powiem : wedle Duńczyków ich preparat jest wyprodukowany ze „SPECJALNEJ ” odmiany dzikiej róży. Niech im będzie. Patent to patent:).

Czy to oznacza, że nasze dzikie róże, że nawet Rosa rugosa i Rosa canina tych właściwości nie mają?

Ja tak nie uważam.Obserwując piękne wyniki spożywania soku z owych – z pewnością poprzestanę na sięganiu po rośliny- świeże!- POLSKIE. Ale- powtórzę- to tylko mój pogląd- NIE – konkretna porada:).

Przy okazji- kiedyś w Polsce ….dzisiaj też w co bardziej tradycyjnych rodzinach przy osłabieniu chrząstek, stawów itp. jedzono „nóżki w galarecie”. Wprawdzie z pozycji miłośnika zwierząt jest mi to ciężko polecić, ale wymienić chyba powinnam.Pod warunkiem, że zwierzak był hodowany w godnych warunkach i w takich odszedł z tego świata.

Z kolei Chińczycy i Hindusi powiedzą nam, że świeże zioła działają wspaniale przeciwzapalnie , czyli raczej nie dopuszczają do zapaleń , a istniejące łagodnie zaleczają , więc codzienna łyżeczka posiekanych , świeżutkich ziółek pewnie nam nie zaszkodzi.W zimie- wyjęte z zamrażarki, rozmrożone i przelane ciepłą wodą, aby nie pakować do żołądka ” zimna w zimie”:).

Co za ziółka? U nas byłby to szczypiorek, koperek, pietruszka…W Indiach i Chinach na pewno :chili, kurkuma, cynamon, oregano, imbir.

Pazerna Evidence Based Medicine, która o mało nie Upatentowała:) kurkumy (pamiętają Państwo, jak Hindusi się wkurzyli na US-propozycję?) , udowodniła , że kurkumina – zawarta w kurkumie substancja powstrzymuje białka włączające reakcję zapalną w stawie. Nie wiem, czy było to konieczne, bo Ayurveda i TCM WIEDZIAŁY z PRAKTYKI, że kurkumina powstrzymuje reakcje zapalne i łagodzi istniejące, ale ….:))))

Proszę pamiętać, że kurkumina rozpuszcza się w tłuszczach oraz, że dodanie do niej czarnego pieprzu zwiększa o ok. 1000 razy jej adaptację w organizmie i że w Indiach stosuje się ją też m.in. przy wieńcowych trombozach oraz nowotworach, być może MIęDZY INNYMI dzięki niej też Indie nie należą do krajów o wysokim procencie występowania nowotworów .

To nie koniec cyklu o ratowaniu się w reumatyzmie, ale też mam obowiązki, więc …do następnego:). A na razie proszę sobie jeszcze , jeśli wola, przygotować przed końcem zimnych dni kakao „na reumatyzm”:):

kakao, miód, odrobina chili, czarnego pieprzu, kurkumy, cynamonu, gorąca woda, nieco masła. Kto nie może się obejść bez śmietanki: mleko kokosowe:)

———————————————————————————–

N.Miosge, M.Goldring i in. „Current Rheumatology, Editorial”, 2008 , 4, 3

S.Koelling, Miosge i in.”Mogratory Chondrogenic Progenitor Cells from Repair…..” , Cell Stem Cell, 2009, 4, 4

M.Ilyas, Khan et al..”One Flew over the Progenitor’s ….., Migratory Cells Find a Home in Osteoarthritic …”, Cell Stem Cell, w w w.cell.com i w w w.ncbi.nlm.nih.gov.

Posted in aktualności, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | 6 komentarzy »

Reumatyzm .Cz.1.Dlaczego tak się „rozmnożył”?

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 1, 2011

Reakcje adaptacyjne są normalnym, odwiecznym mechanizmem biologicznym , mającym na celu zachowanie homeostazy i przystosowanie się do środowiska. Jeżeli jednak bodźce „braku” lub „nadmiaru” są za silne lub trwają zbyt długo , ewentualnie posiadają obie te cechy, wówczas adaptacyjna reakcja organizmu może naruszyć granice homeostazy…Ceną będzie zaburzenie, choroba. Prof.Julian Aleksandrowicz

Poskakać by się wiosną chciało:) :słoneczko, trawka , a tu oj , boli .Nie da się nie tylko poskakać , ale i siedzieć , stać , dłużej pochylić nad pacjentem , jeżeli jest się np.chirurgiem czy stomatologiem , bo łokcie…bo kolana…Jednym słowem: reumatyzm.

Mówiąc „reumatyzm” nie jestem pewna, czy wszyscy się zrozumiemy, ponieważ aktualnie  międzynarodowa klasyfikacja chorób (do przejrzenia np. na w w w.dmdi.de) -ICD-10-GM kwalifikuje do grupy reumatycznej od 200 do 400 (!) chorób odróżniających się przebiegiem , prognozami  , a nierzadko i symptomatyką. Czy naprawdę reumatyzm musi być nazywany aż tak wieloma imionami , czy to kolejny objaw radosnej twórczości wielkiego przemysłu?

I tak i nie.

 Tak , ponieważ na skutek przebywania w śmieciowym środowisku, odżywiania się wieloma truciznami , które wcześniej jako jadalne nie funkcjonowały lub wręcz nie istniały , powstały dodatkowe zaburzenia w sumie wyglądające podobnie, mające jednakże różne pochodzenie . Nie, ponieważ wszystkie te dolegliwości i tak prowadzą do osłabienia organizmu , mogą przeistoczyć się w formy silnie degeneracyjne i posiadają pewne cechy wspólne , które odpowiadają na te same środki naturalne -stosowane w reumatyzmie od wieków. Okazuje się , że mimo , iż „choroby się rozmnożyły”:), te same rośliny wciąż pomagają we wszystkich postaciach -niezmutowane , nie „nowowyhodowane”, nie „specjalnie wyselekcjonowane”.

Słowo „reumatyzm” pochodzi od „rheo”- „ja płynę” , co świetnie oddaje choroby istotę: reumatyzm „płynie ” poprzez ciało rzeźbiąc je w obraz nędzy i rozpaczy.

W „Liber de Rheumatismus et Pleuritide dorsali” G.de Baillon’a (zwanego też Balloniusem lub Williamem of Baillon)(1538-1616) zastajemy pierwszy bodaj dokładny opis pochodzenia choroby: wedle ówczesnej nauki uwzględniającej „humory” , z której nie zrezygnowała homeopatia włączając starą mądrość do swoich obserwacji , czyli  patologię humoralną  , ” od mózgu spływał zimny szlam atakując wnętrze i wywołując chorobę”.

Od mózgu?

A niektórzy przedstawiciele współczesnej medycyny- jakkolwiek już nie ” w każdym przypadku” i nie ” w całości”:)upierają się ,  że „reumatyzm ma podłoże genetyczne”.

Kiedyś pisałam :” Jak nie mamy na co zwalić, zwalamy na genetykę”:))))))

Niestety reumatyzm jest tego najlepszym przykładem…to też przykładem szkolnomedycznej obszerności pojmowania:)))):w Niemczech jest nawet dość dokładne , lekarskie (sic!) powiedzonko „Was man nicht erklaren kann, sieht man gern als Rheuma an”:), czyli: „czego nie możemy wytłumaczyć, nazwiemy reumatyzmem”:)

A potem dziwy, że „liczba chorych na reumatyzm wzrosła….”-no jak miała nie wzrosnąć przy tej cudownej diagnostyce?

A więc…dokładna anamneza. Pomocna może być tomografia. Oczywiście nie Chińczykom -im wystarczy pacjenta obejrzeć:).Na Zachodzie zaś….”markery genetyczne ” się ustala. Dobrze. Tylko, że te „markery genetyczne ” nie muszą być wcale tak naprawdę związane właśnie z reumatyzmem -są zaledwie o to podejrzewane, a to różnica:).

No więc? Krótko można ująć: reumatyzm powstaje na skutek zaburzeń w systemie immunologicznym , dzięki którym ciało atakuje własne struktury .

Ale:)…jest tyle chorób autoimmunologicznych….A może…Może tak naprawdę jedna : słabość systemu immunologicznego , objawiająca się odmiennie  zależnie od osoby , środowiska , w którym żyje , i tylko nasz obłęd nadawania wszystkiemu etykietek nie pozwala potem na odnalezienie się w tym chaosie ?Jak to było? Cui bono?

Nie, jakkolwiek przyczyny są aż nadto widocznie wspólne , nie odważę się teraz na sprowadzenie wszystkich autoimmunologicznych niedomagań do jednego, ponieważ ich formy są więcej niż barwne :), ale spróbuję zająć chociaż reumatyzmem, ponieważ wydaje mi się, iż doskonale obrazuje on naszą niemoc w pojmowaniu istoty medycyny , przypomina o rozchwianiu , niedoinformowaniu i nieudolności w praktykach przedstawianych jako „służba” zdrowiu.

Cóż więc mamy oficjalnie pod postacią reumatyzmu? Zbiór FORM chorobowych . Pozwolą Państwo, że wymienię zgodnie z ICD te najgłówniejsze:

1.Zapalno- reumat.choroby autoimmunologiczne , czyli arthiritis -formy (ponad 100) występujące najczęściej między 30.a 50.rokiem życia , proszę zwrócić uwagę na pochodzenie słowa arthritis-forma zapalna :arthron- gr.staw, itis- zapalenie

-chroniczne polyarthritis

-Morbus Bechterew ( oficjalnie u mężczyzn 10 razy częściej niż u kobiet)

-Psoriasis arthritis (z łuszczycą)

-reaktywna arthritis

-juwenilna idiopatyczna (samoistna) arthritis

-Morbus Wegener

-kolagenozy ( choroby tkanki łącznej) i vasculitis ( zapal.arterii, arterioli, kapilar, żył , venoli.., związane m.in. z alergiami ) – w grupie kolagenoz i vaskulitis wyróżniono: lupus erythematodes, sklerodermię, syndrom sjorgena, polymyositis , dermatomyositis oraz tzw. kolagenozy mieszane .

2. Degeneratywne – artrozy (arthrosis deformans )- uznane jako „choroby zaawansowanego wieku” .Artrozy mogą być skutkiem artritis -p.wyżej.

3.Zaburzenia przemiany materii z towarzyszącymi zaburzeniami reumatycznymi

-dna (arthritis urica )

-osteoporoza

-hemochromatoza (haima- krew, chroma- kolor , zaburzenia przemiany żelaza)

4.Reumatyczne choroby części miękkich (różne symptomy z m.in.bólem mięśni i ścięgien)

-polymyalgia rheumatica

-polymyositis

Tylko tyle?:) Jeżeli przyjrzymy się im uważnie, mają ze sobą wiele wspólnego …Nasuwa się też przypuszczenie, że niektóre formy mogą być po prostu stadiami pierwszymi, inne- ostatnimi tej samej choroby. Ale podobno lepiej leczyć to wszystko OSOBNO. Czy może zaskoczyć, że reumatyzm w medycynie szkolnej jest wciąż uznawany jako „o nie dającej się sprecyzować przyczynie i niejasnej prognozie”?

Czy dziwi, że do zwalczania objawów, gdyż nie jestem przekonana, czy leczeniem można nazwać łagodzenie bólu , obrzęków itd., stosuje się całe mnóstwo farmaceutyków , do których potem dołączyć muszą te zwalczające  niepożądane skutki uboczne używania tych pierwszych?

Zerknijmy: w pierwszym rzędzie specyfiki hamujące zapalenia i ból , więc analgetyki . Leki  sterydowe i niesterydowe, opioidowe i nieopioidowe…Każdy z nich z pokaźną listą działań niepożądanych.

Nie proponuje się pierwowzorów stosowanych od lat :Carex arenaria –  ostrej trawy  , w niemieckiej medycynie ludowej zwanej „bożą maszyną do szycia”:), u nas stosowaną do …umacniania wydm- co czyni zresztą świetnie, nie poleca się mniszka -nomen omen -lekarskiego :), pokrzywy, liści brzozy , arniki, wierzby (uwaga przy chorobie Raynauda!) …Zamiast przepisywane są DMARD: disease modyfying antirheumatic drugs  ( MODYFIKUJąCE -nie „leczące”:) – chorobę leki antyreumatyczne) , jak np.cyklosporyna  – nie istnieją „długodystansowe studia pokazujące w pełni ich wady i zalety . Evidence Based Medicin??? Ale „się przepisuje” – antirheumatica: znowu „anty”. A że są to preparaty immunosupresyjne, więc , mówiąc obrazowo, zduszające system immunologiczny, organizm staje się coraz słabszy. Do tego , w najlepszym przypadku, preparaty złota- dość drogie ,a kiedy ktoś ma szczęście, dochodzi do metod termoterapia (krioterapia) , fizjoterapia .

Niedawno od matki dziecka chorego na reumatyzm usłyszałam :” W szpitalu powiedzieli, że to genetyczne , ale się zdenerwowałam i im wykrzyczałam, że nikt w rodzinie chory na to nie był!” . I co na to szpital? -Spytałam . ” A może był, ale ja o tym nie wiem”- wkurzyła się matka, w której dziecko wpakowano tyle kortyzonu, że o mało go nie poznała.

” A może był….” . „A może”- to cudowna diagnoza-do tej pory myślałam , że to wyrażenie możliwości alternatywy….:) Szkoda, że ” a może ” wypowiedziano jako usprawiedliwienie nieudanej „terapii” środkami kompletnie nie akceptowanymi przez organizm chorego dziecka.

Szkoda, że nie zapytano matki, w jakich warunkach dziecko mieszka, a mieszka na terenie permanentnie zalewanym wodami gruntowymi , w pobliżu stawów , na sieci żył wodnych. Pamiętam historię rodziny, w której wszyscy – mieszkający na podmokłych terenach od lat- cierpieli na reumatyzm. Najmłodsze pokolenie przeniosło się w zupełnie inne miejsce, do domu na suchutkich , acz ubogich (wszystko ma plusy i minusy) piaskach, gdzie sporo słońca …Reumatyzm, który odczuwali jako dzieci , zniknął bezpowrotnie. Rodzina , od której zaczęłam ten wątek , przeniosła się z terenów suchych na podmokłe . Każde dziecko urodzone na nowym miejscu wykazuje objawy reumatyzmu.

Niestety, lokalizacja to nie wszystko. W innym przypadku wszyscy z terenów wilgotnych musieliby pomyśleć o przeprowadzce zmuszeni do tego chorobą.Ale tak nie jest. Dla wielu , że lwia część naszego stanu zależy od silnego systemu immunologicznego. Szczęście:), że medycyna szkolna powoli bierze to pod uwagę:).

Może 🙂 z czasem zauważy też , że długotrwałe obciążenie wszechobecnym uciskiem- naciskiem, czyli presją dosłownie z każdej strony daje efekty (negatywne) już u małych dzieci , że dosłownie uginają się one pod ciężarem obowiązków , a to z kolei wygina kręgosłup , którego podstawą właściwego funkcjonowania są kości, chrząstki i….tkanka łączna. Reumatyzm- zespół chorób tkanki łącznej ? Tkanki, która łączy funkcjonalne elementy oraz wypełnia przestrzenie , ale i – co wiemy dzięki ujęciu homeopatycznemu- umożliwia wnikanie aktywnych sił z zewnątrz , sił kształtujących , przekazujących informację .Tkanka łączna zawiera kwarc – czy ktoś Państwu zwrócił uwagę na jego znaczenie w występowaniu reumatyzmu , że nowoczesne metody pozyskiwania żywności zubożają ją m.in. o kwarc? I  że próby wyrównania jego poziomu sztucznie nie są najlepszą metodą ? Do tego dochodzi ustawiczne tępienie indywidualnej aktywności ludzi , permanentne próby wtłaczania żywych istot w ciasne ramy podporządkowania połączone z masywnym atakowaniem ich uwagi multum niepotrzebnych , ogłupiających wrażeń  owocujące niechęcią do zaangażowania jaźni we wszystkie części organizmu … Wykluczenie kręgosłupa z życia .Jak mawiamy o ludziach ZBYT układnych? „Bez kręgosłupa”? Bardzo dokładne określenie.

Terapia nie obejmująca życia duchowego ani diety nie jest w stanie doprowadzić organizmu do równowagi przy tak ciężkim jej zaburzeniu, jakim jest reumatyzm. Terapia wyznaczona wedle teorii „przyczyny reumatyzmu nie są tak naprawdę znane ” lub ” przyczyny reumatyzmu mają podłoże genetyczne ” (???) – czy może pomóc? 

Prawdziwe leczenie zawsze zaczyna się w chwili, kiedy rozpoznaliśmy przyczynę.

Więc?

Akcentując wyżej wymienione składniki duchowych przyczyn reumatyzmu, nie można zapomnieć o ich bazie: niedostatecznym pozytywnym postrzeganiu życia, zawalonym zmartwieniami i negatywnymi myślami , co zresztą w świetle sytuacji – nie tylko w kraju- nie dziwi.

Tymczasem, wedle praw natury, ci, którzy „zbierają w sobie truciznę” – a są nią m.in. niedobre myśli- odkładają w sobie toksyny i tzw. szlam w miejscach, które ból powodują: np. w stawach.

Obrazując: strach nie pozwala iść,  krępuje nogi …w stawach. Patrząc na pokrzywione reumatyzmem ręce i nogi u niektórych chorych homeopata stwierdzi skrzywiony ogląd życia – i będzie miał rację. U wielu skrzywiona duchowość wyraża się najpierw w twarzy – prawie nie mogą się uśmiechać , biorą życie zbyt poważnie i tak pracują na zniekształconą fizjonomię , co zauważy też lekarz chiński:).

Oczywiście, mając na głowie wiele problemów nie łatwo się przestawić, ale czy naprawdę lepiej czekać , aż ciało da nam znać , że na odkształcenie naszej postawy już za późno?

Duchowo reumatyzm dotyczy też delikwentów, którzy się totalnie zaniedbują , pracują „dzień i noc” , nie omieszkując silnie krytykować za „zbytnią lekkość bytu” 🙂 innych , zbierając sobie negatywne reakcje ciała aż do niemocy.

Naturą reumatyzmu jest proces zwiększonego odkładania, gromadzenia złogów , więc zaburzenie metaboliczne ( w tym wytrącenie z równowagi metabolizmu białek ) – wyraz usztywnienia, sklerotyzacji. Symptomy zapalenia to objaw towarzyszący – biedny wysiłek zmęczonego sztywnością ciała, nieudolna próba rozpuszczenia zmian.

Jeżeli przechodzi w stan przewlekły- zapalenie nie jest już dobroczynne , ale tłamszenie go lekami bez jednoczesnej terapii źródła choroby oznacza wyłącznie przesunięcie problemu na inną- głębszą i niebezpieczniejszą płaszczyznę.

Bardzo ciekawym procesem (odkładanie kryształów kwasu moczowego ) charakteryzuje się tu dna -wyjątkowo silnie powiązana z osłabieniem systemu nerwowego , którą omówię nieco później.

Podsumowując pierwszy rozdział: słysząc o „rosnącej liczbie reumatyków” proszę najpierw zastanowić się nad swoją , nad znanych  sobie , a cierpiących na reumatyzm ludzi -postawą życiową, w drugiej kolejności nad pożywieniem , w trzeciej: miejscem zamieszkania. Potem proszę to sobie porównać i wysnuć wnioski. Następnie zapraszam do odcinka drugiego , mam nadzieję już wkrótce. 

————————————————————

Lektury:

I.V.Lackinger, H.Weiss „Rheuma, Arthrose, Gicht”, Stuttgart , 1992

w w w.dmdi.de ( klasyfikacja chorób)

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, reumatyzm, zdrowie | Leave a Comment »