Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for Wrzesień 2011

Czy tłuścioszek ;) = cukrzyk ? Słodkiego cyklu cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 27, 2011

Chwilę zastanawiałam się , czy tekst należy do cyklu o cholesterolu , czy raczej do „słodyczy”. Konkludując 😉 , że właściwie do obu , a jeszcze bardziej – do całej strony 🙂 , zdecydowałam się na wywołanie do poszukiwania zdrowia przede wszystkim diabetyków oraz …potencjalnych diabetyków , ponieważ obserwując ilość spożywanej przez wielu z nich chemii i tejże konsekwencji , a także wdrukowywanie im często fałszywych ideologii , ze szkodą dla zdrowia , nie mogę się powstrzymać .

Nie , nie napiszę , że „człek tłusty to zdrowy”, ( TŁUSTY- oznacza tłusty, więc z widocznym gołym okiem poważnym przerostem tkanki tłuszczowej ) , bo wiadomo , że systemom organizmu ciężej , że ruchu mniej , że więcej do przerobienia „wszystkiego” , aczkolwiek organizm człowieka otyłego może być w lepszym stanie niż niejednego chudzielca – to kwestie indywidualnej budowy ciała , trybu życia , tego , co spożywa , skłonności , etc.

ALE 😉 nie mogę zgodzić się z nagonką na każdy ponadprogramowy ( bo według CZYJEGO programu ? ) kilogram ciała , na grożenie chorobami , na wyganianie na diety …. Takim praktykom mówię NIE .

Szczególnie ostatnio martwi mnie wmawianie ludziom z predyspozycjami zaledwie do tycia , że „na pewno zachorują na cukrzycę „.  Bo nie na pewno .
Bo indoktrynacja , to sugestie .

Nieraz we wpisach zaznaczałam różnice między tym , co się promuje , a tym , co jest na codzień , między poziomami różnych substancji we krwi , a potrzebą /lub nie / ich uzupełniania , o indywidualności , jaką jest każdy z nas .

Tak będzie i w tym przypadku . Chcę opowiedzieć wprawdzie o Eskimosach 🙂 , a my Jewropejczycy 😉  , ale wierzę , że wyciągną Państwo z tego wnioski o odpowiednim marginesie .

European Journal of Clinical Nutrition ( ww w.nature.com/ejcm/journal/v65/…( Associations of obesity with triglicerydes …..”, vol.65 ) zamieścił opracowanie , które powinno stać się lekturą każdej poczekalni diabetologa .Poczekalni , gdyż nadzieja , że wielu specjalistów 🙂 , mając to w gabinecie , podzieli się taką wiedzą z pacjentem ….nie jest zbyt wyrośnięta .

Badaczy z m.in . Fred Hutchinson Cancer Center we współpracy z alaskańskim centrum badań nad zdrowiem , zaintrygowało eskimoskie plemię Yupik – ludzi niewątpliwie dobrze odżywionych 🙂 i pełnych nie tylko na twarzy :).

Zbadano im też poziomy substancji tradycyjnie podejrzanych w cukrzycy , np.triglicerydów i CRP – wszak nadwaga kojarzona jest zawsze z wysokim udziałem tychże ( przypomnę pokrótce – tzw.C- reaktywna , tworzona w wątrobie ( skrótem) proteina należy do białek krwi , których udział wzrasta przy stanach zapalnych ) .Zakłada się , że jeśli poziom ww. jest wysoki , rośnie ryzyko chorób serca i wręcz wyzwalana jest cukrzyca .

Ale Yupik wcale nie chcieli chorować na cukrzycę .

Dlaczego , ach dlaczego , jeżeli odżywiają się tak „niezdrowo i monotonnie „? – rozbrzmiewało zapewne wśród amerykańskich naŁkowców . No bo co to za dieta :ryby , ryby , ryby .ZIMNOwodne = …tłuszcz, tłuszcz …..tłuszcz !

Ale w tym tłuszczu – omega 3 🙂 . Okazało się , że Eskimosi nie tylko mieli poziom triglicerydów i CRP , jak u zdrowych , szczupłych Europejczyków i Amerykanów ( gdzież oni znaleźli zdrowych I szczupłych Amerykanów ? ;)) , ale poza tym  byli zdrowi .

Pamiętając , że żyją w szczególnych warunkach , przyjmujemy , że muszą mieć szczególny – właściwy miejscu i klimatowi – sposób odżywiania . I tu właściwie możnaby zakończyć , sumując mądrość medycyny chińskiej , ayurwedyjskiej , starej medycyny ludowej Europy , Afryki i Am.Pd.: człowiek ma w swoim otoczeniu -w Naturze – wszystko , co należy jego organizmowi i trzymanie się tego nie jest złym pomysłem , jeżeli pragnie się zachować zdrowie .

Tak prosto urządzone : zima – jemy tłustsze , lato – chudsze etc. I przede wszystkim to , co z bliska .

Ale człowiek chce WIęCEJ .

A potem ….wątroba , serce ….chory „cały człowiek” .

Dla czytających całość nie będzie zaskoczeniem , że nie pierwszy raz i że w temacie cukrzycy zabiorę się za wątrobę 🙂 .

Tym bardziej , że zawalona chemikaliami nie unosi przemiany , skąd dalsze komplikacje , te zaś obserwować możemy wszyscy , gołym okiem : wielu chodzi albo wiecznie wkurzonych , gniewnych – początki źle funkcjonującej wątroby , albo już osowiałych , apatycznych , reagujących za wolno – to już alarm wątrobowy ostatniej szansy .

Wątrobę możemy oczyścić . Nie polecam – jak zawsze , ale to dla tych , którzy weszli tu po raz pierwszy- gwałtownych kuracji odchudzających , tzw.jedno- trzydniówek , szczególnie NIE przy zaburzonej czynności wątroby !

Ponieważ : nagły wyrzut toksyn , czyli śmieci przez wątrobę , a później resztę , może spowodować kumulację zatrucia i bardzo niebezpieczne konsekwencje . Ciało to nie jest automat – proszę o tym pamiętać .( Czytelników bardziej zaawansowanych medycznie przepraszam za dłużyzny – uwzględniam tych , którzy dopiero zaczynają interesować się swoim zdrowiem .)

Ponadto podejmując się oczyszczania wątroby proszę zatroszczyć się o to , by nie byli Państwo w tym czasie sami .Oczywiście , można rzec „przesada” , ale różne są wątroby i różne organizmy – może się zdarzyć , że jednostka silnie zatruta zasłabnie , stąd uwaga .

Głównymi dobrodziejami dla naszej centrali detoksu , czyli wątroby , będą , wymieniane tu często :

-mniszek lekarski – taraxacum off., radix cum herba = korzeń z zielem , gł .liściem , balsam dla systemu wątroba – pęcherzyk , ale i wyśmienity oczyszczacz krwi , niezwykle cenny m.in. w białaczkach . ALE :przy podejrzeniu zamknięcia światła jelita ( proszę nie poprzestawać na tych informacjach! ) , zapaleniu pęcherzyka żółciowego itp. powstrzymujemy się od ziół żółciopędnych ( a więc i m.in .
dobroczyńcy wątroby – glistnika jaskółcze ziele ). Wyobraźnia musi nam wtedy podpowiedzieć , co dzieje się , kiedy żółci dużo , a nie ma gdzie się ona udać .

Liście mniszka , tradycyjnie , jemy z oliwą , sokiem z cytryny , octem jabłkowym , w sałatkach lub – w przypadkach białaczek wyciskamy też sok – w sumie potrzebny na kurację z ok.6 kilogramów liści – OCZYWISCIE NIE naraz , podzielony na wiele dni , przygotowywany co 2 dni na świeżo , spożywany w niewielkich ilościach , zaczynając od łyżeczki i sprawdzając reakcje organizmu .

Korzeń – 1-2 łyżeczki proszku parzymy 10 minut , wedle starych zaleceń 2-3 razy dziennie , przy czym pierwszy raz ok .12 .oo godziny , p.kawa z mniszka :)., przez 4 do 6 tygodni .

-karczoch , cynarae fol. , również NIE przy podejrzeniu zamknięcia dróg żółciowych , poza tym – wspaniały kulinarnie i  wybitnie zasłużony 🙂 dla wątroby z oprogramowaniem 😉 .

-ostropest plamisty = sylibum marianum , fr., o „Sylimarolu” w razie braku naturalnej postaci ostropestu przypominać nie muszę . To zioło o , można rzec bezpośrednim działaniu na wątrobę .Owoce ( fructus)  pije się jako napar , lub je się po zaparzeniu … lub mielone – sposobów jest sporo , trzeba dobrać sobie
najodpowiedniejszy . Przeciętnie jedna łyżeczka owoców 2 razy dziennie .

Do tego sok z marchwi , buraka , szpinaku , selera , pietruszki .

Jeżeli w czasie kuracji będzie swędziła skóra (wyrzut toksyn) , pijemy rano przegotowaną wodę , letnią , z sokiem z połówki cytryny , omijając szkliwo ząbków:).

Jeżeli w czasie kuracji :)))) będzie ….wydzielał się nieprzyjemny zapach ciała – a będzie , im bardziej ciało zaśmiecone – możemy , jeżeli MUSIMY , ratować się chlorofilem w postaci aptecznej , ale i warzywami – głównie zielone liście .

Jeżeli „ciężko” na brzuchu – okład z ciepłego oleju rycynowego ( proszę nie zdziwić się wtedy biegunce ) .

Nie zapomniałam o wspaniałej kurkumie – wszystko , co niej napisałam , wciąż aktualne , ale o wszystkich ziołach jednocześnie się nie da – od razu przypominają się i przylaszczki i krwawnik i cykoria i proso ….

Jest i inna forma kuracji – gwałtowniejsza w przebiegu – to leciwa , niemiecka metoda , nazywana „kuracją końską” , a z użyciem środka uznanego za „drastyczny” – soli glauberskiej , stosowanej od 1625 🙂 , kiedy to Johann Rudolph Glauber wyodrębnił ją z soli i z wody mineralnej .

Nie wolno stosować jej regularnie – to nie cukierek ( ba- obrzydliwie gorzka :).
Nie wolno stosować jej przy bólach brzucha nieokreślonego pochodzenia , przy hipernatremii , problemach z poziomem elektrolitów , zaburzeniach dróg żółciowych …..

Bardzo ostrożnie powinny na nią patrzeć osoby spożywające zwykle mało soli lub też wcale jej nie jedzące- to byłby szok dla organizmu .

Niektórzy mogą się oburzyć , że to „środek weterynaryjny” – TAK . że „przemysłowy”, że do środków piorących , do szkła , do ….TAK .

ALE 🙂 , uważana przez medycynę akademicką za „drastyczną” , została dopuszczona do przemysłu spożywczego jako m.in. regulator kwasowości , nośnik , czyli E- 514 , BEZ quantum satis (łac.ile trzeba)  , więc bez szczególnych ograniczeń :).

„Drastyczność”  nie zmienia też faktu , że w każdej niemieckiej/szw./austr.etc. aptece  odważą nam jej tyle , ile trzeba na przeciętą kurację: 100 gram za JEDNO euro , z czego podzielimy te 100 gram równo na 2 dni .W jedne półtorej łyżeczki na 200 ml letniej wody , mieszając dobre 15 minut do rozpuszczenia kryształków , potem zaś dodamy , co niżej , w drugi – tak samo .

Nie mylić z innymi solami – to glauberska ma właściwsze zastosowanie przy oczyszczaniu wątroby .

NAJPIERW :

-przez kilka dni przygotowujemy organizm , jedząc warzywa , kasze , i pijąc sok jabłkowy , przy czym coraz mniej jemy , coraz więcej pijemy – rozłożyć na tydzień -ale nie rezygnujemy z jedzenia !

-następnie przez dwa dni przygotowujemy – jak wyżej lub , lepiej – wedle wskazań farmaceuty – roztwór soli , dodajemy sok z grapefruita i odpowiednio do proporcji – dobrą oliwę :najwięcej oliwy, połowę mniej soku ,najmniej roztworu soli .
Taki „koktail ” przyjmuje się RAZ dziennie ( zwracać uwagę na DAWKI !!!) i …. towarzyszą mu , zależnie od ilości spożytych wcześniej śmieci :WYMIOTY oraz BIEGUNKI .

W kale można wówczas dostrzec mnóstwo zielonych , drobnych kamieni – dlatego ważne jest , by nie ruszać takiej kuracji przy podejrzeniu zapalenia dróg żółciowych . To oczyszczanie wątroby , nie – terapia zaawansowanego stanu zapalnego .

Delikatniejszą alternatywą dla „końskiej” jest homeopatyczne Natrium sulfuricum D6 .

Zanim podejmiemy jednak decyzję , co zjemy dziś na obiad , rozważmy , czy warto źle wybrać – również w codziennych wahaniach :zanim przedłożymy to , co dobre ponad to , co trujące . Każde zatrucie zdrowia/ życia innym to trucizna dla naszej wątroby i serca – to efekt złego wyboru .

Zdrowy wybór = zdrowa wątroba .

Pozdrawiam i więcej refleksji  na codzień życzę 🙂

—–

lektura uzupełniająca :

J.C.Hill ” Johann Glauber’s discovery of sodium sulfate -sal mirabilis Glauberi „- Journal of Chemical Education , vol.56

Reklamy

Posted in aktualności, alkohol, odżywianie, zdrowie | 2 Komentarze »

Sposoby na zgagę :)

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 16, 2011

Nie znajdą tu Państwo informacji , jak postępować z ludźmi , którzy , podobnie do popularnego zaburzenia trawiennnego , kwaszą i pieką 😉 wszystko /wszystkich dookoła . Na takie „zgagi” lekarstwo bowiem nie jest , nie było i nie będzie w naszych rękach – ten typ dysharmonii w środowisku musimy zostawić 
Naturze 🙂 ….chyba , że wbrew Niej sięgniemy po rozwiązanie ostateczne 😉 i zgagę wyeliminujemy , co wiąże się jednak z działaniami ubocznymi , o których zapominać nie należy , jak choćby z zanieczyszczonym sumieniem własnym .

Zajmiemy się dziś typową postacią zbuntowanego systemu trawiennego – nie tą fizjologiczną , mogącą się objawić u każdego po tłustym , ciężkim jedzeniu i krótkotrwałą , ale regularnym pyrosis , na który pracują wszyscy ZBYT ambitni , pracujący na siedząco , zażywający na codzień niewiele ruchu , a do tego nadto drażliwi , wkurzający całe otoczenie i siebie przy okazji , cholerycy ….

Proszę spojrzeć na objawy : żołądek reaguje bólem /pieczeniem na pożywienie = nie przyjmuje go do wiadomości , podobnie , jak zażarty choleryk nie przyjmuje do wiadomości potrzeb innych .

To prawda , że mechanicznie zaangażowany jest zwieracz , który wcale nie chce zwierać 😉 , że przełyk etc. , ale głównie chodzi o „manie dość” żołądka – protest wobec zarzucaniu go treściami ( zwykle za gwałtownym) oraz braku szacunku .

Pomijając na razie fakt , że zgaga może sygnalizować o wiele poważniejsze problemy , zajmijmy się jej postacią lekką -zanim przejdzie w GERDA = reflux oesophagitis , czyli „chorobę refluksową” = postać zapalną .

Bo podrażniona regularnie śluzówka żołądka niestety , zaalarmować musi . A że często zwykła zgaga , jako „bicie w dzwon” nie wystarcza , dochodzi do zapaleń .

Najpierw muszę rozprawić się z (na szczęście wielokrotnie już obalonym , a 
zdegradowanym i tutaj  mitem ) , że „mleko przynosi poprawę „. Wyłącznie chwilową , po czym następuje nasilenie objawów .

Niektórzy nie polecają też picia mięty , ale w tym wypadku pozwolę się nie zgodzić , ponieważ po pierwsze – mięta pita z umiarem , słaby napar – rozluźnia mięśnie , fakt , ale i łagodzi procesy systemu trawiennego , że nie wspomnę o innych zaletach . Nie polecałabym jej jednak jako ziółka pierwszego i jedynego wyboru , ponieważ są lepsze .

W każdym razie mięta , z braku innych pod ręką , jest o niebo lepsza od mleka , jeżeli chcemy sobie zgagowo 😉 ulżyć .

Cóż przewidziała na to np.szwajcarska medycyna ludowa ?

Napar z korzenia tataraku 20g . , kwiatu krwawnika 20 g. i ziela mięty pieprzowej 10 gram – parzyć łyżkę stołową mieszanki 15 minut w szklance wody – raz dziennie (nie stosować w ciąży) , małymi łyczkami , ciepłe – zależnie od potrzeb od tygodnia do dwóch , potem przerwa . Zioła te wzmagają pracę muskulatury 🙂 żołądka oraz przyśpieszają opróżnianie .

Jeszcze lepszy jest wedle mnie sok z białej kapusty , pity przynajmniej 1- 2 tygodnie , jeszcze lepiej – miesiąc .I mnóstwo witamin , soli min.etc. i błogość dla zmęczonego żołądka .

Tym , którzy chcieliby zatroszczyć się o swój trakt trawienny wyjątkowo , opowiem o kuracji rumiankowej :

Przygotowujemy sobie z jednej łyżki stołowej koszyczków rumianku i szklanki wrzątku napar 10-minutowy i układamy się wygodnie na kanapie .

Pijemy parę łyczków i kładziemy się na plecy . Za pięć minut znów pijemy parę łyczków i obracamy się na prawy bok . Po 5 min. znów 2-3 łyczki i na brzuch . Po 5 minutach -łyczki i na bok lewy .I tak , aż wypijemy – leniwie i z namaszczeniem 😉 – to starusieńki alpejski sposób (ha – Rosjanie też mieliby tu coś do powiedzenia , więc lepiej powiem :starusieńki 🙂 ) na „syndrom po obżarciu & opiciu w stresie „:) , delikatny , a skuteczny .

Obracając się , ułatwiamy rumiankowi dotarcie do wszelkich podrażnionych miejsc i ukojenie ich na dłużej (masowy atak :)) .

Jak zwykle doskonałym w temacie systemu pokarmowego środkiem jest siemię lniane – znane powszechnie , tu opisane sposoby -myślę , że wystarczająco .

Jeżeli nie mamy pod ręką ani siemienia ani rumianku – chwytamy za owsiankę , byle bez cukru i mleka , konkretniej – lepiej byłoby sam kleik z płatków , ale nie przesadzajmy .

Dawno nie pisałam o homeopatii , tymczasem ma się ona coraz lepiej i liczba osób wiedzących , że działa , gdyż doświadczyli jej dobrodziejstw na własnej skórze ,
rośnie , toteż pozwolę sobie przytoczyć najpopularniejsze – podkreślam -najpopularniejsze  , więc nie oznacza to , iż dla każdego , preparaty w pyrosis :

– tym , co strasznie niecierpliwi ,zniechęceni do napojów zimnych , a jednocześnie źle reagujący na zapach kawy , chętni do alkoholu , czasem kwaśno wymiotujący , o kwaśnym odbijaniu , pieczeniu średnio silnym , a nawet dreszczach :
 Acidum sulfuricum D6

-tym , których piecze silnie , o kwaśnym oddechu , sensacjach głównie nocą – Robinia D6 ,

-mega ( są tacy:)) nadambitnym , za długo siedzącym za biurkami , koszmarnie nerwowym – Nux vomica D6 . wszystkie homeopatyki podane przykładowo , czego nie muszę przypominać stałym Czytelnikom – Oni też z pewnością już po obrazie środków dawno się zorientowali , że w terapii zgagi , a i ewentualnie późniejszego stadium -GERDA , potrzebna jest przede wszystkim zmiana sposobu życia oraz pożywienia .

Bo :system trawienny pracuje dobrze bez nacisku CZASU , bez pośpiechu  .

Jeżeli zaś do pośpiechu dochodzą produkty drażniące&kwaszące , jak : kawa , biały cukier/produkty  , mięsa panierowane w bułce tartej , chrupkach , smażone ……żołądek musi wysłać sygnał , że za takie traktowanie to on już dziękuje . No i…. dzięki Bogu  – inaczej zajedlibyśmy się byle czym na śmierć 😉

Posted in aktualności, alkohol, odżywianie, zdrowie | Leave a Comment »

Rak to zwierzę .cz .3 .Natura zawsze górą.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 12, 2011

Krótki to będzie wpis , bo oparty na jednym newsie , ale news tak radosny , że nie mogłam się oprzeć :  Jesienną konferencję 5-7.09.2011 Society of Microbiology
(  w ww.sgm.ac.uk /  Conferencies , SGM – Autumn- jest już spory abstract do wglądu ) zdominowała wieść o „nowym środku na raka” .

Jak zwykle w przypadku mocno przemysłowych informacji , przyjrzałam się i przefiltrowałam 😉 …aby po chwili bardzo się ucieszyć :znów medycyna szkolna musiała przyznać , że w Naturze jest lekarstwo – i to na co ! Na raka-  chorobę , o której do tej pory twierdziła , że „nieuleczalna” , a czemu zaprzeczali wszyscy , którzy wyciągnęli się z niej dietą , sposobem życia , terapiami spoza „jedynej słusznej „….teraz i ona – katedra 🙂 ma atut : znalazła !

Zachwycając się nową możliwością powiadomienia Wszystkich , którzy wolą ( bo takich niestety nie brak ) igłę , wenflon , pigułę etc. zamiast zdrowego pożywienia ,
myślenia i ruchu , że mogą wkrótce dostąpić zaszczytu iniekcji środka naturalnego w celu terapii , mam nadzieję , iż metoda nie będzie ZBYT droga ani ZBYT ekskluzywna , ale ….nie mąćmy radości 🙂 .

Chodzi o laseczkę/pałeczkę 🙂  z rodzaju clostridium (jakieś 60 gatunków , występują w glebie , wodach naturalnych , ale i ludzkim jelicie , choć nie tylko ) – z gr.wrzeciono , dokładnie – Clostridium sporogenes , różniącą się od Clostridium botulinum gł. tym , że nie wytwarza botulinowych neurotoksyn – a piszę to , gdyż niejeden , słysząc „Clostridium” , zakrzyknie :”O rany! A tężec? Zgorzel gazowa ? Jad kiełbasiany ? To też przecież clostridium! „.

Tak. A jednak to w tej „rodzince „;) znalazło się coś wybitnie pożytecznego – zakładając , że późniejsze badania się potwierdzą . Czemu jednak miałyby się nie potwierdzić , jeżeli nie od dziś wiemy , że ludzie przebywający wśród przyrody , w naturalnym środowisku , mający bezpośredni kontakt z ziemią , jakoś nie wydają się specjalnie chorzy ….póki nie zainteresuje się nimi szkolna medycyna 😉 ? 

Ta sama , która straszy tężcem (p.wpisy o tężcu:)) i całą inną czeredą bakterii , wirusów etc.?

Znowu to , co miało być wrogiem , okazuje się przyjacielem …

Bo wedle wspólnych badań Uni of York / UK , Uni Nottingham /UK oraz Uni Maastricht /NL , w których niebanalny udział wzięła Polka , Pani A.Kubiak – maleńkie Clostridium sporogenes występujące obficie w glebie – tej samej przecie , o której wciąż słyszymy , że jest „źródłem brudu , zakażeń , śmiertelnie niebezpiecznych bakterii i wszelkiej zarazy 😉 ” -toż samo ma być przełomem w akademickiej=szkolnej 🙂 terapii raka .

Mało tego: w przeciwieństwie do chemio”terapii” obfitującej w skutki uboczne , a niepożądane , nie powoduje ponoć żadnych takich …Ba- celuje wyłącznie w chore komórki :w guzie mianowicie „tworzy ona enzymy , te z kolei aktywują substancję działającą przeciw tumorowi – komórki zdrowe pozostają nietknięte” (wypowiedź Pana Prof.N.Mintona ) .

W powszechnym stosowaniu , jeżeli wszystko się powiedzie , ma się znaleźć C.sporogenes w roku 2013 i wtedy się jej /terapii/ przyjrzymy dokładniej .

Na razie proponuję mały spacerek na stronę , która a nuż rzuci nieco więcej światła na tajemniczą laseczkę/pałeczkę (;)-dyskusje :laseczka czy pałeczka bywają naprawdę zażarte :))))) , a która niewątpliwie przyda się wszystkim pracującym nad jej zastosowaniem oraz tym, co to chcą wiedzieć więcej :

„Development of novel biological indicators to evaluate the efficacy of microwave processing „, C.N. Stam , Uni North Carolina /US , 2008- np. w ww. books.google.
com .

Mikrofale i clostridium ? Ano 🙂 . Właściwych wniosków życzę   -a na pytanie , dlaczego , jeżeli takie badania były już w 2008 roku , dopiero teraz akademicy doszli do „wstrząsających”:) wniosków , powiem tylko :bo to jest właśnie medycyna SZKOLNA :).

Tym zaś , którzy czekać do 2013 ani mogą ani powinni , przypominam : dużo czerwonych winogron , tłusty twaróg z olejem lnianym , orzechy włoskie , ziołowo-warzywne koktajle , migdały -mnóstwo ruchu na świeżym powietrzu i wszystko , co opisałam do tej pory a propos wzmacniania organizmu .Zdrówka 🙂

————————-

lektura wzbogacająca :

Baron’s Medical Microbiology , 1996 Baron et al., Uni of Texas , Med.Branch

 w ww.bbcnews.uk „Soil bacterium helps kill cancers „

Posted in aktualności, farmakologia, onkologiczne impresje, zdrowie | Leave a Comment »

Kardiologia naturalnie.cz.15.Kto kogo….ale po co…-dedykowane przyszłym Matkom.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 7, 2011

Natura kocha kręgi . Człowiek buduje kanty ;).

W niedawno wspomnianym (ale nie – wymienionym ) piśmie pewnej firmy farmaceutycznej specjalizacji ziołowej , która produkuje wystarczająco dobre preparaty, aby nie musieć krzyczeć na  innych , że oni „nie powinni” , bo się nie znają , nie mają prawa etc. 🙂 i że dostęp do skarbów natury MUSI być regulowany , pojawiła się zabawna notka . Otóż Pan Redaktor musiał przeprosić za napisanie , iż O.Grande jest aktywny w zakonie Bonifratrów ( mniej więcej , sens zachowany) , ponieważ został wydalony za postępowanie wbrew regułom owego.

Cóż w tym zabawnego ?Otóż Redakcja chciała dobrze (a chciała , bo sprawdziłam -artykuł był w porządku ) , pisząc o O.Grande (  Zakonniku , gdyż w moim pojęciu wciąż , mimo , iż oo.Bonifratrzy się zapewne sprzeciwią ) nim jest , o. Jerzym Majewskim ) i Jego sposobach na ziółka (nieważne , że nie z wszystkimi się zgodzę :)) , chciała przybliżyć Czytelnikom jak najbardziej słuszne treści , a tu….Bach! Nie ma dostępu !

Postępowanie zatoczyło krąg.

Mało tego : oo.Bonifratrzy chyba oburzeni , gdyż , jak czytamy w notce (niestety, została mi przekazana fragmentarycznie ) , nie uznają wiedzy o.Grande jako JEGO , (bodaj pochodzącej z Jego własnej głowy ) , a ….za ” sprzedaż wiedzy bonifraterskiej” ! Chwila …..Człowiek był w zakonie , więc należał do Bonifratrów ..
Ma sobie tę wiedzę ……wyjąć ? Zapomnieć ? Zachować pazernie dla siebie ?

Właśnie się dowiedziałam , że mające nieraz po kilkaset lat , przechowywane w wielu domach , tradycjach , krajach , zakonach wreszcie porady są własnością jednego zakonu !

I to „sprzedaż” . Chwileczkę….czy oo.Bonifratrzy NIE sprzedają swojej wiedzy ? Znajomi mają książeczkę „Apteka Braci Bonifratrów …..” wydaną za zgodą tegoż zakonu , ba- tam pisze- „copyright by Zakon Bonifratrów „, wydaną przez Edipresse Polska S.A. w 2003 ,KUPIONą w sklepie . Rozumiem , że w duchu chrześcijańskiej miłości bliźniego , na wiedzę , która ma służyć DOBRU POWSZECHNEMU też wydaje się licencje ?

Widziałam też bonifraterskie sklepy z ichnimi produktami – nietanio , oj nie . Czy w duchu tejże miłości nie należałoby przystopować z drożyzną ? Nieeeee ? Czy wzbogacanie się na  sprzedaży- również biedakom , którzy muszą wydać na leki ostatni grosz  , w ogóle nie jest sprzeczna z założeniami zakonu 
CHRZEśCIJAńSKIEGO ?  A może zysk jest przeznaczony wyłącznie na uprawę roślin ? Nie ? Wiele pochodzi ze stanu naturalnego ? Ojej , a natura nie każe płacić ?

Znów nasuwa mi się  : i straszno i smutno . Bo firmę to nawet rozumiem- jest od zarabiania , więc atakuje (szkoda , mogłaby być prawdopodobnie pierwszą firmą farmaceutyczną nie umoczoną w awantury o ograniczenie dostępu do dóbr NATURALNYCH innym ) , ale zakon , zgromadzenie , które podobno tworzą BRACIA ….. ?

Jak wyglądałby świat , gdyby nie było KASY ?

Zostawmy utopię 😉 , pogadajmy o sercu :).

Przystając nad zagadnieniem „kto potrzebuje leczenia” nie sposób nie dostrzec pytania ,”JAK” możemy je przeprowadzić.

Współczesna medycyna oferuje wprawdzie parę  – gdyż nie powiem tego o wszystkich- metod diagnostycznych przydających się w określeniu właściwego postępowania , ale ten system został rozwinięty na bazie wykrywania defektów w biochemomechanizmie (przepraszam za językowego tasiemca ) organizmu oraz naprawy w identycznym sensie.
Inaczej w pojęciu serca: a serce mówi : odpuść .Zwykła grypa , którą współcześnie , zagonieni pracą ,  rzucamy się kurować wszystkim , co popadnie , może być krzykiem duszy , by wreszcie odpocząć w domu.

Ale my ten krzyk tłumimy , choć filozofowie dawno mówili o „cnocie cierpliwego czekania „. Faktycznie , istnieją sytuacje , w których należy działać błyskawicznie , ale one są o wiele rzadsze aniżeli usiłuje się to promować .

Poprzez zwrot duszy w ciszę , w „być” – organizm poddawany jest dobroczynnemu działaniu spokoju -przypomina sobie , wyciąga z komórkowej pamięci czas zdrowia . Czas , w którym byliśmy w CAŁOśCI harmonijnym człowiekiem , a energia łączyła nas z CAŁYM systemem .

Tak więc cisza , codzienne rytuały z okresu , w którym czuliśmy się dobrze .

Ale ona sama – raczej nie wystarczy .

Z punktu widzenia mózgu chory człowiek musi udać się do odpowiedniego miejsca , gdzie , zupełnie obcy ludzie oraz zupełnie niesympatyczne mury funkcjonują w formie „symboliki powrotu do zdrowia „.

W formie ;)- i w niej pozostają , gdyż ostatnio zajęto się dowodzeniem , że przestrzenie kliniczne niestety nie działają na pacjentów motywująco-wręcz przeciwnie  , a co równie dobrze było widać bez studiowania dowodzenia :).

Do tego mózg oczekuje pigułek , fartuchów, aparatury i całej reszty , którą karmiono go wraz z dorastaniem w temacie „zdrowie „.

Więcej -wpojono mu hasło , że jeśli będzie współpracował , wszystko się dobrze skończy , jeżeli nie…… Niestety, czasem kończy się źle mimo ( dzięki ? ) współpracy , więc …..na to też jest metoda :”organizm nie odpowiedział na terapie”.

Ale walimy- bywa , w samo serce: np.statynami .

A nawet prawilny  „Lancet ” napisał o nich :” ten rodzaj farmceutyków może wywołać cukrzycę….. ” („Statin and risk of incident diabetes :a collaborative meta-analysis of randomised statin trials „, 17.02.2010 , w ww.thelancet.com ).

Nie szkodzi;) . Niektórym też nie szkodzi kretyńskie zalecenie „po zawale tylko całkowity spokój i oszczędzać się bardzo proszę…..”. Oszczędzać w czym ? Bo np. dr Alex Clark z Med.Uni of Alberta , Canada , wraz z dr Markiem Haykowskim niedawno opublikowali wyniki swoich obserwacji , w których twierdzą coś wręcz przeciwnego , a mianowicie , że „po zawale tylko ruch i zaangażowanie w życie „, bo okazuje się (naprawdę ???:))), że ruch to zdrowie :))) , a  wtórują inni , że „lekarstwa nie są w stanie uleczyć chorób serca” , że żywienie …. .
(w ww.epic.iarc.fr. , EPIC-study- Arch.of Int.Med. , Nutrient Intakes and Patterns  oraz  np.w ww.nursing.ualberta.ca , tam strona dr A.Clark’a).

Co na to serce ?

Serce od zawsze wie , że nie jesteśmy leczeni „przez coś ” , ale „czymś”- mianowicie powiązaniem , łącznością z innymi . W USA robiono kiedyś badania , że gdyby ciężarna do porodu pozostawała pod opieką kogoś przyjaznego (w tym przypadku chodziło głównie o „instytucję”;) douli , można byłoby o 50 % zmniejszyć liczbę cesarskich cięć.

Ale przecież nie chodzi tylko o „doulę”.

Do komfortu leczenia niezbędnym sercu jest też miejsce .

Oderwani od natury , w zimnych salach , wyczekujemy „mózgiem” fachowej pomocy , najlepiej jak najgęściej utytułowanej i o jak najszerszej sławie .
Ograniczone odwiedziny bliskich , fatalne (przeważnie ) pożywienie …..Ale mózg czeka , bo tak go wytresowano.

Serce …..ono usiłuje znaleźć sobie punkt , w którym będzie mogło połączyć się z aspektami życia , Natury , wymienić energię – z roślinami , zwierzętami , słońcem , morzem …..Serce chce żyć pełnią , chce żyć w swoim – nie sztucznym – systemie .

Chce żyć tam, gdzie znajdzie odzew.

A wtedy , kiedy to się stanie , będzie wiedziało , że ma siłę odbudować całą felerną resztę.

Mózg ? Mózg musi mieć potwierdzenie na papierze – wyniki badań , liczby , rtg , pusta kasa 😉 …..ufff- zapłaciliśmy tyle , że nic dziwnego , iż jesteśmy zdrowi :)))).

Niestety….dla serca papier nie jest czymś miarodajnym , więc ……historia się może powtórzyć .

Co dalej , żeby , kiedy już zabłądziliśmy w szpitalne mury i udało się nam z nich wyjść , żeby tam nie powrócić ?

Mózg karze wrócić do pracy , zadań i codziennej walki z życiem . Będzie uważał podwójnie na każdy ból , na przeziębienie ….dokładamy sobie presji na to , by zachować tak ciężko zdobyte zdrowie …to znaczy , w procesie mózgowym- by nie powtórzył się biomechanistyczny /biochemiczny defekt . A jeżeli presji , to i strachu , a jeżeli strachu , to „prewencyjnie” łykamy , co się da i co przepiszą , by „nie powróciło złe”.

Serce …ma w nosie , że jest „PO chorobie” – ono się cieszy , że jest ok , odczuwa kontakt z wszechświatem , cieszy się nowymi energetycznymi impulsami , które otrzymuje dzięki komunikacji . My zaś winniśmy tę komunikację podtrzymywać.

W tym miejscu ktoś może zapytać ” z kim „? Ale tylko ktoś , kto nie czytał od początku lub przegapił :),bo odpowiedź -ta sama , lecz tak ważna , by ją podkreślić: z całym środowiskiem .Ze WSZYSTKIM , co leczy :przyrodą , więc i ludźmi 😉 … Nie ważne , kim są z profesji , jeżeli są nam przychylni , jeżeli czujemy się z nimi dobrze , jeżeli raduje się nasze serce . Ogrodnicy ? W porządku .
Znachorzy ? Proszę bardzo ( byle uczciwi , prawdziwi znachorzy -niestety od braku uczciwości nie jest wolny żaden zawód ) , wszak znachor pochodzi od „ten , który zna choroby” . Artyści ? Jak najbardziej .

Ach….JAK , JAK ich roz/poznać ?

Ciężkie to pytanie , ale spróbuję , przypominając , że moja opinia ( nie muszę pisać , że moja , wszak to mój blog , ale jednak…..;))) to tylko jeden z xxxx……punktów widzenia i że każdy powinien wysłuchać swojego mózgu i swojego serca .

Tym , kto leczy jest ktoś , kto nie tylko potrafi poruszać się po mapie organizmu , kto angażuje w leczenie swoją mentalność , zdrowie fizyczne , wiedzę , duszę  , ale i kto sprawia , że czujemy się lepiej – że czujemy , iż zyskaliśmy energię , żywotność , nie – kiedy to tracimy , a już na pewno nie -gdy tracimy i zdrowie i nieadekwatne pieniądze .

Może usłyszę , że zdrowie jest bezcenne- to prawda . Ale jest jeszcze coś , co nie ma żadnej ceny :to uczciwość , czyste sumienie . A to ostatnie nigdy nie pozwoli wykorzystać , nadużyć , ograbić kogoś , kto potrzebuje POMOCY .

Coś dodać do charakterystyki , kryteriów ?……

Wszyscy jesteśmy uzdrowicielami .

Jedni rozumieją się na tym lepiej od innych  , czasem dlatego, bo przez ciężką chorobę lub tragiczne przeżycia doświadczyli zmiany -takiej zmiany , która na zawsze już będzie stanowiła ich fundament pod życie . Tacy, którzy stanęli oko w oko ze śmiercią . Tacy, którzy tę konfrontację zrozumieli .

Wrażliwe serca wiedzą , że troska o siebie zaczyna się troską o Innych . Spełniają też dwa podstawowe (tak mi się zdaje ) warunki prawdziwego lekarza :nauczyli się czegoś pozytywnego i pożytecznego w życiu i tym procesem uzyskali połączenie z Innymi .

Z kardioenergetycznej perspektywy leczenie nie jest procesem , w którym duch dominuje nad materią , lecz aktywacją serca , aby uruchomić siły mózgu i spontaniczne potrzeby ciała – to triumwirat inteligencji , intuicji , rozumu natury przepojony miłością do życia .

Jeżeli dołożymy do tego dobre odżywianie , ruch …..co ja Państwu – przecież dawno to już Państwo wiedzą ……:) Do Natury więc i do Bliskich , i ….do siebie , po zdrowie .

————–

Lektury poza wym. w cyklu i wpisie:

M.K.Klaus et al , „Maternal Assistance ans Support in Labor :Father , Nurse , Midwife , or Doula „? , Journal of Clinical Consulting Obstetrical Gynecology , nr 4, 1992

Posted in aktualności, kardiologia naturalnie, zdrowie | Leave a Comment »