Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘farmakologia’ Category

Cannabis sativa, czyli obrona konopi.cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 7, 2011

W odpowiedzi na zainteresowanie tematem:)) jeszcze słówko o ziółku niezwykłym, czyli konopiach.

Dziś rolę wstępniaka:) odegra jednak ponownie pozytywna (jest jej tak niewiele, że nie opowiedzieć o niej byłoby przykrym przeoczeniem ) strona ….mediów, czyli Ludzie, którzy wbrew ogólnie odczuwanym interesom finansowym odważnie wyciągają na światło dzienne sprawy owym interesom co najmniej niewygodne. Tym razem mam na myśli świetny reportaż Pana Barczaka dla Ekspresu Reporterów TVP 2, prowadzonego przez Pana Michała Olszańskiego, z 04.01.2011 , a zwracający uwagę na praktyki szpitalne w związku z przeprowadzaniem operacji, czyli tzw.”świadome ” zgody pacjentów. Materiał niezwykle cenny, gdyż dotyka samego sedna problemu, tj….tego, czym kończy się brak świadomości pacjenta w temacie. Właściwie nie ma sensu mówić niczego więcej, gdyż najlepiej podsumował to jeden z Panów Doktorów: „…tak mnie uczono na studiach: każdy lekarzyk ma swój cmentarzyk……”. Nic dodać , nic ująć…..
O, przepraszam, jednak dodam: nie znam podobnego powiedzonka funkcjonującego w medycynie chińskiej….
ajurwedyjskiej …..może znam je po prostu za mało, a może tamto podejście do pacjenta zakłada jednak wyleczenie, nie tylko leczenie?

W razie, gdyby znalazł się ktoś, kto jednak o takowych odpowiednikach słyszał, proszę o sygnał.

Konopie …Opisano znaleziska archeologiczne w Chinach: 2737 przed Chrystusem (!) po raz pierwszy wymieniono konopie jako lek w Pen Tsao- księdze medycznej cesarza Shen Nung, gdzie wymienił ponad 120 możliwych zastosowań tego zioła. W grobach dynastii Chou z kolei w latach siedemdziesiątych odkopano konopne ubrania: najstarsze zachowane produkty z rośliny, którą teraz , uznaną za „niebezpieczną” , całkowicie zawładnął przemysł.  

Pierwszy europejski papier – zaimportowana od tym razem od Arabów idea- oczywiście z konopi- wykonano w Hiszpanii , ok.roku 1200.n.e.

Chińczycy nazywali swoje państwo „Ziemią konopi i drzew morwowych” .Po chińsku „Ma” oznacza „konopie „, ale też „człowiek” . Konopie funkcjonowało jako jednostka płatnicza aż do roku 500 przed Chr. Czy można więc mówić o jakimkolwiek „zagrożeniu” ze strony rośliny szanowanej i używanej przez człowieka od tylu tysięcy lat?

Do początku XX wieku był cannabis częścią  codzienności, poczynając od zastosowania włókienniczego (takielunek na statkach), przez latarnie (od najdawniejszych lat mnisi używali oliwy konopnej do oświetlenia klasztorów, a w XIX w. stała się ona najczęściej używanym paliwem do lamp, później wraz z tłuszczem wielorybim ),a na farmacji kończąc.

W Hiszpanii, kiedy zastąpiono sieci konopne- syntetycznymi, doprowadziło to do upadku całych wiosek rybackich – to nie było tak dawno, to były lata sześćdziesiąte XX wieku!

A papier….do 1883 ok.80% produkcji światowej : z konopi.Ale w 1845 zastąpiono je drzewem . Skutek? Wystarczy się rozejrzeć. Nadto , konopny papier nie wymagał aż tak intensywnego bielenia: kto miał interes w zanieczyszczeniu wód? W wyżynaniu lasów? Jedno jest pewne: była to sama , nienasycona LUDZKA ZACHŁANNOśC.

Podobnie, jeśli chodzi o odzież: konopie nie wymagają chemicznego opryskiwania, aby rosły, mielibyśmy więc zdrowsze ciuchy i zdrowszą glebę.

Konopie miało udział nawet w wytwarzaniu dynamitu, karoserii… pierwsze jeansy, 1837? Z konopi.

Historia medycyny to głównie historia zastosowania roślin (aż do niepohamowanego apetytu big pharma) i tak …konopie:) są jedną z najważniejszych kolumn światowego ziołolecznictwa na przestrzeni wieków. Znajdziemy zapiski o nich w źródłach dotyczących kuracji cesarza Nerona, Marka Aureliusza, Martina Lutra, królowej Wiktorii….do 1900 roku połowę wszystkich sprzedawanych LEGALNIE farmaceutyków w ….Ameryce Północnej stanowiły preparaty …z konopi:), w tym były to również leki dla dzieci.

Przeglądając zapiski z dziejów leczenia na całym świecie, można zauważyć częstą obecność siedmiu ziółek: jest wśród nich i nasz bohater.

Smutny bohater, gdyż po ponad 3000 lat służenia ludzkości , przy udowodnionej , 8000 -letniej egzystencji został zepchnięty w niepamięć, zdelegalizowany, wręcz oskarżony o „sprawianie zagrożenia”, a tymczasem nie istnieją rośliny niebezpieczne: niebezpieczny może być tylko człowiek, głównie przez swoją niewiedzę , nieostrożność, wreszcie głupotę.

Wieloletnie stosowanie i zapotrzebowanie przez ok.dwie trzecie ludzkości nie wystarczyły , byśmy roślinę uznali za przyjaciela? My?….

Czy to nie dziwne, że delegalizacja konopi nastąpiła wraz z rozwojem przemysłu farmaceutycznego? „Single Convention of Narcotic Drugs”, z 1961 roku- w tym samym czasie stosowano mordercze chemikalia, ale zakazano dostępu do konopi!

A jak lukratywne okazało się wynalezienie tzw. „przemysłowych konopi”…Ilu nałkowców pracowało , aby pozbawić ziółko tego, co natura PODAROWAŁA ludzkości : THC. Setki, tysiące krzyżówek, nowe i nowsze…oczywiście PATENTOWANE  gatunki. Czy wiedzą Państwo, że istnieje katalog made in EU, w którym uprawa TYCH= patentowanych jest nie tylko dozwolona, ale i….subwencjonowana???

Ale , tak „między nami”:)))), Tym, którzy z naturą nie „za bardzo” , powiem, że Ona- najmądrzejsza Matka, zawsze próbuje leczyć, co zawalił człowiek- Jej najmniej udane stworzenie, jedyne, które z taką siłą niszczy nie tylko swoją, ale egzystencję wszystkich żywych stworzeń. A próbując leczyć…zawartość THC w każdym następnym pokoleniu …znowu wzrasta, nawet u tych rodzajów , w których bezdusznie sprowadzono je do minimum:)). Niestety, właśnie dlatego ZABRONIONO  WYSIEWANIA WŁASNYCH NASION, Z WŁASNYCH ZBIORóW.  Prawda, że sprytnie? Oczywiście o monopolu big farmy na gatunki o najwyższym poziomie THC wspominać już chyba nie muszę.

I tak, proszę Państwa, kręci się diabelski młyn …a my w środku: z coraz większym odstępem od tego, co nam się należy, co nam służy, co nam zostało DANE – za darmo, bez patentu.Od Natury.

————————————————————————-

Lektury: księgi cesarza Shen Nun, czyli „Pen Ts’ao Fa Hui”-Hsu Yung, prywatne kopie , jeżeli ktoś znalazłby w necie coś na temat, proszę o sygnał, gdyż brak mi paru rozdziałów:))) 

W.Emboden: „Cannabis in Ostasien-Herkunft, Wanderung und Gebrauch”, in:” Rausch und Realitat, Drogen in Kulturvergleich „, wyd.Hamburg 1982, Volger/Weck, t.2.

„Katalog gatunków uprawnych Unii Europejskiej”,

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, zdrowie | Możliwość komentowania Cannabis sativa, czyli obrona konopi.cz.2. została wyłączona

Cannabis sativa L., czyli obrona konopi.cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 26, 2010

Porobiło się, proszę Państwa. Coraz mniej „możesz” , coraz więcej „musisz” i „nie wolno”. A wydawałoby się, ewolucja. A wydawałoby się, kolejne etapy trwania ludzkości na tej, najpiękniejszej chyba z planet , winny obrazować jej rozwój. Niestety , nie w każdym przypadku.

Rozumiem, że muszą funkcjonować kodeksy mające na celu zapobieżenie działaniom mogącym komuś szkodzić- niestety, nie idą one w parze z edukacją na podstawowym nawet poziomie, co automatycznie skazuje owe kodeksy na rozbudowywanie i tworzenie kolejnych działów, kolejnych ograniczeń. Rozumiem, że człowiek potrafi wykorzystać wolność paradoksalnie , w celu jej ograniczenia -tak innym , jak i samemu sobie, co nie zachęca do zmiany reguł, mówiąc brutalnie , trzymających go „za buzię”. To, czego nie rozumiem, to działania mające na celu ograniczenie dostępu do informacji mogącej uratować komuś życie, zdrowie …..To penalizowanie działań , których efekty pozytywne zdecydowanie przeważają nad negatywnymi , a bywa, że negatywne okazują się wyłącznie czyjąś opinią podyktowaną własnym interesem. To przykre i smutne.

Coraz więcej pytań o zastosowanie konopi i prawdziwe przyczyny potępienia ich – bo tym przecież jest skazanie ich na powszechny niebyt (w Polsce, gdyż jest to już nieaktualne w krajach o rozumniejszym podejściu decydentów do natury) – sprawiło, że muszę ten artykuł napisać. Po pierwsze, by odradzić każdemu uprawę w kraju, w którym jest ona zakazana- proszę nie igrać z prawem: szkoda zdrowia i życia, szkoda nerwów , nie warto , nie warto też angażować ludzi, którzy zmuszeni będą interweniować, chociaż nie oni wymyślili te zakazy- nie ma sensu prowokować zaburzeń w ich ani swoim życiu. Jeżeli bardzo komuś na tej roślince zależy- Czechy blisko. Sąsiedzi poszli po rozum do głowy i robią nawet lody z „ziółkiem” dostępne w pierwszym lepszym „spożywczym”. I nikt nie wrzeszczy, że „szkodzi”. Bo widocznie w Czechach nie szkodzi:)))))

Co do innych krajów, to niedawno (4 listopada) zakończył się w Izraelu arcyciekawy kongres zorganizowany gwoli uczczenia Pana Profesora Rafela Mechoulama (świętowanie osiemdziesiątych urodzin z cannabisem:)))))- ach, co za Człowiek z Pana Profesora:))))) a odbywający się (od 31 października) pod tytułem:” Cannabinoides in Biology and Medicine”. Czy jakiekolwiek polskie pismo o zdrowiu poświęciło temu zebraniu choćby mały tekścik? Jeżeli tak, to proszę o informację:)))))))))

Co można zrobić więc dla rehabilitacji tak cennego zioła , aby jednocześnie pozostać w zgodzie z prawem? 

 Informować.

Informować o jego właściwościach , o szerokim spektrum jego działania zaobserwowanym z perspektyw krajów , które się ziół nie boją, które swoich obywateli nie postrzegają jako bezrozumnych robotów nie umiejących obchodzić się z cennymi substancjami. Przy okazji przypomnę, iż Polska swego czasu nie miała żadnego problemu z konopiami , że paździerze- od których pochodzi nawet imię miesiąca- październik- były codziennością jesieni, że olej konopny stosowano tu od wieków, że dopiero ekspansja zachłanności kliki uzurpującej sobie prawo decydowania o dostępności do natury ( a raczej blokującej dostęp jakikolwiek) skazała roślinę na banicję.

Po co informować? Aby w końcu świadomość społeczeństwa w kwestii zalet substancji naturalnych stała się tak powszechną , by absurdalne zakazy nie miały szans na wytrwanie.

Parę słów więc o Cannabis sativa, czyli konopiach , przeżywających prawdziwy renesans w krajach będących  tradcyjnie bastionami medycyny szkolnej.

Od tysięcy lat trwa konopie w przekazach medycznych jako jedna z najstarszych (bodaj obok Gingko bilobae- -miłorzębu ) i najstabilniejszych roślin uprawnych świata. Oporne na zmiany pogody, na zanieczyszczenie powietrza….I to bez laboratoryjnej modyfikacji.

Pochodzi z obszarów azjatyckich, prawdopodobnie z terenów okołohimalajskich, występowała też w strefie afrykańskiej i krajach arabskich- do Europy zawitała  już w pierwszym przedchrześcijańskim tysiącleciu.

Czy przypadkiem nie z konopi była pierwsza tkanina?:)

Zaznaczyć należy, iż w wymienionych kulturach konopie było nie tyle cenione ze względu na oszałamiające;) właściwości, ile właśnie PRZEDE WSZYSTKIM ze względu na zastosowanie lecznicze.

Wczesne dziewiętnastowiecze było czasem wprowadzenia go do medycyny szkolnej jako leku WSZECHSTRONNEGO , co pod koniec wieku zaowocowało umocnieniem jego pozycji. Nie mogę nie wspomnieć, że wówczas nie była jeszcze rozpoznana główna substancja czynna, czyli izomer delta-9-tetrahydrocanabinol (delta- 9-THC) , wiedziano jednak o dobroczynnym działaniu rośliny w przypadkach skurczów mięśni, epilepsji, astmy, migreny i in.

Wiliam Boericks w Materia Medica z 1927 roku poświęca konopiom sporo miejsca uznając ich obszar działania od chorób oczu ( mętnienie rogówki ) do serca włącznie (pericarditis).

Bez konopi nie mogła się obyć i homeopatia:”Klinische Homoopathische Arzneilehre” Dra Karla Stauffera z 1955 roku przypisuje im łagodzenie chwiejności zachowań, irytacji:))) i in.

Rzecz jasna nie mówiąc tego w postaci konkretnego medycznego wskazania , a zaledwie przytaczając wymienione źródło , powiem, że zniesławionym konopiom ( a w USA już piętnasty stan- Arizona -dopuścił konopie jako lek) przypisuje się m. in.:

-łagodzenie zaburzeń występujących przy stosowaniu cytostatyków

-łagodzenie lub wręcz zniesienie spastyczności ( w kurczach mięśni) po pourazowym uszkodzeniu kręgosłupa

-harmonizację ruchów

-wsparcie procesów mitotycznych

-wzmocnienie systemu immunologicznego

– wzmocnienie i harmonizowanie gruczołów (m.in. tarczycy) ….

Czy spektrum działania zielonego „potępieńca”;) może dziwić , jeżeli wiemy, że kryje on w sobie około 400 ciekawych medycznie składników? Mowa o czterystu przypuszczanych , z czego istnienie ok.10% udowodniono i względnie (!) przebadano. Ale one działały i bez badań:), co najwyraźniej spowodowało niepokój osób pragnących wypromować produkty wymyślone przez siebie , a opatrzone patentem.

Jeżeli już przy farmacji jesteśmy- kiedyś aptekarz miał prawo przyrządzić lek z konopi i czynił to z powodzeniem. Dziś , sprowadzony do roli  wyłącznie handlowej , skazany jest na sprzedawanie rzeczy, co do których wartości nieraz trzeba go dość intensywnie;) przekonać, nie mówiąc o tym, że coraz więcej adeptów sztuki – gdyż sporządzanie DOBRYCH leków jest sztuką – farmaceutycznej nie ma pojęcia, z czego składają się specyfiki , którymi handlują. Przykro mi, ale wystarczy zadać nieraz parę podstawowych pytań odnośnie składu dowolnego leku- odpowiedzi mogą Państwa zaskoczyć.  Drzewiej aptekarz robiąc lek, znał go najlepiej i najlepiej wiedział , komu on pomoże. Jak może teraz  uniknąć taśmowości mając do czynienia z produktem masowym , na którego wytworzenie nie miał najmniejszego wpływu?

W roku 1988 na skutek upominania się tak lekarzy, jak farmaceutów i pacjentów o przywrócenie konopi w terapii, dokonano w prawie niemieckim zmiany umożliwiającej sprzedaż cannabisu na receptę….niestety, już w formie syntetycznej, pod nazwą obejmującą zestaw substancji czynnych pochodzących z omawianej rośliny: „dronabinol”. Ba- dozwolone jest stosowanie pochodzącego z USA środka będącego …..tym samym- oczywiście syntetycznie stworzonym THC. Nie ma to , jak patent- koniecznie made in USA.

Ale cannabis jest dozwolony m.in.w niemieckiej homeopatii, z aprobatą Bundesinstiut fuer Arzneimittel und Medizinprodukte…więc można?

Na marginesie zaznacza się, że to nie psychotropowy THC jest odpowiedzialny za powodzenie terapeutyczne ,a CBD- cannabidiol- drugi po THC najważniejszy składnik konopi. 

Przy okazji: ważne , udowodnione cannabinoidy to :cannabinol, cannabidiol, delta-9- tetrahydrocannabinol, cannabifuran, cannabichromen, cannabicumaronon i cannabicyclol. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ tak się składa, że nawet w jednej roślinie, jeżeli jest składnik działający na jakiś organizm niekoniecznie pozytywnie, znajdzie się i taki neutralizujący go…Matka Natura jest nieskończona w swej mądrości- tak też w przypadku konopi:

cannabidiol mianowicie nie tylko działa antagonistycznie do halucynogennego delta-9-THC, ale…wzmacnia jego uspokajające i przeciwbólowe działanie , „pracując” antyepileptycznie, spazmolitycznie, antybiotycznie, wspomaga urkwienie serca, obniża wewnętrzne ciśnienie gałki ocznej oraz , wedle Grotenhermen i Karus-świetnie nadaje się do terapii stanów lękowych oraz psychoz i – uwaga- uzależnień.

Poza własnościami mającymi zastosowanie w medycynie konopie są o tyle ciekawym organizmem, że ,  wedle badań niemieckich , są w stanie zasiedlić  i doprowadzić do pewnej kultury nawet całkowicie wyjałowione i zniszczone chemią ziemie. Gdyby nie kompromitująca dla ustalaczy „co je dobre a co je be” dyskredytacja rośliny i usiłowanie jej wytępienia ze świadomości ludzi, mogłoby się wydać, że właśnie ona jest jedną z najważniejszych roślin podarowanych nam przez Naturę, że konopie tak naprawdę nie są „wcielonym złem” , a obrazem idealnej symbiozy w świecie ożywionym, lekiem nie tylko dla ciała, ale i środowiska….I proszę mi nie mówić, że mniej szkodliwe są codziennie reklamowane i dostępne bez recepty przeciwbólowe , syntetyczne farmaceutyki.

Ktoś może zapyta, czy akceptuję powszechne „oszałamianie się”? W żadnym wypadku: życie jest zbyt piękne, by przytępiać zmysły (pominę już, że niektórzy mają poważne skłonności do niezdrowej przesady) , poza tym organizm przyzwyczajony do jakiejś substancji nie zareaguje właściwie, kiedy tej substancji naprawdę może potrzebować. Jestem za powszechną wiedzą o WSZELKICH właściwościach roślin i dostępem do nich, szczególnie zaś w sytuacjach, kiedy mogą się one okazać jedną z najlepszych dróg ratowania zdrowia lub środowiska ( a tym samym i zdrowia:)).

Lektury:

Will Dunham „Marijuana may up heart attack, stroke risk. Study”,2009, Reuters

w w w.nlm.nih-gov.(drug info portal)

w w w.cannabis-med.org

HAB 2000-„Homoopathisches Arzneibuch” 2000, Deutscher Apotheker Verlag, Stuttgart 2000 

W.Boericke-Pocket Manual of Homeopatic Materia Medica”, Philadelphia 1927

Dr F.Grotenhermen, M.Karus, „Cannabis als Heilmittel”, Koln, 1995

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, zdrowie | 5 Komentarzy »

Grzyby:żywność, lek, kosmetyk. cz.1.Ignorancja vs. tradycja.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 14, 2010

Wyszli więc z chaty i szli przez las….Pan Jezus szedł naprzód, święty Piotr za nim. Sw.Piotr krył zwędzony placek pod pazuchą,urywając po kawałku i ukradkiem do ust wkładając.Ale co tylko usta zamknął, to go Pan Jezus o coś pyta.Sw.Piotr, by odpowiedzieć , kąski wypluć musiał.Skoro ino ostatni kęs wypluł, przystanął Jezus i rzekł do niego:

Obejrzyj się, Piotrze,co na tej ścieżce rośnie…

Sw.Piotr zerknął bojaźliwie do tyłu , a tam…grzyby :z każdego wyplutego kęsa jeden.

Wtedy Jezus zawołał:

-Myślałeś, Piotrze, że nie dojrzę,co zrobiłeś? Od dziś grzyby na świecie rosły będą, coby ludzie pamiątkę mieli, żeś mnie chciał oszukać….Z ludowych podań, o powstaniu grzybów;)))

Nic, to , że po raz drugi, ale przypomnę:

Niech pożywienie Wasze lekiem będzie ,a lek żywnością…..Hipokrates

Roztrąbiły się nośniki DEZinformacji:

Grzyby BE!

Grzyby trują!

Grzyby nie mają żadnych (?!!!) wartości odżywczych!

Grzyby są zbędne w diecie człowieka! (???)

Grzyby to zagrożenie!

Do tego ostatniego….Chlebem też udławić się można:).Ale co powiemy o dorosłym, który dławi się chlebem lub pozwala na udławienie się nim własnemu dziecku? Nieostrożny był? Nierozsądny? Lekkomyślny? Pewnie to właśnie będą najłagodniejsze określenia.

Czyżby przy okazji ,powiedzmy-nierozsądnego;)- obchodzenia się z darem natury ,jakim są grzybki, ktoś miał ochotę wprowadzić licencję na ich zbiór, albo przynajmniej ograniczenia w zbieraniu runa? Wszak takie pomysły już były…

Ale o tym na razie sza! Na razie rozpętuje się ogólnopolską histerię, obrzydza uroki lasu, z grzybów robi potwory a z ludzi zbierających je- co najmniej „nieświadomych niebezpieczeństwa”;-))). Jedyna pociecha, że ludzie nie dają się zwariować i jak zbierali , tak zbierają…oczywiście uważając na to, CO kładą do kosza….w większości:))

Kiedy maleńki chłopiec trafił do szpitala z uszkodzeniem wątroby po muchomorach, pomyślałam sobie „będzie pożywka dla „służby” zdrowia. I nie pomyliłam się. To, czego jesteśmy świadkami w ostatnich dniach , cała ta medialna awantura z grzybami- nie, nie z chłopcem- z grzybami w roli głównej przyprawia mnie co najmniej o niesmak.

Bo pod awanturę podczepili się od razu miłośnicy transplantacji :jest okazja- trzeba korzystać, prawda? Nieładnie.

Ale nic to- trąbi się o „trujących grzybach” i „niezbędności transplantacji wątroby”…..Hola, hola.

O ile nie neguję właściwości postępowania z wymienionym dzieckiem ,a nie neguję, ponieważ mnie przy tym po pierwsze nie było, po drugie słyszałam, że faktycznie objawy zatrucia dostrzeżono późno, to zastanawia mnie fakt reklamowania transplantacji wątroby przy okazji grzybów w ogóle.

Bo z tego, co mi wiadomo, transplantacja wątroby przy tego typu przypadkach jest ” ostateczną ostatecznością”.

Wiadomo to również medykom niemieckim i amerykańskim….Gdybyż tak z Zachodu przychodziło NAJPIERW to, co najlepsze….

Jak to z wątrobą było?…

„Najważniejsza fabryka naszego życia.Swietnie ukrwiony organ.Wszystko , co jemy i pijemy, dostaje się do wątroby.Jest elektrownią…”-z „Podstaw fizjologii i patofizjologii wątroby” prof.dr Klausa Mohra z Instytutu Farmakologii i Toksykologii Reńskiego Uniwersytetu Friedricha- Wilhelma w Bonn.

Ta elektrownia przyjmuje również trucizny.Niepożądane działania leków ( wiązane z zakłóceniem pracy wątroby, przyp. mój)  powodują oficjalnie tylko w BRD od 80.000 do 120.o00 zachorowań z 6000 do 9000 przypadków śmierci .(Deutsche Apotheker Zeitung, Nr 47, 2004)

Ile zatruć grzybami o podobnych skutkach?

Ile o śmiertelnych?

Wg niemieckiego urzędu statystycznego śmiertelność na skutek spożycia grzybów wynosi przeciętnie aż…..2 osoby rocznie.Bo np. w 1981 padł rekord:13 osób.W 2004 za to dwie….w 2005 – jedna….

To faktycznie fatalnie;)- trucizny straszliwe, te grzybki.

Ale gdyby nawet….to czy transplantacja jest rzeczywiście jedynym wyjściem?

Dlaczego w całej tej historii ani słowem nie wspomniano o starym, naturalnym środku odtruwającym, jakim była i jest sylibina z Sylibum marianum- ostropestu, u nas znajdująca się w popularnym Sylimarolu?

Dlaczego nie bąknięto nawet o studiach prof. dr.Wolfganga Blaschka z Uniwersytetu Christiana -Albrechta w Kiel,
który potwierdza pozytywne , silnie odtruwające działanie karczocha i ostropestu nie tylko in vitro, ale i in vivo, abstrahując od wieków zastosowania go w medycynie chińskiej?

Cynara carbunculus-karczoch , z jego kawoilochinonami (fenolokwasy)  i flawonoidami, znalazł uznanie w oczach wielu medyków dostrzegających jego hepatoprotekcyjne ( ochronne na komórki wątroby) działanie.(Uwaga:nie stosować przy tzw. zamknięciu dróg żółciowych i kamieniach żółciowych).

Ostropest zaś , z jego sylibiną ( dokładniej, dla chemików:diastereomery silybina A i B), izosylibininą (diastereomery izosylibina A i B), silychrystyną i silydianiną),in. flawonoidami, tłustym olejem…ta wspaniała roślinka stosowana „od zawsze” w zatruciach grzybami- o niej też nie padło ani słówko.Chyba, że gdzieś jednak padło;), wtedy proszę o informację, kiedy i gdzie.Bo np. w fachowym piśmie niemieckich farmaceutów nie wstydzą się napisać, że „sylibina może uratować życie”, że antagonistyczne działanie sylibiny wobec związków uszkadzających wątrobę wykorzystywane jest PRZEDE WSZYSTKIM  w zatruciu muchomorem sromotnikowym-amanita phalloides.

Na pierwszym miejscu działania sylibiny wymieniane są tzw.efekty membranowe, co oznacza, że dochodzi do zmian w strukturze zewnętrznej hepatocytów (kom. wątroby) ,co skutkuje niedopuszczaniem toksyn wątrobowych do wnętrza komórek.

Ponadto sylibina powoduje stymulację biosyntezy kwasów nukleinowych i protein w hepatocytach.

Przy wystąpieniu więc pierwszych gastrointestinalnych symptomów- tu najczęściej ok.16-24 godziny po spożyciu -podaje się ( np. w Szwajcarii, w Niemczech, we Francji…:)) właśnie sylibinę-dożylnie.Przeciętnie śmiertelność przy zatruciu muchomorem sromotnikowym określa się w BRD na 18,3 %-ciekawe, skąd takie dane przy tak „bogatej” statystyce „zgonów pogrzybowych”:)))). Po podaniu sylibiny może być zmniejszona ta liczba o….połowę.(dane z DAZ,2004,Nr 47).W przypadku roku 2005 uratowałoby się wedle statystyki pół osoby, ale co tam:)).No i jak tu nie mieć dystansu do statystyk?

Oczywiście przy podaniu sylibiny musi się pamiętać o jednym:absolutnym zakazie spożywania alkoholu-przynajmniej na czas wyleczenia wątroby.

Mam nadzieję, że zasygnalizowałam istnienie środka , o którym najwyraźniej „zapomniano”  , dość wyraźnie, ale coś mi mówi, że jeszcze do tematu wrócę…jeżeli będzie trzeba.

Teraz krótki szkic z historii grzybów, czyli wstęp do kolejnego cyklu.Tak, nie skończyłam poprzednich, ale przecież jesień w pełni-cóż Wam po tekście, jeżeli przeczytacie go w zimie?:)))

Zanim zapomnę: w medialnych „wieściach dziwnej treści” przewijały się „dobre rady” , a to , że np.

„grzyby z blaszkami są trujące a grzyby z rurkami bezpieczne”. Niestety, drodzy Państwo. Pomijając indywidualną tolerancję na te wspaniałe twory , chciałabym nieśmiało zauważyć, iż wśród grzybów „rurkowych ” istnieje np.borowik szatański, którego spożywać nikomu nie radzę, a który wcale nie jest taki rzadki.Z kolei , jeżeli mamy problem z „blaszkowymi” do tego stopnia, że nie potrafimy odróżnić kurki od lisówki- lepiej nie zbierać ich wcale, gdyż wśród nich jest najwięcej trujących-już lepiej kupić pieczarki:).Generalnie jedna zasada:jeżeli naprawdę nie mamy wątpliwości co do grzyba , a przy tym  jest to podgrzybek, maślak, borowik, koźlak- ok. Jeżeli mamy choć odrobinę wątpliwości- zostawmy go tam, gdzie rośnie.

Nauczmy się rozpoznawać tych parę „bez wątpienia” jadalnych-nie wymagam, aby zapoznawać się z ok. półtora milionem rodzajów grzybów lub chociażby stoma tysiącami tych najbardziej znanych:).Warto? Biorąc pod uwagę fakt, iż towarzyszą Ziemi od ok.1200 milionów lat….coś w nich być musi:).

Z historii:

w Chinach zna się lecznicze działanie grzybów odkąd istnieje sztuka medyczna. Na Zachodzie wiedza o nim prawie popadła w zapomnienie, ale…teraz przeżywa renesans jako mykoterapia, a nad którą pochylił się w Europie m.in. Uniwersytet Bonn oraz Institut fur Pilzforschung , Gesellschaft fur angewandte Mykotherapie und Umweltstudien mbH (w w w.gamu.de).

Renesans dzięki Chińczykom, którzy prowadząc w EU swoje praktyki, ponownie pokazali Europejczykom, jak wielkim bogactwem jest natura.

Chiny są kolebką terapii grzybami.Pierwsze ślady o zastosowaniu ich w medycynie europejskiej znalazły się z kolei u Dioskoridesa, w „Krauterbuch….” Hieronymusa Bocka,u Petera Meliusa i Adamusa Lonicerusa-według nich stosowano np.Phallus inpudicus (muchomor bezwstydny,NIE naśladować!!!) na podagrę.Z kolei Fomes fomentarius  (hubiak pospolity, czyli huba) do tamowania krwotoków  a Armillariella mellea (opieńka miodowa) jako środek przeczyszczający.

W roku 1679 pisał Lonicerus o Auricularia judae (ucho Judasza:) , że „gasi on gorączkę, opuchlizny przepędza…”, z kolei Chińczycy uważają Auricularię za środek wzmacniający system immunologiczny oraz regulujący krążenie.

Oni po prostu mają dłuższe doświadczenie:)

I tak, w czasach dynastii Ming (1368 -1644) grzyb Shii take (Lentinula edodes) stosowano jako „eliksir życia” (uwaga-środek przeciwzakrzepowy)…ba, on tam ciągle jest za takowy uważany ,stanowiąc jeden z elementów normalnej diety.

Z kolei Tremella fuciformis („srebrne ucho”,trzęsak morszczynowaty) znane jest z zastosowania w gruźlicy i wysokim ciśnieniu od….przynajmniej 400 lat.

A to dopiero początek, bo z tylu gatunków grzybów o każdym można coś…

Może z naszego podwórka, bo niedługo pełnia, a po pełni na obfite zbiory nie ma co liczyć?:)

Kto wie, że np.maślak zwykły-Suillus luteus ma zastosowanie w chorobach stawów , kurka (cantharellus cibarius, nie mylić z lisówką pomarańczową- Hygrophoropsis aurant.) jest świetna przy kłopotach ze wzrokiem a borowik (Boletus edulis) odpręża mięśnie i łagodzi pracę stawów?

„Nie mają żadnych wartości”? A czemu substancje w nich zawarte znane są jako immunomodulatory? A białko, dzięki któremu nazywane są „leśnym mięsem”, węglowodany, aminokwasy, węglowodany, witaminy A, B1, B2 , PP, C, D, miedź, potas, żelazo, wapń, cynk,niewiele  sodu, ….to co? NIC?

A smak?

Aromat lasu?

Smacznego Bezpiecznego życzę Państwu:)

w w w.deutsche-apotheker-zeitung.de

w w w.gamu.de

„Die Heilkraft der Pilze:gesund durch Mykotherapie”-Prof.Dr Jan Lelley

„Das Krauterbuch des Hieronymus Boch”-wissenschaftshistorische Untersuchung, B.Hoppe, Stuttgart 1969

Z.A.Nieczajew, ” Dzikorastuszczije rastienia i griby w medicinie i kułinarii”,

w w w.ebm.rsmjournals.com (Experimental Biology and Medicine, The Royal Society of Medicine Press Limited, „The Immunbiology of Mushrooms”-A.T.Borchers et al.

plus stałe źródła o TCM oraz doświadczenia własne:)

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, ogród, survival,czyli przeżyć, zdrowie | Możliwość komentowania Grzyby:żywność, lek, kosmetyk. cz.1.Ignorancja vs. tradycja. została wyłączona