Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Aromat świąt.

Posted by natural health consulting w dniu Grudzień 20, 2012

  Biorąc pod uwagę ostatnie, brukselskie pomysły mające na celu obrzydzenie resztek ( w porównaniu z czasami zamierzchłymi;) ), używanych jeszcze w przemyśle kosmetycznym substancji autentycznie naturalnych, nie tylko „naturopochodnych” (chodzi o projekt eliminujący naturalne olejki eteryczne z perfum…. „bo powodują alergie” ), można odnieść wrażenie, iż żarty o naszej egzystencji w wielkim pokoju bez klamek, zwanym czasami „światem zglobalizowanym”, żartami wcale nie są.

Projekt bowiem niby unijny, ale przecież w Stanach, Australii, Afryce…. długie,
bardzo długie ręce FDA & consortes już zadbają, by „wszędzie było tak samo”.

Zresztą poza E.Unią też można już zdziwić 😉 się osobliwymi przepisami, z których każdy niepokojąco dąży w stronę kompletnej izolacji Człowieka od Natury. Jak na razie oazą trzeźwości w tym względzie pozostają….tak, tak, „wredne, reżimowe Chiny” i … Rosja. Faktem jest, iż prosty Chińczyk za wiele do gadania nie ma, ale … pozwala mu się żyć, handlować, czym ma, gdzie może i korzystać z tego, co dała Natura – bez ograniczeń. Indie – przy całym, gwałtownym rozwoju, również jakoś nie chcą się rozstać ze swoją Ayurvedą i o ile biedacy nie zostaną namówieni… zmuszeni czasem – do skorzystania z „dobrodziejstw Big Pharmy”, wybierają właśnie ją, dostępną, znaną sobie i niedrogą.

W którejś tv (dziękuję za podesłanie!) był niedawno film o metodach etnomedycyny, bodaj z szamanem w tytule. Czegoś tak stronniczego nie widziałam dawno. Facet z wypisaną na gębie ironią, znamionującą pychę, na jaką stać jedynie najtęższych głupków ( po raz pierwszy określiłam w ten sposób ludzką minę…..), z nie schodzącym z ust lekceważącym uśmieszkiem wlecze dwóch chronicznie chorych „Zachodnich” – przez Indie – i każe im próbować dość ekstremalnych metod naturalnych.
Sens programu : pokazać ( bo dowieść tak się nie da, moi Drodzy) odrażającą (dla człowieka Zachodu)prymitywność i nieskuteczność terapii naturalnych, obrzydzić je wraz z ludźmi praktykującymi owe. I tak, obok hirudoterapii – jeszcze w miarę względnie ocenionej, sądząc po słowach prowadzącego -nie znanej mu wcześniej kompletnie, znalazło się puszczanie żył w warunkach….mało europejskich :), picie moczu świętych krów, pożeranie gazy, spożywanie mieszanki krowiego kału, lanie oleju na głowę, ćwiczenia jogi, leżenie w grobie….. oczywiście wszystko jednorazowe.

Dziwne;), nikt z reżyserów…. pomysłodawców nie wpadł  na myśl, by chorych zaprowadzić do normalnego, ayurwedyjskiego lekarza lub choćby ichniego zielarza i poddać kuracji adekwatnej do zaburzeń……..

Teraz krótko o ww.metodach, gdyż byłam o komentarz poproszona:

-hirudoterapia – wiedzą Państwo, pijaweczki :), od tysięcy lat w użyciu i niech tak zostanie,
-urynoterapia – pisałam, ale chodziło o urynoterapię moczem własnym. W przypadku Hindusów – nie wykluczam, że mocz krów może im w jakiś sposób pomóc, może i przez to, że „święte”, jednak dla Europejczyka, przybyłego prościutko z zachodniej flory bakteryjnej;), taka kuracja może się okazać zabójcza. Nie mogę jednak także negować jej skuteczności w przypadku, gdy płyny własne człowieka białego są w stanie wykluczającym zastosowanie lecznicze, a jego organizm akurat zechce zareagować pozytywnie na TO. 😉

-mieszanka kału krowiego z mlekiem etc. – ja to znam ( nie, nie jadłam :))))), moje stanowcze veto) od strony zaradności joginów :)))) i chemicznego składu, ale ….. wielu Hindusów przysięga, że pomogło – p.wyżej. Człowiekowi nie wyrosłemu w bliskości tamtych klimatów …. powiedziałabym: „dobrze się zastanów” zanim….

-leżenie w piasku przy egzemie – podobne przyczyny zdystansowania się od skuteczności, jw.: ani to dla białego w tak dalekiej, pełnej obcych jego organizmowi flory przyjazne, ani przy egzemie – pardon- nic mi nie wiadomo, by było dobrym w tym przypadku. ALE 😉 – już inaczej rzekłabym, gdyby chodziło o wykorzystanie glinek, zależnie od rodzaju egzemy, czasu trwania etc. Na pewno też nie byłyby jedynym zaleceniem.

-puszczanie krwi ….. Zaprzestano go nie dlatego, że „było nieskuteczne”-tak ogólnie, chociaż trzeba przyznać, że przeprowadzane bez umiaru, przy każdym przypadku i przez …no cóż, patałachów, faktycznie mogło stać się powodem zgonu, ale  dlatego, że „nowa, wspaniała medycyna” ośmieszyła je, zdeprecjonowała i w miejsce puszczania krwi wprowadziła swoje pigułki. Na filmie…. powtórzę: Hindusom te warunki najwyraźniej nie wadzą ( p.kąpiele w Gangesie), ale naszym nie polecam (są lepsze metody, bez naruszania integralności ciała), tym bardziej żyletką wielokrotnego użytku, a już na pewno nie własnoręcznie, jeżeli nie wiemy, JAK !

-ćwiczenia – skuteczne, bardzo, jeżeli właściwie dobrane i powtarzane regularnie. Niektóre i w niektórych schorzeniach – przeważnie w ostrych stanach – dają natychmiastowy efekt, ale to nie był TEN raz…. choć podobno jednemu trochę pomogło 🙂

-lanie oleju na głowę… Ani słowa, że chodziło o olej sezamowy. A w tym zabiegu chodzi:) Jednokrotnie przeprowadzony… przepraszam, muszę to powiedzieć – na wyraźnie negatywnie nastawionym pacjencie – daje zaledwie chwilową ulgę. Ale nie jest to złe, obroniło się tysiącami lat stosowania i funkcjonowania hinduskich głów. No i bezpieczne nawet dla białych w Indiach 🙂

-pożeranie 😉 gazy, by oczyścić wnętrze. Starusieńkie, jak same Indie;), obrzydliwe ;))), ale w ostateczności ….;) Punkt alarmowy: trzeba to czynić w skupieniu, bardzo wolno, ponieważ łatwo o zadławienie. No i są prostsze, estetyczniejsze 🙂 sposoby oczyszczania, o których miałam przyjemność pisać…..

-picie 10 szklanek wody na pusty żołądek… Nie jest to łatwe i też trzeba mieć wyczucie,  w razie gdyby organizm stanowczo NIE CHCIAŁ. Koniecznie musi być obok druga osoba, znająca się co nieco na rzeczy, w razie utraty przytomności. Ale picie wody generalnie …. dobrej wody :))) – OK. W naszej wersji wypicie szklanki letniej wody z cytryną na czczo, rano, jest kapitalnym detoksem i nie musimy wydawać na podróż do Indii:)

Tyle o ciemnej stronie programu, ukazującego brunatną ;))) stronę natywnej medycyny indyjskiej.

Szkoda, że nie zechcieli spróbować np. aromaterapii, Kaya Kalpy( masaże, kąpiele aromatyczne, zastosowanie pasty ze 108 ziół, połączone z ćwiczeniami – przywracanie organizmowi równowagi) , Snehany (oczyszczanie olejami od wewnątrz i zewnątrz), Virechany( oczyszczanie ziołami i olejkami aromatycznymi)…. i wszystkich wspaniałości mądrych, starych medyków Indii. Widocznie nie było po drodze;))))

Korzystając z tematu i czując :))) bliziutko święta, opowiem Państwu króciutko o dwóch mniej znanych aromatach, których nie powinno nam teraz zabraknąć… 

Gotując kompot z suszu nie zapominajcie o anyżu- Pimpinella Anisum .
Wg Ayurvedy posiada smak ostry, posmak ( ważne) również ostry. Zapach … gwiazdkowy :), słodki, czysty.  Energetycznie jest rozgrzewający, ale i nawilżający. Działa karminatywnie, żółciopędnie, pobudzająco, moczopędnie, w kategoriach tkankowych – odżywia żołądek, płuca, jelito cienkie. Wskazania: rozpuszczanie i usuwanie flegmy, suchy kaszel, zaparcia. UWAGA: może podrażniać wrzody żołądka, nadmierne spożycie powoduje zawroty głowy. Gwiazdki anyżu idą do potraw – pierniki, kompoty, sosy….. Olejek – naturalny!- do masażu dla typów Vata i Pitta ( osobny temat, tu jeszcze nie omawiany, proszę się zapoznać z literaturą w temacie). Olejek anyżowy (rozcieńczony!) można mieszać bez konfliktu z kardamonem, goździkiem, ew. fenkułem.

Bergamotka, z Citrus bergamia, wspaniały antydepresant, do zastosowania skórnego (przy podrażnieniach) sprzedawany jako „bergapten free”= BF-Quality. W Ayurvedzie wewnętrznie ( w dużym rozcieńczeniu !) korzystny w infekcjach nerek, pęcherza, obniżaniu gorączki. Doustnie – koi trawienie. Przez Amatorów herbat Earl Grey wyczuwalny na odległość dobrego samopoczucia 🙂
UWAGA: po spożyciu olejku bergamotowego ( tego spożywczego!) lub natarciu się kosmetykami z nim – nie przebywać na słońcu, szczególnie latem ( nakładające się gorąco olejku plus temperatura, ale i działanie fototoksyczne i z nim powiązane…) . Przy okazji nadmienię, że zjedzenie zwykłego selera też może zaowocować podobnymi objawami, kiedy wystawimy się na słońce, nie demonizujmy więc roślin …. żyjemy wśród nich, nie możemy się ich bać, ale szanować, korzystać z nich….. nie niszczyć i nie dyskredytować ich właściwości, które pomogły człowiekowi przetrwać.

Bergamotka działa najlepiej dla typów doshy Vata i Pitta (znów Kapa poszkodowana, ale dla niej są dobre np.kamfora i goździki ), smak słodki, kwaskowaty, ściągający, posmak ostry. Energetycznie rozgrzewający, osuszający.
Działanie: antyseptyk, antydepresant, koi rany skórne, rozkurczowy, wzmagający apetyt. Tkankowo pożyteczny wszechstronnie. Wskazania Ayurvedy: zapalenia dziąseł, bóle gardła, infekcje pęcherza, grzybice, utrata apetytu, kolki, zaparcia, robaczyce, nierównowaga emocjonalna, akne, łuszczyca.
Na skórę ostrożnie: w silnie rozcieńczonych mieszankach z olejem bazowym, np. winogronowym,  0,5 % – nieuważnym podkreślam – pół procenta! – olejku bergamotki na całą mieszankę. Można mieszać z ol.cyprysowym, jaśminowym, jałowcowym, lawendowym, neroli, wszystkimi cytrusowymi.

Dni pełnych woni i smaków Państwu życzę, daru obecności Najbliższych, a jeżeli ich z Państwem dotykalnie być nie może … Ich Obecności w sercu. Zdrowych Swiąt Bożego Narodzenia 🙂

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: