Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Jeszcze o oparzeniach słonecznych …

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 28, 2012

…bo jeżeli polecałam Słońce 🙂 ….

Załóżmy , że Ktoś nie użył oleju kokosowego , zapomniał się i jednak przeleżał , a skóra piecze .

Tutejsze maślanki – ok , ale czy to wszystko i co , kiedy ktoś nienawidzi mleka ?

Pan Dr Albert Y.Leung – Autor „Chinesische Heilkraeuter” poleca ogórki , tak świeże , w plasterkach , jak i sok . Niektórzy kombinują i mieszają sok z gliceryną , tego jednakże nie polecam – zbyteczne i przeważnie nie wiemy , jak dobrą jakościowo glicerynę kupiliśmy .

Połączenie z różaną wodą – w porządku , działa też jako środek ochronny PRZED opalaniem .

Poczciwe ziemniaki – roztarte lub splasterkowane – koją nawet ból spieczonej skóry i wyśmienicie goją .Skrobia „odbiera” gorąco .

Jeżeli ziemniak , to i … oberżyna , czyli bakłażan . Australia czyni postępy w propagowaniu bakłażana jako leku przy nowotworach skóry . Owoc rozgnieść ( liście też wchodzą w rachubę ) , rozsmarować na skórze , finito.

Oliwa – może być z wyciągiem z hamamelisu ( oczar wirginijski ) – świetna „przed” i „po” .

Olej sezamowy – nie tylko pomaga w przepięknym brązowieniu skóry , ale i ją odżywia i nie dopuszcza do uszkodzenia ( pod warunkiem rozsądnego przebywania na słońcu ) komórek .

Coś tańszego , ale równie skutecznego ? Olej słonecznikowy – ma sporo argininy , wspomaga budowę kolagenu , co automatycznie naprowadza nas na regenerację tkanek .

Jest i coś do środka 🙂 – to … zielona herbatka , katechiny niezawodne przy tak sztucznym , jak i naturalnym naświetlaniu . Studia w temacie prowadziła bodaj Turcja …. Zielona herbata pomaga tak na zewnątrz ( kompresy) , jak i wewnątrz .

Truskawki , avocado , guava … Jeżeli przesadziliśmy solidnie i nie możemy wytrzymać – może mąka owsiana rozmieszana z letnią wodą ? „Ciasto” rozsmarowujemy równomiernie i popijamy zieloną herbatkę lub miętę ( tę ostatnią NIE  na  poparzoną skórę ) .

Aloes , nagietek ( byle nie nalewka – olej nagietkowy , maść , wyciąg wodny , ale nie – alkoholowy ! ) – to też ulga w poparzeniu słonecznym . Przede wszystkim jednak , lek najlepszy to … głowa , która nie pozwoli nam do „spalenia się” dopuścić.

Przyjemnego korzystania z ciepełka 🙂

Advertisements

komentarze 2 to “Jeszcze o oparzeniach słonecznych …”

  1. rosemount1 said

    Dzięki Ci Wielka NHC żeś przed 3 laty nawróciła mnie na olej kokosowy. Wstępnie używaliśmy go do opalania ciała. Super. A z czasem stał się codziennym kosmetykiem. Jednak dalej nie wiem, który olej jest najlepszy. Pierwszego zakupu dokonałam w chińskim sklepiku – buteleczka za 1,9 euro, czuć było to smażoną cebulą, ale do opalania było ok. Następny kupowałam już w sklepie Eco, słoiczek 200g za 5,5 euro z lekkim zapachem kokosowym. Przy okazji kupiłam tej samej wielkości słoiczek w poczciwym Dunnes Stores za 2,9 euro – ten sam zapach. Ostatnio rzuciłam się na zakup najdroższego oleju kokosowego organic, ta sama wielkość co poprzednie za 6,5 euro, z zapachem smażonej cebuli. Wszystkie opakowania oczywiście były szklane, bo ja plastik bojkotuję.
    Jeśli możesz, Szanowna NHC, poradź, czy zapach tego oleju jest najistotniejszy? Czym sugerować się przy zakupie?

      1. Witajże , Rosemount1 cieplutko 🙂 i bardzo dziękuję za radosną wieść , że info o oleju się przydały .
        Ino proszę , proszę , coby mnie olbrzymką jakowąś nie czynić …Doceniam dobre intencje , ale nie wystarczy – „hej , co powiesz na to a na to ” ?Naprawdę , też zadziała 🙂
        Zapach …ciężka sprawa , określić różnice na odległość , biorąc pod uwagę , że każdy ma swe preferencje i swoje „podobności” , ale :świeży olej , jaki udało mi się wąchnąć 😉 , był łagodny , woskowo-orzechowy , może nawet lekko … nie , cebulastym bym go nie nazwała … b.delikatnie naprowadzał na kokos , jednak na pewno nie „bił po nosie” samym , typowym kokosem .Oleje kosmetyczne są zwykle wzbogacane aromatami – niestety , przeważnie syntetycznymi , dlatego , jak z daleka daje taki kokosem 😉 – bym nie brała .Zawsze wybieram konsumpcyjny , nierafinowany – na to trzeba zwracać uwagę , bo : rafinują ( wiadomo ) , wybielają (!!!) i …dezodoryzują , czyli naturalny zapach zostaje tam , skąd kokos przyszedł.Określa się też zapach naturalny oleju czasami na „lekko stęchły” – np.w farmacji stosuje się te
        „odzapachowione” , jednak jestem za minimalną/żadną ingerencją w tak dobry produkt natury , więc obstaję przy „delikatnym , woskowo-orzechowym ” , dalekim jednak od „lekko zjełczały” , gdyż oleje spożywcze ( i wcierane takoż) winny mieć DOBRY = oddający specyfikę rośliny , z której pochodzą , zapach.Jak dobrze wiesz , handel rzeczami „organicznymi” też nie zawsze daje to , co obiecuje 🙂 , więc trzymałabym się artykułu przeznaczonego do konsumpcji ,jak najświeższej daty produkcji , lekkiej , ale – no właśnie , to trudno oddać – w każdym razie nie – dominującej woni – „smażona cebula „może być , jednak nie powinno to być jedyne odczucie po zagłębieniu nosa w słoiczek 🙂
        A że poruszyłaś temat , to dopowiem , iż olej kokosowy nieźle odstrasza też …kleszcze – również przydaje się naszym zwierzakom – takoż na sierść 🙂 Pozdrawiam

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: