Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Stwardnienie rozsiane …i nie tylko. Cz.5. Kortyzon ? Można inaczej , ale …

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 13, 2012

Niniejszy wpis może zdawać się chaotycznym ( i poniekąd jest :)) oraz przeładowanym – – pragnąc przekazać możliwie najwięcej w jak najkrótszym czasie pogodziłam się  , że nie uniknę skrótów oraz stłoczenia zagadnień : proszę o wyrozumiałość i uważne czytanie .

————————————————————————————

Objazdy , objaździki 😉 , a w przerwach – autostrady 🙂 Teoretycznie wiemy , dokąd chcemy dojechać . Teoretycznie wiemy nawet , gdzie „toto” leży . Ale kiedy przed szybą wyrasta „objazd” … Najczęściej pojawiają się nerwy . Czy słusznie ? …

Nie wiem , jak dla Państwa , dla mnie objazd oznacza przeważnie „niespodzianka” . Coś nowego … Naukę . Poznawanie . Oczywiście – śpiesząc się , za nic mam w pierwszej chwili i „niespodziankę” i „uroki nowego” , ale potem … potem zawsze okazuje się , że „tak miało być” , że ten objazd był czemuś/komuś potrzebny … no i mnie- jak najbardziej …. i gdyby oznaczał wyłącznie zwolnienie . Piszę to , ponieważ dzisiaj chciałabym opowiedzieć o sile … objazdu 😉 – nawet , gdyby brzmiało to cokolwiek niepoważnie – proszę się nieco nad odcinkiem pomęczyć 🙂 , a nuż jednak przyda się … ?

Kiedy Pan Santiago Ramon y Cajal zabarwił komórki mózgu , medyczny świat zapiał z zachwytu . Jak piszą w źródłach przyjaznych Nobliście … ” Jego odkrycie pomogło zrozumieć strukturę ( „pomogło nieco przybliżyć … ” – pasowałoby bardziej :))) i zasadę działania układu nerwowego ( „i odrobinę rozjaśnić zasady …” – pasowałoby jeszcze bardziej :))))  . Pan S.Ramon y Cajal więc pokazał pod mikroskopem komórki mózgowe … jak drzewa . I już „zrozumiano” ? Pomyślano , że to fragment prawdziwego  mózgu ? Niezupełnie . Ponieważ najpierw musiano ten mózg zabić ( sam umarł ) , potem go pokroić w krążki i dopiero zabarwić . TO , co ujrzano pod mikro , było więc MARTWE .  Jak umarły las . Ale umarły las ma się do żywego tak , jak paprocie malowane mrozem na szybie do pysznych , czerwcowych łąk …. Mózg to życie : miliony komórek wyciągają ramionka do sąsiadów i sąsiadek 😉 , nawiązują kontakty … Ale przypadek Pana Santiago R.y.C. nie jest pierwszym , w którym za koloryzowanie otrzymano Nobla 😉

Co ma Pan Santiago R. y C. do MS ? A chociażby to , że niektórzy eksperci , myśląc , że znają strukturę i działanie systemu nerwowego ( czy „znać” to nie jedno z najbardziej zwodniczych słów w ludzkiej mowie ? ) , myślą 😉 , że wiedzą , jak go leczyć … to by było piękne , ALE – ci „niektórzy” myślą , że ich wiedza jest najsłuszniejszą – tak , to przeważnie ci ordynujący ciężką chemię i nie chcący słuchać o metodach poza nią . Nie , to nie jest ogólny przytyk do neurologów , ponieważ wśród tejże grupy nie brak szczęśliwie zwolenników terapii nieinwazyjnych – np.wypromowanej przez Dra Mosze Feldenkreisa . Ten zaś pisał :

„Mózg nie tylko daje impulsy mięśniom , ale i odwrotnie .Ruchy mięśni przekazywane są jako obraz do mózgu „. To oznaczałoby , że , jeśli owe ruchy są w jakiś sposób zaburzone , tak odbiera je mózg i … kółeczko się zamyka . Ruszamy się świadomie lub nie … jednak ruszamy się . Myślimy o naszych ruchach lub nie … Są zgrabne lub przeciwnie – ciężkie i zniekształcające nasz … obraz . Czy widzimy je takimi , jakimi one są ? Wedle M.Feldenkreisa „postępujemy wedle obrazu , który sobie o nas uczyniliśmy”. Stąd Jego sugestia organicznej nauki .

Umysłom drążącym 🙂 zaświta teraz :przecież nauka , jak myślenie i czucie to procesy duchowe . Po co więc to „organiczne” i jak to „jeść”?  Po to , że ważne są połączenia . Mózg to nie lustro , w którym odbija się świat zewnętrzny , ale podobny jest bezmiarowi piasków , na których każdy powiew wiatru , każda kropla deszczu zostawiają ślad : to nieustanny proces przestrukturyzowania , którego nie czujemy ( zwykle ) i nie widzimy – badacze też nie- , a nie widzą , ponieważ badają tkanki martwe .

Tymczasem … każde przeżycie …. np.obraza zostawia „bliznę” , szczęście – też – innego jednak rodzaju …To tkanka , nie – komputer , tkanka kształtowana myślami .

Czy w tej chwili usiłuję powiedzieć , że strukturę kory mózgowej można zmienić myślami ? Czy to … głupie albo szalone wręcz , albo … magiczne , więc „diabelskie” ?

Ależ taki proces przebiega w naszym mózgu od zawsze … Jakkolwiek edukacja dba , byśmy nie byli tego świadomi . Jeżeli więc jest to proces odwieczy i naturalny … w takim sensie możemy nazwać zapoznawanie się z owym procesem i wpływanie na niego nauką organiczną . Głównym warunkiem powodzenia jest odprężenie z minimalizacją wszystkich bodźców , czyli spokój : ruch mięśni musi być zredukowany do czystego wyobrażenia – tak osiągniemy maximum sensytywności , która z kolei umożliwi podążanie za wewnętrzną dynamiką przebiegu ruchu . Tak możemy reorganizować swoje procesy motoryczne i je ulepszać .

Poprzez świadomy trening tworzymy nowe połączenia między komórkami nerwowymi , mózgowymi  a komórkami mięśniowymi . Dusza i ciało – nie rozdzielajmy ich , to JEDNO . Potrzebujemy :

woli

koncentracji

umiejętności spojrzenia w siebie

Czy sugeruję , że wyobrażając sobie … widząc zdrowe , normalne ruchy , możemy zmusić mięśnie do współpracy w tak poważnej chorobie , jaką jest MS ?

Zdecydowanie tak . Oczywiście , to jedna z metod i nie powiem , że obiecuję cuda … Cuda zdarzają się przeważnie wtedy , kiedy nikt ich nie obiecuje 🙂 Chciałabym jedynie podkreślić pogląd , szczęśliwie wyrażany przez całkiem pokaźną grupkę 😉 , że możemy wpływać na sporo czynników w życiu , więc i w chorobie . To jak z uczestnictwem w ruchu drogowym : niektórzy uważają , świetnie jeżdżą , ale … czasem zabraknie im szczęścia . Podobnie z chorobami – można zrobić wiele , ale … bywa , że szczęścia nie wystarcza  . Postarajmy się jednakże zrobić wszystko , aby losowi pomóc .

Metoda Feldenkreisa nie wydaje mi się właściwą dla osób , które lubią się poddawać leczeniu , nie lubią się uczyć ani sami działać . Niestety, niektórzy nawet w sytuacjach podbramkowych są albo zbyt zamknięci albo zbyt leniwi ….Brutalne , ale to właśnie najlepsi klienci przemysłu .

Do znudzenia powtarzać więc będę : choroba to nauka , w tej ławce chorego nikt nie zastąpi . MS – wysterylizowana w kierunku nieomal medycznego misterium , potwora z nieznanych światów , jest zaburzeniem bynajmniej nie rzadkim i wcale nie tak obcym . Nie zgodzę się z opinią , że rzuty mogą nastąpić „bez żadnej przyczyny” , z „jasnego nieba” . Gwałtownie – tak , ale przyczyna JEST , zawsze .

Może to być omawiany krótko wcześniej stres , może silne toksyny , może … co ze szczepionkami ? Francuzi ( Pan C.Confavreux i spółka , czyli S.Suisse , P.Saddier i in., 2001 , w ww.nejm.org ) usilnie dowodzą , że szczepienia na hepatitis B , grypę i tężec nie mają … uwaga : pogarszającego wpływu na przebieg MS ( nie ma tu nic o wywołaniu ) , mimo , że ….. znane są rzuty po szczepieniach na … hepatitis B . A już Niemcy w bodaj dziewięćdziesiątych twardo pisali , że szczepionki tężcowe jak najbardziej mogą MS wywołać , że pierwsze symptomy MS pojawiają się częściej po szczepieniach na tężec , podobnie Harvardczycy , ale nie tylko , publikowali wyniki prac o związku między materiałem szczepionkowym na FSME  – odkleszczowe zapalenie mózgu , p.cykl o boreliozie ) – np. w ww.edoc.ub.uni-muenchen.de , w ww.neurology.org .

Szczepienia ….. I tu nie ma zgody wśród neurologów : jedni twierdzą , że MS może wystąpić po byle grypie , więc „szczepić” , drudzy ( których zdanie podzielam , z zaznaczeniem , że stymulacja byłaby sztuczna i agresywna ) – że każda stymulacja systemu immunologicznego może wyzwolić rzut MS , należy więc szczepień unikać .

A że przy szczepieniach …

Jedna z teorii MS mówi , że w otoczce mielinowej zagnieżdża się zarazek i … śpi , że „zła informacja” owinięta w proteinę – wirusy ? 😉 – powiela się i „szaleje” … Jakże to wygodne dla twórców szczepionek … nic dziwnego , że bostoński team „american
heroes ” opracowywał i chyba dalej się męczą 😉 „szczepionkę na MS ” .

Ale załóżmy , że z tym „zarazkiem” to prawda … wirus okutany w podobną do np.myeliny substancję może się chować długo …ale potem budzi się i chce wyjść : jak spotka limfocyty , one poznają , że to wróg i próbują eliminować , jednak niszczą nie tylko wirusa , ale i struktury imitujące … Nikt nie wie , kto jest wrogiem , co wyzwala ataki …. Czy taki scenariusz też jest możliwym ?

Przy potwierdzeniu hipotezy , że to choroba autoimmunologiczna , autoagresja i nagle „dzikie limfocyty” niszczą białą substancję mózgową ( myelinę ) , daje się więc kortyzon – by zdusić chęć ataku białych ciałek krwi . Ale jednocześnie dusi on gojenie ran i naturalną obronę …. W chirurgii podanie go rannemu lub świeżo operowanemu jest ciężkim błędem w sztuce  . Do tej pory zresztą nie dało się ustalić optymalnej dawki kortyzonu . Wciąż „ćwiczy się” , mimo , że „twarz w pełni” , trądzik , wrzody żołądka , osteoporoza , czasami embolia płuc no i bóle , na które nie działa morfina . O tak , cortyzon skraca atak SZYBKO i ma efekt euforyzujący , za to go kochają… Kiedy ktoś cierpi i nagle poczuje ulgę … trudno się dziwić . Kiedy powstaje ognisko MS , wokół tworzy się stan zapalny , puchlina – jak przy ukłuciu owada . Kortyzon działa jak gąbka  – wyciąga wodę , nacisk na nerwy się zwalnia , automatycznie choremu „lepiej”.

Ale obrzęk jest rozsądną reakcją ciała .  W tym przypadku „im szybciej , tym lepiej ” to błąd – przynajmniej z kortyzonem .W Anglii i USA czekają , czy chodzi o atak lekki , czy nie . Lekki cofa się … sam . Zanim dopowiem jeszcze słów parę o kortyzonie , przypomnę , iż nazywa się tak nieco „oględnie” leki o działaniu cortyzolowym , że kortyzol naturalnie tworzy się w organizmie z … cholesterolu , że historia z medykamentami obniżającymi poziom cholesterolu ma większy wymiar grozy , aniżeli niektórzy przypuszczają .  O różnicach w nazewnictwie , czyli farmaceutycznych eufemizmach proszę sobie doczytać , jakkolwiek wspominałam o nim często i mam nadzieję , wyjaśniałam prosto 🙂 Umownie więc kortyzon w leczeniu MS … CZY i DLACZEGO ? Na te pytania nie odpowiem , opowiem Państwu jednak o badaniach opublikowanych w piśmie czytanym przez naukowców , ale przeważnie 🙂 nie przez praktykujących lekarzy , mianowicie Journal of Neuroscience , z 06.08.2003 , o artykule , który powinien być lekturą obowiązkową ( przepraszam za stanowczość ) wszystkich leczących ( próbujących leczyć :)) MS kortyzonem . Tytuł :
” Methylprednisolone increases neuronal apoptosis during autoimmune CNS – inflammation by inhibition of an endogenous neuroprotective pathway ” , w ww.jneurosci.org , autorzy z Getyngi 🙂 . Tym , którzy wolą skrót , powiem , że pod koniec lat 90 , pod kierunkiem młodej Pani Badacz poprowadzono eksperyment na szczurach . Wywołano sztucznie zapalenie nerwu wzrokowego , potem obserwowano szkody w szpiku i zniszczone komórki nerwowe … Jasne , że Big Pharma rzuciła się na wyniki : przecież , gdyby pogrom w komórkach mógł być zahamowany betainterferonem , toż to byłaby chwała 🙂

I pociągnęli studia :)))) Podali methylprednisolon … Niestety , po farmaceutyku okazało się , że komórki nerwowe giną jeszcze szybciej i na większą skalę … OJEJ !!! Sponsorzy , widząc , że ” z takimi studiami to żaden interes ” , wycofali się cichaczkiem , efekty wprawdzie puszczono , ale do pism „troszeczkę ” 😉 oddalonych od realnego świata lekarskiego , dołączając odpowiednie komentarze , np. , że ” badania były prowadzone na szczurach , więc to należy je traktować z dystansem , bo nie na ludziach ” , etc. A , to co innego ;))))

Kiedy na szczurach robi się badania nad szczepionkami i innymi „wspaniałymi” preparatami , które są wprowadzane do handlu ( mimo wszystko ) , to rzecz jasna , studia są „miarodajne” i „odpowiadają zastosowaniu u ludzi ( och , tak , po testowaniu i na nich , ależ jasne ) , ale kiedy wyniki są porażająco złe , to nagle „trzeba dystansu ” ?

Wcześniej zaledwie napomykałam  , ale powtórzę : proponowałabym uważniej przyjrzeć się związkowi między Parkinsonem , Alzheimerem , a podwyższonym poziomem cortyzonu we krwi , poziom ów koreluje bowiem z atrofią mózgu , chcemy tego , czy nie .

Ktoś powie , że opinia lekarza o leku zależy nie tyle od tego , ile wie o jego chemii i mechanizmach działania ( przecież … ” taką wiedzą mają dysponować przede wszystkim farmaceuci ” :))))  , ile od jego doświadczenia . Bazując na tym , można rzec , iż obserwując szybkość działania i zadowolenie pacjenta z uśmierzenia cierpienia – lekarz ma prawo kortyzon akceptować . A jednak … historia pacjenta nie kończy się , kiedy opuszcza szpital . Medykamenty o zadziwiającym działaniu doraźnym i śmiertelnym działaniu ubocznym … czy powinny być traktowane , jako środek pierwszego wyboru ?

Czy „efekt zmiękczający” , jakim niewątpliwie wykazuje się kortyzon , może przesłonić LECZENIE ? Nie podważę i nie wątpię , że kortyzon jest w stanie zmazać symptomy żółtaczki i stworzyć wrażenie wyleczenia . Ale czy ma wpływ na przebieg choroby ?

A jeżeli NIE ? … Zgodzę się , że w nagłych przypadkach astmatycznych kortyzon może uratować życie ( jeżeli nie ma pod ręką środków innych ) , ale czy to usprawiedliwia włączanie go w terapie długotrwałe ? Czy stosowanie go w reumatyzmie , potem zaś przyglądanie się , jak odwapnione kości powodują nieopisane cierpienia ich właścicieli , jest zastosowaniem etycznym ? A tumory mózgu … Kto napisze wprost , że nigdy jeszcze nie udało się operować guza mózgu tak , by nie urósł ponownie (chyba , że pacjent zdążył zejść ) ? Dlaczego nie opowiada się o naturalnych , pokuszę się rzec- cudownych – wyzdrowieniach , przy których po guzie nie zostaje nawet ślad ???

Guz odczuwany jest przez system odpornościowy również jako ciało obce , także i tutaj dochodzi od nabrzmienia tkanek , podobnie , jak przy zapaleniu mózgu , ognisku MS etc. Przez to tumor ( guz ) wydaje się często o wiele większym …. I tu włącza medycyna szkolna kortyzon .I tutaj działa on „świetnie” . Parę dni i pacjent szczęśliwy , ucisk w mózgu odpuszcza … Ale lek nie hamuje wzrostu guza . Może przesunąć o tygodnie nawet śmierć , ale w ten sposób jest wyłącznie jej … przedłużeniem . No właśnie . W tym momencie … czy wobec tego mamy prawo ten specyfik potępiać ? Chyba nie . Ale zastosowanie … ale ocena przebiegu choroby … ale relacja skutków ( negatywnych ) ubocznych do siły organizmu i dobór leków , terapii … To wszystko to też … odpowiedzialność . Dlatego nie jest rzeczą właściwą ani mówienie : „to MY i tylko MY jesteśmy odpowiedzialni za WASZE zdrowie ” , ani też , jako pacjent :” nie wiem , nie słyszałem , nie umiem , nie chcę , nie jestem odpowiedzialny , to inni …. ” .

Chcesz żyć , wyjdź życiu naprzeciw . Nie czekaj , aż ktoś Ci je przyniesie . Przynajmniej spróbuj .

——

bibliografia jak w poprzednich odc.

Advertisements

komentarze 2 to “Stwardnienie rozsiane …i nie tylko. Cz.5. Kortyzon ? Można inaczej , ale …”

  1. kalandrafel said

    Przepiękny wpis! A ja…desperacko potrzebowałabym z Panią kontaktu bezpośredniego. Pozdrawiam!

    • Dziękuję bardzo.Niestety , obowiązki utrudniają mi coraz częściej kontakt nawet z sobą samą 😉 , nie mogę więc na razie obiecać wystarczająco czasu i uwagi . Ale , jeżeli to „desperacko” , może uda się naszkicować sprawę tutaj , w formie komentarza tylko dla mnie ( nie ujawnię go ) , oczywiście zaznaczając to w treści ( że tylko do mojej wiadomości) , a ja być może będę mogła podzielić się wiedzą – w formie odpowiedzi na ów komentarz już na na blogu , publicznie ?Pozdrawiam serdecznie i proszę o wyrozumiałość.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: