Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Stwardnienie rozsiane . Cz. 1. Modyfikacja … ale jaka ?

Posted by natural health consulting w dniu Maj 1, 2012

Czego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić … nie może zaistnieć .
M. Feldenkreis

To nie będzie miły wpis – głównie dla … Chorych na MS. „Niechorych” również poproszę o zerknięcie – być może coś się przyda . Sympatycznie więc nie będzie na pewno , ale .. od czegoś trzeba zacząć . Zastanawiałam się , czy w ogóle temat MS poruszać – właśnie ze względu na nieuniknione , brutalne wręcz czasami spojrzenie . Ale przecież zdrowie jest jedno … uciekanie od tematów niewygodnych nie załatwi niczego  . Jeżeli chcemy się porozumiewać ( również z sobą samym ) , jeżeli chcemy pytać i nie ustawać w szukaniu odpowiedzi … choćby i najprostszych ( te czasami zajmują nam lat najwięcej ) , znajdujących się „gdzieś w środku własnym” …. Niechże się sypią gromy 😉 – napiszę . Podkreślam , że nie jest moim celem urażenie Cierpiących , a jedynie przedstawienie mniej popularnego ( w ogóle niepopularnego ? ) podejścia do choroby .

Ileż to napisano o sclerosis multiplex … Ileż drogich terapii sprzedano …
Choroba o tak niesamowitym obliczu wymaga pokory i cierpliwości … jeszcze więcej pokory i cierpliwości , ale z obiema nie jest łatwo – ani u Chorych , ani u leczących – pardon , modyfikujących symptomy , ponieważ wynalazcy znanych dotychczas terapii jednak dość ostrożnie w tym przypadku omijają słowo „leczenie” …chyba , że brak im tego pierwszego 🙂 – całkowicie .

1960 – do modyfikowania MS wchodzą  kortykoidy  , później – ACTH , wreszcie nadchodzi era beta-interferonu i w końcu – glatirameracetatu . Ale wciąż mówi się o łagodzeniu przebiegu MS , o próbach powstrzymania jej rozwoju . Mówi się .. coraz drożej . Definiuje – nie taniej .

Definicji stwardnienia mamy mnóstwo … Jakkolwiek może się to wydawać staromodnym , polecałabym zapoznanie się z pierwszym śladem mogącym przybliżyć nam postać MS : Dziennikiem Augusta Friedricha D’ Este ( 1794-1848) . Następnie – obowiązkowo sięgnąć po prace Friedricha Theodora von Friedrichsa z 1849 roku . To nic , że „stare” . I nieprawda , że niczego nie są w stanie nauczyć . Następnie porównywać oficjalnie obowiązujące obrazy MS . Nie pominąć tych prezentowanych przez PP Prof.T. Misgelda i M.Kerschensteinera
– poczytać o ich badaniach na Uni Munchen ( przykładowo też na niemieckiej stronie o MS , z perspektywy medycyny szkolnej : w ww.dmsg.de , o ile pamiętam , w zeszłym roku ) , na skutek których oświadczyli , iż ZANIM dojdzie do zniszczenia osłonek mielinowych , można zaobserwować wcześniej inne szkody w systemie nerwowym oraz , że degeneracyjny proces MS jest ODWRACALNYM w pierwszym stadium … Dla obserwujących MS medyków traktujących pacjenta bez ograniczeń systemowych nie będzie to żadną nowością … Oni też świetnie ( co nie oznacza , że wyłącznie oni 🙂 ) zdają sobie sprawę , że ….  

…. każdy opis jest niepełny , każdy budzący mnóstwo wątpliwości – oczywiście nie w tych , którzy wiedzą lepiej 🙂

Powtarza się , iż fundament …. atakowana mielinowa materia : okala nerwy podobnie , jak ochrona zwykłego kabla … Nieizolowany kabel – szczególnie ten pod prądem 😉 – wydaje się być szczególnie drażliwym i podatnym na uszkodzenia …Owszem , Natura przewidziała w naszej konstrukcji i „kable” 😉 nieizolowane – włókna bez otoczki , ale nie o nich teraz . Coż więc z nagle obnażonymi nerwami ? Przez uszkodzenia otoczki mielinowej wieści z mózgu nie mogą iść DALEJ .

Choroba może manifestować się aż do utraty kontroli nad pęcherzem , jelitem … wreszcie oddechem . Popularnie wyróżnia się trzy fazy przebiegu :

-skokowy

-prymarny chemiczny

-sekundarny chroniczny ( 1 e.skokowy , 2.chemiczny )

Forma zaburzenia daje się oszacować przeciętnie po ok. 5 latach … 

MS może równie dobrze zniknąć . W tym miejscu proponowałabym zwrócić uwagę na spojrzenie TCM , wedle którego mamy do czynienia z blokadami  energetycznymi , na punkt widzenia Antropozofów – skupienie odpowiedzialności na „zimnie” , obwiniane są też wirusy i infekcje wieku dziecięcego , wreszcie słabość układu immunologicznego ( „MS to choroba autoimmunologiczna „-  pogląd teraźniejszy . Mówię – ok , tylko DLACZEGO i SKąD się ta słabość immunologiczna wzięła ? )  ale to wszystko przecież … się łączy .

„U kobiet stres jest wyzwalaczem MS” – Health Behavior News Service , USA , Psychosomatic Medicine , Nov/Dez.2002 .

„Stres jest przyczyną rzutów MS „- Uni California , Forum Psychosomatik , Nov.2006

Przyjrzyjmy się … Tkanka nerwowa mózgu i szpiku to organiczny nośnik odczuć – obszaru podświadomego świata wzruszeń , ciała i duszy ; emocji , żądzy , nastrojów …

W przeciwieństwie do systemowo promowanej medycyny szkolnej , przedstawiającej MS jako prymarnie zapalną chorobę , antropozofia traktuje ją jako prymarnie sklerotyzującą , jako chorobę sklerotyczną i z takim poglądem całkowicie się zgadzam .

Procesy zapalne są w niej bowiem w fazie sekundarnej lub też mają rodzaj REaktywny . Zdrowie to dynamiczny proces zmian , gra równowagi między różnymi siłami .Choroba występuje , kiedy równowagi tzw. lokalne opóźniają się , przesuwają , osłabiają , są w złym miejscu , czasie , występują wreszcie z niewłaściwą intensywnością ( pokrywa się to z podejściem TCM – tradycyjnej medycyny chińskiej ) . Jakkolwiek skomplikowanie by to brzmiało ( sądzę , że dla moich Czytelników – jednak całkiem swojsko 🙂 ) to oznacza , że warunki równowagi zależą od … nas . Nie – jak sugeruje medycyna szkolna- „przychodzą do nas traumatycznie od zewnątrz , w postaci wirusów etc. ”

Zdaję sobie sprawę , że to co powiem – mimo , iż sugerowałam owo raz niejeden i nie jestem w tym ( szczęśliwie ) odosobniona :)) może wzbudzić u tak poważnie Chorych protest , niechęć :” Jak to , ja nie potrafię sobie poradzić , chociaż mam środki ? – To przecież niedorzeczne ” . Mimo tego spróbuję …

Wewnętrzy lekarz naszego organizmu usiłuje dokonać nadmiernego rozkładu , utwardzenia , degeneracji tkanki nerwowej poprzez polaryzacyjny proces zapalny .

Kiedy wewnętrzna siła krótkiego zapalenia nie wystarcza – dochodzi do niszczycielskiego pożaru .Gorączka jest terapeutycznym elementem również w MS .

Zanim podążę dalej przypomnę , iż człowiek nie może być leczonym wbrew jego woli , że uleczenie zupełne następuje wyłącznie wtedy , gdy chory tego chce , wobec powyższego : MUSI być aktywnym partnerem w terapii – nigdy tym , któremu coś się po prostu przydarza .

Choroba o naturze sklerotycznej preferuje element zimna – tam „zasiewa” chorobę . Tymczasem wiodącym elementem naszego zdrowia jest ciepło , przenikające organizm i zorganizowane dla samodzielnego , cieplnego bytu .

Fizycznym nośnikiem ciepła jest krew .

Chłód dotyka w MS wnętrze – w swej czynności nieświadomy system nerwowy i rozkłada siły budująco – odżywcze , pochodzące z krwi – wiąże je i unieruchamia – stają się bezsiłą .

Zaburzona zostaje fizjologiczna równowaga odbudowa:dekonstrukcja , przeważa rozkład .

Przez co – Ktoś może zada pytanie – system może zaatakować zimno ?

Pośredniczący świadomością intelekt , czyli ZIMNO vs świat odczuć , CIEPŁO , podświadomość – zaledwie odzwierciedlona w świadomości …  żyjemy w polu napięć .

Nie może to być odbieranym jako „dobro-zło” , ale jako niezbędne RAZEM , „jako , że również” – pozytywna polaryzacja .

Istniejąca w MS nierównowaga to dominacja zimna intelektu nad ciepłem uczuć .

Można rzec – zimno je porasta , jak w bajce o Królowej śniegu .

Ten proces widać w głębokich zakłóceniach organizacji ciepła : KAżDY Chory na MS ma lodowate dłonie … Co ciekawe , sam dotknięty nie odczuwa tego przeważnie jako przeszkody .

Proszę dotknąć skóry nad nerkami u Pacjenta z MS :jest zimna . Wyżej i niżej – ciepła .

Nerki – poważny organ  organizacji odczuwania – antropozofia zwie ją ciałem astralnym . Na kręgosłupie też wyczujemy zimne i ciepłe strefy . Chory rzadko się poci , ale szybko zmarznie … Rzadko wystąpią u Niego infekcje z temperaturą – On kontroluje emocje , nie pokaże ich – zbiera je więc w sobie = dusi ogień , potencjalne zapalenie , czyli „wewnętrznego lekarza” .

Przy tym posiada sporą wrażliwość wewnętrzną i jeszcze większy – choć przykro  to pisać – egoizm . Psychosomatyczny profil dotkniętego MS jest złożony i niejednostronny , tu dominuje jedno , tam drugie , ale efekt … ten sam :zimno przejmuje dominację nad czuciem w systemie nerwowym .

Albo intelekt za mocny , albo … uczucia za słabe i nie równoważą chłodu intelektu.

Przeżycia na etapie płodowym … szok lub zmartwienia matki mają ogromny wpływ na duszę dziecka –  to , dzięki Bogu , coraz więcej lekarzy , którzy utkwili w przynależności do medycyny systemowej , akceptuje i rozumie … Podobnie , jak rolę ojca .

Mężczyźni : niedopuszczona emocjonalność , bo „chłopaki nie płaczą „, mało miłości , za wczesne intelektualne wyzwania , komputer i telewizor zamiast ciepła rodzinnego , złe ubranie , fatalne odżywianie – to wszystko faktory wyzwalające MS – nawet , jeżeli „nie dowodzą tego najaktualniejsze badania ” . Prawdopodobieństwo u chorych na MS , że żeńska/męska strona rodziców rozczarowała kogoś tak , że dziś zrobi wiele , by nie być do niej podobnym , lub ustawiła wzory w sferze nieomal himalajskiej – tak , że dorównanie jej , ew. prześcignięcie – przesłania wszystko inne …  częste . I piekielnie zwodnicze , jeżeli nie potrafimy spojrzeć na własne doświadczenia z dystansu – z punktu , w którym jesteśmy , na coś , co BYŁO , albo , co nas nie może/nie musi dotyczyć w tym samym stopniu , ponieważ ja to ja , a ty to ty .

W zbyt szybkim , zbyt gwałtownym , poddanym presji rozwoju , dusza – nośnik emocji , podporządkowywana jest intelektowi . Wskutek pogwałcenia naturalnych etapów wzrostu następuje skostnienie – oziębienie .Tak powstają impulsy chorobowe określane jako „immunologiczne „: informacje , przesłania wyrażają się w ciele .

Tam się rozstrzyga , czy dojdzie w organizmie do manifestacji choroby , czy rozwinie własną broń do „przepędzenia” impulsów chorobowych .

MS to rodzaj niewystarczającej próby samouzdrowienia ciała . Podporządkowane są uczucia , prymarny więc impuls pochodzi z duszy .Odpowiedź fizycznej powłoki decyduje , czy z tego będzie chorobowy manifest .

Wewnętrzne i zewnętrzne warunki wspomagające element zimna w duszy oraz ciele są PRZYCZYNAMI stwardnienia rozsianego i każda terapia winna zaczynać się od ich dokładnego zbadania , a nie jest to możliwym bez udziału pacjenta .

Chorzy na MS na zewnątrz tworzą tarczę . Tracą elastyczność , która pozwalałaby im dostosować się do sytuacji . Wieczny opór .Kiedy przekroczą granicę , poddają się i tracą orientację . Nie rozwijają się .Chętnie pozwalają się sobą opiekować , ale udają , że są niezależni .Poprzez inwalidztwo stwarzają idealne usprawiedliwienie , by nie móc podołać swym nierealnym LUB mało realnym LUB wymagającym potężnego i skoncentrowanego wysiłku ideałom . Ciężko im wyobrazić sobie swoje wzory i dostrzec , że poprzeczka jest za wysoko . Ona nie musi być za wysoko na zawsze . Ale niektórzy nie przyjmują , że poziomy się reguluje zależnie od wielu czynników . Nie akceptują też , że inni , którzy robią mniej , mają więcej . To mentalna blokada . Do niej dochodzi strach , że delikwent może się komuś nie spodobać , że towarzystwo odepchnie , jak status będzie „nie ten ” , że „co ludzie powiedzą ” …. Taka postawa dodatkowo , silnie ogranicza i oddala upragnione wzory .  

Na koniec części pierwszej chciałam jeszcze napomknąć , że im cięższa choroba , tym pilniejsza informacja ciała , że chce naturalnej łagodności , że ma dosyć twardości wobec innych , wobec życia …  Pozwólcie więc sobie na duchową niezależność , na lekkość bytu „mimo wszystko” zanim niedomaganie uczyni  zależnymi zupełnie namacalnie i fizycznie – cieleśnie .

————————-

Lektury , poza wymienionymi :

„Historical Prescription of Multiple sclerosis „, Pearce , Eur.Neurol., 2005 , 54

„The case of August D’Este „- Cambridge University Press , 1948

Reklamy

komentarze 2 to “Stwardnienie rozsiane . Cz. 1. Modyfikacja … ale jaka ?”

  1. Przypadkiem weszlam dzis na strone kogos, kogo nie znam, a kto wydaje sie znac mnie. Zimno mi sie robi. Ale moze od poczatku. Mam stwardnienie rozsiane, diagnoza od 2009, faktycznie wydaje mi sie, ze zaczelam chorowac co najmniej 10 lat wczesniej, tuz po smierci mojego ojca. Mam 40 lat, mieszkam w DE, mam trojke dzieci. Pasuje idealnie do obrazu stwardnieniowca, ktory odawznie namalow tu KTOS. Mowie duzu za duzo NIE i duzo za malo TAK. Oporuje odkad pamietam. Czuje, ze w duszy, sercu i w glowie, a tym samym w ciele, mam sitko, utwardzone sitko. Od 2009 roku lecze sie roznie, najpierw szkolnie (tu dostep do szalonych terapii zwanych zachowawczymi jest bardzo prosty i to doktorzy wciskaja pacjentowi na sile preparat, a nie pacjent zebrze o odrobine tej cudownej trucizny). Potem (moj wlasnie egoizm, ale i chlopska natura, ktora kaze mi watpic i sluchac oporujacego ciala), odstawilam copaxone bo robienie sobie codziennie tych wlasnie zastrzykow kojarzylo mi sie ze wszystkim tylko nie ze zdrowieniem. Codziennie stempel – jest chora, chora, chora i NIGDY juz nie bedziesz zdrowa…. A ja wiem dokladnie, kiedy zachorowalam, jak bardzo sie wtedy nienawidzilam, jak bardzo chcialam wrocic do Polski i jak bardzo moja glowa mi mowila, no co Ty? Dluga historia, moze dokoncze pozniej. Teraz napisze tylko o dzisiejszym cudzie SLOWA. Wiec od tygodnia ma rzut, probowalam go pacyfikowac samodzielniel (niestety zwatpilam juz w medycyne antropozoficzna, w ktorej za czesto ostatnio slyszalam – cierpisz na hipochondrie, to cierpienie moze cie jednak uszlachetnic, pokazuje Ci jak malo zycia w Twoim zyciu). Samo slowo, bez pomocnego narzedzia, zeby wcielic je w zycie, to za malo, a ja jestem juz za glupia zeby je samodzielnie rozkminic.. Sil woli od tego jednak nie przybywa. A wiec od kilku dni mam rzut, ktory za cholere nie chce dac sie spacyfikowac. Nie udalo mi sie dodzwonic do mojego antro lekarza i wyladowalam u mojej neurolozki, ktora natychmiast zarzadzila kortyzon (ostatni kortyzon mialam 4 lata temu). Jechalam do niej z mysla, ze nie chce zadnego kortyzonu, chce cos co mi pomoze troche oswoic ten burdel, zebym mogla zebrac sily i dalej kombinowac samodzielnie. Na miejscu jednak pomyslalam, ze nie bede oporowac, ze nie wierze juz ze kiedykolwiek uda mi sie znow znalezc takie skrzyzowanie, gdzie bede mogla wybrac cos, co pomoze mi dojsc do zdrowia.Ze nie spotkam juz nikogo, kto mi pomoze zrozumiec te chorobe i przekroczyc siebie sama, zeby nie byla juz potrzebna. I tak, z tej niewiary i bezsilnosci dostalam dzis pierwdza dawke kortyzonu i dlatego nie moge spac, co pozwolilo mi czytac SLOWO dla mnie. Dziekuje. Bardzo dziekuje i podpisauje sie swoim doswiadczeniem pod kazdym, kazdym slowem.

    • Są chwile , w których uczucia – nie , nie pojmowane ogólnie „emocje” – uczucia całkowicie zastępują słowa i właśnie … dziękuję za TEN moment .

      Przyznam się , przeżywając ostatnio pewne bezsilności – o których zresztą napomknęłam w ostatnim wpisie … nie byłam pewna , czy kiedykolwiek wrócę na tę stronę . Ale słowo … fale … energia …. i otrzymuję dar : Pani Obecność .

      Czytam Pani przesłanie o wartości słowa … o której przekonaną byłam zawsze , a jednak coś sprawiło , że utknęło …jakby na skrzyżowaniu . Skrzyżowaniu zamilknięcia z kategorycznym imperatywem czynu .

      Przepraszam, nie powinnam w tej chwili pisać więcej ,bo co czuję , zakłóca nieco jasność sformułowań , ale chciałabym , aby Pani wiedziała , że …bardzo mi Pani pomogła powrócić do ..siebie .A to SŁOWO , Pani SŁOWO sprawiło decyzję czynu –
      niedługo napiszę więcej , strona ożyje:). Będzie tam również o stwardnieniu – dzięki Pani odważę się powiedzieć ( sama siebie o tym przekonuję:)) , co w istocie tego zaburzenia przeczuwałam , ale wszelkie przypuszczenia były bombardowane przez …Ekspertów podających chemię … wbrew samopoczuciu Chorych . Przepraszam raz jeszcze , muszę zebrać myśli .

      Pani już wie , że to nie jest „choroba do końca” i że Pani ma siłę wbrew bezsilnym . To podstawa . Nie uważam się za kogoś , kto pomaga – jedynie za nośnik informacji:) , ale być może uda się nam postrzec jeżeli nie całość , to większość tematu i …żyć pełnią . Przytulam Panią najcieplej , jak umiem . Tamtej nocy nie spałyśmy obie i nie ważne ,że z różnych powodów …

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: