Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Czy tłuścioszek ;) = cukrzyk ? Słodkiego cyklu cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 27, 2011

Chwilę zastanawiałam się , czy tekst należy do cyklu o cholesterolu , czy raczej do „słodyczy”. Konkludując 😉 , że właściwie do obu , a jeszcze bardziej – do całej strony 🙂 , zdecydowałam się na wywołanie do poszukiwania zdrowia przede wszystkim diabetyków oraz …potencjalnych diabetyków , ponieważ obserwując ilość spożywanej przez wielu z nich chemii i tejże konsekwencji , a także wdrukowywanie im często fałszywych ideologii , ze szkodą dla zdrowia , nie mogę się powstrzymać .

Nie , nie napiszę , że „człek tłusty to zdrowy”, ( TŁUSTY- oznacza tłusty, więc z widocznym gołym okiem poważnym przerostem tkanki tłuszczowej ) , bo wiadomo , że systemom organizmu ciężej , że ruchu mniej , że więcej do przerobienia „wszystkiego” , aczkolwiek organizm człowieka otyłego może być w lepszym stanie niż niejednego chudzielca – to kwestie indywidualnej budowy ciała , trybu życia , tego , co spożywa , skłonności , etc.

ALE 😉 nie mogę zgodzić się z nagonką na każdy ponadprogramowy ( bo według CZYJEGO programu ? ) kilogram ciała , na grożenie chorobami , na wyganianie na diety …. Takim praktykom mówię NIE .

Szczególnie ostatnio martwi mnie wmawianie ludziom z predyspozycjami zaledwie do tycia , że „na pewno zachorują na cukrzycę „.  Bo nie na pewno .
Bo indoktrynacja , to sugestie .

Nieraz we wpisach zaznaczałam różnice między tym , co się promuje , a tym , co jest na codzień , między poziomami różnych substancji we krwi , a potrzebą /lub nie / ich uzupełniania , o indywidualności , jaką jest każdy z nas .

Tak będzie i w tym przypadku . Chcę opowiedzieć wprawdzie o Eskimosach 🙂 , a my Jewropejczycy 😉  , ale wierzę , że wyciągną Państwo z tego wnioski o odpowiednim marginesie .

European Journal of Clinical Nutrition ( ww w.nature.com/ejcm/journal/v65/…( Associations of obesity with triglicerydes …..”, vol.65 ) zamieścił opracowanie , które powinno stać się lekturą każdej poczekalni diabetologa .Poczekalni , gdyż nadzieja , że wielu specjalistów 🙂 , mając to w gabinecie , podzieli się taką wiedzą z pacjentem ….nie jest zbyt wyrośnięta .

Badaczy z m.in . Fred Hutchinson Cancer Center we współpracy z alaskańskim centrum badań nad zdrowiem , zaintrygowało eskimoskie plemię Yupik – ludzi niewątpliwie dobrze odżywionych 🙂 i pełnych nie tylko na twarzy :).

Zbadano im też poziomy substancji tradycyjnie podejrzanych w cukrzycy , np.triglicerydów i CRP – wszak nadwaga kojarzona jest zawsze z wysokim udziałem tychże ( przypomnę pokrótce – tzw.C- reaktywna , tworzona w wątrobie ( skrótem) proteina należy do białek krwi , których udział wzrasta przy stanach zapalnych ) .Zakłada się , że jeśli poziom ww. jest wysoki , rośnie ryzyko chorób serca i wręcz wyzwalana jest cukrzyca .

Ale Yupik wcale nie chcieli chorować na cukrzycę .

Dlaczego , ach dlaczego , jeżeli odżywiają się tak „niezdrowo i monotonnie „? – rozbrzmiewało zapewne wśród amerykańskich naŁkowców . No bo co to za dieta :ryby , ryby , ryby .ZIMNOwodne = …tłuszcz, tłuszcz …..tłuszcz !

Ale w tym tłuszczu – omega 3 🙂 . Okazało się , że Eskimosi nie tylko mieli poziom triglicerydów i CRP , jak u zdrowych , szczupłych Europejczyków i Amerykanów ( gdzież oni znaleźli zdrowych I szczupłych Amerykanów ? ;)) , ale poza tym  byli zdrowi .

Pamiętając , że żyją w szczególnych warunkach , przyjmujemy , że muszą mieć szczególny – właściwy miejscu i klimatowi – sposób odżywiania . I tu właściwie możnaby zakończyć , sumując mądrość medycyny chińskiej , ayurwedyjskiej , starej medycyny ludowej Europy , Afryki i Am.Pd.: człowiek ma w swoim otoczeniu -w Naturze – wszystko , co należy jego organizmowi i trzymanie się tego nie jest złym pomysłem , jeżeli pragnie się zachować zdrowie .

Tak prosto urządzone : zima – jemy tłustsze , lato – chudsze etc. I przede wszystkim to , co z bliska .

Ale człowiek chce WIęCEJ .

A potem ….wątroba , serce ….chory „cały człowiek” .

Dla czytających całość nie będzie zaskoczeniem , że nie pierwszy raz i że w temacie cukrzycy zabiorę się za wątrobę 🙂 .

Tym bardziej , że zawalona chemikaliami nie unosi przemiany , skąd dalsze komplikacje , te zaś obserwować możemy wszyscy , gołym okiem : wielu chodzi albo wiecznie wkurzonych , gniewnych – początki źle funkcjonującej wątroby , albo już osowiałych , apatycznych , reagujących za wolno – to już alarm wątrobowy ostatniej szansy .

Wątrobę możemy oczyścić . Nie polecam – jak zawsze , ale to dla tych , którzy weszli tu po raz pierwszy- gwałtownych kuracji odchudzających , tzw.jedno- trzydniówek , szczególnie NIE przy zaburzonej czynności wątroby !

Ponieważ : nagły wyrzut toksyn , czyli śmieci przez wątrobę , a później resztę , może spowodować kumulację zatrucia i bardzo niebezpieczne konsekwencje . Ciało to nie jest automat – proszę o tym pamiętać .( Czytelników bardziej zaawansowanych medycznie przepraszam za dłużyzny – uwzględniam tych , którzy dopiero zaczynają interesować się swoim zdrowiem .)

Ponadto podejmując się oczyszczania wątroby proszę zatroszczyć się o to , by nie byli Państwo w tym czasie sami .Oczywiście , można rzec „przesada” , ale różne są wątroby i różne organizmy – może się zdarzyć , że jednostka silnie zatruta zasłabnie , stąd uwaga .

Głównymi dobrodziejami dla naszej centrali detoksu , czyli wątroby , będą , wymieniane tu często :

-mniszek lekarski – taraxacum off., radix cum herba = korzeń z zielem , gł .liściem , balsam dla systemu wątroba – pęcherzyk , ale i wyśmienity oczyszczacz krwi , niezwykle cenny m.in. w białaczkach . ALE :przy podejrzeniu zamknięcia światła jelita ( proszę nie poprzestawać na tych informacjach! ) , zapaleniu pęcherzyka żółciowego itp. powstrzymujemy się od ziół żółciopędnych ( a więc i m.in .
dobroczyńcy wątroby – glistnika jaskółcze ziele ). Wyobraźnia musi nam wtedy podpowiedzieć , co dzieje się , kiedy żółci dużo , a nie ma gdzie się ona udać .

Liście mniszka , tradycyjnie , jemy z oliwą , sokiem z cytryny , octem jabłkowym , w sałatkach lub – w przypadkach białaczek wyciskamy też sok – w sumie potrzebny na kurację z ok.6 kilogramów liści – OCZYWISCIE NIE naraz , podzielony na wiele dni , przygotowywany co 2 dni na świeżo , spożywany w niewielkich ilościach , zaczynając od łyżeczki i sprawdzając reakcje organizmu .

Korzeń – 1-2 łyżeczki proszku parzymy 10 minut , wedle starych zaleceń 2-3 razy dziennie , przy czym pierwszy raz ok .12 .oo godziny , p.kawa z mniszka :)., przez 4 do 6 tygodni .

-karczoch , cynarae fol. , również NIE przy podejrzeniu zamknięcia dróg żółciowych , poza tym – wspaniały kulinarnie i  wybitnie zasłużony 🙂 dla wątroby z oprogramowaniem 😉 .

-ostropest plamisty = sylibum marianum , fr., o „Sylimarolu” w razie braku naturalnej postaci ostropestu przypominać nie muszę . To zioło o , można rzec bezpośrednim działaniu na wątrobę .Owoce ( fructus)  pije się jako napar , lub je się po zaparzeniu … lub mielone – sposobów jest sporo , trzeba dobrać sobie
najodpowiedniejszy . Przeciętnie jedna łyżeczka owoców 2 razy dziennie .

Do tego sok z marchwi , buraka , szpinaku , selera , pietruszki .

Jeżeli w czasie kuracji będzie swędziła skóra (wyrzut toksyn) , pijemy rano przegotowaną wodę , letnią , z sokiem z połówki cytryny , omijając szkliwo ząbków:).

Jeżeli w czasie kuracji :)))) będzie ….wydzielał się nieprzyjemny zapach ciała – a będzie , im bardziej ciało zaśmiecone – możemy , jeżeli MUSIMY , ratować się chlorofilem w postaci aptecznej , ale i warzywami – głównie zielone liście .

Jeżeli „ciężko” na brzuchu – okład z ciepłego oleju rycynowego ( proszę nie zdziwić się wtedy biegunce ) .

Nie zapomniałam o wspaniałej kurkumie – wszystko , co niej napisałam , wciąż aktualne , ale o wszystkich ziołach jednocześnie się nie da – od razu przypominają się i przylaszczki i krwawnik i cykoria i proso ….

Jest i inna forma kuracji – gwałtowniejsza w przebiegu – to leciwa , niemiecka metoda , nazywana „kuracją końską” , a z użyciem środka uznanego za „drastyczny” – soli glauberskiej , stosowanej od 1625 🙂 , kiedy to Johann Rudolph Glauber wyodrębnił ją z soli i z wody mineralnej .

Nie wolno stosować jej regularnie – to nie cukierek ( ba- obrzydliwie gorzka :).
Nie wolno stosować jej przy bólach brzucha nieokreślonego pochodzenia , przy hipernatremii , problemach z poziomem elektrolitów , zaburzeniach dróg żółciowych …..

Bardzo ostrożnie powinny na nią patrzeć osoby spożywające zwykle mało soli lub też wcale jej nie jedzące- to byłby szok dla organizmu .

Niektórzy mogą się oburzyć , że to „środek weterynaryjny” – TAK . że „przemysłowy”, że do środków piorących , do szkła , do ….TAK .

ALE 🙂 , uważana przez medycynę akademicką za „drastyczną” , została dopuszczona do przemysłu spożywczego jako m.in. regulator kwasowości , nośnik , czyli E- 514 , BEZ quantum satis (łac.ile trzeba)  , więc bez szczególnych ograniczeń :).

„Drastyczność”  nie zmienia też faktu , że w każdej niemieckiej/szw./austr.etc. aptece  odważą nam jej tyle , ile trzeba na przeciętą kurację: 100 gram za JEDNO euro , z czego podzielimy te 100 gram równo na 2 dni .W jedne półtorej łyżeczki na 200 ml letniej wody , mieszając dobre 15 minut do rozpuszczenia kryształków , potem zaś dodamy , co niżej , w drugi – tak samo .

Nie mylić z innymi solami – to glauberska ma właściwsze zastosowanie przy oczyszczaniu wątroby .

NAJPIERW :

-przez kilka dni przygotowujemy organizm , jedząc warzywa , kasze , i pijąc sok jabłkowy , przy czym coraz mniej jemy , coraz więcej pijemy – rozłożyć na tydzień -ale nie rezygnujemy z jedzenia !

-następnie przez dwa dni przygotowujemy – jak wyżej lub , lepiej – wedle wskazań farmaceuty – roztwór soli , dodajemy sok z grapefruita i odpowiednio do proporcji – dobrą oliwę :najwięcej oliwy, połowę mniej soku ,najmniej roztworu soli .
Taki „koktail ” przyjmuje się RAZ dziennie ( zwracać uwagę na DAWKI !!!) i …. towarzyszą mu , zależnie od ilości spożytych wcześniej śmieci :WYMIOTY oraz BIEGUNKI .

W kale można wówczas dostrzec mnóstwo zielonych , drobnych kamieni – dlatego ważne jest , by nie ruszać takiej kuracji przy podejrzeniu zapalenia dróg żółciowych . To oczyszczanie wątroby , nie – terapia zaawansowanego stanu zapalnego .

Delikatniejszą alternatywą dla „końskiej” jest homeopatyczne Natrium sulfuricum D6 .

Zanim podejmiemy jednak decyzję , co zjemy dziś na obiad , rozważmy , czy warto źle wybrać – również w codziennych wahaniach :zanim przedłożymy to , co dobre ponad to , co trujące . Każde zatrucie zdrowia/ życia innym to trucizna dla naszej wątroby i serca – to efekt złego wyboru .

Zdrowy wybór = zdrowa wątroba .

Pozdrawiam i więcej refleksji  na codzień życzę 🙂

—–

lektura uzupełniająca :

J.C.Hill ” Johann Glauber’s discovery of sodium sulfate -sal mirabilis Glauberi „- Journal of Chemical Education , vol.56

Reklamy

Komentarze 2 to “Czy tłuścioszek ;) = cukrzyk ? Słodkiego cyklu cz.2.”

  1. I ja chylę, za obecność , pozdrawiam cieplutko :).A teraz:
    -to jedyna sytuacja , w której nie śmieję się :))) z użycia słomki…ale słomka ,to plastik ….więc 🙂 -puste źdźbełko po owsie – słomki pierwowzór :)))…lub :najprościej , aczkolwiek wymaga na początku odrobinkę cierpliwości :otwieramy buźkę i po łyczku maleńkim lejemy pod język ( dodatkowo przyśpieszamy absorbcję sedna soku z cytrynki :)) , przechylamy główkę i myk- poszło.Ewentualnie -otwieramy buźkę , sytuujemy dzióbek- bo wtedy dobry jest kubek z dziubkiem 😉 na języku i po odrobinie łyk :)).Oczywiście nie wpadajmy w przesadę i nie traktujmy każdej kropli cytryny na zębach , jak wroga :))-zawsze coś tam się przecież wydostanie, ale osoby wcinające cytrynę , ale nie tykające słodyczy przemysłowych i tak mają o niebo lepsze ząbki aniżeli ci drudzy. Piszę o omijaniu szkliwa na wszelki wypadek , by nie płukać go sokiem z cytryny permanentnie i żeby ktoś od razu mi nie „wyskoczył” , że polecam substancje niszczące szkliwo .ALE :)) są i tacy ,którzy w ciężkich warunkach podróży , ale przy dostępności cytrusów , czyszczą ząbki miąższem skórki -białym albedo , a tam też może być trochę soku – i ząbki białe , dziąsła ok.
    Czyniąc chwalebną kurację 🙂 proszę pamiętać o przerwie – organizm nie powinien przyzwyczaić się do dużych ilości soku szczególnie w rejonie zimniejszym , gdzie cytrusów natura nie siała . Wszak kuracja , to nie codzienność -dzięki za inspirację:)

  2. rosemount1 said

    Szanowna NHC, ja jak zwykle nie w temacie chociaż…Piszesz, że pijąc sok z cytryny omijamy szkliwo zębów. Jak to zrobić? Ja po lekturze Tombaka i po jego cytrynowej kuracji, tak polubiłam pić sok z wyciśniętej cytryny, że średnio dwie zużywam dziennie.
    Chylę czoła za uświadamianie mnie w tematyce zdrowotnej i pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: