Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Rak to zwierzę.cz.2.Po zdrowie na słońce.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 7, 2011

Learn and live.You won’t , You don’t. /Ucz się i żyj.Jeżeli nie chcesz, nie przeżyjesz./ze szkolenia US Army

Doktorzy stwierdzili, że Bunbery nie może żyć…więc Bunbury umarł. „The Importance of Being Earnest”,O.Wilde

Znowu się powtórzę, ale sama już nie wiem, za co nam TO robią , bo PO CO , to akurat każdy wie : za co karmią nas z każdej strony ,napastliwie , nachalnie i ordynarnie wręcz…rakiem.

Co jakiś czas „nowe” odmiany przeplatane „cudownymi”- oczywiście straszliwie drogimi terapiami , codziennie szantaże emocjonalne : „ONI są chorzy na raka, więc dajcie NAM pieniądze, bo inaczej ONI….” .Sam czas emisji kosztuje tyle, że z powodzeniem można by podratować chorych , ale przecież najważniejsza jest propaganda, najważniejsze, aby wszyscy dowiedzieli się, jakie to „drogie i straszne” .A strach ma swoją cenę. To przykre. To żerowanie na dobrych odruchach , żerowanie bezwzględne i prymitywne , a przy tym ciężkie przewinienie wobec zdrowych : sugerowanie im -bardzo sprytnie- NIEOMALżE nieunikalności chorób….Taka medialna czarna magia . Ludzie ludziom….

Uważnie przejrzałam ostatnie , polskie doniesienia w temacie terapii nowotworowych , udostępnione społeczeństwu: ani słowa o autorach -a jakże, również lekarzach – badań z Kalifornii oznajmiających wszem i wobec, że vitamina D jest , mówiąc eufemistycznie, „zupełnie niezła” w  profilaktyce nowotworów oraz…że amerykańskie „zdrowotne” instytucje „nie wiadomo , z jakich powodów „:) nie chciały się tymi odkryciami z ludem podzielić. Mało tego…u nas chyba nic nikt nie pisnął o praktyce manipulowania statystyką , czyli …tym razem papierkowym zaniżeniu prawidłowego poziomu vitaminy D. w organizmie
( chyba już gdzieś to słyszałam…cholesterolek? Cukier?…..itd., itp….) -perfidnym, ponieważ w przypadku vitaminy D , jeżeli mamy jej mniej niż trzeba, a „instytucje powołane do” -o ironio- „ochrony zdrowia”  uważają, że jest jej właśnie w sam raz, to niestety jest niedobrze, gdyż powinniśmy jej mieć akurat tyle, ile to ustalono sobie kiedyś. No ale kiedyś medycyna była taka „niedoinformowana i nie miała tylu wspaniałych urządzeń pomiarowych”…:)))) Więc wykorzystajmy , co wiemy o medycynie dzisiaj i pobawmy się poziomem WSZYSTKIEGO, byle z pożytkiem….”MY”? I tu jest pies pogrzebany:niestety, „my” możemy co najwyżej zwrócić uwagę na niestosowność kombinowania przy wartościach i …nie dać się .Aż tyle.:).

IOM ( National Agency of Sciences Institute of Medic ine) i ACS (American Cancer Society) uparcie , latami deprecjonowały efekty działania witaminy D , ale się wydało: Anticancer Research opisał wyniki rzetelnych, niezależnych-ponieważ brali w nich udział badacze od lat promujący w swej codziennej pracy metody efektywne , naturalne i dostępne każdemu  -poszukiwań, dzięki którym dowiedli prostej prawdy, że dzienna dawka wit. D ustalona „państwowo”;)-400 do 4.000 IU (International Unit ) jest swoistym absurdem , gdyż organizm potrzebuje jej więcej.

Co tak oryginalnego znajduje się w badaniach, które można było opublikować bez ryzyka poddania ich w dobrze uargumentowaną wątpliwość i narażenia się na próby ich podważania?

Otóż uwidoczniono związek między dozowaniem witaminy D i wykazywalnym we krwi jej poziomem. (głównie Uni CA,med.fakultet San Diego, fak.med. Uni Creighton ,Omaha,  ). To z kolei zwraca uwagę na możliwości tego poziomu uzupełniania:).

Pamiętam, co pisałam o najlepszej z możliwych dróg pozyskiwania wszelakich dobroci:) : z natury, tak bezpośrednio, jak tylko można. Pamiętam, że przerobione przemysłowo  substancje dopuszczałam jako pomoc wyłącznie wtedy, kiedy nie było możliwości zdobycia ich w naturze i przyrządzenia samemu/w aptece.

Zdanie to podtrzymuję. Jednakże nie mogę nie akceptować przyjmowania witaminy D w postaci suplementu (kiedy akurat zaistnieje taka potrzeba , więc przejściowo ) , w sytuacji, kiedy oglądam wyniki tak gruntownych badań korelujące z naukami najstarszych medycyn świata.

Prof.C.Garland z Moore Cancer Center Uni CA (San Diego) stwierdził sam:

„Zaskoczyło mnie , że pożądane ilości witaminy D ,które wypadałoby przyjąć , by uniknąć chorób związanych z jej brakiem ,jest większa niż minimum- 400 IE dziennie , a przecież wit.D jest współzwycięzcą w walce z rachityzmem…”.

W badaniach wzięło udział ponad 3.000 wolontariuszy. 90% miało niedobór witaminy D.-przypominam wcześniejsze obniżenie właściwego poziomu wit.D przez medyczny instytut rządowy US.

Przypominam wielkie kampanie medialne mające ostrzec ludzi przed słońcem w ogóle, oskarżające słońce o wszelkie najgorsze grzechy z wcześniejszą umieralnością włącznie.

A jednocześnie system medyczny biada nad niedostatkiem środków na OChRONę zdrowia…Bankruci po prostu!

Dlaczego więc, pytam, ci „prawie bankruci”:) , odrzucają jedną z najprostszych, najtańszych , najpewniejszych i najdostępniejszych metod uniknięcia chorób degeneracyjnych (ponieważ ubóstwo witaminy D, to również narażenie na MS, osteoporozę i ok.sto innych) ?

Dlaczego odrzucana …może inaczej: niedopuszczana do powszechnej świadomości jest metoda bez udowodnionych działań ubocznych ???

Słucham? Udowodnionych? Mają Państwo na myśli hipercalcemię?Tę, przy której „strasznymi objawami ubocznymi” jest m.in.zmęczenie (:)))))?
Nooo..Nawet, gdyby….Jeżeli hipercalcemia może wystąpić przy przyjęciu 77.000 IU DZIENNIE, to dlaczego dawkę maks. określa się na 4.000 ? Ile to jest 77.000 IU? A 1925 mikrogramów, w farmacji skrót:mcg.1925 mikrogramów więc. A dopuszczalna jest …5 mikrogramów dziennie…W wyżej wymienionych badaniach stwierdzono , że ” Dłuższe przyjmowanie witaminy D w ilościach do 40.000 IU dziennie prawdopodobnie nie spowoduje zatrucia” . Było też coś o dawkach 80.000 IU , ale poprzestańmy na 40.000.

Coś jeszcze?

Skąd mamy witaminę D?

Przede wszystkim ze Słońca – jest wolna, buduje się w skórze pod wpływem promieni słoneczych, rzecz jasna, używanych rozsądnie (jakkolwiek nie przepadam za tym słowem, gdyż zostało zbeszczeszczone używaniem do tłumaczenia najdurniejszych działań ludzkich) . Jest też rozpoznawana w organizmie jako , swojego rodzaju witalny hormon-przepraszam, ale to dobrze oddaje jej naturę) , przynależny mu i przyjazny.

Witaminę D znamy pod postacią dwóch form:

-D2 – ergocalciferol -derywat ergosterolu produkowany przez np.fitoplankton (np.Emeliani huxleii), grzyby , w odpowiedzi na ekspozycję  na promienie słoneczne

A propos grzybów- Los Angeles Times (autorstwo Pani S.Bowermann) w numerze z 25.03.2010 wspomniał o grzybach z wit.D:” If mushrooms see the light” („jeżeli grzyby widziałyby słońce…”) -jeżeli ktoś zauważył publikację na ten temat w jęz.polskim, proszę się podzielić:).

-D3- cholecalciferol- D3 powstaje w skórze, gdy 7-dehydrocholesterol reaguje ( przy odpowiednich warunkach) z promieniami UVB ,

Witaminę D robi też przemysł- jest to moim zdaniem ostatnia akceptowalna forma dla naszego organizmu….ale zawsze to jakiś ratunek:).

Dlaczego nie zaproponuje się chorym zamiast oświetlonych trupim światłem sal szpitalnych słonecznych wakacji z naturoterapią, albo chociaż porządnego menu w oddziałach dla najciężej chorych  ? Przemyślanego menu, nie wydumań z margaryną w roli głównej , albo namiastkami masła.

Bo to nie jest metoda NAŁKOWA??? Bo nie płacili może na swoje ubezpieczenia, nie wypracowali w harówie dla systemu nawet prawa do własnego zdrowia???

Bo nie dla nich łosoś, węgorz, tuńczyk ? Sardynki , makrele też mają wit.D.,ale chorzy dostają je rzadko.

Od jajek odstrasza się cholesterolem…..

Wiem, że to może brzmieć co najmniej dziwnie. Ale choćby „tylko”:) z życia znam wystarczająco wiele ludzi, którzy naturą – więc i słońcem świetnie wspomogli swoje , naprawili wręcz skreślone już przez naŁkę zdrowie.

Rozpaczą napawa mnie bezsilność tysięcy ofiar skazanych na wegetację między pigułą a ścianą.

Natura podaje rękę ,ale my jej nie widzimy.Ba- my ją często próbujemy odgryźć. Czy w ostatnich chwilach naszego życia będziemy pewni , że nasze życie było DOBRE, że możemy odejść bez długów i czy….ma to jeszcze dla nas jakiekolwiek znaczenie?

————————————————————————–

Lektury:

w w w.grassrootshealthnet   C.F.Garland , Ch.B.French, Leo L.Baggerly, R.P.Heaney „Vitamin Erganzungsdosen und Serumkonzentration von 25-Hydroxy-Vitamin D in der Grossenordnung , die mit Krebspravention in Zusammenhang gebracht wird”,

w w w.crnusa.org (CRN- Council for Responsible Nutrition)

w w w.prnewswire (United Business Media) „CRN Reacts to Institute of Medicine DRI Recommenadations for Vitamin D”, Washington Nov.30.2010 ,

w w w.ar.iiarnjournals.org (International Journal of Cancer Research and Treatment)

Advertisements

komentarze 2 to “Rak to zwierzę.cz.2.Po zdrowie na słońce.”

  1. Niech pomyślę…Piotruś,nie przysyłaj mnie stron, ja czasu na podróże wirtualne ni mom:)…ale zerknęłam:)),całe trzy minuty:)).Hmmm..ja tam nie wiem;),co zerżnięte, na wiedzę monopolu nie posiadam…a autorzy widać światowi ludzie, nawet z innymi planetami kontakt mają:))))))).Fakt, dziw, że na te tematy wcześniej we Wszechświecie:) nie wpadli, przecie praca na temat ketonów pierwszyzną to nie jest.Widzisz:łatwiej , samemu pomysłu nie mając,gotowe wziąć, choćby i inspirację.Mnie to raczej takie zachowania ….:)))), choć nieraz mi piszą,że zżyna odchodzi na potęgę.Dla mnie ważne jest,coby Ludzie informację między sobą podawali,coby sobie gadali, odkrywali nowe dróżki…ja na takie dictum, że ktoś odpisze i nawet nie podziękuje ,nic nie odpowiem:nie moja przestrzeń i tyle.Chociaż…raz, raz się zdarzyło, że ktoś napisał i przeprosił, a przy tym podał linka-no i czy ludzie nie są dobrzy?:)))Pozdro,nie nerwujsja:))))

  2. piotr2 said

    Nie wiem, czy Cię ucieszę,czy zmartwię,ale osobiście z przykrością odebrałem przypadkowo znalezioną stronę pracownia4.wordpress.com,która zżyna od Ciebie niemożliwie i oczywiście ani piśnie, że byłaś PIERWSZA.K…rdę.,jakie to prymitywne!Myślę,że lepiej, abyś wiedziała-ciężko i bezinteresownie pracujesz między innymi dla takich ludzi.nie szkoda?Pozdrawiam,Piotr

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: