Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Cannabis sativa L., czyli obrona konopi.cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 26, 2010

Porobiło się, proszę Państwa. Coraz mniej „możesz” , coraz więcej „musisz” i „nie wolno”. A wydawałoby się, ewolucja. A wydawałoby się, kolejne etapy trwania ludzkości na tej, najpiękniejszej chyba z planet , winny obrazować jej rozwój. Niestety , nie w każdym przypadku.

Rozumiem, że muszą funkcjonować kodeksy mające na celu zapobieżenie działaniom mogącym komuś szkodzić- niestety, nie idą one w parze z edukacją na podstawowym nawet poziomie, co automatycznie skazuje owe kodeksy na rozbudowywanie i tworzenie kolejnych działów, kolejnych ograniczeń. Rozumiem, że człowiek potrafi wykorzystać wolność paradoksalnie , w celu jej ograniczenia -tak innym , jak i samemu sobie, co nie zachęca do zmiany reguł, mówiąc brutalnie , trzymających go „za buzię”. To, czego nie rozumiem, to działania mające na celu ograniczenie dostępu do informacji mogącej uratować komuś życie, zdrowie …..To penalizowanie działań , których efekty pozytywne zdecydowanie przeważają nad negatywnymi , a bywa, że negatywne okazują się wyłącznie czyjąś opinią podyktowaną własnym interesem. To przykre i smutne.

Coraz więcej pytań o zastosowanie konopi i prawdziwe przyczyny potępienia ich – bo tym przecież jest skazanie ich na powszechny niebyt (w Polsce, gdyż jest to już nieaktualne w krajach o rozumniejszym podejściu decydentów do natury) – sprawiło, że muszę ten artykuł napisać. Po pierwsze, by odradzić każdemu uprawę w kraju, w którym jest ona zakazana- proszę nie igrać z prawem: szkoda zdrowia i życia, szkoda nerwów , nie warto , nie warto też angażować ludzi, którzy zmuszeni będą interweniować, chociaż nie oni wymyślili te zakazy- nie ma sensu prowokować zaburzeń w ich ani swoim życiu. Jeżeli bardzo komuś na tej roślince zależy- Czechy blisko. Sąsiedzi poszli po rozum do głowy i robią nawet lody z „ziółkiem” dostępne w pierwszym lepszym „spożywczym”. I nikt nie wrzeszczy, że „szkodzi”. Bo widocznie w Czechach nie szkodzi:)))))

Co do innych krajów, to niedawno (4 listopada) zakończył się w Izraelu arcyciekawy kongres zorganizowany gwoli uczczenia Pana Profesora Rafela Mechoulama (świętowanie osiemdziesiątych urodzin z cannabisem:)))))- ach, co za Człowiek z Pana Profesora:))))) a odbywający się (od 31 października) pod tytułem:” Cannabinoides in Biology and Medicine”. Czy jakiekolwiek polskie pismo o zdrowiu poświęciło temu zebraniu choćby mały tekścik? Jeżeli tak, to proszę o informację:)))))))))

Co można zrobić więc dla rehabilitacji tak cennego zioła , aby jednocześnie pozostać w zgodzie z prawem? 

 Informować.

Informować o jego właściwościach , o szerokim spektrum jego działania zaobserwowanym z perspektyw krajów , które się ziół nie boją, które swoich obywateli nie postrzegają jako bezrozumnych robotów nie umiejących obchodzić się z cennymi substancjami. Przy okazji przypomnę, iż Polska swego czasu nie miała żadnego problemu z konopiami , że paździerze- od których pochodzi nawet imię miesiąca- październik- były codziennością jesieni, że olej konopny stosowano tu od wieków, że dopiero ekspansja zachłanności kliki uzurpującej sobie prawo decydowania o dostępności do natury ( a raczej blokującej dostęp jakikolwiek) skazała roślinę na banicję.

Po co informować? Aby w końcu świadomość społeczeństwa w kwestii zalet substancji naturalnych stała się tak powszechną , by absurdalne zakazy nie miały szans na wytrwanie.

Parę słów więc o Cannabis sativa, czyli konopiach , przeżywających prawdziwy renesans w krajach będących  tradcyjnie bastionami medycyny szkolnej.

Od tysięcy lat trwa konopie w przekazach medycznych jako jedna z najstarszych (bodaj obok Gingko bilobae- -miłorzębu ) i najstabilniejszych roślin uprawnych świata. Oporne na zmiany pogody, na zanieczyszczenie powietrza….I to bez laboratoryjnej modyfikacji.

Pochodzi z obszarów azjatyckich, prawdopodobnie z terenów okołohimalajskich, występowała też w strefie afrykańskiej i krajach arabskich- do Europy zawitała  już w pierwszym przedchrześcijańskim tysiącleciu.

Czy przypadkiem nie z konopi była pierwsza tkanina?:)

Zaznaczyć należy, iż w wymienionych kulturach konopie było nie tyle cenione ze względu na oszałamiające;) właściwości, ile właśnie PRZEDE WSZYSTKIM ze względu na zastosowanie lecznicze.

Wczesne dziewiętnastowiecze było czasem wprowadzenia go do medycyny szkolnej jako leku WSZECHSTRONNEGO , co pod koniec wieku zaowocowało umocnieniem jego pozycji. Nie mogę nie wspomnieć, że wówczas nie była jeszcze rozpoznana główna substancja czynna, czyli izomer delta-9-tetrahydrocanabinol (delta- 9-THC) , wiedziano jednak o dobroczynnym działaniu rośliny w przypadkach skurczów mięśni, epilepsji, astmy, migreny i in.

Wiliam Boericks w Materia Medica z 1927 roku poświęca konopiom sporo miejsca uznając ich obszar działania od chorób oczu ( mętnienie rogówki ) do serca włącznie (pericarditis).

Bez konopi nie mogła się obyć i homeopatia:”Klinische Homoopathische Arzneilehre” Dra Karla Stauffera z 1955 roku przypisuje im łagodzenie chwiejności zachowań, irytacji:))) i in.

Rzecz jasna nie mówiąc tego w postaci konkretnego medycznego wskazania , a zaledwie przytaczając wymienione źródło , powiem, że zniesławionym konopiom ( a w USA już piętnasty stan- Arizona -dopuścił konopie jako lek) przypisuje się m. in.:

-łagodzenie zaburzeń występujących przy stosowaniu cytostatyków

-łagodzenie lub wręcz zniesienie spastyczności ( w kurczach mięśni) po pourazowym uszkodzeniu kręgosłupa

-harmonizację ruchów

-wsparcie procesów mitotycznych

-wzmocnienie systemu immunologicznego

– wzmocnienie i harmonizowanie gruczołów (m.in. tarczycy) ….

Czy spektrum działania zielonego „potępieńca”;) może dziwić , jeżeli wiemy, że kryje on w sobie około 400 ciekawych medycznie składników? Mowa o czterystu przypuszczanych , z czego istnienie ok.10% udowodniono i względnie (!) przebadano. Ale one działały i bez badań:), co najwyraźniej spowodowało niepokój osób pragnących wypromować produkty wymyślone przez siebie , a opatrzone patentem.

Jeżeli już przy farmacji jesteśmy- kiedyś aptekarz miał prawo przyrządzić lek z konopi i czynił to z powodzeniem. Dziś , sprowadzony do roli  wyłącznie handlowej , skazany jest na sprzedawanie rzeczy, co do których wartości nieraz trzeba go dość intensywnie;) przekonać, nie mówiąc o tym, że coraz więcej adeptów sztuki – gdyż sporządzanie DOBRYCH leków jest sztuką – farmaceutycznej nie ma pojęcia, z czego składają się specyfiki , którymi handlują. Przykro mi, ale wystarczy zadać nieraz parę podstawowych pytań odnośnie składu dowolnego leku- odpowiedzi mogą Państwa zaskoczyć.  Drzewiej aptekarz robiąc lek, znał go najlepiej i najlepiej wiedział , komu on pomoże. Jak może teraz  uniknąć taśmowości mając do czynienia z produktem masowym , na którego wytworzenie nie miał najmniejszego wpływu?

W roku 1988 na skutek upominania się tak lekarzy, jak farmaceutów i pacjentów o przywrócenie konopi w terapii, dokonano w prawie niemieckim zmiany umożliwiającej sprzedaż cannabisu na receptę….niestety, już w formie syntetycznej, pod nazwą obejmującą zestaw substancji czynnych pochodzących z omawianej rośliny: „dronabinol”. Ba- dozwolone jest stosowanie pochodzącego z USA środka będącego …..tym samym- oczywiście syntetycznie stworzonym THC. Nie ma to , jak patent- koniecznie made in USA.

Ale cannabis jest dozwolony m.in.w niemieckiej homeopatii, z aprobatą Bundesinstiut fuer Arzneimittel und Medizinprodukte…więc można?

Na marginesie zaznacza się, że to nie psychotropowy THC jest odpowiedzialny za powodzenie terapeutyczne ,a CBD- cannabidiol- drugi po THC najważniejszy składnik konopi. 

Przy okazji: ważne , udowodnione cannabinoidy to :cannabinol, cannabidiol, delta-9- tetrahydrocannabinol, cannabifuran, cannabichromen, cannabicumaronon i cannabicyclol. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ tak się składa, że nawet w jednej roślinie, jeżeli jest składnik działający na jakiś organizm niekoniecznie pozytywnie, znajdzie się i taki neutralizujący go…Matka Natura jest nieskończona w swej mądrości- tak też w przypadku konopi:

cannabidiol mianowicie nie tylko działa antagonistycznie do halucynogennego delta-9-THC, ale…wzmacnia jego uspokajające i przeciwbólowe działanie , „pracując” antyepileptycznie, spazmolitycznie, antybiotycznie, wspomaga urkwienie serca, obniża wewnętrzne ciśnienie gałki ocznej oraz , wedle Grotenhermen i Karus-świetnie nadaje się do terapii stanów lękowych oraz psychoz i – uwaga- uzależnień.

Poza własnościami mającymi zastosowanie w medycynie konopie są o tyle ciekawym organizmem, że ,  wedle badań niemieckich , są w stanie zasiedlić  i doprowadzić do pewnej kultury nawet całkowicie wyjałowione i zniszczone chemią ziemie. Gdyby nie kompromitująca dla ustalaczy „co je dobre a co je be” dyskredytacja rośliny i usiłowanie jej wytępienia ze świadomości ludzi, mogłoby się wydać, że właśnie ona jest jedną z najważniejszych roślin podarowanych nam przez Naturę, że konopie tak naprawdę nie są „wcielonym złem” , a obrazem idealnej symbiozy w świecie ożywionym, lekiem nie tylko dla ciała, ale i środowiska….I proszę mi nie mówić, że mniej szkodliwe są codziennie reklamowane i dostępne bez recepty przeciwbólowe , syntetyczne farmaceutyki.

Ktoś może zapyta, czy akceptuję powszechne „oszałamianie się”? W żadnym wypadku: życie jest zbyt piękne, by przytępiać zmysły (pominę już, że niektórzy mają poważne skłonności do niezdrowej przesady) , poza tym organizm przyzwyczajony do jakiejś substancji nie zareaguje właściwie, kiedy tej substancji naprawdę może potrzebować. Jestem za powszechną wiedzą o WSZELKICH właściwościach roślin i dostępem do nich, szczególnie zaś w sytuacjach, kiedy mogą się one okazać jedną z najlepszych dróg ratowania zdrowia lub środowiska ( a tym samym i zdrowia:)).

Lektury:

Will Dunham „Marijuana may up heart attack, stroke risk. Study”,2009, Reuters

w w w.nlm.nih-gov.(drug info portal)

w w w.cannabis-med.org

HAB 2000-„Homoopathisches Arzneibuch” 2000, Deutscher Apotheker Verlag, Stuttgart 2000 

W.Boericke-Pocket Manual of Homeopatic Materia Medica”, Philadelphia 1927

Dr F.Grotenhermen, M.Karus, „Cannabis als Heilmittel”, Koln, 1995

Reklamy

Komentarzy 5 to “Cannabis sativa L., czyli obrona konopi.cz.1.”

  1. rosemount1 said

    Dzięki za wspaniałe artykuły na blogu. Mam pytanie do tego artykułu: czy konopie cannabis i konopie przemysłowe mają takie same walory? Pytam, bo w ofercie portalu ze zdrową żywnością spotkałam mielone nasiona konopii (podobno to konopie przemysłowe z Rumunii) oraz hemp oil (nie cannabis oil). Portal ten zachwala konopne produkty jako wzmacniające dla kobiet w okresie przed- i menopauzalnym. Ja będąc w takim okresie, staram się zachować dobrą formę i nie pozwalam sobie wyciąć mięśniaka macicy wraz z nią. Pozdrawiam serdecznie

    • A dziękuję i ja, za czynne uczestnictwo:)Chodzi zapewne o konopie w ogóle, czyli c.sativa L i ich „rodzinkę” „uzdatnioną”;) na potrzeby pozyskiwania np.włókien dla przemysłu?Niestety, nie mają takich samych właściwości-prawie żadna, a przynajmniej mocno ograniczona zawartość głównie thc.Wprowadzono je do obiegu ,by „bezpiecznie ” ugruntować pozycję wiadomego przemysłu mającego praktycznie monopol na dostęp do oraz użycie tej rośliny.Poza tym- już mielone-nie wiadomo, jak i kiedy.Z produktów wartościowszych a legalnie dostępnych na pewno są oleje konopne tłoczone metodami podstawowymi i takimi przechowywane, więc:taki olej jest ciemnozielony, ma intensywny, gorzkawy,silnie ziołowy smak, z orzechową nutką, w ciemnej butelce.A że raczej też z przemysłowych….:))))Cóż, ma za to inne dobra,bardzo przydatne w wymienionym przez Ciebie przypadku i warto go mieć w kuchni.Jako, że poczułam mały niedosyt, będzie druga część.Najpierw chciałam „pociągnąć” te, co pozaczynałam , przynajmniej do podstawowego obszaru, ale nie mogę też zostawić ważnego tematu, bo chodzi o odżywianie, w pół słowa.
      O mięśniakach napiszę,o menopauzie też, o ważności macicy wiesz doskonale:).Serdeczne pozdrówka:)

  2. Witam ciepluśko:),nie ma za co,to ja się smucę, że trwało i że tak niewiele, ale to , zapewniam, początek, już wkrótce część druga,wcale nie ostatnia:)))Za wspólnotę odczuć,za udział w sianiu dobra (wpis na Zagrypionej-dziękuję,nasze wzajemne wspieranie się w szerzeniu wiedzy jest nie do przecenienia)-dziękuję stokrotnie:)Marchewki, ziemniaczki….niech żyje własny ogródek! I sąsiedzki też!:)) Chyba się nie damy?Pozdrówka:)

  3. antykk said

    Moja Drogie forum! Bardzo dziękuje za art. o tarczycy! Czułam się tak bardzo wyróżniona, że nie wiedziałam CO napisać… :))) Znowu wspaniały tekst! Konopie…w ogóle wszelkie roślinki są niezbędne!!!Dzis istnieje POważne zagrożenie dla uprawy marchewki i ziemniaczka! Ludzie nie zdają sobie sprawy w jakich totalitarnych czasach żyjemy. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: