Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Borelioza-czym jest naprawdę?Cz.9.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 29, 2010

Największa tajemnica medycyny? Odwrócić uwagę pacjenta w czasie, kiedy natura pomaga mu sama.Voltaire

Kto by przypuszczał! Ponownie muszę się zająć pozytywną stroną mediów:).Wyrazy uznania dla autora Artykułu , Pana dra Jana Stradowskiego, lekarza , mimo młodości świetnie zorientowanego i wiedzącego, że w medycynie istnieją granice. Niby normalne, ale jednak nie usłyszymy tego od wszystkich przedstawicieli zawodu na forum publicznym.

Artykuł znajduje się w  polskim „Fokusie” ,  a jest tam o bezsensownych zabiegach medycznych, stosowanych w niewłaściwym czasie, o traktowaniu raka prostaty, o mammografii, angioplastyce (skromniutko, ale dobrze, że w ogóle:))) itp., p.”Bezsensowne reanimacje i inne głupoty medycyny”, wrzesień 2010. Jest i o dr.Lundbergu:).Już odetchnęłam – media w służbie Człowiekowi ! Ale..zerknęłam na artykuł po raz drugi. I trzeci. I coś mi nie pasowało:). Pomyślałam sobie, że za tak wyjątkową szczerością w TYM temacie coś kryć się może i nie jest to na pewno wina Autora….Nieee….nic się kryć nie musi. Potem jednak ….( w tej chwili psycholog powie, że stwierdza natręctwo myślowe i odpowiednio je zakwalifikuje:))), pomyślałam , że właściwie sam wydźwięk ” Nie ratuj mnie!” do zbyt pozytywnych chyba nie należy…Ale to moja interpretacja. W mojej interpretacji mieści się również ratowanie do końca, do chwili, kiedy niczego nie da się już zrobić….chyba, że ratowany sobie tego wyraźnie nie życzy….Ale… skąd ja mam wiedzieć, czy on mówi poważnie;), więc ….trzeba by go jednak ratować:). Ale to mój pogląd i śmiem twierdzić, że nie koliduje on z podtrzymywanymi poglądami na nieskuteczne , zbędne lub wręcz przynoszące więcej szkody lub pożytku terapie. Dalej więc pomyślałam, że jeśli tytuł na okładce brzmi „Nie ratuj mnie!”, to jednak jest coś na rzeczy i może w którymś z następnych numerów ukaże się coś o wspaniałych zakładach pogrzebowych, w których pochowanie jest samą przyjemnością (przepraszam za czarny humor, nie mogłam się powstrzymać), ewentualnie…coś o transplantacji…ewentualnie….Zanim zwerbalizowałam następną ewentualność, przewróciłam kartki i….”Medycyna nie potrzebuje szlabanów”, czyli o transplantologii. No proszę, w jednym numerze….

Właściwie, to dobrze , że zaprezentowano te artykuły jednocześnie. Ci, którzy nie wiedzą na temat wiele, najpierw poczytają sobie, żeby ich nie ratować i chętniej oddadzą coś z siebie tym, którzy jednak ratowani będą- tzw.krótka piłka. Co jednak z tymi, którzy tak oczywistą sugestię ośmielą się uznać za manipulację ?

Państwu polecam serdecznie lekturę wymienionych artykułów pisanych dostępnie i bez zbędnych dłużyzn :)oraz przede wszystkim- wyrobienie sobie na ten temat własnego zdania. Poza tym jest w piśmie jeszcze parę ciekawych inspiracji:) oraz prawda o żubrze – i nie chodzi o piwo:).

No to o boreliozie.

Koniec sezonu na kleszcze ? Bynajmniej.Najlepiej widać to ostatnio na grzybiarzach, zbierających nie tylko prawdziwki:).Ciepło, więc nic dziwnego, że temat wciąż aktualny, co przypomniało mi, że …nie skończyłam cyklu o boreliozie. Wprawdzie nie jestem pewna, czy będę mogła go skończyć , podobnie, jak wszystkie inne:), gdyż wiedza o środkach , jak wiedza o zaburzeniach ciągle obszary ciekawe odkrywa. Nie mówię „nowe”, gdyż w medycynie naturalnej niełatwo jest określić całkowite novum. Wiele z jej okruchów znane od lat tysięcy, tyle, że nie wszędzie, tyle, że nie wszystkim, tyle, że troskliwie nieraz skrywane.

Kontynuując postrzeganie traktowania boreliozy z perspektywy naturalnej przytoczę kolejne zioła wedle Dobrych Medyków, mając nadzieję , że sięgną Państwo po więcej informacji o każdym z nich, że stopniowo uda się Państwu zapoznać ze światem obok nas, cichym, a pomocnym, światem roślin – przyjaciół.

Wróćmy na chwilę do mrocznych czasów szkolnej medycyny europejskiej osiemnastego wieku:  studenci i uczeni odwrócili się od niebezpiecznych „terapii” rtęcią (bynajmniej nie homeopatycznych:)), od tego, co bezskutecznie ofiarowała im „racjonalna” medycyna .Zaczęli porzucać pudrowane peruki, trzewiki w szpic wyprzedzający właściciela o milę:) i….powróciła moda na wieś. Na proste, zdrowe życie, na pożywienie swojskie , a solidne:).

Nawet Rousseau piał o „szlachetnych dzikich”:)))), mając na myśli…mieszkańców prowincji, przeciwstawiając ich „dobre życie sztucznym, wymęczonym syfilisem ludziom cywilizacji”…. 

Christoph Wilhelm Hufeland (1762- 1863) , nieoceniony dla wszystkich miłośników zielarstwa człowiek, lekarz z powołania, on to nawoływał do zaprzestania stosowania  „medycyny trucizn, rtęciowego szarlataństwa , puszczania krwi i żrących skórę plastrów”.

Jego , świadczące o wielkiej wiedzy medycznej wystąpienia, w których wymienił wówczas już MAKROBIOTYKę , bazowały na promowaniu wspierania „naturalnej, wewnątrz mieszkającej siły życiowej”, mnożenia jej miast wyczerpywania niepotrzebnym truciem. Mówił o ziołach, słońcu, powietrzu , wodzie i cieple, o pożywieniu dopasowanym rytmom roku, o ruchu, o dobrym śnie , który siłę tę odnawiał. Kto dziś wspomina o tak zasłużonym dla potomności Mistrzu medycyny? Kto wie, że jego dzieło bodaj najważniejsze (choć i w pomniejszych perełek nie brakuje) :” Makrobiotyka albo sztuka przedłużania ludzkiego życia” nawet w Chinach przełożone było, że książka ta stanowiła cezusem w historii medycyny, że oznaczała koniec zdrowotnej katastrofy w Europie, rewolucję życia?

Niestety. Jak każda prawie rewolucja, i ta padła w końcu sromotnie, ofiary pociągając. Medyczne kręgi nie mogły pozwolić na uniezależnienie się od nich pacjentów. Poza nielicznymi, szlachetnymi wyjątkami, w kaście zawrzało i….po jakimś czasie już można było mówić o „zdobyczach nowej medycyny a  wszystko inne ponownie nazwano szarlataństwem”. Znacie? To posłuchajcie….:))))Prawda, że historia lubi się powtarzać…

Czasy szybkości, czasy pośpiechu i bezładu, mnogości rzeczy i mnogości doznań. Czasy….Merkurego. Ci, którzy czytali wpisy o boreliozie wcześniej, nie będą zaskoczenie powiązaniem jej z czasami nagłego przyśpieszenia, jakkolwiek dziwacznie by to brzmiało.

Mercurius, więc żywe srebro , rtęć – czy krętki nie zachowują się jak żywe srebro właśnie? Czy wszechobecny chaos nie kojarzy się z natrętnymi, wkręcającymi się wszędzie śmieciami? Czy rtęć nie jest składnikiem szczepionek i amalgamatów? Z której strony patrzeć- układanka robi się coraz wyraźniejsza.

W poprzednim wpisie o boreliozie wymieniłam kilka pomocnych roślin, teraz skoncentrujmy się ponownie na samych krętkach- z czego żyją , bo i tu jest jeden z kluczy do wyzwolenia się od niepożądanej armii.

Spiroszety (stali czytelnicy wiedzą, używam tego terminu zamiennie) uzyskują energię m.in. z kolagenów- z białek tkanki łącznej, ze ścięgien, chrząstek, otoczek nerwów ( o czym co nieco już było ) , ale i z płynu mózgowo- rdzeniowego oraz ocznego…żarłoki i tyle.

Są tak ekspansywne, że wykorzystają nawet autoimmunologiczne reakcje , by opaść powstające wówczas chrząstkowe tkanki  i zjeść ,co z tego da radę wyciągnąć:).Prawdopodobnie czyniły to już dawno, ale kiedyś systemy odpornościowe funkcjonujące w wyrównanym systemie współpracującym z naturą uzupełniały straty w wystarczający sposób, by nie poddać się boreliom- tak przebiegała więc borelioza (jak zwał, tak zwał) , bezobjawowo i kończyła się wyzdrowieniem bez podejmowania szczególnych wysiłków.

Jakie remedia możemy przedsiąwziąć wobec tych żarłoków? żywieniowe:):

-Witaminę C , ponieważ przy syntezie kolagenu witamina C działa jak esencjalny co-enzym. Więc:rokitnik, cytryna, kapusta, dzika róża, tarnina ….

-Cynk i miedź- nie z puszki, a z roślin, więc: ziarna słonecznika, liście buraka, groch, soczewica, orzechy włoskie i laskowe…..

-Krzem- skrzyp polny- wymieniany wielokrotnie, bo ważny i dlaczego- odsyłam wcześniej,

-Selen- czosnek

-Witamina B

-Witamina E….obie w pożywieniu proszę, nie w proszku lub sojowym oleju…chyba, że ktoś woli:)

Poza tym zwracamy uwagę również na postępowanie symptomatyczne, gdyż niestety aktywna borelioza daje się mocno we znaki.

Jak podaje Buhner, 2005 (i tu:nie popieram całości podejścia do tematu Buhnera, jednak w zdecydowanej większości uważam Jego protokół za bardzo, bardzo pomocny -przypuszczam zresztą, iż kiedyś napisze korektę pierwowzoru protokołu jako „wydanie drugie, poprawione:))), bo pierwsze jest prawie 🙂 idealne. Ponadto:całość protokołu można przeczytać za darmo wpisując w googlach :hope to heal lyme pdf . Jeżeli ktoś chciałby wersję drukowaną , to jest na amazonie „Healing Lyme”, Stephen Buhner.Zwracam uwagę, że wymienione przez niego a podane niżej zioła (nawiasem mówiąc wymieniane również w innych źródłach , np.chińskich) są przeważnie nowością dla naszych organizmów )fakt, rdestowiec japoński , po chińsku chuan qui , nieźle się zadomowił i wygląda na to, że i organizmy żywe tolerują go nieźle, co wiem po sobie, bo lubię czasem herbatkę z niego łyknąć:) ,a miód z niego wspaniały, i:) zastosowanie ich wymaga poważnego podejścia do sprawy, jak również bezpieczniejszą formą w tym wypadku wydają mi się preparaty gotowe.

-w czasie pierwszego, ostrego stadium infekcji:Eleutherococcus -syberyjski żeń – szeń (uwaga na interakcje z lekami) , bo działa (wg TCM) antydepresyjnie oraz zwiększa liczbę komórek obronnych

-przy tzw.fenomenie Bella- objawia się niemożnością zamknięcia oka – hang fang ji (TCM) ,czyli wschodnioazjatycka Stephania tetrandra , jedno z 50 podstawowych ziół TCM, wedle Chińczyków redukująca nerwowe i artretyczne stany, łagodząca puchliny, jednak stosowana w maleńkich dawkach , bo kwas arystocholowy, który zawiera, może uszkadzać nerki (bez ironii, to fakt, MOżE ) i prasa oraz net pełne są (po polsku:))) ostrzeżeń w stylu „kwas arystocholowy to trucizna!!!”.Jasne. Podobnie, jak złe słowo;)…Dziwne, że Chińczycy od tysięcy lat stosują coś, co inni postrzegają wyłącznie jako truczinę….i nie powymierali?!  Dla porównania polecam lekturę na w w w.acupuncturetoday.com, pt.”A succesfull story of aristolochic acid”.

– do wyprowadzenia neurotoksyn:rdestowiec japoński (Fallopia japonica), gdyż zawarty w korzeniach resveratrol wedle TCM redukuje neurotoksyny

-artretyzm stawowy- Dipsacus sativus (opisany wcześniej) , witamina A, Stephania cepharantha , Stephania tetrandra (jw.uwaga o ostrożności)

-do zmniejszenia bólów: pokrzywa jako napar, kapsaicyna i kurkuma (chroniące komórki, hamujące ekspansję zapalenia) ,harpgophytum procumbens- hakorośl rozesłana (środki ostrożności j.w.)

-przy problemach z pamięcią i zaburzeniach funkcji kognitywnych:rdestowiec japoński, lycopodium clavatum (widłak goździsty- uwaga, też raczej dawki homeopatyczne), znany nam świetnie z ogrodów vinca minor- barwinek ( specyficzny tonik dla mózgu pozwalający na dotarcie zwiększonej ilości tlenu do mózgu i polepszający przemianę glukozową, dopływ krwi do siatkówki oka, stąd pewnie nagle publikacje o „niebezpiecznym barwinku”, który można stosować wyłącznie pod ścisłą kontrolą a jednocześnie wzmożenie badań nad nim i chwalby, że wysyntetyzowana z niego winkamina może pomóc w nowotworach ….ale tylko ta pochodząca z pudełka;). Owszem, barwinek to nie chleb, posiada substancje faktycznie mogące wpłynąć na zdrowie negatywnie,jeżeli zostaną użyte w zbyt dużej ilości w nieodpowiedni sposób i w tym wypadu bezpieczniej jest sięgnąć po preparat gotowy z solidnej i najlepiej mającej spore doświadczenie w preparatach naturalnych firmy, ale mówię od samego początku:proszę dowiedzieć się na ten temat więcej w odpowiednich źródłach, gdyż tutaj staram się zaledwie zasygnalizować Państwu możliwości medycyny naturalnej, samo przybliżenie właściwości barwinka pochłonęłoby cały dzień) . Pozwolę sobie jeszcze nadmienić, iż wszystkie części barwinka opisywane są jako trujące , że ma ponad 40 alkaloidów, że najważniejszymi są winkamina i eburnamenina, że….do 1987 roku w Niemczech barwinek funkcjonował normalnie, jako zioło, dostępne wszędzie , stosowane ” z głową” (bo jak ktoś nie ma „głowy”, to lepiej nie stosować niczego bez poradzenia się czyjejś , znającej temat głowy”;) i nie potrafię znaleźć informacji o przypadkach zatrucia nim. Jeżeli ktoś takie posiada, zapraszam . ALE „zrobiono BADANIA ” i stwierdzono, że to trucizna! Od tego czasu można sprzedawać wyłącznie winkaminę w preparatach , nie preparaty z barwinkiem lub barwinek jako zioło. Oczywiście jako lek winkamina stosowana jest chętnie w oficjalnej medycynie w cerebralnych zaburzeniach krążenia.

-przy dolegliwościach sercowych na tle boreliowym wymieniany jest głóg ( Crataegus m.),

-swędzenie i drgania mięśni:magnez i witaminy B- kompleks

-spuchnięte okolice węzłów chłonnych, korek limfatyczny:ceanothus americanus (gorzknik kanadyjski) jako nalewka- działa przy puchlinach i bólach okolic śledziony i wątroby, dodatkowo jako drenaż limfatyczny,też uwaga na to ziółko, trzeba najpierw o nim sporo poczytać.

-słabość mięśni:nalewki z pączków sosny , żeń-szenia i Aralia nudicaulis- dzika sarsaparilla (uwaga, jak przy gorzkniku) , również stosowana w dawkach minimalnych a i to b.ostrożnie

-do odbudowy flory bakteryjnej jelit po ew.antybiotykach: kefir

-chroniczne zmęczenie:korzeń traganka (ostrzeżenia jw.), Andrographis p.(p.wcześniej), żeń-szeń,

-bóle głowy:rdestowiec japoński ( akurat dla Buhnera rdestowiec jest jednym z najważniejszych preparatów w boreliozie, reperuje szkody ,które wyrządziły swą aktywnością borelie) , preparaty z barwinka ,

Do tego , ogólnie:

-uncaria tomentosa, o czym było

-ciekawe jest zastosowanie monolauryny (tzn.laurycydyny, kwasu przekszt.w monolaurynę) – monoglicerydu z liścia laurowego, który atakuje lipidowe otoczki lub powierzchniowe proteiny borelii , monolauryna jest zresztą i w mleku kokosowym- jednym z głównych składników kuracji Indian karaibskich przy syfilisie

-niektórzy wymieniają srebro koloidalne, ale jako, że niestety istnieje na rynku dużo preparatów mających z nim niewiele wspólnego, powstrzymam się w tym miejscu od informacji na jego temat, ALE karierę srebro koloidalne zrobiło we współczesnym świecie stosunkowo niedawno, tymczasem kiedyś…Mądre kobiety kładły do dzbanów z mlekiem srebrne monety, żeby mleko dłużej było świeże ,żeby nie kwaśniało-i to bez ryzyka, że bakterie się na to uodpornią:))). Efekty były? A czy gdyby ich nie było, robiono by to w prawie wszystkich regionach świata od setek lat?

-Artemizyna z Artemisia anna, jednorocznej bylicy ,z Azji, w międzyczasie rosnącej jako neofita nad Łabą  i u nas, na Pomorzu i Mazowszu- łatwa do hodowli w ogrodzie ,proszkiem z niej leczono kiedyś malarię…leczy się i teraz w krajach , gdzie ta wiedza nie zginęła…jak przy wszystkich lekach, nawet, jeżeli te czy inne zioła za takowe nie są teraz oficjalnie uznawane, liczą się identyczne reguły bezpieczeństwa, j.w. 

-Kanadyjski korzeń pomarańczowy, Golden Seal, Hydrastis canadensis- środek „na wszystko” :)), pisze Buhner, ALE-NIE WOLNO STOSOWAC W CIążY, przekroczone dawki hydrastyny powodują nawet paraliż!

-ekstrakt z liści oliwki- immunostymulant

-krople jemiołowe -znane od dawna i w Polsce- wspierające aktywność limfocytów ,Hipokrates ordynował jemiołę przy limfatycznych opuchliznach,

-olej z ogórecznika , konopi, wiesiołka—łagodzą stany zapalne i wzmacniają system odpornościowy

-Cistus incanus-po polsku Czystek-  mało znana roślinka z rejonu Morza Sródziemnego uważana w kręgach wyleczonych metodami naturalnymi za środek cudowny.Jest „tego” 🙂 ok.22 rodzaje plus hybrydy .Posiada mnóstwo polifenoli , pita w formie naparu , Włosi , Francuzi, Niemcy twierdzą, że chroni też przed ukąszeniami kleszczy i komarów. W Niemczech znana dawno jako lek i suplement, ale też ostatnio robi się (czy nawet już zrobiono)  na nią apetyt przemysłowy i pewnie będzie to samo, co z barwinkiem. Czystek ma wyjątkowo skuteczne właściwości kompleksowego wiązania metali ciężkich (np.kadmu) oraz , w skrócie, potrafi rozkładać mikroorganizmy.W Grecji pity od niepamiętnych lat jako …herbatka:) ……ciąg dalszy nastąpi:)

Lektury:

wymienione wyżej, jak poprzednio w cyklu o boreliozie, plus:

w w w.deutsche- apotheker -zeitung.de, 16/Jg.,148/2009

w w w.cistuspage.org.uk

w w w.acupuncturetoday.com

„Healing Lyme”, S.Buhner

John K.Chen i Tina T.Chen, „Chinese Medical Herbology and Pharmacology”, Art of Med Press, 2004

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: