Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

TCM,czyli odporny, jak Chińczyk.cz.14.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 7, 2010

Tzu Kung rzekł:Nauki Wen i Wu nie przepadły całkiem i żywe są wśród ludzi. Cnotliwi gromadzą wiedzę o ich najważniejszych zasadach , a ci mniej cnotliwi gromadzą wiedzę o ich pomniejszych zasadach.Nie ma miejsca, w którym nie byłoby śladów nauk Wen i Wu.Jakże mógłby się Mistrz nie uczyć i po cóż byłby mu nauczyciel?Konfucjusz 

Z prawdziwym smutkiem doświadczam, jak wielkie nerwy i zacietrzewienie …właściwie, to nie wiem, jak określić te osoby….co niektórych przedstawicieli świata medycyny szkolnej -ale wydaje mi się, że wyłącznie tych zakompleksionych:-))i niedoinformowanych  budzi moje dzielenie się informacjami stricte specjalistycznymi, praktycznie zastrzeżonymi dla branży ( z zupełnie niezrozumiałych mi powodów, a o czym już kiedyś wspominałam), pochodzącymi np. z kongresów lub fachowych pism wydawanych za granicą…..Myślałam, że się ucieszą!:-):-):-)Bo korzystają naprawdę obficie:-)

 Ale oni się nie cieszą.

 Dlaczego? Bo może się okazać, że jakiś ich pacjent pilnie odrobił lekcje i wie więcej od „specjalisty”, któremu nie chciało się pojechać tu i ówdzie albo chociaż zasięgnąć wiedzy w FACHOWEJ przecież literaturze? A że w obcym języku? A co, nie ma tłumaczy?A jak nie tłumacze (bo nie daj Bóg też za dużo się dowiedzą), to nie łaska podszkolić to, co się ma na papierku, ale w głowie to już „nie przetwarza”, bo po co się uczyć, kiedy ma się już stołek?

 ALE MEDYCYNA TO SZTUKA, SZTUKA EWOLUUJE! A to oznacza, że , co podkreślałam w poprzednich wpisach, medycyny uczymy się do śmierci.Jeżeli chcemy się do niej jak najbardziej zbliżyć, rzecz jasna.Jeżeli chcemy komuś -i sobie- pomóc. Nie ma odwrotu.Jeżeli chcemy tylko wypisywać papierki, trzeba było wybrać inny zawód. Co? Pacjent będzie wiedział więcej a ten, kto nie wie,będzie się wstydzić? I bardzo dobrze, że pacjent będzie wiedział więcej, bo czegoś się od Niego Państwo Niechętni nauczą -OD KAZDEGO trzeba się uczyć.W każdym zresztą zawodzie. Po prostu w życiu. Nie ma się czego wstydzić. Zawsze, kiedy czegoś nie wiem- staram się dowiedzieć.To taka prosta zasada! Chyba, że ma się coś w nosie.Wtedy- przepraszam najmocniej.

Nie bójcie się internetu- on nie gryzie.

Nie bójcie się języków- one otwierają świat.

Nie zamykajcie się w spróchniałej wieży swojego zadufania i pewności, że posiadacie jedyną słuszną wiedzę.

Nie bójcie się książek i pism tworzonych w mowie, którą sami pielęgnujecie w zawodzie tak, aby laik nie miał do niej cierpliwości ani dostępu.

Powtarzam:została stworzona taka rzeczywistość, że chorych NIESTETY nie zabraknie. Każdy chory chce się też upewnić,  czy to, co przeczytał w necie lub książce, jest dla niego- zresztą i tutaj i w każdej medycznej, quasimedycznej i paramedycznej- a nawet zauważyłam ostatnio taki „cukierek”  w literaturze beletrystycznej!!- publikacji pisze, jak wół:ona nie zastępuje porady żywego specjalisty.O to się sama, wypaczona wersja  medycyny alopatycznej zatroszczyła, aby każdy czuł niepokój , póki nie ZAPŁACI EKSPERTOWI…Jakby książki i pisma były za darmo….no, dla „insiderów” znajdą się darmowe publikacje, nie powiem. A że Człowiek przychodzi i pyta o rzeczy, o których 
„ekspertostwo” nie ma pojęcia……To żaden wstyd- wstydem jest nie próbować się dowiedzieć, o czym ten Człowiek mówił lub ośmieszać, deprecjonować to, czego się nie rozumie. Przypominam:gdyby większość specjalistycznych, jak to się nazywa, stron medycznych nie była zarezerwowana  dla „inside”, czyli kółka branżowego, Ludzie chętnie by tam zaglądali i zapoznawali się z różnymi dziedzinami od tej drugiej strony, jeżeli już stworzyło się tak sztuczny podział  na „znawców zdrowia” i „petentów zdrowia”.Gdyby one jeszcze były napisane przystępnym językiem….byłoby cudnie.ALE TAK NIE JEST! Więc nie miejcie, szanowni Niespokojni, pretensji, że ktoś udostępnia „informacje, które nie zastępują konsultacji z lekarzem”.

Moja strona- jak każda inna, motywująca Ludzi do myślenia – najwyraźniej przeszkadza?

Bo co?Bo nie ma reklam big przemysłu ,  a kiedy wymieniany jest jakiś środek gotowy, to nie za opłatą ,ale dlatego , że w mojej ocenie -niesprzedajnej ocenie-jest dobry?

Bo mogłabym pisać w zamkniętym portalu TYLKO DLA UPRZYWILEJOWANYCH, którzy łaskawie by to czytali, albo nie, ale ta wiedza nie wymknęłaby się do LUDU?To mi się kojarzy z NUR FUR DEUTSCHE w czasach wojny, drodzy Państwo, ale te czasy już minęły!

A może, bo ujawniam źródła, z których każdy może skorzystać jeszcze więcej? I wiedzieć jeszcze więcej?No przecież takie źródła to też zarezerwowane dla elyty są , a elyta albo z nich skorzysta, albo chociaż sklei fragmenty swoich prac- niekoniecznie zawsze chwaląc się, skąd to ma, więc dlaczego ma o tym czytać LUD?

A dlatego, że wiedza jest dla WSZYSTKICH.

I na całym świecie jest coraz więcej stron o właściwym podejściu do zdrowia.I będzie coraz więcej, i coraz więcej ludzi będzie znało prawdę o chorym systemie zdrowotnym. Z internetem czy bez.To już za daleko zaszło- nie zabraknie ludzi, którzy nie ustaną w szerzeniu informacji.

Jedyne, co przedstawiciele pewnej grupy biznesu szczególnego rodzaju,biznesu na czyimś zdrowiu  mogą zrobić, to zmienić swoje nastawienie do pacjentów i klientów, uspokoić pazerność i zrozumieć, że wszystkich uciszyć się nie da.

Niech korzystają (robią to i bez mojego przyzwolenia) i pozwolą korzystać Innym. Niech nie robią z Ludzi półgłówków nie będących w stanie przeczytać i zrozumieć paru stron informacji o właściwościach jagód na przykład.Czy o działaniu magnezu w organizmie.Niech nie oduczają Ich myślenia, nie UZALEZNIAJą od chorego systemu.Wiedza MUSI być powszechnie dostępna. ..przecież podobno o to chodzi wszystkim chcącym dobra pacjenta, nieprawdaż?

A że dorwą przed ESKPERTAMI wiadomości ,o których nie zdążyło napisać jeszcze żadne polskie pismo? Toż to się cieszyć trzeba.W jakiś sposób ta wiedza dotarła więc i do nich.I nawet nie potrzebują tłumacza.

Wprawdzie nie sądzę, aby cokolwiek, co tu teraz napisałam, trafiło do kogoś, kto przed oczyma ma wyłącznie zysk, ale..

Kto wie….Czasem mgła opada niespodziewanie. Na razie pozostaje mi się cieszyć, że i u nas jest coraz więcej świadomych lekarzy zafascynowanych naturalnymi metodami leczenia , którzy coraz częściej nie poddają się ogólnopanującym ,skostniałym ramkom nie służącym tak naprawdę nikomu….O właśnie- choćby kwestia pijawek:
jeszcze niedawno spora część EKSPERTóW z odrazą wypowiadała się o hirudoterapii , jako „szarlatanerskiej metodzie”.Moi rosyjscy znajomi byli niedawno wręcz zszokowani, że w Polsce te zabiegi nie są powszechne dostępne, ponieważ w Rosji do tej pory pijawki można i nabyć i zahodować:-)) wszędzie, a ludzie stosują je i sami, ponieważ wiedzą, jak-i z pomocą lekarzy, dla których nie jest to niczym dziwnym. ALE hirudoterapii w Polsce  nie dało się zwalczyć, bo zbyt wiele osób wie już o jej dobroczynnym działaniu i co mamy? Pozytywne recenzje metody w prasie, nowe gabinety zajmujące się tylko ww.metodą….CO?? Są to nawet gabinety LEKARSKIE! Tak, tak, bo rozsądnych medyków nie brak i kiedy pozwoli im się na inicjatywę- potrafią leczyć skutecznie. Wprawdzie wciąż przestrzega się przed samodzielnym użyciem pijawek (fakt, trzeba zwracać uwagę, z jakiego źródła pochodzą i dobrze  lokalizować miejsce ich przyłożenia ORAZ absolutnie koniecznie zwracać uwagę na przeciwskazania!), z czego zaśmiewają się Rosjanie, ale postęp widać.

Nigdy nie zrozumiem tworzenia sztucznych ścian między wiedzą a Człowiekiem przez Człowieka.Nic tego nie usprawiedliwia.Jeżeli ktoś jest innego zdania…jego sprawa.

Trudno w to uwierzyć, ale z 7/8 sierpnia zaczyna się w chińskim kalendarzu…..jesień:Li Qiu, upływający pod znakiem „schodzących (łagodniejących) upałów, zwanych „jesiennymi tygrysami”. Czas żniw i zbiorów. To teraz natura wydaje się mieć najlepszy humor dla swoich dzieci-zwierząt i ludzi, to teraz jest najhojniejsza. Nic dziwnego, że w dawnych Chinach cesarz witał jesień Qiu uroczyście ,ucztując i obdarzając podarunkami urzędników- na wzór Pani Jesieni:-).Gdzie te czasy, chciałoby się powiedzieć….

Trzynasta część roku to przede wszystkim przygotowania do zimy. Chińczycy ważyli się ,aby zobaczyć, czy w lato schudli, czy utyli a jeżeli schudli, to czy aby nie trzeba zrobić zimowych „zapasików” tłuszczu:-)

Polska , piękna złota jesień jest chyba najpiękniejszą jesienią, jaką znam. Chyba, ponieważ od czasu, kiedy zaczęto wycinać lasy na niespotykaną wcześniej skalę ,ten krajobraz smutnieje- i to nie tylko z powodu wszechobecnej, jesiennej melancholii- on umiera -to już nie jest coroczna hibernacja, niszczenie tak ogromnych połaci lasów to morderstwo popełniane na żywym organizmie: na wspólnym dobrze. Czy nikt tego szaleństwa nie powstrzyma? Czy naprawdę nauczka z innych krajów, gdzie wycinanie lasów spowodowało potężne powodzie (chwileczkę….po co sięgać do innych krajów, czy spustoszenie drzewostanów nie było jednym z czynników ostatnich powodzi u nas ?) , pustynnienie, erozję gleb, zubożanie ich….w Chinach np.nasilają się tzw.czerwone burze- tumany piachu z rosnących pustyń zawiewają miasta i wsie , czasem przez parę dni:lasy, które by w tym zjawisku przeszkodziły, kupują ludzie Zachodu w meblach, papierze , gadżetach …… Szwecja z kolei bardzo lubi polskie drzewo- swoich lasów już coraz mniej wycina, więc…..za bałtycką miedzą co nieco jeszcze ostało.

Nie chcę jesieni w Polsce bez starych drzew. Bez nich nie ma ona sensu.Są jak punkty Xue na żywym , ziemskim ciele.Tak, jak rzeki -być może jego meridianami. W pojęciu meridianów mamy maleńki bałagan: są tłumaczone bardzo, ale to bardzo różnie a jedno wyjaśnianie zdaje się być bardziej skomplikowanym od drugiego. Nie wiem, czy podane przeze mnie określenie będzie Państwu odpowiadać (bo właśnie nadszedł na meridiany czas) ,ale postaram się przybliżyć je najlepiej, jak potrafię.

Dla mnie są one kanałami życia. Możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne:-))), że takie pojęcie wykształciłam w sobie obcując z wiedzą o TCM – możliwe, że jest to jedno z pojęć najlepiej oddających ich rolę.

Jing Luo -w wolnym tłumaczeniu dotyczącym tematu TCM to drogi życia-podobnie?I o to chodzi. Meridiany są swoistymi drogami-bardzo swoistymi nawet, gdyż tworzącymi niewidoczną sieć- którymi podążają trzy rodzaje energii wymienione wcześniej:

energia ,którą otrzymujemy przy urodzeniu

energia pobierana z pożywienia 

energia wchłaniana z atmosfery.

Mimo, iż TCM traktuje je jako niewidoczne, uważa się je za całkowicie realne (p.poprzedni rozdział o TCM i problematyce zachodniego pojmowania filozofii medycznej Wschodu)-przypomnę przy okazji ponownie, że TCM nie ufa i nie stosuje zachodnich  metod diagnostyki technicznej ,testów laboratoryjnych , w ogóle zachodnich metod badania, prowadzący pacjenta musi więc opierać się na obserwacji i zdolności WCZUWANIA się w stan pacjenta,który przed nim stoi-nie tego , co był wczoraj ani tego, co przyjdzie jutro- tym samym jest to diagnoza wysoce profesjonalna, długa, czteroetapowa (!) i niezwykle precyzyjna, a mapa lub znajomość meridianów i punktów akupunkturowych bardzo w tym pomaga- ba, jest niezbędną. To nie oznacza, że Państwo , przy odrobinie (sporej „odrobinie”:-)) zaangażowania, nie mogą zapoznać się z jej szczegółami, a bardziej dociekliwi osiągnąć w niej zupełnie niezły poziom:Polacy byli, są i będą bardzo utalentowanym narodem i nic, co potrafi Chińczyk, nie może być nieosiągalnym do wykonania dla Polaka- to dla tych, którzy swoją ocenę zaczynają od kompleksów:-)

 W przypadku diagnozowania metodą TCM odchodzi problem zastanawiania się, czy delikwent 🙂 mówi całą prawdę- to widać, słychać i czuć:-))Chińskiego lekarza nie nabierze się na bolącą główkę, kiedy ona nie boli:-)))

Zerkając zaś  na trzy energie płynące meridianami, na pierwszy rzut oka widać:-), jak ważnym jest dobry stan zdrowia ludzi, którzy decydują się na dziecko, jakość pożywienia oraz nieskażone środowisko.

Uwaga:meridiany -mimo, że uważa się ,iż płynie nimi także energia krwi, NIE są identyczne z naczyniami krwionośnymi, proszę więc w żadnym przypadku nie próbować „dobierać się ” żadnymi działaniami do naczyń krwionośnych!!!

To raczej drogi spajające podstawowe substancje oraz organy w jeden, żywy organizm.

Czego szuka chiński lekarz obmacując , wąchając i oglądając chorego? Miejsca oraz wielkości energetycznej dysharmonii.

To ona jest bazą zaburzenia i to miejsce(a)  opowie/dzą  nam o zaistniałym problemie najwięcej.

Sposób terapii w TCM oraz czas jej stosowania zależy od pory roku! I to jest bardzo, ale to bardzo ważne, gdyż terapia podjęta w niewłaściwym czasie może przynieść więcej szkody niż pożytku lub nie pomóc wcale.

Dlatego zaczęłam TCM od skorelowania podstawowych pojęć z chińskim kalendarzem, aby potem ułatwić Państwu odniesienia do okoliczności stosowania chińskich metod.

 Wykorzystanie meridianów w diagnozie oraz terapii pomaga doprowadzić ciało do utrzymania wewnętrznych sił obronnych- przez lekarzy zachodnich określanych jako energie antypatogenne (Europejczyk musi mieć jakieś „anty”:-)

Czynnikami patogennymi (wewnętrznymi i zewnętrznymi), mówiąc językiem Zachodu, aby uprościć pojmowanie, mogą być wymienione już przez mnie w cyklu np.silne wiatry, gorąco, wściekłość:-), żal, zawiść, niepokój, zepsute pożywienie, toksyny i in.Jeżeli te czynniki trafią na zmniejszoną odporność, na UBYTEK energii lub energię zakłóconą, dojdzie do starcia dwóch energii a wynik może być zmienny dla obu, jednak w czasie owej walki zaobserwujemy hyperergię lub hypoergię.W przypadku wyjątkowo osłabienia organizmu-nawet anergię.

Hyperergia, to nadmiar działania ze strony układu immunologicznego, hypoergia- niedostateczne jego działanie, anergia zaś to zanik sił organizmu, brak gotowości do jakiejkolwiek obrony, czyli stan mocno niepożądany.

Jedna z tych sił przegra.Która- w dużym stopniu zależy od nas.

O bójce:-) sił to początek, teraz wrócę na chwilę do meridianów:

w księgach medycyny chińskiej mamy:”Jing luo transportują Qi i krew, regulują Yin i Yang, utrzymują elastyczność ścięgien i wspierają stawy”. One łączą (jak pisałam też o punktach ) wnętrze ciała ze środowiskiem zewnętrznym: to podstawa akupunktury, ponieważ jasnym teraz staje się, że to co czynimy na powierzchni ciała, działa na jego wnętrze.

I znów przewija się odwieczne Jak na górze, tak na dole…..

Na razie o wprowadzeniu do istoty meridianów tyle, teraz troszkę o działaniach odnośnie samej pory roku, gdyż od 7/8 sierpnia zaczynają dominować PŁUCA i wszystko, co z nimi związane.

Płuca to żywioł metalu.Tu łączy się Qi Ziemi z Qi Nieba-pożywienie z powietrzem:one płodzą Qi ożywiające Człowieka.

Nie na darmo w dalekowschodnich ćwiczeniach dominują te pozwalające zapanować nad oddechem-kto panuje nad oddechem, panuje nad energią życia.

Teraz zajmujemy się płucami szczególnie:ubieramy się wprawdzie w dalszym ciągu zależnie od pogody, nie narzucając zbyt szybko swetrów w razie ochłodzenia-bo trzeba pozwolić organizmowi na spokojne przystosowanie się do nadchodzącego chłodu, ale też nie ma mowy o przeziębieniu pleców-czyli przewianiu, chodzeniu z odsłoniętymi plecami w wietrzne dni-to jest na goły tył:-) zupełnie nieodpowiednia pora. Owszem, będąc nad ciepłymi zbiornikami wodnymi, czy opalając się- to co innego, ale poza tym plecy są od teraz zakryte. Pamiętajmy, że ogromny wpływ na przeziębienia i inne słabości organizmu ma skóra, zwana w TCM „trzecim płucem”-stąd lepsza teraz choćby lekka koszulka aniżeli nic:-)

Płuca rządzą Qi, Serce zaś rządzi Krwią:bicie serca towarzyszy oddechowi, krew podąża za Qi.Zaburzenia Qi Płuc to hamowanie krążenia Krwi ,a to z kolei dalej „trzepotanie” serca, ciężar w klatce piersiowej, uczucie niepokoju i co za tym idzie, obfite poty. W ciągu dalszym mamy dermatozy (choroby skóry),alergie, żylaki, przerzedzone włosy i osłabienie organizmu.

Nie chcemy zaburzeń Qi Płuc i wszystkiego tego,co za nimi idzie.Tym bardziej, że partnerem Yang Płuc jest Jelito Grube-ono prowadzi proces zaczęty w Płucach-oczyszczanie organizmu.I Płuca i Jelito Grube usuwają z organizmu , co już mu się nie przyda.

Zakłócony obieg Płuc prowadzi następnie do zakłócenia pracy Jelita i …..stajemy się zanieczyszczeni.

W dużym skrócie, aby zapewnić prawidłowe obiegi Płuc i Jelita Grubego (piszę z dużej litery, gdyż jestem do tego przyzwyczajona) , należy:

-oddychać pełnią zdrowego (!) powietrza ,nie dusić w sobie żadnych przygnębiających emocji ani ich nie produkować-po prostu pozwolić im odejść,

-ruszać się (perystaltyka jelit nie działa bez ruchu:-)) i nie zamulać śmieciami jelit.

Banalnie proste? Jasne.To dlaczego takie trudne w praktyce?:-)

Człowiek spięty, zajadły, agresywny, zestresowany, znerwicowany, ma napiętą skórę i mięśnie, twardą przeponę, zatwardzenie (sztywne jelita), przykurczoną szyję, nieruchawy kręgosłup , nie współpracującą okrężnicę……Nie opłaca się.Nawet masaże nie dadzą długoterminowo wiele, ponieważ usuną problem chwilowo, bodźcowo. Jeżeli postawa nie będzie zmieniona, ciało może się zbuntować.Huśtawka od maksymalnego odprężenia do maksymalnego spięcia nie czyni dobrze niczemu ani nikomu.

Co popijają Chińczycy, aby wzmocnić Płuca?

Herbatkę z rodzaju dostępnego i u nas tak w lasach, jak i ogrodach, wiciokrzewu-przy czym u nas byłby to głównie wiciokrzew pomorski- Lonicera periclymenum L. i, przewiercień-L.caprifolium( w Chinach to Chai Hu -Bupleurum chinense D.C.)-przepięknie pachnąca- to popularne i łatwe do odróżnienia gatunki. Kwiatki można też suszyć. Chińczycy dodają je nawet do rosołów i innych zup. W przekazach TCM kwiat wiciokrzewu wspomaga usuwanie toksyn, Gorąca i Wiatru, łagodząc podpuchnięcia, obniżając ciśnienie (uwaga niskociśnieniowcy!) i gorączkę.Kwiatów nie jemy- są zbyt włókniste.

Oprócz  herbatki wiciokrzewowej wymieniłabym też napar z kwiatu krokosza barwierskiego-Hong Hua- Carthamnus tinctorius L., z którego pojawił się u nas wreszcie bardzo cenny olej spożywczy, którego używam od lat naprzemiennie z oliwą i który na Zachodzie ( i wieki temu na  Wschodzie…….a przecież  jesteśmy pośrodku!:-)) dawno osiągnął status popularnego i bardzo wartościowego.

Herbatka z kwiatu krokosza pięknie rozwiązuje zastoje Krwi, pomagając krążeniu, więc i likwidując opuchlizny, obrzęki, przyśpiesza też gojenie łagodnych podskórnych wylewów, czyli siniaków.

Jeżeli mamy w ogrodzie morwę-o jej właściwościach dla cukrzyków nie muszę chyba wspominać, gdyż produkowanych jest tyle preparatów z niej, że dziwnym byłoby ich nie dostrzec, ale herbatka z liści-tej Chińczycy nie odmawiają sobie teraz na pewno.Cóż czyni taki napar?(Klasycznie, parę liści zalewamy wrzątkiem na 5 minut, odcedzamy potem i mamy coś dobroczynnego) Oczyszcza Płuca, mobilizuje przemianę materii, pięknie reguluje gospodarkę cukrową, przepędza z organizmu Ogień:-).

Jeżeli teraz jednak byśmy np. złapali kaszel? Są jeszcze rzodkiewki:-)-zasypane cukrem puszczą po ca.6 godzinach tyle soku, ile nam trzeba na kaszel suchy-posługując się oczywiście bardzo ubogą kategoryzacją kaszlu:-).

Teraz sok z cebuli raczej nie służy -to jeszcze pora rzodkwi:-)).

Do jedzenia- to, co aktualnie dojrzewa (jak zwykle), więc oczywiście jabłka (uwaga osoby ze słabą wątrobą- lepiej „podejdzie ” Państwu jabłko pieczone ,surowe są wręcz niewskazane-„wątrobowcy” często nawet odczuwają wstręt do jabłek), wszelkie zielone warzywo liściaste, wciąż dużo pijemy ,ale ubożymy jadłospis o przyprawy wysuszające Płuca, a więc chili, cynamon, czosnek.Ich pora jeszcze powróci. Wciąż aktualne kwiaty liliowca z poprzedniego rozdziału oraz owoc liczi. No i jagody borówki czarnej:-))

Literatura: jak poprzednio w TCM.

Stronę o pijawkach, czyli hirudoterapii mam po prawej -w blogrollu:-)),pozdrawiam Joasiu:-)

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: