Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Serce.Kardiologia naturalnie.cz.5.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 31, 2010

Jest jeden problem z tymi szczęśliwymi opowieściami współczesnej medycyny:coraz więcej i więcej lekarzy poddaje w wątpliwość, czy takie kardiologiczne procedury rzeczywiście aktualnie (:-)) wydłużają pacjentom życie.
Prof.Norton Hadler,Univ.of North Carolina, dla Bloomberga,BusinessWeek,18 July 2005, 

Tylko dwie części ,ale bez trzeciej związać, nie jest możliwym;ponieważ pośrodku musi powstać zawiązany węzeł.
Platon

Serce stworzenia jest podstawą życia, władcą wszystkiego, co egzystuje, jest Słońcem w jego mikrokosmosie, od którego zależy cała wegetacja i z którego płynie cała siła i cała moc…..William Harvey,1628…ten sam Harvey, którego czci (oficjalnie:-)) medycyna akademicka?Ten sam:-))

Czy węzłem Platona nie jest przypadkiem serce, łącznikiem między mózgiem a ciałem?

Materializm i medycyna…..”Trzeźwe” spojrzenia, sztywne teorie, procedury, przepisy, skostnienie, swoista obstrukcja
🙂 medycyny Zachodu doprowadziła do punktu , do którego doprowadzić musiała:pękają ściany białej wieży. Lekarze pamiętający znaczenie słowa „powołanie”  oraz ci, których głowy nie wytrzymały ciśnienia bredni , otrząsają się i sami wskazują błędy medycyny-błędy, które wydarzyć się nie powinny były-przynajmniej nie w takiej ilości. Błędy, które należy usunąć, aby przywrócić profesji choć część niegdysiejszego zaufania- a jakże- nieco na wyrost podarowanego:-).

Materia zatraca się w systemie pól sił magnetycznych.Sił niewidzialnych. Owszem, „dotykając i mierząc” poruszamy się w swoim wyhodowanym mniemaniu po znanym i pewnym terenie, jednak biegając po nim wystarczająco długo, nadziewamy się na ściany.Zewsząd ściany….W końcu siadamy na środku i kostniejemy sami.Ile można biegać w kółko? Tak zwana „logika” nie nawiązuje żadnego kontaktu ze światem rzeczywistym- ta sama logika, która chlubi się „realnością”, hoduje w nas pustkę szablonu.A świat szablonem nie jest….

Wywiad sprzed paru lat na Bloombergu ukazuje, że możliwym jest wyjście poza interesy przemysłu pozostając w kręgu jego zainteresowań:-)Inna rzecz, że od tego czasu prof.Hadler jakoś nie jest zbyt chętnie cytowany w prasie powszechnej:-)….a już na pewno nie w takiej obfitości:-))

Jego energia nie poszła jednak w próżnię.

To wpasowywałoby się w teorię , że energia serca, o której mówiłam w poprzednich wpisach, nie poddaje się granicom ani przestrzeni:-), bo nie wątpię, że profesor Hadler wypowiedział się od serca.

I tak wracamy do EMF (pola elektromagnetycznego) serca , które jest pięć tysięcy razy silniejsze od EMF mózgu a co opisali m.in.dr Schwartz & Russek, w wymienionych na początku cyklu opracowaniach. 

Jednostką miary EMF jest Femtotesla (fT), oznaczałoby to więc ok. 50 tysięcy Femtotesli porównując z ok.10 tysiącami Ft ,które wytwarza mózg. (J.Clark, Scientific American, 1994).

Podsumujmy króciutko o czym to wcześniej…..

Czy te pomiary nie wskazywałyby , że centrum przenoszenia energii życia jest właśnie serce?Czy w tym wypadku nie można mówić o masie, energii i informacji jako jedności, połączonej w energii serca?

Infoenergia serca  jest:

 -alokalna,nielokalna (wszędobylska:-),

-negentropiczna (nie rozpada się ani nie znika, negentropia to negatywna entropia),

-formatywna (twórcza a nie destrukcyjna)

-porządkująca (integrująca, nie rozszczepiająca).

Niestety dla zwolenników ściśle pojmowanej fizyki klasycznej charakteryzuje się ona dokładnie odwrotnym efektem, anieżeli druga zasada termodynamiki ze swoją entropią:-), że wszystko stopniowo się rozpada . Tu napotykamy nie po raz pierwszy na zgryzotę nauk ścisłych:-)

Podczas, kiedy wszystkie inne formy energii poddają się- przynajmniej oficjalnie:-)- większości klasycznych praw fizyki , infoenergia serca zdaje się energią twórczą ,tworzącą sieć powiązań systemowych, o czym mogą poinformować ci, którzy otrzymali nowe serca a z nimi….nowe wspomnienia , talenty, traumy, zachowania, nałogi……

Wyglądałoby więc na to, że IES (tak nazwę ją w skrócie) ma do czynienia z fenomenem kwantowym.Co najmniej.
Newtońskie reguły traktujące linearnie czas i przestrzeń nie dają się do niej zastosować.  Mało tego:nawiązując połączenie z tą energią odczuwamy wolność od ograniczeń czasu i przestrzeni.

Niedawno media interesowały się joginem, który nie jadł , a żył.Potem ucichło.A on żyje.Nie jest jedynym takim przypadkiem.Nie mówi się o tybetańskich tulku, rzadko słyszy o szamanach, których wieku nie zna nikt.Czy to znaczy, że ci ludzie -bo to przecież ludzie- nie istnieją?

Nasze ciało może sobie wyglądać „materialnie”, ale przede wszystkim istnieje z przestrzeni.

Jedno z moich ulubionych twierdzeń fizyki kwantowej (wcześniej pisałam o jej niedoskonałościach, co nie przeszkadza mi doceniać jej wysiłków zbliżenia się do poznania:-)) mówi, że obiekty, które raz były ze sobą związane (kontaktem duchowym, fizycznym),oddziaływują na siebie już zawsze , nie ma znaczenia, gdzie się znajdują ani kiedy egzystują.

Tej hipotezie -gdyż nie ma się co oszukiwać- jest to oczywiście założenie, aczkolwiek kuszące:-), odpowiada istota IES*: niewidzialny prąd spaja na zawsze dwa obiekty ,które kiedyś w jakikolwiek sposób były połączone.

Ze wszystkich form naturalnej energii jest ona tą budzącą najwięcej kontrowersji i dyskusji, jak też najdłużej i najlepiej znaną.W pradawnych pismach medycznych opisywana jest jako siła witalna mieszkająca w każdej żywej istocie.

Przypomnę ,że najstarsze, uznane, formy sztuki leczenia-przede wszystkim chińska, bazują na delikatnej energii życia, w Chinach zwanej Qi-zbudowały swą bazę na egzystencji siły witalnej.

O ile w systemach medycyny naturalnej energetyczne komponenty są uznawane i akceptowane, medycyna akademicka Zachodu ma w tym miejscu…słaby punkt:próżnię.

A przecież każdy pacjent wie, jak się czuje, kiedy „brak mu energii”…..Wie też o tym każdy lekarz zwracający uwagę na swoich pacjetnów, jak i samemu odczuwający takie stany, szczególnie po wyczerpujących dyżurach.

Tej energii stare ludy z całego świata nadały ponad ponad sto rozmaitych imion, traktując ją jako fundament leczenia.

Sufijskie „baraka”, żydowskie „Yesod”, hawajskie „mana”, irokeskie „orendam”, chrześcijańskie……Duch Swięty?Nie, to nie jest żart.Bo z czym, jakże nie z Duchem Swiętym można porównać tę energię w kulturze chrześcijańskiej?

Dlaczego tylu ludzi, przez tyle wieków, miało nazywać coś, czego nie ma?Czy wszyscy nasi przodkowie się mylili?

Ale nie mylili się stawiając niezrównane do dziś budowle z niezrównaną do dziś precyzją? Tworząc dzieła ,które przeżyły tysiąclecia? Dlaczego więc akceptujemy jedno a tak trudno jest zaakceptować drugie? To, co nam pasuje i da się do jakichś celów wykorzystać, ma być „ok” ,a to , co nam nie pasuje- „nie ok”?

Psycholodzy ,natykając się na „problem siły życiowej”:-) dosłownie wszędzie, określili ją „energią X”, Freud poszedł w sferę mocno przyziemną 🙂 nazywając ją „libido”, Luigi Galvani ,lekarz i badacz natury -PRZED kontrowersyjnym Mesmerem-„zwierzęcy magnetyzm”, psycholodzy rosyjscy mówią o „biplazmie”, psychoanalityk W.Reich -„organum”.

Zerknijmy w materiały źródłowe o jodze:tam centra infoenergii określane są jako „czakry”, wywodzące się z sanskrytu od koła będącego w wiecznym ,wibrującym ruchu energii.

Czakra czwarta jest czakrą serca- centrum naszego energetycznego powiązania z wszystkimi innymi czakrami, z Ziemią oraz Całym Stworzeniem.

Prawie każda forma psychoterapii ustaliła swój sposób obchodzenia się z energią życia-jego napędem.Być może hipnoza- niestety, najczęściej mocno nadużywana ,błędnie stosowana a co najgorsze -bywa-wbrew woli osób jej poddanych-i przez to już chyba zniesławiona, hipnoza otóż wydaje się być sztuką dopasowania do innych form energii.

Normalnie obszar frekwencji elektrycznych w mózgu zawiera się pomiędzy 0 a 100 CPS (cycles per second), średnio jest to między 0 a trzydzieści, z kolei zwykła frekwencja serca leży ok. 250 CPS.Serce- największy nadajnik i odbiornik energii życia?

Psychiatra i neurolog ,dr Shafica Karagulla, opisała wrażliwość infoenergii jako „zdolność do ponadzmysłowego odbierania informacji”, a uczyniła to po rozmowach i badaniach ,jakie przeprowadziła z setkami lekarzy potwierdzającymi jej obserwacje.Dr Karagulla pyta:”Jeżeli wiele godnych zaufania ludzi, niezależnie od siebie twierdzi, że zaobserwowali dany fenomen, czy nie nadszedł już czas, aby nauka uznała jego istnienie?”(MD,S.Karagulla, „Breakthrough To Creativity”,Marina del Rey, De Vorss, California, 1967)

Jak pisałam niedawno, komórki serca posiadają właściwość, której brakuje innym:pulsują w jednym rytmie, wymieniając informacje.Oczywiście komunikują się też one na poziomie biochemicznym, ale w przeciwieństwie do innych komórek ciała wydają się porozumiewać ponadto za pośrednictwem niezbyt dostępnej jeszcze aktualnej nauce tzw.siły życia.

Zdarza się, że dwoje lub więcej ludzi prozumiewa się pozawerbalnie będąc daleko od siebie, że „czytamy” czyjeś zamiary- przypina się tym zjawiskom okultystyczne łatki a tymczasem chodzi o najnaturalniejszą zdolność naszego organizmu-biologiczne wręcz „rozmowy między sercami”- o tym przynajmniej przekonani są badacze zajmujący się inofenergią serca, o wysoko rozwinięte systemy komunikacyjne między ludźmi, ale i zwierzętami.

Czy miliardy naszych komórek serca nie są w stanie zorganizować się w rodzaj kwantowego generatora energii?

Nie?A dlaczego nie?Gdybym znała choć jeden powód, dlaczego tak być nie może, gdyby znali go badacze, pewnie zaprzeczyliby jakkolwiek , tymczasem w najlepszym przypadku usłyszymy od osób, których to po prostu nie interesuje, ponieważ są zbyt wygodni, aby się tym zająć:NIE,BO NIE.Ale to nie jest odpowiedź.

Mózg tworzy wprawdzie więcej połączeń między komórkami aniżeli gwiazd na Mlecznej Drodze, jednak i tak nie jest naładowany energią w takim stopniu, jak serce. Współczesna biochemia zmierzyła ,że EMF serca jest tyle a tyle (p.wyżej) wyższa niż mózgu, ale chyba na tym utknęła.

W dwudziestym piątym dniu po poczęciu-bywa, że wiele kobiet jeszcze nie ma pojęcia o ciąży- rozwija się serce embrionu, zaczyna bić….Jakaś forma energii sprawia, że maleńkie zbiorowisko komórek zaczyna żyć, pulsować w rytmie ,który zakończy się dopiero z  chwilą śmierci. To zbiorowisko otrzymuje mnóstwo informacji niezbędnych do rozwoju, do życia- informacji, których wciąż nie potrafimy zmierzyć, informacje ,które wysyła do innych komórek za pomocą naczyń, działających , jak ogromna, waskularna antena….Czy przesył i odbiór informacji nie jest też rzeczą helisy DNA?Czy naprawdę te fragmenty naszego organizmu to tylko fizyko-chemiczno-biologiczne mechanizmy, czy to, co decyduje o naszym istnieniu oraz jego jakości?Serce- pompa;-) świadoma?

Kahuni mawiają, muzyki słucha się nie mózgiem,uszami, ale sercem.Biorąc pod uwagę reakcje serca na poszczególne gatunki muzyki, na melodie lubiane lub nie, trudno chyba temu zaprzeczyć.Biorąc zaś pod uwagę reakcje na muzykę ludzi……podobno „całkiem głuchych”, trudno nie stawiać następnych pytań o istotę i rolę serca, jako centrali energii życia.

Fizyk L.Sontag ,1940, odważył się stwierdzić oficjalnie, że bicie serca matki wpływa na bicie serca płodu.Dziś możemy to tylko potwierdzić, nawet obserwując gołym okiem:-) .

Neurokardiologia zajmuje się już sercem,jako neurologicznym , endokrynnym organem należącym do systemu immunologicznego- to postęp:-)):

Co dzieje się, kiedy dochodzi do transplantacji serca?Informacje przekazywane są razem z organem i coraz mniej osób znajduje w sobie tyle tupetu, aby temu zaprzeczyć.

Tu dochodzimy do problemu etycznego:czy, a jeżeli, to dlaczego potrzebujemy części innego człowieka?Czy nie ma innych dróg leczenia tego, co „zepsuło się”:

-trybem życia (przez nas wybranym lub raczej narzuconym powszechnym „porządkiem”)

-błędnymi „terapiami” proponowanymi przez medycynę akademicką

-losem wreszcie.NASZYM losem….Karmą? Przypadkiem? W każdym razie:naszym.

Dr Benjamin Bunzel ze szpitala uniwersyteckiego w Wiedniu, badający wpływ transplantacji na osobowość pacjentów:

„Transplantacja serca nie spoczywa tylko na pytaniu, jak wymienić nie funkcjonujące serce.Serce liczy się dla wielu jako źródło miłości, uczuć i centrum osobowości”.Ten sam doktor stwierdził, że pacjenci po transplantacji , u których zaobserwowano potężne mechanizmy wzbraniające się przed przyjęciem nowego organu, reagowali wręcz agresją na pytanie, czy możliwym jest, że wraz z sercem otrzymali czyjąś energię-mało tego- określali to cynicznie jako „śmieszne”.

Dr Nathan Haan pisze o dopasowaniu organizmu do nowego organu:”Pacjent dopasuje się, kiedy może, będzie się bronił ,kiedy będzie musiał, i rozwinie nową osobowość, kiedy nie pozostanie mu inny wybór”.Pytanie, jak postępować z ludźmi, którzy oczekują na nowe serce i z jakiego powodu uznają to za swoje prawo, pytanie, jak postępować, kiedy nowy organ odmawia współpracy , pytanie, dlaczego niektóre organizmy nowego organu mogą nigdy nie przyjąć…..
pytanie, gdzie mimo „postępu” medycyny jest sztuczne serce z prawdziwego zdarzenia i dlaczego nie istnieje możliwość uruchomienia go doskonałą ponoć techniką na dobre…….Pytanie o spór między zwolennikami transplantologii a jej przeciwnikami….O granice etyki……Nie rozwiążemy tego za jednym zamachem.Nie rozwiążemy tego we wszystkich przypadkach.

Może problem przyjmowania nowego organu nie polega wcale na tym, aby wygrać wojnę z obronnymi mechanizmami ciała, ale żeby w łagodny sposób uzyskać harmonię pomiędzy komórkami biorcy i dawcy…..

Badania nad hipnozą oferują coraz więcej wskazówek co do związków między sercem a mózgiem i ciałem,jak też dostarczają informacji o cechach wrażliwości serca.

Teoria neodysocjacji mówi, że proces hipnozy wyzwala rozszczepienie świadomości;część świadomości polega na sugestiach hipnotyzera podczas gdy inna, jako „tajny obserwator” czuwa i śledzi wydarzenia, nie biorąc udziału w doświadczeniu. – to w skrócie o teorii neodysocjacji Ernesta R.Hilgarda-czułam się w obowiązku przytoczyć drobne wyjaśnienie, gdyż ostatnio doznałam mocno mieszanych uczuć w związku z nią:otóż zawsze staram się używać terminów medycznych, które wydają mi się właściwymi, by poszerzyć wiedzę na ich temat a najprostszych, wierząc , że dociekliwi i myślący sami postarają się o dokładne wyjaśnienie owych , trafiając przy okazji na inne, którymi może (oby) się zainteresują i które będą mogli połączyć w swym umyśle w piękną całość. Tak też sądziłam,że będzie w przypadku teorii neodysocjacji, ale rozmawiając o tym z innymi, natknęłam się na rzecz zabawną:powiedziano mi- co sprawdziłam i wyjątkowo o takowym absmaku powiadamiam, że ktoś kiedyś na forum psychologicznym zadał rozpaczliwe pytanie (miał prawo nie wiedzieć-pytał specjalistów!), ” co to jest hildegarda (?) teoria neodysocjacji”. Odpowiedź Pani psycholog brzmiała mnie więcej :

„…nigdy nie słyszałam o takim terminie, ale psychologia jest wiedzą szybko rozwijającą się , ciągle przybywa nowych  terminów,(to ostatnie po przecinku  akurat zgoda-przyp.mój) , najlepiej gdybyś spytał kogoś z wyższej uczelni…..”

Znalezienie tej strony nie jest trudne-  wystarczy wpisać „teoria neodysocjacji ” i na pewno się na nią trafi:-)), ale….

Rozumiem, że nie wszystko się wie i w ogóle wiemy -wszyscy- bardzo mało a nie wiemy całe mnóstwo:-)

ALE :ktoś uznający się (i uznany przez innych ) za psychologa NIE WIE, czym jest termin funkcjonujący w psychologii od przynajmniej 1977 roku? Sama teoria dysocjacji zaś zaznaczyła w tejże dziedzinie swą obecność w roku 1812 (mam nadzieję, ta podpowiedź Pani odpowiadającej się przyda:-)).Pytający miał prawo nie wiedzieć, że to teoria Hilgarda , a nie Hildegardy czy też Hildegarda:-)), ale po co forum psychologiczne wykładające się na jednym ze starych terminów stworzonych przez psychologów właśnie? Amatorom teorii neo- i dysocjacji polecam Journal of Psycholinguistic Research, Springer NL,vol .8, nr 6, listopad 1979, artykuł „Divided consciousness reconsidered” autorstwa Ernesta R.Hilgarda i A.Wiley,napisany w 1977, w New York, jak i „American Journal of Clinical Hypnosis”, z kwietnia 2006, więc nie tak stary!. Opowiadając Państwu o przeżyciu niby zabawnym młodego psychologa zastanawiam się po raz kolejny nad zawartością programu nauczania aktualnego systemu edukacyjnego, również w psychologii, którego wartość podważa praktycznie jedno pytanie Człowieka, który chce uzyskać odpowiedź od fachowca- nie od zwykłego zjadacza chleba – od fachowca PO studiach psychologicznych a który „nigdy nie słyszał” o tymże. Smutne. Tu dochodzimy do punktu, w którym oprócz pytania „dlaczego”, równie ważnej jest pytanie „PO CO”?…czasami może nawet lepsze…..

Teoria neodysocjacji nie wniosła wiele do znanej już teorii dysocjacji- o nie:-))-można powiedzieć, że po pierwsze odświeżyła poszukiwania w tym kierunku a po drugie zarzuciła po prostu tej drugiej , pierwotnej, nieprecyzyjność. Ale ISTNIEJE, naprawdę istnieje:-))))… Z drugiej strony….jeżeli Pani, która miała zacytowaną wyżej odpowiedź na ww problem, jest świetna w swoim zawodzie i na przykład pomogła w duchowych zawiłościach paru ludziom, to…..a do diabła z definicjami, niech się nie przejmuje, jeżeli potrafi pomóc i bez tego:-))))

Aby przybliżyć Państwu nieszczęsną teorię jeszcze lepiej, podam przykład: hipnozowanym uczestnikom eksperymentu kazano włożyć rękę w lodowatą wodę i mówiono, że nie czują nic nieprzyjemnego:-(-znaczek smutny, gdyż nie wielbię takich eksperymentów mimo wszystko, wolę obserwację życia , a nie hipnozowe manipulacje , jednak w tym przypadku…..)

Co dalej?Wielu posłuchało i nie skarżyło się na uczucie zimna , jak robili to uczestnicy NIE poddani hipnozie w tym samym eksperymencie.Ale mając opisać to uczucie, hipnozowani mówili jednak o…. „fajnym” doświadczeniu zimna. Zahipnotyzowani wydawali się w środku wiedzieć, że było im strasznie zimno, ale ta informacja została jakby oddalona w inne obszary świadomości.Co ma do tego energetyka kardiologii?

Jest bliska stwierdzenia, że serce otrzymuje informacje o wszelkich okolicznościach , w jakich znajduje się organizm, również, kiedy mózg podlega zludzeniu zmysłów:-)

A to oznacza, że…..

MóZG DAJE SIę ZAHIPNOTYZOWAC, W PRZECIWIENSTWIE DO SERCA.

Może to serce ma funkcję „tajnego, zawsze czujnego obserwatora”?

Na początku wspominałam o świetnym artykule dla „Bloomberga”, z 18 July,2005 ,zatytułowanego „Is heart surgery worth it”?, w którym istotnym jest pytanie profesora medycyny N.Hadlera (i nie tylko jego) o sens bypassów, angioplastyki soczyście oprotestowywane przez niektórych …kardiochirurgów:-)) jako „niedorzeczne”:-) . Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze parę cytatów z owego:

” Ludzie często wierzą, że przebycie tych procedur rozwiąże problem, tak , jak hydraulik przyjdzie i wstawi nowy kawał rury ( o angioplastyce)(…)Ale to FUNDAMENTALNIE NIE rozwiązuje problemu”-Profesor  kardiologii,.dr L.David Hillis,University of Texas Southwestern Medical School.

„Przemysł chirurgii serca wart jest ok.100 BILIONóW dolarów-pytanie, czy te operacje to nadużycia, ma potężne medyczne i ekonomiczne implikacje”. Dr David Waters,szef kardiologii na University of California, SF.

„Ten problem to to, co niektórzy eksperci służby zdrowia (powinno się dodać:odważni eksperci przyp.mój) nazywają medykalizacją życia”. Czy tylko eksperci?

Tekst opłaca się przeczytać samemu- bardzo- dowiedzą się tam Państwo , że i w USA ci, którzy częściej poddawani są niezbyt pożytecznym procedurom medycznym oraz hospitalizacjom, są „narażeni na większe ryzyko śmierci aniżeli ci, którzy z tych „dobrodziejstw”:-) korzystają oszczędniej.

O wiele dosadniej wypowiada się na ten temat niemiecka i szwajcarska literatura medyczna, z której sporo wymieniłam już nieraz w poprzednich odcinkach , też w innych cyklach, ale ten tekst- niezwykle wyważony- wszak to dla medium mocno oficjalnego- jest lekturą obowiązkową dla Wszystkich zainteresowanych tematem-oczywiście nie ustrzeżono się błędów, ale te z pewnością wyłapią Państwo sami. Przypomnieniem tego artykułu chciałam tylko zaznaczyć obecność problemu celowości większości inwazyjnych terapii w kraju. I tak natknęłam się na młodych ludzi przerażonych wiadomością uzyskaną od swojego systemu zdrowia, że „mają ekstrasystole” i że to groźne i…że należy doprowadzić do ABLACJI ( a proszę poszukać , co to jest).

Co to jest ta „ekstra …coś tam”:-)? Nie wiedzą, ale „powiedziano im , że to groźne”. Mówiłam już, że najgroźniejszy jest strach, ale kiedy słyszy się tajemniczą diagnozę od boga w białym fartuchu, nietrudno o panikę.

Ekstrasystole, z greckiego extra- na zewnątrz i systole- skurcz (traktują o tym obszernie lektury dostępne np.w necie ) są dodatkowymi, przedwczesnymi skurczami przedsionka, węzła przedsionkowo-komorowego lub którejś z komór serca. Kardiologii nie jest obcy termin „ekstrasystolia fizjologiczna” a oznaczający naturalny stan organizmu, w którym lekka ekstrasystolia ma miejsce.Bywa. że nawet nie jest specjalnie odczuwana przez człowieka. Bywa, że jest i przeszkadza, gdyż i częstotliwość i okoliczności, w której występują ekstrasystole, skłaniają do poszukania powodu zjawiska i unormowaniu rytmu serca, gdyż ekstrasystolia jest często przyczyną arytmii serca, niektórzy określają ją też jako pierwsze stadium arytmii.

Co więc, kiedy zostaje nam przedstawiona diagnoza?    

Nie traktować ekstrasystoli, jak wroga- to po pierwsze.

Pamiętać, że nagła przemiana w rytmie serca leży zawsze na bazie intensywnego przeżycia.

Może…jak według homeopatii oraz…nieśmiałych przypuszczeń kardiologii energetycznej, są to różnice zdań między głową a sercem? Może niesłuchanie serca, instynktu, kierowanie się zimnym wyrachowaniem, znajduje wyraz właśnie w ekstrasystolii- delikatnemu początkowo ostrzeżeniu, że komunikacja szwankuje?

Może to wszystko zauważyć i wyciągnąć wnioski,zatroszczyć się wreszcie o siebie , zamiast się bać?

 B.Bunzel , B.Schmidi-Mohl, A.Grundbock,G.Wollenek ” Does Changing the Heart Man Changing Personality.A Retrospective Inquiry of 47 heart Transplant Patients”, w „Quality of Life Research”, 1992,Nr 11

L.Brillouin, „La Science et la theorie de l’information”, 1959

w w w.businessweek.com (tam artykuł dla Bloomberg Businessweek cyt.wyżej)

Plus lektura z poprzednich odcinków i ta b.ważna wymieniona w aktualnym tekście.

*informacyjna energia serca , najprostszy a zrozumiały, polski skrót:-)

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: