Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

GMO albo życie.cz.5.

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 9, 2010

Dzisiejszy człowiek śmieje się z błędów swych przodków i  z dumnym zadufaniem zabiera się do szeregu nowych błędów,z których śmiać będą się jego następcy.Mikołaj Gogol

Die Welt (05.06.2010,”Czy przemysł farmaceutyczny płacił za panikę przed świńską grypą”?(tł.własne)-nieco późno,ale lepiej późno niż wcale:-)napisał o wyniku poszukiwań brytyjskich dziennikarzy współpracujących z British Medical Journal (wymienianym tu wielokrotnie) zakończonych „odkryciem”,które „mogłoby być skandalem”!-Prawda,że ostrożnie?:-)Odkrycie mówi o przynajmniej „trzech ekspertach WHO uczestniczących w ustalaniu wytycznych w sprawie „świńskiej grypy” a jednocześnie stojących na liście płac GSK (Glaxo…. i Roche”.Niech ja sobie przypomnę….czyje to były szczepionki „ratujące życie”?:-))))))Dobrze,że nie dostało się portalom internetowym wietrzącym zapaszek już dawno i -co najważniejsze- o czasie:-)-widocznie media oficjalne zaakceptowały wreszcie gorzkie lekarstwo i zrozumiały,że właśnie dzięki ludziom je prowadzącym świadomość pozwoliła ludziom uchronić swoją skórę.

Osobiście mam jeszcze jeden powód do radości,gdyż kolejny raz dobry człowiek naprowadził mnie (dziękuję, Panie Macieju!) na wszechstronny,wolnościowy portal,prowadzony na dodatek z wyczuciem tematu.Na szczęście jest już popularny,ale wyrażając swoje zdanie o portalach niezależnych,nigdy nie zwracam uwagi na statystyki-interesuje mnie jakość a ta,po zerknięciu na portal w w w.prawdaxlxpl.wordpress.com   podtrzymuje we mnie ufność,że Polak potrafi:-).

Z innej beczki… 
 

Hesja (Niemcy) ogłoszona została landem wolnym od GMO.Nie ona jedna.Być może wkrótce całe Niemcy będą wolne od roślin stworzonych w laboratoriach a przeznaczonych dla istot stworzonych naturalnie.Byłoby pięknie. Byłoby,gdyż Komisja EU pracuje właśnie nad zmianą w dopuszczaniu GMO w krajach unijnych…zmianą na korzyść GMO producentów.Niemcy swoje wiedzą,w międzyczasie liczba organizacji i stowarzyszeń przeciwko mutowanym produktom (gdyż nie nazwę tego pożywieniem) wzrosła,liczba świadomych również,jednak firmy też swoje sprzedać muszą,zapowiada się więc interesująca debata.

Między słowami (dyskusji o nowych zamierzeniach EU) zapytano mnie,dlaczego nie napiętnuję wprost,po nazwiskach, szczególnie agresywnych,funkcjonujących w obszarach hipotez i sugestii,płatnych wyznawców koncernów-bo nie nazwę już chyba tego „wyznawaniem medycyny szkolnej”-nie,medycyna szkolna potrafi być użyteczną i nie należy generalizować opinii o jej użytkownikach.Wydawało mi się,że dotychczasowe prowadzenie strony to wyjaśnia,ale…..

Udzieliłam kilku odpowiedzi i mam nadzieję zakończyć nimi temat(nie po raz pierwszy:-)),który wydaje mi się bezowocny,gdyż zanim przystąpiłoby się do jakiejkolwiek debaty z ludźmi mającymi innych za głupszych od siebie,negującymi wiedzę tysiącleci,należałoby ich po prostu wyleczyć lub zapoznać z tą wiedzą,jako jednak,iż to ostatnie wydaje mi się mało wykonalne wobec perspektywy pracy z istotami zaprogramowanymi wyłącznie na wdrukowane im racje oraz liczbę zer na koncie,” nie chce mi się o tym gadać”:-)

Co do odpowiedzi:

1.Ponieważ nie jestem jedną z tych osób.

2.Ponieważ wiem,że są rzeczy,których zrobić nie potrafię i nie chcę-nie należy to do mojego poziomu kulturowego.(zaznaczam-nie mówię,”gorszego” czy „lepszego”,po prostu-nie mojego)

3.Ponieważ trzeba im raczej pomóc.Leżącego-a na to wskazuje poziom postępowania agresorów- się nie kopie.I to jest rzecz ETYKI,którą najwyraźniej też należałoby danym egzemplarzom przybliżyć.

Swoją drogą-nie można się na nich obrażać,gdyż swoją pracą rujnują świat medycyny bezwzględnej,medycyny nieczułej i powierzchownej,medycyny oficjalnej tak dogłębnie,że dzięki nim coraz więcej osób decyduje się od niej odejść.Nie istnieje dla nich pojęcie zdrowej konkurencji,czyli-niech wygra lepszy-ba-w ogóle nie istnieje kwestia konkurencji-znają „jedyne słuszne zdanie”-ICH zdanie.Ale świat nie jest jednolity:-)Pocieszam więc Wszystkich zmartwionych atakami na medycynę naturalną-nie przejmujcie się,róbcie swoje.Ja już nawet nie wiem,czy można nazywać te podchody mające na celu podważyć zaufanie do natury „prymitywnymi”,ponieważ cywilizacja europejska określa per „prymitywne” często plemiona,szczepy nie podlegające jej,co nie oznacza,że nie są one o niebo mądrzejsze i kulturalniejsze od Europejczyków.Obrusza nas to?Indianie-ci żyjący jeszcze w najprostszych warunkach,nigdy nie zdecydowaliby się obrazić bliźniego-obojętnie-białego czy ziomka.Nie kłócą się.Wspólne dobro jest dla nich najważniejsze-przedkładają je nad własne.Nie klną,nie są wulgarni,ani agresywni,kiedy coś im się nie uda-śmieją się z tego-następnym razem będzie lepiej.(Pozdrawiam gorąco Polską Szamankę- Panią Beatę Pawlikowską:-)),która troszczy się od lat o przybliżenie KULTURY Indian podobno cywilizowanej Europie.

I do tematu:-)   

O „Amflorkach” wypowiedziało się już wystarczająco wiele mądrych ludzi,pozostaje mi więc zajęcie się mało rozpowszechnianą stroną GMO….Mało rozpowszechnianą w oficjalnych źródłach-w mniej oficjalnych jej nie brakuje,jednak,ze względu na to,że informacji nigdy dosyć,postaram się i ja do wspólnego zdrowia dołożyć pamiętając,że obiecałam uargumentować niestosowność:-) rozpowszechniania GMO w naturze.

W cyklu o homeopatii i szczepieniach wspominałam o przemianie materii,o wertykalnych związkach,o roli naturalnego,całościowego postępowania z organizmem.Warstwowość holistycznego myślenia,jego wynik,pozwala przenieść się na wyższe poziomy bytu i ekosystemu.

 Hasłem jest przemiana materii.

Technice pozostaje w tym przypadku powściągnięcie swego impetu-w tej materii narobiła za dużo szkód. 

Spojrzenie na zdrowie z perspektywy warstwowości pozwala nam odnieść wyniki działań medycyny do struktur społeczeństwa i ekosystemu.

Np.,zaśluzowanie,czyli zaśmiecenie niewłaściwym pożywieniem przemiany materii równa się chorobie w organizmie człowieka i w ekosystemie także.I tu i tam-śmieci.

Odnieśmy pojęcie milieu do poziomu socjalnego-otoczenie,obejście się różnych grup ze sobą nawzajem…..Czy nie prowadzi to do zaburzeń w ekosystemie?Symptomy chorób ekosystemu to ekscesy klimatyczne, ogólny zły stan zdrowia ludności,zwierząt,roślin, powszechna frustracja,konsumpcja narkotyków (przy czym chodzi mi nie tylko o tzw.”syntetyczne narkotyki ciężkie”, ale narkotyki spożywane codziennie jako „żywność”, np. cukier czy konserwanty,polepszacze smaku itp.)i wzrost przestępczości.Do tego dochodzi nieodpowiednie obchodzenie się ze źródłami energii i śmieciem.Atomowe odpady.Budowa potężnych wiatraków,których wykonanie pochłania więcej energii i pozostawia więcej produktów ubocznych-łącznie z działaniem na ludzi i zwierzęta,aniżeli faktycznych korzyści dla człowieka jako istoty żywej i środowiska-wystarczy spojrzeć na ilość ludzi protestujących przeciw farmom wiatrowym na Zachodzie(p.dr Nina Pierpont),aby wiedzieć,że oni już doświadczyli tego „dobrodziejstwa” i wysunęli wnioski.

Całe to zaśmiecenie stało się na świecie problemem kwantytatywnym-to kwestia miary,dietetyki w pierwotnym znaczeniu tego słowa.

Każdy system egzystuje wyłącznie przez przemiany/wymiany,przez ” w górę i w dół” wertykalnego prądu informacyjnego,z różnym od zera bilansem entropii.

Każda istota pobiera materiały i wydala je,ale najpierw oddziela wyższą informację (porządek,struktura,energia)niż te wydalane-bierze więc więcej informacji niż oddaje.

O zawartości informacji istoty nie jest wiele powiedziane,a tylko o tym,że biorca otrzymuje okazję,aby nadmiar informacji użyć do budowy swojej struktury.

 Do tego służą też czasowe zmiany.

Entropia nie jest realną rzeczą a abstrakcyjnym pojęciem stworzonym do formalnego opisu informatywnych związków,porządku,struktury i czasu-jaką rolę grają przy technicznych i naturalnych procesach a przy tym problemach z przemianą materii i środowiskiem.

Do tego pojęcie entropii nadaje się chyba najlepiej,ponieważ przekazane są w nim wszystkie relewantne czynniki i sprowadzone do wspólnego mianownika.NIESTETY-jest nadużywane i,nieukrywajmy,często błędnie stosowane, używane do „dodania naukowości” teoriom pustym,bez pokrycia ani polotu:-),do przyrzucenia niewiedzy przede wszystkim-bywa,że do….wypełnienia myślowej dziury-wtedy okazuje się komedią:-)

Samo słowo pochodzi z greckiego,nieco spolszczając fonetycznie byłoby to :entrope-en,czyli w,i -trope-zwrot,zmiana, przemiana.W encyklopediach,słownikach,znajdziemy tłumaczenie,że jest to „ekstensywny stan termodynamiki”,że „każdemu stanowi systemu termodynamicznego może zostać przyporządkowana wartość entropii”,że to funadementalna termodynamiczna wielkość,ale czy to,obok energii-najważniejsze pojęcie termodynamiki jest przeciętnemu człowiekowi przez to bliskie?

Nie będę się rozpisywać o roku 1712,w którym po raz pierwszy użyto parowej maszyny,aby pompować wodę w kopalni-potrzebowała mnóstwo paliwa:-),ale w podręcznikach tego raczej nie znajdziecie.Znajdziecie J.Watta,który ją ulepszył i 1764 uczynił sławną….NIE MAJąC POJęCIA O FORMALNYCH PRAWACH TERMODYNAMIKI.

A więc można BEZ teorii?:-)

Nie będę zajmować się Carnotem,który opisał proces cykliczny uwzględniając stopień działania-biedak młodo umarł,jego spuścizną zajął się Thomson….nie wiem,czy bardzo szczęśliwie:-)Nie opowiem też o Clausiusu,choć przydałyby się fizykom lekcje „luźniejsze”-bez ocen,zapoznające bogaciej niż dotychczas adeptów tej nauki z biografiami poprzedników.Skrótem od Clausiusa przejdźmy do jego formuły,że „nie istnieje cyklicznie pracująca maszyna,której jedynym działaniem byłby transport ciepła z zimnego do ciepłego rezerwuaru”.”Na polski”:1865 Clausius odkrył,że system w termodynamicznej równowadze,oprócz temperatury posiada jeszcze inną wielkość danego stanu (chciałam najprościej,ale chyba się nie da:-)) i nazwał ją entropią.Realne zmiany stanu są zawsze powiązane ze stratą energii,przez co podwyższa się entropia.

Naukowcy do tej pory nie mogą się porozumieć,czy słowo to użyte zostało przez Clausiusa po raz pierwszy,czy też istniało wśród badaczy wcześniej i to też temat intrygujący,gdyż,kiedy pójdziemy jego tropem,może się okazać,że Clausius jednak nie był pierwszym,ale cicho sza,pozwólmy profesorom spać spokojnie:-)

Od tamtej pory „entropia” zrobiła karierę,pokrywając przy okazji stany niepewności wielu uczonych mężów(i żon:-)i stała się miarą…..niewiedzy.

Ach,ważne-w przeciwieństwie do temperatury entropia jest ekstensywna-proporcjonalna do rozmiaru systemu.

Tak przy okazji tematu,to nietrudno dostrzec,za to trudno zaprzeczyć,że z biegiem czasu przybiera też zawartość DNA,co nie stoi absolutnie w sprzeczności z 2.zasadą termodynamiki,nie jest też argumentem ani za ani przeciw Darwinowi-prawda,że niezła szaradka?

Dla systemu nie pozostającego w równowadze,ale składającego się z subsystemów lub elementów,z których każdy pozostaje w swojej równowadze,można zdefiniować entropię jako sumę wszystkich entropii tychże subsystemów i nie będziemy w błędzie.(2.zasada termodyn.).,ale POD WARUNKIEM,że system nie ma możliwości wymiany ze światem zewnętrznym.

W systemie zamkniętym entropia (wg 2.zasady termodynamiki) musi przybrać.

Nasz świat nie jest oczywiście zupełnie,ale do pewnego stopnia i w pewnym wymiarze systemem całościowym, częściowo ograniczonym a więc oznacza to pod pewnymi warunkami stopniowe wymieranie,rozwiązanie struktury i porządku.

Często próbowano to podważyć w temacie procesów biologicznych,a jednocześnie ustalano,że obniżenie entropii też jest możliwym a podwyższenie jej oznacza nie tylko rozwiązanie struktury,ale jest wręcz do uzgodnienia z jej budową.

Nieporozumienia wynikają z tego,że nie uwzględnia się warstwowości natury ani nie rozróżnia między zewnętrzem a wnętrzem systemu.

Ma to związki z asymetrią wertykalnego prądu informacji i nieodwracalnością zdarzeń natury.

W popularnych publikacjach entropia równa się nieporządek,chaos,i jest jako „właściwe zastosowanie” przyporządkowywana jedynie fizyce.Dla innych systemów pozostaje pojęciem mocno problematycznym.Nic dziwnego-nie jest ona bezpośrednio mierzalną wielkością jak np.ciśnienie-tu dławi się i fizyka.

Pamiętajmy,że w przeciwieństwie do pierwszej zasady termodynamiki,druga przedstawia wyłącznie statystycznie 😉   usprawiedliwialne hipotezy.Pamiętajmy,że entropia nie może być obserwowaną w mikrosystemach-tu znowu kłaniają się hipotezy.

Z procesów natury większość ludzi interesuje przede wszystkim łańcuch pokarmowy,określony z grubsza:

Minerały-roślina-roślinożercy-drapieżcy-człowiek

Każda istota odżywia się tą z niższego stopnia.

Obieg polega na tym,że wysokoentropiczne wydalanie (eksport) wobec pobranego pożywienia jest użyte przez istoty głębszego stopnia.Stopień nie jest tu poziomem w hierarchii a miejscem w łańuchu pokarmowym.

Przez to rozwój entropii w środowisku jest minimalizowany.

Ponadto pewna część RESZTKOWEJ entropii może być eksportowana w coraz wyższe systemy warstwowości- o śmierci Ziemi lub Wszechświata,z powodu jej ocieplenia o którym nie mają pojęcia:-) jego najwyższe warstwy-nie może być mowy.

Zupełnie innego rodzaju są techniczne ingerencje w naturę człowieka zaślepionego pychą.

Tworzy się coraz więcej tzw.technologicznych cyrkli,wytwarza się w ogromnej mierze entropię:

-zużycie i strata energii

-wytwarzanie materialnych śmieci

Cóż to ma wspólnego z GMO?

Z pewnością już dawno Państwo wiedzą.

Wiadomo,że stopień działania technicznych procesów leży daleko poniżej odpowiednich procesów naturalnych.Z tym wiąże się udział straconej energii i wytwarzanie entropii w znaczeniu Clausiusa-więc klasycznym.

Materialne śmieci są specyficznie ludzkim zjawiskiem.Natura produkuje odpadów tyle,co nic.

Smieci wytworzone przez ludzi są miarą niszczycielskiego działania technologicznego cyrkla.

W ludzkiej przemianie materii śmieci to złogi-powód cvhoroby.Na wyższych stopniach ekosystemu jest dokładnie tak samo.Do tego dochodzi niszczenie obiegu natury-monokultury,nawozy sztuczne,herbicydy,insektycydy,wreszcie GMO.

Tu widzimy pełnię zasady entropii:obniżenie entropii przez produkcję wysoko strukturyzowanych dóbr przemysłu jest eskortowane przez wzrost entropii w środowisku i nie kompensowane już przez żaden działający obieg.

Recycling to mniej niż kropla w morzu potrzebnej naprawy środowiska.To wręcz kolejne marnowanie energii w celu otrzymania takiego samego lub podobnego produktu,jak na początku-patrz plastikowe butelki,polary itp.

Recycling wyłącznie po to,aby ponownie wytworzyć status quo ante?Ta energia,w 100 % stracona,idzie na konto entropii.

Wszystkie procesy obiegu zużywają energię,ale z nieporównanie większym stopniem działania.

„Efektywne” są nasze metody wyłącznie z punktu widzenia człowieka mającego na celu krótkoterminowy,ilościowy wzrost zysku i ignorującego wszelkie działania uboczne.

Bilansem jest katastrofa.

Całe zanieczyszczenie środowiska,to informatyczne reakcje wytężonego wysiłku samouzdrawiania Ziemi.

Zywy organizm reaguje wertykalnie,nie linearnie,jak nasza,pożal się Boże,”nauka”.Spójrzmy,jak bardzo wzrosła liczba ludzi gromadzących śmieci,w krajach zachodnich mówi się o nich wprost -(delikatne tłumaczenie:-)-„bałaganiarze”)w Niemczech „Messie”).W społeczeństwie przestaje funkcjonować wydalanie,co prowadzi do ogólnego zaśmiecenia.

To wzrost entropii w złym znaczeniu 2.zasady termodynamiki.

W naturze usuwanie śmieci to eksport entropii.

Wśród ludzi stało się to problemem.

Czy nie lepiej byłoby unikać śmieci zamiast je eksportować (w znaczeniu fizycznym oczywiście).Reparacja zamiast recyclingu?Wsparcie naturalnych procesów obiegu zamiast niszczenia ich oszukańczymi technicznymi metodami?

Zaśmiecanie świata odbija się przecież na wszystkich żywych organizmach,bardzo widać to na ludziach:

frustracje

letarg

uzależnienia

przestępczość….

A stosuje się medycynę paliatywną-nie sięga do źródeł.

Ludzie ciężko uzależnieni i kryminaliści rozwijają się w samym środku społeczeństwa,ale traktuje się ich jak osoby z zewnątrz,traktuje się ich antybiotycznie,wyłącznie karząc,piętnując (to,co stosuje się w leczeniu uzależnień nie nazwę leczeniem),wyrzucając na margines,NIE ZAPOBIEGAJąC.

Tak błąd medycyny przenoszony jest na całe środowisko.

Wsparciem naturalnego obiegu jest permakultura-tzw.stałe rolnictwo.Wsparciem jest zachowanie naturalnych roślin,istniejących od wieków i przystosowanych dla naszych organizmów.

Pożywienie jest niezbędną do życia,duchowo-wertykalną informacją.

To wymaga,aby została zachowana wykształcona swoją,POWOLNą ewolucją kompatybilność -przyswajalność-z pobierającym je organizmem.

Materialno-energetyczny aspekt pożywienia jest tylko jednym z wielu.

Każde pożywienie oznacza zjednoczenie jednej istoty z drugą.To całościowo-duchowa komunikacja,to przemiana.

Kiedyś żywność była święta.

Ludzie pierwotni zabijali wyłącznie,jak byli głodni,a i wtedy musiała się żywność zgadzać z jedzącym… mentalnie.

Dzisiaj jedzenie jest materialno-kalorycznym ładunkiem,tak,jak benzyna w aucie.

Produkty spożywcze dzisiaj,to podobieństwo jedzenia,jego ersatze,mierzalne naukowo lateralne aspekty naszej rzeczywistości.

Weźmy półprodukty-odporne na pleśnienie,utlenianie,bakterie….A że ten półprodukt jest przeciwny naszemu procesowi odżywiania,któż się tym przejmuje?Bo przecież nie jego producenci?

To jak chemioterapia-niekontrolowane działanie uboczne rozciągnięte w czasie.

Nikt nie uwzględnia,co akumuluje wątroba.A dzisiejsze,badane po sekcji wątroby to obraz nędzy i rozpaczy.

Chemiczne defekty wydalania,alergie….

BSE to jeden z największych błędów „nauki”-bo wciąż nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa dla tego,co nazywane jest nauką.

Każdy człowiek na wsi wie-krowa je tylko wegetariańsko.Ma żołądek nie mogący przyswajać zwierzęcego białka,więc gdzie mają iść zjedzone przez nią śmieci???

Priony to wykolejone produkty przemiany materii.

Jednym z ukochanych „argumentów” miłośników kasy z handlu GMO jest,że „GMO istniało w naturze od zawsze”.

Nie wiem,czy w ogóle się do tego odnosić i tłumaczyć,co jest tak proste i naturalne,że ciężko uwierzyć,że ktoś chce z całej siły powiedzieć,że jest inaczej.Znają Państwo świetną książkę „Nasiona kłamstwa”,wiedzą Państwo o aktywności IPCCP -Koalicji przeciw GMO….Ale jeszcze spróbuję-wszak to dopiero początek tematu:-)

WSZYSTKIE DOTYCHCZASOWE HODOWLE OPIERAŁY SIę NA POZIOMIE CODZIENNYM.Krzyżowało się całe zwierzęta lub rośliny.To,co w naturze krzyżowało się i bez człowieka-ten używał tylko „nieco więcej” systemu.

To,co z takich krzyżówek wyszło,było zostawione naturze a ta  opierała się na zasadnie informatywnej kompatybilności ewolucji.

Dzisiaj krzyżowanie przeniesione jest w mikroświat-czy tam naiwna „wiedza” o wertykalnych związkach molekuł genomu może działać?

A cóż począć z tym,że „nowe istoty” się nie rozmnażają?

TEGO SIę NIE NAPRAWI.

Z atakiem na jądro-atom,jądro komórki-człowiek przekroczył wszelkie etyczne granice.Erwin Chargaff.

Kim był pan Erwin Chargaff?Biochemikiem,jednym z pionierów,wzorów tych,którzy dzisiaj „robią” GMO.

Srodek do życia,czyli pożywienie ma służyć zachowaniu i kontynuacji życia.Warunkiem,jaki MUSI spełnić jest,że samo musi być życiem,które się kontynuuje i obrazuje w zrównoważonych organizmach.

Brak jądra-jak u nowalin-to brak zawartości życia.

Ziarno jest nośnikiem materiału genetycznego dla rozmnażania.Nie musimy tego jądra,np. w owocach jeść-wystarczy, że ono tam jest i promieniuje swą energią,co doskonale widać w smaku.

Sterylizowane kartofle?Nie mogą kiełkować.

JAK uwierzyć nauce chcącej wykluczyć DOBROCZYNNE wpływy natury?

Obieg natury jest niszczony na naszych oczach:rolnik kupuje ziarno w FABRYCE.

Odwołanie się do resztek etyki wydaje się nielogicznym w przypadku adresata,którego postępowanie udowadnia kompletny dessinteressment etyką w ogóle.

Zywność jest „czymś więcej” niż skonstruowanym na rysownicy konglomeratem molekuł.

Wszystko,co jest molekularnie widoczne,to tylko lateralne fenomeny niedostępnych nam wertykalno-duchowych związków.Pożywienie to duchowa informacja życia.

Samo wyobrażenie,że człowiek mógłby swoimi wąskimi ramkami ograniczyć rzeczywistość i „ulepszyć”,co przez miliardy stworzyła natura-a stworzyła sieć kompletną-samo to oznacza hybrydę,jakiej nie znała ludzkość.

Jeżeli w każdej istocie zniszczy się zdolność do rozmnażania,nie możemy już służyć życiu-stajemy się automatami. Owszem,naukowcy przewidzieli „problem” i mogą się postarać nas rozmnożyć-oczywiście za niemałe pieniądze.Ale czy o to nam chodzi?Czy PRZYMUS,czy wyłączność-bo nie mówię o niczym innym-rozmnażania zależnego od ludzi sterujących przemysłem jest właściwym rozwiązaniem?Czy rozwiązaniem OSTATECZNYM?

Lektura:

J.Rifkin z T.Howardem „Entropy-A new world wiev”,Viking Press 1980

w w w-phys.uu.nl.(Nederlnads Tijdschrift voor Natuurkunde”

B.H.Weber et al (wydaw.),”Entropy,Information and Evolution”,MIT Press,Cambridge,Mass.1988

E.Chargaff „La Feu d’Heraclite”,Paris,Hamy 2006 (są też wcześniejsze wydania)

I pozycja obowiązkowa w biblioteczce miłośników wiedzy o dzisiejszym świecie,po polsku:Jeffrey M.Smith „Nasiona kłamstwa”.

A całkowicie poza tematem polecam książkę Olega Zakirova „Obcy element”,wydaną przez Rebis a traktującą o tym,jak Uzbek,obywatel USRR,major KGB szukał prawdy o Katyniu i jaką cenę zapłacił za jej ujawnienie oraz sprzeciw wobec systemu.Na szczęście pan Oleg Zakirov jest od dawna obywatelem Polski-inaczej ta książka z pewnością by nie powstała.Warto ją przeczytać, warto,aby poznali ją wszyscy,którym prawda jest droga.

Reklamy

komentarze 2 to “GMO albo życie.cz.5.”

  1. Wyczerpująco?Dzięki!Chyba zacznę w to wierzyć:-)

  2. aries said

    Wreszcie rzeczowo i wyczerpująco o medycynie.I do tego wyjątkowo przystępnie.Niesamowita praca.Proszę o więcej-wszyscy korzystamy!Dziękuję!!!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: