Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Homeopatia nie dla wszystkich.cz.11.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 13, 2010

„Wszystkie drogi prawdy prowadzą do środka,do wewnątrz,do jądra naszego jestestwa….” ewangelia św.Tomasza, z apokryfów odkrytych w 1945 koło Nag Hammadi, J.Doresse,Paris 1959,wymienionych po raz pierwszy oficjalnie przez prof.Cullmanna z paryskiej Sorbony.

To,co uznała (i niestety,czego często nadużywa) dzisiejsza psychologia,a więc istnienie psychiczności w takim samym stopniu,jak fizyczności,wiedzieli od wieków gnostycy.I nie tylko oni.

W wielu starych kulturach za normalne uznaje się funkcjonowanie trzech rzeczywistości:

fizycznej

mentalnej

duchowej,traktowanej jednocześnie jako aspekt boskości.Mało tego-rzeczywistości owe są punktem wyjścia do postrzegania kolejnych warstw jestestwa.

Człowieka nie określa się tam,jak to sobie wyobraża psychologia,piramidą,której szczytem jest „JA” a fundamentem „Nieświadomość”,ale postrzega jego strukturę w tetragonalnej podwójnej piramidzie,której obie połówki-jedna widoczna,druga nie-dotykają się w podstawie.Otrzymujemy wtedy taki sam obraz,jaki otrzymamy łącząc cztery końce przez linie w chrześcijańskim krzyżu:tak otrzymana piramida(no tak,znowu te piramidy:-) jest obrazem wnętrza człowieka.

Psychologia nie widzi duchowej piramidy wnętrza człowieka,gdyż leżąca przed nią warstwa psychiczna -przedmiot psychologii-skutecznie ją zasłania.Tam,gdzie psycholodzy widzą nieprzekraczalne granice,tam zaczyna się najgłębszy sens i istota człowieka-w jego sferze duchowej.Człowiek nie widzi przecież siebie,boga,ani świata od zewnątrz,z peryferii,ale postrzega wszystko od swego najwewnętrzniejszego punktu.

TAM,w środku,jest nasze poznanie,jest,niezależnie od religii,niezależnie od wszystkich kreujących się na wodzów czy guru,stamtąd dostrzeżemy sedno,Boga,iskrę…w drugim człowieku,w zwierzęciu,w roślinie.Tam dostrzeżemy,że jesteśmy silnym,otwartym systemem.

Patrzmy więc…

Zatrzymaliśmy się nad informacjami,dyspozycją i szkicem patologicznej przemiany materii,w którym brak informacji lub jej niewłaściwe użycie powoduje zakłócenia w przemianie,blokady itd.

Komponenty kataboliczne prowadzone są w dół,teoretycznie do dematerializowania i to przebiega quasi ad infinitum (w nieskończoność) – nie możemy przecież przyjąć,żeby na poziomie molekuł lub atomu ten proces był zakończony, nawet,jeżeli na wielu międzystopniach metabolity przerastają fazę anaboliczną (p.podręcznik fozjologii).

Molekuły i atomy-produkty różnych stadiów wertykalnych procesów występują jako pojedyncze stopnie,ale na pewno nie jako ostatnie.(potencjonowanie w homeopatii)

Anaboliczne komponenty biegną w odwrotnym kierunku,do góry,w sensie rematerializacji do coraz wyższych systemów.

Informatyczna sieć organizmu posiada więc informacje o wszystkim w naturze,potrzebne do obchodzenia się z innymi systemami.

Skąd więc błędne informacje? 

Wróćmy do warstwowości natury.

Warstwowość-tu:wielozłożoność informacji-za każdym konturem,(przypomnijmy sobie kontur kwiatu,liścia pod mikroskopem) kryje się potencjalna informacja zamknięta w systemie-NIEWIDZIALNA Z ZEWNąTRZ.

Na zewnątrz tylko kontur wyświetla aktualną informację.

Jaki w tym sens?

Hierarchiczna redukcja informacji.

Wielu z Państwa pomyśli pewnie teraz o mistykach i będzie miało rację.

Gdyby człowiekowi znane były wszystkie informacje,w dodatku od razu-niczego by już nie poznał a tym samym nie posortował swoich wrażeń.To samo dotyczy komórek.

Mistycy o tym wiedzieli.Ta zasada redukcji jest warunkiem do czasoprzestrzennego poznania-ona tworzy pojmowanie po obu stronach.

Zamknięcie informacji następuje przy tworzeniu systemów-np.wyrazem tego jest ontogenetyczne różnicowanie przy wzroście embrionu.

Przemijanie systemów to rozwiązanie.

Ma to miejsce w katabolicznej gałęzi:wydalanie,to rozwiązywanie informacji zawartej w systemie.

Proces zmian między otwarciem a pozyskaniem informacji wśrubowuje się niejako przez warstwy.

Przemiana materii istnieje w postępującym cyklu spożytkowania-stopień na stopień,w kontynuowanej grze zmian między opracowywaniem struktury a przepracowywaniem informacji:to przypomina splecioną śrubę (starałam się o najprostsze porównanie,aczkolwiek nie jest ono technicznie doskonałe:-)) i z takim pojmowaniem istoty przemiany materii można spotkać się we fragmencie zachodniej medycyny usiłującej otworzyć się na holistyczne podejście do Człowieka coraz częściej.

Konstrukcja śruby przemiany materii?

-część kataboliczna-między rozwiązaniem materiału i informacji,z góry do dołu:-),od materialności do duchowości

-część anaboliczna-między połączeniem (zamknięciem) materiału i informacji z dołu do góry,od duchowości do materialności

Wzajemnie przenikanie,zjednoczenie do nowej istoty-to też pochodzi z medycyny Wschodu,więc nie rozumiem, dlaczego Zachód,korzystający z dóbr „Obcych” obficie,ma tak potężny problem z zaakceptowaniem prostej istoty przemiany materii,wynikającej wszak z obserwacji.

Zadna istota nie jest „zrobiona” statycznie,nie jest też zorientowana statycznie,jest-jak się wydaje:-)-wiecznie ” w stanie przebudowy”.

„Gatunek”…species… to nic innego,jak „pasowanie do siebie”.J.Ray(1628-1705)-„grupa osobników podobnych do siebie”.Ale do dziś naukowcy nie potrafią sformułować uniwersalnej definicj gatunku:-)

„Pasujący do siebie”-to oznacza,gatunek może przenosić-na przykład w znanym nam z grubsza zakresie genetycznym (na przykład, ponieważ nie wiemy,czy to jedyna droga)- ustalone przez miliony lat informacje.

Samego prawa,zasad,jak to się stało,pewnie się nie dowiemy,ale TO JEST i DZIAŁA.

Ktoś spyta:”No fajnie,ale jaka instancja zawiaduje tą śrubą?”Ktoś inny odpowie:”Technicznie biorąc to człowiek”.

Technicznie….

System immunologiczny wysyła właściwą lub niewłaściwą informację (znamy choroby,kiedy system odpornościowy zwraca się przeciwko sobie-to przykład niewłaściwej informacji widziany w ujęciu powszechnym).

Jeżeli informacja jest dobra,produkty przemiany materii będą „biec” przez wszystkie stopnie po kolei,i zostaną wyprowadzone w odpowiednim momencie-organizm będzie w równowadze,zdrowiu.

Jeżeli informacja będzie zła-produkty nie osiągną kolejnych stopni,ale gdzieś po drodze utkną w formie złogów,po czym doprowadzą do blokady na którymś etapie,więc choroby-znów kłania się teoria chińska,meridiany i akupunktura.

Mamy tu do czynienia z wysoko wyspecjalizowanym systemem stopni decyzji,ze „szlabanami” przemiany materii:albo przepuszczą albo nie:-)

W medycynie szkolnej rozpoznaje się takie systemy stopni,aczkolwiek niewiele(krew-mózg,epithel-szlaban,placenta-szlaban).

A cóż to mamy w nerkach przy filtracji krwi?….:-)

System szlabanów przemiany materii będący szkieletem śruby przemiany,przez dalsze przerabianie produktów określa CEL:jak utrzymać strukturę i funkcje organizmu.

Informacja właściwie dobyta z metabolitów,którą organizm rozumie,na każdym miejscu musi być informatywnie kompatybilna,co widzimy w procesach ewolucji.

Wszystkie pobrane substancje muszą zawierać ustaloną przez ewolucję między wszystkimi partnerami przemiany materii informację dla właściwej przemiany-uszkodzenie,zerwanie tego warunku,prowadzi do informatywnej niekompatybilności pierwszego rodzaju.

JAK WAżNE JEST WIęC TO,CO JEMY?

Wszystkie materiały są pobierane przez przeznaczone do tego organy (skóra,gardło..)-niedotrzymanie,zranienie tego porządku prowadzi do informatywnej niekompatybilności drugiego rodzaju.

JAK WAżNY JEST STAN RóWNOWAGI NASZEGO ORGANIZMU?

Ale:jeżeli wyszukiwanie materiałów i pobieranie ich pozostawimy organizmowi-zakładając,że nie jest zaburzony,jego instynktowi,to te warunki są spełniane same z siebie.

Niestety,medycyna szkolna nie szanuje tej oczywistości tworząc nowe,sztuczne choroby,wprowadzając obcymi drogami substancje obce.

To,czego medycyna szkolna jest już właściwie świadoma,to istnienie spektrum symptomów cielesnych I duchowych.

Ale to,co widzi,to części Człowieka,nie -jego samego i nie – powód choroby.

Człowiek jest tymczasem ciągle zmieniającym się efektem wciąż tworzących się na nowo procesów.

Tylko z zewnątrz wygląda w miarę statycznie:-).

A tu taka kruchość…wewnętrza dezorganizacja zakłóca procesy tworzące jego strukturę a to prowadzi w prostej linii do chaosu.

Ciało…10 bilionów….kto to wie dokładnie:-)komórek….w każdej sekundzie 10 milionów jest wymieniane….Proszę Państwa,Wasz uśmiech,Wasz dobry humor,ciepło,które otrzymujecie i które dajecie,jest niesamowicie ważnym elementem Waszego zdrowia i nigdy nie macie go ZBYT wiele.

Miliardy synaps…jak to przy takim ruchu funkcjonuje?Kto to organizuje?

Tak wygląda samoorganizacja natury.Wszechświata.

Napęd leży w duchowo-wertykalnym prądzie informacyjnym.Każda istota to system zasad,na każdą wpływ zewnętrzny odpowiada w sensie swojej funkcji,do której-w pierwszym rzędzie należy zasada przetrwania.Według tego porządku wyrażają się wszystkie systemy regulacyjne.

Spełnienie jego funkcji równa się zdrowiu:system regulacji jest w dynamicznej równowadze zwanej homeostazą.

Jego zewnętrzny wyraz?Długie doświadczenie zdrowego wyglądu,”symptomy” zdrowia (normalna temperatura,barwa skóry,którą nam podarowała natura a odymiło słońce:-).Nawet,jeżeli to doświadczenie usiłują przerwać wpływy zewnętrzne,to system próbuje to natychmiast regulować w obrębie homeostazy…dopóki ma siłę.

Duże obciążenia wymagają dużych napięć.

Wedle miejsca i siły blokad powstają tzw.regulacje środowiskowe-dysregulacje.Takie zmienione zachowanie się reguł prowadzi do funkcjonalnych i strukturalnych „nowych” reguł (niestety,muszę powtórzyć),jak krwawienia, gorączka,wyrzuty skórne,więc….choroby. 

Symptomy choroby jako części składowe struktury ciała nie są czymś od ciała różnym,ale zintegrowanymi częściami składowymi struktury ogólnej.To czasowe zmiany stworzone przez zmienione regulatywnie procesy struktury ciała.

Zewnętrze jest odbiciem wewnętrznych procesów regulacji.

Choroba jest uzdrowieniem-to znaki wytężonego,regulatywnego leczenia.

Medycyna szkolna zbudowała „drapacz chmur” teorii na całkowitym rozdzieleniu zdrowia i choroby,w dodatku rozdzielając jedno i drugie od Człowieka.Podniosła zależne atrybuty działania do niezależnych jakości bytu.

Wedłlug niej,Człowiek chory,to jak napadnięty przez zbójów-trzeba ich pogonić,odizolować,zabić.To największa rozpadlina terapeutyczna między chorobą a Człowiekiem.To potraktowanie zewnętrznego obrazu jako istoty rzeczy.

A choroba,to przyczyny (błędne informacje) ,blokady i odpowiednie wobec nich regulacje organizmu,którym pomóc można wzmacniając go,nie- osłabiając.

Medico curat,natura sanat (medyk leczy,natura uzdrawia)…

Homeopatyczna anamneza-czyli przynajmniej godzina rozmowy,przynajmniej 100 różnych pytań,odpowiedzi określające cielesne i duchowe symptomy,ich modalności-czas,miejsce,pogodę (na co również zwraca uwagę medycyna chińska i ayurveda)-daje wiedzę o chorobie i człowieku bez teorii i hipotez.Podobnie rzetelnie winna być przeprowadzona anamneza u fitoterapeuty,gdyż w ten sposób dobrane zioła będą optymalnym wzmacniaczem organizmu.Proszę Państwa-nawet z ogromnym doświadczeniem w pracy medyka,nie macie żadnego doświadczenia odnoszącego się do Człowieka,którego widzicie pierwszy raz i żaden papierek nie potwierdzi Waszej wiedzy w  Jego przypadku.Ta praca też jest wiecznym stawaniem się,wieczną nauką i tworzeniem DOBRA.

To wiedział Paracelsus,wiedział Hipokrates,wiedział Avicenna….

Hipokrates był wtajemniczonym,kapłanem i mędrcem zarazem-to on wyprowadził wiedzę o uzdrawianiu ze świątyń,uwolnił ją od niedostępności dla zwykłego śmiertelnika-zaczął leczyć poza mrokami ołtarzy materiałami wziętymi z przyrody.Faktem jest jednak,że w zamierzchłych czasach rzeczywiście kapłani potrafili leczyć ciało fizyczne oddziaływując na sferę ducha-to stało się wraz z rozwojem cywilizacji coraz trudniejsze,ponieważ ciało fizyczne zaczęło brać górę nad pozostałymi,przede wszystkim-ponad duchem,za co też wciąż płaci. 

Zatrzymując się przy homeopatycznej anamnezie poruszę potencjonowanie-w jego zasadzie wyraża się to,co w katabolicznej gałęzi śruby przemiany materii.Potencjonowanie polega na postępującym rozcieńczaniu (muszę użyć tego słowa,choć nie jest najwłaściwsze)koncentratu pranalewki-eliksiru wyjściowego,w mieszance z wodą,alkoholem lub cukrem mlecznym.Dlaczego cukrem mlecznym?Bo jest świetnym nośnikiem.

Proszę sobie przypomnieć też o chemicznej działalności w trakcie rozcieńczania,weźmy rozpuszczanie kwasu w wodzie(„pamiętaj chemiku młody,zawsze lej kwas DO wody,jeżli nie chcesz ambulansu,nigdy nie lej wody do kwasu”:-) )  , którego siła rośnie wraz z rosnącym rozcieńczaniem z powodu podwyższonej dysocjacji (tutaj,materialnie,do pewnego stopnia).O prawie rozcieńczeń Ostwalda.

Ludzie nie znający powyższych zasad (to akurat nie grzech:-),ALE jednocześnie negujący homeopatię,mówią:potencja C30(normalna,średnia) to więcej niż kropla rozcieńczona w morzu (wybrałam ulubiony argument przeciwników homeo,już tu wspominany a używany przez nich do znudzenia).TAK.Takie traktowanie roztworu nie miałoby działania terapeutycznego.Powtórzę-tzw teraźniejsza koncentracja leży w porządku wielkości od 1 do 10 do dziesiątej, czyli w takim rozcieńczeniu,są praktycznie   wszystkie znane chemiczne elementy nawet w czystej H2O a to teoretycznie nie ma terapeutycznego działania,że nie wspomnę o warunku konceptu molekularnego Loschmidta, wg którego przy rozcieńczeniu większym od D23 nie można liczyć się z obecnością żadnej molekuły leku.To oczywista wymówka nie znających zasady potencjonowania,zasady warstwowości.

A jednak działa.

A dlaczego?

Informatyczne powiązania przemiany materii-tak działa każdy lek i każda żywność-NIC nie jest przecież rozcieńczone JEDNYM krokiem,ale wszystko odpowiednio do warstwy,rozcieńcza się w wiele cząstek.

Organizm zaś to też nie zwykły zbiór cząstek elementarnych,ale następstwo dyskretnych,pojedynczych kroków.

Różnice pomiędzy warstwami to „więcej”-to duchowa informacja.

Każda przemiana materii funkcjonuje w stopniowym rozpuszczaniu nawarstwionej informacji,jak „śruba”.

Przy każdym kroku uwalniana jest informacja wykorzystywana do kroku następnego.

Homeopata,potencjonując lek, naśladuje śrubę przemiany materii.

I rozpuszczanie żywności i rozpuszczanie leku hom.leżą w tej samej zasadzie pozyskania informacji.

Wiemy,że choroba występuje,kiedy „śruba” ze względu na błędną lub brak informacji,staje.Jeżeli,np.mamy za dużo materiału lub,przeciwnie-niedobór-enzymów,witamin,tlenu….

Znając powód choroby-zakłócenia w przepływie informacji -i sięgając po potencjonowany lek,powodujemy -przez pobranie właściwej informacji-uruchomienie i kontynuowanie własnych procesów potencjonowania. 

To duchowo-jakościowe spojrzenie.W medycynie szkolnej obowiązuje materialno-ilościowe.Trzeba sobie odpowiedzieć,czy nauka ma zostać na katedrze,czy funkcjonować przy chorym?Alopatia zawsze czuje się niepewnie,gdyż wszystko opiera na materialno-ilościowej zasadzie,której błędy doskwierają jej coraz bardziej.

Zasada podobieństw wynika z tego,że możemy naśladować każdy patologiczny proces przez podanie odpowiedniego środka.W homeopatycznych testach człowiek dostaje środek toksyczny (lub nietoksyczny),ale w ilości,która nie szkodzi organom,po czym rejestruje się symptomy.Z ponad 1000 opisów wyłania się wybór niezawodnych symptomów -bywa,że jest ich kilkaset-i dopiero wtedy wpisuje się efekt do materia medica.

Im mniej symptomów,tym niepewniejsza jest korelacja.Z tak małą liczbą symptomów,przy jakiej szkolna medycyna wystawia diagnozy,jakiekolwiek leczenie w homeopatii byłoby niemożliwe.

To nie „nienaukowość” jest problemem,ale sama nauka go tworzy.Ignorując następstwo leczenia-JAK można leczyć?

Jak nauka,błądząca od jednej podważalnej hipotezy do drugiej,może tworzyć rzeczywistość?

„Standardy medyczne”,Evidence Based Medicine….pomyślane dla standaryzowanych ludzi.ALE NIE ISTNIEJE CZŁOWIEK STANDARYZOWANY.Na szczęście,jeszcze nie istnieje.

Znając nieco duszy,charakteru,przyzwyczajeń,warunków życia-możemy sięgnąć do korzeni zaburzeń.Nie tylko stosując homeopatię,ale wiele innych metod naturalnych.

W medycynie szkolnej to wszystko,co ważne dla naturalnej,pozostaje nieważne.Ona jest ograniczona do ogólnych, biologicznych cech gatunku „człowiek”-gatunku,którego sama nie jest w stanie zdefiniować ściśle.

W tym miejscu wyłazi słabość testów w medycynie alopatycznej,jak podwójnie randomizowanej,ślepej próby-jak można je oceniać,nie biorąc pod uwagę indywidualności i dlaczego setki „doświadczalnych królików” nie dowie się PRZED,że zostaną potraktowani jako STANDARD.

Podwójne ślepe próby medycyny szkolnej wydają się nie służyć niczemu prócz udowadniania stworzonych przez siebie hipotez.Ale przecież pieniążki przeznaczone na te badania muszą gdzieś trafić……:-)

Lektury:jak poprzednio,plus:

 „The Wisdom of God” J.Ray

„Internationale Homoopathische Presse”,v.Clotor,Muller v.Leipzig,Schwabe 1872

Reklamy

Komentarze 4 to “Homeopatia nie dla wszystkich.cz.11.”

  1. Wolę cokolwiek napisać niż siedzieć przed szklanym ekranem patrząc jak się zabijają, płaczą i znów się zabijają 🙂 Nie wiem czy wiesz ale takie filmy nie tylko wywołują u młodych ludzi agresję ale nade wszystko strach, lęk przed tym że nasza cywilizacja jest krwiożercza i bezwzględna. Młodzi zamykają się w sobie i takie tam. Ale co ja tutaj jak przecież chodzi o nasze zdrowie ale…… zdrowie psychiczne też jest ważne.

    • Ano:-)stąd mądrzy rodzice zajmują dzieci czym innymi aniżeli telewizją,np.wycieczkami do natury,zabawą,ciekawą literaturą.niestety,chory system robi wszystko,aby nawet mądrzy rodzice nie mieli na zajęcie się dzieckiem ZBYT wiele czasu

  2. Tak to jest zadziwiające że po takim rozcieńczeniu to wszystko działa ale chyba dlatego że jest to informacja podawana do źródła problemu. Być może ta brakująca informacja i to wszystko.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: