Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Borelioza-czym jest naprawdę?cz.7.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 11, 2010

W latach osiemdziesiątych prof.Giuseppe Barthelini,udzielając wywiadu dla L’Express,powiedział:

„Nikt nie zna przyczyn,które powodują starzenie się mózgu(…).Niemniej jednak przeprowadzamy doświadczenia ze środkami o olbrzymich możliwościach leczniczych,środkami,które dodatnio wpływają na tegoż organu czynności i usuwają pewne symptomy starości.”Prof.Tisseyre nie pozostawał w tyle:”Wkraczamy w zupełnie nową erę.Szykuje się przewrót,który za 5-6 lat wyda się nam banalny.Według badań przeprowadzonych na polecenie ONZ przez służbę zdrowia w USA,uważa się,że w 1990 będzie normalne,iż w krajach rozwiniętych każdy człowiek będzie rano zażywać tabletkę naprawczą,która pozwoli zwalczyć cierpienia związane z wiekiem.I to będzie czymś naturalnym”.

Abstrahując od apetytów obu profesorów (każdy człowiek brałby rano tabletkę-YES,YES,YES;-)popatrzmy:parę lat minęło.Zioła trzymają się mocno mimo nagonek,prześladowań i nieustannych prób zawłaszczania ich przez przemysł a leku na „cierpienia związane z wiekiem”(o które dotychczasowa polityka nieźle się zatroszczyła) jak medycyna szkolna nie miała,tak nie ma….Mało tego:choroby jakby się…rozmnożyły?A przynajmniej ich nazwy:-)

„Wróćmy do ziół”,jak mawiał O.Klimuszko. 

Troszkę słońca,troszkę deszczu i już wypełzły wredne kleszcze na żer.Wprawdzie nie sądzę,aby one coś o swojej wredocie wiedziały;-)-zwyczajnie-robią,co mają w naturze;-),ale to nie oznacza,że mamy spokojnie poddawać się ich działalności.Oczywiście bez strachu a tym bardziej histerii-pamiętajmy o zdolnościach kleszczy do wyczuwania subtelności w naszym ciele,jakimi są m.in.odczyn potu-strach też potrafi zmienić odczyn-zresztą-nie ma czego się bać, wystarczy czegoś się o ich zwyczajach i swoim organizmie nauczyć.

Ostatnio pisałam o szczeci jako świetnym naturalnym środku stosowanym w fitoterapii boreliozy.

To jedna z wielu,aczkolwiek bodaj najważniejsza roślina w tym przypadku.Ale żeby nie czuła się samotnie,przejdźmy do kolejnych metod oraz ziół.

O saunie wspominałam kilka razy,pamiętają Państwo,jak to jest z nielubianą przez borelie wysoką temperaturą i że o tym sposobie mogą myśleć osoby ze zdrowym krążeniem,sercem,uważać muszą też i epileptycy,gruźlicy,cukrzycy-chociaż bywają i tacy,którzy,choć nie bardzo powinni, korzystają z umiarem i sobie chwalą,więc powtórzę-decyzje podejmować po dokładnym rozpatrzeniu ZA i PRZECIW,indywidualnie,w razie wątpliwości dodatkowo oswajać się z sauną stopniowo,niech to będzie lepiej lekka,ciepła mgiełka aniżeli mielibyśmy żałować.Podobnie będzie z ciepłymi okładami borowinowymi na kark,które też m.in.przyśpieszają eliminację toksyn.Cóż,te metody były znane i stosowane ZANIM zaczęto używać chemii na masową skalę,więc niech mi nikt nie mówi,że jedyną drogą leczenia różnych chorób jest Jego Wysokość Lek Syntetyczny.

Co do terapii „przegrzewania”,inaczej zwanej sztuczną hipertermią,jeżeli ktoś miałby wątpliwości a jednak bardzo chciałby spróbować,jak zareaguje jego ciało,to może by tak sprawdzić na tzw.krótkiej półkąpieli,czyli zamiast całego ciała-zanurzamy się w połowie…gorąca (do 40 stopni Celsiusa) woda działa immunomodulacyjnie-prosto-stymuluje układ odpornościowy.Jeżeli jeszcze ta półkąpiel będzie z sianem,to przypomnimy sobie czasy,gdy tym właśnie leczono reumatyzm,tyfus,nowotwory….ważne:w całościowych kąpielach terapeutycznych głowa MUSI być nad powierzchnią wody.(w połowicznych tym bardziej:-):-)

Jak już jesteśmy przy wodzie-gorące źródła są świetne przy terapii boreliozy,oczywiście przy wyżej wymienionych warunkach.Łatwo powiedzieć?A jeżeli nie ma pieniążków na termy?A to nic,ponieważ…tu się może niektórzy uśmiechną (to dobrze),ale idzie ciepło,a z nim możliwości skorzystania z kąpieli…piaskowych.UWAGA-te kąpiele, suche kąpiele piaskowe nadają się również dla osób z problemami krążeniowymi,co widać np.w szwajcarskich klinikach i sanatoriach.Polegają one na podgrzaniu piasku do 60 stopni C.-zwracam uwagę,że w niektóre letnie dni piasek na plaży jest nieźle gorący:-)co oznacza,że możemy zasypać swoje nogi i ręce na 20 do 30 minut,będąc na plaży tropikalnej (to już taniej czasem do term:-),można zakopać się po szyję w piaseczku i działanie to samo,co w sztucznie podgrzanym.

Jeszcze krótko o tzw.suchej saunie- oznacza to temperatury od 60 do maksymalnie 90 stopni Celsiusa-nie jest jednakże tak efektywna w terapiach,jak mokra.

Nie mając możliwości skorzystania z sauny możemy okładać bolące stawy dobrze ciepłymi….gotowanymi ziemniakami(pod bawełnianą lub lnianą chustą).Jeżeli ani ziemniaki ani borowiny ani sauny nam nie pasują,to może tzw.fango-okłady ze szlamu pochodzenia wulkanicznego lub parafinowe,trwające ok.30 do 45 minut?

Jeżeli i to nie wchodzi w grę….zwykła poduszka wypełniona gorącym(w granicach rozsądku!),wilgotnym sianem owijająca stawy też pomaga…. 

A teraz o zielonym:-).

Nawiasem mówiąc…..przeglądałam przed chwilą ogromną „cegłę”,którą mi przywieziono z dość daleka,cegłę jedną z wielu a zawierającą nowe leki „biologiczne” (niech Państwa nie zmyli nazwa „biologiczne”-teraz nawet medycyna szkolna na Zachodzie każe się nazywać „biomedycyną”,tak bardzo dość mają dotychczasowej pacjenci,że ta musi się maskować:-)).Leki produkowane przez firmę z wieloletnią tradycją,szczycącą się TERAZ mianem przedsiębiorstwa bliskiego naturze i,w większości,produkującą leki „z natury”.Tak syntetyzowane,jak i pozyskiwane ze stanu żywego-nie,nie nazwę tego stanem naturalnym,gdyż chodzi o masowe uprawy.Przeglądam i przeglądam….leki dosłownie na wszystko.”Cóż w tym złego”?-mógłby ktoś zapytać-ano absolutnie nic-odpowiedziałabym….gdyby nie maleńki  szczegół:przy ogromnej większości substancji naturalnych był znaczek informujący o opatentowaniu tejże lub -ponieważ to taki rodzaj dokumentu-notka o zamiarze opatentowania owego.Wiadomo o tych praktykach nie od dzisiaj,ale ich intensywność przybrała ostatnio na sile.Próbuje się opatentować dosłownie wszystko,co ma jakąś wartość a jednocześnie obrzydza ludziom samoleczenie i pozyskiwanie leku roślinnego z jego naturalnego  środowiska,w którym co prawda,rosnąc,nie podlega przemysłowym standardom na ilość garbników,steroli,witamin i „wszystkiego dobrego”,ale rośnie tam,gdzie znajduje go człowiek żyjący w tej samej okolicy i pamiętając o prawach medycznych ze starych klasztorów, natura  wyposażyła owo zioło w odpowiednie właściwości dla tego właśnie człowieka,żyjącego w jej otoczeniu.

To prawda,zanieczyszczenia środowiska są większe niż kiedykolwiek,ale czy naprawdę wyprane,sterylne,opakowane w spulchniacze,polepszacze i gumy zioło lepsze jest o tego z łąki,pełnego słońca,nieprzerobionego przez tysiące rąk i setki maszyn,na którego zawartości możemy polegać wierząc w to,co pisze na opakowaniu?

Czy naprawdę przemysł zakłada,że przeciętny człowiek jest idiotą i nie potrafi skorzystać z natury?Ze musi mieć wszystko wydzielone i ograniczone?A jeżeli tak,to dlaczego w powszechnej sprzedaży są potwornie szkodliwe substancje chemiczne zwane też „lekami”?I dlaczego,jeżeli są nadużywane czasem ze skutkiem śmiertelnym-a są,to dlaczego informuje o tym tylko prasa (i to raczej czasami),ale nie robi się z tego kampanii,jak w przypadku reklam tychże substancji?

Ze smutkiem obejrzałam pierwsze części „cegły”-te już opatentowane leki i te dopiero mające do nich dołączyć.Jeżeli tej firmie (a takich firm jest wiele) uda się opatentować to,co zamierza,już widzę,jak na listę „niebezpiecznych” i „trujących”,a co najmniej „niepewnych” i „szkodliwych” dostają się kolejne,wspaniałe zioła. 

 Spieszę więc powiadomić Państwa o następnych ziółkach pozostających w temacie boreliozy,gdyż kto wie,może niedługo będzie za późno,abyśmy mogli je bezkarnie zbierać.

Mówiąc o dobroczynnej gorzkości nie powinnam zapominać o piołunie-Artemisia absinthium,bez szczególnych obostrzeń stosowanym np.w Szwajcarii,Francji czy Włoszech,gdzie każda pani domu wie,do czego toto służy i niechby ktoś spróbował im piołun zabrać:-)…..

Prawdą jest,że z piołunem przesadzać nie można i ścisłych dawek trzymać się należy,ponieważ jest to LEKARSTWO,a jeżeli chcielibyśmy przedawkować piołun,to proszę wspomnieć francuskich artystów zapijających się absyntem właśnie…na śmierć.Piołunu NIE stosujemy w ciąży,w czasie laktacji,jeżeli występuje krwawienie z przewodu pokarmowego,przy krwawieniach miesięcznych.W stosowaniu ziół podstawową sprawą jest zapoznanie się z minimalnymi dawkami korzystnymi dla naszego organizmu (waga,stan ogólny,kobieta, mężczyzna),z interakcjami z innymi branymi specyfikami,z ewentualnymi uczuleniami itd.Ale pamiętajmy też,że ziółka używano od zawsze i przeciętny rozsądek oraz wiedza wystarczą do przyjaznej z nimi koegzystencji:-)Nie demonizujmy roślin.Czytajmy o nich i czytajmy ulotki preparatów ziołowych PRZED użyciem.

Gotowe preparaty piołunowe dostaniemy w krajach Europy Zachodniej a nawet w Rosji:-),ale u nas  (jeszcze )dostępne ogólnie są wyłącznie herbatki „Piołun fix” z Herbapolu Lublin.

Można sobie zrobić piołunową nalewkę 1:5.

(dla niewtajemniczonych-jedna część ziela,pięć alkoholu ok.60%)

wytrawiać ją dobre dwa tygodnie,przefiltrować,zlać i przeciętnej urody:-)człowiek równa się przeciętnej wielkości dawce 5 ml (mililitrów)nalewki raz dziennie,w odrobinie wody.Pierwotnie stosowano powszechnie dla dorosłych 10 ml,ale biorąc pod uwagę słabość dzisiejszych organów zostańmy może przy nie więcej niż pięciu ml,przez nie więcej niż dwa tygodnie.Ze gorycz przecie dobra na wątrobę?Ano dobra,tylko piołun ma różne ciekawe składniki,których nadmiar może podziałać w zupełnie inną stronę.Dawkowany normalnie,czyli w granicach rozsądku,działa zabójczo na borelie,wzmaga odporność,pobudza przemianę materii,jest starym środkiem przeciwpasożytniczym (w starych farmakopeach jako typowe antihelmintica(czyli p.pasożytom).W razie chęci dokładniejszego zapoznania się ze składnikami piołunu proszę się odzywać,ale jest dostępna literatura na ten temat-wymieniany już podręcznik ziołolecznictwa prof.A.Ożarowskiego.,doceniam też inne polskie opracowania,m.in.Katedry i Zakładu Farmakognozji z Pracownią Roślin Leczniczych AM w Lublinie,Katedry i Zakładu Farmakologii z Ogrodem Roślin Leczniczych AM w Gdańsku,świetnie podane monografie dr Łukasza Łuczaja….Rosyjskie z kolei zaskakują obfitością danych i przystępnością,podobnie,jak francuskie.

Następnym ciekawym ziółkiem mogącym wspomóc nas w boreliozie jest krwiściąg-Sanguisorba officinalis-piszę o nim teraz,ponieważ TERAZ,już,jego liście są najsmaczniejsze:-)i możemy je dodawać w niewielkich ilościach do sałatek,ale i wywar z korzenia popijać po dwie filiżanki dziennie.Mówię tu o herbatkach dla dorosłych.Przy dzieciach trzeba przedsięwziąć dodatkowe środki ostrożności i oczywiście zmniejszyć dawki adekwatnie do wieku,wagi…..Z krwiściągu w Jakucji robiono mąkę a z niej placuszki-też dla dzieci:-).

Często popełnianym błędem jest podawanie takich samych,co dorosłym, ilości leku dzieciom i -o zgrozo-osobom w podeszłym wieku-cóż,że ci ostatni są dorośli,jeżeli metabolizm,system immunologiczny i nie tylko już nie są tak doskonałe,jak kiedyś.Serwowane Starszym „leki” w końskich ilościach,według przepisu „dla dorosłych” budzą nieodmiennie moje przerażenie a ich problemy zdrowotne.

Ochronnie na wątrobę,czego przy pozbywaniu się efektów boreliozy potrzebujemy,działa nieodmiennie-kurkuma-Curcuma longa-chiń.jiang huang,a także dzika-yu jin,w Indiach,gdzie mamy dziewięć gatunków kurkumy znana jako haldi,besar-uwaga,jak to zwykle bywa,w każdym regionie wymowa jest nieco inna:-).To „wieczny” składnik wschodniej kuchni,lek i farba zarazem.Tak,to prawda,Amerykanie chcieli opatentować i kurkumę,ale Chińczycy i Hindusi pokazali im…..:-)

Ze względu na szerokie spektrum działania-m.in.hepatoprotekcyjne (ochronne na wątrobę),antynowotworowe (w tym wypadku opracowania medyczne nie mylą się używając słowa „antynowotworowe”-hamuje proces karcynogenezy, zapobiega szkodom w DNA,zapobiega mutacjom,odtruwa),stała się kurkuma przedmiotem intensywnego zainteresowania koncernów,więc mam nadzieję,że wkrótce nie zniknie z półek jako przyprawa.

Kurkumy NIE stosujemy przy niedrożności przewodów żółciowych.(jak wszystkich ziół pobudzających wydzielanie żółci-proste:nie powinno byś motywowane do wydzielania to,co nie może ujść-najpierw się oczyszcza,potem składa do kupy;-).

Można ją popijać w filiżance np.szczypta na filiżankę wody,ale po co,kiedy lepiej smakuje z ryżem,warzywami lub nawet mięsem?

Krwawnik (Achillea millefolium)-i wewnętrznie i zewnętrznie ma działanie wzmacniające,jest „tonikiem zdrowia”. Wzmacnia funkcje wątroby i śledziony,przeciwskurczowy,lekko moczopędny i lekko napotny,wypłukuje toksyny i łagodzi zapalenia.

Skrzyp polny-Equisetum arvense-proszę NIE pomylić ze skrzypem błotnym (E.palustre).S.polny(jest też w aptekach i sklepach zielarskich) gotować ok.15 minut (krzemionka,więc musi się pogotować) i dodać do kąpieli-przy bólach stawów,słabej tkance łącznej,reumatyzmie (dobrze przyswajalna krzemionka wzmacnia tkanki,chrząstki,kości). Skrzyp  można też popijać,ale wtedy:1 łyżka na szklankę wody,gotować 15 min.,rozcieńczyć ciepłą wodą,popijać w 2 dawkach porcję z jednej szklanki dziennie,ok.3 tygodnie.Kąpiele po ok.15 minut codziennie lub co 2 dni,przez miesiąc.

P.S.-przy kąpielach,saunach,intensywnym poceniu się proszę nie zapominać o soli kamiennej szarej lub morskiej -w dodatku do jedzenia,picia (nie przesadzać,ale pamiętać:-),byle nie wcinać zwykłej kuchennej-jest przeważnie niestety faszerowana nie tylko jodem (czasem na szczęście niewiele go tam zostaje:-),ale aluminiumhydroxidem odkładającym się w synapsach w mózgu a chyba nie chcemy wspomagać rozwoju np.Alzheimera?

To nie koniec o ziółkach na boreliozę.

Na razie polecę jeszcze kąpiele z dodatkiem olejku cedrowego, olejku sandałowego, jak również eukaliptusowego-właściwości omówię oddzielnie przy zupełnie nowym cyklu,który planuję,ale wiadomości o nich można przecież znaleźć w książkach czy sieci.Jeżeli ktoś wie o naprawdę dobrych jakościowo olejkach wytwarzanych w POLSCE przez POLSKą firmę,to proszę napisać-chętnie się tą wiadomością-po skonfrontowaniu oceny z praktyką:-) ze wszystkimi podzielę.Niektórych próbowałam-niestety nie  prezentowały tego,co obiecywała nalepka:-),ale może już się to zmieniło i mamy wyłącznie dobre olejki?W razie „pilnym” Rosjanie mają i tanio i niezłe jakościowo olejki produkowane przez stare firmy farmaceutyczne,więc…..do następnego:-)

Lektury jak poprzednio,wzbogacone o wrażenia z archiwalnych L’Express rodzinnej biblioteki,które za nic nie chciały opuścić mojej głowy:-)

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: