Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Serce.Kardiologia naturalnie.cz.4.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 9, 2010

Maj-podobno miesiąc miłości,choć patrząc na zakochanych w grudniu,marcu,lutym…miłość nie wydaje się jednak być przypisaną do jakiegoś szczególnego okresu.Kiedy nadchodzi zimno,zakochani po prostu chowają się w domach:-)

Serce czynne jest cały rok:-)

Znowu o sercu więc i to uśmiechniętym.Swoją drogą też miałam jeszcze jeden powód do radości:-) dowiadując się-znów przypadkiem:-),że i tacy przeciwnicy medycyny naturalnej,których bym o to nie podejrzewała, korzystają skrzętnie z mojej strony:-)

Cieszy mnie to,gdyż może czegoś się nauczą (tu znajdują źródła,o których nigdy nie słyszeli,nazwiska,które niczego im nie mówią,ale jeżeli zadadzą sobie trud sięgnięcia po nie,to już osiągnęłam cel:-))-a z drugiej strony zastanawia mnie ich ambiwalentność poglądów:bo jeżeli negują,to po co czytają-wszak to czas,drogi towar.A jeżeli czytają,aby się nauczyć-ba-publicznie korzystać z wiedzy tu znalezionej,to dlaczego negują:-)A jeżeli czytają,aby strzępić swoje języki na własnym nieuctwie krytykując medycynę naturalną zamiast zająć się nadrabianiem luk w edukacji,to zastanawiające,jak dają sobie jeszcze radę z pracą(?), własnym życiem….bo aby żyć z żerowania na negowaniu wiedzy,trzeba mieć co jeść.A żeby mieć co jeść,trzeba mieć pieniążki.Problem w tym,że przemysł wynajął niezbyt odpowiednich ludzi do ataków na naturę,gdyż ich bolesne dyletanctwo obnaża słabości krytykantów wyjątkowo żałośnie,jednocześnie rujnując obraz sponsorów.Fakt-ludzie znający się na rzeczy nigdy by się czegoś takiego nie podjęli:-)Rozumiem,że żyjąc z lenistwa,pasożytnictwa (łatwo,lekko,bo żerując na czyjejś pracy i nie tworząc samemu NICZEGO oprócz tradycyjnych wydalin ciała:-)) chyba trudno jest się czegokolwiek solidnie nauczyć,ale dodatkowo, krytykując rzeczy,o których nie mają pojęcia podważają i tak już słabą wiarygodność oficjalnej medycyny-spadająca sprzedaż pewnego periodyku nie wzięła się znikąd-wzięła się z pustoty jego tekstów -ludzie nie są tak głupi,jak zakładają koncerny,wiedzą,że np.szczepienia to nie cukierki.I dzięki Bogu…..Wiedzą to również dziennikarze.Ale wiedzą też,że o pracę dziś niełatwo,więc nie wszyscy z nich mają szansę powiedzieć „nie”-ja reklam szczepień nie napiszę.

Przy okazji-proszę mnie nie prosić o ocenę innych blogów zajmujących się zdrowiem-o Wszystkich chciałabym napisać jak najlepiej-z pewnością jest wiele rzetelnych i dobrych,ale aby się wypowiedzieć,musiałabym się z nimi zapoznać-niestety,nie mam czasu na odwiedzanie blogów.Poza tym-skąd pewność,że moje zdanie jest tym oceniającym właściwie?:-)-to będzie wszak TYLKO moja opinia. Jeżeli zaś chodzi o krytykę blogów wprowadzających ludzi w błąd,blogów ewidentnie sponsorowanych przez tzw.biznes chorób,to proszę Państwa-po pierwsze ludzie mają rozum i sami powinni wiedzieć,co czytają i czy to im odpowiada  a po drugie…

blogi tworzą ludzie z pasji,z chęci podzielenia się informacjami LUB z chęci zysku.Czasami jest to połączone.

Czasami jest to wyłącznie chęć zysku.

Nie czuję się upoważniona w jakikolwiek sposób do krytykowania „po nazwisku” pasji,chęci dzielenia się informacją czy chęci zysku-to nie leży w moim pojmowaniu etyki.Nie tylko zawodowej-jakiejkolwiek. Mogę jedynie zwracać uwagę na słabe miejsca polityki koncernów,na skutki ich działań,na historyczne i współczesne efekty błędnych założeń,na zarządzenia lub wypowiedzi poszczególnych osób znanych,zajmujących pewne stanowiska-a więc zdających sobie sprawę z odpowiedzialności i opłacanych z pieniędzy publicznych,na posunięcia ludzi reprezentujących system medyczny-tak oficjalny,jak i „mniej oficjalny”,gdyż oba nie są całkiem bez winy,ale nie mogę wypowiadać się o zwykłych ludziach piszących blogi-nawet,jeżeli atakują naturę siedząc w kieszeni przemysłu,ponieważ to jest BEZPRODUKTYWNE.To niczego nie wnosi.Zamiast bulwersować się na ludzi potykających się o własny cień,ludzi słabych,zalęknionych,tresowanych batem-bo tylko tacy są agresywni,chociaż za nic się do tego nigdy nie przyznają-proszę spróbować zapoznać się z oficjalnymi portalami medycznymi i odpowiedzieć sobie na pytanie:

DLACZEGO,JEżELI TZW.OśWIATA ZDROWOTNA TAK BARDZO CHCE,ABY LUDZIE BYLI UśWIADOMIENI,ZDROWI, TO DLACZEGO SPECJALISTYCZNE STRONY OFEROWANE W SIECI PRZEZ Tę SAMą „OśWIATę” Są WYRAźNIE ROZGRANICZONE CO DO TREśCI:

A-DLA LUDU

B-DLA FIRM

C-DLA TZW.SPECJALISTóW

DLACZEGO TREśCI ZAWARTE NA STRONACH DLA LUDU RóżNIą SIę OD TREśCI DLA SPECJALISTóW I CO MOżNA ZNALEźć NA STRONACH DLA FIRM.

DLACZEGO na strony dla specjalistów dostaną się Państwo wyłącznie po wprowadzeniu swojego numeru zawodowego, danych,specjalizacji itp.,na strony dla firm-podobnie.DLACZEGO na stronach dla specjalistów można znaleźć o niebo więcej danych na temat np.niepożądanych skutków ubocznych,mechanizmu działania leków ,statystyk itp.?

Czy,gdyby medycynie szkolnej naprawdę zależało na powszechnym dostępie do wiedzy,czy tak bardzo chroniłaby swoje środowisko?Dlaczego lekarze otwarcie mówiący o szczegółach zawodu w temacie lekarstw i terapii są narażeni na ostracyzm i wręcz wrogość ze strony mniej otwartych kolegów i koleżanek?

Tak.Medycyna naturalna-a raczej to,co się pod jej egidą sprzedaje, też urosła do wielkiego biznesu.To prawda.W tym wszystkim,czy powszechny dostęp do wiedzy nie jest właściwym wyjściem,aby człowiek mógł oswobodzić się od macek jednego hipnotyzera i drugiego?Aby wiedział,co wybrać,aby miał też możliwość wyboru,aby znał konsekwencje swojej decyzji,aby nie był UBEZWŁASNOWOLNIONY?

Powtórzę,co pisałam na początku:drodzy Państwo,którzy zajmujecie się medycyną-obojętnie-naturalną czy szkolną-pacjentów i tak nigdy nie zabraknie,nie zawłaszczajcie wiedzy dla siebie,nie ograniczajcie jej-zresztą Wy też uczycie się od innych,nikt nie wie wszystkiego-uczymy się codziennie (bywa,że w natłoku wiedzy tzw.sztucznej-formułek i teorii-zatracamy pierwotną mądrość organizmu-chyba nie tędy droga?),ludzie chętnie korzystają z dobrych produktów, chętnie płacą za dobrą radę i nie grozi wam plajta,ale niech to nie będzie biznes na trupach,bo jesteście po to,żeby POMóC!A jeżeli nie pomóc….to sami musicie sobie odpowiedzieć na pytanie,co zrobiliście z Waszym życiem.

Bardzo  trudno jest dziś,moi Państwo,trudniej,niż kiedykolwiek,czyjekolwiek czyny osądzać-że nie wspomnę o osądzaniu samych ludzi.Dlatego darujmy nieświadomym ich niewiedzę,świadomych zostawmy ich losowi a sami… zajmijmy się sobą.

Przystępuję więc do kolejnego odcinka. 

Zapytam-czy potrafią Państwo wskazać siebie?

„No jasne”-powie większość z  Państwa (zakładam:-))i wskaże – Większość położy rękę na sercu lub w jej okolice.

„Kiedy mężczyzna myśli w swoim sercu-on dotyka swojego istnienia.Kiedy kobieta myśli w swoim sercu-ona dotyka swojego istnienia”-chińskie

Prof.Alain Carpentier (kardiochirurg,ale nie tylko:-)):”Le coeur est,en effet,un organ mythique…..”

Pisząc o sercu,czy możemy zapomnieć słowa prof.Aleksandrowicza o chroniącym,złożonym z rytmu i ciepła,pełnym poczucia bezpieczeństwa matczynym brzuchu pod pieczą serca?Jak często dorośli,kładąc głowę na piersi ukochanej/ ukochanego,uspokajają się,pod przymkniętymi oczyma wracają do chwil pierwotnej szczęśliwości?Jak często ludzie, którzy nie mają okazji,aby położyć głowę na czyimś sercu,gorzknieją i schną,sztywnieją w uczuciach i oddalają się w depresję?Jak wielkie znaczenie ma dla nas bicie serca kogoś,kogo kochamy i kto kocha nas?

Czy Państwo wiedzą,że istnieją badania,które mówią o tym,że krzyk noworodków zmniejsza się o 55 %,kiedy słyszą bicie serca matki?….Ale czy trzeba badań,aby wiedzieć,że odbieranie matkom noworodków natychmiast po porodzie jest barbarzyństwem i fundowaniem obojgu traumy?

Do tricku uciekają się czasem właściciele osieroconych szczeniąt,stawiając im tykający budzik obok legowiska,aby spokojnie spały (nie polecam ludziom-miarowy,specyficzny rytm budzika wręcz przeszkadza własnemu rytmowi  Waszego serca),inna sprawa,że prawdziwi zwierzaków miłośnicy biorą szczeniaki po prostu do łóżka:-)Jak to było?

„Właściciele psów i kotów dzielą się na tych,którzy z nimi śpią i na tych,którzy się do tego nie przyznają”.

Przy okazji przypomnę,że spokojne bicie zwierzęcego serduszka też wpływa kojąco na nasze.Wzajemna korzyść:-)-pod warunkiem,że zwierzaczek czysty:-)

Przy narodzinach otrzymują nasze komórki specyficzny ślad akustycznego obrazu naszej matki-to znane jest od wieków w medycynie chińskiej.Tenże ślad niesiemy w sobie aż do śmierci.Ten ślad,to rodzaj zmagazynowanej energii,w kulturze azjatyckiej wprost nazwanej kolektywną mocą dusz naszych przodków.

Dlatego tak ważnym jest słuchanie przede wszystkim SWOJEGO serca.Szkoda,że w nawale technicznych hałasów tego świata,zdolność ta zanika.Ludzie zapominają o wieczornym wyciszeniu się,o udaniu się na spoczynek w akompaniamencie spokojnego rytmu słońca swego organizmu.O wędrówce do jego środka.

Poświęćmy chwilę uwagi oddechowi:między ruchem a przerwą,między czasem a przestrzenią,między materią ciała a impulsem natury doświadczamy własnej istoty w pełni wolności pochodzącej z naszego wnętrza.Czy wykorzystujemy ją właściwie?

Tutaj przy okazji zatrzymam się nad metodami kontroli oddechu:proszę Państwa-wiem,że organizatorzy różnych kursów kontroli nad oddechem,w tym niektórzy (podkreślam-niektórzy) nadużywający nauk jogi i interpretujący ją na swoją wyłączną korzyść pewnie mnie za to nie polubią,ale muszę to powiedzieć:nigdy,przenigdy,proszę nie pozwalać, aby ktokolwiek przejmował kontrolę nad Państwa oddechem.Aby ktokolwiek uzurpował sobie prawo sterowania Państwa oddechem-takie praktyki nie mają nic wspólnego z ideą oraz etyką medycyny Wschodu a już na pewno nie z oświeceniem.

Nauczyciel potrafi (jeżeli potrafi:-) i powinien wskazać Państwu metody lub drogi dotarcia do prawidłowego oddechu,do jego rodzajów,ale nie dyktować jego rytm a już na pewno nie wraz z wymawianymi przez siebie dźwiękami.Najpierw demonstracja, potem wykonanie.Organizm to delikatny instrument-nie powierzajmy go lekkomyślnie i w całości innym,jeżeli chcemy zachować niepowtarzalność jego muzyki.I tak,np.szamani starej daty nawet nie próbują sugerować zbliżenia się do czyjegoś odechu,podobnie mistrzowie sztuk Wschodu,których nie zobaczymy raczej w popularnych szkołach,obliczonych na szybki zysk,którzy raczej sami wybiorą ucznia aniżeli on ich.Komercjalizacja dotarła wszędzie,sekt niestety też nie brakuje,ale od czego „wynalazek” zwany instynktem oraz zwykłe myślenie?

Mówiliśmy o rytmie-żywym czynniku,aktywnym w niemal każdym procesie biologicznym-wszak procesy te przebiegają harmonijnie,jeżeli oczywiście nie nastąpi nic,co tę błogość zakłóci.

Harmonia ma działanie witalne-nawet budowa ciała podzielona jest harmonicznie-według tzw.złotego podziału-porządek naszej  harmonii jest integralną częścią harmonii natury tworzącym podstawę relacji z nią.

Sztywność rytmu,rytm przypominający zegar oznacza drogę do uniemożliwienia przemiany-dlatego rytm naszego serca nie może i nie powinien przypominać metronomu-serce musi od czasu do czasu „zafalować”,musi żyć. Zbyt gwałtowne”falowanie” z kolei nie może stać się stałą rytmu,gdyż to prowadzi do patologii na jej przeciwnym końcu-do arytmii.Stąd potrzeba harmonii-w ten sposób nasze serce nie wpadnie ani w proces sklerotyzacji ani w arytmię.

Rytm oznacza wolność.

Oddalanie się od relacji z przyrodą powoduje oddalanie się od naszego naturalnego rytmu a tym samym-od zdrowia.

Wiliam Harvey-znany przecież medycynie akademickiej jako odkrywca (dla tej medycyny pewnie i odkrywca:-))krążenia krwi,autor poglądów na rolę serca w systemie krążenia obowiązujących na uniwersytetach do dzisiaj,co niekoniecznie wpływa na zapoznanie się z całością jego nauk:-),mówił o krążeniu,jako o „obiegu słonecznym”,mówił o sercu jako „naturalnej mocy ciepła ognia” jako „skarbcu życia przesyconym balsamiczną mocą ducha”,o „principium vitae et sol microsomi”(źródle życia i słońcu mikrokosmosu)i o „duchowej sile odpowiadającej za ruch krwi”….. 

Gdzie dziś,na kardiologii,podział się duch?

Gdzie-mikrokosmos?

A gdzie w koncepcji Harvey’a serce jako mechanistyczna pompa???Nie ma?

Wyobrażenie serca jako pompy zgłosili  inni(Bohn,Borelli),ale czy nie byli w błędzie?

Dlaczego teoria mechanistyczna zawładnęła kompletnie traktowaniem „słońca organizmu” od połowy XIX wieku,wieku zintensyfikowania dążeń przemysłowych,mimo sprzeciwu ludzi światłych i oczywistego kontrastu z holistycznym podejściem do zdrowia?

Co powiedzą dzisiejsi medycy na spojrzenie wymienianego wszak wciąż na uniwersytetach Augusta Bier’a,chirurga klinicysty?:

„…Stale i z dumą podkreśla się,że w żywym organizmie funkcjonowanie żadnego narządu nie zostało wytłumaczone bardziej wyczerpująco zasadą przyczynowo-mechanistyczną,aniżeli praca serca i generowanie ciśnienia krwi.Z moich obserwacji wynika jednak,iż ożywczy wpływ na ruch krwi leży w sferze naczyń kapilarnych.Jest on niezbędny.Prawa hemodynamiki,w swej najbardziej grubej formie opisane w przebiegu eksperymentów na martwych naczyniach martwych zwierząt,nie sprawdzają się nawet w najmniejszym stopniu w warunkach żywego,ludzkiego organizmu…..”

One nie tylko się „nie sprawdzają,ale nie wyjaśniają podstawowych pytań stojących u początków kardiologii.

Za to-tworzą nowe.

Czym jest śmierć?I na to są definicje,i na to niepełne.

Można się pokusić o stwierdzenie,że śmierć jest utratą rytmu serca.Ale dlaczego pytamy o śmierć nie szukając najpierw odpowiedzi,które pomogłyby nam żyć pełnią życia?

Neurokardiologia mówi o neurotransmiterach odkrytych również w sercu.O bezpośredniej komunikacji między mózgiem a sercem.Dr Schwartz i Russek mówią o subtelnej energii kwantowej,określanej też infoenergią a przy którym to terminie wolałabym pozostać,przez którą(oraz hormony i neurotransmitery) serce posiada nad mózgiem przynajmniej tyle samo kontroli,co mózg nad sercem.

Dowodzą,że serce wymaga od mózgu ciągle aktualizowanej informacji na poziomie neurohormonalnym, potrzebnej mu do uporządkowania energetycznych prądów w organizmie-co doskonale pokrywa się z poglądami medycyny chińskiej.

Serce jako neurochemiczny gruczoł?Takie spojrzenie nie jest już wielu kardiologom obce.

No właśnie-„już”.Co powiedzieliby,zadawszy sobie przyjemność przeczytania dzieł Sir Williama Oslera,który w 1897 roku opisał arteriosklerozę jako  „Nemezis”,przez którą natura troszczy się o wyrównawczą sprawiedliwość,jeżeli człek sprzeciwi się jej prawom”?To Osler opisał arteriosklerotycznego pacjenta jako popędliwego, zachłannego, ambitnego,którego „maszyna” ciągle wypuszcza więcej pary,niż to słuszne”.To Osler mówił o niezdyscyplinowanym mózgu rządzącym ciałem „bez serca”,on wskazywał człowieka nie reagującego na subtelną energię serca….

Jak bardzo jego obserwację pokrywają się z obserwacjami medyków stosujących w leczeniu naturę?Czyż nie idealnie?

Nowoczesna kardioenergetyka (a jest coś takiego:-)) zajmuje się tajemnicami,na które dotychczasowa medycyna szkolna patrzyła wręcz z odrazą-teraz sama próbuje z niej korzystać przypisując sobie-nie naukowcom poruszającym się w strefie medycyny naturalnej- początki w tej dziedzinie odkryć.

Ludzie i tak wiedzą-większość dzisiejszych leków farmacji przemysłowej wzięła się z natury,sama medycyna szkolna jest w ogromnej części nieudanym dzieckiem nieudolnie stosowanej przez wyfiokowanych medyków medycyny naturalnej,ale to takie przykre wspominać początki tej „wielkiej,wspaniałej nauki”,prawda?

Tymczasem ustalono kardioenergetyczny obraz serca…..

1.Przy elektromagnetycznej mocy serca blednie elektromagnetyczna moc mózgu.To serce jest naszym najsilniejszym organem,w dodatku reagującym bezpośrednio na środowisko,w którym się znajdujemy.Serce nie reaguje więc wyłącznie na rozkazy mózgu,ale również autonomicznie a nawet BEZ wiedzy mózgu.

2.Serce jest przewodnikiem energii do komórek ciała.W efekcie można tę energię określić jako infoenergetyczną pamięć komórek.

3.Jak wszelkie systemy vivi,jest serce systemem otwartym,interaktywnym,podlegającym zmianom.Teoria fizyki kwantowej pozwala określić,że system ów manifestuje się energią,masą i informacją i że jest ona w równym stopniu falą co cząsteczką.Czy ta teoria jest pełna?Nie wiemy.

4.Serce jest najważniejszą siłą porządkującą w organizmie.To ono trzyma nas „do kupy”,katalizatorem rozsądku (a tak),pozwalającym nam coś rozpoznać.Serce używa swojej infoenergii,aby komunikować się z mózgiem.

Serce z każdym swoim uderzeniem wysyła energię-informację działającą na materię tak wewnątrz,jak i zewnątrz ciała,wewnątrz magazynowaną przez komórki jako pamięć.

5.Serce jest jądrem organizmu-to zarządca energii i wymiany informatycznej.To ono reaguje i wysyła informacje.Czy je zrozumiemy-owszem,jeżeli dopuścimy je do głosu.

6.Serca wymieniają informacje z innymi sercami i mózgami.Proces rezonansowy jest w tej chwili jednym z głównych przedmiotów badań w kardioenergetyce.

Także,proszę Państwa,serce posiada własny,własny,autonomiczny „system nerwowy” i mózg nie potrzebuje mu bynajmniej czegokolwiek dyktować.Serce podpowiada słusznie,jeżeli pozwalamy mu mówić.Podpowiada tak,że słuchając go,pozostajemy w zgodzie z ciałem.Wynik negowania wiedzy serca obserwujemy codziennie na oddziałach kardiologicznych.

Pochodzenie impulsu serca jest wciąż niechętnie omawianym oficjalnie tematem medycyny szkolnej.

Co powiedziałby na to kardiolog,który nie chce słyszeć o kardioenergetyce,choć znana jest mu elektrokardiologia będąca świetnym wstępem do badań nad energią serca?

Ze,np.w transplantacji,chodzi o to,że „serce uruchamiane jest bodźcem pochodzącym z tzw.bloku SA(sinuatrialny), który powstaje…. sam z siebie”.Ze to „rodzaj biologicznego rozrusznika”.Ze tam jest „mały kawałek tkanki,niedaleko górnej prawej połowy atrium i to służy jako tzw.dyspozycyjne centrum…..że ten bodziec to rodzaj „bioelektrycznego rozładowania”. Bioelektryczne?A więc jednak….forma energii. 

Lektura:jak poprzednio,plus W.Harvey,”De motu cordis et sanguinis in animalibus”,1628

„Le coeur -plus qu’une pompe”-M.Fraval,A.Narrie,M.del Pilar Munoz

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: