Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Odchudzanie-TCM,czyli odporny jak Chińczyk.cz.7.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 22, 2010

Przegapiłam ponownie:Czystą Jasność:-)-piątą część chińskiego roku,czyli Qing Ming,zaczynającą się z 4 na 5 kwietnia. Niewiele brakowało,abym przegapiła i szóstą-GuYu-zbożowe deszcze (prawda,że pasuje?),obejmującą panowanie od 20 na 21 kwietnia…

Dlaczego zawsze piszę w kalendarzu chińskim,np. „z 2 na 3” a nie 2 lub 3?Ponieważ zależnie od lat,zależnie od pozycji planet część ta zaczyna się albo 2 albo 3,więc interpretując kalendarz swobodnie na warunki europejskie,można pisać „z 2 na 3”.Napomknę jeszcze,że jest to kalendarz lunisolarny,a więc bierze pod uwagę operacje i Słońca i Księżyca.

Nawiasem mówiąc nie jest to wyłącznie kalendarz chiński,Chińczycy go po prostu udoskonalili,był znany w innych krajach Azji.Teraz?Teraz,nawet,jeżeli sporo krajów Azjatyckich stosuje oficjalnie,w życiu służbowym,kalendarz gregoriański,to….prywatnie zawsze stosują się do starego,bo mającego ponad 2,500 lat kalendarza przodków.  

Najpierw pogadamy o Czystej Jasności-mając takie nazwy części roku aż chce się żyć:-),co nie oznacza,że nie lubię naszego kwietnia z jego trzydziestką.

W kontraście do nazwy stoi symbol Czystej Jasności-duch pod postacią mnicha żebraczego,z parasolką na ramieniu i wywieszonym jęzorem oznaczającym,że istota ta jest…martwa.

6 kwietnia to u Chińczyków  dzień opieki nad grobami,czemu wspaniale(przeważnie) sprzyja pogoda.Swiętowaniu na grobach podobnemu do chińskiego hołdują u nas Romowie,którzy,podobnie,jak Chińczycy,całymi familiami robią piknik na grobach swych bliskich z całym pikniku obrazem,a więc jadłem i napitkiem.Przyznam,że Chińczycy są w tym o niebo odważniejsi:-)a jeszcze przed rewolucją świętowali ten dzień wyjątkowo bogato.Dzisiaj…Najpierw czyszczą grób,potem witają z szacunkiem duchy przodków-na klęczkach,potem zaś….nadchodzi kolej na ploteczki.Chińczycy opowiadają zmarłym,co działo się w domu od ostatnich odwiedzin.

Zakończywszy konwersację,wkładają w przyniesione potrawy kadzidełka,które spełniają bardzo ważną rolę: pośredniczą we….wspólnym spożywaniu.Jaśniej:Chińczycy jadają wówczas razem z przodkami i nikogo to nie dziwi.

Po uczcie wracają z długiej,wiosennej wycieczki i zaczynają „życie pośród żywych”.

Wielu z nas wiosną zaczyna życie po zimowym otępieniu i…wpada w rozpacz.Bo wałki i wałeczki,bo tłuszcz z „zimowego snu”:-) i cera jakby nieświeża…Zanim przejdziemy do sedna muszę zaznaczyć,że teraz,po 21 kwietnia już NIE PORA na drastyczne ruchy wobec swojego ciała-mam tu na myśli INTENSYWNE odchudzanie-teraz możemy sobie łagodnie zrzucić parę kilo,jeżeli mamy ich zbyt wiele-teraz jest przede wszystkim pora na napełnianie organizmu dobrym materiałem,na budowanie go z najlepszych składników.Takie są prawa natury.Na intensywniejsze zabiegi przyjdzie czas znowu…późnym latem-o tym w odpowiednim czasie.

Co znaczy „łagodnie” zrzucić?

Liczenie kalorii?Fe.Ile tak wytrzymacie?Może i ok,ale nie każdy to wytrzyma.Pozostaje też dylemat-kalorie a witaminy,enzymy i cała reszta-przykładając się do kalorii,zwykle nie bierze jej się pod uwagę.

„Cudowne diety”?Bardzo cudowne zwykle wymiatają organizm z potrzebnych składników,ponieważ NIE są dostosywane indywidualnie!

„Cudowne preparaty”?Wszelkie,przetworzone przemysłowo produkty aplikowane naszemu organizmowi ZAMIAST żywego jedzenia (świeżych roślinek:-) prędzej czy później zachwieją równowagą.NIestety-na dłuższą metę nie jest to najbezpieczniejszy sposób,bywa też,że kobiety uzależniają się od niektórych substancji w takowych preparatach zawartych.

Same świeże soki?Owszem,na króciutko-2 do 3 dni-,ale to nie zrzuci nam zbyt wiele,zresztą tego typu diety nie powinniśmy już przeprowadzać teraz-ostatnim takim czasem był Wielki Post.Pełnia wiosny to nie czas na silną ingerencję w przemianę materii,na drastyczne odchudzanie-byłby to poważny błąd.Ruch-stopniowo intensywniejący-w porządku,dobór właściwego żywienia-w porządku,ale żadne ostre „operacje”( a do takich należy gwałtowne odchudzanie)  na naszej wątrobie-tego na pewno nam nie zapomni i w porę chłodną wkroczymy osłabieni, apatyczni, chorowici.Wszystko ma swój czas.

Qi krąży ze zwiększoną siłą-to,czym karmimy  ją teraz,zaowocuje zdrowiem lub jego przeciwieństwem.

W opiece nad naszą ziemską powłoką pomaga nam zaczęta wczoraj (21/22 pora-Gu Yu,pisana też Guyu-zależnie od prowincji,zależnie od kraju.

Zbożowe deszcze-spójrzmy:natura wie:zboże zostało posiane,trzeba mu wody.Również nasze niebo przywitało wczoraj pola deszczem.Ta część roku kończy już wiosnę,ale…nie zapominajmy-w Chinach kalendarz mówi o niej znacznie (i nie bez racji) wcześniej.Słuszność chińskiego kalendarza mieliśmy okazję zaobserwować w tym roku w Polsce wyjątkowo dokładnie.I cóż,że jeszcze tu i tam śnieg poprószy?Bywa,że prószy i w lecie.Ważne jest oddziaływanie Słońca i Księżyca.

Kwitną kwiaty-w Chinach organizuje się uroczyste spotkania poświęcone np.piwoniom.Tam akurat popularne są piwonie krzewiaste-coraz częściej sprzedawane  u nas i dobrze,ponieważ sadzonki chińskie znoszą nasz klimat o wiele lepiej od np.japońskich.

Mówimy,że „zieleń kipi”-to czas silnego wzrostu,czas aktywności owadów,zwierząt.

Nasze samopoczucie zależy m.in.od pogody bardziej niż byśmy chcieli i na nic argumenty zwolenników robotyzacji homo sapiens,że natura w ogóle nie ma nas wpływu.Na nic,ponieważ natura udowadnia swój wpływ na każdym kroku.

Oczywiście,że nie jestem przeciwniczką techniki,nie jestem przeciwniczką rozwoju,ale to musi być mądry rozwój i to musi być mądrze użyta technika.Tutaj pozwolę sobie na małą dygresję.

Ostatnio pisałam o matematyce i jej przydatności/lub nie,o obliczeniach itp.Dzisiaj,w temacie chińskim skojarzyłam sobie chińską architekturę-tę,która pozostała,gdyż bywało,że żołnierze komunistyczni poniszczyli i ją…. Prastare,chińskie budowle…słyszeliście może o świątyni Xuangkong Si,w prowincji Shanxi,niedaleko (ok.80 km )Datongu?Zbudowana przed prawie półtora tysiącem lat,na klifie nad rzeką,wedlug legendy wisi na 3 końskich włosach.

Legenda piękna,ale jak to możliwe,że budowla z chińskiej choiny-a więc z drewna,przetrwała tyle lat bez renowacji,bez odbudowy,przetrwała trzęsienia ziemi,deszcze,rewolucje…Tylko komuniści zdewastowali posągi-na więcej na szczęście się nie odważyli.

Architekci z całego świata przyjeżdżają tam,aby poznać ten cud,jak mówią „ludów prymitywnych”-i tu już okazują próżność tak typową dla prostaków,gdyż ten,tzw.lud prymitywny był o niebo inteligentniejszy od nich,jeżeli bez współczesnych maszyn,bez obliczeń, bez symulacji zbudowali w tak ciężkich warunkach coś,co dotrwało do 2010 a pewnie i dłużej.

Na pytania o matematykę ówczesnych budowniczych Chińczycy śmieją się,mówiąc-„naśladowali naturę i korzystali z wiedzy przodków-nie,nie z matematyką nie ma to nic wspólnego”.Może jest to zasługa duchów świątyni Xuangkong Si-są tam Budda,Konfucjusz i Lao-tsy.Wszyscy trzej Wielcy.I żaden nie woła o pierwszeństwo.I żaden z wyznawców Buddy nie woła,żeby usunąć Lao -Tsy lub Konfucjusza.

Wiosną jeszcze lodowe sople wiszą na skałach Jinlang pod budowlą.Setki turystów idzie po drewnianych schodach nad przepaścią…a schody nic.Niedaleko są też groty Yungang-matematyka też nie miała z nimi nic wspólnego,a jednak są.

Czy nie może to obudzić nieco pokory we współczesnych usiłujących przeforsować swoją (gdyż zwykle jest ona ich źródłem utrzymania) teorię o ważności matematyki?…Co to ma wspólnego z odchudzaniem:-)?

Już mówię:zaufanie do tradycji.W tym wypadku do wiedzy przodków o organizmie i postępowaniu z nim.I zaufanie do własnych sił,do własnego umysłu-do tego,że jeśli organizm mówi nam:z tymi paroma kilo więcej czujemy się dobrze,to czujmy się dobrze-niech nas nie obchodzi,co powiedzą inni-to Wasza sprawa,jak wyglądacie,jeżeli ktoś nie akceptuje Was z tego powodu-to on ma problem,nie Wy.Ale jeżeli przeszkadza to Wam…jeżeli już naprawdę wiecie,czujecie,że jest Was „za dużo”….no to proszę:

-złóżcie Wasze dłonie jak do modlitwy,ale nie całkiem:nie na płask,ale zginając palce utwórzcie między dłońmi przestrzeń tak,jakbyście mieli w nich piłeczkę.To,co jest w środku,to wielkość Waszego żołądka-dlatego dłonie sąsiadki nie są miarodajne dla wielkości Waszego talerza:-)Tyle,co w tych dłoniach,można jeść na raz.Niewiele?No cóż…

Niedługo zajmę się podstawą przemiany materii,więc powiem o tym więcej,ale wielu z nas ma żołądki rozciągnięte, inni-zasuszone.W każdym z tych przypadków nie jest to dobre.Pamiątajmy,że poczucie nasycenia osiągamy po około 20 minutach od spożycia „czegoś tam”,więc:

JEDzMY WOLNO.

Pośpiech jest podstawowym błędem żywieniowym wpływającym na całość równowagi zdrowotnej.

W czasie jedzenia nie popijamy.Jak musimy,to odrobinę wody,zielonej herbaty,wina (najlepiej bez sulfitów,ale gdzie ono poza prywatnymi piwnicami u nas jest?).Odrobinę.Pijemy w ogóle albo pół godziny PRZED jedzeniem albo przynajmniej PóŁ godziny PO.Dajmy szansę żołądkowi na prawidłowe rozłożenie pożywienia.Na początku może to wydawać się trudne,ale można się przyzwyczaić.Generalna zasada:

Gorących potraw NIGDY nie popijamy zimnymi napojami.I odwrotnie.

Zalewanie zimnego gorącym jest szokiem powodującym totalny chaos w systemie trawiennym i w efekcie zaburzenia w trakcie pokarmowym.

O napojach puszkowch lepiej wypowiadać się nie będę,bo przecież mamy piękny dzień i szkoda go sobie psuć:-)

Jeżeli komuś nie odpowiada wielkość jego żołądka,niech je częściej,nawet i 6,7 razy,ale tyle,ile mieści się w złożonych dłoniach.

A co?Wymieniona przy poprzednich wpisach o TCM żywność liczy się w dalszym ciągu,ale możemy ją wzbogacać o cały wachlarz dostępnych aktualnie:

szczawiu (nie częściej niż raz w tygodniu,dla osób z reumatyzmem,osteoporozą NIE wskazany!)

rzodkiewek z gruntu (kto wysiał pod skrawkiem folii,ten ma:-)

szczypiorku

młodych liści poziomek (wspaniałe m.in.dla kobiet z menopauzą)

pieczarki-tak,już można-wspomagają Qi,lekko napotne,bardzo pomocne dla „nieco otłuszczonych”:-),którzy mają słabą śledzionę,

czerwone papryczki-kapsaicyna pobudza produkcję hormonów,co z kolei pomaga przemianie materii,co następnie sprzyja spalaniu tłuszczyku

kiełki fasoli mung (NIE SOI!!!)-idealne do schudnięcia:mnóstwo białka,wody i błonnika

szparagi-w Chinach znany wzmacniacz systemu immunologicznego (i uwzględniony w terapii leczącej nowotworowców)

ocet jabłkowy-z wodą pół na pół,byle nie przesadzać,dwa razy dziennie,jeżeli nie ma przeciwwskazań (rzadkie),po łyżeczce od herbaty.Zaznaczam-jabłkowy!

Nie wiem,jak Wy,ale ocet spirytusowy używam wyłącznie do celów sanitarnych-fakt,bardzo przydatny:-))

I jeszcze:nie ma dobrego odchudzania bez ruchu.

Na razie tyle,ale przecież wiemy,że o odchudzaniu to dopiero początek,będzie więc przeplatane również w innych cyklach,gdyż „nie samym odchudzaniem człowiek żyje”:-)

Lektury-jak zwykle,plus doświadczenia własne,ale o tym chyba nie muszę….:-)

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: