Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Katyński znak.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 12, 2010

Wtedy,w 1940,znamienici Polacy ginąc mieli nadzieję,że nie ginęli na darmo.Ale to była nadzieja.

Lata bezpamięci.

Lata chaosu.

Lata ucisku i wyniszczania narodu i kraju.

Katyńskie dusze nie mogły wiele zdziałać samą swoją pamięcią.

Potrzebny był szok.Ale kogo zszokuje stary grób?

Szokują tylko krew,tragedia,żywe łzy i liczby.

Słowa,słowa,słowa…Wydarzyło się.Płacz.Rozpacz.Dlaczego.To pytanie codziennie zadaje sobie Ktoś,kto akurat stracił Bliskiego.Codziennie giną tysiące ludzi na całym świecie.Codziennie poświęca się mnóstwo słów,które i tak niczego nie zmieniają.Nie zmieniają,gdyż śmierć,mimo,iż początek Nowego,jest Nieodwracalną.Nie zmienią,gdyż są ukierunkowane na to,co było,lub na to,co będzie.Nie na to,co jest.

Nie jest mi łatwo jeszcze ciągle napisać cokolwiek.Wiem,zawsze Ktoś przeżywa jakąś tragedię,dla Każdego Jego ból jest największy …miliony odchodzą w ciszy. Ona też-Cisza-powinna panować najpierw. W ciszy łatwiej o pełny obraz.O pojęcie sensu tego,co nam się przydarza. Słowo „nam” może być odczytane przez niektórych jako próbę przypisania odczuwania tego samego każdemu , wielu może odczuć sprzeciw,gdyż często „nam” używane jest jako instrument manipulacji , ale nie mogę nie napisać „nam” odczuwając podobne uczucia,co wielu Innych , ponieważ  od Nich właśnie pochodzi część i moich emocji-od bólu wspólnego dotknięcia Nieodwracalnego.

Teoretycznie doświadczanie bliskości śmierci powinno ludzi zmieniać.

Ale to kolejna teoria.Niektórzy się zmienią,owszem,niektórzy zmienią się na „troszkę”,po czym powrócą do starych zwyczajów,a jeszcze inni pobiegną dalej,potykając się o własne uprzedzenia aż do końca.Aż do tego końca,po którym ktoś,stojąc nad ich grobem,powie:” A ja go nie żałuję,bo to był……”To będzie naturalne wyrażenie jednej z energii prezentowanej również przez zmarłego za życia.

Tak,jak przy każdej śmierci-nie tylko osób z pierwszych stron-tak i przy tej pojawiają się głosy podszyte niskimi emocjami:obiekt czyjejś nienawiści już nie żyje,ale nienawiść-i owszem,nie umarła.Dla istot żerujących na cudzym nieszczęściu ( gdyż w naszej kulturze śmierć bliskich,mimo wyznaczników religijnych, JEST nieszczęściem) nie ważne jest,co dobrego ktoś uczynił,ważne jest tylko to,co uczynił źle…a przecież to,co zrobił dobrego,też nie zniknęło.

Jak płaskie bywają tego rodzaju uczucia,możemy dostrzec w wypominaniu Zmarłym ich postępowania,a przecież,”kto jest bez winy,niech pierwszy….”

Wiadomo,polityka nie panna dziewica , nie ideał cnót;-) Wiadomo,każdy (mam nadzieję) chciałby widzieć Polskę silną i bogatą , jej obywateli zaś-zdrowych,mądrych i zamożnych.Politycy często nie tylko tego nie ułatwiają,ale wręcz przeszkadzają-deficyt etyki wydaje się w tym zawodzie szczególnie widocznym . Ale to wciąż ludzie , wybrani z nas,ludzi-nic , że niektórzy urny nie widzieli , nadzieję dawno stracili-wybrali inni.I choćby dlatego wybranym należy się szacunek-to mimo wszystko reprezentanci narodu,jakkolwiek dyskutować by o pojęciu narodu w ogóle i jego sztucznościach,jakkolwiek sprzeczać by się o granice,ewoluujące na przestrzeni historii-to przedstawiciele naszych domów-kopanie Ich pamięci to kopanie samego siebie,co gorsza na scenie,na którą patrzy teraz cały świat.

W obrzucaniu błotem dominują ci , którzy sami zrobili dla innych nic lub zgoła niewiele-to jasne,tyle czasu poświęcają żółci,że im na nic innego nie starcza.A żółć,wzruszana regularnie, złobi sobie trakt-trakt,którym przyjdzie to,co nieuchronne.

Nie jestem za zbiorową histerią , absolutnie nie pochwalam zatracania się w gorzkich żalach , pragnę tylko zwrócić uwagę na lekcję , jaką daje nam katyński los,na możliwość przerwania tego „tańca derwiszów”, na wyjście z kręgu takiej karmy.

Patrząc na różne narody postrzegamy (jakkolwiek nie lubilibyśmy uogólnień)wprawdzie cechy podobne do naszych, ale i ich cechy dla nich charakterystyczne-mowę, zachowanie,skłonności…na to,w jaki sposób tworzą sytuację w kraju, bo ona nie tworzy się sama.

Według  pradawnych wierzeń na karmę (myślę,że dobrym wyjaśnieniem karmy jest :”prawo przyczyny i skutku”) danego kraju składa się karma jego ludu-zgodnie z  nimi każdy narodzi się w przeznaczonym mu kraju,o przeznaczonym mu czasie,na przeznaczonym mu miejscu.Nie zapominajmy,że w każdej sekundzie powstaje nowa karma.W świecie wszechogarniających mediów trudno jest uciec od wrzawy i łez.O równowagę możemy się starać wyłącznie próbując innym pomóc-słowem,myślą,modlitwą,gestem,czy podarunkiem.Być może nie zmienimy świata, być może nie będziemy mogli pomóc każdemu (mówienie „na pewno nie pomożemy,na pewno nie zmienimy” jest oznaką braku woli i podświadomej rezygnacji ze zmian),ale tym,którym pomożemy,NA PEWNO nie będzie to obojętne,nie pozostanie to więc obojętne dla karmy na świecie.

„Traktuj Innych tak , jak chciałbyś być traktowany sam”-przesłanie z pierwszych stron blogu jest podstawą wyrażania się karmy.W tym specyficznym „banku” czynów,akcji i reakcji,wygaszenia i anulacje nie są przewidziane,nie ma możliwości uczynienia ich niebyłymi.Każdy,kto opowiada Wam,że pomoże pozbyć się całej poprzedniej karmy,z której moglibyście być niezadowoleni-mówiąc oględnie,mija się z prawdą-być może nieświadomie,ale to Waszą rzeczą jest zdawać sobie sprawę,że to,co czynicie Innym,zawsze czynicie sobie.

To lekcja indywidualna.

Patrząc na zalążki sporów na forach,sporów o przeszłość,sporów nad trumnami,myślę o nieobecności ducha w ludziach,którzy ponoć sprawiedliwie nim zostali obdarzeni.O zatłuczeniu ducha w istotach ponoć żywych.

Czym , jak nie upadkiem ducha jest dorzucanie kamieni na głowę pojmanego?

Bez względu bowiem na to,czy lubiliśmy kogoś,czy nie,bez względu na to,czy mamy do kogoś żal,czy poczucie jego winy,ponad wybaczeniem pozostają jeszcze-a może przede wszystkim-Jego Bliscy.Ludzie,którzy nie mają nic a na pewno niewiele wspólnego z naszymi,negatywnymi emocjami.Ludzie,którzy cierpią tak,jak cierpielibyśmy w podobnej sytuacji my.Czy naprawdę trudno jest się domyśleć,że dokładając Im bólu,rzeźbimy rysę na własnej twarzy, we własnej duszy?Czy trudno jest się domyśleć,że mając nadzieję na lepsze jutro,ale czyniąc źle teraz,odpychamy lepsze jutro w nieokreśloną dal?Ze jedynym czasem,w którym możemy coś zrobić,coś zmienić , jest TERAZ?

„Try walking in my shoes…”

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: