Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Homeopatia nie dla wszystkich.cz.8.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 7, 2010

Tę małą część ignorancji,którą uporządkowaliśmy i sklasyfikowaliśmy,nazywamy wiedzą. A.Bierce

Po Wielkiej Nocy:-)Budzimy się,uśmiechamy…ciągle jest:UNIVERSUM.Wszechświat.

Ale….czym on jest?

Tak…ogólnie?Wszechogarniającym Kosmosem,uporządkowaną (jakby nie patrzeć:-) zbiorowością z trzema-możliwymi przecież do pojęcia przez nas sferami:Duch-Dusza(materiał lekki)-Ciało fizyczne(materiał tzw.ciężki).

Wedle starych pism medycznych duch i dusza tworzą ciało eteryczne,dusza i ciało-naturę materialną.Materia pojmowania Wszechświata nie może więc obyć się bez pojęcia duchowości,oczywiście nie negując materialności.

Duch-przyczyna,warunkuje (działaniem) materialny Byt.

Próby rozdzielenia więc tych pojęć jak i samych zjawisk nie mogą skończyć się happy endem.

Wiele z pytań,które ludzie myślący usiłują stawiać,jest traktowane jako „przesadne”,bo „już odpowiedziane i nie należy się nimi zajmować”.Jeżeli pyta się pomimo,jest się nierzadko posądzanym o wywrotowość lub zbywanym nerwowym wzruszeniem ramion-byle nie pytać w obliczu szacownego,profesorskiego grona-oj,nie zapomną nam tego:-)

Jeżeli się jednak pytać przestaje,popada się w otępienie.Pytanie o „dalej” Wszechświata jest motorem naszego rozwoju.

Skąd wzięły się prawa,na których opiera się fizyka,więc i medycyna?

Zauważcie proszę,że nie mają one egzystencji niezależnej od człowieka,że są to ludzkie interpretacje, konstrukcje, którymi porządkujemy mnogość naturalnych zachowań w schematy.

JAK człowiek wpada na to,by swoje interpretacje określić,zrównać je z samą istotą i działaniem natury a na dodatek podać to w sosie absolutnej pewności oraz prawnego ustalenia?

„Macie i rozumcie jako przykaz albo nakaz co wolno a co nie”.Czy nie tak wygląda obowiązujący system?

W ramach teorii „samoorganizacji” zapędziliśmy się w ustawieniu na pozycji PRAWIE stwórcy.Naszym stwórcą jest natura,ale skąd ona pochodzi?

Ogromne znaczenie mają czasoprzestrzenne ramy,w których porusza się nasza nauka i posłuszna jej filozofia.

Tak długo,jak długo fizyka nie wychodzi poza obręb codzienności,można ją określić nauką doświadczeń.

Stąd można postawić też pytanie,DLACZEGO WOBEC TEGO NEGUJE INNE WNIOSKI ZBUDOWANE RóWNIEż NA DOśWIADCZENIU i to nieraz mającym tysiące lat?

Prawa Keplera,Galileo,Newtona,wyszły z ich doświadczeń,przy czym już przy Newtonie-i to charakterystyczne dla wyszystkich występujących później teorii-mamy bogate w skutki zaczątki hipotetycznego myślenia,które pokazują WYJAśNIENIE FIZYCZNYCH RELACJI NIE Z SAMEGO DOśWIADCZENIA,ALE Z POMOCą HIPOTEZ.

Hipotez-a więc przypuszczeń.

„Co ustalamy matematycznie,jest tylko małą częścią obiektywnego faktum,ale dużą częścią przeglądu możliwości”-raczył stwierdzić W.Heisenberg.Przyznam,że jak na fizyka teoretycznego,i tak było to stwierdzenie odważne:-)

Hipotez więc…. 

W tym miejscu zagnieździła się problematyczna zasada ekstrapolacji,stosowana w kompletnym oderwaniu od natury:

We wszystkich,najodleglejszych obszarach czasoprzestrzeni,jej formy,jej wartości liczą się jako NIEZMIENNE,nie wspominając o zależnościach między obiektami.

Czy taką ekstrapolację można uznać?Jeżeli tak,to od razu uznajmy za prawdziwe wszystkie,nawet najbardziej niedorzeczne hipotezy-dlaczego ona jedna?Dlaczego ten podstawowy błąd nauki,przede wszystkim w medycynie błąd niewybaczalny,z którego wychodzą następne,rażące problemy,jest podstawą medycyny?

Skąd naiwność-bo nie chcę tego nazywać inaczej-naukowców przenoszących ich codzienne pojmowanie świata w dalekie mikro-i makroświaty z wiarą,że wystarczy oprzeć się na hipotezie?

W tym,totalnie bezkrytycznym ujęciu fizyki przegapiono rozprawienie się z teoretyczno-naukowymi warunkami zastosowania tejże wiedzy.W ten sposób powstała fikcja,wyobrażenie o Big Bangu jako przyczynie,w której prawa natury i jej przyczynę traktuje się jako STAŁE natury,traktuje się je jako NIEZMIENNE przez miliardy lat i wierzy,że cała materia wszechświata,w stanie niewyobrażalnej kompresji,wielkości kropki biedronki:-),w tym momencie się według owych prawa zachowała,że czas,materia i przestrzeń powstały z „pierwotnej jedności” jednocześnie!

Co było PRZED?

„A po co o to pytać”-zdenerwują się niektórzy za panem Lemaitrem.

A po to,że z zastosowaniem mikrofizyki i mikrochemii na żywą naturę,w przemyśle medycznym,żywieniowym,stoimy właśnie przed unicestiweniem naszych warunków życia,czego chyba (mam nadzieję)nikt potrafiący myśleć nie chce.

Ze względu na brak pojęcia fizykochemicznych związków na różnych stopniach całości i części tak,jak to w fizyce niestety jest utrwalone,praktycznie wszystko się „przypuszcza”,a przecież i fizyka i wszystko inne ma te same przyczyny,które fizyka poznała na najbardziej z możliwych powierzchniowej warstwie świata,to jakby prawić o falach obeserwując na nich blask słońca…..nie sięgamy tym samym ani słońca ani nie poznajemy wszystkich właściwości fal.

Homeopatia udowadnia się swoim działaniem,nie działaniem fizyczych doświadczeń opartych na hipotezach,ponieważ ona działa naprawdę,co widać i czuć,w szczególności czuje to chory,który zdrowieje na skutek jej zastosowania(oczywiście nie tylko wskutek stosowania homeopatii).

A….aspiryna,antybiotyki….przecież są przepisywane chętnie,ale sedno ich mechanizmu nie jest dobrze poznane.

Od antyku duchowy postęp Europy praktycznie stanął.Nastał czas eklektyków-ogromny proces trawienia starych osiągnięć,rozwój scholastyki-monopolu na wiedzę,również powtarzania tych samych błędów-przeciwnicy scholastyki marnie ginęli.Antyk oferował całościowy ogląd świata z nieodłącznym miejscem dla DUCHA.Potem nastąpił zwrot do materii,rozwinęło się tępe myślenie mechanistyczne,rozkładanie świata na cząstki,redukcjonizm.

Materię podzielić można.

Ducha-nie.

Renesans-odrodzeniem antyku?Ależ skąd.To „odrodzenie” właściwie nie nastąpiło-co najwyżej w sztuce,ale na pewno nie można tego powiedzieć o rozwoju duchowym.

Ciągle nie odpowiedziane zostało pytanie-co trzyma te wszystkie cząstki razem?

Postępująca redukcja materii,koncentrowanie się na cząstkach,to raczej proces różnicowania,leżący u podłoża każdej ewolucji,w filogenezie.W ontogenezie widzimy proces przestrzennego podziału-drogę od jedności do wielości.

W Europie proces redukcjonistyczny jest o wiele bardziej widoczny niż w Azji.Ale Europa pędzi w redukowaniu dalej.

Postrzec możemy coś,kiedy istota myśląca zauważa oddzielony od niej przestrzennie obiekt lub pomyśli o czymś jako o obiekcie.Immanuel Kant (1724-1804)każe szukać w poznającym,gdyż „on myśląc różnicuje swe otoczenie”(odnośnie obiektów w otoczeniu).”Byt jest stawaniemi się,prawdą,rozpoznawaniem”.Rzeczy istniejących jakby od zewnątrz,w oddzieleniu ode mnie-nie postrzega więc człowiek wcale?

Ustawmy ostrość aparatu fotograficznego.Widać coraz więcej coraz mniejszego.W końcu od trawy nie widać już łąki.

A ona wciąż istnieje.

Rozwój sztuki….sztuka wkracza w tajemnice przestrzeni….przedstawia naturę.Trzeba na to zwrócić uwagę,gdyż wiedza o naturze nie jest naturą a jej obrazem,przedstawieniem.

Współczesne,oficjalne,ujęte w edukacyjne ramy fizyki i innych nauk wyobrażenia praw natury niewiele mają wspólnego z nią samą,stąd też kłopoty ze środowiskiem.Dzisiejszą fizyką zawiaduje teoria względności i fizyka kwantowa.Przyjrzyjmy się jednej i drugiej-to ogromny konflikt,bodaj największy,jaki nawiedził fizykę.To konflikt między falą a cząsteczkami.Posługując się aktualnym fizycznym obrazem świata konflikt ten rozwiązanym być nie może,ponieważ jest to konflikt między duchem a materią.

Problem nie leży w rzeczach a w wyobrażeniu dzisiejszej nauki.Ta rozwinęła się wprawdzie z oglądu i doświadczania świata,ale jej bazą są formy postrzegania:przestrzeń,czas,przyczynowość,o których wie niewiele.

Tak długo,jak nauka porusza się w codzienności,można problem duch-materia przesuwać,ale z jej ekspansją w dalsze od dnia codziennego rejony mikro-i makroświata,z ekstremalnymi wartościami przestrzeni i czasu staje się wyraźniejszym,że jej podstawowe pojęcia rozwinęły się poza tzw.”dzisiaj”,przez miliardy lat i jako takie tracą swe wartości doświadczalne,stają się zagadką.

I teoria względności i fizyka kwantowa są wyrazem tejże problematyki.

Obie można traktować jako ostatnie konsekwencje nieznoszenia się dwóch obszarów fizyki,które przez lata rozwinęły się niezależnie od siebie,ale w ciągu swej ekspansji się skonfliktowały:

pochodzącej od Galileo i Newtona fizyki korpuskularnej oraz „uargumentowanej” Huygensem i Maxwellem fizyki falowej,klasycznej-elektrodynamiki.

  To,co jest w fizyce kwantowej problemem fala-cząsteczka,odciska się w teorii względności jako problem elektrodynamiki ruchomych ciał.(polecam pracę Einsteina z 1905r.)

Obie teorie powstały nie tylko w prawie tym samym czasie,ale też mają wspólne korzenie,tylko,że na różnych poziomach.

Maxwell dostarczył na oba przypadki (elektrodynamika ruchomych ciał)różne teorie.

Einstein pomógł sobie spekulacją-hipotezą o stałej prędkości światła.

Do tego założenia przywiódł go eksperyment Michelsona-polskiego Zyda,1880,który nie przyniósł pozytywnego wyniku a który jest uznawany jako fundamentalny dla teorii względności!To oznacza ni mniej ni więcej,że dzisiejsza wiedza nie jest w stanie wnieść żadnego dowodu na prędkość światła,gdyż nie zachodzi w owym dowodzie parametr czasu!Czas wprowadzony jest hipotezowo,co ogłupia badaczy.Pytanie o parametr czasu stawia pod ścianą wszystkie, inne,ważne fizyczne eksperymenty.

Einsteinowska teoria leży na dwóch luźnych „dowodach”:

eksperymencie,który w ogóle nie dostarczył informacji na ten temat i na hipotezie,która z powodu jej „naprędkiego” charakteru musiała dostarczyć zażyczony wynik.Sam Einstein uznał 1905 zadanie za „byle jakie”.Czy 26-letni Albert E. ,ten niebywale inteligentny przecież człowiek,był świadom (w momencie ogłaszania swej teorii) konsekwencji i skąd jego późniejsze twierdzenia o głupocie ludzkiej?

Fizyka kwantowa z kolei….jej szerokie działanie w obszarach chemii,medycyny,biologii wydaje się być wręcz rozrusznikiem dzisiejszej nauki,ona tworzy warunki dla sięgającej w submolekularne przestrzenie mikrobiologii,która to z kolei ze swoimi zastosowaniami w technologii genowej ma wyjątkowo niebezpieczne działanie na cały świat.

Z procesu mikrominiaturyzacji fizyki wyraźnie widzimy nici rozwoju:różnicowanie nowych pojęć o przestrzeni i czasie i tym samym zaostrzenie konfliktu -podmiot:przedmiot:rozłam,którego szczyt przypada w Planckowym odkryciu kwantowego działania w 1900.

Dlasze różnicowanie jest praktycznie niemożliwe.

Stąd moje obawy o manipulowanie ludzkimi umysłami opowiastkami o „sukcesach” osiągniętych w „wielkim zderzaczu hadronów”-kolejny sukces,no proszę,tylko czekać,aż wyjdą z tego kolejne opowiastki o „cudownych terapiach” a może i o przywracaniu zmarłym życia.Oczywiście nie zapomnijmy o patencie.”I straszno i smieszno”,jak powiedzieli o „wielkim eksperymencie” znajomi Rosjanie-fizycy zresztą.

WSZYSTKO,absolutnie wszystko podlega w materialnym pojęciu cyklowi stawania się i przemijania.

Ale „nauka” wierzy dalej w rozwój teorii chaosu,w teorie pól jako skończone.

To są jednak wyłącznie wariacje.

Przestrzeń jest pojmowana jako wyraz rozłamu między obiektem a podmiotem.

Ale przestrzeń,pole,materia są tylko pojedynczymi aspektami tego samego.Fizyka trafiła na własnoręcznie zakreślone  granice.Z jej kwantytatywno-matematyczną metodą,bez której nie może istnieć,nie jest w stanie uznać duchowości , ponieważ ta nie da się skwantyfikować jako jakość.

Człowiek rozciągnął wszystkie odbicia teorii wynikające z codzienności na mikro-i makrokosmos,na wszystkie granice, czasy,prędkości.W pewnych przestrzennych granicach doświadczenie może coś potwierdzić,ale nigdy ekstrapolacja nie usprawiedliwia tych obszarów,do których nasze doświadczenie nie ma po prostu dostępu.

Jedynym osiągnięciem określenia tzw.praw naturalnych jest,że opisuje się obserwowane fenomeny wg porządku pozwalającego nam zaszeregować podobne fenomeny lub je nawet stworzyć.

Jednocześnie jednak spowodowało to mnóstwo szkód,w medycynie określanych jako „efekty niepożądane”.

Większość naukowców obija się o zakazy i nakazy…tych zakazów i nakazów nie uznawał Goethe.

Jeżeli potraktujemy jako prawdziwe tzw.stałe naturalne,np. prędkość światła,to pozostaje pytanie:co one oznaczają?

Dlaczego mają te wartości?

„Stałe” zawierają informację,której nie znamy.Do której brak dostępu.To funkcjonuje,ale tam nie zajrzymy.

Jakim prawem zakłada się,że „stałe”,które znamy nie od setek lat,a zaledwie-z dzisiejszą precyzją-od niewielu,są faktycznie w tych warunkach -przestrzennych i fizykalnych -stałe?

Co było przed czasem?

Heisenberg przedstawił swą teorię chyba bez przemyślenia.Pozwolił „powstać” czasowi w momencie prawybuchu.

A jak sprecyzujemy „co było w czasie przed czasem”?”Przed”już umiejscawia czas,więc nigdy nie wyjdziemy z kontekstu tego pytania-ani tym myśleniem ani naszą mową-nie mamy na to słów.

„Rzeczywistość,o której mówimy,nie jest nigdy rzeczywistością samą w sobie,ale jedną z rzeczywistości ukształtowanych przez nas”-również Heisenberg.A przecież jego zasada jest uznawana za „ostateczną granicę poznawalności”.Dla kogo ostateczną?Dla fizyków i matematyków?Co z resztą?:-) 

Z przestrzenią jest jeszcze gorzej-tu nagrzeszyli matematycy.

Zapytajmy:”co jest z tej strony przestrzeni”?Osadza to przestrzeń wcześniej-nie wyjdziemy z kontekstu.

Nawet używając „na,pod,w…”-też nie wyjdziemy.

Fizycy przypisali przestrzeni właściwości,ale używają zwrotów oznaczających w rzeczywistości pewną,ustaloną swą wyobraźnią geometrię lub poprawną powierzchnię przestrzeni.

ALE nie możemy stać naprzeciwko przestrzeni-ona nie jest obiektem,więc nie posiada właściwości.

Fizycy zapędzili się na bagno.

Rozszczepienie:obiekt:podmiot:rozpadlina leży wyłącznie w naszych wyobrażeniach.

Czas i przestrzeń,to warunki,bez obiektywnej realności,bez „w” i „poza”,bez „przed” i „po”.

Celem fizyki i matematyki jest zmierzenie tego,co mierzalne nie jest.Bazą fizyki jest ważność,ale nikt nie sformułował dla fizycznego pomiaru bezwyjątkowo ważnego warunku.

Pełno teorii,pełno hipotez.Naiwnością wydaje się trwanie przy podejrzanym,materialistycznym wyjaśnianiu, wyrażanym w dwóch głównych zasadach:indukcjonizmie-przenoszeniu myślenia codziennego w mikro-i makroświat oraz w redukcjonizmie-szukaniu przyczynowego ugruntowania na materialnie nieugruntowanych korelacjach.

Prędzej czy później natkniemy się na:co było na początku?

Chce się podporządkować naturę człowiekowi,uczynić ją zależną,ale bazuje się na martwocie,z dala od człowieka.

Kantowskie,niepoznawalne ” rzeczy same w sobie”…..

Nauka sądzi,że jej wszystkie teorie można połączyć,ale mostem są hipotezy-one zaś posiadają działania uboczne-problemy,które ta sama nauka rozwiązuje nowymi hipotezami.Tym,co jest nam dostępne,jest doświadczenie natury -do jego opisu ani przekonania się o jego istnieniu nie trzeba hipotez.

Na drodze zrozumienia homeopatii stoi materializm.

W najlepszym wypadku pozwala się łaskawie cialu i duszy działać razem,ale i tak nie rozumie się wzajemnych oddziaływań,za to próbuje wypełnić je hipotezami.Wszystkie kroki chce się śledzić materialnie,ale natura robi swoje,więc traci się cierpliwość i buduje hipotezy.

Weźmy pod mikroskop kawałek liścia.

Zobaczymy najpierw kontury.

Powiększmy to.Dojrzymy,że wcześniej gładkie linie-obrąb,jest pełen szczelin.

Powiększmy jeszcze.Potem dojrzymy komórki…..kontur znika….jest coraz więcej przestrzeni…..potem nie możemy już nawet ustalić,gdzie był kontur-wszystko jest w ruchu.A to nie koniec powiększania…..

Gdzie jest liść?…..

Pojąć można coś mając tego przegląd,z zewnątrz.Zaglądając głębiej i głębiej-wiemy,gdzie jesteśmy,ale nie widzimy tego.Tak wyraża się warstwowość natury:

Universum-galaktyka-system słoneczny-Ziemia-ekosystem-człowiek-organ-tkanka-komórka-molekuła-atom-cząstki elementarne……..

Lektura:

„Physik und Philosophie”-S.Hirtzel,1959

„Die Zeit vor dem Urknall” G.Veneziano w „Spektrum der Wissenschaft”,2004

„Zu Elektrodynamik der bewegten Korper”1905,A.Einstein w Annelen der Physik,

„Ist die Tragheit eines Korpers von seiner Energieinhalt abhangig?”A.Einstein,jw.

„The Maker of Light” D.M.Livingstone (biografia Michelsona)

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: