Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Huna po prostu jest.cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 13, 2010

 

„Jeżeli przyjaźnisz się ze wszystkimi,to i tobie dzień upłynie w przyjaznym nastroju” -Anglia,XIX wiek.

Swiezo poznani-dzięki tej właśnie stronie- znajomi spytali ostrożnie,skąd u mnie przychylność wobec astrologów. Przez chwilę mnie zamurowało,bo to trochę tak,jakby pytać,skąd przychylność wobec ludzi.Znam przedstawicieli najróżniejszych profesji,środowisk,stanowisk i żadna ze znajomości niczego mi nie ujmuje -na pewno zaś każda podnosi poziom wiedzy,choćby o społeczeństwie.”Jak to było?Ja jestem ja a ty jesteś ty.”

Astrolodzy byli od dawna,zanim wykształciło się tysiące innych zawodów i nie widzę powodów,dlaczego trzeba by było odmawiać im prawa istnienia?Moim zdaniem,astrolodzy,pracując nad „niebiańskim zwierzyńcem” przybliżają sfery niebieskie tym,co na Ziemi i nie rozumiem,dlaczego mieliby tego nie robić,szczególnie zaś,jeżeli wykonują swą pracę rzetelnie,nie szkodząc nikomu.Tutaj bowiem jest sedno:primum non nocere powinna obowiązywać nie tylko kręgi medyczne,ale każdą,absolutnie każdą formę pracy,ponieważ „po pierwsze nie szkodzić” jest najważniejsze i kwestią sumienia każdego przedstawiciela każdego fachu jest,czy się tym kieruje-nie mnie jednak osądzać.

Myślę,że podważaniem sensu pracy astrologów zajmują się ludzie,którzy nauczeni zostali patrzenia we własne buty.Nic dziwnego,że gwiazdy za daleko:-)Mnie astrolodzy w niczym nie przeszkadzają a jeżeli na dodatek potrafią obliczyć pozycję planet,położenie księżyca-bardzo przydatne choćby w ogrodnictwie ale i zajmowaniu się zdrowiem, to dlaczego mam ich nie lubić?Ze co?Ze księżyc i zdrowie to średniowiecze?Po pierwsze średniowiecze jest bardzo ważną epoką w naszej historii,co oczywiście wiedzą mediewiści,po drugie:księżyc miałby wpływać na przypływy i odpływy,ale na nas i wszystko wokół to już nie?No to gratuluję horyzontów;-)Coż,niektórzy się po prostu wiedzy boją.Boją się potwornie,bo nieznane ma wielkie oczy,boją się nawet słów niefunkcjonujących wcześniej w ich środowisku,jak „astrolog,zodiak,wpływ planet na zdrowie” a już nie daj Boże „magia”-nic,że magia może być po prostu magią np.spojrzenia czy magią miejsca,że nasz słownik jest zbyt ubogi,by np.oddać ciekawą atmosferę…są ludzie,którzy operują wyłącznie słownictwem wstukanym im w domu i szkole i basta.Reszta-to terra incognita….bo a nuż ugryzie?:-):-)

Teraz już o hunie,wiedzy,która była wystarczająco dobra,by zaintrygować amerykańskich,szwajcarskich,niemieckich naukowców….i wystarczająco „be” aby obśmiała ją większość polskich „fachowców”.Jeżeli wziąć pod uwagę,że Huna uczy spokoju,pewności siebie,poczucia spełnienia,to nic dziwnego,że jest atakowana przez ludzi pozostających w szponach własnej niemożności spowodowanych niemożnością zrozumienia podstawowych procesów,kompleksami i złością na cały świat.

Zgodnie z buddyzmem-o nim też będzie-dopóki w umyśle człowieka powstają złudne stany gniewu,zawiści, nienawiści,dopóki umysł produkuje fikcje oddzielające go od rzeczywistości,dopóki odpowiedź na pytanie o sens życia i śmierci nie jest dostrzeżona,dopóty człowiek nie może być nazwany w pełni zdrowym.

Tu chciałam się odnieść do komentarzy pod poprzednim wpisem-wielkie pieniądze budzą zawsze wielkie emocje-niestety,głównie negatywne a wiadomo,że GMO to ogromne pieniądze dla niektórych ludzi.Dziękuję, Anno i Lancet,za dobre słowa i przestrzegam przed odpłacaniem „pięknym za nadobne”,nawet w dobrej wierze,chcąc mnie wesprzeć, ponieważ używając słów,którymi operują istoty nie mogące sobie poradzić z własnym jestestwem,udajemy się w ich środowisko-ba,tworzymy zaczątek ich środowiska,tego samego,z którego pochodzą i które ich takich właśnie reakcji nauczyło-to nie jest dobra droga,ale myślę,że Państwo o tym doskonale wiedzą,tylko faktycznie pewne rzeczy ludziom kulturalnym mogą nie pasować:-).Myślę,że nie powinnam usuwać komentarza,o którym Pan mówił,ponieważ po pierwsze jest to twardy dowód na stan umysłu reprezentantów tez przeciwnych aniżeli przedstawiane tutaj,a po drugie-jak mogę nie lubić kogoś dbającego o moją statystykę:-),po trzecie-ta kobieta sama będzie zmuszona już do końca życia bezskutecznie wymazywać swój wybryk,ponieważ każde negatywne emocje wracają do nadawcy i organizm w pewnym momencie na pewno jej o tym przypomni,ale to na pewno nie jest moja ani nikogo innego sprawa-musia poradzić sobie z tym sama,ja mogę tylko współczuć.

  No to już na temat:-)

W zalewie książek o Hunie dostrzegam coraz zabawniejsze tytuły wywodzące się z tego,że wydaną ongiś książkę reprezentującą w całości-a przynajmniej w ogólnym zarysie,bo o całości mówić trudno- temat Huny podzielono na kilka a czasem kilkanaście części,bo po co człowiek ma wydać raz i wiedzieć więcej kiedy może wydać pięć razy a i to mu się nieco z tych liter obetnie.Przepraszam najmocniej rzetelnych autorów,ale….współcześnie ciężko byłoby znaleźć fachowca,który w jednej książce przybliżyłby treść swojej wiedzy z danego,wyodrębnionego tematu.Jeszcze inna sprawa,to ta,że wydania aktualne są najczęściej mocno wybiórczymi kompilacjami poprzednich…też często kompilacji,co naprawdę nie wychodzi ostatecznie nikomu na dobre,ponieważ autor jest wtedy siekaczem-powielaczem a czytelnik pozostaje na środku drogi z myślą,że on,taki malutki,nigdy nie pojmie ogromu wiedzy danej innym.Tak nie jest.Albo ktoś się faktycznie czymś interesuje i wtedy nie ma dla niego przeszkód,aby nawet z mizernych przesłanek wyśledzić,gdzie leży skarbiec albo ktoś olewa temat,zachwyci się nim chwilowo i wówczas rzeczywiście-nie ma powodu informować go o detalach sprawy,bo po pierwsze szkoda-nie użyje a po drugie -po co,jeżeli chętnie skorzystają i będą wiedzieli,jak to podać dalej-bo to ważne-inni?

Oddalmy się przez chwilę od potoku słów omawiających Hunę i skoncentrujmy na podstawowych pojęciach,z których każdy myślący człowiek powinien wywnioskować,co z tego jest mu bliskie,czy w ogóle jest mu bliskie i czy odpowiada jego duszy.

Zasada 2 dotyczy myśli.

Mana O.

Przecież wiecie,że każda myśl,Mana O,i każde słowo ukrywa życie lub śmierć.

Twoje myśli są Twoim realizmem.Niby wiecie a jednak na codzień wiele z Was od nowa rujnuje swą codzienność. Słowami,za którymi oczywiście podążają czyny.

Kieruj myśli zawsze do Pono-równowagi.

Do stanu,w którym czujesz,że jesteś władcą swoich myśli,nie-że one kierują Tobą.

Pamiętaj,że zawsze,kiedy widzisz jakiś problem-masz wybór:zmień myśli.Zmieniaj je tak długo,aż dostrzeżesz wnioski z sytuacji i jej dobre strony.Wiem,bywają problemy,w których bardzo trudno jest dostrzec jakąkolwiek dobrą stronę.

Szukajcie jednak,bo niemożliwe,aby jej nie było.To jak z chińską Yin i Yang,jak ze światłem i nocą-prawda,że nic nowego?

A jednak Mana O ma moc.Pod warunkiem,że się o nim nie zapomina.

Zasada trzecia:Pu’uwai-serce,emocje.

Zdecydowałam się na krótkie omówienie ich razem,ponieważ dla mnie są równoważne.

Pu’uwai-to miejsce w sercu,emocjonalny aspekt egzystencji.

Pu’uwai Mele to śpiew serca.

Co sprawia,że serce śpiewa?Miłość.

Co zatrzymuje śpiew?Brak miłości.

Najprostsze ćwiczenia łączenia emocji z Uhane-umysłem,to odczuwanie miłości.

Jesteś duchem niesposkromionym,duchem,który nigdy nie rezygnuje.Kochaj samego siebie,bo ruch serca wskaże Ci zawsze lepszą dla niego drogę.Dlaczego „dla niego”?Dlaczego czasem trzeba wziąć pod uwagę jeszcze inną możliwość?

Zasada czwarta:Na’an-instynkt,mózg brzucha.Tu i teraz,bo tak,jak myśl z sercem,tak ważne jest to,co nazywamy instynktem.Ta trójca dopiero poprowadzi nas drogą właściwą dla całego naszego „ja”.

Hawajczycy skoncentrowali się na zaufaniu „mózgowi brzucha”,ponieważ Mana’o -rozum i Pu-uwai-serce-mogą zawieść.

Czujecie czasem,że coś „nie gra”?Na pewno.Ale nie czujecie tego w głowie ani w sercu,instynkt czujecie w…brzuchu.

Tutaj dużo do powiedzenia miałaby tradycyjna medycyna chińska potwierdzająca zgodność „trójcy”,medycyna indyjska i arabska…Kiedy poznacie podstawy głównych gałęzi utrzymania zdrowia w różnych częściach globu,stanie się jasne,jak daleko od natury i człowieka odeszła ta,co się nazywa „medycyną”-medycyna szkolna i jak bardzo są dla nas istotne wiedza i doświadczenie przodków,obojętnie w jakim miejscu na świecie spoczywające na dostrzeżeniu podstawowego prawa zachowania zdrowia i dobrego życia:prawa równowagi.

Jeszcze do „mózgu brzucha”:instynkt jest precyzyjny,ponieważ MUSI.

Jako obrońca ciała żyje właśnie zawsze TERAZ.

To uwzględnienie rzeczywistości odpowiedniej dla naszego organizmu jest niezbędne w podejmowaniu decyzji.

Ponieważ ciało-Na’au-też żyje ZAWSZE TERAZ.

Teraz jest mu ciepło albo teraz jest mu sucho albo jedno i drugie….tylko teraz.

Instynkt reprezentuje duchową część ciała i psychiczną duszy.Bez niego jesteśmy automatami w niewoli decyzji podejmowanych tak naprawdę przez innych.

Dobrych decyzji życzę….do następnego razu:-)

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: