Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Serce.Kardiologia naturalnie.cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 8, 2010

ŁATWIEJ  WIERZYC  KŁAMSTWOM  SŁYSZANYM  TYSIACE  RAZY  NIZ  PRAWDZIE  SŁYSZANEJ  RZADKO  ALBO  NIGDY NIE  WYPOWIEDZIANEJ.

                                                                                                                                                 Robert Lynd

O ile za każdym razem,kiedy przedstawiciele medycyny szkolnej wychodzą poza ciasne ramy swego fachu i to w dodatku w dobrą stronę,cieszę się nieprzytomnie;-),to tym razem najpierw ucieszyłam się a potem….zaczęłam zastanawiać.Niewątpliwie,bardzo pozytywnym sygnałem jest,że dwaj (przepraszam,jeżeli miało w tym udział więcej osób-słyszałam wypowiedzi dwóch) polscy lekarze odważyli się powiadomić opinię publiczną o związku pracy serca z działalnością natury a w szczególności słońca oraz frontów atmosferycznych.Ba-opowiadali o działalności fal w organizmie,a więc postawili spory krok do akceptacji homeopatii.Podziwiam ich.Mało tego-moim skromnym zdaniem zasługują Oni wręcz na wyróżnienie i sporą popularność jako osoby wyjątkowe.Są dowodem,że widmo ostracyzmu środowiska nie może przeważać nad prawdą  ani dobrem pacjenta.

Nie mogę się jednak uwolnić od myśli,jaki udział w ich badaniach i obserwacjach miały badania wymienionego już tu w poprzednim odcinku o sercu prace dr Schwartza i jego kolegów,prace brytyjskich lekarzy,homeopatów oraz wiedza starych plemion,antycznych narodów,ot, praludzi,którzy świetnie o takich związkach wiedzieli a nawet tę wiedzę wykorzystywali oraz-wiele z nich opisywało by potomność nie musiała zbyt wiele zgadywać.

Pytanie,czy głównym problemem nie jest tu fakt,że wiedza naturalna,przekazywana od tysięcy lat,nie jest uważana za wiedzę,póki nie ogłosi się jej ex cathedra i dlaczego?

Nie od dzisiaj krzyczy się o „wynalazkach” współczesnej cywilizacji,które tak naprawdę trwają sobie w świadomości ludzi światłych od lat wielu a poza świadomością ludzi kształconych systemowo,tyle,że nie podpisał ich żaden profesor.No,chyba,że można je opatentować-wtedy,to co innego.Stare nie stare,raz-raz patencik i już można odcinać kupony.

Wielki biznes nigdy nie był i nie jest zainteresowany tym,czego licencjonować lub opatentować nie można,a już na pewno nie czymś,co uczyni ludzi wolnymi od jego macek.Wielki Biznes jest maszyną krwiożerczą.

Jestem bardzo ciekawa,jaki rozwój pociągnie za sobą ogłoszenie polskich naukowców,ponieważ jeżeli coś tak oczywistego i znanego od wieków,ale potępianego przez oficjalną „naukę” zostaje ogłoszone,to zaczynam podejrzewać podstęp.Czy doprowadzi to do:

-usprawiedliwiania manipulacji pogodą

-pozbawienia astrologów udzielania porad odnośnie działania planet,bo będzie to uważane za terytorium medyka (wtedy wszystkiego najlepszego pacjentom;-))

-może do opatentowania kolejnego „cudownego” aparatu-oczywiście obowiązkowo do nabycia przez „sercowców”- wyczuwającego zmiany pogody (jakby nie można było obserwować natury),ewentualnie stworzenia „cudownego” leku działającego w zależności od aktywności słońca

-uaurgumentowania wszczepienia czipów rejestrujących zmiany organizmu w odpowiedzi na zmiany pogody i ułatwiających automatyczne dawkowanie leków itp.?

Nie tak dawno wszędzie można było usłyszeć o „cudownych właściwościach” modyfikowanego lnu-chodziło o opatrunki,m.in. w poparzeniach.Nigdzie,wrzeszcząc o „nowym cudownym opatrunku” nie powiedziano,co wiadomo od lat:że len i bez modyfikacji miał i ma wspaniałe właściwości,które od lat stosuje się w leczeniu oparzeń i ciężkich ran,szczególnie olej lniany,ale nie tylko.Jak można było się domyśleć,akcja propagandowa  mająca zapewne zachęcić ludzi do akceptacji modyfikowanych roślin w części się powiodła,bo spróbujcie wytłumaczyć ciężko poranionemu człowiekowi,że nie tylko „nowe cudowne opatrunki” mogą pomóc zabliźnić rany,ale i opatrunki na bazie substancji z  poczciwego,niemodyfikowanego lnu-abstrahując od tego,że są i inne naturalne środki świetnie leczące oparzenia o których pewnie kiedyś napiszę.

Poczekamy,zobaczymy,ale jedno musicie przyznać:takie „nowości” to starożytni obserwowali bez „wspaniałych” maszynerii tysiące lat temu.Zacznijcie drodzy naukowcy pracować nad otwartością relacji z ludźmi i nie róbcie z nich przedszkolaków,ponieważ zdarza się,że pacjent/klient  bywa poinformowany lepiej niż osoba,do której po radę przyszła.

Kontynuujmy więc opowieść o sercu widzianym oczyma badaczy zachodnich otwarcie przyznających się do korzystania z obserwacji oraz doświadczeń ludów pierwotnych.

Skończyliśmy na falowaniu…..skąd ono?

Jedna z prostszych zasad fizyki-ale za to chyba jedna a może jedyna prawdziwa ;-)-mówi,że opuszczając ciało,energia nie znika a zostaje oddana środowisku,otoczeniu.Rozumując fizycznie,naturalnym stwierdzeniem wydaje się następna zasada,że pola elektromagnetyczne rozścielają się z prędkością światła w „próżnię przestrzeni” (fizyka zawsze miała problemy z definiowaniem natury;-)).

Aż dziw,że zostało to sformułowane w nauce,która istnieje wyłącznie w laboratoriach,gabinetach i na biurkach. Niestety,tym stwierdzeniem,nie uwzględniając pewnych istotnych czynników,fizyka doszła do ściany,ale o tym jeszcze będzie.Na razie wykorzystajmy to,co oficjalnie raczyła przyznać….bo innego wyjścia raczej nie miała:-)

Jeżeli założymy,że energia jest informacją,co też potrafi funkcjonować oficjalnie,to serce jest największym źródłem  biofizycznej energii w ciele a biorąc pod uwagę,że człowiek jest i materią i informacją i energią,to jasne staje się,że zakłócenie subtelnego pola wokół człowieka musi skutkować zakłóceniem pracy źródła energii.

Jeżeli dopuścimy,żeby opadła ciężka skorupa wokół naszego serca i otworzymy je na uczucia pozytywne,to z kardioenergetycznego punktu widzenia jesteśmy w stanie utrzymać taki stan źródła energii,żeby przetrwać wszystkie stresy,frustracje,żeby nie dać się żadnej traumie.

Szczerym śmiechem,dobrocią,umiejętnością dzielenia się z innymi swoją akceptacją,radością (zobaczmy,jak ciężko jest -piszę to nie pierwszy raz i będę pisać do znudzenia) Polakowi pochwalić Polaka!I jak wiele ludzi stoi w kolejce do gabinetów kardiologów.Czy naprawdę nie widzicie zależności?

Pozytywnymi uczuciami zachowujemy kardioenergetyczną równowagę,umacniamy swoje jestestwo.

Nasze ciało postępuje zgodnie z cyrkadiańskim rytmem (24 h),nasza biochemia ma własne wyże i niże-o tym mówi się na szczęście coraz częściej.Wszystko,co żyje,podlega nie tylko bio-rytmowi,ale i infoenergetycznemu rytmowi,o którym jakoś tak wstydliwie się milczy.

Tymczasem każde uderzenie serca posiada swój szyfr,rodzaj kodu,który zawiera istotę naszego istnienia,zawiera energetyczną informację.Dr Schwartz określa to jako odwieczne mierzenie sił między dawaniem a braniem,nocą a dniem,zimą a latem,miłością a nienawiścią…to właśnie odzwierciedlają systoliczne/diastoliczne kontrakcje serca.Dlatego też nienawiść,złość,gniew do zaburzenia pracy serca prowadzić po prostu MUSI.To informacje,które mają wpływ na kodowanie pracy naszego źródła życia.Co zakodujemy,to mamy,co zakodujemy,to oddajemy i to również dostajemy.

Cesarz Juang Ti (267-297 p.Chr.) pozwolił zanotować pisarzowi swą obserwację:

„Kiedy duch człowieka zamknięty,mądrość wykluczona,wtedy nadchodzi choroba”.

To bodaj pierwsza albo jedna z pierwszych,zapisanych tez dotyczących chorobowego związku między zimnym, martwym teoretycznie  mózgiem a martwotą ciała-w następstwie już nie teoretyczną.

O ile tępię chińskie poglądy dotyczące pozyskiwania leków ze zwierząt-mają wystarczająco ziół oraz wspaniałą akupunkturę,ale niestety,na lekach ze zwierząt można zarobić sprzedając je Zachodowi oczywiście,to nie mogę odmówić Chińczykom mądrości,z jaką przechowali – i używają do tej pory-wiedzę przodków.

Dla Arystotelesa serce było siedzibą duszy.

Czysto medycznie a raczej wg medycyny szkolnej,więc FIZYCZNIE,serce-Myocardium-jest prężnym mięśniem znajdującym się w środku klatki piersiowej,dokładniej dwiema pompami przedzielonymi ścianą-Septum.

Chińczyk od razu powiedziałby o rodzaju kardiovaskularnej gry obu sił:Yin i Yang i że każda strona ma własną energię i własne zadania.

Obie strony posiadają górny odcinek,Atrium,przedsionek,który przyjmuje krew i dolny-Ventriculus,komorę serca,która krew rozprowadza.Lewa strona jest silniejsza:europejski medyk powie,lewa wpompowuje krew przez naczynia,na odległość tysięcy kilometrów,z takim ciśnieniem,jakby fontanna strzelała na dwa metry.Prawa jest w pierwszym rzędzie odpowiedzialna za transport krwi z i do obu skrzydeł płuc.Tutaj wystarczyłoby ciśnienie fontanny strzelającej na metr.

Zycie istoty posiadającej serce zaczyna się,kiedy ten systoliczno-diastoliczny,systemiczno-pulmonalny rytm uruchamia się i swoim zmiennym ciśnieniem góra-dolina włącza do obiegu niesamowitą objętość informacji energetycznej,tej samej informacji,z której składa się szyfr serca.Ale skąd się bierze sam ROZRUCH?!Czy o tym mówi medycyna akademicka?Nie przypominam sobie.

Czy medycyna akademicka tłumaczy też,skąd się bierze ciśnienie i czy naprawdę maleńkie serce jest w stanie rozprowadzić tyle krwi przez tyle tysięcy kilometrów naczyń tylko z pomocą ciśnienia?Też sobie wyjaśnienia tego nie przypominam.

Przyjrzyjmy się na chwilę komórkom….

taaaak,wszystkie mają membrany komórkowe,DNA,jądro,cytoplazmę z jej strukturami….komórki serca posiadają coś,czego nie mają żadne inne komórki.To nie składnik-chociaż nowy składnik być może zostanie jeszcze odkryty,ale tym czymś,czego nie posiada żadna inna komórka,jest właściwość:PULSOWANIE.

Pulsowanie w jednym rytmie i wymiana informacji.

A teraz przejdźmy ponownie do pojęcia serca jako „pompy” -uprzedzam,że wg moich wiadomości takie spojrzenie na czynność serca raczej nie było publikowane,więc mam nadzieję,że wniesie ono co nieco do pracy ludzi zajmujących się sercem w celu „odkrycia” czegokolwiek:

pytam:jak serce może pompować krew,jeżeli erytrocyty (czerwone ciałka krwi )mają formę okrągłych płytek,porównywanych też do biszkoptu, o przekroju ok.7,5 do 7,7 mikrometrów,światło  kapilar zaś od 5 do 1o-a więc niewiele większy a często mniejszy?Wyobraźmy sobie,że komórki krwi są pompowane i zróbmy jakikolwiek eksperyment przepływowy z płaskim przedmiotem-on zawsze przy wpływie gdziekolwiek ustawi się w poprzek  i zablokuje kanał.Czy fizycznie biorąc pompowanie krwi jest więc możliwe?

No tak, przecież komórki krwi w pewnych warunkach dopasowują się do otoczenia,w wąskich kapilarach nawet  chudną,ale….długo się nie poruszają.A jednak system krwionośny działa.Przestrzenne podzielenie ciałek krwi w arteriach jest silnie zróżnicowane.Krew porusza się przez naczynia-jak i w sercu-SPIRALNIE.Spiralne pompowanie?Ruchu krwi NIE można porównywać do pasywnie pompowanej cieczy.

U embrionów krew porusza się uporządkowanymi drogami zanim wykształci się serce-jeżeli nie jest zaś jeszcze ukształtowane,nie może pełnić swej funkcji.CO „pompuje” krew w embrionie według naukowców?Pompa,która jeszcze nie urosła?

Ukształtowana -przepraszam,ukształtowane,bo dla mnie wciąż serce,to serce,NIE POMPA-zaś-ciągle jest niewielkim organem,nie wspominając o lepkości i gęstości krwi,która w tzw. „pompowaniu”  fizycznie ujmując też miałaby udział co najmniej fantastyczny.

Kardiolodzy znają kroki do przyczynowego łańcucha rozpędu (napędu) procesu „pompowania”,wiedzą,że jest on wyprowadzany od mięśnia sercowego,tamten od różnych nerwów itd….ale obojętne,jak daleko w swoim redukcjonizmie zajdą,ZAWSZE kończy się na pytaniu:CO lub KTO daje pierwszy sygnał?

Do następnego odcinka…wiosna,wiosna,pamiętajcie o ciepłych uczuciach…Będzie o herbatkach na poranione serca:-), ale nic nie dorówna uśmiechowi i życzliwości wobec innych.

Nawiasem mówiąc:jest w Tajlandii klasztor,gdzie mnisi żyją z tygrysami na jednym podwórku.Opiekunem klasztoru i tygrysów jest mnich,którego ponad trzydzieści lat temu lekarze medycyny szkolnej skazali na śmierć:miał zdiagnozowaną białaczkę i w perspektywie terapię akademicką,na którą bynajmniej nie miał ochoty.To było w 1976 roku.Człowiek został mnichem i poświęcił się ratowaniu tygrysów.Dzisiaj przechadza się z tygrysem po klasztornym parku i wspomina,jak to było,kiedy miał już nie żyć;-) OPTYMIZMU życzę!

Lektura:ciągle aktualna z poprzedniego wpisu o sercu plus :

„Brain and Values:Behavioral Neurodynamics”,Probam,King,Lawrence Erlbaum Associates,New Jersey 1996

„Dynamical Energy Systems and Modern Physics:Fostering the Science and Spirit of Complementary and Alternative Medicine”,w „Alternative Therapies in Health and Medicine”,1997,G.E.Schwartz,L.G.Russek

„Herz -Kreislauf u.Abwehrsystem,Angiologia”,Uwe Gille

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: