Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Homeopatia nie dla wszystkich.cz.5.

Posted by natural health consulting w dniu Luty 23, 2010

Na początek krótka dygresja-świat jest mały,to wiemy wszyscy.Czasem jednak zdajemy się o tym zapominać i wydaje się nam,że możemy popełniać różne grzeszki i nikt się o tym nie dowie.A jednak.Znajomi opowiedzieli mi,iż fragmenty moich wpisów o homeopatii-dosyć spore nawet-są cytowane w czasie wykładów o niej bez podania źródła.O ile cieszę się bardzo,że mogę być pomocna w szerzeniu wiedzy służącej wspólnemu dobru,o tyle byłoby mi miło,gdyby osoba wykorzystująca moją myśl i czas poświęcony tej stronie,odezwała się do mnie z pytaniem,czy może podeprzeć się moim tekstem.Nie ja wynalazłam homeopatię i w ogóle trudno jest mówić o jakiejkolwiek własności intelektualnej w świecie powtórzeń i milionów tekstów,z których to wykładów czy druków przecież pochodzi nasza wiedza-oczywiście plus doświadczenie.Nie wykluczam,że ktoś mógł mieć podobne do moich przemyślenia-to się po prostu zdarza.Ale kiedy przytaczany jest tekst w całości jako własnego autorstwa-to po prostu nieładnie,że nie nazwę tego inaczej.Cieszy mnie,że się podobało,ale czy nie byłoby łatwiej się odezwać?To przecież nie kosztuje nic oprócz przyzwoitości a jeżeli pracując w środowisku z założenia mającym świecić przykładem posuwamy się do takich działań,nie skarżmy się potem,że jesteśmy posądzani o niewiarygodność.Powoływanie się na źródła,które uważamy za właściwe,przecież nam nie ujmuje,czy się mylę?Pozdrawiam i proszę nie zapominać,że świat się skurczył.

Dzieci stały się ulubioną tarczą polityków i przemysłu.

Dla „ich dobra” walczy się o stołki,dla „ich dobra” wprowadza się „regulacje” będące de facto zawsze ograniczeniami wolności,dla ich dobra wreszcie serwuje im się farmaceutyki w ilościach niestrawnych nawet dla dorosłego ,a nie robi nic,aby zapewnić im godziwe wzrastanie i spożywanie zdrowego jedzenia….Dla „ich dobra” wreszcie potępia się jedną z najłagodniejszych metod leczenia:homeopatię.

Niedawno przejeżdżając przez małe miasteczko potrzebowałam plastra i zajrzałam do miejscowej apteki.Moje zdziwienie było spore,gdyż leki homeopatyczne-w tym świetne remedia na choroby typowo dziecięce- zajmowały zupełnie sporą półkę a niezwykle kompetentna,młoda farmaceutka,wiedziała świetnie,”co z czym” się komponuje.To napawa optymizmem.Jest i wielu starszych aptekarzy,którzy interesują się naturalnymi lekami i mają sporą wiedzę w tej dziedzinie,więc może sprawa nie jest beznadziejna.Gdyby tak jeszcze do stosowania homeopatii przyznali się otwarcie prominentni Polacy a jej zwolenników  „na szczytach” jest naprawdę sporo,może dałoby się uratować więcej pokoleń od macek masowej chemii.Nie,nie uważam,że dzieci zasługują na większą uwagę niż starzy,schorowani ludzie (tu pewnie posypią się na moją głowę gromy).Wiem,małe dziecko jest bezbronne,ale….czy nie tak samo bezbronny jest stary człowiek?Dlaczego starców spisujemy na straty?Czy taką postawą nie gotujemy sobie identycznego losu?

Dlaczego ciągle wyciera się usta dziećmi a starzy umierają w nieistnieniu?Czy dlatego,że starzy nie dadzą sobie wmówić wielu „dobrodziejstw”,którymi się karmi tłumy a młode matki zrobią wszystko,kiedy usłyszą,że to dla „dobra” ich pociech?Przypomina mi to starożytnych przywiązujących do armat dzieci aby wróg nie strzelał….Po co więc mowa o dzieciach teraz?Aby powiedzieć,że homeopatia jest bezpieczna również dla nich i nie ma powodu,aby nią straszyć-nie,aby podkreślić szczególną troskę o nie,ponieważ na troskę w potrzebie zasługuje każda istota.

Dziś więc o bezpieczeństwie stosowania homeopatii oraz istocie jej działania..między innymi.

„Przez obserwację,rozmyślanie i doświadczenie spostrzegłem,że w przeciwieństwie do alopatii,prawdziwą,najlepszą drogą uzdrowienia jest:wybierz ,aby delikatnie,szybko,pewnie i trwale uleczyć w każdej chorobie jeden lek,który może wywołać podobne cierpienia,jakie ma uleczyć”. S.Hahnemann

Homoion pathos-podobne cierpienie

Ludzie „chcący” udowodnić działanie metody stosowanej od dobrych dwustu lat z ogromnym powodzeniem,poruszają się ciągle w ciasnych ramach tzw.nauki-tej samej nauki wykluczającej istnienie duchowości,w ogóle istnienie świata niematerialnego,czyli przede wszystkim materialistycznej fizyki nie potrafiącej tak naprawdę wytłumaczyć niczego prócz prostych schematów własnych równań,które z kolei są zwykłymi teoriami opartymi na hipotezach…gdzie dowiedziono prawdziwość fizycznych hipotez?Gdyby się zabrano za pytania o te właśnie teorie-czy nie stanęłyby pod znakiem zapytania i te „wytłumaczone” równania?

Ale do rzeczy:wśród pytań o homeopatię pojawia się też:”przecież niektóre z substancji,z których sporządzane są homeopatyczne leki,niektóre są toksyczne-jak więc można mówić o bezpieczeństwie?”

O paracelsusowskim,że „wszystko jest trucizną i nic nią nie jest”  wspominałam wcześniej.I tak zbyt dużo tlenu może zabić,zbyt dużo potasu (wysiada serce),zbyt dużo….i w ogóle „zbyt”.

Ale nie zapominajmy,że homeo remedia są ekstremalnie małymi dawkami sporządzanymi specjalnym procesem potencjonowania:rozcieńczane,potrząsane,znów rozcieńczane itd.-wiele razy.To sprawia,że dawki substancji podstawowej są tak małe,że efekt toksyczny jest praktycznie wyeliminowany.

Hahnemann opisał rozcieńczanie jako potencjonowanie opierając się podobno na matematycznej potencji (dziesiątce),ale wielu homeopatów uważa,że przede wszystkim doświadczając,że ze wzrastającą liczbą kroków rozcieńczania wzbiera też siła leku,jego terapeutyczna potencja- i tego właśnie terminu powinniśmy używać zamiast „rozcieńczenie”,który bez opisu procesu wprowadza w błąd.

NIe bez znaczenia ( w krótkim,niewielkim rozcieńczaniu) jest tu też odpowiednia chemiczna działalność przy,np.rozpuszczaniu kwasu w wodzie,którego siła z rosnącym rozcieńczaniem:-) rośnie,z powodu podwyższonej dysocjacji -w tym akurat wypadku do pewnego stopnia.

To,co robi homeopata,to naśladowanie natury-i rozpuszczanie hom.leku i rozpuszczanie żywności w katabolicznej gałęzi przemiany materii znajdują się w tej samej zasadzie pozyskania informacji.Zasada podobieństw wynika z tego,że jesteśmy w stanie naśladować patologiczny proces przez podanie odpowiedniego środka.

Yehudi Menuhin:

„Homeopatia jest jedyną z medycznych specjalności,która chroni,kuruje,dba i nie karze-jest wyłącznie korzystna”.

200 lat używania z korzyścią to dla zamkniętych mentalnie miłośników i jednocześnie niewolników molocha farmaceutycznego (bo tylko tacy są przeciwnikami homeopatii) za mało.

Leki homeopatyczne nie są patentowane-jeszcze.To przeszkadza.Bo na wszystko grupy interesów chcą mieć patent.Najlepiej na samego człowieka też.

Leki homeopatyczne  ś r e d n i ch  potencji są sprzedawane bez recepty.Człowiek może sam dopasować sobie remedium wg posiadanej wiedzy.To przeszkadza.Bo wszystko musi mieć pośredników.

Leki homeopatyczne są generalnie bezpieczne.To przeszkadza.Bo po co przemysłowi zdrowy człowiek,na którym nie da się zarobić?

Co do bezpieczeństwa….Słowo „bezpieczny”-jak wszystkie inne,też jest względne.

Efekty uboczne powodowane farmaceutykami konwencjonalnymi są właściwie nie „efektami ubocznymi” a bezpośrednimi efektami „leków” hamujących naturalne reakcje organizmu na stres lub inne,agresywne czynniki zewnętrzne.Mimo,że mogą tłumić symptomy główne,zwykle wywołują większe i cięższe symptomy od „leczonej choroby”.

Leki homeopatyczne nie mają takich efektów.

Przedawkowanie jest prawie niemożliwie-mówię „prawie”,gdyż:

O ile nie każdy jest wrażliwy na potencjonowane dawki,to mogą się u niektórych bardziej rozwinąć symptomy głównej substancji, czyli  wzmocnić się.Znikną,jeżeli:

-odstawi się lek

-podana zostanie wyższa potencja

-poda się lek homeo powiększający te objawy na które cierpi pacjent (poprzedni mógł być źle dobrany)

-jeżeli poda się antidotum,jeżeli weźmie się np.kofeinę-czasami jest ona antidotum na lek,nie tylko homeopatyczny.

Wspominałam tu już o śmiesznej z samego założenia akcji przedawkowania homeopatii-niestety,nigdzie nie pisze,jakie potencje wzięli uczestnicy akcji-bo słyszałam,że „najśredniejsze” z możliwych (tak na wszelki wypadek),na jakie symptomy owe leki były-też darmo oficjalnie szperać-z moich źródeł wynika,że na najłagodniejsze z możliwych -przeziębieniowe.

Podstawowym zaś już błędem przeciwników homeo było to,że efektów przedawkowania oczekiwali natychmiast.Nie wiedzieli nawet tego,że jedną z podstawowych zalet leku homeo jest to,że nie można od niego oczekiwać natychmiastowego strucia (tak,jak w przypadku przedawkowania farmaceutyków konwencjonalnych) a jedynie ewentualnie wzmożenia symptomów ISTNIEJąCEJ choroby i to po pewnym czasie,więc z samego założenia akcja potwierdzała jedynie żałosną niewiedzę,żeby nie powiedzieć głupotę biorących w niej udział.

Jednym z ulubionych argumentów niedouczonych krzykaczy (nie nazwę ich kłamcami,gdyż po pierwsze taka retoryka nie leży w moim obszarze a po wtóre uważam,że po prostu nie wiedzą,co czynią),jest,że tak silnie rozcieńczone substancje nie mogą mieć działania terapeutycznego.

Faktycznie,wg ich definicj nie miałby taki lek żadnego działania.Bo weźmy potencję C30-normalną,średnią-to jakby rozcieńczyć coś w morzach świata.W takim rozcieńczeniu są w wodzie praktycznie większość znanych,chemicznych    pierwiastków a ta raczej terapeutycznego działania nie ma,choć i tu znaleźliby się tacy,którym pomogła a jeżeli-to w porządku.A co z konceptem molekularnym Loschmidta,wg którego przy rozcieńczeniu większym niż D23 nie można liczyć się z obecnością żadnej molekuły leku?Przytaczam to wszak wbrew homeopatii!A jednak działa.

Istota działania homeopatii leży w informacyjnych powiązaniach przemiany materii-tak działa każdy lek i każda żywność,NIC nie jest rozcieńczone JEDNYM krokiem,ale wszystko,odpowiednio do warstwy rozmywa się w wiele cząstek.Tak,to też temat rzeka,ale jakże ciekawy!Organizm też nie jest byle jakim zbiorem części a następstwem pojedynczych kroków.Każda przemiana materii funkcjonuje w stopniowym rozpuszczaniu nawarstwionej informacji,czy to się komuś podoba czy nie,to mamy na myśli mówiąc o dynamizowaniu.Zaznaczam,że tzw.rozcieńczanie ma miejsce tylko w przypadku roztworów,leki w postaci stałej rozciera się żmudnie i dłuuuuugo,dłuuuugo.

Dla miłośników potwierdzeń „naukowych” podaję badania upublicznione w „Terapia i Leki” z -tak,tak,z 1975 w artykule „Rola receptorów komórkowych w mechanizmie działania leków” pana Kostkowskiego,gdzie autor pisze:

„Pobudzające działanie izopropylo-noradrenaliny na serce ssaków występuje już w stężeniu 10 do minus jedenastej g/ml,a serotonina wywołuje silną stymulację serca u małży w w stężeniu 10 do minus piętnaście g/ml”-to zaledwie jeden,polski i łatwo dostępny z dowodów na działanie terapeutycze sporych rozcieńczeń- i to w żywych organizmach.

Ważnym w dawkowaniu leków homeo jest,że kiedy symptomy znikają,nie musimy dalej brać specyfików-jesteśmy zdrowi,koniec z łykaniem.Jeżeli symptomy znikną po dwóch dniach,w porządku,po trzech tygodniach-w porządku.

Koniec objawów-koniec brania.

Co do bezpieczeństwa -niektóre apteki nie sprzedają po prostu  potencji 200x,1 m,itp.poza przepisaniem przez homeopatę lub po upewnieniu się,że pacjent zna przynajmniej podstawy homeopatii.Dlaczego?

O ile nie są toksyczne w tradycyjnym znaczeniu toksykologicznym,to nie możemy zapominać,że pozostają głęboko działającym lekiem stymulującym wewnętrzne zdrowie,nawet wywołując „uzdrawiający kryzys”.

Taki „uzdrawiający kryzys” nie jest skutkiem ubocznym,ponieważ pochodzi z przeznaczenia leku i dopasowania symptomów-on je wszak pogłębia,taki kryzys jest wzmożonym wysiłkiem organizmu,aby uzdrowić głębokie warstwy ludzkiego wnętrza,w których zagościło ognisko złego samopoczucia.

Lek homeopatyczny może być co najwyżej bardziej reaktywny-to znaczy,że może wywoływać „kryzys uzdrowieńczy” częściej niż inny lek homeopatyczny.Np.takimi wysoko reaktywnymi lekami są nozody robione z patologicznych zmian organizmu,jak np.Tuberculinum,Medhorrinum czy Syphilinum-będą omówione,kiedy zacznę po kolei opisywać substancje homeo.Te jednak leki reaktywne są pod szczególnym nadzorem homeopatów i wydawane na receptę, podobnie jak niskoko-czy b.wysokopotencjonowane.Osobiście uważam też-w przeciwieństwie do większości homeopatów,że choroby weneryczne można leczyć naturalnie,ale niekoniecznie homeopatycznie-chyba,że jest to jedyna możliwość.Do tego odniosę się w innych wpisach tematycznych.

Co do kryzysu….Na przykład działanie leków homoepatycznych często można obserwować na skórze,np przy wysypce:ciało zawsze szuka ochrony swoich najbardziej witalnych funkcji zawsze eksternalizuje (uzewnętrznia) stres,zawsze stara się wyrzucić czynniki infekcyjne-homeopatia w tym pomaga,nie wtłacza tych czynników z powrotem,jak czynią to leki konwencjonalne.

Prawo Heringa:

homoepata wie,że dobrze dobrał lek,kiedy:

-obserwuje ruch symptomów z wewnątrz ciała na zewnątrz-z wewnętrznych funkcji bardziej witalnych do zewnętrznych (np.wysypka,zaczerwienienie skóry itp)

-kiedy symptomy przesuwają się z góry ciała do dołu

-kiedy poruszają się w tzw.odbitym porządku doświadczalnym,tzn.kiedy stare symptomy pojawiają się na krótko w procesie kuracji.

Jeżeli nie obserwuje się takiego porządku,oznacza to,że lek albo nie jest dobrze dobrany albo  choroba jest już tak zaawansowana,że organizm nie jest w stanie uruchomić mechanizmu zdrowienia.

Wiadomo,że im większa dawka (a więc potencja niższa),tym intensywniej mogą nastąpić symptomy podstawowego kryzysu.Pierwsza dawka musi być serwowana zawsze w potencji średniej.

Co do dzieci i bezpieczeństwa stosowania homeopatii:one reagują świetnie na homeopatię nawet przy niezbyt dokładnym doborze leku,a to przez inteligencję młodego organizmu i niezniszczony jeszcze wewnętrzny radar skanujący każdy energetyczny lek będący nawet blisko tego najodpowiedniejszego.

J.Kepler:”Natura używa tak mało,jak to możliwe,wszystkiego”.

Dzieci trzeba obserwować.Rozmawiać z nimi tak długo,jak to możliwe,potem z rodzicami-oczywiście ta kolejność jest możliwa od ok.4 roku życia dziecka.Ważne jest nie tylko to,co dziecko mówi,ale i to JAK mówi.O szczegółowym wywiadzie homeopatycznym wspominałam wcześniej.Koniecznością jest wyszukanie tzw.objawów kluczowych-wybitnie rzucających się w oczy,jak np.załzawione oczy,palące,czerwone uszy,biegunka itp.

Pytamy dziecko,co boli najbardziej?

Jakie rzeczy sprawiają największy ból,jakie mniejszy?

Wykonujemy specyficzny tzw.body scan -dzieci muszą opowiedzieć,co czują w  poszczególnych częściach ciała.

Powinny opisać siebie parę lat wcześniej.

Opowiedzieć,jak lubią /kochają rodzeństwo i opisać je.

Jak opisaliby je koleżanki i koledzy.

Jak opisałby je ktoś,kto ich nie lubi.

Jakie zwierzęta lubią najbardziej,jak zwierzęta na nie reagują.

Ulubione kolory malucha.

Te pytania pozwolą dziecku zdystansować się do siebie.Trzeba też spytać,co maluch uważa za najgorszą karę od rodziców.O dzieci,z którymi trudno nawiązać kontakt,trzeba dokładnie wypytać rodziców:

Co dla dziecka ma największą wartość?

Jakie emocje odczuwa i jak je wyraża?

Rodzice powinni też opowiedzieć o ciąży i warunkach swej pracy.

Zwykle przeszkodą w spokojnym podjęciu decyzji o łagodnym leczeniu jest gorączka-gorączka u dziecka często wywołuje u rodzica paniczny strach a tymczasem to mądrość ciała i życia-oczywiście,jak pisałam wcześniej-do pewnego stopnia.Gorączki zbyt długie i za wysoki muszą być zbite,ale…to tak naprawdę ekstremalna mniejszość.

Podaniem ciężkich farmaceutyków kreuje się dopiero chroniczne choroby.

Jeżeli lek homeo nie działa przez 2 godziny lub dziecko ma 40 stopni i nie ma odpowiedzi na lek po 6 godzinach, ewentualnie jeżeli (przed podaniem leku,w razie zaś,gdyby coś takiego wystąpiło pomimo podania-tym bardziej) jesteśmy zaskoczeni nagłym stanem niebezpiecznym- dziecko popada w letarg i ma sztywniejący kark-natychmiast trzeba skontaktować się z oddziałem ratunkowym.Częste w wieku dziecięcym są zapalenia ucha.

Britih Medical Journal:”Antybiotyki?Nie ma zysku w użyciu antybiotyków-to placebo (ze szkodami) w infekcji ucha”.

Tymczasem homeopata zastosowałby w tym przypadku tzw.ABC:Aconitum plus Belladonna plus Chamomillae ew.Pulsatilla.Bywa,że stosuje się też Siliceę i in.Efekty widać w 24 do 64 godzinach.

Swietne wyniki osiąga homeopatia w ADHD,przy czym ważne jest ustalenie,czy nadaktywność dziecka ma związek z życiem matki w ciąży,zanieczyszczeniem jej i dziecka organizmu toksynami,stresem,czy jest to po prostu naturalna żywość dziecka.To naprawdę ważne.PO PIERWSZE NIE SZKODZIć.

Przy ADHD jest użyteczne np.Veratrum album,Cina,Stramonium.Oczywiście zaznaczam:średnie potencje.

Proszę pamiętać,że jeżeli dziecko odzyska kontrolę nad własną energią,będzie ją miało również nad nauką-chodzi o rozwój,nie jego tłumienie.

Lektura obowiązkowa (również moja):Pediatric Infectious Disease Journal 20,February 2001

French Government Report:Social Security Statistics CNAM,1991

James Tyler Kent:”Lectures on Homoepathic Materia Medica”

I jak zawsze:Organon,S.Hahnemann (podany na początku cyklu o homeopatii)

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Homeopatia nie dla wszystkich.cz.5.”

  1. anna said

    do tej strony dotarlam śmiesznie-przez przypadkowo wyskakującą stronę kretynów krytykujących homeopatię-bardzo się Pani przysłużyli o czym pewnie nawet nie wiedzą-nie będę wymieniała ich strony bo nie warto,to zwykłe ch*mstwo nie mające pojęcia o homeopatii nie mówiąc o jakielkolwiek wiedzy czy kulturze,przy tym z zerową inteligencją bo nie wpadną na to,że swoją postawą robią Pani jednak ogromną reklamę:-)Ale do strony-dzięki niej lepiej rozumiem homeopatię,co bardzo mi się przydaje w zawodzie i oczywiście pochłaniam wszystko o czym Pani pisze,dziękuję!

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: