Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Homeopatia nie dla wszystkich.cz.4.

Posted by natural health consulting w dniu Luty 11, 2010

Dzisiaj będzie o samej zasadzie homeopatii,dla wielu (niestety,również tzw.medycznych fachowców) wydającą się być co najmniej bytem fantastycznym…a tymczasem tak prostym,że być może właśnie dlatego odrzucanym.Bo jak to:jeżeli zrozumie to każdy człowiek,to co ja mam zrobić z moim łacińskim słownictwem,tak skutecznie odgradzającym mnie od natrętnych pytań pacjenta,z moimi zabiegami i ordynacjami leków,których działania sam nie bardzo rozumiem,bo od tego są farmakolodzy,ale jeżeli oni mówią,że ten lek jest na to,to znaczy,że tak jest….no co ja wtedy zrobię?Stracę autorytet.Nie będę już Bogiem.Czy można się zgodzić na wylecenie z Olimpu?

A może trzeba było zostać bankierem?

Nie trzeba z Olimpu wylatać-jak mówi moja sąsiadka.Można się wygodnie rozgościć i uprawiać lekarską sztukę z jedną różnicą….będziemy Bogiem,który rozumie,może I pomaga.A jeżeli pacjent będzie chciał poznać tajniki homeopatii…to mu je wyjaśnijmy.Przecież chcemy,żeby był zdrowy,PRAWDA?

Ale zanim przejdziemy do istoty homeopatii,pragnę zwrócić uwagę na rzecz bardzo ważną,na koegzystencję.Na współistnienie obu medycyn:naturalnej,z homeopatią,zielarstwem in.metodami nieinwazyjnymi i praktycznie pozbawionymi działań niepożądanych-oczywiście właściwie stosowanymi,i medycyną szkolną.Jak to możliwe,jeżeli medycyna szkolna obarczona jest takim ciężarem szkód,długofalowych konsekwencji,zerową jakością profilaktyki,której po prostu nie ma,bo szczepień absolutnie do profilaktyki nie zaliczam?

Możliwe:medycyna szkolna ma ciekawą i potrzebną gałąź-niestety,najbardziej finansowo zaniedbaną,bo pieniądze ładowane są w fałszywą profilaktykę,farmaceutyki itp.,podczas,gdy naprawdę potrzebuje ich jedyna gałąź tejże medycyny,która potrafi obronić swoje istnienie-medycyna ratunkowa (z chirurgią jej przynależną).Tam też pracują ludzie,którzy naprawdę często ratują życie-wtedy nieważne,jakimi metodami-bo często są inwazyjne-ale najwyższym dobrem jest utrzymanie życia a wtedy nawet środki o poważnym działaniu ubocznym mogą być zastosowane, ponieważ korzyść z ich zastosowania przewyższa ryzyko zgonu.Tym właśnie jest współczesna medycyna szkolna: medycyną ratunkową.

Fakt,gdybyśmy mieli pod ręką środki naturalne ratujące życie-bo są i takie-można byłoby skorygować i wiele działań w medycynie ratunkowej.Ale póki nie ma mowy o chociażby zmianie podejścia do terapii chorób chronicznych, zostawmy ambulanse w spokoju i pozwólmy im dalej ratować życie.Tak,wiele złych słów powiedziano pod ich adresem i często nie bez powodu-szkoda,że te powody musiały się zdarzyć.Nie musiałyby,gdyby medycyna ratunkowa była tak doceniana,jak na to zasługuje:na najlepsze warunki pracy i płacy.I znów ktoś powie:nie,nawet przy dużych pensjach, jak ktoś jest „taki a taki”,to i tak skorzysta z okazji aby mieć więcej.Często oskarżamy innych o brak etyki będąc w zupełnie innym miejscu.Nie potrafimy spojrzeć oczyma drugiego człowieka.Jest o wiele mniej prawdopodobne,żeby ktoś godziwie wynagradzany sięgnął po tak ekstremalne źródło dochodu,jak to się zdarzyło w opisanej przez media sprawie w Łodzi,niż człowiek permanentnie okradany z należnych mu dóbr,niedoceniony w ciężkiej i niewdzięcznej pracy.NIE-NIE USPRAWIEDLIWIAM morderców.I nigdy nie usprawiedliwię.Ktoś mający inklinacje do pozbawiania życia innych nie powinien się znaleźć w tym zawodzie.Nie tylko w tym.Nie tylko w….życiu?I tu natykamy się na problem etyczny zupełnie innej natury,prawda?Człowiek,istota nieznana?

Staram się tylko naświetlić drugą stronę-genezę wydarzeń i ludzi odpowiedzialnych za generowanie zła,które się wydarzyło.

No to do homeopatii….

Jedną z ogromnych różnic między homeopatią a med.szkolną jest to,że symptomy w homeopatii są zaledwie indykacją do ustalenia leczenia WSPOMAGAJąCEGO owe symptomy,przy czym mówimy o ponad godzinnym,czasem dłuższym wywiadzie homeopatycznym nie mającym porównania z minutową anamnezą i diagnozą w med.szkolnej.

Czym owe symptomy w ogóle są?Słowo pochodzi z greki i oznacza coś,co TOWARZYSZY czemuś innemu. Towarzyszy,nie jest więc postacią główną-jest sygnałem A NIE CHOROBą!!!

SYMPTOM jest wysiłkiem organizmu,skierowanym na to,aby poradzić sobie ze stresem,infekcją,itp.Symptomy są oznaką działania systemu obronnego organizmu-są sprzymierzeńcem organizmu.

A co robi medycyna szkolna?Ona tych sprzymierzeńców załatawia mówiąc brzydko.Niszczy symptomy,bezwzględnie rujnując naturalne siły obronne.

Symptomy są w oczach medycyny szkolnej właściwą chorobą a nie jej sygnałami!To tak,jakby zatłuc własnego strażnika,jeżeli nie jest to wystarczająco jasne.

Symptomy to m.in.gorączka-ona też reprezentuje wysiłek organizmu w leczeniu samego siebie.Towarzyszą jej często infekcje bakteryjne.Jeżeli mamy gorączkę jako adaptywną ochronę ciała,musimy zrozumieć,dlaczego walenie w nią agresywnymi środkami zbijającymi ją jest idiotyzmem.A już używanie np.przemysłowego kwasu salicylowego,a dokładniej-acidum acetylsalicylicum-acetylosalicylowego (celowe obejście nazwy handlowej środka-każdy wie lub może się dowiedzieć o jakie leki chodzi) do zbijania gorączki u dzieci naraża je na ryzyko nabawienia się syndromu Rey’a,gdyż prowadzi do potencjalnej fatalnej kondycji neurologicznej-w dużym skrócie,czyli osłabienia systemu.

Oczywiście nie mówię,że gorączki nie trzeba zniżać,kiedy jest ZA wysoka,bo na to rzecz jasna trzeba uważać i oberwować,kiedy zbliża się do granic niebezpiecznych-dla jednych jest to 40 stopni,dla innych dopiero 40,5 a są i odważni mówiący o 41-każdy musi obserwować swój organizm sam a już u dzieci jest to na pewno obarczone podwójnym kontrolowaniem ich zaburzeń.Przy wysokiej gorączce-co w zamian,jeżeli nie środki przemysłowe?Napiszę o tym z pewnością,bo jest to temat zasługujący na osobne potraktowanie.

Ale wracając do podstaw homeopatii i różnic między nią a med.szkolną-ta ostatnia nie chce zauważyć,że żywe organizmy mają samoregulujące,samoleczące i samoorganizujące mechanizmy.Rolą medycyny powinno być wspomaganie ich,kiedy TRZEBA a nie mordowanie ich.

Te mechanizmy rozwijają wyższe stopnie porządku i stabilności opisane m.in.przez noblistę Ilyę Prigogine „Order out of Chaos” czy Fritjofa Caprę w „Turning Point”.

A medycyna szkolna swoje:zwalczanie zarazków,procesu zapalnego-a to mechanizmy obronne dla oczyszczenia pasażu oddechowego!

Biegunka-wysiłek organizmu w celu pozbycia się patogenów lub substancji drażniących z jelita.

Supresanty -środki tłumiące działanie systemu obronnego i kontrorujące go WSTRZYMUJą obronę ciała i naturalnego procesu immunologicznego.

Podstawą homeopatii jest „podobne leczyć podobnym”.

Każda roślina,minerał,pierwiastek,mogą spowodować w za dużych dawkach emocjonalne,fizyczne  i mentalne symptomy.Podobnie,kiedy zbyt długo przebywamy w dużym towarzystwie-gwar,hałas,natłok emocji,energii i mamy dość.Bo za dużo.

Co dla kogo jest „za dużo?”

Każdy INDYWIDUALNIE ma własne,idiosynkratyczne fizyczne,emocjonalne,mentalne symptomy-nawet przy podobnych chorobach.

Homeopatia jest NATURALNą,farmakologiczą- a jakże- nauką,w której leczący znajduje substancję,która w wyższych dawkach spowoduje symptomy charakterystyczne dla TEJ właśnie osoby chorej.Wtedy podaje się maleńkie dawki,ale efekty już maleńkie nie są,co mogą potwierdzić ci,którzy homeopatię stosują.

Ale cóż-prawo „podobieństwa” jest medycynie szkolnej podobno nieznane,jak więc ma stosować coś,o czym się trzeba tyle uczyć w dodatku podważa podstawy gałęzi,na której medycyna szkolna siedzi….czy całkiem?

Immunizacja opiera się na czym?Na zasadzie podobieństw.A więc można wykorzystać zasadę PODOBNO nieznaną,jeżeli się chce i ma w tym interes?

 Dr Emil Adolpf von Behring,ojciec immunologii:

„Jakiego technicznego terminu moglibyśmy użyć w tym celu lepiej niż właśnie Hahnemannowską homeopatię?”

Małe dawki-aby stworzyć odpowiedź przeciwciał.To pierwotna homeopatia,czyż nie?

Medycyna szkolna używa zasady podobieństw w naświetlaniach,terapii Digitalis,nitroglicerynie,kolchicynie…czy wiecie,czym jest naprawdę Ritalin?

Niewielu też jest świadomych,że nitrogliceryny użył najpierw Constantin Hering-homeopata.

Patrz:”W.B.Fye,”Nitrogliceryn.Homeopathic Remedy.”

Można by rzec teraz:no….to medycyna szkolna stosuje tę zasadę….ale nie wiadomo czemu się nie przyznaje…..ale dlaczego?

Ponieważ ją wypaczyła.Te metody w rękach medycyny szkolnej nie są stosowane zgodnie z prawem podobieństw.

Nie są indywidualizowane.

Nie są dostosowywane ani co do stopnia ani selektywnie do objawów ani co do małych dawek-ba-te dawki w ogóle już homeopatyczne nie są-one są porażająco wielkie.

Jakby tu jeszcze przybliżyć zasadę podobieństw…..

Spróbuj ustawić magnesy podobnymi biegunami do siebie…..Jeden będzie naładowany od drugiego i znów będzie się ładował tamten…..PODOBNE PODOBNYM.

Recharges-regenerate.

Hipokrates -co on o tym sądził?

„Przez podobieństwa powstaje zaraza i przez podobieństwa jest uleczana”.

Nawet,dla miłośników antyku,wyrocznia delficka:

„To,co czyni chorym,leczy”.

A Paracelsus?A jego „doktryna signatur”?

„Porównaj anatomię ziół i chorób,uporządkuj.Podobieństwa dadzą ci zrozumienie,jaką drogą masz leczyć”.

Idźmy Z naturą,nie przeciwko niej,bo właściwie użyte prawo natury może być najlepszą z naszych technologii.

Jak to było?

„Człowiek leczy gorycz- słodyczą.Bóg leczy gorycz-goryczą”.I to nie koniec o zasadzie podobieństw (ani tym bardziej o homeopatii ),ale dopiero początek:-)

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: