Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Depresja-lampka kontrolna.cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Luty 4, 2010

Zima zbiera się w drogę,ale pewnie jeszcze chwilę poszaleje,jak to zimy mają w zwyczaju.Mądrość natury ponownie przypomniała,kto tu rządzi-jak zwykle w odpowiednim czasie.Zakpiła sobie bezlitośnie z pychy oszołomów globalnego ocipienia a raczej handlarzy gotowych sprzedać własną matkę Ziemię pod pretekstem,że będzie jej lepiej.Nie będzie,bo nie ma to jak w domu-szczególnie,kiedy nikt się nie wtrąca.

Akcje przeciwko ociepleniu,kabaret w rządzie,ogólna niemoc i przepychanki oraz wszechogarniająca biel-nic dziwnego,że niektórzy w nią popadli,zapadli a wyjść ciężko.Chłód,biel,długość panowania mroku -to nie jest najlepsza pora dla człowieka mimo,iż każe mu odpocząć i przygotować się na nowe życie.Kiedyś,kiedy ludzie-szczególnie na wsi-nie musieli zimą specjalnie pracować,mieli prawo dłużej pospać,zregenerować się,wiosnę witali faktycznie jak po długim śnie:wypoczęci i rozleniwieni.Ale przemysł przyniósł zmiany.Organizm pracuje non-stop poganiany ze wszech stron a szczególnie w mieście wręcz odizolowany od swego naturalnego środowiska.Przystosowanie?A tak, przystosował się,inaczej by nas tylu nie było,ale….JAK jesteśmy?A może to tylko umęczone ciała?

Stany niżowe przynależą do każdej fazy życia człowieka tak samo,jak niże w przyrodzie.Czasem pogłębiają się niebezpiecznie-wtedy mówimy o depresji.(Nie mam zamiaru używać tutaj wyłącznie języka akademickiego,gdyż moim pragnieniem jest,by teksty były zrozumiałe dla wszystkich,nawet dla naukowców:-):-)).

Słowo „depresja” pochodzi od łacińskiego depressere-uciskać,samo zjawisko ma związek z odpływem energii powodującym psychiczny ucisk właśnie.Coraz mniej rzeczy możemy przedsięwziąć,coraz mniej rzeczy wydaje się nam interesującymi-nawet te,które kochaliśmy-bywa,że zaczynamy je nienawidzieć.Póki dostrzegamy,co się dzieje,nie jest źle.Gorzej,kiedy zaczynamy obojętnieć.Tak długo,póki nie zostaną przerobione i usunięte problemy z duchem,psyche,tak długo nie mamy co marzyć o zdrowym ciele-trwające dłuższy czas stany przygnębienia,smutku itp.wkrótce zaczynają się wyrażać na poziomie fizycznym w formie popularnych chorób i nie jest to straszenie a ukazanie naturalnej drogi zaniedbywania samopoczucia (bo od tego się zaczyna) aby każdy mógł SAM zapobiec następstwom a przynajmniej zorientować się,dokąd to prowadzi.

Najprościej byłoby powiedzieć:

Dusza jest mocą,która u wszystkich prawie ludzi nie jest ani dostrzeżoną ani wykorzystaną.

I tam należy poszukać wyjścia z wyjątkowo długiego zakrętu.

Pamiętacie jeszcze,czym jest intuicja?Wielu się roześmieje:co ona sobie o nas myśli?!-no jasne,że pamiętamy.

W porządku.ALE JAK CZęSTO JEJ UżYWACIE?

Jak często dajecie jej pierwszeństwo,bo gdyby pies umiał mówić ludzkim głosem,popatrzyłby najpierw a potem odszczeknął:ja bez intuicji nie wychodzę z legowiska.I pies miałby rację.Normalny,wiejski pies,gdyż zwierzęta w mieście często ten dar zatracają.Zupełnie jak ludzie.Gorzej,że ludzie używają swojego-jak im się wydaje-rozsądku,aby wyłączać instynkt świadomie.Kalkulują „za” i „przeciw”,żeby w końcu i tak wyboru żałować.

Czy powrót do zastosowania intuicji jest łatwy?Jeżeli latami tkwiliśmy w zimnej kalkulacji,która nawiasem mówiąc wyszła nam a to sztywnieniem karku a to alergiamia a to czymś jeszcze,to chwilę potrwa,zanim posłuchamy siebie i zanim prawdziwe „ja” zacznie konwersację.Ale warto.

Warto,ponieważ zlekceważona intuicja owocuje złymi decyzjami i złym zachowaniem a te powodują z kolei ciągłe depresje-w efekcie czujemy się pozbawieni odwagi,wycieńczeni,beznadziejnie nie na miejscu.

Wtedy też przestaje do nas docierać intuicja.Wyłączając nici przewodnie naszego życia,sami siebie wydajemy się na pastwę losu,tracimy energię i w końcu pytamy się w lustrze:Tak wygląda depresja?

Mówiąc żartobliwie,nazwałabym depresję melancholią bez jej czaru.

Niestety,aby pogrążony w beznadziei KTOś się uśmiechnął,trzeba by ten żart zastosować w tonach.Za mało w przypadkach cięższych,w sam raz na lekkie smuteczki.

Mówiąc „lekkie” nie lekceważę smutku w ogóle,gdyż każdy gniecie duszę,wtłacza do oczu pustkę,wytacza łzy-one zresztą nie są jedynym powodem,dla którego w depresji nie można patrzeć prosto (zauważyliście to?To brawo)

Smutek tkwi w barkach,biodrach,brzuchu,szyi,rozpełza się na cały organizm,atakuje wątrobę,wstrzymuje oddech-zaobserwujcie osoby zestresowane,jak łapią powietrze częstym ziewaniem a w przerwach między ziewem wydaje się,że są prawie na bezdechu.Skulona sylwetka przecina wpół-oddech cierpi.

Powody…..otaczająca rzeczywistość faktycznie może doprowadzić do akumulacji stresu,podobnie przebyta trauma,szok-to popularne teorie.Ale tak samo „ściemnienie nastroju” powodują infekcje,choroby,łykane hormony,leki niekoniecznie wskazane,alkohol,trucizny środowiskowe,w końcu można posądzić depresję o zaraźliwość,gdyż jedna zdołowana osoba potrafi skutecznie zdołować całą towarzyszącą jej grupę.

Po powierzchownym rysie genezy depresji nie może zabraknąć odtrutki.

W najciemniejszym miejscu można dostrzec światło,choćby „oczyma duszy swojej ” a w tym przypadku-przede wszystkim nimi.

Z teoriami byłabym ostrożna,gdyż,jak to mówił wielki Carl Jung-psychiatra zresztą,ale nie pozbawiony dystansu do swoich spostrzeżeń i stanowiska:

Naucz się tych teorii tak dobrze,jak możesz,ale trzymaj je od siebie z daleka,kiedy dotykasz cudu żywej duszy

Rozumiesz więc powody i stan,w którym się znajdujesz lub nie rozumiesz,ale chcesz się wydostać…..Spróbuj i pojąć i przegonić demona.

Po pierwsze:

1.Oddychaj,najlepiej na świeżym powietrzu,po prostu skup się na regularnym,spokojnym oddechu,który natleni ciało.Przez parę minut zamknij palcem prawą dziurkę nosa,oddychaj lewą,potem odwrotnie i znów odwrotnie-stara,znana technika aktywacji i wyrównywania oddechu (w skrócie)-ćwiczenie trwa parę minut.Reszta czasu:po prostu oddech.Wyprostowane,dumne ciało-nie nędzny strzępek samozniszczenia.

2.Nie przesadzaj z proteinami-zakłócają przyjmowanie tryptofanu i wyzwalają odczuwanie depresji.W zimie posiłek z proteinami TYLKO RAZ dziennie.

Tryptofan jest m.in.w bananach,orzechach,indyku,tuńczyku-naturalny antydepresant.

3.Bądź z ludźmi.Jeżeli Cię denerwują lub ściągają resztki energii-poczekaj na powrót do ludzi ze zwierzętami.Kot lub pies lub cokolwiek „małego żywego” jest nie tylko dozgonną wdzięcznością i miłością doskonałą,zdrowiem dla człowieka (bo i wyjść trzeba,choćby po jedzenie dla kota:-),czującą jego nastroje najprzyjaźniejszą duszą świata,ale i ma zaletę dodatkową:jest tańsze od każdego terapeuty:-)

4.Pomóż komuś,jeżeli możesz (a możesz) i chcesz.To ważne.Wydaje Ci się to śmieszne w takim stanie?Dla każdego jego problem jest największy,ale może okazać się prawdziwą pestkę w porównaniu z problemami innych.Przy okazji-nie dopuść,żeby ktoś,komu pomagasz,obdzielił Cię swoim problemem tak szczodrze,że stanie się on i Twoim….na dłużej.

Jak?Słuchaj intuicji.Wywołaj ją do odpowiedzi.

5.Nie obwiniaj się za nic.Daj sobie luz,margines,kredyt na coś,co pociąga Cię szczególnie,ale odmawiałeś sobie uznając,że nie jesteś tego wart.Nie mówię o szalonych zakupach-to NIE jest remedium na depresję,co najwyżej chwilowe,po którym przychodzi jeszcze większy kac i poczucie pt.”a jeszcze tyle NIE kupiłam,a było takie ładne….”

6.Doceń ,że pracujesz nad sobą,że zauważyłeś niebezpieczeństwo w odpowiednim momencie.

7.Alkohol,papierosy,śmieciowe jedzenie,leki różnego rodzaju,cukier pogłębiają depresję.A może…..właśnie to było Twoim posiłkiem i ciało chce Ci powiedzieć:PAS!

Kawa w niewielkich dawkach jak najbardziej-jej substancje wspomagają procesy biochemiczne w organiźmie odpowiedzialne za dobre samopoczucie.ALE:w depresji JEDNA filiżanka dziennie wystarczy.

Ziółeczko dziurawiec-fioletowo krwawiący syn słońca-doskonały antydepresant.Nie za dużo,aby nie przesadzić z tym szczęściem-do dwóch szklanek naparu dziennie,jeżeli nie mamy uczulenia ani nie planujemy wizyty w solarium (idźcie lepiej na słońce do parku albo włączcie silną lampę (byle nie energooszczędną) w domu,lub naturalnej ekspozycji na słońce-bo dziurawiec,choć sam -a może właśnie dlatego,że jest słoneczną istotą,to ze słońcem reaguje a wynik tego może nie okazać się pozytywny.Podobnie zrezygnujmy z dziurawca biorąc różne leki.Po co prowokować naturę?

8.Zapewnijcie sobie odpowiednie oświetlenie (nie „energooszczędne”-zdrowia Wam nie oszczędzi,kieszeni też).

9.Wyjedź,jeżeli możesz.Choć na chwilę.Może do kogoś,kogo bardzo chciałbyś -chciała-zobaczyć.

10.Pisz koniecznie.Wypisuj i wymaluj swoją duszę-obrazy i zdania podpowiedzą Ci,co jest nie tak.I dlaczego.(oj,to długi temat:-))Nie zapomnij o muzyce-błagam,niech to nie będą marsze żałobne-nie ten kierunek.

11. Pomocna może się okazać esencja dr Bacha np.Sweet Chestnut,Crab Apple lub Mustard.Ale nie tylko.Prawdziwe,żywe kwiaty o mocnych kolorach-nie cięte,w doniczkach-one też pachną dobroczynnie.Olejek cytrusowy w wannie na pewno zapewni świeżość myśli.O właśnie-korzystaj z dobrodziejstw higieny-kąpiel czyni cuda.

O dodatkach do niej na pewno nie dzisiaj,bo też muszę się wykąpać:-)

Znajdź książki dla siebie.To nie jest zbyt łatwe.Często czytamy to,co czytają inni zamiast SZUKAć swojego skarbu.Szukajcie więc.

To tyle,jeżeli chodzi o pierwszą pomoc w temacie D.

I żadnych dużych smutów,moi Mili,bo WIOSNA tuż tuż!

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: