Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘szczepienia’ Category

skąd ten pomysł

Litania do Czytelników;) oraz: Tarczyca, czyli żywy włos i żywa myśl. Cz.6.

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 19, 2014

Wyjątkowo, na skutek pewnych emocji, których się bynajmniej nie wstydzę … mała prośba ode mnie: Jeżeli uważasz, że myślisz, nie pozwól, aby ktoś myślał ZA Ciebie.

…………………..

Państwo naprawdę chcieliby, żeby skomentować ostatni zgon po szczepionce ? … 

Można zacząć :
Nie byłam przy tym, nie znam szczegółów ani lekarzy biorących udział niechlubny, więc pierw muszę się zapoznać …..

Można też:  

 Cóż, TERAZ ? Setki razy uprzedzałam, ostrzegałam, przytaczałam multum przykładów …. Powtarzałam: szczególnie, kiedy dziecko osłabione, przemyśleć trzy razy !

ALE … proszę Państwa .. niełatwo jest powiedzieć choćby słowo, gdy tak aktualnym komentatorem jest śmierć. Proszę więc wybaczyć, nie teraz. 

Zwrócę jednak uwagę na hucpę, z jaką wyraził się jeden z dyżurnych speców medycyny telewizyjnej: „Lekarze mówią, że szczepionka sama w sobie nie może wywołać choroby”.

Ciekawe … „Lekarze mówią”? A … pardon, którzy? Jacy? W tak ważnej sprawie – bo nie mówimy tu o zawodowym żargonie, o powiedzonkach….. Nawet nie „większość”? Nawet nie „ci a ci”? Bo …. podobnie, jak Państwu, i mnie znani są lekarze przekonani o szkodliwości szczepionki w kontekście WYWOŁANIA choroby … Pierwszy zaś z brzegu kontrargument – dostrzegalny i gołym okiem przeciętnego Obywatela: jeżeli po podaniu szczepionki może wystąpić reakcja alergiczna – czy szczepionka nie będzie powodem stanu zagrożenia życia, więc … zaburzenia w organizmie, więc … – mówiąc językiem medycyny szkolnej, popularnej:) – choroby?

Proszę więc nie p……. powiadać;) takich haseł, gdyż prawdziwe są jedynie WARUNKOWO, przy założeniu, że mowa o gronie lekarzy przekonanych o dobrodziejstwach :( szczepień LUB opowiadających pardon, pierdoły na zlecenie,  co jednak nie zostało zaznaczonym w wypowiedzi .

 Jeżeli już przy szczepionkach …

Szykuje się nowy, wielki test cierpliwości  …. Na razie wściekła się Australia: oralna szczepionka na cholerę ( a na cholerę tam ona ? :)), trzyetapowe studia z królikami doświadczalnymi zwanymi w danym wypadku ludźmi – w roli głównej.

A czymże ona? Może jakaś … nieszkodliwa? ;) A może … pomocna? ;) ….

Może … NaŁkowcy wzięli pod uwagę sprzeciw orientujących się w niekorzystnych skutkach ubocznych? Może wycofali ze składu rtęć?

A figa … Doustny wynalazek;) jest niczym innym, jak koktailem rtęciowym z .. GMO, Shigella flexneri NR1, „wyprowadzoną” z Vibrio cholerae … Podobno … sztucznie zneutralizowana, by „zapobiec tworzeniu toksycznych molekuł”. Który naŁkowiec powie: „Ja, ze 100% pewnością, gwarantuję takie zneutralizowanie, by nie tworzyła …. „?

Bo w przekładzie na ludzki;))) – nieaktywne podjednostki B toksyny cholery ciągle tworzą się w bakterii, ale niby nie są w stanie rozwinąć toksycznego działania …. Nie są w jakich warunkach? I czy nie są? Pytam, czy w 100% nie są ???

Tłumacząc na polszczejszy;) …. nietestowane bakterie GMO wyjdą między Ludzi. Mam brzydkie przeczucie, że w pierwszej kolejności zostaną poczęstowani Aborygeni. ALE;) … zerknijmy, co ma do powiedzenia na ten temat producent o niezwykle pokojowym nastawieniu:) i jeszcze milszej nazwie: paxV*x ? „Nie ma wiarygodnych studiów na temat niepożądanych działań co do bezpieczeństwa i zdrowia ludzi”.

W języku obeznanych z historią wakcynologii to: „Nie ma wiarygodnych studiów co do bezpieczeństwa i działania tego materiału”,   a co pięknie wyraża M. Fluegge z w ww.vactruth.com/2013/12/06/, gmo-vaccines.

Tak przy okazji, co do rtęci … zauważyli Państwo w różnych tekstach – jak najbardziej fachowych – że w obecności rtęci nie chcą rosnąć normalne bakterie ? A GMO rosną , ot, jaki cud ;)))))))))) ………………….

A może … może postęp zaszedł już tak daleko, że może ja zacofana ino się w tym syćkim;) nie łapię i z uporem nie pozwalam się szczepić ?

Proszę zerknąć na dalsze źródła: w ww.ogtr.gov.au,
w ww.cdc.gov/cholera/general .

A jak chiwlka wolna …
w ww.aac.asm.org/Complex Multiple Antibiotic and Mercury Resistance …… /2004, – inspirujący;)))

Nie wrócę szybko do omawiania szkodliwości Wi-Fi, ponieważ informowałam o jego wątpliwych zaletach tak dawno, iż ….. nie:) dziwią pytania „co pani sądzi o?”:) ALE … chętnie podrzucę jeszcze w tej kwestii:
w ww.safespaceprotection.com oraz
w ww.stopsmartmeters.org.uk – tamże jakieś trzydzieści parę studiów odnośnie szkód wyrządzanych organizmom żywym przez działanie Wi Fi.

Mimochodem ….
Nowa Zelandia … niby krańce jakieś;), ale ktoś, kto nie wyłączyłby tam po 20.00 lub najpóźniej po 22.00 rutera, byłby zakałą społeczeństwa. Można ? Można. Dodam, że nikt nie musi nikogo kontrolować, ludzie po prostu wiedzą, że cywilizację też należy dawkować.

………….

O toksycznych dodatkach do żywności i o miodach – nie – miodach:))) takoż pisałam, co nie znaczy, że kontynuacji nie będzie, ale – w zakresie, o jaki Państwo pytają, odpowiedzi zawarłam we wcześniejszych odcinkach.

Jeżeli już jednak ;)…. pojawiły się sugestie żywnościowe … przypominam sobie od razu Panią B. Tepper, szefową labu Uni Rutgersa, badającego m.in. zmysł smaku …. Panią za…. skoncentrowaną:) na blokerze goryczy-
substancji eliminującej smak ostry, a uwypuklającej te uznane za przyjemne – piszę uznane, gdyż cenię gorycz – szczególnie w cykorii:) czy mniszku lekarskim, podobnie nie wyobrażam sobie stołu bez ostrości:)), a machinacje przy zmyśle smaku nasuwały zawsze obraz jednostajnej papy, sporządzonej przez … POSIADACZA LICENCJI NA JEDZENIE i otumaniającej całe narody po równo …. Ach, „mówisz -masz”;) – EU szykuje właśnie … choć robi się wszystko, by przyklepać „wytyczne” bez rozgłosu – szykuje …. ujednolicenie przepisów kulinarnych dań serwowanych w restauracjach … Co zakrawa na ponury żart Brukseli …. 
z pewnością nim NIE JEST.

Ale Pani Tepper … w jej labie ustalono bowiem zależności między genami kontrolującymi zmysł smaku ( tu niestety włożę kopytko;) w drzwi, ponieważ nie jestem przekonaną, iż o smaku decydują wyłącznie geny ) a mechanizmami przyjmowania pożywienia…. Blokery goryczy …. nie wiem, jak Państwo, ale ilekroć pojawiają się w  mojej świadomości, tylekroć mam ochotę pokazać lobbystom pewien polski gest, jaki wykonał ongiś Pan Kozakiewicz na znanym stadionie ……

Nad … tfu, niszczycielami goryczy pracuje firma związana z pewnym Panem z Mount Sinai School of Medicine …

Oburzonym;), wrzeszczącym: ” Ale blokery goryczy są i w naturze!!!”, powiem: tak jest ! A jednak … te NOWE, wykonane przez człowieka, działają INACZEJ ! Mało? Ta sama firma zajmuje się … wzmacniaczami smaku słodkiego. Ach, ach, co za idea … Dzięki nim można zmniejszyć ilość cukru w produktach …? I to oczywiście nie odbije się na ich jakości ani na zdrowiu konsumentów ?

Przepraszam, tak się kończy, kiedy pytają Państwo o moje ulubione zagadnienia:) ….  

……………..

Chciałam poruszyć temat zamachu na cynamon …. a EU  ogranicza jego zawartość w pożywieniu  … „Leki” na cukrzycę się nie sprzedają? :)))) Ludzie … reagujcie, zanim utkniemy , jak z wędzonkami … ( fakt reakcji na wędzonkowy zamach;) nie oznacza, iż zaczęłam jeść mięso: to nie, jednak po pierwsze – nie odejmę go od ust komuś, kto uważa, że bez niego nie może żyć, a po drugie … są jeszcze wędzone serki, wędzone śliwki, wędzone gruszki, sama podwędzam roślinny pasztecik więc …. WARA od MOJEGO DYMU !) Łotwa się postawiła, Polska  … no cóż ….Historia zaprzaństwa wcale nie należy do …. historii . Nie ma siły do tego barbarzyństwa, proszę poczytać na
w .ww.atlantic.com, zajrzeć w dyrektywę EG 1334/2008 ….. , na
w ww.bustle.com/danish_cinnamon_rolls_maight_cause_liver …. ;))))

Cynamon a uszkodzenia wątroby … Jak ktoś ma nadwyrężoną to i przeleżała woda zaszkodzi … Jak ktoś się go na…nawcina;), też … Ale, ale … najróżniejsze paracetamole leżą w każdym sklepie i EU nie chce regulować ich dostępności ? To znaczy, że one wątrobie nie szkodzą aż tak, jak kumaryna w cynamonie? Ojeeeej …. A ja myślałam, że one wątrobę rozwalają ….. Noż …. cholera;), człowiek żyje w błędzie ;)))), jacy ci urzędnicy troskliwi, mądrzy …. zabiorą nam przyprawy, „starodawne” jedzenie, o którym … kurczę, nie wiedzieliśmy, że jest złe, rakotwórcze i w ogóle śmiercionośne …;) A dadzą LEKI …. plastikową bryję … będą kontrolować, żeby każdy koniecznie przyjął, bo jak nie …. tak dla naszego dobra ….. i dla naszego dobra odbiorą gotówkę, bo po co nam ona, tyle rozbojów, a w ogóle to się nie umiemy z pieniędzmi obchodzić ;) ……….

Ludzie … czy to możliwe, że jeszcze Ktoś TO łyka ?!

A propos kumaryny … kiedy latem :)) zachwycamy się aromatem skoszonych łąk … tam jest kumaryna … Prawda, że trudno sobie wyobrazić przyrodę bez tej substancji ? Weźmy … marzankę wonną/
Asperula odorata- w średniowieczu zwana konopką ,  niepozorną, acz wdzięczną roślinkę stosowaną od wieków ( u Niemców żelazny składnik słynnego Waldmeistra:), nad Mozelą – wina marzankowego – Maiwein:),
w zastojach żylnych, kołataniu serca, zmęczeniu, bezsenności, skurczach jeli i całej litanii innych zaburzeń – ona też zawiera kumarynę i oczywistym, że przyjmowanie jej długi czas lub/i w nadmiernych dawkach doprowadzi do nadmiernego rozrzedzenia krwi i nie przysłuży się wątrobie. Mnóstwo ziół ma kumarynę … Stosujemy je od lat, ale przecież zioła są od tego, by je stosować ….. mądrze, by je znać, by z nimi … współistnieć.

Ależ … po co, jeżeli przemysł naprodukował tyle „wspaniałych leków”? Po co kumaryna … kiedy można SPRZEDAć jej syntetyczne derywaty,  kiedy „dano” ludzkości „warfarynę, phenprocumon i spółkę „?

Nawiasem mówiąc ….. zabierzcie z rynku cytrynę, łobuzy*, bo kwas szkodzi szkliwu, ziemniaki, bo ktoś może zjeść zielone i się struje, bakłażany, bo kiedy taką śliczną oberżynkę spożyje ciężarna – może poronić i to nie jest żart! …… Zabierzcie wszystko, postawcie na polach kontrole i nad garnkiem kontrole i każcie jeść tylko chemiczne zmiotki z waszych koncernów ….. Czy nie taki macie zamiar ? Czy nie o to chodzi, kiedy czipujecie worki na śmieci, o totalną kontrolę ? ……………………

Uśmieli się Państwo taką wizją?

A ja wyjątkowo nie ….. Ponieważ …. lubię też historię … i lubię słuchać Starszych Ludzi i wiem od nich, że przed I wojną mało kto wierzył, iż się ona wydarzy, przed II wojną tak samo, że oglądając filmy sf – mało kto wierzył, iż ktokolwiek zabierze się za klonowanie człowieka i że będą latały drony ……………… Nie namawiam do czarnowidztwa.
Przypominam opcje:)

………..

I tak, błąkając się po opłotkach;), dotarliśmy do tarczycy, ponieważ – mimo paru odcinków … temat-rzeka:)

Nasłuchując ostatnich rewelacji o zdobyczach szkolnej medycyny … które jak dotąd nie wyleczyły żadnej tarczycy, ale „mają zastosowanie w terapii”:))), skojarzyłam artykuł w British Medical Journal z 2003, autorstwa K. Gangopadhayai in. – „Triggering radiation alarms after radioiodine treatment”, treści w Journal of Nuclear Medicine i … radosną beztroskę przepisywania „kuracji” radioaktywnym jodem …… ( tak, wiem co to jest izotop;))))   

Otóż przypadki alarmu bramek bezpieczeństwa na lotniskach wskutek pojawienia się tam osób poddanych radio”terapii” wywołały – na Zachodzie :))) – dyskusję o postępowania wadach i zaletach. Jak to bywa, punktem wyjścia obrońców 131I było jak zwykle, że do produkcji hormonów tarczyca wymaga jodu, a jej komórki nie odróżniają izotopu zwykłego od radioaktywnego, z czym nie mogę się zgodzić w całości… ale nie o tym:)

Lekarze nie mieli pojęcia, że ich pacjenci będą mieli kłopoty na „bramkach”, co elegancko omówiono pod hasłem :”Nie przypuszczaliśmy, że te detektory są aż tak wrażliwe”:)))))))))))) ….

JAK wrażliwe? A, drobiazg, wykrywając ślady radio”terapii” sprzed … prawie stu dni . Czy w tej chwili nasuwa się Państwu jakaś konkluzja?
Nie ? W Wiedniu … przesłuchano przez „wpadkę na bramce”;) Małżonkę pewnego Pana ( „leczonego”  w ww.sposób), a która sama „leczona” nie była …. Omawiając pokrótce zachodnie metody, mówiłam o ostrożności w kontaktach z Osobami napromieniowanymi. Czy Ktoś usłyszał w gabinecie, PRZED „terapią”, o PEŁNYM – tzn.pełnym ZNANYM – zakresie jej działania? Jeżeli tak, proszę się odezwać, chętnie upublicznię, bo do tej pory nikt nie chciał się do tego przyznać ……

Cóż z samą tarczycą … ? Nadczynność mogą powodować takie „błahostki”, zda się, jak … nadmierne spożycie czekolady, przetworzonych tłuszczów,  barwników spożywczych, ale i … modyfikowanych białek…. Sól jodowana – opisywałam – jest sprawczynią częstych, utajonych nadczynności …

Czy dalej, drogie Panie i Panowie, uważacie, że „bez sensu jest przebierać w jedzeniu, bo co nas nie zabije, to nas wzmocni”? Może i nie zabije … od razu:) … Zasada owa bowiem – o ile nie pozbawioną pewnej racji, w pożywieniu nabiera nieco innego wymiaru … Wymiaru SUMY.

Jeżeli do nieuważnego odżywiania dodamy „terapie” jodem u kobiet mających małe dzieci … Ludzie z radioaktywną tarczycą nie powinny się do dzieci nawet zbliżać – to subiektywne zdanie, aczkolwiek nie jestem w nim osamotniona:)

Zanim ocenią Państwo ryzyko jakiejkolwiek – głównie zaś – agresywnej terapii, proszę zasięgnąć informacji o WSZELKICH metodach leczenia, pamiętając, że „leczenie” jodem i operacje skutkują wyniszczeniem
tarczycy. To z kolei prowadzi do niedoboru hormonów …. to następnie daje „specjalistom” podstawy do przepisywania leków …. niosących znów negatywne skutki uboczne . Ryzyko vs korzyść.  

I jeszcze .. tak chętnie poruszany przez Panie temat włosów, o których wiecie, że mają wiele wspólnego ze stanem tarczycy. Możecie stosować różne środki „od zewnątrz” i „wewnątrz” tylko na wygląd, ale dopóki tarczyca będzie chora, włosy pozostaną liche. Podobnie – akurat przy nadczynności – łamliwe paznokcie.

Chcąc więc zadbać o włosy, przyjrzyjcie się najpierw tarczycy – w poprzednich odcinkach znajdzie się parę tropów;) …. A jeżeli dojdziecie do wniosku, że jest ok i tylko ten włos cosik „nie taki”;) … przeanalizujcie sposób odżywiania …stan wątroby:) … psyche ….stosowane kosmetyki …  Wygłaszczcie ciało od środka, ono wygładzi się z zewnątrz;)

Ach …  wszyscy o nadczynności, a mało kiedy o niedoczynności? A medycynie ludowej, jak najbardziej swojskiej, znaną jest herbatka ….

z owocu dzikiej róży 4 części
znamion kukurydzy 2 cz.( byle nie GMO)
rozmarynu 1 cz.
melissy 3 cz.
liści czarnej porzeczki 4 cz.

Jedną łyżkę stołową ziół na szklankę parzymy 10 minut, raz dziennie . Jak zawsze – tu ze względu na rozmaryn – niewskazane dla Ciężarnych…..

Docenienia subtelnej tarczycy życzę :)

Posted in aktualności, chemia, szczepienia, tarczyca, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane . cz.7. Czy MS to … MS ?

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 29, 2012

Medycyna zaprząta wszystkie myśli człowieka , ponieważ poświęca całą uwagę człowiekowi … J.W.Goethe … za górami , za lasami , najstarsi górale nie pamiętają ;)))

Doniesiono mi ;) „Forum”. Nr 24 , 11-17.06.2012 i … z uśmiechem ulgi wskazano artykuł : „Serce na włosku „, podtytuł : „Zdrowie – wylecz się sam” . Przedruk z marcowego „Spiegla” . A co tam ? A drobiazg :))))) , coś , o czym pisałam daaaawno  , czyli rzecz o naturalnej zdolności samoleczenia organizmu , w tym przypadku serca . Przez chwilę nie wierzyłam oczom : przedrukowano TAKI artykuł ? W Polsce ? Jednak . O ile pamiętam , Redaktorom „Forum” drugi już raz gratuluję odwagi , życzę nie ustawania w promowaniu dobrych treści , ale jeśli można , to …. nieco rychliwiej  :)))))))) , zanim ostentowani/zapchani lekami itd. zostaną wszyscy potencjalni klienci szpitali etc.

Nie odmówię sobie małego cytatu na zachętę :”Stent w żaden sposób nie wpływa na rokowania – twierdzi dr Schuler . Pacjenci są zawsze bardzo zdziwieni , kiedy ich o tym powiadamiam …. ” .Jest i o środkach na cholesterol , a jakże …
 Jest i , wedle mnie , drobna nieścisłość w temacie „leczenia” zawału i to nie wina Tłumaczy , o nie – tak było w oryginale , ale pisałam o zawałach , nie będę więc swojej opinii powtarzać jako „poprawy” , bo dla Autora być może jego zdanie jest słuszniejsze i chwała , że artykuł wysmażył . Nawiasem mówiąc , zawsze turlam się ze śmiechu nad opracowaniami całkiem poważnych , dobrych lub bardzo dobrych prac , które poprawiacze ;)) ( dziwne , że w pracach fatalnych tego typu „sprostowań” zwykle nie ma , a tam dopiero znaleźć się powinny -niech żyje promocja marności – po co poprawiać marność ? Jak się wytknie Wielkiemu , to chwała i duma ;))))  opatrują komentarzami w stylu :” Autor popełnił straszliwe błędy  , ale JA wiem lepiej i przedstawiam wersję słuszną ” …

„Dlaczego dopiero teraz ” ? Zakrzyknęli Donosiciele ;) . Ja tego nie wiem , ale cieszę się przeogromnie , że wreszcie . Mam wprawdzie nadzieję , że zaraz po tym nie ukaże się przedruk np. z „Małego biznesmena „;) mówiący o tym , jak korzystne jest obniżanie cholesterolu ;)))))) lub interwencje chirurgiczne przy każdym podejrzeniu „niewydolności serca ” ;))))  , ale myślę , że Czytelnicy wiedzą o co biega i wybiorą dobrze .

Jeszcze tylko maleńka uwaga … Jak często polscy Pacjenci słyszą od lekarzy PRZED wstawieniem stentów :” On w żaden sposób nie wpływa na rokowania „?

Ma być o MS … nie zapomniałam , ale gdy myślę , ile jeszcze mają Państwo pytań , ile próśb … Proszę o wybaczenie – nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystko w czasie , jaki byłby najlepszy , czyli w najkrótszym . Cichutko też przypominam , że robię wszystko , aby mnie tak naprawdę ….. nie potrzebować :), aby samemu mobilizować się do znajdowania sił i metod . Gdybym mogła pomóc Wszystkim …. Ale chyba to niemożliwe , zawsze będzie Ktoś , Kto otrzyma odpowiedź za późno …. Nie chcę też nikogo wyróżniać – trudno ocenić , Kto potrzebuje wsparcia bardziej – staram się , jak mogę , ale Państwa zrozumienie jest mi  niezbędne do w miarę normalnego funkcjonowania .

Koniec pogaduch , przechodzimy do sedna .

Niedawno usłyszałam , że „neguję farmaceutyki , bo na pewno trzymam z tymi od witamin „. Nie sądzę , by Autorka ww. wypowiedzi czytała całość blogu , czy choćby – uważnie – jeden odcinek . Pamiętają Państwo , jak , wspominając Pana Dra Ratha powiedziałam też , że nie popieram wszystkich jego poglądów ? Dzielą nas właśnie SZTUCZNE witaminy .

Proszę zauważyć : za każdym razem , gdy mowa o jakichokolwiek „uzupełnianiach” kładę nacisk na witaminy ( raczej na rozmaite substancje czynne ) występujące naturalnie w roślinach , pozyskiwanych najlepiej 
bezpośrednio  .
Proszę :”tzw.suplementacja , preparaty gotowe jeżeli to rzeczywiście wskazane i nie ma innego wyjścia ( a przeważnie jest ) „. Pewnie zaraz usłyszę , że otrzymuję granty od Matki Natury …. Tak :))) Każdy dzień jest cudownym grantem od Niej i nigdy się Jej za to nie odwdzięczę , to niemożliwe ….

Być może też Ktoś pamięta , jak ostrożnie pisałam o „tzw.witaminach” i ich wynalezieniu …. Być może niech sobie teraz przypomni :)

Bo rzecz idzie o MS , konkretnie problemy z diagnozą . Kto wie , ile przypadków zatrucia pirydoksyną przyjmowanych jest jako MS ?

Witaminka ??? B6 ? No nie …. Ależ tak . Mówię o jej sztucznej , syntetycznej postaci , pod którą ukrywa się – drobiazg – około sześciu związków chemicznych  , z których każdziutki działa inaczej … lub nie działa wcale , zalecanej m.in . w depresjach , astmie , schizofrenii – latami postrzegana jako nieszkodliwa . Ale w 1983 roku ( H.Schaumburg et al , NEJM , 1983 , 309 ) opisano przypadki obwodowej , ruchowo-sensorycznej neuropatii spowodowane właśnie przedawkowaniem „pigułkowej” wit.B6 .
Czy da się to porównać ze skutkami talidomidu ? Niestety , da . Przy okazji wyszło , że matki w ciąży brały spore ilości „witaminki” . Póki tych badań nie było , podobne zaburzenia kwalifikowano jako …. MS . Być może ci , którzy z badaniami zapoznać się …. nie zdążyli , kwalifikują jeszcze …

Jeszcze raz , przy okazji , podkreślę : witaminy ( wciąż brakuje mi , przyznam , 
lepszego sformułowania ich istoty i roli , wciąż wszyscy – więc i ja – opierają się , mówiąc o witaminach , na badaniach i historiach , z których , po analizie , wypływa mnóstwo słabych punktów , ale przyjmuję , że to po prostu substancje znajdujące się „od zawsze” m.in. w roślinach , niektóre tworzone w ciele pod wpływem np.słońca , pomocne w pozyskiwaniu energii życiowej …utrzymywaniu 
lub przywracaniu zdrowia  ) , w swej  naturalnej postaci są świetnie 
skomponowane  , pozyskiwane z otoczenia człowieka , który ich potrzebuje , przeważnie odpowiednio do jego potrzeb zbalansowane ( pod warunkiem , że to otoczenie nie jest ściekiem lub innym śmieciowiskiem  ) . W postaci sztucznej … powtórzę : człowiek nie został wyhodowany na taśmie . To nie jego bajka .

Co np. z witaminą C ? Z opakowania ? Po raz któryś uprzedzam : to nie jest zabawka . Szczególnie w mieszance z żelazem  i innymi suplementami . Proszę sobie zerknąć w historie zgonów młodych sportowców , fakt , cierpiących na hemochromatozę ( choroba metaboliczna ) , po spożyciu JEDNEJ dawki vit. C ( C zwiększa przyswajanie żelaza ) : Jour. Nutrit. ,V .Herbert , Nr 126 , str.1213 , 1996 rok . Nie pogodzę się też z zaleceniami częstymi wobec pacjentów z nowotworami : „Proszę regularnie brać witaminkę C „. NIE . Guzy zużywają jej sporo , aby … chronić się przed lekami , jak i promieniowaniem – Intern. Journ.Epidemiol. K .Michaelsson et al , 1995 , ( 24) Nie dowiedziono , że tak samo potrafią użyć witaminy C przyjmowanej naturalnie , w roślinach …. Nasze ciało jest mądrzejsze od nas , chcemy tego , czy nie … Na szczęście :))))

Nie wiem , czy zwrócili Państwo uwagę , w odcinku poprzednim , na 4 zasady oddziaływania leków , w tym – substytucję , czyli zastępowanie brakujących elementów ? Czy poszli Państwo dalej i dowiedzieli się , od kiedy te zasady obowiązują i jakie obowiązywały pierwotnie ? A jeżeli nawet nie zapytamy , jakie obowiązywały pierwotnie , to czy nie uczciwiej będzie powtórzyć za 
Paracelsusem : „lek to ten , który działa” ? Krótko : DZIAŁA . Ale ustalono te pryncypia , ponieważ trzeba sprzedać coś , co zastępuje , coś , co kompensuje , coś , co tłumi … regulację umieszczono na końcu ! Przecież to zakrawa na zły żart …. Pisząc o homeopatii miałam nadzieję na Państwa spostrzegawczość i napisanie mi : „homeopatia jest jeszcze w tym podobna do placebo , że W OGóLE działa -nic , że mechanizm i substancje inne … ” … Myślę , że Wielu tak pomyślało , nadziei nie tracę :)

Zaraz udam się w kierunku suplementowania żelaza ( Panowie , zwracam uwagę , że Wasze – męskie organizmy – poza poceniem , nie zostały wyposażone w aktywne mechanizmy wydalania żelaza , w Waszym więc przypadku ładowanie w siebie piguł Fe oznacza problem ) , wapnia etc . , co nie skończy się sympatycznie dla proszki sprzedających ani bezmyślnie się nimi faszerujących … Słucham ? „Poziom żelaza w organizmie reguluje się wchłanianiem go w jelicie i jak wysoki , to organizm obniża wchłanianie , a jak niski – zwiększa ” ? TAK . ALE NIE OD RAZU . Jeżeli więc napchamy się żelazowych piguł , dopiero po paru dniach organizm to ureguluje , a w tym czasie wchłanianie wzrośnie i … infekcje gotowe . 

Ach , MS … Podobnie , jak z definicjami witamin i nie tylko , nie mogę się pogodzić z definicjami MS , co zapewne od początku tutaj przesiąka ;)

Jak to było …. ? Pod koniec XIX wieku obserwowano zgony u szczepionych na wściekliznę . W dnie do tygodni rozwijało się upośledzenie aparatu ruchowego , głuchota , kolejno „wypadały z pracy” nerwy , fragmenty mózgu … aż do śmierci .

Określono to : encephalomielitis postvakcynalne(poszczepionkowe zapal.mózgu i rdzenia ).

Jednak obraz kliniczny nie był podobny do wścieklizny ( wedle medycyny szkolnej , bo z punktu widzenia medycyny normalnej :)))) , całościowej , już nie jest to takie jednoznaczne ) , powiązano go więc z MS .

Kiedyś pisałam , że w 1937 roku ( eksperymenty z wścieklizną ) małpom wstrzyknięto tkankę szpiku – więc obcą gatunkowo -królików i wywołano 
podobne symptomy .  Tak powstała hipoteza , że obserwowane objawy to NADreakcja systemu immunologicznego na obce gatunkowo białko ….Zrobiono eksperymentalny , alergiczny encephalomyelitis :) i potraktowano jako model inflamacji mózgu …. Ach , to nic ;) , że to model zwierzęcy ….

Kiedy zaczęto przyglądać się pewnym zaburzeniom jako MS , szukano rozpaczliwie podobnej choroby u zwierząt – nie znaleziono . Więc użyto właśnie ww.modelu .

Dokładniej ? Zwierzakom wstrzykiwano ( oby wstrzykujący smażyli się w piekle) białą substancję mózgową lub szpikową , by „alergizować” limfocyty na …nią , tak , jak obserwowano „coś podobnego” przy szczepieniu .Pominę , co wyprawiano i czego dodawano do zastrzyków ( a może nie pominę : gruźlicy , olejów mineralnych ) , kiedy mimo wysiłków do zapalenia dojść nie chciało .

Efekt ? EAE liczy się jako najlepszy model zwierzęcy choroby autoimmunologicznej :)))))) – rzecz jasna „adekwatny ” dla ludzi .

I co z tego ?

Ano … Nie widzę , by miał coś wspólnego z  MS .

Zmiany chorobowe pod mikroskopem wykazywały mikre podobieństwo z ogniskami  MS. Choroba NIE postępowała rzutowo , jak to jest w MS . Ale EAE miało być ( i jest  ) porównywane z ostrą postacią MS … Tylko , że ich nie da się porównać .

Tzw. ostre MS to w rzeczywistości ( na pewno bliższe rzeczywistości ) ADEM – acute dissem.encephalomyelitis ( ostre rozsiane zapalenie mózgu i rdzenia … ) – czemu więc określa się je jako MS ?

ADEM , tak samo , jak postwakcynalne zapalenie mózgu , jest chorobą naczyń – to zapalenie naczyń mózgowych , które ogniskowo atakuje sąsiedztwo . Demyelinizacja ( rozpad osłonek mielinowych ) jest tu sekundarną reakcją towarzyszącą , nie – prymarną , jak uważa się w MS . ADEM jest znaną jako reakcja na szczepienia , poważne infekcje ,  transplantacje : bóle głowy , wymioty , epilepsje … koma i śmierć .Ludzie przeżywający ADEM w większości niestety muszą się liczyć z poważnymi uszkodzeniami organizmu … Ale ADEM przebiega BEZ tzw. rzutów . ADEM jest monofazowa . MS – wielofazowa .

EAE to model ADEM , nie MS . Nawet , jeżeli chciałby tego :) Pan Profesor
Lumsden , ceniony neuropatolog .

CO TO JEST więc ?

Wśród teorii spekulacyjnych ;) na temat etiologii MS nie brak i wirusowej :
podobno Ktoś w dzieciństwie miał styczność z wirusem Epstein-Barra ( EBV) ,
limfocyty się zorientowały ;) i później , kiedy na skutek jakiegoś czynnika wyzwoliła się choroba , dochodzi do ataku na białą substancję mózgową bo limfocyty myślą , że to wróg ….

Ja bym się od teorii „wirusowych ” , tak długo , dopóki nie chodzi o hodowlę broni biologicznej , powstrzymała .

Mnie zastanawia , dlaczego w białej substancji mózgu chorego na MS pod wpływem stresu ( silnego oczywiście ) tworzy się białko , które w normalnych okolicznościach … normalnie go nie ma :nazwijmy to „domowo” ;) proteiną szoku termalnego. 
Czy gdzieś Państwo słyszeli , że „ktoś się z wkurzenia zagotował” ? No właśnie .
Ale jej pojawienie i zaobserwowanie cechy charakterystycznej – łańcucha aminokwasów R-R-P-F-F , tego samego , co występuje w otoczce białkowej EBV , sprowokowała do dywagacji , że „MS to wirusowa … ” .

A na wirusy co ? No jasne : szczepionki :)))

I dlatego ja się bardzo nad tą teorią zastanawiam …

Przychylając jednocześnie do akceptowanej wcześniej teorii toksycznej kumulacji , czyli zanieczyszczenia organizmu , na skutek procesów tak psychicznych , jak i obciążenia go „śmieciami” całkiem materialnymi : w centrum ogniska MS jest zawsze żyła . To , co powoduje kreację ogniska , dostaje się być może żyłami do mózgu i rozszerza , jak czerwone wino wylane na białym obrusie …

W tym miejscu pragnę polecić do rozważenia publikacje lekarzy : Abhijfa Chaudhuriego , R.K.Ganga  : Theory Attacks MS Diagnosis , w ww.sclerosi.org ,
w w w.examiner.com :An expert review on multiple sclerosis and it being autoimmune specific , 2010 , lipiec 07. , RK.Gang , styczeń 2003 , A .Tourban , O.Gout , R.Liblau et al , Neurology 53 , Lipiec 1999 , Encephalitis after hepatitis B vaccination ( to dla tych , którzy się chętnie szczepią na żółtaczkę ) ….

Rozwagi na wakacjach i optymizmu życzę :)

Posted in aktualności, onkologiczne impresje, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Ministerstwo Edukacji Naturalnej , czyli : co było , nie zniknęło i … kto zamurowuje okna ?

Posted by natural health consulting w dniu Grudzień 10, 2011

Lepiej wiedzieć troszkę o całym człowieku niż wiele o jego kawałkach . Dr Beniajmin Honigsfeld

Rodzice wciąż przejmują się złymi ocenami swoich dzieci – często nie zastanawiając , jak złe są oceny i co to właściwie oznacza . Bo jeżeli pociecha udzieliła odpowiedzi w teście innej niż systemowo przewidziana , jednak wciąż życiowo prawidłowej …. Czy to jest źle ? 

Jeżeli dziecko nie zastosowało – bo tak należy to ująć – podsuniętego , „jedynego słusznego ” rozwiązania w problemie również odgórnie stworzonym , a przykrojonym według MAS , nie jednostek  – czy to jest źle ?

Zawartość podręczników puchnie , zawartość głów …. jakby ;) przeciwnie . Mechanizm postępowania króluje , bogactwo językowe zanika , więzy międzyludzkie , a i „międzynaturalne ” słabną – przynajmniej programowo , bo na szczęście nie każdy ten program przyjmuje .

Budowa muru między człowiekiem a Naturą w wielu przypadkach się powiodła – wielu obawia się chodzić do lasu , bo ” pasożyty , wścieklizna , trujące rośliny i w ogóle ptaki brudzą na głowy ….” – niektórym na pewno :))))

Wmawia się , że bez chemii , chirurgii i psychiatrii człowiek zachoruje , zestarzeje się za szybko i umrze … to ostatnie … ojej , a może nie ? ;) , jednak typowo mafijne sposoby postępowania sprawiają , że droga do „przejścia” staje się już za życia drogą przez mękę .

W mediach coraz nachalniej straszy się „groźnym ruchem antyszczepionkowym”.
– no , to rozumiem , że jest i ruch szczepionkowy . Jednak :)
To ten , który , pisząc o zaletach szczepionek regularnie „zapomina” informować o niebezpiecznych skutkach ubocznych ? To ja już wolę o nich pisać – nawet za cenę posądzenia o przynależność do „ruchu jakiegokolwiek” – bo gdyby nawet ;) , wolę iść z Tymi , którzy mówią prawdę . Po prostu .

Nie pójdę z tymi , którzy :” Nieszczepienie to narażanie dziecka na choroby wieku dziecięcego , które udało się stosowaniem immunizacji zwalczyć ! „

W jednym zdaniu udały się trzy kłamstwa . Pierwsze – bo nie zaobserwowałam – a nie jestem jedyna , ot , jedna z milionów – żeby szczepionki zapobiegały chorobom , drugie – że nie zwalczyły czegokolwiek poza właśnie naturalną obronnością organizmu , trzecie – bo to nie jest immunizacja . Oczywiście , podkreślę – to moje zdanie . Macie prawo mieć inne . Macie prawo mieć swoją rację , ale nie zmuszajcie mnie ani innych do przyjęcia własnej za obowiązującą i jedyną słuszną .

„Zwalczajcie” sobie dalej choroby swoimi metodami – najlepiej na własnym przykładzie …..

Co w ogóle oznacza „zwalczanie chorób”?

Jako , iż pisałam o tym sporo , m.in. w artykułach o homeopatii , szczepionkach , TCM , pozwolę sobie pokrótce przedstawić syntezę sensu choroby w kontekście długiego ( w sensie naturalnym ) , zdrowego życia i dobrej starości , jako lekcji podsuwanej nam przez najlepszego nauczyciela – Mistrza Przyrodę .

Zacząć muszę od chorób dziecięcych – „leczonych” toksynami w mega ilościach , których żadna matka nie odważyłaby się podać znając ich działanie . Odważa się , wierząc „tym , którzy wiedzą lepiej „. Skutki znamy .

Problem leży (poza chciwością przemysłu ) w medyczno – szkolnym zorientowaniu na symptomach , na którym łatwo już było spreparować temat szczepionek .

A przecież typowe choroby dziecięce są ważnym i niezastąpionym zjawiskiem dla duchowej , więc i zdrowotnej kondycji dziecka – ich zduszenie – nie wyprowadzenie Z organizmu – należy traktować jako poważny błąd – nieodrobioną lekcję . Jeszcze naganniejszym wydaje się masowe stosowanie substancji inwazyjnych , absolutnie nie mogących zapobiegać chorobom  , a sprawiających , że dziecko nie jest nawet w stanie przechorować pierwotnego obrazu zaburzenia WSPIERAJąCEGO rozwój człowieka , według owego wzoru .

Fakt , że homeopaci klasyczni z reguły wyjaśniają pacjentom działanie szczepionek , po czym ci ostatni – co zrozumiałe – szczepić dzieci nie chcą , napotyka wrogość i agresję ze strony szczepionki stosującej .

Abstrahując od meritum  – obie strony winno jednoczyć porozumienie w interesie dobra pacjenta oraz własnego sumienia ( przyznam , że mówiąc o sumieniu w przypadku osób rekomendujących szczepienia czuję się , jakbym gadała o sumieniu sztabki złota …prawda , że ładne porównanie ;) ? )  , nie może dziwić kontrast : medycynę szkolną dzieli od naturalnej , w tym homeopatycznej samo rozumienie choroby i zdrowia . 

Często jednak również osoby interesujące się medycyną naturalną tkwią głęboko w założeniach szkolnomedycznych , od początku konfrontowani wyłącznie z takim sposobem myślenia : choroba – lek zwalczający chorobę – zdrowie .

Mimo , iż naturalnym wydawałoby się : przyczyna  – zaburzenie – leczenie mające na celu zdiagnozowanie , zrozumienie i eliminację przyczyny , dzięki któremu znikną też symptomy – – powrót do zadowalającego stanu organizmu .

Medycyna szkolna przyzwyczaiła nas comiesięcznie prawie do „najnowszych osiągnięć” , przedstawianych zawsze , jako wielka mądrość …. blednących w blasku następnych „najnowszych ” … czasami kompletnie poprzednie „mądrości” gaszących , wręcz demaskując (nieświadomie :))))) je jako głupoty , błędy …. „nietrafione klasyfikacje wartości ” ;)

System medycyny naturalnej – charakterystyczny i odpowiedni dla każdego rejonu świata – funkcjonuje świetnie od tysięcy lat , potwierdza się regularnie , w czym nowoczesne badania , obiektywnie biorąc co najwyżej ujawniają dodatkowe korzyści –  o deprecjonowaniu natury „badaniami zleconymi w celu…” już mówiłam .

Prawa natury – weryfikowane milionami doświadczeń , nie zmieniają się .

System homeopatii klasycznej ( Hahnemanna ) działa od lat dwustu . Jego prawa , zasady działania też się nie zmieniają .

No jak to możliwe ;) ….

Jak to możliwe , by „jakieś byle co ” ;) tak dzielnie broniło swojej twarzy , by trwało nie ogłaszając co miesiąc „nowych , cudownych metod ” ?

A Hahnemann po prostu doszedł do wniosku ( nie On jedyny , ale mowa o homeo ) , że objawienie się choroby nigdy nie jest ograniczone lokalnie , ale pojawienie się w danym miejscu/danym obrazie  – to rezultat , wyraz zaburzenia we wnętrzu .

I tak , np.zapalenie migdałków nie następuje tylko poprzez „osiedlenie się” tamże jakichś „zarazków” , a , ponieważ na skutek jakiegoś zaburzenia wewnętrznego pojawiła się idealna podstawa – środowisko do rozwoju zapalenia .

Ale medycyna szkolna nie chce tego wiedzieć – zwalcza zapalenie migdałków – przejaw zewnętrzny , dzięki czemu powód prawdziwy pozostaje , gdzie był .

Właściwie takie traktowanie migdałków też dziwnym nie jest : jak może jeden lekarz rozpoznać wielonarządowe zależności , jeżeli najczęściej szczyci się jedną do paru specjalizacji ? Jeżeli od każdego systemu organów jest inny „specjalista „?

Logiczne następstwo takiej sytuacji to farmaceutyczne poszukiwanie/
produkowanie  medykamentów zwalczających poszczególne symptomy … często bez patrzenia na straty organów nie wziętych pod uwagę , bo „nie należą do objawów ” . Bo nie widzimy , że należą . Bo … nie chcemy widzieć ?

Czy takie działanie  może przynieść korzyści w żywym , niepodzielnym , bycie ?

Homeopaci wolą dotrzeć do „zaburzonej siły życiowej „, „genetycznej niedyspozycji” , ale to nie oznacza , że parę globulek/kropli ponaprawia wszystko . Proces homeopatycznego docierania do sedna i wyciągania choroby na zewnątrz czasem jest błyskawiczny , czasem – niestety, musi potrwać – wszystko zależy od danego człowieka .

Zioła też pomagają cierpliwym , jakkolwiek w przypadkach nagłych (podobnie homeopatia ) potrafią przyjemnie zaskoczyć .Minerały , żywice , różne wody , czasem zwykły popiół , olejki …. to wszystko jest dla nas .

Ale trzeba się zainteresować , co , po co i do czego . Inaczej będziemy zdani na czyjąś opinię , wiedzę , łaskę , humor i przyzwoitość wreszcie . Oczywiście , załóżmy , że dostaniemy się w dobre ręce …czy jednak nie będzie nam przyjemniej wiedzieć , co te rączki robią ?

Informacja podstawą – i tu bynajmniej , nie w ilościach homeopatycznych . Wprawdzie ktoś mądry kiedyś powiedział , że trzeba bardzo uważać , komu dobrą informację powierzyć , ale mnie się – być może naiwnie , wtedy trudno , mój wybór -wydaje , że jeśli , jak do tej pory , ci , którzy cokolwiek przekazać mogą , będą zachowywali to dla wybranych …. będzie tak , jak było i  „świat skończy się skowytem „(T.S.Eliot)

A … „leków ” tyle ….ile nigdy jeszcze w historii . A skowytu … więcej i więcej .

Informacje zbieramy całe życie . Poza nimi niezbędną jest obserwacja i empiryzm z wszelkimi jego przyległościami ;) , więc konsekwencją samodzielności .

Jak obserwować chorobę w ujęciu kompleksowym ?

Weźmy to nieszczęsne zapalenie migdałków , z często zajętym zapalnie całym okręgiem limfatycznym danej strefy . Migdałki są organem przerabiającym trucizny . Ich ropienie , zapalenie to sygnał , że organizm przyjął zbyt wiele „śmieci”. ALE chodzi również o „toksyczną energię”- w tej chwili określę tak skrótowo negatywne oddziaływanie na organizm wrogich , negatywnie wpływających słów , zachowań   . Jeżeli mamy do czynienia z zapaleniem migdałków pon.12 lat to w większości przypadków oznaka złego żywienia , głównie – aromaty i barwniki .

Powyżej – trzeba się przyjrzeć , czy chory nie jest poddawany ciągłym , krytycznym naciskom – kwestia odżywiania pozostaje aktualna .

Tak czy inaczej – zaburzenie wyprowadzamy „na zewnątrz”- nie dusimy , nie – „zwalczamy „- wyprowadzamy z organizmu .

I tak , mając do czynienia z osobą cierpiącą na wykwity skórne , nie zabrałabym się od razu do zewnętrznego traktowania maściami , zasypkami – chyba , że to konieczne i chodzi o przyniesienie ulgi ( wysypki piekące itp.)

Gdyby taka osoba , potraktowana „od zewnątrz „, wyłącznie naskórnie , przyszła po miesiącu np. z problemami wątrobowymi – nie zdziwiłabym się – zaburzenie , zduszone odgórnie , przeszło do wnętrza . U pacjentów popularnych placówek tzw.”służby zdrowia ” to normalna historia – jedno się „kończy” , drugie zaczyna – tyle , że to pierwsze wcale się nie skończyło .

Bo nie było potraktowane od źródła , a od x…. strony ;)

Oczywiście medycyna szkolna w większości nie rozpoznaje kolejnych przypadków jako logiczne następstwo własnych działań – i to też jest zrozumiałe :)

Gorzej , że nie chce – broni się rekoma i nogami przed oficjalnym skorzystaniem z wiedzy naturopatów , w tym homeopatów , wmawiając sobie – co gorsza i innym , że inne metody nie są „naukowe” …. Po cichu patrzy , jak opatentować wygodne sobie kawałki . Wnioski pozostawiam bez komentarza .

Tym bardziej , że – gdyby pierwsi krzykacze medycyny inwazyjnej , a stosowanej bez opamiętania , zechcieli przyjrzeć się na przykład  embriologii -bez problemu znaleźliby tam potwierdzenie konieczności naturalnego przebiegu choroby ( w większości historii , nie mówię tu o ekstremalnych sytuacjach zagrożenia życia , ostatnich stadiach w zniszczonym organizmie , etc. ) przy wsparciu organizmu metodami naturalnymi .

W embriologii możemy zaobserwować najlepiej , że nie ma przypadków w następstwie chorobowym – ich kolejność zaś wskazuje , czy człowiek znajduje się na drodze do wyzdrowienia , czy … czy choroba wciąż posuwa się głębiej .

Przeciętna , normalnie przebiegająca choroba dziecięca wskazuje również prawa natury : cały organizm jest chory , najczęściej występuje gorączka , potem wyrzuty na błonach śluzowych , następnie – dotknięty jest naskórek – reguła : od wewnątrz do zewnątrz – do wyjścia – procesy same w sobie są najlepszym lekiem .

Sztuczne wytłumiacze gorączek mogą wręcz zakłócić proces , powodując komplikacje , np. wewnętrzne obrzęki . I to komplikacje są najczęstszym powodem rodzicielskiej , ale i lekarskiej paniki … niestety, komplikacje stworzone (też najczęściej ) przesadzaniem z obciążaniem organizmu środkami silnie działającymi .

Szkoda , że nie dopuszcza się do wypowiedzi w mediach rodziców relacjonujących rozwój swoich dzieci po przebytych naturalnie chorobach , a mają co opowiadać : właściwie rozwijająca się mowa , pewniejsza motoryka , dojrzalsza osobowość , stabilniejsza duchowość etc.

Dziecko zachorowuje na podstawie swoich własnych – najczęściej – odziedziczonych słabości , czasem nabytych , w homeopatii nazywanych miazmami . Ich przezwyciężenie daje możliwość uwolnienia się od nich , przynajmniej na długo . Zabierając możliwość naturalnego odbycia NATURALNYCH chorób zabieramym mu możliwość samoleczenia , w najgorszym zaś razie wpędzamy chorobę w kolejne stadia , głębiej .

Nie lubię powoływać się na statystyki , ale tylko wg nich można stwierdzić , że nigdy dotąd nie mieliśmy jeszcze tylu CHRONICZNIE chorych dzieci .

MS , alergie , astmy , neurodermitis , depresje , autyzm ……

Wydaje się , że ostre , dziecięce zaburzenia zamieniliśmy na chroniczne , których formy wyrazu wskazują na zastarzałe ogniska zapalne .

Bardzo interesujące zdają się przy tym formy chorobowe u dzieci szczepionych -np.na odrę –  zaczynające się często punktowymi wylewami podskórnymi/
naskórnymi na rączkach i stopach , kolejno rozprzestrzeniającymi się od dołu/ od kończyn  do góry , po czym „znikają” w środku i często prowadzą do zapalenia płuc .

W naturalnym przebiegu jest dokładnie odwrotnie – choroba przebiega od wewnątrz do zewnątrz, gdzie się kończy . Nie wiem , czy powinnam pominąć , że takie krwawienia są oznaką dominujących syfilitycznych wpływów ( p.rozdziały o boreliozie ) , a zniekształcona postać choroby niesamowicie osłabia życiową siłę .

Oczywiście , nie można przypisywać szczepieniom CAŁEJ winy za zdrowotną nędzę współczesnego społeczeństwa – wiele jest czynników zaburzających procesy naturalne , chorobotwórczych . Ale szczepienia należą do całego zespołu szkolnomedycznych tricków , które zaburzenia tłumią , „wpędzają” i sadowią w organizmie na długo .

Terapie kompleksowe prowadzą do harmonijnego „pulsowania” organizmu na dłużej , do równowagi na wszystkich poziomach .

Dobrze byłoby nie tylko „zapobiegać” ;) chorobom dziecięcym , ale nie dopuszczać do komplikacji , więc : dokładać starań , by dzieciom ( i oczywiście dorosłym ) nie zabrakło przyzwoitych warunków higienicznych , zdrowego odżywiania , ciepłego domu i …. przede wszystkim kochających , mogących poświęcić im czas i wiedzę rodziców  , a także , w razie czego ;) …. rozumiejących naturę rzeczy lekarzy .

 ———————————-

Literatura źródłowa , ale i uzupełniająca :

„Predictive Homeopathy” , Dr Prafull Vijaykar , Mumbai , 2001
„Zur Theorie der Homoopathie „, Dr J.T.Kent , Heidelberg , 1996
„Kent’s Minor writing on Homeopathy” ,Heidelberg ,1987
Medizinische Schriften , Getynga , 1988 , Dr Constantin Hering
„Organon der Heilkunst „, Dr Samuel Hahnemann ,Leipzig 1921 ,

w ww.prafullvijaykar.com (strona Pana Dra Vijaykara )
w ww.insidevaccines.com./wordpress

Posted in aktualności, homeopatia, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Za co płacimy CDC . „Kuracje” Państwa Gatesów , czyli szczepienia – skąd ten pomysł . cz.12.

Posted by natural health consulting w dniu Październik 27, 2011

…. Tak bywa często i z przeciętnymi
ludźmi , gdy jakieś ziarno zła się wciśnie
do ich natury , choćby było wrodzone ,
za co nie wolno obarczać ich winą , 
bo nic w naturze nie może swojego
wybierać początku .
Dzięki wzrostowi bujnemu cechy więc przyrodzonej ,
kruszą fortece i zamki rozsądku (…)
Za tę jedną wadę , za to zło prawdziwe
Sądem jak plugawcy potępieni będą ….
Hamlet , W. Szekspir , przekład własny

Włączam polską stronę internetu – ostrzeżenia przed odrą i sugestie szczepień . Otwieram gazety – zachwyt nad „szczepionką na malarię „, która teraz „uratuje afrykańskie dzieci” . Z tym „ratowaniem” no to pojechali … zupełnie , jak z „ratowaniem ” euro :))))) – niby ratują , ale dziób jurostatku zarył właśnie w glebę – a że wody szerokie i głębokie , nie każdy jest w stanie zajrzeć aż TAM :) i przekonać się na własne oczy .

Na ostatnim forum fundacji Państwa G&G przedstawiono wyniki III fazy studiów z udziałem afrykańskich dzieci .
Z rozpędu chciałam napisać ” eksperymentu” , ale na forum mówiono „studiów” ,
więc , choć diabli biorą , trzymam się oryginału .

Szczepiono 3 razy tzw.szczepionką RTS , S /AS01 i ustalono , że :

” Po 3 szczepieniach oraz dodatkowych środkach profilaktycznych ” RTS , S może zapewnić dodatkową ochronę . O ? „Może” ? Skąd więc w mediach ten pisk szczęścia ? I w dodatku , „GSK nie oczekuje z tego powodu specjalnych finansowych korzyści „…. Filantropi ….. :)))))) , po prostu filantropi ……

W środkach masowego przekazu wiedzą więc ( i takoż piszą ) , że ” jest szczepionka na malarię , że ratuje !…” . Chyba nie wiedzą , bo gdyby wiedzieli , na pewno :)))))) by nas o tym poinformowali , jak wyglądały „studia ” i co oznacza „napawający nadzieją wynik” .

Bo ta sama publikacja ( w ww.nejm.org , First Result of Phase 3 of RTS /S ASO1 Malaria Vaccine in African Children , pdf ) uczciwie informuje , że „u zaszczepionych dzieci wystąpiło wysokie ryzyko szkód lub zgonu ” oraz , że „pełne spektrum jej działania będzie wiadome ( przyp.mój – ?) pod koniec 2014
roku „.

W przekładzie na polski ;) : nie wiadomo , jaki będzie jej wpływ na płodność ( cóż to Pan Bill G . mówił o populacji i szczepionkach ? …….) , system immunologiczny , więc i kwestie neurologiczne ….. itp., itd.

Dalej : „.. U prawie 18% starszych i 13% młodszych dzieci wystąpiły ciężkie , niepożądane przypadki (….) , ok. 150 zmarło w trakcie studiów „.

Ale – no przecież jest i jasność …. nic , że pomroczna ;) :

„…..ciężkie niepożądane skutki uboczne obserwowano w RTS /S  MNIEJ WIęCEJ na tym samym poziomie , jak przy podaniu preparatów kontrolnych „.

No . Jak uspokajająco . CO było „preparatami kontrolnymi „? Tego gazety też niestety „nie wiedzą „. A szkoda , bo były nimi tzw. non- malaria komparator vaccine , a bliżej – dzieci od 5- 17 m-cy ( !!!) dostały preparat na wściekliznę , te od 6- 12 TYGODNI – koniugat szczep. na meningokoki serogrupy C . Czy wymienione „preparaty kontrolne ” są zupełnie bezpiecznymi , pozbawionymi skutków ubocznych środkami ? Czy może ich negatywne skutki uboczne nie są bynajmniej pożądanymi przez normalnego , zdrowomyślącego człowieka , wobec czego JAK można zastosować je jako adekwatny preparat kontrolny ?!

Ale co tam , „nowy , wspaniały środek przeciwko malarii” być może stanie się kolejnym ulubieńcem CDC ( Center for Disease Control and Prevention ) i tylko własna głowa będzie nas męczyć pytaniami , co ludzie pracujący nad takimi „cudeńkami” naprawdę mają na myśli . To ja może troszkę pomogę i powiem Państwu  , że coraz więcej ludzi zadaje sobie wyżej wymienione pytanie , a w związku z nim , domaga się wyjaśnień od CDC .

W 2007 senator Tom Coburn opublikował raport ” CDC Off Center ” ( w ww.senate.gov. , CDC Off Center , pdf ) który prowadzi nas przez wydatkowe meandry rządowej instytucji kasującej jak najbardziej obywatelskie pieniążki . Dokument , jako program specjalny , wyemitowała CBS news :

w ww.cbsnews.com/video/watch/?id=3010130n , 22. sierpień 2007. , „CDC accused of misusing Funds „.
A tam Pan Coburn wyjaśnia , że w 2007 CDC najpierw zażądała od państwa jakieś nędzne 10 miliardów dolarów , po czym … gdzież , ach gdzież one są  ?

 A finansowanie CDC rośnie , proporcjonalnie z jej wpływami nie tylko na politykę zdrowotną – tfu , chorobową , US , ale całego świata .

Nie , nie będę pytała , czy pamiętają Państwo świńską :))) grypę 2008 …. ale pewnie mało kto pamięta upór biochemika , Pana Briana Hookera , którego syn , zaszczepiony wielokrotnie ,  zapadł na autyzm . Otóż Pan Brian H. złożył doniesienie przeciwko CDC o działanie wbrew Freedom of Information Act , ponieważ od roku 2005 konsekwetnie odmawia danych na temat studiów własnych (CDC)  ,  w których to „zagrzebano” informacje o niebezpiecznej rtęci w szczepionkach .

Pana H. reprezentują świetni , waszyngtońscy adwokaci , ośmielam się więc mieć nadzieję na spełnienie Jego żądań i ujawnienie danych do końca października 2011… Jeszcze parę dni :) .

Stacja CBS , w której nie brak myślących , zabrała się do sprawy solidnie , możemy więc tamże , u Washington Unplugged US/CBS poznać wścibskiego :) reportera łaknącego wiedzy o liczbach , jakie „zmusiły” CDC do zapowiedzi „grożącej pandemii grypy ” …. oraz milczenie CDC . Ale Pan Reporter – nie tylko wścibski  , On  był jeszcze uparty – odpytał władze odpowiadające za służbę zdrowia we wszystkich pozostałych stanach , jak wyglądały liczby „zachorowań na świńską … ” . Reszta nie była tak małomówna , jak „sama góra ” i  wyszło szydło , że ” w lwiej większości były to przypadki zwykłej , sezonowej grypy ” .

W końcu … pod obstrzałem CDC oświadczyło :” Trudno jest dalej śledzić tę grypę … ” .:))))) . W przekładzie dowolnym :” Pocałujcie nas w ….. „.

I o takiej odpowiedzi proszę pamiętać , kiedy ktoś znowu zacznie wrzeszczeć , że MUSICIE SIę BAć NOWEJ PANDEMII ….:).

To by było na tyle przed Zaduszkami …
 A odwiedzając cmentarze , proszę sobie westchnąć za dusze Tych , którzy mogliby jeszcze chodzić po tej Ziemi , gdyby nie …… Patrz fragment z „Hamleta „.

Posted in aktualności, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Oddech . Płuca . Astma .cz. 1. Oddech też da się sprzedać ;)

Posted by natural health consulting w dniu Październik 19, 2011

Kiedy media otoczyły słuchaczy/widzów wizją zgonów „przez problemy z oddychaniem” oraz reklamą spirometrii , dał się odczuć swądzik ;) .

A jakże . Można , od „złego oddechu” umrzeć można …szczególnie , gdy ktoś chucha nam nim w twarz ;) . Poważnie – gdy zaburzony proces oddychania doprowadzi do stanów nagłych , których nie będziemy w stanie „wyprowadzić na prostą” , ponieważ … no jak , „ponieważ”:) – ponieważ zwykliśmy składać odpowiedzialność za nasze zdrowie w ręce innych , „inni ” zaś nie zawsze odpowiedzialnie się poczują . Przy okazji – głównie nowym Czytelnikom , przypominam , iż „strona ma charakter wyłącznie informacyjny , nie zwalnia z bezpośredniej porady specjalisty , etc.” – p.wpis na początku :) .

Formułkom stało się zadość , teraz czas na koncernowy swądzik , bo nie wiem , jak Państwo , ale ja rzeczywiście nie mogę już przez niego oddychać . Sprawa jest dość przejrzysta ( jak przeważnie w temacie :)) , gdyż , dziwnym trafem ;) , zaraz po kampanii ( niech zgadnę , za czyje pieniążki ??) namawiactwa do badania płuc i biadoleniu , że na „tego typu „…hmmm…. jakiego ?;) problemy , nie ma szczepionki , pojawiła się wieść cudowna : „Wreszcie mamy szczepionkę!” – na …. raka płuc . „Może nawet będziemy mogli otrzymać ją w przyszłym roku „.

Och jej …. Nie dało się wcisnąć truja na świńską , ptasią ….. może da się na płucko ?

Pożyjemy , obaczymy …jeżeli te wszystkie „mądrości” da się przeżyć .

O płucach – budowie , biochemii itp. – można poczytać wszędzie , pozwolę sobie więc podążać tropem zainicjowanym niedawno i skupić się na naturalnych metodach przywracania zaburzonej pracy płuc do równowagi .

Będzie o astmach , ale i o nowotworze płuc … w tym przypadku właściwie nie ośmielę się określić tego jako „nowotwór PŁUC „( ale o tym po tym ) , o oddychaniu i dlaczego tak ważna dla pracy płuc jest …. prawidłowa praca jelit :) .

Oczywiście , jak zawsze , pamiętając o zapoczątkowanych tu kilkunastu tematach oraz ich setkach  , o których nie rzekłam jeszcze ani słowa , dołożę wszelkich starań , by „się streszczać ” ….co i mnie pozwoli na dłuższy potem oddech :) .

Zaczerpnięcie powietrza …. wydech . Proste , a jednak symbol : dawania i brania . 

Zakłócona harmonia – efekt wiadomy . Nie można , nie da się tylko brać . Chociaż niektórzy uparcie tak sądzą ;)

Do ćwiczeń oddechowych wrócimy , ale najpierw chciałabym pokrótce omówić astmę , a raczej traktowanie jednej z jej postaci . Medycyna szkolna , uwielbiając szatkowanie terminów i , nomen omen – nowotworzenie , wciąż rozszerza kwalifikacje astmy . I tak , wg GINA 2006 , klasyfikację oparto na … kontroli choroby . Poza tym oczywiście są pogrupowania zależnie od postaci , ale co szkodziło;)  podporządkować przemysłowi astmę całkowicie ?

A- owe postaci , to głównie :

-astma ( z gr.astmaios – krótki , urywany oddech , użyte już u Hipokratesa ) bronchiale – oskrzelowa

-a. cardiale ( sercowa )

-a. nasale ( n.od zatok nosowych )

-a. spasticum ( zaznaczona psychogenność , w obrazie choroby – spazmy )

-a. uraemicum ( poch . od uremii , co pozwala zaznaczyć wpływ właściwego funkcjonowania dróg moczowych , nerek etc. na oddech ) .

Dwa pierwsze rodzaje astmy są najczęstsze , przy czym astma bronchiale – „naj , naj”  .

Przepraszam , ale nie będę się wdawała w polemiki odnośnie rozdzielania pochodzenia zaburzeń oraz mylenia przyczyny z objawem i skutkiem w poglądach medycyny szkolnej – wyjaśniałam to wielokrotnie we wpisach poprzednich i nic się w tej materii nie zmieniło . Przedstawię zgodną z moim sumieniem opinię  , pokrywającą się w 99% …a może i więcej :) z reprezentowaną od lat w znacznej części opracowań  medycyny naturalnej na całym świecie .  

Bo , na przykład dr Konrad Werthmann – austriacki pediatra i alergolog twierdzi , że astma oskrzelowa w zupełności daje się wyleczyć środkami naturalnymi , a chyba wie , co mówi – starszy Pan prowadzi swą praktykę już lat dzieści i odważnie opowiada , że Natura leczy .

Hmmm…. Natura ? Ach , gdzież  kortykosterydy , stabilizatory tkanek tucznych , antyhistaminowce i cała gwardia wyprodukowana , by „leczyć astmę ” ???

Gdzie albuterol , salbutamol , fenoterol ? A- proszę sobie zerknąć na artykuliki w , np .New England Journal of Medicine , 1992 , 326 , na Adverse Drug Reaction Bulletin 1992 , 6 , gdzie co nieco o skutkach stosowania ww. wspomniano , m.in . o zatrzymaniu krążenia , spadku ciśnienia …. A niech sobie Państwo wynajdą i poczytają :) .

Ale „się produkuje ” i „się sprzedaje ” , bo przecież , jak podał Journal of Medical American Association -1995 , nr 273 – ” liczba zgonów z powodu astmy wzrosła o 40 % (…) W okresie od 1982 do 1992 było 5000 zejść młodych astmatyków rocznie …” . 

Ja mam tylko maleńkie pytanko : czy te zgony … czy one nastąpiły z powodu choroby czy …. może terapia nie pomogła ?

Na odpowiedź , proszę wybaczyć , jednak nie poczekam  .

Najpierw co nieco o PRZYCZYNACH astmy oskrzelowej , manifestującej się gł.nocą , o 1-2  lub nad ranem , 4- 5 .

Co sprawia , że w ogóle do tego dochodzi ? Różnie . Szczególnie w przypadku a.oskrzelowej , psychicznie , więc i homeopatycznie biorąc , mamy do czynienia z ograniczeniem przestrzeni pacjenta. Bywa , że owoż ograniczenie narzuca on sobie sam . Do tego dochodzi powstrzymywanie agresji i usilne zaprzeczanie wewnętrznej potrzeby dominacji .

Najpierw więc należałoby się sobie dobrze przyjrzeć .

Co oprócz ww. zalicza się do przyczyn ? Niestety : w odpowiedzi znów pojawiają się szczepionki -konkretnie szkody poszczepienne , o czym poinformuje Państwa większość ( aczkolwiek myślę , że teraz już wszyscy ) naturoterapeuci , niezależnie od tego , czy mają zachodnie , systemowe wykształcenie medyczne ( dr nauk med. ) , czy też czerpali wiedzę ze Wschodu . No i amalgamatowe wypełnienia zębów … przy czym to ostatnie umieściłabym też w wyzwalaczach astmy , czym pełniłby paskudną rolę podwójną , wraz z zaburzeniami stanu zatok , migdałów oraz polipami .

Alergeny ? Poza substancjami toksycznymi stosowanymi powszechnie w budownictwie , przemyśle , jak np. formaldehydy  , które dosadnie mogą zmienić najlepszy organizm ( p. podwójna rola – wyzwalacz i przyczyna ) , moim zdaniem to wyłącznie wyzwalacze – czynniki przyśpieszające , ułatwiające rozwój poważniejszego stanu utajonej choroby i , jak sądzi wielu rozsądnych lekarzy ,  niezwykle pomocne jest tutaj wychowanie dziecka w środowisku wiejskim (ale już nie zagrzybionym domu ! ) , w kontakcie ze zwierzątkami , ziemią , błotkiem … lub przynajmniej nie popadanie w obłęd sterylności w środowisku gospodarstwa domowego :) .

Tyle o okolicznościach , kolej na odżywianie : wg dr Werthmanna wykluczenie mleka i jaj to podstawa w pierwszym etapie oswobodzenia się od przypadłości , ale poleca też powstrzymanie się od zbóż . Po osiągnięciu zadawalającego efektu powoli przywracamy na stół jajka i zboża ….do  mleka bym nie wracała , a na pewno tego surowego , z kartonu – słodkiego . 

Co w zamian ? Warzywka , owoce ( będzie wyszczególnienie , to wstęp :))) , ew. mięso ( jeżeli ktoś już musi ) , np . klasyką jest rosół wołowy przyprawiany pieprzem , liściem laurowym , solą i curry – ładnie rozpuszcza śluz , podobnie , jak chrzan ….oraz post :) . Nie – ostry , ot , zwykły ,
opisany tu i wymieniany nieraz .

W Chinach astmę bronchialną traktuje się akupunkturą – nawet :) WHO uznało akupunkturę jako jedną z oficjalnych terapii w astmie bron. , moxą , ziółkami , ćwiczeniami .

Medycyna antropozoficzna to bardzo obszerny rozdział środków , powrócę więc do niej innym razem .

Jako , że na początku wspominałam o zależności  jelita- płuco , ważne jest utrzymywanie ich w doskonałym stanie = oczyszczanie , aby ponownie ustawić system immunologiczny w odpowiedniej równowadze .

Astmatycy przeważnie sporo piją – nie , nie alkoholu ! Co poza herbatkami ?

Typowymi ziółkami są tu :

-babka lancetowata ( też soczek z )

-tymianek

-podbiał

-koper włoski

-mech islandzki

-malva

-fiołek trójbarwny

-przetacznik – lat.veronica 

-pokrzywa , brzoza ( lepsza diureza ) , ale i : sok z czarnego bzu , rokitnika , orzech włoski z czarnym sezamem ( w TCM ) oraz miodem ( pyszne :)) , czosnek – na razie wystarczy ? 

Muszę przypomnieć o wyjątkowej wrażliwości astmatyków na olejki eteryczne , ALE w Niemczech stosuje się np. olejek mirtowy rozcieńczony w ol.migdałowym do nacierania okolic oskrzeli , olejek świerkowy – też rozcieńcz. , ale i do rozpylenia w powietrzu i nie są to jedyne olejki wspomagające terapię astmy przekazane w źródłach etnomedycyny . Co z inhalacjami syntetyków ? Nie sądzę , by nie miały one wpływu na rozszerzenie śluzówki ( wstawię uśmieszek , bo nie wytrzymam ….:))) przecież jakoś sformułować to muszę …bo chcę ) , a tym samym na pogorszenie stanu , ale ich przepisanie to przecież decyzja osób pragnących być podobno ODPOWIEDZIALNYMI za nasze zdrowie , a ich użytkowanie … wola ludzi pragnących , by ktoś tę odpowiedzialność przejął

Oddechu pełnego życia życzę :)

——————–

lektury uzupełniające :

„Asthma and Chinese Medicine „- Dr Qineng Tan , 1995

 w ww.werthmann – diaet.net ( str. dra Werthmanna )

Posted in aktualności, farmakologia, odżywianie, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Miedź a szczepienia , czyli jak coś komuś odebrać , aby mu to potem sprzedać. Szczepienia , czyli skąd ten pomysł .cz.11.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 11, 2011

Na początek będzie miło :) .

Jakże cieszę się z inicjatywy rodziców , którzy chcą decydować o losie własnych dzieci! Mówię o Ludziach sprzeciwiających się posyłaniu sześciolatków w ręce bezwzględnego , odurniającego systemu – tego samego , który łaskawie pozwoli im na narzędzia owego systemu zarabiać .

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest mnóstwo Kobiet mających małe dziecko I chcących pracować – powinno Im to być umożliwione , bo to Ich wybór , ale też Inne – pragnące zupełnie czegoś przeciwnego – również nie mogą być dyskryminowane , niestety , w tym kierunku zmierza polityka terroru „specjalistów” od naszego życia i jeżeli sami się za takich wreszcie nie uznamy – marne szanse na przetrwanie , przynajmniej w formie świadomego „Homo naprawdę sapiens” :) .Gratuluję Rodzicom niepodległym i jestem z Nimi całym sercem .

Dzisiaj o miedzi . Jest parę ważnych powodów , dla których ten temat uznałam za pilny – przede wszystkim jednak obejmuje on kilka istotnych spraw, więc ….stop gadulstwu ;).

Wychowana w miejscu , gdzie miedź gościła pod wieloma postaciami , często potem, dorosła , zastanawiałam się , dlaczego w dzisiejszych domach , mieszkaniach preferuje się np. byle jakie , plastikowe rury , ohydne armatury ….gdzie zniknęła miedź . Odpowiedź ” bo tanio ” jest najprostsza , choć też prawdziwa , ale czy zamiłowanie do rzeczy „nowoczesnych” też nie jest bez winy ?  

„Nowoczesne „…..nie wiem , czemu- może być , że jestem staromodna , ale nigdy nie rzucałam się na nowinki …no tak, dla mnie cały wiek XX i XXI to „nowinki „;) .A miedź …o, ona była od epoki brązu we wszystkich kulturach . Właśnie zdradziłam swój prawdziwy wiek ;))))) , więc cóż mi pozostało – kontynuuję :))).

Miedź…ona była nawet wcześniej :) ! W naszych ciałach – to ok. do 150 mikrogramów /l w surowicy –  za cynkiem i żelazem jest cuprum jednym z najważniejszych związków , występuje w zdrowych zębach , włosach , 15% – w wątrobie .

Przyswajalna jest dopiero w postaci związanej , w ilości do pięciu miligramów dziennie , ale mimo , że tak jej niewiele , jest istotna , nie tylko dla nas . Zboże reaguje na brak miedzi tzw. głuchymi kłosami i skręconymi , białawymi końcówkami liści – żałośnie to wygląda ;). Miedź to …esencja .Gra sporą rolę w budowie erytrocytów , a te z kolei mają coś ;) do powiedzenia w zaopatrywaniu komórek w tlen . 

 Erytrocyt żyje sobie jakieś 120 dni z jego 280 milionami molekuł hemoglobiny , przebywa ok.400 km., zanim śledziona powie mu „bye, bye” :) .

Zauważyli Państwo , że prawdziwą „błękitną krwią” są mięczaki ?   :))) One mają hemocyjaninę – z gr.kyanos , tam tlen jest związany nie z żelazem, a z dwoma jonami miedzi …..

A w żyłach rekinów farmacji płynie zielona mamona ;)))))).Nikt nie wymyślił „odkrwiennej” nazwy dla tej grupy społecznej ? Proszę próbować :).

Jony Cu (symbol chem.miedzi) są częścią ważnych enzymów .Pracują przy odnowie skóry , tkwią tam pomagając m.in.
chronić ją przed nadmierną ekspozycją na światło słoneczne . Są niezbędne dla prawidłowej czynności tkanki łącznej i nerwowej ( aktywują też enzymy odtransportowujące stare , zużyte części ),  funkcjonowaniu układu sercowo- naczyniowego , zwalczaniu odczynów zapalnych …..krótko : miedź to ważny element przemiany enzymów , hormonów i witamin, część enzymów w przemianie proteinowej , łańcuchu oddechowym i odtruwaniu komórek . To gość w przeciwciałach :) wpływający pozytywnie na organizm alergików  .Wzmagają przyjęcie witaminy C i są niezbędne przy tworzeniu dopaminy . To desant walczący z działalnością obcych (lub własnych , ale zmienionych nieprzyjaźnie )
bakterii , fungicyd ( grzybów) – używa się ich więc w formie …klamek , uchwytów etc.w  dobrych szpitalach. Nawet algi nie oprą się miedzi .

Zaburzenia przemiany tego pierwiastka w organizmie są coraz częstsze (m.in. choroba WIlsona , Morbus Wilson ) , ale rzadko słychać właściwe diagnozy .

Większość ( przynajmniej oficjalnie ) rzadko wiąże zaburzenia przemiany Cu z oficjalną jakością krwi , a szkoda .

Sięgnijmy do tzw. grup krwi . Mówię – tak zwanych , ponieważ Pan Landsteiner , który w 1901 oświadczył , że je „odkrył” , do dziś jest dla mnie postacią zagadkową :) . O jego uczniach nie wiem wiele , wiem tylko , że każdy pomysł na biznes ma ich sporo . Ale przyjmijmy , że grupy krwi faktycznie istnieją w takiej postaci , o jakiej uczą na uniwersytetach medycznych …mimo , że mgłą okryte jest ich pochodzenie . Jeżeli wierzyć biologom molekularnym , najstarszą byłaby grupa O , ale ….. Analizując badania opisujące ślady krwi na antycznych przedmiotach , m.in. na Całunie Turyńskim , jest właściwie jedna krew : AB , pozostałe zaś – to jej mutacje , powstałe w głównej mierze „dzięki” niedoborowi miedzi , o czym coraz odważniej przebąkują badacze w USA . świadoma zbulwersowania , jakie niektórzy mogą odczuwać , czytając powyższe od razu mówię , że podaję to w formie tematu do przemyśleń i analiz – sama wiem na ten temat zbyt mało , jednak to co wiem , było wystarczające , aby szukać DALEJ .

A idąc dalej ….wartość pH krwi : grupa AB prawidłowo posiada odczyn 7, oo , tymczasem , idąc jeszcze dalej, zaobserwujemy , że mały poziom miedzi w organizmie i małe pH obniża jakość zdrowia i długość życia , a dowód można przeprowadzić chociażby w przypadku diabetyków .

Miedź pomaga niszczyć we krwi „obce elementy”;) przy pH 7, oo – ponieważ wtedy enzymy są prawidłowo aktywne .

Przy braku miedzi zanika zdolność krwi do usuwania trucizn – te zaś zakwaszają organizm .

Efekt ? Ach, drobnostka ….astmy , paraliże , zachwianie systemu immunologicznego , nagła śmierć noworodków , cukrzyca , MS , autyzm …….i długo jeszcze .

Alkalizować , powiedzą Państwo ? Podać suplementy lub wręcz ostrzej ? Niestety, to nie rozwiąże problemu , a doprowadzi tylko do zwiększonego rozpadu Cu i przesunie pH z neutralnego obszaru w jeszcze trudniejszy do przywrócenia normy.

Czy Państwo wiedzieli , że parę dni PRZED zawałem metale kolorowe dzwonią :)) w organizmie na alarm ?

Poziom miedzi gwałtownie spada , cynku – rośnie .

Ale po co ludowi ta wiedza ….Wystarczy , że ma ją monopolista . Jak miło , że Pan Gates powiedział jasno , co myśli o redukcji ludzkości ….

Studia statystyczne ? żadne studia o „skuteczności” szczepień nie mogą być neutralne . Podobnie , jak nie była „neutralną” obecność przedstawicieli firmy N.produkującej szczepionki na świńską grypę /i nie tylko/ na konferencji Bilderberg 2009 .

Dane urabiane są tak długo , aż osiągną bezpieczny dla producenta wynik (Verstraeten 2003).

Dogma o „potrzebie szczepień” wali wodospadem kasy w gardła nienażartej Big Biz Pharma .

Chwileczkę….było o miedzi , a tu …znowu przyczepiłam się do szczepień…? Ojej. Co ma piernik ….?

A ma .Choćby dlatego , że wiatrak / ten staromodny/ miele mąkę na pierniki :) . A szczepionki – najlepsza ( co za ironia) 
metoda  wprowadzenia toksyn w obieg organizmu , u dzieci , kiedy rozwija się cały system, kiedy bariera krew- mózg jest otwarta na wszystko – ta metoda też przynosi skutki zwykle po jakimś czasie (aczkolwiek bywa, że natychmiast i tu jest różnica między wiatrakiem a szczepionką :)) .

„Brak powiązań między szczepieniami a chorobami” ? – zakrzykną orędownicy sadyzmu (radość ze sprawiania komuś bólu to SADYZM ! ) ?- To zupełnie tak, jak z negatywnym efektem odsetkowym spiętrzonych długów państwowych – wyłazi po dziesięcioleciach i tu też ciężko chapnąć sprawców .

Dar Danae ….

Kiedyś pisałam , że przeciętnie szczepionka zawiera 80- 100 toksycznych składników , czego nie przeczytają Państwo na jednostkowej ulotce , że thiomersal ( o taaaak , już „nie ma thiomersalu w szczepionkach ” ? :))))))))))))))))))))))))))), z 48,9 % udziałem rtęci to nieodwracalne szkody , że rtęć „idzie” do mózgu , wątroby ….a tam jest przecież miedź . Tam też przymusowo dochodzi wówczas do rozpadu miedzi …..szkód w DNA …przerwania syntezy protein ….następnie problemów reproduktywnych ….

Wątroba ma najwięcej miedzi , by syntetyzować właściwe ciału proteiny , czyż nie jest to prawdą ?

Rtęć niszczy równowagę – czyż nie jest i to prawdą ?

Powstaje więc mineralna nierównowaga  i zburzone pH , w następstwie – co wyżej , czyli szkody DNA i zahamowanie syntezy protein .

Dlaczego po szczepieniach występują np. kolapsy krążenia? Przecież podobno to „bezpieczna metoda ochrony” !

W materiale wakcynacyjnym jest co najmniej kilka ciekawych składników , np. skwalen z rekina – istoty z samej góry łańcucha pokarmowego , o największej koncentracji rtęci wśród zwierząt wielkich wód .

A ….tak poza tym- może jedzą Państwo coś z wielkoprzemysłowym syropkiem kukurydzianym ? Też nie jest ubogi w rtęć .

Dżemik z fruktozą ? Duży udział fruktozy szkodzi w adaptacji miedzi , cynku i chromu ….

Wreszcie wyczerpuje się działanie leukocytów .

To sporo , jak na jeden raz , choć w moim mniemaniu to zaledwie zasygnalizowanie pewnych problemów , ale mam nadzieję , że uważniej będą Państwo wybierać – nie tylko na półce zwanej NFZ-em .

A żeby tak nie kończyć „na smutno” – nie , nie polecę Państwu suplementów miedzi , ponieważ z jej ilością można bardzo szybko przesadzić w drugą stronę , polecę ….kolendrę . Ona wspomaga neutralizację rtęci w organizmie – ta rozkłada się wówczas w międzykomórkowej przestrzeni . Czosnek : siarka i selen – też chronią przed rtęcią i choć i kolendra i czosnek nie pachną najpiękniej , to ……:) .

Miedzi dostarczają naturalnie: jęczmień , nerkowiec , orzech laskowy , miód , soczewica , grzyby , łosoś ….jest w czym wybierać .

A decyzje ….to najważniejsze . One jak zwykle należą do Państwa .

———————-

lektury jak poprzednio w cyklu o szczepieniach , plus

w w w.cdc.gov.diabetes

G.Daniels , „Human Blood Groups „, 2002

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, odżywianie, szczepienia, zdrowie | 2 Comments »

AIDS-wyjątkowo świńska grypa?cz.2.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 26, 2010

Stajemy wobec kosmicznego sporu o wartości realnego świata opisywanego ściśle według reguł. Kraksa umysłu na cząstkach elementarnych rzuciła światło na szeroko pojęty problem:poznajemy czy tworzymy świat poznany? Ksiądz Włodzimierz Sedlak

Nie zauważam przyczynowego związki między HIV a jakąkolwiek zarazą(…).Widziałem zastanawiające dowody, że dalece  niesłuszne statystyki dotyczące AIDS i HIV minęły się z nauką i że top członków naukowego establishmentu beztrosko, jeżeli nie nieodpowiedzialnie przyłączył się do mediów siejąc dezinformacje o naturze AIDS” ,Prof.dr Serge Lang, Yale University

Spowodowana teorią HIV dogma AIDS reprezentuje najwyższe i może najbardziej moralnie destrukcyjne nadużycie, jakiego dopuszczono się na młodych mężczyznach i kobietach świata zachodniego…..Dr Charles Thomas, biolog molekularny, były prof.Harvard Un.,w Sunday Times London,3 kwietnia 1994   

Kiedy „dawno temu”;-) pisałam tu o AIDS jako „narzędziu badawczym” Big Pharmy, nie sądziłam , że wkrótce będę miała przyjemność poinformowania o kolejnych jak najbardziej poważnych dyskusjach podważających AIDSową
panikę….O Jezu!Przecież właśnie rozwrzeszano się o „tuż tuż-  szczepionkach na to!No jakże tak….

Tu się ludziska wysilili, poszło tyle kasy a „Jeitsa” niet?A przynajmniej „NIE spowodowany HIV, NIE tak wyglądający, NIE zakaźny, NIE śmiertelny i w ogóle nijak choroba nie pasuje do terminu i obrazu, którym ją obdarzono?” Choroba? Zespół chorób? Niektórym wydaje się to nie przeszkadzać:będą szukać tak długo, aż znajdą:-):pomysłów na nową histerię jakby brak a to wydaje się źródełkiem idealnym……genialnym prawie.Prawie.

Teraz słyszę znów o „nowych , cudownych, bezbolesnych scypionkach na grypę”, czyli plasterkach z „niekłującymi igiełkami” :-))), równie cudownie działających, co takoż cudownie nieszkodliwych i bezproblemowych dla środowiska, bo…”bo rozpuszczają się w wodzie”!

CUD!W wodzie się rozpuszczają, więc ….znikają…..Dowodów niet.Namacalnych:-) Za to….chwileczkę… w wodzie?!

A ta woda to skąd i dokąd popłynie?Też się rozpuści, czy może zostanie użyta jako cudowny nawóz?Wsiąknie w ziemię?A kto do jasnej ….  zapłaci za jej oczyszczenie??? I JAK Tę WODę OCZYSCZą?!Też mają już na to technologie?Nie do wiary…..Gdzie ona?Nie potrafią oczyścić wody z xenobiotyków ,z milionów litrów toksyn łykanych przez ludzi na całym świecie i wydalanych do kanalizacji a proponują „cudownie rozpuszczalne” scypionki? 

Już się zastanawiam, jak nazwą nową grypę, no bo tyle tych nowych scypionek produkują, że coś musi być na rzeczy.Muszą się mocno starać:Ludzie zmądrzeli.Nie lubią się kłuć…….No ,ale „plasterek na grypę „brzmi przecież tak łagodnie, dobroczynnie nawet…..PLASTEREK……toż to nawet dziecinkom krzywdy nie zrobi.Ot, przylepić i już , jest się zdrowym…..Plasterku na zbrodnicze myśli jeszcze nie wynaleźli ?I nie wynajdą.

Właśnie zakończył się międzynarodowy, potężny XVIII kongres na temat AIDS w Wiedniu.Byli……”wszyscy”:-):
naukowcy, dziennikarze, przemysłowcy , lekarze, politycy ….nawet księża:-):-):-)

Każdy kolejny dzień  był ciekawszy od następnego,ale najciekawiej chyba było w środku:-), włączając rozmowy zakulisowe:-) i zagęszczająca się z każdą chwilą atmosfera, zagęszczająca się pytaniem krążącym między uczestnikami, czy naprawdę  AIDS powoduje wirus.Niewidzialny, nieznany, oznaczony „z góry”, ale ponoć wirus:-)?

Oficjalnie rzecz jasna było to spotkanie mające na celu walkę ze „śmiertelną chorobą”.Hasło kongresu -„Silniejsi razem ” spowodowało mój lekki niepokój:”Razem” , to znaczy…..Tylko uczestnicy kongresu?Bo przecież nie lekarze, badacze , dziennikarze, poszkodowani , u których „wykazano” AIDS, biorący udział w….kongresie odbywającym się w dni
poprzedzające XVIII kongres o AIDS, tyle ,że …..alternatywnym.Też w Wiedniu:-)

 Kongresie , na którym mówiono o wielkim szwindlu wobec ludzkości , o kłamstwie AIDS. Kongresie, na którym , w przeciwieństwie do pierwszego , nie zauważyłam przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego:-))…..poza byłymi jego pracownikami:-))

W kolejnych odcinkach na temat AIDS, ponieważ na tym się jak sądzę nie skończy, postaram się umieszczać co nieco z obu,  arcyciekawych:-) kongresów, jednak nie będzie to często, gdyż inne tematy wcale mniej ważne nie są.Na razie, aby zaspokoić Państwa ciekawość, nad czym to obraduje się „we Wiedniu”:-) a o czym u nas pssssst;-) , trochę wieści.

Pamiętają Państwo….,

- że 23.04. 1984 pan Gallo ogłosił na konferencji prasowej, iż odkryty przez Pana Montagnera i spółkę (oczywiście Instytut Pasteura, France) wirus LAV jest retrowirusem odpowiedzialnym za AIDS.Nazwał go HTLV III a potem -HIV?

Nie jest bez znaczenia, że informacja poszła PRZED upublicznieniem pracy na temat (potem w Science, 04.05.1984)….

Dlaczego?No naprawdę przykro mi…..To jest sprzeczne z tymi samymi naukowymi ZASADAMI, na które powołują się zwolennicy teorii ,że wirus HIV wywołuje AIDS.

- że wedle naukowych standardów NIGDY nie udowodniono istnienia wirusa  HIV (nic się od mojego ostatniego wpisu na ten temat nie zmieniło:-)? 

-że testy HIV nie mogą być miarodajne, co zresztą pisze na opakowaniach?że udowodniają one istnienie molekuł, które występują w komórkach z wielu względów- nie mogą być wyznacznikiem AIDS?

A…pamiętają Państwo też, że testy różnych organizacji i regionów są…..różne?To oznacza, że wedle jednych można mieć AIDS, a ta sama osoba wedle testu innego może AIDS nie mieć.

Skupić należałoby się też na tzw. efekcie nocebo , który znaczy, że strach spowodowany pozytywnym wynikiem testu może być samospelniającą się przepowiednią i delikwent może zachorować -i owszem , na cokolwiek podobnego.Dla niego z pewnością nie będzie to zabawne.To efekt, o którym mówimy, że diagnoza wyzwala objawy.

Czy w tym przypadku możemy mówić o etyce???

Wiadomo, że jeżeli serum nie jest dostatecznie rozcieńczone, we wszystkich próbkach można uzyskać wynik pozytywny.

O co tutaj chodzi?

Podwyższoną koncentracja przeciwciał lub molekuł ,jak np.reversywnej (odwrotnej) transkryptazy- standardowych enzymów komórek można udowodnić po…. szczepieniu ,ale i oksydacyjnym stresie (niedożywienie, narkotyki, trucizny, malaria i in.).Stres prowadzi do aktywacji i odczytywania genów (uciszone, stare retrowirusy z ewolucji człowieka ,które mogą działać ino jako geny (sprawdźcie Państwo pojęcie ekspresji genowej- warto ) i tym samym do produkcji molekuł wytworzonych przez organizm -molekuł, które normalnie w tej podwyższonej koncentracji nie występują.

Tak powstaje pozytywny wynik testu na HIV.

I teraz :tzw.genom HIV – czyli to ,co usiłuje się uznać za retrowirus HIV , jest NORMALNą częścią naszego systemu i jest odczytywany w różnym składzie , według bodźców otoczenia, aby produkować receptory, przeciwciała i in. ,które jako cząsteczki komunikacji międzykomórkowej wypełniają różne zadania.Swoiste dla komórek grupowania  i reakcje, jak metylacja, acetylacja, i interferencja RNA biorą udział naturalnie w odczytywaniu i uciszaniu (usypianiu ) genów.

Genom wciąż się przebudowuje.(transpozony, tzw. „skaczące geny”-proszę zerknąć na ich funkcje:-).

Pominę już naiwną prostotę zwolenników wywoływania AIDS przez „retrowirus HI” i straszenie ludzi, że „HIV zabija komórki”,ponieważ powinni oni wiedzieć, że nawet, gdyby był jakiś retrowirus, to te ,wedle nauki:-)) replikują się wyłącznie w żywych komórkach, jak więc mogą te komórki zabijać?Przecie by się wtedy nie replikowały:-)))))))))))))i dochodziłoby do samoistnego wykończenia się wirusa, więc i do wyleczenia ,więc uderzałoby to automatycznie w całą misterną konstrukcję istoty AIDS.

Południowi Afrykańczycy testują (biorąc pod uwagę etniczność) częściej HIV-pozytywność, co wskazywałoby jednak nie na wirus, a raczej aktywny system immunologiczny, jako odpowiedź na bodźce ze środowiska (alergia na białko, stres oksydacyjny).

Kobiety w ciąży produkują wiele molekuł potrzebnych do właściwego przebiegu ciąży  i ochrony maleństw poprzez karmienie piersią- te same materiały mogą się niestety przyczynić do pozytywnego stestowania HIV.

Jaką rolę mogą odgrywać w tym wszystkim badania epigenetyki?

Co z dziedziczeniem właściwości nabytych , co przy dyspozycji do dziedziczenia określonych skłonności do zaburzeń, 
ale i czynników pozytywnych, gra przecież sporą rolę?Co z materiałami  znajdującymi się w komórkach jajowych i nasiennych nie pochodzącymi z jądra  komórki?

Na to jeszcze nie znaleziono odpowiedzi.Ale „prawie znaleziono szczepionkę”.

Aktywni homoseksualiści z powodu braku ochrony śluzówki w obszarze analnym automatycznie narażeni są na czynniki powodujące choroby płciowe:czy nie ma to wpływu na pozytywny wynik testu?Dlaczego pomija się fakt ,że ludzie często zmieniający partnerów seksualnych (jeżeli oczywiście są biorcami nasienia) narażają się w sensie fizycznym PRZEDE WSZYSTKIM na ogromny, immunologiczny ciężar rozłożenia obcego białka, przez co bardzo często występują u nich różnego rodzaju alergie?(Pomijam w tym wątku sens psychiczny )

Co do „seksualnego przenoszenia HIV”:nigdy tego nie udowodniono.Przed czym mogą zabezpieczać prezerwatywy?

A przed chlamydiami, syfilisem (w tym wypadku nie jest to takie proste i nie można powiedzieć, że guma ochroni przed syfilisem stuprocentowo) i alergiami na białko.Zapomniałabym o ciąży:-)))….też kiepsko, jeżeli pęknie:-)

Cóż więc? Myślę, że wnioski wyciągnęli Państwo sami.

Idźmy dalej w teorie medycyny na temat HIV, wróćmy jeszcze do hipotezy , że wirus HI niszczy limfocyty T.Ciekawe, bo tego też do tej pory nie udowodniono.

Komórki  T  wędrują przy zapaleniach w limfatyczne węzły i dlatego nie można ich ustalić we krwi:przemieszczają się tam, gdzie są potrzebne, ponieważ taka ich rola.

Może zaciekawi też Państwa, że silnie toksyczna Azidothymidyna znana jako AZT (znana przede wszystkim medykom i ludziom , u których zdiagnozowano istnienie HIV) wywołuje te same symptomy, którymi oznacza się AIDS……(niestety, nie jest serwowaną w dawkach homeopatycznych:-))więc pacjent może zejść na zanik funkcji wątroby.Czy gdyby tak nie było ,czy AZT byłaby zabroniona (po głośnej dyskusji) w nowotworach , gdzie miała niszczyć komórki rakowe?Gdyby pacjenci z rakiem mieli dostać jeszcze AZT….w szybkim czasie nie można byłoby im sprzedać już niczego więcej…..?Ojej……

Co z dawcami krwi?Abstrahując od ogromnego biznesu w tym temacie , nieświadomości, czym grozi transfuzja i pytań, czy wszystkie operacje są naprawdę niezbędne i dlaczego  przetacza się tyle krwi zamiast uznać inne terapie,  jasnym jest, że dawcy krwi muszą być badani bardzo ,ale to bardzo szczegółowo-nie jednak ze względu na domniemany HIV,
ale dlatego, że obce białko jest zwalczane przez system immunologiczy niezwykle intensywnie i nie zawsze skutecznie: leukocyty niosą na swej powierzchni molekuły markerowe ,specyficzne dla danego organizmu i mogą wywoływać alergie- te zaś mogą spowodować wręcz zgon.

W powtarzających się dyskusjach o szczepionkach na AIDS zastanawia mnie wciąż  jedno i wciąż nie wytłumaczył tego żaden ze zwolenników wakcynobiznesu, nie wyjaśniono tego „nawet we Wiedniu”:-):szczepionka przeciw HIV -jakakolwiek szczepionka na HIV- byłaby immunizacją na własne geny, specyficzne dla organizmu.Ze względu na wysoką różnorodność komórek odpornościowych MHC/HLA…..poszczególnych ludzi i ich „walki” z mikrobowym środowiskiem  ,byłaby też taka szczepionka wręcz bez sensu, ponieważ to, co zwiemy HIV, będąc częścią systemu, posiada biologiczne zadania, których nie wolno wyłączać ot, tak sobie.

Ogłupianie ludzi „trupami AIDS” przynosi , owszem, zyski w postaci akceptacji najgorszych nawet skutków ubocznych, bo „co to jest zniszczona wątroba, kiedy „bez lekarstwa ” można umrzeć”?A że tę trzeba potem przeszczepić….jeżeli się zdąży….a że przeszczep wątroby też nie jest sprawą tak oczywistą w obrazie zdrowia, jak może się wydawać….to już inna bajka?

Statystyki WHO są oceniane wg własnych WHO wypowiedzi (estimated numbers), ale przedstawiane tubą światowych mediów świetnie napędzają histerię.Dlaczego ignorowane są AKTUALNE wypowiedzi…..profesora Luca Montagniera- tego samego, który ponoć odkrył wirus HIV?

Gdzieś w powietrzu pozostaje pytanie, dlaczego Uganda, ponoć kraj z epidemią AIDS, należy do najlepiej rozwijających się krajów świata a jej ludność podwoiła się:-), jak ta biedna Uganda przetrwała bez lekarstw na AIDS???

Pozostaje też spytać, dlaczego Europa straszona epidemią AIDS od 25 lat, ciągle jej nie ma.

Dlaczego Profesor Montagnier powiedział , że człowiek z dobrym systemem immunologicznym jest w stanie przetrwać infekcję HIV bez szkód i to w parę tygodni się z nią uporać?Czyżby „dojrzał do dojrzenia” własnych zakrętów ideowych?
:-)))

Gdzie jest kasa płynąca na rozmaite organizacje „zwalczające” AIDS, pytać nie będę, bo to akurat wiem i myślę, że Państwo też wiedzą.

Czy największym niebezpieczeństwem nie jest HIV a sposób potraktowania  tematu przez  HIV polityków, przemysł i media?

Lektura:

„aids truth exposed :un-cut exclusive footage from house of numbers”, na you tube- nie podaję linka, gdyż wpisany w googla nie działa -działa za to bardzo dobrze po wpisaniu tego tytułu w tę samą przeglądarkę.

w w w .aerzteblatt.de- bardzo ciekawy materiał z kongresu AIDS z 2005 roku-

ale może Państwo dojdą do najwłaściwszych wniosków szybciej ode mnie udając się po prostu na niezwykle bogatą stronę o AIDS, pod tytułem:w w w.virusmyth.org , po której lekturze chyba już nie będą Państwo mieli ochoty czytać moich opinii na ww.temat, a na pewno nie będą się już Państwo nigdy więcej obawiać mitu AIDS.

Posted in aktualności, etyka, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

HAV,HBV,HCV i spółka.Szczepienia,czyli skąd ten pomysł.cz.10.a.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 15, 2010

Ten wpis miał się pojawić wcześniej, jednak trochę nie mogłam się pozbierać. Swiadomość kolejnej ,niepotrzebnej śmierci -tym razem dobrego Człowieka i świetnego aktora, zachęcała do wylania goryczy….

na niemoc, na niewiedzę, na blokady, na świadomość, na ufne oddanie się w ręce ,które NIE leczą.

W ręce, które nawet tej świadomości niemocy nie mają.Gdyby ją miały….czy podejmowałyby ryzyko?A jeżeli tak…. czy nie byłoby to nadużyciem?

Gorycz to też lekarstwo,więc nie można stosować jej w nadmiarze-odczekawszy nieco,przystępuję więc do informacji.

Chorobie „żółtej” muszę poświęcić więcej miejsca w tym cyklu, ponieważ pragnę przytoczyć większość naturalnych jej terapii,dlatego oznaczyłam wpis dzisiejszy „a”.Zainteresowani tematem będą mogli dowiedzieć się o wielu środkach , jakie natura oferuje w przypadku choroby uznanej oficjalnie za „ciężką i prowadzącą nawet do śmierci” .

Przypominam,iż wnioski należą do Państwa a strona służy wyłącznie informacji:-) i nie zastępuje konsultacji z …..no właśnie….z kim?Wedle prawa z lekarzem.I tu się zgodzę:ta strona nigdy, przenigdy nie zastąpi Państwu wizyty u lekarza-ba:ta strona nie ma nic wspólnego z normalną wizytą w normalnym gabinecie:-) i niech tak zostanie.

Jak nie złapać zółtaczki……?Najprościej byłoby powtórzyć za lekarzami popierającymi zdrowy rozsądek:

„Cook it,peel it or leave it”-czyli „ugotuj to,obierz lub zostaw”(jeżeli nie możesz ugotować i obrać:-))-stara zasada wciąż żywa i wciąż okazuje się najlepszym środkiem przeciwko chorobie brudnych rąk….talerzy….pożywienia….sprzętu szpitalnego……Znowu środowisko brudu wygląda na sprawcę.Znowu jest w stanie wpłynąć na organizm do tego stopnia,aby spowodować zaburzenia w jego z kolei środowisku…”Jak na górze,tak na dole….”.

Nie,nie chodzi o przesadne pucowanie chemią wszystkiego w domu-to prowadzi z kolei do zaburzeń innego rodzaju, m.in. alergii-przecież wystarczy na bieżąco sprzątać używając np.sody do armatury kuchennej i łazienkowej, odkurzacza i mokrej  szmatki:-),a octu do okien-żrące specyfiki naprawdę nie są nam potrzebne.Wystarczy też dokładnie myć przyniesione owoce,warzywa,mięso.Ale i to nie wystarczy,kiedy zdarzy się szpital a tam…Szpitalny brud jest brudem najgorszego rodzaju:mieszanka wydzielin,toksycznych odpadów,śmieci z zewnątrz…..Koktail dla odpornych, można by rzec:-).Ale to służba zdrowia wskazuje na brud na zewnątrz,przeważnie nie dostrzegając go u siebie.

A potem…..”Na chorobę brudnych rąk mamy scypionki”;-).

Tylko,że nie chodzi wyłącznie o brudne ręce.Zółtaczki  nabyć można przez kontakt z wydzielinami chorego człowieka (czyżby transfuzje nie były niewinne?),brudne igły,narzędzia chirurgiczne….-właściwie,to sporo jest tych możliwości zażółtaczkowania się;-) w szpitalach….Właściwie to….. przede wszystkim?

Proszę uważać:kiedy wymknie się Państwu w placówce „służby zdrowia” coś o „żółtaczce”, mogą Państwo zostać pouczeni,że „to jest mylna nazwa i w ogóle błędna”,że „powinno się mówić:wirusowe zapalenie wątroby”.

A czemu?A bo po pierwsze to dodatkowa okazja,by pacjentowi udowodnić swoją rzekomą wyższość i na starcie ustawić go w pozycji „niewiedzącego” ,a po drugie-by podkreślić istotę żółtaczki pochodzenia:”WIRUSOWE”-  gdyż jako takie funkcjonuje w medycynie akademickiej powszechnie ,szczególnie w języku serwowanym ludziom w nadziei,że nigdy nie dowiedzą się ,co tak naprawdę za tą chorobą stoi;-).No dobrze,pewnie część świata lekarskiego sama w to wierzy……Cóż…na to już nic nie poradzę:-)

Będę za to uparcie mówiła „żółtaczka” ponieważ tak się utarło,zamiennie z hepatitis oraz WZW-czyli wirusowym zapaleniem wątroby-gdyż w ten sposób chciałabym przedstawić obraz dostępny dla każdego-nawet dla najbardziej opornych:-).

Zaznaczam,iż omówienie istoty samej żółtaczki z racji dostępnej powszechnie literatury światowej będzie zaledwie zarysem i nie może być uważane za pełne.

Hepatitis pochodzi z greckiego „hepar”,czyli wątroba i oznacza zapalenie wątroby (końcówka -itis -starogrecki, nowogr.-itida,oznacza najczęściej proces przebiegający z zapaleniem ).ALE JAKIE?

Ponieważ jest hepatitis A,B,C,D oraz E,przy czym postać D występuje wyłącznie w połączeniu z B.

W polskich źródłach już postać A uważana jest za „wymagającą hospitalizacji i podania leków”,podczas,gdy źródła zachodnie zaliczają hepatitis A za „najłagodniejszą,przeważnie samowyleczalną i przebiegającą bez komplikacji oraz dającą po przebyciu odporność na nią na całe życie” (np.studia szwajcarskie).

Mało tego:Szwajcarzy nie wstydzą się zdania,że mimo,iż w tropikach hepatitis A jest typową,to przebiega bardzo spokojnie.

TO NA TO SIE NIE UMIERA MASOWO?To komplikacje dotyczą zaledwie ułamka procenta???

A w Europie….dzieci poniżej 10 lat chorują na nią ….NIE chorują na nią wcale LUB przechodzą ją lekko?

Mało i tego?

Do dzisiaj brak długoletnich (Langzeitstudien )studiów o okresie ewentualnego działania ochronnego szczepionki. To dotyczy również scypionki na hepatitis B.

A propos hepatitis B….weźmy dane amerykańskie, na przykład z systemu VAERS:według niego nosicielami wirusa (jeżeli uprzeć się przy wirusie:-) HB jest ok.2% (CDC-Center for Disease Control) Amerykanów,przy czym zachorowuje….mniej niż 5%.Jeszcze fajniej jest w Europie,o czym powiadamiała szwajcarska Arbeitsgruppe fuer differenzierte Impfungen,Bern.

Przy mniej niż 1% z tego,który zachorował,może się rozwinąć postać chroniczna prowadząca do uszkodzenia wątroby, z tym,że wg Szwajcarów „ryzyko tego u dzieci jest bardzo małe”.

Poza tym-szczepionka na HBV jest tworem genetycznej manipulacji, z „najczęstszymi działaniami ubocznymi”.

O ubocznych było kawałek wyżej,ale może dodam co nieco, z czym można się zapoznać np.w New Zealand Medical Journal 24.05.1996,(o cukrzycy),American Journal of Epidemiology -(o stwardnieniu rozsianym)-1988,o ciężkich depresjach….niezłą lekturę na temat oferuje hojnie w w w.aje.oxfordjournals.org., nzma.org.nz.

Francja zrezygnowała w 1998 roku z „dobrodziejstw” szczepień na HBV,gdyż w ciągu 2 lat od ich wprowadzenia wystąpiło ponad 600 przypadków (odnotowanych) stwardnienia rozsianego po zaszczepieniu ww.

USA od stycznia 1996 do maja 1997 zanotowała 18 000 przypadków skutków ubocznych po szczepieniu, z tego 54 zgony noworodków (Belkin,et al.nvic.org.)

Może szerszy rozdział?

Od 1990 do 1998 w USA zanotowano 24 775 reakcji ubocznych po szczepieniu, z tego 9673 poważnych,439 dzieci zmarło.(vaers.hhs.org), z czego tylko 10% lekarzy melduje takie skutki (meldunek jest wolontaryjny,nie obligatoryjny) ,chodzi więc przypuszczalnie o 1/10 prawdziwych liczb.

Nie poleca tejże szczepionki amerykańskie Association of Physicians and Surgeons:niebezpieczeństwo zachorowania PO szczepieniu jest szacowane na 3 razy większe aniżeli BEZ szczepienia.Niebezpieczeństwo POPRZEZ działania uboczne.

Pięknie wypowiedział się na ten temat dr J.L.Berdonces w dostępnej już w języku polskim dzięki wydawnictwu PUBLICAT  „Wielkiej Księdze Zdrowia”,wspominając o przyczynach wprowadzania masowych szczepień ,do których należą m.in.”zarabianie punktów w strukturach zdrowotnych światowych organizacji zdrowia ,aby zapewnić sobie w nich ….miejsce”(czyt.posadkę)-cytat z pamięci,proszę o wyrozumiałość,jest chyba nawet delikatniejszy od samej wypowiedzi doktora Berdoncesa.Tenże lekarz mówi również o samych szczepieniach-serdecznie polecam, mimo, iż starym zwyczajem zaznaczam niezgodność moich poglądów z częścią poglądów zawartych w wymienionej pozycji: warto tę książkę mieć-jest to światełko w tunelu wiedzy niezależnej od „jedynej słusznej;-) wizji”,w dodatku bardzo przystępnie podane.

Noblista (mam słabość do szczerości u noblistów :-),prof.Rolf Zinkernagel ,po pracy na swojej grupie myszy stwierdził,że genetycznie wytworzone szczepionki wpływają na równowagę między wirusem a obroną immunologiczną tak niekorzystnie ,że choroba po nich jest wręcz silniejsza,nie osłabiona (Science,11.1.1991).

Co oprócz?

Szczepionki na hepatitis A oraz B należą do najbardziej kontrowersyjnych w świecie pediatrii.

Nie brak danych,że mogą one prowadzić do chorób systemu nerwowego,wysypek,zakrzepic,zapalenia trzustki, zakłóceń w funkcjonowaniu wątroby….to nie wszystkie „zalety” działań ubocznych.

Prezydent wymienionego już amerykańskiego stowarzyszenia lekarzy i chirurgów(aaps.org):”Dzieci powyżej 14 roku życia mają 3 razy większe ryzyko ZGONU po szczepieniu na żółtaczkę lub ciężkiego przebiegu choroby aniżeli gdyby zachorowały na nią nieszczepione”.Fosters,1999,Cox News Service

A:po przechorowaniu żółtaczki typu B organizm otrzymuje takoż całożyciową na nią immunizację oraz oczywiście „brak jest stuprocentowej ochrony przed nią poprzez szczepienie”.Ale to drobiazg,prawda?

Jaka szkoda,że bez echa przeszło u nas siódme już stuttgardzkie sympozjum szczepieniowe (7.Stuttgarter Impfsymposium,12/13 Juni,2010-niedawno,w czerwcu-czy ktoś o nim słyszał w mediach?:-))-na szczęście z jego referatami (ale nie z całością sympozjum,niestety) można zapoznać się na stronie w w w.impfreport.de ,polecam też przysłuchanie się  wypowiedzi dr Friedricha Grafa,niegdyś „normalnego lekarza” (Verzeihung,Herr Doktor:-)):

To,czego doświadczyłem na własnym ciele,jak i moje lekarskie doświadczenie pomagają mi wątpić w korzyści wynikające ze szczepień.Wręcz w mojej codziennej praktyce konfrontowany jestem codziennie z negatywnymi skutkami szczepień.(…)Choroby dziecięce są na dłuższą metę raczej błogosławieństwem,a nie przekleństwem dla ludzi.Oprócz tego dają się świetnie prowadzić naturalnymi metodami,też homeopatycznie”.

Czują Państwo niedosyt?

No to polecam Pope et al,”The development of rheumatoid arthritis after recombinant hepatitis B vaccination”-Journal of Rheumatology,1998,25.( bardzo namawiam do nauki angielskiego-opłaca się choćby dla literatury medycznej:-)),w skrócie chodzi o poszczepienne (po szczep.na HBV) wystąpienie reumatyzmu.

Polecę też Classen J.B.,”Childhood Immunisation and diabetes mellitus „,NZ Med. Journal,1996,109.

I P.Duclos:”Adverse events after hepatitis B vaccination”-pracę Canadian Medical Association,1992,147.i jeszcze I.Islek,et al:”Nephrotic Syndrome following hepatitis B vaccination” w Pediatric Nephrology,2000,14.

Nie zapomnę też o pracy C.Gallagher i M.Goodmann,ze Stone Brook University Medical Center New York,w Annals of Epidemiology,dostępne na w w w.annalsofepidemiology.org.,udowadniającej,że mali chłopcy po szczepieniu na HBV mają większe szanse zachorowania na ASD-czyli Autism Spectrum Disorder.

TO Są OFICJALNE PRACE OFICJALNEJ MEDYCYNY:DLACZEGO SIę O NICH NIE MóWI???

Mogę przytoczyć też prace mocno niezależne,których oficjalne akademickie tuby nie chcą nawet widzieć ,ale czy to naprawdę nie wystarczy,aby przestać wmawiać ludziom ,że wszczepianie im zmutowanego materiału za ciężką kasę jest dla nich dobrem?

Jak bardzo trzeba nienawidzić ludzi,aby im TO robić? Według opinii badaczy z paryskiego,publicznego systemu służby zdrowia (Publique Hopitaux de Paris) istnienie psychopatycznych jednostek aspołecznych jest dla społeczeństwa korzystne,gdyż w ten sposób owo nie zapomina o niebezpieczeństwach mogących im grozić z tejże strony i o sposobach obrony.Nawet się z tym zgodzę-fakt,gdyby się rozleniwić i myśleć,że jest się w raju,szybko należałoby się obudzić:-)ale mam jedno pytanie ,retoryczne zresztą:

Dlaczego jednostki psychopatyczne-bo nie wiem,jak inaczej określić osoby optujące za zmuszaniem innych do poddania się zabiegom szkodliwym dla zdrowia, mają coraz więcej do powiedzenia w kwestii dobra całych społeczeństw?Według tych samych,paryskich badaczy, psychopaci w społeczeństwie często unikają wykrycia oraz…potrafią uzyskać wysokie stanowiska.Czy gdzieś nie przegapiliśmy momentu zaburzenia równowagi?

Zerknijmy,czym jest owo zapalenie wątroby…..i dlaczego nie musi być wirusowe.

Formy hepatitis różnią się od siebie w ciężkości przebiegu oraz czasie trwania.

HCV-nabywaną w bardzo szczególny sposób za pomocą błędów medycyny akademickiej i uważaną za „niezwykle ciężką”-zajmę się osobno.

Zapalenie wątroby polega w ogólnym pojęciu na niszczeniu hepatocytów = komórek wątroby, z różnych powodów.

Do przyczyn hepatitis zalicza się-zupełnie oficjalnie:

-infekcyjne (np.wirusowe,pasożytnicze)

-toksyczne (np.forma alkoholowa,forma po zatruciu lekami,np.diclofenakiem,paracetamolem,methotrexatem i in.,po zatruciu aflatoksynami)

-fizykalne (np.po RADIOTERAPII (tak,tak,po naświetlaniach),stłuczeniach wątroby)

-extrahepatyczne  (,np.w zapaleniu dróg żółciowych-cholangitis,kardialne (od serca),NASH (nie-alkoholowe)

-immunopatologiczne (np.w sarkoidozie)

-wrodzone (np.hemochromatoza,brak alfa-1 antytrypsyny,choroba Morbus-Wilson…)

Jak można twierdzić,że wszystkie żółtaczki są zakaźne?

Jak można twierdzić,że przy tylu postaciach,tylu możliwych powodach powstania  „szczepionka ma być stuprocentowym zabezpieczeniem”?

Na koniec części „a”:zapalenie wątroby jest zaburzeniem przemiany materii,zaburzeniem energetyki organizmu.Można przywrócić równowagę naturalnie,podobnie,jak w innych przypadkach,ponieważ jesteśmy częścią natury.

Lektury:

Martin Hirte:”Impfen:pro und contra”,Knaur Verlag

U.Quast oraz Thilo,Fescharek,Maas,Richter:”Impfreaktionen”.Hippokrates Verlag

w w w.vaers.hhs.org

w w w.aaps.org (American Association of Physicians and Surgeons)

w w w .laborlexikon.de

w w w.nvic.org -„Hepatitis B vaccine reaction reports outnumber reportes diseases in children according to vaccine safety group”,NVIC,January 1999

Dr Xavier Uricarte: „Los peligros de las vacunas.Puntos para la reflexion”

Dr R.S.Mendelsohn (pediatra z ponad 30-letnim doświadczeniem):”Como crijar un hijo sano”(a pesar de su medico)

Dr Luis de Brower:”Vaccination:erreur medicale du siecle”

J.M.Marin:”Vacunaciones sistematicas en cuestion”,edition Icaria 

Dr J.L.Berdonces-„Wielka Księga Zdrowia”(Jak się leczyć naturalnymi metodami).Dr Berdonces opublikował też m.in.ciekawą „Las Hierbas de la salud:remedios para padecimentos”,którą mam nadzieję podobnie uczyni dostępną w Polsce wydawnictwo Publicat.

W.Classen et.al,New Zealand Medical Journal 24.05.1996,-nzma.org.nz,

Neurology 2004,63-M.Hernan ,S.S.Jick,M.Olek,H.Jick-„Recombinant hepatitis B and the risk of Multiple Sclerosis”,a prospective study

CDC,Pharmacoepidemiology and Drug Safety,1998,vol.6

w w w .ncbi.nhm.nih.gov.

w w w.sciencemag.org.

w w w.aje.oxfordjournals.org

w w w.sciencemag.org.

KR Stratton,CJ Howe,RB Jr Johnston-„Adverse events associated with childhood vaccines other than pertussis and rubella. Summary of a report from the Institute of Medicine.JAMA,1994,May 25-w w w.vaers.org

oraz notatki z:

7.Stuttgarter Impfsymposium,13.Juni 2010,referaty dostępne na w w w.impf-report.de

Posted in szczepienia, zdrowie, żółtaczka | Komentowanie nie jest możliwe

HPV.Szczepienia,czyli skąd ten pomysł.cz.9.Szczepienia a rak szyjki macicy.

Posted by natural health consulting w dniu Maj 15, 2010

Twarze zmarłych młodych dziewczyn,zaszczepionych podobno PRZECIW wirusowi HPV (human papilloma,czyli brodawczaka ludzkiego),których foto znajduje się na stronie w w w .truthabouthgardasil.org.,widzę za każdym razem, kiedy słyszę uporczywe nawoływania do szczepień tychże.

Miało być tym razem króciutko i zwięźle,bo co tu pisać-tyle gazet na świecie drukowało już artykuły o skutkach szczepień HPV,tyle organizacji wystrzępiło klawiatury w proteście,nawet w szkołach medycznych w Korei  wiedzą,że najlepszą profilaktyką  przeciw nowotworom jest właściwe odżywianie,ruch i przede wszystkim,o czym było tu wielokrotnie-zdrowa psyche, tymczasem w Polsce obserwuję wokół tematu bańkę-ewentualnie ludzie podają sobie linki-i słusznie,też podam-do zachodnich wiadomości,ale żeby jakaś telewizja lub prasa zdecydowała się na solidny artykuł informacyjny o szczepieniu…nic mi o tym nie wiadomo.Tak,wiem,są „ważniejsze” wiadomości…np.relacja z wystawy,której tematem była pani rzucająca się od ściany do ściany-ach,już wiem-to był PERFORMANCE!Chętnie dowiedziałabym się,czy owa pani brała wcześniej jakieś substancje psychoaktywne albo może oglądała za długo TV,ale niestety,nie to chciał wiedzieć dziennikarz…..On chciał wiedzieć,co pani „chciała wyrazić”.Może być,że nie znam się na sztuce,ale jeżeli TO jest sztuka,to taniej wyszłoby pójść wieczorem na Pragę Północ -tam wielu rzuca się od ściany do ściany i aż dziw,że nikt nie chce ich zasponsorować-przecież to są prawdziwi Artyści!

Miało być o HPV….

Muszę zacząć od krótkiego przypomnienia,o czym pisałam w cyklu wcześniej,ponieważ mam nadzieję utrwalić w Czytelnikach pojęcie silnego,samoregulującego systemu immunologicznego.

Pamiętają Państwo jeszcze,jak ksiądz Kneipp poradził sobie z gruźlicą BEZ antybiotyków i chemii?A przecież w mniemaniu wspłczesnej medycyny jest to niemożliwe-tuberculosa to antybiotyki i już!

Pamiętają Państwo,jak dr Pettenkofer efektami swojej działalności obalił teorie Kocha,jak wypił szklaneczkę z zarazkami cholery i….miał tylko lekką biegunkę?Nie rozchorował się,nie umarł.A według Kocha-musiał się cholerze :-)poddać!Wiedzą Państwo co?To dobrze,że Koch prowadził badania(mniej dobrze,że w TAKI sposób)-mamy pogląd na powstanie wielu zabawnych teorii, ale te teorie są dlatego zabawne,że z badań Kocha wysnuto (on sam też to uczynił) kompletnie błędne wnioski.Całkiem niezabawne jest zaś,że na takich podstawach rodzi się cierpienie milionów już ludzi i zwierząt.

Pamiętają Państwo zapewne,że nie przy wszystkich chorobach Pasteur odkrył bakterie i że to,co nie pasowało mu na bakterie,nazwał wirusami,co wykorzystał P.Ehrlich-jeden z ojców chemioterapii-mówiąc o „chemicznym celowaniu w wirusy i bakterie”.Cel-pal.Ehrlich raczył nie zauważyć faktu strzelania do przyjaciół,ale jego kariera niewątpliwie nabrała tempa.

Mówiłam sporo o bakteriach,o tym,że bez odpowiedniego podłoża są-ot,są po prostu,że tylko,kiedy ciało zostało do tego przygotowane(słabość,przemoczenie,nerwy,ciągły strach,złe odżywianie,zranienie),sprowadzane są w dane miejsca do wywołania zapalenia,są więc zapalnymi strukturami immunologicznymi pomocnymi przy spaleniu chorych,nadszarpniętych,słabych komórek.Bakteriom WOLNO to zrobić,kiedy system na to pozwala.One są częścią układu odpornościowego i tak samo,jak reszta struktur immunologicznych,mają jeden cel:

zachowanie autonomii i integralności indywiduum.Przedstawiałam to w schemacie:uszkodzenie-mechanizm naprawczy-POTEM tzw.”zarazek”-zapalenie.Czy one przypadkiem nie aktywują też systemu obronnego?:-)

Zapobieganie pracy systemu naprawczego przez uniemożliwienie zapalenia,to nic innego,jak SABOTAż na własnych strukturach immunologicznych.Co mają do tego wirusy?

Wirusy-w skrócie-genetyczna transza informacyjna,można rzec-mobilne geny.Wspominałam dra Lankę,który bardzo trafnie określił je m.in.jako „stworzone do tego,by ciało w ciągu paru godzin przystosowało się do genetycznie do gwałtownych zmian w otoczeniu”-a więc zmian wytrącających ciało ze stanu równowagi.Z ich pomocą organizm może kierować specjalnym programem symptomowym i reagować w nowej sytuacji.

Z ich pomocą (wirusów)organizm przekazuje strategicznie ważne informacje do innych komórek ciała.

Z ich pomocą jest w stanie sterować wysokokompleksowym procesem jako konceptem całościowym.

To,w jaki sposób wirusy przekazują informacje i jakie są tego wyniki,to cała wirologistyka:-)

W całej tej wirusowej histerii nie mówi się ani o pozytywnych stronach wirusów ani o podziale ich o ról,o tym,że mogą egzystować spokojnie i NICZEGO złego nie spowodować całe życie,że mogą również odpowiadać za np.dobry nastrój  co coraz częściej się przebąkuje:-)-mówi się prawie (pomijając nieliczne wyjątki) wyłącznie o nich jako o „żołnierzach wroga”.

Lekarz,uzdrowiciel,naturoterapeuta,wreszcie sam pacjent ,którzy powinni PROWADZIC proces zapalny pomagając wzmocnić ciało,zwykle zwalczają tenże proces.Tak,rozumiem niektóre metody w przypadkach nagłych,ale nagłe to ledwie parę procent,z których dodatkowo też wiele dałoby się leczyć środkami naturalnymi-gdyby były w apteczce.

Czy w tym obrazie dziwi,że „wyleczony” człowiek choruje ponownie…i ponownie…..i ponownie….?

Według Chińczyków „doskonały lekarz to ten,który zapobiega,zwyczajny-to ten,który potrafi wyleczyć,ten zaś,który chrobę tylko leczy-to żaden lekarz”.

Mówiłam o podstawowym błędzie wakcynologii -pojmowaniu zarazków jako źródła choroby,który to,odsłoniony, podważa całą szczepionkową filozofię.

Mikroby są symbiontami-medycyna to wie,więc dlaczego wakcynologia….dlaczego farmakologia…….

Idea szczepień rozwinęła się z terapeutycznego działania nozody-pojęcia używanego w homeopatii:-)(z gr.nosos-choroba,homeopatycznie przygotowany środek terapeutyczny,wytwarzany też z organizmów chorych. Autorstwo pojęcia w aktualnym ujęciu przypisuje się Constantinowi Heringowi,1830):z limfy,z pęcherza z krowiej ospy powstał pierwszy materiał…brzmi rozsądnie?ALE szczepi się zdrowych,nieprawdaż?

Sztuczna infekcja zdrowego człowieka obcymi produktami choroby w osłabionej formie miałaby wzmocnić obronę przeciwko chorobie???

No dobrze,powiedzmy,że chociaż częściowo ktoś miałby tu rację,ALE w interesie informatycznej zasady samoutrzymania organizmu jest,że wspomniana w rodziale 11. o homeopatii „śruba” przemiany materii reaguje bardzo wrażliwie na wszystko,co z zewnątrz-to system szlabanów przemiany materii.

Każdy materiał obcy musi być możliwie dokładnie dopasowany,aby przez nie przejść.Zasada nozody pomaga tylko wtedy,kiedy nozoda (lub to,co chce się włączyć do równowartościowego obiegu),spełnia ten warunek.

Tak pojęcie choroby,jak i nozody w terminologii medycyny szkolnej nie jest tym samym,co w homeopatii.Proszę zwrócić uwagę, że diagnoza przy szczepieniach jest kompletnie pomijana-po prostu „się szczepi”.Czy dlatego,że infekuje się zdrowych ludzi i powiedzenie tego głośno byłoby nietaktem?

Szczepionki są standaryzowane i dla standaryzowanych pacjentów-ba-dla całych populacji.

Ale najgorsze,że parenteralna aplikacja szczepionek jest obejściem naturalnych dróg trawienia-omija śrubę przemiany materii.

Tymczasem zachowanie kolejności MUSI być respektowane dla wsparcia informatywnej kompatybilności.

Wszystko,co pobrane,MUSI zmierzać naturalną drogą-i biorący organizm z jednej strony i lek lub pożywienie z drugiej muszą zawierać informację ustaloną EWOLUCYJNIE,więc przez naturę,dla właściwej przemiany.

Wszystkie pożywienie i leki MUSZą być pobrane i transportowane przez organy resorbcji do tego stworzone-jeżeli oczywiście nie są uszkodzone lub całkiem wyłączone z funkcji.

Lekceważenie systemu zapór przemiany materii jest jądrem problematyki szczepień,prowadzącym do sztucznych chorób (np.BSE)

Zakłócenie a nawet uszkodzenie informatywnej kompatybilności pierwszego stopnia prowadzi do tego,że trawiący organizm nie otrzymuje potrzebnej do przerobienia informacji,co powoduje dalsze blokady.

Ale szczepionka,to uszkodzenie informatycznej kompatybilności drugiego rodzaju-to obejście szlabanów-ona przechodzi OBOK miejsc kontrolnych wprost do miejsc,które NIE są przygotowane na niesprawdzone w organizmie substancje.Na skutek tego „śruba” traci nić informacyjną i chwieje się wraz z całym systemem immunologicznym.

Pierwszy szlaban-bariera skóry-jest w medycynie koszmarnie lekceważony.A przecież medycyna szkolna zna jego funkcję…..i permanentnie ją olewa.

Przerywając pracowicie tkaną sieć instancji kontrolnych nadgryzamy system obronny.

Zapobieganie chorobom tzw.wirusowym,bakteryjnym,przez szczepienia zdrowych nie ma nic wspólnego z medycyną ratunkową,w której użycie igły i przerwanie bariery ochronnej organizmu jest „od biedy” uzasadnione.

Samo założenie działań ubocznych przy stosowaniu szczepionek wygląda mocno nieetycznie.Przecież mają tylko CHRONIC!

Medycyna szkolna wyszukała sobie metody sprzeczne z poglądami Hipokratesa,którego ciągle niesie na sztandarach.

Każda choroba ma sens.

Choroba kończy się,kiedy jej sens jest wypełniony.

Dzieci,którym pozwolono przechorować dziecięce choroby,otrzymują świetną tarczę odpornościową do wejścia w dorosłość.Choroby dziecięce to nieodłączna część procesu osobistego dojrzewania.Medycyna szkolna to dojrzewanie dusi.

Zapobieganie jest,było i pozostanie indywidualnym celem-jest proste do osiągnięcia higieną i metodami naturalnymi.

Dlaczego dysleksję,hiperaktywność i in.zalicza się do „zaburzeń rozwoju”?

Dlaczego jednocześnie nie mówi się oficjalnie NIC o tym,że od 1992 roku trwa w kołach naukowych ogromny spór dotyczący uznania wirusów HPV jako powodu raka szyjki macicy?

Dlaczego nie mówiło się o zorganizowanym w marcu (03.03.2009) proteście studentów medycyny na Harvardzie, proteście przeciwko wpływowi przemysłu farmaceutycznego na  szkołę? 

Do internetu i niektórych gazet,dzięki odwadze dziennikarzy i naukowców przeciekły informacje o efektach szczepionek na HPV,o działaniach ubocznych.  

Do dziś medycyna kochająco podobno „twarde dowody” nie wykazała żadnego związku między przyczyną raka szyjki macicy a wirusami HP.Proszę zapytać na National Cancer Institut w USA-przyznają to oficjalnie.

ALE przyznają też,że przyjmowanie pigułek antykoncepcyjnych,ilość porodów,zaburzenia genetyczne,palenie czy NABYTA słabość immunologiczna są czynnikami odgrywającymi dużą rolę w tegoż raka powstawaniu.

Jedną z podstawowych zasad medycyny szkolnej jest „ratowanie”,więc i „przedłużanie życia”-w razie ryzyka zwycięża oczywiście zasada przedłużenia życia nad zdrowiem (!)-wybór tzw.mniejszego ryzyka.Jak to się ma do zgonów po szczepieniach?

w w w .abc.net.au/news.schoolgirls,14,dies after Cervarix cervical cancer vaccine injection (news.com.au)

I nie był to przypadek z „truth about Gardasil”!

Oficjalne dane podają rocznie 446 000 przypadków raka szyjki macicy,z czego 232 000 kobiet miałoby przez to umrzeć.

80% podanych przypadków pochodzi z krajów trzeciego świata.

W Niemczech rocznie 8 000 przypadków,z czego 80 % SPONTANICZNIE (a więc BEZ interwencji służby zdrowia ) wyleczonych.

ALE :50% tego typu raka  występuje u kobiet,które się regularnie badają.(Arzte Woche24.02.2002)

Szczepionki na HPV???Istnieje ok.118 opisanych podtypów wirusa HPV!

NIEKTóRE z nich mogą pomóc-i owszem-w pewnych okolicznościach wywołać stany przedrakowe szyjki macicy,z których może-ale nie musi-rozwinąć się rak.

W ponad 90-a niektórzy podają nawet,że w 98% zaburzenia z udziałem HPV przebiegają łagodnie i bezobjawowo,nie przekształcając się w formy destrukcyjne.

13 miesięcy po udzieleniu licencji szczepionce na HPV w Stanach FDA zostało dosłownie zasypane „katalogami horroru”  (Judicial Watch)-raportami dotyczącymi komplikacji poszczepiennych.

Prof D.M.Harper,m.in.dyrektorka Gynecologic Prevention Research Group,Norris Cotton Cancer Center,Dartmouth Medical School w New Hampshire,niekwestionowany autorytet (!:-)) w badaniach nad HPV,powiedziała:

„podanie tej (HPV) szczepionki jedenastolatkom to wielki,publiczny,zdrowotny eksperyment”.W tym samym centrum można się dowiedzieć,że „wirus HPV nie prowadzi do dysplazji (zaburzenia rozrostu nabłonka,stanu przedrakowego )i że to „odżywczy status pacjenta odgrywa rolę w karcynogenezie”(powstawaniu nowotworu).

Mówiłam o zaburzeniach w systemie immunologicznym powodowanym przez przerwanie naturalnej drogi przemiany np.obcymi substancjami.Materiał szczepionkowy (HPV) jest wytwarzany drogą genetycznej technologii-wirusy hodowane są w bakteriach lub drożdżach,wprowadzone m.in. do komórek insektów.Adjuvantem jest m.in.,znany już, aluminiumhydroxid.

NIKT nie jest w stanie powiedzieć,jakie działanie na ludzi zaszczepionych ani na ich dzieci i przyszłe pokolenia będzie miał materiał obcy genowo.

Lektura:jak poprzednio,plus

„The Materia Medica of the Nosodes”-dr R.Seror

„Vaccination:Erreur medicale du siecle” dr Louis Brower

Arzte Magazin (26.)2003,

Arzte Woche 24.04.2002

w w w .focus de 05.05.2010,-polecam(niestety) artykuł o dwulatce z Brisbane,która zmarła 12 godzin po podaniu szczepionki zalecanej przez WHO -oczywiście „badane są związki między zgonem a szczepionką”.A-szczepienia były bezpłatne…..

w w w .truthaboutgardasil.org.

w w w.ahrp.org.(Alliance for Human Research Protection)

Posted in szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Szczepienia, czyli skąd ten pomysł?cz.8.Meningokoki

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 31, 2010

Mój ulubiony;-) Instytut Roberta Kocha w Berlinie właśnie zastanawia się nad ponownym uruchomieniem wizji zjawy boreliozy w narodzie:-),ale potencjalny Niemiec,raz uświadomiony,prędko strachom nie zaufa,więc prawdopodobnie RIK będzie musiał jeszcze nieco się wysilić:-)Nowy szef instytutu pracuje na najwyższych obrotach,ponieważ stary-po aferze ze świńską (oj,jak świńską;-))grypą,został elegancko zaproszony (jak kto woli-z jednego stołka wyproszony) do….Halle.Halle jest tym dla stolicy,czym-nikogo nie obrażając,to tylko metafora-dla Warszawiaków np.Myszyniec. Kurpsie są psiękne (stanowczo niedoceniany rejon Polski) i Halle też niczego sobie,ale niestety,jeżeli chodzi o znaczenie kariery zawodowej….no tak,sami wiecie:-)….aha-w Myszyńcu robią piękne wielkanocne palmy-widziałam to pierwszy raz i jeszcze nie mogę ochłonąć.Gdzie tam Halle do Myszyńca:-)

Miało być o Meningokokach?Tych „morderczych” meningokokach?To,że żyją sobie te sympatyczne skądinąd Neisseria meningitidis w obszarze nosowo-gardłowym u wielu z nas na codzień i nie gryzą,nie kopią,nie palą ani nie trują-to można wyczytać prawie wszędzie.Ze jest ich 13 tzw.serotypów,że typy te rozróżnia się wg struktury ich powierzchni-składa się ona m.in.z ciekawych molekuł cukrowych (!),które wraz z innymi tworzą grubą kapsułę wokół bakterii chroniąc je przed systemem immunologicznym-o tym już rzadziej. Wszędzie jednak na stronach reklamujących szczepienia pisze,jak bardzo warto się na owe „mordercze” dwoineczki (można je nazwać diplokokami i nie będzie to błąd) uodpornić-oczywiście szczepieniem.

Tak,jak wspomniała Pani Joanna-to do pacjenta należy ostateczny wybór….a przynajmniej powinien należeć.

Aby pacjent dokonał wyboru właściwego,dobrze byłoby,aby był poinformowany o wszystkich za i przeciw ewentualnego zabiegu.

Takie informacje ma prawo pozyskiwać zewsząd i nikt nie powinien mu tego zabraniać.

Próby zawładnięcia wolą pacjenta mówieniem mu,że tylko jego lekarz może udzielić mu wlaściwych informacji, zakrawa po pierwsze-na robienie z pacjenta człowieka bezmyślnego,po drugie-na monopol na prawdę.

Efekty monopolizowania prawdy o służbie zdrowia widać doskonale w gabinetach i szpitalach.

DLACZEGO krzycząc „tylko szczepienie uratuje Twoje dziecko przed zakażeniem meningokokami,sepsą itd.” nie dodaje się:”….no,nie przed wszytkimi,bo tak po prawdzie nie ma szczepionki na typ meningokoków występujący w Europie najczęściej-na TYP B.”?

Mało tego-raz przebyte Meningitis c.p.(zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych w następstwie PODOBNO zakażenia meningokokami) nie uodparnia na tę chorobę.JAK więc ma uodpornić szczepionka?Tak,również przy meningokokach temat „immunizacji” się powtarza.

Meningitis jest tak naprawdę  W PIERWSZEJ KOLEJNOśCI następstwem osłabionego systemu immunologicznego i komplikacje zdarzają się przy istniejącym już zaburzeniu równowagi w organizmie.

U co drugiego niemowlaka i co piątego małego brzdąca już niemowlakiem nie będącego można zaobserwować PO szczepieniu podwyższoną nerwowość,płaczliwość.

W Anglii w roku 2000 zmarło PO szczepieniach na meningokoki DWANAśCIORO niemowląt.Ktoś powie-„niewiele”.Oby nigdy nie musiał być na miejscu ich matek.

Wg oficjalnych danych obecnie dostępne szczepionki „meningokokowe” mające „zapobiegać  chorobom przez nie wywołanym chronią przed zapaleniami wywołanymi typem A,C,W135 i Y.

Te typy występują sobie w Afryce,Ameryce Pd,Pn……bardzo rzadko w Europie.Poza tym,OGóLNIE, meningokowe ZAPALENIA opon mózgowych występują w bardzo biednych krajach.

W Europie,jak wspomniałam,jest PRZEWAżNIE „ten wstrętny B”,wg statystyk :-) znajdujący się u prawie 10% Europejczyków w w.w.wymienionym obszarze ciała.Proszę zerknąć-jak przy którymś z poprzednich wpisów-na mapę WHO w wiki odnośnie Meningokoków…CO?I w tym przypadku w Europie „brak danych”?Nawet Polska się nie wyłamała i nie straszy czerwoną lub chociażby żółtą plamą?ALE -zachorowania ze stwierdzonym klinicznie „powodem meningokokowym” w Europie są,ponieważ oczywiście statystyki poza słynną mapą WHO istnieją,jednak meningokokom typu B przypisane jest 75% zachorowań.

Może ciekawostka-każdy robotnik chcący pracować w Saudi Arabien oraz każdy cudzoziemiec pielgrzymujący do Mekki,MUSI się zaszczepić właśnie na meningokokowe zapalenia-bez tego nie przekroczą granic Arabii Saudyjskiej. Zachęta czy zniechęta?Oceńcie sami,bo z zaszczepionych Europejczyków zachorowało w 2000 roku 70.

Byli szczepieni,bez tego by tam nie wjechali.Dużo czy mało?

Zachorowania w ogóle….

Chodzi tu najczęściej o Meningitis cerebrospinalis p.-zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych objawiające się przede wszystkim:złym samopoczuciem,bólami głowy,wysoką gorączką,dreszczami,bólami mięśniowymi i stawowymi, charakterystyczną sztywnością karku-tzw.Opisthotonus-leżący ma sztywną,wręcz wyprężoną szyję (też nie zawsze!) a głowa jest wciśnięta w poduszkę,zdarzają się i punktowe wybroczyny na skórze,czasem syndrom Waterhousa-Friederichsena-ale to w ciężkich przypadkach-Tak,ciężka postać zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych może skończyć się śmiercią,czasem w ciągu kilku godzin.Traktowana antybiotykami może też przynieść następstwa w postaci ślepoty,skurczy-nie jest łatwo.

Meningitis w postaci lekkiej kończy się spontanicznym samowyleczeniem organizmu.

Przy meningitis c.p.”spowodowanym” bakteriami wg medycyny szkolnej jest stosowane leczenie antybiotykami, punkcja.Przy nieleczonym śmiertelność oficjalnie wynosi 50%.

Przy meningitis c.p.”spowodowanym” wirusem-NIE MA SPECYFICZNEJ TERAPII-jest zalecane leżenie w łóku i spokój.

Osławione „meningokowe” zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych jest więc „spowodowane” najczęściej typem B?

OK.ALE NA TYP B NIE MA SZCZEPIONKI,PONIEWAż POLISACHARYD SEROTYPU B WYSTęPUJE TEż W MóZGU NATURALNIE,WOBEC CZEGO SZCZEPIENIE,CZYLI PRZECIWCIAŁA MOGŁYBY CIężKO ZASZKODZIć MóZGOWI.

Wniosek?Ten sam,co porzednio:higiena w szpitalach,dobre odżywianie i dbanie o swoją psychikę,ponieważ zapalenie może dopaść nie tylko maluchy,ale i dorosłych….jak się bardzo postarają.

Nad składem szczepionek znęcać się nie będę:-)-jest wystarczająco dobrych  stron na ten temat.

Z wyjaśnianiem specyfiki działania mechanizmu bakteria,wirus a system immunologiczny jeszcze nie skończyłam:-)

Lektura:co poprzednio dot.szczepień plus

Informacje Robert Koch Institut w Berlinie

NRZM-Nationales Referenzzentrum fuer Meningokoken

„Impfen-Voelkermord im 3.Jahrtausend”(Szczepienia-ludobójstwo 3.tysiąclecia)-K.Krafeld,S.Lanka

„The Limits of the Medicin”-Edward S.Golub

„Epidemiologisches Bulletin” 2008,Nr 30

Posted in szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Szczepienia,czyli skąd ten pomysł?cz.7.Rotawirusy.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 21, 2010

Strzeżcie się tych botaników,którzy twierdzą,że drzewo poznania rodzi korzenie zła. S.J.Lec.

Nie sposób uciec od kolejnej przemysłowej histerii,tym razem programującej wręcz strach wobec rotawirusów.

Zrozpaczone matki noworodków oddałyby wszystko za spokój o życie swojego dziecka,czym więc wobec perspektywy zgonu ukochanego malucha -bo takie wizje stwarzają nachalne nawoływania o „ochronę” niemowlaków szczepionkami-jest poddanie go „niewinnemu ukłuciu” lub- jak w tym przypadku-łykowi kropli „eliksiru” mającego mu zapewnić zdrowie?Zerowanie na matczynym strachu od dawna było i niestety-pozostało domeną medycyny szkolnej.Dziwne,że tej,jednej z największych podłości współczesnego człowieka nie towarzyszy pilna obserwacja i wyciąganie wniosków oraz konsekwencji z takiego postępowania.

Samym pojęciem wirusów oraz ich „chorobotwórczości”:-)doskonale zajął się dr Stefan Lanka,chętni znajdą bez problemu jego opracowania i rzetelne wyjaśnienia dotyczące roli wirusów,nie będę więc przytaczać tu jego wywiadów,ponieważ zrobili to inni-i dzięki Bogu,bo to był dosłownie ostatni moment na wyjaśnianie takich rzeczy. Nadmieniam,że żadnemu z instytutów podlegających oficjalnemu systemowi „służby zdrowia” nie udało się do tej pory badań oraz wyników badań dra Lanki podważyć-mimo wielokrotnych prób.Sądzę,że większość zainteresowanych tematem szczepień  zapoznała się z badaniami p.Lanki,nie powinno więc być dla nich żadnym zaskoczeniem to,co napiszę o tzw.rotawirusach.

Od czego by tu zacząć…..Czy nie wydaje się Wam dziwne,że tak,wg reklam-bo za reklamę i to wyjątkowo perfidną uznaję zachęcanie do szczepień-„zjadliwy i niebezpieczny” wirus „powodujący śmierć” dzieci ujawnił się dopiero teraz?

Wcześniej go nie było?

A może „nie zabijał”?

Może nie był taki „zjadliwy” i „niebezpieczny”?

A może dzieci były na niego odporne…..Jeżeli były,to…..dlaczego,no jak mogły być odporne,jeżeli nie było na niego szczepionek?!

A jeżeli nie były odporne,to….dlaczego nie zabijał?DLACZEGO???

Patrząc na historię szczepień na rotawirusy i samego wirusa,do końca 1970 praktycznie nie odgrywał on żadnej znaczącej roli w biznesie farmaceutycznym.Nie było go?Był.No więc?

Zerknijcie wstecz…szczepienia przybrały na sile OD 1970.Wtedy zaczęto szczepić dosłownie na wszystko,na co szczepić się dało i poszukiwać dalszych „cudownych rozwiązań” rzecz jasna do zaaplikowania w strzykawce.

Jeżeli przyjrzycie się też statystykom chorób prezentowanym-a jakże-przez firmy produkujące szczepionki,to zobaczycie,że to statystyki chorób,na które „właśnie wynaleziono” a nawet już wyprodukowano…tak,szczepionki.

Te piekielne rotawirusy….jak to się stało,że dopiero od 2001 jest w Niemczech obowiązek meldowania zachorowania „spowodowanego rotawirusem”???Jeżeli wcześniej go nie było,to….skąd liczby?Skąd statystyki?W niektórych krajach „były zbierane dobrowolnie”,w innych….szacowano.

No to ja sobie oszacuję,że bez kawałka np.papieru,który wg mnie ma cudowne właściwości,ileś tam ludzi zachoruje i oczywiście umrze na chorobę spowodowaną brakiem rzeczonego papierka!

Najpierw zajrzyjmy na ciekawą konferencję zorganizowaną przez Sanofi Pasteur w Lizbonie w lecie 2006,na której ogłosiła swoją „Wunderwaffe” przeciwko rotawirusom:

„Liczba niepożądanych efektów po zastosowaniu szczepionki była porównywalna z grupą,która otrzymała placebo”.

Hurra!Hurra,bo ….”wymioty,gorączka,biegunka…w grupie placebo wystąpiły w 2,5 %”.TYLKO 2,5%!

To ja pytam,CO PODANO GRUPIE DZIECI NA KTOREJ PODOBNO TESTOWANO PLACEBO???

A jeżeli to było placebo,to…..po kiego diabła szczepionka,jeżeli ma taki sam efekt?

W kręgach badaczy i wielu interesujących się badaniami oraz obserwujących pacjentów lekarzy wiadomo OD DAWNA, że przeciwciała NIE mają NIC WSPOLNEGO z ochroną organizmu-są tylko wskazówką,że organizm miał kontakt z tzw.zarazkami.

Dlaczego więc ciągle ktoś chce nam wepchnąć teorię,że musimy się zaszczepić aby wytworzyć przeciwciała PRZECIWKO czemuś,jeżeli to się kompletnie,ale to kompletnie nie trzyma kupy?! 

A może chętnie odpowiedziałby na to pan dr Paul A.Offit-pediatra (???) i dyrektor (!) oddziału zakaźnego szpitala dziecięcego w Filadelfii,WSPOŁWŁAśCICIEL PATENTU NA SZCZEPIONKę „przeciw” rotawirusowi oraz DORADCA FIRMY MERCK-do czego się przyznaje-no cóż,trudno byłoby to ukryć,odpowiedzialny za dopuszczenie szczepionki w USA?!

Zajmijmy się więc przybliżeniem samej istoty „zachorowania przez rotawirusy”…..

Rotawirus(żeby nie było zbyt łatwo-jest ich 7 tzw.serogrup) wg oficjalnej wersji powoduje u niemowląt  biegunki. Jasne,u takich maleństw masowa utrata płynów prowadzi do dehydratacji-odwodnienia i szkód w organizmie mogących prowadzić do śmierci.ALE dlaczego wobec tego zaszczepione dzieci również chorują?

I tu przemysł ma wyjaśnienie-jak zwykle logiczne:”BO INNY ZARAZEK SPOWODOWAŁ CHOROBę”.Lub:”BO INNY RODZAJ TEGO SAMEGO WIRUSA” spowodował chorobę.Jasne,w tym wypadku szczepionka niewinna,no bo jak-szczepienie było na rotawirus a przyplątał się inny….albo podobny….albo zmutował…..ale jak on się przyplątał?

Bo oficjalnie sporo rotawirusa odnotowuje się w Krajach Trzeciego Swiata,gdzie oficjalnie też jest posądzany o wysoką śmiertelność,ale….wg statystyk WHO wśród 800 000 zgonów spowodowanych brakiem higieny w krajach III świata,z czego 440.000 do 600.000 przez biegunkę,winę rotawirusa przypisuje się w tych samych danych 20%-z tych 800.000!Zwracam uwagę,że statystyki się tu rozciągają…bo tu niby 800.000…..ale tu 440.000….a może 600.000?

Przy okazji chciałam zauważyć,że faktycznie fatalne warunki higeniczne np.w wielu krajach afrykańskich to przede wszystkim brak czystej wody i niedożywienie- o co już się troszczą różne organizacje podarowując biedakom g……ą-przykro mi,naprawdę można porównać z tylko z odchodami-,często spleśniałą i brudną żywność GMO,ale nie śpiesząc się z budową studni ani dostarczaniem wody ani też jej filtrowaniem,bo Afryka ma jeszcze tyle bogactw naturalnych,że biali chętnie by się nimi pocieszyli,po co one Afrykanom?!Biali zniszczyli już tyle,że kontynent mniej,kontynent więcej nie robi różnicy!

Dlaczego firma sprzedająca mleko w proszku namawiała afrykańskie matki do rezygnacji z karmienia piersią?

Mleko rozpuszczone afrykańską,nieprzegotowaną wodą zrobiło się bardzo popularne.Nic dziwnego,że po takim miksie były biegunki i w rezultacie zmarło wiele niemowląt tak,że nawet UNICEF nie wytrzymał krytyki i ustanowił kodeks, który mówi,że ” nie wolno reklamować mleka w proszku bez zaznaczenia,że mleko matki jest najwartościowszym i najlepszym pokarmem dla niemowląt”.

DLACZEGO NIE MóWI SIę,ZE ROTAWIRUS NIE POWODUJE W OGOLE NICZEGO U DZIECI KARMIONYCH PIERSIą,bo one,kiedy mają taki pokarm,na „infekcje spowodowane(?!!) rotawirusem” nie chorują?

No dobrze,zostawmy już Afrykę,pole doświadczalne białego konkwistadora,wróćmy do Jewropy:

Ponoć u nas nie III Swiat?Ponoć u nas higienicznie,sterylnie….to dlaczego zakażenie rotawirusem to „fekalno-oralna infekcja,występująca najczęściej zimą,najczęściej-wg jej obrazu- przy infekcji banalnymi zarazkami w szpitalach”?

Szpitale i brak higieny?Brak odpowiednich kwalifikacji personelu?Bezkrytyczne terapie antybiotykowe?Ciasnota na oddziałach?Jasne,skąd biegunki?Z BRUDU! W cywilizowanej Jewropie niemowlęta chorują z niedożywienia-karmione sztucznym mlekiem-i z braku higieny na oddziałach?Coś nowego…..ale że od razu znalazł się winowajca-ROTAWIRUS!

A więc-problemem jest nie rzekoma „zjadliwość” wirusa a organizacja szpitali oraz ich właściwa budowa,czy też zagospodarowanie oraz odejście matek od naturalnego sposobu odżywiania niemowląt?

Pragnę jeszcze dodać,że normalnie zjawisko uznane za infekcję rotawirusem przebiega łagodnie a często asymptomatycznie (bezobjawowo)-przynajmniej w Europie i śmiertelność na niego jest praktycznie żadna.

Nadmieniam też,że rotawirusy mają być „odporne środowiskowo”,co oznacza,że nie ima ich się żaden środek,ale…. inaktywuje je alkohol.Higiena w szpitalu przede wszystkim?No i rzecz jasna czyste butelki na mleko oraz woda-to podstawa,jeżeli chcemy uniknąć kłopotów z biegunką maluchów.

Zwróćcie jeszcze uwagę na broszurki reklamujące szczepionki-wg nich chronią w 98%,ale….przyjrzycie się dokładniej a dowiecie się,że chodziło o ….50% z zainfekowanych 98%.Fifty-fifty?Trochę maławo nawet jak na reklamę…..i same szczepionki:pierwszą-Rotashield wycofano ze względu na poważne skutki uboczne-oszczędzę tu detali,bo już jej się nie produkuje,finito.

Teraz w obiegu są dwie…jedna posiada materiał ludzki,serogrupa AG1P,druga… wytworzona technologią inżynierii genetycznej,pierwotnie od bydła,typ WC3,materiał żywy,osłabiony, (to cukierek dla specjalistów,którzy szczepią-mam nadzieję,że wiecie,czym?).

Do możliwości wystąpienia efektów ubocznych jednej z nich należy -co musiało zostać ujęte w ulotce,więc „nie w kij dmuchał”-możliwość wystąpienia syndromu Kawasaki (ostra,gorączkowa systemiczna choroba,m.in.zapalenie mniejszych i średnich arterii aż po zapalenia organów).Do tych samych drugiej-m.in.psychiatryczne zaburzenia, BIEGUNKA,gorączka…..co nie wyklucza,że nie wystąpią one przy pierwszej;-)

Do tej pory nigdzie nie ma obowiązku szczepień na rotawirusy,ale……kto wie………może Polska będzie uhonorowana nim jako pierwsza?To przecież dla koncernów taka druga Afryka a chętnych do współpracy nie brakuje,bo sumienie dziś tanie,oj tanie….

I jeszcze jedno-nie dajcie się zwieść,że rotawirusy ze zwierząt przenoszą się na ludzi-absolutnie NIE a zwierzak w domu to gwarancja oswajania się z naturą od maleńkiego,wykształcania empatii,poznawania innych istot;-) niż dwunogi,  oczywiście,higienicznie…oby nie przesadzić ze środkami czyszczącymi-to też nie ta droga,nie dajmy się zwariować, ostatecznie dzieciaki żyjące na wsi-pod warunkiem,że dobrze odżywione (bo to niestety nie jest już oczywistością) wykształcają najlepsze systemy odpornościowe:-)

Lektura:”Kinderheilkunde”,miesięcznik,2007

Jatros Vaccine,2006

Raport WHO 1997,

Aerzte Zeitung 31.5.2005

„Zwei Impstoffe gegen Rotavirus”NZZ,11.1.2006.

„Impfung gegen Rotaviren zu Unrecht abgesetzt?”FAZ,17.10.01.

„Lancet”,2001-wiele numerów,w kżadym coś ciekawego:-)

Vaccines,Childeren & Practice,Vol.2.,1999

www.fda.gov/cber/label/rotateqLBinfo.htm

P.S.no tak-ostatni adres nie działa,fda nie ma ochoty podzielić się tak ważnymi informacjami?Spróbujcie wystukać adres na piechotę lub po prostu wejść na stronę fda i dalej do szczepionek na rotawirusy lub dobrać się do ulotek,w które zaopatrzone są szczepionki-powodzenia!

Posted in szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Szczepienia,czyli skąd ten pomysł…cz.6.Gruźlica

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 14, 2010

No i znowu mamy notowane przypadki gruźlicy….jak to?!NIE WYTęPIONO JEJ SZCZEPIONKAMI???

Gruźlica?W XXI wieku?U kogo?U bezdomnych?Biedaków?To są tacy w tym bogatym,najlepiej zarządzanym w Unii kraju?Są slumsy i mieszkania z cieknącymi dachami,są zagrzybione bunkry i rozlatujące się kontenery?TAM mieszkają ludzie?Oni nie dojadają?Co?!Głodują?!Naprawdę?No to najpierw należy powinszować tym,którzy do takiego stanu obywateli doprowadzili,czy się mylę?Nie?Nie winszować?Szybko szczepić resztę,coby się nie zarazili?Ojej…..

Znowu jestem zmuszona do powtórzenia,teraz w przypadku Tuberculosis:przebyta gruźlica NIE UODPARNIA na następne zachorowanie na tę chorobę.I na tym można by dyskusję o szczepieniu gruźlicy (bo właściwie to chyba szczepienie gruźlicy a nie na gruźlicę,wytłumaczcie mi;-)?zakończyć,ale jak się powiedziało A…..

W 1971 roku WHO przerwała w Indiach -po 7 i pół latach doświadczenia,które miały udowodnić pozytywne skutki szczepionek przeciwgruźliczych.A jak to się zaczęło….?

Koło Madrasu wydzielono wiejski obszar,ok.364.000 ludzi-wszyscy zostali zaszczepieni.

W tym samym czasie wydzielono dalej drugi dystrykt,gdzie szczepień nie było.

Po owych 7 i 1/2 latach raport WHO brzmiał:”….Przeprowadzone w optymalnych warunkach studia polowe nie pozwoliły w żaden sposób udowodnić skuteczności szczepionki BCG”.Amen.Tu też można by było zakończyć.ALE.

Co ze szkodami?O tym raport jakoś niechętnie….jakby….wcale?A może jednak?Dla wybranych?No nic,zostawmy na razie raport w spokoju,spytajmy lepiej,dlaczego dopiero w 1998 roku zaprzestano szczepień BCG w Niemczech i Szwajcarii,w 2000 roku w Austrii….u nas jakby….nie zaprzestano???We Francji też nie???

Zerknijmy jeszcze odrobinkę w historię:czy liczba zachorowań na gruźlicę nie miała związku ze szczepieniami na ospę?Bo tak jakby fala gruźlicy nadeszła po szczepieniach na ospę….?System immunologiczny osłabł?Ojej,przecież miało być inaczej!

Lekarze-zwolennicy szczepień-też wypowiadają się o nich baaardzo pozytywnie…nielogiczne….?Najbardziej ucieszyła mnie odpowiedź profesora doktora Stembergera na sympozjum w Linzu 23.10.2001:”Przyznaję,szczepienia to dziecinna próba potraktowania choroby,ale nie mamy,xxxxx;-) nic lepszego!”

Naprawdę,nic lepszego?Nie możemy zapewnić ludziom lepszych warunków życia,żywności,bo co….bo nie będzie na czym i kim zarabiać?Bo nie będzie pretekstów do szczepień?

Kiedy zmarł ks.Kneipp,per sectionem-w wyniku sekcji wykryto pięknie zabliźnione  ogniska gruźlicze.Wyleczone więc.

Ks.Kneipp nie miał tuberculostatica,nie był szczepiony….Dzisiaj każdy chory na gruźlicę dostaje antybiotyki!

A przecież Tuberculin pana Kocha było katastrofą farmaceutyczną,na której poznali się nawet ówcześni wyznawcy metod Kocha i Pasteura.

Co do Kocha i Pasteura…W tym samym czasie doktor Max Pettenkofer,szukał przyczyn epidemii cholery w Monachium.I znalazł.Wspominałam wcześniej o warunkach szpitalnych,ulicznych itd.-każdy wie,jak to wyglądało.Ale dr Pettenkofer ustalił dzielnice wybitnie „choleryczne”,kazał skanalizować tzw.przychodnie aborcyjne,izby porodowe, szpitalne i….cholera zniknęła.Dr Pettenkofer nie otrzymał żadnych wyrazów uznania-on „tylko” rozpoznał przyczynę i usunął ją.Nie miał „nowych,rewelacyjnch teorii”,za które w tej samej chwili obsypywani profitami byli Pasteur i Koch.

Pasteur-wszystko,czego nie mógł zobaczyć pod mikroskopem i zaliczyć do bakterii,nazywał „chorobotwórczymi wirusami,truciznami”,szukano „zarazka” od każdej choroby!70 lat później rozpoznano „to” też jako „wirusy” i od razu przyporządkowano im rolę wywoływaczy chorób a jedyną drogę leczenia upatrywano w ich zabiciu….aż do teraz!Hola,hola.Nie tak prędko.

Nikt dzisiaj o dr Pettenkoferze nawet nie miauknie.A to on był prawdziwym lekarzem.

Przemysł poleruje dalej swoich bohaterów.Czas na detale.

Idąc tropem miłośników szczepień,to bakteria,wirus,stoją w centrum infekcji i człowiek jest JEDYNYM stworem,który z rozkosznej samowoli „zarazków” jest przez nie napadnięty.Zarazek-Winowajca WSZYSTKIEGO.

Jasne,że logika każe tego łobuza zatłuc a organizm zmusić,żeby produkował przeciwciała z pamięcią-jak znów nadejdzie,organizm go rozpozna i unicestwi.

Niestety….ta metoda obraca się w nicość,kiedy w centrum infekcji postawimy nie bakterię a człowieka.

Kiedy obraz humanocentryczny a nie bakcylocentryczny.

Wtedy…zarazek okazuje się zapałką-środkiem do celu.Organizm pomaga sobie zarazkiem,by sprowadzić z powrotem równowagę zaburzoną najróżniejszymi czynnikami.

Wszędzie w podręcznikach immunologii znajdziemy,że „system immunologiczny służy obronie przed zarazkami”.

Błąd interpretacyjny.To tak,jakby ich obecność wystarczała do infekcji a ich zabicie wystarczało do wyleczenia.

Tzw.zarazek może wtedy coś zdziałać,kiedy w ciele coś się naruszyło,osłabiło.Wtedy organizm pozwala bakteriom wniknąć lub-przede wszystkim- uaktywnić się i wywołać tzw.zapalenie.Bakcyl może wejść jak iskra i pomóc strukturom ciała umożliwiając zapalenie.Oni współpracują.Zarazek jest częścią tej samej struktury,której celem jest zachowanie autonomii i integralności jednostki.

Szkoda-mechanizm naprawy-bakcyl-zapalenie-spalenie szkodliwych materiałów-wyzdrowienie.

Bez „zarazków” system immunologiczny NIE JEST AKTYWNY.

Zabijając je antybiotykami zabijamy część systemu obronnego przed chorobami-nie zarazkami.

Po antybiotykach zapalenie najczęściej nie znika całkiem,ponieważ robi się miejsce na inne,niespecyficzne i nieoptymalne bakterie,które organizm z rozpaczy ściąga nieomal na ślepo-wtedy infekcje są cięższe,mówi się o „bakteriach odpornych na antybiotyki”,mówi się „zmiana w spektrum zarazków”,mówi się „problemowe szczepy bakterii”.

Skąd one?Nie było ich?Czy ciało sięga po nie w potrzebie?

Leczący musi się trzymać natury,ponieważ natura nigdy nie podporządkuje się „nowoczesności”,nie jesteśmy robotami (przynajmniej większość z nas:-),ciągle jesteśmy częścią natury.

W centrum stoi człowiek,nie zarazek.Leczy się jego,nie bakterie ani wirusy.

R.Virchow:LEKARZ NIGDY NIE MOZE ZAPOMNIEC POJMOWAC CZŁOWIEKA JAKO CAŁOSC.

Pytam:gdzie na studiach medycznych jest miejsce na botanikę,bakteriologię,mikrobiologię w odpowiednim zakresie,nie jako nędzne,fragmentarczne doczepki do poszczególnych tematów ” w zarysie” a i to nie wszędzie?

R.Virchow:KSZTAŁCENIE,DOBROBYT,WOLNOSC,Są JEDYNYMI GWARANCJAMI TRWAŁEGO ZDROWIA.

E.Behringowi wystarczyło JEDNO dziecko,które przeżyło terapię surowicą w dyfterycie,aby ogłosić swą teorię.

Fałsz Pasteura,Neissera,Escherischa,Loefflera….Mylą powód z przyczyną.

Uszkodzone komórki są przez bakterie rozkładane,bakterie nie robią tego nigdy przy zdrowych relacjach.

Mycobacterium tuberculosis-rzekomo „wywołująca” gruźlicę jest klasyfikowana przez bakteriologów jako „fakultatywna”,czyli niezłośliwa,nie-pewny patogen.

Gruźlica to choroba proletariatu,to nory,niedożywienie,głód….a jeżeli pomyślimy o intensywnych szczepieniach na nią…..naprawdę,nie wyginęła?

Literatura:jak poprzednio plus raporty WHO z 1971,1972,2005.

„Das Medizinkartell”(„Medyczny kartel”)-K.Langbein,B.Ehgartner,2002

Posted in szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Szczepienia,czyli skąd ten pomysł…cz.5.Tężec.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 10, 2010

W kolejnej odsłonie o roli szczepień zajmiemy się tężcem,ponieważ wiosna już już a lato tuż tuż i zaraz wyruszą do pracy rzesze wiernych ogrodników (pamiętacie ten film?No to obejrzyjcie jeszcze raz,koniecznie:”WIERNY OGRODNIK” ) i będą się „zastanawiać” nad tężcem.Równie dobrze można się go obawiać wychodząc codziennie z domu,bo najwięcej bakterii Clostridium tetani znajduje się właśnie w ulicznym kurzu oraz..no tak,jednak w  porządnie nawiezionej ziemi ogrodniczej.

ALE :”bać się tężca to trochę tak,jak bać się,że uderzy w nas meteoryt”(dr S.Wild)-bo takie właśnie jest prawdopodobieństwo zachorowania na tę chorobę.

Więc po pierwsze:strachu odejdź.Po drugie:zapoznajmy się z tym,co określa się tężcem i dlaczego prawdopodobieństwo wystąpienia symptomów tej choroby jest tak rzadkie.

Najpierw rzućcie okiem na mapę WHO-nie musicie szukać,podpowiem:polska Wikipedia:www.wikipedia.org.pl czy jakoś tak :-) pod haslem tężec ma też-bardzo malutką,ale ma-mapę WHO przedstawiającą występowanie tężca na świecie.

Zanim ją odgrzebiecie,przypomnijcie sobie o intensywnych,letnich akcjach promocyjnych szczepień przeciwko tężcowi.Już pamiętacie?No to teraz zapraszam do mapy-oczywiście,jeżeli ktoś ( z wiadomych powodów :-))nie uznaje wiki,może pogrzebać w oryginalnych dokumentach WHO-uprzedzam,w tym wypadku nie będzie różnic,ale proszę szukać.Spójrzcie na występowanie tężca,na tereny oznaczone czerwono,żółto…tam jest tężec.I rzućcie okiem na Europę.Szaro.Hej….w Europie wg mapy NIE MA tężca?Na to wygląda.No to jeszcze zerknijmy na legendę-co tam pisze?Szary kolor oznacza…..brak danych!!!Tak na wszelki wypadek,prawda?Zeby nie powiedzieć,że nie ma,bo jakby to wyglądało?Ale jeżeli by się oznaczyło,że jest,to ktoś by może poprosił o dane a wtedy….No jak,jak to wytłumaczyć,że w całych Niemczech rocznie zachorowuje na tężec maksymalnie 8 do 10 osób z których jedna do dwóch umiera a w takiej Szwajcarii w ogóle jedna do dwóch?Pod warunkiem,że właściwie zdiagnozowano:-)

WHO i nie ma danych???

A dla tych paru osób…..tyle szczepionek?Lepiej napisać „brak danych”.

A zresztą-czy nie zastanowiło Was,że w okresie histerii ptasiej a potem i świńskiej grypy moment kulminacyjny nastąpił na niemiecko-polskiej granicy?Właśnie tam „zanotowano” najwyższy procent zakażonych..o pardon,podejrzanych o zakażenie….Niemcy zbystrzeli błyskawicznie i gdzieś te szczepionki trzeba było upchnąć,no a gdzie jak nie po sąsiedzku?Tylko udowodnić,że za płotem grypa-jakie to proste….Politycy ukraińscy też pomyśleli o przyszłości swego narodu;-)…chyba gadali z niemieckimi……

Tężec,czyli Tetanus.W informacjach podręcznikowych,leksykonowych,czytamy najczęściej,że powodowany jest bakteriami anaerobowymi,które dostają się do rany,tam z kolei uwalniają tzw.Tetanus toxin,czyli truciznę (tetansospasminę a właściwie tetanospasmina jest jedną z toksyn uwalnianych w tym wypadku,ale wg obecnej wiedzy  najznaczniejszą w tężcu),która podąża szlakiem tzw.transportu axonalnego (proces komórkowy odpowiedzialny za ruch m.in.tego typu substancji,protein,ale nie tylko z i do komórek neuronowych) do m.in.rdzenia kręgowego,pnia mózgu,powodując skurcze,szkody….Smiertelna choroba,krótko mówiąc i szczepionki mają antytoksynę,która te toksyny ma neutralizować etc.Tym podobne w każdym razie wynurzenia można spotkać w każdej „fachowszej” oficjalnej wersji tłumaczenia tężca.

Ale ale….jeżeli wg równie oficjalnej wersji medycyny szkolnej wynikiem działania szczepionki jest IMMUNIZACJA (co tłumaczyłam w poprzednim odcinku:-) przeciwko „zarazkom” poprzez wprowadzenie do organizmu przeciwciał (szczepienie pasywne) lub sprowokowanie przez jej iniekcję (wstrzyknięcie) „osłabionych zarazków” tworzenia tychże przeciwciał (szczepienie aktywne,też wcześniej tłumaczone).

Hmmm…Niestety,według tej definicji szczepionka przeciw tężcowi ….wcale szczepionką być nie może.

Z bardzo ważnego powodu:NIE ISTNIEJE ANI NATURALNA ANI SZTUCZNA IMMUNIZACJA PRZECIWKO Tężcowi,przeciwko bakteriom Clostridium tetani (bo tak się nazywają ),tak samo,jak nie istnieje immunizacja przeciwko dyfterytowi (błonica).To nie jest możliwe i byłoby kompletnym bezsensem wszczepiać „osłabione” zarazki.

Osoba,która zachorowała kiedyś na tężec,może zachorować po raz drugi-przebycie go nie uodparnia na następne zachorowanie.Tak samo z dyfterytem (bakterie corynebacterium diphteriae). 

Clostridium tetani są praktycznie wszędzie,są też bardzo odporne.Codziennie jesteśmy z nimi konfrontowani i…..nie dochodzi do zakażeń.Ale za to codziennie wiele osób ginie w wypadkach-tu statystyki są niemiłosierne i niestety-najczęściej prawdziwe-czy z tego powodu zrezygnujecie z jeżdżenia samochodem?!

 Kiedy spytacie lekarza zalecającego Wam szczepienie przeciw tężcowi o wskazania,usłyszycie,że „choroba śmiertelna i zakazić się łatwo”.Mogą Wam być zaprezentowane mrożące krew w żyłach zdjęcia noworodków w tężcowym spazmie lub dorosłych z tężcowym uśmiechem lub wyprężonym w ostatnim skurczu ciałem.Z pierwszym-że może być chorobą śmiertelną- połowicznie się zgadzam-połowicznie,bo można leczyć,drugie-właśnie tu wyjaśniam. Spytajcie o skład „szczepionki”-o aluminiumhydroxid-potencjalny wyzwalacz chorób autoimmunologicznych (encephalie,szkody neurologiczne itp.).Tego pewnie nie usłyszycie,bo i skąd,jeżeli na informacji dołączonej do szczepionki znajduje się taka cwana formuła:”Nie zaobserwowano.Ponieważ efekty uboczne,które stałyby w czasowym związku ze szczepieniem często nie są zgłaszane….”Nie ma zgłoszenia-nie ma efektów ubocznych.

Pytam,gdzie tu jest „primum non nocere?!”

Ale przejdźmy do zapoznania się z samym tężcem,którego wg mapy WHO w Europie nie ma,ale są na niego szczepionki.

Jacy ci decydenci są zapobiegliwi….

Nie wszystkie rany prowadzą do zakażenia tężcem.Przyznał to nawet Prof.August Bier-znany chirurg.

Ale:bakterie Tetanus można było znaleźć tak w ranach otwartych jak i….zamkniętych.

Skąd bakterie T.w ranach zamkniętych?

Przecież -według teorii oficjalnej tężec przedostaje się z zewnątrz!

A tężec T.puerperalis-znany jako tężec po cesarskich cięciach czy aborcjach,w ogóle ginekologicznych operacjach,zdarza się,że po operacjach brzucha…Czyżby przedostał się tam w czasie operacji?No nieeeee…..Zarazki przeniesione przez personel?Niemożliwe……

A tężec wyprowadzony od Clostridium perfringens-zgorzel,tężec od C.histolyticum-Sepsis-znanej ostatnio równie co świńska grypa -sepsy,tężec od C.botulinum (jad kiełbasiany),od C.difficile -ten ostatni występuje przy ciężkim katarze jelitowym spowodowanym wyniszczającą „terapią” antybiotykową…..co z tymi tężcami?No cóż…na nie też immunizacji nie ma.

Same bakterie,które posądza się o wywoływanie tężca,należą do Clostridium-które pełnią ważną funkcję w procesie neutralizacji-rozkładaniu zniszczonych,martwych tkanek.

Co bardzo ważne-one nie rozprzestrzeniają się na całe ciało,można je znaleźć tylko w zakresie rany.Kiedy zrobią swoją robotę-kiedy w procesie zapalnym rozłożą nekrotyczną tkankę-znikają.

Doktorzy (chirurg wojskowy)Vaillard i Rouget -dawni,trzeba przyznać,mimo iniekcji tych bakterii w białe myszki nie byli w stanie spowodować tężca.Dopiero poważne uszkodzenie tkanek dało efekt.

Więc-uszkodzone tkanki są narażone na tężec.Przede wszystkim jednak w takich stanach organizmu,kiedy jest on osłabiony,wyniszczony,gdzie tkanka obumarła i gdzie środowisko rany jest ubogie w tlen-czyli niedotlenione,źle ukrwione.

Pamiętajcie:rany mocno krwawiące (nie mówię tu w żadnym wypadku o  krwotokach tętniczych czy płucnych!!-To się kwalifikuje do natychmiastowej pomocy ambulatoryjnej!)mówię o ranach względnie powierzchniowych-są mniej niebezpieczne niż rany zamknięte,czyli z nieprzerwaną wierzchnią warstwą skóry.

Dr Strick:”Przy ranach krwawiących ryzyko pojawienia się w tkance Clostridii było 500 razy mniejsze niż przy słabo krwawiących.”Nic dziwnego,że kiedyś rany podejrzane o możliwość rozwinięcia się tężca były po prostu wycinane.

Weźmy schemat:

Powstanie rany prowadzi do zaistnienia procesów nekrotycznych w tkance i powstaje tzw.tkanka nekrotyczna.

Przy dobrym krążeniu te martwe części tkanki są bardzo dobrze i szybko,bezpiecznie usuwane w czasie zapalenia a więc organizm odtruty i części martwe rozłożone,wydalone.

Jeżeli organizm jest osłabiony,zmniejszona wymiana tlenowa,anaerobowe bakterie-więc te ze środowiska beztlenowego-zaczynają intensywną reparację ale i masowo giną.W takich dopiero warunkach powstają toksyczne aminy biogenne,do których należy Tetanus toxin-czyli trucizna tężcowa,czyli m.in.tetanospazmina.

Tetanus toxin jest więc wśród produktów rozkładu.To ona powoduje wzmożoną kurczliwość i wyzwala tężec (gr.teino-napinać) prowadząc też do ciężkich zakłóceń w gospodarce elektrolitami i nawet śmierci.

Podkreślam jednak,że oprócz rany nigdzie indziej nie ma zmian patologicznych.Nie ma ich nawet w systemie nerwowym.Absolutną uwagę musimy więc poświęcić ranie a nie osłabianiu systemu immunologicznego różnymi „wynalazkami”.

Musimy dostrzec,że tężec to nie tylko bakterie lub toksyna,ale to wieloczynnikowa choroba,ponieważ aby zaistniała,musi pojawić się sporo powodów,przy czym jak zawsze-największą rolę odgrywa osłabiony, niedożywiony,zaniedbany organizm,brudne ciało…

Już chyba sami dopowiecie sobie,że w tym wypadku antybiotyki nie mogą mieć żadnego zastosowania.

No bo przeciwko czemu?Przeciwko bakterii rozkładającej martwą tkankę?

No więc…z czym naprawdę są szczepionki na tężec?

Bo kiedyś….

Tężec faktycznie zbierał żniwo w czasie wojen.Już w 1914 trąbiono o sukcesie szczepionek,ale….lata 1916 i 1917 pokazały,że niestety,pomysł był pomyłką.Było tyle samo śmierci po szczepieniach jak i przed.

Sir David Bruce w „Committe on Tetanus” ,1920 ,pisze o „bezsensownym działaniu iniekcji serum.Nic nie pozwala na stwierdzenie,że serum przeciwtężcowe mogłoby zatrzymać fatalne nawarstwienie się tężca w czasie wojen”.

W czasie II wojny ponownie usiłuje się przeforsować „profilaktykę przeciwtężcową”. Z podobnym skutkiem.

Tymczasem….od 1940 roku nastaje znowu”aktywna immunizacja przeciwko tężcowi,w niektórych krajach jako  obowiązek”.Zmartwychwstała jako….”forma homologicznej terapii serum ze specyficznymi immunoglobulinami”. Białkowe substancje są pozyskiwane z organizmu człowieka (homolog-z tego samego gatunku),więc nie dziwi,że mogą być przyczyną np.ostrych reakcji alergicznych.

Przypominam,że w przypadku tej choroby immunizacja nie jest możliwa.

Zerknijmy więc na szczepionkę nazywaną w tym wypadku „fachowo” serum….przez 50 lat sprzedawano m.in. wyprodukowaną z końskiego serum „antytoksynę”.Oczywiście szoki anafilaktyczne u „szczęśliwców” poddanych szczepieniom nie były omawiane na forach oficjalnych mediów-nie dziwi nic.Zapalenia wątroby,stawów….nie dziwi nic.Było to szczepienie pasywne.

Teraz…..w szczepionkach tężcowych,tzn.”surowicy” ma zastosowanie tzw.Tetanustoxoid,co w połączeniu z m.in.aluminiumhydroxidem miałoby nie być tak toksyczne,jak naturalne bakterie? 

Dlaczego jednak to,co określają JAKO PRZECIWCIAŁA komputery ;-) interpretujące wyniki w serum człowieka szczepionego toxoidem (czyli toksyną-mówiąc obrazowo- wytworzoną przez zarazki) jest co najwyżej…..aluminium ze szczepionki? 

Dlaczego i skąd też dane mówiące o tym,że jednak „nawet letalna dawka tetansospasminy może nie być w stanie wywołać odpowiedzi immunologicznej”?One funkcjonują zupełnie oficjalnie-oczywiście dla dociekliwych,bo nikt Wam tego szczepiąc raczej nie powie a jeżeli-proszę o informację:-),będzie mi bardzo miło,że znacie rzetelnego specjalistę.

NIE ISTNIEJE IMMUNIZACJA NA TOKSYNY.

Ssaki znoszą trucizny gorzej lub lepiej,niektóre gatunki tolerują więcej toksyn z danego rodzaju,inne mniej,ale uodpornienie na toksyny nie jest możliwe.

Przepięknie ujął sprawę berliński toksykolog,Louis Lewin,30 lat po odkryciu Behringa (ktory jednak bardzo rzadko miał chwile jasności),noblisty zresztą (nic nie sprzedaje tak dobrze produktu,jak noblista;-)),który urobił hipotezę,że „ludzkie ciało może tworzyć antytoksyny”.Lewin pisał:

„W naszych czasach wierzyło się,że możemy w tych obszarach cokolwiek wyjaśnić.Ale wszystkim tym próbom musi brakować odniesienia do rzeczywistości,wartości rzeczywistej,bo wszystkie je można podważyć.Nie ma żadnej, chemicznie znanej trucizny (toksyny),która wprowadzona zwierzętom w ciągu dowolnego czasu pozwoliłaby stworzyć we krwi antytoksynę,która miałaby właściwości w jakikolwiek sposób unieszkodliwić truciznę lub też zapobiec jej działaniu.Dowiodłem,że u zwierząt mających sporą odporność na niektóre trucizny,ta właściwość nie leży we krwi i jeżeli serum z ich krwi przeniesiemy do organizmu innego zwierzęcia,nie ochroni ich ono przed zatruciem”.

Co teraz?

Podstawowe zasady przy profilaktyce tężcowej:

1.Oczywiście dbać o organizm,odżywianie i ruch-co obowiązuje w każdym innym przypadku.

2.Dbać o ochronę ciała przy pracach ziemnych,ale bez przesady,bo wg mapy WHO tężca tu nie widać;-)

3.Kiedy dojdzie do zranienia,oczywiście oczyścić,zdezynfekować ranę,wg chirurga dr Stricka rana powinna krwawić -ja podkreślam,że musi to byś kontrolowane w przypadku poważniejszych ran.

4.I teraz coś dla akceptujących homeo-czyli to (m.in.),co opisuje przy tężcu homeopatia-proszę poradzić się wcześniej specjalisty:

Sulfur-to środek reakcyjny,uruchamia „przesunięte”,opóźnione,osłabione procesy zdrowienia w takich przypadkach

Arsenicum album-niezastąpiony (w dawkach wyłącznie homeopatycznych !!!)przy nekrozach i ich skutkach

Calendula

Hypericum

Arnica -przy dużym zranieniu

Ledum przy kłutym-potencje dobiera się indywidualnie lub ma się gotowe w apteczce typowe zestawienia na takie „okazje ” ze średnimi,najpopularniejszymi potencjami

5.Dla nie akceptujących homeopatii:nalewka Tinctura Calendulae -czyli z nagietka,obficie na ranę.I nie nakładać od razu plastra ale zapewnić jej pełną higienę.Niby wiadomo,a jednak….

Poza tym obowiązuje formuła,której użyłam w About i wiadomo o co chodzi.

Literatura:

Ta,co poprzednio przy temacie plus:

R.Berghold „Therapie und Prophylaxe des Tetanus”

R.Bornmuth „Zum Problem der aktiven Immunisierung gegen Tetanus”

L.Lewin „Gifte und Vergiftungen”

I oczywiście-w Wiki znajdziecie mapę tężca WHO,czyli wikipedia. org.

Uwaga:nie drukuję nigdy ściągniętych map ani filmików ani zdjęć,ponieważ po pierwsze nie są moje a po drugie liczę na to,że podając ich źródła,sami poszukacie i przy okazji może znajdziecie coś jeszcze,co pozwoli Wam poszerzyć wiedzę.

No to…..do ogrodów…..

Posted in szczepienia, tężec, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Szczepienia,czyli skąd ten pomysł…cz.4.Efekty uboczne.

Posted by natural health consulting w dniu Luty 26, 2010

Znowu o szczepieniach?Tak,bo temat wyjątkowo ciekawy:-)i jako taki-niestety,nie krótki.Pragnąc rzetelnie wyjaśnić niuanse wakcynologii nie mogę przecież powiedzieć „szczepienia są fe i basta”.Poza tym podążając ich śladem ciągle mam nadzieję,że odkryję chociaż jedną zaletę „wynalazku”…nadzieja z każdym krokiem maleje.Wiem,strona staje się kolcem w oku miłośników kasy i tylko kasy,ale po pierwsze ludzi świadomych,którzy informacje poniosą dalej,nie brakuje a po drugie…jesteśmy z tego dumni:-)Znajomi z dalekiego kraju i tak mówią,że te wolnościowe blogi w Polsce takie niemrawe nieco,ostrożne,bojące wręcz….Mają rację.Choć muszę powiedzieć,że wordpress liczy się jako najbardziej tolerancyjny z platform blogerskich-również w PL,więc tak trzymać.

Każdy człowiek występujący przeciwko szczepieniom nie tylko nie odniesie z tego materialnego zysku a często  przemysł będzie próbował go pozbawić tego,co ma.

Przeciwieństwo nie dotyczy jednakże ludzi wyłącznie zysku żądnych.

Laik ma możliwość dojścia do prawdy o szczepieniach,ale jest tak bombardowany reklamą,że te informacje wydają mu się nieistotne.Nie dowie się więc też o nowych,dziwnych chorobach,które na pierwszy rzut oka nic wspólnego ze szczepieniami nie mają,wyłażą po latach nagle i zadziwiają człowieka…

Człowiek słyszy wprawdzie o autyzmie,nagłej śmierci noworodków,widzi rosnącą liczbę urodzonych inwalidów… powodów przeważnie nie zna.One zostają w ciemności,jak życzy sobie tego oficjalna „nauka”.Istnieją całe stosy krytycznej literatury odnośnie wakcynologii,ale o nich się w większości w mediach nie mówi.

Kto jest ZA szczepieniami oprócz przemysłu szczepionkowego?Sporo polityków?Dziwne,że tak się dają zmanipulować,bo przecież….miliony kosztują plakaty proszczepionkowe,akcje proszczepionkowe,reklamy w mediach…..a wystarczyłoby przedsięwziąć proste rozwiązania polegające na zapewnieniu ludziom wystarczającego i zdrowego pożywienia,warunków mieszkalnych,motywacji do zdrowego życia,stabilności rodzin,perspektyw w pracy…..czy naprawdę tak ciężko to zarządzić?Czy zamiast tego opłaca się wydawać miliony ściągnięte z podatników na kampanie sprzedające chemię i zdrowia nie gwarantujące?

Podobno szczepienia chronią nas przed różnymi „okropnymi”,wręcz przerażającymi chorobami….

Dlaczego Gandhi był wobec tego przeciwny szczepionkom?Czy nie zależało mu na swoim ludzie?

Nie sądzę,aby przy dzisiejszym stanie wiedzy wielu lekarzy poza studentami medycyny ( a i to nie wszystkimi) oraz młodymi,świeżo namaszczonymi medykami (takoż nie wszystkimi) było przekonanych o skuteczności szczepień.

Ale cóż,pecunia non olet.

A co z normalnymi ludźmi,którzy chcą się szczepić?Propaganda zrobiła swoje.Lata straszenia chorobami i nakłanianie do wygodnictwa (weźmiesz pigułę i już) nie mogły nie wykształcić w masach odruchu,o który chodziło:”szczepienie, łykanie to oczywista oczywistość” .

Ksiądz Kneipp mawiał:ludzie oczekują pomocy od szczepień ze strachu i wygodnictwa.

Te słabości wykorzystuje cały czas przemysł f.

NIc to,że szczepi się na choroby,których już dawno nie ma i jedyną drogą wywołania ich są właśnie szczepienia,nic to,że szczepi się na choroby bardzo intensywnie rozpropagowane jako „szalenie niebezpieczne”…ale jakoś bardzo rzadko występujące,jak np.właśnie wścieklizna,czy tężec,nic to,że w razie poszerzenia ludzkiej wiedzy można jakieś choróbsko w ostateczności wyhodować….

Tylko,uparcie powtórzę:czy szczepienia nas przed czymkolwiek chronią?

Mantra przemysłu wyjękuje cały czas termin:”immunizacja”,czyli uodpornienie,w przekładzie najprostszym.

Ale…co,kiedy człowiek zaszczepiony zachoruje mimo wszystko?Nie ma ochrony,a przecież został „immunizowany”!

Gdzie ona się podziała?

Informacja o szczepieniach mówi,że gwarantują one 70-do 99% lub „prawie” stuprocentową ochronę przed daną chorobą.

Zobaczmy więc,czy szczepienie chroni przed ….szczepieniem.

Według teorii wakcynologii „osłabione zarazki nie wywołują choroby,ale tworzenie chroniących przeciwciał, chroniących przed zarazkami-antygenami z zewnątrz”.Kiedy on nadejdzie,one go rozpoznają i unieszkodliwią zanim nastąpi normalna reakcja systemu immunologicznego….?

Teoretycznie nie czepiamy się drobiazgów,OK.

Ale…co z następnym szczepieniem,kiedy nastąpi kontakt z tym samym „zarazek-antygen”?Czy te,już istniejące w obiegu przeciwciała po pierwszym szczepieniu ochronią nas przed antygenowym działaniem następnych szczepień?

Według „szczepionkowców” tak,według amerykańskiego stowarzyszenia National Vaccine Information Center (i nie tylko)…jednak nie.

Tak,bo „aktualne przeciwciała eliminują „zarazki” zanim nastąpi naturalna reakcja immunologiczna”.Ale wtedy…po kiego czorta szczepić jeszcze raz?(nie mówię tu o grypie,bo z tym to już jest kabaret)

Czy ta ochrona szczepienia nie istnieje w sensie ochrony przed immunologicznym działaniem każdego następnego szczepienia?Czyjest immunizacja przeciwko antygenom pochodzącym ze szczepionek?

Odpowiedź druga-nie,bo istniejące po szczepionce przeciwciała nie atakują zarazek-antygen:-),ale tworzą w odpowiedzi na bodziec własne przeciwciała…Gdzie zniknęła ochrona złożona z już posiadanych przeciwciał?Po co tworzenie kolejnych przeciwciał,które nie chronią?

Jeżeli szczepienie neutralizuje samo siebie,to teoria „immunizacji” nie trzyma się kupy.

A teraz….te 70 do 99%….prawdopodobieństwo nie chorowania znaczy się….czy takiego samego prawdopodobieństwa nie mamy nieszczepieni,dzięki własnemu systemowi immunologicznemu?

Czy człowiek zaszczepiony nie wkracza na pole minowe,na którym liczą się statystyczne a sporządzone  na zlecenie firm produkujących matierał szczepionkowy prawdopodobieństwa?Swoją drogą dziwne,że teoria antygen-reakcja,na której opiera się szczepionkowe szaleństwo,stworzona została dopiero w ostatnim stuleciu..na czym opierano się wcześniej?

A na tym,że „szczepienie wypędza chorobę”.Po prostu.Nie wiedziano,jak,ale wiedziano,że wypędza.

Cudowny argument.A dzisiejszy….czy teoria,że od poziomu przeciwciał zależy stopień odporności,nie jest przypadkiem HIPOTEZą?

Szczepionki cokolwiek wyleczyły?

Jedynym dowodem na to,że działają pozytywnie,są statystyki!

Ochrona organizmu jest niezmierzalna i nieudowadnialna.

Czy jedynym dowodem na działanie szczepionek nie jest zachorowanie po nich?Fakt,nie takm dowodem,o jaki chodziło przemysłowi,ale zawsze to dowodem:-)

Jak wielu mądrych medyków mawiało,”medycyna jest sztuką przypuszczeń”.Ale dlaczego mamy być zmuszani do przyjmowania środków opartych na przypuszczeniach?

Każde szczepienie wywołuje w organizmie reakcję,może to być choroba,mogą być i szkody poszczepienne,czyli…też choroby.

A przecież reakcja ciała na bodziec choroby oznaczać nie musi!

Przemysł farmaceutyczny ma dziwne problemy z terminologią….

Gorączka poszczepienna nazwana jest przez wakcynologa „reakcją poszczepienną”…Sęk w tym,że dla matki rozpaczającej nad łóżeczkiem dziecka to choroba. 

Wakcynolog powie,że to dobry symptom,ale ten symptom trwa….i trwa….i trwa….W poważniejszych przypadkach może dojść do zapalenia opon mózgowych,przecież dobrze to szanowni specjaliści wiecie!

Termin „reakcja poszczepienna” nie jest ścisły.Tworzy przestrzeń dla przypuszczeń i spekulacji.

W skutkach ubocznych szczepień rozpatruje się wszak pytania o ciężkie choroby,jak cukrzyca,padaczka,trwałe kalectwa,zapalenia stawów,ogólniej-choroby neurologiczne,ale i np.dermatozy (skóry)….To wszystko nie jest uważane za szkody poszczepienne w świetle prawa o odszkodowaniach!A tymczasem wzrosła liczba zalecanych szczepień.

Kogo co interesuje?

Lekarza szczepiącego interesuje (oby) reakcja,bo mówi ona o wyniku szczepienia.

Choroba poszczepienna zainteresuje lekarza leczącego i pacjenta.

Szkody poszczepienne interesują gł.władze,bo o pieniądze chodzi,ministerstwo zdrowia,sąd wreszcie,bo pacjent musi udowodnić,że chory od szczepień.

Czy teraz jaśniej,skąd sformułowania WHO odnośnie skutków ubocznych leków-nie,nie szczepień,WHO nie było aż tak wspaniałomyślne,aby wymieniać szczepienia (chyba,że mam stare informacje,w co wątpię)?

A jak owe sformułowania odnośnie szkód polekowych wyglądają?

Pacjent musi udowodnić:

-związek CZASOWY między chorobą a wziętym lekiem,a więc najlepiej,jeżeli choroby wystąpi od razu lub jak najszybciej (wiemy,jak długo potrafią się czaić substancje zawarte w szczepionkach?czasem i dziesiątki lat)

-brak innych czynników wywołujących okoliczność choroby-tu popis dla prawników nieograniczony-„brak innych czynników” -dobre sobie!

-typowy dla materiałów zawartych w szczepionce zespół symptomów chorobowych-a więc możliwe reakcje dla kultur hodowlanych,adjuwantów,konserwantów…..A co z interakcjami,czyli samymi reakcjami pomiędzy nimi?

-określone dla aktualnego materiału będącego przedmiotem sprawy patofizjologiczne symptomy ujawnionej choroby

Patofizjologia….Każdy z nas ma określone skłonności do pewnych zaburzeń w organizmie.Po tak silnym bodźcu,jakim jest szczepionka,może wystąpić w połączeniu z naturalną skłonnością organizmu dla niego charakterystyczną np.zmiania obrazu krwi,cukrzyca,alergia…..Tu nie można wykluczyć jako powodu szczepionki,ale i nie można jej jako przyczyny udowodnić,bo tak naprawdę związek ewentualnych szkód poszczepiennych ze szczepionką jest,dzięki „trosce” WHO w formułowaniu swoich przepisów,laboratoryjnie i aparatywnie nie do udowodnienia!!!

Tylko znawca tematu szczepień może wydać oficjalną opinię w sądzie o chorobie spowodowaną szczepieniem lub nie,ale do tego jeszcze trzeba jednej,malutkiej rzeczy:jego obiektywizmu.

Spytajcie lekarza o działania uboczne szczepień,usłyszycie najpierw listę samych zalet a na końcu,że „prawie nie ma takiej opcji,aby spowodowały jakieś szkody”.Jak to było?PRAWIE robi wielką…….

Zalety….o nich właściwie już mówiłam,jak to z „wytępieniem chorób dzięki szczepieniom” było:

Ludzie żyli w brudzie i pili skażoną wodę,szczury biegały po łóżkach,bo było ich więcej niż kotów,dopiero kiedy zaczęto z upodobaniem hodować koty,szczury odpuściły-jakkolwiek cenię te mądre stworzenia i nie mogę powiedzieć, aby można je było lekceważyć-ot,nie powinny jednak przebywać na dziko w naszej bliskości,bo może się to nam nie opłacić:-)

Szczury…nie mówcie o przedstawicielach przemysłu szczepionkowego „szczury”-nigdy,przenigdy.Te stworzenia są mądre i mają kapitalny instynkt samozachowawczy a przy tym jednak potrafią koegzystować z ludźmi w kanałach…..

Polecam źródło rzetelnych informacji:www.nvic.org ,czyli National Vaccine Information Center ,USA

Korzystałam też z Nederlandse Vereinigung Kritisch Prikken www.nvkp.nl oraz oczywiście dyrektyw wydanych przez WHO:-)-International Drug Monitoring Programm.

Posted in szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Szczepienia,czyli skąd ten pomysł…..cz.3.Wścieklizna?

Posted by natural health consulting w dniu Luty 14, 2010

No i wścieka się szczepionkowe lobby,piana leci,bo narodowi świadomość rośnie…może więc szczepionko na wściekliznę….?

Bo o nim właśnie dziś będzie mowa.

W poprzednim wpisie wspominałam o niejakich: E.Jenerze i Pastuerze- panach,na których „wynalazkach” opiera się dziś cały szczepieniowy obłęd-no,nie zapominajmy o Kochu.

Ale najpierw pan Jener-1798 preparuje pierwszą informację o 23 przypadkach doświadczeń,które miały potwierdzać jego teorię.14 z 23 osób miały być chore i NIE zaszczepione.Ta czternastka przeżyła zdrowo mimo kontaktów z innymi chorymi.Reszta szczepiona-przeżyły.Nie bardzo wiadomo jednak,na co owe osoby były chore  naprawdę poza czterema,o których relacja wystarcza w zasadzie do uznania wyników-ciągle jednak czterech osób.Jener przemilczał początkowo przypadek śmiertelny-pięciolatka Johna Bakera,zmarłego niedługo po szczepieniu.Później zaznaczył ten fakt (nie dało się go ukryć) w kolejnym dokumencie,jednak wciąż było to zaledwie zaznaczenie.Jener nie podawał w dokumentacji ani wieku osób,na których przeprowadzał doświadczenia,ani daty szczepienia-„Inquiry” 1798-kto zapisał w innych źródłach,ten miał zasługi dla potomności,niestety,nie były to zapisy wszystkich doświadczeń Jenera.

 Można by więc rzec:dzisiejsza wakcynologia bazuje na czeterech przypadkach niechlujnego naukowca.

Ale nie bądźmy tak bezwzględni.Pogadajmy o jej dumie -Ludwiczku Pasteurze-znowu,bo raz to za mało.

Ludzka skłonność do wzbudzania strachu u słabszych i mniejszych (albo za mniejszych uważanych) jest niestety powszechna,przy czym wydaje się,że rośnie ona wprost proporcjonalnie do zajmowanego przez istotę mającą owe skłonności siedziska.

Od dawna ćwiczyli strach na ludziach kapłani i władcy,dziś dołączyły do nich grupy interesów,czyli właściwie jedno i to samo,tyle,że nieco rozmnożone….no,mocno „nieco”.Zmieniły się tylko formy:kiedyś straszono strzygami i trollami, dzisiaj straszą trolle wytworami swojej wyobraźni lub przyrodą,ale zawsze „niebezpieczną”,czyli zarazami,inwazjami z kosmosu,innymi trollami itp.Fakt,metody tej używają też rodzice wobec niegrzecznych dzieci,ale w domu taka maskarada kończy się najpóźniej na drugi dzień,kiedy dziecko się wyśpi a mamusia przytuli.Swiat niby też naszym domem jest,jednak w tym wypadku maskarada wydaje się końca nie mieć.Bo też nie o sen spokojny i nasze zdrowie chodzi a o kasę… czyli o władzę.Niby to samo,ale w domu jednak względy kasy odpadają,więc sprawa wydaje się czystsza:-)

Wścieklizna wydaje mi się świetnym przykładem do zilustrowania manipulacji strachem i wstępem do kolejnych  opowieści o zagadkowych powodach „troski” o nasze życie a nie sposób jest tu pominąć wymienianego wcześniej Ludwika S.właśnie.

Niezliczone bajdy,horrory o wściekłych wilkach,psach…..o wampirach wysysających krew z ludzi zabłąkanych na leśnych drogach….No bo dlaczego plebs ma chodzić do lasu i zbierać grzyby czy polować na zwierzynę,która należy się zupełnie komu innemu-jaśnie państwu przecie?Od takich wizji las będzie wymarzonym miejscem do wyrzynania zwierząt na pański stół,bo nikt się pod flintę nie nawinie a i jak spudłowane,to nikt nie zawrzeszczy,że znaleźć i dobić by wypadało…nie ma świadków,nie ma zbrodni.Czy ja mówię o „kiedyś”?A te tabliczki w naszych lasach,na każdym kroku a to „uwaga kleszcze” (oj,będzie wkrótce o boreliozie,będzie), a to żmije,tajemniczy bąblowiec na jagodach,grzyby też właściwie trujące no i czego wy ludzie w tym lesie w ogóle szukacie?Won,bo chcemy wyrżnąć zwierzaki,wyrżnąć drzewa,bo tylko my mamy do tego prawo.A skąd?A bo je sobie kupiliśmy.Otóż nie.Zrobiliście prawo,wg którego możecie lasem zarządzać,nawet kupić,w Niemczech np.nie jest „wskazane” wchodzenie do lasu po osiemnastej -oczywiście „dla dobra” ludzi.(Po osiemnastej idą na czaty myśliwi)…..Jak to było?

Ale to WASZE prawo.Moje zostawcie w spokoju.NO PASARAN!I tak niewiele mi po nim przy zniszczonym lesie….

A,miało być o Pasteurze?Mówiłam o jego fantastycznych doświadczeniach,prawda?Nie jest niczym nowym,że jeżeli weźmiemy mózg jednej istoty,spreparujemy go i wprowadzimy jego część innej istocie-ona będzie miała problemy.

Dr Charles Dulles z University of Philadelphia,człek o wyjątkowo sztywnym kręgosłupie,co nie przysparza mu fanów,stwierdził,że Pasteur w ogóle nie miał do czynienia z wścieklizną a ….tężcem (tężcowi poświęcę osobny wpis).

Sam Pasteur dostał piękną willę,gdzie mógł spokojnie prowadzić badania i pisać dzienniki….Gdyby je jeszcze właściwie przechowywał i tyle nie zmieniał….

„Privat Science of Louis Pasteur”-G.Geison-polecam,bo po lekturze dowiedzą się państwo,że nasz Ludwiczek namiętnie swe dokumenty pracy fałszował (nie był wyjątkiem),ba,zasłużył na miano „mistrza” w fałszowaniu onych.Nie osiągając najwyraźniej tego,co mu się marzyło i co marzyło się jego panom (ha,ha),zabrał się intensywniej do dzieła.

Mówiąc o prezencie w formie willi muszę zaznaczyć,że Francja i Niemcy,acz sąsiedzi,nie bardzo za sobą przepadały-rzecz ogólnie niby wiadoma a jednak niezwykle w tej sprawie istotna.Ponieważ:przypomnijmy sobie owe czasy:i Francja i Niemcy pilnie potrzebują wyników,osiągnięć,wynalazków…”kto kogo”…..Konkurencja.

Dzisiaj …..czy naprawdę coś się zmieniło?No więc Ludwik próbuje.

Hydrofobia,czyli wodostrach,wodowstręt znane są od średniowiecza.Towarzyszą jej skurcze w łykaniu.Psy przed śmiercią piją coraz mniej-przyczyna leży -posługując się medycyną szkolną-w zmianach w  pniu mózgu,konkretnie jego uszkodzeniach.Zobaczcie,skąd idą nerwy odpowiedzialne za kompleksowy proces łykania: nervus glossopharyngeus, (językowo-gardłowy),nervus vagus (błędny) i n.accsesorius (dodatkowy),inaczej IX,X i XI nerw mózgowy a sprawa zrobi się na pewno jaśniejsza.Przyczyny takich uszkodzeń mogą być różne,między innymi-w przypadku starości-naturalna degeneracja mózgu,krwawienia poszokowe, tumory,pasożyty,zapalenia mózgu i in.

W każdym razie towarzyszą trudności z przełykaniem i wodowstręt wielu innym symptomom zaburzeń mózgowych.

CZYLI :NIE są typowe dla wścieklizny!

Mało tego-objawiają się też niestety najczęściej w ostatnich stadiach choroby,więc i kończą się ze zgonem.

Czy nie dlatego wściekliznę uznano za śmiertelną i nieuleczalną?

Wzmożone wydzielanie śliny a i piany jest ważne dla nawilżenia pokarmu w celu przełknięcia go.Spójrzcie na boksera (rasę psa a nie faceta) przed michą jadła:sama ślina!

Czy to oznacza,że jest wściekły?!

Spójrzcie teraz na rozwścieczonego,bluzgającego człowieka-tak wkurzonego,że do bicia brakuje mu tylko dorwania ofiary:

Czy się nie pieni?

Czy on też jest wściekły,czy tylko „wściekły”?

Spróbujcie mu teraz podać wody-jeżeli to przeżyjecie.

Czy będzie mógł się bez przeszkód napić?

Jeżeli jeszcze żyjecie,to już wiecie,że albo się zakrztusił albo przełknął z niemałym trudem albo was już nie ma.

I nikt nie leci go zaszczepić!

Pastuer przywiązywał psa do stołu,wciskał w biedny pysk rurę,by pozyskać ślinę.Ludzie potaknęli:no jasne,wirus musi być w ślinie.Ale,ale….tylko węże mają w ślinie truciznę pomagającą im trawić łup-materiał rozpuszczający tkankę ofiary.Virus to po łacinie trucizna,toksyna.Skąd u licha wirus w ślinie psa?!Skąd ta debilna spekulacja?

Co rozumiał szurnięty badacz pod słowem „wirus”?Dzisiaj nawet laik może sprawdzić pod mikroskopem,że Koch i Pasteur NIE MIELI RACJI!Mikroskopem nie da się zdiagnozować wścieklizny.Tzw.zapalne infiltraty w pniu mózgu znajdują się przy licznych formach Encephalitis (zapaleniu mózgu) i nie mogą być ustalone w ten sposób. NAWET nowoczesną technologią,jak PCR i in.testy immunologiczne.

Diagnozę na wściekliznę można postawić….post mortem.(po przywitaniu z aniołkami),bo za życia stawia się ją według pytania:czy byłeś pogryziony przez wściekłego (lub w ogóle jakiegoś) psa i czy masz zapalenie mózgu -przy czym to ostatnie nie ma już znaczenia,bo na ratunek raczej wtedy za późno-czy było,ustala się PO w laboratorium a i to ciekawym testem,niewiele mówiącym o rodzaju czy zakresie choroby.

JAKIM CUDEM więc szczepi się na coś,co nie może być zdiagnozowane bez pewności,że jEST?

Pasteur jednak był ambitny a polityka naciskała,bo Niemcy mogli być szybsi.Pamiętacie przypadek tego dziewięciolatka,którego opisał jako swój sukces?Jeżeli stwierdziliście wtedy ” a jednak!Pomógł chłopcu i ten przeżył”, no to sobie usiądźcie,bo chwieje się Wasz jedyny filar wiary w moc Pastuera.Chłopak został mu przywieziony przynajmniej 48  godzin PO ugryzieniu.Pasteur wahał się co do zastosowania swej metody,konsultował się z lekarzami w Paryżu…Nie miał maila ani nawet telefonu więc…trwało.Po konsultacjach zastosował tzw.szczepienie aktywne (tzw.activ immunization-mówiąc językiem najprostszym-przygotowuje na przyszłe zmiany w organizmie),bo o imunoglobulinach jeszcze nie wiedział-bo i skąd-czyli tzw.pasywnego szczepienia nie znał również.Szczepienie pasywne powinno wywoływać reakcję od razu.

Pogryziony w 14 miejscach chłopiec powinien być (wg współczesnej wiedzy) zaszczepiony (szczepienie pasywne)najpóźniej w 24 h.po infekcji.

Pytanie brzmi:co naprawdę podał mu Ludwik,ale chyba się już tego nie dowiemy.

Dowiemy się za to z listów jego żony do córki,jak dobrym był specjalistą…..

„…..Ojciec przyniósł nowiny z laboratorium.Niedawno trepanowany i szczepiony pies zmarł aż po 19 dniach.Choroba wystąpiła już 14 dnia po szczepieniu….”

On sam uważał się za kochającego psy.Zaiste,szczególna to była miłość.

Ale nie tylko psy obdarzał swym uczuciem.Los psów podzieliły króliki,w których męczarniach lubował się  prof.Delafond-dyr.instytutu weterynarii w Paryżu- stąd termin „królik doświadczalny” .

Ale czemu biedne króliczki?

A bo Ludwik doszedł do wniosku,że za długo czeka na wywołanie choroby przez wirus a ….króliki są szybsze od psa,więc wirus też pewnie będzie szybszy.Czyż to nie był geniusz?

W 1882 prątki gruźlicy odkrył niejaki Koch.K jak konkurencja.W obu krajach świętowano i honorowano najmniejsze choćby osiągnięcia,których tak bardzo potrzebowano,by zagrać sąsiadowi na nosie….

Już w 1867 Koch opisał pałeczki wąglika i opracował tzw.postulaty,wg których dziś dokonuje się specyfikacji…chociaż dziś jest już jasne,ino część tych infeckji można w ogóle brać pod uwagę.

Koch musiał wtedy zresztą wysunąć swój geniusz wobec ówczesnej teorii pleomorficznej profesora Antoine’a Bechampa,wg której m.in.mikroorganizmy mogą przybierać różne formy istnienia w cyklu życia,że one nam-tak długo,jak organizm jest w równowadze-pomagają.Czy aby na pewno Bechamp nie miał racji,możemy się przekonać w przypadku pierwszym patrząc choćby na pszczołę,w drugim poobserwować człowieka po intensywnej „terapii” antybotykowej a więc z wyniszczonym środowiskiem bakteryjnym. 

Ale „nauka” teorię Bechampa odrzuciła,bo Pasteurowska pasowała do nowego modelu władzuni i stwarzała niesamowite możliwości kontroli a także różniła się od od poprzedniej wystarczająco,by uznać ją za francuski news na miarę lądowania na Księżycu.Zwyciężyła więc monomorficzna wyobraźnia:-) Pasteura.

Poczytajcie „Les Microzymes” A.Bechamp’a ,1881,można wyszperać,jeżeli się chce-choćby tłumaczone wyjątki.

Również teorie Kocha-następnego „geniusza” -na których zbudowano tak potężny przemysł,pozostaną teoriami.Ale polityka…..Pasteur rzuca się na wąglika.P Wąglika lubią temperaturę 37 stopni.Zwierzę z inną temperaturą jest więc naturalnie przed nimi chronione.

Co robi pomysłowy Ludwik?Ochładza gołębia do 37 a ogrzewa żaby i….buch pałeczkami wąglika w biedaki.

Zachorowały.

Pomijając,że gołębie źle znoszą wahania temperatury -ich stała temperatura jest w granicach 40 do 42,5 stopni Celsjusza a więc oziębić je do 37…….

Jakby nas tak….do 43 ogrzać….a lepiej do45 …..albo oziębić do 34……35….No co by się działo,mądrale,co?

Pasteur szczepił owce,ale francuscy rolnicy przestali je mu dawać,bo marły,więc zorientowali się,że lepiej schować.

Nie mając już pomysłów,zorganizował 31.05.1881 show z 48 owcami,z których zaszczepił połowę.Po 14 dniach ponowił show.Owce po dwóch tygodniach zachorowały.Na drugi dzień tylko dwie z niezaszczepionych żyły.

Można było świętować zwycięstwo.Zaszczepiono 80,000 owiec.Wielu pytało,co jest naprawdę w szczepionkach,ale tego nie wiedział nikt prócz Pasteura,nawet jego asystenci.

Sukcesu pozazdrościła Rosja-Ilja Miecznikow-kierownik instytutu bakteryjnego w Odessie pojechał w 1887 do Paryża i przywiózł szczepionki do kraju,po czym zaszczepiono 4412 owiec.Po pierwszej dawce 3549 owiec zmarło a Ilja musiał szybciutko „uchadzit”,bo chłopy chcieli mu zrobić to,co on zrobił ich owcom.

Jak to bywa,”nie ma tego złego”,bo z historii szczepionek postanowiła skorzystać Anglia-znalazła zastosowanie tam,gdzie było ich miejsce od początku- w przemyśle śmierci,czyli zbrojeniowym.

W 1941 Anglicy robią plany bomb wąglikowych (wobec Niemiec) i testują je (23 próby ) na wyspie Gruinord,najpierw na 60 owcach.Produkcja może się zacząć.Wkrótce Anglia zwraca się do USA o pomoc w swoim zbożnym dziele i ją otrzymuje-produkcja bomb wąglikowych przenosi się do US.Nie zostały zrzucone na Niemcy ze względu na kapitulację tych ostatnich,ale…..wyobraźnia naukowców i polityków nie zna przecież granic.

Dopiero w osiemdziesiątych latach oczyszczono z wąglika Gruinord-jeżeli można tak powiedzieć,bo bazille nie tworzą sporów dopiero 2 metry pod ziemią……

Przypominają mi się tabliczki w lasach z napisem „uwaga wścieklizna”!Prawda,że brrr….?A helikoptery rozrzucające szczepionkę dla „biednych,wściekłych lisów”-czy nie budzą respektu?Czy nie strach wejść do lasu i natknąć się na wściekłego mykitę albo dzikiego dzika?

Przy okazji….lisy przeszkadzają,no naprawdę,przecież w futrach z nich lepiej prezentujemy się my niż one….nikt nie będzie miał pretensji o te parę wściekłych rudzielców a tak w ogóle to one wcinają zające (których prawie nie ma,bo wytłukliśmy je sami między innymi trując las szczepionkami i in.g…..),z których pasztety są po prostu niezbędne do naszego przetrwania;-)

Spytacie może,co z tym wszytkim robić?

Myśleć.

Od 1950 do 1982 zmarło w Niemczech 39 osób z PODEJRZENIEM wścieklizny.Dużo?Gdyby nie to…z podejrzeniem.

Szczepionka na wściekliznę hodowana jest na ludzkich komórkach rakowych lub zapłodnionych jajach kurzych.

O objawach ubocznych pisać nie będę,bo każdy powinien zapytać o nie ochoczego szczepiciela…czy raczej okulizatora:-)

Wścieklizna-jeżeli możemy mówić tu o chorobie a nie zespole symptomów towarzyszących innym schorzeniom-występuje bardzo rzadko.

Co z ugryzieniem?Nie wiem,jak Wy,ale traperzy w Stanach polewają ranę octem winnym lub cytryną,szwajcarscy pasterze to samo plus woda z szarym mydłem i gruntowne oczyszczenie rany też jak najbardziej.Natychmiast.

Nie,nie patrzcie bykiem na lekarza od byków,który goni zwierzę ze strzykawką.Nie zezujcie na lekarza „od ludzi” (a gdzie różnica?:-)celującego w Wasze cokolwiek.

Oni tak zostali nauczeni i są (przynajmniej spora część) święcie przekonani,że robią właściwie.Programy studiów są tak skonstruowane,aby nikt nie miał wątpliwości co do konieczności podporządkowania się systemowi.Nikt,kto został już w szkole przygotowany na NIEMYśLENIE.

Nie obwiniajcie też nadleśniczych i leśniczych,że muszą ograniczać wstęp do lasów-to często wspaniali ludzie,którzy wybrali tę pracę z autentycznej miłości do natury-niestety,muszą podporządkowywać się planowi gospodarki leśnej narzuconemu odgórnie i to tam,na górze trzeba szukać odpowiedzi na pytania,co się dzieje z lasami.

Przekazany z przeszłości fantom wścieklizny straszy….ale tylko tych,którzy nie wiedzą,jak to od początku było……

Polecam serdecznie:Dr Stefan Wild „Kulturgeschichte der Seuchen” (historia kulturalna zaraz)

Hahn,Falke:”Medizinische Mikrobiologie und Infektiologie”.

Besonders liebsten Dank an meine Freunde arbeitende in „Lager der anderen Anschauungen”:-),die mir mit nötigen Informationen behilflich waren:-)

P.S.Z ostatniej chwili:jeżeli „służbie zdrowia” tak bardzo zależy na zdrowiu i życiu obywateli,dlaczego usiłuje zniszczyć krakowski R Kwadrat-wolontariuszy z własnej i nieprzymuszonej woli ratujących ludziom życie?Dlatego,że są dobrzy w tym,co robią?Dlatego,że udowodnili,że nie trzeba siedzieć w szpitalu,żeby pomóc?Dlatego,że robią to z serca?

Przecież szpitale nie mają pieniędzy,więc po co wtrącają się do dobrze funkcjonującej,pozostającej w zgodzie z założeniami idei bezinteresowności fundacji?Zawodowa zawiść?

Nieładnie kłócić się nad umierającym wypadkowiczem,przecież chodzi o jego dobro,czy się mylę?

Posted in szczepienia | Komentowanie nie jest możliwe

Szczepienia,czyli skąd ten pomysł…cz.2.Odpowiedzialność.

Posted by natural health consulting w dniu Luty 5, 2010

Do tego wpisu poczułam się zobowiązana słysząc ataki na rodziców którzy nie pozwalają szczepić dzieci.

Wśród zarzutów o niewiedzy i lekkomyślności powtarzał się motyw przewodni:nieodpowiedzialność.

Sledząc tok atakujących,rodzice mieli być nieodpowiedzialni,bo „nie wiedzą,nie znają się,nie są ekspertami” a ci,którzy szczepić każą-ekspertami są.

Abstrahując od niedorzeczności ostatniego twierdzenia (konia z rzędem temu lekarzowi,który potrafi dokładnie i zrozumiale opowiedzieć pacjentowi o  r e a l n y m  działaniu szczepionki (bo by mam nadzieję  nie robił takich propozycji) nie mówiąc o działaniach ubocznych oraz jej składzie czy losach specyfiku w organizmie.

Permanentne negowanie cudzego zdania należy dzisiaj do „kultury czasów”,ale szczególnie bezczelne wydaje się negowanie cudzego zdania o jego własnym samopoczuciu czy zdrowiu w celu odebrania mu możliwości decydowania o tymże a celuje w tym,niestety polityka i medycyna.

Skupmy się jednak na temacie-co oznacza ekspert?Słowo pochodzi od „próbować,wypróbowywać.”Jest to więc ktoś, kto próbował czegoś nie raz i wie (mniej więcej),jak to działa,na kim i czym skutkuje.

JAK lekarz może być ekspertem w dziedzinie zdrowia czyjegoś dziecka?!

TO RODZICE prowadzą wielostopniowe obserwacje maleństwa od początku,to oni obserwują biologiczną odpowiedź jego organizmu na wszelkie substancje,TO ONI są AUTENTYCZNYMI EKSPERTAMI,jeżeli chodzi o ICH dzieci.

Coraz intensywniej usiłuje się pozbawić rodziców władzy nad ich dzieckiem,odseparować je od najlepszych opiekunów,jakich może mieć.

Nie chodzi mi oczywiście o przypadki ekstremalne,kiedy rodzice nie nadają się do wychowywania nie mówiąc o poczęciu nowego człowieka.

Kiedy jednak mamy do czynienia z rodzicami,którzy wiedzą,co mówią i twierdzą,że ich dziecku szczepionka nie posłuży,to jakim prawem traktuje się ich jak kłamców,nieuków (bo moja racja jest najmojsza?),wreszcie chcących celowo dziecku zaszkodzić.Neguje się w ten sposób ich wiarygodność -zakłada nieuczciwość i doprowadza ich najkrótszą drogą do szukania innych wyjść -nie zawsze legalnych.Prawo jest im przyznawane tylko,kiedy o to walczą a i to nie zawsze.

Czy można mówić o prawdziwej odpowiedzialności,jeżeli najkompetentniejsi obserwatorzy-rodzice właśnie-nie są dopuszczeni do głosu lub lekceważeni?

To rodzice troszczą się o wszystko-o zdrowie,odzież,dom,harmonię rozwoju….

Gdzie jest wreszcie odpowiedzialność lekarzy za ich postępowanie?Gdyby naprawdę ją ponosili,niewielu by się na ten zawód zdecydowało,ale czy ktoś ze środowiska przyzna się do tego oficjalnie?

Tak,jest to profesja ciężka,niewdzięczna,skomplikowana na wielu poziomach.Ale ten,kto się na nią decyduje,powinien o tym wiedzieć i być za swą decyzję odpowiedzialnym.Jak obserwujemy życie-nie jest to najczęstszy przypadek.

Przede wszystkim-zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek pod pretekstem jego dobra NIGDY nie oznaczało szczerych intencji.Przejmowanie odpowiedzialności za czyjeś życie było ZAWSZE domeną totalitaryzmu.Napoleon nie pytał ludu,czy chą być szczepieni.Tak samo Hitler.Podobnie i my nie jesteśmy teraz pytani (w większości).Powtórzę-jeżeli chcecie,żeby było dobrze,zatroszczcie się najpierw o miejsca pracy,o rozwój ludzi,o właściwą edukację,o zdrowe pożywienie,o takie prawo,aby każdy mógł mieszkać w godnych warunkach …wtedy nie będą już wam potrzebne żadne szczepienia,spadnie ilość pacjentów w gabinetach,spadnie też….o rany,spadnie zapotrzebowanie na farmaceutyki i w ogóle służbę zdrowia!No nie,co to,to za dużo…lepiej więc powiedzmy,że przejmujemy tę odpowiedzialność ( w takim razie odpowiedzcie za tyle ludzkich nieszczęść,fuszerek,kalectw-szczególnie nie ujętych w statystykach) i sprawa załatwiona.

Na szczęście,nie dla wszystkich.

Zanjomi pokazali mi nagranie programu z panią rozpaczającą,że jej dziecko nie zostało zaszczepione i zachorowało na chorobę niekoniecznie związaną w ogóle z danym szczepieniem.Pani była bardzo przekonana (intensywnie popierana przez założone świeżo stowarzyszenie proszczepionkowe),że to brak szczepionki spowodował chorobę jej dziecka.

Nie zostało powiedziane,jak wyglądało życie tej pani PRZED porodem,czy i jakie leki antykoncepcyjne brała,jak się odżywiała,jakie leki stosowała,w jakich warunkach rodziła,kto i jak przyjmował poród……Nie zostało powiedziane nic oprócz tego,że dziecko zachorowało,bo nie dostało szczepionki.Z oczywistych powodów nie zostali zaproszeni rodzice dzieci,które właśnie po szczepionkach zachorowały.

Nie mam żalu do tej kobiety,z pewnością czuła się winna,że czegoś nie dopilnowała,że być może czegoś nie zauważyła, że nie zrobiła wszystkiego,co mogła….Kiedy dzieje się nieszczęście,szuka się winnych.Wydaje mi się,że ktoś to bardzo sprytnie wykorzystał.Uwolnił z poczucia winy jedną osobę przepisując je na inne.Pół biedy,gdyby na prawdziwych winowajców( choć być może matka miała tu rolę wiodącą)-ale nie-winę przesunięto na ludzi mówiących prawdę o szczepieniach.Jakie to wygodne….

Przyglądając się kolejnemu nowemu stowarzyszeniu walczącemu o „jedyną słuszną sprawę”,przyjrzyjmy się intensywnie i pamiętajmy,że wiele z tzw.instytucji dobroczynnych dobro czyni wyłącznie samym sobie,że często mamy do czynienia z przedłużoną ręką przemysłu.

Co przy tak szalonych finansach na to przeznaczonych-wcale nie jest dziwne.

Posted in szczepienia | Komentowanie nie jest możliwe

Szczepienia,czyli skąd ten pomysł,bo dlaczego,to wiedzą wszyscy. cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Luty 4, 2010

Wydawałoby się,o szczepieniach napisano u nas już wszystko,świadomość wzrosła a nawet członek rządu,polityk (co nie jest normalne)-pani minister Kopacz wzbudziła powszechny szacunek,uznanie i dozgonną wdzięczność ludu nie dopuszczając do masowych kłuć niesprawdzonymi i w ogóle dziwnymi :-( substancjami,o które jako żywo organizm sam się nie upomina.

A jednak nie wszystko a jeżeli nawet,nie zaszkodzi dołączyć do akcji informacyjnej,gdyż nie zanosi się na faktyczne i długofalowe zmiany w rzeczonym temacie.BIG pharma jest rzeczywiście very big i łatwo nie odpuści.

Swoją drogą kojarzy mi się to z intensywną reklamą  „osiągnięć” inżynierii genetycznej (tak,nią też będziemy się zajmować) i chęcią stworzenia podobno „doskonałej maszyny”-robota-niewolnika,nazwijmy to po imieniu….a tak w ogóle,to jak, nie mając specjalnych wyników w leczeniu czegokolwiek i raczej partacząc niż naprawiając chce medycyna szkolna cokolwiek ulepszyć?

Jeżeli jednak mówimy o medycynie i szczepieniach,to nie zapomnijmy o sprawiedliwości:

Szczepienia NIE zostały wynalezione przez lekarza,ale medycznego laika i jemu podobnych a uznane przez Napoleona NIE z medycznego powodu i troski o zdrowe życie poddanych a z powodu militarnego-potrzebował po prostu armatniego mięsa i tyle.On pierwszy PRZYMUSOWO kazał szczepić cały naród a wojsko przede wszystkim.Odtąd propaganda uprawia wiarę,że największe zarazy zostały zażegnane szczepionkami,podczas gdy zniknięcie niektórych chorób zawdzięczamy po pierwsze wzrostowi higieny,poprawie warunków życia a po drugie wiele z zaraz zniknęło PRZED wprowadzeniem szczepionek,po trzecie zaś nie zawsze,jak się okazuje były to „zarazy” i nie zawsze miały do czynienia z czynnikiem zewnętrznym,więc-jak twierdzą miłośnicy igły-zarazkiem,wirusem itp.(odnośnie wirusów doskonale wypowiedział się współcześnie pan S. Lanka-dostępny w zasadzie wszędzie).

Lekarze….od samego początku ich ogromna większość była PRZECIWKO szczepieniom.Nie mieli ochoty na kolejną dziwną metodę-wieloletnie praktyki puszczania krwi nie przyniosły im zaszczytów,aczkolwiek ciągle poddawano się zabiegom,gdyż robiły to…uznane,medyczne autorytety.Czyż nie przypomina to sytuacji dziś?

W 1881 L.Pasteur-chemik-postawił diagnozę przywiązanemu do stołu doświadczalnemu psu:chory na wściekliznę.JAK doszedł do diagnozy nie będąc lekarzem ani znachorem czy kimkolwiek,kto by miał regularne kontakty z chorymi -nie wiemy.Duch eksperymentatora podsunął mu wizję i pobrał od owego psa ślinę-tę wstrzyknął innemu.

NIC się nie działo.

Jak to?NIC?Ano nic.”Ale ja robię doświadczenia,musi się coś dziać!”Wziął więc mózg zmarłego na wściekliznę(podobno) psa i poczynił z niego ekstrakt a następnie wstrzyknął -uprzednio trepanując czaszki!-psom i krowie.

U wszystkich tych zwierzęt objawiły się symptomy cerebralne-związane z  mózgiem mówiąc w skrócie-rozchorowały się i zmarły.TO stanowiło dla Ludwiczka dowód,że wścieklizna (?) jest zaraźliwa.

 Poczynił wyciąg ze szpiku bezdomnego,wściekłego (może tym razem naprawdę wściekłego) psa i nazwał to „ulicznym wirusem”.Wyciąg z owego wstrzyknął następnie królikom-nie chciały chorować szybko,trwało to od dwóch do trzech tygodni.Zaszczepił więc -tym razem wyciągiem ze szpiku tych królików-następne i tak doszedł do dwudziestu czterech zwierzątek.W ostatniej grupie wywołanie choroby trwało siedem dni.Ludwik doszedł do wniosku,że „osłabił” wirusa i nazwał go „virus fixe”.

Nie,nie miał dość.Wpuścił do klatki jednego wściekłego psa i cztery zdrowe żeby sprawdzić,czy się zarażą.Przede wszystkim się pogryzły i to strasznie.Dwa zmarły,ciężko poturbowane.Dwa zaszczepione pewien czas przeżyły.To ciekawe doświadczenie powtarzał wiele razy-cóż,w tamtych czasach nie było „Teksańskiej masakry …”(sam plakat mi wystarczył-nie oglądałam) a zboczeńców sadystów nigdy nie brakuje.

W 1885 Pasteur dorwał dziewięciolatka pogryzionego przez psa-znowu postawił diagnozę i psu i dziecku oraz nie omieszkał zaszczepić,a robił to przez 3 tygodnie.Chłopak przeżył.

Dobrze,więc o co chodzi?Przeżył,więc Pasteur miał rację.Też byłabym skłonna to przyznać,gdyby nie fakt,że od 1995 wiemy,że Pasteur namiętnie fałszował swoje dane.(„The Private Science of Louis Pasteur”-Princetown University Press 1995),co nie jest aż tak rzadką rzeczą w świecie nauki,jak się wydaje.

Napoleon zaszczepił najpierw 22 sieroty-przeżyły i stanowiły materiał do sporządzania kolejnych szczepionek. Powstały  zakłady,w których HODOWANO sieroty na materiał do szczepionek.Wysyłał je też do Meksyku,na Filipiny….

Ile z dzieci wróciło,ile przeżyło-o tym kroniki milczą.

Kiedy w Niemczech przekazano szczepieniem syfilis,ostrzegano przed tą formą „profilaktyki”,ale niewiele to dało.

Ks.Sebastian Kneipp,który stworzył dom dla sierot,ale żeby je leczyć i wyciągać z biedy-protestował przeciw szczepieniom mówiąc,że poddane im dzieci są praktycznie niewyleczalne.Na próżno.Machina była w pełnym biegu.

Samuel Hahnemann z kolei twierdził,że lekarstwo musi delikatnie i bez działań niepożądanych doprowadzać do harmonii organizmu.Niestety,też nie powstrzymał obłędu.

Mówiłam,że lekarze na początku nie chceli szczepić i trwało,aby ich do tego przekonać?Racja.Kto więc to robił?

OKULIZATORZY.

A że to termin z ogrodnictwa?Brawo.Pierwotnie szczepienie pochodzi od łac.inputare-wryć,wyryć wciąć się…..czyli od okulizowania drzew,czyli ich szczepienia,tzn.-dla nie-ogrodników:można „uszlachetnić” drzewo odmiany mniej „szlachetnej” (dla mnie wszystkie drzewa są szlachetne) zaszczepiając mu tam,gdzie młody pęd-gałązkę odmiany szlachetnej.Obcięte miejsce,gdzie potem nowy pęd wrośnie,to oculus-oczko.Ciągle jednak chodzi o odmianę szlachetną i o drzewo….:-)

A vaccination?Od włoskiego vacca-krowa,bo od ropy z pęcherzy krów pobierano materiał na szczepionkę „krowiej ospy”-made in E.Jener,robiący eksperymenty na roślinach i zwierzętach-następnie szczepiący ludzi.Nikt nie zwrócił mu uwagi,że tylko nikła część-jeżeli w ogóle -z takich eksperymentów może dotyczyć właściwości zastosowania wyniku u człowieka.

I tak wyglądały pierwsze kroki jednej z najprężniejszych aktualnie gałęzi biznesu-szczepień.

Niepokoi,że były wprowadzone przez dyktatora i są przez dyktatorów kontynuowane-w nazizmie nawet nie można było pisnąć o sprzeciwie wobec szczepień.Narzucanie czegokolwiek zawsze było i jest domeną tyranów.Tam,gdzie ustrój pozwala na odrobinę wolności-ludzie walczą o swój los.

W Polsce naprawdę ani nie brakuje mądrych ludzi ani nie  jest najgorzej.

Wszędzie,gdzie forsowana jest przemoc,nikt nie troszczy się o podniesienie poziomu życia ludzi,za to za każdym razem wyciera sobie usta „dobrem narodu”.Po co się troszczyć,fundować,jak można zarabiać bez końca…..Ot i całe równanie.

P.S.Wirus wścieklizny nie może istnieć w ślinie psa-jego obecność w niej tak naprawdę nigdy nie została udowodniona.

Posted in szczepienia | 2 Comments »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 35 obserwujących.