Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘aktualności’ Category

aktualności med

Czyja wina , czyli : śmierć 3 x dziennie .

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 2, 2012

Współczesna medycyna jest negacją zdrowia . Nie jest zorganizowaną tak , by zdrowiu służyła , ale by służyć samej sobie ,  sobie jako  i n s t y t u c j i. Uczyniła chorymi więcej aniżeli jest w stanie leczyć .   I. Illich

Są tematy , o których nie wystarczy raz , ba – których  nigdy dosyć , a niestety nigdy , ponieważ mimo krążących już obifcie informacji , Ludzie wciąż TO robią : dobrowolnie , chętnie kupują śmiercionośne substancje i równie dobrowolnie je spożywają , ALE potem pretensje : „chory/a , niech leczą ….. „.I „leczą „.

Nieznośna głupota  brzmi zawsze tak samo : „nie mam czasu czytać etykietek” , „a kto by tam zrozumiał o co chodzi w tych teflonowych powłokach” , „dopuścili do użytku , się nadaje ” , ” a na czym mam gotować” , „a przecież Pan/i Doktor przepisali , a oni się znają na rzeczy no i nie mogą tak , patrząc w oczy , życzyć mi źle …. ” . Kto CHCE tak rozumieć rzeczywistość , kto się tym zadowala – jego sprawa , niech jednak później nie wyje , że „państwo nie dało na leczenie , a płaciłem …. ” . Państwo już dawno jego pieniądze przeżarło , przetraciło na najnowsze limuzyny i aparat propagandy , ale wycie chorego chętnie uzna za podstawę do podniesienia podatków -ot, taki mały zabieg marketingowy :
„chcecie być dobrze leczeni ? Płaćcie więcej „- powiedzą Wam i z rozkoszą znajdą sto nowych powodów , by wyciągnąć kasę . Z rozkoszą tak równą , z jaką wynajdują sposoby , byście zdrowymi NIE byli . Zdrowe , myślące , prężne społeczeństwo to przecież największe zagrożenie dla chorego systemu , w jakim funkcjonujemy , to chęć jego zmiany (WYmiany ) , robi się więc wszystko , by ludzie żyli w poczuciu wiecznego strachu przed CHOROBAMI , ale i nadziei , że chory system ma na te choroby lekarstwa – ot , taka  gra …. PIEKIELNIE niebezpieczna .

Wielu Czytelnikom stan rzeczy jest jasnym , Większości nie trzeba nawet o tym przypominać – sami , dawno zorientowali się , że „coś w tym wszystkim nie gra” , ale kiedy widzę , jak troskliwie uprawiany jest KULT choroby u całkiem młodych osób , chwilami opadam z sił . Już nastolatki są dumne z …diagnoz ! „U mnie stwierdzili ADHD ” – ” a u mnie myśleli , że ADHD , ale to ….” . JAKIE ADHD , młode półgłówki , potomstwo półgłówków , którzy ich wysłali prosto w łapy kartelu  ??? Może „szał d…..” pasowałoby lepiej ? Słucham ? że na „szał d….” nie ma „klinicznie przebadanego leku ” ? I dlatego ich szaleństwo nie może być tak nazwane ? Musi otrzymać nazwę od kapłana medsekty ? A oni muszą tę nazwę łyknąć ? Bo łykali rodzice ? …. Przecież to jest najgorsza z możliwych forma niewolnictwa – najgorsza , ponieważ niewolnik tylko myśli , że jest wolnym …….

Choroba awansowała do podium :

„ja mam x „- ” a ja mam xy ” – „ooo , to ja mam gorzej ” …..Ot , nobilitacja .

Choroba jako życie ? Jako cel i sens życia ? Gorzko gratuluję specom big pharmy – lata treningów przyniosły efekt : ludzie są opętani chorobami .Nie ważne , że tylko w USA rocznie , według oficjalnych statystyk 100.000 umiera z powodu lekarstw ( nieoficjalnie od 2 do 4 milionów ) , nie ważne , że niepokój , cierpienie , chaos ( czyli wszystko , co potrzebne , kiedy się pragnie władzy absolutnej )stały się dominującymi właściwościami cywilizacji chorób – ludzie z lubością opowiadają o nowych chorobach …..

Managment życiem . Od embrionu do trumny w kleszczach koncernów . Na koszt własny : na koszt ciężkiej harówy , czasu , zdrowia przede wszystkim …..

Kolektywny sloganik „zaradzimy temu , właśnie naukowcy wynaleźli obiecujące lekarstwo …. ” rządzi . Dawno już , nawet do warstw uważających się za najwyżej wykształcone , przeniknęła psychiatria – ale pokażcie mi choć jedno badanie laboratoryjne ( jeżeli Evidence Based Medicine , to proszę , no proszę …) , w którym udało się zdiagnozować chorobę psychiczną . JEDNO ! Psychiatria tworzy zaburzenia z 0,0%  „evidence” . Abstrahując od tzw.”wykształcenia” ( raczej utłopaczenia do formy pasującej systemowi )  , medycyna śmierci dobiera się na całość do bogatych , oferując „genetyczne poprawianie człowieka „, „cudowne dzieci na miarę aspiracji rodziców ” … Owszem , bogactwo też może się okazać przekleństwem , ale znudzeni „banalnością życia ” (??????? ) pragną „czegoś nowego” . Tak , jak pragną nowej kiecki albo gadżetu , chcą „całkiem nowego dziecka ” ….O , urodziło się z jakąś dziwną wadą ? No o to chodziło ! Teraz bulcie na „nowy , specjalnie dla Waszej pociechy stworzony lek ” ……

Jedyna pociecha , że rosnąca , na szczęście , część społeczeństwa mająca na uwadze zdrowie , życie  – nie choroby – powoli ten horrorystyczny obraz zmienia , że Ludzie szanujący indywidualność , dobrze rozumianą wolność , doceniający siłę wyobraźni i moc Natury – że Ludzie żywi pracują nieustannie , że niosą w świat przesłanie : nie masz czasu na zdrowie , będziesz musiał/a znaleźć go na chorobę.

Po , przyznaję , długim i wkurzonym wstępie , a wkurzonym , bo patrząc na kilogramy podobnych do siebie leków ( o nakładającym się działaniu ,że już nie wspomnę o reszcie ) , wynoszonych przez chorych ( może to jest prawdziwa choroba umysłowa : uzależnienie od przemysłu ? ) , później zaś – na efekty ich łykania , na bezsilność rodzin , na bezmiar cierpienia i ironiczne uśmieszki siewców zarazy „próbowaliśmy , ale niestety , choroba okazała się silniejsza ” …. patrząc na to , już nie umiem – tak , nie umiem napisać ” każdy ma wolę , jak chciał , tak zrobił ” , a nie umiem , bo ta nieszczęsna , ludzka wola jest manipulowana od samej kołyski , by nie była wolą indywiduum …by człowiek nie chciał poznawać SAM , by nie był do tego upoważnionym …. Megaprzekręt konsumowany codziennie i posłusznie przez miliony …… miliony hodowane na przemiał ….. Po wstępie więc dłuższym od konkretu – rózgi (pokazowe , nie stosowane :)) . Rózgi tym razem głównie dla niektórych Kobiet – podobno strażniczek domowych ognisk . Niech mi któraś wytłumaczy , co widzicie w teflonowych patelniach ? Czy nie wzbudza żadnego podejrzenia fakt , iż pożywienie na ogniu /prądzie etc. ma się „nie przypalić” ? I tak się przypali , jak prześpicie sprawę serialem . Ale kupujecie te gary i patelnie , bo „ma się nie przypalać” ? Kiedyś pisałam o niebezpieczeństwie różnych chemicznych powłok w sprzętach kuchennych – za mało .

Te*lon – gdyż nazwa – obejmująca kilkaset różnych produktów – zastrzeżona jest przez DuPont ( znacie  koncern z produkcji różnych innych ciekawych rzeczy , np.dla rolnictwa ? Nie ? ) No to  poznajcie : polimer fluorowy PTFE , przy którego produkcji używa się np. Perfluorooctanoic acid , czyli pfoa = C8 , tamże jako emulgator . Jak myślicie , jak bezpiecznymi są substancje „dopuszczone do użytku” , które wykryto we krwi 98% społeczeństwa USA ? Oczywiście , zakładam błędy statystyczne i jak zwykle nie przyjmuję , by byli w stanie dobrać się do 98% , ale …. biorąc pod uwagę ilość sprzedanych tam od 50-tych lat garów ( pisząc „gary” mam na myśli również naczynia do mikrofali i nie skoryguję tego na pewno ) z „pfoa” i  „pfosem” , nawet tak dosadny wynik wcale by nie dziwił .

Historia dzieci znad Ohio River ( wspominałam ) , gdzie fabryka PFOS ( perfluorooctane sulfonate ) i  PFOA ( perfluorooctanoic acid , przepraszam za zamieszanie w nazewnictwie ,wkurzenie przy poprawkach jest niedobrym doradcą  )* … pytania o zaburzenia hormonalne , o tarczyce … Dopiero w 2005 roku wyszła na jaw skarga przeciwko koncernowi : przez 20 lat producent zaniedbywał objaśnienia klientów co do problemów wynikających ze stosowania jego artykułu . EPA- Environmental Protection Agency podsumowała ironicznie : „gigant szacowany na 25 miliardów zapłaci 16,5 miliona za tuszowanie studiów , za to , iż zatruł wodę i szkodził nawet niemowlętom … . To nawet nie 0,5 % zysków …. ” .

Environmental Working Group ( EWG) o sprawie ” To wyraz słabości rządu ” .

I TYLE .

A gospodynie w Polsce dalej kupują t* patelnie …. Kiedyś w sklepie nie wytrzymałam i zapytałam panią , czy wie , co kupuje . Pani nie wiedziała . Kiedy usłyszała  , odpowiedź brzmiała :” Jezu , ale skąd się tego dowiedzieć ???”

Błąd. Odpowiedź winna była brzmieć :” Jezu , i ja do tej pory nie zadałam sobie pytania , czy muszę to kupić i dlaczego TO ? ” .

Podobnie ma się rzecz z resztą śmieci , np. fluorem i jego krewnymi . „Pasteczka do ząbków z księżniczką mangą „(czy jakoś tak ) . A co w paście ? A fluorki .

W telewizji non-stop reklamy past z substancją toksyczną – mamunie – i nie tylko mamunie – kupują . Media oczywiście mogłyby powiedzieć o ostatnich studiach chociażby harvardzkich ( School of Public Health Harvard University , poczynionych razem z China Med.University ) – w ww.hsph.harvard.edu /news/
fluoride-childrens-health …. , czyli Impact of Fluoride on Neurological Development in Children , na news of HSPH ) , które dowodzą , że obciążenie 
związkami fluoru wpływa negatywnie na neurorozwój dzieci ( dzieci , bo starszych „po prostu” degeneruje i basta ) , o badaniach indyjskich , o kampanii na rzecz zdrowego rozsądku prowadzonej przez NYSCOF – New York Coalition Opposed to Fluoridation – mogłyby , ale kto wielokrotnie dowiódł , że można kupić , co mówi , nie będzie się przecież zajmował takimi drobiazgami …. Och  , kiedy już dłużej  nie da się jakiegoś badziewia ukryć – opiszą , opiszą ( z zaznaczeniem , że oni pierwsi :)))))))) , bo …. „chcą być wiarygodni” :))))) Managment ….. I tylko managment , ale niech mi żadne z massmediów nie mówi o jakiejkolwiek MISJI !!!

Rózgi rozdałam …. Jakieś nieśmiałe pytania ? A , „wyrzucamy t*flonowe patelnie i jest ok ” ? NIE jest ok . Te ( trujące ) substancje znajdują się nawet w opakowaniach hamburgerów , jest nimi przesączona odzież – szczególnie „przystosowana do niekorzystnych warunków atmosferycznych ” , czyli wiatro- i wodoszczelna , stroje rowerowe …. Trzeba się dobrze rozglądać , by nie nałykać t*flonu ( dla niedowiarków : można się go nałykać -nie tylko nawdychać oparów -
nieudolnie czyszcząc  powierzchnię , mieszając potrawy )  ….. chloru …. fluoru …. ( niedawno poczynione studia dowodzące związku raka kości ze spożyciem zw.fluoru , bez których lekarze obserwujący dzieci na obszarach „zafluorowanych ” i tak mogli wyśledzić te relacje …. ) , do tego skażenie elektromagnetyczne i milion innych zabójców ….. . A jednak większość śpi posłusznie , posłusznie wstaje i posłusznie bierze ( KUPUJE ) , co w ofercie ….

Czy są w tej Większości ludzie , którzy wiedzą , ale „mimo wszystko ” ? Są . Wiedzą , że karmi się ich kłamstwami , ale przyjmują je , biorą w nich nawet udział i czują się z tym dobrze ? Są . Czy się tłumaczą ? Rzadko . Najczęściej , że „kłamstwa ułatwiają …. ” . To chyba jedno z największych kłamstw , bo nie ułatwiają niczego , chyba , że z punktu widzenia oszusta i chyba , że do czasu .
Do czasu , w którym oszust sam stanie się ofiarą ….

Zdaję sobie sprawę : TAK , dla wielu ludzi prawda jest nie do przełknięcia . Jedzą kłamstwa , bo wydają im się gładsze , bo są im wygodniejsze , bo nie wymagają wgłębienia się w istotę rzeczy …. Szkoda , że przyzwyczajają się do takiego pokarmu , tracąc możliwość rozróżniania …. tracą do tego stopnia , że pewnego dnia , sięgając , po dobrze znane tricki , przeszacują swe siły …. Organizmu bowiem na trwałe oszukać się nie da . Wtedy , w jednej chwili , pojawi się pytanie ” dlaczego nie protestowała/em , kiedy wciskali truciznę ? „, „dlaczego nie zrobiłam nic , żeby uchronić przed nią dzieci ? ” , „dlaczego , choć mam głos , ręce i nogi , spokojnie patrzyła/em , jak sprzedają śmierć ? ” …. Ale „wtedy” jest już za późno .

Smutne ? Gorzkie ? Prawdziwe .

Szczęśliwie mogę też poinformować o radosnym i niegorzkim : na Podlasiu , w Korycinach , powstało kolejne ciekawe miejsce , w którym Człowiek pielęgnuje więź z Naturą  -to Ziołowy Zakątek . Mam nadzieję , że przetrwa wieki , jako
silne ogniwo w promocji zdrowia , czego Gospodarzom najserdeczniej życzę .

———–

dane szczegółowe i o wiele bogatsze na :

w ww.hsph.harvard. edu

w ww.epa.gov

w ww.ewg.org

* – dodatkowo badania :

w ww.rsc.org – Concentrations of PFOS and PFOA in vacuum cleaner … H.Moriwaki & Takata & Arakawa , J.Environm.-M.2003, 5 ,

w ww.sciencedirect.com. – The mechanism underlying the hypolipemic effect of perfluorooctanoic acid (PFOA ) , perfluorooctane sulfonic acid ( PFOSA ) and clofibric acid , 22.09. 1992 , Uni Oslo

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane cz.9. Oddajcie nasze zdrowie .

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 22, 2012

„Oddajcie  … ” – apel skierowany w próżnię raczej , gdyż , mimo , że za każdą „służbą” zdrowia stoją konkretne osoby , mimo , że za każdą fuszerką kryje się jej autor i mimo , że za każdym systemem stoją marionetki , zwane też politykami … spójrzmy prawdzie w oczy : nie dojdziemy sprawiedliwości , nie osądzimy sprawców krzywd całych pokoleń , nie cofniemy wreszcie oceanu trucizn , jaki płynął i wciąż płynie w żyły ludzkie na całym świecie …

Ale …. znamy słówko „NIE”. Krótkie , lecz skuteczne . Miękkie , lecz owocujące twardą rzeczywistością … Konsekwentnie stosowane … bronią i murem jednocześnie . Wciąż niedoceniane . Oczywiście – znamy „nie” , no przecież – obruszą się Niektórzy …. I co z tego ? Póki „nie” nie jest wypowiadane , jak nim być powinno , póki „nie” brzmi wątlej od brzęku komara , póty za „nie ” nie idzie odwaga i siła … siła życia … dopóty fale kalekich przybierać będą i z wolna normą się stawać .

Po fali krytyki działań ubocznych adjuwantów w szczepionkach , farma myślała , myślała …. i wymyśliła : będą więc – uwaga – „zielone” ;))))))) szczepionki , pozbawione trujących ( a jednak ? ) substancji pomocniczych . Czegóż to się nie robi  …. Tyle , że jest „malutki problemik” . Problemik ;) na tyle oczywiście „nieistotny” , iż nie raczą poinformować o nim mainstreamowe … no , bądźmy dokładni – żadne media . Och , zapewne ( to odpowiedź na Państwa n-te już uwagi , opatrzone adresami i nazwiskami kopiarek i kopiarzy że pisma zżynają żywcem z mojej strony ) , nie po raz pierwszy , kiedy już napiszę , zaraz znajdzie się medium  – najpewniej to samo , które gorąco polecało szczepionki  , które „odkryje prawdę o nich” – ba , poda nawet źródła ( obowiązkowo te same , które znalazło tutaj :))))) i jeszcze dla niepoznaki parę ….na których niekoniecznie jest cokolwiek w temacie :)))))))))))) ….ale niech im będzie :) , najważniejsze , że „się dowiedzą ” .

Nad problemikiem pracowali soczyście Japończycy , mający w zwyczaju sprawy zdrowia badać dogłębnie – ostatecznie nie jest ich wielu , więc dociekliwość zdrowotna wydaje się usprawiedliwioną :)Medycy z Uniwersytetu Kobe/Japan – poczynił studia dowodzące , iż potencjalny stan pacjentów po szczepieniach jest w długoterminowej perspektywie gorszy aniżeli tych nieszczepionych . Wyniki badań ukazały się na renomowanym PLoS , czyli : w ww.plosone.org , Self- Organized Criticality Theory of Autoimmunity , K.Tsumiyama , Y.Miyazaki , S.Shiozawa /University Kobe .

Dziwne …. bardzo ;)))) dziwne , że nie chcą ich dostrzec i/lub się nimi podzielić równie renomowani lekarze ordynujący szczepionki .

Badania prowadzono na myszach , specjalnie hodowanych tak , by nie były podatnymi na choroby autoimmunologiczne . Nie było ich celem bynajmniej dowiedzenie bezpieczeństwa lub ryzyka szczepień , o nie . Chciano się dowiedzieć , jak choroby tzw.autoimmunologiczne rozwijają się  z autoimmunizacji . Wstrzykiwano tym myszkom – teoretycznie niepodatnym na choroby autoimm. – „surowe” szczepionki bez adjuwantów . Obserwowano , jak organizm myszek zwraca się przeciwko nim , dostrzeżono , jak można szczepieniem wywołać JEDNAK autoimmunologiczne choroby ( wybaczcie  powtórzenia , staram się prosto , ale chyba nie wychodzi ..)

Jaśniej ? Stymulowali system odpornościowy zwierzaków , aby się dowiedzieć , kiedy zostanie przeciążony …. Chodziło przy tym o antygen Staphylococcal enterotoxin = SEB . Po pierwszych siedmiu szczepieniach myszki jakoś doszły do siebie . Po ósmym …. zaczęły się problemy . Odkryto uszkodzone komórki systemu immunologicznego – oznakę raczkującej choroby autoimmunologicznej . 

To znaczy : mysi  system odpornościowy zaczął po kolejnych szczepieniach tworzyć przeciwciała na reakcje tego właśnie = własnego systemu .

Podkreślam , że nie dodano konserwantów ani innych , zwyczajowo stosowanych w szczepionkach substancji pomocniczych .

Badania , które powinny być streszczone  i skomentowane w głównych wydaniach „dzienników” , do tej pory ( od ogłoszenia wyników – 2009 ) tkwią w niebycie , a tymczasem szykuje się następne „epidemie ” oraz „środki przeciwko” , tym razem … „zielone” !

Ktoś powie – „no dobra , ale to myszy , człowiek odporniejszy …” . A to niech próbuje , o ile odporniejszym , ja mu z pewnością nie zabronię . Nieśmiało nadmienię , iż efekty swoich prac Japończycy odnieśli do ludzi , z czego możnaby wnioskować : fantazje na temat bezpieczeństwa „zielonych ” szczepionek można sobie …. hmmmm … no , proszę sobie dowolnie ;)

Dlaczego piszę to w cyklu o SM ? Nie tylko , ponieważ zaznaczałam możliwość wpływu szczepień na rozwój SM , ale ponieważ wciąż znajdują się „eksperci” wmawiający chorym na SM kompletny oraz powszechny brak związku ze szczepieniami .

Stronę PLoS podałam , jak Państwo te studia odbiorą – Państwa sprawa .

Przy okazji jeszcze – pytanie o sensowność stosowania betainterferonów pomiędzy rzutami MS … Nie wypowiem się „jako ja „, gdyż musiałabym brzydko ;) , ale przytoczę światową sławę MS – Pana Profesora Johna H.Noseworthy’ego , na przykład pracę PP.J.H.Nosworthy et al , w ww.nejm.org ,
z 28.september 2000 ( tak , tak … ciągle „nieznana” w kręgach pacjentów – a i wielu „specjalistów” … znowu jestem złośliwa ? ;) :”Multiple Sclerosis” , w której znajdziemy następujący kąsek :

„Wszystkie betainterferony są drogie i mają wielorakie skutki uboczne . Ich długoterminowe działanie nie jest dowiedzione , a nowe studia traktują krytycznie relacje zysk: szkoda . Brak danych na długoterminowe działanie  oraz bezpieczeństwo . Zadowolenie z tych sposobów terapii (…) jest tłumionym przez rozczarowującą rzeczywistość , że większość pacjentów ma dalsze rzuty i kalectwo jednak postępuje” .

Niektórzy specjaliści MS uważają , iż terapia ta bywa niezbędną w przypadkach form agresywnych – co czuję się w obowiązku zaznaczyć . Jednocześnie pragnę przypomnieć rolę obserwacji pacjenta : czy rzut przydarza się na skutek szoku , czy „spada z jasnego nieba ” , czy może wskutek urazu fizycznego …

Z góry przepraszam za pośpiech , którego sama nie znoszę , ale jak zwykle mam nadzieję na wybaczenie … do następnego , zdrowego oczywiście :)

————-

do ww.netografii :) proszę dorzucić np. w ww.schsa.org – też , mimo niezbędnego marginesu , się przyda .

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Oddech . Płuca . Astma . cz.3. Oddychaj …życiem.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 14, 2012

Skóra i włosy to okna płuc . Zła zewnętrzne atakują pierw skórę i włosy , następnie zło wnika do płuc . „Zółty Cesarz „

Dwa zdania a tyle wskazówek … . Chińczycy – mistrzowie obserwacji medycznych posiadają w swych bibliotekach nieprzebrane bogactwa . Niektórzy mają je w swych głowach , ale podzielić się z Europejczykiem … pisałam , jak to wygląda :))))) Nie powiem , że biali są bez winy i że Chińczycy „be” , bo mogliby wiedzę rozdać , a starczyłoby nauki na pokoleń wiele – nie powiem , gdyż biali łapczywie biorą , lecz …. co z tym robią ? Czy szanują ? Traktują zgodnie z zasadami sztuki , nie wspomnę o etyce ? Czy starają się docenić i poznać tło , na którym wyrosła TCM ? Nie znając … nie chcąc poznać konstrukcji , fundamentu … jak można budować DALEJ , jak – pewnie się poruszać ?

Spotkałam się z uwagami , że „te leki TCM to ok  , ale teorie to już przesada ” .

Staram się zrozumieć , iż Europejczykowi uformowanemu przez „edukację 
mechaniczną”, jak ją czasami nazywam , trudno pojąć leczenie zjawisk , o których nie słyszał na lekcjach . Ale podobno chodzi o … naukę ?

Kto był w Chinach ? Teraz już wielu Polaków . Co widzieli ? Wielki Mur ;)

Co poza murem ? Rzeczy na handel :)))

Co poza handlem ?

Chińczyków :))))

Jacy oni są , ci Chińczycy ?

Jak wszędzie , no ludzie , więc różni , chociaż podobni do siebie ;))) , jedni uprzejmi , przemili , inni widać , że wyprawiliby nas na drugą stronę , a skórę sprzedali jako świńską ;)))) , ale nie będziemy się czepiać …

Jak się poruszają ?

To pytanie przeważnie ściąga sielskie obrazki ćwiczących w parkach ludzi ….

Co jeszcze ?

Nic . No co jeszcze ma być ?…..

Teraz proszę o uwagę : jeżeli jeszcze Państwo dzisiaj niczego nie jedli , zjedzcie , zanim przeczytacie . Później może to nie być już tak przyjemnym :))))) Niestety, o rzeczach mało przyjemnych też czasem napisać trzeba .

Chińczycy potwornie plują …. Władze starały się to wielokrotnie zmienić , ale oni wciąż plują ….:)

Pierwsza lepsza babinka na straganie określi nam jakość tego , czym pluje …żeby nie obrzydzać reszty ;) – ślina należy do „instrumentów” diagnostycznych dostępnych każdemu i nikt się z tego nie śmieje . Mało – nie budzi rechotu , iż obok flegmy widzialnej istnieje niewidzialna – ta może osiąść np. w mózgu , skąd będzie odbierać nam przytomność , w kościach , co odczujemy drętwieniem w najłagodniejszym przypadku , w sercu – wypełni piersi i sprawi , że krew zwolni , w żołądku – zwrócimy jego zawartość …. Wszędzie , gdzie się stworzy i przylgnie , spowoduje zakłócenia ruchu Qi , a o ważności tego ostatniego wspominałam przy cyklu TCM : płuca przyjmują Qi , nerki ją przechwytują …
Pamiętamy , że jeśli płuca , to i śledziona i jelito grube i serce …

Dlatego tak ważnym jest dbanie o dostarczanie skórze powietrza , dobrej wody i pozbywanie się wydzieliny : nie można wprowadzić świeżego i nowego tam , gdzie stare i toksyczne , stęchłe – szczególnie nie można uczynić tego na stosunkowo niewielkim obszarze , jakim jest organizm .

Medycyna szkolna ( mimo niechęci do dzielenia medycyny , nie mogę tego nie robić , kiedy jej przedstawiciele w większości przypadków odgraniczają ją od … Człowieka ) do perfekcji doprowadziła estetykę …. Gabinet … skierowanie do laboratorium …. szpitala … laboratorium … do lekarza wracają papierki – najczęściej po pewnym czasie … drogocennym w leczeniu czasie . I On musi polegać na papierkach ( w nielicznych przypadkach , kiedy orientuje się lepiej od laboratorium ) . Tymczasem przeciętny Chińczyk – to chodząca stacja samodiagnostyczna :)
Co by nam szkodziło , poznać własny organizm lepiej ?

Nic ? Więc dlaczego ….

Przepraszam , już wracam do sedna .

Astmatyczne duszności to też kaszel . Czasami zaczyna się od niewinnego kaszlu – w TCM byłby uważnie obserwowanym , gdyż znanym jest ich wzajemny związek.

Zanim dojdzie do kaszlu ( nie mówię tu o kaszlu spowodowanym np. wpadnięciem muchy ;))) – musi być obecna w ciele flegma . Mówiłam o tej niewidzialnej – co z widzialną – tą z nosa i ust ? To główna bohaterka – gnieździ się w płucach , jest przyczyną duszności .

Należy więc usunąć flegmy . Tylko do wypędzania tej płucnej Chińczycy dysponują pięcioma rodzajami leków , będącymi jednocześnie podzbiorem 
trzech :

-neutralnych  

-zimnych

-ciepłych

Znowu musimy wrócić do diagnostyki plucia ;)

Na podstawie wydzieliny określamy , czy choroba jest zimną ( przejrzysta wydzielina , ew.biaława , „cienka” – czyli rzadka , szybko stygnąca lub już chłodna , lejąca się ) czy też ciepłą ( żółtawa ,  nieprzezroczysta maź , często też b.ciepła ) .

Przełożyć tego na język medycyny szkolnej , porównując do „kaszel mokry -suchy” -tak dokładnie się nie da – wspominałam o ( wielu ) rodzajach kaszlu już wcześniej , nawet w praktyce medycyny europejskiej .

Może zacznę od remediów neutralnych w TCM :

-korzenie Platycodonu -Platycodon grandiflorum , z Campanulaceae , w Niemczech zwanym „balonowym dzwonkiem” , gdyż przez rozwinięciem jego kwiaty przypominają baloniki :) , można go dostać i w Polsce w szkółkach ogrodniczych  , a o jego właściwościach niech świadczy wielkie zainteresowanie , jakie wzbudził u badaczy Zachodu , będąc przyczynkiem do badań m.in . w zakresie terapii nowotworów. Korzonki dzwonka koreańskiego – gdyż tak też jest nazywanym – sporządza się w Chinach , Korei w cukrze – jako lecznicze cukierki , świeże listki dodaje do ryżu , zup , stare uważane są za toksyczne , ale suszy się je i już w postaci proszku dodaje jako przyprawę do gotowanych dań . Wg TCM Platycodon wzmacnia odporność , stosuje się go też przy zaburzeniach pracy płuc  oraz nowotworach .

Nie musimy biegać jednak po Platycodon ( doskonale u nas zimujące ,prześliczne , duże , błękitne lub białe  – inne wskażą na modyfikacje cierpliwych ogrodników , nie polecam :)) dzwonki – znane też jako Campanula ) , wystarczy , że potrafimy odróżnić w gąszczu ziół rodzimych Podbiał – Tussilago farfarae – preferuję kwiat oraz Morwę – Morus alba , konkretnie dobrać się do jej kory lub – bez wysiłku – udamy się po jądra pestek morelowych .

W specyfikach rozgrzewających – więc stosowanych przy widocznej chorobie „zimnej ” – zaskoczeniem nie będzie chyba gorczyca Sinapis alba oraz Oman – Inula helenium – tu akurat jego głęboko żółte kwiaty ( w TCM stosuje się też korzenie omanu ) . Oman ma od wieków miejsce w europejskiej medycynie ludowej – również i naszej , głównie przy oczyszczaniu górnych dróg oddechowych . 

W ochładzających – więc stosowanych przy widocznej chorobie „gorącej” -popularnymi w TCM są : susz algowy , trocinki ;) i liście czarnego bambusa- Phyllostachys nigra  , owocnia lub nasiona ogórka „żmijowatego” , czyli Pericarpium lub Semen trichosanthis , w chińskim -Gua Lou – Trichosanthes kirilowii. Prace nad ogórkiem ;) – np. J.F.Yang et al – Antioxidant and antibacterial properties of P.trichosanthis against nosocomial drug resistant strains …. JMPR , Vol.3, 2009 . Jeżeli znajdą Państwo Trichosanthis rosthornii – ma takie samo zastosowanie .

Z mnogości ziół mających piękną rolę w oczyszczaniu dróg odechowych proszę nie pomijać Astra tatarskiego – A.tataricus , uwiecznionego nawet symbolicznie w godle Tatarstanu , a należącego do grupy 50 podstawowych ziół TCM , gdzie znajdziecie go jako ziwan . A.tataricus znajduje zastosowanie nawet przy walce z nadmiernie wybujałą działalnością ;) gronkowca złocistego oraz , w Japonii jako shion = „nie zapomnę ciebie ” , ma stałe miejsce przy poprawianiu pamięci .

Co , jeżeli nie wyżej wymienione ? Może napar pół na pół z „białej pokrzywy”
( Lamium album ) i pokrzywy ( Urtica dioica ) ? Pity nawet trzy razy dziennie po filiżance ( łyżeczka kwiatów jasnoty białej , łyżeczka pokrzywy , szklanka wody ) już w dawnych czasach pomagał zapobiec atakom duszności ….

O czym zapomnieć nie można , to … nie twórzmy środowiska uwielbianego przez flegmę : ruszajmy się ( po raz setny :)) , jedzmy warzywa ” z ziemi” , nie z „upraw zaawansowanych technologicznie ” , nie ….. nie bójmy się ciągle i codziennie ( niestety , piętno strachu wyciska coraz więcej znamion na twarzach … ) , bo strach to i słabe serce i … obawa płuc przed zaczerpnięciem powietrza …. resztę znają Państwo , więc już może nie będę … :)

——

bibliografia jak poprzednio w odc.o TCM

Posted in aktualności, astma, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Palić , nie palić … ?

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 7, 2012

Kto chce , niech pali :) Byle nie owędzał tym dymem niepalących – szczególnie zaś osób wyraźnie sobie tego nie życzących – może ich wrażliwość przekracza 
palackie ;) wyobrażenia o tolerancji dymu , więc dlaczego niby palacze mieliby ich zmuszać do inhalacji toksyn ?

Od razu wyjaśniam : nie jestem za oficjalnym , prawnie usankcjonowanym zakazywaniem palenia – jestem za tym , by człowiek palący wiedział , co robi i był świadom ewentualnych skutków ( jakkolwiek przyznaję , bywają palacze mocno zaawansowani wiekowo :)) , ale to przecież stare , odporne roczniki ) oraz nie czynił krzywdy drugiemu .

Ceny rosną , pytania „jak nie palić” – pojawiają się coraz gęściej , a temat poruszany był dawno , niektórym – i dawno i za mało .

Jako , że pośrednio ten wpis będzie miał również do czynienia z poprzednim , proszę nie tracić czujności :)

Niektórzy powiedzą : są już sztuczne papierosy , jest hipnoza ( w wielu przypadkach skuteczna , ale czy rzeczywiście zapoznaliśmy się wystarczająco z wszelkimi efektami hipnozy ? ) , akupunktura ( z obserwacji wynika , że u niektórych działa 100% , u innych -po zaprzestaniu nakłuwania powrót do dymka , więc praktycznie zero efektów i to jest b.intrygujące ) , są plastry ( nie polecam ) , pigułki , gumy ( pisałam o wydzielaniu się kwasów żołądkowych na próżno i skutkach tego ) , są i ziółka ….

Przy nich zatrzymam się na dłużej , ponieważ uważam je za numer jeden aex aequo z … o tym za chwilę .

Kiedy już decyzja o rzuceniu palenia podjęta , może pojawić się nerwowość , przygnębienie …. Nie ma dymu , nie ma zajęcia dla palców …. zaczyna się tuptanie ;)

Nasz dziurawiec – Hypericum perforatum , w naparze ( pamiętać , by się po spożyciu preparatów z dziurawca NIE opalać oraz że pigułki antykoncepcyjne mogą sprawić niespodziankę :))))) ) kapitalnie łagodzi – rozjaśnia , rzekłabym ,
nastroje , nie otępiając .

Różeniec górski – wspominałam w innych wpisach , ale chętnie przypomnę , gdyż jest to ziółko niezwykle wszechstronne , a wciąż prawie w Polsce nieznane – wielka szkoda . Rhodiola rosea , bo takie jest imię , pod którym był badanym ( Rhodiola to spora rodzinka , najlepiej zajęto się naukowo R.rosea , a uczyniono to , ponieważ informacje o nim przetrwały w przekazach medycznych wielu krajów ) nie jest za to novum dla mieszkańców …Syberii , gdzie młode pary do dziś dostają w bukiecie ślubnym jego … zgrabnie uwite korzonki – gwoli płodności.
W opracowaniach nt.rodioli r. pisze się , że dobrze rośnie w piasku , ale … u mnie rośnie i w piasku i w ziemi kwaśnej , więc … :) próbujcie . Roślinka  , wg studiów (np.bardzo dobre opracowanie V.D.Petkov et al , Acta Physiol.Pharmac.Bulg., 1986 , 12 (1) , Effects of alcohol aqueous extract from Rhodiola rosea L.roots on learning and memory , chyba można znaleźć na ncbi.nlm.nih.gov , ale nie jestem pewna ) to interesujący stymulant sygnałów systemu nerwowego – publikacji w ang. jest sporo , nie musimy więc sięgać po skandynawskie , chociaż tam badania nad ekstraktem z Rh.r. prowadzi się od ok.40 lat i … wykorzystuje np. w narciarstwie , jako że dostrzeżono potencjał ziółka w polepszaniu elastyczności stawów , przyśpieszaniu czasu reakcji … Kiedyś była stosowana przy uszkodzeniach mózgu . Ile czasu przyjmuje się ją przeciętnie ? Od 10 … DNI do 4 miesięcy , przy dawce ok .50 mg dziennie , choć niektórzy podają od 200 do 600 mg … Inaczej ? Ja lubię przeliczać na krople :) – 20 do 60 kropli nalewki z Rh.r. dziennie . Uprzedzam , że to zioło poranne :) .

Co to znaczy ? Spożyte wieczorem może przeszkodzić w spaniu , rano … stymuluje receptory dopaminy , więc chyba wszystko jasne . 

Zanim zapomnę … Rh.rosea to cenne zioło przy klimakterium , w dolegliwościach wieku podeszłego ( i u kobiet i u mężczyzn ) , w problemach z zajściem w ciążę ( są badania , w których zaobserwowano , że udało się przywrócić regularne krwawienie u kobiet mających problemy z ww. ) .

Ach , o papierosowym odwyku … Trzeba podeprzeć serduszko :) – do tego jest bardzo dobry owies , przypominam – im prostsza , mniej przerobiona forma , tym lepiej , włącznie z – przypominam – mleczkiem z zielonego owsa .

A że o mleczku … ekstrakt z zielonego owsa , dawno już sprzedawany na Zachodzie , tłumi ochotę na papierosy … Widocznie daje coś w zamian :)

A że przy Zachodzie ;) … produkuje się też ziołowe zamienniki papierosów …. do przyrządzenia jak najbardziej samemu , w Polsce ,

z : 

-mięty

-cynamonu

-lukrecji

-koniczyny

-„włosów” kukurydzy

-trawy cytrynowej … tę ostatnią palić krótko proszę , zresztą i tak wszystkie mają pewne niekorzystne efekty uboczne (dym to dym ) , jednakże mniejsze od tytoniu .

Niektórzy byli palacze mówią o lobelii , ponieważ ta działa na centralny system nerwowy podobnie do nikotyny  – znany od dawna relaksant . A jednak poleceniu lobelii bez zastrzeżeń się oprę , ponieważ jej inne właściwości nie pozwalają mi na to . To ziółko pełne niespodzianek i  początkujący powinni podchodzić do niej niezwykle ostrożnie , kobiety pragnące dziecka tym bardziej – wprawdzie Lobelia inflata to m.in. silny środek na tzw.choroby wirusowe i wzmaga działanie układu odpornościowego , ale podrażnia układ pokarmowy , powoduje wymioty oraz utrudnia oddychanie . Chyba ważne … FDA zakazało stosowania lobelii jako leku , ale przyklepało jej formę tabletkową w kuracjach odzwyczajających od palenia :))))))

Chętniej wymienię za to passiflorę – świetny relaksant , któremu należałoby poświęcić kiedyś więcej miejsca , tym bardziej , że możemy ją hodować w mieszkaniach .

Przy mdłościach tradycyjnie imbir , dodatkowo też usuwający tzw. złogi nikotynowe … Tę właściwość daje się zauważyć również w przypadku spożywania poczciwych czereśni .

Podrażnienie , zapalenie górnych dróg oddechowych , dziwny smak w podniebieniu po odstawieniu „dymka ” ? Kwiat bzu czarnego – napar , nawet tylko raz dziennie .

Wcześniej pisałam , że ziółka to nr jeden wraz z … czym ? Wolą .

Chcę – palę . Nie chcę – nie palę .

Masz silną wolę (bo nie zwalaj jej na słabą ) , aby palić , miej ją , by nie palić .

Na świecie chodzi całkiem sporo ludzi , którym właśnie „nie chcę – nie palę” – pomogło najlepiej i najszybciej .  

Ważne : im dłuższy okres palenia, tym ostrożniej należy podchodzić do rzucania nałogu , głównie proszę pamiętać o wzmocnieniu serca ( też ruch ) . Oczywiście … są wyjątki :))))))

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Bezpłodność – dramat , cecha osobnicza , chwilowa okoliczność czy choroba ? cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 1, 2012

Ostrożnie z życzeniami – niektóre mogą się spełnić :) - stare , autorów wielu .
 
Wielokrotnie zagadnięta o powyższy temat usiadłam w końcu i …

Obszerność kwestii faktycznie nie była jedynym , co powstrzymywało mnie od wypowiedzi . I teraz , gdy zaczęłam , uparcie krąży pytanie :

Czy ludzie naprawdę wiedzą , DLACZEGO chcą mieć dzieci ?

Niektórzy się oburzą :

„Przecież to naturalne ” . Dla Większości tak :) . Ale ta odpowiedź wciąż mnie nie zadowala .

„Bo coś trzeba po sobie zostawić” . Nie jestem przekonana , że każdy musi i każdy powinien , poza tym … DLACZEGO chcecie po sobie „coś” zostawiać ? Czy dziecko jest tym „czymś” ? Czy traktujecie dziecko , jako przedłużenie Was samych ?

I co na to kiedyś powie samo dziecko ? ….. 

Jakkolwiek brzydkie słowa padną przy czytaniu ;) , powiem : Ty to Ty , ale Twoje Dziecko , to Twoje Dziecko . Inna osoba . Owszem , geny , owszem z Waszej rodziny etc. , ale … rzeczywiście uważacie się za tak wspaniałych , aby się „przedłużać” ?

Od dawna nurtuje mnie zagadka , dlaczego , w świecie , w którym są tysiące … miliony ? – porzuconych dzieci , wielu nie chce pierw uczynić czegokolwiek , by to zmienić , nie chce brać udziału w szerzeniu najprostszej etyki :” nie czyń drugiemu , co tobie niemiłym  ”  , przyczyniać się do zmiany poziomu życia tych , którzy wegetują na stopniach najniższych ( a są przy tym nieszczęśliwi ) , ale pragną zaspokoić swoje życzenie POSIADANIA dziecka . Własnego . W tym samym świecie , w którym za ścianą matka pięciorga dzieci osłania się przed pięściami męża lub z głodu wychodzi na ulicę kupczyć ciałem . 

Brutalne  ?

Być może .

Patrząc na rodzaj ludzki … z jego wnętrza przecież – na ilość cierpienia , jakiej nie stworzył żaden inny rodzaj , na jego formy …..na całą cywilizację okrucieństwa ….
czy , zamiast przede wszystkim pomóc tym , którzy są … chorzy , słabi ….ale już żyją , czy można się dokładać do multiplikowania nieszczęść ?

Kto zaręczy , że nowonarodzone będzie dobrym człowiekiem ? Tak po prostu , tylko i aż tyle …

Nikt nie zaręczy .

Napiszę jednak słów parę , ponieważ myśl jedna …. Jeżeli wśród tych , którzy się pojawią , znajdzie się choć JEDEN dobry …. warto .

A pomagać będzie myśl druga : jeżeli wśród tych , którzy pragną mieć dziecko , jest jedna para , w której i ona i on czekają na dziecko z …. miłości , a ich życie świadczy , że dobrzy to ludzie – też warto .

Słucham ? Problem nieodpowiedzialności , bezrefleksyjności itd. nie dotyczy Pani , Pana ? Możliwe :) Ale być może dotyczy Jego , Jej …. i dlatego czuję się zobowiązana o tym wspomnieć .

Proszę nie osądzać tak surowego podejścia do ludzkiego pożądania stania się „dającym życie” . Proszę się zastanowić , co robicie z własnym …i z cudzym … i z życiem Waszych Matek …. Ojców …. Babek … Dziadków … Podwładnych …. Sprzedawczyń w marketach ….. Sprzątaczek … Robotników … Bezdomnych … Nie , nie musicie mi o tym pisać . Wystarczy , że o tym pomyślicie i spróbujecie znaleźć odpowiedź . Szczerą .  

O przyczynach rozpisywać się nie będę  – mniej więcej każda kobieta , która dłużej stara się o dziecko , wie o tym sporo .

Nie godzę się też z nazywaniem każdej formy bezpłodności „chorobą” – jeżeli jest ona spowodowana jakimiś zaburzeniami organów wewnętrznych – to raczej efekt uboczny tegoż , jeżeli zaś przyczyny leżą w psychice lub procesach spowodowanych np.przyjmowaniem środków antykoncepcyjnych – to również raczej symptom , nie sama choroba .

Są i okoliczności , w których para dziecka mieć (raczej :)) nie może , ponieważ … do siebie nie pasuje biologicznie i nie chodzi tu o grupę krwi .

Kiedyś wspominałam , że w niektórych rejonach świata pary dobierały się poprzez ….wzajemne obwąchiwanie ( np .chustka spod ramienia przesyłana wybrance ) – tak unikano alergii na … ciało partnera . Niewiele się o tym mówi , ale wśród przyczyn niepłodności znajduje się alergia na nasienie , na płyny drugiej osoby – partnerzy są niedobrani , ciało reaguje odrzuceniem wobec drugiego … Co wtedy ?

Jeżeli nie chodzi wyłącznie o polaryzację ( p.terapia Polarity – Pan Dr Randolph  Stone – książka R.Gordona -„La Polarity , vos mains guerissent” , Ed. Soleil , Geneve 1984 – być może jest już w jęz.polskim , jeżeli to proszę o informację , chętnie polecę na blogu ) , może być , że para z jakichś , zrozumiałych wyłącznie Naturze powodów , nie powinna mieć dziecka . ALE to nie znaczy , że w 100 % mieć go nie będzie . Podobnie bowiem , jak w przypadku … chorób i tutaj : nikt nie ma prawa mówić dwojgu ludziom :” nigdy nie będziecie mieć dzieci- to niemożliwe „. To niemożliwe ;) , że takie wypowiedzi się zdarzają … a jednak .

Chcę jedynie podsunąć kwestie do rozmyślenia . I tym , którzy stanowczo – chociaż w większości bezpodstawnie ( no chyba , że kobieta ma już usunięte/poważnie uszkodzone narządy rodne ) odbierają nadzieję i tym , którzy pożądaniem „mienia dziecka” potrafią uczynić życie swoje i innych piekłem .
Ludzie zastanawiają się , dlaczego chcą mieć taką a nie inną pracę , samochód …..RZECZY , które można zmienić . Często nie potrafią sobie odpowiedzieć , dlaczego dziecko …. żywą istotę , ciało z ich ciała …. duszę …

Bywa , że ktoś powie :” chcę kogoś , kto by mnie kochał” . I tak mi się oberwie , więc niech będzie za co ;) – takie nastawienie to nie tylko szczególnego rodzaju egoizm , ale ze statystyk obserwacyjnych :) wynika , że  może ono okazać się najbardziej trzeźwiącym doświadczeniem życia . Napiszę dalej wierząc , że jest wystarczająco osób , które pragną dzieci obojętnie , co one im przyniosą , a pragną , ponieważ … tak , ponieważ kochają .

Niektórzy mogą się wkurzyć …. Powiedzieć : „Gdyby ludzie zastanawiali się , po co mają mieć dzieci , nie byłoby nas …. „. Pewnie tak . Być może nie byłoby też paru wojen , być może wody byłyby czystsze etc … , ale to przecież nie wydaje się ważnym w obliczu tego , że … jesteśmy :) To piękne , kiedy dzieci rodzą się ot tak , z miłości , bez rozmyślań i kalkulacji . Ale … jeżeli się rodzić nie chcą … trzeba zapytać , „dlaczego” ? I trzeba zapytać , co „ja mogę zrobić , żeby mogły przychodzić na świat spontanicznie i radośnie ” . Jakkolwiek by to obrazoburczo brzmiało , chyba czas sobie takie pytania już postawić …

I do rzeczy : zanim opowiem o pewnych środkach , jeszcze krótko o jednej – niestety , szeroko występującej -z przyczyn zaburzeń płodności : konsumpcja ( bo to już konsumpcja ) hormonów przez kobiety .

Naturalnie , powód niepłodności może spoczywać również w mężczyźnie ( np. przebyta z problemami świnka , zapalenia jąder , etc.) , jednak nie da się uniknąć napisania , że bezmyślne …lepiej brzmi „nieświadome ” ? – przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych oraz ładowanie hormonów przy każdej okazji , kiedy „się wydaje ” , że są one potrzebne ( np. przy zaburzeniach tarczycy ) musi wpływać na płodność ! 

Zaraz usłyszę ” jeżeli nie tabletki , to co ?” . To jest wpis o płodności , więc cierpliwości proszę :)

Niektóre kobiety rozumieją , że organizm WIE , jakiej ilości estrogenu potrzebuje i kiedy , i nikt poza organizmem nie jest w stanie tego określić , stąd przepisywanie syntetycznych hormonów odbywa się ” w ciemno ” – delikatnie mówiąc . Syntetyk nie jest , bo nie może być zrównoważonym z resztą substancji naturalnie wydzielanych przez ciało , nie jest więc się trudno domyśleć , że zakłóci on porządek .

Do tego dochodzi „wzbogacenie” krwi substancjami „pomocniczymi” pigułki – tymczasem , kiedy kobieta jest w ciąży , organizm wiedzie całą krew do rosnącego jaja . Jeżeli krew jest podłej jakości – jajo nie będzie lepszej , a może i obumrzeć .

Ale kobiety pijące litrami kawę , palące papierosy , pijące alkohol i „energetyczne” drinki ( wszystko to zabija ciałko żółte ) dziwią się , że „nie mogą zajść w ciążę ” – kto chciałby zamieszkać w takim ciele ? 

Do tego nierzadko wielki , a ciągły stres . Sporo dzieci jest poczynanych na wyjazdach urlopowych . Odprężenie ma znaczenie . Dystans do problemów – tu pomagają ćwiczenia , spacery po lesie ) , „odpuszczenie sobie” wreszcie , w tym … samego pragnienia dziecka W FORMIE TOTALNEGO OBŁęDU (bywa i tak ) – bo ONO – nawet , gdy jest dopiero w naszej wyobraźni , to straszliwe parcie ( jego otoczkę , nerwowość , chaos ) CZUJE i nie jest mu z tym dobrze . W tym momencie Niektórzy przestaną czytać , bo jak to – nienarodzone i CZUJE ? Chcecie , to wierzcie , nie chcecie …. doesn’t matter , nie czytajcie .

Tak więc … na razie mamy :

- detoksykacja organizmu , odkwaszenie krwi ( o sposobach wielokrotnie pisałam )

- odpuszczenie „parcia na dziecko”

-akceptacja , że to naturalne , iż ono się pojawi i zaprzestanie gorączkowego spoglądania w kalendarz

- odstawienie mocnej kawy , alkoholu … przygotowanie świątyni , jaką jest ( ? ) ciało , na przyjęcie nowego życia – dobre odżywianie ( pisałam ) , podkreślę , że nie popieram spożywania produktów sojowych – przypomnę : inwazja osobliwie zresztą preparowanych produktów sojowych na rynku nie przyczynia się do płodności . Tu – dygresja : swojego czasu wyłącznie afrykańskim zoo udawało się hodować gepardy . Tylko tam otrzymywały świeże mięso . Poza Afryką „specjaliści od hodowli” dawali im karmy bazujące na soi , wobec czego wielkie koty stawały się BEZPŁODNE ( Natuwissensch.Rundschau , 1988 , F.E.Wuergler ) . Dlaczego ? Tak może zareagować organizm do soi nie przyzwyczajony – kompletne rozregulowanie hormonalne . Teraz pytanie retoryczne : czy Polki od zawsze spożywały soję ? Czy jest ona od dawna w naszej kuchni ?

Jest soja , jest wielka chemia zamiast jedzenia , więc jest i … „medycyna reprodukcyjna ” . Przepraszam za sarkazm , ale do tej pory myśląc o reprodukcjach miałam na myśli głównie malarstwo .

No ale medycyna IVF , czyli in vitro fertilisation …. Ilu osobom pragnącym dziecka mówi się o wszelkich znanych możliwych skutkach ubocznych w postaci , m.in. tumorów siatkówki , problemach z kośćcem , zniekształceniach płodu ……. ?   

Ile wiedzą chętni na IVF o efektach stymulacji hormonalnej ? Zamiast informacji o wszelkich aspektach zabiegu podsuwa się psychologów trenujących umysły na „wytrzymanie wszelkich niedogodności w celu spełnienia marzenia „. Nie będę chyba nadto złośliwą nadmieniając , ileż to marzeń klinik IVF spełniają pacjenci .  

Tzw. „medycyna reprodukcyjna” ma dopiero jakieś 30 lat ….  Czy naprawdę aż tyle osób jest chętnych na wielki eksperyment ? Jeżeli – proszę bardzo , oczywiście dzieci z IVF też trzeba kochać …. Może nawet bardziej …………………?

Ale nie będę rozwijać tematu IVF – powinno to być sprawą każdego sumienia osobno .

W tytule nie zauważyli Państwo „odcinek 1.” , a przecież mówiłam , że obszerność … ? Racja . Ale odcinka drugiego nie będzie …. Może kiedyś , kiedy zauważę , że można otwarcie wyjść i powiedzieć :” proszę , nie róbcie krzywdy innym i sobie  , nie wstrzykujcie im g …. ” i nie dostanę za to w głowę  – wtedy będzie TEN czas . Ale na razie …. na razie opiszę Wam naturalne środki w skrócie , podam też dobrą … chyba najlepszą z mi znanych literaturę …. z tego co wiem dotychczas , pomaga .

Jednym z najdawniej stosowanych ziół w niepłodności jest Alchemilla vulgaris – przywrotnik , nie na darmo okrzyknięty „przywracaczem młodości” . Proszę spojrzeć na jego liście – czy nie przypominają gościnnego łona ? Ktoś to , tysiące lat przed nami , zauważył : przywrotnik to ziołowy symbol płodności  , teraz możemy śmiało rzec :

- wspiera owulację , rozwój ciałka żółtego

-wzmacnia macicę

-łagodzi skurcze przy okresowym krwawieniu , a to kilka z wielu jego zalet .

Herbatka ze świeżego najlepiej ziela przywrotnika była od wieków również w Polsce stałym elementem diety pragnących zajść w ciążę kobiet .

Artemisia vulgaris – bylica pospolita harmonizuje tzw. „oś hormonalną”- szczególnie w czasie , kiedy kobieta odstawiła pigułki antykoncepcyjne i nie może wystąpić regularne krwawienie – napar z artemisii vulgaris ( nie mylić z innymi artemisiami ! ) wraz z damianą ( Turnera diffusa ) , chociaż proponowałabym jednak osobno -pije się przeciętnie ( !) codziennie po pół litra ( jedna łyżka ziela na pół litra wody ) , można rozcieńczyć – od końca krwawienia do środka cyklu .

Uwaga – A.vulgaris broni się wprawdzie jako przyprawa do mięs , ryb , surówek etc. , ale  z odwarem nie należy przesadzać ani stosować go zbyt długo ( miesiąc , potem przerwa ) – przydatne są  kąpiele w odwarze z niej – przeciwbólowe i pobudzające , dobrze widoczny efekt przy stanach zmęczenia .

Turnera diffusa – cóż to jest , owa damiana ? Doskonale znana u Majów ( Chac- Mixib )  , do dziś w Meksyku pita na wszelkie infekcje , ale i poprawę krążenia oraz … płodność . Jest też znana jako używka , czyli wykazuje działanie oszałamiające ( stopień oszołomienia zależy od głowy :)))))  Imię przydano jej od świętego Damiana (lekarza) , więc może w Polsce się przyjmie ? :)

 W zestawie kobiet oczekujących na dziecko nie brakowało też krwawnika-Achillea millefolium  .

I Vitex Agnus castus – regulującego poziom prolaktyny ….

Niechętni ziółkom mogą spróbować akupunktury – w TCM to równolegle z ziołami środek pierwszego wyboru przy zaburzeniach płodności .

Co na to homeopatia ?

Homeopatyczną miedź . Zaczęło się od tego , że krowom , od których na próżno oczekiwano cielaka , podawano bodziszkowe siano w miedzianych naczyniach  . Tak się składa , że często to , co jest dobre dla zwierząt , sprawdza się i u ludzi , a że spożywanie z miedzianych naczyń ( sporządzanie niektórych potraw to co innego )  ze względu na niebezpieczeństwo podtrucia ( reakcje chemiczne i czas ich trwania ) przeważnie nie jest wskazanym , sporządzono Cuprum metallicum D6 , zażywane przeciętnie ( !) 2 razy dziennie po 10 globulek w 1 części cyklu przez parę tygodni – zależnie od przypadku . Proszę zwrócić uwagę , że Miedź jest przyporządkowana Venus .

Dalej ? Pulsatilla D6 – stosowana też w 1.połowie cyklu – wspiera ciałko żółte , owulację .

Wspominałam coś o bodziszku … Homeopatycznie jest on sporządzony z pelargonium odoratissimum . Z natury stosowano kiedyś Geranium L. , z bogatej rodzinki bodziszków był to przeważnie łąkowy – napar z miodem .

Zapomniałabym … Lubczyk wprawdzie wspaniale aromatyzuje wiele dań i jest znany z ciekawych właściwości , ale , póki pamiętam :) – kobiety W ciąży NIE powinny spożywać lubczyku ! Może on spowodować poronienie i to nawet we wczesnym stadium . 

Mężczyźni ? Niech usuną amalgamaty ( kobiety też ) , pomyślą , czy aby nie mają za dużo ołowiu ( niekoniecznie w formie nabojów ;)) , pestycydów , niech wcinają nasiona pokrzywy :) , korzenie pasternaku i pestki dyni . Tak było kiedyś i … przetrwaliśmy :))))))  

————————————————–

Lektury źródłowe :

Las Plantas Medicinales de Mexico , M.Martinez , 1989 ( o damianie )

i podręcznik dla Wszystkich pragnących intensywnie zgłębić temat : The Treatment of Infertility with Chinese Medicine – 2004 ,S. Lyttletone ,
Ch. Livingstone

Posted in aktualności, zdrowie | 4 Comments »

Stwardnienie rozsiane .cz.8. „Specjaliści wyleczyli”.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 21, 2012

1. Nie rób pacjentowi , czego byś sobie zrobić nie dał.
2. Jeśli to , co robisz , działa skutecznie , rób to dalej .
3. Jeśli to , co robisz , nie działa , daj sobie spokój .
4. Jak nie wiesz , co robisz , nie czyń niczego .
5. Trzymaj pacjenta poza zasięgiem łap chirurga .
Dr Robert F. Loeb , autor Textbook of Medicine , Profesor wielu specjalności :)

Rzadko można ujrzeć reguły Pana Profesora Loeba oprawione w ramki , w gabinetach , jeszcze rzadziej – o takowych usłyszeć … oczywiście w świecie pacjenckim , bo w lekarskim nie są bynajmniej obcymi … I co z tego ?

Co z tego , że wielu lekarzom są znane ? Ano przeważnie NIC . Mało – spróbujcie o nie zapytać :)) Nie pomoże , że Pan Profesor Loeb autorytetem dla wielu był:)

W większości padnie z zaskoczonych ust :

-„no to jest kompletne zakłócenie relacji między pacjentem a lekarzem , tak nie można , pacjent to nie lekarz „( nieprawda , bardzo często :)))) ,

-„nie można ustawać w pomaganiu pacjentowi nawet , kiedy kolejne metody i środki nie działają , należy próbować dalej ” ( co gorsza wykorzystane w przypadku środków i metod szkodliwych )

-” a kto wie tak naprawdę , co robi….” – nie , tego nie usłyszycie poza medycznym światkiem , chyba , że pan lekarz akurat został pacjentem w stanie pomroczności ;)))

-„no jak można trzymać pacjenta poza chirurgicznym stołem , przecież chirurdzy by umarli z głodu „- tego też raczej nie usłyszycie , chyba , że – vide punkt poprzedni

wreszcie , ze źle skrywaną złością :

-„och , zapewne napisał je dla żartu ” .

Kontrowersji przeważnie nie wzbudzi punkt drugi „złotych reguł” , bo przecież „każdy lekarz wierzy , że leczy skutecznie , więc musi to robić dalej ” :))))))))

Pytanie brzmi : jak dalece Pan Prof. Robert F.Loeb przeniknął świat medycyny szkolnej , że nie zawahał się sformułować powyższych zasad i dlaczego właściwie one … w 90% nie są podstawą funkcjonowania „służby” zdrowia ? Pytanie nr 2: dlaczego wciąż jeszcze , tyle lat po ich upublicznieniu , cytowanie ich spotyka się wręcz z całym spektrum odruchów wściekłości u osób , których one przede wszystkim dotyczą ? Pięć prostych , jasnych zdań … A mógł napisać więcej :)))))
Pytanie nr 3 : jak zadufanym trzeba być , aby wierzyć , że te zasady zadufanego nie dotyczą ? ….

Uprzedzając możliwe komentarze: nie , nie polecam pytania o znajomość reguł Loeba chirurgowi na stole operacyjnym :))))) – wtedy jest już za późno :) , poza tym … tak na ucho ;) powiem , iż jednak się domyślam , że w temacie chirurgów Dr Loebowi chodziło o operacje zbędne , a nie te naprawdę ratujące życie lub/i np.potrzaskane kości .

Czemu akurat teraz o regułach … ? Ponieważ czasami zastanawiam się , czy aby , prowadząc tę stronę , na pewno wiem , co robię … W pryncypiach Prof.Loeba nie znalazło się nic o … odczuciach . A ja …. stety/niestety? , nie potrafię się pozbyć … uczucia , że trzeba robić to dalej – ot , taka mała dygresja dla Wszystkich , Którzy czasem rozważają , czy przekroczyli już granice poprawności , czy może te granice istnieją jedynie w czyichś szufladach i wcale nie wykluczają przekraczania obszarów WIęKSZOśCIOWO uznanych za nieprzekraczalne ….. ?

Ot , taka wakacyjna dygresja .

Mając na uwadze , że w kwestii SM istnieje wciąż jeszcze multum pytań , tym razem postaram się zmierzyć z takim , na które odpowiedź/odpowiedzi często
konstruuje dalsze postępowanie , a brzmi ono :

„Jeżeli Pan/Pani Doktor powiedział/a , że to się leczy i że wyleczyli niejednego pacjenta , to znaczy , że MS uleczalnym jest ” ?

Za każdym razem , kiedy słyszę istoty ludzkie opowiadające , iż kogokolwiek „leczą” , nie umiem powstrzymać się od inwazyjnej wręcz ciekawości co do ich metod , efektów i … mocy ;)

To może być , że „ciekawość pierwszy stopień do piekła ” , ale … jeżeli miałabym wybrać między niebiańską przestrzenią błogiej nieświadomości , a schodkami do wielu intrygujących rejonów …. to raczej poproszę już tę ciekawość :)

Ona to bowiem sprawiła , że obserwacja relacji pacjent-lekarz/uzdrawiacz/etc. dostarczyła mi wniosków , które dawno temu były dane większości spostrzegawczych ludzi : jedynym lekarzem jest Natura . My co najwyżej potrafimy z owej skorzystać lub nie . Uczciwym byłoby więc zdanie : „Pomagam zrozumieć naturę leczenia , zapoznać z jej instrumentami , naprawić ludzkie ( przeważnie ) błędy ” …Stwierdzenie  : ” ja leczę (kogoś)” będzie w moim oglądzie zawsze powodem do uważnego przyjrzenia się wypowiadającemu …. pod kątem jego intencji – składowej części etyki , że o umiejętnościach nie wspomnę .

ALE ;) – nie bądźmy małostkowi . Niektórzy może przyzwyczaili się do owego ” ja leczę innych” tak bardzo , że będąc nawet świetnymi pomocnikami Natury , nie roztrząsają sensu zwrotów językowych  – ot , używają , bo się przyzwyczaili . Jeżeli chcą – proszę bardzo , mnie jednakże słowo „wyleczyć kogoś ” niech posłuży za chwilę do wypowiedzenia poglądów na „leczenie” SM .

Ponieważ , SM przebiega czasami tak łagodnie , że jest nieomal niezauważalne .

Ponieważ SM przebiega czasami tak dobrotliwie , że cofa się samo . BEZ piguł , suplementów , leżenia w szpitalach , wózków inwalidzkich .

Ponieważ do naturalnego przebiegu ( zwykle ) – nawet tej z agresywnymi rzutami , należy , że się „wypala” i bywa , że chory wstaje z wózka ,
a po dobrych ćwiczeniach i odżywianiu wraca do normalnego życia …..

Ponieważ chemia stosowana w MS często w ilościach zawrotnych , łącznie z niebezpiecznymi „antydepresantami” , a piszę je w cudzysłowie , gdyż nieraz dopiero po nich depresja prezentuje swe najgorsze z oblicz , sprawia , że chory nie jest w stanie obserwować przyczyn choroby , wyciągać wniosków , wspomagać naturalnego procesu leczenia , negatywne działania uboczne zaś kreują nowe ,
wyraziste zaburzenia towarzyszące , często ustępujące po odstawieniu piguł , wobec czego przepisujący je dochodzą do wniosku: ” wyleczony ” ! 

Jest wiele „ponieważ” , jednakże to główne , to nic innego , jak „ponieważ przypisywanie sobie zasług Natury jest najpopularniejszą bodaj właściwością milionów ludzi jednocześnie odmawiających możliwości rozumienia procesów Natury i zręcznego udziału w nich na własną rękę Innym „.

Obserwujcie NATURę : czy wymuszanie „zdrowia” chemiczno-technologicznymi środkami rzeczywiście przynosi dobre i długotrwałe efekty ? Czy kupowanie „zdrowia” u „Mówiących , że Leczą Ludzi/Zwierzęta ” czyni organizm autentycznie wyleczonym ?

Na te pytania też muszą sobie Państwo odpowiedzieć sami .

Czy można … czy można być lekiem dla kogoś ? Można . Bo może nim być nasza … Natura :) Ale czy naprawdę pycha musi nam dyktować słowa : „ja-lek”?

Czy nie jest tak , że póki nie mamy pewności co do ( jak najbardziej pozytywnej rzecz jasna :) ) skuteczności swoich czynów , staramy się BARDZIEJ ? Czy nie … korzystamy z tego sami , czy nie korzystamy , starając się być dla Kogoś JAK NAJLEPSZYM ? Czy … czy w ten sposób nie jesteśmy sami dla siebie … lekiem ?

Niektórzy , oczekujący konkretów ;) , pewnie się zniesmaczyli :” O Boże , ona znowu przynudza „:)))) Dla Tych więc , Którzy „mało czasu , a tekstu gąszcz „;)) , króciutko o … odżywianiu , diecie mianowicie – nie zmieniając ani na jotę zdania , że w morzu diet na palcach jednej ręki można policzyć takie , które można stosować w ogóle , w szczególe zaś należy stosować je jedynie w stanach zaburzonej funkcjonalności .

Proszę nie zapominać , że nigdy , przenigdy nie powinniście stać się niewolnikiem diety . Ogólniej : zasada „naturalnie , jak tylko się da , prosto , jak tylko się da , bez chemii , jak tylko się da i świeżo , jak tylko możliwe , tyle , ile jest w stanie bez szaleństw , z natury ( czyli niewiele ) , pomieścić żołądek ( czyli do pierwszego „odbicia się” przeważnie ) i tego , co mu odpowiada „- zastępuje wszelkie diety świata . 

MS jest chorobą cywilizycyjną , pojawiło się wraz z jej rozwojem , więc przyjrzyjmy się , jak zmieniło się odżywianie wraz z … cywilizacją ? Uczyniło to i wykorzystało wielu . Byli i tacy , którzy poszli dalej : np.Pan Dr Roy L.Swank poprowadził badania nad chorymi na MS w Norwegii . Wynik :

ogromne różnice w odżywianiu wewnątrz kraju i na wybrzeżu .

Wewnątrz – „na bogato” , ale i trzy razy więcej zachorowań na MS aniżeli na wybrzeżu .

„3 razy więcej „- trzeba rzec uczciwie : to znaczy na wybrzeżu właściwie wcale :)

Na wybrzeżu rybacy , więc rybki w menu na codzień . Do tego ziemniaki , inne warzywa i zioła .

W środku kraju – głównie mięso i mleko oraz jego przetwory .

A- Ktoś zapyta – ”  jak jest na przykład z SM w Niemczech ? ” źle jest .

Ale … Japonia i Korea … wszak ta sama szerokość geograficzna , co BRD no i Japan oraz jedna Korea ;) toż to cywilizacyjna ekstrema ? Ano . Ale Japonia i Korea to również dużo ryb na stole i ryż . I jedna dziesiąta zachorowań na SM w stosunku do Zachodu . … Gdyby nie ta Fukushima …

Pamiętają Państwo , kiedy pisałam , że w czasie gorączki nie należy jeść mięsa , bo dodatkowo wzmacnia ono procesy zapalne ? Nic się nie zmieniło . A co łagodzi procesy zapalne ? Oleje roślinne ( np. lniany ) , rybne też …

Doktor Swank zabronił masła , z czym się nie zgadzam , bo zależy co komu bardziej „podchodzi”, ale może chciał , aby jego dieta stanowczo  różniła się od innych , polecił z kolei 14 ml oleju roślinnego dziennie i 5 ml rybiego … Dokładny człowiek :) … gramatura ma oczywiście znaczenie w silnie działających farmaceutykach , ale jeżeli chodzi o odżywianie , uciekam od każdego , kto każe odmierzać żywność gramami/mililitrami etc – własna garść , własna szczypta – to są nasze odwieczne miary . Przeliczanie wszystkiego to nie tylko obłęd , to zagubienie się w świecie liczb ustalonych dla „przeciętnego” człowieka …. Skąd wiecie , że jesteście „przeciętni” i co to dla Was … dla Niej … dla Niego znaczy ?

Więcej o pomysłach P.Dra Swanka mogą się Państwo dowiedzieć na stronie :

w ww.swankmsdiet.org , tam też mnóstwo pożytecznych linków -przyjemnej lektury życzę :)

Posted in aktualności, zdrowie | 2 Comments »

Coś na lato :) , czyli słówko o Gynostemma pentaphyllum .

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 9, 2012

Pić się chce , a tu na stołach drinki z alkoholem , najrozmaitsze „bąbelki” , no i prawie wszędzie kostki lodu . Powtórzę : nigdy , przenigdy proszę nie chłodzić gardła w upał kostkami lodu ! Pomijam , że kosteczki pełne są arcyciekawych bakterii – niekoniecznie z hodowli znanych naszemu organizmowi i potem długo możemy dochodzić , skąd choroby . No , jeżeli kostki wyjmujemy z własnej lodówki , która jest oczywiście czyściuteńka :) , to ewentualnie …ale poczekajmy , aż się porządnie rozpuszczą i napój jednak „złapie” odrobinę temperatury otoczenia – ma być letni , nie – zimny .

Co chłodzi bez lodu ? Niezmiennie – mięta , jak najbardziej ciepła  .

Oprócz mięty : arbuz zmiksowany z ogórkiem plus koniecznie koperek – dobry na wyrzucenie z organizmu aluminium , woda z cytrynką – wspomoże nerki , letnia herbatka z trawy cytrynowej : gotujemy ok.20 minut , zostawiamy na 30 minut , cedzimy i pijemy : działa antygrzybiczo i ożywczo .

Latem można majstrować sobie napoje z całego mnóstwa łatwo dostępnych ziółek , ale wyjątkowo chciałam opowiedzieć o roślince dalekiej , jednak możliwej do hodowania u nas – w doniczce , szklarni itp. ( wytrzymuje do ok.-15 stopni C) i , sądząc z opinii starych , a wzbogaconych badaniami najnowszymi , bardzo obiecującej .

Mowa o Gynostemma pentaphyllum – jiaogulan ( chiń.- w skrócie – mniej więcej :) – orchideowa winorośl ) , xiancao – trawa nieśmiertelności , po japońsku – amachazuru = słodka herbata winna ( faktycznie , wyczuwalna , delikatna słodycz ). W TCM nie od BARDZO dawna , ponieważ nie występowała naturalnie na całym obszarze Chin , najlepiej znana – i tu od x.lat ( czyt.najstarsi nie pamiętają ) w prowincji Guizhou , skąd rozeszła się jej sława – zresztą nie tylko stamtąd , bo i w Malezji i w Indiach , jak się okazało , lud znał ją od strony zioła , które pomaga przetrwać – no właśnie : kiedy znajomy Chińczyk opowiadał mi m.in. o Jiaogulan , ja – z upartym uśmiechem ;) dociskałam o „nieśmiertelność” w jej mianie , bo przecież , jak mawiają Górale , ” na śmierć zioła ni ma” … A jednak uzyskałam wyjaśnienie , którego , skądinąd , można się było spodziewać , gdyż gynostemma nie jest jedyną rośliną posądzaną o czynienie nieśmiertelnym :) , brzmiało zaś ono : „jej wszechstronne , pozytywne , odżywcze oddziaływanie sprawia , iż pomaga przetrwać „. Od razu zaczęłam szukać bliźniaka we florze na terenie Polski … Przyznaję , znaleźć niełatwo . Nasze ziółka są wyraziste :) , mają zdecydowaną naturę – owszem , są i wszechstronne , jednak , by w liściu i smak i witaminy i minerały i aromat i jeszcze działanie tak szczególne , jak u gynostemmy …. Chyba jeszcze trochę poszukam :)

Chińczycy oczywiście wymieniają ją w ważnych opracowaniach sprzed kilku wieków , jednakże nie znajduje ona , jak się zdaje , w dawnej literaturze , wystarczająco miejsca . Być może właśnie ze względu na dostępność ?

U mnie Gynostemma hoduje się świetnie , łatwo rozmnaża i zimuje w chłodnym pomieszczeniu – to bardzo wdzięczna istotka i mimo , iż nie znamy ( a cóż znamy naprawdę dobrze … ? ) jej osobowości :) od strony tysięcy naukowych publikacji – te , które są , pozwalają mieć nadzieję na jeszcze jednego , zielonego przyjaciela .

Badacze współcześni orzekli , iż „Pani żeń-szeń” – ponieważ znaleziono w niej związki identyczne z występującymi w Panax ginseng – wykazuje działanie stabilizujące ciśnienie ( kiedy za wysokie – obniża , za niskie – podwyższa ) , hamujące wzrost tumorów ( nowotwory ) , w medycynie wschodniej wymieniana przy hematurii ( krwiomocz , może mieć najróżniejsze przyczyny : od kamieni nerkowych , przez powiększenie prostaty , aż po nowotwory nerek i in.narządów ) ogólnie adaptogenne , posądzana ;)  nawet o korzystny wpływ przy traumach , depresjach i różnych innych , ciekawych zaburzeniach , jednym słowem : warta zachodu .

Pije się pędy , jako napar – gotować nie radzę , Chińczycy i in . zaprzyjaźnieni z Gynostemmą od dziecka jadają ją w formie sałatek , duszonych dań , szybko smażonych w woku .

NIE , jak zwykle nie polecam zapakowanych w plastik preparatów w proszku ,
sprzedawanych pod nazwą zioła .

Na co wypada zwrócić uwagę szczególną – w przeciwieństwie do wielu Cucurbitaceae – do których przecież należy , Gynostemma nie wykazuje toksyczności , nie chcą być wredne nawet jej saponinki :) , a ma ich ok.82 !  

Nazwa … z gr.gyne- kobieta , stemma – wieniec . Z zeznań ;) Chińczyka wynika , że ma to związek z jej kojącym wpływem na kobiety . Ale nie zawsze miała tak na imię . Pierwotnie w Europie wymieniana jako Vitis pentaphylla , 1784 (Flora Japonica )  przez C.P.Thunberga , następnie przechodzi rozmaite , nomenklaturowe wariacje , by wreszcie Japończyk , M.Tomitoro , przeforsował w 1902 tę , pod którą ją dziś opisuję .

Dla Chińczyków od najdawniejszych zapisów to , wyżej wymienione – xiancao lub jiaogulan – przynajmniej u nich wiadomo , o co chodzi :)

Zainteresowanym większą liczbą danych na jej temat  polecam publikacje :

H.Blumert , Lin Jialin 1999 , Jiaogulan – China’s Immortality Herb , CA , USA ,
H.Lin et al -„Supression effects of gypenosides on cultured human carcinoma cells , Journal of Xi’an Med.University , 1994 , 15(4) ,
X.Lin et al – Pharmacological studies on the total saponin of Gynostemma p.from Guangxi , Chinese Tradit.Pat.Med. , 1989 , 11

I wytrwałości w hodowli ziółka życzę – proszę Jej poświęcić trochę miejsca – lubi się wspinać , nawet na 8 metrów , ale u nas 4 – 5 i mówi „dość” :) . Ważne : proszę jej nie przesuszyć , ale i nie zalewać oraz cieszyć wzrok ,bo przede wszystkim Gynostemma jest … piękna :)

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Cholesterol niebezpieczny ? A dla kogo ? cz.3. Może ktoś się obudzi …

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 30, 2012

 A żeby się Państwu nie nudziło , bo „ostatnio tylko o MS ” ( to nie tak całkiem prawda , w odcinkach o MS jest mnóstwo rzeczy dotyczących większości Szanownej Populacji :) , to najnowsze badania nt. cholesterolu , dla Czytelników ich efekty pewnie nie będą nowością , jednakże ….

w ww.nature.com czekało sporo – bo redakcyjne gremium opracowanie otrzymało bodaj w listopadzie zeszłego roku – na publikację ( w tym czasie sprzedało się jeszcze statyn na parędziesiąt milionów ) , ale uff , dali radę : Therapy of Pelizaeus – Merzbacher diseases in mice by feeding a cholesterol – enriched diet , 17.06.2012 . Poszło w świat : w ww.bbc.co.uk -High cholesterol diet helps mices with Peliz.-Merz.disease … w świat , nie znaczy w Polskę :) … Biorąc pod uwagę , że powyższy artykuł może ukazać się w PL za rok …. może dwa :) … zachęcam do jego lektury pod podanym linkiem , jednocześnie zabierając się za same badania ..

…. jakby ;) pasujące do tematu MS ? Ale nie tylko .

Kto z Państwa słyszał o chorobie PMD ( Pelizaeus-Merzbacher ) ? Jej tłem jest MUTACJA ( co jakoś niechętnie pojawia się w opracowaniach polskich :)) transmembranowej proteiny PLP , tzw.lipophiliny . Brzmi strasznie ? Pozór .

Ta proteinka ma wiele wspólnego z genem , z chromosomu X ( Xq22) i jej mutacja prowadzi do zaniku lub wykluczenia możliwości użytku produkcji PLP , to z kolei do nieprawidłowości składu mielinowych osłonek … Prawda , że temat znany z MS ?

PMD jest jednakże , teoretycznie , wrodzoną chorobą centralnego układu nerwowego .

Co jeszcze zgonić na genetykę ? „Ta niedobra genetyka” niedługo okaże się winna wszystkiemu …. Ale skąd wady „wrodzone ” , „genetyczne ” , u ludzi , których przodkowie nie byli chorzy na to samo ? No tak , może nie wiedzieli i całe życie spędzili radośnie , nie mając pojęcia , iż są ciężko upośledzeni zdrowotnie ;) …..

Przepraszam za sarkazm .

Bo w świetle najnowszych badań potwierdza się niesłuszność obniżania poziomu cholesterolu , tym czasem tysiące lekarzy wciąż TO ROBI SWOIM
PACJENTOM !

Co ma do PMD cholesterol ?

W poprzednich odcinkach pisałam o jego roli , wspominałam , że zabieranie ciału tak ważnej substancji , składnika wszystkich tkanek , to , pardon …. nasuwa mi się niezwykle brzydkie słowo …. Cholesterol wspomaga tworzenie ważnych części składowych systemu nerwowego , ułatwia komunikację komórek nerwowych , więc zapobiega chorobom mózgu , Parkinsonowi , Alzheimerowi ….

Studia skoncentrowały się na PMD więc – chorobie , w której , komórki  nie są w stanie stworzyć warstwy ochronnej – błonki mielinowej ( tej z lipidów i białek ) .

Dzięki tej błonce nerwy mogą ze sobą „gadać” ;) i przesyłać sygnały elektryczne , dzięki czemu z kolei wyzwala się ruch , pojmowanie … Dzięki niej nerwy chronione są też przed uszkodzeniami .

CHOLESTEROL BIERZE UDZIAŁ W TWORZENIU I ZACHOWANIU BŁONEK MIELINOWYCH .

Właściwie dalej nie muszę już pisać . Ale ;)

Na polski ;) : wedle tychże najnowszych studiów , przy niedoborze cholesterolu , nie tylko u chorych na PMD , ale i u zdrowych istnieje ryzyko zaburzeń świadomości i degeneracji procesów mózgu .

Statyny , „cudowny” środek wielkiej , szkolnej medycyny , hamują naturalne tworzenie cholesterolu ( pomijam działania uboczne ) , więc …..co robią ?

ALE ciągle „chorzy proszą o leki ” …. BO TAK IM POWIEDZIANO .

„Nasycone kwasy tłuszczowe i cholesterol w pożywieniu nie są przyczyną chorób serca (…) .Ta bajka to największe naukowe złudzenie stulecia , a może i wszechczasów ” – Pan Profesor G. Mann ( prof. medycyny i biochemii ) .

Pan Profesor był bardzo wyrozumiały … Pewnie inni , mniej wyrozumiali , dodaliby jeszcze co nieco o szczepionkach i całej masie „cudownych piguł” ….

Chyba o cholesterolu dość : to poważny … decydujący materiał budowlany wszystkich ludzkich tkanek .

Dlaczego środki pozbawiające ludzi tej wspaniałej substancji w ogóle były i są wciskane przez ….tysiące … „fachowców” – przecież też ludzi ! , jakim prawem i na jakich podstawach etycznych …. ja tego nie zrozumiem , a może … odpowiedź jest zbyt przerażająca , by ją zaakceptować ?

Posted in aktualności, alzheimer, chemia, cholesterol, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane . cz.7. Czy MS to … MS ?

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 29, 2012

Medycyna zaprząta wszystkie myśli człowieka , ponieważ poświęca całą uwagę człowiekowi … J.W.Goethe … za górami , za lasami , najstarsi górale nie pamiętają ;)))

Doniesiono mi ;) „Forum”. Nr 24 , 11-17.06.2012 i … z uśmiechem ulgi wskazano artykuł : „Serce na włosku „, podtytuł : „Zdrowie – wylecz się sam” . Przedruk z marcowego „Spiegla” . A co tam ? A drobiazg :))))) , coś , o czym pisałam daaaawno  , czyli rzecz o naturalnej zdolności samoleczenia organizmu , w tym przypadku serca . Przez chwilę nie wierzyłam oczom : przedrukowano TAKI artykuł ? W Polsce ? Jednak . O ile pamiętam , Redaktorom „Forum” drugi już raz gratuluję odwagi , życzę nie ustawania w promowaniu dobrych treści , ale jeśli można , to …. nieco rychliwiej  :)))))))) , zanim ostentowani/zapchani lekami itd. zostaną wszyscy potencjalni klienci szpitali etc.

Nie odmówię sobie małego cytatu na zachętę :”Stent w żaden sposób nie wpływa na rokowania – twierdzi dr Schuler . Pacjenci są zawsze bardzo zdziwieni , kiedy ich o tym powiadamiam …. ” .Jest i o środkach na cholesterol , a jakże …
 Jest i , wedle mnie , drobna nieścisłość w temacie „leczenia” zawału i to nie wina Tłumaczy , o nie – tak było w oryginale , ale pisałam o zawałach , nie będę więc swojej opinii powtarzać jako „poprawy” , bo dla Autora być może jego zdanie jest słuszniejsze i chwała , że artykuł wysmażył . Nawiasem mówiąc , zawsze turlam się ze śmiechu nad opracowaniami całkiem poważnych , dobrych lub bardzo dobrych prac , które poprawiacze ;)) ( dziwne , że w pracach fatalnych tego typu „sprostowań” zwykle nie ma , a tam dopiero znaleźć się powinny -niech żyje promocja marności – po co poprawiać marność ? Jak się wytknie Wielkiemu , to chwała i duma ;))))  opatrują komentarzami w stylu :” Autor popełnił straszliwe błędy  , ale JA wiem lepiej i przedstawiam wersję słuszną ” …

„Dlaczego dopiero teraz ” ? Zakrzyknęli Donosiciele ;) . Ja tego nie wiem , ale cieszę się przeogromnie , że wreszcie . Mam wprawdzie nadzieję , że zaraz po tym nie ukaże się przedruk np. z „Małego biznesmena „;) mówiący o tym , jak korzystne jest obniżanie cholesterolu ;)))))) lub interwencje chirurgiczne przy każdym podejrzeniu „niewydolności serca ” ;))))  , ale myślę , że Czytelnicy wiedzą o co biega i wybiorą dobrze .

Jeszcze tylko maleńka uwaga … Jak często polscy Pacjenci słyszą od lekarzy PRZED wstawieniem stentów :” On w żaden sposób nie wpływa na rokowania „?

Ma być o MS … nie zapomniałam , ale gdy myślę , ile jeszcze mają Państwo pytań , ile próśb … Proszę o wybaczenie – nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystko w czasie , jaki byłby najlepszy , czyli w najkrótszym . Cichutko też przypominam , że robię wszystko , aby mnie tak naprawdę ….. nie potrzebować :), aby samemu mobilizować się do znajdowania sił i metod . Gdybym mogła pomóc Wszystkim …. Ale chyba to niemożliwe , zawsze będzie Ktoś , Kto otrzyma odpowiedź za późno …. Nie chcę też nikogo wyróżniać – trudno ocenić , Kto potrzebuje wsparcia bardziej – staram się , jak mogę , ale Państwa zrozumienie jest mi  niezbędne do w miarę normalnego funkcjonowania .

Koniec pogaduch , przechodzimy do sedna .

Niedawno usłyszałam , że „neguję farmaceutyki , bo na pewno trzymam z tymi od witamin „. Nie sądzę , by Autorka ww. wypowiedzi czytała całość blogu , czy choćby – uważnie – jeden odcinek . Pamiętają Państwo , jak , wspominając Pana Dra Ratha powiedziałam też , że nie popieram wszystkich jego poglądów ? Dzielą nas właśnie SZTUCZNE witaminy .

Proszę zauważyć : za każdym razem , gdy mowa o jakichokolwiek „uzupełnianiach” kładę nacisk na witaminy ( raczej na rozmaite substancje czynne ) występujące naturalnie w roślinach , pozyskiwanych najlepiej 
bezpośrednio  .
Proszę :”tzw.suplementacja , preparaty gotowe jeżeli to rzeczywiście wskazane i nie ma innego wyjścia ( a przeważnie jest ) „. Pewnie zaraz usłyszę , że otrzymuję granty od Matki Natury …. Tak :))) Każdy dzień jest cudownym grantem od Niej i nigdy się Jej za to nie odwdzięczę , to niemożliwe ….

Być może też Ktoś pamięta , jak ostrożnie pisałam o „tzw.witaminach” i ich wynalezieniu …. Być może niech sobie teraz przypomni :)

Bo rzecz idzie o MS , konkretnie problemy z diagnozą . Kto wie , ile przypadków zatrucia pirydoksyną przyjmowanych jest jako MS ?

Witaminka ??? B6 ? No nie …. Ależ tak . Mówię o jej sztucznej , syntetycznej postaci , pod którą ukrywa się – drobiazg – około sześciu związków chemicznych  , z których każdziutki działa inaczej … lub nie działa wcale , zalecanej m.in . w depresjach , astmie , schizofrenii – latami postrzegana jako nieszkodliwa . Ale w 1983 roku ( H.Schaumburg et al , NEJM , 1983 , 309 ) opisano przypadki obwodowej , ruchowo-sensorycznej neuropatii spowodowane właśnie przedawkowaniem „pigułkowej” wit.B6 .
Czy da się to porównać ze skutkami talidomidu ? Niestety , da . Przy okazji wyszło , że matki w ciąży brały spore ilości „witaminki” . Póki tych badań nie było , podobne zaburzenia kwalifikowano jako …. MS . Być może ci , którzy z badaniami zapoznać się …. nie zdążyli , kwalifikują jeszcze …

Jeszcze raz , przy okazji , podkreślę : witaminy ( wciąż brakuje mi , przyznam , 
lepszego sformułowania ich istoty i roli , wciąż wszyscy – więc i ja – opierają się , mówiąc o witaminach , na badaniach i historiach , z których , po analizie , wypływa mnóstwo słabych punktów , ale przyjmuję , że to po prostu substancje znajdujące się „od zawsze” m.in. w roślinach , niektóre tworzone w ciele pod wpływem np.słońca , pomocne w pozyskiwaniu energii życiowej …utrzymywaniu 
lub przywracaniu zdrowia  ) , w swej  naturalnej postaci są świetnie 
skomponowane  , pozyskiwane z otoczenia człowieka , który ich potrzebuje , przeważnie odpowiednio do jego potrzeb zbalansowane ( pod warunkiem , że to otoczenie nie jest ściekiem lub innym śmieciowiskiem  ) . W postaci sztucznej … powtórzę : człowiek nie został wyhodowany na taśmie . To nie jego bajka .

Co np. z witaminą C ? Z opakowania ? Po raz któryś uprzedzam : to nie jest zabawka . Szczególnie w mieszance z żelazem  i innymi suplementami . Proszę sobie zerknąć w historie zgonów młodych sportowców , fakt , cierpiących na hemochromatozę ( choroba metaboliczna ) , po spożyciu JEDNEJ dawki vit. C ( C zwiększa przyswajanie żelaza ) : Jour. Nutrit. ,V .Herbert , Nr 126 , str.1213 , 1996 rok . Nie pogodzę się też z zaleceniami częstymi wobec pacjentów z nowotworami : „Proszę regularnie brać witaminkę C „. NIE . Guzy zużywają jej sporo , aby … chronić się przed lekami , jak i promieniowaniem – Intern. Journ.Epidemiol. K .Michaelsson et al , 1995 , ( 24) Nie dowiedziono , że tak samo potrafią użyć witaminy C przyjmowanej naturalnie , w roślinach …. Nasze ciało jest mądrzejsze od nas , chcemy tego , czy nie … Na szczęście :))))

Nie wiem , czy zwrócili Państwo uwagę , w odcinku poprzednim , na 4 zasady oddziaływania leków , w tym – substytucję , czyli zastępowanie brakujących elementów ? Czy poszli Państwo dalej i dowiedzieli się , od kiedy te zasady obowiązują i jakie obowiązywały pierwotnie ? A jeżeli nawet nie zapytamy , jakie obowiązywały pierwotnie , to czy nie uczciwiej będzie powtórzyć za 
Paracelsusem : „lek to ten , który działa” ? Krótko : DZIAŁA . Ale ustalono te pryncypia , ponieważ trzeba sprzedać coś , co zastępuje , coś , co kompensuje , coś , co tłumi … regulację umieszczono na końcu ! Przecież to zakrawa na zły żart …. Pisząc o homeopatii miałam nadzieję na Państwa spostrzegawczość i napisanie mi : „homeopatia jest jeszcze w tym podobna do placebo , że W OGóLE działa -nic , że mechanizm i substancje inne … ” … Myślę , że Wielu tak pomyślało , nadziei nie tracę :)

Zaraz udam się w kierunku suplementowania żelaza ( Panowie , zwracam uwagę , że Wasze – męskie organizmy – poza poceniem , nie zostały wyposażone w aktywne mechanizmy wydalania żelaza , w Waszym więc przypadku ładowanie w siebie piguł Fe oznacza problem ) , wapnia etc . , co nie skończy się sympatycznie dla proszki sprzedających ani bezmyślnie się nimi faszerujących … Słucham ? „Poziom żelaza w organizmie reguluje się wchłanianiem go w jelicie i jak wysoki , to organizm obniża wchłanianie , a jak niski – zwiększa ” ? TAK . ALE NIE OD RAZU . Jeżeli więc napchamy się żelazowych piguł , dopiero po paru dniach organizm to ureguluje , a w tym czasie wchłanianie wzrośnie i … infekcje gotowe . 

Ach , MS … Podobnie , jak z definicjami witamin i nie tylko , nie mogę się pogodzić z definicjami MS , co zapewne od początku tutaj przesiąka ;)

Jak to było …. ? Pod koniec XIX wieku obserwowano zgony u szczepionych na wściekliznę . W dnie do tygodni rozwijało się upośledzenie aparatu ruchowego , głuchota , kolejno „wypadały z pracy” nerwy , fragmenty mózgu … aż do śmierci .

Określono to : encephalomielitis postvakcynalne(poszczepionkowe zapal.mózgu i rdzenia ).

Jednak obraz kliniczny nie był podobny do wścieklizny ( wedle medycyny szkolnej , bo z punktu widzenia medycyny normalnej :)))) , całościowej , już nie jest to takie jednoznaczne ) , powiązano go więc z MS .

Kiedyś pisałam , że w 1937 roku ( eksperymenty z wścieklizną ) małpom wstrzyknięto tkankę szpiku – więc obcą gatunkowo -królików i wywołano 
podobne symptomy .  Tak powstała hipoteza , że obserwowane objawy to NADreakcja systemu immunologicznego na obce gatunkowo białko ….Zrobiono eksperymentalny , alergiczny encephalomyelitis :) i potraktowano jako model inflamacji mózgu …. Ach , to nic ;) , że to model zwierzęcy ….

Kiedy zaczęto przyglądać się pewnym zaburzeniom jako MS , szukano rozpaczliwie podobnej choroby u zwierząt – nie znaleziono . Więc użyto właśnie ww.modelu .

Dokładniej ? Zwierzakom wstrzykiwano ( oby wstrzykujący smażyli się w piekle) białą substancję mózgową lub szpikową , by „alergizować” limfocyty na …nią , tak , jak obserwowano „coś podobnego” przy szczepieniu .Pominę , co wyprawiano i czego dodawano do zastrzyków ( a może nie pominę : gruźlicy , olejów mineralnych ) , kiedy mimo wysiłków do zapalenia dojść nie chciało .

Efekt ? EAE liczy się jako najlepszy model zwierzęcy choroby autoimmunologicznej :)))))) – rzecz jasna „adekwatny ” dla ludzi .

I co z tego ?

Ano … Nie widzę , by miał coś wspólnego z  MS .

Zmiany chorobowe pod mikroskopem wykazywały mikre podobieństwo z ogniskami  MS. Choroba NIE postępowała rzutowo , jak to jest w MS . Ale EAE miało być ( i jest  ) porównywane z ostrą postacią MS … Tylko , że ich nie da się porównać .

Tzw. ostre MS to w rzeczywistości ( na pewno bliższe rzeczywistości ) ADEM – acute dissem.encephalomyelitis ( ostre rozsiane zapalenie mózgu i rdzenia … ) – czemu więc określa się je jako MS ?

ADEM , tak samo , jak postwakcynalne zapalenie mózgu , jest chorobą naczyń – to zapalenie naczyń mózgowych , które ogniskowo atakuje sąsiedztwo . Demyelinizacja ( rozpad osłonek mielinowych ) jest tu sekundarną reakcją towarzyszącą , nie – prymarną , jak uważa się w MS . ADEM jest znaną jako reakcja na szczepienia , poważne infekcje ,  transplantacje : bóle głowy , wymioty , epilepsje … koma i śmierć .Ludzie przeżywający ADEM w większości niestety muszą się liczyć z poważnymi uszkodzeniami organizmu … Ale ADEM przebiega BEZ tzw. rzutów . ADEM jest monofazowa . MS – wielofazowa .

EAE to model ADEM , nie MS . Nawet , jeżeli chciałby tego :) Pan Profesor
Lumsden , ceniony neuropatolog .

CO TO JEST więc ?

Wśród teorii spekulacyjnych ;) na temat etiologii MS nie brak i wirusowej :
podobno Ktoś w dzieciństwie miał styczność z wirusem Epstein-Barra ( EBV) ,
limfocyty się zorientowały ;) i później , kiedy na skutek jakiegoś czynnika wyzwoliła się choroba , dochodzi do ataku na białą substancję mózgową bo limfocyty myślą , że to wróg ….

Ja bym się od teorii „wirusowych ” , tak długo , dopóki nie chodzi o hodowlę broni biologicznej , powstrzymała .

Mnie zastanawia , dlaczego w białej substancji mózgu chorego na MS pod wpływem stresu ( silnego oczywiście ) tworzy się białko , które w normalnych okolicznościach … normalnie go nie ma :nazwijmy to „domowo” ;) proteiną szoku termalnego. 
Czy gdzieś Państwo słyszeli , że „ktoś się z wkurzenia zagotował” ? No właśnie .
Ale jej pojawienie i zaobserwowanie cechy charakterystycznej – łańcucha aminokwasów R-R-P-F-F , tego samego , co występuje w otoczce białkowej EBV , sprowokowała do dywagacji , że „MS to wirusowa … ” .

A na wirusy co ? No jasne : szczepionki :)))

I dlatego ja się bardzo nad tą teorią zastanawiam …

Przychylając jednocześnie do akceptowanej wcześniej teorii toksycznej kumulacji , czyli zanieczyszczenia organizmu , na skutek procesów tak psychicznych , jak i obciążenia go „śmieciami” całkiem materialnymi : w centrum ogniska MS jest zawsze żyła . To , co powoduje kreację ogniska , dostaje się być może żyłami do mózgu i rozszerza , jak czerwone wino wylane na białym obrusie …

W tym miejscu pragnę polecić do rozważenia publikacje lekarzy : Abhijfa Chaudhuriego , R.K.Ganga  : Theory Attacks MS Diagnosis , w ww.sclerosi.org ,
w w w.examiner.com :An expert review on multiple sclerosis and it being autoimmune specific , 2010 , lipiec 07. , RK.Gang , styczeń 2003 , A .Tourban , O.Gout , R.Liblau et al , Neurology 53 , Lipiec 1999 , Encephalitis after hepatitis B vaccination ( to dla tych , którzy się chętnie szczepią na żółtaczkę ) ….

Rozwagi na wakacjach i optymizmu życzę :)

Posted in aktualności, onkologiczne impresje, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane .cz.6.Co ma homeopatia do placebo , a jedno i drugie do MS ?

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 22, 2012

Mamy do czynienia z wieloma antynomicznymi sytuacjami z pogranicza wydolności zdrowego rozsądku .Kiedy świat dawno wiedział już o białaczkotwórczym działaniu detreomycyny , u nas wycofano ją z aptek dopiero po dziesięciu latach …. Prof.Julian Aleksandrowicz

Gdybyśmy mieli mówić wszystko , co tylko logicznie i naukowo udowadnialne , nie dotknęlibyśmy ISTOTNEGO ani razu … L. Wittgenstein

Zdawałoby się , informacji o kortyzonie nie brak , ale pytania , pytania … Przepraszam , jeszcze więc króciutko o farmaceutycznej postaci cortisonu : przy założeniu , że MS to autoagresja i nagle „dzikie” limfocyty niszczą mielinę , podaje się kortyzon , by zdusić chęć/atak białych ciałek krwi ? Czy aby w domu wszyscy zdrowi ? ;)

Może przytoczę efekt prac Optic Neuritis Study Group , grupy założonej pod koniec 80-tych przez amerykańskich lekarzy z kilkunastu wielkich klinik w celu ustalenia wpływu kortyzonu na zapalenie nerwu wzrokowego . Nie muszę chyba nadmieniać , że członkowie grupy działali wedle najsurowszych kryteriów świata medycyny szkolnej .
Ktoś pewnie wtrąci :” O kurczę , ale czemu oni to zrobili?” A bo nie było żadnych przekonywujących studiów klinicznych potwierdzających korzyści cortisonu mimo , iż od ok.1960 był stosowany w MS , czyli i w zapaleniu nerwu wzrokowego .

Prawda , że intrygujące ?

„W momencie dopuszczenia nie było żadnych poważnych badań potwierdzających jej działanie . Słyszycie , jak szwedzcy psychiatrzy pokładają się ze śmiechu ? ” ( J.Virapen , „Nebenwirkung- Tod , Korruption in der Pharma – Industrie ” , w Polsce pod tytułem „Skutek uboczny – śmierć” , ( podrozdział o dopuszczeniu nowej insuliny ,ale pasuje i tutaj :) ,  tłum. własne )

Ale do kortyzonu … Pierwsze wyniki większych studiów 1992 , publikacja oczywiście w NEJM … i wielkie rozczarowanie .Wprawdzie terapia przyśpieszyła restaurację zdolności widzenia , jednak nie poprawiła stopnia cofnięcia się zaburzenia .Na polski ;) :rok po zachorowaniu , pacjenci z optic neuritis , którzy otrzymali PLACEBO widzieli równie dobrze , jak ci , którym podano kortyzon . Mało tego :u ostatnich zanotowano podwyższoną częstotliwość nowych ataków w tym samym oku . Potwierdziło to obawy , iż kortyzon mógł zbyt gwałtownie „zgasić” ognisko , doprowadzić do powstania mniej wartościowych blizn ( nietrwałych , o delikatnej strukturze ) i …ogień zapłonął jaśniej .

Nie dali za wygraną . Rok później drugie studia z pytaniem kluczowym :” czy podanie o właściwym czasie i we właściwej dawce kortyzonu może zapobiec wybuchowi MS ?”

Za tym czaił się dość osobliwy , myślowy proces , charakterystyczny dla świata naŁki:
” MS zaczyna się często zapaleniem nerwu wzr. Jeżeli je natychmiast zdusimy ( jak przebiegle ;))) , może zabijemy też cały proces chorobowy tak , jak się wylewa kocioł wody na palenisko …..” . Ale MS to nie jest zwykłe palenisko . A cortyzon – nie woda.

O studiach można sobie poczytać , tutaj napiszę tylko , że kliniczne pewne ( co za cudowna pewność siebie :)))) LUB prawdopobne :)))) ( jednak ) MS wystąpiło w ciągu 2 lat w grupie obficie zakortyzonowanej ( dożylnie ) u 13.5% , w grupie otrzymującej c.oralnie – 24% , w grupie placebo – 20.9 % . Nowe ataki zapalenia nerwu wzr.wystąpiły w grupie pierwszej u 13.4% , drugiej – 30.2 % i trzeciej …. u 15.9% .

Wyniki zostały zinterpretowane :)

„Wysokodawkowana intravenalna terapia cortyzonem znacznie redukuje ryzyko rozwoju MS w ciągu 2 lat i tym samym hamuje przejście w chroniczną postać „.

Do tej pory nie mogę się doczytać choćby grama wyjaśnienia , dlaczego wysokie dawki cortisonu chronią a niskie dawki wpływają na MS niekorzystnie ?

Ale to nie był koniec tyrania , o nie – Optic Neuritis Study Group , Neurology 49 , 1997 – w ww.ncbi.nlm.nih.gov … po trzech do pięciu lat wyrównały się różnice we wszystkich trzech grupach . Przejście w „klinicznie pewną” postać MS mogło być więc co najwyżej przeciągnięte . ALE ciągle na studiach kładzie się nacisk na pierwszą część badań ( jeżeli w ogóle wspomina o następnych ) , podobnie na szkoleniach dla lekarzy , tylko pierwsza część jest cytowana w pracach , tylko pierwszą przytaczają firmy farmaceutyczne , by „dowieść” skuteczności cortisonu w MS !

Prawie 10 lat badań – nie za darmo , o nie ….I jedyna słuszna interpretacja :”dajemy cortyzon , bo pomaga” ? Naprawdę tylko taka ?

A może :” cortyzon nie jest tak wspaniałym środkiem , jakim go przedstawiamy „… Za ostro ?  „Cortyzon skraca rzut MS , ale nie ma wpływu na prognozę długoterminową” , „jeżeli dajemy c.,to w dawkach i metodą , w której jest najskuteczniejszy ” ( a Boże broń w ogóle , ale przecież tego nie napiszę :))))) , „przyjmujemy do wiadomości , że niskodozowana terapia c., jaka była STANDARDEM 1980 do 95 i , w wielu krajach dłużej , wpływa na przebieg choroby NIEKORZYSTNIE” ?… Itd., itp….

Dokładniej o badaniach:w ww.ncbi.nlm.nih.gov – A randomized controlled trial of corticosteroids in the treatment of acute optic neuritis , N.England Jour.Med , 326 , 1992 , RW Beck et al .

… Przed chwilą czytali Państwo również o placebo .

Co Państwo o nim wiedzą ? Czy też pogardliwie krzywicie się , kiedy pada : ” To tylko placebo” ? Czy , zapytani , czym TO jest , mówicie :

„…. działa u naiwnych , głupich , nieuków , ciemniaków ….”( wstaw dowolne ) , „właściwie to w ogóle nie działa”, „działa … najlepiej u hipochondryków …..” ? To muszę Państwa zmartwić , bo wszystkie te założenia spoczywają na bezmiarze niewiedzy o mechanizmach środków terapeutycznych , powielanym przez – niestety- wielu reprezentantów „służby” zdrowia .

Wszystkim , którzy kiedykolwiek usłyszą , że „placebo to g….” lub że „to zioło to placebo , nic nie warte ” , proponuję – jeżeli nigdy nie doświadczyli działania rzeczy prostych , tanich lub wręcz darmowych ( bo nie mam zamiaru usprawiedliwiać masy hultajów sprzedających rzeczy ogólnie dostępne lub wręcz trucizny jako „cudowne specyfiki” )zapoznanie się ze studiami na temat …. Czy , gdyby nie było mowy o jakimkolwiek znaczeniu terapeutycznym …. możliwym do spieniężenia :) – czy ktoś zawracałby sobie głowę ? … Proszę zacząć od starych już ( ale dobrych ) studiów J.Levina z Uni of California/San Francisco . Badania nie były „byle czym” , gdyż chodziło o pacjentów z bólem stomatologicznym :) . Jedni dostali środek uśmierzający , drudzy – placebo .Ogólnie – obie grupy informowały o niewielkim lub żadnym bólu w czasie zabiegów – w ww.ncbi.nlm.nih.gov/ Role of pain in placebo analgesia – JD Levine , Fields , Bronstein i in. , 1979 , 76(7) plus w ww.jneurosci.org , następnie poszperać na w ww.cell.com /Trends in Neurosciences -Placebo analgesia – a role for endorphins , w ww.nlm.nih.gov/Emotions and Diseas Self Healing , Patents and Placebos ….

Za proste ? Doświadczenie Levinasa było wyjątkowym . Mianowicie podał on też części grupy , która dostała placebo , naloxonum-błyskawicznie działającego , czystej wody antagonistę opioidowego – znoszącego działanie endorfin . Jeżeli placebo byłoby 
zwykłym złudzeniem , to znaczy nie wyzwoliłoby w ciele żadnych biochemicznych procesów , naloxon pozostałby bez efektów .,.. Ale pacjenci po naloxonum czuli ból . I to był krok naprzód w dostrzeżeniu roli placebo …. Nawiasem mówiąc , termin „placebo”
 wywodzi się z liturgii chrześcijańskiej :)

Ach , jakoś krócej ? Co się liczy dla bólu , odnosi się i do systemu immunologicznego , ponieważ limfocyty posiadają receptory endorfinowe …

Czym jest więc placebo ? Być może jednym z najciekawszych i całkiem skutecznych medykamentów , pomagającym aktywować odpowiednie substancje z naszej wewnętrznej apteki ? Oczywiście , działa :) szczególnie dobrze , kiedy opatrzone jest odpowiednio naukową :) ( im zawilszą tym lepiej ;)))… nazwą , „wygląda” ( opakowanie lub intrygująca budowa :)), kiedy jego użycie posiada symbolikę siły … Ludzie mają swoje symbole – różne , pozytywne , negatywne … Sztuka lekarska to również użycie subtelnego instrumentu , jakim jest EMPATIA i odnalezienie odpowiedniego środka . Nie mówię tu o wodzeniu na manowce i lekceważeniu zaburzeń czy handlowaniu powietrzem i wydzieraniu choremu ostatniej koszuli – mówię o obudzeniu w pacjencie leczniczych sił , JEGO sił i skupieniu ich na problemie … Czy ja za wiele nie wymagam ? :)))

A jeżeli placebo , Niektórzy od razu podszepną :” O , no tak , to od razu homeopatia ” . Jasne ;) A medycyna szkolna jest „jedyną prawilną , właściwie to przed nią nie było medycyny „;)))))) Jawohl ;) A przed Gutenbergiem nie było kultury ;)))))))))

Homoepatia nie równa się placebo …..Może o tyle wspólnoty ma jedno z drugim , że pozytywne podejście pacjenta pomaga leczeniu , aczkolwiek sukcesy środków homeo u dzieci pozwalają na konkluzję , iż to leki wyjątkowe , o wielostronnym działaniu i w mojej opinii – obok pożywienia , naturalnych postaci ziół , obok ćwiczeń , psychiki  – na spokojnym miejscu podium  w rankingu zaufania oraz efektów .

Dlaczego ? W cyklu o homeopatii wielokrotnie podkreślałam bezpieczeństwo stosowania oraz łagodność leczenia , ale jej głównym zadaniem jest regulacja . Tak ,  regulacja … jest ujęta w zasadach działania medycyny szkolnej , a jakże , wprawdzie na ostatnim miejscu po
-substytucji / uzupełnieniu brakujących materiałów , np. przy braku magnezu – magnez etc./
-kompensacji /przykładowo odciążenie serca diuretykami przy niewydolności /
-supresji /zduszenie nadnormatywnych reakcji przez np.cortyzon/ … ale jest , mamy i regulację- sterowanie procesem chorobowym poprzez hiposensybilizację , np.
minimalnym dawkami alergenów .

O trzech pierwszych zasadach i ich celowości , obszarze działania … wypowiadam się dostatecznie często :))) Homeopatia podpada jednakże pod ostatnią , mieści się tam :)),
w umieszczonej w dyrektywach jakby od niechcenia ( gdy powinna być na miejscu pierwszym ) REGULACJI . Więc harmonizowaniu .

Jaka homeopatia przy MS ? Zależy od pacjenta . Od postaci MS . Wspominałam o natrium muriaticum , wspomnę i o gelsemium …. Ważne : przy homeopatii zachowujemy własną zdolność organizmu do regulacji – nie niszczymy jej .

Ale nie tylko homeopatia – pamiętają Państwo uwagę o cannabis ? Chorzy mający dostęp ( gł.na Zachodzie , bezproblemowo w Holandii – proszę pamiętać , nie wolno wywozić poza Holandię !!!) , aktualnie legalizację handlu cannabis ma wprowadzić Urugwaj -potwierdzenie na  w ww.cbsnews.com ) do tego cennego leku , dzielą się następującym doświadczeniem przy walce z nocnymi bólami : biorą łyżeczkę miodu , ogrzewają go lekko np.nad świecą , dokładają odrobinę – mniej więcej wielkości główki od szpilki cannabisowej „żywicy” , a gdy się rozpuści w miodzie , mieszają w szklance zielonej herbaty i wypijają przed snem . Oczywiście powyższe nie może być traktowanym jako przepis , recepta , zalecenie etc.

Czy jest coś dozwolonego w tej aptece ? :) Jest . Wiele , np. dziurawiec świetny przy zmęczeniu ( zmęczenie ostrzega przed przeciążeniem !) , pożywienie bogate w wit.E- składnik wszystkich biologicznych membran , ćwiczenia -np.joga , magnez – więc kakao, warzywa liściaste ( p.wcześniejsze wpisy , było o skarbnicach magnezu-przy ewentualnym przyjmowaniu preparatów magnezowych proszę pamiętać , że bardzo łatwo jest wysokimi dawkami magnezu zakłócić funkcjonowanie nerek i to poważnie  ) , Chińczycy pewnie zaleciliby oprócz ćwiczeń kurację żeń-szeniem ….Dobrze byłoby mieszkać na obszarze wolnym od chemicznych oprysków … Wracamy do tematu :” MS to choroba współczesna „…. Jaki organizm nadaje się do dobrego funkcjonowania w środowisku pełnym trucizn ? Praca w warsztacie lakierniczym , fabryce farb i lakierów , przy produkcji nawozów … Toż to żywcem wyzwanie dla każdej żywej istoty . A są i tacy , którzy jeszcze chętnie za nawozy płacą i równie chętnie je rozpylają na polach , po czym nie mniej chętnie wcinają zatrute jadło i sprzedają innym , mając jeszcze pretensje , że konsumenci za mało bulą … Superfosfat – bogaty w … radioaktywny uran , ten zaś- teratogenny i za nic mam oświadczenia systemowych agencji „bezpieczeństwa zdrowotnego” , które od 2011 ( bo wcześniej ludzie nie wiedzieli aż tyle i nie czepiali się ) ustaliły dopuszczalne wartości graniczne uranu w wodzie etc. Nie może być mowy o „wartościach granicznych” , po prostu nie może ! Czy zostało poddane rzetelnym badaniom , jak trucizny znajdujące się w glebie , wodzie etc. wzajemnie na siebie oddziaływują w organizmie ludzkim , jak się nawzajem wzmacniają lub znoszą ???
Jak więc można ustalać „wartości graniczne „??? U ludzi rak nerek-„bramy życia” w TCM- pojawia się przy konsumpcji wody pitnej o lekko zaledwie zaznaczonej wartości uranu , uran winny też będzie alergiom , zawałom , ciężkim infekcjom , uszkodzeniom DNA …ach , zapomniałabym- działa estrogennie – czy sądzą Państwo , że płód matki pijącej ścieki zwane wodą pochodzące z przenawożonych pól będzie zdrowy ? Chyba schodzę z sedna … Przepraszam , nie mogłam tego nie napisać – często , będąc w drodze widzę pojazdy rolnicze sypiące , lejące i rozpylające nawozy na ogromnych obszarach – ja nie wiem , JAK ludzie , teoretycznie związani z ziemią ,  mogą nie czuć , nie wiedzieć , nie dostrzec , że sieją śmierć – sobie i pokoleniom .

Nie , źle pojęte rolnictwo to nie jedyna zaraza – pod latarnią najciemniej : w szpitalach używano do dezynfekcji przy niemowlętach hexachlorofen ( przynajmniej „tradycyjnie” , być może nie we wszystkich ) , mydła i dezodoranty też go zawierają – ale to x….. osadza się w mielinie , bo bezproblemowo przenika przez skórę , krew do tkanek mózgu – a jak się osadzi i rozgości , osłonki mielinowe „puchną” i rozkładają się …
Wycofano z handlu ? A proszę się przyjrzeć składowi niektórych preparatów …. 

Czy mamy prawo żądać zdrowia i jednocześnie niszczyć zdrowie otoczenia ? Zanim Państwo sobie odpowiedzą , proszę zacząć od …. spokoju – p.odcinki wcześniejsze :)

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane …i nie tylko. Cz.5. Kortyzon ? Można inaczej , ale …

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 13, 2012

Niniejszy wpis może zdawać się chaotycznym ( i poniekąd jest :)) oraz przeładowanym – – pragnąc przekazać możliwie najwięcej w jak najkrótszym czasie pogodziłam się  , że nie uniknę skrótów oraz stłoczenia zagadnień : proszę o wyrozumiałość i uważne czytanie .

———————————————————————————— 

Objazdy , objaździki ;) , a w przerwach – autostrady :) Teoretycznie wiemy , dokąd chcemy dojechać . Teoretycznie wiemy nawet , gdzie „toto” leży . Ale kiedy przed szybą wyrasta „objazd” … Najczęściej pojawiają się nerwy . Czy słusznie ? …

Nie wiem , jak dla Państwa , ale dla mnie objazd oznacza przeważnie „niespodzianka” . Coś nowego … Naukę . Poznawanie . Oczywiście – śpiesząc się , za nic mam w pierwszej chwili i „niespodziankę” i „uroki nowego” , ale potem … potem zawsze okazuje się , że „tak miało być” , że ten objazd był czemuś/komuś potrzebny … no i mnie- jak najbardziej …. i gdyby oznaczał wyłącznie zwolnienie . Piszę to , ponieważ dzisiaj chciałabym opowiedzieć o sile … objazdu ;) – nawet , gdyby brzmiało to cokolwiek niepoważnie – proszę się nieco nad odcinkiem pomęczyć :) , a nuż jednak przyda się … ?

Kiedy Pan Santiago Ramon y Cajal zabarwił komórki mózgu , medyczny świat zapiał z zachwytu . Jak piszą w źródłach przyjaznych Nobliście … ” Jego odkrycie pomogło zrozumieć strukturę ( „pomogło nieco przybliżyć … ” – pasowałoby bardziej :))) i zasadę działania układu nerwowego ( „i odrobinę rozjaśnić zasady …” – pasowałoby jeszcze bardziej :))))  . Pan S.Ramon y Cajal więc pokazał pod mikroskopem komórki mózgowe … jak drzewa . I już „zrozumiano” ? Pomyślano , że to fragment prawdziwego  mózgu ? Niezupełnie . Ponieważ najpierw musiano ten mózg zabić ( sam umarł ) , potem go pokroić w krążki i dopiero zabarwić . TO , co ujrzano pod mikro , było więc MARTWE .  Jak umarły las . Ale umarły las ma się do żywego tak , jak paprocie malowane mrozem na szybie do pysznych , czerwcowych łąk …. Mózg to życie : miliony komórek wyciągają ramionka do sąsiadów i sąsiadek ;) , nawiązują kontakty … Ale przypadek Pana Santiago R.y.C. nie jest pierwszym , w którym za koloryzowanie otrzymano Nobla ;)

Co ma Pan Santiago R. y C. do MS ? A chociażby to , że niektórzy eksperci , myśląc , że znają strukturę i działanie systemu nerwowego ( czy „znać” to nie jedno z najbardziej zwodniczych słów w ludzkiej mowie ? ) , myślą ;) , że wiedzą , jak go leczyć … to by było piękne , ALE – ci „niektórzy” myślą , że ich wiedza jest najsłuszniejszą – tak , to przeważnie ci ordynujący ciężką chemię i nie chcący słuchać o metodach poza nią . Nie , to nie jest ogólny przytyk do neurologów , ponieważ wśród tejże grupy nie brak szczęśliwie zwolenników terapii nieinwazyjnych – np.wypromowanej przez Dra Mosze Feldenkreisa . Ten zaś pisał :

„Mózg nie tylko daje impulsy mięśniom , ale i odwrotnie .Ruchy mięśni przekazywane są jako obraz do mózgu „. To oznaczałoby , że , jeśli owe ruchy są w jakiś sposób zaburzone , tak odbiera je mózg i … kółeczko się zamyka . Ruszamy się świadomie lub nie … jednak ruszamy się . Myślimy o naszych ruchach lub nie … Są zgrabne lub przeciwnie – ciężkie i zniekształcające nasz … obraz . Czy widzimy je takimi , jakimi one są ? Wedle M.Feldenkreisa „postępujemy wedle obrazu , który sobie o nas uczyniliśmy”. Stąd Jego sugestia organicznej nauki .

Umysłom drążącym :) zaświta teraz :przecież nauka , jak myślenie i czucie to procesy duchowe . Po co więc to „organiczne” i jak to „jeść”?  Po to , że ważne są połączenia . Mózg to nie lustro , w którym odbija się świat zewnętrzny , ale podobny jest bezmiarowi piasków , na których każdy powiew wiatru , każda kropla deszczu zostawiają ślad : to nieustanny proces przestrukturyzowania , którego nie czujemy ( zwykle ) i nie widzimy – badacze też nie- , a nie widzą , ponieważ badają tkanki martwe .

Tymczasem … każde przeżycie …. np.obraza zostawia „bliznę” , szczęście – też – innego jednak rodzaju …To tkanka , nie – komputer , tkanka kształtowana myślami .

Czy w tej chwili usiłuję powiedzieć , że strukturę kory mózgowej można zmienić myślami ? Czy to … głupie albo szalone wręcz , albo … magiczne , więc „diabelskie” ?

Ależ taki proces przebiega w naszym mózgu od zawsze … Jakkolwiek edukacja dba , byśmy nie byli tego świadomi . Jeżeli więc jest to proces odwieczy i naturalny … w takim sensie możemy nazwać zapoznawanie się z owym procesem i wpływanie na niego nauką organiczną . Głównym warunkiem powodzenia jest odprężenie z minimalizacją wszystkich bodźców , czyli spokój : ruch mięśni musi być zredukowany do czystego wyobrażenia – tak osiągniemy maximum sensytywności , która z kolei umożliwi podążanie za wewnętrzną dynamiką przebiegu ruchu . Tak możemy reorganizować swoje procesy motoryczne i je ulepszać .

Poprzez świadomy trening tworzymy nowe połączenia między komórkami nerwowymi , mózgowymi  a komórkami mięśniowymi . Dusza i ciało – nie rozdzielajmy ich , to JEDNO . Potrzebujemy :

woli

koncentracji

umiejętności spojrzenia w siebie

Czy sugeruję , że wyobrażając sobie … widząc zdrowe , normalne ruchy , możemy zmusić mięśnie do współpracy w tak poważnej chorobie , jaką jest MS ?

Zdecydowanie tak . Oczywiście , to jedna z metod i nie powiem , że obiecuję cuda … Cuda zdarzają się przeważnie wtedy , kiedy nikt ich nie obiecuje :) Chciałabym jedynie podkreślić pogląd , szczęśliwie wyrażany przez całkiem pokaźną grupkę ;) , że możemy wpływać na sporo czynników w życiu , więc i w chorobie . To jak z uczestnictwem w ruchu drogowym : niektórzy uważają , świetnie jeżdżą , ale … czasem zabraknie im szczęścia . Podobnie z chorobami – można zrobić wiele , ale … bywa , że szczęścia nie wystarcza  . Postarajmy się jednakże zrobić wszystko , aby losowi pomóc .

 Metoda Feldenkreisa nie wydaje mi się właściwą dla osób , które lubią się poddawać leczeniu , nie lubią się uczyć ani sami działać . Niestety, niektórzy nawet w sytuacjach podbramkowych są albo zbyt zamknięci albo zbyt leniwi ….Brutalne , ale to właśnie najlepsi klienci przemysłu .

Do znudzenia powtarzać więc będę : choroba to nauka , w tej ławce chorego nikt nie zastąpi . MS – wysterylizowana w kierunku nieomal medycznego misterium , potwora z nieznanych światów , jest zaburzeniem bynajmniej nie rzadkim i wcale nie tak obcym . Nie zgodzę się z opinią , że rzuty mogą nastąpić „bez żadnej przyczyny” , z „jasnego nieba” . Gwałtownie – tak , ale przyczyna JEST , zawsze .

Może to być omawiany krótko wcześniej stres , może silne toksyny , może … co ze szczepionkami ? Francuzi ( Pan C.Confavreux i spółka , czyli S.Suisse , P.Saddier i in., 2001 , w ww.nejm.org ) usilnie dowodzą , że szczepienia na hepatitis B , grypę i tężec nie mają … uwaga : pogarszającego wpływu na przebieg MS ( nie ma tu nic o wywołaniu ) , mimo , że ….. znane są rzuty po szczepieniach na … hepatitis B . A już Niemcy w bodaj dziewięćdziesiątych twardo pisali , że szczepionki tężcowe jak najbardziej mogą MS wywołać , że pierwsze symptomy MS pojawiają się częściej po szczepieniach na tężec , podobnie Harvardczycy , ale nie tylko , publikowali wyniki prac o związku między materiałem szczepionkowym na FSME  – odkleszczowe zapalenie mózgu , p.cykl o boreliozie ) – np. w ww.edoc.ub.uni-muenchen.de , w ww.neurology.org .

Szczepienia ….. I tu nie ma zgody wśród neurologów : jedni twierdzą , że MS może wystąpić po byle grypie , więc „szczepić” , drudzy ( których zdanie podzielam , z zaznaczeniem , że stymulacja byłaby sztuczna i agresywna ) – że każda stymulacja systemu immunologicznego może wyzwolić rzut MS , należy więc szczepień unikać .

A że przy szczepieniach …

Jedna z teorii MS mówi , że w otoczce mielinowej zagnieżdża się zarazek i … śpi , że „zła informacja” owinięta w proteinę – wirusy ? ;) – powiela się i „szaleje” … Jakże to wygodne dla twórców szczepionek … nic dziwnego , że bostoński team „american
heroes ” opracowywał i chyba dalej się męczą ;) „szczepionkę na MS ” .

Ale załóżmy , że z tym „zarazkiem” to prawda … wirus okutany w podobną do np.myeliny substancję może się chować długo …ale potem budzi się i chce wyjść : jak spotka limfocyty , one poznają , że to wróg i próbują eliminować , jednak niszczą nie tylko wirusa , ale i struktury imitujące … Nikt nie wie , kto jest wrogiem , co wyzwala ataki …. Czy taki scenariusz też jest możliwym ?

Przy potwierdzeniu hipotezy , że to choroba autoimmunologiczna , autoagresja i nagle „dzikie limfocyty” niszczą białą substancję mózgową ( myelinę ) , daje się więc kortyzon – by zdusić chęć ataku białych ciałek krwi . Ale jednocześnie dusi on gojenie ran i naturalną obronę …. W chirurgii podanie go rannemu lub świeżo operowanemu jest ciężkim błędem w sztuce  . Do tej pory zresztą nie dało się ustalić optymalnej dawki kortyzonu . Wciąż „ćwiczy się” , mimo , że „twarz w pełni” , trądzik , wrzody żołądka , osteoporoza , czasami embolia płuc no i bóle , na które nie działa morfina . O tak , cortyzon skraca atak SZYBKO i ma efekt euforyzujący , za to go kochają… Kiedy ktoś cierpi i nagle poczuje ulgę … trudno się dziwić . Kiedy powstaje ognisko MS , wokół tworzy się stan zapalny , puchlina – jak przy ukłuciu owada . Kortyzon działa jak gąbka  – wyciąga wodę , nacisk na nerwy się zwalnia , automatycznie choremu „lepiej”.

Ale obrzęk jest rozsądną reakcją ciała .  W tym przypadku „im szybciej , tym lepiej ” to błąd – przynajmniej z kortyzonem .W Anglii i USA czekają , czy chodzi o atak lekki , czy nie . Lekki cofa się … sam . Zanim dopowiem jeszcze słów parę o kortyzonie , przypomnę , iż nazywa się tak nieco „oględnie” leki o działaniu cortyzolowym , że kortyzol naturalnie tworzy się w organizmie z … cholesterolu , że historia z medykamentami obniżającymi poziom cholesterolu ma większy wymiar grozy , aniżeli niektórzy przypuszczają .  O różnicach w nazewnictwie , czyli farmaceutycznych eufemizmach proszę sobie doczytać , jakkolwiek wspominałam o nim często i mam nadzieję , wyjaśniałam prosto :) Umownie więc kortyzon w leczeniu MS … CZY i DLACZEGO ? Na te pytania nie odpowiem , opowiem Państwu jednak o badaniach opublikowanych w piśmie czytanym przez naukowców , ale przeważnie :) nie przez praktykujących lekarzy , mianowicie Journal of Neuroscience , z 06.08.2003 , o artykule , który powinien być lekturą obowiązkową ( przepraszam za stanowczość ) wszystkich leczących ( próbujących leczyć :)) MS kortyzonem . Tytuł :
” Methylprednisolone increases neuronal apoptosis during autoimmune CNS – inflammation by inhibition of an endogenous neuroprotective pathway ” , w ww.jneurosci.org , autorzy z Getyngi :) . Tym , którzy wolą skrót , powiem , że pod koniec lat 90 , pod kierunkiem młodej Pani Badacz poprowadzono eksperyment na szczurach . Wywołano sztucznie zapalenie nerwu wzrokowego , potem obserwowano szkody w szpiku i zniszczone komórki nerwowe … Jasne , że Big Pharma rzuciła się na wyniki : przecież , gdyby pogrom w komórkach mógł być zahamowany betainterferonem , toż to byłaby chwała :)

I pociągnęli studia :)))) Podali methylprednisolon … Niestety , po farmaceutyku okazało się , że komórki nerwowe giną jeszcze szybciej i na większą skalę … OJEJ !!! Sponsorzy , widząc , że ” z takimi studiami to żaden interes ” , wycofali się cichaczkiem , efekty wprawdzie puszczono , ale do pism „troszeczkę ” ;) oddalonych od realnego świata lekarskiego , dołączając odpowiednie komentarze , np. , że ” badania były prowadzone na szczurach , więc to należy je traktować z dystansem , bo nie na ludziach ” , etc. A , to co innego ;))))

Kiedy na szczurach robi się badania nad szczepionkami i innymi „wspaniałymi” preparatami , które są wprowadzane do handlu ( mimo wszystko ) , to rzecz jasna , studia są „miarodajne” i „odpowiadają zastosowaniu u ludzi ( och , tak , po testowaniu i na nich , ależ jasne ) , ale kiedy wyniki są porażająco złe , to nagle „trzeba dystansu ” ?

Wcześniej zaledwie napomykałam  , ale powtórzę : proponowałabym uważniej przyjrzeć się związkowi między Parkinsonem , Alzheimerem , a podwyższonym poziomem cortyzonu we krwi , poziom ów koreluje bowiem z atrofią mózgu , chcemy tego , czy nie .

Ktoś powie , że opinia lekarza o leku zależy nie tyle od tego , ile wie o jego chemii i mechanizmach działania ( przecież … ” taką wiedzą mają dysponować przede wszystkim farmaceuci ” :))))  , ile od jego doświadczenia . Bazując na tym , można rzec , iż obserwując szybkość działania i zadowolenie pacjenta z uśmierzenia cierpienia – lekarz ma prawo kortyzon akceptować . A jednak … historia pacjenta nie kończy się , kiedy opuszcza szpital . Medykamenty o zadziwiającym działaniu doraźnym i śmiertelnym działaniu ubocznym … czy powinny być traktowane , jako środek pierwszego wyboru ?

Czy „efekt zmiękczający” , jakim niewątpliwie wykazuje się kortyzon , może przesłonić LECZENIE ? Nie podważę i nie wątpię , że kortyzon jest w stanie zmazać symptomy żółtaczki i stworzyć wrażenie wyleczenia . Ale czy ma wpływ na przebieg choroby ?

A jeżeli NIE ? … Zgodzę się , że w nagłych przypadkach astmatycznych kortyzon może uratować życie ( jeżeli nie ma pod ręką środków innych ) , ale czy to usprawiedliwia włączanie go w terapie długotrwałe ? Czy stosowanie go w reumatyzmie , potem zaś przyglądanie się , jak odwapnione kości powodują nieopisane cierpienia ich właścicieli , jest zastosowaniem etycznym ? A tumory mózgu … Kto napisze wprost , że nigdy jeszcze nie udało się operować guza mózgu tak , by nie urósł ponownie (chyba , że pacjent zdążył zejść ) ? Dlaczego nie opowiada się o naturalnych , pokuszę się rzec- cudownych – wyzdrowieniach , przy których po guzie nie zostaje nawet ślad ???

Guz odczuwany jest przez system odpornościowy również jako ciało obce , także i tutaj dochodzi od nabrzmienia tkanek , podobnie , jak przy zapaleniu mózgu , ognisku MS etc. Przez to tumor ( guz ) wydaje się często o wiele większym …. I tu włącza medycyna szkolna kortyzon .I tutaj działa on „świetnie” . Parę dni i pacjent szczęśliwy , ucisk w mózgu odpuszcza … Ale lek nie hamuje wzrostu guza . Może przesunąć o tygodnie nawet śmierć , ale w ten sposób jest wyłącznie jej … przedłużeniem . No właśnie . W tym momencie … czy wobec tego mamy prawo ten specyfik potępiać ? Chyba nie . Ale zastosowanie … ale ocena przebiegu choroby … ale relacja skutków ( negatywnych ) ubocznych do siły organizmu i dobór leków , terapii … To wszystko to też … odpowiedzialność . Dlatego nie jest rzeczą właściwą ani mówienie : „to MY i tylko MY jesteśmy odpowiedzialni za WASZE zdrowie ” , ani też , jako pacjent :” nie wiem , nie słyszałem , nie umiem , nie chcę , nie jestem odpowiedzialny , to inni …. ” .

Chcesz żyć , wyjdź życiu naprzeciw . Nie czekaj , aż ktoś Ci je przyniesie . Przynajmniej spróbuj .

——

bibliografia jak w poprzednich odc.

Posted in aktualności, chemia, zdrowie | 2 Comments »

Stwardnienie rozsiane . Cz. 4. Stres pozytywnie i symptomy lekceważone .

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 2, 2012

Najwyższym wyrazem naszej czci dla przodków powinno być niepowtarzanie ich błędów i win . Nie tylko wyrazem czci , ale czystym zyskiem (…) .
Nas już na nie nie stać ” . Prof Julian Aleksandrowicz , idealistycznie .

Wiele lat rola stresu w MS nie chciała ;) być zauważoną . Niektórzy chorzy , którzy dostrzegli związek między obciążeniem psychicznym , a zaburzeniem , poszukiwali wsparcia u lekarzy . Na próżno – albo odchodzili z kwitkiem , albo , na koniec przyjaznej rozmowy , słyszeli , że jednak „medycyna nie widzi relacji … ” . Nic dziwnego . O roli stresu w MS nie było ani słowa w oficjalnej literaturze medycznej . To zmieniło się dopiero  w ostatnich latach . Ale nie można też obwiniać obawiających się podawać do wiadomości publicznej wyniki studiów – zaprzeczały sobie bowiem nawzajem , przy czym i jedne i drugie obarczone były błędną bazą . Pacjenci nie znajdowali więc wytłumaczenia nawet w literaturze . Wielu czuło , że ich przypuszczenia są słuszne i nie zmieniali zdania wysłuchując ze wszech stron , że „nie zostało dowiedzione , iż psychiczne obciążenia nie mają nic wspólnego z MS „. Mieli rację .

A lekarze nie mieli łatwo . MS jest bowiem niezwykle zindywidualizowaną chorobą , dzięki czemu wymyka się statystykom . Każdy inaczej reaguje na stres : sam w sobie nie jest całkiem negatywnym zjawiskiem – przeciwnie : pomaga utrzymać trzeźwość umysłu . Stres – więc obciążenie . Kość nie poddawana naciskowi , wysiłkom , kruszy się . Bez problemów do rozwiązania szare komórki kurczą się ….

Tylko , że stres stresowi nierówny . Szczególnie , gdy chodzi o ładunki ekstremalne . Ludzie porządkujący miasta po wojnie byli potwornie zmęczeni , ale jednak szczęśliwi , że nie spadają bomby . Pracujący po 8 godzin w biurach , siedzący 10 h na kasie w sklepie …. no , może bywają i uszczęśliwieni taką pracą , ale …. ;) … ale stres im jednak wychodzi . Przeważnie prędzej niż później . Wszystko , co sprawia radość – choćby i ciężka praca – nie jest stresem negatywnym . Tu zwróćmy uwagę na rolę wewnętrznego spokoju i ogólnej radości życia . Na rolę ruchu . Gdy pracuje mało włókien mięśniowych – a są przywykłe do pracy , pojawia się rozleniwienie organizmu . Każdy mięsień składa się z tysięcy włókien mięśniowych – jeżeli obumierają włókna nerwowe , przekłada się to na włókna mięśniowe , z kolei skutki unieczynnienia tych ostatnich rozciągają się na cały mięsień , co widać dopiero przy dłuższym obciążeniu . Poprzez częściowe zakłócenie impulsów nerwowych muskulatura nie pracuje już harmonijnie ….  zaburzona koordynacja …. Impulsy elektryczne „tłoczą się ” , spiętrzają na zniszczonych odcinkach nerwów , pracując przeciw oporowi … ruchy stają się cięższe i kosztują więcej sił . Codzienne , zwyczajne czynności wymagają większej i większej koncentracji ….. Jakbyśmy jechali z zaciągniętym ręcznym hamulcem .

Ogniska w pniu mózgu mogą wpływać na centrum czuwania – olbrzymia  sieć komórek nerwowych , sen/ czuwanie …. Jakby ciężar duszy rozłożył się na energii do życia …..

Ważny jest czas trwania obciążenia , jego jakość , rozmiar … Trudno , bardzo trudno o ocenę obiektywną . Pisze się ” obiektywny stopień trudności obciążenia często nie ma relacji do subiektywnego pojmowania tego stopnia ” . „Obiektywny” stopień ? Nawet śmierć bliskich odczuwamy subiektywnie . Nie bez znaczenia wydaje mi się również wpływ religii na stres i jego ocenę . To wszystko MA znaczenie .

Nie dziwi , że w studiach nad zależnościami : psychika- MS , potykano się  . Dodatkowe trudności sprawiał fakt , że rzuty i ogniska zapalne w mózgu nie powinny być traktowane jednoznacznie . Dopiero parę lat temu stwierdzono , że co 10 świeże ognisko prowadzi do symptomów w sensie rzutu . Na polski ;) oznacza owo , że spośród 10 chorych poddanych stresowi , jeden zareaguje rzutem . Jeżeli przez wiele dziesiątek lat studiów badano wyłącznie same rzuty MS , nic dziwnego , że dowód relacji stres- MS wydawał się niemożliwym . Pewien przełom nastąpił , kiedy Pan Dr David C. Mohr podał w „Neurology” – 2000 , 55 , „Psychological stress …. ” …. DOWóD :) wpływu negatywnych przeżyć na aktywność MS . W niejasności wówczas skryło się , dlaczego między duchowym , sporym obciążeniem , a świeżym ogniskiem MS upływa wiele tygodni , miesięcy … Nagle się pojawia .

Nagle ?

Najczęściej lekceważonym , a przy tym jednym z najczęstszych objawów MS jest chroniczna senność , zmęczenie . „Podejrzany o MS ” najchętniej spałby cały dzień … i noc . Często ordynuje się : „CUKRZYCA „! Bywa , leki na cukrzycę , tym bardziej w przypadku skłonności do MS mogą jedynie pogorszyć sprawę – osłabić organizm . Podobnie , jak chemikalia ordynowane w samej MS , wymienione na „wiki” , na którą udałam się po czyimś zapytaniu odnośnie tej strony , a brzmiało ono :

„Czy leki tam polecane nie mają wpływu na psychikę ” ?  Nie tylko tam – są w mnóstwie podręczników systemowej medycyny . Moim zdaniem wpływ mają . Nie tylko na psychikę . „Wiki” raczyła napisać nawet sporo o skłonności do sambójstw w MS , wymieniła filmy o samobójcach ( rzeczywiście , bardzo „pomocne” , powiem zgryźliwie , materiały ) opatrując tekst całą listą silnych farmaceutyków … Nie omieszkała stwierdzić :” Nie jest znane leczenie przyczynowe ” . I ja się , jak często , z rzeczoną „wiki” pozwolę nie zgodzić , ale oczywiście ma ona prawo pisania tego , co uważa za słuszne .

Musimy chyba sobie zdać sprawę , że „chory” na MS to ktoś w stanie ciągłej rekonwalescencji ; zmęczenie , senność , zmuszają bowiem delikwenta do spokoju , którego tak bardzo mu w tym przypadku potrzeba . To wyrazy walki obronnej .  Fenomen Uhthoffa … przejściowe zaburzenia widzenia po wzroście temperatury ciała , również po wysiłku – zaobserwowanie owego i napiętnowanie rysem MS spowodowało , że chorzy unikali gorących kąpieli , terapii związanych z ciepłem – czy słusznie ?

I tak zdiagnozowani „MS” mogą obserwować u siebie nagłe , nieregularne wzrosty ( i obniżenia ) temperatury ciała , a już małe podwyższenie ciepłoty – przeważnie – zakłóca funkcje nerwowe w ogniskach MS  … A jednak najnowsze studia nie są już tak surowe w ocenie terapii cieplnych przy MS . To wciąż niezgłębiona układanka …. tysiące układanek . Nigdy nie dopasujemy do nich jednego , „uniwersalnie słusznego” wzoru .

———————————

z bibliografii : w ww.ncbi.nlm.nih.gov , Janardhan & Bakshi , Quality of Life in Patients with MS : the impact of fatigue and depression , Dpt.of Neurology , J.Neurol.Sci. 2002 , 205 .

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Diety i dietki :)

Posted by natural health consulting w dniu Maj 31, 2012

…. życie powstało z Qi Ziemi i Nieba , toczy się harmonijnie z porządkiem pór roku …
( Zółty Cesarz  )


Nie skończyłam cyklu o SM – to celem uspokojenia Wszystkich Zainteresowanych – ale mała przerwa tematyczna się przyda – tym bardziej , iż Niektórzy poczuli się zaniedbani :)

Szanowni „Zaniedbani” – cieszcie się , iż kwestia SM nie dotyczy Was …
” Jakiejś odmiany „? ;) To ja Was pomęczę :) jeszcze o jedzonku i pewnej szczególnie „gorącej ” diecie .

Wiem , że „płace nie rosną , że ciężko , odsetki nie chcą zmaleć , a jeść trzeba” . ALE jest wiosna …. prawie lato . Dookoła mnóstwo , pysznego , niezmutowanego jeszcze pożywienia – tylko wsuwać i budować odporność na zimę ( p. wpisy poprzednie ).

Tymczasem tysiące jadają w fast (tfu)dach …. A … jak tam jest ? Pewnie : „dzień dobry , mamy dla państwa ofertę dnia : bułeczkę z pysznym serkiem , polaną sosikiem majonezowym , do tego dietetyczny napój , owocowy jogurcik …” , etc ?

A ja … słyszę coś zupełnie innego …. :

„Hej , frajerze . Weź chemicznie nawożoną tkankę łączną z serem z ropnego mleka , polej sobie hormonalnym koktajlem , zagryź wybielaną bułą , do tego nie zapomnij o gazowanym , wyżerającym błonę śluzową żołądka drinku na płodowych komórkach   , a jak jesteś smakoszem , to dowal sterydowo – antybiotykowym plackiem z posiekanego zwierzaka , podwędzanym nitratami , umoczonym w rakotwórczej papce
kukurydzianej . Taki zestaw będziesz musiał zapić syntetycznym badziewiem drażniącym jelita i wywołującym migreny . Chcesz ? „

Chcesz . Oczywiście . To Twoje ulubione …. zakupy ( bo przecież nie – pokarm ) . To ???

To nie Ty ? To obrzydlistwo ? Ty przecież zamawiasz tylko cheesburgera , hamburgera , majonez , keczup , soczki …. ? W takim razie przeczytaj jeszcze raz ….

A potem , jeżeli nie możesz patrzeć na „byle zielska” , spraw sobie ( w ostateczności ) jakiś blender lub tłucz moździerzem  na miazgę życiodajne owoce , całe rośliny , rób sałatki , sosy z wiejskiej śmietany ,  oliwy ,(lub) oleju lnianego ,(lub)  masła lub ….  i … patrz , jak zmienia się ciało , znikają nieczystości skóry ,  zmienia się spostrzegawczość , jak przychodzi spokój wobec spraw do tej pory budzących agresję , jak rodzi się moc przetrwania .

Wciąż „zielsko nie smakuje” ? Nic dziwnego , jeżeli pochłaniając glutaminian , wyperswadowaliśmy organizmowi naturalne aromaty … Nie będę przekonywać , że przestawienie na zielone , nawet na jakiś czas , się opłaca .

ALE ;) … może … kiedy ciałko się oczyści …. może zakosztuje tego , co mu od wieków natura oferuje ? Szczęśliwym trafem byłam ostatnio zapytywana o diety … Już kiedyś odpowiadałam :))) , jednak wciąż pojawiają się nowe … Jak pisałam , umiar , korzystanie z owoców najbliższego środowiska i dopasowywanie do potrzeb „wewnętrznego 
smakosza” to dieta najlepsza .   Podstawą zdrowia w spojrzeniu medycyny chińskiej jest odżywianie wedle pór roku i miejsca żywota – więc właśnie dopasowanie się do otoczenia . Już widzę ;) , jak Ktoś pisze : ” A pierwszym widokiem , jaki ujrzałem , gdy mama wyprowadziła mnie w wózku na spacer , był Mc Cośtam , więc należy do mojego otoczenia , od zawsze – jak więc mam się w nim nie stołować ? „

Argument nie byle jaki ;)

Jeżeli się ( bo mnie nie musisz ) przekonasz , że TO Twoje , NATURALNE środowisko – proszę bardzo . Inni niech nie ustają w poszukiwaniach smaku harmonii …

*** 

Głośno kroczy przez ( głównie zachodnie ) media dieta m.in. Pani Beyonce – serwowana jako „nowa ” – master cleanse , czyli mistrzowskie oczyszczanie . Można ją , a jakże , kupić – gotową , w plastikowych buteleczkach … Nie , do tego ostatniego nie namawiam i nie polecam .Dlaczego ? Dlatego , co zawsze : świeże i zrobione samemu według sztuki , jest ( w większości ) lepsze , nie wnikam w procedury produkcyjne 
żywności , bo już je kiedyś komentowałam :)

Ale czy ” w ogóle ” ? Czy ta dieta jest coś warta i skąd ona ? Po pierwsze – nie jest nowa , bynajmniej – to dojrzała , ponad 50 -letnia figura :) , mająca na koncie i sukcesy i kontrowersje . Sukcesy , gdyż faktycznie wielu pasuje , wyniki widać , nie jest też specjalnie ekstremalna – trwa 10 dni -mówię o klasycznej , nie – o jej mutacjach – i NIE POWINNA dłużej , podstawą są :

2 łyżki soku z cytryny ( świeżo wyciśniętego )

2 łyżki czystego syropu klonowego ( konserwuje on sok cytrynowy i zapobiega oxydacji witaminy C , podtrzymuje też zdolności enzymów )

jedna dziesiąta łyżeCZKI pieprzu cayenne

300 ml wody , w miarę możliwości bez chloru , najlepiej źródlanej , ważne , by nie mieszać tych silnie mineralizowanych .

To skład JEDNEJ porcji . Skład pierwotny , gdyż to , co podają różni … specjaliści :) , to już wariacje …. przyprawiające czasami o zawrót głowy :)

Wg promotora diety – Pana Stanleya Burroughs’a , dziennie pije się 6 do 12 szklanek
ww. mieszaniny , można je dzielić na porcje mniejsze i … nic poza tym się nie wsuwa .
Przez 10 dni . Diecie towarzyszą poranne i wieczorne np .słabe roztwory solanki dla porządnego wypróżnienia lub , zamiast – łyżka oliwy . Tyle . Czy to działa ? Działa . ALE … W żadnym wypadku nie powinny stosować tego osoby ciężko chore , a już w ogóle po transplantacji , przyjmujące leki immunosupresyjne . Nie powinny też zabierać się za nią nastolatki – ani chłopcy , ani dziewczyny – działa bowiem silnie , a to w młodym wieku nie zawsze jest wskazane . Sam Pan Burroughs … no dobrze- naprawdę Pan Aaron Hayes, stosował mieszankę , lecząc się m.in. z wrzodów żołądka . Niestety , mikstura , oprócz poprawy zdrowia , przyniosła mu też problemy – wielokrotnie odsądzany przez środowiska medyczne od czci i wiary , oskarżany o praktykowanie medycyny bez licencji , do dziś niechętnie jest wymieniany nawet przy zaleceniach 
ww.diety w zaciszach gabinetów .

Zmarł w wieku 87 lat ….Podobno na ostre zapalenie płuc ( kwestia sporna ) . Niektórzy rzekną : ” Więc jednak , nie pomogło ! ” . A czy ja mówiłam , że pomaga na zapalenie płuc w wieku 87 lat ? :)))

Czas odejścia nie wybiera . Ale biorąc pod uwagę i tak satysfakcjonujący , w świetle poprzednich , wczesnych dolegliwości , wiek autora diety , jego koniec chyba nie może być znaczącym przeciwwskazaniem do ww.specyfiku ?

Ważne : sama , skoncentrowana cytryna z cayenne przez 10 dni , nie daj Boże ocet z cayenne – to NIE jest żadna dieta , to rozbój na organizmie . Ważne nr 2: po zakończeniu cyklu , w pierwszy dzień dolewamy do mikstury nieco soku pomarańczowego i więcej wody , w drugi dzień – pijemy już tylko dwie jej szklanki , po 2 godzinach – lub PRZED – jemy zupę warzywną bez zabielaczy , na oliwie , czystą , ew. prawdziwy ( nie z kostki ) rosół , może być jedno , a wieczorem drugie . W dzień trzeci PO – pijemy już tylko jedną , rozrzedzoną szklankę mikstury z sokiem pomarań. , poza tym zieloną herbatkę ( w odpowiednim odstępie ) , do jedzenia włączamy owoce , warzywa na parze lub surowe …. unikamy jeszcze samego mięsa , „fabrycznego” sera , tym bardziej – pleśniowego . Dalej już sobie Państwo z pewnością poradzą .

Czy to znaczy , że zmieniłam zdanie na temat tzw. diet ? Nie . Ale zdaję sobie sprawę , że człowiek pragnie spróbować wielu rzeczy , więc jeżeli już , to niech wybierze rozsądnie i użyje prawidłowo , obserwując organizm . Ponieważ : jeżeli zobaczymy , że nasz organizm nie chce czegoś takiego łykać , że protestuje , że odrzuca … Wróćmy do bezpiecznych napojów z bezpiecznych ( więc nie wszystkich ! ) ziółek , owoców , warzyw , a organizm będzie nam wdzięczny na pewno .

…………………………

Dla głodnych informacji wyłącznie o „master cleansie” -
np.w ww.themastercleanse.com

Posted in aktualności, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane cz. 3.Moc ciepła .

Posted by natural health consulting w dniu Maj 23, 2012

Na początek o cieple serca … Ono być może sprawiło , że Pani Dr Laura Hewitson ( Uni Pittsburgh ) poczyniła badania nad bezpieczeństwem składu zalecanych szczepionek i nie omieszkała ogłosić . Właściwie tego typu rzeczy należą do CDC ( Center for Disease Control and Prevention ) , jednak owo się raczej nie kwapiło … Czyżby dostępne nie wypadły dostatecznie zadowalająco ? A zapasów szczepionek mnóstwo … A produkcja trwa … A pieniążki na reklamy poszły ….

Ale Pani Hewitson się uparła . Efekty obdyskutowano na International Meeting for Autismus Research (IMFAR) w Londynie i … wieści nie dało się już powstrzymać .

Małpki – makaki – otrzymywały stosowane powszechnie i od 1990 szczepionki – dawki dobrane były do wieku i wagi . Niestety ,  autyzmu u zaszczepionych zwierzątek ukryć się nie dało . Opisy sprowadzają objawy tylko do autyzmu , gdyż pod takim kątem wykonywano doświadczenia . Niestety , niewiele wiemy – z dokumentu oficjalnego nic więcej nie wiemy – o symptomach dalszych , pozostańmy więc przy fakcie , iż małpki dotknął autyzm ( w ww.vactruth.com – bardzo dobra strona ( następna ) o szczepieniach ) . Dostatnio oberwało się szczepionkom MMR ….. Czy to nie one zachwalane są jako „bezpieczne i konieczne ” ? Och , jak każde , niepotrzebnie więc budzi to ( wciąż jeszcze ) moje emocje .

Ciekawam , kiedy o studiach Dr Hewitson usłyszymy w mediach :) . Na razie proszę przestudiować podaną stronę i cieszyć się , że jest ( jeszcze ) mnóstwo ludzi , którzy robią dobre rzeczy dostępne Wszystkim , bezpłatnie , z potrzeby serca ….

Taką potrzebę musi też  znaleźć w sobie każdy , kto mierzy się z SM . Obojętnie – w sobie , czy w kimś bliskim … dalszym .Terapia bez miłości do ludzi – w tym do siebie – nie ma sensu , jest tylko nieudolnym duszeniem pożaru .

Spójrzmy na pogląd TCM – medycyny pedagogicznej . Różnice między psyche , a duszą ? Nie znajdziecie ich tam . Spójrzcie , jak dzieli Zachód – ducha , ciało , mental …
w TCM jest Yin i Yang – Yin działa wewnątrz , Yang na zewnątrz . Mowa to Yang , rozumienie – Yin … Rosnąć – to Yin – to jednocześnie rozumienie na cielesnym poziomie – te same siły , konieczne do rozumienia troszczą się o to samo – żeby komórki osiągnęły stabilność , więc nie ma sensu dzielić duszy i ducha …. Chińskie gadanie ? ;) Być może :)

Dążę do wskazania Chorym na SM Qi Gong – to terapia porządkowa , wzmacniająca siły Yin ( najczęściej siły Yin ) . Wg TCM SM to słabe nerki , aczkolwiek nie tylko i nie zawsze . Ci , Którzy śledzili wpisy o TCM od początku , wiedzą , dlaczego przy osłabionych nerkach Qi Gong jest dobrym wyborem .I bezpiecznym .

Dlaczego nie interferon ? Co to o nim pisałam ? :) Podtrzymuję . Ale , żeby nie zmuszać do „kopania w artykułach ” , krótko : przy interferonie relacja poprawy do skutków ubocznych ( niepożądanych ) jest bardzo krytyczna , z czym niewątpliwie :) zgodzą się doświadczeni neurolodzy .

Jak mówili Grecy …  „Najlepszy lek ? Poznaj samego siebie ! „

To również było ( i winno być dalej ) celem leczenia : poznanie swojego organizmu .

Czy , obserwując się po „kuracji” interferonem , możemy owego poznania dostąpić ? I … co z nim uczynimy ?

Ale jeszcze o zimnie …

Nerki należy oczywiście ocieplać – wykluczone są majtasy :) poliestrowe i z in. tworzyw sztucznych – nieważne , że pisze „bielizna oddychająca „- ma z oddychaniem tyle wspólnego , co z przebywaniem w hali produkcji chemikaliów . Oddychacie , a jakże , ale … czym ?

Przypominam , że nową , bawełnianą bieliznę należy najpierw przeprać , by pozbyć się ( w większości ) impregnatów , usztywniaczy etc.

Przy SM Chińczycy stosują m.in. moxę ( od jap. mogusa -rodz. piołunu ) – proszę nie zapominać , że nie powinno się jej poddawać przy samym rzucie SM . Jednocześnie : „dźgnięcie” SM występuje ZAWSZE na słabym miejscu – banalne infekcje potrafią rozniecić całą falę „skoków” SM , stąd nie warto przeziębiać nerek , paradować z gołymi plecami w chłodniejsze lub wietrzne dni itp.

„Zimno” w TCM to zaburzona komunikacja pomiędzy komórkami . Teorie „zarazkowe ” nie rozwiążą problemu SM . Za to rzut oka na mechanizm działania rtęci w organizmie żywym ( p.szczepionki ) może po części temat wzbogacić .

Ach … że szczepionki były i w Chinach ? że „Chińczycy pierwsi ” ? :))))))) A jakże … Ale co do „pierwsi ” pewna nie jestem – póki nie możemy stwierdzić z całą pewnością – a pewnie nigdy to nie nastąpi :) – która ze starych kultur tego typu praktyk NIE stosowała … niech to pozostanie ideą starą , wypaczoną bezlitośnie i użytą przeciwko ludzkości … Jak to ? A tak to : Chińczycy „szczepili” przeciwko ospie wdmuchując do nosa zdrowych proszek ze … strupów ospowych . Była to więc droga jak najbardziej naturalna , jakkolwiek „turbo” ;) , no i jakoś sobie nie przypominam , by do ww. dodawano jakichś trucizn :)

Jak Chińczycy wpadli na „szczepienia” ? A prosto : z obserwacji  :))))))) i zdolności wyciągania wniosków . Dostrzegli , że ciało poradzi sobie z „zarazkami” samo , dlatego tak ważnym jest uporządkowany system i właściwe traktowanie przy stanach ostrych . Ciało magazynuje koncepty ( ukłon dla homeopatii ). Nie nadadzą się więc raczej do osiągania równowagi suplementy – ersatze , tym bardziej stworzone syntetycznie . 

Zapalenia gardła obniżają Yin i są drogą do mnóstwa innych zapaleń – o gardło należy dbać – nie nosić sztucznych chustek , ciężkich golfów ( w zimie można wełenkę ), ciasnych krawatów , kołnierzyków …. – ono powinno mieć stały dostęp świeżego powietrza :nie lubi klimatyzacji , nie cierpi szybkiej jazdy z otwartym oknem – podobnie , jak ucho . Nienawidzi antybiotyków .

Poprzez zioła uczy się walczyć ze słabością .

Poprzez zioła i ćwiczenia organizm wzmacnia się – one pobudzają do pracy , do reakcji .

„Immunocisza  „- kiedy system , nazwijmy go po „zachodniemu” , immunologiczny , nie daje znaku życia – nie walczy ze słabością , z wrogą ingerencją „z zewnątrz” – to posłaniec ciężkich zaburzeń . To , co odczuwamy przy infekcjach , to nie choroba jeszcze – to sygnał obrony .

Cisza oznacza , że ciało wpuszcza wszystko i nie może się bronić .

Infekcje są treningiem dla odporności . Przepuszczalność immunologiczna to głównym problem SM . 

TCM leczy przy SM :zaburzenia pęcherza , nerki , jelita , słabość mięśni … Stosując Qi Gong , Shiatsu , zioła …

Aż do przywrócenia porządku .

Posted in aktualności, zdrowie | 4 Comments »

Stwardnienie rozsiane . Cz .2. Szukajcie u źródła .

Posted by natural health consulting w dniu Maj 7, 2012

Lekarz winien mieć czyste sumienie , chęć do nauki i zdobywania doświadczenia , łagodne usposobienie oraz skwapliwość , dobrze się prowadzić , być trzeźwym pod każdym względem , stawiać honor wyżej od należnej zapłaty , powinien myśleć o pożytku chorego , nie zaś o korzyści własnej …. Paracelsus , zwany też „Leśnym osłem z Einsiedeln” :)

Chęć do nauki ? ….

Ktoś stwierdził :” Rzeczywiście , TO nazwano przecież STWARDNIENIEM rozsianym , dlaczego więc lekarze nam tego nie mówią – nie widzą zależności między nazwą a jej ( choroby ) naturą od razu”?

Myślę , że Niektórzy widzą . Inni – że uczą się , owszem , ale tylu – nazwijmy to łagodnie ;) – innych rzeczy , iż nie starcza im sił ni czasu na najwłaściwsze ….
Pozostali wpadną na to … lub nie , ale nie jest moim zamiarem ( czyli na Zachodzie bez zmian :) ) przekonywanie do czegokolwiek  .
Ucieszę się , jeżeli Ktoś , Kto czeka na następny wpis niecierpliwie … uśmiechnie się i podąży za tematem .

Jako , iż w odcinku poprzednim panowała surowość , w tym postaram się łagodniej :)

Chorzy wiedzą , że symptomy MS to wyraz zaburzenia relacji między różnymi neurotransmiterami . To jednak oznacza , że one mogą się poddawać psychice .

Tu z kolei  mamy drogowskaz : MOTYWACJA .

Przeszukujemy więc stare wzory myślowe , przyglądamy , jak twardo mówiliśmy „NIE” , dojdziemy do biochemicznych reakcji w mózgu , w całym centralnym systemie mózgowym na skutek owego „NIE” częstego wypowiadania , a wiedząc , że neurotransmitery są posłańcami organizacji nerwów – zgodzimy się , iż nowe , dobre wzory wpłyną pozytywnie – bo taka jest kolej rzeczy .

Tak powierzchownie byłoby chwilowo o potrzebie rewizji skostnienia psychicznego , od której w ogóle należałoby zacząć . Jednakże – równocześnie z przeglądem generalnym ciała .

System immunologiczny – siedziba reakcji alergicznych ciała .Szukamy  metali w organizmie – cyny , złota , rtęci , palladium , platyny , ołowiu , kadmu .

Uwadze nie powinien ujść piercing . Teraz być może narażę się jeszcze :) osobom , które piercing uwielbiają  , ale trudno : niech przeanalizują , co sobie uczynili , niech czytają o długoterminowych reakcjach … Jeżeli sprawili sobie metal świadomie – ich sprawa , ich odpowiedzialność . Ale proszę , niech nie zwalają potem na innych płatności za leczenie … Piszę to wiedząc , że większość zapiercingowanych niestety , nie posiadała dostatecznych informacji zanim podjęła się samookaleczenia – znowu kwestia wychowania , edukacji ..

Badania z 1996 roku : co piąta , chronicznie chora kobieta miała alergię na złoto.

Gdzie w konsultacjach z Chorymi na MS jest miejsce toksykologów ? Wyprowadzenie metali ciężkich z ciała winno być jednym z priorytetów leczenia ..

Na przykład w Skandynawii opracowuje się taki detoks w dziesięciodniowych seminariach , w których uczestniczy dwóch lekarzy , jeden stomatolog , dwóch terapeutów .

Bada się genetyczne uwarunkowania , poddaje psychoterapii ze szczególnym uwzględnieniem spokoju , dystansu , obserwuje się dysbalans neurotransmiterów , prowadzi łagodną modulację systemu immunologicznego , a przy okazji stwierdza …. że choremu brakuje vitaminy B 12 – to też cecha szczególna .

Proszę pamiętać , że rtęć z amalgamatów „uciekając” z pastami łączy się z białkiem błon myelinowych czyniąc je obcymi : ciało nie rozpoznaje tego białka , jako własnego materiału i zwalcza .

Wielu dentystów popełnia błąd , rozborowując zęby przy usuwaniu amalgamatów – najczęściej nieświadomie – tymczasem amalgamatu się nie rozbryzguje po całej jamie ustnej , a WYCINA !

Jeszcze coś Państwu z tego specyficznego kolażu zostało w buzi ? Do czasu jego usunięcia … czyścić zęby bez past , trzy razy po trzy minuty , nie spożywać żadnych gum , starać się jeść produkty z niewielką ilością kwasów . W razie poczucia nieświeżości , płukać szałwią , miętą , roztworem 1: 10 ( 10 cz.wody) propolisu ….

Rozejrzyjcie się za niklem – poza spinaczami herbacianych torebek zajduje się też w garnkach , na klamkach , nitach ….

Kiedy Charcot opisywał symptomy MS , a w 1895 i przebieg , opisał też możliwość zahamowania choroby w każdej części przebiegu i wyzdrowienie .

Prawdą jest , że MS może się wycofać na stałe .

Mac Kay , Hirano :” MS może wcześnie ustąpić – wypalić się ” ( 1967) .

Bardzo ważny jest sen . Przyjmowanie kortyzonu dodatkowo inicjuje jednak
hiperaktywność … Podobnie , jak LED-owe ekrany ( nowym Czytelnikom powtórzę  , iż pragnąc dobrze spać , nie powinniśmy montować w sypialni żadnego telewizora )

Niektórzy cierpiący na SM stosują dietę : przez 3 miesiące jadają tylko zboża , ziarno moczone w źródlanej wodzie , rano i w południe , na zimno . Ziarno – na metabolizm i mięśnie … Jakie ? Głównie – najlepsze rezultaty przynosił orkisz , pszenica orkisz – Triticum spelta – nie mylić z jęczmieniem dwurzędowym – Hordeum distichon , też zwanym orkiszem .

Potem dodają warzywa korzeniowe – świetne „wsporniki” nerwów .

Następnie – warzywa zielone – na system rytmiczny – krwioobieg i oddech .

Ani grama białego cukru . 4- 5 litrów dobrej wody dziennie . I uczciwa odpowiedź na pytanie : czego się boisz ? A jeżeli masz co nieco do odpowiedzi , zapoznaj się ze środkiem homeopatycznym – Natrium muriaticum – stosowanym też w depresji , u młodzieży z anorexia nervosa , przy nadmiernym apetycie na sól … że to przecież sól ? Tak . Proszę zerknąć na wpisy o homeopatii , a zrozumienie , dlaczego stosuje się przy takich zaburzeniach Natrium m. , nie będzie trudnym .

Sól … w hebrajskim : MLCH : rozpaść , przejść , trzeć …to jedne z wielu znaczeń , a każde dobrze oddaje jej naturę .Sól – stosowana z UMIAREM – osusza , ociepla – w TCM uważana jest za tonicum dla nerek przy słabym Yin nerek , którego wyrazem jest m.in.pożądanie soli .

Oczywiście odradzam spożycie nadmierne – ma nieprzyjemne skutki , tak samo , jak niedobór ) pisałam o rozsądnej „gospodarce solnej” -czyli , aby nie panikować ,
że „to zło” i całkiem z niej rezygnować  , ale i nie spożywać jej garściami .

W poprzednim odcinku prosiłam , by zajrzeć do najstarszych źródeł kojarzonych z MS . Jeżeli to Państwo uczynili , nietrudno będzie się już zorientować , że tak naprawdę MS zaczyna się w wieku XIX , wraz z wybuchem cywilizacji . Cywilizacji nie znającej litości dla jej wynalazców …..

———————–

Lektury :

Polecam , wprawdzie drogie ( ok.300 euro )  i trudne do dostania , ale warte : Karl Stauffer , „Klinische Homoopathische Arznemittellehre „

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane . Cz. 1. Modyfikacja … ale jaka ?

Posted by natural health consulting w dniu Maj 1, 2012

Czego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić … nie może zaistnieć .
M. Feldenkreis

To nie będzie miły wpis – głównie dla … Chorych na MS. „Niechorych” również poproszę o zerknięcie – być może coś się przyda . Sympatycznie więc nie będzie na pewno , ale .. od czegoś trzeba zacząć . Zastanawiałam się , czy w ogóle temat MS poruszać – właśnie ze względu na nieuniknione , brutalne wręcz czasami spojrzenie . Ale przecież zdrowie jest jedno … uciekanie od tematów niewygodnych nie załatwi niczego  . Jeżeli chcemy się porozumiewać ( również z sobą samym ) , jeżeli chcemy pytać i nie ustawać w szukaniu odpowiedzi … choćby i najprostszych ( te czasami zajmują nam lat najwięcej ) , znajdujących się „gdzieś w środku własnym” …. Niechże się sypią gromy ;) – napiszę . Podkreślam , że nie jest moim celem urażenie Cierpiących , a jedynie przedstawienie mniej popularnego ( w ogóle niepopularnego ? ) podejścia do choroby .

Ileż to napisano o sclerosis multiplex … Ileż drogich terapii sprzedano …
Choroba o tak niesamowitym obliczu wymaga pokory i cierpliwości … jeszcze więcej pokory i cierpliwości , ale z obiema nie jest łatwo – ani u Chorych , ani u leczących – pardon , modyfikujących symptomy , ponieważ wynalazcy znanych dotychczas terapii jednak dość ostrożnie w tym przypadku omijają słowo „leczenie” …chyba , że brak im tego pierwszego :) – całkowicie .

1960 – do modyfikowania MS wchodzą  kortykoidy  , później – ACTH , wreszcie nadchodzi era beta-interferonu i w końcu – glatirameracetatu . Ale wciąż mówi się o łagodzeniu przebiegu MS , o próbach powstrzymania jej rozwoju . Mówi się .. coraz drożej . Definiuje – nie taniej .

Definicji stwardnienia mamy mnóstwo … Jakkolwiek może się to wydawać staromodnym , polecałabym zapoznanie się z pierwszym śladem mogącym przybliżyć nam postać MS : Dziennikiem Augusta Friedricha D’ Este ( 1794-1848) . Następnie – obowiązkowo sięgnąć po prace Friedricha Theodora von Friedrichsa z 1849 roku . To nic , że „stare” . I nieprawda , że niczego nie są w stanie nauczyć . Następnie porównywać oficjalnie obowiązujące obrazy MS . Nie pominąć tych prezentowanych przez PP Prof.T. Misgelda i M.Kerschensteinera
– poczytać o ich badaniach na Uni Munchen ( przykładowo też na niemieckiej stronie o MS , z perspektywy medycyny szkolnej : w ww.dmsg.de , o ile pamiętam , w zeszłym roku ) , na skutek których oświadczyli , iż ZANIM dojdzie do zniszczenia osłonek mielinowych , można zaobserwować wcześniej inne szkody w systemie nerwowym oraz , że degeneracyjny proces MS jest ODWRACALNYM w pierwszym stadium … Dla obserwujących MS medyków traktujących pacjenta bez ograniczeń systemowych nie będzie to żadną nowością … Oni też świetnie ( co nie oznacza , że wyłącznie oni :) ) zdają sobie sprawę , że ….  

…. każdy opis jest niepełny , każdy budzący mnóstwo wątpliwości – oczywiście nie w tych , którzy wiedzą lepiej :)

Powtarza się , iż fundament …. atakowana mielinowa materia : okala nerwy podobnie , jak ochrona zwykłego kabla … Nieizolowany kabel – szczególnie ten pod prądem ;) – wydaje się być szczególnie drażliwym i podatnym na uszkodzenia …Owszem , Natura przewidziała w naszej konstrukcji i „kable” ;) nieizolowane – włókna bez otoczki , ale nie o nich teraz . Coż więc z nagle obnażonymi nerwami ? Przez uszkodzenia otoczki mielinowej wieści z mózgu nie mogą iść DALEJ .

Choroba może manifestować się aż do utraty kontroli nad pęcherzem , jelitem … wreszcie oddechem . Popularnie wyróżnia się trzy fazy przebiegu :

-skokowy

-prymarny chemiczny

-sekundarny chroniczny ( 1 e.skokowy , 2.chemiczny )

Forma zaburzenia daje się oszacować przeciętnie po ok. 5 latach … 

MS może równie dobrze zniknąć . W tym miejscu proponowałabym zwrócić uwagę na spojrzenie TCM , wedle którego mamy do czynienia z blokadami  energetycznymi , na punkt widzenia Antropozofów – skupienie odpowiedzialności na „zimnie” , obwiniane są też wirusy i infekcje wieku dziecięcego , wreszcie słabość układu immunologicznego ( „MS to choroba autoimmunologiczna „-  pogląd teraźniejszy . Mówię – ok , tylko DLACZEGO i SKąD się ta słabość immunologiczna wzięła ? )  ale to wszystko przecież … się łączy .

„U kobiet stres jest wyzwalaczem MS” – Health Behavior News Service , USA , Psychosomatic Medicine , Nov/Dez.2002 .

„Stres jest przyczyną rzutów MS „- Uni California , Forum Psychosomatik , Nov.2006

Przyjrzyjmy się … Tkanka nerwowa mózgu i szpiku to organiczny nośnik odczuć – obszaru podświadomego świata wzruszeń , ciała i duszy ; emocji , żądzy , nastrojów …

W przeciwieństwie do systemowo promowanej medycyny szkolnej , przedstawiającej MS jako prymarnie zapalną chorobę , antropozofia traktuje ją jako prymarnie sklerotyzującą , jako chorobę sklerotyczną i z takim poglądem całkowicie się zgadzam .

Procesy zapalne są w niej bowiem w fazie sekundarnej lub też mają rodzaj REaktywny . Zdrowie to dynamiczny proces zmian , gra równowagi między różnymi siłami .Choroba występuje , kiedy równowagi tzw. lokalne opóźniają się , przesuwają , osłabiają , są w złym miejscu , czasie , występują wreszcie z niewłaściwą intensywnością ( pokrywa się to z podejściem TCM – tradycyjnej medycyny chińskiej ) . Jakkolwiek skomplikowanie by to brzmiało ( sądzę , że dla moich Czytelników – jednak całkiem swojsko :) ) to oznacza , że warunki równowagi zależą od … nas . Nie – jak sugeruje medycyna szkolna- „przychodzą do nas traumatycznie od zewnątrz , w postaci wirusów etc. „

Zdaję sobie sprawę , że to co powiem – mimo , iż sugerowałam owo raz niejeden i nie jestem w tym ( szczęśliwie ) odosobniona :)) może wzbudzić u tak poważnie Chorych protest , niechęć :” Jak to , ja nie potrafię sobie poradzić , chociaż mam środki ? – To przecież niedorzeczne ” . Mimo tego spróbuję …

Wewnętrzy lekarz naszego organizmu usiłuje dokonać nadmiernego rozkładu , utwardzenia , degeneracji tkanki nerwowej poprzez polaryzacyjny proces zapalny .

Kiedy wewnętrzna siła krótkiego zapalenia nie wystarcza – dochodzi do niszczycielskiego pożaru .Gorączka jest terapeutycznym elementem również w MS .

Zanim podążę dalej przypomnę , iż człowiek nie może być leczonym wbrew jego woli , że uleczenie zupełne następuje wyłącznie wtedy , gdy chory tego chce , wobec powyższego : MUSI być aktywnym partnerem w terapii – nigdy tym , któremu coś się po prostu przydarza .

Choroba o naturze sklerotycznej preferuje element zimna – tam „zasiewa” chorobę . Tymczasem wiodącym elementem naszego zdrowia jest ciepło , przenikające organizm i zorganizowane dla samodzielnego , cieplnego bytu .

Fizycznym nośnikiem ciepła jest krew .

Chłód dotyka w MS wnętrze – w swej czynności nieświadomy system nerwowy i rozkłada siły budująco – odżywcze , pochodzące z krwi – wiąże je i unieruchamia – stają się bezsiłą .

Zaburzona zostaje fizjologiczna równowaga odbudowa:dekonstrukcja , przeważa rozkład .

Przez co – Ktoś może zada pytanie – system może zaatakować zimno ?

Pośredniczący świadomością intelekt , czyli ZIMNO vs świat odczuć , CIEPŁO , podświadomość – zaledwie odzwierciedlona w świadomości …  żyjemy w polu napięć .

Nie może to być odbieranym jako „dobro-zło” , ale jako niezbędne RAZEM , „jako , że również” – pozytywna polaryzacja .

Istniejąca w MS nierównowaga to dominacja zimna intelektu nad ciepłem uczuć .

Można rzec – zimno je porasta , jak w bajce o Królowej śniegu .

Ten proces widać w głębokich zakłóceniach organizacji ciepła : KAżDY Chory na MS ma lodowate dłonie … Co ciekawe , sam dotknięty nie odczuwa tego przeważnie jako przeszkody .

Proszę dotknąć skóry nad nerkami u Pacjenta z MS :jest zimna . Wyżej i niżej – ciepła .

Nerki – poważny organ  organizacji odczuwania – antropozofia zwie ją ciałem astralnym . Na kręgosłupie też wyczujemy zimne i ciepłe strefy . Chory rzadko się poci , ale szybko zmarznie … Rzadko wystąpią u Niego infekcje z temperaturą – On kontroluje emocje , nie pokaże ich – zbiera je więc w sobie = dusi ogień , potencjalne zapalenie , czyli „wewnętrznego lekarza” .

Przy tym posiada sporą wrażliwość wewnętrzną i jeszcze większy – choć przykro  to pisać – egoizm . Psychosomatyczny profil dotkniętego MS jest złożony i niejednostronny , tu dominuje jedno , tam drugie , ale efekt … ten sam :zimno przejmuje dominację nad czuciem w systemie nerwowym .

Albo intelekt za mocny , albo … uczucia za słabe i nie równoważą chłodu intelektu.

Przeżycia na etapie płodowym … szok lub zmartwienia matki mają ogromny wpływ na duszę dziecka –  to , dzięki Bogu , coraz więcej lekarzy , którzy utkwili w przynależności do medycyny systemowej , akceptuje i rozumie … Podobnie , jak rolę ojca .

Mężczyźni : niedopuszczona emocjonalność , bo „chłopaki nie płaczą „, mało miłości , za wczesne intelektualne wyzwania , komputer i telewizor zamiast ciepła rodzinnego , złe ubranie , fatalne odżywianie – to wszystko faktory wyzwalające MS – nawet , jeżeli „nie dowodzą tego najaktualniejsze badania ” . Prawdopodobieństwo u chorych na MS , że żeńska/męska strona rodziców rozczarowała kogoś tak , że dziś zrobi wiele , by nie być do niej podobnym , lub ustawiła wzory w sferze nieomal himalajskiej – tak , że dorównanie jej , ew. prześcignięcie – przesłania wszystko inne …  częste . I piekielnie zwodnicze , jeżeli nie potrafimy spojrzeć na własne doświadczenia z dystansu – z punktu , w którym jesteśmy , na coś , co BYŁO , albo , co nas nie może/nie musi dotyczyć w tym samym stopniu , ponieważ ja to ja , a ty to ty .

W zbyt szybkim , zbyt gwałtownym , poddanym presji rozwoju , dusza – nośnik emocji , podporządkowywana jest intelektowi . Wskutek pogwałcenia naturalnych etapów wzrostu następuje skostnienie – oziębienie .Tak powstają impulsy chorobowe określane jako „immunologiczne „: informacje , przesłania wyrażają się w ciele .

Tam się rozstrzyga , czy dojdzie w organizmie do manifestacji choroby , czy rozwinie własną broń do „przepędzenia” impulsów chorobowych .

MS to rodzaj niewystarczającej próby samouzdrowienia ciała . Podporządkowane są uczucia , prymarny więc impuls pochodzi z duszy .Odpowiedź fizycznej powłoki decyduje , czy z tego będzie chorobowy manifest .

Wewnętrzne i zewnętrzne warunki wspomagające element zimna w duszy oraz ciele są PRZYCZYNAMI stwardnienia rozsianego i każda terapia winna zaczynać się od ich dokładnego zbadania , a nie jest to możliwym bez udziału pacjenta .

Chorzy na MS na zewnątrz tworzą tarczę . Tracą elastyczność , która pozwalałaby im dostosować się do sytuacji . Wieczny opór .Kiedy przekroczą granicę , poddają się i tracą orientację . Nie rozwijają się .Chętnie pozwalają się sobą opiekować , ale udają , że są niezależni .Poprzez inwalidztwo stwarzają idealne usprawiedliwienie , by nie móc podołać swym nierealnym LUB mało realnym LUB wymagającym potężnego i skoncentrowanego wysiłku ideałom . Ciężko im wyobrazić sobie swoje wzory i dostrzec , że poprzeczka jest za wysoko . Ona nie musi być za wysoko na zawsze . Ale niektórzy nie przyjmują , że poziomy się reguluje zależnie od wielu czynników . Nie akceptują też , że inni , którzy robią mniej , mają więcej . To mentalna blokada . Do niej dochodzi strach , że delikwent może się komuś nie spodobać , że towarzystwo odepchnie , jak status będzie „nie ten ” , że „co ludzie powiedzą ” …. Taka postawa dodatkowo , silnie ogranicza i oddala upragnione wzory .  

Na koniec części pierwszej chciałam jeszcze napomknąć , że im cięższa choroba , tym pilniejsza informacja ciała , że chce naturalnej łagodności , że ma dosyć twardości wobec innych , wobec życia …  Pozwólcie więc sobie na duchową niezależność , na lekkość bytu „mimo wszystko” zanim niedomaganie uczyni  zależnymi zupełnie namacalnie i fizycznie – cieleśnie .

————————-

Lektury , poza wymienionymi :

„Historical Prescription of Multiple sclerosis „, Pearce , Eur.Neurol., 2005 , 54

„The case of August D’Este „- Cambridge University Press , 1948

Posted in aktualności, depresja, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Rak to zwierzę . Cz. 5. Oda do pietruszki .

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 23, 2012

Z ciężkim sercem patrzę na awanturę z Chorymi na raka w roli … No właśnie . W jakiej roli ? Bo na pewno nie – w głównej . W tej hist(e)orii wydają się być jedynie statystami ; plan pierwszy zajmują kłócący się politycy , w tle słychać chichot koncernów ….

Niestety , media nie pomagają . Zamiast opowiadać o WSZELKICH dostępnych środkach i metodach , robią wszystko , by zmusić do przyjęcia jedynej tezy , iż tak samo jedynymi lekami są te oferowane ( lub nie ) przez przemysł .

Ach , zapomniałabym … Media się przecież troszczą … Tylko … Ja nie rozumiem ;) – jeżeli tak się troszczą , dlaczego sieją panikę , czyżby nie wiedziały , że strach NIE POMAGA w chorobie ? Czyżby … nie miały sumienia ? A tak , no właśnie – „media” -to „odpowiedzialność zbiorowa „, to „wspólna praca wielu ” itd… Sumienie zbiorowości : temat niejednej pracy doktorskiej , wciąż , jak mi się zdaje , nie potraktowany wyczerpująco .

Tymczasem … Było by tak miło , gdyby powiadomić chociaż o pracach Pani Doktor Britty S.Kubens – działającej w obszarze medycyny antropozoficznej , co nie jest bez znaczenia  – bardzo optymistycznych pracach (publikowanych szeroko , przystępnie – np.w w w.cancerres.aacrjournals.org ), ponieważ , jak do tej pory , potwierdzają one mądrość medycyny naturalnej  , to zaś stwarza nadzieję na większą akceptację leków wprost z natury .

Pani Kubens badała mianowicie działanie określonych substancji na zachowanie komórek rakowych w czasie wędrówki i podziału .

W studiach nad nowotworami rządzi złota reguła , o której raczej nie dosłyszę w wynurzeniach polskich ekspertów wypowiadających się na scenie medialnej : najczęściej nie tumor prymarny  jest zagrożeniem dla życia , ale komórki , które w jakimś momencie się od niego odrywają i niekontrolowanie podążają przez krwioobieg …. Miejsce , które wybiorą sobie na postój i odpoczynek – to tzw.metastazy – skupiska córczane ( czemu nie synczane ? ;)) … na tych z kolei temat również nie zostało powiedziane jeszcze wszystko .

Wracając do sedna , naukowcy krążą wokół pytania , jak przeszkodzić komórkom  raka w podróży i co zrobić , aby się przestały dzielić .

Ważne : jakie relacje zachodzą między wędrówką , a podziałem ?

Jak często w nauce , przypadek stał się udziałem również Dr Kubens , kiedy owe relacje wzięła pod mikroskop . Najpierw „posadziła ” komórki raka w sztucznej tkance , po czym filmowała je kilkanaście godzin .

Opłaciło się … Zaskakujące ;) , iż na takie rozwiązanie nie wpadł nikt przed Nią , a nawet , jeżeli wpadł , to …. nie został ani dostrzeżony , ani opisany , ani doceniony w żadnym z podręczników medycyny akademickiej . A było co dostrzegać , gdyż , w przeciwieństwie do teorii wykładanych na uniwersytetach , ruch komórek i podział NIE odbywają się „najpierw jedno , potem drugie ” , ale jednocześnie .

Komórka przygotowuje się do podziału w czasie wędrowania .

To oznaczałoby , że atak ;) winien nastąpić w drodze .

Atak … czym ?

Pani Dr Kubens zabrała się za różne substancje , bombardując nimi komórki rakowe w różnych fazach cyklu . Chciała ustalić miejsce najlepsze : takie , z którego ofensywa przyniosłaby pewne zwycięstwo .

Niesamowite wręcz efekty osiągnęła przy tym nie – chemicznymi „rakietami „, ale naturalnymi materiałami roślinnymi :mimozyną – tzw.non-protein amino acid  i flavonem – więc z flavonoidów – apigeniną .

Apigenina była , jak do tej pory , najlepsza : trafiała komórki w momencie krytycznym : w ułamkach czasu po podwojeniu DNA , ale jeszcze przed podziałem ostatecznym ….

Lista substancji badanych przez Panią Dr Kubens jest długa . M.in.znajdziemy tam czosnek i cebulę … Prace nad mieszanką , która pozwoliłaby eliminować komórki rakowe na różnych etapach – trwają .

Być może niedługo usłyszymy o kolejnym , wspaniałym  – i tym razem , jeżeli stworzy się go z materiału naturalnego , będzie w tym wiele racji – środku na raka … Niestety nie wątpię , że cokolwiek to będzie , towarzyszyć mu będą patent i wysoka cena . Oczywiście , życie jest najważniejsze , oczywiście , tak słuszne prace zasługują na odpowiednią zapłatę , ale … Wszystkim , Którzy jednak mieliby ochotę działać już …Wszystkim , Którzy pamiętają o wschodnich remediach na nowotwory – wcześniej pogardzanych aex cathedra , teraz wykorzystywanych w studiach medycyny zachodniej ,  Wszystkim , Którzy nie mogą czekać … polecam poszukiwanie źródeł apigeniny … Nie będzie ono długie :) , co nieco znajdą Państwo poniżej … Niektórzy przeżyją deja vu ;)

-pietruszka

-krwawnik 

-owies  

-seler

-cykoria

-kolendra

-bluszczyk kurdybanek

-len

-mięta

-rozmaryn

-tymianek

-kozieradka

-rumianek

-camelia sinensis , czyli herbata -w wersji zielonej …. 

Może na pierwszą część wystarczy ?   

Sił na wiosnę Wątpiącym życzę … W Waszych rękach jest Wasze zdrowie .

Posted in aktualności, chemia, onkologiczne impresje, zdrowie | 2 Comments »

Tarczyca , czyli żywy włos i żywa myśl.cz.5.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 12, 2012

 Wygłodzona świnia , wyrwawszy się z chlewa na podwórko , znalazła pod płotem zdechłą kurę – zepsutą , którą łapczywie zeżarła . Zgniłego ścierwa nie zdzierżył nawet żołądek świński . Poczuła bóle , pokładła się pode płotem i stęka …Po krótkiej chwili zerwała się nagle i poczęła pożerać gęsto na podwórzu rosnący rdest ptasi , po czym znów się pokładła . Wkrótce ponownie lek spożyła i to ją uratowało ….    Pan Dr Biegański , wybitny polski zielarz .

Cóż … mowa była wyraźnie o świni :))))) Większość ludzi najpierw zapytałaby Dzisiejszego Pana Eksperta od Lewej Części Brzucha  ( bo żyjąc wśród natury , nie mogą przecie sami wiedzieć o niej cokolwiek  ;))) , czy może , czy ma prawo spożyć zioło na własną rękę … Jeżeliby oczywiście zdążyli . Ale dość złośliwości :)

Rozpoznania poczynione ?  No to kontynuacja …

Uparcie wrócę do założeń Ks.Kneippa , głównie zaś – odtrucia .Po raz pierwszy , drugi i trzeci – tak , również w przypadku niedoczynności tarczycy .

Wielokrotnie opisywałam wprawdzie metody „prania wnętrzności „;) , ale to kropla zaledwie .

W Niemczech popularne przy detoksie są np.krople kolendrowe – w ujęciu domowym to 40% nalewka na kolendrze , przyjmowana – zależnie od tolerancji , od kropelki na łyżeczkę wody do pięciu , raz dziennie , przez tydzień , czasem dłużej .Niemcy nigdy nie poddali się w kwestii medycyny naturalnej , stosują więc
kolendrę na świeżo , w naparach , tincturach , ale i … w tabletkach :).
Pomocne są też siarkowe , roślinne i mineralne kombinacje – mam na myśli przede wszystkim czosnek niedźwiedzi , czosnek – postaci naturalne , Sulfur Selenosum D6 ( homeopatyk ) itp.

Powyższe troszczą się o uwolnienie z tzw. skupisk interesujących nas toksyn . 

Teraz należy odpadki związać : Chlorella pyrenoidosa – słodkowodna alga o niezłych osiągnięciach na polu unieruchomiania tego , co ruszać się po ciele we wszystkich kierunkach nie powinno . Szczególna uwaga należy się wątrobie – tu przypomnę odcinek poprzedni , o Wielkanocy , ale nie jesteśmy zdani wyłącznie na siano ;) : wiązanie toksyn w wątrobie wspomogą : ziemia okrzemkowa , preparaty węglowe , kleik jęczmienny , bogate w garbniki rośliny – np.herbatka z liści orzecha włoskiego (nie nadużywać !)

Wreszcie etap końcowy – wydalanie śmieci : odbywa się owo w pierwszej linii przez nerki  – stąd dobrze je wzmocnić najpierw brzozową herbatką lub sokiem ,
jeżeli pozbywamy się rtęci – również przez gruczoły potowe -to powód , dla którego przy wyprowadzaniu metali ciężkich powinniśmy sporo pić i pocić się obfcie …Rukiew wodna – Nasturtium aquaticum = Nasturtium officinalis ( to nie jedyne jej nazwy  łacińskie ) – jedna z najlepszych rewaloryzatorek :) krwi – przy zaburzonej tarczycy – i tu uwaga – głównie NADczynnej – ważna tym bardziej , gdyż ze względu na zawartość jodu nadaje się do harmonizacji gruczołu wyśmienicie .
 Rukiew wodna może zawierać do 18 mikrogramów jodu na 100 gram .Poza tym olejki , vit.C., garbniki ….Przy NIEdoczynności – możemy poobserwować reakcję po delikatnym , ostrożnym jej spożyciu , a to dlatego , że czasami żelazo , wapń , fosfor i inne składniki ziela , np.raphanol – te substancje czynne ujęte w niesamowitej , boskiej mieszance :) , pobudzają funkcje gruczołu , przy czym zawartość jodu wydaje się jednocześnie nie powodować negatywnych skutków ubocznych . Rukiew w chorobach tarczycy … od setek lat . W samej Anglii zbiory rukwi , jeszcze w 90.-tych latach wynosiły 4000 ton rocznie . Gdzie są uprawy polskie ? Gdzie jest miejsce na rukiew , na zdrowie dla milionów 
Polaków ? W annałach medycznych Nasturtium offic. zagościło na dobre jako niezawodny czyściciel wątroby , płuc , żołądka ,  lek w reumatyzmie ( roślina z terenów wodnych ) … Nie pasuje ? No to jeszcze afrodyzjak i wzmacniacz apetytu :))) …

W Polsce można kupić czasami WYSELEKCJONOWANE ODMIANY tej rośliny , np. french Green … Ale ja kreatur nie chcę i polecać nie będę . Macie ochotę – poszukajcie w stanie dzikim , rozejrzyjcie się ( pamiętając o roślinach podobnych),
ewentualnie popytajcie , kto uprawia pierwotną , prawdziwą rukiew .Naprawdę warto .

Wiele by o tym zielonym maleństwie , wielkim mocą i zasługami , ale niedoczynność czeka . Jeszcze tylko , zanim zapomnę , bo takie pytanie pewnie ktoś zadać zechce : Dlaczego jod w naturalnie skomponowanych formach ? Ponieważ lepsza przyswajalność . I zawsze proszę zważać na indywidualną tolerancję wszelkich substancji- np. przy NADczynności , jak i przy zapaleniach , które mają miejsce np.na pewnym etapie Hashimoto -Thyreoiditis , stan mogą pogorszyć również środki mineralne lub roślinne – wówczas , przy większej wrażliwości , rozsądniejszym wyjściem wydają mi się te same związki w ilościach homeopatycznych , może od D6 ? Nie lekceważmy też stanu PO zapaleniach , kiedy tarczyca „zapadła ” w niedoczynność – musimy pamiętać , że wtedy ona nie ma siły tego jodu przerobić , przyswoić . Można rozważyć wtenczas m.in.
Thyroidea / Ferrum globuli – preparaty delikatne w działaniu , by wyrównać poziom hormonów .

Co , kiedy mamy do czynienia z dodatkowymi obciążeniami i tak słabej tarczycy ? Może , przy cystach tarczycznych , coraz częściej towarzyszących niedoczynności , spróbować Aurum jodatum D6 , stosowanego przez homeopatów także przy cystach jajników -jakże częstym dzisiaj schorzeniu  kobiet ?

W cyklu wspominałam o wyciągu z gruczołów zwierzęcych … Ale jest i homeopatyczny Glandula thyreoidea bovis D4 , D6 – którego działanie w potencjach niskich polega na aktywizacji funkcji organów i dostarczaniu śladowych ilości hormonów tarczycy (przy NIEdoczynności , ze szczególnym wskazaniem na skutki Hashimoto ) , w potencjach średnich – wyrównywaniu pracy i z tego powodu nadających się raczej do postępowania towarzyszącego w dysthyreozach …

Proszę czytać uważnie i obserwować własny organizm .

Wiem , że Niektórych to męczy  , ale , o ile mi wiadomo :)  , cieszą się z istnienia tego miejsca  i nie wezmą mi za złe przypomnienia , że nie są to zalecenia , ale jedynie informacje i nie mogą być traktowane jako recepta  :)

P.S. A co do Ekspertów od Lewej Ręki etc….W starożytnym Egipcie , jak opisywał Girolamo Frascatoro , nie było niczym dziwnym , że jeden z faraonów posiadał specjalistę od oka prawego i – oddzielnego – od oka lewego . Ze źródeł pozostałych wiemy jednak , że mnożenie specjalizacji było specjalnością egipskich kapłanów i na szczęście nie udzieliło się ówczesnemu światkowi medycznemu powszechnie … aż do teraz :))))))

Posted in aktualności, onkologiczne impresje, tarczyca, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Wielkanoc , więc wątroba :)

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 8, 2012

Nadzieję na zrozumienie mając , że czas świąteczny szybszym jakby się zdaje :) , o wątrobie krótko , sposoby najprostsze na odczuwanie jej ;) podając .

W poprzednich odcinkach wprawdzie sporo sposobów na ulżenie jej znaleźć można , uzupełnić jednakże nie zawadzi .

Wspominałam kiedyś o księdzu Kneippie , o kontynuacji Jego metod w wielu zachodnich klinikach , klasztorach – klasztor Arenberg rozwinął praktycznie cały , kneippowski przemysł . W Polsce teoretycznie postać księdza znaną , a jednak , gdy do rozmowy z fachowcami :) dojdzie , zachowawczość wielka daje się we znaki .

„A bo to woda i tyle „- usłyszałam ostatnio od pewnego Pana Onkologa , który ,
jak sam chwilę później przyznał , „na zapoznanie się nie miał czasu „. Czas przyjdzie , bo Pan Doktor do zabiegów w Szwajcarii wprawdzie przyzwyczajał się będzie , ale liczę , kiedy wróci , sam jakowąś reklamę wspaniałych kneippowskich zabiegów podejmie .

Na początek – jak ks.Kneipp traktował zapalenie wątroby , przy czym widząc „zapalenie” musimy zdawać sobie sprawę , że pod terminem znajduje się cała grupa zaburzeń o najróżniejszej etiologii .Tym razem będzie o pielęgnacji wątroby tak , by do stanu poważniejszego nie doszło . Jeżeli odejmiemy nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu , już mamy połowę terapii :)

Ale w święta odmawić , kiedy szynki i nalewki … Niestety, może dojść nawet do zapalenia . Stan ten , czasami w części organu , czasem obejmuje całość , potrafi trwać od dni do lat nawet . Efekt – nieczynność i … niestety , zbyt późny żal .

Ks. Kneipp twardo forsował zasadę : rozpuszczać i wydalać . Rozpuszczać złogi , usuwać je – odtruwać organizm . W krajach bogatszych co najmniej 50% ludności choruje na wątrobę z powodu obżarstwa …. Można rzec , zatrucie cywilizacyjne …. Jak poznać , że wątroba woła o pomoc – w zagrożenia stadium pierwszym ?

„Odrzuca nas ” na widok potraw sporządzonych na tłuszczu , organizm sam , odruchowo reaguje negatywnie . Gdybyśmy go jeszcze chcieli słuchać … Chora wątroba nie znosi też pomarańczy , nawet soku z niej . Nie tolerujemy owoców pestkowych . Skóra w okolicach wątroby swędzi , zwiększa się pragnienie – choć to ostatnie również kojarzy się ze niedostatecznym funkcjonowaniem trzustki , więc i cukrzycą . No i , o czym było wcześniej : podły nastrój bez wyraźnej przyczyny , szukanie winnych dookoła siebie , agresja . Kiedy bliscy powiedzą , że jesteśmy nieznośnie wredni – czas pomyśleć o wątrobie .

Wydaje się – wszyscy wiedzą , jak ważnym jest sposób jedzenia , pisze się sporo – że „wolno” i że „żuć” … Wiedzą :) , ale wciąż pochłaniają . „Wątrobowcom” śpieszącym się nad miską podałabym najpierw pałeczki :) – problem szybkości rozwiązałby się sam . Oczywiście , „świat nie pomaga kontemplować … ” . Ale cena za poddanie się pędowi , cena …..

Ksiądz Kneipp stworzył dzieło dla Wszystkich , za darmo … Są książki , są biografie …. No tak , większy VAT też nie pomaga … Ale wciąż książka nie jest droższa od pobytu w szpitalu . Sam też zaczął od literatury – lekarza i filozofa , J.S. Hahna , „Unterricht von der Heilkraft des frischen Wassers ” – lekcja o sile leczenia świeżej wody ” . Wprawdzie miał już za sobą pierwsze doświadczenia , praktyka skłaniała go do pilniejszego przyjrzenia się powszechnie dostępnemu lekowi – wodzie , ale książka Hahna upewniła go , że droga właściwa .

Cóż więc poleca ksiądz Kneipp przy chorej wątrobie ? Okłady z mocno ciepłego ( Ksiądz mówił wręcz o gorącym , jednak to zależy od wrażliwości chorego ) odwaru z siana owsianego , na brzuch ( nie stosować w ciąży i przy menstruacji !) – wyciągają , jak mawiał Ksiądz , „wszystko , co złe „. Robi się je raz (chorym słabszym ) lub dwa dziennie , siano musi się gotować ok.20 minut , okład ( nie poparzyć skóry !!!) leży ok . godziny , okładany :) przykryty jest kocem . Potem polania wodą ud , pleców , wreszcie całego ciała .

Po trzech do sześciu dniach – okłady górnej części ciała , kiedy chory jest mocno osłabiony i górnej oraz dolnej , gdy silniejszy , ale już zupełnie inne :bierzemy wodę zmieszaną z octem jabłkowym 5:1, nasączamy płótno , owijamy brzuch i nogi ( uda , kolana , łydki ) ciepłym ( nie- gorącym ) opatrunkiem , co godzinę zmieniamy . Dwa dni przeciętnie .

Do tego kąpiele w sianie i słomie owsianej lub gałęziach świerka . Ksiądz Kneipp zalecał również mieszanki ziołowe ( o podobnych , stosowanych przy niedomaganiach wątroby , pisałam ) . Co , jeśli okłady wydają się pracochłonne lub z jakichś powodów niemożliwe ? Już nie Ks.Kneipp , ale np. Ayurveda :

uwzględnić w diecie olej sezamowy (nierafinowany , wątroba nie cierpi rafinowanych olejów ) z duszoną marchewką , ziarno sezamowe z masłem i odrobinką soli , ziarno słonecznika z miodem – wątrobowe odżywki   . Z „pierwszej pomocy ” medycyny naturalnej bliżej ? Np.Szwajcaria : sok z marchewki pity małymi łyczkami lub /i , później , woda zmieszana z serwatką 1:1 , oczywiście też post ( czas trwania postu indywidualny , obserwować swoje reakcje , wydzieliny ciała ) , do tego słaba herbatka ze skrzypu polnego 
( POLNEGO , podkreślam ) , jednak lepiej – napar z korzeni i liści mniszka lekarskiego – właśnie listki mniszka zazieleniły łąki. Przed postem należałoby oczyścić jelita – np.kleikiem z siemienia lnianego , moczonymi figami .Dla odważniejszych …. rumiankowe wlewy dojelitowe , czyli lewatywa ( pamiętać o środkach ostrożności ).

Tyle na razie w opowieści wątrobowej treści :) . Zdrowej Wielkanocy Państwu życzę i umiarkowania przy stole :)

Posted in aktualności, alkohol, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Tarczyca , czyli żywy włos i żywa myśl . cz.4.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 23, 2012

Przez chwilę chciałam napisać w tytule „niedoczynność” , ale nie odda to treści – hypothyreoza nie jest bowiem zjawiskiem od HIPERthyreozy tak odległym , jakby się zdawało .

Hypothyreose = niedoczynność  –  osłabione funkcjonowanie gruczołu , niedostateczne wydzielanie hormonów tarczycy  – tyle skrótem obiegowym , ponieważ zwykle zapomina się dodać , że chodzi też o zaopatrzenie komórek w hormony – problem komunikacyjny – zaburzenia przyjmowania jodu .

To jasne , że nie opiszę tu wszystkich rodzajów zaburzeń  gruczołu tarczycznego -nawet nie opiszę DOKŁADNIE jednego – to Państwo muszą kontynuować zgłębianie interesującego Państwa tematu . Ale być może uda mi się zaznaczyć najważniejsze , główne jego rysy , większość przyczyn , wreszcie – przedstawić
niektóre terapie naturalne – przeważnie najpopularniejsze , a często zapomniane .

Zanim sedno … Stwierdzenie niedoczynności często następuje – podobnie , jak nadczynności – zbyt lekkomyślnie ,  „leczy się” także „uznawanymi w przypadku” środkami , bez względu na ich szersze , aniżeli się powszechnie przypuszcza , spektrum działania i bez względu na niebezpieczeństwo całkowitego rozregulowania funkcji tarczycy .

Pisząc o nadczynności wspominałam o skutkach Czarnobyla , ale i o pożywieniu – to aktualne i przy niedoczynności : dysharmonia tarczycy może skłonić się w jedną lub drugą stronę. A jednak mamy nieco większą ( jeszcze ) szansę na zdobycie zdrowej żywności aniżeli nasi zachodni sąsiedzi- Niemcy , którzy w „szale zachwytu nad jodem” zajodowali karmę dla zwierząt tak bardzo , że praktycznie nie mają szans na bezjodowe , rodzime produkty pochodzące z hodowli . Ostatnio wprawdzie świadomi rolnicy i konsumenci starają się  błąd naprawić , ale ze względów wiadomych łatwe to nie będzie .

Polska masowo zajodowała z kolei sól – o czym pisałam dawno , ale od kiedy popyt na NIEjodowaną wzrósł , w miastach nie ma problemu …. szkoda , że na wsi wciąż upycha się „jodówkę” .

Ktoś powie , że „niedoczynność „, braki hormonu , więc jod ? Nic bardziej mylnego . Rozleniwić gruczoł można bardzo szybko . Ale wtedy nie liczmy  , że kiedykolwiek wróci naturalne , prawidłowe , nie – wspierane chemią funkcjonowanie . Powinniśmy znać efekty uboczne i wiedzieć , że bezmyślne serwowanie syntetyków może obrócić sytuację o 180 stopni i … z niedoczynności zrobi się NADczynność .

Ale po kolei …

Niemieckie publikacje wśród przyczyn niedoczynności i nadczynności bez ogródek podają :przyjmowanie jodu w zalecanych terapiach ( przedawkowanie ) , interwencje chirurgiczne na gruczole ( częściowe usunięcie gruczołu ) , naświetlania ,( szczególnie twarzy , karku , piersi  ) , tumory , leki … więc wszystko to , co świadomie stosuje się w … leczeniu nowoczesną medycyną .

Kto informuje pacjentów , że np. przyjmowanie litu stwarza spore ryzyko niedoczynności tarczycy ?

A co Państwo wiedzą o , np.leku amiodarone ( kardiologiczny ) ? Bo ja nie zauważyłam , aby w polskich publikacjach przecisnęła się wieść o jego wpływie na tarczycę …. Czy , łykając suplementy , zwracają Państwo uwagę na zawartość litu  i czy wiedzą Państwo , że może on tam być niekoniecznie jako „etykietkowy” składnik preparatu ? Czy wystarczy Państwu , że „łykną multivitaminy” ?

Zostawmy „dodatki” . Wciąż promuje się soję – o zgrozo robi to również (chyba nieświadomie ) wielu wegetarian , kompletnie nie zwracając uwagi nie tylko na małe prawdopodobieństwo otrzymania w Polsce soi niemodyfikowanej , ale i na jej wpływ na organizm – co innego soja „od wielkiego dzwonu” i niemutowana , co innego – spożywana codziennie , a jest jej już tyle w produktach masowych , że ucieczka wydaje się prawie niemożliwa . Soja posiada działanie antytyroidowe ( przeciwtarczycowe ) .

Nie dziwi więc , że coraz częściej problemy z tarczycą mają również mężczyźni .

Palenie – następny przyczynek do niedoczynności , tak , jak i menopauza ,  ciąża…. 
fluor i związki chloru ( woda !) , rtęć – tu na chwilę przystanę : rtęć potrafi tak dalece ,wpłynąć na funkcjonowanie tarczycy , że niepostrzeżenie mamy nagle mnóstwo T 3 i … potężny problem ze znalezieniem odpowiedniej ilości T 4 ( objaśnienia hormonów ( w tym prohormonu T4 , w poprz.cyklach ) , a  w rezultacie niedoczynność .

Znajdujący się również w czasami w wodzie perchloric acid (kwas nadchlorowy ) 
blokuje syntezę hormonów . Do tego – dioksyny …

 Lista winowajców nie jest zakończona .

 Psychologicznie – poza procesami omawianymi wcześniej , a wahającymi się między skrajnościami , mamy traumy , operacje ( nie tylko tarczycy ) – długie przygnębienie , poczucie uwięzienia ….

Jak dodamy syntetyczne hormony i jod …. To się nie może sumować pozytywnie.

Ale , kiedy badania hormonów tarczycy wypadną „podejrzanie „, kiedy zaobserwuje się jej powiększenie , anomalie strukturalne , pacjenci słyszą:

„Jeść sól jodowaną , produkty mleczne , ryby morskie no i jod w tabletkach”…

Słyszą w BRD , bo w Polsce zbyt często od razu łapie się za hormony lub kieruje na operacje . Ale i w Niemczech to poważny błąd , gdyż tam kubek jogurtu może mieć ok. 50 mikrogram jodu . Ile zaleca WHO przy wolu tarczycowym ? Poniżej 50 mikrogramów . Zsumujmy : ryby , chleb , jeszcze jeden jogurt ( niemiecki :)) … i lekko mamy ok. 500 mikrogram , albo i więcej . A to samo WHO nie zaleca przekraczania 300 mikrogram DZIENNIE .

Polacy pokochali owoce morza … Pisałam  dawno , że żołądki z tego rejonu nie są miłośnikami krewetek , małży etc., ale kto by się przejmował tym , co lubi żołądek ? Więc faszerowanie „owocami morza” , doprawianie produktami mlecznymi , a potem …. ” MOJA TARCZYCA CHORA !?” A czy na mazowieckiej równinie rosną krewetki ??? A jeżeli Państwa żołądek znosi je świetnie i tylko „czasem jakoś dziwnie boli o tu , w szyi …” – to znają Państwo słowo „umiar ” ?

Przy okazji przypomnę niecny proceder homogenizowania , wzmagający alergenny potencjał krowiego mleka . Ale ciągle matki ładują w dzieci „jednodaniowy serek ” , przy okazji podjadając .

Nic dziwnego , że czasami po odstawieniu produktów mlecznych , przemysłowych głównie , słychać :” Wszystko się unormowało! To cud ! ”  To nie cud , to wynik informacji i decyzji wzięcia odpowiedzialności za własne zdrowie … Hormony wspomagające wzrost cieląt , a buszujące ;) w mleku , „wspomogą” też wzrost ludzkiej tarczycy , a jakże ….

Nie słyszałam , aby którykolwiek z „telewizyjnych specjalistów od tarczycy ” zwracał uwagę na nawozy , tymczasem nitraty w nich , obciążające też wodę , dostają się do ciała , przez bakterie przekształcają w azotyny – te z kolei biorą udział w tworzeniu rakotwórczych nitrozamin . Azotyny hamują w ciele przemianę beta-karotenu w wit.A – naturalną przeciwniczkę raka …. Długi niedobór witaminy A wpływa na poziom hormonów tarczycy …

Ktoś powie , że część azotynów rozłoży się pod wpływem słońca – tak . Ale akcje grożące ludziom „skutkami przebywania na słońcu ” i namawiające do „używania kosmetyków z filtrami” chyba nie pomagają ?

Nie pomagają też tarczycy salicylaty , sulfonamidy , thyreostatyki …. Ale przecież „to leki” …..Przepraszam za sarkazm .

Cierpiący na niedoczynność t. nie powinni zajadać się …np. kapustą , kukurydzą ani ziemniakami . Przy nadczynności – kapusta jak najbardziej wskazana … Ale o metodach trochę później , najpierw ważnym jest , co nie służy , czyli pozbycie się toksyn – bywa , że po rozstaniu  z czynnikami wyzwalającymi zaburzenia , wszystko wraca do normy .

Skupiając się na przyczynach , nie wspomniałam prawie o objawach hypothyreozy :chroniczne zmęczenie , wyczerpanie , wielkie zapotrzebowanie na sen , marznięcie , skłonności do obstrukcji , przybytek wagi pomimo skromnego odżywiania , łamliwe włosy , zimne nogi , zimna strefa miednicy , niedobór żelaza ,  u kobiet PMS  , bezpłodność …. Diagnoza musi być przemyślana nie mniej niż terapia . To banał ? :) Pisząc o nad- i niedoczynności nie wymienia się … dysthyreozy : po prostu zaburzeń funkcji tarczycy polegających na zmianach między nad- i niedoczynnością , symptomach paradoksalnych , jak przybraniu wagi pomimo nerwowości , czerwonych plamach na obszarze gruczołu t., pogorszeniu dolegliwości wiosną i jesienią … Czasami pacjent zostaje zdiagnozowany akurat na etapie niedoczynności , ale lekarz nie wie , że jeszcze tydzień temu była nadczynność i … zaczyna się leczenie . Zanim więc przejdę do części następnej , przypomnę o uważnym i dokładnym przyjrzeniu się swoim objawom , a także  upewnieniu się , czy wyniki badań pokrywają się z obrazem diagnozy i konsultacje z odpowiedzialnymi za ową .

„Co było , kiedy nie było syntetycznych hormonów , jodu w tabletkach etc.” , a niedoczynność dawała się we znaki ? Medycyna ludowa w Europie kazała ;) chodzić raz w tygodniu do sauny ( proszę pamiętać o środkach ostrożności dot.sauny , a wymienionych tu poprzednio , szczególnie osoby z dolegliwościami kardiologicznymi !) , a przed jedzeniem popijać 1/4 litra ciepłej wody z łyżką octu jabłkowego :) Jak zawsze , NIE może być to traktowane jako zalecenie , etc.

:)

——————-

Rzetelne potraktowanie obrazu dysfunkcji tarczycy w opracowaniu niemieckim :

R. Hörmann „Schilddrüsenkrankheiten . Leitfaden für Klinik und Praxis „, 4. Auflage , Wissenschaftsverlag Berlin , 2005

Posted in aktualności, depresja, klimakterium ,andropauza, odżywianie, tarczyca, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Zgaga nie daje żyć ;) , czyli krótko o IPP i … problemy jelitowe u dzieci.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 16, 2012

Pisząc „Sposoby na zgagę” wydawało mi się , że temat prędko nie wróci , ale zgaga najwyraźniej nie odpuści ;)

Bo Państwo pytają o IPP , czyli co sądzę o inhibitorach pomp protonowych , jak nazywają się leki stosowane w GERD ( Gastro Esophaegal Reflux Disease ) , dosadniej – blokery ( blokują czynność ) transmembranowych protein ( czyli pomp prot.)

Jednym zdanie odpowiedziałabym , odwołując się do Gastroenterology , gdzie napisano wprost , że IPP mogą uzależniać . Drugim ;) zdaniem , kierując do Aerztezeitung z czerwca 2011 , w którym , w artykule „Protonenpumpenhemmer werden mitunter abgelehnt -dann hilft Leinsamenschleim” Pani Prof.K.Kraft mówi o skutecznych w refluxie ziołach ( m.in.tych wymienionych wcześniej w moim wpisie na górze)  , a wyróżniając siemię lniane .

Prof.Kraft wymienia jeszcze korę wiązu , aloes , malwę , rumianek .. ponieważ wie , że coraz więcej pacjentów nie pragnie łykać chemii . Zabawne , iż prastare metody ludowej medycyny nabierają znaczenia dopiero w ustach profesorów ….

Tak było również z popularną i w Polsce , a zapomnianą ( NIESTETY) marchwianką :) , funkcjonującą aktualnie w Niemczech jako „Preparat marchwiowy Profesora Ernsta Moro ” . Pan Profesor Moro – ordynator kliniki dzięcej w Heidelbergu , która zachowała receptę z szacunkiem ( w w w.uni-heidelberg.de ) obniżył liczbę zgonów oraz komplikacji u dzieci w swoim szpitalu stosując …no właśnie :) … Patrzycie pod lasem , nie widzicie pod nosem ? ;)

Jego doświadczenie popierają Prof. J.P.Guggenbichler i wiedeński farmakolog Prof. J.Jurenitsch , mamy więc aż trzy medyczne autorytety na poparcie siły … marchewki :)

Profesorowie przypatrzyli się laboratoryjnym procesom obróbki warzywka i zaobserwowali , że przy gotowaniu powstają kwaśne digogalakturonidy , potrafiące „zadekować się” w jelitowych patogenach , zablokować ich receptory i w ten sposób zapobiec ich adhezji na ścianie jelita , dzięki czemu organizm może się ich pozbyć – nie staje się zagłębiem toksyn . Profesorowie z powodzeniem stosowali marchwiankę nawet przy krwawych biegunkach u dzieci … Można ? Można .

Dlaczego piszę o infekcjach jelitowych przy okazji zgagi ? Ponieważ leczenie w wieku dziecięcym ma wpływ na zdrowie później – i to oczywiste . Bliżej : ponieważ zniszczenie chemikaliami ścianki żołądka dziecięcego , to w najłagodniejszym przypadku zgaga wieku dorosłego . Ponieważ reflux to też kumpel infekcji .
Wreszcie : bo przypomnę przepis na wspaniały środek Tym , Którzy go nie znają :

pół kilo marchewek ( obranych :)) gotować w litrze wody przez godzinę , na małym ogniu , przetrzeć , dodać litr ciepłej , przegotowanej wody i 3 gramy soli .

Tylko tyle . Dobre i dla dzieci i dla dorosłych . I już mogą Państwo powiedzieć , że klinika w Heidelbergu chyba nie jest „niepoważna” i wie , co robi  :)

Posted in aktualności | 5 Comments »

Tarczyca, czyli żywy włos i żywa myśl .Cz.3.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 5, 2012

Wiosna … :) – dostęp do ziółek , więcej ruchu , ale ….żeby nie było „za dobrze” – najpierw musimy się zmierzyć ze zmianą czasu ; niepotrzebną , wręcz szkodliwą dla organizmu postępującego naturalnym rytmem ( jeżeli nikt nie przeszkadza) i nie wiadomo , komu (;))) służącą , a jednak obowiązkową .

Niestety , „chaos przejścia” odczuwa też silnie tarczyca , dla której regularny sen , przestrzeganie rytmu zmierzchu i świtu mają znaczenie kolosalne , o czym traktują studia chronobiologiczne .

Niektórym zdezorganizują się pory posiłków – drugiej , obok snu , podstawy dobrostanu tarczycy – trzeba będzie wyrównać większą dbałością o metabolizm :

-systematycznie i delikatnie oczyszczając organizm , np.pijąc co wieczór szklankę ciepłej wody z rozpuszczonym masłem ghee , a nazajutrz podjadając mieszankę ze startego , świeżego imbiru ( pół łyżeczki ) zmieszanego z sokiem z cytryny ( jedna łyżeczka i … szczypty kamiennej soli , raz dziennie , PRZED jedzeniem .
Jak długo ? Zależnie od osoby i problemów z trawieniem , ale najczęściej wystarczy tydzień , by odczuć zdecydowaną poprawę .

- wykonując ćwiczenia jogi – przede wszystkim popularną świecę ( sarvangasana)  , rybę ( matsyasana ) i mostek ( urdhva dhanurasana ) – można śmiało rzec , iż te trzy pozycje , stosowane regularnie , przynoszą wspaniałe rezultaty – wg Ayurvedy
poprawiają ukrwienie  gruczołu – ” ożywiają „.

Czy są jakieś prostsze recepty na utrzymanie jej , Pani Nastrojów :) , w dobrej kondycji ? Może …. ;))) – migdałowe mleko : na noc wpuszczamy w szklankę z kozim , ewentualnie krowim , niepasteryzowanym , mocno ciepłym mlekiem
pięć rozgniecionych z gwiazdką anyżu migdałów i pozwalamy składnikom
przeniknąć się nawzajem :)
Cośmy nawarzyli , pijemy rano i … po paru tygodniach obserwujemy , jak funkcjonuje nasza tarczyca . Nawet po kilkunastu .

Przepis na migdałowe mleko jest jednym z najlepszych remediów dla tarczycy , jakie otrzymaliśmy od naturalnej medycyny Indii –  w XIX wieku był już znany w Anglii – w Polsce wciąż Niektórzy patrzą z przymrużeniem oka … Ich prawo :)

A propos traktowania mądrości Natury po macoszemu …

Ludzie z poparzoną skórą … poparzoną naświetlaniami , tzw. radioterapią – wierzchnia warstwa skóry praktycznie nie istnieje , ale naświetlania wciąż  kontynuowane … A już w 2006 roku opublikowano studia Dra Franka Pajonka
(i in. ) z Uniwersytetu California , LA we współpracy z Uni.Krankenhaus Freiburg ,
(np.na  BMC-Medicine , czyli w ww .biomedcentral.com ) , na podstawie których ogłoszono zalety herbat – czarnej oraz zielonej w zmniejszaniu szkód po naświetlaniach . Do badań zastosowano standardowe torebki herbaty , efekty były obiecujące : oba „opatrunki” znacząco zmniejszały szkody i wspomagały regenerację tkanek ( jakkolwiek herbata zielona lepiej ) . Dziś herbaciane okłady nie są w zachodnich (gł. prywatnych ) klinikach niczym „niepoprawnym” …
Ale czy jest poprawnym , że ja o tym mówię ? ;)

——

lektury , jak w poprzednich odc.

Posted in aktualności, zdrowie | 1 Comment »

Czy znają Państwo Salacię o.? Słodkiego cyklu cz.3.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 2, 2012

Nieco pośpiesznie , ale wierzę , że tak krótki wpis również znajdzie Ciekawskich , Którzy podążą dalej …może przede wszystkim ? :)))

Tym razem dla Chorych na cukrzycę typu 2 , Chorych twierdzących -bo tak usłyszeli w czyimś gabinecie – że „nie ma innej możliwości , a już na pewno nie – naturalnej możliwości pomocy ich cierpieniom , jak stosowanie syntetycznej chemii ” .

Jednocześnie nadmieniam , że „cukrzycowe” odcinki poprzednie takoż poddaję pod rozwagę i temat do dyskusji z Państwa zdrowotnymi specjalistami .

Badania nad – a jakże – starym , ayurvedyjskim ziółkiem o wdzięcznych imionach Salacia oblonga natchnęły wreszcie medyków zachodnich do podzielenia się wiedzą i zastanowieniem nad alternatywą .

W Indiach ( rośnie gł. na Sri Lance i w Indiach ) Saptrangi = Salacia o. znana jest jako roślina nie tylko regulująca poziom glukozy i insuliny , ale i przeciwzapalna .

Wyniki badań , jakie przedstawiono na w w w.ncbi.nlm.nih.gov. , Extract of Salacia oblonga lowers acute glycemia in patients with type 2 diabetes , Williams J.A., Choe et Al , Am.Jour.Clin.Nutr. , 2007 , Jul., 86 ., wyglądają obiecująco .

Otóż NAWET :))) wedle naukowców , ekstrakt z Salacii o . ( nie mylić z innymi Salaciami proszę !) wydaje się świetnym w kontroli glukozy .

W badaniach podawano , poza preparatem placebo , dwie filiżanki DZIENNIE schłodzonego napoju z następującymi ilościami ekstraktu :

-500 miligramów ,

-700 miligramów ,

-1000 miligramów .

Już w pierwszych dwóch godzinach dało się zaobserwować wspaniałe (moim zdaniem) wyniki , z czego najlepsze przy zastosowaniu 1000-miligramów ; poziom  glukozy obniżył się o 23% ….

Recepty ayurvedyjskie podają przeciętnie napar z 3 do maximum 6 gramów 
podzielonych na TRZY porcje na cały dzień , więc , żeby nie było nieporozumień : do 6 gramów na dzień – to jak zwykle NIE jest zaleceniem i nie może być za takowe branym .

————

Bardzo ciepło pozdrawiam … wiadomo , Kogo :))))) – dziękuję …

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Prostata : skryning , cięcie i chemia ?Dlaczego nie ruch , ziółko i piwo ? cz. .4. Plus sens operacji i uwaga na nowości .

Posted by natural health consulting w dniu Luty 21, 2012

Orędownicy koncernów pieją hymny o szczepionce na AIDS & równie „potrzebnej” reszcie , szykując się najwyraźniej do Wielkiej Ofensywy , z zajadłością równą co najmniej amerykańskiej propagandzie przed wojną z Irakiem  , wstępu więc byłoby „na tyle” , bo czas nagli , zdrowie ucieka .

Nie mogłam też nie zauważyć intensywnej kampanii propagującej operacyjne rozwiązania wielu zaburzeń . W razie , gdyby zaistniały wątpliwości co do sensu operacji , można – niestety , nie za darmo , ale to strona niemieckich chirurgów , w dodatku znanych i nietanich -zasięgnąć informacji
na w w w.vorsicht-operation.de
Podstawowa ( zwykle uważna i rozsądna ) , analiza (przez zespół doświadczonych lekarzy) przesłanych dokumentów odnośnie planowanej operacji , w tym badań itp.) kosztuje – wymienione na stronie 200 euro. Bardziej szczegółowe konsultacje – do 600 euro . Przed ewentualnym skorzystaniem z usług  proszę zapoznać się z (prostym ) regulaminem oraz przejrzeć dossier Panów Profesorów prowadzących stronę , następnie zapytać ( bez opłat) , czy zechcą zanalizować Państwa sytuację i ile to będzie trwało . Przeciętnie odpowiedź nadchodzi w jeden tydzień , w przypadku kwestii zagranicznych – do dwóch tygodni .

A jest o co pytać , polskich lekarzy również …. PRZEDE WSZYSTKIM .

Na przykład , dlaczego nie protestują przeciw ogłupianiu ludzi namawianych w mediach do inwazyjnych/i nie tylko badań prostaty . Co sądzą o najnowszych (potwierdzających wcześniejsze spostrzeżenia PRAKTYKóW potrafiących wyciągać wnioski i publikować je z odwagą ) badaniach , opisanych np.na aerztezeitung.de , 15.12.2011 , podsumowanych :

„Testy PSA nie mogą służyć jako baza niezawodnej diagnozy ” , ale „wciąż jeszcze ufa się im ślepo ” .

Jest i mowa o studiach , w których przebadano 61.000 mężczyzn . Przeciętnie 17,8 % wynik był pozytywnie fałszywy (stwierdzono raka prostaty) . I tu musimy uruchomić wątpliwość : co oznacza „przeciętnie” ?

Włochy miały 11% fałszywych diagnoz , Holandia – 26%.

Różnicę wyjaśniono … różnymi wartościami granicznymi badanych substancji ( o czym kiedyś tu wspominałam ) w poszczególnych krajach . Jaśniej :np.we Włoszech trzeba więcej określonego białka we krwi niż w Holadnii , by ocenić : „positiv”.

Chwileczkę … Czy to aby nie jest …. Wielka Hucpa ??? Czy nie – samowolne i dowolne ustalanie granic ? Mogłabym ewentualnie to zrozumieć , gdyby terapie również były różne , gdyby dostosowywano je do pacjenta , ale tak nie jest -pacjent zdiagnozowany pozytywnie ( ach , ten pokrętny język medycyny szkolnej , gdzie „pozytywnie” oznacza wyrok ….) we Francji dostaje takie same dawki i „leki” , jak w Niemczech .

Dalej – co w Holandii okaże się wynikiem pozytywnym , we Włoszech już negatywnym – Włoch wyjdzie z gabinetu ciesząc się , że jest zdrowy i normalny !

O wartościach przyjętych w Polsce już nie mówię , bo NIE MAM SIŁY – mam za to wrażenie , że „służba” zdrowia najchętniej każdemu przylepiłaby etykietkę „chory ” – tylko z leczeniem gorzej .

To samo obserwujemy w przypadkach innych diagnoz nowotworów , ale nie tylko , to samo z HIV – określa się koncentrację ( pisałam dokładniej ) właściwych dla organizmu materiałów , określanej bez żadnej naukowej podstawy ( bo prezentowane mają tyle wspólnego z dowodami , co psychotropy z leczeniem psychiki ) jako „specyficzne dla danej choroby” !

Przy okazji – w w w .n-tv.de , 20.03.2010 , opisało proteiny z banana , które są w stanie wszechstronnie zablokować HIV. Nie wiem wprawdzie , czy można blokować coś , z dowodem istnienia czego problem mają sami HIV -wynalazcy ;) , ale załóżmy , że blokuje . I co …..? A od razu hamujemy Optymistów , którzy zechcieliby się leczyć bananem :))) :” Jedzenie bananów niczego nie leczy , nie daje ……”, „…. tylko ta wyizolowana proteina działa blokująco na HIV …” .

A Boże broń , jeszcze komuś zachciałoby się przeprowadzić smaczną terapię i to na własną rękę :))))))) . żebym nie zapomniała – Tym , u których „podejrzano HIV ” , polecam artykuł na w w w.aerztezeitung.de z 15.08.2008 :” 10 Jahre HIV- infiziert und trotzdem fast kerngesund „= 1o lat zainfekowana HIV i mimo to prawie doskonale zdrowa – o pani , która nic sobie z diagnozy nie robiła -nawet się nie leczyła , biedactwo …a zdrowa :)) – O tak , „medycy twierdzą , że to przypadek ekstremalny „:))))) – ja ośmielę się przypuścić , że ekstremum to 90% sytuacji w „służbie” zdrowia . 

Ale wracając do prostaty ….  A po czym poznamy , że test był pozytywnie – fałszywy ?

A po biopsji ! Po bolesnym dobraniu się do niewinnej prostaty i zrujnowaniu jej mechanizmów reperujących ewentualnie zaistniałe , naturalne zaburzenia .

Nawiasem mówiąc mocno mnie dziwi , że tylko  25% odmówiło dalszego udziału w testach – pozostałe 75% podjęło heroiczny trud i …u „aż” 10% z tych 75% lekarze stwiedzili :” Znaleźliśmy komórki nowotworowe „!

Pełen sukces … pod warunkiem , że te 10% oznaczało faktycznie to , co oznaczać miało , a nie tylko uratowanie honoru medyków zbyt chętnie ingerujących w czyjś organizm .

Zbyt chętnie i niestety, destrukcyjnie . Przykro mi to pisać , ale krzywda niewinnych ludzi nie pozostawia mi wyboru : dlaczego rak prostaty to Chinach , Japonii , Indii choroba rzadko spotykana , a jeżeli już , to leczona naturalnie ? Dlaczego nie usłyszymy tam w mediach nagonki do laboratoriów ? Czy narody Wschodu są głupsze ???

Nie będę tłuc w obraz „tv- autorytetów” , nie – może sami zrozumieją kiedyś , co uczynili innym . Zamiast tego – polecę artykuły :

netdoktor.de ” Prostatacarcinom .Hormontherapie erhoeht Darmkrebsrisiko drastisch ” , 11.11.10  , tłum : Rak prostaty . Terapia hormonalna drastycznie podwyższa ryzyko zachorowania na raka jelita .

Intrygujący tekst na w w w.focus.de , 20.12.2008 ( 2008 !!!) – Hustenmittel bekaempft Prostatatumoren- środek na kaszel zwalcza tumory prostaty . Państwu nie znającym niemieckiego pokrótce nakreślę : chodzi o narkotynę – substancję brzmiącą nieciekawie , ale to tylko zmyłka , bo narkotyna jest derywatem zaledwie opium , bez potencjału , jaki noszą w sobie materiały powodujące nałogi . Redaktorzy nie oszczędzając koncernów , piszą wprost , że przemysł nie ma biznesu w narkotynie na raka prostaty , bo jest dostępna wyłącznie jako źródło naturalne , więc bez możliwości opatentowania …. Od 2008 minęło troszkę czasu – o ile mi wiadomo , prace nad syntetyczną narkotyną
przyniosły całkiem obiecujące wyniki …

Ach , te „nowe , absolutnie cudowne środki na raka – zdobycze nowoczesnej medycyny ” i … szatańsko drogie chemikalia , które i tak zawsze będą GORSZE od swego pierwowzoru w Naturze . Gorsze w moich oczach – proszę się nie denerwować , moje skromne zdanie nie może być przecież przeciwwagą dla potęgi biznesu . 

Ärztezeitung nie wstydzi się jakoś pisać – art. z 18.08.2011 o ostrych warzywach stosowanych w leczeniu raka prostaty : kapustnych , gorczycy , chrzanie …

Listę mają Państwo w odcinkach poprzednich – to znaczy fragment listy , ogromnej -zamieściłam jedynie te najdostępniejsze w naszym kraju (proszę pamiętać o orzechach i granatach ) .

Hormony ? Państwa wybór … Na aerztezeitung można jednak przeczytać , że „antyandrogenne terapie to zwiększone ryzyko cukrzycy i chorób krążenia „…..

„Nowoczesne metody leczenia …” Wiele osób pokłada nadzieję w terapii komórkami macierzystymi , a o której napomykałam tylko wcześniej . Cóż , i w tym temacie może się okazać , że obserwacja podpowiedziała mi słuszną powściągliwość w zachwycie : Deutsches Arzteblatt – 18.06.2011 : „Lupus – nephritis .Tod nach Stammzelltherapie „= Lupus -nephr.śmierć po terapii komórkami macierzystymi ,  w w w.lup.sagepub.com (strona medycyny szkolnej poświęcona toczeniowi rumień.- chorobie autoimmunologicznej , mogącej  się też objawić po zażywaniu niektórych farmaceutyków ) … W trakcie leczenia wystąpiła „nieznana do tychczas forma uszkodzenia nerek ” , ale oczywiście , „pacjent nie był leczony w ramach studiów klinicznych „-jakby to cokolwiek zmieniało , jakby zmieniało fakt , że człowiek umarł …. 

Jak bardzo zostało znieważone , skradzione dla celów komercyjnych i wypaczone , jak zapomniane na codzień , szczególnie w dziedzinie , której winno patronować
cały czas  : 
” Kto ratuje jedno istnienie , ratuje cały świat ….. „

Posted in aktualności, onkologiczne impresje, prostata, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Kardiologia naturalnie.cz.18. Serdeczny uśmiech serdecznika :)

Posted by natural health consulting w dniu Luty 14, 2012

Zanim FDA , WHO i cała ta nienasycona reszta ;) zabroni nam decydować samodzielnie choćby o picu naparu z rumianku , śpieszę z opowiadaniem o serdeczniku – Leonurus cardiaca – jak bezpośrednio wskazuje drugi człon nazwy , posiadającego dobroczynne właściwości dla serca , jak wskazuje człon pierwszy – od leo – lew … wszak Lew to znak Słońca , w medycynach – indyjskiej zaś  , czy chińskiej – serce to Słońce ciała , a o czym nieraz wspominałam w odcinkach poprzednich .

Z serdecznikiem sprawa już się nieco skomplikowała , ponieważ … opatentowano wyciąg z niego , a nawet … zastosowanie w zaburzeniach koronarnych !
I globalne władze „zdrowotne” przyklepały to : przyklepały patent na wyciąg i użycie – absurd kompletny!- dostępnej i stosowanej kiedyś powszechnie rośliny .

A zrobiły to , ponieważ zainteresowanie badaczy serdecznikiem wzrosło . A wzrosło , ponieważ coraz więcej jest lekarzy , zielarzy i świadomych medycznie pacjentów potrafiących sobie pomóc i nawet oświecić medyka nieoświeconego ;)  No i jak w takiej sytuacji pozwolić na swobodę korzystania z rzeczy doskonałych ( bo zioła są doskonałościami , tylko my , ludzie stosujemy je czasem w sposób od doskonałości daleki ) ? Takie cudo musi być drogie i basta .

W latach 60-tych odświeżyli wiedzę o serdeczniku Chińczycy mieszkający w Europie , ale wówczas zachodni lekarze nie przejmowali się – ludzie zafascynowani byli „zdobyczami” cywilizacji …. To się zmieniło . Całkiem spore badania nad serdecznikiem przeprowadzili profesorowie : Pan Prof. S.Dhein z Lipskiego Centrum Chirurgii Serca i Pan Profesor farmakologii H.W.Rauwald /Uniwersytet Lipsk.

Pan Profesor Dhein wydaje się być roślinką oczarowany :

„Wiemy , że składniki Leonurus cardiaca poprawiają zaopatrzenie serca w krew ,
(…) poza tym on działa , jak antagonista wapnia (obniża ciśnienie ), spowalnia bicie serca , (…)  on odciąża mięsień sercowy …… ! „

Serdecznik w medycynie ludowej ( w angielskiej nie bez powodu zwany Motherwort ), w polskiej – stosowany był przy tzw. „niepokoju serca” , kłuciach ,
dolegliwościach klimakterium – z powodzeniem i bez recepty . Oczywiście , ważne : osoby z bradykardią , niskim ciśnieniem , za wysokim poziomem potasu muszą szczegółowo upewnić się co do zasadności użycia zioła – jak , wg powszechnych reguł , wszyscy pozostali :) , tylko  … Gdzież oni mają się upewniać ? Komu ostatnio lekarz zalecił napar z serdecznika ? Wyciąg chociaż ? A komu , zamiast , zapisał szereg piguł z efektami ubocznymi mogącymi powalić słonia ?

Stare receptury podają napar z jednej do maksymalnie dwóch łyżeczek  serdecznika na szklankę wody – parzenie 10 minut , picie 2 do trzech razy dziennie , 2 do trzech tygodni – to przykład , nie zalecenie . Przykład , który nie różni się wiele od receptur chińskich – tam jedynie zwraca się jeszcze uwagę na sposób mieszania , fazę Księżyca , indywidualizuje dawki – co podkreśla wysoką , holistyczną jakość TCM .

Serdecznik jest bardzo wdzięczną roślinką , możemy zahodować ją sobie w ogrodzie – mrozoodporna , korzystać ze świeżej . Możemy …. JESZCZE . Piszę o tym , choć śnieg za oknem , ponieważ niedługo , kiedy Słońce ogrzeje Ziemię na tyle , że znów rzucimy się na nią z łopatą ;) Niektórzy będą się głowić :” Co posiać” ???

Posiejcie zioła i kochajcie je . O nasiona troszczcie się już , bo nie wiadomo , które będą w handlu w postaci naturalnej , a które okażą się tylko modyfikowanymi wydmuszkami – bez pierwotnych właściwości , sprzedawane , jako „ozdobne” , „poprawione” przemysłowo tak , byśmy musieli skorzystać z patentowanych wyciągów … co gorsza , być może tylko z syntetycznych …. Naukowcy bowiem od razu wysunęli też przypuszczenia co do … „toksycznych właściwości” składników ,
czyli : „Boże broń nie próbujcie ludzie sami , czekajcie , aż SPRZEDAMY wam wyizolowany , standaryzowany wyciąg i pozwolimy go wam użyć „. 
Gdybyż tak czekały pokolenia , które były przed nami , gdybyż one trwały w niewiedzy , całkowitym poddaństwie wobec zwierzchników i nie tykały niczego , na co im łaskawie nie udzielono pozwoleństwa … czy bylibyśmy tutaj i teraz ?

Posiejmy sobie zdrowie , dla spokoju serca .

—————–

artykuł o Panach Profesorach z Lipska m.in. na :
w w w.idw-online.de „Geheimnisse des Herzgespannes gelueftet „, 03.08.2007, Universitaet Leipzig

Posted in aktualności, farmakologia, kardiologia naturalnie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Rak to zwierzę . Cz.4. Leki proste – leki niepożądane ?

Posted by natural health consulting w dniu Luty 6, 2012

„Medycyna współczesna musi mieć duży margines intuicjonizmu , mimo coraz doskonalszej aparatury .(…) Jako jedynemu chyba lekarzowi na świecie udaje mi się utrzymać w sprawnym życiu od 25 lat chorego na białaczkę granulocytową przewlekłą , inny – uznany przez chirurgię za „skazanego” – żyje sobie w pełni zdrowia już 3 lata …. ” Prof. Julian Aleksandrowicz

….Pominę desperackie akcje nawołujące do „badań profilaktycznych” w celu „wykrycia i leczenia ” raka . Pisałam już o jakości , wartości oraz skutkach takowych wystarczająco – w międzyczasie doszły jedynie studia potwierdzające mocno wątpliwe działanie m.in. mammografii ,  rezonansu … w Polsce wciąż medialna tama na informacje o szkodliwości stosowanych współcześnie , przez medycynę szkolną , terapii oraz badań , przy jednoczesnym – co wydaje mi się szczególnie cynicznym – straszeniu ludzi wykreowanymi cierpliwie statystykami , ograniczaniem dostępu do „lekarstw” oraz podwyższaniu cen usług & produktów przemysłu medycznego.

Jeżeli nie przegapiłam jakichś aktualizacji , mamy już do czynienia z ponad 200 rodzajami nowotworów . JAK TO ??? Przecież „najnowsza medycyna” jest ponoć cudem !

Przecie „leczy” ….. Zróbmy skrócony przegląd typowych metod terapii raka :

-inwazja chirurgiczna – wiadomo , że procesu chorobowego nie usuwa , co zresztą potwierdzają liczne recydywy choroby ze skutkiem śmiertelnym ,

-naświetlania – powodują rozpad komórek ( nie tylko nowotworowych ) , ale nie – ich unieszkodliwienie , jak się okazuje , ani usunięcie – resztki pozostają kancerogenami ,

-chemia – użycie immunodepresantów i całej armii wysoce toksycznych środków …bodaj  pierwszymi były w tej materii amerykańska embichina i rosyjska novoembichina – substancje analogiczne do Ipritu -ba , ciągle ćwiczy się w „lekach na raka” gaz musztardowy  …. Ja tylko przypomnę pracę Charlotty Auerbach i J.Robsona „Chemical Productions of Mutations ” ( Ch.Auerbach , J.M.Robson , J.G.Carr , Science 105 , marzec 1947 ….

może wystarczy .

U Hippokratesa pojęcie raka pojawia się , owszem , jednak do tej pory nie wiemy dokładnie , jaką formę choroby zawarł w danym terminie , wiemy jedynie , że wówczas stanowiła przypadłość niezwykle rzadką . Przeglądając wszelkie stare kroniki medyczne , wszelkie dane …. nietrudno dojść do wniosku , że powszechnie rak wystąpił dopiero PO rewolucji industrialnej .

Tej samej rewolucji , która przyniosła „wspaniałe leki” i … wszelkie , promowane oficjalnie „antynowotworowe” terapie , zdające się tak traumatyczne , jak …. bezużyteczne . 

Dziwne ;)  , że naŁkowcy nie mogą dojść do pogodzenia w kwestii pochodzenia choroby … „Jedyna słuszna” wiedza dopuszcza głównie następujące przyczyny:
 

-wirusowe ( stąd pomysły szczepionek na raka , czyli medyczna kura złotojajca ;) 

-procesy immunologiczne …. ale jakoś nie ma ochoty dopuścić do świadomości publicznej przyczyn owych procesów , czyli działania szczepionek , niewłaściwego pożywienia , szkodliwego wpływu zanieczyszczeń środowiskowych , etc .) , a co odrobinę ( i czasami , wybiórczo ) jednak uznaje wymieniając …

-…. karcynogeny – czynniki powodujące zmiany w komórkach itd.

Cechą wspólną spojrzenia na obraz raka jest złośliwe (???) przepoczwarzanie się komórek , deformacja , namnażanie …. Wedle teorii ogólnych , komórki normalne , jakimś ;) cudem nabywają nowych , morfologicznych , funkcjonalnych właściwości …. To niesamowite , że przy takim podejściu pozostawiono raka w klasyfikacji „niezakaźne” :) .

Co na to Wschód ?

Medycyna tybetańska traktuje nowotwór jako wynik niewłaściwych form ludzkiego życia lub /i przestępstw wobec bilansu energetycznego .

Wg medycyny chińskiej to „zranienie” energii cyrkulującej w organizmie i osłabienie całego systemu – prawda , że podobnie ?

W 1863 roku R. Virchow stwierdził , iż rak jest wynikiem podrażnienia , że to reakcja komórek na czynniki drażniące . 1915 – Yamagawa i Ichikawa ( K. Yamagawa i K. Ichikawa – „Experimentelle Studie uebre die Pathogenenese der Epithel …. „Uni Tokyo ) ustalili , że Virchow podążał we właściwym kierunku , ale nie każdy materiał drażniący powoduje niekorzystne zmiany komórek .

1923 – Otto von Warburg dowodzi , że rak jest procesem anaerobowym , forsuje teorię anaer.glikolizy ; opisuje :” ..tumory pobierają mniej tlenu , ale za to produkują więcej kwasu mlekowego aniżeli normalne tkanki ….” .Więc proces oddychania przebiega INACZEJ niż w zdrowych tkankach ….

I do wtedy mamy współistnienie poszukiwań ….. 

Dziś , gdy podobno mamy cywilizację ….. Doktor Tullio Simoncini – onkolog , nie tylko zainteresował się rolą grzybic w powstaniu choroby , ale ośmielił się leczyć prosto …. Dr Simoncini – zanim odebrano Mu aprobację i zanim wydano wyrok trzech lat pozbawienia wolności – zaobserwował , że we wszystkich rodzajach raka dominuje kolor biały …. Prowadził badania nad Candidą – popularnymi grzybami tworzącym kolonie … połączył obserwacje , przybliżając się jednocześnie do poglądów medycyny Wschodu :

jeżeli ciało jest zainfekowane , broni się , zainfekowane komórki zmieniają się – budują barierę – tak powstaje rak , czyli … LEK na infekcję „. Tzw . „leczenie” toksycznymi środkami to bomba zegarowa , ponieważ niszczona jest naturalna odporność ….

1927 Herman Muller : promienie x są przyczyną mutacji w muszkach owocówkach …. Odnośnie promieni x i ich działania na człowieka wypowiedziałam się nieraz . Ale chorzy na raka w dalszym ciągu są naświetlani .

Doktor Simoncini ordynował pacjentom m.in. …. roztwór sody – w zastrzykach i doustnie , m.in. odnosząc sukces w przypadku raka płuc , prosił też nieustannie włoskie ministerstwo zdrowia ( ?) od udzielenie zgody na poprowadzenie studiów nad jego terapią … ze skutkiem , jak wyżej . Dlaczego ? „Dr Simoncini stosował terapie bez dopuszczonych oficjalnie leków ” . 

Medialna nagonka , wyrok …. Do tej pory ani słowa w reżimowych meNdiach o człowieku , który szukał prawdy .

A … że tak niewinny środek , soda OCZYSZCZONA  ?

Proszę Państwa , ta niewinna soda towarzyszy człowiekowi odkąd można to było zapisać :) , a zapewne i wcześniej , poczynając od egipskich kapłanów i ich wiedzy o dehydratacji zwłok – co może nie jest najlepszym przykładem , kiedy chodzi o zdrowie ;) , jednak pozwolę go sobie mimo wszystko przytoczyć , tym bardziej , iż to zaledwie najbardziej znane receptury , w których się znalazła .

Od mumifikacji zacząwszy …. w Egipcie sodę opisywano „ntrj” – czyli z pierwiastkiem boskim , jak określano substancje podejrzewane o właściwości boskie – czy mogli tak wysoko cenić coś banalnego ?

Soda oczyszczona jest elementem preparatów dla sportowców , past do zębów – szczególnie w USA , cukrzykom neutralizuje produkty przemiany materii , jest antidotum na zatrucia m.in.barbituranami , niektórymi antydepresantami , metaboliczną acidozę , to świetny zamiennik dezodorantów , łagodzi użądlenia ( zewn. ) , poparzenia słoneczne (  mróz za oknem , ale co tam :))) -wystarczy wyprać koszulkę w sodzie oczyszczonej , lekko wyżąć i mokrą założyć – poparzenie odpuści ) , grzybice skóry ( dodatek do kąpieli ) , ma też swój udział w dializie , jest składnikiem tabletek musujących , ma potężne zastosowanie w gospodarstwie domowym , pożarnictwie ( w proszkach gaśniczych ) , w rolnictwie ( środek antygrzybiczy , antypleśniowy ) , technologiach środowiskowych ( środek absorpcyjny dla kwaśnych wyziewów gazowych ) , akwarystyce ,
przemyśle spożywczym  ……

DLACZEGO , jeżeli neutralizuje lub osłabia działanie kwasów , nie miałaby być użyteczną w terapii nowotworów , w chorobliwie zakwaszonym wówczas organizmie , nawet jako „jeden z wielu ….” ??? Jeżeli rolę w chorobie odgrywa Candida , mutująca szybko i dopasowująca się do najróżniejszych środków , ale nie mogąca poradzić sobie z …. sodą , dlaczego wykluczać tak prosty środek ? Bo tani i dostępny ?

Próbując łączyć nowotworowe teorie Wschodu z tymi najbardziej prawdopodobnymi zachodnimi , dlaczego nie spróbować też połączyć dobrego odżywiania , psychicznej równowagi i najprostszych , naturalnych terapii ?

A propos naturalnych …  Charakterystyczny dla roślin broniących się przed atakiem grzybów jest salvestrol ….

że nie poddawane opryskom owoce i warzywa mają dobroczynny wpływ na zdrowie , wiemy dawno . Co ma do tego salvestrol , od czasu odkrycia i potwierdzenia właściwości już sprzedawany w opakowaniach po 100 dolarów za 50 kapsułek ?

W następstwie procesów biochemicznych  salvestrol niszczy komórki rakowe w LUDZKIM ciele , nie uszkadzając zdrowych .

Gdzie jest sporo salvestrolu ? W truskawkach , jagodach , malinach , porzeczkach , żurawinie , jabłkach , winogronach , brokułach , kapuście & spółce :) , karczochach , czerwonej i żółtej papryce , avokado , szparagach , bakłażanach …..

ALE pestycydy …. Pryska się przecie też preparatami „zwalczającymi grzyby” – takie pryskanie skutecznie zapobiega tworzeniu salvestrolu w roślinach .

Z której strony by nie zacząć się wgryzać w „tajniki”  machiny biznesu  , z tejże wychodzi bardzo , ale to bardzo niepokojące równanie ….

Chciałoby się jeszcze o roli strachu w zaburzeniach , o brutalnych naciskach – presji powodującej słabość organizmów już i tak słabo żywionych , o zakusach podawania „leków na raka siedem lat przed wystąpieniem choroby ” – oczywiście po „zdiagnozowaniu „, że delikwent jest „genetycznie usposobiony do zachorowania ” …. ale zamiast …

Wypowiedź pana Dra Day’a , dyrektora med. „Planet Parenthood” z 20. marca 1969 roku przez Niektórych zwanego „Dyrektorem Oddziału Eugeniki w firmie klanu Rockefellerów ” , wypowieź z sympozjum w Pittsburgu , na którym lekarzom kazano wyłączyć magnetofony , nie pozwolono robić notatek …. No cóż , zawsze znajdzie się Nieposłuszny :))))) – z tegoż posiedzenia wiemy , że przedstawiono listę akcji „zdrowotnych” , czyli projekt „social engineering ” , czyli pogadanki o „zmianach w globalnym społeczeństwie ” .

Pan Dr Day : ” … jesteśmy w stanie uleczyć każdy rodzaj raka , wszystkie informacje o tym skupione zostały w Rockefeller Foundation ” .

—————

Uzupełnienie odnośnie Dra Simonciniego : w w w.curenaturalicancro.com

Polecam : Albert Nałczadżjan ” Intuicje a odkrycia naukowe ” , PIW , 1979 Wwa

Odnośnie salvestrolu np. przystępna strona w w w.patrickholford.com

Posted in aktualności, odżywianie, onkologiczne impresje, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Alergie cz. 2. Szkody cywilizacji ?

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 29, 2012

Nie znam pewnej drogi do powodzenia , ale pewną do jego braku :chęć zadowolenia wszystkich .” Platon

„Wszystkie gaje i łąki , wzgórza , góry , doliny – wszystko to jest apteką ….” Paracelsus

….bezpłatną  .

Obserwując postawę mądrzejszej części społeczeństwa , która nie dała sobie wmówić , iż „ACTA niczego nie zmienia” i jasno orzekła , co o tym sądzi :) , dodając reakcje na podwyżki paliw – moja nadzieja , że nie wszystko stracone , okazuje się być nie tak zupełnie utopijną , jak niektórzy chcieli to widzieć :) . Zupełnie , jakby toksyny – kłamstwa made in system kleptokracji , w jakim na tym świecie przyszło nam funkcjonować , doprowadziły do stanu krytycznego . Naturalna reakcja organizmów górą :)))) , spokojnie więc zabieram się do kontynuacji tematów i przybliżania innego , aniżeli powszechnie trenowane medialnie , oglądu medycyny .

W dalszym ciągu pod określeniem „alergia ” rozumie się nadmierną reakcję obronną systemu immunologicznego na określone , normalnie funkcjonujące w otoczeniu bez powodowania zagrożenia substancje , objawiającą się  procesami zapalnymi .

W terminologii zachodniej zwrot „system immunologiczny” używany jest b.często i podkreśla wyodrębnienie funkcji obronnych z całości -sama nadużywam go opisując znaczenie zaufania wobec mądrości Natury , po części wpisując się w powielanie wzorów aex cathedra . Nie zrezygnuję z tego zbyt prędko , ponieważ , póki Szanowna Większość nie zaakceptuje nierozłączności poszczególnych – nazwanych w medycynie szkolnej – podsystemów , dopóty trudniej będzie tłumaczyć  integrację żywych organizmów z Naturą .
Jak to robią Hindusi czy Chińczycy ? Oni nie mają takich problemów :) – u nich jest po prostu Qi i jej równowaga lub zaburzenia – wedle TCM cały organizm to jeden , wielki system immunologiczno-kreatywno-samoorganizujący :) ….

… z naciskiem na „samoorganizujący „. Pisze się już sporo o skutkach ogólnodostępnych chemikaliów sprzedawanych jako „leki na ból , przeciwzapalne  ” , etc ., ale niestety , one są wciąż przez wielu wybierane jako szybki środek . Jeżeli przyjmuje to dorosły – jego sprawa , ale co , gdy częstą praktyką jest wpychanie np.paracetamolu maleństwu ? A potem zdziwienie :” Moje dziecko ma alergię /astmę/ …..itd.

Nawet , jeżeli nie są to jedyne faktory wyzwalające chorobę , po co je mnożyć ?

Już w 2008 roku Aerzteblatt opublikował :”Studie : Paracetamol bei Kindern konnte Asthmarisko erhoehen ” – w w w.aerzteblatt.de , 19.09.2008( P. u dzieci może podwyższać ryzyko astmy ) .Które z polskich mediów pokusiło się o przedruk artykułu ? Opisano też ryzyko stosowania kortykoidów : „Atemnotfaelle:Kortikoide oral ineffectiv , inhalativ zu riskant „= kortykoidy 
doustnie nieefektywne , inhalacyjnie zbyt ryzykowne  -27.01.09 , adres wyżej – Aerzteblatt ), ale one są dalej masowo przepisywane alergikom – przy NAUKOWYM – wniosku , że o ile ” w pewnym przypadku obniżył (dany specyfik) częstość ataków , to był połączony z nieakceptowalnymi zaburzeniami rozwoju „
( tamże ) !

Uniwersytet Newcastle śmiało :” Napar  z mięty (brazylijskiej – Hyptis crenata )działa tak samo , jak aspiryna”….

Kora wierzby – ( zimny wyciąg ! ) przeżywa renesans jako środek przeciwbólowy i przeciwzapalny , w całym zachodnim świecie  … U nas na topie syntetyki , których wzorem była właśnie wierzba , czy wiązówka błotna …..

O wątpliwych testach alergicznych pisała Suddeutsche Zeitung …. W kraju tymczasem , nieustanne , natrętne namawianie do gremialnego oddawania organów – oczywiście bez podania najnowszych ( jakby starych było mało ) dowodów potwierdzających (poza nielicznymi elementami , mającymi zastosowanie głównie w …. medycynie kosmetycznej , niestety )  bezsens użycia organu pochodzącego z RZECZYWIśCIE martwego ciała  oraz niedoskonałości teorii zgonu , że nie wspomnę o kneblu w temacie kardioenergetyki …. 

Ale może … może , widząc słabość charakterów , uderza się przede wszystkim tę grupę – ogromną , która nie chce wiedzieć , która chce mieć załatwione szybko i sprawnie , bez względu na sumienie , skutki , zdrowie przyszłego pokolenia ….?

Cóż da , kiedy napiszę , powołując się na Journal Med – w w w.journalmed.de , że rezygnacja z alkoholu obniża tak ryzyko wystąpienia alergii , jak i łagodzi symptomy ? Czy przejmą się  lubiący alkohol ? Nawiasem mówiąc … :) – JM nie raczył był napisać , że najprawdopodobniej chodzi o alkohol produkowany masowo , bo znam alergików wyleczonych , popijających – Z UMIAREM – nalewki domowe , ziołowe i ani śladu , ani nawrotu choroby .

Ostatni „krzyk mody ” alergików na Zachodzie to … Arctium lappa L.- nasz poczciwy łopian większy . W Chinach , Japonii , Korei do dziś i w medycynie i w kuchni codziennej – jako warzywo – młode listki do sałatki , młode korzonki do zup , tempury – u nas wycinany , jako chwast : ziele oczyszczające krew , skórę , w medycynie ludowej stosowany z powodzeniem przy odrze i różyczce …
Proszę sobie przeczytać : „In vitro and in vivo anti-allergic effects of Arctium lappa L . „- w w w.ncbi.nlm.nih.gov – artykuł z 2008 roku ! O tak , zostawiono sobie furtkę , aby ludzie chętniej przyjęli zastrzyki / piguły aniżeli poszli na łąkę i sobie zaparzyli korzonek , ale jednak przyznano łopianowi siłę :) . A przecież w Polsce jest na rynku herbapolowski (były herbapolowski :)) preparat – nie przypominam sobie , by ulotka została uzupełniona o właściwości antyalergiczne , ale nie winię producentów – z pewnością , gdyby mogli , uczyniliby to . Na razie kobiety kupują przeważnie go na … piękne włosy  – też dobrze :) .

Ale , ale … przyjrzyjmy się alergikom : cierpią nie tylko na pewną , jasno określoną postać zaburzenia , ale i formy mieszane .

Symptomy alergiczne na błonach śluzowych pojawiają się raczej jako stan ostry , astmy zaś z kolei , czy  dermatitis , przybierają obraz chroniczny . W alergiach widać tzw. zmianę pięter – typową zmianę objawów na przestrzeni życia . Jest sporo atopowych niemowląt – mają alergię na pewne pożywienie , wymiotują … najczęściej około piątego roku życia wyrastają z tejże formy i …nagle pożywienie , po którym dostawały biegunki , jest przyjmowane normalnie . JEDNAKżE istnieje niebezpieczeństwo nowej sensybilizacji – na pyłki , czasem też pojawia się astma .

Ponadto , są choroby przypominające w klinicznym obrazie alergię  , jednak nie mają immunologicznego uwarunkowania – one to określa się mianem pseudoalergii i byłoby miło , gdyby nie rzucano się na nie z całym arsenałem farmaceutyków stosowanych przy … alergiach , jednym słowem : proszę nie ustawać w ustalaniu właściwej DIAGNOZY !

Jakkolwiek , co teraz napiszę , może wydawać się zbędnym spacerem za kulisy , jednakże prosiłabym o uważne zastanowienie się nad poniższym – być może droga Alergika wyda się nieco jaśniejszą ?

„żyć znaczy obserwować ” -  Platon

Platon w swych rozważaniach o strukturze materii ( czego dowiedział się od Timaiosa ?) wymieniał materiał ?/substancję?  , w którym odzwierciedlają się geometryczne formy regularnych ciał , przy czym ogień , woda i powietrze mogą się wzajem przemieniać . Podobieństwa widać aż nadto przy filozofii Ayurvedy i TCM . Tenże pogląd jest obiektem doświadczeń współczesnej fizyki , która materiał podstawowy universum określa , jako „pole punktu zero ” – obszar pozbawiony struktury , może lepiej : niestrukturyzowany . 
Jak intrygującym widzi się dziś postrzeżenie Platona : przyporządkował on bowiem „platoniczne ciało” – Icosaeder (dwudziestościan  ) -wodzie i tym samym witalnoenergetycznemu poziomowi .

Fizycy- miłośnicy teorii platońskich – potwierdzają przyporządkowanie molekuły wody icosaederowi – tj. odpowiada ona tejże formie – to ciekawa kontynuacja myśli Platona i początek żmudnego poszukiwania …. tego , co pod nosem ?

„Zdziwienie to początek poznania .” Platon

Poziomy egzystencji i wędrówka zaburzeń , zmiana pięter …..

Podobno ( bo patrząc na pewne jednostki , trudno w to uwierzyć :)) człowiek egzystuje na wszystkich pięciu poziomach jednocześnie :

-duchowym – Eter /przestrzeń , wg Platona – dodekaedr

-mentalnym – Powietrze  , Platon: oktaedr

-uczuciowy … astralny ? – Ogień , u Platona – tetraedr

-witalnoenergetyczny – Woda , Plato – icosaedr

-materialny – Ziemia – Pl.-hexaedr

W źródłach antycznych można się wprawdzie doszukać przypuszczenia istnienia poziomów kolejnych , jednak zostańmy może przy znanych (?) dotychczas  , a zaznaczanych we wszystkich prawie kulturach . Nie twierdzę , że ten podział jest najwłaściwszym i jedynym prawdziwym – ja tego nie wiem , uznaję rację , spostrzegawczość i geniusz tych , którzy przed nami , nie mogę też zaprzeczyć słuszności takiego oglądu – nie słyszałam  , by dało się logicznie oprotestować istnienie „pięter bytu „.

„Istnieje oko duszy – ono samo jest w stanie dostrzec prawdę .” Platon

Uzupełniając … w powyższej teorii ciało stanowi rodzaj anteny dla odpowiednich etaży , tj. górna część ( jedna trzecia głowy ) odpowiada duchowi ( więc i inspiracji ) , niższe dwie trzecie głowy – mentalności ( myśli ) , od szyi po pępek- emocjom , obszar miednicy – nerki , pęcherz , organy płciowe -energii witalności , 
rejon jelita grubego , rectum oraz nogi – materialności  .

Jak w nielicznie zachowanych , szczególnych ołtarzach baroku : część „ziemska ” i „nieziemska ” , przy czym poziom uczuć łączy obie części i pozwala dostrzec wpływy pozostałych – tego łącznika w architekturze przepychu najczęściej brakowało ;)  : Serca , centrum egzystencji na tej planecie.

Podsumowując : aby móc funkcjonować w pełni , człowiek potrzebuje dostępu do wszystkich , stworzonych mu , przestrzeni .

Kiedy go nie posiada , kiedy któreś -często nieświadomie – wyłącza , lekceważy , neguje …. dochodzi do blokady energetycznej na adekwatnym polu . Zwykle energia , napotykając na tamę , kieruje się automatycznie , horyzontalnie , na zewnątrz : powstaje zaburzenie , ponieważ w miejscu umykającej siły pojawiają się inne , zewnętrzne , żyjące własnym życiem i nie dające się podporządkować regulacjom istniejącym w „gospodarstwie ” .

W poziomie materialnym obserwujemy taki proces , kiedy w organizm wnikają alergeny , powodujące zakłócenia funkcji , ale i struktury komórek – tzw. dysbiozy celularne . W Szwajcarii , Niemczech , Austrii termin „energetyka psychosomatyczna „nie jest już żadnym powodem do wzruszania ramionami , dla Chińczyków to w ogóle nihil novi : dlaczego odrzucać wiedzę tysięcy lat ?

Ale wciąż uzależnieni od przemysłu wygrażają , że to „bujda ” , „a może i sekta” , w najlepszym razie zaś „nie warte uwagi ” – no jasne , po co w ogóle dopuszczać do głosu innych ? Jeszcze ktoś się zainteresuje , a nuż mu takie metody pomogą i bach !- o klienta koncernom mniej .  

Nie gardzi psychoenergetyką  Dr Konrad Werthmann , o występowanie alergii podejrzewający głównie (nie zanegował faktorów genetycznych , ale …. :)) :

przewlekle zaburzone środowisko jelitowe , zmienioną florę bakt.,-tym samym pogorszenie dopasowywania się do bodźców zewnętrznych i … dodatkowe pole zaburzające na jednym lub więcej poziomach egzystencji .

Czy to naprawdę coś nieznanego , obcego ?? Przecież psychokinezjologia , psychoenergetyka , to nic innego , jak dopasowane – i obudowane naukowym językiem żądnej teorii Europy – echa podwalin medycyny chińskiej i Ayurvedy !

To próba łączenia medycyny Wschodu z medycyną Zachodu , który to rozdział nie powinien tak naprawdę istnieć – medycyna powinna być jednością , nawet , jeżeli składa się z wielu elementów , winna łączyć i służyć jednemu celowi : zachowaniu zdrowia i jak najdłuższego , SPRAWNEGO żywota . 

Ale odnośnie Dra Werthmanna …. Z Jego wypowiedzi wynikałoby , że alergia , bardziej niż „nadmierna reakcja systemu imm.” jest raczej wynikiem spotkania alergenu ( to chyba niezbyt właściwe określenie w danym wyjaśnieniu ) z istniejącym konfliktem we wnętrzu organizmu .

„Skóra jest męczennicą/ofiarą  jelita „( Dr Werthmann ) – stąd symptomy gł. na skórze .
Proszę przejrzeć opracowania alergologów , jeżeli nie ma możliwości kontaktu z alergikiem : symptomy występują w wielu miejscach organizmu  : na błonach śluzowych , w drogach oddechowych , na skórze , w trakcie trawiennym , alergia może ujawnić się też w szoku anafilaktycznym – jako postać ostra . Takie zróżnicowanie jest często traktowane jednostkowo i „leczone” identycznymi syntetykami .

Dusza cierpi podwójnie – objaw spychany do wnętrza dodatkowo musi się zmieścić obok przyczyny …..

Jako , że coraz więcej obserwujemy zaburzeń psychicznych ( a i statystyki nie oszczędzają ) , nie dziwi , że rośnie liczba alergików .

Do czego zmierzam ? Do uwypuklenia możliwości terapii na wszystkich poziomach . Do zainteresowania się nie tylko zduszeniem objawów , ale całościowym potraktowaniem człowieka , mianowicie , postępowania zgodnie z hierarchią naturalną pięter ludzkiego istnienia :

- poziom Eteru : usunięcie strachów egzystencjalnych , rozwiązanie konfliktu wolności – pomocne kontakty ze zwierzętami żyjącymi na wolności , w domu : indywidualiści koty , zamożniejsi mogą pozwolić sobie na spotkania z delfinami ,

-poziom Powietrza -tzw. porządkowa terapia Dr Kneippa   pomagająca pozbyć się pasożytniczych myślokształtów – przepraszam , nie znajduję odpowiedniejszego słowa ,

-poziom Ognia -głębokiego , duchowego konfliktu – homeopatyki o wysokiej potencji , psychokinezjologia  i in .

-poziom Wody – energetyczna nierównowaga połączona z bólem -nisko potencjonowane homeopatyki , akupunktura , fitoterapia ,

-poziom Ziemi -dysbiozy mikrobiologiczne – naturalne immunomodulatory , terapia izopatyczno-homeopatyczna  , pożywienie i in.

Oczywiście lekarz chiński zabrałby się za sprawę krócej i prościej :) : ogląd , diagnoza , postępowanie , zapewne akupunktura , ćwiczenia i zioła – możliwe , że w pewnych przypadkach tylko zioła , bo działają dobroczynnie na całość .

Jeszcze krócej ? Usunięcie konfliktu oraz regulacja czynności tzw. „mózgu brzucha” – czyli zadbanie o dobry metabolizm – to podstawa pożegnania się z alergią … i większością chorób :)

—————————-

Lektury , poza wymienionymi w tekście :

w w w.lsbn.ac.uk ( London South Bank University , o strukturze wody , Water Structure and Science )

w w w.mathe.tu-freiberg.de

Lynne Mc Taggart : ” Das Nullpunkt – Feld – auf der Suche nach kosmischen Urenergie „, 2003 , Arkana Verlag

w w w.werthmann-diaet.net ( podawna już strona Dra Werthmanna )

w w w.klinghardtacademy.com ( Dr Dietrich Klinghardt – psychokinezjologia i in .)

w w w.rubimed.com – szwajcarska strona o psychoenergetyce , certyfikowana

Dr Dietrich Klinghardt -” Lehrbuch der Psycho- Kinesiologie : Ein neuer Weg in der psychosomat. Medizin „, 2004

Posted in aktualności, alkohol, astma, homeopatia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Oddech . Płuca . Astma . cz.2 .Astmatyk nie skazaniec , ma wybór .

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 20, 2012

Kontynnując opowieść o astmie i potędze Natury ….

„Stanowisko naczelnego lekarza oflagu spowodowało wstrząs w jego poglądach na medycynę , odsłaniając przed nim nowe , zawrotne perspektywy . Międzynarodowy Czerwony Krzyż zaopatrywał izbę chorych w bogaty zestaw różnorodnych leków oraz najnowszą literaturę medyczną .(….) Rzeczywiście mój organizm reagował na zastrzyki mleczne , tyle , że nie tak , jak to sobie zaplanował lekarz naczelny (…) .Wyniki badań międzynarodowych profesorów przemawiały do niego bardziej niż histeryczne fochy jakiegoś podporuczniczyny rezerwy ….  „  – Ze wspomnień Pana Mariana Brandysa , opisującego swoją drogę przez mękę w walce z nabytą na wojnie astmą , a leczonego m.in.zastrzykami z mleka ( po których omało nie zszedł ) na przemian z porcjami adrenaliny , zastrzykami z własnej krwi ( aktualnie terapia własną krwią daje niezłe rezultaty w niektórych przypadłościach , jednakże metoda wygląda zupełnie inaczej aniżeli wówczas ) , z jadu żmii , z soli złota  …….. Znienawidzony przez majora doktora M . i przeniesiony do innego obozu :) – oczywiście z astmą – M.Brandys , wyrwawszy się z rąk obłąkanego majora doktora … przeżył :)))))))

Powiecie – „ach , na wojnie leczono , czym popadło …”? Uhmm …. Ale , u licha , dlaczego , jeżeli teraz mamy pokój ….. też leczy się , czym popadnie i tak samo , bez uwzględnienia ( w większości ) samopoczucia pacjenta , jego reakcji na lek , etc. ???

Mamy tyle bogactw pod ręką …. JESZCZE mamy .

Pisząc ostatnio o zapaleniu oskrzeli przypomniałam sobie , że przecież wiele z wymienionych tam środków znajduje zastosowanie w astmie ( proszę uwzględnić odcinek pierwszy , szczególnie odnośnie rodzajów astmy ) .

I tak , lukrecję ( Glycyrrhiza glabra ) polecał w astmie i innych zaburzeniach dróg oddechowych już Teofrast , jej dobroczynne działanie potwierdzają badania laboratoryjne – przetrwała wieki krytyki …. Można ją żuć , można przyprawiać owocowe herbatki … Jasne , należy dozować ostrożnie , ponieważ przy dłuższym przyjmowaniu może spowodować bóle głowy , letarg , zastoje wodne , podwyższyć ciśnienie …. Szczególnie dla ciężarnych i karmiących , jak również wysokociśnieniowców , mających problemy z nerkami , wątrobą – jest to roślinka nie do polecenia , jednak , patrząc na lukrecjowe cukierki produkowane od lat … „wszystko jest trucizną i nic nią nie jest …” .

Przy okazji przypomnę o oleju z ogórecznika ( Borago officinalis ) – a to przez chociażby studia kliniki Mayo , w których tenże olej podawano wraz z tranem , antyoksydantami , węglowodanami – osobom z ostrą niewydolnością płuc ( ARDS – Acute Resp. Distress Syndrome ) , a co podwyższyło przeżywalność o 35 % , przy czym szczególną uwagę zwróciło działanie właśnie oleju z ogórecznika ( cenny składnik :kwas gamma-linolenowy , obecny też np. w oleju z wiesiołka i porzeczki czarnej ) .

Dr Irwin Ziment ( w w w.ccim.med.ucla.edu ) z UCLA School of Medicine od dawna zaleca przy astmie ostre przyprawy – te same przyprawy , których często ludzie się obawiają , myśląc , iż taka ostrość może tylko podrażnić -nie pomóc .Dr Ziment zwraca uwagę gł.na pieprz cayenne , imbir , chrzan i gorczycę .

W dodatku mamy homeopatię , przy czym każdy z wymienionych specyfików wymaga indywidualnego dobrania , szczególnie , gdy mamy do czynienia z tak poważnym zaburzeniem , jak astma . Zanim wymienię homeopatica , przypomnę , że jeśli chory  przeżywający atak  blednie lub jego skóra przybiera odcień niebieski lub/i wciąga powietrze więcej niż 40 razy na minutę – wymaga natychmiastowej , ambulatoryjnej pomocy .

Homeopatyki dobrze tolerują współistnienie z wieloma lekami alopatycznymi na astmę .

Jeżeli przyczyna astmy spoczywa w alergiach , alergen może być przyrządzony homeopatycznie i – przeważnie w potencji C6 dostarczany przed i w czasie ataku .

Przy następujących , ostrych postaciach astmy u dorosłych mają zastosowanie odpowiednio :

kiedy najgorsze ataki następują:

- między drugą , a czwartą rano , chory siada i kładzie twarz na kolana , jest blady , zmęczony , drży : Kalium carbonicum C6

-między północą a drugą rano , przy uczuciu strachu , niepokoju , dreszczach , pragnieniu picia w małych łykach , kiedy poprawę widać , gdy chory usiądzie – Arsenicum album , C6   

-przy skurczach w płucach , jak i całym ciele , wymiotach po każdym silniejszym spazmie – Cuprum metallicum C6 ,

-około czwartej rano i szczególnie silnie  po zaburzeniach trawienia -Nux vomica C6 ,

-przy wilgotnej pogodzie , środowisku o wysokim stopniu wilgotności , często w towarzystwie porannej biegunki – Natrium sulfuricum C6 ,

-na skutek duchowych wstrząsów  , rozpaczy , w … stanie miłosnego zawodu (niestety , też wpływa na występowanie ataku astmy ) – Ignatia C6 ,

-jeżeli chory lepiej czuje się w środowisku wilgotnym i w deszczowej pogodzie – Hepar sulfuris C6

-poczucie zwężenia gardła , pogarszające się przez wszelkie czynniki z zewnątrz , chory siedzi pochylony wpół , atak poranny jest znacznie gorszy od występujących o innej porze – Lachesis C6 ,

-po pobycie w zimnie , wystawieniu się na działanie suchego , ostrego wiatru , do tego różne obawy , strach przed śmiercią , szczególnie podczas ataków nocnych – Aconitum C 30 ,

-odkrztuszanie małych ilości flegmy , ciągłe nudności , czasem wymioty , poczucie ciężaru na piersiach -Ipecacuanha C6 …

Przeważnie jeden z ww.środków przyjmuje się co 15 minut najmniejszą dawkę , do maximum 10 dawek dziennie . Ale to – podkreślam – opis , nie zalecenie .

Niechże  ten mały , pobieżny przegląd postaci astmy da choć odrobinę pojęcia o ZINDYWIDUALIZOWANIU jej traktowania , a to wcale nie koniec listy remediów – nie tylko homeopatycznych .

Poza przyjmowaniem czegokolwiek ważna jest też postawa : w czasie ataku dobrze jest usiąść na krześle z oparciem – PRZODEM do oparcia , na którym opieramy ramiona – pomaga to w oddychaniu – podnosi nieco górną część klatki piersiowej .

Co do nawilżaczy – niestety , nie mam o nich dobrego mniemania i uważam , że lepsze są , codziennie przeprane , mokre ręczniki ułożone na grzejnikach zimą , a na parapetach latem .

Ach … i proszę nie pozbywać się zwierzaków , sądząc , że to one winne -często się okazuje , że to „nie pies , nie kot , a roztocza” , poza tym homeopatyczne odczulanie na zwierzęcą sierść daje świetne rezultaty no i nie powoduje dramatycznego rozstania …………………

———————————————-

*Cytat z książki Mariana Brandysa ” Moje przygody z historią” , wydanej przez Iskry , 1990 rok

W.Boericke ” Homoopathische Mittel und ihre Wirkungen . Materia Medica und Repertorium „, 2008 ,

w w w.asthma-info.at

w w w.mayoclinic.org

Posted in aktualności, astma, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Bronchitis – zapalenie oskrzeli .

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 14, 2012

Temat potrzeby czasu – niestety , chciałoby się rzec , słysząc kaszle i widząc kolejki do gabinetów , w których siedzą wcale nie zdrowsi lekarze ;)

Bez dłużyzn więc: o traktowaniu zapaleni oskrzeli w perspektywie zachodniej i wschodniej , a  zdroworozsądkowej :)

Popularnie : gdy przyplącze się grypa , system immunologiczny jest osłabiony , może się zdarzyć i bronchitis – wówczas mamy do czynienia ze świszczącym , ciężkim oddechem , bólami w piersiach , gardle , zmęczeniem , zaszlamionym kaszlem – do tego gorączka , dreszcze , bóle mięśni … .

Najciężej doświadczają tego stanu dzieciaki . Do , mniej więcej 5 lat , odchorowują swoje mniej więcej dwa i pół raza częściej aniżeli dorośli . Dorosłych z kolei zapalenie oskrzeli dopada ;) tym chętniej , im chętniej palą papierosy , ewtl. narażeni są na kontakt z trującymi gazami , żrącymi substancjami etc.: dym i toksyczne opary powodują zapalenie błon śluzowych oskrzeli , te – podrażnione „przybierają” , pęcznieją … drogi oddechowe zwężają się …

I tak wygląda początek bronchitis , jednak … nieporozumienia odnośnie postaci powodują nieporozumienia odnośnie leczenia .

Bo , teoretycznie , mamy zapalenie oskrzeli ostre lub chroniczne – tu jeszcze akceptacja (chroniczne wymaga dogłębniejszego zbadania , nie jednej konsultacji , obserwacji ,  a jest co , bo trwa ponad 3 miesiące i każdy następny miesiąc choroby jest powodem do niepokoju  ) , ALE klasycznie  o spowodowanie tego stanu są obwiniane bakterie lub wirusy – tak też dzieli się ( też nie każdy lekarz – przykro to mówić- zadaje sobie trud rozpoznania źródła  , bywa, że dla niektórych „bronchitis to bronchitis , więc antybiotyki …. NIE !) zapalenie oskrzeli typowo .

Zakładając , że „przyczyną ww. byłyby bakterie lub wirusy ” (nie – słaby system immunologiczy w pierwszej kolejności  ??? ) , nie można nie zauważyć roli grzybów . Ale zwykle ordynowane są antybiotyki .

Tymczasem żadne badania nie dowodzą , że antybiotyki okazują się skuteczne przy ostrym zapaleniu oskrzeli – może ja po prostu takich nie znam , jeżeli Ktoś zna- proszę powiedzieć , jednak powołując się na EBM ( Evidence Based Medicine ) wypadałoby mieć takowe potwierdzenie na podorędziu ?

Więcej – tzw. Centers for Disease Control and Prevention w większości przypadków już antybiotyk odradzają ( powtórzę – tym bardziej w przypadku wirusów antybiotyk nie zadziała korzystnie ! )

A przecież mamy wspaniałą gamę środków roślinnych , antyseptyków o szerokim spektrum działania – też radzących sobie z grzybami .

Zanim przejdę do roślin , którymi powinniśmy się zainteresować , jeszcze skrótem , czego nie jeść przy podejrzeniu/stwierdzeniu bronchitis , ale i grypy , a mianowicie : tłustych i słodkich ( słodyczą przemysłową , białym cukrem ) potraw , niszczących tak potrzebne substancje odżywcze oraz mleka – typowego zaszlamiacza organizmu .

Na stole cierpiącego winny się za to znaleźć , poza zestawem obowiązującym :) = czosnkiem i cebulą :

- guava –  ok.160 miligramów vit. C z jednej , średnio dużej ,

-sok z czarnego bzu – też w formie wina , marmolady – sambucol doskonale wspiera system odpornościowy , były nawet badania (w w w.edoc.hu-berlin.de ) , w których działanie czarnego bzu porównano do działania silnego leku Zanamivir – od siebie wtrącę , że soczek zdaje mi się nie tylko smaczniejszy , ale i o niebo bezpieczniejszy :)

-tymianek – nawet szacowne gremium :) – niemiecka Komisja E poleca go jako środek w leczeniu bronchitis , katarów … Proszę pamiętać , aby nie przesadzać – wystarczy łyżkę tymianku zagotować lekko w 2 szklankach wody 10 minut , odcedzić i płukać gardło  :) . Niech go nie zbraknie i w kuchni – np. tymiankowe bułeczki , miód , pizza … pisałam o nim wcześniej  , proszę sobie zerknąć :)

-rzeżucha – podobnie , polecona przez Komisję E , ale i bez tego smaczna i zdrowa.

-brokuły , kapusta , gorczyca- ta ostatnia pięknie uwalniająca z uczucia ciężkości zatoki . Chrzan , pieprz cayenne … Chili potrafi wspomóc odkrztuszanie tak samo silnie , jak czosnek .

-sok , syrop z podbiału

-brzoskwinie

-anyżek

-olejek eukaliptusowy ( inhalacje evt. cukierki :))

-cynamon

-owsianka :) – na wodzie lub mleku kokosowym , ważna ze względu na magnez ,

-migdały , orzechy ,

-portulaka

-poczciwa , niezawodna mięta – inhalacje i picie ,

-w niewielkich ilościach lipa ( wprawdzie świetnie wspomaga przepędzanie przeziębienia – obniżanie gorączki ( poty ) , jednak sama posiada właściwości chłodzące , a nie możemy wychłodzić ciała zbyt mocno – pół do jednej szklanki lipy dziennie przy ww.zaburzeniach wystarczy ,

-ciekawie też działa Inula helenium –  Oman ( duża roślinka o żółtych kwiatach zawierająca mnóstwo substancji antybakteryjnych , rozrzedzających szlam ) na nią muszą uważać jednak matki karmiące – może wywoływać alergie tak u nich , jak  u dzieci …

-podobnie , jak na lukrecję -glycyrrhiza glabra , jakkolwiek otrzymuje ona niezmiennie wysokie oceny w terapii bronchitis …

Te , dostępne bez problemu naturalne remedia są zaledwie częścią skarbca , do którego sięgają zwolennicy Natury przy zapaleniu oskrzeli , oczywiście zachowując podstawowe reguły i środki ostrożności :) .

Może zainteresować , że autorzy niemieckich artykułów medycznych nie mają problemu w podawaniu informacji , iż bronchitis wywołane wirusowo …. oddala się ;) , jak przyszło ( tzw. self-limiting – i trzeba głównie monitorować , tudzież wspomagać odporność . Ja bym jednak dodała : użyć zielonych sił Natury , bo zaniedbane może się zemścić .

Z drugiej strony – pamiętając swój pogląd na wirusy , a nie jest on zbyt oddalony od poglądów Pana Dra S.Lanki ( małe różnice nie są podstawą , bym negowała Jego doświadczenia ) , skupię się na podkreśleniu roli grzybów  i ogólnie osłabionego organizmu jako głównych przyczyn zapalenia oskrzeli …..

———————-

pomoc oraz uzupełniacz :

„Antibiotics :neither cost effective nor ‚cough’ effective ” – WJ. Hueston , March 1997 , The Journal of Family Practice , 44 , w w w.jfponline.com ,

Posted in aktualności, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Problemy ze wzrokiem . cz.2. Gdzie są moje okulary i czy zawsze ich potrzebuję ?

Posted by natural health consulting w dniu Styczeń 4, 2012

Coraz więcej okularów . Coraz więcej wybałuszonych , zaczerwienionych , kapiących oczu … Komputery , światło „energooszczędnych ” ( do diabła z taką „oszczędnością”) , sztuczne łzy , które „pomagają” tylko chwilowo , potem zaś …

Ale nie wszyscy mogą zrezygnować z komputera , unikać godzin w morderczym świetle rtęciówek , stąd zysk okulistyki . W zysku nie byłoby nic złego , gdyby nie był okupiony czyimś cierpieniem . Może więc , zanim zaaplikujemy sobie okulary , operację , ewentualnie – czego kompletnie nie popieram – modne soczewki – spróbujmy popracować nad własnym , tak cennym , że aż przykre , iż traktowanym po macoszemu , instrumentem nieomal doskonałym : wzrokiem ?

Łatwo nie będzie , ale efekty wydają mi się co najmniej warte wysiłku . Czy okażą się takimi również w ocenie Państwa- chętnie posłucham .

W zachodniej ( no znowu :)) prasie pełno ostatnio artykułów o badaniach dowodzących wyższości ćwiczeń oczu nad inwazyjnymi metodami jego naprawy .

Przebiła się mądrość medycyny chińskiej – prastare zabiegi do wykonania przez każdego , w domowym zaciszu . Wiele się pisze , mało OPISUJE :) , za to drogo płaci za wykłady prezentujące owe ćwiczenia .

Zanim je Państwu przedstawię , proszę jednak zadać sobie trud i przebrnąć :) przez maleńkie wprowadzenie – to nic , poza odrobiną czasu , nie kosztuje , a może otworzy jeszcze jedną dróżkę do poznania własnego organizmu ?

Faktycznie , Niektórzy – w dobrej woli – powtarzają mi , że „nic , co za darmo , nie będzie szanowane ” – taka jest natura człowieka , że musi coś „ciężko zdobyć” , by docenić , ale …. pisząc te artykuły staram się pamiętać głównie o Tych , którzy będą korzystać  MIMO WSZYSTKO . I będą się cieszyć , widząc poprawę zdrowia …

Na w w w.journalofvision.org opublikowano badania dowodzące możliwości poprawy wzroku treningiem :” Perceptual learning , aging and improved visual performance in early stages of visual processing „- Ni Rui, G.J.Andersen , JD.Bower , T.Watanabe .

Prace na zlecenie NIA  , w której wzięli udział m.in. naukowcy z UCR – kalifornijskiego uniwerystetu Riverside oraz Uni Boston, kosztowały ponoć ok.3,5 miliona dolarów (???)  … no dobrze , pisali , że miliarda , ale wciąż myślę,że to pomyłka :) -( kto wie, niech poprawi ) ich wynik to konkluzja :

„Starsi ludzie mogą poprawić swoje widzenie nawet po krótkotrwałym treningu”.

troszkę ściślej :ćwiczenia poprawiają wizualną zdolność przetwarzania obrazu.

Uczestnicy mieli ponad 65 lat , prezentowano im różne struktury wizualne , więc wszystko brzmi optymistycznie .

Pan Prof. Andersen : ” Okazało się , że tylko po dwóch dniach jednogodzinnych ćwiczeń badani widzieli tak samo , jak kiedy byli w wieku studenckim „.

I tu się musimy zatrzymać . Ponieważ … To nie jest tak , że tracimy zdolność ostrego widzenia nieodwracalnie , że musimy kupować wciąż nowe, silniejsze okulary/soczewki itp.? Ojej…..;))))))

Więc dlaczego wmawiano nam to całymi latami i tylko ten , kto zauważył , że od ciągłego noszenia okularów korygujących ostrość ( przy typowych zjawiskach , nie mówię o zaniku nerwów , zaćmach etc. ) – wada się pogłębia , zrozumiał , iż to nie jest najwłaściwsze wyjście ?

Prawdą jest , że zmienia się kora mózgowa- część odpowiedzialna za bodźce wzrokowe , ale wciąż możemy się do tych zmian dopasowywać , bowiem , te same studia głoszą : „Starsi posiadają wysoką zdolność dopasowywania i elastyczność mózgu „- więc … nie tylko jesteśmy w stanie przyhamować proces starzenia , ale w tym przypadku – widzialnie :) go cofnąć i nie przeszkadza mi , iż to brzmi , jak herezja – jest ona wszak podpisana przez same sławy okulistyczne :)))))

Ale dalej mamy : poprawa utrzymywała się miesiącami . Następne ćwiczenia- następna poprawa itd. Więc rygoru treningów należy się trzymać .

Może nie jest to najlepsze porównanie , ale „oko” aparatu też musi być ustawiane,
by osiągnąć pożądaną ostrość – „ustawiając” oko  własne wprawdzie tego nie czujemy , ale robimy to wiele tysięcy razy dziennie , chyba , że …. I tu jest pies pogrzebany : siedząc długo przed komputerem , książką , wykonując jakąkolwiek pracę , przy której oko nie ma szans na przećwiczenie całego zakresu widzenia , mordujemy je powoli , a nieświadomie . 

Mięśnie „stoją” i – napięte,  sztywnieją  .

Potem światło pada nie na pożądane miejsce w siatkówce , ale na miejsce w oku , jakieś-nawet 0,5 centymetra przed siatkówką lub za .

Nie „mamy za długą soczewkę „, ale mięśnie są za słabe i ogranicza się obwód ruchu . W tym przypadku okulary , soczewki , pogarszają stan – podobnie , jak ze szprycowaniem insuliną diabetyków .

Jasne , że istnieją powody autentycznych , poważnych zmian w budowie oka , m.in. spożywane chemikalia ( aspartam ) , fizyczne urazy itp. Ale , póki zdiagnozowano u nas „zwykłe ” zaburzenia ostrości , bez poważniejszego tła chorobowego …ćwiczmy – co nam szkodzi ?

Oto pierwszy zestaw , made in …. a jakże , China :) – bo to akurat importować stamtąd warto :)

1.Stańmy ( lepiej ) lub siądźmy swobodnie , rozluźnieni – dobrze , kiedy w plenerze . Ustawmy głowę nieruchomo i patrzmy w niebo – potem na ziemię , kilka razy . Proszę pamiętać , by ruchy były powolne i uważne , nie – chaotyczne .

2.Rozglądamy się na boki ( wciąż nieruchoma głowa )

3.Przez przeciwległe kąciki oczu zerkamy to w górę , to w dół .

4.Zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara „okrążamy” oczami otoczenie , potem to samo w przeciwnym .

5.Kończymy delikatnym masażem ( najpierw- krótkim ) rękoma oraz lekkim uciskiem dłoni na oczy – zakrywając całymi dłońmi. Przed masażem „zacieramy” ręce , by przydać im energii i ciepła , masaż prowadzimy od wewnętrznych kącików oczu , w górę , wzdłuż – do zewnętrzych – tam kończąc .

6.Przykładamy kompres z letniej , zielonej herbaty .  

Taki „oczny wellness” wykonujemy sobie codziennie , w dogodnych chwilach , każdy punkt (poza kompresem :)) po parę razy -ważne , by liczba parzysta -np.4 razy zerk w lewo , 4 w prawo .

A po miesiącu … widzimy :) , czy warto i … czy patrzeć lepiej zawsze oznacza  widzieć właściwie  ;)))

Posted in aktualności, okulistyka na zielono, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 36 obserwujących.