Natural Health Consulting-wiedza na zdrowie

Etnomedycyna z 4 stron świata: Ayurveda, TCM & …. . Technologie a środowisko. Odżywianie. Huna. Zwierzęta. Muzyka. Historia i Mistrzowie ars medicinae.

Archive for the ‘aktualności’ Category

aktualności med

Pokrzywka (Urticaria), czyli: bunt duszy uwięzionej.

Posted by natural health consulting w dniu Listopad 7, 2012

Wyjście jest przez drzwi. Więc dlaczego nikt nie chce użyć tej metody? Konfucjusz

Doszło do tego, że zasiadając za klawiaturą, zamykam oczy… Nie, by nie widzieć ekranu i ćwiczyć sprawność rąk, lecz … próbuję „zobaczyć”, co najpilniejsze . A próbuję w ten sposób, intuicją, ponieważ Państwa, hmm, niech będzie, że „propozycje”;) chyba już przekraczają zakres możliwości jednego życia :) Niestety, Niektórzy, poprzestając na np.artykule aktualnym proszą o temat, o którym pisałam akurat wystarczająco, aby podążyć w odpowiednim kierunku i skorzystać. Wiem, że na stronie trzeba mocno szukać, gdyż często zagadnienia zazębiają się, ale … może warto ?

Tym razem o reakcji skórnej, będącej jednocześnie (choć są tacy, którzy zaprzeczą – nie wiem, czemu, może, by stworzyć parę nowych nazw i jeszcze bardziej utrudnić zrozumienie jej istoty? ) alergią i obejmującą postacie ujęte jako pseudoalergie.

Pokrzywka – nazwa od pokrzywy – Urtica dioica, co ma znaczenie również w jej terapii, o czym za chwilę. Bladoróżowe, swędzące, palące lub kłujące pęcherze, nierówności skórne czasem otoczone jeszcze czerwonawym obrysem -erythema
= zaczerwienienie –  mogącym zniknąć po 4 do 12 godzinach.

Ciekawe są etapy kolorystyczne pokrzywki, jak również fakt, iż objawy wędrują przez ciało: znikają, to pojawiają się gdzie indziej.

Bywają małe jak paznokieć, duże jak talerz, a nawet rozlewają się na sporej powierzchni . Są zagadkowe, u właścicieli budzą niepewność, strach, złość . Tym bardziej, że najczęściej ich pochodzenie pozostaje w ukryciu. Co nieznane, a boli  – wiadomo, człowiek męczy się i boi, włóczy od „Annasza do Kajfasza” i …bywa, że łyka coś, co niekoniecznie do łykania się nada ;) Niestety, w rzadkich przypadkach bywa, iż konieczną jest interwencja szpitalna – to wtedy, kiedy dotknięte są np. szyja ( zaburzenia oddechu! ), oczy lub usta, nie mamy pod ręką środków naturalnych, nie wiemy, co mogło spowodować reakcję i nie wygląda na to, by ustąpiła szybko samoistnie. Co w szpitalu ? Przy odrobinie szczęścia i właściwym rozpoznaniu będzie iniekcja epinefryny ( forma adrenaliny ).

Nie mamy ochoty na doprowadzenie do stanu, w którym ktoś nas będzie kłuł ?

To zapraszam dalej .Oczywiście tekst będzie zbędny dla lubiących zastrzyki i twierdzących, iż „lepiej się poddać ekspertom w klinice, wszak oni wiedzą lepiej”, tym proponuję więc udanie się na adekwatne strony :)))))))

Ale te zastrzyki … Człowiekowi będącemu wynikiem działania ;) wielu kultur nieustannie przeplatają się one w życiu, z różną intensywnością, jednak wykluczenie ich zdaje się niemożliwym. I tak, pisząc o medycynie, myślę zawsze o systemach medycznych na całym świecie, porównania suną chmarami …. Nie tylko aspektów medycznych, wszak życie to całość … Ach, zastrzyki :))) W kulturze europejskiej stały się one wyrazem ingerencji „nauki”, czemuś, czemu należy się podporządkować .W pojęciu np.chińskim są ciągle po prostu naruszeniem integralności ciała. Zaraz Ktoś powie: ” A akupunktura? Toż to igły!” Tu przypomnę wpisy o TCM, więc i akupunkturze i nadmienię, iż igły akupunkturowe (właściwie użyte:)))) ) nie tylko nie naruszają równowagi, ale ją przywracają, poza tym nie wstrzykują niczego, nie mówiąc o chemicznych koktajlach .Ktoś inny prychnie :”A co mi, zastrzyki, wielkie mi naruszenie integralności” … No właśnie, to nowa kultura europejska … Nie jestem przekonana, czy słowo „kultura” jest jeszcze odpowiednim ………………………..
Naruszanie integralności bowiem, nie tylko cielesnej, ale wszelakiej, ingerencja w każdą część podobno wolnego człowieka to …. ? Kiedyś nazwalibyśmy owo relacją „niewolnik/pan” ? Jak ważną była nienaruszalność ciała dla Chińczyków, niech świadczy ich starożytny system kar, w różnych formach obecny dziś jeszcze ! Skazańcom np. nacinano skórę, wyrywano to i owo…. Chodziło o to, że ciało skaleczone nie mogło liczyć na reinkarnację, ciało poharatane było już tylko ….. .
Naruszenie skóry – płaszcza otulającego ciało, narządów – było najgorszą z możliwych kar: było równoznaczne ze skazaniem na wieczny niebyt, było odebraniem jestestwa .Dlatego chińscy skazańcy woleli natychmiastową śmierć .

Teraz już o pokrzywce :)

Nie wgłębiając się w uszczegóławianie jej postaci, zaznaczę najważniejsze: forma ostra, trwa poniżej 6 tygodni, o przyczynach mówi się zwykle:” idiopatyczne”, więc „samoistne”. Prawda, że to łatwe? :) Formy chroniczne, pojawiają się okresami lub ciągną z mniejszą lub większą intensywnością, rozbudzając drażliwość i dezorientację .   

Skąd one ? Z nadwrażliwości. Z buntu. Ciało „krzyczy” pęcherzami, broniąc się przed:

-nieodpowiednią żywnością ( skorupiaki, mąka, soja, glutaminian sodu – „syndrom chińskiej restauracji” …)

-lekami ( penicylina, sulfonamidy, leki cukrzycowe, aspiryna, ibuprofen, antykonwulsanty i in.)

-sztucznościami ( latex …)

-pasożytami

-w teoretycznie rzadkich, praktycznie coraz częstszych przypadkach – wodą (aquagene Urticaria), nawet destylowaną …To, ogólnie biorąc zwykłe w pokrzywce alergeny .

Ale wspomniałam o nazwie „pesudoalergia” – nie zgadzam się z nią do końca – tu wchodzą w grę czynniki fizykalne, jak światło( też słońce), ciepło, zimno – w formach ekstremalnych na skóry widzimy pęcherzowate wzory, jakby ktoś je napisał, narysował, wyskrobał …. Bywa, iż gwałtowną reakcję skórną (nie tylko) wyzwalają intensywne ćwiczenia – np. jogging ( historie nagłej śmierci w czasie joggingu – szok, zaburzenia oddychania, spadek ciśnienia i … po co nam to było ?). 

Jakkolwiek stres jest niechętnie przyjmowanym do wiadomości źródłem pokrzywki, omawia się Urticarie cholinergiczne i adrenergiczne, zaznacza „aktywację wegetatywnego systemu nerwowego” – czy to rzeczywiście nie ma nic wspólnego ze stresem ?

W postaciach chronicznych, przebiegających wedle medycyny szkolnej aż do wyrzutu bezobjawowo,  wedle obserwacji chińskich – bynajmniej :), powinniśmy zwrócić uwagę na funkcjonowanie kory nadnerczy, szukać ukrytych stanów zapalnych .

Za jedną z przyczyn pokrzywki uznano np.Helicobacter pylori  jednak nie uważam, iż tak jednoznaczne zepchnięcie winy na powyższe było rozwiązaniem sensownym – w sporym stopniu za to ułatwia ono stosowanie gotowych preparatów antybakteryjnych, nie zmuszając do dalszych dociekań .

Mówiąc też o , np.”autoreaktywności” – kiedy źle tolerowane są substancje własne – zdajemy się zapominać, iż ona też nie jest pozbawiona przyczyn.

Przeważnie w pokrzywce zaleca się antihistaminica, często podaje kortyzon . To zaledwie łagodzi – przejściowo – symptomy. O samym kortyzonie pisałam np. w cyklu o MS.

Mówiąc o pochodzeniu imienia zaburzenia, wspomniałam pokrzywę. I to jest roślinka wspaniale radząca sobie z …pokrzywką:). Nie tylko zresztą, bo z wieloma innymi alergiami też. Pośród setek substancji pozwalających jej koić alergie, posiada też antihistaminica, co pozwala zastanowić się bardziej nad jej rolą w porówaniu z antyhistaminowymi lekami „z taśmy”. Herbatka mdła ? No cóż …..
I „pokrzywa parzy”, więc jak można ją pić „na pęcherze”? Jak to było… „Są rzeczy w niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło…. „:)))))))))))))))))))

Stali Czytelnicy pewnie przypomną sobie opisy reakcji ciało/roślina, podobne/podobnym etc., Nowi – może je zechcą odszukać ?

Poza pokrzywą można spróbować naparu rumianku, Włosi, kiedy zdarzy się pokrzywka, cenią bardzo oregano, w każdej formie – od naparu, sosu, przyprawionej zupy po dodatek – podkreślam – dodatek do kąpieli. Uwaga – kobiety ciężarne powinny zasięgnąć więcej informacji przed jego spożyciem.

Zewnętrznie: kąpiele w owsie – mogą być płatki, mąka owsiana, 10-15 minut, woda nie może być za ciepła, gdyż pogorszy to stan.

Mus jabłkowy (jabłko też zawiera antyhistaminowe subst.), od zewnątrz i wewnątrz .

Mąka kukurydziana – kąpiel, wyłącznie kąpiel, chłodna, podobnie mleko, soda oczyszczona.  

 Nade wszystko zaś … Proszę poświęcić więcej uwagi roślinom, spacerom w lesie, domowym obiadom z prostych składników i …zacząć dostrzegać, co w życiu 
najlepsze .W każdym życiu.  

  ————–

lektury: RH Champion, Roberts, Carpenter i in., August 1969 „Urticaria and angioodema. A review of 554 patients”, Brit. Jour. of Dermatology, 81 , Iss.8,

w necie: w ww.urtikaria.net

Posted in aktualności, depresja, odżywianie, zdrowie | 1 Comment »

Jesienią jedz CIEPŁO. I żadnego arsenu ….

Posted by natural health consulting w dniu Październik 26, 2012

 Prosiłam : „Przemyślcie, czy naprawdę owoce morza są dla Was właściwym pożywieniem, a jeżeli już tak je lubicie, czy musicie jeść je w niezbyt normalnych dla Waszych organizmów ( większości organizmów nie przyzwyczajonych do nich ) ilościach ? Niektórzy przemyśleli i jakoś nie narzekają.
Inni powiedzą, że przecież „nic im nie jest”. Być może . Czy nic im nie będzie – „się okaże”. Naturalnie, każdemu, co jego i możliwe, że ktoś ma żelazne ciało, któremu nie zaszkodzą nawet pożerane gwoździe ;) .Ale kiedy szukacie odpowiedzi na pytanie, dlaczego źle się czujecie, w pierwszej kolejności myślcie o swoim trybie życia, zaraz potem – o jedzeniu .

Jesień … a śniadanka jak zwykle, jak latem :soczki z lodówki, surowe warzywa, owoce, ewentualnie owsianki zalane mlekiem lub kanapki z wędlinami albo twarogi, jogurty ……. Chińczyk by się zapłakał .Zaraz ktoś powie, że tu nie Chiny, ale jednak …. co do odżywiania wedle pór roku oraz samopoczucia/stanu, Chińczycy mają rację . W chińskim menu – jak kiedyś już wspominałam – surowizny to rzadkość, jadane są głównie albo przez Chińczyków mieszkających poza krajem i przejmujących obce zwyczaje kulinarne (też nie za częste) albo młodych żądnych innowacji lub w szczególnych przypadkach .

Najpierw przypomnę, że nawet latem śniadanie ochładzające organizm nie jest najlepszym wyjściem, a na pewno nie zawsze i nie dla każdego (a surowizny i nabiał to przeważnie chłód ), następnie … Nie dziwcie się, jeżeli jesienią męczą Was osłabienia, a jecie to co wymieniłam wyżej . śniadania powinny być na ciepło, np. : zupa dyniowa, pory na ciepło z orzechami ( p.wcześniejsze wpisy), jeżeli owsianka – to na mleku kokosowym lub … owsianym :) – z odrobiną imbiru lub innej, „gorącej” przyprawy … Jesienne śniadanie nie powinno być na surowo .

Zimno z zewnątrz i dodatkowo od wewnątrz powoduje, że wychładza się „cały człowiek” ;) – i od razu czujemy zatoki, siąpiący nos, stawy, nerki, płuca ……..

To takie proste :zjeść rano coś ciepłego . Rozumiem, że Wielu musi oszczędzać na prądzie, ale pamiętajcie, że na zdrowiu oszczędzać się zanadto nie opłaca .

Może wystarczy, by Niektórzy chociaż spróbowali zmienić koszmarne nawyki, czyli zaczynania dnia od wchłonięcia ZIMNA . Tym, Którym nie wystarczy … 
trudno .

Dlaczego w tytule znalazł się arsen ? Niedawno rozmawiałam z człowiekiem o porażającym oddechu :))), która ( bo to była Pani ) od razu wydusiła, że nie wie co jest grane, ponieważ nie jada czosnku, ale czosnkiem pachnie . Dla mnie woń była zaledwie czosnkopodobna, jednak zgodzę się, iż dla wąchającego ;) o niewielkiej orientacji zapachowej wyrok był jednoznaczny : „jadła czosnek – wredota – i śmie przychodzić z wizytą … „;)

Spytałam, ile owoców morza Pani pochłania tygodniowo .Speszony wzrok mówił za siebie, odpowiedź potwierdziła przypuszczenia: prawie codziennie, w różnych kombinacjach, ponieważ nasłuchała się, że to jeszcze „zdrowe i ekologiczne ” ….

Czy już Państwo wiedzą, skąd był TEN oddech ?

Owoce morza (mówi się – „tylko te skażone”, ale proszę mi zagwarantować nieskażone ) – w nich np. w formie arsenobetainy, arsenocholiny …), algi (niestety) – to częste źródło arsenu … oficjalnie „kompletnie nieszkodliwe” – pomijany jest tutaj np. aspekt lekkiego …uzależnienia .
Fungicydy, pestycydy – również .środki do garbowania skór (buty !), konserwacji drewna, nadruki tekstylne, otuliny kabli, trujące środki bojowe  …. tam też jest arsen . Podobnie przy produkcji półprzewodników, komponentów fotoelektrycznych i jeszcze paru szczególnych działach przemysłu (np. produkcja szkła ale i … wina )  -
Arsen wszechobecny ….Nierzadko obciążona ponad wszelkie normy jest nim woda pitna .Wg WHO ma być nie więcej niż 10 mikrogramów na litr wody .To teoria .  

Prawie słyszę ;))), jak ktoś wrzeszczy :” No i co z tego, od wieków arsen stosowano w medycynie (Dioskurides , Chińczycy, lek na astmę, a w niektórych czasach nieomal na wszystko ) a poza tym jego toksyczność zależy od formy, w jakiej został przyjęty … ! „. Prawda .Dodałabym jeszcze – i od ilości .   

Zaraz będzie : ” A co ma do tego zapach czosnku ? Arsen nie ma zapachu! „. Wedle Jego Oficjalności ;) nie ma, dla mnie … ma :ledwo wyczuwalny, mdławo-eteryczny, pyłowy . Kwestia zapachu „z organizmu” staje się dojrzała ;) jednak dopiero po jego spożyciu -chodzi mianowicie o arsenowe gazy . Tak więc: sam arsen nie razi wonią, jego gazy – owszem .  

Z modyfikacjami alotropowymi As mogą Państwo zapoznać się czytając adekwatną literaturę, np. w ww.pubchem. ncbi.nlm.nih.gov., ja uprę się jednak , iż każda forma czegokolwiek przyjęta w nadmiernej ilości może okazać się zgubną, a jako, iż ciężko jest skontrolować, co dzisiaj podejrzanych związków nie posiada …

Arsen to element śladowy w ciele ? Tak . I śladowym powinien pozostać. Arsen tworzy ok. 200 minerałów  ? Więcej nawet. M.in. mamy z nim do czynienia nie tylko popularnie w glebie, ale i przy erupcjach wulkanów . As tworzy związki metaliczne z np.antymonem, miedzią …Większość form arsenu przyjmowana przez człowieka jest wydalana z moczem ? Tak .I dlatego jego określenie w moczu nie musi wskazywać od razu na chroniczny nadmiar . Nie musi ….Ale arsen może też być asymilowanym poprzez kontakt skórny czy inhalowany .
Może odkładać się w wątrobie, nerkach, śledzionie, płucach, skórze, kościach …. Koncentracja arsenu w moczu, po podaniu środków odtruwających może znacznie wzrosnąć …ALE test nie rozróżnia wielu chemicznych kształtów arsenu. A mamy np. dwa różne stopnie oksydacji, anorganiczne, organiczne formy ….

Jakkolwiek istnieją osoby bardzo odporne na działanie arsenu – nawet z wrodzoną skłonnością do jego tolerancji – to większości zdecydowanie nie służy – inaczej nie byłby mikro- a makroelementem.

I znów ktoś ;) … a co powiesz na starych, austriackich górali, którzy arsen stosowali na senność, by nie zasypiać strzegąc owiec ? Na handlarzy końmi, którzy podawali go zwierzakom, by wydawały się żwawe, skoczne, błyszczące … ?
Było i tak . Ale to wciąż nie oznacza, że długofalowe skutki takich praktyk można zaliczyć do pozytywnych .

Toksyczność As w skrócie :hamuje mitochondrialne funkcje, wpływa na stymulację i proliferację limfocytów i przeszkadza w reparacji DNA, liczy się jako środowiskowy kancerogen…. ale jest w niektórych lekach ( alopatycznych ) na nowotwory . Jeszcze krócej :wykańcza na zimno ;) …nie tylko ludzi .

Są i  tacy, którzy podają go koniom ( nielegalny doping ), sumienie nie przeszkadza im też dodawać go do paszy dla tucznego drobiu .

Efekty zatrucia arsenem widać najczęściej po latach, jakkolwiek zdarzają się wyniki szybsze .W zatruciu ostrym mamy m.in. bóle brzucha, skurcze, śpiączkę, odmowę pracy serca, nerek …. amen .

Arsen, choć chwilowo, w maleńkich ilościach może pobudzać, w efekcie głębszym wyłącza metabolizm – działa na produkcję energii w komórkach . 

Przy zatruciu chronicznym mamy symptomy ogólne w postaci :
braku apetytu, wyczerpania (!), spadku wagi, mdłości, wymiotów, biegunki lub zaparcia, wypadanie włosów, biało popasmowane paznokcie, defekty pigmentacji skóry, zaburzenia nerwowe nóg – peryferyjne neuropatie, leukopenię, słabość – marną żywotność erytrocytów ,  wrzody żołądka, nosa, odbytu, egzemy, hiperkeratozę – z tzw. arsenowymi brodawkami, melanozę arsenową z małymi, brudnobrązowymi przebarwieniami powiek, karku, dołów pachowych, a nawet całego ciała poza błonami śluzowymi, częste pocenie, łamliwe paznokcie … Arsenowa polyneuritis zaczyna od nóg, postępuje przez ramiona, wyraża się w parestezjach, bólach, atrofiach mięśniowych ( anoreksja )… Może poprzestanę zanim dojdę do arsenowej encefalopatii .

Mówi się, że owoce morza nie zawierają arsenu w ilości ani formie niebezpiecznej dla ludzi .To samo słyszymy o wodzie. Ponownie uprę się, iż jak dla kogo .   

Dodatkowo – obciążenie arsenem i dym papierosowy działają synergistycznie – palacze potrajają ryzyko raka płuc przy jednoczesnej intoksykacji arsenem .

Metody odtruwania ? Poza klinicznymi, znanymi każdemu toksykologowi, jest i chelatacja ( niezmiennie powstrzymuję się od jednoznacznej oceny tej metody ), ale i … na przykład czosnek .Czemu ? Aby uniknąć ostrych zatruć, trzeba chemicznie związać daną truciznę, po czym wydalić . A arsen i siarka …. Czosnek ma siarkę :) Połączenia siarkowe pięknie wyprowadzają As z organizmu .

Ciekawie piszą o tym Hindusi, tu przykładowo praca P. Dra Rajdeepa Chowdhury, P.Dra Keya Chaudhuri i in. , Indian Institute of Chemical Biology, w ww.sciencedirect.com, Vol. 46, Issue 2, Februrary 2008 .

Indie, Bangladesz to problemy z wodą. Studnie zanieczyszczone arsenem z głębszych warstw, nic dziwnego więc, że Hindusi szukają rozwiązań tanich i szybkich …. A jednak niezawodnych :)

Ktoś może zapyta – jeżeli arsen, to jak tam z arszenikiem ? Arsentrioxid … trutka „stosowana” również w pozbawionych wyobraźni oraz podstawowej informacji publikacjach literackich :), w których „nie da się udowodnić zbrodni”. NIEPRAWDA . ślady arszeniku zostają w ciele ….wieczność .Proszę też pamiętać, że podtruwanie kogokolwiek … chyba zawsze – owocuje też podtruciem trującego, że nie wspomnę o innych skutkach . Nawiasem mówiąc, istnieją związki przewyższające arszenik toksycznością … wielokrotnie . Dlatego trzeba uważać !

Czy … zapomniałam o arsenie w homeopatii ? Nie .

Portret psychologiczny Arsenicum album przeniknięty jest cielesną niepewnością, strachliwością, to stadium utknięcia na etapie wczesnego dzieciństwa, mówienie na wszystko „NIE” , zawzięta negacja „wszystkiego”, pazerność, chciwość, żądza zemsty za najdrobniejsze, najczęściej wyobrażone „przewinienia” .

Portret specyfiku Arsenicum album to … pochodzenie: Arsentrioxid – proszę nie zapominać – to ilości HOMEOPATYCZNE !, biały arszenik zwany też Acidum arsenicosum anhydricum .
Stosowany przy strachliwościach najróżniejszego rodzaju, drażliwości, dostrzeganiu zła we wszelkich przejawach życia, maniach, koszmarach sennych, wybudzaniu się przy najlżejszych szmerach – gł. między północą a drugą rano, niemożności zaśnięcia pomimo zmęczenia i in.  

Abstrahując zaś od metod ratowania …. Profilaktyka, proszę Państwa, czyli myślenie co się spożywa – i to było na tyle :)

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, homeopatia, zdrowie | 4 Comments »

USG – czy naprawdę łagodne ? I co ma fizyka do chemii :)

Posted by natural health consulting w dniu Październik 15, 2012

Dobrodziejstwo Prawa Natury bazuje na zapewnieniu, że cuda są nam dostępne, ale nie postępuje ono dalej, by nam powiedzieć, jak owo osiągnąć. Klucz do tego musimy odkrywać i wypróbować sami.
R.Rosen, „Life itself – A Comprehensive Inquiry into the Nature, Origin and Fabrication of Life „.

Jak dobrze jest się czasem pomylić :) Na skutek tego właśnie pewien wspaniały Człowiek – Pan Romuald ( wielkie uszanowanie i stukrotne dzięki! ) podsunął link do blogu w ww.myzorki.wordpress, na którym to, ze świetnego wpisu o niebezpieczeństwach teflonu – „Teflon, gdy wygoda staje się trucizną” ( przez duże T*flon piszemy ten opatentowany :) , przez małe – niekoniecznie ;)  dowiedziałam się, iż została przetłumaczona na polski książka „Mordercza gumowa kaczka” Ricka Smitha i Bruce’a Lourie . Z całego serca polecam tę pozycję, ponieważ zapoznanie się z jej treścią – rzetelną i w miarę obiektywną – pozwoli na przegląd „trucizn codziennych” w stopniu wystarczającym, by się przed nimi choć w części ochronić . Książkę wydało „Sonia Draga”, Katowice 2010 . Oryginał ? „Slow death by rubber duck” , 2009 , więc ogromne brawa dla naszego wydawnictwa za wyczucie aktualności problemu a także – ponieważ od razu się z polskim wydaniem zapoznałam – za bardzo dobry przekład , praktycznie w niczym nie zubażający informacji angielskiej .

Tyle – na razie – o chemikaliach w naszym otoczeniu . A przechodząc do tematu głównego, pozwolę sobie posłużyć przykładem z „Morderczej gumowej kaczki właśnie”, tamże goszczącego jako cytat z … Agaty Christie :) :

 „W matczynym języku nie istnieją takie słowa, jak „prawo” czy „litość”; dla dziecka jest skłonna zrobić wszystko „. Zdanie to nawiązywało do siły matek, do siły rodziców w ogóle . Do faktu, że mając świadomość skutków pewnych działań, substancji etc. , są w stanie reagować i to skutecznie . Interpretacji Rodziców więc pozostawiam poniższe kwestie przypominając standardowo już  … do znudzenia :))), iż informacji nigdy dosyć i zanim podejmą jakiekolwiek decyzje, powinni dokładnie rozważyć „za i przeciw” , jak również zasięgnąć wieści z różnych, najlepiej niezależnych od siebie źródeł .

W potoku nawoływań do „badań profilaktycznych” ( o niestosowności łączenia tych dwóch słów w kontekście m.in. inwazyjnych metod badawczych pisałam ) nie słyszę opinii o użyteczności technik … no po co, przecież „znane i lubiane”;) , o autentycznych efektach ich stosowania ani o najnowszych studiach rzucających nieco cienia prościutko w sens pseudoprofilaktycznej propagandy.

Tutaj : moje wątpliwości nie dotyczą stosowania technik badawczych w ogóle, w niektórych przypadkach użytecznych i przeważających korzyścią nad ryzykiem, ale zalecania ich powszechnie, głównie tam, gdzie mogą okazać się bardziej ryzykownymi aniżeli pożytecznymi .

Powtórnie na widoku  mam USG . Nie tylko ja, ale przede wszystkim, chyba w ogóle nie znani u nas lekarze rosyjscy ( ci sami, którymi interesują się bardzo sąsiedzi zza Odry) – PP. Dr P.P.Gariaev i A.A. Berezin – w ww.dnadecipher.com – tamże proponuję zapoznanie się z ( jest tego niewiele) z treścią wszystkich artykułów, a są wciągające , szczeg. „DNA as a basis for Quantum Biocomputer”, Vol.1., 1 2011 . Jeżeli poczują Państwo niedosyt, proszę się przejść jeszcze na stronę Pana Dra Pasco Rakica z Uni Yale – w ww.rahiclab.med.yale.edu .

Wyżej wymienieni Panowie mają ze sobą wiele wspólnego: prowadzą badania szerokozakresowe wykorzystując fizykę, chemię, biologię molekularną – więc i genetykę i … to, co innym wydaje się niemożliwe ;) . Pan Dr Pasco Rakic, biorąc pod lupę myszy i poddając je działaniu USG zaobserwował …  no właśnie, początkowo nic nie wskazywało na nowości w stanie wiedzy, ale potem …

U potomstwa szczurzyc, poddawanych 30 minut i dłużej działaniu USG w ostatnich dniach ciąży, Pan Rakica wraz z zespołem zaskoczyła  niecałkiem naturalna migracja neuronów ich potomstwa ( jedne z ich pierwszych takich badań opublik. pod Prenatal exposure to ultrasound waves impacts neuronal migration in mice , S.B.C. Ang, Glunci, Schafer, Duque, Rakic , Uni Yale , 29.06.2006.) Naturalnie powinny były one (neurony)udać się do zwykle wyznaczonego celu, ale nie tym razem. Można rzec – pomyliły drogi.

Liczba „błądzących” komórek korelowała przy tym z czasem trwania USG – im dłużej, tym więcej neuronów znajdowało się tam, gdzie teoretycznie być ich – a już na pewno nie na danym etapie –  nie powinno. Nie wykazywały też określonych chemicznych właściwości i nie mogły spełniać swoich funkcji, jak dzieje się to przy właściwie spozycjonowanych neuronach.

Bodaj w sierpniu niemiecki „Die Zeit” wysmażył publikację „Die Extra- Untersuchungen bringen wenig” , jak to badania mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, ale specjalnie przekonywujący nie był :) Jednak … i bez artykułów, spójrzmy na brzuch : czy jest przezroczysty ? Czy staje się takim w czasie ciąży ?

Jeżeli nie … dlaczego koniecznie musimy biec i bywa, że kilkukrotnie nawet radośnie poddawać się USG, by „zobaczyć, że wszystko ok”, albo „chłopiec czy dziewczynka” ? Dlaczego tak uparcie dobieramy się do anatomii cudu ?

Podczas USG fale przenikają przez różne struktury ciała. Wiele kobiet zauważyło, że dziecko nagle się wówczas porusza, jakby chciało się … schronić ? Być może to nadinterpretacja, ale proszę obserwować uważnie !

Rozumiem, że każdy chce dziecko zdrowe, piękne i … swoje ;))))))) Jeżeli tak …może NAJPIERW uczynić wszystko, co w mocy, by takie właśnie było ?

Dobrze się odżywiać, dbać o siebie – w tym o emocje :) , cieszyć się życiem i kochać . Niestety … Pojmuję również, że dla Niektórych jest to wręcz zadanie niemożliwe …

A więc USG . Pan Dr P.P. Gariaev, członek Rosyjskiej Akademii Nauk :
„Lekarze nie rozumieją, co robią. Działają na kod genetyczny. Nie umiemy dziś sobie wyobrazić, jakie skutki przyniesie ten eksperyment ” .

DNA wysyła różne sygnały – nie jest to zaskoczeniem dla genetyków – składające się na „symfonię życia” . Spektrum tonów, mierzalne tylko bardzo wrażliwym sprzętem – delikatne, ale daje się ustalić.

Z chaosu pomagają wydobyć je FOtony :) – jedną z metod spektroskopii, DLS – Dynamic Light Scattering, niem.Dynamische Lichtstreuung = PCS – Photonenkorrelationspektroskopie = QELS /Quasielast. Lichtstreuung  ..

Podczas tychże badań zauważono, że poddane USG molekuły DNA … miast szerokiego wachlarza tonów wytwarzały tylko JEDEN, ze szczególną siłą .

Podwójna helisa … załamała się podobnie, jak da się to zauważyć przy poddaniu jej działaniu wysokiej temperatury .

Symfonia życia zastąpiona została zgrzytem .

Molekuły trwały w szoku .

Rezultatem działania USG był też – jeżeli można to tak nazwać – ból falowy, fantomowy „strach”, manifestujący się w miejscu, na którym DNA poddane było USG . 

Pan Dr Gariaev dodaje, iż z efektem fantomu mamy też do czynienia przy tumorach, kiedy mimo „całkowitego usunięcia” pojawiają się nowe. Już coraz rzadszym zdziwieniem witana jest opinia, że na miejscu starego tumoru zostaje specyficzny, falowy matrix – ów jest w stanie stworzyć przy sprzyjających warunkach następne kolonie chorych komórek .

Czy brutalne, techniczne cięcia, chemia i inwazyjne metody diagnostyczne to naprawdę jedyne, co ma nam do zaoferowania „najnowsza, mocno zaawansowana” medycyna ?

Posted in aktualności, chemia | Komentowanie nie jest możliwe

Toksycznych zabawek ciąg dalszy : ftalany .

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 30, 2012

Najlepszym sposobem na wroga jest dojrzeć , że on nie istnieje . (hinduskie)

Ale to nie na nasz teren :) , o nie … Dobre rady są świetne , jednak pominięcie wroga ( który jednocześnie jest poniekąd przyjacielem , ponieważ dzięki Niemu dowiemy się , czego …. NIE wiemy o sobie ) może się skończyć kiepsko – szczególnie , kiedy Ten umie zakręcić się tak intensywnie , że wpadniemy w Jego poletko i podążymy za złością , ona zaś nigdy nikomu nie przyniosła jeszcze właściwego rozwiązania …. No cóż , czasem poniesie , nie każdy rodzi się Chrystusem  ;)

Ale to było o wrogach rodzaju własnego – ludzkiego . Wrogowie , o których poniżej , są wprawdzie przez rodzaj ludzki troskliwie „dla dobra” … ludzi ;) produkowani i  nawet znajdują nabywców , ale w przestrzeni codziennej faktycznie … „nieobecni” . Jakby nieobecni : nie mówi się o nich , zwykle nie widzi , rzadko wyczuwa …bywa , że czerpie ochoczo garściami .

Naturalnie , nie jesteśmy w stanie ustrzec się wszystkich trucizn ( a i po co ;))) , ale spróbujmy podążyć za listą substancji niepotrzebnych ( zaraz Ktoś powie „zależy komu” :) , więc ok… ) i wręcz szkodliwych – spróbujmy ocenić , ile z nich moglibyśmy wyeliminować i czy w ogóle jesteśmy skłonni z którychś  … zrezygnować . O teflonie pisałam kilkukrotnie , może czas na ftalany .

Teoretycznie wiele substancji , o których toksyczności poczyniono kilka studiów , lecz oczywiście „nie aż tyle , by udowodnić , że są zagrożeniem ” , zostało skreślonych z listy używanych w EU lub wciągniętych na listę do skreślenia .

Teoretycznie nie powinno być ich w handlu lub powinniśmy je widzieć na opakowaniach , wymienione w składzie , ale to czasami – bo nie zawsze – teoria . Niektóre toksyczności wycofano w USA , zostawiono w EU , inne – odwrotnie . Dlaczego ? Bóg raczy wiedzieć , widocznie w USA truje co innego niż w EU ;) A poważnie : jeżeli sami nie zainteresujemy się , czym jesteśmy otaczani , marne szanse na wyjście z klatki zwanej „jest , jak jest i lepiej nie będzie ” .

Panie i lakier do paznokci … Abstrahując od faktu , że paznokcie są jednym z podstawowych obiektów diagnozy np. w TCM  , a nic nie stoi na przeszkodzie , by były oglądane przez medyków w każdym kraju , powlekanie ich syntetyczną masą może -i często prowadzi do zmian – tak na nich samych , jak w całym ciele .

Paznokieć – jak cała skóra – musi oddychać , ale malując pazurki , uniemożliwiamy mu to . W dodatku narażamy się na przenikanie toksycznych substancji do organizmu , nie ułatwiając mu bynajmniej utrzymania nas w zdrowiu .

Proszę się łaskawie obejrzeć :) Poobserwować procesy zachodzące w ciele , te codzienne . Paznokcie , podobnie jak inne peryferyczne fragmenty ciała ,
służą też eliminacji nadmiarów spożywczych – przede wszystkim białek , tłuszczów , minerałów . Wzrost paznokcia przekazuje nam o odżywianiu mnóstwo informacji . Oglądając pazurki :) możemy ocenić kondycję tak psychiczną , jak i fizyczną ich właściciela/ki – w okresie ich wzrastania/ aktualnie . Ich zabarwienie , kształt , grubość , plamki , wgłębienia , „półksiężyce ” u nasady – to wszystko maluje obraz naszego zdrowia . Pewnie mi się oberwie od Osób zajmujących się kosmetyką dłoni , ale jeżeli w jakikolwiek sposób wpłynie to na zwiększenie uwagi poświęconej delikatnej , a rozsądnej pielęgnacji  i zmusi  do zastanowienia nad ładowaniem w klienta śmieci , których przecież same nie wyjmą ;) …. napiszę ponownie :)

Czy jest mi wiadomo , że klientki domagają się wręcz „ślicznych lakierów” ,  tipsów (fuj !) , czyli ordynarnych naklejek uniemożliwiających paznokciom oddychanie i wmontowywania w płytkę różności ? Wiadomo . Dlatego nie polecam przekonywania , skądże – wyłącznie rozmowę :)

Paniom zainteresowanym proponuję krótki test : proszę nałożyć lakier i … poczuć , czy wszystko jest ok . Czy dobrze się Panie z zaklejonymi płytkami czują .
Brak różnicy ? Wręcz świetnie ? To proszę teraz zmyć , umyć porządnie ręce i spróbować odczuć jeszcze raz . Czy jest jakaś różnica w czułości dłoni ?

Jeżeli nie – cóż , nie chciałabym być złośliwą , ale zapewne będą to Panie robiły tak długo , aż jednak różnicę poczują ….

Proszę zrozumieć , że nie chodzi mi o szykanowanie polakierowanych paznokci – od czasu do czasu można sobie pozwolić na wariacje ;) wyglądu – ale o stałe niszczenie dokumentu i zarazem instrumentu naszego zdrowia .

ww ww.focus. de napisał :” Gesundheitsgefahr in Wurst und Kaese „, 25.09.12 ( niebezpieczeństwo zdrowotne w kiełbasie i serze ) , a tam o zmiękczaczach  znajdujących się m.in. w plastikowych opakowaniach przemysłu spożywczego .

Ile trzeba od lakieru do sera i kiełbasy ? :)

 W roli „weichmacher” ( zmiękczacz ) wystąpiły ftalany ( niem. Phthalate )- estry- i sole kwasu ftalowego . Jest ich wystarczająco ( podobnie , jak innych związków stosowanych w Wielkiej Chemii ) , by zawróciły w głowie nawet fachowcom :) , więc początkowo proponuję skupić się na paru , np. na DEHP ( di-2-etylohexylu ) i DBP ( ftalan dibutylu)  … Z którymi też niełatwo , gdyż , jak podaje – uwaga – wreszcie coś dla Tropicieli polegających na Jedynie Słusznej ;) Wiki : „Pomimo lub właśnie dlatego , że ich właściwości są BARDZO podobne , często w literaturze fachowej występuje problem z nazewnictwem lub wręcz pomyłki ” – niemiecka „wiki” , czyli wiki.de , hasło :Phthalate , rozdział „Liste der Phthalate „. Polska wiki nie raczyła tego napisać – zapewne dlatego , że literatura fachowa w wykonaniu polskim nigdy się nie myli :)

Ftalany więc … W artykule wspomina się o dziennikarskim dochodzeniu , o tym , że mimo zakazu stosowania , DEHP ( ftalan di-2-etylhexyl ) jednak go w produktach wykryto , chociaż ” nie w ilościach powyżej normy” ; ))))) , oraz …. że „potrzeba jeszcze wielu zwierząt doświadczalnych , by uzyskać dowody na szkodliwość …” .

Jasne . Zwierząt …. Autorzy chyba troszeczkę zapomnieli , że badania nad działaniem ftalanów były przynajmniej od 1998 roku i są nadal , że np .znane były wyniki studiów Pani Profesor Shanny H.Swan /Uni of Rochester  /Med.Center for Reprod. Epidemiology :w ww.children.webmd.com – Phthalates affect way Young Boys Play , Nov.16.2009 , następnie : w ww.ncbi .nlm.nih.gov – Boys with High Phthalates Exposure in Womb show Less Masculine Play .

Zauważono więc – jak najbardziej specjalistycznie :) – że ftalany wpływają na płód u kobiet w ciąży , męską płodność ( co z żeńską – nie mamy badań :) , że mogą przyczyniać się do cukrzycy , astmy , zawałów , uszkodzenia nerek , hypospadias ( spodziectwo ) …. Badając koncentrację np. MEHHP ( metabolitu ftalanów ) zaobserwowano , że męskie potomstwo kobiet narażonych na ekspozycję (poddanie się działaniu ) ftalanów wykazuje … może nie nazwałabym tego od razu feminizacją , ale zwiększenie cech uważanych za typowo kobiece , co pozwala przychylić się do opinii , że ftalany wpływają na poziom testosteronu .

Gdzie są ? W popularnym PCV , pol.polichlorek winylu  ( uwaga , w niem . PVC -polyvinyl chloride , co wydaje się nieco porządniejszym przydomkiem :) , ale nie będę się upierać ,bo nie jestem od nazewnictwa :))) ) , więc różne folie , zabawki ,
buty , pokrycia …

Powoli próbuje się wycofać je ( ftalany ) ze sprzętu medycznego , ale ciągle tkwią w samochodowych wnętrzach , lakierach ,  perfumach ,  jogurtowych (np.) kubkach  , butelkach   ….Nie brak ich w … insektycydach .

W zestawieniu z powyższym  staje się jasne , że od ftalanów uciec trudno . Ale wiedzieć , gdzie są … chyba lepiej niż nie wiedzieć ?

——–

Przypominam o linku w ww.pollutioninpeople.org – treściwym , a pozbawionym pułapek nazewniczych :)

uzupełnienie na : w ww.allum.de „Weichmacher auf Phthalatbasis” ,
w ww.specialchem4polymers.com
w ww.umweltdaten.de/ , Februar 2007 , Phthalate – Die nutzlichen Weichmacher mit den unerwunschten Eigenschaften

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Toksyczne skafandry .

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 23, 2012

Nie poddam się w temacie odzieżowym . A nie poddam , bo mało tego , że trendy ;) faszerują Ludzi toksynami od środka , to nieustannie wciskają „kosmicznotechnologiczne” u(p)biorne gadżety . Szczególnie celuję tu w tzw. „odzież specjalistyczną” – „dla rowerzystów ” , „sportowców” ( no dobra , oni nie chodzą zwykle w tym składzie formaldehydu cały dzień , ale niech zgadnę , czy przyczynia się ów ubiorek do ich dobrego samopoczucia … ) , „miłośników fitnessu  ….. Kompletne nieporozumienie . Ludzie pragnący dbać o zdrowie ładują się w taki kokon  , koniecznie z odpowiednimi nadrukami rzecz jasna , żeby „na fitnesie wyglądać” .

Jak wyglądają PO fitnessie …. O , to już insza inszość .   

Pisząc kiedyś o wartości bawełny ( zaznaczałam , że też już nie jest ona tak czystym i przyjaznym skórze materiałem ) , wymieniałam przy okazji wełnę , len, jedwab , włókno pokrzywowe jako najlepsze okrycia naszej skóry . To się akurat nie zmieniło , ale rośnie fantazja producentów w oferowaniu nam dość podstępnie tekstyliów różniących się jedynie czasem i stopniem działania od spektakularnej koszulki Dejaniry . Niestety , wielu patrzy na metkę i widzi :

80% Cotton (bawelna )
20% other fibres ( inne włókna ) i …. jest ok .

Nie jest . Bo „other fibres ” oznacza , że w danej fabryce są używane włókna , których , wiedząc o ich pochodzeniu , niekoniecznie chcielibyśmy pozwolić im na kontakt z naszym ciałem . A to , że na metce pisze „20%” ….  No cóż , to pisze na metce :)

Może zabrzmieć surowo , jednak sięgnięcie po 100% włókna naturalne przybliża nas do bezpieczeniejszej wersji okrycia … wersji , którą i tak , po przyniesieniu do domu powinniśmy przed założeniem uprać . Wszystkich utwardzaczy , impregnatów etc. się nie pozbędziemy , ale będzie ich już nieco mniej . Wełnę … Wełnę dobrze kupować od Górali i innych Owcolubów ;)  Jedwab … nie mamy zbyt wielkiego wyboru , ale on sam nie trawi dużej ilości chemii , więc jest w miarę , w miarę :) , len zaś – wiadomo , nasz , polski , najlepiej z manufaktur , gdybyż jeszcze zechciał być nieco przyjemniejszy w cenie ….

Ale dlaczego nie inne , czemu nie „nowoczesne ” , „kosmiczne ” , etc ? Zapytajcie lepiej , czemu nie formaldehydy , metale ciężkie , tolueny , ftalaty , pestycydy ( te ostatnie na bawełnie niestety , często ) ….

Jeżeli nie zgrzytacie zębami na elastyczność akryliców … coś jest z organizmem nie tak  .Normalnym odruchem winno być takich substancji odrzucenie – tak , jak odruchowo organizm broni się przed inhalacją żrących gazów …

Ale Niektórzy w zachwycie … Nie wiem , czy tak bardzo zgrubiała Im skóra , czy wszelkie czujniki zawiodły . Efekt dostrzegają ( jeżeli w ogóle) za późno .

Lektura Toxic Release Inventary  ( TRI ) – Chemicals Research Inventary Reporting …regulacje REACH – Registration , Evaluation , Authorisation and Restriction of Chemicals – w ww.hse.gov.uk , w ww.ec.europa.eu ,
w ww.nepis.epa.gov/Exe /ZyNET/exe/200134EA.TXT?,
w ww.iisd.org /pdf/EUtextiles.pdf  …… Tzw.perfluorinated compounds – wyjątkowo niemiła rodzinka podszyta teflonem , ale … została z niej wyodrębniona grupa  PFC’s Not Associated with Cancer in General Population – o yes  , nie związana z nowotworami , nie , ani ani …

Nie mam pojęcia , skąd u pracowników mających do czynienia z produkcją ww. anemie , białaczki … Ani skąd ciekawe twory – bo jeżeli nie nowotwory , to może nazwijmy TO „ciekawe twory ” , będzie poprawnie ?- u noszących owe wynalazki … 

 Proszę , jeżeli łaska , dowiedzieć się , co nosi  W sobie człowiek , zajrzeć np. na bardzo ciekawą stronę : w ww.pollutioninpeople.org . Tamże o wymienionych substancjach chemicznych serwowanych gdzie tylko da się …
  
Matki są zaskoczone , odkrywając w swoim mleku PBDE – polybrominated diphenyl . „Skąd ” ? A … z ciuszków , drodzy Państwo .PBDE lubi przylegać do ludzkich komórek – tak może wpływać na rozwój mózgu płodu na przykład , na tarczycę , na zmiany hormonalne -u matki , jak i płodu ( co nie znaczy , że jest bezpieczniejszym dla mężczyzn , bo nie jest ) . Agent PBDE powoduje nieodwracalne skutki w organizmie . Szczególnie ( wysokie stężenia ) powinni uważać na niego Ludzie częściej narażeni … tak , w tym przypadku narażeni na noszenie odzieży ochronnej – np.ognioodpornej .

Jesień idzie , wyciągamy CIEPŁE , kupujemy CIEPŁE i SZCZELNE … NIE CZYTAMY metek . A tam : rayon , acetate , nylon , triacetate – Ktoś powie – ” a , niektóre takie cudka robi się też z drzewnej pulpy „… ORAZ traktuje sodą kaustyczną , kwasem siarkowym – przecie ma być do noszenia .

Odzież szczelna … przydatna wybitnie na morzach , oceanach …  Ale i wełna z lnem kombinacją złą nie jest . Anglicy świetnie potrafią impregnować ww. połączenie naturalnymi substancjami  , wszak doświadczeni w pluchach . To drogie , fakt . Ale gdyby okazać wzgardę acetatom … Powstrzymać się od kupowania toksycznych ubiorków tak długo , aż producenci się opamiętają …

Jakby tego mało … Panie kupując nowe płaszcze , wdepną też do drogerii – po giezło ;) dla oblicza – kremy . Cóż , jeżeli lubią – nie ma co zabraniać , ale i swoje dzieci smarują nieprzytomnie … Panie „kochają emulsje” – to kombinacje wody / oleju , ale że te połączenia za sobą nie przepadają , dodaje się emulgator , a żeby przyciągnąć , barwniki , a żeby pachniało , perfumy , a żeby trwało , konserwanty …  A potem ” co się dzieje , alergia ? ” .Niewiele zauważy , że nie zostawiają ciału wyboru , ono chce w końcu wyjść ze skóry ;) ….

Co w zamian ? Powtórzę : jeżeli chodzi o składniki , to nic , co nie nadaje się do jedzenia ( z kosmetyki pielęgnacyjnej , bo rozumiem , że na magię kolorowej nie pomogą referaty  :)) , nie powinno trafiać na twarz . Chcecie emulsję ? Oczywiście przed mrozami , bo w mrozy to raczej olejki … Weźcie bazę wodną:

-ziołowy napar ( np. rumianek , zielona herbata , skrzyp – zależnie od potrzeb i upodobania )

-aloes ( na aloes muszą jednakże uważać osoby o naturze chłodnej , symptomach zaburzeń spowodowanych zimnem ( p. TCM ) – niewłaściwe jego użycie może doprowadzić u nich do napadu Zimna i załamania Yang , anemicy , ciężarne ( UWAGA na poronienia ! ), wręcz unikać go powinni ludzie o słabiutkich , jasnych włosach , jasnej cerze – może im zaszkodzić nawet stosowany naskórnie )

-miód ( raczej nie ciemny – skóra może zareagować zbyt gwałtownie , lepsze tu są jasne , ale nie rzepakowe  )

-woda źródlana lub z lodu – wszystko , co powyżej , „lub” albo :) „razem” , do tego :

-olej sezamowy lub oliwę /olejek pszeniczny /arganowy / migdałowy /avocado …

Jako emulgatora użyjcie np.ciepłego wosku pszczelego – efekt pewnie zaskoczy – i nie zapomnijcie przechowywać w lodówce , a  zużyć najdalej w miesiąc -prawdziwa świeżość nie trwa wiecznie :)  

Kremy na gęsim smalcu ? Gdyby nie oczy gąsek , sama bym pewnie takowych używała , ale wybieram jednak olej kokosowy … Orzechy tak wymownie nie patrzą :)

Rewidujcie szafy , przepatrzcie łazienki …. Pamiętajcie o sodium lauryl sulfate ,wciąż w składach wielu kosmetyków ,  które nie tylko podrażnia skórę , ale ułatwia przenikanie toksyn w głębsze warstwy … A potem załóżcie coś starego , ale naturalnego i … na spacer . Nie odgradzajcie się od bogactwa woni , olejków eterycznych , kolorów i deszczowej wilgoci skafandrami pełnymi toksyn . Przecież do Natury wychodzicie po zdrowie .. . A wiosna kiedyś przyjdzie :) , więc warto doczekać .

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Imbir górą . Słodkiego cyklu cz.3.

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 19, 2012

Krótko , bo zanim Niektórzy przekopią się przez zwykłe tu owijki ;) może skoczyć im poziom cukru ;) … w jedną lub drugą stronę .

Mamy czarno na białym : imbir ( Zingiber officinalis ) reguluje poziom cukru  – badania prowadził Pan Profesor Basil Roufogalis z Uni Sydney , a wystarczająco pisze o nich Institut Ranke – Heinemann /Australi.-Neuseeland.
Hochschulverband , przedrukowany m.in.na stronie ww w.idw-online.de , „Ingwer hilft bei Diabetes ” ( imbir pomaga przy cukrzycy ) .

W poprzednich odcinkach wymieniłam sporo roślinnych pomocy , więc zaskoczenia działaniem imbiru nie będzie , jednak pragnę zwrócić uwagę na formę podania tak wspaniałych wyników , potwierdzających jedynie wiedzę medycyny chińskiej czy Ayurvedy : autorzy artykułów piszą już tylko o ” szczególnych częściach imbiru ” , w których znaleziono „substancje korzystnie wpływające na poziom cukru” . Te szczególne części to korzeń :) … czy „substancje korzystnie ..” = gingerole znajdują się może tylko w jakiejś określonej części korzenia ? Nie .

Ale „szczególne części ” , czytaj :” tylko my wiemy , w których i zaraz zrobimy wam z tego ekstrakt ” . Już zrobili … Toż „tylko Oni ” wiedzą , co w tym imbirze leczy ….

Tak więc niedługo zostaniemy zaszczyceni „nowym” (???)  lekiem na cukrzycę . Oczywiście mają Państwo się prawo ucieszyć …. W  radości proszę nie zapominać , iż ten ciekawy korzonek dostępny jest nieomal wszędzie …. jeszcze bez recepty :) , po ca.10 zł. za kilogram .

Co z tymi , którzy cukrzycy nie mają , ale imbir lubią ? Przypominam , że po pierwsze należy dawkować go rozsądnie – jak każdą przyprawę , ale nadal przyda się m.in . w mdłościach migrenowych  , przypadłościach lokomocyjnych , przeziębieniu , czy tendencji do zakrzepów , ponieważ wciąż jest świetnym -lepszym nawet od czosnku i cebulki – lekiem przeciwzakrzepowym ( uwaga – to oznacza , że nie powinno się go spożywać przed operacjami i przy okresach słabej krzepliwości krwi , krwawieniach ) , co zbadano w latach …. osiemdziesiątych :)

Dziwne ;) … tyle lat , a wciąż zamiast tabletek imbirowych , głogowych , olejku z wiesiołka , szkolna medycyna celuje w przeciętne zakrzepy przed wszystkim aspir ….

Miłej lektury podanej stronki życzę .

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Czyja wina , czyli : śmierć 3 x dziennie .

Posted by natural health consulting w dniu Wrzesień 2, 2012

Współczesna medycyna jest negacją zdrowia . Nie jest zorganizowaną tak , by zdrowiu służyła , ale by służyć samej sobie ,  sobie jako  i n s t y t u c j i. Uczyniła chorymi więcej aniżeli jest w stanie leczyć .   I. Illich

Są tematy , o których nie wystarczy raz , ba – których  nigdy dosyć , a niestety nigdy , ponieważ mimo krążących już obifcie informacji , Ludzie wciąż TO robią : dobrowolnie , chętnie kupują śmiercionośne substancje i równie dobrowolnie je spożywają , ALE potem pretensje : „chory/a , niech leczą ….. „.I „leczą „.

Nieznośna głupota  brzmi zawsze tak samo : „nie mam czasu czytać etykietek” , „a kto by tam zrozumiał o co chodzi w tych teflonowych powłokach” , „dopuścili do użytku , się nadaje ” , ” a na czym mam gotować” , „a przecież Pan/i Doktor przepisali , a oni się znają na rzeczy no i nie mogą tak , patrząc w oczy , życzyć mi źle …. ” . Kto CHCE tak rozumieć rzeczywistość , kto się tym zadowala – jego sprawa , niech jednak później nie wyje , że „państwo nie dało na leczenie , a płaciłem …. ” . Państwo już dawno jego pieniądze przeżarło , przetraciło na najnowsze limuzyny i aparat propagandy , ale wycie chorego chętnie uzna za podstawę do podniesienia podatków -ot, taki mały zabieg marketingowy :
„chcecie być dobrze leczeni ? Płaćcie więcej „- powiedzą Wam i z rozkoszą znajdą sto nowych powodów , by wyciągnąć kasę . Z rozkoszą tak równą , z jaką wynajdują sposoby , byście zdrowymi NIE byli . Zdrowe , myślące , prężne społeczeństwo to przecież największe zagrożenie dla chorego systemu , w jakim funkcjonujemy , to chęć jego zmiany (WYmiany ) , robi się więc wszystko , by ludzie żyli w poczuciu wiecznego strachu przed CHOROBAMI , ale i nadziei , że chory system ma na te choroby lekarstwa – ot , taka  gra …. PIEKIELNIE niebezpieczna .

Wielu Czytelnikom stan rzeczy jest jasnym , Większości nie trzeba nawet o tym przypominać – sami , dawno zorientowali się , że „coś w tym wszystkim nie gra” , ale kiedy widzę , jak troskliwie uprawiany jest KULT choroby u całkiem młodych osób , chwilami opadam z sił . Już nastolatki są dumne z …diagnoz ! „U mnie stwierdzili ADHD ” – ” a u mnie myśleli , że ADHD , ale to ….” . JAKIE ADHD , młode półgłówki , potomstwo półgłówków , którzy ich wysłali prosto w łapy kartelu  ??? Może „szał d…..” pasowałoby lepiej ? Słucham ? że na „szał d….” nie ma „klinicznie przebadanego leku ” ? I dlatego ich szaleństwo nie może być tak nazwane ? Musi otrzymać nazwę od kapłana medsekty ? A oni muszą tę nazwę łyknąć ? Bo łykali rodzice ? …. Przecież to jest najgorsza z możliwych forma niewolnictwa – najgorsza , ponieważ niewolnik tylko myśli , że jest wolnym …….

Choroba awansowała do podium :

„ja mam x „- ” a ja mam xy ” – „ooo , to ja mam gorzej ” …..Ot , nobilitacja .

Choroba jako życie ? Jako cel i sens życia ? Gorzko gratuluję specom big pharmy – lata treningów przyniosły efekt : ludzie są opętani chorobami .Nie ważne , że tylko w USA rocznie , według oficjalnych statystyk 100.000 umiera z powodu lekarstw ( nieoficjalnie od 2 do 4 milionów ) , nie ważne , że niepokój , cierpienie , chaos ( czyli wszystko , co potrzebne , kiedy się pragnie władzy absolutnej )stały się dominującymi właściwościami cywilizacji chorób – ludzie z lubością opowiadają o nowych chorobach …..

Managment życiem . Od embrionu do trumny w kleszczach koncernów . Na koszt własny : na koszt ciężkiej harówy , czasu , zdrowia przede wszystkim …..

Kolektywny sloganik „zaradzimy temu , właśnie naukowcy wynaleźli obiecujące lekarstwo …. ” rządzi . Dawno już , nawet do warstw uważających się za najwyżej wykształcone , przeniknęła psychiatria – ale pokażcie mi choć jedno badanie laboratoryjne ( jeżeli Evidence Based Medicine , to proszę , no proszę …) , w którym udało się zdiagnozować chorobę psychiczną . JEDNO ! Psychiatria tworzy zaburzenia z 0,0%  „evidence” . Abstrahując od tzw.”wykształcenia” ( raczej utłopaczenia do formy pasującej systemowi )  , medycyna śmierci dobiera się na całość do bogatych , oferując „genetyczne poprawianie człowieka „, „cudowne dzieci na miarę aspiracji rodziców ” … Owszem , bogactwo też może się okazać przekleństwem , ale znudzeni „banalnością życia ” (??????? ) pragną „czegoś nowego” . Tak , jak pragną nowej kiecki albo gadżetu , chcą „całkiem nowego dziecka ” ….O , urodziło się z jakąś dziwną wadą ? No o to chodziło ! Teraz bulcie na „nowy , specjalnie dla Waszej pociechy stworzony lek ” ……

Jedyna pociecha , że rosnąca , na szczęście , część społeczeństwa mająca na uwadze zdrowie , życie  – nie choroby – powoli ten horrorystyczny obraz zmienia , że Ludzie szanujący indywidualność , dobrze rozumianą wolność , doceniający siłę wyobraźni i moc Natury – że Ludzie żywi pracują nieustannie , że niosą w świat przesłanie : nie masz czasu na zdrowie , będziesz musiał/a znaleźć go na chorobę.

Po , przyznaję , długim i wkurzonym wstępie , a wkurzonym , bo patrząc na kilogramy podobnych do siebie leków ( o nakładającym się działaniu ,że już nie wspomnę o reszcie ) , wynoszonych przez chorych ( może to jest prawdziwa choroba umysłowa : uzależnienie od przemysłu ? ) , później zaś – na efekty ich łykania , na bezsilność rodzin , na bezmiar cierpienia i ironiczne uśmieszki siewców zarazy „próbowaliśmy , ale niestety , choroba okazała się silniejsza ” …. patrząc na to , już nie umiem – tak , nie umiem napisać ” każdy ma wolę , jak chciał , tak zrobił ” , a nie umiem , bo ta nieszczęsna , ludzka wola jest manipulowana od samej kołyski , by nie była wolą indywiduum …by człowiek nie chciał poznawać SAM , by nie był do tego upoważnionym …. Megaprzekręt konsumowany codziennie i posłusznie przez miliony …… miliony hodowane na przemiał ….. Po wstępie więc dłuższym od konkretu – rózgi (pokazowe , nie stosowane :)) . Rózgi tym razem głównie dla niektórych Kobiet – podobno strażniczek domowych ognisk . Niech mi któraś wytłumaczy , co widzicie w teflonowych patelniach ? Czy nie wzbudza żadnego podejrzenia fakt , iż pożywienie na ogniu /prądzie etc. ma się „nie przypalić” ? I tak się przypali , jak prześpicie sprawę serialem . Ale kupujecie te gary i patelnie , bo „ma się nie przypalać” ? Kiedyś pisałam o niebezpieczeństwie różnych chemicznych powłok w sprzętach kuchennych – za mało .

Te*lon – gdyż nazwa – obejmująca kilkaset różnych produktów – zastrzeżona jest przez DuPont ( znacie  koncern z produkcji różnych innych ciekawych rzeczy , np.dla rolnictwa ? Nie ? ) No to  poznajcie : polimer fluorowy PTFE , przy którego produkcji używa się np. Perfluorooctanoic acid , czyli pfoa = C8 , tamże jako emulgator . Jak myślicie , jak bezpiecznymi są substancje „dopuszczone do użytku” , które wykryto we krwi 98% społeczeństwa USA ? Oczywiście , zakładam błędy statystyczne i jak zwykle nie przyjmuję , by byli w stanie dobrać się do 98% , ale …. biorąc pod uwagę ilość sprzedanych tam od 50-tych lat garów ( pisząc „gary” mam na myśli również naczynia do mikrofali i nie skoryguję tego na pewno ) z „pfoa” i  „pfosem” , nawet tak dosadny wynik wcale by nie dziwił .

Historia dzieci znad Ohio River ( wspominałam ) , gdzie fabryka PFOS ( perfluorooctane sulfonate ) i  PFOA ( perfluorooctanoic acid , przepraszam za zamieszanie w nazewnictwie ,wkurzenie przy poprawkach jest niedobrym doradcą  )* … pytania o zaburzenia hormonalne , o tarczyce … Dopiero w 2005 roku wyszła na jaw skarga przeciwko koncernowi : przez 20 lat producent zaniedbywał objaśnienia klientów co do problemów wynikających ze stosowania jego artykułu . EPA- Environmental Protection Agency podsumowała ironicznie : „gigant szacowany na 25 miliardów zapłaci 16,5 miliona za tuszowanie studiów , za to , iż zatruł wodę i szkodził nawet niemowlętom … . To nawet nie 0,5 % zysków …. ” .

Environmental Working Group ( EWG) o sprawie ” To wyraz słabości rządu ” .

I TYLE .

A gospodynie w Polsce dalej kupują t* patelnie …. Kiedyś w sklepie nie wytrzymałam i zapytałam panią , czy wie , co kupuje . Pani nie wiedziała . Kiedy usłyszała  , odpowiedź brzmiała :” Jezu , ale skąd się tego dowiedzieć ???”

Błąd. Odpowiedź winna była brzmieć :” Jezu , i ja do tej pory nie zadałam sobie pytania , czy muszę to kupić i dlaczego TO ? ” .

Podobnie ma się rzecz z resztą śmieci , np. fluorem i jego krewnymi . „Pasteczka do ząbków z księżniczką mangą „(czy jakoś tak ) . A co w paście ? A fluorki .

W telewizji non-stop reklamy past z substancją toksyczną – mamunie – i nie tylko mamunie – kupują . Media oczywiście mogłyby powiedzieć o ostatnich studiach chociażby harvardzkich ( School of Public Health Harvard University , poczynionych razem z China Med.University ) – w ww.hsph.harvard.edu /news/
fluoride-childrens-health …. , czyli Impact of Fluoride on Neurological Development in Children , na news of HSPH ) , które dowodzą , że obciążenie 
związkami fluoru wpływa negatywnie na neurorozwój dzieci ( dzieci , bo starszych „po prostu” degeneruje i basta ) , o badaniach indyjskich , o kampanii na rzecz zdrowego rozsądku prowadzonej przez NYSCOF – New York Coalition Opposed to Fluoridation – mogłyby , ale kto wielokrotnie dowiódł , że można kupić , co mówi , nie będzie się przecież zajmował takimi drobiazgami …. Och  , kiedy już dłużej  nie da się jakiegoś badziewia ukryć – opiszą , opiszą ( z zaznaczeniem , że oni pierwsi :)))))))) , bo …. „chcą być wiarygodni” :))))) Managment ….. I tylko managment , ale niech mi żadne z massmediów nie mówi o jakiejkolwiek MISJI !!!

Rózgi rozdałam …. Jakieś nieśmiałe pytania ? A , „wyrzucamy t*flonowe patelnie i jest ok ” ? NIE jest ok . Te ( trujące ) substancje znajdują się nawet w opakowaniach hamburgerów , jest nimi przesączona odzież – szczególnie „przystosowana do niekorzystnych warunków atmosferycznych ” , czyli wiatro- i wodoszczelna , stroje rowerowe …. Trzeba się dobrze rozglądać , by nie nałykać t*flonu ( dla niedowiarków : można się go nałykać -nie tylko nawdychać oparów -
nieudolnie czyszcząc  powierzchnię , mieszając potrawy )  ….. chloru …. fluoru …. ( niedawno poczynione studia dowodzące związku raka kości ze spożyciem zw.fluoru , bez których lekarze obserwujący dzieci na obszarach „zafluorowanych ” i tak mogli wyśledzić te relacje …. ) , do tego skażenie elektromagnetyczne i milion innych zabójców ….. . A jednak większość śpi posłusznie , posłusznie wstaje i posłusznie bierze ( KUPUJE ) , co w ofercie ….

Czy są w tej Większości ludzie , którzy wiedzą , ale „mimo wszystko ” ? Są . Wiedzą , że karmi się ich kłamstwami , ale przyjmują je , biorą w nich nawet udział i czują się z tym dobrze ? Są . Czy się tłumaczą ? Rzadko . Najczęściej , że „kłamstwa ułatwiają …. ” . To chyba jedno z największych kłamstw , bo nie ułatwiają niczego , chyba , że z punktu widzenia oszusta i chyba , że do czasu .
Do czasu , w którym oszust sam stanie się ofiarą ….

Zdaję sobie sprawę : TAK , dla wielu ludzi prawda jest nie do przełknięcia . Jedzą kłamstwa , bo wydają im się gładsze , bo są im wygodniejsze , bo nie wymagają wgłębienia się w istotę rzeczy …. Szkoda , że przyzwyczajają się do takiego pokarmu , tracąc możliwość rozróżniania …. tracą do tego stopnia , że pewnego dnia , sięgając , po dobrze znane tricki , przeszacują swe siły …. Organizmu bowiem na trwałe oszukać się nie da . Wtedy , w jednej chwili , pojawi się pytanie ” dlaczego nie protestowała/em , kiedy wciskali truciznę ? „, „dlaczego nie zrobiłam nic , żeby uchronić przed nią dzieci ? ” , „dlaczego , choć mam głos , ręce i nogi , spokojnie patrzyła/em , jak sprzedają śmierć ? ” …. Ale „wtedy” jest już za późno .

Smutne ? Gorzkie ? Prawdziwe .

Szczęśliwie mogę też poinformować o radosnym i niegorzkim : na Podlasiu , w Korycinach , powstało kolejne ciekawe miejsce , w którym Człowiek pielęgnuje więź z Naturą  -to Ziołowy Zakątek . Mam nadzieję , że przetrwa wieki , jako
silne ogniwo w promocji zdrowia , czego Gospodarzom najserdeczniej życzę .

———–

dane szczegółowe i o wiele bogatsze na :

w ww.hsph.harvard. edu

w ww.epa.gov

w ww.ewg.org

* – dodatkowo badania :

w ww.rsc.org – Concentrations of PFOS and PFOA in vacuum cleaner … H.Moriwaki & Takata & Arakawa , J.Environm.-M.2003, 5 ,

w ww.sciencedirect.com. – The mechanism underlying the hypolipemic effect of perfluorooctanoic acid (PFOA ) , perfluorooctane sulfonic acid ( PFOSA ) and clofibric acid , 22.09. 1992 , Uni Oslo

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane cz.9. Oddajcie nasze zdrowie .

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 22, 2012

„Oddajcie  … ” – apel skierowany w próżnię raczej , gdyż , mimo , że za każdą „służbą” zdrowia stoją konkretne osoby , mimo , że za każdą fuszerką kryje się jej autor i mimo , że za każdym systemem stoją marionetki , zwane też politykami … spójrzmy prawdzie w oczy : nie dojdziemy sprawiedliwości , nie osądzimy sprawców krzywd całych pokoleń , nie cofniemy wreszcie oceanu trucizn , jaki płynął i wciąż płynie w żyły ludzkie na całym świecie …

Ale …. znamy słówko „NIE”. Krótkie , lecz skuteczne . Miękkie , lecz owocujące twardą rzeczywistością … Konsekwentnie stosowane … bronią i murem jednocześnie . Wciąż niedoceniane . Oczywiście – znamy „nie” , no przecież – obruszą się Niektórzy …. I co z tego ? Póki „nie” nie jest wypowiadane , jak nim być powinno , póki „nie” brzmi wątlej od brzęku komara , póty za „nie ” nie idzie odwaga i siła … siła życia … dopóty fale kalekich przybierać będą i z wolna normą się stawać .

Po fali krytyki działań ubocznych adjuwantów w szczepionkach , farma myślała , myślała …. i wymyśliła : będą więc – uwaga – „zielone” ;))))))) szczepionki , pozbawione trujących ( a jednak ? ) substancji pomocniczych . Czegóż to się nie robi  …. Tyle , że jest „malutki problemik” . Problemik ;) na tyle oczywiście „nieistotny” , iż nie raczą poinformować o nim mainstreamowe … no , bądźmy dokładni – żadne media . Och , zapewne ( to odpowiedź na Państwa n-te już uwagi , opatrzone adresami i nazwiskami kopiarek i kopiarzy że pisma zżynają żywcem z mojej strony ) , nie po raz pierwszy , kiedy już napiszę , zaraz znajdzie się medium  – najpewniej to samo , które gorąco polecało szczepionki  , które „odkryje prawdę o nich” – ba , poda nawet źródła ( obowiązkowo te same , które znalazło tutaj :))))) i jeszcze dla niepoznaki parę ….na których niekoniecznie jest cokolwiek w temacie :)))))))))))) ….ale niech im będzie :) , najważniejsze , że „się dowiedzą ” .

Nad problemikiem pracowali soczyście Japończycy , mający w zwyczaju sprawy zdrowia badać dogłębnie – ostatecznie nie jest ich wielu , więc dociekliwość zdrowotna wydaje się usprawiedliwioną :)Medycy z Uniwersytetu Kobe/Japan – poczynił studia dowodzące , iż potencjalny stan pacjentów po szczepieniach jest w długoterminowej perspektywie gorszy aniżeli tych nieszczepionych . Wyniki badań ukazały się na renomowanym PLoS , czyli : w ww.plosone.org , Self- Organized Criticality Theory of Autoimmunity , K.Tsumiyama , Y.Miyazaki , S.Shiozawa /University Kobe .

Dziwne …. bardzo ;)))) dziwne , że nie chcą ich dostrzec i/lub się nimi podzielić równie renomowani lekarze ordynujący szczepionki .

Badania prowadzono na myszach , specjalnie hodowanych tak , by nie były podatnymi na choroby autoimmunologiczne . Nie było ich celem bynajmniej dowiedzenie bezpieczeństwa lub ryzyka szczepień , o nie . Chciano się dowiedzieć , jak choroby tzw.autoimmunologiczne rozwijają się  z autoimmunizacji . Wstrzykiwano tym myszkom – teoretycznie niepodatnym na choroby autoimm. – „surowe” szczepionki bez adjuwantów . Obserwowano , jak organizm myszek zwraca się przeciwko nim , dostrzeżono , jak można szczepieniem wywołać JEDNAK autoimmunologiczne choroby ( wybaczcie  powtórzenia , staram się prosto , ale chyba nie wychodzi ..)

Jaśniej ? Stymulowali system odpornościowy zwierzaków , aby się dowiedzieć , kiedy zostanie przeciążony …. Chodziło przy tym o antygen Staphylococcal enterotoxin = SEB . Po pierwszych siedmiu szczepieniach myszki jakoś doszły do siebie . Po ósmym …. zaczęły się problemy . Odkryto uszkodzone komórki systemu immunologicznego – oznakę raczkującej choroby autoimmunologicznej . 

To znaczy : mysi  system odpornościowy zaczął po kolejnych szczepieniach tworzyć przeciwciała na reakcje tego właśnie = własnego systemu .

Podkreślam , że nie dodano konserwantów ani innych , zwyczajowo stosowanych w szczepionkach substancji pomocniczych .

Badania , które powinny być streszczone  i skomentowane w głównych wydaniach „dzienników” , do tej pory ( od ogłoszenia wyników – 2009 ) tkwią w niebycie , a tymczasem szykuje się następne „epidemie ” oraz „środki przeciwko” , tym razem … „zielone” !

Ktoś powie – „no dobra , ale to myszy , człowiek odporniejszy …” . A to niech próbuje , o ile odporniejszym , ja mu z pewnością nie zabronię . Nieśmiało nadmienię , iż efekty swoich prac Japończycy odnieśli do ludzi , z czego możnaby wnioskować : fantazje na temat bezpieczeństwa „zielonych ” szczepionek można sobie …. hmmmm … no , proszę sobie dowolnie ;)

Dlaczego piszę to w cyklu o SM ? Nie tylko , ponieważ zaznaczałam możliwość wpływu szczepień na rozwój SM , ale ponieważ wciąż znajdują się „eksperci” wmawiający chorym na SM kompletny oraz powszechny brak związku ze szczepieniami .

Stronę PLoS podałam , jak Państwo te studia odbiorą – Państwa sprawa .

Przy okazji jeszcze – pytanie o sensowność stosowania betainterferonów pomiędzy rzutami MS … Nie wypowiem się „jako ja „, gdyż musiałabym brzydko ;) , ale przytoczę światową sławę MS – Pana Profesora Johna H.Noseworthy’ego , na przykład pracę PP.J.H.Nosworthy et al , w ww.nejm.org ,
z 28.september 2000 ( tak , tak … ciągle „nieznana” w kręgach pacjentów – a i wielu „specjalistów” … znowu jestem złośliwa ? ;) :”Multiple Sclerosis” , w której znajdziemy następujący kąsek :

„Wszystkie betainterferony są drogie i mają wielorakie skutki uboczne . Ich długoterminowe działanie nie jest dowiedzione , a nowe studia traktują krytycznie relacje zysk: szkoda . Brak danych na długoterminowe działanie  oraz bezpieczeństwo . Zadowolenie z tych sposobów terapii (…) jest tłumionym przez rozczarowującą rzeczywistość , że większość pacjentów ma dalsze rzuty i kalectwo jednak postępuje” .

Niektórzy specjaliści MS uważają , iż terapia ta bywa niezbędną w przypadkach form agresywnych – co czuję się w obowiązku zaznaczyć . Jednocześnie pragnę przypomnieć rolę obserwacji pacjenta : czy rzut przydarza się na skutek szoku , czy „spada z jasnego nieba ” , czy może wskutek urazu fizycznego …

Z góry przepraszam za pośpiech , którego sama nie znoszę , ale jak zwykle mam nadzieję na wybaczenie … do następnego , zdrowego oczywiście :)

————-

do ww.netografii :) proszę dorzucić np. w ww.schsa.org – też , mimo niezbędnego marginesu , się przyda .

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Oddech . Płuca . Astma . cz.3. Oddychaj …życiem.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 14, 2012

Skóra i włosy to okna płuc . Zła zewnętrzne atakują pierw skórę i włosy , następnie zło wnika do płuc . „Zółty Cesarz „

Dwa zdania a tyle wskazówek … . Chińczycy – mistrzowie obserwacji medycznych posiadają w swych bibliotekach nieprzebrane bogactwa . Niektórzy mają je w swych głowach , ale podzielić się z Europejczykiem … pisałam , jak to wygląda :))))) Nie powiem , że biali są bez winy i że Chińczycy „be” , bo mogliby wiedzę rozdać , a starczyłoby nauki na pokoleń wiele – nie powiem , gdyż biali łapczywie biorą , lecz …. co z tym robią ? Czy szanują ? Traktują zgodnie z zasadami sztuki , nie wspomnę o etyce ? Czy starają się docenić i poznać tło , na którym wyrosła TCM ? Nie znając … nie chcąc poznać konstrukcji , fundamentu … jak można budować DALEJ , jak – pewnie się poruszać ?

Spotkałam się z uwagami , że „te leki TCM to ok  , ale teorie to już przesada ” .

Staram się zrozumieć , iż Europejczykowi uformowanemu przez „edukację 
mechaniczną”, jak ją czasami nazywam , trudno pojąć leczenie zjawisk , o których nie słyszał na lekcjach . Ale podobno chodzi o … naukę ?

Kto był w Chinach ? Teraz już wielu Polaków . Co widzieli ? Wielki Mur ;)

Co poza murem ? Rzeczy na handel :)))

Co poza handlem ?

Chińczyków :))))

Jacy oni są , ci Chińczycy ?

Jak wszędzie , no ludzie , więc różni , chociaż podobni do siebie ;))) , jedni uprzejmi , przemili , inni widać , że wyprawiliby nas na drugą stronę , a skórę sprzedali jako świńską ;)))) , ale nie będziemy się czepiać …

Jak się poruszają ?

To pytanie przeważnie ściąga sielskie obrazki ćwiczących w parkach ludzi ….

Co jeszcze ?

Nic . No co jeszcze ma być ?…..

Teraz proszę o uwagę : jeżeli jeszcze Państwo dzisiaj niczego nie jedli , zjedzcie , zanim przeczytacie . Później może to nie być już tak przyjemnym :))))) Niestety, o rzeczach mało przyjemnych też czasem napisać trzeba .

Chińczycy potwornie plują …. Władze starały się to wielokrotnie zmienić , ale oni wciąż plują ….:)

Pierwsza lepsza babinka na straganie określi nam jakość tego , czym pluje …żeby nie obrzydzać reszty ;) – ślina należy do „instrumentów” diagnostycznych dostępnych każdemu i nikt się z tego nie śmieje . Mało – nie budzi rechotu , iż obok flegmy widzialnej istnieje niewidzialna – ta może osiąść np. w mózgu , skąd będzie odbierać nam przytomność , w kościach , co odczujemy drętwieniem w najłagodniejszym przypadku , w sercu – wypełni piersi i sprawi , że krew zwolni , w żołądku – zwrócimy jego zawartość …. Wszędzie , gdzie się stworzy i przylgnie , spowoduje zakłócenia ruchu Qi , a o ważności tego ostatniego wspominałam przy cyklu TCM : płuca przyjmują Qi , nerki ją przechwytują …
Pamiętamy , że jeśli płuca , to i śledziona i jelito grube i serce …

Dlatego tak ważnym jest dbanie o dostarczanie skórze powietrza , dobrej wody i pozbywanie się wydzieliny : nie można wprowadzić świeżego i nowego tam , gdzie stare i toksyczne , stęchłe – szczególnie nie można uczynić tego na stosunkowo niewielkim obszarze , jakim jest organizm .

Medycyna szkolna ( mimo niechęci do dzielenia medycyny , nie mogę tego nie robić , kiedy jej przedstawiciele w większości przypadków odgraniczają ją od … Człowieka ) do perfekcji doprowadziła estetykę …. Gabinet … skierowanie do laboratorium …. szpitala … laboratorium … do lekarza wracają papierki – najczęściej po pewnym czasie … drogocennym w leczeniu czasie . I On musi polegać na papierkach ( w nielicznych przypadkach , kiedy orientuje się lepiej od laboratorium ) . Tymczasem przeciętny Chińczyk – to chodząca stacja samodiagnostyczna :)
Co by nam szkodziło , poznać własny organizm lepiej ?

Nic ? Więc dlaczego ….

Przepraszam , już wracam do sedna .

Astmatyczne duszności to też kaszel . Czasami zaczyna się od niewinnego kaszlu – w TCM byłby uważnie obserwowanym , gdyż znanym jest ich wzajemny związek.

Zanim dojdzie do kaszlu ( nie mówię tu o kaszlu spowodowanym np. wpadnięciem muchy ;))) – musi być obecna w ciele flegma . Mówiłam o tej niewidzialnej – co z widzialną – tą z nosa i ust ? To główna bohaterka – gnieździ się w płucach , jest przyczyną duszności .

Należy więc usunąć flegmy . Tylko do wypędzania tej płucnej Chińczycy dysponują pięcioma rodzajami leków , będącymi jednocześnie podzbiorem 
trzech :

-neutralnych  

-zimnych

-ciepłych

Znowu musimy wrócić do diagnostyki plucia ;)

Na podstawie wydzieliny określamy , czy choroba jest zimną ( przejrzysta wydzielina , ew.biaława , „cienka” – czyli rzadka , szybko stygnąca lub już chłodna , lejąca się ) czy też ciepłą ( żółtawa ,  nieprzezroczysta maź , często też b.ciepła ) .

Przełożyć tego na język medycyny szkolnej , porównując do „kaszel mokry -suchy” -tak dokładnie się nie da – wspominałam o ( wielu ) rodzajach kaszlu już wcześniej , nawet w praktyce medycyny europejskiej .

Może zacznę od remediów neutralnych w TCM :

-korzenie Platycodonu -Platycodon grandiflorum , z Campanulaceae , w Niemczech zwanym „balonowym dzwonkiem” , gdyż przez rozwinięciem jego kwiaty przypominają baloniki :) , można go dostać i w Polsce w szkółkach ogrodniczych  , a o jego właściwościach niech świadczy wielkie zainteresowanie , jakie wzbudził u badaczy Zachodu , będąc przyczynkiem do badań m.in . w zakresie terapii nowotworów. Korzonki dzwonka koreańskiego – gdyż tak też jest nazywanym – sporządza się w Chinach , Korei w cukrze – jako lecznicze cukierki , świeże listki dodaje do ryżu , zup , stare uważane są za toksyczne , ale suszy się je i już w postaci proszku dodaje jako przyprawę do gotowanych dań . Wg TCM Platycodon wzmacnia odporność , stosuje się go też przy zaburzeniach pracy płuc  oraz nowotworach .

Nie musimy biegać jednak po Platycodon ( doskonale u nas zimujące ,prześliczne , duże , błękitne lub białe  – inne wskażą na modyfikacje cierpliwych ogrodników , nie polecam :)) dzwonki – znane też jako Campanula ) , wystarczy , że potrafimy odróżnić w gąszczu ziół rodzimych Podbiał – Tussilago farfarae – preferuję kwiat oraz Morwę – Morus alba , konkretnie dobrać się do jej kory lub – bez wysiłku – udamy się po jądra pestek morelowych .

W specyfikach rozgrzewających – więc stosowanych przy widocznej chorobie „zimnej ” – zaskoczeniem nie będzie chyba gorczyca Sinapis alba oraz Oman – Inula helenium – tu akurat jego głęboko żółte kwiaty ( w TCM stosuje się też korzenie omanu ) . Oman ma od wieków miejsce w europejskiej medycynie ludowej – również i naszej , głównie przy oczyszczaniu górnych dróg oddechowych . 

W ochładzających – więc stosowanych przy widocznej chorobie „gorącej” -popularnymi w TCM są : susz algowy , trocinki ;) i liście czarnego bambusa- Phyllostachys nigra  , owocnia lub nasiona ogórka „żmijowatego” , czyli Pericarpium lub Semen trichosanthis , w chińskim -Gua Lou – Trichosanthes kirilowii. Prace nad ogórkiem ;) – np. J.F.Yang et al – Antioxidant and antibacterial properties of P.trichosanthis against nosocomial drug resistant strains …. JMPR , Vol.3, 2009 . Jeżeli znajdą Państwo Trichosanthis rosthornii – ma takie samo zastosowanie .

Z mnogości ziół mających piękną rolę w oczyszczaniu dróg odechowych proszę nie pomijać Astra tatarskiego – A.tataricus , uwiecznionego nawet symbolicznie w godle Tatarstanu , a należącego do grupy 50 podstawowych ziół TCM , gdzie znajdziecie go jako ziwan . A.tataricus znajduje zastosowanie nawet przy walce z nadmiernie wybujałą działalnością ;) gronkowca złocistego oraz , w Japonii jako shion = „nie zapomnę ciebie ” , ma stałe miejsce przy poprawianiu pamięci .

Co , jeżeli nie wyżej wymienione ? Może napar pół na pół z „białej pokrzywy”
( Lamium album ) i pokrzywy ( Urtica dioica ) ? Pity nawet trzy razy dziennie po filiżance ( łyżeczka kwiatów jasnoty białej , łyżeczka pokrzywy , szklanka wody ) już w dawnych czasach pomagał zapobiec atakom duszności ….

O czym zapomnieć nie można , to … nie twórzmy środowiska uwielbianego przez flegmę : ruszajmy się ( po raz setny :)) , jedzmy warzywa ” z ziemi” , nie z „upraw zaawansowanych technologicznie ” , nie ….. nie bójmy się ciągle i codziennie ( niestety , piętno strachu wyciska coraz więcej znamion na twarzach … ) , bo strach to i słabe serce i … obawa płuc przed zaczerpnięciem powietrza …. resztę znają Państwo , więc już może nie będę … :)

——

bibliografia jak poprzednio w odc.o TCM

Posted in aktualności, astma, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Palić , nie palić … ?

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 7, 2012

Kto chce , niech pali :) Byle nie owędzał tym dymem niepalących – szczególnie zaś osób wyraźnie sobie tego nie życzących – może ich wrażliwość przekracza 
palackie ;) wyobrażenia o tolerancji dymu , więc dlaczego niby palacze mieliby ich zmuszać do inhalacji toksyn ?

Od razu wyjaśniam : nie jestem za oficjalnym , prawnie usankcjonowanym zakazywaniem palenia – jestem za tym , by człowiek palący wiedział , co robi i był świadom ewentualnych skutków ( jakkolwiek przyznaję , bywają palacze mocno zaawansowani wiekowo :)) , ale to przecież stare , odporne roczniki ) oraz nie czynił krzywdy drugiemu .

Ceny rosną , pytania „jak nie palić” – pojawiają się coraz gęściej , a temat poruszany był dawno , niektórym – i dawno i za mało .

Jako , że pośrednio ten wpis będzie miał również do czynienia z poprzednim , proszę nie tracić czujności :)

Niektórzy powiedzą : są już sztuczne papierosy , jest hipnoza ( w wielu przypadkach skuteczna , ale czy rzeczywiście zapoznaliśmy się wystarczająco z wszelkimi efektami hipnozy ? ) , akupunktura ( z obserwacji wynika , że u niektórych działa 100% , u innych -po zaprzestaniu nakłuwania powrót do dymka , więc praktycznie zero efektów i to jest b.intrygujące ) , są plastry ( nie polecam ) , pigułki , gumy ( pisałam o wydzielaniu się kwasów żołądkowych na próżno i skutkach tego ) , są i ziółka ….

Przy nich zatrzymam się na dłużej , ponieważ uważam je za numer jeden aex aequo z … o tym za chwilę .

Kiedy już decyzja o rzuceniu palenia podjęta , może pojawić się nerwowość , przygnębienie …. Nie ma dymu , nie ma zajęcia dla palców …. zaczyna się tuptanie ;)

Nasz dziurawiec – Hypericum perforatum , w naparze ( pamiętać , by się po spożyciu preparatów z dziurawca NIE opalać oraz że pigułki antykoncepcyjne mogą sprawić niespodziankę :))))) ) kapitalnie łagodzi – rozjaśnia , rzekłabym ,
nastroje , nie otępiając .

Różeniec górski – wspominałam w innych wpisach , ale chętnie przypomnę , gdyż jest to ziółko niezwykle wszechstronne , a wciąż prawie w Polsce nieznane – wielka szkoda . Rhodiola rosea , bo takie jest imię , pod którym był badanym ( Rhodiola to spora rodzinka , najlepiej zajęto się naukowo R.rosea , a uczyniono to , ponieważ informacje o nim przetrwały w przekazach medycznych wielu krajów ) nie jest za to novum dla mieszkańców …Syberii , gdzie młode pary do dziś dostają w bukiecie ślubnym jego … zgrabnie uwite korzonki – gwoli płodności.
W opracowaniach nt.rodioli r. pisze się , że dobrze rośnie w piasku , ale … u mnie rośnie i w piasku i w ziemi kwaśnej , więc … :) próbujcie . Roślinka  , wg studiów (np.bardzo dobre opracowanie V.D.Petkov et al , Acta Physiol.Pharmac.Bulg., 1986 , 12 (1) , Effects of alcohol aqueous extract from Rhodiola rosea L.roots on learning and memory , chyba można znaleźć na ncbi.nlm.nih.gov , ale nie jestem pewna ) to interesujący stymulant sygnałów systemu nerwowego – publikacji w ang. jest sporo , nie musimy więc sięgać po skandynawskie , chociaż tam badania nad ekstraktem z Rh.r. prowadzi się od ok.40 lat i … wykorzystuje np. w narciarstwie , jako że dostrzeżono potencjał ziółka w polepszaniu elastyczności stawów , przyśpieszaniu czasu reakcji … Kiedyś była stosowana przy uszkodzeniach mózgu . Ile czasu przyjmuje się ją przeciętnie ? Od 10 … DNI do 4 miesięcy , przy dawce ok .50 mg dziennie , choć niektórzy podają od 200 do 600 mg … Inaczej ? Ja lubię przeliczać na krople :) – 20 do 60 kropli nalewki z Rh.r. dziennie . Uprzedzam , że to zioło poranne :) .

Co to znaczy ? Spożyte wieczorem może przeszkodzić w spaniu , rano … stymuluje receptory dopaminy , więc chyba wszystko jasne . 

Zanim zapomnę … Rh.rosea to cenne zioło przy klimakterium , w dolegliwościach wieku podeszłego ( i u kobiet i u mężczyzn ) , w problemach z zajściem w ciążę ( są badania , w których zaobserwowano , że udało się przywrócić regularne krwawienie u kobiet mających problemy z ww. ) .

Ach , o papierosowym odwyku … Trzeba podeprzeć serduszko :) – do tego jest bardzo dobry owies , przypominam – im prostsza , mniej przerobiona forma , tym lepiej , włącznie z – przypominam – mleczkiem z zielonego owsa .

A że o mleczku … ekstrakt z zielonego owsa , dawno już sprzedawany na Zachodzie , tłumi ochotę na papierosy … Widocznie daje coś w zamian :)

A że przy Zachodzie ;) … produkuje się też ziołowe zamienniki papierosów …. do przyrządzenia jak najbardziej samemu , w Polsce ,

z : 

-mięty

-cynamonu

-lukrecji

-koniczyny

-„włosów” kukurydzy

-trawy cytrynowej … tę ostatnią palić krótko proszę , zresztą i tak wszystkie mają pewne niekorzystne efekty uboczne (dym to dym ) , jednakże mniejsze od tytoniu .

Niektórzy byli palacze mówią o lobelii , ponieważ ta działa na centralny system nerwowy podobnie do nikotyny  – znany od dawna relaksant . A jednak poleceniu lobelii bez zastrzeżeń się oprę , ponieważ jej inne właściwości nie pozwalają mi na to . To ziółko pełne niespodzianek i  początkujący powinni podchodzić do niej niezwykle ostrożnie , kobiety pragnące dziecka tym bardziej – wprawdzie Lobelia inflata to m.in. silny środek na tzw.choroby wirusowe i wzmaga działanie układu odpornościowego , ale podrażnia układ pokarmowy , powoduje wymioty oraz utrudnia oddychanie . Chyba ważne … FDA zakazało stosowania lobelii jako leku , ale przyklepało jej formę tabletkową w kuracjach odzwyczajających od palenia :))))))

Chętniej wymienię za to passiflorę – świetny relaksant , któremu należałoby poświęcić kiedyś więcej miejsca , tym bardziej , że możemy ją hodować w mieszkaniach .

Przy mdłościach tradycyjnie imbir , dodatkowo też usuwający tzw. złogi nikotynowe … Tę właściwość daje się zauważyć również w przypadku spożywania poczciwych czereśni .

Podrażnienie , zapalenie górnych dróg oddechowych , dziwny smak w podniebieniu po odstawieniu „dymka ” ? Kwiat bzu czarnego – napar , nawet tylko raz dziennie .

Wcześniej pisałam , że ziółka to nr jeden wraz z … czym ? Wolą .

Chcę – palę . Nie chcę – nie palę .

Masz silną wolę (bo nie zwalaj jej na słabą ) , aby palić , miej ją , by nie palić .

Na świecie chodzi całkiem sporo ludzi , którym właśnie „nie chcę – nie palę” – pomogło najlepiej i najszybciej .  

Ważne : im dłuższy okres palenia, tym ostrożniej należy podchodzić do rzucania nałogu , głównie proszę pamiętać o wzmocnieniu serca ( też ruch ) . Oczywiście … są wyjątki :))))))

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Bezpłodność – dramat , cecha osobnicza , chwilowa okoliczność czy choroba ? cz.1.

Posted by natural health consulting w dniu Sierpień 1, 2012

Ostrożnie z życzeniami – niektóre mogą się spełnić :) - stare , autorów wielu .
 
Wielokrotnie zagadnięta o powyższy temat usiadłam w końcu i …

Obszerność kwestii faktycznie nie była jedynym , co powstrzymywało mnie od wypowiedzi . I teraz , gdy zaczęłam , uparcie krąży pytanie :

Czy ludzie naprawdę wiedzą , DLACZEGO chcą mieć dzieci ?

Niektórzy się oburzą :

„Przecież to naturalne ” . Dla Większości tak :) . Ale ta odpowiedź wciąż mnie nie zadowala .

„Bo coś trzeba po sobie zostawić” . Nie jestem przekonana , że każdy musi i każdy powinien , poza tym … DLACZEGO chcecie po sobie „coś” zostawiać ? Czy dziecko jest tym „czymś” ? Czy traktujecie dziecko , jako przedłużenie Was samych ?

I co na to kiedyś powie samo dziecko ? ….. 

Jakkolwiek brzydkie słowa padną przy czytaniu ;) , powiem : Ty to Ty , ale Twoje Dziecko , to Twoje Dziecko . Inna osoba . Owszem , geny , owszem z Waszej rodziny etc. , ale … rzeczywiście uważacie się za tak wspaniałych , aby się „przedłużać” ?

Od dawna nurtuje mnie zagadka , dlaczego , w świecie , w którym są tysiące … miliony ? – porzuconych dzieci , wielu nie chce pierw uczynić czegokolwiek , by to zmienić , nie chce brać udziału w szerzeniu najprostszej etyki :” nie czyń drugiemu , co tobie niemiłym  ”  , przyczyniać się do zmiany poziomu życia tych , którzy wegetują na stopniach najniższych ( a są przy tym nieszczęśliwi ) , ale pragną zaspokoić swoje życzenie POSIADANIA dziecka . Własnego . W tym samym świecie , w którym za ścianą matka pięciorga dzieci osłania się przed pięściami męża lub z głodu wychodzi na ulicę kupczyć ciałem . 

Brutalne  ?

Być może .

Patrząc na rodzaj ludzki … z jego wnętrza przecież – na ilość cierpienia , jakiej nie stworzył żaden inny rodzaj , na jego formy …..na całą cywilizację okrucieństwa ….
czy , zamiast przede wszystkim pomóc tym , którzy są … chorzy , słabi ….ale już żyją , czy można się dokładać do multiplikowania nieszczęść ?

Kto zaręczy , że nowonarodzone będzie dobrym człowiekiem ? Tak po prostu , tylko i aż tyle …

Nikt nie zaręczy .

Napiszę jednak słów parę , ponieważ myśl jedna …. Jeżeli wśród tych , którzy się pojawią , znajdzie się choć JEDEN dobry …. warto .

A pomagać będzie myśl druga : jeżeli wśród tych , którzy pragną mieć dziecko , jest jedna para , w której i ona i on czekają na dziecko z …. miłości , a ich życie świadczy , że dobrzy to ludzie – też warto .

Słucham ? Problem nieodpowiedzialności , bezrefleksyjności itd. nie dotyczy Pani , Pana ? Możliwe :) Ale być może dotyczy Jego , Jej …. i dlatego czuję się zobowiązana o tym wspomnieć .

Proszę nie osądzać tak surowego podejścia do ludzkiego pożądania stania się „dającym życie” . Proszę się zastanowić , co robicie z własnym …i z cudzym … i z życiem Waszych Matek …. Ojców …. Babek … Dziadków … Podwładnych …. Sprzedawczyń w marketach ….. Sprzątaczek … Robotników … Bezdomnych … Nie , nie musicie mi o tym pisać . Wystarczy , że o tym pomyślicie i spróbujecie znaleźć odpowiedź . Szczerą .  

O przyczynach rozpisywać się nie będę  – mniej więcej każda kobieta , która dłużej stara się o dziecko , wie o tym sporo .

Nie godzę się też z nazywaniem każdej formy bezpłodności „chorobą” – jeżeli jest ona spowodowana jakimiś zaburzeniami organów wewnętrznych – to raczej efekt uboczny tegoż , jeżeli zaś przyczyny leżą w psychice lub procesach spowodowanych np.przyjmowaniem środków antykoncepcyjnych – to również raczej symptom , nie sama choroba .

Są i okoliczności , w których para dziecka mieć (raczej :)) nie może , ponieważ … do siebie nie pasuje biologicznie i nie chodzi tu o grupę krwi .

Kiedyś wspominałam , że w niektórych rejonach świata pary dobierały się poprzez ….wzajemne obwąchiwanie ( np .chustka spod ramienia przesyłana wybrance ) – tak unikano alergii na … ciało partnera . Niewiele się o tym mówi , ale wśród przyczyn niepłodności znajduje się alergia na nasienie , na płyny drugiej osoby – partnerzy są niedobrani , ciało reaguje odrzuceniem wobec drugiego … Co wtedy ?

Jeżeli nie chodzi wyłącznie o polaryzację ( p.terapia Polarity – Pan Dr Randolph  Stone – książka R.Gordona -„La Polarity , vos mains guerissent” , Ed. Soleil , Geneve 1984 – być może jest już w jęz.polskim , jeżeli to proszę o informację , chętnie polecę na blogu ) , może być , że para z jakichś , zrozumiałych wyłącznie Naturze powodów , nie powinna mieć dziecka . ALE to nie znaczy , że w 100 % mieć go nie będzie . Podobnie bowiem , jak w przypadku … chorób i tutaj : nikt nie ma prawa mówić dwojgu ludziom :” nigdy nie będziecie mieć dzieci- to niemożliwe „. To niemożliwe ;) , że takie wypowiedzi się zdarzają … a jednak .

Chcę jedynie podsunąć kwestie do rozmyślenia . I tym , którzy stanowczo – chociaż w większości bezpodstawnie ( no chyba , że kobieta ma już usunięte/poważnie uszkodzone narządy rodne ) odbierają nadzieję i tym , którzy pożądaniem „mienia dziecka” potrafią uczynić życie swoje i innych piekłem .
Ludzie zastanawiają się , dlaczego chcą mieć taką a nie inną pracę , samochód …..RZECZY , które można zmienić . Często nie potrafią sobie odpowiedzieć , dlaczego dziecko …. żywą istotę , ciało z ich ciała …. duszę …

Bywa , że ktoś powie :” chcę kogoś , kto by mnie kochał” . I tak mi się oberwie , więc niech będzie za co ;) – takie nastawienie to nie tylko szczególnego rodzaju egoizm , ale ze statystyk obserwacyjnych :) wynika , że  może ono okazać się najbardziej trzeźwiącym doświadczeniem życia . Napiszę dalej wierząc , że jest wystarczająco osób , które pragną dzieci obojętnie , co one im przyniosą , a pragną , ponieważ … tak , ponieważ kochają .

Niektórzy mogą się wkurzyć …. Powiedzieć : „Gdyby ludzie zastanawiali się , po co mają mieć dzieci , nie byłoby nas …. „. Pewnie tak . Być może nie byłoby też paru wojen , być może wody byłyby czystsze etc … , ale to przecież nie wydaje się ważnym w obliczu tego , że … jesteśmy :) To piękne , kiedy dzieci rodzą się ot tak , z miłości , bez rozmyślań i kalkulacji . Ale … jeżeli się rodzić nie chcą … trzeba zapytać , „dlaczego” ? I trzeba zapytać , co „ja mogę zrobić , żeby mogły przychodzić na świat spontanicznie i radośnie ” . Jakkolwiek by to obrazoburczo brzmiało , chyba czas sobie takie pytania już postawić …

I do rzeczy : zanim opowiem o pewnych środkach , jeszcze krótko o jednej – niestety , szeroko występującej -z przyczyn zaburzeń płodności : konsumpcja ( bo to już konsumpcja ) hormonów przez kobiety .

Naturalnie , powód niepłodności może spoczywać również w mężczyźnie ( np. przebyta z problemami świnka , zapalenia jąder , etc.) , jednak nie da się uniknąć napisania , że bezmyślne …lepiej brzmi „nieświadome ” ? – przyjmowanie tabletek antykoncepcyjnych oraz ładowanie hormonów przy każdej okazji , kiedy „się wydaje ” , że są one potrzebne ( np. przy zaburzeniach tarczycy ) musi wpływać na płodność ! 

Zaraz usłyszę ” jeżeli nie tabletki , to co ?” . To jest wpis o płodności , więc cierpliwości proszę :)

Niektóre kobiety rozumieją , że organizm WIE , jakiej ilości estrogenu potrzebuje i kiedy , i nikt poza organizmem nie jest w stanie tego określić , stąd przepisywanie syntetycznych hormonów odbywa się ” w ciemno ” – delikatnie mówiąc . Syntetyk nie jest , bo nie może być zrównoważonym z resztą substancji naturalnie wydzielanych przez ciało , nie jest więc się trudno domyśleć , że zakłóci on porządek .

Do tego dochodzi „wzbogacenie” krwi substancjami „pomocniczymi” pigułki – tymczasem , kiedy kobieta jest w ciąży , organizm wiedzie całą krew do rosnącego jaja . Jeżeli krew jest podłej jakości – jajo nie będzie lepszej , a może i obumrzeć .

Ale kobiety pijące litrami kawę , palące papierosy , pijące alkohol i „energetyczne” drinki ( wszystko to zabija ciałko żółte ) dziwią się , że „nie mogą zajść w ciążę ” – kto chciałby zamieszkać w takim ciele ? 

Do tego nierzadko wielki , a ciągły stres . Sporo dzieci jest poczynanych na wyjazdach urlopowych . Odprężenie ma znaczenie . Dystans do problemów – tu pomagają ćwiczenia , spacery po lesie ) , „odpuszczenie sobie” wreszcie , w tym … samego pragnienia dziecka W FORMIE TOTALNEGO OBŁęDU (bywa i tak ) – bo ONO – nawet , gdy jest dopiero w naszej wyobraźni , to straszliwe parcie ( jego otoczkę , nerwowość , chaos ) CZUJE i nie jest mu z tym dobrze . W tym momencie Niektórzy przestaną czytać , bo jak to – nienarodzone i CZUJE ? Chcecie , to wierzcie , nie chcecie …. doesn’t matter , nie czytajcie .

Tak więc … na razie mamy :

- detoksykacja organizmu , odkwaszenie krwi ( o sposobach wielokrotnie pisałam )

- odpuszczenie „parcia na dziecko”

-akceptacja , że to naturalne , iż ono się pojawi i zaprzestanie gorączkowego spoglądania w kalendarz

- odstawienie mocnej kawy , alkoholu … przygotowanie świątyni , jaką jest ( ? ) ciało , na przyjęcie nowego życia – dobre odżywianie ( pisałam ) , podkreślę , że nie popieram spożywania produktów sojowych – przypomnę : inwazja osobliwie zresztą preparowanych produktów sojowych na rynku nie przyczynia się do płodności . Tu – dygresja : swojego czasu wyłącznie afrykańskim zoo udawało się hodować gepardy . Tylko tam otrzymywały świeże mięso . Poza Afryką „specjaliści od hodowli” dawali im karmy bazujące na soi , wobec czego wielkie koty stawały się BEZPŁODNE ( Natuwissensch.Rundschau , 1988 , F.E.Wuergler ) . Dlaczego ? Tak może zareagować organizm do soi nie przyzwyczajony – kompletne rozregulowanie hormonalne . Teraz pytanie retoryczne : czy Polki od zawsze spożywały soję ? Czy jest ona od dawna w naszej kuchni ?

Jest soja , jest wielka chemia zamiast jedzenia , więc jest i … „medycyna reprodukcyjna ” . Przepraszam za sarkazm , ale do tej pory myśląc o reprodukcjach miałam na myśli głównie malarstwo .

No ale medycyna IVF , czyli in vitro fertilisation …. Ilu osobom pragnącym dziecka mówi się o wszelkich znanych możliwych skutkach ubocznych w postaci , m.in. tumorów siatkówki , problemach z kośćcem , zniekształceniach płodu ……. ?   

Ile wiedzą chętni na IVF o efektach stymulacji hormonalnej ? Zamiast informacji o wszelkich aspektach zabiegu podsuwa się psychologów trenujących umysły na „wytrzymanie wszelkich niedogodności w celu spełnienia marzenia „. Nie będę chyba nadto złośliwą nadmieniając , ileż to marzeń klinik IVF spełniają pacjenci .  

Tzw. „medycyna reprodukcyjna” ma dopiero jakieś 30 lat ….  Czy naprawdę aż tyle osób jest chętnych na wielki eksperyment ? Jeżeli – proszę bardzo , oczywiście dzieci z IVF też trzeba kochać …. Może nawet bardziej …………………?

Ale nie będę rozwijać tematu IVF – powinno to być sprawą każdego sumienia osobno .

W tytule nie zauważyli Państwo „odcinek 1.” , a przecież mówiłam , że obszerność … ? Racja . Ale odcinka drugiego nie będzie …. Może kiedyś , kiedy zauważę , że można otwarcie wyjść i powiedzieć :” proszę , nie róbcie krzywdy innym i sobie  , nie wstrzykujcie im g …. ” i nie dostanę za to w głowę  – wtedy będzie TEN czas . Ale na razie …. na razie opiszę Wam naturalne środki w skrócie , podam też dobrą … chyba najlepszą z mi znanych literaturę …. z tego co wiem dotychczas , pomaga .

Jednym z najdawniej stosowanych ziół w niepłodności jest Alchemilla vulgaris – przywrotnik , nie na darmo okrzyknięty „przywracaczem młodości” . Proszę spojrzeć na jego liście – czy nie przypominają gościnnego łona ? Ktoś to , tysiące lat przed nami , zauważył : przywrotnik to ziołowy symbol płodności  , teraz możemy śmiało rzec :

- wspiera owulację , rozwój ciałka żółtego

-wzmacnia macicę

-łagodzi skurcze przy okresowym krwawieniu , a to kilka z wielu jego zalet .

Herbatka ze świeżego najlepiej ziela przywrotnika była od wieków również w Polsce stałym elementem diety pragnących zajść w ciążę kobiet .

Artemisia vulgaris – bylica pospolita harmonizuje tzw. „oś hormonalną”- szczególnie w czasie , kiedy kobieta odstawiła pigułki antykoncepcyjne i nie może wystąpić regularne krwawienie – napar z artemisii vulgaris ( nie mylić z innymi artemisiami ! ) wraz z damianą ( Turnera diffusa ) , chociaż proponowałabym jednak osobno -pije się przeciętnie ( !) codziennie po pół litra ( jedna łyżka ziela na pół litra wody ) , można rozcieńczyć – od końca krwawienia do środka cyklu .

Uwaga – A.vulgaris broni się wprawdzie jako przyprawa do mięs , ryb , surówek etc. , ale  z odwarem nie należy przesadzać ani stosować go zbyt długo ( miesiąc , potem przerwa ) – przydatne są  kąpiele w odwarze z niej – przeciwbólowe i pobudzające , dobrze widoczny efekt przy stanach zmęczenia .

Turnera diffusa – cóż to jest , owa damiana ? Doskonale znana u Majów ( Chac- Mixib )  , do dziś w Meksyku pita na wszelkie infekcje , ale i poprawę krążenia oraz … płodność . Jest też znana jako używka , czyli wykazuje działanie oszałamiające ( stopień oszołomienia zależy od głowy :)))))  Imię przydano jej od świętego Damiana (lekarza) , więc może w Polsce się przyjmie ? :)

 W zestawie kobiet oczekujących na dziecko nie brakowało też krwawnika-Achillea millefolium  .

I Vitex Agnus castus – regulującego poziom prolaktyny ….

Niechętni ziółkom mogą spróbować akupunktury – w TCM to równolegle z ziołami środek pierwszego wyboru przy zaburzeniach płodności .

Co na to homeopatia ?

Homeopatyczną miedź . Zaczęło się od tego , że krowom , od których na próżno oczekiwano cielaka , podawano bodziszkowe siano w miedzianych naczyniach  . Tak się składa , że często to , co jest dobre dla zwierząt , sprawdza się i u ludzi , a że spożywanie z miedzianych naczyń ( sporządzanie niektórych potraw to co innego )  ze względu na niebezpieczeństwo podtrucia ( reakcje chemiczne i czas ich trwania ) przeważnie nie jest wskazanym , sporządzono Cuprum metallicum D6 , zażywane przeciętnie ( !) 2 razy dziennie po 10 globulek w 1 części cyklu przez parę tygodni – zależnie od przypadku . Proszę zwrócić uwagę , że Miedź jest przyporządkowana Venus .

Dalej ? Pulsatilla D6 – stosowana też w 1.połowie cyklu – wspiera ciałko żółte , owulację .

Wspominałam coś o bodziszku … Homeopatycznie jest on sporządzony z pelargonium odoratissimum . Z natury stosowano kiedyś Geranium L. , z bogatej rodzinki bodziszków był to przeważnie łąkowy – napar z miodem .

Zapomniałabym … Lubczyk wprawdzie wspaniale aromatyzuje wiele dań i jest znany z ciekawych właściwości , ale , póki pamiętam :) – kobiety W ciąży NIE powinny spożywać lubczyku ! Może on spowodować poronienie i to nawet we wczesnym stadium . 

Mężczyźni ? Niech usuną amalgamaty ( kobiety też ) , pomyślą , czy aby nie mają za dużo ołowiu ( niekoniecznie w formie nabojów ;)) , pestycydów , niech wcinają nasiona pokrzywy :) , korzenie pasternaku i pestki dyni . Tak było kiedyś i … przetrwaliśmy :))))))  

————————————————–

Lektury źródłowe :

Las Plantas Medicinales de Mexico , M.Martinez , 1989 ( o damianie )

i podręcznik dla Wszystkich pragnących intensywnie zgłębić temat : The Treatment of Infertility with Chinese Medicine – 2004 ,S. Lyttletone ,
Ch. Livingstone

Posted in aktualności, zdrowie | 4 Comments »

Stwardnienie rozsiane .cz.8. „Specjaliści wyleczyli”.

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 21, 2012

1. Nie rób pacjentowi , czego byś sobie zrobić nie dał.
2. Jeśli to , co robisz , działa skutecznie , rób to dalej .
3. Jeśli to , co robisz , nie działa , daj sobie spokój .
4. Jak nie wiesz , co robisz , nie czyń niczego .
5. Trzymaj pacjenta poza zasięgiem łap chirurga .
Dr Robert F. Loeb , autor Textbook of Medicine , Profesor wielu specjalności :)

Rzadko można ujrzeć reguły Pana Profesora Loeba oprawione w ramki , w gabinetach , jeszcze rzadziej – o takowych usłyszeć … oczywiście w świecie pacjenckim , bo w lekarskim nie są bynajmniej obcymi … I co z tego ?

Co z tego , że wielu lekarzom są znane ? Ano przeważnie NIC . Mało – spróbujcie o nie zapytać :)) Nie pomoże , że Pan Profesor Loeb autorytetem dla wielu był:)

W większości padnie z zaskoczonych ust :

-„no to jest kompletne zakłócenie relacji między pacjentem a lekarzem , tak nie można , pacjent to nie lekarz „( nieprawda , bardzo często :)))) ,

-„nie można ustawać w pomaganiu pacjentowi nawet , kiedy kolejne metody i środki nie działają , należy próbować dalej ” ( co gorsza wykorzystane w przypadku środków i metod szkodliwych )

-” a kto wie tak naprawdę , co robi….” – nie , tego nie usłyszycie poza medycznym światkiem , chyba , że pan lekarz akurat został pacjentem w stanie pomroczności ;)))

-„no jak można trzymać pacjenta poza chirurgicznym stołem , przecież chirurdzy by umarli z głodu „- tego też raczej nie usłyszycie , chyba , że – vide punkt poprzedni

wreszcie , ze źle skrywaną złością :

-„och , zapewne napisał je dla żartu ” .

Kontrowersji przeważnie nie wzbudzi punkt drugi „złotych reguł” , bo przecież „każdy lekarz wierzy , że leczy skutecznie , więc musi to robić dalej ” :))))))))

Pytanie brzmi : jak dalece Pan Prof. Robert F.Loeb przeniknął świat medycyny szkolnej , że nie zawahał się sformułować powyższych zasad i dlaczego właściwie one … w 90% nie są podstawą funkcjonowania „służby” zdrowia ? Pytanie nr 2: dlaczego wciąż jeszcze , tyle lat po ich upublicznieniu , cytowanie ich spotyka się wręcz z całym spektrum odruchów wściekłości u osób , których one przede wszystkim dotyczą ? Pięć prostych , jasnych zdań … A mógł napisać więcej :)))))
Pytanie nr 3 : jak zadufanym trzeba być , aby wierzyć , że te zasady zadufanego nie dotyczą ? ….

Uprzedzając możliwe komentarze: nie , nie polecam pytania o znajomość reguł Loeba chirurgowi na stole operacyjnym :))))) – wtedy jest już za późno :) , poza tym … tak na ucho ;) powiem , iż jednak się domyślam , że w temacie chirurgów Dr Loebowi chodziło o operacje zbędne , a nie te naprawdę ratujące życie lub/i np.potrzaskane kości .

Czemu akurat teraz o regułach … ? Ponieważ czasami zastanawiam się , czy aby , prowadząc tę stronę , na pewno wiem , co robię … W pryncypiach Prof.Loeba nie znalazło się nic o … odczuciach . A ja …. stety/niestety? , nie potrafię się pozbyć … uczucia , że trzeba robić to dalej – ot , taka mała dygresja dla Wszystkich , Którzy czasem rozważają , czy przekroczyli już granice poprawności , czy może te granice istnieją jedynie w czyichś szufladach i wcale nie wykluczają przekraczania obszarów WIęKSZOśCIOWO uznanych za nieprzekraczalne ….. ?

Ot , taka wakacyjna dygresja .

Mając na uwadze , że w kwestii SM istnieje wciąż jeszcze multum pytań , tym razem postaram się zmierzyć z takim , na które odpowiedź/odpowiedzi często
konstruuje dalsze postępowanie , a brzmi ono :

„Jeżeli Pan/Pani Doktor powiedział/a , że to się leczy i że wyleczyli niejednego pacjenta , to znaczy , że MS uleczalnym jest ” ?

Za każdym razem , kiedy słyszę istoty ludzkie opowiadające , iż kogokolwiek „leczą” , nie umiem powstrzymać się od inwazyjnej wręcz ciekawości co do ich metod , efektów i … mocy ;)

To może być , że „ciekawość pierwszy stopień do piekła ” , ale … jeżeli miałabym wybrać między niebiańską przestrzenią błogiej nieświadomości , a schodkami do wielu intrygujących rejonów …. to raczej poproszę już tę ciekawość :)

Ona to bowiem sprawiła , że obserwacja relacji pacjent-lekarz/uzdrawiacz/etc. dostarczyła mi wniosków , które dawno temu były dane większości spostrzegawczych ludzi : jedynym lekarzem jest Natura . My co najwyżej potrafimy z owej skorzystać lub nie . Uczciwym byłoby więc zdanie : „Pomagam zrozumieć naturę leczenia , zapoznać z jej instrumentami , naprawić ludzkie ( przeważnie ) błędy ” …Stwierdzenie  : ” ja leczę (kogoś)” będzie w moim oglądzie zawsze powodem do uważnego przyjrzenia się wypowiadającemu …. pod kątem jego intencji – składowej części etyki , że o umiejętnościach nie wspomnę .

ALE ;) – nie bądźmy małostkowi . Niektórzy może przyzwyczaili się do owego ” ja leczę innych” tak bardzo , że będąc nawet świetnymi pomocnikami Natury , nie roztrząsają sensu zwrotów językowych  – ot , używają , bo się przyzwyczaili . Jeżeli chcą – proszę bardzo , mnie jednakże słowo „wyleczyć kogoś ” niech posłuży za chwilę do wypowiedzenia poglądów na „leczenie” SM .

Ponieważ , SM przebiega czasami tak łagodnie , że jest nieomal niezauważalne .

Ponieważ SM przebiega czasami tak dobrotliwie , że cofa się samo . BEZ piguł , suplementów , leżenia w szpitalach , wózków inwalidzkich .

Ponieważ do naturalnego przebiegu ( zwykle ) – nawet tej z agresywnymi rzutami , należy , że się „wypala” i bywa , że chory wstaje z wózka ,
a po dobrych ćwiczeniach i odżywianiu wraca do normalnego życia …..

Ponieważ chemia stosowana w MS często w ilościach zawrotnych , łącznie z niebezpiecznymi „antydepresantami” , a piszę je w cudzysłowie , gdyż nieraz dopiero po nich depresja prezentuje swe najgorsze z oblicz , sprawia , że chory nie jest w stanie obserwować przyczyn choroby , wyciągać wniosków , wspomagać naturalnego procesu leczenia , negatywne działania uboczne zaś kreują nowe ,
wyraziste zaburzenia towarzyszące , często ustępujące po odstawieniu piguł , wobec czego przepisujący je dochodzą do wniosku: ” wyleczony ” ! 

Jest wiele „ponieważ” , jednakże to główne , to nic innego , jak „ponieważ przypisywanie sobie zasług Natury jest najpopularniejszą bodaj właściwością milionów ludzi jednocześnie odmawiających możliwości rozumienia procesów Natury i zręcznego udziału w nich na własną rękę Innym „.

Obserwujcie NATURę : czy wymuszanie „zdrowia” chemiczno-technologicznymi środkami rzeczywiście przynosi dobre i długotrwałe efekty ? Czy kupowanie „zdrowia” u „Mówiących , że Leczą Ludzi/Zwierzęta ” czyni organizm autentycznie wyleczonym ?

Na te pytania też muszą sobie Państwo odpowiedzieć sami .

Czy można … czy można być lekiem dla kogoś ? Można . Bo może nim być nasza … Natura :) Ale czy naprawdę pycha musi nam dyktować słowa : „ja-lek”?

Czy nie jest tak , że póki nie mamy pewności co do ( jak najbardziej pozytywnej rzecz jasna :) ) skuteczności swoich czynów , staramy się BARDZIEJ ? Czy nie … korzystamy z tego sami , czy nie korzystamy , starając się być dla Kogoś JAK NAJLEPSZYM ? Czy … czy w ten sposób nie jesteśmy sami dla siebie … lekiem ?

Niektórzy , oczekujący konkretów ;) , pewnie się zniesmaczyli :” O Boże , ona znowu przynudza „:)))) Dla Tych więc , Którzy „mało czasu , a tekstu gąszcz „;)) , króciutko o … odżywianiu , diecie mianowicie – nie zmieniając ani na jotę zdania , że w morzu diet na palcach jednej ręki można policzyć takie , które można stosować w ogóle , w szczególe zaś należy stosować je jedynie w stanach zaburzonej funkcjonalności .

Proszę nie zapominać , że nigdy , przenigdy nie powinniście stać się niewolnikiem diety . Ogólniej : zasada „naturalnie , jak tylko się da , prosto , jak tylko się da , bez chemii , jak tylko się da i świeżo , jak tylko możliwe , tyle , ile jest w stanie bez szaleństw , z natury ( czyli niewiele ) , pomieścić żołądek ( czyli do pierwszego „odbicia się” przeważnie ) i tego , co mu odpowiada „- zastępuje wszelkie diety świata . 

MS jest chorobą cywilizycyjną , pojawiło się wraz z jej rozwojem , więc przyjrzyjmy się , jak zmieniło się odżywianie wraz z … cywilizacją ? Uczyniło to i wykorzystało wielu . Byli i tacy , którzy poszli dalej : np.Pan Dr Roy L.Swank poprowadził badania nad chorymi na MS w Norwegii . Wynik :

ogromne różnice w odżywianiu wewnątrz kraju i na wybrzeżu .

Wewnątrz – „na bogato” , ale i trzy razy więcej zachorowań na MS aniżeli na wybrzeżu .

„3 razy więcej „- trzeba rzec uczciwie : to znaczy na wybrzeżu właściwie wcale :)

Na wybrzeżu rybacy , więc rybki w menu na codzień . Do tego ziemniaki , inne warzywa i zioła .

W środku kraju – głównie mięso i mleko oraz jego przetwory .

A- Ktoś zapyta – ”  jak jest na przykład z SM w Niemczech ? ” źle jest .

Ale … Japonia i Korea … wszak ta sama szerokość geograficzna , co BRD no i Japan oraz jedna Korea ;) toż to cywilizacyjna ekstrema ? Ano . Ale Japonia i Korea to również dużo ryb na stole i ryż . I jedna dziesiąta zachorowań na SM w stosunku do Zachodu . … Gdyby nie ta Fukushima …

Pamiętają Państwo , kiedy pisałam , że w czasie gorączki nie należy jeść mięsa , bo dodatkowo wzmacnia ono procesy zapalne ? Nic się nie zmieniło . A co łagodzi procesy zapalne ? Oleje roślinne ( np. lniany ) , rybne też …

Doktor Swank zabronił masła , z czym się nie zgadzam , bo zależy co komu bardziej „podchodzi”, ale może chciał , aby jego dieta stanowczo  różniła się od innych , polecił z kolei 14 ml oleju roślinnego dziennie i 5 ml rybiego … Dokładny człowiek :) … gramatura ma oczywiście znaczenie w silnie działających farmaceutykach , ale jeżeli chodzi o odżywianie , uciekam od każdego , kto każe odmierzać żywność gramami/mililitrami etc – własna garść , własna szczypta – to są nasze odwieczne miary . Przeliczanie wszystkiego to nie tylko obłęd , to zagubienie się w świecie liczb ustalonych dla „przeciętnego” człowieka …. Skąd wiecie , że jesteście „przeciętni” i co to dla Was … dla Niej … dla Niego znaczy ?

Więcej o pomysłach P.Dra Swanka mogą się Państwo dowiedzieć na stronie :

w ww.swankmsdiet.org , tam też mnóstwo pożytecznych linków -przyjemnej lektury życzę :)

Posted in aktualności, zdrowie | 2 Comments »

Coś na lato :) , czyli słówko o Gynostemma pentaphyllum .

Posted by natural health consulting w dniu Lipiec 9, 2012

Pić się chce , a tu na stołach drinki z alkoholem , najrozmaitsze „bąbelki” , no i prawie wszędzie kostki lodu . Powtórzę : nigdy , przenigdy proszę nie chłodzić gardła w upał kostkami lodu ! Pomijam , że kosteczki pełne są arcyciekawych bakterii – niekoniecznie z hodowli znanych naszemu organizmowi i potem długo możemy dochodzić , skąd choroby . No , jeżeli kostki wyjmujemy z własnej lodówki , która jest oczywiście czyściuteńka :) , to ewentualnie …ale poczekajmy , aż się porządnie rozpuszczą i napój jednak „złapie” odrobinę temperatury otoczenia – ma być letni , nie – zimny .

Co chłodzi bez lodu ? Niezmiennie – mięta , jak najbardziej ciepła  .

Oprócz mięty : arbuz zmiksowany z ogórkiem plus koniecznie koperek – dobry na wyrzucenie z organizmu aluminium , woda z cytrynką – wspomoże nerki , letnia herbatka z trawy cytrynowej : gotujemy ok.20 minut , zostawiamy na 30 minut , cedzimy i pijemy : działa antygrzybiczo i ożywczo .

Latem można majstrować sobie napoje z całego mnóstwa łatwo dostępnych ziółek , ale wyjątkowo chciałam opowiedzieć o roślince dalekiej , jednak możliwej do hodowania u nas – w doniczce , szklarni itp. ( wytrzymuje do ok.-15 stopni C) i , sądząc z opinii starych , a wzbogaconych badaniami najnowszymi , bardzo obiecującej .

Mowa o Gynostemma pentaphyllum – jiaogulan ( chiń.- w skrócie – mniej więcej :) – orchideowa winorośl ) , xiancao – trawa nieśmiertelności , po japońsku – amachazuru = słodka herbata winna ( faktycznie , wyczuwalna , delikatna słodycz ). W TCM nie od BARDZO dawna , ponieważ nie występowała naturalnie na całym obszarze Chin , najlepiej znana – i tu od x.lat ( czyt.najstarsi nie pamiętają ) w prowincji Guizhou , skąd rozeszła się jej sława – zresztą nie tylko stamtąd , bo i w Malezji i w Indiach , jak się okazało , lud znał ją od strony zioła , które pomaga przetrwać – no właśnie : kiedy znajomy Chińczyk opowiadał mi m.in. o Jiaogulan , ja – z upartym uśmiechem ;) dociskałam o „nieśmiertelność” w jej mianie , bo przecież , jak mawiają Górale , ” na śmierć zioła ni ma” … A jednak uzyskałam wyjaśnienie , którego , skądinąd , można się było spodziewać , gdyż gynostemma nie jest jedyną rośliną posądzaną o czynienie nieśmiertelnym :) , brzmiało zaś ono : „jej wszechstronne , pozytywne , odżywcze oddziaływanie sprawia , iż pomaga przetrwać „. Od razu zaczęłam szukać bliźniaka we florze na terenie Polski … Przyznaję , znaleźć niełatwo . Nasze ziółka są wyraziste :) , mają zdecydowaną naturę – owszem , są i wszechstronne , jednak , by w liściu i smak i witaminy i minerały i aromat i jeszcze działanie tak szczególne , jak u gynostemmy …. Chyba jeszcze trochę poszukam :)

Chińczycy oczywiście wymieniają ją w ważnych opracowaniach sprzed kilku wieków , jednakże nie znajduje ona , jak się zdaje , w dawnej literaturze , wystarczająco miejsca . Być może właśnie ze względu na dostępność ?

U mnie Gynostemma hoduje się świetnie , łatwo rozmnaża i zimuje w chłodnym pomieszczeniu – to bardzo wdzięczna istotka i mimo , iż nie znamy ( a cóż znamy naprawdę dobrze … ? ) jej osobowości :) od strony tysięcy naukowych publikacji – te , które są , pozwalają mieć nadzieję na jeszcze jednego , zielonego przyjaciela .

Badacze współcześni orzekli , iż „Pani żeń-szeń” – ponieważ znaleziono w niej związki identyczne z występującymi w Panax ginseng – wykazuje działanie stabilizujące ciśnienie ( kiedy za wysokie – obniża , za niskie – podwyższa ) , hamujące wzrost tumorów ( nowotwory ) , w medycynie wschodniej wymieniana przy hematurii ( krwiomocz , może mieć najróżniejsze przyczyny : od kamieni nerkowych , przez powiększenie prostaty , aż po nowotwory nerek i in.narządów ) ogólnie adaptogenne , posądzana ;)  nawet o korzystny wpływ przy traumach , depresjach i różnych innych , ciekawych zaburzeniach , jednym słowem : warta zachodu .

Pije się pędy , jako napar – gotować nie radzę , Chińczycy i in . zaprzyjaźnieni z Gynostemmą od dziecka jadają ją w formie sałatek , duszonych dań , szybko smażonych w woku .

NIE , jak zwykle nie polecam zapakowanych w plastik preparatów w proszku ,
sprzedawanych pod nazwą zioła .

Na co wypada zwrócić uwagę szczególną – w przeciwieństwie do wielu Cucurbitaceae – do których przecież należy , Gynostemma nie wykazuje toksyczności , nie chcą być wredne nawet jej saponinki :) , a ma ich ok.82 !  

Nazwa … z gr.gyne- kobieta , stemma – wieniec . Z zeznań ;) Chińczyka wynika , że ma to związek z jej kojącym wpływem na kobiety . Ale nie zawsze miała tak na imię . Pierwotnie w Europie wymieniana jako Vitis pentaphylla , 1784 (Flora Japonica )  przez C.P.Thunberga , następnie przechodzi rozmaite , nomenklaturowe wariacje , by wreszcie Japończyk , M.Tomitoro , przeforsował w 1902 tę , pod którą ją dziś opisuję .

Dla Chińczyków od najdawniejszych zapisów to , wyżej wymienione – xiancao lub jiaogulan – przynajmniej u nich wiadomo , o co chodzi :)

Zainteresowanym większą liczbą danych na jej temat  polecam publikacje :

H.Blumert , Lin Jialin 1999 , Jiaogulan – China’s Immortality Herb , CA , USA ,
H.Lin et al -„Supression effects of gypenosides on cultured human carcinoma cells , Journal of Xi’an Med.University , 1994 , 15(4) ,
X.Lin et al – Pharmacological studies on the total saponin of Gynostemma p.from Guangxi , Chinese Tradit.Pat.Med. , 1989 , 11

I wytrwałości w hodowli ziółka życzę – proszę Jej poświęcić trochę miejsca – lubi się wspinać , nawet na 8 metrów , ale u nas 4 – 5 i mówi „dość” :) . Ważne : proszę jej nie przesuszyć , ale i nie zalewać oraz cieszyć wzrok ,bo przede wszystkim Gynostemma jest … piękna :)

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Cholesterol niebezpieczny ? A dla kogo ? cz.3. Może ktoś się obudzi …

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 30, 2012

 A żeby się Państwu nie nudziło , bo „ostatnio tylko o MS ” ( to nie tak całkiem prawda , w odcinkach o MS jest mnóstwo rzeczy dotyczących większości Szanownej Populacji :) , to najnowsze badania nt. cholesterolu , dla Czytelników ich efekty pewnie nie będą nowością , jednakże ….

w ww.nature.com czekało sporo – bo redakcyjne gremium opracowanie otrzymało bodaj w listopadzie zeszłego roku – na publikację ( w tym czasie sprzedało się jeszcze statyn na parędziesiąt milionów ) , ale uff , dali radę : Therapy of Pelizaeus – Merzbacher diseases in mice by feeding a cholesterol – enriched diet , 17.06.2012 . Poszło w świat : w ww.bbc.co.uk -High cholesterol diet helps mices with Peliz.-Merz.disease … w świat , nie znaczy w Polskę :) … Biorąc pod uwagę , że powyższy artykuł może ukazać się w PL za rok …. może dwa :) … zachęcam do jego lektury pod podanym linkiem , jednocześnie zabierając się za same badania ..

…. jakby ;) pasujące do tematu MS ? Ale nie tylko .

Kto z Państwa słyszał o chorobie PMD ( Pelizaeus-Merzbacher ) ? Jej tłem jest MUTACJA ( co jakoś niechętnie pojawia się w opracowaniach polskich :)) transmembranowej proteiny PLP , tzw.lipophiliny . Brzmi strasznie ? Pozór .

Ta proteinka ma wiele wspólnego z genem , z chromosomu X ( Xq22) i jej mutacja prowadzi do zaniku lub wykluczenia możliwości użytku produkcji PLP , to z kolei do nieprawidłowości składu mielinowych osłonek … Prawda , że temat znany z MS ?

PMD jest jednakże , teoretycznie , wrodzoną chorobą centralnego układu nerwowego .

Co jeszcze zgonić na genetykę ? „Ta niedobra genetyka” niedługo okaże się winna wszystkiemu …. Ale skąd wady „wrodzone ” , „genetyczne ” , u ludzi , których przodkowie nie byli chorzy na to samo ? No tak , może nie wiedzieli i całe życie spędzili radośnie , nie mając pojęcia , iż są ciężko upośledzeni zdrowotnie ;) …..

Przepraszam za sarkazm .

Bo w świetle najnowszych badań potwierdza się niesłuszność obniżania poziomu cholesterolu , tym czasem tysiące lekarzy wciąż TO ROBI SWOIM
PACJENTOM !

Co ma do PMD cholesterol ?

W poprzednich odcinkach pisałam o jego roli , wspominałam , że zabieranie ciału tak ważnej substancji , składnika wszystkich tkanek , to , pardon …. nasuwa mi się niezwykle brzydkie słowo …. Cholesterol wspomaga tworzenie ważnych części składowych systemu nerwowego , ułatwia komunikację komórek nerwowych , więc zapobiega chorobom mózgu , Parkinsonowi , Alzheimerowi ….

Studia skoncentrowały się na PMD więc – chorobie , w której , komórki  nie są w stanie stworzyć warstwy ochronnej – błonki mielinowej ( tej z lipidów i białek ) .

Dzięki tej błonce nerwy mogą ze sobą „gadać” ;) i przesyłać sygnały elektryczne , dzięki czemu z kolei wyzwala się ruch , pojmowanie … Dzięki niej nerwy chronione są też przed uszkodzeniami .

CHOLESTEROL BIERZE UDZIAŁ W TWORZENIU I ZACHOWANIU BŁONEK MIELINOWYCH .

Właściwie dalej nie muszę już pisać . Ale ;)

Na polski ;) : wedle tychże najnowszych studiów , przy niedoborze cholesterolu , nie tylko u chorych na PMD , ale i u zdrowych istnieje ryzyko zaburzeń świadomości i degeneracji procesów mózgu .

Statyny , „cudowny” środek wielkiej , szkolnej medycyny , hamują naturalne tworzenie cholesterolu ( pomijam działania uboczne ) , więc …..co robią ?

ALE ciągle „chorzy proszą o leki ” …. BO TAK IM POWIEDZIANO .

„Nasycone kwasy tłuszczowe i cholesterol w pożywieniu nie są przyczyną chorób serca (…) .Ta bajka to największe naukowe złudzenie stulecia , a może i wszechczasów ” – Pan Profesor G. Mann ( prof. medycyny i biochemii ) .

Pan Profesor był bardzo wyrozumiały … Pewnie inni , mniej wyrozumiali , dodaliby jeszcze co nieco o szczepionkach i całej masie „cudownych piguł” ….

Chyba o cholesterolu dość : to poważny … decydujący materiał budowlany wszystkich ludzkich tkanek .

Dlaczego środki pozbawiające ludzi tej wspaniałej substancji w ogóle były i są wciskane przez ….tysiące … „fachowców” – przecież też ludzi ! , jakim prawem i na jakich podstawach etycznych …. ja tego nie zrozumiem , a może … odpowiedź jest zbyt przerażająca , by ją zaakceptować ?

Posted in aktualności, alzheimer, chemia, cholesterol, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane . cz.7. Czy MS to … MS ?

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 29, 2012

Medycyna zaprząta wszystkie myśli człowieka , ponieważ poświęca całą uwagę człowiekowi … J.W.Goethe … za górami , za lasami , najstarsi górale nie pamiętają ;)))

Doniesiono mi ;) „Forum”. Nr 24 , 11-17.06.2012 i … z uśmiechem ulgi wskazano artykuł : „Serce na włosku „, podtytuł : „Zdrowie – wylecz się sam” . Przedruk z marcowego „Spiegla” . A co tam ? A drobiazg :))))) , coś , o czym pisałam daaaawno  , czyli rzecz o naturalnej zdolności samoleczenia organizmu , w tym przypadku serca . Przez chwilę nie wierzyłam oczom : przedrukowano TAKI artykuł ? W Polsce ? Jednak . O ile pamiętam , Redaktorom „Forum” drugi już raz gratuluję odwagi , życzę nie ustawania w promowaniu dobrych treści , ale jeśli można , to …. nieco rychliwiej  :)))))))) , zanim ostentowani/zapchani lekami itd. zostaną wszyscy potencjalni klienci szpitali etc.

Nie odmówię sobie małego cytatu na zachętę :”Stent w żaden sposób nie wpływa na rokowania – twierdzi dr Schuler . Pacjenci są zawsze bardzo zdziwieni , kiedy ich o tym powiadamiam …. ” .Jest i o środkach na cholesterol , a jakże …
 Jest i , wedle mnie , drobna nieścisłość w temacie „leczenia” zawału i to nie wina Tłumaczy , o nie – tak było w oryginale , ale pisałam o zawałach , nie będę więc swojej opinii powtarzać jako „poprawy” , bo dla Autora być może jego zdanie jest słuszniejsze i chwała , że artykuł wysmażył . Nawiasem mówiąc , zawsze turlam się ze śmiechu nad opracowaniami całkiem poważnych , dobrych lub bardzo dobrych prac , które poprawiacze ;)) ( dziwne , że w pracach fatalnych tego typu „sprostowań” zwykle nie ma , a tam dopiero znaleźć się powinny -niech żyje promocja marności – po co poprawiać marność ? Jak się wytknie Wielkiemu , to chwała i duma ;))))  opatrują komentarzami w stylu :” Autor popełnił straszliwe błędy  , ale JA wiem lepiej i przedstawiam wersję słuszną ” …

„Dlaczego dopiero teraz ” ? Zakrzyknęli Donosiciele ;) . Ja tego nie wiem , ale cieszę się przeogromnie , że wreszcie . Mam wprawdzie nadzieję , że zaraz po tym nie ukaże się przedruk np. z „Małego biznesmena „;) mówiący o tym , jak korzystne jest obniżanie cholesterolu ;)))))) lub interwencje chirurgiczne przy każdym podejrzeniu „niewydolności serca ” ;))))  , ale myślę , że Czytelnicy wiedzą o co biega i wybiorą dobrze .

Jeszcze tylko maleńka uwaga … Jak często polscy Pacjenci słyszą od lekarzy PRZED wstawieniem stentów :” On w żaden sposób nie wpływa na rokowania „?

Ma być o MS … nie zapomniałam , ale gdy myślę , ile jeszcze mają Państwo pytań , ile próśb … Proszę o wybaczenie – nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystko w czasie , jaki byłby najlepszy , czyli w najkrótszym . Cichutko też przypominam , że robię wszystko , aby mnie tak naprawdę ….. nie potrzebować :), aby samemu mobilizować się do znajdowania sił i metod . Gdybym mogła pomóc Wszystkim …. Ale chyba to niemożliwe , zawsze będzie Ktoś , Kto otrzyma odpowiedź za późno …. Nie chcę też nikogo wyróżniać – trudno ocenić , Kto potrzebuje wsparcia bardziej – staram się , jak mogę , ale Państwa zrozumienie jest mi  niezbędne do w miarę normalnego funkcjonowania .

Koniec pogaduch , przechodzimy do sedna .

Niedawno usłyszałam , że „neguję farmaceutyki , bo na pewno trzymam z tymi od witamin „. Nie sądzę , by Autorka ww. wypowiedzi czytała całość blogu , czy choćby – uważnie – jeden odcinek . Pamiętają Państwo , jak , wspominając Pana Dra Ratha powiedziałam też , że nie popieram wszystkich jego poglądów ? Dzielą nas właśnie SZTUCZNE witaminy .

Proszę zauważyć : za każdym razem , gdy mowa o jakichokolwiek „uzupełnianiach” kładę nacisk na witaminy ( raczej na rozmaite substancje czynne ) występujące naturalnie w roślinach , pozyskiwanych najlepiej 
bezpośrednio  .
Proszę :”tzw.suplementacja , preparaty gotowe jeżeli to rzeczywiście wskazane i nie ma innego wyjścia ( a przeważnie jest ) „. Pewnie zaraz usłyszę , że otrzymuję granty od Matki Natury …. Tak :))) Każdy dzień jest cudownym grantem od Niej i nigdy się Jej za to nie odwdzięczę , to niemożliwe ….

Być może też Ktoś pamięta , jak ostrożnie pisałam o „tzw.witaminach” i ich wynalezieniu …. Być może niech sobie teraz przypomni :)

Bo rzecz idzie o MS , konkretnie problemy z diagnozą . Kto wie , ile przypadków zatrucia pirydoksyną przyjmowanych jest jako MS ?

Witaminka ??? B6 ? No nie …. Ależ tak . Mówię o jej sztucznej , syntetycznej postaci , pod którą ukrywa się – drobiazg – około sześciu związków chemicznych  , z których każdziutki działa inaczej … lub nie działa wcale , zalecanej m.in . w depresjach , astmie , schizofrenii – latami postrzegana jako nieszkodliwa . Ale w 1983 roku ( H.Schaumburg et al , NEJM , 1983 , 309 ) opisano przypadki obwodowej , ruchowo-sensorycznej neuropatii spowodowane właśnie przedawkowaniem „pigułkowej” wit.B6 .
Czy da się to porównać ze skutkami talidomidu ? Niestety , da . Przy okazji wyszło , że matki w ciąży brały spore ilości „witaminki” . Póki tych badań nie było , podobne zaburzenia kwalifikowano jako …. MS . Być może ci , którzy z badaniami zapoznać się …. nie zdążyli , kwalifikują jeszcze …

Jeszcze raz , przy okazji , podkreślę : witaminy ( wciąż brakuje mi , przyznam , 
lepszego sformułowania ich istoty i roli , wciąż wszyscy – więc i ja – opierają się , mówiąc o witaminach , na badaniach i historiach , z których , po analizie , wypływa mnóstwo słabych punktów , ale przyjmuję , że to po prostu substancje znajdujące się „od zawsze” m.in. w roślinach , niektóre tworzone w ciele pod wpływem np.słońca , pomocne w pozyskiwaniu energii życiowej …utrzymywaniu 
lub przywracaniu zdrowia  ) , w swej  naturalnej postaci są świetnie 
skomponowane  , pozyskiwane z otoczenia człowieka , który ich potrzebuje , przeważnie odpowiednio do jego potrzeb zbalansowane ( pod warunkiem , że to otoczenie nie jest ściekiem lub innym śmieciowiskiem  ) . W postaci sztucznej … powtórzę : człowiek nie został wyhodowany na taśmie . To nie jego bajka .

Co np. z witaminą C ? Z opakowania ? Po raz któryś uprzedzam : to nie jest zabawka . Szczególnie w mieszance z żelazem  i innymi suplementami . Proszę sobie zerknąć w historie zgonów młodych sportowców , fakt , cierpiących na hemochromatozę ( choroba metaboliczna ) , po spożyciu JEDNEJ dawki vit. C ( C zwiększa przyswajanie żelaza ) : Jour. Nutrit. ,V .Herbert , Nr 126 , str.1213 , 1996 rok . Nie pogodzę się też z zaleceniami częstymi wobec pacjentów z nowotworami : „Proszę regularnie brać witaminkę C „. NIE . Guzy zużywają jej sporo , aby … chronić się przed lekami , jak i promieniowaniem – Intern. Journ.Epidemiol. K .Michaelsson et al , 1995 , ( 24) Nie dowiedziono , że tak samo potrafią użyć witaminy C przyjmowanej naturalnie , w roślinach …. Nasze ciało jest mądrzejsze od nas , chcemy tego , czy nie … Na szczęście :))))

Nie wiem , czy zwrócili Państwo uwagę , w odcinku poprzednim , na 4 zasady oddziaływania leków , w tym – substytucję , czyli zastępowanie brakujących elementów ? Czy poszli Państwo dalej i dowiedzieli się , od kiedy te zasady obowiązują i jakie obowiązywały pierwotnie ? A jeżeli nawet nie zapytamy , jakie obowiązywały pierwotnie , to czy nie uczciwiej będzie powtórzyć za 
Paracelsusem : „lek to ten , który działa” ? Krótko : DZIAŁA . Ale ustalono te pryncypia , ponieważ trzeba sprzedać coś , co zastępuje , coś , co kompensuje , coś , co tłumi … regulację umieszczono na końcu ! Przecież to zakrawa na zły żart …. Pisząc o homeopatii miałam nadzieję na Państwa spostrzegawczość i napisanie mi : „homeopatia jest jeszcze w tym podobna do placebo , że W OGóLE działa -nic , że mechanizm i substancje inne … ” … Myślę , że Wielu tak pomyślało , nadziei nie tracę :)

Zaraz udam się w kierunku suplementowania żelaza ( Panowie , zwracam uwagę , że Wasze – męskie organizmy – poza poceniem , nie zostały wyposażone w aktywne mechanizmy wydalania żelaza , w Waszym więc przypadku ładowanie w siebie piguł Fe oznacza problem ) , wapnia etc . , co nie skończy się sympatycznie dla proszki sprzedających ani bezmyślnie się nimi faszerujących … Słucham ? „Poziom żelaza w organizmie reguluje się wchłanianiem go w jelicie i jak wysoki , to organizm obniża wchłanianie , a jak niski – zwiększa ” ? TAK . ALE NIE OD RAZU . Jeżeli więc napchamy się żelazowych piguł , dopiero po paru dniach organizm to ureguluje , a w tym czasie wchłanianie wzrośnie i … infekcje gotowe . 

Ach , MS … Podobnie , jak z definicjami witamin i nie tylko , nie mogę się pogodzić z definicjami MS , co zapewne od początku tutaj przesiąka ;)

Jak to było …. ? Pod koniec XIX wieku obserwowano zgony u szczepionych na wściekliznę . W dnie do tygodni rozwijało się upośledzenie aparatu ruchowego , głuchota , kolejno „wypadały z pracy” nerwy , fragmenty mózgu … aż do śmierci .

Określono to : encephalomielitis postvakcynalne(poszczepionkowe zapal.mózgu i rdzenia ).

Jednak obraz kliniczny nie był podobny do wścieklizny ( wedle medycyny szkolnej , bo z punktu widzenia medycyny normalnej :)))) , całościowej , już nie jest to takie jednoznaczne ) , powiązano go więc z MS .

Kiedyś pisałam , że w 1937 roku ( eksperymenty z wścieklizną ) małpom wstrzyknięto tkankę szpiku – więc obcą gatunkowo -królików i wywołano 
podobne symptomy .  Tak powstała hipoteza , że obserwowane objawy to NADreakcja systemu immunologicznego na obce gatunkowo białko ….Zrobiono eksperymentalny , alergiczny encephalomyelitis :) i potraktowano jako model inflamacji mózgu …. Ach , to nic ;) , że to model zwierzęcy ….

Kiedy zaczęto przyglądać się pewnym zaburzeniom jako MS , szukano rozpaczliwie podobnej choroby u zwierząt – nie znaleziono . Więc użyto właśnie ww.modelu .

Dokładniej ? Zwierzakom wstrzykiwano ( oby wstrzykujący smażyli się w piekle) białą substancję mózgową lub szpikową , by „alergizować” limfocyty na …nią , tak , jak obserwowano „coś podobnego” przy szczepieniu .Pominę , co wyprawiano i czego dodawano do zastrzyków ( a może nie pominę : gruźlicy , olejów mineralnych ) , kiedy mimo wysiłków do zapalenia dojść nie chciało .

Efekt ? EAE liczy się jako najlepszy model zwierzęcy choroby autoimmunologicznej :)))))) – rzecz jasna „adekwatny ” dla ludzi .

I co z tego ?

Ano … Nie widzę , by miał coś wspólnego z  MS .

Zmiany chorobowe pod mikroskopem wykazywały mikre podobieństwo z ogniskami  MS. Choroba NIE postępowała rzutowo , jak to jest w MS . Ale EAE miało być ( i jest  ) porównywane z ostrą postacią MS … Tylko , że ich nie da się porównać .

Tzw. ostre MS to w rzeczywistości ( na pewno bliższe rzeczywistości ) ADEM – acute dissem.encephalomyelitis ( ostre rozsiane zapalenie mózgu i rdzenia … ) – czemu więc określa się je jako MS ?

ADEM , tak samo , jak postwakcynalne zapalenie mózgu , jest chorobą naczyń – to zapalenie naczyń mózgowych , które ogniskowo atakuje sąsiedztwo . Demyelinizacja ( rozpad osłonek mielinowych ) jest tu sekundarną reakcją towarzyszącą , nie – prymarną , jak uważa się w MS . ADEM jest znaną jako reakcja na szczepienia , poważne infekcje ,  transplantacje : bóle głowy , wymioty , epilepsje … koma i śmierć .Ludzie przeżywający ADEM w większości niestety muszą się liczyć z poważnymi uszkodzeniami organizmu … Ale ADEM przebiega BEZ tzw. rzutów . ADEM jest monofazowa . MS – wielofazowa .

EAE to model ADEM , nie MS . Nawet , jeżeli chciałby tego :) Pan Profesor
Lumsden , ceniony neuropatolog .

CO TO JEST więc ?

Wśród teorii spekulacyjnych ;) na temat etiologii MS nie brak i wirusowej :
podobno Ktoś w dzieciństwie miał styczność z wirusem Epstein-Barra ( EBV) ,
limfocyty się zorientowały ;) i później , kiedy na skutek jakiegoś czynnika wyzwoliła się choroba , dochodzi do ataku na białą substancję mózgową bo limfocyty myślą , że to wróg ….

Ja bym się od teorii „wirusowych ” , tak długo , dopóki nie chodzi o hodowlę broni biologicznej , powstrzymała .

Mnie zastanawia , dlaczego w białej substancji mózgu chorego na MS pod wpływem stresu ( silnego oczywiście ) tworzy się białko , które w normalnych okolicznościach … normalnie go nie ma :nazwijmy to „domowo” ;) proteiną szoku termalnego. 
Czy gdzieś Państwo słyszeli , że „ktoś się z wkurzenia zagotował” ? No właśnie .
Ale jej pojawienie i zaobserwowanie cechy charakterystycznej – łańcucha aminokwasów R-R-P-F-F , tego samego , co występuje w otoczce białkowej EBV , sprowokowała do dywagacji , że „MS to wirusowa … ” .

A na wirusy co ? No jasne : szczepionki :)))

I dlatego ja się bardzo nad tą teorią zastanawiam …

Przychylając jednocześnie do akceptowanej wcześniej teorii toksycznej kumulacji , czyli zanieczyszczenia organizmu , na skutek procesów tak psychicznych , jak i obciążenia go „śmieciami” całkiem materialnymi : w centrum ogniska MS jest zawsze żyła . To , co powoduje kreację ogniska , dostaje się być może żyłami do mózgu i rozszerza , jak czerwone wino wylane na białym obrusie …

W tym miejscu pragnę polecić do rozważenia publikacje lekarzy : Abhijfa Chaudhuriego , R.K.Ganga  : Theory Attacks MS Diagnosis , w ww.sclerosi.org ,
w w w.examiner.com :An expert review on multiple sclerosis and it being autoimmune specific , 2010 , lipiec 07. , RK.Gang , styczeń 2003 , A .Tourban , O.Gout , R.Liblau et al , Neurology 53 , Lipiec 1999 , Encephalitis after hepatitis B vaccination ( to dla tych , którzy się chętnie szczepią na żółtaczkę ) ….

Rozwagi na wakacjach i optymizmu życzę :)

Posted in aktualności, onkologiczne impresje, szczepienia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane .cz.6.Co ma homeopatia do placebo , a jedno i drugie do MS ?

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 22, 2012

Mamy do czynienia z wieloma antynomicznymi sytuacjami z pogranicza wydolności zdrowego rozsądku .Kiedy świat dawno wiedział już o białaczkotwórczym działaniu detreomycyny , u nas wycofano ją z aptek dopiero po dziesięciu latach …. Prof.Julian Aleksandrowicz

Gdybyśmy mieli mówić wszystko , co tylko logicznie i naukowo udowadnialne , nie dotknęlibyśmy ISTOTNEGO ani razu … L. Wittgenstein

Zdawałoby się , informacji o kortyzonie nie brak , ale pytania , pytania … Przepraszam , jeszcze więc króciutko o farmaceutycznej postaci cortisonu : przy założeniu , że MS to autoagresja i nagle „dzikie” limfocyty niszczą mielinę , podaje się kortyzon , by zdusić chęć/atak białych ciałek krwi ? Czy aby w domu wszyscy zdrowi ? ;)

Może przytoczę efekt prac Optic Neuritis Study Group , grupy założonej pod koniec 80-tych przez amerykańskich lekarzy z kilkunastu wielkich klinik w celu ustalenia wpływu kortyzonu na zapalenie nerwu wzrokowego . Nie muszę chyba nadmieniać , że członkowie grupy działali wedle najsurowszych kryteriów świata medycyny szkolnej .
Ktoś pewnie wtrąci :” O kurczę , ale czemu oni to zrobili?” A bo nie było żadnych przekonywujących studiów klinicznych potwierdzających korzyści cortisonu mimo , iż od ok.1960 był stosowany w MS , czyli i w zapaleniu nerwu wzrokowego .

Prawda , że intrygujące ?

„W momencie dopuszczenia nie było żadnych poważnych badań potwierdzających jej działanie . Słyszycie , jak szwedzcy psychiatrzy pokładają się ze śmiechu ? ” ( J.Virapen , „Nebenwirkung- Tod , Korruption in der Pharma – Industrie ” , w Polsce pod tytułem „Skutek uboczny – śmierć” , ( podrozdział o dopuszczeniu nowej insuliny ,ale pasuje i tutaj :) ,  tłum. własne )

Ale do kortyzonu … Pierwsze wyniki większych studiów 1992 , publikacja oczywiście w NEJM … i wielkie rozczarowanie .Wprawdzie terapia przyśpieszyła restaurację zdolności widzenia , jednak nie poprawiła stopnia cofnięcia się zaburzenia .Na polski ;) :rok po zachorowaniu , pacjenci z optic neuritis , którzy otrzymali PLACEBO widzieli równie dobrze , jak ci , którym podano kortyzon . Mało tego :u ostatnich zanotowano podwyższoną częstotliwość nowych ataków w tym samym oku . Potwierdziło to obawy , iż kortyzon mógł zbyt gwałtownie „zgasić” ognisko , doprowadzić do powstania mniej wartościowych blizn ( nietrwałych , o delikatnej strukturze ) i …ogień zapłonął jaśniej .

Nie dali za wygraną . Rok później drugie studia z pytaniem kluczowym :” czy podanie o właściwym czasie i we właściwej dawce kortyzonu może zapobiec wybuchowi MS ?”

Za tym czaił się dość osobliwy , myślowy proces , charakterystyczny dla świata naŁki:
” MS zaczyna się często zapaleniem nerwu wzr. Jeżeli je natychmiast zdusimy ( jak przebiegle ;))) , może zabijemy też cały proces chorobowy tak , jak się wylewa kocioł wody na palenisko …..” . Ale MS to nie jest zwykłe palenisko . A cortyzon – nie woda.

O studiach można sobie poczytać , tutaj napiszę tylko , że kliniczne pewne ( co za cudowna pewność siebie :)))) LUB prawdopobne :)))) ( jednak ) MS wystąpiło w ciągu 2 lat w grupie obficie zakortyzonowanej ( dożylnie ) u 13.5% , w grupie otrzymującej c.oralnie – 24% , w grupie placebo – 20.9 % . Nowe ataki zapalenia nerwu wzr.wystąpiły w grupie pierwszej u 13.4% , drugiej – 30.2 % i trzeciej …. u 15.9% .

Wyniki zostały zinterpretowane :)

„Wysokodawkowana intravenalna terapia cortyzonem znacznie redukuje ryzyko rozwoju MS w ciągu 2 lat i tym samym hamuje przejście w chroniczną postać „.

Do tej pory nie mogę się doczytać choćby grama wyjaśnienia , dlaczego wysokie dawki cortisonu chronią a niskie dawki wpływają na MS niekorzystnie ?

Ale to nie był koniec tyrania , o nie – Optic Neuritis Study Group , Neurology 49 , 1997 – w ww.ncbi.nlm.nih.gov … po trzech do pięciu lat wyrównały się różnice we wszystkich trzech grupach . Przejście w „klinicznie pewną” postać MS mogło być więc co najwyżej przeciągnięte . ALE ciągle na studiach kładzie się nacisk na pierwszą część badań ( jeżeli w ogóle wspomina o następnych ) , podobnie na szkoleniach dla lekarzy , tylko pierwsza część jest cytowana w pracach , tylko pierwszą przytaczają firmy farmaceutyczne , by „dowieść” skuteczności cortisonu w MS !

Prawie 10 lat badań – nie za darmo , o nie ….I jedyna słuszna interpretacja :”dajemy cortyzon , bo pomaga” ? Naprawdę tylko taka ?

A może :” cortyzon nie jest tak wspaniałym środkiem , jakim go przedstawiamy „… Za ostro ?  „Cortyzon skraca rzut MS , ale nie ma wpływu na prognozę długoterminową” , „jeżeli dajemy c.,to w dawkach i metodą , w której jest najskuteczniejszy ” ( a Boże broń w ogóle , ale przecież tego nie napiszę :))))) , „przyjmujemy do wiadomości , że niskodozowana terapia c., jaka była STANDARDEM 1980 do 95 i , w wielu krajach dłużej , wpływa na przebieg choroby NIEKORZYSTNIE” ?… Itd., itp….

Dokładniej o badaniach:w ww.ncbi.nlm.nih.gov – A randomized controlled trial of corticosteroids in the treatment of acute optic neuritis , N.England Jour.Med , 326 , 1992 , RW Beck et al .

… Przed chwilą czytali Państwo również o placebo .

Co Państwo o nim wiedzą ? Czy też pogardliwie krzywicie się , kiedy pada : ” To tylko placebo” ? Czy , zapytani , czym TO jest , mówicie :

„…. działa u naiwnych , głupich , nieuków , ciemniaków ….”( wstaw dowolne ) , „właściwie to w ogóle nie działa”, „działa … najlepiej u hipochondryków …..” ? To muszę Państwa zmartwić , bo wszystkie te założenia spoczywają na bezmiarze niewiedzy o mechanizmach środków terapeutycznych , powielanym przez – niestety- wielu reprezentantów „służby” zdrowia .

Wszystkim , którzy kiedykolwiek usłyszą , że „placebo to g….” lub że „to zioło to placebo , nic nie warte ” , proponuję – jeżeli nigdy nie doświadczyli działania rzeczy prostych , tanich lub wręcz darmowych ( bo nie mam zamiaru usprawiedliwiać masy hultajów sprzedających rzeczy ogólnie dostępne lub wręcz trucizny jako „cudowne specyfiki” )zapoznanie się ze studiami na temat …. Czy , gdyby nie było mowy o jakimkolwiek znaczeniu terapeutycznym …. możliwym do spieniężenia :) – czy ktoś zawracałby sobie głowę ? … Proszę zacząć od starych już ( ale dobrych ) studiów J.Levina z Uni of California/San Francisco . Badania nie były „byle czym” , gdyż chodziło o pacjentów z bólem stomatologicznym :) . Jedni dostali środek uśmierzający , drudzy – placebo .Ogólnie – obie grupy informowały o niewielkim lub żadnym bólu w czasie zabiegów – w ww.ncbi.nlm.nih.gov/ Role of pain in placebo analgesia – JD Levine , Fields , Bronstein i in. , 1979 , 76(7) plus w ww.jneurosci.org , następnie poszperać na w ww.cell.com /Trends in Neurosciences -Placebo analgesia – a role for endorphins , w ww.nlm.nih.gov/Emotions and Diseas Self Healing , Patents and Placebos ….

Za proste ? Doświadczenie Levinasa było wyjątkowym . Mianowicie podał on też części grupy , która dostała placebo , naloxonum-błyskawicznie działającego , czystej wody antagonistę opioidowego – znoszącego działanie endorfin . Jeżeli placebo byłoby 
zwykłym złudzeniem , to znaczy nie wyzwoliłoby w ciele żadnych biochemicznych procesów , naloxon pozostałby bez efektów .,.. Ale pacjenci po naloxonum czuli ból . I to był krok naprzód w dostrzeżeniu roli placebo …. Nawiasem mówiąc , termin „placebo”
 wywodzi się z liturgii chrześcijańskiej :)

Ach , jakoś krócej ? Co się liczy dla bólu , odnosi się i do systemu immunologicznego , ponieważ limfocyty posiadają receptory endorfinowe …

Czym jest więc placebo ? Być może jednym z najciekawszych i całkiem skutecznych medykamentów , pomagającym aktywować odpowiednie substancje z naszej wewnętrznej apteki ? Oczywiście , działa :) szczególnie dobrze , kiedy opatrzone jest odpowiednio naukową :) ( im zawilszą tym lepiej ;)))… nazwą , „wygląda” ( opakowanie lub intrygująca budowa :)), kiedy jego użycie posiada symbolikę siły … Ludzie mają swoje symbole – różne , pozytywne , negatywne … Sztuka lekarska to również użycie subtelnego instrumentu , jakim jest EMPATIA i odnalezienie odpowiedniego środka . Nie mówię tu o wodzeniu na manowce i lekceważeniu zaburzeń czy handlowaniu powietrzem i wydzieraniu choremu ostatniej koszuli – mówię o obudzeniu w pacjencie leczniczych sił , JEGO sił i skupieniu ich na problemie … Czy ja za wiele nie wymagam ? :)))

A jeżeli placebo , Niektórzy od razu podszepną :” O , no tak , to od razu homeopatia ” . Jasne ;) A medycyna szkolna jest „jedyną prawilną , właściwie to przed nią nie było medycyny „;)))))) Jawohl ;) A przed Gutenbergiem nie było kultury ;)))))))))

Homoepatia nie równa się placebo …..Może o tyle wspólnoty ma jedno z drugim , że pozytywne podejście pacjenta pomaga leczeniu , aczkolwiek sukcesy środków homeo u dzieci pozwalają na konkluzję , iż to leki wyjątkowe , o wielostronnym działaniu i w mojej opinii – obok pożywienia , naturalnych postaci ziół , obok ćwiczeń , psychiki  – na spokojnym miejscu podium  w rankingu zaufania oraz efektów .

Dlaczego ? W cyklu o homeopatii wielokrotnie podkreślałam bezpieczeństwo stosowania oraz łagodność leczenia , ale jej głównym zadaniem jest regulacja . Tak ,  regulacja … jest ujęta w zasadach działania medycyny szkolnej , a jakże , wprawdzie na ostatnim miejscu po
-substytucji / uzupełnieniu brakujących materiałów , np. przy braku magnezu – magnez etc./
-kompensacji /przykładowo odciążenie serca diuretykami przy niewydolności /
-supresji /zduszenie nadnormatywnych reakcji przez np.cortyzon/ … ale jest , mamy i regulację- sterowanie procesem chorobowym poprzez hiposensybilizację , np.
minimalnym dawkami alergenów .

O trzech pierwszych zasadach i ich celowości , obszarze działania … wypowiadam się dostatecznie często :))) Homeopatia podpada jednakże pod ostatnią , mieści się tam :)),
w umieszczonej w dyrektywach jakby od niechcenia ( gdy powinna być na miejscu pierwszym ) REGULACJI . Więc harmonizowaniu .

Jaka homeopatia przy MS ? Zależy od pacjenta . Od postaci MS . Wspominałam o natrium muriaticum , wspomnę i o gelsemium …. Ważne : przy homeopatii zachowujemy własną zdolność organizmu do regulacji – nie niszczymy jej .

Ale nie tylko homeopatia – pamiętają Państwo uwagę o cannabis ? Chorzy mający dostęp ( gł.na Zachodzie , bezproblemowo w Holandii – proszę pamiętać , nie wolno wywozić poza Holandię !!!) , aktualnie legalizację handlu cannabis ma wprowadzić Urugwaj -potwierdzenie na  w ww.cbsnews.com ) do tego cennego leku , dzielą się następującym doświadczeniem przy walce z nocnymi bólami : biorą łyżeczkę miodu , ogrzewają go lekko np.nad świecą , dokładają odrobinę – mniej więcej wielkości główki od szpilki cannabisowej „żywicy” , a gdy się rozpuści w miodzie , mieszają w szklance zielonej herbaty i wypijają przed snem . Oczywiście powyższe nie może być traktowanym jako przepis , recepta , zalecenie etc.

Czy jest coś dozwolonego w tej aptece ? :) Jest . Wiele , np. dziurawiec świetny przy zmęczeniu ( zmęczenie ostrzega przed przeciążeniem !) , pożywienie bogate w wit.E- składnik wszystkich biologicznych membran , ćwiczenia -np.joga , magnez – więc kakao, warzywa liściaste ( p.wcześniejsze wpisy , było o skarbnicach magnezu-przy ewentualnym przyjmowaniu preparatów magnezowych proszę pamiętać , że bardzo łatwo jest wysokimi dawkami magnezu zakłócić funkcjonowanie nerek i to poważnie  ) , Chińczycy pewnie zaleciliby oprócz ćwiczeń kurację żeń-szeniem ….Dobrze byłoby mieszkać na obszarze wolnym od chemicznych oprysków … Wracamy do tematu :” MS to choroba współczesna „…. Jaki organizm nadaje się do dobrego funkcjonowania w środowisku pełnym trucizn ? Praca w warsztacie lakierniczym , fabryce farb i lakierów , przy produkcji nawozów … Toż to żywcem wyzwanie dla każdej żywej istoty . A są i tacy , którzy jeszcze chętnie za nawozy płacą i równie chętnie je rozpylają na polach , po czym nie mniej chętnie wcinają zatrute jadło i sprzedają innym , mając jeszcze pretensje , że konsumenci za mało bulą … Superfosfat – bogaty w … radioaktywny uran , ten zaś- teratogenny i za nic mam oświadczenia systemowych agencji „bezpieczeństwa zdrowotnego” , które od 2011 ( bo wcześniej ludzie nie wiedzieli aż tyle i nie czepiali się ) ustaliły dopuszczalne wartości graniczne uranu w wodzie etc. Nie może być mowy o „wartościach granicznych” , po prostu nie może ! Czy zostało poddane rzetelnym badaniom , jak trucizny znajdujące się w glebie , wodzie etc. wzajemnie na siebie oddziaływują w organizmie ludzkim , jak się nawzajem wzmacniają lub znoszą ???
Jak więc można ustalać „wartości graniczne „??? U ludzi rak nerek-„bramy życia” w TCM- pojawia się przy konsumpcji wody pitnej o lekko zaledwie zaznaczonej wartości uranu , uran winny też będzie alergiom , zawałom , ciężkim infekcjom , uszkodzeniom DNA …ach , zapomniałabym- działa estrogennie – czy sądzą Państwo , że płód matki pijącej ścieki zwane wodą pochodzące z przenawożonych pól będzie zdrowy ? Chyba schodzę z sedna … Przepraszam , nie mogłam tego nie napisać – często , będąc w drodze widzę pojazdy rolnicze sypiące , lejące i rozpylające nawozy na ogromnych obszarach – ja nie wiem , JAK ludzie , teoretycznie związani z ziemią ,  mogą nie czuć , nie wiedzieć , nie dostrzec , że sieją śmierć – sobie i pokoleniom .

Nie , źle pojęte rolnictwo to nie jedyna zaraza – pod latarnią najciemniej : w szpitalach używano do dezynfekcji przy niemowlętach hexachlorofen ( przynajmniej „tradycyjnie” , być może nie we wszystkich ) , mydła i dezodoranty też go zawierają – ale to x….. osadza się w mielinie , bo bezproblemowo przenika przez skórę , krew do tkanek mózgu – a jak się osadzi i rozgości , osłonki mielinowe „puchną” i rozkładają się …
Wycofano z handlu ? A proszę się przyjrzeć składowi niektórych preparatów …. 

Czy mamy prawo żądać zdrowia i jednocześnie niszczyć zdrowie otoczenia ? Zanim Państwo sobie odpowiedzą , proszę zacząć od …. spokoju – p.odcinki wcześniejsze :)

Posted in aktualności, chemia, farmakologia, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane …i nie tylko. Cz.5. Kortyzon ? Można inaczej , ale …

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 13, 2012

Niniejszy wpis może zdawać się chaotycznym ( i poniekąd jest :)) oraz przeładowanym – – pragnąc przekazać możliwie najwięcej w jak najkrótszym czasie pogodziłam się  , że nie uniknę skrótów oraz stłoczenia zagadnień : proszę o wyrozumiałość i uważne czytanie .

———————————————————————————— 

Objazdy , objaździki ;) , a w przerwach – autostrady :) Teoretycznie wiemy , dokąd chcemy dojechać . Teoretycznie wiemy nawet , gdzie „toto” leży . Ale kiedy przed szybą wyrasta „objazd” … Najczęściej pojawiają się nerwy . Czy słusznie ? …

Nie wiem , jak dla Państwa , ale dla mnie objazd oznacza przeważnie „niespodzianka” . Coś nowego … Naukę . Poznawanie . Oczywiście – śpiesząc się , za nic mam w pierwszej chwili i „niespodziankę” i „uroki nowego” , ale potem … potem zawsze okazuje się , że „tak miało być” , że ten objazd był czemuś/komuś potrzebny … no i mnie- jak najbardziej …. i gdyby oznaczał wyłącznie zwolnienie . Piszę to , ponieważ dzisiaj chciałabym opowiedzieć o sile … objazdu ;) – nawet , gdyby brzmiało to cokolwiek niepoważnie – proszę się nieco nad odcinkiem pomęczyć :) , a nuż jednak przyda się … ?

Kiedy Pan Santiago Ramon y Cajal zabarwił komórki mózgu , medyczny świat zapiał z zachwytu . Jak piszą w źródłach przyjaznych Nobliście … ” Jego odkrycie pomogło zrozumieć strukturę ( „pomogło nieco przybliżyć … ” – pasowałoby bardziej :))) i zasadę działania układu nerwowego ( „i odrobinę rozjaśnić zasady …” – pasowałoby jeszcze bardziej :))))  . Pan S.Ramon y Cajal więc pokazał pod mikroskopem komórki mózgowe … jak drzewa . I już „zrozumiano” ? Pomyślano , że to fragment prawdziwego  mózgu ? Niezupełnie . Ponieważ najpierw musiano ten mózg zabić ( sam umarł ) , potem go pokroić w krążki i dopiero zabarwić . TO , co ujrzano pod mikro , było więc MARTWE .  Jak umarły las . Ale umarły las ma się do żywego tak , jak paprocie malowane mrozem na szybie do pysznych , czerwcowych łąk …. Mózg to życie : miliony komórek wyciągają ramionka do sąsiadów i sąsiadek ;) , nawiązują kontakty … Ale przypadek Pana Santiago R.y.C. nie jest pierwszym , w którym za koloryzowanie otrzymano Nobla ;)

Co ma Pan Santiago R. y C. do MS ? A chociażby to , że niektórzy eksperci , myśląc , że znają strukturę i działanie systemu nerwowego ( czy „znać” to nie jedno z najbardziej zwodniczych słów w ludzkiej mowie ? ) , myślą ;) , że wiedzą , jak go leczyć … to by było piękne , ALE – ci „niektórzy” myślą , że ich wiedza jest najsłuszniejszą – tak , to przeważnie ci ordynujący ciężką chemię i nie chcący słuchać o metodach poza nią . Nie , to nie jest ogólny przytyk do neurologów , ponieważ wśród tejże grupy nie brak szczęśliwie zwolenników terapii nieinwazyjnych – np.wypromowanej przez Dra Mosze Feldenkreisa . Ten zaś pisał :

„Mózg nie tylko daje impulsy mięśniom , ale i odwrotnie .Ruchy mięśni przekazywane są jako obraz do mózgu „. To oznaczałoby , że , jeśli owe ruchy są w jakiś sposób zaburzone , tak odbiera je mózg i … kółeczko się zamyka . Ruszamy się świadomie lub nie … jednak ruszamy się . Myślimy o naszych ruchach lub nie … Są zgrabne lub przeciwnie – ciężkie i zniekształcające nasz … obraz . Czy widzimy je takimi , jakimi one są ? Wedle M.Feldenkreisa „postępujemy wedle obrazu , który sobie o nas uczyniliśmy”. Stąd Jego sugestia organicznej nauki .

Umysłom drążącym :) zaświta teraz :przecież nauka , jak myślenie i czucie to procesy duchowe . Po co więc to „organiczne” i jak to „jeść”?  Po to , że ważne są połączenia . Mózg to nie lustro , w którym odbija się świat zewnętrzny , ale podobny jest bezmiarowi piasków , na których każdy powiew wiatru , każda kropla deszczu zostawiają ślad : to nieustanny proces przestrukturyzowania , którego nie czujemy ( zwykle ) i nie widzimy – badacze też nie- , a nie widzą , ponieważ badają tkanki martwe .

Tymczasem … każde przeżycie …. np.obraza zostawia „bliznę” , szczęście – też – innego jednak rodzaju …To tkanka , nie – komputer , tkanka kształtowana myślami .

Czy w tej chwili usiłuję powiedzieć , że strukturę kory mózgowej można zmienić myślami ? Czy to … głupie albo szalone wręcz , albo … magiczne , więc „diabelskie” ?

Ależ taki proces przebiega w naszym mózgu od zawsze … Jakkolwiek edukacja dba , byśmy nie byli tego świadomi . Jeżeli więc jest to proces odwieczy i naturalny … w takim sensie możemy nazwać zapoznawanie się z owym procesem i wpływanie na niego nauką organiczną . Głównym warunkiem powodzenia jest odprężenie z minimalizacją wszystkich bodźców , czyli spokój : ruch mięśni musi być zredukowany do czystego wyobrażenia – tak osiągniemy maximum sensytywności , która z kolei umożliwi podążanie za wewnętrzną dynamiką przebiegu ruchu . Tak możemy reorganizować swoje procesy motoryczne i je ulepszać .

Poprzez świadomy trening tworzymy nowe połączenia między komórkami nerwowymi , mózgowymi  a komórkami mięśniowymi . Dusza i ciało – nie rozdzielajmy ich , to JEDNO . Potrzebujemy :

woli

koncentracji

umiejętności spojrzenia w siebie

Czy sugeruję , że wyobrażając sobie … widząc zdrowe , normalne ruchy , możemy zmusić mięśnie do współpracy w tak poważnej chorobie , jaką jest MS ?

Zdecydowanie tak . Oczywiście , to jedna z metod i nie powiem , że obiecuję cuda … Cuda zdarzają się przeważnie wtedy , kiedy nikt ich nie obiecuje :) Chciałabym jedynie podkreślić pogląd , szczęśliwie wyrażany przez całkiem pokaźną grupkę ;) , że możemy wpływać na sporo czynników w życiu , więc i w chorobie . To jak z uczestnictwem w ruchu drogowym : niektórzy uważają , świetnie jeżdżą , ale … czasem zabraknie im szczęścia . Podobnie z chorobami – można zrobić wiele , ale … bywa , że szczęścia nie wystarcza  . Postarajmy się jednakże zrobić wszystko , aby losowi pomóc .

 Metoda Feldenkreisa nie wydaje mi się właściwą dla osób , które lubią się poddawać leczeniu , nie lubią się uczyć ani sami działać . Niestety, niektórzy nawet w sytuacjach podbramkowych są albo zbyt zamknięci albo zbyt leniwi ….Brutalne , ale to właśnie najlepsi klienci przemysłu .

Do znudzenia powtarzać więc będę : choroba to nauka , w tej ławce chorego nikt nie zastąpi . MS – wysterylizowana w kierunku nieomal medycznego misterium , potwora z nieznanych światów , jest zaburzeniem bynajmniej nie rzadkim i wcale nie tak obcym . Nie zgodzę się z opinią , że rzuty mogą nastąpić „bez żadnej przyczyny” , z „jasnego nieba” . Gwałtownie – tak , ale przyczyna JEST , zawsze .

Może to być omawiany krótko wcześniej stres , może silne toksyny , może … co ze szczepionkami ? Francuzi ( Pan C.Confavreux i spółka , czyli S.Suisse , P.Saddier i in., 2001 , w ww.nejm.org ) usilnie dowodzą , że szczepienia na hepatitis B , grypę i tężec nie mają … uwaga : pogarszającego wpływu na przebieg MS ( nie ma tu nic o wywołaniu ) , mimo , że ….. znane są rzuty po szczepieniach na … hepatitis B . A już Niemcy w bodaj dziewięćdziesiątych twardo pisali , że szczepionki tężcowe jak najbardziej mogą MS wywołać , że pierwsze symptomy MS pojawiają się częściej po szczepieniach na tężec , podobnie Harvardczycy , ale nie tylko , publikowali wyniki prac o związku między materiałem szczepionkowym na FSME  – odkleszczowe zapalenie mózgu , p.cykl o boreliozie ) – np. w ww.edoc.ub.uni-muenchen.de , w ww.neurology.org .

Szczepienia ….. I tu nie ma zgody wśród neurologów : jedni twierdzą , że MS może wystąpić po byle grypie , więc „szczepić” , drudzy ( których zdanie podzielam , z zaznaczeniem , że stymulacja byłaby sztuczna i agresywna ) – że każda stymulacja systemu immunologicznego może wyzwolić rzut MS , należy więc szczepień unikać .

A że przy szczepieniach …

Jedna z teorii MS mówi , że w otoczce mielinowej zagnieżdża się zarazek i … śpi , że „zła informacja” owinięta w proteinę – wirusy ? ;) – powiela się i „szaleje” … Jakże to wygodne dla twórców szczepionek … nic dziwnego , że bostoński team „american
heroes ” opracowywał i chyba dalej się męczą ;) „szczepionkę na MS ” .

Ale załóżmy , że z tym „zarazkiem” to prawda … wirus okutany w podobną do np.myeliny substancję może się chować długo …ale potem budzi się i chce wyjść : jak spotka limfocyty , one poznają , że to wróg i próbują eliminować , jednak niszczą nie tylko wirusa , ale i struktury imitujące … Nikt nie wie , kto jest wrogiem , co wyzwala ataki …. Czy taki scenariusz też jest możliwym ?

Przy potwierdzeniu hipotezy , że to choroba autoimmunologiczna , autoagresja i nagle „dzikie limfocyty” niszczą białą substancję mózgową ( myelinę ) , daje się więc kortyzon – by zdusić chęć ataku białych ciałek krwi . Ale jednocześnie dusi on gojenie ran i naturalną obronę …. W chirurgii podanie go rannemu lub świeżo operowanemu jest ciężkim błędem w sztuce  . Do tej pory zresztą nie dało się ustalić optymalnej dawki kortyzonu . Wciąż „ćwiczy się” , mimo , że „twarz w pełni” , trądzik , wrzody żołądka , osteoporoza , czasami embolia płuc no i bóle , na które nie działa morfina . O tak , cortyzon skraca atak SZYBKO i ma efekt euforyzujący , za to go kochają… Kiedy ktoś cierpi i nagle poczuje ulgę … trudno się dziwić . Kiedy powstaje ognisko MS , wokół tworzy się stan zapalny , puchlina – jak przy ukłuciu owada . Kortyzon działa jak gąbka  – wyciąga wodę , nacisk na nerwy się zwalnia , automatycznie choremu „lepiej”.

Ale obrzęk jest rozsądną reakcją ciała .  W tym przypadku „im szybciej , tym lepiej ” to błąd – przynajmniej z kortyzonem .W Anglii i USA czekają , czy chodzi o atak lekki , czy nie . Lekki cofa się … sam . Zanim dopowiem jeszcze słów parę o kortyzonie , przypomnę , iż nazywa się tak nieco „oględnie” leki o działaniu cortyzolowym , że kortyzol naturalnie tworzy się w organizmie z … cholesterolu , że historia z medykamentami obniżającymi poziom cholesterolu ma większy wymiar grozy , aniżeli niektórzy przypuszczają .  O różnicach w nazewnictwie , czyli farmaceutycznych eufemizmach proszę sobie doczytać , jakkolwiek wspominałam o nim często i mam nadzieję , wyjaśniałam prosto :) Umownie więc kortyzon w leczeniu MS … CZY i DLACZEGO ? Na te pytania nie odpowiem , opowiem Państwu jednak o badaniach opublikowanych w piśmie czytanym przez naukowców , ale przeważnie :) nie przez praktykujących lekarzy , mianowicie Journal of Neuroscience , z 06.08.2003 , o artykule , który powinien być lekturą obowiązkową ( przepraszam za stanowczość ) wszystkich leczących ( próbujących leczyć :)) MS kortyzonem . Tytuł :
” Methylprednisolone increases neuronal apoptosis during autoimmune CNS – inflammation by inhibition of an endogenous neuroprotective pathway ” , w ww.jneurosci.org , autorzy z Getyngi :) . Tym , którzy wolą skrót , powiem , że pod koniec lat 90 , pod kierunkiem młodej Pani Badacz poprowadzono eksperyment na szczurach . Wywołano sztucznie zapalenie nerwu wzrokowego , potem obserwowano szkody w szpiku i zniszczone komórki nerwowe … Jasne , że Big Pharma rzuciła się na wyniki : przecież , gdyby pogrom w komórkach mógł być zahamowany betainterferonem , toż to byłaby chwała :)

I pociągnęli studia :)))) Podali methylprednisolon … Niestety , po farmaceutyku okazało się , że komórki nerwowe giną jeszcze szybciej i na większą skalę … OJEJ !!! Sponsorzy , widząc , że ” z takimi studiami to żaden interes ” , wycofali się cichaczkiem , efekty wprawdzie puszczono , ale do pism „troszeczkę ” ;) oddalonych od realnego świata lekarskiego , dołączając odpowiednie komentarze , np. , że ” badania były prowadzone na szczurach , więc to należy je traktować z dystansem , bo nie na ludziach ” , etc. A , to co innego ;))))

Kiedy na szczurach robi się badania nad szczepionkami i innymi „wspaniałymi” preparatami , które są wprowadzane do handlu ( mimo wszystko ) , to rzecz jasna , studia są „miarodajne” i „odpowiadają zastosowaniu u ludzi ( och , tak , po testowaniu i na nich , ależ jasne ) , ale kiedy wyniki są porażająco złe , to nagle „trzeba dystansu ” ?

Wcześniej zaledwie napomykałam  , ale powtórzę : proponowałabym uważniej przyjrzeć się związkowi między Parkinsonem , Alzheimerem , a podwyższonym poziomem cortyzonu we krwi , poziom ów koreluje bowiem z atrofią mózgu , chcemy tego , czy nie .

Ktoś powie , że opinia lekarza o leku zależy nie tyle od tego , ile wie o jego chemii i mechanizmach działania ( przecież … ” taką wiedzą mają dysponować przede wszystkim farmaceuci ” :))))  , ile od jego doświadczenia . Bazując na tym , można rzec , iż obserwując szybkość działania i zadowolenie pacjenta z uśmierzenia cierpienia – lekarz ma prawo kortyzon akceptować . A jednak … historia pacjenta nie kończy się , kiedy opuszcza szpital . Medykamenty o zadziwiającym działaniu doraźnym i śmiertelnym działaniu ubocznym … czy powinny być traktowane , jako środek pierwszego wyboru ?

Czy „efekt zmiękczający” , jakim niewątpliwie wykazuje się kortyzon , może przesłonić LECZENIE ? Nie podważę i nie wątpię , że kortyzon jest w stanie zmazać symptomy żółtaczki i stworzyć wrażenie wyleczenia . Ale czy ma wpływ na przebieg choroby ?

A jeżeli NIE ? … Zgodzę się , że w nagłych przypadkach astmatycznych kortyzon może uratować życie ( jeżeli nie ma pod ręką środków innych ) , ale czy to usprawiedliwia włączanie go w terapie długotrwałe ? Czy stosowanie go w reumatyzmie , potem zaś przyglądanie się , jak odwapnione kości powodują nieopisane cierpienia ich właścicieli , jest zastosowaniem etycznym ? A tumory mózgu … Kto napisze wprost , że nigdy jeszcze nie udało się operować guza mózgu tak , by nie urósł ponownie (chyba , że pacjent zdążył zejść ) ? Dlaczego nie opowiada się o naturalnych , pokuszę się rzec- cudownych – wyzdrowieniach , przy których po guzie nie zostaje nawet ślad ???

Guz odczuwany jest przez system odpornościowy również jako ciało obce , także i tutaj dochodzi od nabrzmienia tkanek , podobnie , jak przy zapaleniu mózgu , ognisku MS etc. Przez to tumor ( guz ) wydaje się często o wiele większym …. I tu włącza medycyna szkolna kortyzon .I tutaj działa on „świetnie” . Parę dni i pacjent szczęśliwy , ucisk w mózgu odpuszcza … Ale lek nie hamuje wzrostu guza . Może przesunąć o tygodnie nawet śmierć , ale w ten sposób jest wyłącznie jej … przedłużeniem . No właśnie . W tym momencie … czy wobec tego mamy prawo ten specyfik potępiać ? Chyba nie . Ale zastosowanie … ale ocena przebiegu choroby … ale relacja skutków ( negatywnych ) ubocznych do siły organizmu i dobór leków , terapii … To wszystko to też … odpowiedzialność . Dlatego nie jest rzeczą właściwą ani mówienie : „to MY i tylko MY jesteśmy odpowiedzialni za WASZE zdrowie ” , ani też , jako pacjent :” nie wiem , nie słyszałem , nie umiem , nie chcę , nie jestem odpowiedzialny , to inni …. ” .

Chcesz żyć , wyjdź życiu naprzeciw . Nie czekaj , aż ktoś Ci je przyniesie . Przynajmniej spróbuj .

——

bibliografia jak w poprzednich odc.

Posted in aktualności, chemia, zdrowie | 2 Comments »

Stwardnienie rozsiane . Cz. 4. Stres pozytywnie i symptomy lekceważone .

Posted by natural health consulting w dniu Czerwiec 2, 2012

Najwyższym wyrazem naszej czci dla przodków powinno być niepowtarzanie ich błędów i win . Nie tylko wyrazem czci , ale czystym zyskiem (…) .
Nas już na nie nie stać ” . Prof Julian Aleksandrowicz , idealistycznie .

Wiele lat rola stresu w MS nie chciała ;) być zauważoną . Niektórzy chorzy , którzy dostrzegli związek między obciążeniem psychicznym , a zaburzeniem , poszukiwali wsparcia u lekarzy . Na próżno – albo odchodzili z kwitkiem , albo , na koniec przyjaznej rozmowy , słyszeli , że jednak „medycyna nie widzi relacji … ” . Nic dziwnego . O roli stresu w MS nie było ani słowa w oficjalnej literaturze medycznej . To zmieniło się dopiero  w ostatnich latach . Ale nie można też obwiniać obawiających się podawać do wiadomości publicznej wyniki studiów – zaprzeczały sobie bowiem nawzajem , przy czym i jedne i drugie obarczone były błędną bazą . Pacjenci nie znajdowali więc wytłumaczenia nawet w literaturze . Wielu czuło , że ich przypuszczenia są słuszne i nie zmieniali zdania wysłuchując ze wszech stron , że „nie zostało dowiedzione , iż psychiczne obciążenia nie mają nic wspólnego z MS „. Mieli rację .

A lekarze nie mieli łatwo . MS jest bowiem niezwykle zindywidualizowaną chorobą , dzięki czemu wymyka się statystykom . Każdy inaczej reaguje na stres : sam w sobie nie jest całkiem negatywnym zjawiskiem – przeciwnie : pomaga utrzymać trzeźwość umysłu . Stres – więc obciążenie . Kość nie poddawana naciskowi , wysiłkom , kruszy się . Bez problemów do rozwiązania szare komórki kurczą się ….

Tylko , że stres stresowi nierówny . Szczególnie , gdy chodzi o ładunki ekstremalne . Ludzie porządkujący miasta po wojnie byli potwornie zmęczeni , ale jednak szczęśliwi , że nie spadają bomby . Pracujący po 8 godzin w biurach , siedzący 10 h na kasie w sklepie …. no , może bywają i uszczęśliwieni taką pracą , ale …. ;) … ale stres im jednak wychodzi . Przeważnie prędzej niż później . Wszystko , co sprawia radość – choćby i ciężka praca – nie jest stresem negatywnym . Tu zwróćmy uwagę na rolę wewnętrznego spokoju i ogólnej radości życia . Na rolę ruchu . Gdy pracuje mało włókien mięśniowych – a są przywykłe do pracy , pojawia się rozleniwienie organizmu . Każdy mięsień składa się z tysięcy włókien mięśniowych – jeżeli obumierają włókna nerwowe , przekłada się to na włókna mięśniowe , z kolei skutki unieczynnienia tych ostatnich rozciągają się na cały mięsień , co widać dopiero przy dłuższym obciążeniu . Poprzez częściowe zakłócenie impulsów nerwowych muskulatura nie pracuje już harmonijnie ….  zaburzona koordynacja …. Impulsy elektryczne „tłoczą się ” , spiętrzają na zniszczonych odcinkach nerwów , pracując przeciw oporowi … ruchy stają się cięższe i kosztują więcej sił . Codzienne , zwyczajne czynności wymagają większej i większej koncentracji ….. Jakbyśmy jechali z zaciągniętym ręcznym hamulcem .

Ogniska w pniu mózgu mogą wpływać na centrum czuwania – olbrzymia  sieć komórek nerwowych , sen/ czuwanie …. Jakby ciężar duszy rozłożył się na energii do życia …..

Ważny jest czas trwania obciążenia , jego jakość , rozmiar … Trudno , bardzo trudno o ocenę obiektywną . Pisze się ” obiektywny stopień trudności obciążenia często nie ma relacji do subiektywnego pojmowania tego stopnia ” . „Obiektywny” stopień ? Nawet śmierć bliskich odczuwamy subiektywnie . Nie bez znaczenia wydaje mi się również wpływ religii na stres i jego ocenę . To wszystko MA znaczenie .

Nie dziwi , że w studiach nad zależnościami : psychika- MS , potykano się  . Dodatkowe trudności sprawiał fakt , że rzuty i ogniska zapalne w mózgu nie powinny być traktowane jednoznacznie . Dopiero parę lat temu stwierdzono , że co 10 świeże ognisko prowadzi do symptomów w sensie rzutu . Na polski ;) oznacza owo , że spośród 10 chorych poddanych stresowi , jeden zareaguje rzutem . Jeżeli przez wiele dziesiątek lat studiów badano wyłącznie same rzuty MS , nic dziwnego , że dowód relacji stres- MS wydawał się niemożliwym . Pewien przełom nastąpił , kiedy Pan Dr David C. Mohr podał w „Neurology” – 2000 , 55 , „Psychological stress …. ” …. DOWóD :) wpływu negatywnych przeżyć na aktywność MS . W niejasności wówczas skryło się , dlaczego między duchowym , sporym obciążeniem , a świeżym ogniskiem MS upływa wiele tygodni , miesięcy … Nagle się pojawia .

Nagle ?

Najczęściej lekceważonym , a przy tym jednym z najczęstszych objawów MS jest chroniczna senność , zmęczenie . „Podejrzany o MS ” najchętniej spałby cały dzień … i noc . Często ordynuje się : „CUKRZYCA „! Bywa , leki na cukrzycę , tym bardziej w przypadku skłonności do MS mogą jedynie pogorszyć sprawę – osłabić organizm . Podobnie , jak chemikalia ordynowane w samej MS , wymienione na „wiki” , na którą udałam się po czyimś zapytaniu odnośnie tej strony , a brzmiało ono :

„Czy leki tam polecane nie mają wpływu na psychikę ” ?  Nie tylko tam – są w mnóstwie podręczników systemowej medycyny . Moim zdaniem wpływ mają . Nie tylko na psychikę . „Wiki” raczyła napisać nawet sporo o skłonności do sambójstw w MS , wymieniła filmy o samobójcach ( rzeczywiście , bardzo „pomocne” , powiem zgryźliwie , materiały ) opatrując tekst całą listą silnych farmaceutyków … Nie omieszkała stwierdzić :” Nie jest znane leczenie przyczynowe ” . I ja się , jak często , z rzeczoną „wiki” pozwolę nie zgodzić , ale oczywiście ma ona prawo pisania tego , co uważa za słuszne .

Musimy chyba sobie zdać sprawę , że „chory” na MS to ktoś w stanie ciągłej rekonwalescencji ; zmęczenie , senność , zmuszają bowiem delikwenta do spokoju , którego tak bardzo mu w tym przypadku potrzeba . To wyrazy walki obronnej .  Fenomen Uhthoffa … przejściowe zaburzenia widzenia po wzroście temperatury ciała , również po wysiłku – zaobserwowanie owego i napiętnowanie rysem MS spowodowało , że chorzy unikali gorących kąpieli , terapii związanych z ciepłem – czy słusznie ?

I tak zdiagnozowani „MS” mogą obserwować u siebie nagłe , nieregularne wzrosty ( i obniżenia ) temperatury ciała , a już małe podwyższenie ciepłoty – przeważnie – zakłóca funkcje nerwowe w ogniskach MS  … A jednak najnowsze studia nie są już tak surowe w ocenie terapii cieplnych przy MS . To wciąż niezgłębiona układanka …. tysiące układanek . Nigdy nie dopasujemy do nich jednego , „uniwersalnie słusznego” wzoru .

———————————

z bibliografii : w ww.ncbi.nlm.nih.gov , Janardhan & Bakshi , Quality of Life in Patients with MS : the impact of fatigue and depression , Dpt.of Neurology , J.Neurol.Sci. 2002 , 205 .

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Diety i dietki :)

Posted by natural health consulting w dniu Maj 31, 2012

…. życie powstało z Qi Ziemi i Nieba , toczy się harmonijnie z porządkiem pór roku …
( Zółty Cesarz  )


Nie skończyłam cyklu o SM – to celem uspokojenia Wszystkich Zainteresowanych – ale mała przerwa tematyczna się przyda – tym bardziej , iż Niektórzy poczuli się zaniedbani :)

Szanowni „Zaniedbani” – cieszcie się , iż kwestia SM nie dotyczy Was …
” Jakiejś odmiany „? ;) To ja Was pomęczę :) jeszcze o jedzonku i pewnej szczególnie „gorącej ” diecie .

Wiem , że „płace nie rosną , że ciężko , odsetki nie chcą zmaleć , a jeść trzeba” . ALE jest wiosna …. prawie lato . Dookoła mnóstwo , pysznego , niezmutowanego jeszcze pożywienia – tylko wsuwać i budować odporność na zimę ( p. wpisy poprzednie ).

Tymczasem tysiące jadają w fast (tfu)dach …. A … jak tam jest ? Pewnie : „dzień dobry , mamy dla państwa ofertę dnia : bułeczkę z pysznym serkiem , polaną sosikiem majonezowym , do tego dietetyczny napój , owocowy jogurcik …” , etc ?

A ja … słyszę coś zupełnie innego …. :

„Hej , frajerze . Weź chemicznie nawożoną tkankę łączną z serem z ropnego mleka , polej sobie hormonalnym koktajlem , zagryź wybielaną bułą , do tego nie zapomnij o gazowanym , wyżerającym błonę śluzową żołądka drinku na płodowych komórkach   , a jak jesteś smakoszem , to dowal sterydowo – antybiotykowym plackiem z posiekanego zwierzaka , podwędzanym nitratami , umoczonym w rakotwórczej papce
kukurydzianej . Taki zestaw będziesz musiał zapić syntetycznym badziewiem drażniącym jelita i wywołującym migreny . Chcesz ? „

Chcesz . Oczywiście . To Twoje ulubione …. zakupy ( bo przecież nie – pokarm ) . To ???

To nie Ty ? To obrzydlistwo ? Ty przecież zamawiasz tylko cheesburgera , hamburgera , majonez , keczup , soczki …. ? W takim razie przeczytaj jeszcze raz ….

A potem , jeżeli nie możesz patrzeć na „byle zielska” , spraw sobie ( w ostateczności ) jakiś blender lub tłucz moździerzem  na miazgę życiodajne owoce , całe rośliny , rób sałatki , sosy z wiejskiej śmietany ,  oliwy ,(lub) oleju lnianego ,(lub)  masła lub ….  i … patrz , jak zmienia się ciało , znikają nieczystości skóry ,  zmienia się spostrzegawczość , jak przychodzi spokój wobec spraw do tej pory budzących agresję , jak rodzi się moc przetrwania .

Wciąż „zielsko nie smakuje” ? Nic dziwnego , jeżeli pochłaniając glutaminian , wyperswadowaliśmy organizmowi naturalne aromaty … Nie będę przekonywać , że przestawienie na zielone , nawet na jakiś czas , się opłaca .

ALE ;) … może … kiedy ciałko się oczyści …. może zakosztuje tego , co mu od wieków natura oferuje ? Szczęśliwym trafem byłam ostatnio zapytywana o diety … Już kiedyś odpowiadałam :))) , jednak wciąż pojawiają się nowe … Jak pisałam , umiar , korzystanie z owoców najbliższego środowiska i dopasowywanie do potrzeb „wewnętrznego 
smakosza” to dieta najlepsza .   Podstawą zdrowia w spojrzeniu medycyny chińskiej jest odżywianie wedle pór roku i miejsca żywota – więc właśnie dopasowanie się do otoczenia . Już widzę ;) , jak Ktoś pisze : ” A pierwszym widokiem , jaki ujrzałem , gdy mama wyprowadziła mnie w wózku na spacer , był Mc Cośtam , więc należy do mojego otoczenia , od zawsze – jak więc mam się w nim nie stołować ? „

Argument nie byle jaki ;)

Jeżeli się ( bo mnie nie musisz ) przekonasz , że TO Twoje , NATURALNE środowisko – proszę bardzo . Inni niech nie ustają w poszukiwaniach smaku harmonii …

*** 

Głośno kroczy przez ( głównie zachodnie ) media dieta m.in. Pani Beyonce – serwowana jako „nowa ” – master cleanse , czyli mistrzowskie oczyszczanie . Można ją , a jakże , kupić – gotową , w plastikowych buteleczkach … Nie , do tego ostatniego nie namawiam i nie polecam .Dlaczego ? Dlatego , co zawsze : świeże i zrobione samemu według sztuki , jest ( w większości ) lepsze , nie wnikam w procedury produkcyjne 
żywności , bo już je kiedyś komentowałam :)

Ale czy ” w ogóle ” ? Czy ta dieta jest coś warta i skąd ona ? Po pierwsze – nie jest nowa , bynajmniej – to dojrzała , ponad 50 -letnia figura :) , mająca na koncie i sukcesy i kontrowersje . Sukcesy , gdyż faktycznie wielu pasuje , wyniki widać , nie jest też specjalnie ekstremalna – trwa 10 dni -mówię o klasycznej , nie – o jej mutacjach – i NIE POWINNA dłużej , podstawą są :

2 łyżki soku z cytryny ( świeżo wyciśniętego )

2 łyżki czystego syropu klonowego ( konserwuje on sok cytrynowy i zapobiega oxydacji witaminy C , podtrzymuje też zdolności enzymów )

jedna dziesiąta łyżeCZKI pieprzu cayenne

300 ml wody , w miarę możliwości bez chloru , najlepiej źródlanej , ważne , by nie mieszać tych silnie mineralizowanych .

To skład JEDNEJ porcji . Skład pierwotny , gdyż to , co podają różni … specjaliści :) , to już wariacje …. przyprawiające czasami o zawrót głowy :)

Wg promotora diety – Pana Stanleya Burroughs’a , dziennie pije się 6 do 12 szklanek
ww. mieszaniny , można je dzielić na porcje mniejsze i … nic poza tym się nie wsuwa .
Przez 10 dni . Diecie towarzyszą poranne i wieczorne np .słabe roztwory solanki dla porządnego wypróżnienia lub , zamiast – łyżka oliwy . Tyle . Czy to działa ? Działa . ALE … W żadnym wypadku nie powinny stosować tego osoby ciężko chore , a już w ogóle po transplantacji , przyjmujące leki immunosupresyjne . Nie powinny też zabierać się za nią nastolatki – ani chłopcy , ani dziewczyny – działa bowiem silnie , a to w młodym wieku nie zawsze jest wskazane . Sam Pan Burroughs … no dobrze- naprawdę Pan Aaron Hayes, stosował mieszankę , lecząc się m.in. z wrzodów żołądka . Niestety , mikstura , oprócz poprawy zdrowia , przyniosła mu też problemy – wielokrotnie odsądzany przez środowiska medyczne od czci i wiary , oskarżany o praktykowanie medycyny bez licencji , do dziś niechętnie jest wymieniany nawet przy zaleceniach 
ww.diety w zaciszach gabinetów .

Zmarł w wieku 87 lat ….Podobno na ostre zapalenie płuc ( kwestia sporna ) . Niektórzy rzekną : ” Więc jednak , nie pomogło ! ” . A czy ja mówiłam , że pomaga na zapalenie płuc w wieku 87 lat ? :)))

Czas odejścia nie wybiera . Ale biorąc pod uwagę i tak satysfakcjonujący , w świetle poprzednich , wczesnych dolegliwości , wiek autora diety , jego koniec chyba nie może być znaczącym przeciwwskazaniem do ww.specyfiku ?

Ważne : sama , skoncentrowana cytryna z cayenne przez 10 dni , nie daj Boże ocet z cayenne – to NIE jest żadna dieta , to rozbój na organizmie . Ważne nr 2: po zakończeniu cyklu , w pierwszy dzień dolewamy do mikstury nieco soku pomarańczowego i więcej wody , w drugi dzień – pijemy już tylko dwie jej szklanki , po 2 godzinach – lub PRZED – jemy zupę warzywną bez zabielaczy , na oliwie , czystą , ew. prawdziwy ( nie z kostki ) rosół , może być jedno , a wieczorem drugie . W dzień trzeci PO – pijemy już tylko jedną , rozrzedzoną szklankę mikstury z sokiem pomarań. , poza tym zieloną herbatkę ( w odpowiednim odstępie ) , do jedzenia włączamy owoce , warzywa na parze lub surowe …. unikamy jeszcze samego mięsa , „fabrycznego” sera , tym bardziej – pleśniowego . Dalej już sobie Państwo z pewnością poradzą .

Czy to znaczy , że zmieniłam zdanie na temat tzw. diet ? Nie . Ale zdaję sobie sprawę , że człowiek pragnie spróbować wielu rzeczy , więc jeżeli już , to niech wybierze rozsądnie i użyje prawidłowo , obserwując organizm . Ponieważ : jeżeli zobaczymy , że nasz organizm nie chce czegoś takiego łykać , że protestuje , że odrzuca … Wróćmy do bezpiecznych napojów z bezpiecznych ( więc nie wszystkich ! ) ziółek , owoców , warzyw , a organizm będzie nam wdzięczny na pewno .

…………………………

Dla głodnych informacji wyłącznie o „master cleansie” -
np.w ww.themastercleanse.com

Posted in aktualności, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane cz. 3.Moc ciepła .

Posted by natural health consulting w dniu Maj 23, 2012

Na początek o cieple serca … Ono być może sprawiło , że Pani Dr Laura Hewitson ( Uni Pittsburgh ) poczyniła badania nad bezpieczeństwem składu zalecanych szczepionek i nie omieszkała ogłosić . Właściwie tego typu rzeczy należą do CDC ( Center for Disease Control and Prevention ) , jednak owo się raczej nie kwapiło … Czyżby dostępne nie wypadły dostatecznie zadowalająco ? A zapasów szczepionek mnóstwo … A produkcja trwa … A pieniążki na reklamy poszły ….

Ale Pani Hewitson się uparła . Efekty obdyskutowano na International Meeting for Autismus Research (IMFAR) w Londynie i … wieści nie dało się już powstrzymać .

Małpki – makaki – otrzymywały stosowane powszechnie i od 1990 szczepionki – dawki dobrane były do wieku i wagi . Niestety ,  autyzmu u zaszczepionych zwierzątek ukryć się nie dało . Opisy sprowadzają objawy tylko do autyzmu , gdyż pod takim kątem wykonywano doświadczenia . Niestety , niewiele wiemy – z dokumentu oficjalnego nic więcej nie wiemy – o symptomach dalszych , pozostańmy więc przy fakcie , iż małpki dotknął autyzm ( w ww.vactruth.com – bardzo dobra strona ( następna ) o szczepieniach ) . Dostatnio oberwało się szczepionkom MMR ….. Czy to nie one zachwalane są jako „bezpieczne i konieczne ” ? Och , jak każde , niepotrzebnie więc budzi to ( wciąż jeszcze ) moje emocje .

Ciekawam , kiedy o studiach Dr Hewitson usłyszymy w mediach :) . Na razie proszę przestudiować podaną stronę i cieszyć się , że jest ( jeszcze ) mnóstwo ludzi , którzy robią dobre rzeczy dostępne Wszystkim , bezpłatnie , z potrzeby serca ….

Taką potrzebę musi też  znaleźć w sobie każdy , kto mierzy się z SM . Obojętnie – w sobie , czy w kimś bliskim … dalszym .Terapia bez miłości do ludzi – w tym do siebie – nie ma sensu , jest tylko nieudolnym duszeniem pożaru .

Spójrzmy na pogląd TCM – medycyny pedagogicznej . Różnice między psyche , a duszą ? Nie znajdziecie ich tam . Spójrzcie , jak dzieli Zachód – ducha , ciało , mental …
w TCM jest Yin i Yang – Yin działa wewnątrz , Yang na zewnątrz . Mowa to Yang , rozumienie – Yin … Rosnąć – to Yin – to jednocześnie rozumienie na cielesnym poziomie – te same siły , konieczne do rozumienia troszczą się o to samo – żeby komórki osiągnęły stabilność , więc nie ma sensu dzielić duszy i ducha …. Chińskie gadanie ? ;) Być może :)

Dążę do wskazania Chorym na SM Qi Gong – to terapia porządkowa , wzmacniająca siły Yin ( najczęściej siły Yin ) . Wg TCM SM to słabe nerki , aczkolwiek nie tylko i nie zawsze . Ci , Którzy śledzili wpisy o TCM od początku , wiedzą , dlaczego przy osłabionych nerkach Qi Gong jest dobrym wyborem .I bezpiecznym .

Dlaczego nie interferon ? Co to o nim pisałam ? :) Podtrzymuję . Ale , żeby nie zmuszać do „kopania w artykułach ” , krótko : przy interferonie relacja poprawy do skutków ubocznych ( niepożądanych ) jest bardzo krytyczna , z czym niewątpliwie :) zgodzą się doświadczeni neurolodzy .

Jak mówili Grecy …  „Najlepszy lek ? Poznaj samego siebie ! „

To również było ( i winno być dalej ) celem leczenia : poznanie swojego organizmu .

Czy , obserwując się po „kuracji” interferonem , możemy owego poznania dostąpić ? I … co z nim uczynimy ?

Ale jeszcze o zimnie …

Nerki należy oczywiście ocieplać – wykluczone są majtasy :) poliestrowe i z in. tworzyw sztucznych – nieważne , że pisze „bielizna oddychająca „- ma z oddychaniem tyle wspólnego , co z przebywaniem w hali produkcji chemikaliów . Oddychacie , a jakże , ale … czym ?

Przypominam , że nową , bawełnianą bieliznę należy najpierw przeprać , by pozbyć się ( w większości ) impregnatów , usztywniaczy etc.

Przy SM Chińczycy stosują m.in. moxę ( od jap. mogusa -rodz. piołunu ) – proszę nie zapominać , że nie powinno się jej poddawać przy samym rzucie SM . Jednocześnie : „dźgnięcie” SM występuje ZAWSZE na słabym miejscu – banalne infekcje potrafią rozniecić całą falę „skoków” SM , stąd nie warto przeziębiać nerek , paradować z gołymi plecami w chłodniejsze lub wietrzne dni itp.

„Zimno” w TCM to zaburzona komunikacja pomiędzy komórkami . Teorie „zarazkowe ” nie rozwiążą problemu SM . Za to rzut oka na mechanizm działania rtęci w organizmie żywym ( p.szczepionki ) może po części temat wzbogacić .

Ach … że szczepionki były i w Chinach ? że „Chińczycy pierwsi ” ? :))))))) A jakże … Ale co do „pierwsi ” pewna nie jestem – póki nie możemy stwierdzić z całą pewnością – a pewnie nigdy to nie nastąpi :) – która ze starych kultur tego typu praktyk NIE stosowała … niech to pozostanie ideą starą , wypaczoną bezlitośnie i użytą przeciwko ludzkości … Jak to ? A tak to : Chińczycy „szczepili” przeciwko ospie wdmuchując do nosa zdrowych proszek ze … strupów ospowych . Była to więc droga jak najbardziej naturalna , jakkolwiek „turbo” ;) , no i jakoś sobie nie przypominam , by do ww. dodawano jakichś trucizn :)

Jak Chińczycy wpadli na „szczepienia” ? A prosto : z obserwacji  :))))))) i zdolności wyciągania wniosków . Dostrzegli , że ciało poradzi sobie z „zarazkami” samo , dlatego tak ważnym jest uporządkowany system i właściwe traktowanie przy stanach ostrych . Ciało magazynuje koncepty ( ukłon dla homeopatii ). Nie nadadzą się więc raczej do osiągania równowagi suplementy – ersatze , tym bardziej stworzone syntetycznie . 

Zapalenia gardła obniżają Yin i są drogą do mnóstwa innych zapaleń – o gardło należy dbać – nie nosić sztucznych chustek , ciężkich golfów ( w zimie można wełenkę ), ciasnych krawatów , kołnierzyków …. – ono powinno mieć stały dostęp świeżego powietrza :nie lubi klimatyzacji , nie cierpi szybkiej jazdy z otwartym oknem – podobnie , jak ucho . Nienawidzi antybiotyków .

Poprzez zioła uczy się walczyć ze słabością .

Poprzez zioła i ćwiczenia organizm wzmacnia się – one pobudzają do pracy , do reakcji .

„Immunocisza  „- kiedy system , nazwijmy go po „zachodniemu” , immunologiczny , nie daje znaku życia – nie walczy ze słabością , z wrogą ingerencją „z zewnątrz” – to posłaniec ciężkich zaburzeń . To , co odczuwamy przy infekcjach , to nie choroba jeszcze – to sygnał obrony .

Cisza oznacza , że ciało wpuszcza wszystko i nie może się bronić .

Infekcje są treningiem dla odporności . Przepuszczalność immunologiczna to głównym problem SM . 

TCM leczy przy SM :zaburzenia pęcherza , nerki , jelita , słabość mięśni … Stosując Qi Gong , Shiatsu , zioła …

Aż do przywrócenia porządku .

Posted in aktualności, zdrowie | 4 Comments »

Stwardnienie rozsiane . Cz .2. Szukajcie u źródła .

Posted by natural health consulting w dniu Maj 7, 2012

Lekarz winien mieć czyste sumienie , chęć do nauki i zdobywania doświadczenia , łagodne usposobienie oraz skwapliwość , dobrze się prowadzić , być trzeźwym pod każdym względem , stawiać honor wyżej od należnej zapłaty , powinien myśleć o pożytku chorego , nie zaś o korzyści własnej …. Paracelsus , zwany też „Leśnym osłem z Einsiedeln” :)

Chęć do nauki ? ….

Ktoś stwierdził :” Rzeczywiście , TO nazwano przecież STWARDNIENIEM rozsianym , dlaczego więc lekarze nam tego nie mówią – nie widzą zależności między nazwą a jej ( choroby ) naturą od razu”?

Myślę , że Niektórzy widzą . Inni – że uczą się , owszem , ale tylu – nazwijmy to łagodnie ;) – innych rzeczy , iż nie starcza im sił ni czasu na najwłaściwsze ….
Pozostali wpadną na to … lub nie , ale nie jest moim zamiarem ( czyli na Zachodzie bez zmian :) ) przekonywanie do czegokolwiek  .
Ucieszę się , jeżeli Ktoś , Kto czeka na następny wpis niecierpliwie … uśmiechnie się i podąży za tematem .

Jako , iż w odcinku poprzednim panowała surowość , w tym postaram się łagodniej :)

Chorzy wiedzą , że symptomy MS to wyraz zaburzenia relacji między różnymi neurotransmiterami . To jednak oznacza , że one mogą się poddawać psychice .

Tu z kolei  mamy drogowskaz : MOTYWACJA .

Przeszukujemy więc stare wzory myślowe , przyglądamy , jak twardo mówiliśmy „NIE” , dojdziemy do biochemicznych reakcji w mózgu , w całym centralnym systemie mózgowym na skutek owego „NIE” częstego wypowiadania , a wiedząc , że neurotransmitery są posłańcami organizacji nerwów – zgodzimy się , iż nowe , dobre wzory wpłyną pozytywnie – bo taka jest kolej rzeczy .

Tak powierzchownie byłoby chwilowo o potrzebie rewizji skostnienia psychicznego , od której w ogóle należałoby zacząć . Jednakże – równocześnie z przeglądem generalnym ciała .

System immunologiczny – siedziba reakcji alergicznych ciała .Szukamy  metali w organizmie – cyny , złota , rtęci , palladium , platyny , ołowiu , kadmu .

Uwadze nie powinien ujść piercing . Teraz być może narażę się jeszcze :) osobom , które piercing uwielbiają  , ale trudno : niech przeanalizują , co sobie uczynili , niech czytają o długoterminowych reakcjach … Jeżeli sprawili sobie metal świadomie – ich sprawa , ich odpowiedzialność . Ale proszę , niech nie zwalają potem na innych płatności za leczenie … Piszę to wiedząc , że większość zapiercingowanych niestety , nie posiadała dostatecznych informacji zanim podjęła się samookaleczenia – znowu kwestia wychowania , edukacji ..

Badania z 1996 roku : co piąta , chronicznie chora kobieta miała alergię na złoto.

Gdzie w konsultacjach z Chorymi na MS jest miejsce toksykologów ? Wyprowadzenie metali ciężkich z ciała winno być jednym z priorytetów leczenia ..

Na przykład w Skandynawii opracowuje się taki detoks w dziesięciodniowych seminariach , w których uczestniczy dwóch lekarzy , jeden stomatolog , dwóch terapeutów .

Bada się genetyczne uwarunkowania , poddaje psychoterapii ze szczególnym uwzględnieniem spokoju , dystansu , obserwuje się dysbalans neurotransmiterów , prowadzi łagodną modulację systemu immunologicznego , a przy okazji stwierdza …. że choremu brakuje vitaminy B 12 – to też cecha szczególna .

Proszę pamiętać , że rtęć z amalgamatów „uciekając” z pastami łączy się z białkiem błon myelinowych czyniąc je obcymi : ciało nie rozpoznaje tego białka , jako własnego materiału i zwalcza .

Wielu dentystów popełnia błąd , rozborowując zęby przy usuwaniu amalgamatów – najczęściej nieświadomie – tymczasem amalgamatu się nie rozbryzguje po całej jamie ustnej , a WYCINA !

Jeszcze coś Państwu z tego specyficznego kolażu zostało w buzi ? Do czasu jego usunięcia … czyścić zęby bez past , trzy razy po trzy minuty , nie spożywać żadnych gum , starać się jeść produkty z niewielką ilością kwasów . W razie poczucia nieświeżości , płukać szałwią , miętą , roztworem 1: 10 ( 10 cz.wody) propolisu ….

Rozejrzyjcie się za niklem – poza spinaczami herbacianych torebek zajduje się też w garnkach , na klamkach , nitach ….

Kiedy Charcot opisywał symptomy MS , a w 1895 i przebieg , opisał też możliwość zahamowania choroby w każdej części przebiegu i wyzdrowienie .

Prawdą jest , że MS może się wycofać na stałe .

Mac Kay , Hirano :” MS może wcześnie ustąpić – wypalić się ” ( 1967) .

Bardzo ważny jest sen . Przyjmowanie kortyzonu dodatkowo inicjuje jednak
hiperaktywność … Podobnie , jak LED-owe ekrany ( nowym Czytelnikom powtórzę  , iż pragnąc dobrze spać , nie powinniśmy montować w sypialni żadnego telewizora )

Niektórzy cierpiący na SM stosują dietę : przez 3 miesiące jadają tylko zboża , ziarno moczone w źródlanej wodzie , rano i w południe , na zimno . Ziarno – na metabolizm i mięśnie … Jakie ? Głównie – najlepsze rezultaty przynosił orkisz , pszenica orkisz – Triticum spelta – nie mylić z jęczmieniem dwurzędowym – Hordeum distichon , też zwanym orkiszem .

Potem dodają warzywa korzeniowe – świetne „wsporniki” nerwów .

Następnie – warzywa zielone – na system rytmiczny – krwioobieg i oddech .

Ani grama białego cukru . 4- 5 litrów dobrej wody dziennie . I uczciwa odpowiedź na pytanie : czego się boisz ? A jeżeli masz co nieco do odpowiedzi , zapoznaj się ze środkiem homeopatycznym – Natrium muriaticum – stosowanym też w depresji , u młodzieży z anorexia nervosa , przy nadmiernym apetycie na sól … że to przecież sól ? Tak . Proszę zerknąć na wpisy o homeopatii , a zrozumienie , dlaczego stosuje się przy takich zaburzeniach Natrium m. , nie będzie trudnym .

Sól … w hebrajskim : MLCH : rozpaść , przejść , trzeć …to jedne z wielu znaczeń , a każde dobrze oddaje jej naturę .Sól – stosowana z UMIAREM – osusza , ociepla – w TCM uważana jest za tonicum dla nerek przy słabym Yin nerek , którego wyrazem jest m.in.pożądanie soli .

Oczywiście odradzam spożycie nadmierne – ma nieprzyjemne skutki , tak samo , jak niedobór ) pisałam o rozsądnej „gospodarce solnej” -czyli , aby nie panikować ,
że „to zło” i całkiem z niej rezygnować  , ale i nie spożywać jej garściami .

W poprzednim odcinku prosiłam , by zajrzeć do najstarszych źródeł kojarzonych z MS . Jeżeli to Państwo uczynili , nietrudno będzie się już zorientować , że tak naprawdę MS zaczyna się w wieku XIX , wraz z wybuchem cywilizacji . Cywilizacji nie znającej litości dla jej wynalazców …..

———————–

Lektury :

Polecam , wprawdzie drogie ( ok.300 euro )  i trudne do dostania , ale warte : Karl Stauffer , „Klinische Homoopathische Arznemittellehre „

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Stwardnienie rozsiane . Cz. 1. Modyfikacja … ale jaka ?

Posted by natural health consulting w dniu Maj 1, 2012

Czego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić … nie może zaistnieć .
M. Feldenkreis

To nie będzie miły wpis – głównie dla … Chorych na MS. „Niechorych” również poproszę o zerknięcie – być może coś się przyda . Sympatycznie więc nie będzie na pewno , ale .. od czegoś trzeba zacząć . Zastanawiałam się , czy w ogóle temat MS poruszać – właśnie ze względu na nieuniknione , brutalne wręcz czasami spojrzenie . Ale przecież zdrowie jest jedno … uciekanie od tematów niewygodnych nie załatwi niczego  . Jeżeli chcemy się porozumiewać ( również z sobą samym ) , jeżeli chcemy pytać i nie ustawać w szukaniu odpowiedzi … choćby i najprostszych ( te czasami zajmują nam lat najwięcej ) , znajdujących się „gdzieś w środku własnym” …. Niechże się sypią gromy ;) – napiszę . Podkreślam , że nie jest moim celem urażenie Cierpiących , a jedynie przedstawienie mniej popularnego ( w ogóle niepopularnego ? ) podejścia do choroby .

Ileż to napisano o sclerosis multiplex … Ileż drogich terapii sprzedano …
Choroba o tak niesamowitym obliczu wymaga pokory i cierpliwości … jeszcze więcej pokory i cierpliwości , ale z obiema nie jest łatwo – ani u Chorych , ani u leczących – pardon , modyfikujących symptomy , ponieważ wynalazcy znanych dotychczas terapii jednak dość ostrożnie w tym przypadku omijają słowo „leczenie” …chyba , że brak im tego pierwszego :) – całkowicie .

1960 – do modyfikowania MS wchodzą  kortykoidy  , później – ACTH , wreszcie nadchodzi era beta-interferonu i w końcu – glatirameracetatu . Ale wciąż mówi się o łagodzeniu przebiegu MS , o próbach powstrzymania jej rozwoju . Mówi się .. coraz drożej . Definiuje – nie taniej .

Definicji stwardnienia mamy mnóstwo … Jakkolwiek może się to wydawać staromodnym , polecałabym zapoznanie się z pierwszym śladem mogącym przybliżyć nam postać MS : Dziennikiem Augusta Friedricha D’ Este ( 1794-1848) . Następnie – obowiązkowo sięgnąć po prace Friedricha Theodora von Friedrichsa z 1849 roku . To nic , że „stare” . I nieprawda , że niczego nie są w stanie nauczyć . Następnie porównywać oficjalnie obowiązujące obrazy MS . Nie pominąć tych prezentowanych przez PP Prof.T. Misgelda i M.Kerschensteinera
– poczytać o ich badaniach na Uni Munchen ( przykładowo też na niemieckiej stronie o MS , z perspektywy medycyny szkolnej : w ww.dmsg.de , o ile pamiętam , w zeszłym roku ) , na skutek których oświadczyli , iż ZANIM dojdzie do zniszczenia osłonek mielinowych , można zaobserwować wcześniej inne szkody w systemie nerwowym oraz , że degeneracyjny proces MS jest ODWRACALNYM w pierwszym stadium … Dla obserwujących MS medyków traktujących pacjenta bez ograniczeń systemowych nie będzie to żadną nowością … Oni też świetnie ( co nie oznacza , że wyłącznie oni :) ) zdają sobie sprawę , że ….  

…. każdy opis jest niepełny , każdy budzący mnóstwo wątpliwości – oczywiście nie w tych , którzy wiedzą lepiej :)

Powtarza się , iż fundament …. atakowana mielinowa materia : okala nerwy podobnie , jak ochrona zwykłego kabla … Nieizolowany kabel – szczególnie ten pod prądem ;) – wydaje się być szczególnie drażliwym i podatnym na uszkodzenia …Owszem , Natura przewidziała w naszej konstrukcji i „kable” ;) nieizolowane – włókna bez otoczki , ale nie o nich teraz . Coż więc z nagle obnażonymi nerwami ? Przez uszkodzenia otoczki mielinowej wieści z mózgu nie mogą iść DALEJ .

Choroba może manifestować się aż do utraty kontroli nad pęcherzem , jelitem … wreszcie oddechem . Popularnie wyróżnia się trzy fazy przebiegu :

-skokowy

-prymarny chemiczny

-sekundarny chroniczny ( 1 e.skokowy , 2.chemiczny )

Forma zaburzenia daje się oszacować przeciętnie po ok. 5 latach … 

MS może równie dobrze zniknąć . W tym miejscu proponowałabym zwrócić uwagę na spojrzenie TCM , wedle którego mamy do czynienia z blokadami  energetycznymi , na punkt widzenia Antropozofów – skupienie odpowiedzialności na „zimnie” , obwiniane są też wirusy i infekcje wieku dziecięcego , wreszcie słabość układu immunologicznego ( „MS to choroba autoimmunologiczna „-  pogląd teraźniejszy . Mówię – ok , tylko DLACZEGO i SKąD się ta słabość immunologiczna wzięła ? )  ale to wszystko przecież … się łączy .

„U kobiet stres jest wyzwalaczem MS” – Health Behavior News Service , USA , Psychosomatic Medicine , Nov/Dez.2002 .

„Stres jest przyczyną rzutów MS „- Uni California , Forum Psychosomatik , Nov.2006

Przyjrzyjmy się … Tkanka nerwowa mózgu i szpiku to organiczny nośnik odczuć – obszaru podświadomego świata wzruszeń , ciała i duszy ; emocji , żądzy , nastrojów …

W przeciwieństwie do systemowo promowanej medycyny szkolnej , przedstawiającej MS jako prymarnie zapalną chorobę , antropozofia traktuje ją jako prymarnie sklerotyzującą , jako chorobę sklerotyczną i z takim poglądem całkowicie się zgadzam .

Procesy zapalne są w niej bowiem w fazie sekundarnej lub też mają rodzaj REaktywny . Zdrowie to dynamiczny proces zmian , gra równowagi między różnymi siłami .Choroba występuje , kiedy równowagi tzw. lokalne opóźniają się , przesuwają , osłabiają , są w złym miejscu , czasie , występują wreszcie z niewłaściwą intensywnością ( pokrywa się to z podejściem TCM – tradycyjnej medycyny chińskiej ) . Jakkolwiek skomplikowanie by to brzmiało ( sądzę , że dla moich Czytelników – jednak całkiem swojsko :) ) to oznacza , że warunki równowagi zależą od … nas . Nie – jak sugeruje medycyna szkolna- „przychodzą do nas traumatycznie od zewnątrz , w postaci wirusów etc. „

Zdaję sobie sprawę , że to co powiem – mimo , iż sugerowałam owo raz niejeden i nie jestem w tym ( szczęśliwie ) odosobniona :)) może wzbudzić u tak poważnie Chorych protest , niechęć :” Jak to , ja nie potrafię sobie poradzić , chociaż mam środki ? – To przecież niedorzeczne ” . Mimo tego spróbuję …

Wewnętrzy lekarz naszego organizmu usiłuje dokonać nadmiernego rozkładu , utwardzenia , degeneracji tkanki nerwowej poprzez polaryzacyjny proces zapalny .

Kiedy wewnętrzna siła krótkiego zapalenia nie wystarcza – dochodzi do niszczycielskiego pożaru .Gorączka jest terapeutycznym elementem również w MS .

Zanim podążę dalej przypomnę , iż człowiek nie może być leczonym wbrew jego woli , że uleczenie zupełne następuje wyłącznie wtedy , gdy chory tego chce , wobec powyższego : MUSI być aktywnym partnerem w terapii – nigdy tym , któremu coś się po prostu przydarza .

Choroba o naturze sklerotycznej preferuje element zimna – tam „zasiewa” chorobę . Tymczasem wiodącym elementem naszego zdrowia jest ciepło , przenikające organizm i zorganizowane dla samodzielnego , cieplnego bytu .

Fizycznym nośnikiem ciepła jest krew .

Chłód dotyka w MS wnętrze – w swej czynności nieświadomy system nerwowy i rozkłada siły budująco – odżywcze , pochodzące z krwi – wiąże je i unieruchamia – stają się bezsiłą .

Zaburzona zostaje fizjologiczna równowaga odbudowa:dekonstrukcja , przeważa rozkład .

Przez co – Ktoś może zada pytanie – system może zaatakować zimno ?

Pośredniczący świadomością intelekt , czyli ZIMNO vs świat odczuć , CIEPŁO , podświadomość – zaledwie odzwierciedlona w świadomości …  żyjemy w polu napięć .

Nie może to być odbieranym jako „dobro-zło” , ale jako niezbędne RAZEM , „jako , że również” – pozytywna polaryzacja .

Istniejąca w MS nierównowaga to dominacja zimna intelektu nad ciepłem uczuć .

Można rzec – zimno je porasta , jak w bajce o Królowej śniegu .

Ten proces widać w głębokich zakłóceniach organizacji ciepła : KAżDY Chory na MS ma lodowate dłonie … Co ciekawe , sam dotknięty nie odczuwa tego przeważnie jako przeszkody .

Proszę dotknąć skóry nad nerkami u Pacjenta z MS :jest zimna . Wyżej i niżej – ciepła .

Nerki – poważny organ  organizacji odczuwania – antropozofia zwie ją ciałem astralnym . Na kręgosłupie też wyczujemy zimne i ciepłe strefy . Chory rzadko się poci , ale szybko zmarznie … Rzadko wystąpią u Niego infekcje z temperaturą – On kontroluje emocje , nie pokaże ich – zbiera je więc w sobie = dusi ogień , potencjalne zapalenie , czyli „wewnętrznego lekarza” .

Przy tym posiada sporą wrażliwość wewnętrzną i jeszcze większy – choć przykro  to pisać – egoizm . Psychosomatyczny profil dotkniętego MS jest złożony i niejednostronny , tu dominuje jedno , tam drugie , ale efekt … ten sam :zimno przejmuje dominację nad czuciem w systemie nerwowym .

Albo intelekt za mocny , albo … uczucia za słabe i nie równoważą chłodu intelektu.

Przeżycia na etapie płodowym … szok lub zmartwienia matki mają ogromny wpływ na duszę dziecka –  to , dzięki Bogu , coraz więcej lekarzy , którzy utkwili w przynależności do medycyny systemowej , akceptuje i rozumie … Podobnie , jak rolę ojca .

Mężczyźni : niedopuszczona emocjonalność , bo „chłopaki nie płaczą „, mało miłości , za wczesne intelektualne wyzwania , komputer i telewizor zamiast ciepła rodzinnego , złe ubranie , fatalne odżywianie – to wszystko faktory wyzwalające MS – nawet , jeżeli „nie dowodzą tego najaktualniejsze badania ” . Prawdopodobieństwo u chorych na MS , że żeńska/męska strona rodziców rozczarowała kogoś tak , że dziś zrobi wiele , by nie być do niej podobnym , lub ustawiła wzory w sferze nieomal himalajskiej – tak , że dorównanie jej , ew. prześcignięcie – przesłania wszystko inne …  częste . I piekielnie zwodnicze , jeżeli nie potrafimy spojrzeć na własne doświadczenia z dystansu – z punktu , w którym jesteśmy , na coś , co BYŁO , albo , co nas nie może/nie musi dotyczyć w tym samym stopniu , ponieważ ja to ja , a ty to ty .

W zbyt szybkim , zbyt gwałtownym , poddanym presji rozwoju , dusza – nośnik emocji , podporządkowywana jest intelektowi . Wskutek pogwałcenia naturalnych etapów wzrostu następuje skostnienie – oziębienie .Tak powstają impulsy chorobowe określane jako „immunologiczne „: informacje , przesłania wyrażają się w ciele .

Tam się rozstrzyga , czy dojdzie w organizmie do manifestacji choroby , czy rozwinie własną broń do „przepędzenia” impulsów chorobowych .

MS to rodzaj niewystarczającej próby samouzdrowienia ciała . Podporządkowane są uczucia , prymarny więc impuls pochodzi z duszy .Odpowiedź fizycznej powłoki decyduje , czy z tego będzie chorobowy manifest .

Wewnętrzne i zewnętrzne warunki wspomagające element zimna w duszy oraz ciele są PRZYCZYNAMI stwardnienia rozsianego i każda terapia winna zaczynać się od ich dokładnego zbadania , a nie jest to możliwym bez udziału pacjenta .

Chorzy na MS na zewnątrz tworzą tarczę . Tracą elastyczność , która pozwalałaby im dostosować się do sytuacji . Wieczny opór .Kiedy przekroczą granicę , poddają się i tracą orientację . Nie rozwijają się .Chętnie pozwalają się sobą opiekować , ale udają , że są niezależni .Poprzez inwalidztwo stwarzają idealne usprawiedliwienie , by nie móc podołać swym nierealnym LUB mało realnym LUB wymagającym potężnego i skoncentrowanego wysiłku ideałom . Ciężko im wyobrazić sobie swoje wzory i dostrzec , że poprzeczka jest za wysoko . Ona nie musi być za wysoko na zawsze . Ale niektórzy nie przyjmują , że poziomy się reguluje zależnie od wielu czynników . Nie akceptują też , że inni , którzy robią mniej , mają więcej . To mentalna blokada . Do niej dochodzi strach , że delikwent może się komuś nie spodobać , że towarzystwo odepchnie , jak status będzie „nie ten ” , że „co ludzie powiedzą ” …. Taka postawa dodatkowo , silnie ogranicza i oddala upragnione wzory .  

Na koniec części pierwszej chciałam jeszcze napomknąć , że im cięższa choroba , tym pilniejsza informacja ciała , że chce naturalnej łagodności , że ma dosyć twardości wobec innych , wobec życia …  Pozwólcie więc sobie na duchową niezależność , na lekkość bytu „mimo wszystko” zanim niedomaganie uczyni  zależnymi zupełnie namacalnie i fizycznie – cieleśnie .

————————-

Lektury , poza wymienionymi :

„Historical Prescription of Multiple sclerosis „, Pearce , Eur.Neurol., 2005 , 54

„The case of August D’Este „- Cambridge University Press , 1948

Posted in aktualności, depresja, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Rak to zwierzę . Cz. 5. Oda do pietruszki .

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 23, 2012

Z ciężkim sercem patrzę na awanturę z Chorymi na raka w roli … No właśnie . W jakiej roli ? Bo na pewno nie – w głównej . W tej hist(e)orii wydają się być jedynie statystami ; plan pierwszy zajmują kłócący się politycy , w tle słychać chichot koncernów ….

Niestety , media nie pomagają . Zamiast opowiadać o WSZELKICH dostępnych środkach i metodach , robią wszystko , by zmusić do przyjęcia jedynej tezy , iż tak samo jedynymi lekami są te oferowane ( lub nie ) przez przemysł .

Ach , zapomniałabym … Media się przecież troszczą … Tylko … Ja nie rozumiem ;) – jeżeli tak się troszczą , dlaczego sieją panikę , czyżby nie wiedziały , że strach NIE POMAGA w chorobie ? Czyżby … nie miały sumienia ? A tak , no właśnie – „media” -to „odpowiedzialność zbiorowa „, to „wspólna praca wielu ” itd… Sumienie zbiorowości : temat niejednej pracy doktorskiej , wciąż , jak mi się zdaje , nie potraktowany wyczerpująco .

Tymczasem … Było by tak miło , gdyby powiadomić chociaż o pracach Pani Doktor Britty S.Kubens – działającej w obszarze medycyny antropozoficznej , co nie jest bez znaczenia  – bardzo optymistycznych pracach (publikowanych szeroko , przystępnie – np.w w w.cancerres.aacrjournals.org ), ponieważ , jak do tej pory , potwierdzają one mądrość medycyny naturalnej  , to zaś stwarza nadzieję na większą akceptację leków wprost z natury .

Pani Kubens badała mianowicie działanie określonych substancji na zachowanie komórek rakowych w czasie wędrówki i podziału .

W studiach nad nowotworami rządzi złota reguła , o której raczej nie dosłyszę w wynurzeniach polskich ekspertów wypowiadających się na scenie medialnej : najczęściej nie tumor prymarny  jest zagrożeniem dla życia , ale komórki , które w jakimś momencie się od niego odrywają i niekontrolowanie podążają przez krwioobieg …. Miejsce , które wybiorą sobie na postój i odpoczynek – to tzw.metastazy – skupiska córczane ( czemu nie synczane ? ;)) … na tych z kolei temat również nie zostało powiedziane jeszcze wszystko .

Wracając do sedna , naukowcy krążą wokół pytania , jak przeszkodzić komórkom  raka w podróży i co zrobić , aby się przestały dzielić .

Ważne : jakie relacje zachodzą między wędrówką , a podziałem ?

Jak często w nauce , przypadek stał się udziałem również Dr Kubens , kiedy owe relacje wzięła pod mikroskop . Najpierw „posadziła ” komórki raka w sztucznej tkance , po czym filmowała je kilkanaście godzin .

Opłaciło się … Zaskakujące ;) , iż na takie rozwiązanie nie wpadł nikt przed Nią , a nawet , jeżeli wpadł , to …. nie został ani dostrzeżony , ani opisany , ani doceniony w żadnym z podręczników medycyny akademickiej . A było co dostrzegać , gdyż , w przeciwieństwie do teorii wykładanych na uniwersytetach , ruch komórek i podział NIE odbywają się „najpierw jedno , potem drugie ” , ale jednocześnie .

Komórka przygotowuje się do podziału w czasie wędrowania .

To oznaczałoby , że atak ;) winien nastąpić w drodze .

Atak … czym ?

Pani Dr Kubens zabrała się za różne substancje , bombardując nimi komórki rakowe w różnych fazach cyklu . Chciała ustalić miejsce najlepsze : takie , z którego ofensywa przyniosłaby pewne zwycięstwo .

Niesamowite wręcz efekty osiągnęła przy tym nie – chemicznymi „rakietami „, ale naturalnymi materiałami roślinnymi :mimozyną – tzw.non-protein amino acid  i flavonem – więc z flavonoidów – apigeniną .

Apigenina była , jak do tej pory , najlepsza : trafiała komórki w momencie krytycznym : w ułamkach czasu po podwojeniu DNA , ale jeszcze przed podziałem ostatecznym ….

Lista substancji badanych przez Panią Dr Kubens jest długa . M.in.znajdziemy tam czosnek i cebulę … Prace nad mieszanką , która pozwoliłaby eliminować komórki rakowe na różnych etapach – trwają .

Być może niedługo usłyszymy o kolejnym , wspaniałym  – i tym razem , jeżeli stworzy się go z materiału naturalnego , będzie w tym wiele racji – środku na raka … Niestety nie wątpię , że cokolwiek to będzie , towarzyszyć mu będą patent i wysoka cena . Oczywiście , życie jest najważniejsze , oczywiście , tak słuszne prace zasługują na odpowiednią zapłatę , ale … Wszystkim , Którzy jednak mieliby ochotę działać już …Wszystkim , Którzy pamiętają o wschodnich remediach na nowotwory – wcześniej pogardzanych aex cathedra , teraz wykorzystywanych w studiach medycyny zachodniej ,  Wszystkim , Którzy nie mogą czekać … polecam poszukiwanie źródeł apigeniny … Nie będzie ono długie :) , co nieco znajdą Państwo poniżej … Niektórzy przeżyją deja vu ;)

-pietruszka

-krwawnik 

-owies  

-seler

-cykoria

-kolendra

-bluszczyk kurdybanek

-len

-mięta

-rozmaryn

-tymianek

-kozieradka

-rumianek

-camelia sinensis , czyli herbata -w wersji zielonej …. 

Może na pierwszą część wystarczy ?   

Sił na wiosnę Wątpiącym życzę … W Waszych rękach jest Wasze zdrowie .

Posted in aktualności, chemia, onkologiczne impresje, zdrowie | 2 Comments »

Tarczyca , czyli żywy włos i żywa myśl.cz.5.

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 12, 2012

 Wygłodzona świnia , wyrwawszy się z chlewa na podwórko , znalazła pod płotem zdechłą kurę – zepsutą , którą łapczywie zeżarła . Zgniłego ścierwa nie zdzierżył nawet żołądek świński . Poczuła bóle , pokładła się pode płotem i stęka …Po krótkiej chwili zerwała się nagle i poczęła pożerać gęsto na podwórzu rosnący rdest ptasi , po czym znów się pokładła . Wkrótce ponownie lek spożyła i to ją uratowało ….    Pan Dr Biegański , wybitny polski zielarz .

Cóż … mowa była wyraźnie o świni :))))) Większość ludzi najpierw zapytałaby Dzisiejszego Pana Eksperta od Lewej Części Brzucha  ( bo żyjąc wśród natury , nie mogą przecie sami wiedzieć o niej cokolwiek  ;))) , czy może , czy ma prawo spożyć zioło na własną rękę … Jeżeliby oczywiście zdążyli . Ale dość złośliwości :)

Rozpoznania poczynione ?  No to kontynuacja …

Uparcie wrócę do założeń Ks.Kneippa , głównie zaś – odtrucia .Po raz pierwszy , drugi i trzeci – tak , również w przypadku niedoczynności tarczycy .

Wielokrotnie opisywałam wprawdzie metody „prania wnętrzności „;) , ale to kropla zaledwie .

W Niemczech popularne przy detoksie są np.krople kolendrowe – w ujęciu domowym to 40% nalewka na kolendrze , przyjmowana – zależnie od tolerancji , od kropelki na łyżeczkę wody do pięciu , raz dziennie , przez tydzień , czasem dłużej .Niemcy nigdy nie poddali się w kwestii medycyny naturalnej , stosują więc
kolendrę na świeżo , w naparach , tincturach , ale i … w tabletkach :).
Pomocne są też siarkowe , roślinne i mineralne kombinacje – mam na myśli przede wszystkim czosnek niedźwiedzi , czosnek – postaci naturalne , Sulfur Selenosum D6 ( homeopatyk ) itp.

Powyższe troszczą się o uwolnienie z tzw. skupisk interesujących nas toksyn . 

Teraz należy odpadki związać : Chlorella pyrenoidosa – słodkowodna alga o niezłych osiągnięciach na polu unieruchomiania tego , co ruszać się po ciele we wszystkich kierunkach nie powinno . Szczególna uwaga należy się wątrobie – tu przypomnę odcinek poprzedni , o Wielkanocy , ale nie jesteśmy zdani wyłącznie na siano ;) : wiązanie toksyn w wątrobie wspomogą : ziemia okrzemkowa , preparaty węglowe , kleik jęczmienny , bogate w garbniki rośliny – np.herbatka z liści orzecha włoskiego (nie nadużywać !)

Wreszcie etap końcowy – wydalanie śmieci : odbywa się owo w pierwszej linii przez nerki  – stąd dobrze je wzmocnić najpierw brzozową herbatką lub sokiem ,
jeżeli pozbywamy się rtęci – również przez gruczoły potowe -to powód , dla którego przy wyprowadzaniu metali ciężkich powinniśmy sporo pić i pocić się obfcie …Rukiew wodna – Nasturtium aquaticum = Nasturtium officinalis ( to nie jedyne jej nazwy  łacińskie ) – jedna z najlepszych rewaloryzatorek :) krwi – przy zaburzonej tarczycy – i tu uwaga – głównie NADczynnej – ważna tym bardziej , gdyż ze względu na zawartość jodu nadaje się do harmonizacji gruczołu wyśmienicie .
 Rukiew wodna może zawierać do 18 mikrogramów jodu na 100 gram .Poza tym olejki , vit.C., garbniki ….Przy NIEdoczynności – możemy poobserwować reakcję po delikatnym , ostrożnym jej spożyciu , a to dlatego , że czasami żelazo , wapń , fosfor i inne składniki ziela , np.raphanol – te substancje czynne ujęte w niesamowitej , boskiej mieszance :) , pobudzają funkcje gruczołu , przy czym zawartość jodu wydaje się jednocześnie nie powodować negatywnych skutków ubocznych . Rukiew w chorobach tarczycy … od setek lat . W samej Anglii zbiory rukwi , jeszcze w 90.-tych latach wynosiły 4000 ton rocznie . Gdzie są uprawy polskie ? Gdzie jest miejsce na rukiew , na zdrowie dla milionów 
Polaków ? W annałach medycznych Nasturtium offic. zagościło na dobre jako niezawodny czyściciel wątroby , płuc , żołądka ,  lek w reumatyzmie ( roślina z terenów wodnych ) … Nie pasuje ? No to jeszcze afrodyzjak i wzmacniacz apetytu :))) …

W Polsce można kupić czasami WYSELEKCJONOWANE ODMIANY tej rośliny , np. french Green … Ale ja kreatur nie chcę i polecać nie będę . Macie ochotę – poszukajcie w stanie dzikim , rozejrzyjcie się ( pamiętając o roślinach podobnych),
ewentualnie popytajcie , kto uprawia pierwotną , prawdziwą rukiew .Naprawdę warto .

Wiele by o tym zielonym maleństwie , wielkim mocą i zasługami , ale niedoczynność czeka . Jeszcze tylko , zanim zapomnę , bo takie pytanie pewnie ktoś zadać zechce : Dlaczego jod w naturalnie skomponowanych formach ? Ponieważ lepsza przyswajalność . I zawsze proszę zważać na indywidualną tolerancję wszelkich substancji- np. przy NADczynności , jak i przy zapaleniach , które mają miejsce np.na pewnym etapie Hashimoto -Thyreoiditis , stan mogą pogorszyć również środki mineralne lub roślinne – wówczas , przy większej wrażliwości , rozsądniejszym wyjściem wydają mi się te same związki w ilościach homeopatycznych , może od D6 ? Nie lekceważmy też stanu PO zapaleniach , kiedy tarczyca „zapadła ” w niedoczynność – musimy pamiętać , że wtedy ona nie ma siły tego jodu przerobić , przyswoić . Można rozważyć wtenczas m.in.
Thyroidea / Ferrum globuli – preparaty delikatne w działaniu , by wyrównać poziom hormonów .

Co , kiedy mamy do czynienia z dodatkowymi obciążeniami i tak słabej tarczycy ? Może , przy cystach tarczycznych , coraz częściej towarzyszących niedoczynności , spróbować Aurum jodatum D6 , stosowanego przez homeopatów także przy cystach jajników -jakże częstym dzisiaj schorzeniu  kobiet ?

W cyklu wspominałam o wyciągu z gruczołów zwierzęcych … Ale jest i homeopatyczny Glandula thyreoidea bovis D4 , D6 – którego działanie w potencjach niskich polega na aktywizacji funkcji organów i dostarczaniu śladowych ilości hormonów tarczycy (przy NIEdoczynności , ze szczególnym wskazaniem na skutki Hashimoto ) , w potencjach średnich – wyrównywaniu pracy i z tego powodu nadających się raczej do postępowania towarzyszącego w dysthyreozach …

Proszę czytać uważnie i obserwować własny organizm .

Wiem , że Niektórych to męczy  , ale , o ile mi wiadomo :)  , cieszą się z istnienia tego miejsca  i nie wezmą mi za złe przypomnienia , że nie są to zalecenia , ale jedynie informacje i nie mogą być traktowane jako recepta  :)

P.S. A co do Ekspertów od Lewej Ręki etc….W starożytnym Egipcie , jak opisywał Girolamo Frascatoro , nie było niczym dziwnym , że jeden z faraonów posiadał specjalistę od oka prawego i – oddzielnego – od oka lewego . Ze źródeł pozostałych wiemy jednak , że mnożenie specjalizacji było specjalnością egipskich kapłanów i na szczęście nie udzieliło się ówczesnemu światkowi medycznemu powszechnie … aż do teraz :))))))

Posted in aktualności, onkologiczne impresje, tarczyca, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Wielkanoc , więc wątroba :)

Posted by natural health consulting w dniu Kwiecień 8, 2012

Nadzieję na zrozumienie mając , że czas świąteczny szybszym jakby się zdaje :) , o wątrobie krótko , sposoby najprostsze na odczuwanie jej ;) podając .

W poprzednich odcinkach wprawdzie sporo sposobów na ulżenie jej znaleźć można , uzupełnić jednakże nie zawadzi .

Wspominałam kiedyś o księdzu Kneippie , o kontynuacji Jego metod w wielu zachodnich klinikach , klasztorach – klasztor Arenberg rozwinął praktycznie cały , kneippowski przemysł . W Polsce teoretycznie postać księdza znaną , a jednak , gdy do rozmowy z fachowcami :) dojdzie , zachowawczość wielka daje się we znaki .

„A bo to woda i tyle „- usłyszałam ostatnio od pewnego Pana Onkologa , który ,
jak sam chwilę później przyznał , „na zapoznanie się nie miał czasu „. Czas przyjdzie , bo Pan Doktor do zabiegów w Szwajcarii wprawdzie przyzwyczajał się będzie , ale liczę , kiedy wróci , sam jakowąś reklamę wspaniałych kneippowskich zabiegów podejmie .

Na początek – jak ks.Kneipp traktował zapalenie wątroby , przy czym widząc „zapalenie” musimy zdawać sobie sprawę , że pod terminem znajduje się cała grupa zaburzeń o najróżniejszej etiologii .Tym razem będzie o pielęgnacji wątroby tak , by do stanu poważniejszego nie doszło . Jeżeli odejmiemy nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu , już mamy połowę terapii :)

Ale w święta odmawić , kiedy szynki i nalewki … Niestety, może dojść nawet do zapalenia . Stan ten , czasami w części organu , czasem obejmuje całość , potrafi trwać od dni do lat nawet . Efekt – nieczynność i … niestety , zbyt późny żal .

Ks. Kneipp twardo forsował zasadę : rozpuszczać i wydalać . Rozpuszczać złogi , usuwać je – odtruwać organizm . W krajach bogatszych co najmniej 50% ludności choruje na wątrobę z powodu obżarstwa …. Można rzec , zatrucie cywilizacyjne …. Jak poznać , że wątroba woła o pomoc – w zagrożenia stadium pierwszym ?

„Odrzuca nas ” na widok potraw sporządzonych na tłuszczu , organizm sam , odruchowo reaguje negatywnie . Gdybyśmy go jeszcze chcieli słuchać … Chora wątroba nie znosi też pomarańczy , nawet soku z niej . Nie tolerujemy owoców pestkowych . Skóra w okolicach wątroby swędzi , zwiększa się pragnienie – choć to ostatnie również kojarzy się ze niedostatecznym funkcjonowaniem trzustki , więc i cukrzycą . No i , o czym było wcześniej : podły nastrój bez wyraźnej przyczyny , szukanie winnych dookoła siebie , agresja . Kiedy bliscy powiedzą , że jesteśmy nieznośnie wredni – czas pomyśleć o wątrobie .

Wydaje się – wszyscy wiedzą , jak ważnym jest sposób jedzenia , pisze się sporo – że „wolno” i że „żuć” … Wiedzą :) , ale wciąż pochłaniają . „Wątrobowcom” śpieszącym się nad miską podałabym najpierw pałeczki :) – problem szybkości rozwiązałby się sam . Oczywiście , „świat nie pomaga kontemplować … ” . Ale cena za poddanie się pędowi , cena …..

Ksiądz Kneipp stworzył dzieło dla Wszystkich , za darmo … Są książki , są biografie …. No tak , większy VAT też nie pomaga … Ale wciąż książka nie jest droższa od pobytu w szpitalu . Sam też zaczął od literatury – lekarza i filozofa , J.S. Hahna , „Unterricht von der Heilkraft des frischen Wassers ” – lekcja o sile leczenia świeżej wody ” . Wprawdzie miał już za sobą pierwsze doświadczenia , praktyka skłaniała go do pilniejszego przyjrzenia się powszechnie dostępnemu lekowi – wodzie , ale książka Hahna upewniła go , że droga właściwa .

Cóż więc poleca ksiądz Kneipp przy chorej wątrobie ? Okłady z mocno ciepłego ( Ksiądz mówił wręcz o gorącym , jednak to zależy od wrażliwości chorego ) odwaru z siana owsianego , na brzuch ( nie stosować w ciąży i przy menstruacji !) – wyciągają , jak mawiał Ksiądz , „wszystko , co złe „. Robi się je raz (chorym słabszym ) lub dwa dziennie , siano musi się gotować ok.20 minut , okład ( nie poparzyć skóry !!!) leży ok . godziny , okładany :) przykryty jest kocem . Potem polania wodą ud , pleców , wreszcie całego ciała .

Po trzech do sześciu dniach – okłady górnej części ciała , kiedy chory jest mocno osłabiony i górnej oraz dolnej , gdy silniejszy , ale już zupełnie inne :bierzemy wodę zmieszaną z octem jabłkowym 5:1, nasączamy płótno , owijamy brzuch i nogi ( uda , kolana , łydki ) ciepłym ( nie- gorącym ) opatrunkiem , co godzinę zmieniamy . Dwa dni przeciętnie .

Do tego kąpiele w sianie i słomie owsianej lub gałęziach świerka . Ksiądz Kneipp zalecał również mieszanki ziołowe ( o podobnych , stosowanych przy niedomaganiach wątroby , pisałam ) . Co , jeśli okłady wydają się pracochłonne lub z jakichś powodów niemożliwe ? Już nie Ks.Kneipp , ale np. Ayurveda :

uwzględnić w diecie olej sezamowy (nierafinowany , wątroba nie cierpi rafinowanych olejów ) z duszoną marchewką , ziarno sezamowe z masłem i odrobinką soli , ziarno słonecznika z miodem – wątrobowe odżywki   . Z „pierwszej pomocy ” medycyny naturalnej bliżej ? Np.Szwajcaria : sok z marchewki pity małymi łyczkami lub /i , później , woda zmieszana z serwatką 1:1 , oczywiście też post ( czas trwania postu indywidualny , obserwować swoje reakcje , wydzieliny ciała ) , do tego słaba herbatka ze skrzypu polnego 
( POLNEGO , podkreślam ) , jednak lepiej – napar z korzeni i liści mniszka lekarskiego – właśnie listki mniszka zazieleniły łąki. Przed postem należałoby oczyścić jelita – np.kleikiem z siemienia lnianego , moczonymi figami .Dla odważniejszych …. rumiankowe wlewy dojelitowe , czyli lewatywa ( pamiętać o środkach ostrożności ).

Tyle na razie w opowieści wątrobowej treści :) . Zdrowej Wielkanocy Państwu życzę i umiarkowania przy stole :)

Posted in aktualności, alkohol, odżywianie, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Tarczyca , czyli żywy włos i żywa myśl . cz.4.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 23, 2012

Przez chwilę chciałam napisać w tytule „niedoczynność” , ale nie odda to treści – hypothyreoza nie jest bowiem zjawiskiem od HIPERthyreozy tak odległym , jakby się zdawało .

Hypothyreose = niedoczynność  –  osłabione funkcjonowanie gruczołu , niedostateczne wydzielanie hormonów tarczycy  – tyle skrótem obiegowym , ponieważ zwykle zapomina się dodać , że chodzi też o zaopatrzenie komórek w hormony – problem komunikacyjny – zaburzenia przyjmowania jodu .

To jasne , że nie opiszę tu wszystkich rodzajów zaburzeń  gruczołu tarczycznego -nawet nie opiszę DOKŁADNIE jednego – to Państwo muszą kontynuować zgłębianie interesującego Państwa tematu . Ale być może uda mi się zaznaczyć najważniejsze , główne jego rysy , większość przyczyn , wreszcie – przedstawić
niektóre terapie naturalne – przeważnie najpopularniejsze , a często zapomniane .

Zanim sedno … Stwierdzenie niedoczynności często następuje – podobnie , jak nadczynności – zbyt lekkomyślnie ,  „leczy się” także „uznawanymi w przypadku” środkami , bez względu na ich szersze , aniżeli się powszechnie przypuszcza , spektrum działania i bez względu na niebezpieczeństwo całkowitego rozregulowania funkcji tarczycy .

Pisząc o nadczynności wspominałam o skutkach Czarnobyla , ale i o pożywieniu – to aktualne i przy niedoczynności : dysharmonia tarczycy może skłonić się w jedną lub drugą stronę. A jednak mamy nieco większą ( jeszcze ) szansę na zdobycie zdrowej żywności aniżeli nasi zachodni sąsiedzi- Niemcy , którzy w „szale zachwytu nad jodem” zajodowali karmę dla zwierząt tak bardzo , że praktycznie nie mają szans na bezjodowe , rodzime produkty pochodzące z hodowli . Ostatnio wprawdzie świadomi rolnicy i konsumenci starają się  błąd naprawić , ale ze względów wiadomych łatwe to nie będzie .

Polska masowo zajodowała z kolei sól – o czym pisałam dawno , ale od kiedy popyt na NIEjodowaną wzrósł , w miastach nie ma problemu …. szkoda , że na wsi wciąż upycha się „jodówkę” .

Ktoś powie , że „niedoczynność „, braki hormonu , więc jod ? Nic bardziej mylnego . Rozleniwić gruczoł można bardzo szybko . Ale wtedy nie liczmy  , że kiedykolwiek wróci naturalne , prawidłowe , nie – wspierane chemią funkcjonowanie . Powinniśmy znać efekty uboczne i wiedzieć , że bezmyślne serwowanie syntetyków może obrócić sytuację o 180 stopni i … z niedoczynności zrobi się NADczynność .

Ale po kolei …

Niemieckie publikacje wśród przyczyn niedoczynności i nadczynności bez ogródek podają :przyjmowanie jodu w zalecanych terapiach ( przedawkowanie ) , interwencje chirurgiczne na gruczole ( częściowe usunięcie gruczołu ) , naświetlania ,( szczególnie twarzy , karku , piersi  ) , tumory , leki … więc wszystko to , co świadomie stosuje się w … leczeniu nowoczesną medycyną .

Kto informuje pacjentów , że np. przyjmowanie litu stwarza spore ryzyko niedoczynności tarczycy ?

A co Państwo wiedzą o , np.leku amiodarone ( kardiologiczny ) ? Bo ja nie zauważyłam , aby w polskich publikacjach przecisnęła się wieść o jego wpływie na tarczycę …. Czy , łykając suplementy , zwracają Państwo uwagę na zawartość litu  i czy wiedzą Państwo , że może on tam być niekoniecznie jako „etykietkowy” składnik preparatu ? Czy wystarczy Państwu , że „łykną multivitaminy” ?

Zostawmy „dodatki” . Wciąż promuje się soję – o zgrozo robi to również (chyba nieświadomie ) wielu wegetarian , kompletnie nie zwracając uwagi nie tylko na małe prawdopodobieństwo otrzymania w Polsce soi niemodyfikowanej , ale i na jej wpływ na organizm – co innego soja „od wielkiego dzwonu” i niemutowana , co innego – spożywana codziennie , a jest jej już tyle w produktach masowych , że ucieczka wydaje się prawie niemożliwa . Soja posiada działanie antytyroidowe ( przeciwtarczycowe ) .

Nie dziwi więc , że coraz częściej problemy z tarczycą mają również mężczyźni .

Palenie – następny przyczynek do niedoczynności , tak , jak i menopauza ,  ciąża…. 
fluor i związki chloru ( woda !) , rtęć – tu na chwilę przystanę : rtęć potrafi tak dalece ,wpłynąć na funkcjonowanie tarczycy , że niepostrzeżenie mamy nagle mnóstwo T 3 i … potężny problem ze znalezieniem odpowiedniej ilości T 4 ( objaśnienia hormonów ( w tym prohormonu T4 , w poprz.cyklach ) , a  w rezultacie niedoczynność .

Znajdujący się również w czasami w wodzie perchloric acid (kwas nadchlorowy ) 
blokuje syntezę hormonów . Do tego – dioksyny …

 Lista winowajców nie jest zakończona .

 Psychologicznie – poza procesami omawianymi wcześniej , a wahającymi się między skrajnościami , mamy traumy , operacje ( nie tylko tarczycy ) – długie przygnębienie , poczucie uwięzienia ….

Jak dodamy syntetyczne hormony i jod …. To się nie może sumować pozytywnie.

Ale , kiedy badania hormonów tarczycy wypadną „podejrzanie „, kiedy zaobserwuje się jej powiększenie , anomalie strukturalne , pacjenci słyszą:

„Jeść sól jodowaną , produkty mleczne , ryby morskie no i jod w tabletkach”…

Słyszą w BRD , bo w Polsce zbyt często od razu łapie się za hormony lub kieruje na operacje . Ale i w Niemczech to poważny błąd , gdyż tam kubek jogurtu może mieć ok. 50 mikrogram jodu . Ile zaleca WHO przy wolu tarczycowym ? Poniżej 50 mikrogramów . Zsumujmy : ryby , chleb , jeszcze jeden jogurt ( niemiecki :)) … i lekko mamy ok. 500 mikrogram , albo i więcej . A to samo WHO nie zaleca przekraczania 300 mikrogram DZIENNIE .

Polacy pokochali owoce morza … Pisałam  dawno , że żołądki z tego rejonu nie są miłośnikami krewetek , małży etc., ale kto by się przejmował tym , co lubi żołądek ? Więc faszerowanie „owocami morza” , doprawianie produktami mlecznymi , a potem …. ” MOJA TARCZYCA CHORA !?” A czy na mazowieckiej równinie rosną krewetki ??? A jeżeli Państwa żołądek znosi je świetnie i tylko „czasem jakoś dziwnie boli o tu , w szyi …” – to znają Państwo słowo „umiar ” ?

Przy okazji przypomnę niecny proceder homogenizowania , wzmagający alergenny potencjał krowiego mleka . Ale ciągle matki ładują w dzieci „jednodaniowy serek ” , przy okazji podjadając .

Nic dziwnego , że czasami po odstawieniu produktów mlecznych , przemysłowych głównie , słychać :” Wszystko się unormowało! To cud ! ”  To nie cud , to wynik informacji i decyzji wzięcia odpowiedzialności za własne zdrowie … Hormony wspomagające wzrost cieląt , a buszujące ;) w mleku , „wspomogą” też wzrost ludzkiej tarczycy , a jakże ….

Nie słyszałam , aby którykolwiek z „telewizyjnych specjalistów od tarczycy ” zwracał uwagę na nawozy , tymczasem nitraty w nich , obciążające też wodę , dostają się do ciała , przez bakterie przekształcają w azotyny – te z kolei biorą udział w tworzeniu rakotwórczych nitrozamin . Azotyny hamują w ciele przemianę beta-karotenu w wit.A – naturalną przeciwniczkę raka …. Długi niedobór witaminy A wpływa na poziom hormonów tarczycy …

Ktoś powie , że część azotynów rozłoży się pod wpływem słońca – tak . Ale akcje grożące ludziom „skutkami przebywania na słońcu ” i namawiające do „używania kosmetyków z filtrami” chyba nie pomagają ?

Nie pomagają też tarczycy salicylaty , sulfonamidy , thyreostatyki …. Ale przecież „to leki” …..Przepraszam za sarkazm .

Cierpiący na niedoczynność t. nie powinni zajadać się …np. kapustą , kukurydzą ani ziemniakami . Przy nadczynności – kapusta jak najbardziej wskazana … Ale o metodach trochę później , najpierw ważnym jest , co nie służy , czyli pozbycie się toksyn – bywa , że po rozstaniu  z czynnikami wyzwalającymi zaburzenia , wszystko wraca do normy .

Skupiając się na przyczynach , nie wspomniałam prawie o objawach hypothyreozy :chroniczne zmęczenie , wyczerpanie , wielkie zapotrzebowanie na sen , marznięcie , skłonności do obstrukcji , przybytek wagi pomimo skromnego odżywiania , łamliwe włosy , zimne nogi , zimna strefa miednicy , niedobór żelaza ,  u kobiet PMS  , bezpłodność …. Diagnoza musi być przemyślana nie mniej niż terapia . To banał ? :) Pisząc o nad- i niedoczynności nie wymienia się … dysthyreozy : po prostu zaburzeń funkcji tarczycy polegających na zmianach między nad- i niedoczynnością , symptomach paradoksalnych , jak przybraniu wagi pomimo nerwowości , czerwonych plamach na obszarze gruczołu t., pogorszeniu dolegliwości wiosną i jesienią … Czasami pacjent zostaje zdiagnozowany akurat na etapie niedoczynności , ale lekarz nie wie , że jeszcze tydzień temu była nadczynność i … zaczyna się leczenie . Zanim więc przejdę do części następnej , przypomnę o uważnym i dokładnym przyjrzeniu się swoim objawom , a także  upewnieniu się , czy wyniki badań pokrywają się z obrazem diagnozy i konsultacje z odpowiedzialnymi za ową .

„Co było , kiedy nie było syntetycznych hormonów , jodu w tabletkach etc.” , a niedoczynność dawała się we znaki ? Medycyna ludowa w Europie kazała ;) chodzić raz w tygodniu do sauny ( proszę pamiętać o środkach ostrożności dot.sauny , a wymienionych tu poprzednio , szczególnie osoby z dolegliwościami kardiologicznymi !) , a przed jedzeniem popijać 1/4 litra ciepłej wody z łyżką octu jabłkowego :) Jak zawsze , NIE może być to traktowane jako zalecenie , etc.

:)

——————-

Rzetelne potraktowanie obrazu dysfunkcji tarczycy w opracowaniu niemieckim :

R. Hörmann „Schilddrüsenkrankheiten . Leitfaden für Klinik und Praxis „, 4. Auflage , Wissenschaftsverlag Berlin , 2005

Posted in aktualności, depresja, klimakterium ,andropauza, odżywianie, tarczyca, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Zgaga nie daje żyć ;) , czyli krótko o IPP i … problemy jelitowe u dzieci.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 16, 2012

Pisząc „Sposoby na zgagę” wydawało mi się , że temat prędko nie wróci , ale zgaga najwyraźniej nie odpuści ;)

Bo Państwo pytają o IPP , czyli co sądzę o inhibitorach pomp protonowych , jak nazywają się leki stosowane w GERD ( Gastro Esophaegal Reflux Disease ) , dosadniej – blokery ( blokują czynność ) transmembranowych protein ( czyli pomp prot.)

Jednym zdanie odpowiedziałabym , odwołując się do Gastroenterology , gdzie napisano wprost , że IPP mogą uzależniać . Drugim ;) zdaniem , kierując do Aerztezeitung z czerwca 2011 , w którym , w artykule „Protonenpumpenhemmer werden mitunter abgelehnt -dann hilft Leinsamenschleim” Pani Prof.K.Kraft mówi o skutecznych w refluxie ziołach ( m.in.tych wymienionych wcześniej w moim wpisie na górze)  , a wyróżniając siemię lniane .

Prof.Kraft wymienia jeszcze korę wiązu , aloes , malwę , rumianek .. ponieważ wie , że coraz więcej pacjentów nie pragnie łykać chemii . Zabawne , iż prastare metody ludowej medycyny nabierają znaczenia dopiero w ustach profesorów ….

Tak było również z popularną i w Polsce , a zapomnianą ( NIESTETY) marchwianką :) , funkcjonującą aktualnie w Niemczech jako „Preparat marchwiowy Profesora Ernsta Moro ” . Pan Profesor Moro – ordynator kliniki dzięcej w Heidelbergu , która zachowała receptę z szacunkiem ( w w w.uni-heidelberg.de ) obniżył liczbę zgonów oraz komplikacji u dzieci w swoim szpitalu stosując …no właśnie :) … Patrzycie pod lasem , nie widzicie pod nosem ? ;)

Jego doświadczenie popierają Prof. J.P.Guggenbichler i wiedeński farmakolog Prof. J.Jurenitsch , mamy więc aż trzy medyczne autorytety na poparcie siły … marchewki :)

Profesorowie przypatrzyli się laboratoryjnym procesom obróbki warzywka i zaobserwowali , że przy gotowaniu powstają kwaśne digogalakturonidy , potrafiące „zadekować się” w jelitowych patogenach , zablokować ich receptory i w ten sposób zapobiec ich adhezji na ścianie jelita , dzięki czemu organizm może się ich pozbyć – nie staje się zagłębiem toksyn . Profesorowie z powodzeniem stosowali marchwiankę nawet przy krwawych biegunkach u dzieci … Można ? Można .

Dlaczego piszę o infekcjach jelitowych przy okazji zgagi ? Ponieważ leczenie w wieku dziecięcym ma wpływ na zdrowie później – i to oczywiste . Bliżej : ponieważ zniszczenie chemikaliami ścianki żołądka dziecięcego , to w najłagodniejszym przypadku zgaga wieku dorosłego . Ponieważ reflux to też kumpel infekcji .
Wreszcie : bo przypomnę przepis na wspaniały środek Tym , Którzy go nie znają :

pół kilo marchewek ( obranych :)) gotować w litrze wody przez godzinę , na małym ogniu , przetrzeć , dodać litr ciepłej , przegotowanej wody i 3 gramy soli .

Tylko tyle . Dobre i dla dzieci i dla dorosłych . I już mogą Państwo powiedzieć , że klinika w Heidelbergu chyba nie jest „niepoważna” i wie , co robi  :)

Posted in aktualności | 5 Comments »

Tarczyca, czyli żywy włos i żywa myśl .Cz.3.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 5, 2012

Wiosna … :) – dostęp do ziółek , więcej ruchu , ale ….żeby nie było „za dobrze” – najpierw musimy się zmierzyć ze zmianą czasu ; niepotrzebną , wręcz szkodliwą dla organizmu postępującego naturalnym rytmem ( jeżeli nikt nie przeszkadza) i nie wiadomo , komu (;))) służącą , a jednak obowiązkową .

Niestety , „chaos przejścia” odczuwa też silnie tarczyca , dla której regularny sen , przestrzeganie rytmu zmierzchu i świtu mają znaczenie kolosalne , o czym traktują studia chronobiologiczne .

Niektórym zdezorganizują się pory posiłków – drugiej , obok snu , podstawy dobrostanu tarczycy – trzeba będzie wyrównać większą dbałością o metabolizm :

-systematycznie i delikatnie oczyszczając organizm , np.pijąc co wieczór szklankę ciepłej wody z rozpuszczonym masłem ghee , a nazajutrz podjadając mieszankę ze startego , świeżego imbiru ( pół łyżeczki ) zmieszanego z sokiem z cytryny ( jedna łyżeczka i … szczypty kamiennej soli , raz dziennie , PRZED jedzeniem .
Jak długo ? Zależnie od osoby i problemów z trawieniem , ale najczęściej wystarczy tydzień , by odczuć zdecydowaną poprawę .

- wykonując ćwiczenia jogi – przede wszystkim popularną świecę ( sarvangasana)  , rybę ( matsyasana ) i mostek ( urdhva dhanurasana ) – można śmiało rzec , iż te trzy pozycje , stosowane regularnie , przynoszą wspaniałe rezultaty – wg Ayurvedy
poprawiają ukrwienie  gruczołu – ” ożywiają „.

Czy są jakieś prostsze recepty na utrzymanie jej , Pani Nastrojów :) , w dobrej kondycji ? Może …. ;))) – migdałowe mleko : na noc wpuszczamy w szklankę z kozim , ewentualnie krowim , niepasteryzowanym , mocno ciepłym mlekiem
pięć rozgniecionych z gwiazdką anyżu migdałów i pozwalamy składnikom
przeniknąć się nawzajem :)
Cośmy nawarzyli , pijemy rano i … po paru tygodniach obserwujemy , jak funkcjonuje nasza tarczyca . Nawet po kilkunastu .

Przepis na migdałowe mleko jest jednym z najlepszych remediów dla tarczycy , jakie otrzymaliśmy od naturalnej medycyny Indii –  w XIX wieku był już znany w Anglii – w Polsce wciąż Niektórzy patrzą z przymrużeniem oka … Ich prawo :)

A propos traktowania mądrości Natury po macoszemu …

Ludzie z poparzoną skórą … poparzoną naświetlaniami , tzw. radioterapią – wierzchnia warstwa skóry praktycznie nie istnieje , ale naświetlania wciąż  kontynuowane … A już w 2006 roku opublikowano studia Dra Franka Pajonka
(i in. ) z Uniwersytetu California , LA we współpracy z Uni.Krankenhaus Freiburg ,
(np.na  BMC-Medicine , czyli w ww .biomedcentral.com ) , na podstawie których ogłoszono zalety herbat – czarnej oraz zielonej w zmniejszaniu szkód po naświetlaniach . Do badań zastosowano standardowe torebki herbaty , efekty były obiecujące : oba „opatrunki” znacząco zmniejszały szkody i wspomagały regenerację tkanek ( jakkolwiek herbata zielona lepiej ) . Dziś herbaciane okłady nie są w zachodnich (gł. prywatnych ) klinikach niczym „niepoprawnym” …
Ale czy jest poprawnym , że ja o tym mówię ? ;)

——

lektury , jak w poprzednich odc.

Posted in aktualności, zdrowie | 1 Comment »

Czy znają Państwo Salacię o.? Słodkiego cyklu cz.3.

Posted by natural health consulting w dniu Marzec 2, 2012

Nieco pośpiesznie , ale wierzę , że tak krótki wpis również znajdzie Ciekawskich , Którzy podążą dalej …może przede wszystkim ? :)))

Tym razem dla Chorych na cukrzycę typu 2 , Chorych twierdzących -bo tak usłyszeli w czyimś gabinecie – że „nie ma innej możliwości , a już na pewno nie – naturalnej możliwości pomocy ich cierpieniom , jak stosowanie syntetycznej chemii ” .

Jednocześnie nadmieniam , że „cukrzycowe” odcinki poprzednie takoż poddaję pod rozwagę i temat do dyskusji z Państwa zdrowotnymi specjalistami .

Badania nad – a jakże – starym , ayurvedyjskim ziółkiem o wdzięcznych imionach Salacia oblonga natchnęły wreszcie medyków zachodnich do podzielenia się wiedzą i zastanowieniem nad alternatywą .

W Indiach ( rośnie gł. na Sri Lance i w Indiach ) Saptrangi = Salacia o. znana jest jako roślina nie tylko regulująca poziom glukozy i insuliny , ale i przeciwzapalna .

Wyniki badań , jakie przedstawiono na w w w.ncbi.nlm.nih.gov. , Extract of Salacia oblonga lowers acute glycemia in patients with type 2 diabetes , Williams J.A., Choe et Al , Am.Jour.Clin.Nutr. , 2007 , Jul., 86 ., wyglądają obiecująco .

Otóż NAWET :))) wedle naukowców , ekstrakt z Salacii o . ( nie mylić z innymi Salaciami proszę !) wydaje się świetnym w kontroli glukozy .

W badaniach podawano , poza preparatem placebo , dwie filiżanki DZIENNIE schłodzonego napoju z następującymi ilościami ekstraktu :

-500 miligramów ,

-700 miligramów ,

-1000 miligramów .

Już w pierwszych dwóch godzinach dało się zaobserwować wspaniałe (moim zdaniem) wyniki , z czego najlepsze przy zastosowaniu 1000-miligramów ; poziom  glukozy obniżył się o 23% ….

Recepty ayurvedyjskie podają przeciętnie napar z 3 do maximum 6 gramów 
podzielonych na TRZY porcje na cały dzień , więc , żeby nie było nieporozumień : do 6 gramów na dzień – to jak zwykle NIE jest zaleceniem i nie może być za takowe branym .

————

Bardzo ciepło pozdrawiam … wiadomo , Kogo :))))) – dziękuję …

Posted in aktualności, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

Prostata : skryning , cięcie i chemia ?Dlaczego nie ruch , ziółko i piwo ? cz. .4. Plus sens operacji i uwaga na nowości .

Posted by natural health consulting w dniu Luty 21, 2012

Orędownicy koncernów pieją hymny o szczepionce na AIDS & równie „potrzebnej” reszcie , szykując się najwyraźniej do Wielkiej Ofensywy , z zajadłością równą co najmniej amerykańskiej propagandzie przed wojną z Irakiem  , wstępu więc byłoby „na tyle” , bo czas nagli , zdrowie ucieka .

Nie mogłam też nie zauważyć intensywnej kampanii propagującej operacyjne rozwiązania wielu zaburzeń . W razie , gdyby zaistniały wątpliwości co do sensu operacji , można – niestety , nie za darmo , ale to strona niemieckich chirurgów , w dodatku znanych i nietanich -zasięgnąć informacji
na w w w.vorsicht-operation.de
Podstawowa ( zwykle uważna i rozsądna ) , analiza (przez zespół doświadczonych lekarzy) przesłanych dokumentów odnośnie planowanej operacji , w tym badań itp.) kosztuje – wymienione na stronie 200 euro. Bardziej szczegółowe konsultacje – do 600 euro . Przed ewentualnym skorzystaniem z usług  proszę zapoznać się z (prostym ) regulaminem oraz przejrzeć dossier Panów Profesorów prowadzących stronę , następnie zapytać ( bez opłat) , czy zechcą zanalizować Państwa sytuację i ile to będzie trwało . Przeciętnie odpowiedź nadchodzi w jeden tydzień , w przypadku kwestii zagranicznych – do dwóch tygodni .

A jest o co pytać , polskich lekarzy również …. PRZEDE WSZYSTKIM .

Na przykład , dlaczego nie protestują przeciw ogłupianiu ludzi namawianych w mediach do inwazyjnych/i nie tylko badań prostaty . Co sądzą o najnowszych (potwierdzających wcześniejsze spostrzeżenia PRAKTYKóW potrafiących wyciągać wnioski i publikować je z odwagą ) badaniach , opisanych np.na aerztezeitung.de , 15.12.2011 , podsumowanych :

„Testy PSA nie mogą służyć jako baza niezawodnej diagnozy ” , ale „wciąż jeszcze ufa się im ślepo ” .

Jest i mowa o studiach , w których przebadano 61.000 mężczyzn . Przeciętnie 17,8 % wynik był pozytywnie fałszywy (stwierdzono raka prostaty) . I tu musimy uruchomić wątpliwość : co oznacza „przeciętnie” ?

Włochy miały 11% fałszywych diagnoz , Holandia – 26%.

Różnicę wyjaśniono … różnymi wartościami granicznymi badanych substancji ( o czym kiedyś tu wspominałam ) w poszczególnych krajach . Jaśniej :np.we Włoszech trzeba więcej określonego białka we krwi niż w Holadnii , by ocenić : „positiv”.

Chwileczkę … Czy to aby nie jest …. Wielka Hucpa ??? Czy nie – samowolne i dowolne ustalanie granic ? Mogłabym ewentualnie to zrozumieć , gdyby terapie również były różne , gdyby dostosowywano je do pacjenta , ale tak nie jest -pacjent zdiagnozowany pozytywnie ( ach , ten pokrętny język medycyny szkolnej , gdzie „pozytywnie” oznacza wyrok ….) we Francji dostaje takie same dawki i „leki” , jak w Niemczech .

Dalej – co w Holandii okaże się wynikiem pozytywnym , we Włoszech już negatywnym – Włoch wyjdzie z gabinetu ciesząc się , że jest zdrowy i normalny !

O wartościach przyjętych w Polsce już nie mówię , bo NIE MAM SIŁY – mam za to wrażenie , że „służba” zdrowia najchętniej każdemu przylepiłaby etykietkę „chory ” – tylko z leczeniem gorzej .

To samo obserwujemy w przypadkach innych diagnoz nowotworów , ale nie tylko , to samo z HIV – określa się koncentrację ( pisałam dokładniej ) właściwych dla organizmu materiałów , określanej bez żadnej naukowej podstawy ( bo prezentowane mają tyle wspólnego z dowodami , co psychotropy z leczeniem psychiki ) jako „specyficzne dla danej choroby” !

Przy okazji – w w w .n-tv.de , 20.03.2010 , opisało proteiny z banana , które są w stanie wszechstronnie zablokować HIV. Nie wiem wprawdzie , czy można blokować coś , z dowodem istnienia czego problem mają sami HIV -wynalazcy ;) , ale załóżmy , że blokuje . I co …..? A od razu hamujemy Optymistów , którzy zechcieliby się leczyć bananem :))) :” Jedzenie bananów niczego nie leczy , nie daje ……”, „…. tylko ta wyizolowana proteina działa blokująco na HIV …” .

A Boże broń , jeszcze komuś zachciałoby się przeprowadzić smaczną terapię i to na własną rękę :))))))) . żebym nie zapomniała – Tym , u których „podejrzano HIV ” , polecam artykuł na w w w.aerztezeitung.de z 15.08.2008 :” 10 Jahre HIV- infiziert und trotzdem fast kerngesund „= 1o lat zainfekowana HIV i mimo to prawie doskonale zdrowa – o pani , która nic sobie z diagnozy nie robiła -nawet się nie leczyła , biedactwo …a zdrowa :)) – O tak , „medycy twierdzą , że to przypadek ekstremalny „:))))) – ja ośmielę się przypuścić , że ekstremum to 90% sytuacji w „służbie” zdrowia . 

Ale wracając do prostaty ….  A po czym poznamy , że test był pozytywnie – fałszywy ?

A po biopsji ! Po bolesnym dobraniu się do niewinnej prostaty i zrujnowaniu jej mechanizmów reperujących ewentualnie zaistniałe , naturalne zaburzenia .

Nawiasem mówiąc mocno mnie dziwi , że tylko  25% odmówiło dalszego udziału w testach – pozostałe 75% podjęło heroiczny trud i …u „aż” 10% z tych 75% lekarze stwiedzili :” Znaleźliśmy komórki nowotworowe „!

Pełen sukces … pod warunkiem , że te 10% oznaczało faktycznie to , co oznaczać miało , a nie tylko uratowanie honoru medyków zbyt chętnie ingerujących w czyjś organizm .

Zbyt chętnie i niestety, destrukcyjnie . Przykro mi to pisać , ale krzywda niewinnych ludzi nie pozostawia mi wyboru : dlaczego rak prostaty to Chinach , Japonii , Indii choroba rzadko spotykana , a jeżeli już , to leczona naturalnie ? Dlaczego nie usłyszymy tam w mediach nagonki do laboratoriów ? Czy narody Wschodu są głupsze ???

Nie będę tłuc w obraz „tv- autorytetów” , nie – może sami zrozumieją kiedyś , co uczynili innym . Zamiast tego – polecę artykuły :

netdoktor.de ” Prostatacarcinom .Hormontherapie erhoeht Darmkrebsrisiko drastisch ” , 11.11.10  , tłum : Rak prostaty . Terapia hormonalna drastycznie podwyższa ryzyko zachorowania na raka jelita .

Intrygujący tekst na w w w.focus.de , 20.12.2008 ( 2008 !!!) – Hustenmittel bekaempft Prostatatumoren- środek na kaszel zwalcza tumory prostaty . Państwu nie znającym niemieckiego pokrótce nakreślę : chodzi o narkotynę – substancję brzmiącą nieciekawie , ale to tylko zmyłka , bo narkotyna jest derywatem zaledwie opium , bez potencjału , jaki noszą w sobie materiały powodujące nałogi . Redaktorzy nie oszczędzając koncernów , piszą wprost , że przemysł nie ma biznesu w narkotynie na raka prostaty , bo jest dostępna wyłącznie jako źródło naturalne , więc bez możliwości opatentowania …. Od 2008 minęło troszkę czasu – o ile mi wiadomo , prace nad syntetyczną narkotyną
przyniosły całkiem obiecujące wyniki …

Ach , te „nowe , absolutnie cudowne środki na raka – zdobycze nowoczesnej medycyny ” i … szatańsko drogie chemikalia , które i tak zawsze będą GORSZE od swego pierwowzoru w Naturze . Gorsze w moich oczach – proszę się nie denerwować , moje skromne zdanie nie może być przecież przeciwwagą dla potęgi biznesu . 

Ärztezeitung nie wstydzi się jakoś pisać – art. z 18.08.2011 o ostrych warzywach stosowanych w leczeniu raka prostaty : kapustnych , gorczycy , chrzanie …

Listę mają Państwo w odcinkach poprzednich – to znaczy fragment listy , ogromnej -zamieściłam jedynie te najdostępniejsze w naszym kraju (proszę pamiętać o orzechach i granatach ) .

Hormony ? Państwa wybór … Na aerztezeitung można jednak przeczytać , że „antyandrogenne terapie to zwiększone ryzyko cukrzycy i chorób krążenia „…..

„Nowoczesne metody leczenia …” Wiele osób pokłada nadzieję w terapii komórkami macierzystymi , a o której napomykałam tylko wcześniej . Cóż , i w tym temacie może się okazać , że obserwacja podpowiedziała mi słuszną powściągliwość w zachwycie : Deutsches Arzteblatt – 18.06.2011 : „Lupus – nephritis .Tod nach Stammzelltherapie „= Lupus -nephr.śmierć po terapii komórkami macierzystymi ,  w w w.lup.sagepub.com (strona medycyny szkolnej poświęcona toczeniowi rumień.- chorobie autoimmunologicznej , mogącej  się też objawić po zażywaniu niektórych farmaceutyków ) … W trakcie leczenia wystąpiła „nieznana do tychczas forma uszkodzenia nerek ” , ale oczywiście , „pacjent nie był leczony w ramach studiów klinicznych „-jakby to cokolwiek zmieniało , jakby zmieniało fakt , że człowiek umarł …. 

Jak bardzo zostało znieważone , skradzione dla celów komercyjnych i wypaczone , jak zapomniane na codzień , szczególnie w dziedzinie , której winno patronować
cały czas  : 
” Kto ratuje jedno istnienie , ratuje cały świat ….. „

Posted in aktualności, onkologiczne impresje, prostata, zdrowie | Komentowanie nie jest możliwe

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 40 obserwujących.